spór o trzecie dziecko

29.09.13, 20:02
Witam,
problem może wydawać się klasyczny, pewnie wiele podobnych wątków było, ale moja sytuacja jest bardziej skomplikowana. W tej chwilii nie wiem już, co mam myśleć i robić. Proszę o kilka słów komentarza, zwłaszcza Panią Agnieszkę.

Mam z mężem dwie córki z różnicą wieku 1,5 roku, my mamy po 35 lat. Od początku chcieliśmy mieć dwoje dzieci z małą różnicą wieku, aczkolwiek ja kiedyś marzyłam o większej rodzinie, w sensie trojga dzieci, jednak byłam wtedy młoda, nie zdawałam sobie do końca sprawy, ile wysiłku i pieniędzy kosztuje wychowanie dzieci, później zracjonalizowałam wizję swojej rodziny, mąż nigdy nie chciał mieć większej rodziny. Ja nie wyobrażałam sobie nie mieć córki, mąż syna. Ustaliliśmy, że po pierwszym dziecku będziemy się starali o drugą płeć. W pierwszej ciąży zgodnie z ustaleniami nie staraliśmy się o konkretną płeć, urodziła się dziewczynka, cieszyliśmy się oboje, niedługo później zaczęliśmy się starać o chłopca, zajęło to kilka miesięcy, mimo że byłam pewna dobrego dnia, okazało się, że będzie dziewczynka. Mąż był rozczarowany, bo jego wielkie marzenie o synu się nie spełniło, ale w zasadzie zachowywał się w tej ciąży tak samo jak w pierwszej, razem dokupowaliśmy nowe rzeczy, mówił do brzucha itd. Niedługo po urodzeniu młodszej zaczął przebąkiwać, że za jakiś czas postaramy się o chłopca. Zbywałam takie gadki śmiechem, żartami, mówiłam, że mamy już dość dzieci, wrócę do pracy i koniec z pieluchami. Jak młodsza córka poszła do przedszkola zaczęło się konkretne nagabywanie na trzecie dziecko. Argumenty moje na nie przeciwko jego na tak. Powiedziałam jasno, że dopiero co wróciłam do pracy, dzieci chorują w przedszkolu, więc teraz na pewno nie ma mowy. Około rok temu, kiedy starsza córka poszła do szkoły temat powrócił. Mąż uważa, że teraz jest nalepszy moment.
Jego argumenty na tak: wieloletnie już marzenie o synu; kiedyś sama chciałam mieć troje dzieci; teraz jesteśmy młodzi, normalnie ludzie z naszego pokolenia w tym wieku rodzą dzieci, a jak będziemy to odkładać, w końcu dziecko pojawi się na 40-tkę; starsze dzieci są odchowane, umieją zająć się sobą; on ze swojego marzenia nie zrezygnuje i będzie mnie namawiał do skutku; jeśli się nie zgodzę, on będzie żałował całe życie i miedzy nami na pewno nie będzie już jak dawniej.
Moje agrumenty na nie: jestem spełnioną mamą; nie chcę jeszcze raz przechodzić przez ciążę, poród, strach o zdrowie dziecka, kolki, nocne pobudki, ząbkowanie, raczkowanie, odpieluchowanie, adaptację w przedszkolu, choroby itd., tak naprawdę dopiero teraz, kiedy obie córki są w szkole odetchnęłam; boję się, że to dziecko już na pewno urodzi się chore (irracjonalny lek, ale wokół mnie idzę wiele rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi, w poprzednich ciążach też się bałam, ale instynkt był silniejszy); nie chcę rezygnować z pracy na 3 lata, a w innym przypadku będzie nam bardzo trudno i finansowo i logistycznie; nie mamy żadnej pomocy ze strony dziadków; słabe warunki mieszkaniowe tzn. za rok spłacimy kredyt, sprzedajemy obecne mieszkanie i chcieliśmy kupić 4-pokojowe, by każda córka miała swój pokój, przy trójce dzieci nie będzie nas stać na pewno na 5-pokojowe.
Mąż wszystkie moje argumenty zbija, na wszystkie ma odpowiedź. Bierze pod uwagę, że może się urodzić kolejna dziewczynka. Mówi, że trudno, przynajmniej będzie wiedział, że próbował spełnić swoje marzenie, ale "obiektywnie" nie dało rady. Córki kocha, zajmuje się nimi.
Główny argument jest taki, że ja spełniłam swoje marzenie, bo mam, jak chciałam, przynajmniej jedną córkę, i nie jestem w stanie go zrozumieć. Mówi, że gdybyśmy mieli dwóch chłopców, ja na pewno namawiałabym go na trzecie dziecko. A ja faktycznie nie wiem, co bym robiła w takiej sytuacji.
Od miesięcy nie ma tygodnia bez rozmowy na temat dziecka, którą wywołuje mąż. Cały czas idą te same argumenty z mojej i jego strony i nie dochodzimy do niczego. Mam dość tego, a mąż mówi, że nie odpuści.
Nie wiem, jak do niego dotrzeć. Nie wiem, jak mam z mężem rozmawiać, jak wytłumaczyć raz na zawsze, że NIE CHCĘ kolejnego dziecka.
    • edw-ina Re: spór o trzecie dziecko 29.09.13, 20:17
      przepraszam - w jaki sposób staraliście się o konkretną płeć? mam chyba jakieś poważne braki w wiedzy z biologii...
      • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 29.09.13, 21:14
        O chłopca w dzień owulacji, plus facet może stosować dietę na zwiększenie ruchliwości plemników.
        • mantis_after_dinner halo! XXI wiek mamy! 29.09.13, 21:23
          kaszub-ska napisała:

          > O chłopca w dzień owulacji, plus facet może stosować dietę na zwiększenie ruchl
          > iwości plemników.

          Ty tak powaznie?
          • kaszub-ska Re: halo! XXI wiek mamy! 29.09.13, 21:38
            To są informacje, które weryfikowałam u lekarza ginekologa zajmującego się leczeniem niepłodności i problemami z poczęciem. W dniu owulacji jest większe prawdopodobieństwo, że spłodzi się chłopca niż dziewczynkę. Istnieje też coś takiego jak dieta sprzyjająca poczęciu.
            • mantis_after_dinner Weryfikowalas i jak widze 29.09.13, 21:42
              kaszub-ska napisała:

              > To są informacje, które weryfikowałam u lekarza ginekologa zajmującego się lecz
              > eniem niepłodności i problemami z poczęciem. W dniu owulacji jest większe prawd
              > opodobieństwo, że spłodzi się chłopca niż dziewczynkę. Istnieje też coś takiego
              > jak dieta sprzyjająca poczęciu.

              - mialas problem ze zrozumieniem kluczowego slowa: prawdopodobienstwo. Juz pomijajac, ze lekarz zapomnial Cie poinformowac, ze sama dnia owulacji wyznaczyc nie jestes w stanie :) Ale spoko! Powodzenia!

              BTW lekarz jest w stanie ten dzien wyznaczyc przy pomocy testow laboratoryjnych (mam za sobia kilka lat leczenia nieplodnosci)
              • kaszub-ska Re: Weryfikowalas i jak widze 29.09.13, 21:47
                A czy ja pisałam gdzieś o pewności. Mieliśmy takie marzenie, więc robiliśmy wszystko, by stworzyć jak największe prawdopodobieństwo jego spełnienia. A nie wiązało się to z jakimiś szczególnymi niedogodnościami.
                Przed staraniem miałam kilka miesięcy obserwacji cyklów, regularnych, i podczas kilku badanie.
              • anku1982 Re: Weryfikowalas i jak widze 01.10.13, 11:17
                nie zgodzę się z Tobą, że kobieta nie jest w stanie dokładnie wyznaczyć dnia owulacji. Jest w stanie, gdy dokładnie wie jak funkcjonuje ciało bez wspomagania kuracją hormonalną. Co miesiąc dokładnie wiem kiedy mam owulację. Zresztą na tej zasadzie zaplanowaliśmy pierwszą ciążę, syn począł się w pierwszym cyklu starań, a dokładnie wiem w którym dniu. Z tego też powodu byłam w stanie wyznaczyć sobie dokładny termin porodu i nie panikowałam, że lekarz wyznaczył go na tydzień wcześniej, spokojnie czekałam do rozwiązania.
                • mebloscianka_dziadka_franka Re: Weryfikowalas i jak widze 02.10.13, 11:47
                  Może i bym uwierzyła, gdybyś oprócz obserwacji miała również przeprowadzone chociaż z dwa monitoringi cyklu, które potwierdziłyby to co ty uznajesz za pewnik :)
                  • kaszub-ska Re: Weryfikowalas i jak widze 02.10.13, 20:18
                    4 cykle miałam monitorowane i to były 4 próby starań w dzień owulacji, wcześniej 3 cykle własnych obserwacji bez starań.
                    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Weryfikowalas i jak widze 03.10.13, 09:23
                      To jest odpowiedź do mnie? Bo ja komuś innemu odpisywałam, który twierdzi, że wie dokładnie, kiedy ma owulacje tylko i wyłącznie na podstawie obserwacji. U ciebie były monitoringi, co troszkę zmienia postać rzeczy. :)
            • rotkaeppchen1 Re: halo! XXI wiek mamy! 06.10.13, 00:04
              Boze, chcialabym miec wasze problemy, serio. Jedna ciaze stracilam, od dlugiego czasu staram sie zajsc i nic... A wy macie problem, bo plec nie taka :/
        • edw-ina Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 09:49
          Poza selekcją zarodków nie ma ŻADNYCH możliwości ustalenia płci. Wszelkie opisane przez ciebie procedury mogę EWENTUALNIE zwiększyć lub zmniejszyć szanse, ale i tak będzie to zwiększenie ich i powiedzmy 2 procent, czyli niemal nic. Bazowanie na tym, to jak nadzieja, że dojedzie się na rezerwie z Krakowa na Hel.
          Dziecko to nie zabawka, którą można sobie zrobić, bo ktoś chce. A jak mu się przestanie chcieć, bo nie będzie taka fajna, a w tym wypadku nie będzie chłopcem?
          Kolejna rzecz to przekonanie twojego męża, że tylko z synem może nawiązać właściwą więź. Czego nie może robić z córkami, co mógłby z synem? Ja mam w domu typowego samca, zakochanego w sportach ekstremalnych, motocyklach, sztukach walki itp. I nie widzi żadnego problemu w tym, że mamy córeczkę. Już planuje wspólne wycieczki motocyklem, robi boisko pod domem, by grać z małą w piłkę itp. Więc to nie zależy od płci, tylko od nastawienia.
          • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 21:25
            Ile lat ma córka? Mój też planował i planuje nadal, tylko dzieci tymi planami nie są za bardzo zainteresowane. One chcą przebierać lalki, bawić się w dom, od dawna króluje barbie, rysować, czesać się, malować się moimi kosmetykami, przebierać w moje ubrania, a nade wszystko uwielbiają zakupy ciuchowe. Inne rzeczy od czasu do czasu. Może dlatego, że są we dwie, z różnicą wieku 1,5 roku, więc mają dobrego kompana do swoich zabaw.
            • edw-ina Re: spór o trzecie dziecko 01.10.13, 05:09
              Nie znam sytuacji, w której angażujący się od początku w wychowanie rodzic nie potrafi stworzyć z dzieckiem więzi, przekazać mu w jakimś stopniu swoich pasji. I to niezależnie od płci, bo ona ma tutaj znaczenie drugorzędne. Mój ojciec rozkochał mnie w samochodach, do tej pory wiem o nich więcej niż wielu moich kolegów. Bo odkąd tylko pamiętam, długo przed tym, jak poszłam do zerówki, zabierał mnie na rajdy, do warsztatu, pozwalał "prowadzić" swój samochód itp. Wprowadzenie dziecka w swój świat zainteresowań jest częścią procesu dojrzewania i właśnie tworzenia więzi. Ale te więzi trzeba tworzyć, włożyć w to wysiłek. Bo nikt nie powiedział, że jeśli kolejne dziecko będzie chłopcem, to automatycznie będzie podzielało zainteresowania taty.
              Pisałaś gdzieś poniżej, że przy córkach ojciec nie pomagał i teraz twierdzi, że byłoby inaczej. Wiesz, jeśli nie pomagał, nie spędzał z nimi czasu, to nie dość, że trudno się dziwić, iż tych głębokich relacji nie ma, to dodatkowo trudno uwierzyć, że przy kolejnym będzie inaczej. Twój mąż raczej próbuje znaleźć winnego za własne zaniedbanie: nie stworzyłem z córkami więzi, bo są córkami, a nie dlatego, że się nie starałem. Gdyby były chłopcami z pewnością byłoby inaczej.
              Pytałaś ile córka ma lat - 4 miesiące. Bardzo mało. Ale tata codziennie spędza z nią przynajmniej kilka godzin, nosi, karmi, przewija, wymyśla bajki, kupuje np. motocyklowe zabawki, zabiera ze sobą w różne miejsca, żebym ja mogła odpocząć. I nie wątpię, że jeśli tylko utrzyma ten sposób spędzania czasu z dzieckiem, to będą mieli całą masę wspólnych zainteresowań.
              • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 01.10.13, 20:19
                Wg mnie więź między mężem a córkami jest coraz głębsza, z wiekiem córki spędzają z tatą coraz więcej czasu.
                W czasie kiedy nie pracowałam, 3 lata i 5 miesięcy, mąż wracał do domu zwykle o 20, robił podyplomówki, kurs językowy i zawodowy, często zostawał dłużej w pracy. O tej porze dzieci szykowałam do usypiania. Mąż nosił, przytulał, bujał, zabawiał, wychodził z wózkiem na spacer, jeśli był w domu, nie było z tym problemu. Obecnie mąż po odebraniu dzieci z zajęć dodatkowych jest najpóźniej o 18 w domu i to raczej się nie zmieni, chyba że on zmieni pracę, czego nie bierze pod uwagę, bo teraz ma wszystko na czym mu zależy.
                Mąż oczywiście stara się angażować córki w to, co go interesuje, kupuje zabawki, ale dziecka nie zmusisz do niczego, jeśli nie chce. Raczej tata się do nich dostosowuje. Mieszkamy w bloku, do garażu jest kawałek, córki nie chcą tam z tatą chodzić bo im nudno, nie pójdą i już, były kilka razy i nie, mam wystawić za drzwi wbrew ich woli?
              • edw-ina Re: spór o trzecie dziecko 17.02.15, 14:11
                OOOooo, to ja sporo dodam - bo córa ma już ponad półtora roku, a tatuś wciąż poza nią świata nie widzi - chodzi z nim na mecze piłki nożnej, jeździ rowerem, była nawet na zlocie motocyklowym, a tata specjalnie, żeby móc jechać z córką kupił przyczepę na motocykl i ciągnął go za sobą kilkaset kilometrów, zamiast radośnie na nim jechać. Więc płeć nie ma żadnego znaczenia. Znaczenie ma tylko i wyłącznie chęć i zaangażowanie!
    • dniuy Re: spór o trzecie dziecko 29.09.13, 20:56
      No właśnie? jakieś cuda? gusła nad brzuchem? seks w piątki i środy? przekąszanie ogórkiem konserwowym? niesłodzenie herbaty? - czy tak się syna robi?
      Bo moi znajomi mają czwórkę.... synów. Celowali od drugiego w dziewczynkę :P


