strata w rodzinie, która boli coraz bardziej

26.06.13, 17:42
Z siostrą miałam od dzieciństwa wspaniałe kontakty, była moja najlepszą przyjaciółką, bratnią duszą i ja dla niej także. Niestety od roku nie rozmawiamy ze sobą a wszystko zaczęło się prawie 10 lat temu, gdy poznała swojego obecnego męża, który całkowicie odciągnął ja od rodziny a szczególnie ode mnie. Moja siostra stała się całkiem innym człowiekiem i rok temu zerwała ze mną kontakt. Jej zachowanie można porównać do zachowania człowieka, który wstąpił do sekty. Bardzo mnie to boli i nie potrafię się z tym pogodzić. Moja siostra długo szukała faceta a gdy się pojawił od początku był wobec mnie chamski, zaczął ograniczać moje kontakty z nią. Potem ja wyprowadziłam się do dużego miasta, dzwoniłam do niej jak dawniej, siostra zaczęła być niemiła, powiedziała, że ją obciążam telefonami, że musimy ograniczyć kontakty. Chciałam, żeby przyjeżdżała mnie odwiedzać ale nie miała czasu. Pytałam się, dlaczego taka się stała i dlaczego się tak zmieniła. Powtarzała, że narzeczony ją zmienił i otworzył jej oczy na wiele spraw, że ja była toksyczną siostrą, osaczałam ją i on jej teraz to uświadomił. Ale wcześniej było nam super razem i nie skarżyła się na nic. Potem było coraz gorzej, ciągłe stawiała mi warunki np. odnośnie odwiedzin: mogłam do niej przyjechać ale bez dzieci albo z jednym dzieckiem bo mąż nie cierpiał krzyków. Moi rodzice tez zauważyli że siostra się zmieniła, przykro im było i jest. Moja siostra otwarcie przyznawała, że się zmieniła i jest teraz szczęśliwa. W międzyczasie wzięła ślub. Zawsze ja zapraszałam do siebie ale nie chciała przyjeżdżać, nie odbierała telefonów albo nie oddzwaniała tłumacząc się, że ma dużo obowiązków w domu. Zawsze mówiłam, że cierpię z powodu jej zachowania ale znosiłam to jakoś. Rok temu gdy była w następnej ciąży nagle zaczęła do mnie wydzwaniać kilka razy dziennie. Pewnego dnia dzwoniąc do mnie już chyba trzeci raz w ten sam dzień akurat nie mogłam z nią rozmawiać i dodałam, że jestem zdziwiona, że tak często dzwoni, na co siostra zerwała ze mną kontakt. Ja dzwoniłam potem jeszcze ponownie – nie chciała ze mną rozmawiać.
Siostra ma tez bardzo znikomy kontakt z rodzicami, do matki dzwoni, gdy potrzebuje opieki dla dziecka a poza tym ma nieustanne pretensje do rodziców o dzieciństwo, matkę tez to bardzo boli, bo miała z siostrą tez dobry kontakt. Dodam jeszcze, że cięższe dzieciństwo niż moja siostra miałam ja. Jej mąż zwraca się do moich rodziców bardzo opryskliwie, potrafi być chamski i mama płacze często, gdy jest u nich z wizytą.
Nasza ciotka bardzo stara osoba, z którą jesteśmy blisko związane, bardzo się zdziwiła, że nie mamy już kontaktu. Wtedy ja próbując wyjaśnić ten stan powiedziałam ciotce, że to wina jej męża, że jest toksyczny i odciągnął ją od rodziny. Ciotka przekazała to mojej siostrze i siostra wymaga ode mnie przeprosin siebie, męża i ciotki, że nagadałam bzdury na jej męża a ja powiedziałam tylko prawdę. Uważam, ze nie mam za co przepraszać, przecież to siostra zerwała ze mną kontakty jeszcze zanim powiedziałam w rodzinie cokolwiek o jej mężu. Nasza przyjaźń umarła bez powodu. Jest to dla mnie bardzo bolesne. Próbowałam porozmawiać z siostra przez telefon, to rzuciła mi słuchawkę mówiąc że najpierw przeprosiny. Nie pamięta, że to ona najpierw zerwała ze mną kontakt bez powodu. Moi rodzice próbowali z nią też rozmawiać, niestety są bezsilni. Napisałam do niej list, w którym opisałam jej jak to widzę, jak mnie to boli ale wiem od rodziców, ze stała się osoba nieugiętą i upartą. Czekam teraz na odpowiedź od niej ale nie mam już nadziei raczej. Co mam robić, jak się pogodzić z tą stratą. Moje dzieci pytają się o jej dzieci (zdążyły się poznać wcześniej) gdy to ja zawsze dążyłam do kontaktów. Proszę o radę.
    • triss_merigold6 Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 26.06.13, 17:53
      Takie jakieś duszne te klimaty rodzinne. To chyba logiczne, że jak ktoś zakłada własną rodzinę to rozluźnia kontakty z rodzeństwem.
      • bolimnieto Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 26.06.13, 18:12
        Rozluźnia się ale nie zrywa tak jak to zrobiła moja siostra, ja tez mam swoją rodzinę ale rodzina, w której wyrosłam tez jest dla mnie ważna.
        • paris-texas-warsaw Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 26.06.13, 18:30
          Nic się nie dzieje bez przyczyny... Ty dążysz do kontaktów, siostra - nie. Ty jakoś oceniasz Wasze relacje, ona zarówno relacje z Toba jak i rodzicami ocenia inaczej.
