Dodaj do ulubionych

Zaczepki faceta koleżanki - potrzebny instruktaż

12.08.13, 13:07
Byliśmy w większej grupie na kilkudniowym wyjeździe. Ja jedna byłam sama (nie mam faceta i dobrze mi z tym) a reszta sparowana. Mieszkaliśmy razem w kilkupokojowym apartamencie. I facet jednej z kolezanek ewidentnie smali do mnie cholewki. Kompletnie mi się człowiek nie podoba (prostak bez wykształcenia, taki typowy podstarzały kawaler mieszkający u mamusi która mu wszystko pod nos poda, kolezanka musi być w strasznej desperacji że z nim jest). Na początku tylko coś zagadywał do mnie milej niż do innych, ciągle nadmiernie komplemetował. Wprawiało mnie to w zażenowanie i zakłopotanie bo robił to nawet przy koleżance, którą nota bene bardzo lubię i nie chcę z nią mieć konfliktowych sytuacji. Żaden facet na poziomie będąc z swoja dziewczyną by się tak nie zachowywał, a ten po prostu 'nie kuma, nie jarzy, nie czai' że to niestosowne.
Ale szczyt osiągnął kiedyś, siedzimy/półleżymy na narożniku: ja, koleżanka z nim, i inna koleżanka, oglądamy tv, pijemy piwko. Jego dziewczyna stwierdziła że idzie po cos do sklepu, zostaliśmy on w środku, a ja z inna znajomą siedzimy dalej po jego bokach. A ten wlał w siebie piwo jednym haustem , rozwalił się zadowolony na kanapie i... ni mniej ni więcej tylko podnosi swoja nogę i mnie smyra nią po łydce głupio się uśmiechajac jak to fajnie jest... No szczena mi opadła, dostał kopa od razu i warknąłam na niego głośno żeby spylał z tymi brudnymi girami. Usiadł normalnie ale chyba nadal nie załapał. Nie chciałam robić chamskiej awantury bo w końcu to facet koleżanki, ale czułam się jakby mnie molestował. I tak jak mówię, ciągle gdzieś się koło mnie chciał pokręcać i mi słodzić. Przyszedł jeszcze maz drugiej dziewczyny, gadamy, za chwile ten facet koleżanki wychodził i... nie mniej ni więcej przechodząc obok mnie klepnął mnie w tyłek radośnie się śmiejąc jaki dowcipny.... Taki tępy, że nie zrozumiał wcześniejszego kopa. Sam fakt, że śmie sobie pozwalać na takie zachowania wobec mnie jest poniżej krytyki. Męża znajomej az wcięło i dobrze, że z nim pogadałam i mnie ustawił do pionu bym temu prostakowi nie pozwalała się tak traktować. Bo jego brak stykajacych synaps w mózgu powodował, że z litości nad prostakiem mu pobłazałam, nie wiedziałam czy ostrzej reagować na te zachowania, a zwrot "gnoju spird.." by mi przez usta nie przeszedł. Na drugi dzień np dostałam sms na telefon, a ten leci i sprawdza kto mi smsa przysłał.. Noz ku.va!!! jakim prawem mi włazi w osobistą przestrzeń? Znowu musiałam rozedrzeć na niego gębę jak jakas wiesniara więc się pohamował.
Gdy siedziała z nami jego dziewczyna to już grzeczniutki, siedzi, piwko sączy a nie wlewa jak w studnię, pilnuje się, bo wie że jak cos źle zrobi to ona na niego rozedrze gębę. I widzę, że tylko perspektywa "strachu, że baba na niego nawrzeszczy" stawia go do pionu.
Głupio mi było powiedziec dziewczynie, że jej facetowi rączki się do mnie lepią i się ślini do mnie. Widzą to w sumie wszyscy a ona i tak chce z nim być "bo jest łagodny, jest za nią,zrobi co ona mu każe,itd" . Dodatkowo przyjechaliśmy tam jego samochodem więc zwyzywać go od chamow i dac w pysk? Że niby by zrozumiał? Wątpię.
Następne dni faceta ignorowałam, czasem tylko odpowiadałam na jego pytania, na ogół mówiłam do innych, a większosć nawet na niego nie patrzyłam, omijałam, traktowałam jak pośmierdujace powietrze. Zachowanie ktorego nie lubię i uważam za chamskie ale jak inaczej? Nawet na niego nie patrzyłam, siadałam na drugim końcu stołu, itd. A on i tak nie rozumie o co chodzi. Zachowuje się jakby nigdy nic. Nie załapał niestosowności swojego zachowania. Ot, tak ma, przeciez se może, nic się nie stało. Patrzy czy już mi przeszło nafuczenie, a jak się do niego normalnie odezwę to znowu probuje się mi podlizywać. Ręce opadają.