      Napisałaś:
      > Ja nie wyobrażałam sobie nie mieć córki, mąż syna.

      czy wy się dobrze czujecie?
      czy potraficie dzieci kochać tak po prostu?bez względu na płeć?
      Problem dziwny, nie wiem czemu się oboje jeszcze przed ciążami nakręciliście na konkretną płeć. Tego się nie da zrobić na zamówienie. A rodzi się z tego patologia i właśnie takie głupie rywalizacje i podświadome niechęci do dzieci że nie są odpowiedniej płci, lub do partnera, że zrobił dziecko "dla siebie".
      Osobiście trójka dzieci jest fajna, ale nie każdy ma na to ochotę..
      • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 29.09.13, 21:23
        O ewentualnym czwartym dziecku nawet nie ma mowy, gdyby i trzecia trafiła się dziewczynka. Teraz są testy owulacji, więc można mieć całkowitą pewność, że ten dzień, to dobry dzień na staranie. W przypadku starań o chłopca to ogromny plus. 7 lat temu takich testów nie było.

        Ja od dziecka marzyłam, że będę miała córkę, nigdy nie miałam pragnienia posiadania chłopca, co nie znaczy że nie kochałabym, gdybym miała. Wiadomo, że do końca nigdy nie można mieć wpływu na to. Mąż od wielu lat marzy o synu, miał bardzo silną i fajną więź z ojcem, ma nadal z bratem, z matką relacja nie była aż tak bliska i to na pewno ma duży wpływ na marzenie męża. Gdybym nie miała córki chyba nie czułabym się do końca spełnioną mamą, tak mi się wydaje, ale nie wiem. Właśnie dlatego, że mieliśmy takie marzenia, zdecydowaliśmy się starać o to, żeby marzenia obojga z nas się spełniły i były obie płcie. Nie udało się, co nie znaczy, że dzieci nie kochamy. Ja jestem spełniona, mąż swojego marzenia nie spełnił.
        • mantis_after_dinner Re: spór o trzecie dziecko 29.09.13, 21:26
          Moze adoptujecie, wtedy bedziecie mieli 100% pewnosci, ze to chlopiec (skoro to juz jest takie istotne, ze az spelnienie przyslania).
        • t1ffany Re: spór o trzecie dziecko 29.09.13, 21:32
          Brzmi jak pamiętniki Habsburżanki z połogu. Oby syn, nie córa! Oby córa, nie syn! Ura bura, bo dynastia wygaśnie!
          Mam wrażenie że redukujesz kwestię spełnienia się jako rodzic do zagadnienia "chłopiec czy dziewczynka".
          Czy to na prawdę jest aż tak kluczowe?

          • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 29.09.13, 21:43
            Nie wiem, zawsze marzyłam o córce i mam, nawet dwie. Nigdy nie miałam marzeń związanych z synem, więc nie czuję jakiegoś braku, niespełnienia, że go nie mam. Już jako mała dziewczynka wymyślałam imię dla córki. Mam dwie siostry, co prawda dużo starsze, ale zawsze miałam z nimi dobry kontakt, podobnie jak z mamą, z tatą zawsze jakiś dystans był, nie spędzałam z nim zbyt dużo czasu. Zawsze odbierałam więź między kobietami jako wyjątkową. Może to miało wpływ na moje marzenia.
        • esencja08 Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 15:16
          > O ewentualnym czwartym dziecku nawet nie ma mowy, gdyby i trzecia trafiła się d

          A co, jeśli zdecydujesz się na ciążę i będą bliźniaki?
    • kol.3 Re: spór o trzecie dziecko 29.09.13, 21:08
      "Tu siedzi Jurek twórca czterech córek" taki napis zawieszono w pracy jednemu z kolegów nad głową. Przypadek podobny do Twojego męża.
    • marzeka1 Re: spór o trzecie dziecko 29.09.13, 21:09
      Powiem Ci tak: mam 2 koleżanki, każda starała się w konkretną płeć dziecka- jedna ma 5 córek (za każdym razem miał już być upragniony syn), druga- 4 synów (też czekali aż będzie dziewczynka). No za Chiny nie pojmę tego parcia na konkretną płeć.
      Mam 2 synów, fakt: chciałam zawsze mieć córkę, ale też nie chcę więcej niż 2 dzieci, może kiedyś będą miała szczęście i doczekam się wnuczki.
      • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 29.09.13, 21:29
        Też mówię mężowi, że będzie miał wnuków i wtedy się wyżyje. Jego odpowiedź: do tego czasu może już mnie nie być na tym świecie (jego ojciec zmarł młodo); może dzieci wyniosą się za granicę i będziemy widywali wnuki 2 razy w roku; z wnukami to nie to samo, bo rodzice wychowują po swojemu, a dziadkowie to tylko dodatek, a on chce wychować, ukształtować chłopca.
        O czwartym dziecku nie ma mowy, gdyby była trzecia córka. Mąż aż takim fanatykiem nie jest. Generalnie na trzecie dziecko jeszcze nas stać i to jest argument męża, na kolejne absolutnie nie i mąż to bierze pod uwagę. Myślę, że gdyby nie byłoby nas stać na trzecie wcale tego tematu by nie było. Ale nie o to chodzi, ja mam po prostu dość.
    • t1ffany Re: spór o trzecie dziecko 29.09.13, 21:14
      Dla mnie sytuacja gdy jedno z małżonków nie chce dziecka i jest tego pewne zamyka pole dyskusji. Zarówno w sytuacji gdy nie chce ona jak i w (częściej spotykanej) sytuacji gdy nie chce on. Nagiąć się do woli drugiej strony można w przypadku wyboru koloru kafelków, ale nie w takiej. Dziecko ma prawo być chciane i kochane przez oboje rodziców, inna sytuacja to proszenie się o problemy. Co najgorsze, problemy nie tylko dla zainteresowanych ale i dla dziecka.

      Na Twoim miejscu nie wchodziłabym w żadne dyskusje o synach, córkach i liczbie pokojów w mieszkaniu. To nie jest akademicka debata na wydziale fizyki kwantowej o naturze ciemnej materii. Jeżeli jedno z rodziców w pełni świadomie nie chce dziecka, to jest ultima ratio, ostateczny argument. Chciejstwo drugiego rodzica stoi nieskończenie niżej niż prawo dziecka do posiadania obojga rodziców którzy je pragnęli. Albo chcemy oboje, albo nie ma dziecka. A jeśli pragnienie dziecka jest jądrem naszego jestestwa to szukamy innego partnera.

      Tak na marginesie boli mnie to, że bardzo wiele kobiet będących na miejscu Twojego męża (czyli lobbujących za kolejnym dzieckiem) ma fundamentalną trudność w zrozumieniu tego zagadnienia. Jak czytam na forach o "dobrych" radach dotyczących przekłuwania prezerwatyw etc to włosy mi stają na głowie :|
      • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 29.09.13, 21:35
        Gdybym się zdecydowała na pewno pokochałabym dziecko, nie ma innej możliwości, miałam silny instynkt po urodzeniu każdej córki, więc i tym razem pewnie bym miała. Dzieci moje kocham nad życie, bo są moje.
        Najgorsze jest odwoływanie się męża do moich niegdysiejszych pragnień dużej rodziny. Nadal podobają mi się takie rodziny, zazdroszczę nawet im, ale racjonalnie wiem, że ja nie dam rady, będą musiała zrezygnować ze zbyt wielu rzeczy, a przecież mam już dwoje kochanych dzieci i teraz jestem szczęśliwa.
        • t1ffany Re: spór o trzecie dziecko 29.09.13, 21:44
          > Najgorsze jest odwoływanie się męża do moich niegdysiejszych pragnień dużej rodziny.