          Mam koleżankę, która ma kiepskie kontakty z siostrą (starszą siostrą), opowiadała mi, że przez długie lata uważała, że to wina siostry, że była w jakiś sposób jej "podległa". Dopiero niedawno zaczęło do niej docierać, że tez mogła jakoś na te kontakty wpływać, a duży wpływ w dzieciństwie na kontakty rodzeństwa mają też rodzice.
          A dlaczego uważasz, że Ty miałaś trudniej w dzieciństwie, a ona, że przeciwnie? Może ona widzi jakąś niesprawiedliwość (faktyczną bądź tylko w jej odczuciu) i to rzutuje na jej zachowanie.
          Wg mnie tego dowiedzieć mogłabyś się tylko od siostry.
          I jesli faktycznie chcesz się do niej zbliżyć, to nie obgaduj jej z ciotką, najlepiej o niej nie dyskutuj. Potem takie informacje, stosownie przerobione, zawsze trafiają do osoby, której te rozmowy dotyczyły.
          • paris-texas-warsaw Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 26.06.13, 18:34
            Nie trzeba było oceniać męża siostry i negatywnie go nazywać do osób trzecich. Czemu w zasadzie nazywasz go toksycznym? Siostra podejmuje decyzje, ona mówiła tylko, że mąż otworzył jej oczy na pewne sprawy. To juz ich wewnątrzmalżeńskie rozmowy.
            To co niemiłe mi się wydaje ze strony siostry, to zapraszanie bez dzieci lub wybiórczo z którymś z nich. To faktycznie może boleć.
    • yoma Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 26.06.13, 19:13
      Pewnie siostra za namową męża poszła na terapię...
      • paris-texas-warsaw Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 26.06.13, 19:28
        Yoma, nie smiej sie z terapii!!! Na tym forum tak nie można!!! Tylko na rozwodnikach to uchodzi!!!
        • bolimnieto Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 26.06.13, 20:11
          Tu nie chodzi o żadną terapię, na terapię to chodziłam ja bo była w oczach ojca zawsze tą gorszą. Moja siostra była oczkiem w głowie rodziców a zwłaszcza ojca, płacił za jej zagraniczne wakacje w rożnych krajach aby dziecko nauczyło się języków. Nawet teraz gdy się przestała odzywać do rodziny potrafił do niej pojechać zaniepokojony co się z nią dzieje, ze mną ojciec nie ma takiego kontaktu. Obecnie jest nawet pośrednikiem między mną a nią i moja siostra rozmawia tylko z nim podczas kiedy cale dzieciństwo miałyśmy super kontakty ze sobą i z mamą. Mimo, że ona była lepiej traktowana, nigdy jej tego nie wyrzucałam, bo ja bardzo kochałam. Nie przeszkadzało mi to. Zrobiłabym dla niej wszystko. Zawsze sobie przyrzekałyśmy, że to się nigdy nie zmieni, dzwoniłyśmy do siebie o każdej porze (mimo, że ja miałam już długo chłopaka, obecny mój mąż). Ona ciągle bez faceta spędzała zawsze czas ze mną i moim chłopakiem, potem narzeczonym i mężem. Zawsze byliśmy jej pomocą, spędzaliśmy w trójkę czas, imprezowaliśmy. Teraz ona potrafi mi powiedzieć, że to był najgorszy czas w jej życiu, strasznie raniące to jest, gdy było się z kimś w tak bliskich relacjach.
          Gdy poznała obecnego męża on robił wszystko, żebyśmy przestały się spotykać, gdy prosiłam ją np. o pomoc przy wniesieniu zakupów na piętro (miałam małe dziecko w domu, nie chciałam latać sto razy, żeby mały się nie zaryczał) jej obecny mąż potrafił do mnie zadzwonić wtedy około północy i powiedzieć, żebym nie robiła z niej tragarza. Gdy mieliśmy jechać do tej ciotki (o której pisałam) to zepsuł się nasz samochód (mój i mojego męża-bo nim mieliśmy jechać) to jej mąż stwierdził, że ich samochód jest za mały dla 4 osób i jadą sami. Moja siostra zawsze w tych sytuacjach milczała. Kiedy on obraża teraz moich rodziców w obecności mojej siostry ona milczy. Nie mam już słów, nie mam siły. Zachowania mojej siostry przeczą ogólnym zachowaniom społecznym. I wiele osób mówi mi, może to taka miłość między moją siostrą i jej mężem ale nic z tych rzeczy. Mój mąż jest zszokowany jej zachowaniem, bo zna ją przecież od lat. Kiedy siostra poznała tego typka, to nie była m ilość od pierwszego wejrzenia. Sto razy mi się wtedy pytała czy on jest fajny i czy ma z nim chodzić. Nie poznałam się na nim z początku bo się nie ujawniał. Liczyło się dla mnie szczęście siostry.
          Dodam, że mojej siostry i jej męża nie lubią sąsiedzi, bo robią wszystko, żeby nikt ich nie odwiedzał. Nie mają też wielu przyjaciół. Szwagier zdolny był nawet do tego, że sąsiad poprosił go aby przyjechał po nich w nocy odebrać z wesela (taka przysługa sąsiedzka), szwagier się zgodził a potem gdy sąsiad w nocy z wesela dzwonił, szwagier telefonu nie odebrał z premedytacją. Siostra mi to normalnie opowiadała i cieszyła się, jaki mąż cwany. Szwagier w domu robi niewiele, moja siostra ma ostrą jazdę, sprząta, gotuje, ogarnia dzieci. On po pracy śpi. Ja mam partnerskie małżeństwo, obowiązki podzielone. Mogłam iść na studia podyplomowe, potem także mój mąż. Gdy ja byłam na studiach, siostra powiedziała mi, że muszę nie kochać mojej rodziny, że zostawiam ją na cały weekend. Ale przypuszczam, że to z zazdrości, bo jej mąż nie pozwoliłby zostawić go na weekend z dzieciakami, bo nie mógłby odpocząć. Kiedyś, jak jeszcze gadałyśmy i wyrwałam się z nią na jeden sobotni dzień na wyjazd, to jej maż dzwonił do niej z pretensjami, ze ma szybko wracać, bo wszystko na jego głowie.
