Dodaj do ulubionych

Pobicie w szkolnej toalecie

30.09.13, 13:39
Mam nadzieję, że to odpowiednie forum na problem, który chce opisać. Mam 14-letniego syna. Jest teraz w II klasie gimnazjum. Od początku, od kiedy poszedł do tej szkoły, zaczęły się problemy. W I klasie często wagarował, słabo się uczył, nie potrafił dogadać się z nauczycielami. Byłam wzywana wielokrotnie do szkoły. Tłumaczyłam, prosiłam. Ukończył klasę z b. słabymi ocenami. W tym roku w ciągu tego pierwszego miesiąca szkoły już zdążył złapać kilka jedynek, ale nie to jest największym problemem. Dzisiaj dostałam telefon ze szkoły, że syn w toalecie pobił i to dośc mocno jakiegoś chłopaka. Na tyle mocno, że chłopak musiał trafić do lekarza (i nic więcej nie wiem). Ja miałam odebrać syna, a jutro czeka nas spotkanie z dyrektorem, pedagogiem, i rodzicami tego chłopca na czele. Jestem wściekła na syna. Raz, że pobił drugiego człowieka, dwa: już ma dostatecznie zepsutą reputację, a ta sytuacja jeszcze wszystko pogorszy. Rozmawiałam z nim o tym. Czemu pobił, kto to był. O co tak naprawdę poszło, kto zaczął. Usłyszałam, że ten chłopak miał mu ,,coś'' załatwić, ale tego nie zrobił, i dlatego dostał. I na tym się skończyło. Nic więcej nie wiem: ani czym to owe coś miało być, ani kim jest ten pobity chłopak. Nic. Syn w niczym nie widzi problemu. Jak mąż się o wszystkim dowie, będzie kolejna awantura. Sęk w tym, że syn ostatnio nie słucha nawet jego. A teraz problem nie jest błahy, w końcu chodzi o pobicie. Jutro zapewne czeka nas nieprzyjemne rozmowa, a i pewnie nieprzyjemne konsekwencje. Jakiekolwiek rozmowy z synem jak grochem o ścianę. I brak mi już pomysłów, co robić i jak z nim rozmawiać. Zwłaszcza że nic sie nie poprawie, a wręcz przeciwnie: jest jeszcze gorzej.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 30.09.13, 13:44
      Może pozwólcie mu ponieść konsekwencje? Zgłoszenie pobicia na policję przez rodziców ofiary, sąd rodzinny, kurator. W szkole - obniżenie stopnia z zachowania i zawieszenie w prawach ucznia. W domu - zero kompa, zero wyjść, zero towarzystwa, do szkoły odprowadzany i przyprowadzany. W wakacje - do zaprzyjaźnionego majstra na budowę.
      Dostanie małolat po d..ie solidnie, to jest szansa że otrzeźwieje.
      • 3liliana1971 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 30.09.13, 14:35
        On już w tamtej klasie miał obniżoną, i to mocno, ocenę z zachowania - za kłótnie z nauczycielami i za to, że często nie słuchał tego, co mówią.
        Już stosowaliśmy przeróżne rzeczy, włącznie z całkowitym obcięciem kieszonkowego, ale to na dłuższą metę nie działa. Zakaz wychodzenia gdziekolwiek i z kimkolwiek też już przerabialiśmy, ale z czasem było to nie do zniesienia, później jeszcze dowiedziałam się, że jak wychodziliśmy do pracy, syn i tak czasami gdzies wychodził.
        Ogólnie problemów już było dużo, ale nigdy takiego kalibru. Do tego zero jakiegokolwiek przejęcia się tym, nic zupełnie. Jeszcze uważa, że chłopak zasłużenie dostał.
        Nie chce nawet myśleć, co teraz będzie się działo. A rodzice pobitego chłopaka spokojnie mogą to gdzies zgłosić.I obawiam się, że jak tak dalej pójdzie, to skończy się to jeszcze gorzej.
        • verdana Re: Pobicie w szkolnej toalecie 30.09.13, 15:09
          Wygląda na to, ze syn jest zdemoralizowany. "Wygląda", bo najpierw trzeba sie dowiedzieć, o co chodziło - ale jednak najprawdopodobniej nie ma żadnego usprawiedliwienia. Być moze rzeczywiście nieźle byłoby, aby syn poniósł konsekwencje, z sądem dla nieletnuch włacznie
          • 3liliana1971 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 30.09.13, 16:19
            Mąż też tak uważa - że już nie ma go co chronić, usprawiedliwiać. Że powinien ponieść w końcu jakieś poważniejsze konsekwencje. Jemu syn powiedział o dzisiejszej sytuacji, to samo, co mnie: że chłopak nie załatwił czegoś, co miał (?) mu załatwić, i tym samym zasłużył na pobicie. I tak samo bez emocji to mówi. Jak gdyby nigdy nic. I to mnie martwi. Tak samo, jak ew. konsekwencje tego wszystkiego. Natomiast syn nie wygląda na przejętego jutrzejszą rozmową, nic (a ma świadomość, kto będzie podczas tej rozmowy).
            Sąd dla nieletnich, ew, kurator - tylko czy to jest rozwiązanie?
            • 3liliana1971 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 30.09.13, 16:51
              Nie wiem, czy taka sprawa w sądzie nie odbije się też na czym innym - może nie tym powinnam się martwić, ale ja czułabym, że poniosłam wychowawcza porażkę, skoro nie potrafię własnego dziecka przywołac do porządku, nie potrafię dojsć, co jest nie tak, czemu się tak zachowuje.
              Może to nauczyłoby (?) czegoś syna, ale nie wiem, czy jest to teraz jedynym słusznym, dobrym rozwiązaniem. Sama nie wiem.
              • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 30.09.13, 17:04
                ale ja czułabym, że poniosłam wychowawcza porażkę, sk
                > oro nie potrafię własnego dziecka przywołac do porządku,


                A nie poniosłaś, skoro syn robi w szkole za kinder-gagstera?
                Wydaje mi się że Twoje odczucia są w tym momencie mniej ważne, priorytetem powinno być wyprowadzenie syna na ludzi. A do tego na tym etapie prowadzi już tylko zimny prysznic i pozwolenie synowi odczuć konsekwencje swojego postępowania.
                • krokodil123 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 30.09.13, 17:32
                  "nie potrafię dojsć, co jest nie tak, czemu się tak zachowuje.
                  Może to nauczyłoby (?) czegoś syna, ale nie wiem, czy jest to teraz jedynym słusznym, dobrym rozwiązaniem. Sama nie wiem."


                  To coś takiego jak to co tutaj rozumiemy.
                  Bardziej cie dotyka to że syn będzie latał po policji niż to że jest poszkodowane czyjeś dziecko.
                  Ważne jest żeby "słuchał męża" a nie nauczyć dzieciaka zasady dobrej komunikacji.

                  Ogólnie mogę napisać (nie jestem specjalista) że chodzi o to że działaliście/działacie na zasadzie że wasze zdanie i wasza opinia na zewnątrz jest najważniejsza,być może stosujecie tylko zakazy i nakazy a nie dążyliście 1- do zrozumienia problemu, 2-do jego rozwiązania.
                  • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 30.09.13, 17:37
                    To jest właśnie straszne. Wątkodajka pisze jakby uważała że porażkę wychowawczą poniesie, gdy ludzie się dowiedzą, gdy sąd zastosuje odpowiednie środki. Jakby sam fakt pobicia o tym nie świadczył.
                    To takie polskie.
              • krokodil123 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 30.09.13, 17:23
                Czy jesteście z Warszawy?
                Co twój syn na początku roku szkolnego mówił w sprawie nie dogadywania się z nauczycielami,
                powodów dlaczego wagarował.
                Czy zgłaszał swoje problemy, zastrzeżenia typu zmiany klasy, szkoły....coś podobnego.