          Cóż, to jest racjonalne i mąż ma prawo w takiej sytuacji czuć się w pewnym stopniu zawiedziony. Nie mniej wszystkie plany weryfikuje życie, kobieta to nie inkubator na potomstwo, a dziecko to nie jest projekt który się wdraża po zatwierdzeniu budżetu. Nie czujesz się gotowa więc koniec pieśni.
          • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 29.09.13, 21:49
            Masz rację, zwłaszcza że tamte plany były jeszcze sprzed czasów małżeństwa, kredytu, dwóch samochodów i godzenia pracy z wychowaniem dwojga dzieci.
            • verdana Re: spór o trzecie dziecko 29.09.13, 22:21
              Problemw tym, zę maż nie chce trzeciego dziecka, tylko chce syna. To zupełnie innego rodzaju marzenie. Istnieje spore prawdopodobieństwo,że w wypadku córki bedzie jednak rozczarowany. Nie ryzykowałabym dziecka z facetem, który nie chce jakiegokolwiek dziecka, tylko wymarzył sobie syna - po wszystkim moze okazać sie,że mąż nadal pozostał z niespełnionym marzeniem, a trzecia córka jest tylko nieudaną próbą. Może i ja pokocha, ale bedzie jednak ogromnym rozczarowaniem. Nie.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 01:12
      Mąż może mieć takie pragnienie, chcieć mieć syna. Nie jest ono czymś, co należy zdewaluować i wykpić. Ma jakieś ku temu powody, mniej lub bardziej świadome. Dlatego warto je uwzględnić, uznać, zrozumieć. Co nie oznacza - zaspokoić. Po prostu trzeba zejść z twardych racjonalnych argumentów, bo te oznaczają albo zwycięstow albo przegraną. Oraz poczucie, że ciągle trzeba szukać nowych rgumentów "za" lub "przeciw", aby nie ulec drugiej stronie i mieć posmak przegranej.
      Mam wrażenie, że przez takie postawy weszliście Państwo w obszar rywalizacji. Ktoś jest zaspokojony - to Pani, ktoś jest głodny - to mąż. I tę przegraną być może mu trudno znieść. Sprawa wtedy już nie dotyczy rodziny, marzeń, rozczarowań, chęci posiadania dziecka. To są tylko narzędzia argumentacji. I im więcej argumentów, tym dalej od meritum.
      A ono jest takie, że jedno z Was nie chce kolejnego dziecka. I tu jest koniec . Od tej pory możecie dyskutować o uczuciach jakie to budzi w drugiej stronie.
      Trudno, będzie życiowe niespełnienie. Jest to lepsze, i tu zgadzam się z "Verdaną" , niż rozczarowanie dzieckiem, które mogłoby pragnienia nie zaspokoić. W związku z tym takie ryzyko należy powściągnąć. Wygląda bowiem na to, że to hipotetyczne dziecko ma zaspokajać potrzeby męża, czyli jest instrmentem do osiagnięcia komfortu.
      A więc teraz proszę spróbować się wycofać ze swych argumentów, tylko powspółczuć mężowi.
      Porozmawiać z nim jak się czuje z tym, że nie będziecie mieli więcej dzieci oraz z tym, że nie będzie miał syna.
      Może to złagodzi konflikt i da Wam obojgu wytchnienie.Warto spróbować, choć trzeba mieć cierpliwość. Ale w długim terminie można będzie mieć więcej wspomniej. Agnieszka iwaszkiewikcz

      • ca.melia Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 08:16
        Ależ niech zatem zachodzi w ciąże i rodzi.

        Co za (wybacz) palant. Bo on chce syna. hahahaha. No to sobie chcij. A ciekawe jak urodzi się kolejna dziewczynka, to co bedzie jechał do skutku?

        Oczywiście,on chce, bo to Ty zostaniesz znowu uwalona na dobre 3 lata w domu...

        Naprawdę to najgłupszy argument, jaki słyszałam "bo ja marzyłem o synu". A ja marzę żeby mi ktoś kredyt spłacił...

        Olałabym go totalnie, a szantaż pt "bo nie będzie miedzy nami jak dawniej" - żałosne. Nie jesteś inkubatorem tylko kobietą.
      • mantis_after_dinner wyjatkowo z ta czescia wypowiedzi pani Agnieszki 30.09.13, 12:34
        sie nie zgodze.

        "Mąż może mieć takie pragnienie, chcieć mieć syna. Nie jest ono czymś, co należy zdewaluować i wykpić. Ma jakieś ku temu powody, mniej lub bardziej świadome. Dlatego warto je uwzględnić, uznać, zrozumieć".

        Moim zdaniem bycie doroslym miedzy innymi polega na tym, ze zaczynamy odrozniac pragnienia realistyczne od tych nierealistycznych i nierealizowalnych (albo przynajmniej takich, na ktorych realizacje nie mamy wplywu np. wygrana w totolotka).
        Pan maz ma prblem z odroznieniem jednych od drugich i stad lekki foch i naciski na zone.

        A ma problem, poniewaz pani watkodajka (dosyc nieslusznie moim zdaniem) wykreowala jego oczekiwania, ze na urodzenie sie kolejnej placi mamy wplyw. Pan maz w to uwierzyl i teraz ma lekkie poczucie, ze cos poszlo nie tak (a przeciez zona mowila ze sie da).

        Podsumowujac: posune sie do stwierdzenia, ze autorka poniekad sama jest sytuacji winna.
        • t1ffany Re: wyjatkowo z ta czescia wypowiedzi pani Agnies 30.09.13, 12:47
          Pan maz ma prblem z odroznieniem jednych od drugich i stad lekki foch i naciski na zone.

          True. I masz też rację, że za wykreowanie nierealistycznych oczekiwań częściowo odpowiada autorka. Z posiadania córy uczyniła swoją domenę macierzyństwa, więc mąż też zapragnął mieć swoją w postaci posiadania syna. A to chyba nie na tym polega.

          Poza tym mam wrażenie że co niektórzy przesadzają z ciśnięciem temu mężowi. Palant? No bez przesady. A gdyby sytuacja była odwrotna to większość forum (z tully na czele pocztu sztandarowego) szarżowałaby na niechcącego dziecka faceta jaki to on jest złym egoistycznym oszustem i jak bardzo skrzywdził żonę.
          • mantis_after_dinner Re: wyjatkowo z ta czescia wypowiedzi pani Agnies 30.09.13, 13:14
            > True. I masz też rację, że za wykreowanie nierealistycznych oczekiwań częściowo
            > odpowiada autorka. Z posiadania córy uczyniła swoją domenę macierzyństwa, więc
            > mąż też zapragnął mieć swoją w postaci posiadania syna. A to chyba nie na tym
            > polega.

            - z tym kreowaniem oczekiwan bardziej chodzilo mi o to, ze autorka panu mezowi wmowila, ze za pomoca seksu w okreslone dni i odpowiedniej diety da sie zapanowac nad majaca sie urodzic placia. Pan sie nawcinal selera na nic i jest zawiedziony.
            • t1ffany Re: wyjatkowo z ta czescia wypowiedzi pani Agnies 30.09.13, 13:32
              Nie wiem czemu, ale dla mnie sytuacja gdy hipotetyczny pan wcina nać selera, uprawia jogę tantryczną i bzyka żonę ze stoperem atomowym licząc na męskiego potomka jest przekomiczna ^^
          • kaszub-ska Re: wyjatkowo z ta czescia wypowiedzi pani Agnies 30.09.13, 20:33
            To nie tak, że ja pierwsza zapragnęłam mieć córkę, więc mąż dla przeciwwagi chce syna. Każde z nas wchodziło w związek z własnymi marzeniami, własną wizją rodziny. Traf chciał, że ja spełniłam swoje marzenie, a mąż nie, a też chce.
        • kaszub-ska Re: wyjatkowo z ta czescia wypowiedzi pani Agnies 30.09.13, 20:31
          Ja nic nie kreowałam, mąż sam, wcześniej ode mnie zainteresował się wpływem na płeć, czy można mieć ten wpływ, czy nie. A jego marzenie, jak i moje, zrodziło się już w dzieciństwie. Mąż doskonale zdaje sobie sprawę, że może się kolejny raz nie uda trafić w chłopca. Mówi, że ma dwie córki, więc nie bedzie dla niego różnicy, jeśli bedzie miał trzy, a może przy odrobinie szczęścia spełnić swoje marzenie.
      • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 20:24
        Pani Agnieszko, nasze marzenia zrodziły się jeszcze w czsach dzieciństwa, kiedy wcale się nie znaliśmy, weszliśmy z nimi w związek, one nie ukształtowały się dopiero w małżeństwie. Mąż od początku mówił, że marzy o synu i nie wyobraża sobie go nie mieć.
        Moje współczuwanie jego "stracie" powoduje więcej szkody niż pożytku. Mąż wtedy nabiera przekonania, że rozumiem go, akceptuję jego marzenie, a tylko z własnego egoizmu, wygody nie chcę spełnić tego marzenia, chociaż ode mnie wszystko zależy.
        • dniuy Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 20:47
          > dopiero w małżeństwie. Mąż od początku mówił,
          >że marzy o synu i nie wyobraża sobie go nie mieć.


          To jak sobie wyobrażał życie jeśli by się okazało, że nie może mieć wcale dzieci, albo, że robi tylko dziewczynki? Pytałaś go o to? Dlaczego uważa dziewczynki za gorsze? Może on ma z sobą jakiś zadawniony problem, rozmawialiście dlaczego córka mu nie wystarcza? Co chce tym synem w sobie zaspokoić?
          • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 21:33
            Nie bawię się w psychoanalizę, tym musiałby zająć się specjalista. Na pewno doświadczenia z dzieciństwa i obecne mają duży wpływ na poglądy męża, tak jak i na mnie. Mąż bardzo ceni swoje męskie przyjaźnie, pielęgnuje swój męski świat, wspólne zainteresowania i relacje.
            Nie uważa dziewczynek za gorsze. Uważa, że zawsze będą miały silniejszą więź z matką, tak jak syn z ojcem, że te więzi są wyjątkowe.
    • tully.makker Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 10:00
      na pewnoe nie bede cie namawiac na koloejne dziecko ktorego nie chcesz. Zwlaszcza ze teraz rozumiem, co to znaczy nie chciec kolejnej ciazy.
      Z 2 strony - zawsze marzylam o corce i cierpie, ze mimo 2 prob sie nie udalo, chociaz przeciez kocham swoich chlopakow bardzo. Rozumiem potrzebe posiadania dziecka konkretnej plci, i rozumiem tez potrzebe posiadania kolejnego dziecka. Gdyby moj partner nie chcial uczestniczyc w moich planach rozrodczych, to odeszlabym od niego i poszukala kogos innego z kim moglabym zrealizowac swoje zyciowe plany.