          To jest strasznie smutne, dziwne i niepojęte. To tak jakby on jej wyprał kompletnie mózg. Przez ostatnie lata byłam strasznie załamana i ten smutek pogłębiał się. Teraz jestem juz bezsilna, straciłam wszelką nadzieję na polepszenie kontaktów.
          • milamala Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 27.06.13, 02:24
            Pewnie byl to najgorszy czas w jej zyciu. Bycie ta trzecia w cudzym zwiazku pewnie nie jest fajne.
            Podkreslasz w kolejnym watku, ze "siostra byla ciagle bez faceta". Moze mniej lub bardziej swiadomie jej to ciagle przypominalas I ona wtedy to akceptujaca teraz sobie uswiadomila, ze ja to bolalo.
            Moze faktycznie ich samochod byl za maly dla 4 osob.
            W jaki sposob on obraza twoich rodzicow w ich obecnosci?
            To , ze nie byla to milosc od pierwszego wejrzenia to co z tego? Moze to milosc od drugiego wejrzenia. Na prawde z Twoich wypowiedzi nic nei wskazuje na to, ze siostra jest w tej realcji nieszczesliwa lub jest jej ofiara.
            Wyglada na to, ze ona cala ta relacje w Waszej rodzinie widzi zupelnie inaczej.
            Maz siostry nie zachowal sie fajnie, najpierw godzac sie odebrac sasiada a potem go wystawiajac. Ale moze to sie da latwo wyjasnic np. szwagier nie byl tak asertywny aby odrazu powiedziec sasiadowi, ze taka przysluga nie wchodzi w gre a potem nie umial tego lepiej rozegrac I go wystawil. Nie swaidczy to o nim dobrze, ale mzoe wcale nei jest takim potworem.

            Takie sobie malzenstwo wymyslili jakie sobie wymyslili I to juz ich sprawa. Ty sie ciesz, ze Twoje malzenstwo jest partnerskie.

            Nic na to nie poradzisz, musisz to zaakceptowac. Skupic sie na wlasnej rodzinie. Siostra jest dorosla I nei wyglada z Twojej opowiesci na zastraszona.
          • joanna35 Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 27.06.13, 07:32
            Bolimnieto wierzę, że z powodu zachowania siostry czujesz ból, ale...z jednej strony podobno kotka można zagłaskać na śmierć, z drugiej być może siostra zupełnie inaczej wspomina Waszą przeszłość, może była zbyt mało asertywna, może próbowała się wtedy do Ciebie dostosować. Co, oczywiście, nie znaczy, ze wszystko w Waszej relacji było nie takie, złe, ale czasami jest tak, że najbardziej pamięta się to co boli. Może niechcący, mimochodem sprawiałaś jej przed przykrość - mogę tylko zgadywać, ale ona ma prawo mieć swoje wspomnienia tamtego czasu i tego nie zmieniasz. Biorąc pod uwagę, ze sytuacja "rozejścia" trwa ponad dziesięć lat odpuściłabym sobie zabieganie o uwagę/uczucia siostry. Nie chce utrzymywać z Tobą kontaktu to nie, jej strata;-)Zachowaj miłe wspomnienia z przeszłości, bądź otwarta na ewentualny kontakt, ale już nie zabiegaj, nie odwołuj się do przeszłości, nie "uderzaj" w jej męża ani do niej ani do kogokolwiek innego. Nie żyj życiem siostry, bo Twoje własne na tym traci. Pozdrawiam.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 30.06.13, 08:10
      Tak jak obie Pani w dzieciństwie byłyście inaczej traktowane, tak wyrosłyście na inne osoby.
      Inaczej wybrałyście partnerów, inne potrzeby lokujecie w rodzinach pochodzenia.
      Pani, ta "gorzej" traktowana, być może potrzebuje ściślejszych kontaktów z rodziną, bo są tam jeszcze jakiś przeszłe zaległości , siostra tego może nie potrzebuje bo jest pewniejasza siebie a częste kontakty uważa za niepotrzene czy opresyjne.
      To może być powód do niechęci przyjęcia Pani perspektywy relacji.
      Z mężem stworzyła związek bardziej zamknięty. Być może pod wpływem męża, ale jej to odpowiada. Nie skarży się, ale broni tej tendencji. Czy to się podoba czy nie, wygląda z Pani opisu, że taki właśnie mąż jej się podoba i odpowiada jej potrzebom.
      Patrząc na to z tej strony, może nie warto widzieć w opisanej sytuaji straty. Po prostu trzeba przyjąć siostrę taą jaką jest czy jaką się stała a nie ciągle ją krytykować - jawnie i poza nią.