                Chodzi mi o jego zdanie w sensie czy ty znasz problemy i potrzeby syna, co on lubi robić, jakie ma zainteresowania, hobby, czy znasz jego kolegów etc.
                • 3liliana1971 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 30.09.13, 18:01
                  Nie o to chodzi. Bardzo mi szkoda tego pobitego chłopaka. I dla mnie nie istnieje powód, który miałby usprawiedliwić pobicie (nie wiem, co to musiałoby być).
                  Wiem, że już poniosłam porażke wychowawczą. Uświadomiłam to sobie przede wszystkim dzisiaj, jak się dowiedziałam o całej tej sytuacji mającej miejsce w szkole.
                  Tylko że chciałabym sama pomóc synowi, bez udziału sądów, kuratorów itp. Sama.
                  Chyba nikt, nie ma się co oszukiwac, nie chciałby dla swojego dziecka sprawy w sądzie.
                  Tak, zaraz ktos napisze, że go chronie przed konsekwencjami, i że to takie polskie (?), ale prawda jest, że w mojej sytuacji każdy jednak wolałby uniknąć ,,ostatecznego’’ rozwiązania (a tutaj jest to owy sąd).
                  Osobiście mam nadzieję, że do żadnej sprawy nie dojdzie. I to nie dlatego, że bronię syna przed konsekwencjami. Nie, nie o to chodzi.
                  Rozmawiałam z synem już nie raz, a setki razy. Od pierwszej klasy gimnazjalnej przeprowadziłam z nim wiele rozmów. Na temat opuszczania lekcji, słabych ocen, kłótni z nauczycielami. Masę tego było. I raz po raz słyszałam, że chodzić mu się po prostu nie chce, na ocenach mu nie zależy, mogą być dwóje i tróje (sam tak powiedział), a nauczyciele za dużo od niego wymagają, a on nie ma ochoty na słuchanie ich i wykonywania ich poleceń.
                  Tez zastanawiałam się, czy problem nie tkwi w klasie, czy czasem własnie nie chodzi o jakiś konflikt z ludźmi z klasy, ale ponoć z nimi dogadywał się i dogaduje normalnie, i nie o nich chodzi.
                  Czy znam kolegów syna? Kilku znam, ale nie wszystkich. Wszystkich się chyba nawet znać nie da. Ale ogólnie mam mniej więcej pojęcie, z kim się zadaje.
                  Zobaczymy, co wyjdzie na jutrzejszej rozmowie, ale martwię się. Nie ukrywam.
                  • verdana Re: Pobicie w szkolnej toalecie 30.09.13, 19:38
                    Istnieją powody, które moze nie usprawiedliwiają całkowicie pobicia, ale częściowo - na pewno. W szkole córki jeden chłopak pobił innego za niezwykle wulgarne, publiczne obrażenie dziewczyny. Obaj chłopcy dostali naganę od dyrektora szkoły, przy czym bijacemu dyrektor powiedział "W związku z tym, że istnieje taki zapis w regulaminie, niestety musze udzielić ci nagany". Innymi słowy w tym wypadku raczej solidaryzowano sie z bijacym, niż bitym.
                    Nie śadze jadnak, aby o to chodziło. Jesli Twój syn pobił chłopaka bez powodu, albo dlatego, że nie wykonał polecenia - i nie ma wyrzutów sumienia, sytuacja jest dramatyczna, bo wskazuje to na zaburzoną osobowość. Dzieciaki w tym wieku moga sie pobić, natomiast nienormalny jest kompletny brak skruchy.
                    O ile okaże sie,że nie było zadnych okoliczniści łagodzacych, syn bedzie wymagał i psychologa i jak najbardziej surowej kary. Jednak najpierw trzeba zaczekać na wyjaśnienia.
                    • maj18-98 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 30.09.13, 19:52
                      Piszesz, że syn pobił bo chłopak mu coś miał załatwić i nie dotrzymał słowa, a może było tak ze on się czegoś domagał, wręcz wymuszał od pobitego? Nie chcę tu z twojego dziecka robić bandyty ale on komentuje sytuację, że kolega dostał bo zasłużył, i już, zero skruchy, a ewidentnie nie chodzi o parę szturchańców czy przepychankę,
                      Nie dogaduje się z nauczycielami, zdarza sie, ze się niektórych nauczycieli nie lubi, moze być że nauczyciel jest niesprawiedliwy, złośliwy, ale wszyscy?
                      Mam wrażenie że szukasz potwierdzenia, że gdyby nie ta klasa, ci nauczyciele byłoby lepiej, nie dziwię ci się, jesteś matką, ale to nie fakt zgłoszenia sprawy do sądu czy przydzielenie kuratora świadczy o problemie,
                      w poprawczaku syn nie wyląduje ale myślę ze powinien ponieść konsekwencje swojego postępowania, i to nie w postaci obniżonej oceny czy nagany dyrektora,
                      Moze warto skontaktować sie z rodzicami pobitego żeby przeprosić, zadośćuczynić?
                    • 3liliana1971 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 30.09.13, 21:08
                      Jeżeli chodziłoby o taką sytuacją, jaka opisujesz - pobicie w obronie dziewczyny czy kogoś słabszego - syn raczej by mi o tym powiedział. Tak myślę. Bo to jest jednak inny kaliber.
                      W takim przypadku chyba ja sama byłam skłonna go usprawiedliwić.
                      A tak to obawiam się, że powód był błahy, o ile był w ogóle, bo ze słów syna nic szczególnego nie wynika.
                    • tully.makker Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 08:43
                      Jesli Twój syn pobił chłopaka bez powodu,
                      > albo dlatego, że nie wykonał polecenia - i nie ma wyrzutów sumienia, sytuacja j
                      > est dramatyczna, bo wskazuje to na zaburzoną osobowość. Dzieciaki w tym wieku m
                      > oga sie pobić, natomiast nienormalny jest kompletny brak skruchy.

                      Wielu chlopcow w tym wieku kozakuje i nie ujawnie swoich emocji takich jak skrucha - do czasu. Poczekaj z definiowaniem chlopaka jako psychopaty.
                  • olgaaga Re: Pobicie w szkolnej toalecie 30.09.13, 19:54
                    Rozumiem, że sama chciałabyś pomóc synowi, ale z tego co piszesz wnioskuję, że Twoje metody nie skutkują. Rozumiem też, że chciałabyś chronić dziecko, jak każdy rodzic, ale może właśnie ta ew. sprawa w sądzie i kurator lepiej wpłynie na zachowanie syna. Może wtedy zrozumie, że to nie przelewki, choć gwarancji nie ma. Szczerze mówiąc, gdybym była w takiej sytuacji, to wolałabym teraz kuratora niż za kilka lat odwiedzać dziecko w więzieniu.
                    A byłaś w ub. roku w kontakcie ze szkolnym pedagogiem i psychologiem? Oni najczęściej wiedzą, jeżeli w klasie nie układa się współpraca między uczniami.
                    Na pewno jutrzejsza rozmowa nie będzie przyjemna, dla żadnej ze stron. Ale konieczna.
                    • 3liliana1971 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 30.09.13, 21:13
                      Z pewnością ta rozmowa nie będzie przyjemna. Raz, że będzie dyrektor szkoły, dwa - rodzice pobitego chłopaka. Tyle że ja tej rozmowy obawiam się bardziej, niż syn. On tym nie jest przejęty. Jak się go zapytałam, co powie przed dyrekcją, i co powie rodzicom tego chłopaka na jutrzejszym spotkaniu, to powiedział, że coś tam powie, a i tak mu nic nie zrobią. To wszystko.
                      I mnie też ten brak skruchy najbardziej martwi. Jakby go to w ogóle nie ruszyło.
                      Dobra, w tamtym roku były problemu ze szkołą, z dogadywaniem się z nauczycielami, wagarami, ale to jest nic w porównaniu z sytuacją dzisiejszą.
                      Byłam w ubiegłym roku często w kontakcie i z wychowawczynią, i z pedagogiem. Tez z synem rozmawiali. Ale w zasadzie nic z tych rozmów nie wynikało.
                      • feronique Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 07:53
                        On tym nie jest przejęty. Jak się go zapytałam, co powie przed dyrekcją,
                        > i co powie rodzicom tego chłopaka na jutrzejszym spotkaniu, to powiedział, że c
                        > oś tam powie, a i tak mu nic nie zrobią. To wszystko.

                        Może uświadom syna, że rodzice pobitego mogą zgłosić sprawę na policję i do prokuratury i wtedy może już nie będzie mu aż tak znowu wesoło? Rozmawialiście o tym w ogóle - że to czyn, za który niektórzy trafiają do więzienia. Już zupełnie abstrahując od tego, że skoro skończyło się wizytą u lekarza, to twój syn musiał kolegę nieźle "poprztykać", a jego opis sytuacji (że kolega miał mu coś załatwić [co? pieniądze? narkotyki?] i oberwał, bo nie załatwił) to raczej brzmi jak wymuszenie, które nawet bez tego agresywnego finału samo w sobie jest przerażającym zachowaniem.
                        Twoja porażka wychowawcza polega na tym, że rok rozmów i prób nawiązania kontaktu z dzieckiem lub wpłynięcia na jego zachowanie zamiast poprawy doprowadził do tak drastycznej eskalacji złych zachowań. Bez pomocy z zewnątrz ewidentnie sobie nie poradzisz i mnie też się wydaje, że taką pomocą może okazać się zimny prysznic dla syna pod postacią kontaktu z wymiarem sprawiedliwości.
                      • morekac Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 08:10
                        Wiesz, ja bym go nie chroniła nadmiernie. I nie broniła, skoro nie chce powiedzieć, o co tak naprawdę poszło. Uświadom mu, że jako jego 'obrońca z urzędu' w tym momencie zrzekasz się jego obrony.
                      • krokodil123 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 10:52
                        Raczej traktowałabym to że mu zwisa jako maska, udaje kozaka.

                        Sama zrobiłabym "krok do tyłu" tz. do tej pory ciągle najeżdżacie na niego-co on robi, co on teraz powie......(dużo mi dało do myślenie to co napisałaś że zakaz wychodzenia na dłużej był nie do wytrzymania-co masz na myśli).
                        Powiedziałabym jasno i głośno że nie daje już sama rady i zwracam się do specjalisty i tak zrobię.
                        A teraz.....zostawię go w spokoju (ale baczne go będę obserwować z boku) jak on sobie poradzi sam z sytuacją. Niech TERAZ sam zacnie główkować w domu i po nocach co zrobił, jak się będzie tłumaczył, jakie będą konsekwencje.
                        Chodzi mi o to żebym była dobrze zrozumiana, zmienić teraz i od razu sposób wy chcecie, wy wymagacie - a on jest w opozycji i robi na złość na od tej chwili sam odpowiada za swoje czyny i musi szybko dorosnąć.
    • amb25 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 06:45
      Tak jak kiedys pisalam mieszkam za granica.
      Syn znajomej byl w podobnej sytuacji, w podobnym wieku z tym, ze dobrze sie uczyl.
      Kiedy z innymi bral udzial w pobiciu trafil przed sad, byl przesluchiwany pzez policje. Nie wiem jaka kare dostal, ale nic wielkiego. Natomiast odszkodowanie jakie musieli rodzice zaplacic pobitemu chlopakowi musial odpracowac (trwalo to dosc dlugo - roznosila ulotki).
      Natmiast to ze byl przesluchiwany przez plicje i w sadzie wystraszylo go i otrzezwilo i sie uskokoil.
    • pade Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 09:38
      Za dużo w postach wyżej skupiania się na porażce matki. Co to da?
      Przecież autorka widzi, że jest bardzo źle. Stosowała takie metody, jakie znała, starała się tak, jak umiała. Czasem nie da się samego siebie przeskoczyć.
      A Verdana nie pierwszy raz nazwała nastolatka z problemami psychopatą. Nie trzeba się tym przejmować, ona ma jakiś problem z tym, i to spory.