      Trudna decyzja, nie zazdroszcze.
      • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 20:40
        Ja też męża rozumiem, wiem jak to jest pragnąć dziecka konkretnej płci. Tylko po za tym rozumieniem wiecej nie jestem w stanie zrobić. Po prostu uważam, że nie damy sobie rady z kolejnym dzieckiem, nie ważne jakiej płci. Mąż widzi to inaczej. A jego ciągłe poruszanie tego tematu i kłótnie o to w tej chwilli już, bo ile można powtarzać te same argumenty, bardzo źle wpływają na nasz związek. Mam wrażenie, że mąż bierze mnie na przetrzymanie, jest obrażony, nie ma między nami bliskiej, swobodnej relacji teraz.
        • tully.makker Re: spór o trzecie dziecko 01.10.13, 08:40
          A jego ciągłe poruszanie tego tematu i kłótnie o to w tej chwilli już, bo
          > ile można powtarzać te same argumenty, bardzo źle wpływają na nasz związek. Ma
          > m wrażenie, że mąż bierze mnie na przetrzymanie, jest obrażony, nie ma między n
          > ami bliskiej, swobodnej relacji teraz.

          Byc moze maz zdecyduje sie odejsc od ciebie w zwiazku z niezaspokojeniem swojej podstawowej potrzeby. ja chyba bym wlasnie tak zrobila, ale ja jestem typem osoby ktora ma plan na zycie i realizuje go z zelazna konsekwencja.
          • mantis_after_dinner tully, blagam powiedz ze zartujesz 01.10.13, 10:39
            ja chyba bym wlasnie tak zrobila, ale ja jestem typem osoby ktora ma plan na zycie i realizuje go z zelazna konsekwencja.

            _ czy ja dobrze rozumiem, ze rozstalabys sie z partnerem, dlatego ze nie jest w stanie zrobic chlopca/dziewczynki (odpowiednie skreslic)???!!!
            _ a jesli nastepny tez by nie zrobil?

            _I ta zelazna konsekwencja mnie zastanowila. A jesli Twoj plan na zycie obejmuje wygrana w totolotka, to jak w takim wypadku ta zelazna konsekwencja sie objawia? (pytam z ciekawosci, bo to podobne zagadnienie, tyle ze prawdopodobienstwo wygranej jest nieco nizsze niz 50% - chociaz w sumie jak sie wylkupi polowe biletow, to jest nawet podobne :))
            • tully.makker Re: tully, blagam powiedz ze zartujesz 01.10.13, 11:19
              Nie, wszak wiadomo, ze nie wiadmo, jakiej plci bedzie dziecko. Ale gdyby moj partner chcial miec jedno, podczas gdy ja planowalam troje, to tak, rozstalabym sie, gdyby nie dalo sie porozumiec w tej kwestii.

              Zreszta, moj pierwszy maz mowil: albo pies, albo ja. No to mam psa (nawet dwa ;-)). Oczywiscie nie tylko pies zawazyl.
              • edw-ina Re: tully, blagam powiedz ze zartujesz 01.10.13, 11:41
                czyli zafundowałabyś istniejącym dzieciom traumę rozpadu rodziny, by mieć więcej dzieci, bo tyle planowałaś i z żelazną konsekwencją będziesz do tego przeć, nie ważne, że np. istniejące dzieci zamiast nowego brata/siostry wolałyby mieć w domu starego tatusia?
                • tully.makker Re: tully, blagam powiedz ze zartujesz 01.10.13, 13:21
                  Zostawilabym stare dzieci ze starym tata.
                  • wuika Re: tully, blagam powiedz ze zartujesz 02.10.13, 12:20
                    I machała wszystkie nowe dzieci z nowym tatą?
                    • tully.makker Re: tully, blagam powiedz ze zartujesz 02.10.13, 16:16
                      No jasne.

                      A powaznie juz - ciezkim dylematem jest decyzja o rozstaniu w imie mozliwosci zrealizowania swoich zyciowych planow. Pytanie tylko, czy zwiazek w ktorym panuje tak glebokie nieporozumienie na punkcie podstawowych wyborow zyciowych ma w ogole szanse na sukces. Nawet zakladajac, ze takie porozumienie bylo, tylko sie zmnienilo, tak jak u watkodajki.

                      Nie mialam kiedy przestudiowac szczegolowo watku, ale widze, ze staje sie on coraz bardziej nagonka - ohoczo podtrzymywana przez zone - na niedojrzalosc biednego meza. Byc moze tak jest, byc moze widzimy karykature, ktora ma pomoc watkodajce utwierdzic sie w swojej decyzji.
                      • kaszub-ska Re: tully, blagam powiedz ze zartujesz 02.10.13, 20:43
                        Nie widzę w moim mężu niedojrzałości, raczej wyczuł dobry moment na ostatnią szansę spełnienia marzenia i zatracił się w dążeniu do tego. Ja chcę, żeby przestał się fiksować na dziecko, bo to nic nie zmieni w mojej decyzji, a może wiele posuć w naszym związku. Choć muszę przyznać, że po każdej rozmowie czuję się podle i zaczynam się gdzieś w głębi łamać, ale następnego dnia wracam do równowagi. Taka huśtawka jest okropna, jednocześnie nie mogę z ręką na sercu uznać, że nie rozumiem pragnienia męża, że jest głupie i nienormalne, bo sama takie pragnienie miałam.
                        • tully.makker Re: tully, blagam powiedz ze zartujesz 03.10.13, 09:44
                          Ja chcę, żeby przest
                          > ał się fiksować na dziecko, bo to nic nie zmieni w mojej decyzji, a może wiele
                          > posuć w naszym związku.

                          No tak, ale tak samo jak maz nie moze narzucac tobie swoich checi, tak samo ty nie masz prawa dyktowac mezowi, czego moze a czego nie moze chciec, czuc, czy pragnac.
          • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 01.10.13, 20:48
            Dla mnie to byłoby chore. Mam nadzieję, że ten problem jest przejściowy i w końcu uda mi się sprawić, by maż pogodził się z rzeczywistością.
            Sytuacje różnicy zdań co do liczby dzieci a płci są zupełnie różne. Na początku postanowiliśmy, że będzie dwójka, tyle damy radę wychować i tyle pragniemy. Gdyby po pierwszym dziecku mężowi drugie się odwidziało na zawsze, na pewno miałabym do niego żal i próbowała dociekać, przekonać, by rozważył chociaż za ileś lat. Tak samo, gdybym ja zmieniła zdanie w sprawie ilości dzieci, mogłabym się słusznie spodziewać żalu ze strony męża. Jednak na płeć nie mamy do końca wpływu i mąż doskonale o tym wie. Robiliśmy wszystko, by mieć ten wpływ jak największy, ale nie wyszło i nie jest to niczyją winą. Teraz maż wymaga ode mnie zmiany wcześniejszych postanowień.
          • notting_hill Re: spór o trzecie dziecko 02.10.13, 13:48
            Hm, znam taką parę... Pan mąż jest wielkim hoho biznesmenem, wszystko mu wychodzi, parcie na sukces, zewnętrzne oznaki luksusu itd. Syna chce mieć jako spadkobiercę i kontynuatora tego, czego dokonał. Tyle, że robi same dziewczynki....
            W pierwszym małżeństwie "dokonał" jednej dziewczynki, w drugim ma trzy (oraz kilka poronień i martwych urodzeń, w końcu nie są już pierwszej młodości), oraz żonę udręczoną staraniami o dziecko odpowiedniej płci. I jakoś panuje opinia w ich otoczeniu, że ponieważ druga żona się już nie bardzo nadaje, będzie próbował z inną... Taki typ, w końcu chcieć to móc. Też chyba na lekcji biologii w szkole nie uważał.
    • rurek00 Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 10:28
      Myślę, że gdyby pan mąż spłodził wreszcie tego swojego dziedzica, to niestety ale córki poszłyby w kąt, a synek stałby się jego oczkiem w głowie. Gdyby jednak okazało się, że znów spłodził córkę, to pewnie rozczarowanie byłoby tak wielkie, że dziecko czułoby się niechciane i nieakceptowane przez ojca. Dziwne jest to jego parcie na syna. Co konkretnie chciałby robić z synem, czego nie chce robić z córką? W dzisiejszych czasach ojciec kopiący piłkę z córką naprawdę niczego nie dziwi, płeć nie stanowi jakiś większych ograniczeń - dlatego się zastanawiam jakie konkretnie oczekiwania ma wobec syna, których nie jest w stanie zrealizować z córką? W życiu nie zawsze jest tak jak chcemy, trudno.
      • rurek00 Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 10:31
        I jeszcze dodam: a co jeśli nawet będzie syn, ale i tak nie spełni oczekiwań ojca? Tzn będzie miał skrajnie różne od niego zainteresowania, nie nawiąże z nim takiej więzi jak to oczekuje ojciec? Wydaje mi się, że mąż ma zbyt wielkie oczekiwania co do tego trzeciego dziecka: to musi być syn, musi być taki jak ja, musimy się dogadywać itd. Nierealne. 35 latek powinien to wiedzieć. Dzieci nie ma się po to, aby spełniały nasze oczekiwania. Bardzo niedojrzały ten twój mąż niestety jest.
        • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 20:49
          Mąż chce mieć szansę spróbowania zbudowania tej więzi.
          Mąż mówi, że gdy był w wieku naszych córek od dawna chodził z tatą na mecze, kibicowali miejscowej drużynie, chodzili na boisko grać w piłkę, tata sędziował mecze z jego kolegami. Razem naprawiali samochód. Tata wszystkiego go uczył, on wszędzie chodził z tatą.
          Nasze córki niestety nie palą się do pomysłów taty, są bardziej związane ze mną, co na pewno jest skutkiem tego, że w pierwszym okresie życia prawie wyłącznie ja się nimi opiekowałam. Z tatą mogą iść na plac zabaw, na hulajnogę, na rower, ale większość czasu chcą spędzać z nami wpólnie, a nawet tata nie jest im potrzebny. Maż uwaqża, że nigdy nie będzie miał z nimi takiej więzi jak ja.
          • dniuy Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 20:53
            A co robicie żeby to zmienić? Może mąż czuje się odsunięty przez "baby" od życia rodzinnego i dlatego brakuje mu "partnera" w rodzinie. Może pora zostawić mężowi więcej miejsca na bycie ojcem by nauczyli się z dziewczynami mieć jakąś wspólnotę.
            • verdana Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 21:01
              Problem jest o wiele powazniejszy. Ojciec najpierw nie miał kontaktu z córkami, bo Ty sie nimi zajmowałaś, teraz nie ma, bo chce kontaktów na swoich warunkach. Jak by zabierał córki na mecze wcześniej, to pewnie by je to interesowało. On w ogóle nie chce syna, on chce syna swoich marzeń - nigdy w życiu nie zrobiłabym tego dziecku - rodzić sie w okreslonym celu. W dodatku, jeśli nadal nie zajmie się synem, to i tak syn moze nie chcieć chodzić na zadne mecze.
              Mam dwóch synów i córkę. Obaj synowie nie znosza piłki nożnej, nie wiedza kto gra, gdzie gra i po co gra, najmłodszy z obrzydzeniem wychodził nawet wtedy, gdy Polacy grali na Euro. Córka zna większość europejskich drużyn i nie przepusciła żadnego meczu.
              • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 21:17
                Mąż zapewnia, że przy trzecim dziecku będzie się angażował o wiele bardziej. Zbija tak mój argument, że kolejne malutkie dziecko wymaga ogromnego poświęcenia czasowego i fizycznego, inaczej się nie da, a ja nie chcę tego znowu przechodzić. Przy córkach się nie angażował, bo więcej pracował, można powiedzieć robił karierę, doszkalał się. Ja nie pracowałam ponad 3 lata i był to mój wybór. Pragnęłam spędzić z dziećmi te pierwsze lata życia, nacieszyć się, po za tym od początku planowaliśmy małą różnicę wieku, a z dwoma maluchami naprawdę trudno byłoby pracować nam obojgu. W okresie przedszkolnym córki były bardzo mamusiowate, choć mąż i ja również staraliśmy się wynajdować jak najwięcej wspólnych aktywności, rytuałów. Po za tym nie ma co ukrywać, były mało samodzielne, wyszła moja wcześniejsza nadopiekuńczość. Powoli się zmieniało podejście dzieci, podrosły i jest dużo lepiej. W tym roku byli dwa tygodnie sami na wyjeździe w ferie i dwa w wakacje.
                • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 21:18
                  Na mecze córki na razie chodzić nie chcą, bo za głośno i trzeba dłuższy czas siedzieć w jednym miejscu. W tv nudzą się po 10 minutach.
                  • verdana Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 21:23
                    I mąż oczekuje, ze syn nie będzie się nudził. Jesli będzie sie nudził, jak to dziecko, to nie spełni marzeń ojca.
                    • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 21:27
                      Raczej oczekuje, że znajdą inne wspólne pole do zangażowania. Z córkami na razie takiego pola nie znalazł. Może jak podrosną. Tylko ja do tego czasu nie wytrzymam atmosfery między nami.
                      • dniuy Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 21:37
                        A ja mam wrażenie, że mąż nie miał czasu na angażowanie się w córki gdy były małe i teraz widzi, że tego "swojego" dziecka nie ma, bo córki są zżyte z matką, uzależnione od nie, ona się nad nimi trzęsła, dla ojca nie było przestrzeni a nie był na tyle mądry wtedy by umieć o bliższe więzi zadbać i miejsce dla siebie zdobyć.
                        I teraz namawia na syna, ale myśli o dziecku w ogóle, dla którego będzie miał czas i spróbuje nadrobić to, czego nie zrobił przy starszych, wychować inaczej niż starsze.
                        Całościowo mi się to nie podoba bo wydaje mi się, że macie głębszy kryzys niż potrzeba posiadania określonej płci dziecka. Wygląda mi na to, że mąż czuje się wyalienowany? odrzucony?, może nie czuje się do końca częścią rodziny w której rządzisz Ty mając za plecami córki stające po Twojej stronie(nadopiekuńczość).. ? Nie są to może dojrzałe uczucia ale są i go frustrują. A skumulowana frustracja kiedyś wybucha.
                        • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 21:49
                          Wg mnie wcześniej, póki nie zaczęło się nieustanne nagabywanie wszystko było między nami ok, okres przedszkola dzieci był dla nas bardzo dobry, wczęsniej wiadomo czasu tylko dla nas było bardzo mało, zmęczenie, ale konfliktów nie było.
                          Na pewno mąż nie czuje się wyalienowany, prawie cały czas wsólny spędzamy razem. Mąż zawozi rano dzieci do szkoły, wczęśniej zawoził do przedszkola, odbiera z zajęć dodatkowych, chodzi na wywiadówki, do kościoła sam z dziećmi. On nauczył nowych rzeczy typu rower, hulajnoga, łyżwy. W domu decydujemy wspólnie, obowiązkami domowymi się dzielimy.
                      • anomalia_pogodowa81 Re: spór o trzecie dziecko 03.10.13, 15:39
                        Prorokuję, że urodzi wam się syn, ale niestety będzie delikatnej konstrukcji psychicznej i fizycznej, futbolu będzie szczerze nienawidził, za to będzie go ciągnęło ku baletowi i projektowaniu ciuchów. Statystycznie rzecz biorąc szanse również są niemałe, że okaże się gejem.
                        Twój mąż wówczas na pewno padnie z radości, że ma tego swoje męskiego syna od chodzenia na mecze...