      Myślenie, że Pani traci siostrę rodzi zachowania niedaekwatne do sytuacji. Może stawać się Pani zbyt nachalna czy właśnie krytyczna. I stać sie realnie nie do zniesienia dla siostry i jej męża. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • bolimnieto Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 00:29
      Pisałam ten wątek dawno. W międzyczasie przeszłam próbę odnowienia kontaktów z siostrą ale w zasadzie wróciłyśmy do punktu wyjścia. Obecnie znowu nie mamy kontaktu. To ja pierwsza wtedy do niej zadzwoniłam, bo wyraziła takie życzenie, spotkałyśmy się ale jest tyle żalu w rozmowach, że nie da się tego znieść. Siostra stała się bardzo chamską osobą. W międzyczasie musiałyśmy jako siostry wspólnie załatwiac pewne sprawy rodzinne. Siostra w pewnym momencie w ogóle przestała kontaktować się telefonicznie i pisała tylko maile, jeśli już musiała. Strasznie chamskie, aby wszystko spowolnić i nieźle utruć mi życie. Dokładnie taki sam styl ma jej mąż. Siostra kiedyś była pogodną i towarzyską dziewczyną. Byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Na pytanie, dlaczego tak się zmieniła i to po zawarciu małżeństwa odpowiada, że wtedy to sobie uzmysłowiła.A wg mnie uzmysłowił to jej mąż, który od początku mnie nie cierpiał, bo za często przebywałam u mojej siostry, bo chciałam z nią spędzać czas. Zaczął byc dla mnie bardzo chamski, wydzwaniał do mnie w nocy np, że mam siostry nie wykorzystywać, jesli poprosiłam ją np. o posiedzenie 5 min z moim bardzo małym wtedy dzieckiem, bo musiałam wynieść śmieci. Teraz w trakcie spotkań ze mną otwarcie przyznawała, że uważa iż jestem toksyczna i matka też i ona nie ma potrzeby kontaktu ze mną. Matkę zaprasza do siebie, chociaż przyznała, że nie lubi, kiedy matka ją odwiedza a jej mąż powiedział do mnie kiedyś, że moja matka jest wredną suką i go strasznie drażni. Moja siostra nawet palcem nie kiwnęła na te słowa. Podczas tego odnowionego kontaktu z siostrą straciłam bardzo dużo nerwów, zrozumiałam, że moja siostra jest całkiem inną osobą faktycznie i nie mam się co łudzić, że to się zmieni. Faktem jest, że nie cierpię jej męża, bo uważam, że to on jej tak wyprał mózg. I ona zna moje zdanie, bo tego nie ukrywam, on zresztą też. Piszę ten post nie po to, żeby prosić o radę, co zrobić aby było lepiej, bo takiej szansy już nie ma. Nie wiem, co mam zrobić, żeby o tym wciąż nie myśleć, dlaczego ona się stała taka chamska w stosunku do mnie. Na pytanie czemu się taka stała, ona zawsze odpowiada to samo, czyli, że taka już po prostu jest i tyle. Chcę ją po prostu wymazać z życia. Bo nie rozumiem, jak mogłyśmy byś kiedyś takimi super przyjaciółkami i to się zmieniło w zasadzie z dnia na dzień kiedy poznała swojego męża. Przesiąknęła chamstwem, w stosunku do mnie, do matki (z którą kiedyś w trójkę spędzałyśmy fajne chwile, śmiałyśmy się itp). Zauważyłam, że kiedy jest bez swojego męża przez dłuższy czas, to trochę jej się zmienia charakter na dawny, na ten lepszy. Można znowu z nią pogadać. Ale wszystko na krótko, bo kiedy wraca do swojego męża znowu przesiąka chamstwem, ignorancją. Mieszkamy w różnych miastach i zaprosiłam ją do siebie. Przyjechała ale ze strasznego przymusu. Powiedziała, że ja mam do niej przyjechać ale ja mam czwórkę dzieci i u niej nie ma miejsca na nocleg dla tylu osób. Zresztą jej mąż traktuje mnie jak powietrze i atmosfera u niej w domu jest nie do zniesienia. A ona to sama widzi. Nie rozumiem tego wszystkiego. Chciałabym się wreszcie oddzielić od tych myśli, skupić się na moich dzieciach a nie wciąż analizować, dlaczego mojej siostrze odbiło.
      Dodam tylko, że podobne zachowania ma mój ojciec, który zawsze był bardzo toksyczny, do teraz potrafi bardzo zgnębić ludzi, nie utrzymuje z nikim kontaktu, wszyscy są wrogami (to samo, co siostra). Swego czasu także nie utrzymywał kontaktu ze swoim rodzeństwem, bo uważał, że głupota ludzka tych osób nie zna granic. Do dziś tak sądzi. Moja siostra była oczkiem w głowie ojca. Moja siostra dawno go już jednak skreśliła i nie ma on nawet wstępu do jej domu. Ja go jeszcze toleruję (tzn, jego obecność w pewnych granicach), choć byłam przez niego o wiele gorzej traktowana. Może powinnam iść na terapię ale obecnie nie mam na to kasy.
      • enith Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 03:51
        Tak, powinnaś iść na terapię, żeby zrozumieć wreszcie, że siostra nie chce utrzymywać z tobą kontaktów. To, że ty wasze stosunki z przeszłości oceniasz jako pozytywne nie oznacza, że siostra podziela to zdanie. Wręcz przeciwnie, od wielu lat daje ci do zrozumienia, że nie jest zainteresowana podtrzymywaniem waszej dotychczasowej relacji. Ty za to masz poważny problem z uszanowaniem jej decyzji i za to bezpardonowo krytykujesz ją i jej męża. Chyba już wystarczy, nie uważasz? Siostra traktuje cię jak morową zarazę, a ty dalej swoje. Może czas zająć się własną rodziną i zostawić siostrę w spokoju, zgodnie z jej życzeniem?