      Autorko! Natychmiast po rozmowie w szkole poszukaj poradni psychologicznej dla młodzieży. Są takie. Poradnictwo w nich jest bezpłatne, wymaga tylko nakładu czasu i warto go poświęcić, by choć częściowo "wyprostować" syna. Gdzieś coś zaszwankowało. Psycholog pomoże Wam to znaleźć. Jest jeszcze szansa, nie poddawaj się!
      • verdana Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 13:55
        Mam spory problem - nie lubię ludzi, któzy leją innych i nie czują skruchy. Facet, który leje innych "za karę" (a nie z innych powodów) i nie czuje, zę robi źle ma poważny problem i nie trzeba udawać, ze jest to zachowanie normalne.
        Oczywiście, jak ktoś słusznie napisał - to moze byc tylko poza. Jak napisałam sama - powody pobicia mogą je czasem w części usprawiedliwiać. Jeśli zaś nie - i dorastajacy chłopak pobił kogoś "za karę" i nie czuje skruchy, to nie ma co sie łudzić, ze to taki wiek.
        • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 14:10
          Zgadzam się. Pobicie za karę, z premedytacją, jako egzekucja wskutek nie wywiązania się ze zobowiązań wskazują na nieprawidłową osobowość. To może być normalne w celi recydywistów, ale na litość, nie w gimnazjum. Brak skruchy, niezależnie od tego czy jest pozą twardziela czy faktycznym deficytem moralnym tylko to potwierdza.

          Natomiast jest coś niefajnego w tym co napisałaś wcześniej - obrażanie koleżanki, nawet wulgarne nie usprawiedliwia pobicia. Ani całkowicie, ani częściowo. Myślę że na słowa co do zasady nie reaguje się pięściami i warto tego uczyć dzieci. To co częściowo usprawiedliwia bójkę/pobicie jest tylko afekt, sytuacja nagła, obrona konieczna siebie lub kogoś w sytuacji zagrożenia. Nie kupuje tłumaczenia musieliśmy go zbić, bo powiedział że Krysia to k...
          • verdana Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 14:18
            Moim zdaniem usprawiedliwia. Człowiek dla zasady najpierw powinien stawać w obronie innych, a tłumaczenie 16-latkowi, wyzywajacemu publicznie dziewczyny od dziwek, q.. i komentującymi ich wygląd i przypuszczalne życie seksualne pogadanka z ust kolegi raczej nie zmieni zachowania. To jest jak najbardziej obrona, tyle, zę nie siebie.
            Nie przesadzajmy - słowa ranią czasem bardziej i ktoś, kto rani słowami musi liczyć sie z tym, że dostanie po mordzie.
            • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 14:37
              Nie zgadzam się. 99% dresiarzy właśnie tak się usprawiedliwia, że ofiara obraziła ich, kobietę, matkę, kogokolwiek, że po prostu byli zmuszeni zglanować. Nie, nie byli. Słowa nie usprawiedliwiają pobicia.
              Zgadzam się że słowa mogą ranić, ale aby usprawiedliwiały pobicie musi dojść do sytuacji ekstremalnej. Te słowa muszą mieć nagłą i dużą siłę rażenia, musi istnieć zagrożenie. Umówmy się że ploty w stylu a Krysia to się puszcza jest w gimnazjum dość powszechne i nie usprawiedliwiają pobicia.

              I jeszcze rozróżnijmy bójkę od pobicia. Bójka jest jak Jaś da Stasiowi w gębę i vice versa. Pobicie jest, gdy Staś leży a Jaś dalej po nim skacze i są poważniejsze skutki medyczne niż siniak. Obrażanie koleżanki od bidy usprawiedliwia bójkę. Pobicia - absolutnie nie.
              • feronique Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 14:48
                Zgadzam się w 100%. Dla mnie jedyne usprawiedliwienie zrobienia komuś krzywdy to jest tzw. obrona konieczna - czyli ktoś na mnie napadł i chciał skrzywdzić fizycznie mnie lub inną osobę. Wtedy mogę w usprawiedliwiony sposób mu przywalić w obronie swojej lub innych. Pobicie "bo on miał mi coś załatwić" brzmi dla mnie dość jednoznacznie jak nieudane wymuszenie, po czym lincz, za niespełnienie "prośby". Jeśli pobity nie chce się przyznać, o co poszło, to jeszcze zwiększa prawdopodobieństwo, że poszło właśnie o narkotyki albo coś w tym stylu. Trzeba by tylko ustalić, czy nie mówi, o co chodzi, bo chodzi o coś, co może i jemu napytać biedy, czy może nie mówi, bo boi się dalszych prześladowań ze strony syna autorki wątku.
                To, że dzieci się biją, to jeszcze norma, ale pobicie to już - w moim odczuciu - patologia i konieczne jest zgłoszenie oraz pomoc psychologa.
            • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 14:51
              Miałam taką sytuacje w szkole. Mieliśmy lekko opóźnionego kolegę, który podpuszczony albo nawet bez powodu obrażał nas, czyli swoje koleżanki rynsztokowym słownictwem. Na codzień był raczej miły, ale jak miał gorszy dzień, to flow wulgarnego słownictwa był imponujący.

              Gdy sobie wyobrażę, że ten chłopak miałby zostać pobity za to i rządek verdan pokiwałby z uznaniem głowami, to robi mi się niedobrze. Rękoma nie rozwiązuje się problemów werbalnych.
                • verdana Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 16:06
                  Własnie. Innymi słowy, racjonalnych elementów nie ma. Zareczam, ze nie każdy chcm obrazający dziewczynę jest upośledzony.
                  Dla mnie absurdalne jest przyjęcie, ze mniej istotne niz dobro obrazanej dziewczyny jest dobro agresora. I że najwazniejsze jest, aby agresor nie ucierpiał - najwyżej będzie poniżał publicznie dziewczynę, cóż takiego ostatecznie? Danie w mordę - o, to jest prawdziwa krzywda.
                      • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 16:48
                        A jeśli obraża dziewczyna to ją też należy pobić?
                        Tylko kto ma dać jej w mordę, chłopcy? Dziewczęta? A może zorganizować jej koedukacyjny wpie...

                        Mylisz się Verdana, nic nie usprawiedliwia bicia oprócz sytuacji ekstremalnych i samoobrony. Nauczysz dzieciaka że bicie to metoda odpowiedzi na słowa i ten sam dzieciak zastosuje to potem na swojej żonie czy dzieciach. Po to mamy mózg aby stosować wyższe standardy niż jaskiniowe.
                • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 17:01
                  Verdana też dość płynnie przechodzi od "pobicia" do "dania w mordę", to nie jest erystyka? Rozmówca nie jest dla mnie wrogiem.

                  Ale touche, mój przykład był do bani. Co nie zmienia meritum sprawy.
      • 3liliana1971 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 14:03
        Cóż, dzisiejsza rozmowa nie należała do przyjemnych, ale tez nigdy syn nie przyniósł mi takiego wstydu. Nigdy nie czułam się tak, jak dzisiaj.
        Po pierwsze w stosunku do rodziców tamtego chłopaka, którzy, tak, jak przeczuwałam, chcą sytuację z pobiciem zgłosić (chłopak, jak się okazało, ma dość poważne obrażenia): nie przejął się tym, przeciwnie, jeszcze powiedział, że mogą państwo zgłosić, ja mam to gdzieś, i nikt mi nic nie zrobi (tak, tak powiedział, nie zważając na to, że słuchali tego również dyrektor, wychowawczyni i pedagog). Ocenę z zachowania ma obniżona jeszcze bardziej, niż w tamtym roku, a to nie jedyne kara (chociaż to teraz mało ważne).
        I tak z rozmowy nic konkretnego nie wynikło, nie powiedział, za co pobił chłopaka. Jedynie tylko to, co mnie, tyle że w innej formie. Że pobity mu coś obiecywał, nie zrobił tego, a się umawiali (ale żadnych konkretów, żadnych, tak więc tutaj jesteśmy dalej w martwym punkcie).

        Jeszcze dowiedziałam się, jakie dokładnie obrażenia ma tamten chłopiec.
        Od pedagoga dostałam adresy właśnie poradni dla młodzieży, mamy się tam zgłosić z synem.
        I, zdaje się, czeka nas jeszcze przesłuchiwanie na policji. Czyli kłopoty dopiero teraz się zaczną.