                        Wybacz, ale waszego wydumanego problemu po prostu nie da się traktować poważnie.
              • dniuy Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 21:27
                No dziwne to wszystko co autorka opisuje, ja mam wrażenie, że swój brak więzi z obecnymi dziećmi mąż tłumaczy sobie wyłącznie płcią dzieci. A to nie jest zbyt dojrzałe.
                Tylko autorka z mężem wiedzą dlaczego tej więzi z dziećmi mąż nie nawiązał.
                I dobrze się przyjrzeć wyjściowej rodzinie męża, jaki u niego był układ w domu. Bo przy wkodowanym stereotypowym podziale ról na damsko-męskie faktycznie mąż może nie umieć się wśród kobiet odnaleźć. Nie wie jak się z dziewczynką bawić, uważa, że to działka matki.
                Czytałam ostatnio artykuł, że urodzenie syna zmniejsza ryzyko rozwodu, bo ojciec dzieci podświadomie czuje się bardziej w domu potrzebny z racji potrzeby dawania synowi wzorca (bo córkom wzorzec ma dawać matka) ;)
                • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 22:00
                  Mąż ma 5 lat starszą siostrę, relacje bardzo dobre, trochę opiekuńcze w dorosłości, w dzieciństwie chyba nie. Brat 3 lata młodszy, najlepszy kompan w dzieciństwie i teraz. Wszystkie dzieci miały bardzo silną więź z tatą, z mamą siostra miała najsilniejszą. Jest też 11 lat młodszy brat przyrodni, relacje niezbyt bliskie były w dzieciństwie, odkąd dorósł nawet często się widują. Z ojczymem słaba więź, bił i wprowadzał dyscyplinę. Z mamą relacja się ochłodziła i mężowi i rodzeńswtu. W dorosłości z mamą wszyscy są bliżej, z ojczymem też wszystko złagodniało, widują się wszyscy razem kilka razy w roku. Siostra ma dwie córki i syna najmłodszego. Brat synka i nowonarodzona córkę.
      • jamesonwhiskey Re: spór o trzecie dziecko 01.10.13, 14:10
        > ić z córką? W dzisiejszych czasach ojciec kopiący piłkę z córką naprawdę niczeg
        > o nie dziwi,

        pokopac sobie moze ale pilkarzem w barcelonie corka nie zostanie
        • jamesonwhiskey Re: spór o trzecie dziecko 01.10.13, 14:11
          zabawne
          sie baby zebraly i dyskutuja o tym czym jest dla mezczyzny syn
          skad wy mozecie wiedziec cokolwiek na ten temat
    • zosia_1 Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 11:57
      hmm, dziecko, to dziecko. Dla mnie trudne do zrozumienia jest, ze rodzic może chcieć dziewczynkę albo chłopca, nie rozumiem, co to za różnica?. Jednym z bardziej przyjemnych wspomnień moich ciąż jest to, ze mój maż zaproponował, żeby uprzedzić lekarza podczas USG, żeby nie zdradzał nam płci dziecka, wg niego oczekiwanie na dziecko (a nie na dziewczynkę czy chłopca) jest fajne, bo płeć nie ma znaczenia.
    • banksia bardzo proste rozwiazanie: 30.09.13, 18:41
      zakladasz sobie wkadke domaciczna, o czym milczysz, i niech sobie maz "robi" upragnionego synusia jak dlugo mu sil starczy. po paru miesiacach albo sam sie podda, albo bedzie mozna zwalic sprawe na wiek, jakis dziwny problem itd. temat zamkniety bez konfrontacji.

      zaraz ktos mi tu zarzuci ze to nieuczciwe, na co od razu odpowiadam: moze i tak ale nie mniej niz wymaganie na kobiecie kolejnego dziecka ktorego ona zwyczajnie nie chce, wiedzac, jak wiele wyrzeczen mialoby to ja kosztowac (odchowawszy juz 2 dzieci), przy uzyciu szantazy emocjonalnych ( "jeśli się nie zgodzę, on będzie żałował całe życie i miedzy nami na pewno nie będzie już jak dawniej") - a wszystko w imie maczoskiego snu o potomku z penisem.
      snu, na ktorego spelnienie ma sie 50% szans i praktycznie zadnego wplywu. cos, jak loteria.
      a jak trafi sie kolejna corka to bedzie co, nagroda, qrna, pocieszenia dla tatusia czy co?

      masakra jak dla mnie. ale wyjscie masz.
      • kaszub-ska Re: bardzo proste rozwiazanie: 30.09.13, 20:54
        Od roku czekam, aż temat się znudzi, nawet nie od roku, od urodzenia drugiego dziecka czekam, aż mu przejdzie chęć na kolejne. On mówi, że nie odpuści, a ja mam dość, bo nasze relacja bardzo się popsuła przez to.
        • banksia Re: bardzo proste rozwiazanie: 02.10.13, 01:13
          to czekaj dalej, w koncu wymieknie. dlatego tez napisalam ci, zabezpiecz sie zebys chociaz ty miala pewnosc ze nic z tych staran nie bedzie. z wkladka masz spokoj na 3 lata.

          > On mówi, że nie odpuści, a ja mam dość, bo nasze relacja bardzo się popsuła przez to.

          jak zobaczy ze "nie wychodzi" to chyba w koncu odpusci? chyba nie jest takim prymitywem zeby ciebie za to obwiniac? "sila wyzsza", (hehe), trudno, straliscie sie ale sie ne udalo, temat zamkniety.
          • kaszub-ska Re: bardzo proste rozwiazanie: 02.10.13, 20:20
            Biorę pigułki od czasów drugiej ciąży, bez tego kilka razy pewnie byłabym już w ciąży. Mężowi właśnie chodzi o to, bym zgodziła się na starania i odstawiła tabletki.
    • slonce.1 Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 19:13
      Powie4m krótko: cholernie przedmiotowe traktowanie dzieci o to przez obojga rodziców i tyle. Wyrazy współczucia.
      • 3-mamuska Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 19:39
        Mam znajomych którzy chcieli chłopca.
        Zakończyli po 3 córce, plus 2 straconych -1,w 3 miesiącu ciąży tez dziewczynka, i w 6 miesiącu urodzona, czyli 5 dziewczynek .
        Pan ma 2 córki z poprzedniego małżeństwa i niestety mimo prób miałby facet 7 córek.
        Wytłumacz panu ze czasem tak jest ze faceci "robią "tylko córki i nic tego nie zmieni.

        Z drugiej strony sama twierdzisz ze 3 dziecko byś kochała bo przeciez twoje, i odwróć ze to ty chciałas 3 dzieci, i gdybys miała dalej takie pragnienie to pewnie tez byś je chciała urzeczywistnić .

        Znajomy kocha te swoje dzieci ma z nimi świetny kontakt, wszędzie jeżdżą z tata bo mama chce odpocząć.
        Teraz gdy juz są prawie dorosłe matka wróciła na stałe do polski, dziewczynami mieszkają z ojcem.

        Sama tez jesteś winna bo dieta bo sex w odpowiednie dni i masz co chcesz, no i teraz maz moze myśli ze ok raz celowanie sie sie udało, ale teraz powinno.