        • panizalewska Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 12:39
          Jakbym o matce i jej siostrze czytała. Ciotka zawsze święta, ona chce dobrze, tak kocha siostrunię, a tu taka podłość i och i ach i ona nie chce utrzymywać kontaktów. Jak to widzę z zewnątrz, to mi się niedobrze robi, bo ciotka takie świnie podkłada mojej rodzinie, że głowa mała. A jest albo głupia, albo społecznie zaburzona, że nie przyjmuje do wiadomości konsekwencji wypływających ze swoich działań. Bo oczywiście intencje kontaktu z moją mamą ma szczere i taaaakie dobre ;) No porażka. Więc ja tam wiary nie daję, dopóki słyszę / czytam historię tylko z jednej strony
          • ola_dom Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 13:13
            panizalewska napisała:

            > Jakbym o matce i jej siostrze czytała. Ciotka zawsze święta, ona chce dobrze, tak kocha
            > siostrunię, a tu taka podłość i och i ach i ona nie chce utrzymywać kontaktów.

            Ja też mam póki co mieszane uczucia, bo wyobrażam sobie, co moja matka mogłaby powiedzieć o mnie i moim facecie. I naszych kontaktach z nią...

            Ja też "przejrzałam na oczy" i uznałam "wspaniałą relację" z moją matką za toksyczną. Oczywiście pod wpływem złego faceta. I magii, którą na mnie rzucił, żeby mnie od niej odciągnąć (to dość bliskie sekty, prawda). Bo wcześniej przecież się wcale nie skarżyłam i byłam zadowolona (a czy kto mnie w ogóle pytał...?).
            Moja matka także uważa, że to ja się z nią nie kontaktuję - choć ja zawsze powtarzałam, że telefon od niej zawsze odbiorę, a jak nie będę mogła odebrać, to zawsze oddzwonię (bo i tak zawsze było). Ale ona twierdzi, że to ja zerwałam kontakt, bo do niej nie dzwonię. To prawda - nie dzwonię, żeby nie wysłuchiwać znowu obelg i inwektyw pod adresem mojego faceta i naszego życia.
            Matka jest również przekonana, że mój facet odseparował mnie od wszystkich, "zabronił - ale podstępnie, nie wprost" kontaktować się z moimi znajomymi, jedyne kontakty, jakie mamy, to z jego rodziną i jego przyjaciółmi.
            I przypuszczam także, że podejrzewa przemoc. Psychiczną, oczywiście, bo śladów na ciele nie widać.

            Są jednak różnice w stosunku do opisu bolimnieto - mojego faceta lubią wszyscy dookoła - mój tato, ciotki (siostry mamy), znajomi. Jedyna osoba, która go nie cierpi, to moja matka. Nigdy nie zachował ani nie odezwał niegrzecznie ani opryskliwie wobec nikogo. Ale matka uważa, że jest tak przebiegły, że inni go jeszcze nie przejrzeli - tylko ona poznała jego prawdziwe oblicze...

            Oczywiście, że bolimnieto może mieć pełną słuszność odnośnie swojej siostry. Ale zdumienie, że ktoś "przez całe życie był zadowolony, a pod wpływem partnera uznał wcześniejsze życie za toksyczne", zawsze mnie zatrzymuje...
      • amb25 Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 09:14
        Nie dziwie sie jej mezowi, ze broni zony przed wykorystywaniem, szczegolnie jesli tak robilas wczesniej. Meiszkalyscie wtedy w tym samamy bloku? to jeszcze bym moze zrozumiala...
        "o posiedzenie 5 min z moim bardzo małym wtedy dzieckiem, bo musiałam wynieść śmieci".Smieci mogl wyniesc twoj maz, smieci moga tez troche poczekac, albo moglas to zrobic ty idac z dzeickiem na spacer....
        • bolimnieto Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 09:47
          Akurat wtedy mojego męża nie było gdyż wyjechał do pracy na kilka miesięcy i byłam sama jak palec. I nie wołałam specjalnie siostry do wyniesienia śmieci. Nie uważam, żebym wykorzystywała wtedy moją siostrę, bo zorientowałam się wtedy, że muszę sobie radzić sama i była to moja pierwsza i ostatnia prośba o cokolwiek. Gdy moja siostra nie miała partnera, zawsze jej ja i mąż we wszystkim pomagaliśmy. Gdy jej się coś w domu popsuło, biegłam pierwsza, żeby służyć pomocą, gdy spędzała samotne wieczory, zapraszaliśmy ją do siebie i to często także na jej wyraźną prośbę. Do dzisiaj ona jest tego świadoma. Na pytanie, dlaczego ja nie mogłam liczyć na jej pomoc, gdy byłam sama, ona odpowiedziała, że jej mąż jest zaborczy i tak już jest. Nie lubi innych ludzi, nie spotyka się z nikim i nie życzy sobie także, żeby przyjeżdżała do nich rodzina, bo on się wtedy dusi. Nie potrzebuję tutaj kąśliwych uwag pod moim adresem. Może źle to wszystko ujęłam i najlepiej zrzucić winę na mnie. Nasi wspólni znajomi także uważają, że moja siostra jest nie do poznania, że nie ma w niej już dawnej radości, zrobiła się zasadnicza, zerwała kontakty w zasadzie z dotychczasowymi znajomym lub całkowicie zminimalizowałai. Mój mąż po jej wszystkich dotychczasowych zachowaniach, także uważa, że ona i jej mąż są mega toksyczni a ona jest pod jego ogromnym wpływem. Moja siostra nie jest też bardziej pewna siebie niż ja (Pani psycholog zasugerowała taką tezę, co brzmiałoby logicznie po przestudiowaniu naszego dzieciństwa) ale jest wręcz odwrotnie. To kobieta przepełniona depresją (powiedziała mi, że ma), ciągłym smutkiem i pretensjami do całego świata. Jeżeli uważacie, że to moja wina, to proszę wieszajcie dalej na mnie psy. Ja kończę ten wątek.