        Może nie powinnam o tym pisać, ale chce to wszystko przedstawić w miarę jak najdokładniej.
        Przede wszystkim jestem wściekła. Bo rzeczywiście nie była to ,,delikatna'' bójka. I wiem, ze rodzice tamtego chłopaka jak najbardziej mają prawo to zgłosić.
        • verdana Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 14:09
          Jesteś pewna, ze nie chodziło o narkotyki? Czy jakieś finansowe przekręty? Czy na przykład powiedzenie do Twego syna czegoś obelżywego, do czego syn sie przyznac nie chce?
          Nie wydaje mi sie dziwne, ze Twój syn nie mówi, o co chodzi. Ale rodzice pobitego chłopaka powinni wiedzieć, za co syn został pobity. Jesli tamten chłopak też idzie w zaparte, to w tym wszystkim naprawdę jest coś dziwnego.
          Spróbuj dowiedzieć sie od rodziców czy pobitego chłopaka, o co chodziło. Moim zdaniem, od tego zalezy całe dalsze działanie.
          • 3liliana1971 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 14:23
            Narkotyki na pewno nie. Natomiast co do ewentualnego wymuszania pieniędzy: przyznaję, że sama o tym myślałam. Tylko nie wiem, czy to możliwe. Syn ma na tyle pieniędzy, że na wszystko mu starcza, a najdroższe rzeczy i tak kupujemy mu ze swoich. Więc nie wiem, czy to mogłoby być to (chociaż tak, brałam to pod uwagę). Nie wiem, jak pobity, ale syn jest uparty: nie mówi dosłownie nic. Myslałam, liczyłam, że może na dzisiejszej rozmowie coś powie, ale jak mantrę powtarza jedno i to samo.
            Pomysł, aby o tym porozmawiać bezpośrednio z samymi rodzicami chłopaka jest dośc dobry.
            O ile będę chcieli ze mną rozmawiać. Bo podczas dzisiejszej rozmowy wszystko skupiło się na synu/stanie zdrowia pobitego, ale nie było mowy o tym, czy tamten chłopak coś swoim rodzicom powiedział.
            • verdana Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 14:25
              Wiesz, wymuszanie moze być w przeciwną stronę.
              MUSISZ dowiedzieć sie o co chodziło. Jeżeli pobity chłopak nic na ten temat nie powie, to bardzo istotna wskazówka, ze albo obaj w coś się wkrecili, albo nie tylko bijący jest tu winny.
              • 3liliana1971 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 16:08
                Podczas rozmowy w szkole wszystko kręciło się wokół syna/stanu pobitego, ale nie padło żadne pytanie, czy/co pobity chłopak mówił rodzicom o powodach pobicia (ja sama nie myslałam wtedy, aby o to zapytać tych rodziców).
                Chłopaka nie było, bo obecnie nie jest w stanie uczestniczyć w rozmowach.
                Udało mi się teraz skontaktować z mamą chłopca, ale podobno jej syn też nic nie mówi.
                • terazkasia Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 16:29
                  Nie jestem wróżką i oczywiście do końca nie wiem, ale moim zdaniem wygląda ewidentnie na to, że chodzi o wymuszanie pieniędzy przez Twojego syna (i ew. jeszcze przez innych).
                  Radzę Ci jedno - nie broń go przed konsekwencjami prawnymi, bo po pierwsze teraz są umiarkowane, po drugie teraz jest jeszcze szansa, że restrykcje go otrzeźwią, a potem może być tylko gorzej.
                    • feronique Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 16:46
                      Wcale nie jest tak, że na pewno by powiedział - dzieciak pewnie sika po nogach ze strachu przed konsekwencjami, jaki mogą go spotkać, jeśli wkopie oprawcę/oprawców. Moja matka uczy w dość patologicznym gimnazjum, gdzie przynajmniej 2 razy w roku dochodzi do podobnych sytuacji, i zazwyczaj najtrudniejsze jest dowiedzenie się o co chodzi, bo zastraszone dzieciaki, szczególnie np. po stracie zębów, za nic w świecie nie chcą puścić pary z ust.
                      • 3liliana1971 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 16:55
                        Tyle że to nie jest patologiczne gimnazjum, a już tym bardziej my nie jesteśmy z patologicznej rodziny, która uważa, że konflikty rozwiązuje się siłą, a potem poprawia (a poczułam się, jakbyś sugerowała, że z nami pewnie też cos nie w porządku - patologia).
                        • feronique Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 20:49
                          Liliana, Ty i mąż może nie, ale syn widać uważa, że właśnie tak rozwiązuje się konflikty. A to, jaką przyjmuje postawę wobec całej tej sytuacji, wskazuje na to, że raczej nie żałuje i nie zwahałby się powtórzyć takich zachowań w przyszłości. A Ty zdajesz się nie mieć nad nim zupełnie żadnej kontroli i mam tylko nadzieję, że pomoc z zewnątrz - czy będzie to policja, kurator, czy psycholog - zdoła cokolwiek wskórać.
                          Bardzo dziwne za to wydaje mi się to, że twierdzisz, że "dla Was problemy dopiero się zaczną". Jak to - dla mnie jako matki takie zachowanie dziecka to jest największy problem, jaki może być. Moje dziecko pobiło kogoś (z tego co piszesz wynika, że dość dotkliwie), zachowało się jak bandzior (i już pal licho, czy ten drugi to był gagatek, diler, czy jakaś sierota boża z osobowością kozła ofiarnego) - to jest największy problem. Reszta to już tylko zwykłe, naturalne konsekwencje prawne.
                              • 3liliana1971 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 22:43
                                Dowiedziałam się, że podobno rzeczywiście ten chłopak miał mu załatwić jedną rzecz (powiedział wreszcie co to za rzecz, i dlaczego wcześniej powiedzieć nie chciał, również na rozmowie w szkole - jeżeli to prawda - to nie dziwię się synowi), która miała mu ułatwić funkcjonowanie w szkole. Nie zrobił tego, i dlatego mój syn uznał, że należy mu wtłuc (czego nie popieram absolutnie).
                                Tak samo też już nie dziwię się, że matka pobitego o niczym pojęcia nie ma.
                    • terazkasia Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 18:17
                      verdana napisała:

                      > No właśnie przestaję być tego pewna. Gdyby chodziło o wymuszanie pieniędzy, to
                      > pobity chłopak zapewne powiedziałby o tym rodzicom i na 100% ten argument padł
                      > by w rozmowie.

                      Ale to tak nie działa! Zastraszone dzieci blokują się po prostu i/lub boją, wstydzą itp.
                          • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 20:28
                            A ja dalej będę się upierała że Waszym problemem jest że syn poważnie kogoś pobił. To że teraz będzie przesłuchanie na komisariacie to jest dodatek.

                            Tak mi przyszło do głowy że scenariusz mógł wyglądać tak:
                            ofiara chwaliła się że ma dojścia żeby załatwić trawę, Twój syn dał mu kasę, chłopak kasę stracił i towaru nie załatwił, Twój syn go za to pobił, obaj (dość racjonalnie w sumie) nie puszczą pary z gęby bo dopiero byłaby kambodża.

                            To OCZYWIŚCIE nie usprawiedliwia Twojego syna i jego czynu, ale pozycjonuje go w trochę innym miejscu, nie jako psychola który bije dla samego funu z bicia. I tu raczej nic ciekawego z wychowawczego punktu widzenia nie wymyślisz, pozwól mu wziąć na grzbiet wszystkie konsekwencje pobicia i licz że czegoś go to nauczy.
                            • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 20:37
                              I ten scenariusz tłumaczy, dlaczego Twój syn tak hardo opowiada o tym, że pobił bo tamten czegoś nie załatwił. On nie czuje wyrzutów sumienia bo sam uważa się za poszkodowanego, zrobionego w bambuko.
                • sebalda Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 16:41
                  Jeśli pobity nie chce powiedzieć, za co dostał, to jest mocno podejrzane. Dzieciaki z bardzo wielu różnych względów nie chcą wprowadzać rodziców w swój świat. A tam czasami dzieją się potworne dramaty. Czasami dzieciaki są głupio honorowe, szczególnie chłopcy muszą pokazać, jacy są twardzi.
                  Nie zgadzam sie jednak z tezą, że niektóre pobicia można usprawiedliwić. Uderzenia, danie w przysłowiową mordę - prędzej, ale nie ciężkie pobicie. Chyba że zdarzy sie wieloletniej ofierze w akcie desperacji i samoobrony. Pobicie ma jednak inny wymiar niż uderzenie.
                  Wszystkim zainteresowanym problematyką młodzieży, świata zdeprawowanych dzieciaków, mobbingu szkolnego bardzo gorąco polecam genialny w moim odczuciu ubiegłoroczny film Pragnienie miłości www.filmweb.pl/film/Pragnienie+mi%C5%82o%C5%9Bci-2012-653233
                  Czynne bronienie się ofiary, która potem jest postrzegana jako agresor, jest częstym motywem, ale tutaj chyba jednak nie o to chodzi. Zrobilabym wszystko, żeby dowiedzieć się, o co tak naprawdę poszło, bo od tego wszystko zależy. Obawiam się, że chłopcy mają swoje tajemnice i machlojki, ciężko będzie.
                  • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 16:51
                    > Jeśli pobity nie chce powiedzieć, za co dostał, to jest mocno podejrzane.

                    W pewnych środowiskach to jest niestety normalne. Chłopak nie chce zostać konfidentem. I tak ma niską pozycje w grupie, został pobity, jak teraz zacznie donosić dorosłym to o akceptacji wśród chłopaków może zapomnieć.
                    • 3liliana1971 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 16:57
                      Tak, powinnam się dowiedzieć, o co poszło, żeby w razie czego mieć dla syna obronę (jeżeli okazałoby się, że nie tylko on jest winny), ale jak wydusić z niego cokolwiek? Siłą do powiedzenia prawdy go nie zmuszę. Nie chce nikomu nic powiedzieć, i to mnie martwi.
                      Do tego matka pobitego twierdzi, że jej syn też milczy.
                    • verdana Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 17:08
                      Sprawa już wyszła na jaw. Chłopak mógł milczeć, aby nie wsypać kolegi, ale w tym wypadku nie ma już o czym mówić. Jak rozumiem, i tak juz jest "konfidentem", skoro powiedział, kto go pobił. I nie, nie jest prawdą, ze gimnazjaliści to banda okrutnych idiotów. Gdy kolega zostaje pobity, nie jest tak, ze wszyscy tylko patrzą, czy aby nie doniesie na agresora. Przeciwnie - młodzież ma dosyć rozbudowane poczucie sprawiedliwości i chce raczej ukarania sprawcy.
                      Tym bardziej, zę jak rozumiem, nie mamy tu do czynienia z agresorem, który jest klasowum idolem.
                  • verdana Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 17:05
                    Ja nie mówię o ciężkim pobiciu, to co opisuję, to było raczej danie facetowi parę razy po mordzie. Choc raz zdarzyła sie sytuacja, gdzie chłopaka zlano (fakt, nie ciężko, chłopakowi nic sie nie stało) i szkoła postanowiła nie zauważyć. Na wycieczce szkolnej zgwałcono dziewczynę. Po wycieczce kolega publicznie zaczął ja obrażać i nabijać , ze sama chciała. Dostał lanie od kolegów dziewczyny z klasy. Cóż, jakoś nie mogę w sobie wzbudzić niechęci do sprawców. Nikt nie mógł.
                    • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 17:11
                      Ale nabijanie się ze zgwałconej dziewczyny to dość skrajny przypadek. Poza tym co gdyby nabijała się dziewczyna? Ją też należałoby pobić? W mordę dać?
                      Czy może uważasz, że chłopaka można ale dziewczyny już nie można?

                      Warto za punkt wyjścia przyjąć, że bicie jest czymś złym. Tak jak pozbawienie życia czy zabór cudzej własności. Po coś te mózgi jednak mamy. A skrajne przypadki rozpatrywać indywidualnie.
                        • 3liliana1971 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 19:39
                          Jeżeli ktoś powiedział, że dziewczyna jest winna gwałtu i za to oberwał - można to zrozumieć i jakoś usprawiedliwić (chyba, że ktoś bije do nieprzytomności - wtedy nie mam litości dla oprawcy, choćby nie wiem, co jego ofiara powiedziała/nie powiedziała).
                          Jednak to sytuacja ekstremalna.
                          Natomiast w przypadku mojego syna, tego pobitego chłopaka chodzi o co innego.
    • tmk123 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 23:15
      Liliana piszesz ,ze nie jesteś patologią, ale Twój syn tak się zachowuje.
      I tak mi nic nie zrobią i zero skruchy. Oczywiście ma rację bo w sumie to co mogą mu zrobić/ przekibluje do 18 lat w gimnazjum, a potem bezrobocie. Wszelkie pogadanki dzielnicowego czy psychologa to pic na wodę. Może pomogła by przeprowadzka do odległego miasta i jakieś restrykcje, ale kto w Polsce może sobie na to pozwolić.