        -----------------
        ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
        • paris-texas-warsaw Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 20:34
          Ostatnio myslałam sobie, że pora kończyć z czytaniem tego forum, bo już chyba wszystkie problemy w masie konfiguracji sie pojawialy i nie ma sensu tego czytać dalej... Cóż, myliłam się:)

          Postawiłabym robocza tezę, że ktoś, kto chciałby mieć dziecko określonej płci cierpi na jakieś psychiczne dysfunkcje. Od poważnych problemów z tożsamością, gdy wydaje mu się, że jego syn ma szansę na fuchę japonskiego cesarza (no, chyba, że logujesz się z Pałacu Cesarskiego w Tokio...) po problemy mniejszego kalibru (jakieś lajtowe ubieranie córeczek w sukieneczki i bawienie sią lalkami, na które nie było kasy w dzieciństwie).

          Jak jakiś facet by mi mówił, że chciałby dziecko jakiejś płci to chyba uznałabym go za idiotę i jednak szukała kogoś innego w celach MIEDZY INNYMI prokreacyjnych.

          Pozdrawiam, mimo wszystko ciekawy post;)
          • dniuy Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 20:43
            zauważ, oni OBOJE chcieli określone płcie. i wprowadzili rywalizację i zawody w tym temacie podpierając swoje działania tezą, że dziecko można sobie wydrukować takiej płci jakiej się chce.....
            ja nie wiem kto bardziej w tym związku na głowę upadał, i czy oni jacyś odcięci od internetu na co dzień by sobie nie wygoglować, że na zamówienie wg płci to z DD można brać a nie z seksu po zjedzeniu korniszona...
            • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 21:03
              Nie było żadnej rywalizacji. Doskonale wiemy, że nigdy nie ma pewności, że można zwiększyć szansę, ale gwarancji nie ma. Przy pierwszym dziecku nie było mowy o płci, co wyjdzie, to wyjdzie, wszystko jedno. Przy drugim miało być staranie o przeciwną płeć. Gdyby pierwszy był chłopiec, to za drugim razem celowalibyśmy w dziewczynkę. Szczerze mówiąc nie zastanawiałam się nad tym, co będzie jeśli urodzi się dwoje dzieci tej samej płci, nie miałam na to czasu, kiedy był okres starań. Nie sądziłam chyba, że brak syna bedzie dla męża aż takim problemem, myślałam, że po pewnym czasie się pogodzi, zwłaszcza że od początku rozmów o naszej konkretnie rodzinie była mowa o dwójce dzieci.
          • verdana Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 20:44
            Bez przesady. Jak najbardziej można chciec mieć dziecko okreslonej plci. Ja chciałam za każdym razem, mam 1 trafienie na 3.
            Problemem jest tylko zafiksowanie sie na dziecku okreslonej płci, uznanie tego za niespełnione marzenie, desperackie kolejne próby.
            • dniuy Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 20:50
              Można mieć marzenia i chęci, jak najbardziej. O ile właśnie nie przeradzają się w fiksację.
              Pytanie czy mąż fiksuje się tylko na syna, czy po prostu chce jeszcze jedno dziecko bo a nuż wyjdzie syn, a uważa że trójkę fajnie mieć-nawet dziewczynek.
              • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 21:06
                Mąż uważa, że dla możliwości spełnienia swojego wieloletniego marzenia jest w stanie ponieść koszty związane z posiadaniem trójki dzieci, chociaż wcześniej nie brał tego pod uwagę z racji właśnie tych kosztów, fizycznych, czasowych, logistycznych, finansowych, psychicznych.
                • verdana Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 21:28
                  Wieloletnim marzeniem Twojego dziecka nie jest syn, jest określony syn. Na 75% syn nie spełni oczekiwań ojca - i wtedy będzie największym rpzczarowaniem Twojego meża.
                  Mąż nie chce żadnego dziecka, chce byc ojcem okreslonego typu dziecka. Chce miec z kiom chodzić na mecze, bo to takie "męskie".
                  Ktokolwiek sie urodzi, najprawdopodobniej zniszczy marzenie mmęża. Wtedy juz nie bedzie marzeniem niezrealizowanym - bedzie konkretne dziecko, które jest dla tatusia kompletną porazką. Albo dziewczyna, albo syn, który nie lubi dokładnie tego samego co tatuś. O ile tatuś pozwoli mu nie lubić - bo przecież nie po to go ma, zeby mieć dziecko, tylko po to, by spełniał jego wyobrażenia. Mąż jest gotów poświęcić wiele, ale naprawdę - nie dla dziecka. Dla siebie.
                  • kostruszka Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 21:32
                    Verdana 10/10!!!
                • kostruszka Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 21:31
                  Sytuacja hipotetyczna, ale mozliwa - rodzi się wymarzony syn, ale chory (w końcu młódką już nie jesteś) - nie ma mowy o piłce, samochodach itp., jest codziennie ciężka orka z niepełnosprawnym dzieckiem, mąż musi pracować dwa razy więcej, by utrzymać rodzinę, Ty jesteś uziemiona w domu już praktycznie na stałe.
                  Rozumiem, że taki scenariusz Twój mąż jak najbardziej akceptuje i nie wpływa to na jego chęci płodzenia dziedzica?

                  Lepsze jest wrogiem dobrego - macie teraz fajną sytuację, dzieci zdrowe, udane, w miarę odchowane, wreszcie czas dla Was na podróże, hobby...Po co to psuć?
                  • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 21:39
                    Ja o tym myślę i tego bardzo sie boję, również bliźniaków.
                    Mąż twierdzi, że są badania i terminacja, na urazy okołoporodowe cc i prywatna klinika, zdrowa dieta w trakcie przygotowań i starań, kwas itd. i nie można dać się zwariować.
                    Ja teraz czuję się szczęśliwa, jest mi dobrze i niczego nie chcę zmieniać, mąż cały czas powtarza, że teraz jest ostatnia szansa na spełnienie marzenia i pełną satysfakcję z życia.
                    • agcerz Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 21:56
                      Na twoim miejscu trzymałabym się tego, co mam. Żaden syn nie spełni oczekiwań twojego męża! (Mnie ojciec obiecywał pójście na mecz i co, pstro, wizje i obietnice mają się nijak do życia..)..
                      • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 22:05
                        Tylko jak przkonać męża, że dobrze jest jak jest? Nie liczę już, że z czasem przejdzie, chyba prędzej ja ulegnę. Myślę nawet o terapii małżeńskiej, ale kto się zajmie takim problemem, nie wiem jak można coś poradzić w takim sporze.
                    • slonce.1 Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 21:57
                      kaszub-ska napisała:


                      > Mąż twierdzi, że są badania i terminacja,

                      no cóż mówi samo za siebie. Nie wiem ale żeby pewne sprawy zrozumieć trzeba chyba pewne rzeczy w życiu przejść np. stracić ciążę. No cóż dziecko chore to siup z nim a my dalej postaramy się o wymarzonego chłopczyka. Jakby mi facet coś takiego powiedział to na pewno nie chciałabym mieć z nim dziecka.
                      • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 22:02
                        To jest sprawa delikatna, własnego sumienia, każdy może mieć swoje zdanie. W pierwszej i drugiej ciąży miałam amniopunkcję i nie czuję się z tego powodu potworem.
                        • paris-texas-warsaw Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 23:05
                          Jak tak wszystko razem się przeczyta, to już bym nie stawiała jak wcześniej roboczej hipotezy, że macie jakieś psychiczne braki, ale ja osobiście jestem tego pewna. Przy okazji dowiedziałam się, jakiego "profilu" ludzie odważą się robić - bez specjalnych wskazań medycznych - amniopunkcję, przy której ryzyko poronienia lub uszkodzenia płodu wynosi, o ile dobrze pamiętam, coś koło 1 %. Jeśli ktoś potencjalnie zdrowe piękne własne dziecko jest w stanie na coć takiego narazić, to wg mnie nie jest do końca normalny. Ale to "delikatna kwestia własnego sumienia" jak piszesz...
                          Ps. Może jednak jesteś trollem, hę?
                          • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 01.10.13, 20:22
                            Właśnie z uwagi na takie komentarze twierdzę, że jest to sprawa prywatna dwojga ludzi, którzy decydują się na dzieci. Amniopunkcja jest badaniem legalnym i dostępnym.
                            • paris-texas-warsaw Re: spór o trzecie dziecko 01.10.13, 23:20
                              Jest masa legalnych, a nawet zalecanych przez świat medyczny rzeczy, których trzeźwo myślący ludzie nie będą robili. A zarówno ich legalność jak i "zalecalność" lubi się zmieniać i różnić w czasie i miejscu. Dać sobie "szansę" na uszkodzenie płodu, by sprawdzić jego zdrowie to dla mnie hardkor. Podobne myslenie co do cudownych możliwości cc prezentuje Twój mąż. Myślę sobie, jakie techniki medyczne możecie "ćwiczyć" na córkach, jak Wam coś w głowach zaświta...
                      • rotkaeppchen1 Re: spór o trzecie dziecko 06.10.13, 00:15
                        ojp... szczeka mi opadla... terminacja :/ ale podejscie. Moze, jak sie okaze, ze trzecia dziewczynka, to tez terminacja? :-(
                    • 3-mamuska Re: spór o trzecie dziecko 01.10.13, 09:55
                      kaszub-ska napisała:

                      > Ja o tym myślę i tego bardzo sie boję, również bliźniaków.
                      > Mąż twierdzi, że są badania i terminacja, na urazy okołoporodowe cc i prywatna
                      > klinika, zdrowa dieta w trakcie przygotowań i starań, kwas itd. i nie można dać
                      > się zwariować.
                      > Ja teraz czuję się szczęśliwa, jest mi dobrze i niczego nie chcę zmieniać, mąż
                      > cały czas powtarza, że teraz jest ostatnia szansa na spełnienie marzenia i pełn
                      > ą satysfakcję z życia.


                      To powiedz mu ze autyzmu nie da sie wykryć badaniami w ciąży. Kwasami i zdrowa dieta .
                      No i czy ty byś była gotowa do terminacji ciąży.
                      No mój syn 3 dziecko ma autyzm.
                      Moze czas powiedzieć mężowi ze koniec tematu 3 dziecka nie bedzie, bo sie nie zgadzasz i wiecej nie bedziesz tłumaczyć, rozmawiać o tym i koniec. Nie masz siły na 3 ciąże, na nocne wstawanie chcesz teraz zyc dla siebie.
                      • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 01.10.13, 20:29
                        Właśnie ja o tym myślę, że nie wszystko można wybadać, nawet nasze córki mogą przecież ulec wypadkowi czy poważnej chorobie, wystarczająco już się tym zamartwiam. Mąż z kolei uważa, że nie można dać się zwariować, gdybyśmy mieli tak mysleć, nie powinniśmy się wcale decydować na dzieci. Dla mnie to jednak inna sytuacja, nie wyobrażaliśmy sobie, ani ja ani mąż życia bez dziecka, chcialiśmy też, żeby dziecko miało rodzeństwo, a teraz już to mamy i niczego więcej nie potrzebujemy, wg mnie.
                        Za każdym razem, przy każdej rozmowie na ten temat próbuję przekonywać męża, że jest dobrze jak jest. Następnym razem po prostu, jak radzisz, jasno i wyraźnie zakończę temat. Mam nadzieję, że to da mu poważnie do myślenia.
                        • 3-mamuska Re: spór o trzecie dziecko 02.10.13, 00:50
                          kaszub-ska napisała:

                          > Właśnie ja o tym myślę, że nie wszystko można wybadać, nawet nasze córki mogą p
                          > rzecież ulec wypadkowi czy poważnej chorobie, wystarczająco już się tym zamartw
                          > iam. Mąż z kolei uważa, że nie można dać się zwariować, gdybyśmy mieli tak mysl
                          > eć, nie powinniśmy się wcale decydować na dzieci. Dla mnie to jednak inna sytua
                          > cja, nie wyobrażaliśmy sobie, ani ja ani mąż życia bez dziecka, chcialiśmy też,
                          > żeby dziecko miało rodzeństwo, a teraz już to mamy i niczego więcej nie potrze
                          > bujemy, wg mnie.
                          > Za każdym razem, przy każdej rozmowie na ten temat próbuję przekonywać męża, że
                          > jest dobrze jak jest. Następnym razem po prostu, jak radzisz, jasno i wyraźnie
                          > zakończę temat. Mam nadzieję, że to da mu poważnie do myślenia.