Realnie co byście zrobiły, żeby problem rozwiązać nie konfliktując towarzystwa i minimalizujac przykrości koleżance?

Problem niby rozszedł się po kościach, kontakt z tym facetem mam tylko wtedy gdy spotykamy się z koleżanką, czyli na wspólnych wyjazdach kilka razy do roku. Ale zastanawiam się, czy nie powiedzieć koleżance teraz wprost, że nie bedę z nimi wyjeżdżać z powodu jej faceta. Z nią chętnie ale bez niego. To też głupie, dawac jej takie ultimatum.
Obserwuj wątek
        • sevenova Re: Zaczepki faceta koleżanki - potrzebny instruk 12.08.13, 16:24
          No... ja to bym od razu zrobiła mu wielką awanturę, nie bacząc co inni ewentualnie sobie pomyślą.
          Bynajmniej nie tłumaczę "misia", tylko przedstawiam, co być może on ma w głowie racząc Cię takimi zagrywkami... Jak sama napisałaś, wszak to cham i prostak. I jestem pewna, że jeśli trafiłby na jakąś prostaczkę, ta napisałaby tu podekscytowana, jakie to ma powodzenie, że obcy facet nawet w obecności swojej własnej kobiety nie potrafi powstrzymać swojej chuci ;)
          • morkias Re: Zaczepki faceta koleżanki - potrzebny instruk 13.08.13, 10:40
            Wydaje mi się, że częściowo dałam się zmanipulowac wrażeniu, że tego faceta trzeba traktowac ulgowo, bo intelektualnie odstaje od reszty towarzystwa. Jego dziewczyna ciągle mu proste rzeczy tlumaczy jak dziecku: to zrób, tego nie rób, to może się komus nie podobac więc zrób inaczej, itd. A jakoś facet łatwo czeka az mu kobieta powie co ma robic a równoczesnie sam świetnie sobie radzi np w zaopatrywaniu się w kolejne piwa i pilnowaniu by miał schłodzone, w kalkulowaniu na ile dni mu jeszcze wystarczy zaopatrzenia w alkohol, w liczeniu kasy ile juz wydał, czy w końskich zalotach. Jakis ewenement, że to co dla niego niewygodne to udaje bezradnego i czeka az inni za niego zrobią, a to na co sam ma wielką ochotę jakoś robi szybko nie zastanawiając się.
            Więc zamiast go potraktować od razu jak zwykłego bezczelnego faceta ktory mnie chamsko zaczepia, to go potraktowałam jak niepełnosprawnego, ktorego należy traktowac ulgowo bo on nie rozumie, któremu nie wypada powiedzieć wprost że jest burakiem nad burakami. No i dołożylam sama mu do pieca buraczanych zachowań.
            Muszę przestac być grzeczną dziewczynką.
    • matti0909 Re: Zaczepki faceta koleżanki - potrzebny instruk 12.08.13, 14:01
      Nie obraź się, ;-)ale wydaje mi się że zbyt wyolbrzymiasz ten mini-mini problemik;-).Sam fakt, że niezwykle emocjonalnie wysmażyłaś elaborat na ten temat.Na niechcianych wielbicieli jest bardzo prosty i skuteczny sposób. Działa w 100% jeśli się tylko go 100% zastosuje ;-) Po prostu całkowite ignorowanie i nie zwracanie uwagi.Nie reagowanie czynnie i werbalnie.Prosto mówiąc; olewanie i traktowanie jak powietrze.Facet musi być wyjątkowym chamem i prostakiem jeśli ośmielił się trzesnąć Cię w pośladek.Ja bym go w takim wypadku trzanęła w gębę i stanowczo i głośno wyraziła oburzenie.Jest jeszcze możliwość, że chcący, czy niechcący prowokujesz go do takich zachowań, a że to typ prostaka, więc ochoczo się dołączył do tych flirtów.
      Skoro kontakt z nim jest sporadyczny to w czym problem i po co robić afery?. Unikać jeśli nie możesz znieść jego widoku i zachowania i po problemie.
      • asfo Re: Zaczepki faceta koleżanki - potrzebny instruk 12.08.13, 14:12
        Wątkodawczyni nie przesadza.

        Nie jest kawałkiem mięsa do poklepywania tylko osobą i należy jej się szacunek.

        Najpierw się pozwala na głupie dowcipaski i obmacywanie, a potem kobiety się dziwią że są lekceważone w pracy, nie dostają awansu, mało zarabiają, muszą odwalać czarną robotę i nikt nie bierze ich na serio.