      Współczuję Ci, ale nie widzę rozwiązania.
      • paris-texas-warsaw Re: Pobicie w szkolnej toalecie 01.10.13, 23:31
        Problem mnie przerasta, na żadne rady się nawet nie porwę, oprócz rady co do zapewnienia sobie dobrego OC i ubezpieczenie ochrony prawnej - co do ewentualnych przyszłych zdarzen tego typu.
        Nachodzi mnie tylko refleksja co do "patologii". Czasem jest, że tak powiem "mądra patologia", a czasem "głupia patologia". Ktoś wchodzi na drogę przestępczą (bo to chyba już tak można podciągnąć...) i mało go konsekwencje prawne/finansowe/jego i jego rodziny obchodzą. Nie wiem, czy to są jakieś zaburzenia oceny ryzyka, akty desperacji czy faktyczny brak zupełnego rozeznania w zależnościach przyczynowo-skutkowych, ale chyba warto na to dzieci uczulać. Czasem czytam o masie tak beznadziejnych przestępstw, jak pobicia niemowlaków czy osób w środku miasta i zastanawia mnie, czy tacy przestępcy nie zdają sobie sprawy, że raczej będą mieli bardzo poważne kłopoty. No nie rozumiem... Jestem w stanie zrozumieć zdemoralizowanie, ale brak instynktu samozachowawczego w podstawowym zakresie już nie...
      • 3liliana1971 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 02.10.13, 13:29
        Chyba nie ma co przesadzać i od samego początku uprawiać czarnowidztwa. Tak, jest ciężko. Jest bardzo ciężko. Ale nie skazuje od razu swojego dziecka na niepowodzenie, bo to jest chore, zważywszy na to, że ma dopiero 14 lat. Teraz jeszcze wiele może się zmienić. Owszem, to wymaga dużo pracy, i zapewne długo potrwa. Tylko że teraz wiem, że nie tylko mój syn jest winny, ale i pobity też ma pewne niemałe grzeszki na sumieniu (co nie znaczy, że uważam, że syn dobrze zrobił, bijąc go).
      • ganesza Re: Pobicie w szkolnej toalecie 02.10.13, 22:09
        tmk123 napisała:

        > Liliana piszesz ,ze nie jesteś patologią, ale Twój syn tak się zachowuje.

        no wreszcie ktoś to napisał.
        pobicie kolegi, wbrew pozorom, nie jest problem.
        narkotyki, dopalacze, które miał mu prawdopodobnie załatwić pobity, nie są problemem.
        problemem, i to przepotężnym, jest przeświadczenie 'i tak mi nic nie zrobicie'.
        bo to oznacza, że i tatuś i mamusia dali ciała. a dlaczego dali ciała, po całości?
        oczywiście gimnazjum też dało ciała (80% przepisy, ale 20% szkoła).
        a tatuś i chyba przede wszystkim mamusia dali ciała, bo jak w najnowszym poście wątkowaczyni, świat cały (czytaj: pobity też ma za uszami, a moje dzieciątko takie biedniutkie. wiem, wiem, poprawność tzn. polityczna każe napisać 'to go nie usprawiedliwia') uwziął sie na mojego biednitkiego synusia.
        jeszcze raz powtórzę, kluczowe jest tutaj to 'i tak mi nic nie zrobicie'. bo mamusia i tatuś wychowali synusia w poczuciu totalnej bezkarności. a teraz wielkie zdziwienie.
        czas się zastanowić nad tym, co doprowadziło do tego poczucia bezkarności i zrobić wszystko, by tym razem poczuł konsekwencje własnych działań. bo jest to już dosłownie ostatni moment, by cokolwiek zmienić. bo strzała wypuszczona z łuku nie podlega już naszym działaniom. a 14 lat to jest ten moment, gdy strzała leci już sobie swobodnie.
        • sebalda Re: Pobicie w szkolnej toalecie 03.10.13, 12:50
          Była juz tutaj matka, którą wprawdzie zaniepokoiło to, że 17-letni syn znęca się nad zwierzętami, ale jak zaczeliśmy pisać, jak powazny to jest problem, ona zaczęła to bagatelizować, usprawiedliwiać, obraziła się za ostrą krytykę.
          I to chyba jest największy problem. Moje dziecko NIE MOŻE BYĆ TAKIE ZŁE. Ale przecież prawdziwi bandyci i zbrodniarze też mają matki. Wiele razy się zastanawiałam nad tym, co czuje matka Breivika. Wiem, że to mocny przykład, ale chodzi o mechanizm. Pamiętam oburzonych rodziców chłopców oskarżonych o doprowadzenie Ani z Gdańska do samobójstwa. Walczyli jak lwy o swoje zdeprawowane dzieci, żeby nie poniosły konsekwencji swoich czynów. To jest naturalny odruch, że rodzic chroni dziecko, usprawiedliwia i wybiela. Tylko często robi większą krzywdę taką postawą, niż gdyby kazał mu ponieść srogie konsekwencje złych czynów. Dotkliwego pobicia bez cienia skruchy nic nie usprawiedliwia. To jest już bardzo poważna sprawa. Wizytami w poradni psychologicznej jako jedyną konsekwencją (plus obniżenie stopnia ze sprawowania) nic się nie wskóra przy takiej postawie dziecka.
          • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 03.10.13, 13:37
            Sebalda, poruszyłaś bardzo ciekawy wątek.
            Myślę że kluczowa fraza już w tym wątku padła.

            Nie wiem, czy taka sprawa w sądzie nie odbije się też na czym innym - może nie tym powinnam się martwić, ale ja czułabym, że poniosłam wychowawcza porażkę, skoro nie potrafię własnego dziecka przywołac do porządku

            Matki wszelakich "breivików", dużych i małych, będą do ostatniego tchu bronić/pomniejszać/usprawiedliwiać/relatywizować odpowiedzialność za czyny swoich pociech. Przyjęcie do wiadomości prawdy oznacza dla tych kobiet przyznanie się że jedna z najważniejszych misji życiowych, wychowanie dziecka, zakończyła się klęską, kompletną klapą. Strasznie trudno to przyznać nawet przed sobą, a co dopiero przed otoczeniem.
            A jeśli dodatkowo taka matka ma osobowość narcystyczną (a takich ludzi jest od cholery) to już jest ściana z betonu.

            Przy czym absolutnie nie pije tu do wątkodajki, mimo że ją cytowałam. To nie ten kaliber sprawy, poza tym samo to że szuka pomocy dobrze o niej świadczy.

            • sebalda Re: Pobicie w szkolnej toalecie 03.10.13, 15:27
              Samo przyznanie się, uświadomienie sobie tego, że ponosi się jako rodzic odpowiedzialność za dziecko, jest pozytywne. Przyznanie się do porażki wychowawczej, jak w przypadku autorki wątku (wątkodajka to jakieś takie brzydkie słowo;), już dobrze rokuje, bowiem w większości przypadków rodzice będą szukać miliona wymówek, by się do niej nie przyznać. Złe towarzystwo, czasami matki samotnie wychowujące dziecko winą obarcza geny złego ojca, słaby charakter i inne kwiatki. Ona tak się starała, nie rozumie, dlaczego dziecko zrobiło coś złego. Był kiedyś wątek matki, która opisywała, jak biła we wczesnym dzieciństwie syna, bo był niegrzeczny, ale to nie pomogło i on jest nieznośny, nie słucha jej, wagaruje i kradnie. Zero samorefleksji. To bardzo typowe niestety.
              Tu jest myśląca matka, ojciec chyba też postuluje poniesienie przez syna konsekwencji, jest szansa, że chłopaka da sie jeszcze jakoś ogarnąć.
    • anomalia_pogodowa81 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 03.10.13, 17:49
      Nie zauważyłyście, że autorka już wie, o co chodzi.
      Napisała okrągłymi ogólnikami.
      Na moje oko syn autorki chciał kupić od pobitego chłopaka amfę, zapłacił a tamten nawalił i nie dostarczył towaru, na co syn autorki go pobił.
      Ulga o tyle, że najwyraźniej syn autorki nie bija słabszych i niewinnych dla czystej zabawy, tylko wszystko zostało załatwione w ramach jednej szkolnej patologii. Oraz o tyle, że prawdopodobnie jednak rodzice pobitego skargi na policję nie wniosą, bo wówczas ich syn poszedłby siedzieć za dilerkę - sądy uwielbiają dawać wyroki dilującym szczylom.
      Autorki kłopot wcale się jednak nie zmniejsza - ma syna, który rośnie na bandytę i najwyraźniej wchodzi w narkotyki.
      Uczciwie przyznam, że nie mam pojęcia, jak sobie radzić w takiej sytuacji. Trzymam kciuki za autorkę, żeby działała mądrze i była silna.
      • enith Re: Pobicie w szkolnej toalecie 03.10.13, 18:17

        "Re: Pobicie w szkolnej toalecie
        3liliana1971 01.10.13, 22:43 Odpowiedz
        Dowiedziałam się, że podobno rzeczywiście ten chłopak miał mu załatwić jedną rzecz (powiedział wreszcie co to za rzecz, i dlaczego wcześniej powiedzieć nie chciał, również na rozmowie w szkole - jeżeli to prawda - to nie dziwię się synowi), która miała mu ułatwić funkcjonowanie w szkole. Nie zrobił tego, i dlatego mój syn uznał, że należy mu wtłuc (czego nie popieram absolutnie).
        Tak samo też już nie dziwię się, że matka pobitego o niczym pojęcia nie ma."

        Wyżej wkleiłam wyjaśnienie sprawy, które wielu umknęło.

        > Ulga o tyle, że najwyraźniej syn autorki nie bija słabszych i niewinnych dla cz
        > ystej zabawy, tylko wszystko zostało załatwione w ramach jednej szkolnej patolo
        > gii. Oraz o tyle, że prawdopodobnie jednak rodzice pobitego skargi na policję n
        > ie wniosą, bo wówczas ich syn poszedłby siedzieć za dilerkę - sądy uwielbiają d
        > awać wyroki dilującym szczylom.

        Nikt jeszcze nie poszedł do więzenia za NIEZREALIZOWANĄ OBIETNICĘ załatwienia narkotyków. Za pobicie wymagające interwencji lekarskiej natomiast już jak najbardziej. Rzekomy diler zawsze będzie mógł się tłumaczyć, że zmyślał z tymi narkotykami, że chciał się popisać przed kolegami. A nawet jeśli faktycznie w grę wchodziła rzeczywista dilerka, w żaden sposób ani nie tłumaczy to prawa do spuszczenia niesłownemu dilerowi manta, ani nie umniejsza winy bijącego. Stanowi natomiast tło wydarzeń i dlatego uważam, że wszyscy (rodzice i chłopcy) powinni się spotkać i omówić te wydarzenia. Tamci rodzice zapewne do teraz tkwią w błogiej nieświadomości. Mają prawo wiedzieć, o co poszło. Co z tą wiedzą zrobią, to już inna sprawa.

      • 3liliana1971 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 03.10.13, 18:17
        Tak, dokładnie tak jest.
        Dlatego też tamten chłopak tak samo szedł w zaparte i nic nie mówił, bo się bał (i nie chodzi tu o zemstę ze strony syna)
        Ja osobiście przekazałam rodzicom pobitego, o co tak naprawdę poszło, i wiem, że nie zgłoszą pobicia.
        I tak to nie zmienia faktu, że i my i oni mamy poważne problemy
        Jedyny plus jest taki (o ile tutaj w ogóle cokolwiek można nazwać plusem), że syn nie pobił niewinnego, bogu ducha winnego chłopaka, dlatego, że ten za głośno oddychał czy krzywo się spojrzał.
        Co do rozwiązania problemu, to jedyne wyjście, jakie mi na teraz przychodzi, do natychmiastowa zmiana tego gimnazjum na inne.
        I wszystkim dziękuję za rady.
          • verdana Re: Pobicie w szkolnej toalecie 03.10.13, 20:27
            Innymi słowy miałam dobre wyczucie.
            A syn pobił faceta za to, ze nie dostarczył mu narkotyków. To go w NICZYM nie usprawiedliwia. Innymi słowy, Twój syn jest narkomanem, który traci panowanie nad sobą, gdy nie ma dostępu do narkotyków. Albo facetem, który leje ludzi, którzy sa mu winni pieniądze.
            Tak czy inaczej, problem daleko wykracza poza pobicie. Syn powinien jak najszybciej znaleźć sie u specjalisty od uzależnień, jeśli nie w ośrodku zamkniętym. Nie ulega bowiem wątpliwości, że inaczej niedługo pobije kogoś następnego. Albo sie zaćpa.
            --
            • 3liliana1971 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 03.10.13, 20:58
              Syn nie jest narkomanem. Wyśpiewał mi wszystko, bo się przestraszył. Nie jest od niczego uzależniony. Owszem, pobity miał mu załatwić wątpliwe ,,pomoce naukowe'', ale tego nie zrobił. I stąd cała sytuacja z pobiciem. Natomiast syn nigdy w życiu nie miał wcześniej kontaktu z narkotykami.
              Teraz najważniejsza jest zmiana szkoły
              Kłopotów jest dużo. I wiem, że trzeba działac jak najszybciej.
              • angazetka Re: Pobicie w szkolnej toalecie 03.10.13, 21:24
                > Syn nie jest narkomanem. Wyśpiewał mi wszystko, bo się przestraszył. Nie jest o
                > d niczego uzależniony. Owszem, pobity miał mu załatwić wątpliwe ,,pomoce naukow
                > e'', ale tego nie zrobił. I stąd cała sytuacja z pobiciem

                Tak, to całkowicie usprawiedliwia twego syna. Wszyscy bijemy ludzi, którzy nie dotrzymują słowa.
                  • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 03.10.13, 22:09
                    Ale to, że tamten chłopak też ma za uszami nie zmienia tak wiele. Ocena etyczna zgwałcenia dziewczyny grzecznej i niegrzecznej powinna być identycznie negatywna, podobnie jest z pobiciem.
                    Plusem jest to, że syn nie pobił dla zabawy, ale pocieszać się takim plusem to trochę łapanie się brzytwy. Nie wiesz czy tamten chłopak nie konfabulował w sprawie swoich możliwości zdobycia amfy i w gruncie rzeczy to nie Twój problem, więc twierdzenie że tamci rodzice mają gorzej nie powinno poprawiać Ci humoru.
                    Masz syna który bije gdy coś nie idzie po jego myśli. To jest materiał na niezłego psychola. Walcz, by to w nim nie urosło.

                    Jak u was w rodzinie jest z szanowaniem słabszych? Macie zwierzęta, opiekujecie się babcią, dziadkiem?
              • feronique Re: Pobicie w szkolnej toalecie 03.10.13, 22:03
                > Syn nie jest narkomanem. Wyśpiewał mi wszystko, bo się przestraszył.

                Gdzieś wyżej, zanim wyszło szydło z worka, pisałaś, że "na pewno nie chodzi o narkotyki". Podejrzewam, że bazwoałaś na tym, że przecież znasz swoje dziecko i wiesz, że nidgy by czegoś podobnego nie zrobiło. A jednak zrobiło już dwie rzeczy, o które (jak mniemam) byś go nie podejrzewała - skatował chłopaka i zainteresował się narkotykami. A Ty mimo to wierzysz, że przecież kłamstwem by się nie skalał.
                Pobitemu niedoszłemu dilerowi powinnaś być chyba raczej wdzięczna, a nie jeszcze dodawać, że przecież i on nie jest bez winy. Chyba, że wolałabyś, żeby załatwił synowi narkotyki - nie doszłoby do pobicia, syn podciągnąłby się w nauce, może wzrosłaby jego pozycja w grupie, bo wiadomo, że jak ćpa to kozak... A tak to same problemy.
                Ja na Twoim miejscu poszłabym do wychowawcy i dyrekcji poinformować o problemie w szkole, a następnie - jeśli szkoła nie podejmie żadnych kroków, na policję z tym i tyle. I to niezależnie od tego, czy zabierasz syna z tej szkoły czy nie. Smutne, że w większości takich sytuacji nie robi się nic - rodzice milczą, bo chronią swoje "pociechy" (bo przecież to jednorazowy wybryk na pewno, skoro syn tak mówi). Szkoły milczą, bo nie chcą opinii szkół, w których się diluje - szczególnie teraz w dobie niżu demograficznego, gdzie o każdego ucznia walczy sie jak o niepodległość. Dilerzy się cieszą, a cierpią jedynie głupie dzieciaki. A tak naprawdę wystarczy trochę szumu, wizyta policji w szkole, kilka przesłuchań i tyle. Zazwyczaj nie kończy się niczym, ale przynajmniej kto ma się trochę wystraszyć, ten się wystraszy.
            • 3liliana1971 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 03.10.13, 21:06
              Tak, pobicia nie usprawiedliwia. Natomiast ja wiem teraz jedno - chłopak pobity nie jest bez winy.
              Nie wiem, co jego rodzice zrobią z informacja, jaką im przekazałam, ale zdaje się, że maja problemy niewiele mniejsze od naszych.
            • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 03.10.13, 21:08
              Nie ulega bowiem wątpliwości, że inaczej niedługo pobije kogoś następnego. Albo
              sie zaćpa.


              Przeginasz. Od próbowania amfy z ciekawości do klasycznego zaćpania jest jeszcze duży kawałek, mimo wszystko. Natomiast absolutnie jest problem, szczególnie że amfetamina to jest ten narkotyk, który najbardziej stymuluje agresję. Kibole na ustawki jeżdżą na amfie, w Krakowie się po amfie z maczetami ganiają.

              1. Zmiana środowiska po pierwsze
              2. Nauka kontrolowania agresji i empatii po drugie
                • igge Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 09:14
                  taka sytuacja i problemy to dla mnie zupełny kosmos, czasami może lepiej nie wiedzieć nic o takich zagrożeniach inaczej nie mogłabym ufnie posłać dzieci do rejonowych, będących zbiorowiskiem ewentualnych patologii, bardzo zróżnicowanych spolecznie szkół i być umiarkowanie spokojna i ufna, że sobie poradzą, szczególnie tego najsłabszego dziecka...
                  Skąd się w dzieciach biorą takie zachowania????? W realu nie znam nikogo z takimi problemami z dziećmi. Współczuję i przytulam.
                  • krokodil123 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 11:18
                    Od razu zrobiłabym mu test na narkotyki 1-domowy, 2-w przychodni i okazałoby się tak na prawdę czy on nie miał nić wspólnego z narkotykami.
                    Jeżeli jednak miał to maszerujemy całą 3-ke wraz z tatusiem do specjalistów.
                    • maj18-98 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 12:51
                      swoja drogą autorka tematu użyła eufemizmu roku, narkotyki to "coś co miało ułatwić funkcjonowanie w szkole"!
                      mam wrażenie że w ogóle całą tę sytuację postrzega równie niefrasobliwie jak definiuje narkotyki,
                      to ze rodzice pobitego chłopaka mają problem z synem w niczym waszego problemu nie umniejsza, w niczym!
                      ale widzę że agresor juz usprawiedliwiony, pogłaskany i miał chłopak rację, nic mu nie możecie zrobić, założyliście klapki na oczy moim zdaniem
                      • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 15:06
                        Chyba trochę nadinterpretujesz. Wątkodajka (mi tam się ten wyraz podoba :P) nie usprawiedliwia syna, rozważanie dlaczego pobił to jeszcze nie jest głaskanie po głowie.

                        Natomiast określenie amfetaminy jako "czegoś co miało pomóc w nauce" odbieram jako cytat, syn pewnie tak się tłumaczył. Co oczywiście jest typowym wciskaniem kitu rodzicielce, młody chciał skombinować spida dla funu albo z ciekawości, z pewnością nie z obawy przed trudną klasówką.
                          • rurek00 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 15:02
                            Tak z ciekawości pytam, czy oprócz tego, że zamierzasz przenieść syna do innej szkoły coś jeszcze zrobisz z tym problemem? Tzn czy syn w ogóle czuje, że źle postąpił, czy wg niego wszystko jest ok? Czy z nim rozmawiasz o tym problemie, wiesz np dlaczego chciał brać amfę, skąd ten pomysł? Dlaczego pobił kolegę, i nie widział w tym nic złego? Bo tak myślę, że teraz potrzebna jest tu jakaś konsekwencja, praca nad synem, może pomoc pedagoga/psychologa będzie niezbędna. Coś jest nie tak ewidentnie, skoro chłopak chciał kupić amfę i pobił kolegę ze szkoły. I obawiam się, że sama zmiana szkoły nie rozwiązuje problemu, to tylko kosmetyczna zmiana, a sytuacja może się spokojnie powtórzyć i w nowej szkole.
                          • terazkasia Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 15:07
                            3liliana1971 napisał(a):

                            > Natomiast robienie z 14-latka narkomana, dlatego, że próbował załatwić fetę, je
                            > st paranoją.
                            > Owszem, to jest niepokojące, ale z nałogiem nie ma nic wspólnego.

                            Jeśli za niezałatwienie towaru nastolatek 1 tłucze nastolatka 2, a skutki / obrażenia są tak duże, że interweniuje dyrekcja, a rodzice rozważają zgłoszenie na policję, to sorry, świętą naiwnością jest myśleć, że nastolatek 1 nigdy jeszcze niczego nie brał i w ogóle nie miał do czynienia z narkotykami. Do takich pobić nie dochodzi z reguły na początku drogi do narkotyków, tylko na dalszym etapie, gdy się już wsiąknie trochę w środowisko! Do tego słabe wyniki w szkole, a problemy od roku...
                            Kobieto, w jakim świecie Ty żyjesz? Przecież twój mechanizm wypierania prawdy gołym okiem widać nawet tu na forum!
                            Przeczytaj "My dzieci z dworca ZOO", tam pokazują "od kuchni", do czego prowadzi udawanie, że tego i tego nie ma u własnego dziecka.
                            Życzę Ci, byś się obudziła.
                            Pozdrawiam
                          • verdana Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 16:46
                            Nic nie brał, bo diler sie nie wywiązał. Robisz wszystko, aby nie widzieć. Gdyby Twój syn nie potrzebował amfy, to by nie pobił dilera tak dotkliwie. Chyba, że jest bandytą. Prawdopodobnie go pobił, bo tej amfy potrzebował i to nie do nauki.
                    • igge Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 14:58
                      cóż, rzeczywiście wykazałam się naiwnością:(
                      W prywatnych szkołach, które znam z opowieści przyjaciół dzieci są jakby bardziej zadbane bardziej dopilnowane, nie słyszałam o narkotykach (hmmm - raz tak) choć teraz córka chodzi do rejonowego i jest lepiej niż idealnie, szkoła cud, miód i orzeszki, a nauczyciele powalają na kolana serdecznością i troska i umiejętnościami wychowawczymi, kompetencją.
                      mój syn na szczęście nie miałby kasy na narkotyki, nigdy też nikogo nie pobił (a jego siostra próbowała szarżować na niego z pięściami:). Za to w piątej chyba klasie sp jego pobił kolega z klasy i został karnie przeniesiony tzn wywalony ze sportowej klasy. Słusznie moim zdaniem, mówił też do syna per "Ty downie" kilka razy. Nie aprobuję bicia w żadnej postaci, chyba, że w obronie własnej. Za to mój synalek ostatnio twierdzi, że alkohol jest ok i fajny , a ma 17 lat. Trzeba było zapisać go do harcerstwa kiedy chciał, może ten alkohol wybiliby mu z głowy.
                      • angazetka Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 15:44
                        > cóż, rzeczywiście wykazałam się naiwnością:(
                        (...)
                        > to mój synalek ostatnio twierdzi, że alkohol jest ok i fajny , a ma 17 lat. Trz
                        > eba było zapisać go do harcerstwa kiedy chciał, może ten alkohol wybiliby mu z głowy.

                        Żeby to raz... :P
    • anomalia_pogodowa81 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 14:59
      Ale przecież gdyby on dostał tę amfę, to by ją wziął!!!
      Autorko, naprawdę nie robi to na Tobie wrażenia?! Ty powinnaś błogosławić pobitego chłopaka, że nie dostarczył towaru, bo zapewniam Cię, że Twój syn grzałby teraz aż miło. Feta daje genialne efekty i odczucia a czternastoletni gó...arz nie ma tyle rozumu w głowie, dystansu do świata i doświadczenia, żeby brać narkotyki z głową, na co miewają szansę niektórzy dorośli. Zapewniam Cię, , że za parę miesięcy miałabyś elegancko ładującego syna. Za Twoje własne pieniądze.
      Wyjątkowo beztrosko podchodzisz do stosunku swojego syna do narkotyków. I co z tego, że, jak piszesz, nie wziął? Najwyraźniej był to czysty przypadek. Bo już zapłacił i nie mógł się doczekać.
      • igge Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 15:06
        też bym nie lekceważyła woli zakupu fety (dla mnie to ser swoją drogą :))
        zastanawiam się dlaczego moj syn na imprezie próbuje pić drinki z alkoholem, piwo...chyba niepotrzebnie częstowałam go kilka razy sama alkoholem
        ale w gimnazjum jeszcze umiał odmawiać kolegom i jako jedyny z kolegą nie częstować się tym co nie trzeba
      • sebalda Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 15:09
        Naiwność rodziców jest niewyobrażalna jednak. Gdyby syn nigdy nie ćpał, jego reakcja byłaby inna. Koleś wziął kasę, nie wywiązał się, dostałby zdrowy opiernicz i do tego ciężką groźbę, ale nie od razu ciężkie pobicie. Ciężkie pobicie jest z reguły wynikiem ciężkiej frustracji, a ta powstaje w sytuacji braku zaspokojenia potrzeb. Syn musi mieć bardzo silną potrzebę "poprawienia swojej sytuacji w szkole" (tak szedł ten eufemizm?), skoro ciężko pobił.
        Dla mnie to wszystko na pewno nie przyniosłoby ulgi, ale wręcz przeciwnie, zapaliło kolejną lampkę (wręcz wielki reflektor!) alarmową.
        I co teraz? Zamiatacie sprawę pod dywan? Tamci wycofają skargę, chroniąc synka, Wy zacieracie rączki, że nie będzie poważnych konsekwencji, przenosicie syna do innej szkoły i po sprawie??? To jest BARDZO poważny problem. Uważam, że niezbędna jest pomoc wyjątkowo kompetentnych specjalistów. Przez taką bagatelizująca problem postawę rodziców jest najwięcej uzależnionych dzieciaków. Tak uważam.
              • anomalia_pogodowa81 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 15:31
                I co z tego, że nie wziął do tej pory? Wziąłby kilka dni temu, gdyby kumpel się wywiązał z transakcji.
                Poza tym dziwię się Twojej pewności siebie. Już dawno powinnaś przyjąć na klatę świadomość, że NIE MASZ POJĘCIA, co robi Twój syn i do czego jest zdolny. Poza tym zapewniam Cię, że nie poznałabyś, czy masz w domu naćpane dziecko, gdyby ćpał wcześniej/później/na imprezach/podczas Waszej w domu nieobecności w ciągu dnia.
              • sebalda Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 15:32
                Nie Liliano, nie byłabyś w stanie poznać. Czy byłabyś w stanie wyobrazić sobie, że Twój syn pobije dotkliwie kolegę za to, że nie dostarczył mu narkotyków??? Wcześniej pomysleć, że go na to stać? Z pewnością nie, bo żadna matka nie jest w stanie sobie tego wyobrazić. A jednak stało się. Tak samo nie możesz mieć pewności, że on nie bierze. Wszystkie matki do konca idą w zaparte i dopiero jak policja przywozi zaćpane dziecko do domu wychodzi na jaw, że robi to od jakiegoś czasu.
                Uważam, że musicie znaleźć naprawdę dobrego, poleconego, sprawdzonego terapeutę, specjalizującego się zarówno w leczeniu uzależnień (choć być może to jeszcze nie jest uzależnienie), jak i problemów młodzieży (bunt, agresja, problemy szkolne). Wozić tam młodego i warować pod drzwiami, zanim skończą. To jest teraz podstawa, sami tego nie ogarniecie na pewno.
        • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 15:39
          Przesadzasz sebalda. To nie wygląda na pobicie spowodowane głodem narkotykowym.
          Żeby się uzależnić trzeba trochę czasu to brać. Poza tym mówimy o amfie; widziałaś kiedyś człowieka pod wpływem tej substancji? Nieuważny rodzic może przegapić dziecko jest lekko pijane, upalone trawą, nawet na halucynogenach ale regularnego brania amfy się nie da przegapić.
            • 3liliana1971 Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 15:45
              Mam medyczne wykształcenie, i wydaje mi się, że byłabym w stanie poznać osobę, która regularnie cos bierze.
              Ja nie mam pretensji do pobitego, że nie załatwił synowi amfy. To byłoby absurdalne. Coś zupełnie innego miałam na myśli pisząc, że tamten chłopak też nie jest bez winy.
              Ja sama rozmawiam z synem teraz o tej całej sytuacji. Maż nie chce z nim w ogóle rozmawiać (i lepiej nie pytajcie, dlaczego). To wszystko jest mocno skomplikowane. Fakt faktem, że już w tamtym roku były problemy z synem. Innego kalibru, ale były. O czym wspomniałam już w założycielskim poście. Kłopoty z nauką też miał. I syn tak mi właśnie wytłumaczył całą sytuację sprzed kilku dni. Że chciał się podciągnąć w nauce (stąd eufemizm o ułatwieniu funkcjonowania w szkole), i tak po prostu, żeby spróbować, jak to jest (to są jego słowa, i dlatego je tutaj cytuję).
              Natomiast dla mnie zmiana szkoły to najważniejsza rzecz, Żeby go odciągnąć od obecnego środowiska. Żeby nie miał dalej kontaktu z ludźmi z tej szkoły, chociażby z tym chłopakiem pobitym.
              • sebalda Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 15:57
                Ja nie piszę ani o regularnym braniu, ani o pobiciu na głodzie, ale jestem przekonana, że to nie mialby być pierwszy raz. Syn wie, jak jest fajnie po tym gó...e, chce go więcej, w innym przypadku, czy aż tak by zareagował?
                Kurcze, Liliana, czy Ty nie widzisz, że tłumaczysz syna dokładnie tak, jak to robia wszyscy rodzice? Że chciał się podciągnąc w nauce??? Rany, Ty naprawdę w to wierzysz??? Że tylko chciał spróbować? I to tłumaczenie, że środowisko go zepsuło? A może to on psuje środowisko, bo jego reakcja naprawdę jest nieadekwatna do całej sytuacji. Macie teraz niepowtarzalną okazję, żeby działać stanowczo i chwycić byka z rogi, ale przez usprawiedliwianie syna możesz to zmarnować. Nie rób tego.
                No i niepokoi mnie to, co piszesz o mężu. Tam jest jeszcze jakiś problem? A może to klucz do całej postawy młodego?
                • verdana Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 16:52
                  Ależ oczywiście, że bez problemu można przeoczyć to, że syn bierze. Uczyłam w szkole, gdzie uczniowie brali czasem amfetaminę i tego sie tak łatwo nie zauważa.
                  Jeśli można przegapić fakt, ze syn jest zdolny do dotkliwego pobicia kogoś za głupstwo, o wiele łatwiej przegapić, że coś bierze. Być może nie amfę.
                  Nie bije sie nikogo tak dotkliwie za niezałatwienie pomocy naukowych, tylko za niezałatwienie czegoś, co jest koniecznie potrzebne. Nie łudź się,że syn nie bierze. Bierze. Przypuszczam, ze od roku, stąd problemy z nauką. Teraz tylko chciał sie przerzucić na coś, co naukę ułatwi, a nie utrudni.
                    • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 17:51
                      Zafiksowałyście się na tych narkotykach.
                      Sebalda zasugerowała, że syn pobił bo był na głodzie. To nie jest prawdopodobne, bo aby dojść do etapu agresji z odstawienia to trzeba regularnie ćpać przez pewien dłuższy okres. Nie wierzę by rozgarnięta matka mogła to przegapić, nie ciężkie stymulanty.