                          Wiesz ja chciałam 2, maz tez, mamy 3. Powiedziałam nigdy wiecej...
                          Młody ma 6 lat. A ja naszła mnie chce na malucha...
                          Jestem w szoku, nie chce dziecka racjonalnie , kupę argumentów na nie. A serce mówi "moze"
                          Nie rozmawiam o tym z mężem, nie zastanawiam sie moze jednak.
                          Po prostu na rozum wiem ze nie.

                          Moze tobie przyjdzie taki czas ze jeszcze bedziesz chciała.

                          Po 2 dzieciach ja tez nie chcialam, chcialam cos dla siebie zrobic, Bo przez pewnien czas dzieci były najważniejsze.
                          Wpadka z 3 to był koszmar, i wiedziałam ze nigdy nigdy wiecej, a jednak...
                          Moze po prostu musisz poczekać
                          • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 02.10.13, 20:58
                            U mnie rozum zgadza się z sercem, nie czuję pragnienia kolejnego dziecka i nie sądzę, by mnie jeszcze dopadło.
                            Oprócz tych argumentów na nie, które już wymieniałam są jeszcze inne. Jestem późnym dzieckiem, nigdy mi to nie przeszkadzało, ale teraz moi rodzice są po 70tce i od kilku lat chorują, dla moich dzieci są staruszkami, którzy nie mają siły i niestety już ochoty na budowanie fajnych relacji, a będzie tylko gorzej. Nie chciałabym powtórzyć tego z własnymi wnukami. Dzieci moich sporo starszych sióstr miały o wiele lepszą sytuację.
                            Nigdy też nie chciałam mieć dużej różnicy wieku między dziećmi, moim zdaniem to nie scala rodziny tylko rozczłonkowuje. Córki mają 7 i 6 lat teraz, możemy wspólnie w czwórkę wszystko robić. Gdybym się zdecydowała, do różnicy wieku trzeba doliczyć jeszcze starania i ciążę.
                            No i cała sprawa ze sprzedażą obecnego mieszkania i kupnem większego zabierze dużo czasu i nerwów, nie chciałabym wtedy chodzić w ciąży, a kolejne dziecko na naszym metrażu byłoby masakrą. Znowu odkładanie starań o kolejny rok to coraz większy mój wiek i wraz z tym jeszcze większe ryzyko powikłań, a dla mnie jeszcze większy stres.
                            Gdybym chciała dziecko, pewnie te okoliczności nie miałyby dużego znaczenia. Mąż na wszystkie moje wątpliwości ma odpowiedź w kilku wariantach.
                            • mantis_after_dinner kurcze, ciekawe 02.10.13, 21:05


                              @Nigdy też nie chciałam mieć dużej różnicy wieku między dziećmi, moim zdaniem to nie scala rodziny tylko rozczłonkowuje. @

                              czego jeszcze sie dowiem. Mam 11 lat roznicy miedzy dziecmi. Drugie urodzilam majac 38. hhhmmmm ...
                              • verdana Re: kurcze, ciekawe 02.10.13, 22:18
                                Ja też mam 11 lat różnicy miedzy najstarszym a najmłodszym. Własnie teraz złapali doskonały kontakt i dzwonią do siebie bezustannie.
                                A ośmioletnia różnica miedzy średnią a najmłodszym przestała byc zauważalna ze 2-3 lata temu, gdy syn poszedł do liceum. W dodatku córka bardzo sobie tę różnicę chwaliła - kiedy rodziny jej znajomych już funkcjonowały na zasadzie "każdy sobie", ona miała jeszcze domowe obiadki.
                • 3-mamuska Re: spór o trzecie dziecko 01.10.13, 09:49
                  kaszub-ska napisała:

                  > Mąż uważa, że dla możliwości spełnienia swojego wieloletniego marzenia jest w s
                  > tanie ponieść koszty związane z posiadaniem trójki dzieci, chociaż wcześniej ni
                  > e brał tego pod uwagę z racji właśnie tych kosztów, fizycznych, czasowych, logi
                  > stycznych, finansowych, psychicznych.


                  Wiesz jakoś nie rozumiem tego wieloletniego marzenia.
                  Ja tez zawsze chciałam mieć córkę, i mam 1 na 3 dzieci. Ale to nie było to o czym myslalam i marzyłam przez lata.
                  Wydaje mi sie ze maz po prostu musi mieć to zakorzenione.
                  Mam koleżankę której maz ma przekonanie (u nich w rodzinie sie tak mówi) ze jak zrobi sie syna to znaczy ze dobrze sie dogodzilo kobiecie podczas starań.
                  To samo ze facet ma spłodzić syna, zasadzić drzewo i zbudować dom.
                  Bo inaczej dupa nie facet.
                  Porozmawiaj z mężem co do tych powiedzonek i przekonań.
                  Moze to wcale nie jest takie marzenie a raczej udowodnienie męskości.
                  • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 01.10.13, 20:34
                    To nie to. Rozmawiałam z mężem na ten temat. Jego najlepszy kolega ma tylko córkę i nie zanosi się, by chciał więcej dzieci, a uważa, że mieć córkę to najlepszę co go spotkało.
    • enith Re: spór o trzecie dziecko 30.09.13, 23:13
      Nie chciałam podnosić tego tematu, ale sama otworzyłaś te drzwi, więc co mi tam...
      Jeśli twój mąż jest skłonny podjąć decyzję o aborcji ze względu na wady płodu, nie ma powodu, by nie rozciągnąć tego na niewłaściwą płeć (tu: dziewczynki) oraz ciążę mnogą. Innymi słowy, możecie zachodzić i przerywać ciąże tak długo, aż w końcu utraficie na tego pojedyńczego, zdrowego chłopca. Może brzmi to cynicznie, ale w świetle fiksacji twojego męża na punkcie spłodzenia chłopca NIEZALEŻNIE od wyrzeczeń i ceny, jaką trzeba będzie za to zapłacić, to jedyna sensowna rada. No, ale tu dochodzimy do faktycznego sedna sprawy: ty NIE CHCESZ mieć trzeciego dziecka, ani chłopca, ani dziewczynki. I to zamyka sprawę.
      A na marginesie, bardzo serdecznie współczuję ci dylematu. Niewykluczone, że zafiksowanie męża na męskim potomku rozpieprzy wam dotychczas fajną, zdrową, dobrze funkcjonującą rodzinę. Jak najbardziej szukałabym dla was terapii.
      • anku1982 Re: spór o trzecie dziecko 01.10.13, 11:21
        nie czytałam całego wątku, ale dla mnie chora jest aż tak skrajna potrzeba posiadania potomka określonej płci. Można mieć jakieś marzenia, plany, ale chyba jednak ważniejsze jest że owo małżeństwo ma 2 zdrowych dzieci (nie dziewczynek, nie chłopców) - dzieci, z którymi można robić wiele interesujących rzeczy, np. z dziewczynką grać w piłkę, a z chłopcem bawić się w dom.
        No ale może to ja dziwna jestem. Uważam że ludzie zapędzają się dzisiaj w pragnieniach za wszelką cenę i nie doceniają tego co mają.
        • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 01.10.13, 20:39
          Można, jeśli dzieci chcą się bawić tak jak my chcemy.
          • anku1982 Re: spór o trzecie dziecko 02.10.13, 08:48
            owszem, tylko chyba nie chodzi tu o to, aby dziecko w zabawie dopasowywało się do rodzica. To jego zadaniem jest znaleźć jakiś sposób spędzania wolnego czasu z dzieckiem, który pasuje i rodzicowi i dziecku. Podane czynności to tylko przykłady.
          • wuika Re: spór o trzecie dziecko 02.10.13, 12:27
            Ale dostosowywanie się w takim momencie to nie zadanie dziecka, tylko rodzica. Jak się urodzi mały tancerz, to też tatuś nie będzie jeździł na mecze, tylko na treningi dziecko odwoził.
      • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 01.10.13, 20:37
        Wiesz co, nie wiem jak można nie widzieć różnicy w takich dwóch sytuacjach. Na temat aborcji mamy z mężem takie samo zdanie i nie zmieniło się ono od czasów starania o pierwsze dziecko. W przypadku wady płodu nie ma znaczenia płeć.
        • enith Re: spór o trzecie dziecko 01.10.13, 21:36
          Moja rada dotycząca aborcji wydaje się absurdalna, prawda? Niestety, jeszcze bardziej absurdalna jest obsesja twojego męża. Odnoszę się wyłącznie do tego, co sama wcześniej napisałaś: "Mąż NIE WYOBRAŻA sobie nie mieć syna". A gdy zajdziesz w trzecią ciążę z dziewczynką, to nagle zacznie sobie wyobrażać? Nie, będziecie nadal w punkcie wyjścia, tyle, że z perspektywą trzech, a nie dwóch córek do wykarmienia. I nadal brak będzie tego męskiego potomka do wspólnego kopania piłki, grzebania pod maską samochodu i wypraw na ryby. Verdana ma stuprocentową rację: mąż nie chce jakiegokolwiek syna, mąż chce syna idealnie pasującego do jego wizji. Skrzywdzicie to trzecie dziecko, niezależnie od tego, czy będzie to dziewczyna czy chłopak. Skrzywdzicie, bo dzieci rzadko kiedy wpasowują się w te pieczołowicie rozbudowane wizje rodziców. Nie zgadzaj się na trzecie dziecko, nie w celu spełnienia nierealistycznych marzeń męża, który był zbyt zajęty robieniem kariery, by nawiązać kontakt z dwiema fajnymi zdrowymi córami, a teraz próbuje się odkuć robiąc sobie "idealnego synka".
    • alinka_li Re: spór o trzecie dziecko 02.10.13, 12:40
      Mąż powinien iść na terapię. Myślę, że ma problem z pożegnaniem własnego ojca., który był wspaniały (idealny) i zmarł młodo. Mąż chce wrócić do tych relacji w jedyny dostępny sposób: jako wspaniały ojciec własnego syna. Chyba powinien mu ktoś pomóc w przeżyciu żałoby i zrozumieniu nieodwracalności i niepowtarzalności życia. Oczywiście to tylko mój pomysł i moja opinia:)
      • 3-mamuska Re: spór o trzecie dziecko 02.10.13, 14:03
        alinka_li napisała:

        > Mąż powinien iść na terapię. Myślę, że ma problem z pożegnaniem własnego ojca.,
        > który był wspaniały (idealny) i zmarł młodo. Mąż chce wrócić do tych relacji w
        > jedyny dostępny sposób: jako wspaniały ojciec własnego syna. Chyba powinien mu
        > ktoś pomóc w przeżyciu żałoby i zrozumieniu nieodwracalności i niepowtarzalnoś
        > ci życia. Oczywiście to tylko mój pomysł i moja opinia:)

        I tu chyba o to chodzi:)
    • rycerzowa Re: spór o trzecie dziecko 02.10.13, 14:16
      Kaszubska oto już wszystko wie - że ma zaburzonego męża i że ewentualne dziecko spotka w przyszłości krzywda.
      Forumowe specjalistki od psychologii głębi na odległość pewnie piją ciągle kawę z fusami.