          • mozambique Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 10:27
            z calej tej historii wniosek jest taki ze twoja siostra miala serdecznie dosyc bycia rodzinnym jeleniem wykorzystywanym przez ciebei przez całe lata , a mozliwe ze i przez reszte rodziny - ciagle siedzialas jej na glowie ( jakbys bez przerwy przyłaziłą mi do domu i siedziała godzinami bo tak lubisz to tez bym warczała) , obarczałaś sobą i swoimi problemami ( praktycznie bylas samotna matka 4 dzieci wiec starsza sioistra do darmowej pomocy jak znalazł ,nie ?) , wytykalas to jej ze tak długo była samotna ale smaochód pożyczyć to fajnie by byłó -.. toż to święty by nie wytrzymał .

            a skoro nie podobaja ci sie kasliwe uwagi - to najwyzszy czas dorosnac i dowiedziec sie na czym polega publiczne forum - otóż na tym ze kazdy moze tu cie ocenić jak chce . SKor ty na to reagujesz agresywnie to nie dziwota ze soistra ma cię dosyć. Lecz się dalej.
            • bolimnieto Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 16:07
              Mozambique czytaj dokładnie moje posty, bo w ostatnim swoim poście wszystko poprzekręcałaś, nie miałam jeszcze wtedy czwórki dzieci tylko jedno i nigdy nie chciałam pożyczyć od siostry samochodu.Nigdy też u niej upierdliwie nie przesiadywałam, lecz ona u nas non stop, jeszcze gdy nie miała faceta i zwalała się na wszystkie nasze imprezki we dwoje. Dla niej zawsze moje drzwi były otwarte i to ja jestem starszą siostra a nie ona.
          • eskorta30 Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 10:30
            Trzeba w końcu odciąć pępowinę. Nie oglądąc się na rodzinę tylko zająć najbliższymi osobami, mężem i dziećmi, bo zaraz za pare lat dzieci ci wypomną, ze zamiast nimi to się siostra całe zycie przejmowałaś. To raz. A dwa, jesli siostra nie chce kontaktów, to jej do nich nie zmusisz, bo jak sie ona zmusi, to to nigdy nie będzie szczere. Chyba, że sie lubisz po prostu w tym taplać.
          • zuzi.1 Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 10:34
            Dzieki, ze po tak dlugim czasie dopisalas nam c.d. tej historii, ciekawie jest przeczytac jak historia ewoluowala po dluzszym czasie. Twoja siostra jest taka jaka jest, byc moze ma nieco trudny charakter po tacie plus dodatkowo wybrala sobie na meza czlowieka zaborczego, ktory ja zawlaszczyl, a ona na ten stan rzeczy przystala i go kontynuuje. Niestety nic wiecej nie jestes w stanie dla tej relacji zrobic, odetnij sie od nich i zyj swoim zyciem. W razie czego siostra zna do Ciebie droge, gdyby kiedys miala problemy i chciala sie z Toba kontaktowac. Zycie czasami pisze i takie przykre scenariusze, ale poniewaz siostra jest dorosla osoba, to nic wiecej nie mozna dla niej zrobic.
          • paris-texas-warsaw Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 11:30
            Może za dużo nie pomoge, bo sama uważam, że jasne spojrzenie na zawiłe kontakty z rodzeństwem nie jest łatwe. Myślę, że z uwagi na kilka czynników - ważą na tym oprócz indywidualnych cech zaszłości z dzieciństwa (Ty piszesz np. o nierównym traktowaniu Was, o wyróznianiu siostry, która jednak oskarża rodziców o dziecinstwo - co ona ma na myśli?, jak Ty podchodzisz/podchodziłaś do nierównego traktowania - to jest bardzo trudna wg mnie kwestia, żeby spojrzeć bez zniekształcen na siostrę i rodziców sama byś musiała mieć porządek emocjonalny w tej kwestii - a to jest wg mnie bardzo trudna kwestia, nie twierdzę, że tak jest u Ciebie, ale tak bym ogólnie podejrzewała, przy beznamietnym opisie wyróżniania siostry) oraz brak w sumie jakichs "ram teoretycznych", do których można przyrównań prawidłowy wzorzec relacji rodzeństwa (bo może ich wcale nie być i tez to może o niczym specjalnym nie świadczyć - z rodzicami zazwyczaj jest to kwestia łatwiejsza do uchwycenia).
            Wg mnie jak przeszłość by nie ważyła na Waszych relacjach, to wtracanie się męża siostry w nie, przyzwolenie siostry na to w takim zakresie i w ogole jego zachowanie nie świadczy, że z nim (nimi jako parą? - myślę, że Pani Agnieszka bardzo to oględnie napisała 2 lata temu, fakt, to ich wybór, ale to nie wyglada na zdrowy układ - zależy jeszcze z jakiego to środowiska ludzie - raczej u w miarę wykształconych i kulturalnych ludzi takie bezposrednie chamskie zachowania świadcza o np. jakichś zaburzeniach) do końca jest wszystko jest ok (dusi się, jak ktoś odwiedza siostrę? a ona się nie dusi jak nikt jej nie odwiedza?). Może zastanów się, jesli mają, nad sytuacja ich dzieci, czy wygladają na szczęśliwe, czy nie ma z nimi problemów etc. Może faktycznie Twoja siostra tez ukrywa jakąś tajemnicę, przemoc etc. Tak hardkorowo - może wcześniej była w domu molestowana? - stąd jej specjalna pozycja u ojca, pretensje do matki, nawet jesli zegoś innego dotyczą. Może weszła teraz w jakiś inny chory układ. A jaka jest rodzina męża, znacie ją? To normalni ludzie? Z nimi są jakies kontakty?
            To wszystko jako możliwe propozycje do rozważenia, że tak napiszę, bo zdarza się, że ludzie zaraz traktuja takie przykłady jako obrazę ich i ich rodziny, co nie było moim zamiarem, a tylko miałam na celu dać ewentualne podpowiedzi, bo wbrew pozorom bardzo mało napisałaś, choć tekst długi.
            • paris-texas-warsaw Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 11:53
              A jeżeli faktycznie chciałabyś się dowiedzieć, czemu siostra tak reaguje na rodzine, o co ma pretensje, czemu ma depresję etc. to może mogłabys napisać do niej maila, albo porozmawiać (to pewnie od razu by się nie udało). Ale na to co ona by napisała, nie negować, nie przedstawiac swoich racji, nie uzgadniaia wspólnej wersji etc. Może to byłby jeden z szeregu takich maili. Jesli masz kontakt z psychologiem, to może rozumiesz takie działanie psyhologa, które nie ma w sobie ani oceny, ani przekonywania, ani bronienia swoich racji. Może gdybyś weszła w taki tryb dający siostrze przestrzeń do przedstawienia jej punktu widzenia, to i Tobie by to dało szerszy pogląd. Przyszedł mi do głowy mail, z uwagi na brata i to, że nie trzeba na takiego maila od razu odpowiadać. Jesli miałby to by w odpowiedzi tylko zarzuty wobec Ciebie etc. to i tak mogłabyś to potraktować informacyjnie, albo jaki tylko pierwszy etap wypowiedzi. Rozumiem trochę Twoją sytuację, jako taką "otwartą figurę", w której do końca nie można zrozumieć swojego położenia i stąd temat jest drążony.
              • celestyna444 Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 12:12
                Paris, ja radziłabym autorce nic nie pisać, ponieważ nie wiadomo kto to bedzie czytał i jak zinterpretuje. Jeżeli autorka jeszcze chce rozmawiać, to niech rozmawia z siostrą w cztery oczy, nic na piśmie. Ale mnie się wydaje, że tam już jest pozamiatane, można tylko czekać aż siostra się ewentualnie ocknie. Ja sobie zresztą nie wyobrażam jak miałyby wyglądać ich dalsze kontakty: no przecież nagle nie polubią się nawzajem i nie zaczną nadawać na tych samych falach.
                • paris-texas-warsaw Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 12:14
                  Szczerze mówiąc nie znam nikogo z takiego układu, więc może źle piszę. Może sms- w czasie pracy siostry?
                  Jak piszę poniżej - jednak siostra sporo o sobie mówi (depresja, że mąż zaborczy - nie jest tak, że w ogóle olewa).
          • celestyna444 Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 12:02
            Ogromnie Ci współczuję! Znam taką samą historię: drobne szczegóły się różnią ale zachowanie siostry i jej toksycznego męża identyczne. Muszę Tobie napisać, że happy endu ta historia, niestety, nie ma. Mogę podpowiedzieć tylko, żebyś bardzo mocno pilnowała swoich spraw spadkowych.
            Niedawno był na forum wątek o teściowej, która wysokim murem odgrodziła się od rodziny i świata zewnętrznego, poczytaj sobie opinie forumek w tamtym wątku (frontalnie zrobiły z kobiety psycholkę!). Gdybyś nie opisywała toksycznej siostry tylko toksyczną teściową, rady dla Ciebie też byłyby inne. Na tym forum toksyczne mogą być tylko wredne matki mężów. Młodsze kobiety zawsze są w swoich odpałach usprawiedliwiane tym, że mają prawo żyć tak jak chcą i nikomu nic do tego- tak więc, bolimnieto, nie spodziewaj się żadnych porad ani zrozumienia. Nie daj sobie wmówić, że jest to Twoja wina.
            Wg mnie, jeżeli mąż zmusza żone, do zerwania kontaktów z rodziną czy przyjaciółmi, to zwykle okazuje się, że było coś do ukrycia o czym rodzina żony nie miała się dowiedzieć. Zwykle jest to przemoc domowa.
            • paris-texas-warsaw Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 12:11
              Zgadzam się, co do ostatniego zdania. Dlatego, jesli byś przeanalizowała sobie, że siostra unika z Toba kontaktów przede wszystkim z uwagi na męża i jego wpływ, to bym stale ponawiała propozycje spotkan (np. smsm, też jakichś odwiedzin u Ciebie, na mieście, gdzieś, gdzie będzie dyskrecja, nie będzie się bala, że mąż się dowie) bez brania do siebie odmów. Może np. jestem przejazdem u Ciebie, może spotkamy się na godzinkę w tej knajpce tu i tu (gdzies niedaleko domu), bo nie chcę Ci w domu robić zamieszania / bo to taka niezapowiedziana wizyta etc. Mimo wszystko widać, że jakiś kontakt macie z siostrą, bo gdyby była do Ciebie wrogo nastawiona pewnie nie mówiłaby Ci o np. depresji, o tym, że mąż jest zaborczy etc. To mogą być takie małe sygnały, że u niej nie jest ok i tak naprawdę potrzebuje pomocy, choć wyglada to na zupełne odwrócenie się od Ciebie.
              Ps. Celestyno, a jaki wątek o teściowej masz na myśli?
              • celestyna444 Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 12:43
                > Ps. Celestyno, a jaki wątek o teściowej masz na myśli?
