nabilla2
08.09.13, 09:38
Jestem pierwszy raz na forum wiec witam sie ze wszystkimi. Znalazlam to miejsce i postanowilam napisac o swoim problemie w zwiazku. Jestesmy razem 13 lat, mamy dwoje dzieci, corka 10 i syn 6. Jak to w zwiazku miewamy problemy, zreszta nic w tym dziwnego, dwoje doroslych ludzi, dwa rozne charaktery itd wiec nie spodziewalam sie, ze bedzie sielanka zawsze ale...no wlasnie gdyby nie bylo ale nie pisalabym tu. We czwartek na przerwie w pracy odebralam sms-a od meza mniej wiecej tej tresci: "Kochanie, zadzwonil do mnie brat Jan (maz ma jeszcze jednego brata) i chce abym do niego przyjechal (brat mieszka na innym kontynencie, daleko). Nie widzialem go 20 lat wiec chce jechac. Mam nadzieje, ze zrozumiesz." Odpisalam pytajac kiedy chcialby pojechac, odpowiedz byla "w sobote". Maz ma dwoch braci, jeden starszy 10 lat (ten, ktory zaprosil go), drugi 8lat. Maz najmlodszy. Bliskich wiezi nigdy nie mieli, sporow tez nie jednak nie kontaktuja sie ze soba latami, nie dzwonia, nie pisza itd. Sredni brat dzwoni z okazji swiat lub czasem bez okazji ale maz do niego z wlasnej inicjatywy nigdy. W ostatnie swieta to ja go poprosilam aby zadzwonil, zrobil to. Do Jana nawet nie mial numeru telefonu. Az tu Jan rok temu sie odezwal po 10 latach calkowitej ciszy, ale meza to nie dziwilo bo on tak podobno ma. Kilka miesiecy temu podekscytowany maz napomknal ze Jan go zaprosil i ze koniecznie chce aby go odwiedzil i ze nawet kupi mu bilet lotniczy. Odpowiedzialam, ze to mile i ze moze wszyscy bysmy pojechali, oczywiscie my kupimy bilety za wlasne pieniadze. Maz tylko stwierdzil ze nie mamy tyle pieniedzy. Na tym stanelo i ja zapomnilam o sprawie. Az do czwartku kiedy to maz mi przypomnial droga smsowa. Oczywiscie w domu doszlo do klotni. Maz uznal, ze musi odwiedzic brata. Na moje pytanie czy brat jest chory, umiera itd zaprzeczyl. Powiedzial, ze brat placi za bilet i on jedzie. Powiedzialam, ze skoro brat placi to niech kupi bilet sobie i przyleci do nas, spedza czas razem a bedziemy mieli okazje sie poznac. Maz na to ze to nie wchodzi w gre bo on chce jechac. Na moje usilne pytania dlaczego tak nagle i dlaczego brat nie moze tu przyjechac wykrzyczal mi, ze on jest wolnym czlowiekiem a ja nie przeszkodze mu w zobaczeniu i tu wymienil kraj. Oczywiscie spakowal sie i pojechal wczoraj, wraca za tydzien.
Napisal radosna informacje na FB ze jedzie na ryby na inny kontynent. Nie potrafie nawet okreslic co czuje. Boli mnie wszystko, nie moge jesc, nie moge spac. Potrzebowalam to napisac.