      Tymczasem to jest najzupełniej normalne, że człowiek ma jakieś marzenia, związane z dziećmi, że wyobraża je sobie jako konkretne istoty, nie bezpłciową, nieokreśloną masę pt. dziecko.
      O dojrzałości i poziomie moralnym świadczy tylko to, jak traktuje się realne dzieci.
      A tu mąż autorki postu zachowuje się correct, jest również gotowy zaakceptować i pokochać ewentualną trzecią córeczkę.
      Więc o co chodzi? Po co wieszać na nim psy?

      Co to, o synu marzyć nie wolno? Zabronione? Politycznie niepoprawne? Chore?

      Ja też marzyłam o synu piłkarzu, młody okazał się urodzonym inżynierem pasjonatem , z odrazą do futbolu. I jest OK.
      Aha, i miał być jeszcze rudy i piegowaty, bo by wtedy fajnie wyglądał w portkach w czerwoną kratę. Jest szatynem, pstrokacizny nie znosi, a ja wcale nie jestem rozczarowana.
      I wcale nie mam wyrzutów sumienia z powodu moich dawnych marzeń.

      Autorka też pisze o gotowości pokochania trzeciego dziecka, więc o żadnej krzywdzie dzieci mowy być nie może. Oczywiście, nie ma obowiązku rodzenia dziecka, gdy nie ma na to ochoty.
      Jej prawo. Ale z każdym prawem wiążą się konsekwencje.
      W tym przypadku będzie to popsucie dobrej relacji małżeńskiej, a nawet ryzyko, że mąż tego syna zrobi sobie z kim innym. Ludzie, choć normalni, nie są, niestety, idealni.

      A w ogóle to wydaje mi się, że mamy tu typowy trolling.
      Po to, by wykazać, że facet ma zawsze przechlapane.
      Tak czy owak, nawet jeśli odwrócić role, wiemy, co forumki napiszą : on jest psychiczny przemocowiec. Szkoda dyskusji.
      • lilith76 Re: spór o trzecie dziecko 02.10.13, 15:38
        O dojrzałości świadczy także pogodzenie się z tym, że pewne marzenia już nigdy się nie spełnią.

        np.

        > Ja też marzyłam o synu piłkarzu, młody okazał się urodzonym inżynierem pasjona
        > tem , z odrazą do futbolu. I jest OK.

        Jako mąż autorki wątki rodziłabyś następnych synów, aż trafił by się jakiś fan futbolu. Jednak tego nie robisz, co jest dowodem na to, że - w tym przypadku - wszystko z tobą ok :)
      • kaszub-ska Re: spór o trzecie dziecko 02.10.13, 20:32
        Ja rozumiem mojego męża, sama miałam pragnienie konkretnej płci, więc wiem jak to jest, ale nie można w życiu patrzeć tylko na marzenia, nie bacząc na różne okoliczności.
        Nie oczekuje, że mąż od dziś będzie najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, nie mając wymarzonego syna, ale mam dość obecnego opierania naszej relacji na wymuszaniu, nakłanianiu mnie na dziecko. Nie chce żeby wokół tego kręciło się nasze życie, chcę, żeby mąż w koncu pogodził się, że będzie tak jak jest teraz i musi odnaleźć się w tej sytuacji, a moim zdaniem radzi sobie dobrze jako ojciec.
        • zuzi.1 Re: spór o trzecie dziecko 02.10.13, 20:52
          Więc powiedz mu to co nam napisałaś i konsekwentnie rób swoje oraz zapowiedz mu, że Twoja decyzja jest nieodwołalna...Przecież facet nie zmusi Cię do urodzenia dziecka, jeżeli nie będziesz tego chciała.
    • sonia_siemionowna Zmień lekarza 02.10.13, 21:31
      Wybacz, ale ten Twój lekarz powinien był zostać bajkopisarzem. Doi Was z kasy, a Wy płacicie za głupotę, swoją własną niestety.

      Jako, że na biologii się znam, zrobię Ci mały wykładzik: każde kobiece jajeczko ma chromosom X, tego nie zmienisz. Natomiast plemnik ma albo chromosm X albo Y. Wszystkie plemniki zachwują sie tak samo i żadna dieta ani obliczanie dni płodnych nic tu nie pomoże -NIE MA możliwości wpłynięcia na płeć dziecka. Jedyna metoda to wyselekcjonowanie laboratoryjnie odpowiedniego plemnika albo selekcja zarodków już po zapłodnieniu.

      Uzupełnij braki w wiedzy i nie dawaj sie tak nabijać w butelkę, bo to wstyd.
      • alinawk Re: Zmień lekarza 03.10.13, 15:45
        No na biologii to ty się niestety nie znasz.

        Fragment pierwszego lepszego artykułu w necie:

        Owulacja
        Jak wiadomo gamety, czyli komórki płciowe dzielimy na żeńskie (komórki jajowe) i męskie (plemniki). Każda z nich zawiera jakiś chromosom, żeńska X, a męska X lub Y. Gdy połączą się dwa chromosomy X to urodzi nam się dziewczynka, a gdy X i Y to spodziewajmy się chłopca. Różnica między plemnikami X i Y jest taka, że te pierwsze są bardziej wytrzymałe i żyją dłużej, a te drugie są szybsze. Biorąc pod uwagę tę odmienność da się, choć nie do końca, wpłynąć na płeć dziecka. Jeśli chcemy chłopczyka to najlepiej współżyć tuż przed lub tuż po owulacji. Wtedy bardziej ruchliwe i szybsze plemniki Y prędzej dostaną się do komórki jajowej. Natomiast, aby na świat przyszłą dziewczynka do bliższego kontaktu powinno dojść na 2-3 dni przed jajeczkowaniem. Wówczas większą szansę na doczekanie się na jajeczko będą miały te bardziej wytrzymałe. Jak kontrolować zbliżającą się owulację? Należy codziennie badać temperaturę w pochwie. 36 i trochę to normalna temperatura, przed samym jajeczkowaniem powinna się obniżyć, aby po nim wzrosnąć. Musimy stale zapisywać wyniki swoich obserwacji. Z pomocą przychodzą nam apteki w których można kupić testy owulacyjne za około 30zł. Takie testy powiedzą nam o zbliżającym się jajeczkowaniu na dzień/dwa przed. Podsumowując, im bliżej owulacji tym łatwiej o chłopca.

        www.jak-to-zrobic.pl/index.php/a/3/b/8/c/43/d/122/id/129
        Ja o tym już daaawno czytałam (moja najstarsza ma 20lat ). Acha, i mnie się sprawdziło w trzech przypadkach. :)
        • sonia_siemionowna Re: Zmień lekarza 04.10.13, 12:22
          Jaaasne,

          bo przecież jakas podrzędna strona internetowa to lepsze źródło wiedzy niż podręczniki akademickie .....

          Gratuluję umiejętności krytycznej oceny źródeł (to jest sarkazm).

        • mantis_after_dinner nie smiej sie :) jej sie sprawdzilo! 04.10.13, 12:37
          w dodatku na trzech przypadkach. Wszak to juz proba statystyczna jest!

          OT

          bardzo mi sie podoba naukowe i precyzyjne okreslenie temperaturyl 36 i troche ;)
          jakie zrodlo, takie troche ...
          • sonia_siemionowna Re: nie smiej sie :) jej sie sprawdzilo! 05.10.13, 12:18
            A jak ja pstryknęłam palcami wczoraj wieczorem to przeleciał nad nami samolot. Dziś moja koleżanka zrobiła to samoi tez przeleciał! :D

            Dziwi mnie, jak łatwo ludzie przypisują sobie sprawczość ;) To chyba sie pycha nazywa? ;)
    • anomalia_pogodowa81 Re: spór o trzecie dziecko 03.10.13, 15:27
      Moim zdaniem autorka wraz z mężem poupadali na głowy a ich zafiksowanie na płciach dzieci, nawet kiedy jeszcze ich nie mieli, świadczy o jakimś ich specyficznym zaburzeniu.
      Mam dwie rady:
      1) nie mąż sobie kupi psa, prawdziwego samca-zabójcę, albo najlepiej knura rozpłodowego. Będzie usatysfakcjonowany synusiem, prawdziwie męskim dzieciątkiem
      2) zaadoptujcie chłopca, ty nie będziesz musiała rodzić a mąż będzie miał tego swojego syneczka, który najwyraźniej stał się sednem jego życia, jego MARZENIEM.
      3) zmieńcie MARZENIA, na jakieś, bo ja wiem... nie budzące wątpliwości o wasz stan psychiczny?

      "on ze swojego marzenia nie zrezygnuje i będzie mnie namawiał do skutku; jeśli się nie zgodzę, on będzie żałował całe życie i miedzy nami na pewno nie będzie już jak dawniej. "

      ŻE CO PROSZĘ?!
      • igge Re: spór o trzecie dziecko 03.10.13, 20:55
        nie mogę teraz przeczytać watku ale temat jest mi bardzo bliski, też, jak mąż autorki mialam dłuuuuugo zafiksowanie na trzecim chociaż i ostatnim dziecku, płeć obojetna, no ale mam juz i chłopca i dziewczynkę i to są dwie bajki, płeć ma znaczenie albo u nas to sie tak poukladało, że dziewczynka jest męska a chłopiec dziewczęcy a jednocześnie z wiekiem na odwrót.
        Do rzeczy: wydaje mi sie, że z czasem można pogodzić się z utratą możliwości tego wymarzonego trzeciego dziecka, mając poczucie, że zrobiło się absolutnie wszystko, żeby do jego pojawienia sie na świecie doprowadzić i przekonać partnera jak ważna to potrzeba/pragnienie.
        twój mąż jeszcze Cie przekonuje, jeszcze ma nadzieję, że się zgodzisz, zrozum go, powspółczuj mu jak dobrze radzi pani Agnieszka.
        To wielka i ważna potrzeba dziecko ale nigdy mąż Twój nie mogłby mieć pewności, że to będzie akurat chłopiec i że na pewno pełnosprawny....i że w ogóle zajdziesz w ciążę
        Rozumiem Twojego męża, że walczy o dziecko ale wiem też, że można się z brakiem realizacji tego marzenia pogodzić, z czasem...choć żal na łożu śmierci lekko pozostanie :))
        Gdybym mogła przeżyć życie jeszcze raz zafundowałabym sobie piątke dzieci z moim mężem jak tylko byłby pełnoletni :))) Mogły by byc same dziewczynki lub chłopcy :))
    • kaszub-ska Dla zainteresowanych 08.10.13, 18:29
      Jesteśmy po długiej rozmowie, podsumowałam wszystkie moje odczucia i argumenty i zakończyłam temat. Mężowi powiedziałam, żeby sobie przemyślał sprawę i teraz myśli obrażony na mnie. Co z tego wyniknie, nie wiem. Mam nadzieję, że czas i odstąpienie od ciagłych dyskusji pomoże mężowi się uspokoić.
Pełna wersja