                      Czerwona lampka nie powinna zasłaniać meritum problemu. "Jądrem ciemności" jest to, że syn 3liliany pobił kogoś pod bzdetnym pretekstem, sam bzdetny pretekst jest sprawą wtórną. Wszystko jedno czy pobił za nie załatwienie spida czy nie załatwienie naszywki z hello kitty na plecak. Co to u licha zmienia w kontekście pobicia?

                      Samo to, że chłopak chciał kupić narkotyk jest niepokojące, ale nie świadczy o jakiejś skrajnej demoralizacji. Faktycznie, wybór amfy (a nie zwykłej trawy) niepokoi, ale może się Breaking Bada naoglądał czy coś. Warto mieć na chłopaka oko, bo jak raz spróbował to może spróbować ponownie, ale to nie tu jest największy problem. Problem jest w nieuzasadnionej agresji, w ciężkim pobiciu drugiego człowieka.

                      3liliano, daruj sobie też pogadanki w stylu "ale syneczku, musisz zrozumieć że amfetamina to nie jest pomoc naukowa". Syneczek doskonale o tym wie. Zmiana szkoły bardzo wskazana, pomyśl o jakiś warsztatach radzenia sobie z agresją.

                      • verdana Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 18:19
                        Wiele rozgarniętych matek to przegapiło. Inaczej nie byłoby w ogóle uzależnionych nastoletnich narkomanów.
                        Jesli 14-latek usiłuje kupić narkotyki i bije, gdy ich nie dostaje - to nie jest bzdetny pretekst. Najwyraźniej nie tyle chce kupić, ile musi kupić.
                        • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 18:54
                          Są narkotyki i narkotyki. Bycie pod wpływem jednych ukryć łatwiej, innych trudniej. Bycie naspidowanym ukryć bardzo trudno, tym bardziej że oprócz zasadniczej fazy działania masz potem wielogodzinny dołek.
                          Można to przegapić chyba tylko będąc ślepym i głuchym. Owszem, są rodzice którzy przegapiliby nawet że dziecku rękę ucięło, ale wątkodajka chyba się do tej grupy nie zalicza.

                          Czytaj trochę wolniej ;) pretekst pobicia był bzdetny, bzdurny, nie uzasadniający pobicia. Chyba nie uważasz, że uzasadniał?

                          Doszukujecie się sodomii, gomorii, narkomanii i dworca zoo a ja uważam że to jest to problem z agresją, do czego być może przyczynił się jakiś problem w domu.
                              • asfo Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 22:45
                                Takie problemy z agresją czy innym wykolejaniem się u czternastolatka nie pochodzącego z marginesu nie biorą się znikąd. Musi dziać się coś, co go demoralizuje. Czasem może być, że ktoś ma z natury psychopatyczną osobowość, ale jeśli nie, to znaczy, że w najbliższym otoczeniu jest jakiś czynnik wywołujący te wszystkie kłopoty.

                                Złe kontakty z którymś rodziców to bardzo narzucający się trop. Znam ludzi, którzy latami żyli w jakimś toksycznym układzie, podejmowali z tego powodu złe życiowe decyzje, i są jednocześnie przekonani, że z ich krewnymi jest wszystko w porządku i że postępowanie owych krewnych jest normalne.
                              • igge Re: Pobicie w szkolnej toalecie 05.10.13, 06:37
                                jeśli problem numer 1 to dogadywanie się ojca z synem to, biorąc pod uwagę, że syn ma 14 lat, zdecydowanie ojciec powinien wykazać maksimum pracy włożonej w poprawę relacji z synem. Nie wiem, konsultacje ze specjalistami na początku bez syna, sam ojciec, jakieś prfesjonalne mediacje itp Mąż musi skupić sie na dziecku i rozwiązać problem z komunikacją i więzią.
                            • paris-texas-warsaw Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 21:44
                              Verdana napisała:
                              Ależ oczywiście, że bez problemu można przeoczyć to, że syn bierze. Uczyłam w szkole, gdzie uczniowie brali czasem amfetaminę i tego sie tak łatwo nie zauważa.
                              Jeśli można przegapić fakt, ze syn jest zdolny do dotkliwego pobicia kogoś za głupstwo, o wiele łatwiej przegapić, że coś bierze. Być może nie amfę.
                              Nie bije sie nikogo tak dotkliwie za niezałatwienie pomocy naukowych, tylko za niezałatwienie czegoś, co jest koniecznie potrzebne. Nie łudź się,że syn nie bierze. Bierze. Przypuszczam, ze od roku, stąd problemy z nauką. Teraz tylko chciał sie przerzucić na coś, co naukę ułatwi, a nie utrudni.
                              Wg mnie to tak może wyglądać. Ale sama nie znam się na narkotykach. Z tego tylko co kojarzę, to amfetamina była w użyciu przez studentów przy sesjach i w firmach w goracych okresach, czasem chyba też w sporcie. To nie jest chyba substancja brana tylko, żeby odlatywać i mieć wizje, więc jej branie jakoś może nie dawać spektakularnych objawów.
                              Ostatnio gdzieś czytałam, że policja czasem łapie kogoś z narkotykami, ale potem musza puszczać wolno, bo laboratorium nie identyfikuje w próbkach znanych substancji. Podobno wiele teraz takich dziwnych narkotyków jest tworzonych na rynku. Więc nawet w testach domowych może coś nie wychodzić.
                              A tak na marginesie - czemu zmiana szkoły coś ma w tej sytuacji jakoś pomóc? Że w nowej już nie będzie dostępu do narkotyków, złego towarzystwa czy żeby nie borykać się już ze złą opinią wyrobioną sobie w tej szkole?
                                • aqua48 A dlaczego 06.10.13, 12:12
                                  3liliana1971 napisał(a):

                                  nie pozwolisz synowi ponieść konsekwencji za swój czyn? Dlaczego ma nie chodzić nadal do szkoły w której go znają i w której będzie musiał odpracować sobie solidnie ten wyczyn i zasłużyć na poprawę opinii? U nauczycieli i u kolegów. Dlaczego jeśli coś zbroi ma zaraz zaczynać z nową kartą? Czego to go nauczy? Bezkarności - bo może robić co chce, najwyżej dorośli trochę pobrzęczą mu nad głowa, a on i tak ma to w d...
                                  Niech włoży trochę wysiłku w swoje życie. Pomoc mu się należy, ale mądra. A szkoły idealne nie istnieją, tak jak idealne dzieci.

                                  > Ale w nowej szkole będzie nowe środowisko. Odcięcie od obecn
                                  > ej szkoły (niby prywatnej, a jak widać, niezbyt idealnej) jest potrzebne.
                                  > Opinia też tu swoje robi.
                              • t1ffany Re: Pobicie w szkolnej toalecie 04.10.13, 22:43
                                Ehhh... amfetamina to jest stymulant, tu nie ma żadnych wizji i odlotów ale skutki są nawet bardziej zauważalne. Przy depresantach/halucynogenach dzieciak z reguły spokojnie siedzi, po amfie fruwa. Tu nie trzeba żadnych testów czy nawet patrzenia w źrenice, naspidowany nastolatek 30 sekund na doopie nie będzie w stanie wysiedzieć. Potem jest jeszcze długi, wielogodzinny zjazd, gdy dzieciak rusza się i mówi jak w slow motion. Do względnej normalności i równowagi wraca się dłużej niż po kokainie, kilkanaście godzin. Do tego drżenie mięśni, bladość, rozbiegany wzrok i bezsenność utrzymują się kolejne 2-3 dni.

                                Czy normalny rodzic, mający codzienny kontakt z dzieckiem może to przegapić? Moim zdaniem nie. Trawę tak, alkohol tak, ale tego dziadostwa nie.