        Jeśli kobiety nie będą się same szanowały, to o równouprawnieniu mogą zapomnieć.
      • morkias Re: Zaczepki faceta koleżanki - potrzebny instruk 12.08.13, 14:19
        Nie robię z tego tragedii, opisałam szczegóły bo chcę po prostu uniknąc takich sytuacji na przyszłośc i zastanawiam się w jaki sposób. Jesli mówię facetowi wpros by zabrał łapy, a do niego nie dociera to co. Gdy mnie klepnął w tyłek nie mialam szans na danie mu w pysk, ja półleżałam z książką, on szybko wychodził. Zanim ochłonelam już był za drzwiami.
        Ignorowanie działa, ale bedąc w grupie nie da się uniknac sytuacji że się przebywa obok siebie. Nie po to jadę na wypoczynek, żeby pilnować gdzie jest facet koleżanki ibyaby koło niego nie stać, albo nie usiaść, bo się zacznie ocierać i usiłować mnie soba zainteresowac. a tak bywało, że miejsc było kilka przy stole a jedyne wolne koło niego, to wolalam stać, albo udawałam, że mam cos innego do zrobienia. Do tego jak napisalam, takie ignorowanie kogoś w rozmowie to w moim świecie jest brakiem kultury. Na co dzień jestem uprzejma. Dotychczas obracałam się wśród ludzi na dużo wyższym poziomie intelektualnym i nie było takich problemów.
    • asfo Re: Zaczepki faceta koleżanki - potrzebny instruk 12.08.13, 14:04
      Powiedz mu na osobności, że nie życzysz sobie obmacywania, poklepywania i żadnych innych zaczepek, że nie jesteś nim zainteresowana i że jeśli cię jeszcze raz zaczepi, to wszystko opowiesz jego lubej.

      Poza tym traktuj go z chłodnym dystansem, nie chichocz, nie uśmiechaj się i nie rób zakłopotanych min.
    • t1ffany Re: Zaczepki faceta koleżanki - potrzebny instruk 12.08.13, 14:28
      Mam wrażenie że troszkę robisz z igły widły, poza tym dziwny wydał mi się Twój opis sytuacji. Facet jest bez wykształcenia, mieszka u mamusi, pije piwo jednym haustem - co to ma u licha do rzeczy? Gdyby był super ciachem to cokolwiek by zmieniało w niestosowności sytuacji?

      Z prostymi ludźmi należy używać prostych, BEZPOŚREDNICH środków komunikacji. Sfochane spojrzenia, ignorowanie czy siadanie po drugiej stronie stołu możesz sobie wsadzić w buty. Bierzesz typa na stronę i mówisz mu wprost co Ci się nie podoba, spokojnie i stanowczo. W 99% przypadków to wystarczy, tyle że potrzeba do tego odrobiny odwagi cywilnej. Popsuciem atmosfery się nie martw (i nie zasłaniaj), dużo bardziej psuje atmosferę jego eskalujące zachowanie i Twój brak dostatecznej reakcji na nie.
      • roza660 Re: Zaczepki faceta koleżanki - potrzebny instruk 12.08.13, 19:34
        Opowiedzenie jaki to człowiek jest bardzo pomocne,a nie dziwne:)pozwala obiektywniej spojrzeć na sytuację,traktowanie kobiety w taki dwuznaczny sposób jest poniżające i trzeba chama na bok i powiedzieć ,że nawet kury nie chciały by go dziobać , a co dopiero Ty obdarzyć zainteresowaniem:)
      • morkias Re: Zaczepki faceta koleżanki - potrzebny instruk 13.08.13, 11:25
        Na Kobiecie są za mlode dziewczynki, co do SV to problem się nie kwalifikuje z racji głównego bohatera.
        Cóż mam ci poradzić, że chcę szybko przerobić ten problem i go zamknąć, poznać różne stanowiska, liczyłam na wypowiedzi osób bardziej doswiadczonych życiowo, ktorzy o różne przygody się otarli, a tu widzę że wakacyjna plaża i wypowiedzi pięć na krzyż.
        • opium74 Re: Zaczepki faceta koleżanki - potrzebny instruk 13.08.13, 11:55
          zdecydowanie rozdmuchujesz i analizujesz na 1001 sposobów prosta sytuacje.
          Nie ma tu co się bawić w dyskrecję i inne podchody.
          Przy pierwszym tego typu zachowaniu które w jakikolwiek sposób narusza twoja strefę bezpieczeństwa/intymności mówisz spokojnym i stanowczym głosem "Prosze żebyś więcej tego nie robił i trzymał ręce przy sobie. Nie jestem zainteresowana i wszelkie twoje zabiegi są mi wstretne"
          Nie widze najmniejszego powodu żeby robić to na boku i dyskretnie skoro ów "pan" robi to przy innych.
          Masz aż tak mało asertywności??