                Nie pamiętam tytułu, synowa założyła wątek o wrednej teściowej, która się izoluje od rodziny, nawet dzwonka przy furtce nie ma ale za to ma domy w miescie i w górach, nikogo nie lubi i ogranicza kontakty a teściowi trzepie komórke i nie pozwala do cudownej synowej dzwonić :-)
              • zuzi.1 Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 14:11
                Celestyna ma na mysli ten watek, w ktorym maz mial 1 czy 2 zawaly w mlodym wieku, a podrosnieci synowie mowili wprost chyba nie tylko do ojca, ze matka jest wariatka. Przy czym matka nie pozwalala dzieciom na zadne relacje spoleczne ani z rowiesnikami ani z rodzina, sama tez nie utrzymywala zadnych kontaktow ze swoja rodzina.
            • zuzi.1 Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 14:17
              Zgadzam sie, ze tu moze byc przemoc. Ale dziewczyna jest na takim etapie uzaleznienia od meza, ze na razie uwaza cala rodzine swoja za samo zlo. Na tym etapie uwiklania nie da jej sie pomoc, ona musi sama zaczac dostrzegac swoje sprawy i relacje z mezem w innym swietle. Jest to etap ' przepranego skutecznie mozgu'.
              • mozambique Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 14:36
                nie no jasne - jak ktos juz nie ma ochoty byc wykorzystywanym przez upierdliwą rodzine to juz mamy uzależnienie , sektę no i prezmoc

                jeszce tylko czekam na diagnozę ze to schizofrenia :) dosc powszechną na tym forum
    • bolimnieto Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 08.12.15, 23:48
      Celestyna, zastanowiłaś mnie zdaniem, że znasz podobną historię. Myślałam, że takie historie jak moja się nie zdarzają. Rozumiem, że poszkodowana osoba stawiała sobie szereg podobnych pytań, jakie ja sobie stawiam> Skończyło się bardzo źle? Napisałaś o sprawach spadkowych. Na razie moja mama czuje się na szczęście dobrze ale boję się jej śmierci. Po pierwsze, że stracę Osobę, z którą mam wspaniały kontakt a po drugie, że będę musiała z moją siostrą wszystko załatwiać, podczas kiedy ona nie chce wcale odpowiadać na wet na kontakt - chodzi mi w tym momencie np. o wspólne załatwianie spraw urzędowych, które będziemy musiały załatwiać wspólnie jako spokrewnione osoby. O organizację pogrzebu, listę gości, to wszystko trzeba wspólnie ustalać. Jak ja to zrobię, jesli moja siostra nagle urywa kontakt, nawet na maile nie odpowiada a czas goni. Ostatnio miałam z nią podobną sytuację i ona wszystko utrudniała, zwlekała z odpowiedziami, a goniły nas terminy urzędowe. Kosztowało mnie to wiele stresu. Okazało się także, że za moimi plecami wywinęła mi także niemiły numer, typowy w stylu jej męża. Wyszło to dopiero na jaw po jakimś czasie.
      Wiele odpowiedzi bardzo mi tu pomogło, dziękuję. Nie będę się kontaktowac z moją siostrą, ona tego nie chce od dawna i ja już też nie. I muszę to w końcu jakoś przetrawić. Myślę, że dopiero po śmierci chyba się dowiem jak było naprawdę. Dlaczego nagle się odwróciła od całej rodziny. Wg mnie mąż jest prawdopodobnie przemocowcem ale tylko psychicznym. O przemocy fizycznej raczej nie ma mowy. wiem, że nawet, gdyby moja siostra cierpiała w tym związku, to nigdy się do tego nie przyzna.
      • zuzi.1 Re: strata w rodzinie, która boli coraz bardziej 09.12.15, 09:40
        Wyglada na to, ze Twoja siostra stosuje wobec Ciebie rowniez przemocowe gierki, stara sie utrudniac Ci zycie olewaniem, biernoscia itp. to taki rodzaj biernej przemocy. Mysle, ze powinnas schowac zludzenia co do siostry do kieszeni i zaczac zyc w oparciu o zaistniale fakty. Czyli jezeli masz do zalatwienia wazna urzedowa sprawe, ktora dotyczy Was obu, to wysylasz jej polecony za zwrotnym potwierdzeniem odbioru z informacja, iz w ciagu 7 dni roboczych oczekujesz na jej pisemna odpowiedz w danej sprawie i jasne okreslenie sie, a brak odpowiedzi pisemnej traktujesz jako zgode na Twoja propozycje. W miedzyczasie konsultujesz sprawe z prawnikiem. jesli sprawa jest duzej wagi. Z osoba stosujaco bierna przemoc rozmawia sie operujac konkretami w oparciu o przepisy prawa, podajac te konkretne ramy prawne jako argument. Czyli to podobnie jak.np. z bylym mezem stosujacym bierna przemoc i wykazujacym zla wole. Wszystko na pismie za potwierdzeniem odbioru, na kazdy krok pisemna dupokrytka dla Ciebie, potwierdzajaca brak odpowiedzi siostry w danej sprawie. Nie pozwol jej sie traktowac w sposob przemocowy, mimo jej gierek rob swoje i zalatwiaj sprawy skutecznie i konsekwentnie, gdy trzeba i gdy jest taka mozliwosc, wyciagaj konsekwencje prawne utrudnien i zaniechan stosowanych przez siostre. Raz, drugi czy trzeci siostra przekona sie naocznie, ze stosowanie gierek jej sie nie oplaca, bo ma straty, a wowczas zobaczysz jak szybko zacznie weryfikowac swoje podejscie do Ciebie. Musisz po prostu postepowac twardo i konsekwentnie wobec niej, bez zbednych emocji, zgodnie z prawem. Porada prawnika kosztuje 100 czy 200 zl, a Ty bedziesz jasno wiedziec co nalezy zrobic i jak sie bronic, gdy siostra celowo chce utrudnic C zycie.
Pełna wersja