          Miałam w zyciu kilka sytuacji kiedy adorator zagalopował sie pomimo braku zachęcających sygnałów z mojej strony.
          Raz był to profesor, ponieważ pomagałam mu robić pewne badania to spędzaliśmy ze soba sporo czasu. Przy omawianiu jakiś wyników połozył mi rękę na kolano.
          Spokojnie powiedziałam "Przepraszam najmocniej ale chyba pan pomylił kolana"
          Profesor przeprosił i więcej sie to nie powtórzyło.
          Inna sprawa w pracy. Kolega niby nie był moim przełożonym ale takim starszym stażem. A to się spacjalnie przeciskał między mną a szafa w waskim przejści a to niby smyrnął po szyi sięgając po faktury - nic konkretnego ale wkurzające. Powiedziałam żeby trzymał ręce przy sobie. On się zdziwił i powiedział ze nic takiego przeciez nie robi. powiedziałam zatem że jak jeszcze raz zrobi takie NIC to mu rękę złamie i jego żonie opowiem dokładnie dlaczego.

          Z Twojego postu wydziera bezradność do takich sytuacji i....lekka fascynacja /takie niezdrowe zainteresowanie/ owym panem - możliwe że z powodów o których poszesz: nieokrzesany samiec, taki świnia-macho :)
          • morkias Re: Zaczepki faceta koleżanki - potrzebny instruk 13.08.13, 12:27
            no nie nie, macho, to on nie jest na pewno. chyba, że wzorzec Ferdka Kiepskiego.
            nie potrafi nawet mapy samochodowej przeczytać, elektroniki obsłużyć, wiele rzeczy dziewczyna za niego robi, chyba przez takie swoje zachowanie dużego trochę upośledzonego dziecka wzbudza w swojej dziewczynie instynkty opiekuńcze i chyba też się wpasowałam w ten trend, żeby go traktowac trochę inaczej niż pełnosprawnego faceta i moja stanowczość nie jest zbyt stanowcza, lub nieczytelna dla tego typu osobnika. To trochę tak, gdybym musiała zamieszkać w jednym domu z wesołym pijaczyną spod sklepu ktory upierdliwie do mnie się migdali za każdym razem gdy mnie widzi, uważa to za fajne i za każdym razem jak przechodzę to jakiś prostacki gest/słowo do mnie wykonuje a na żadne "przestań, odczep się" nie reaguje, a właściwie jest miły i "niesłychanie spokojny i życzliwy człowiek".
            Owszem, właśnie jestem zaskoczona i bezradna wobec takich zachowań, szczególnie tych, których się nie spodziewałam. Po czasie jak przemielę temat , albo jesli trwa to na tyle dlugo, że się wkurzę porzadnie, to zaczynam reagować ostrzej. Niestety z natury jestem tu za łagodno-bierna i tacy chamowaci ludzie na początku pozwalają sobie włazić mi na głowę. A fakt, że to facet koleżanki też mnie deprymuje, milczę żeby jej nie było przykro i żeby jej nie stawiac w sytuacji on albo ja. Na co dzień obracam się wśród osób o innej mentalności i dużo wyższej kulturze np w pracy choć pracuję od lat z samymi facetami, to trzymam dystans, jestem lubiana, szanowana i do żadnych molestująco/seksualnych incydentów nie dochodziło.
    • kamunyak Re: Zaczepki faceta koleżanki - potrzebny instruk 19.08.13, 17:49
      Powiedz, że jestes lesbijką. Co w kontekście tego, że jesteś sama, będzie brzmiało wiarygodnie. Facet na mur da ci spokój bo dla prostaków ktos taki to niemal jak trędowaty.
      Nie wiem jednak czy faktycznie w facecie tkwi problem. Bo rzeczywiscie, z prostej sytuacji, z którą osoba "inteligentna, wykształcona i obracająca się w innym towarzystwie" bez trudu powinna sobie poradzić, robisz niesłychany problem. A jak juz ktos ci radzi co ewentualnie powinnas zrobic to się obrażasz.
      Właściwie to o co ci chodzi? żeby udowodnic komuś (sobie?) że pomimo swej samotnosci jesteś cały czas atrakcyjna kobietą, wzbudzającą pożądanie?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka