Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke

22.10.13, 11:24
Jak w tytule watku: jestem patologicznie zazdrosna o... matkę mojego faceta.

Jestesmy razem niecały rok. Ja mam 26 lat, a on jest dwa lata młodszy. Ma swoje mieszkanie, w którym mieszkamy razem. Decyzja o wspolnym zamieszkaniu była dosc szybka, ale absolutnie tego nie żałuje. Dobrze nam razem, miłość kwitnie.
Niestety, wydaje mi sie, ze moj facet ma jakiś dziwny związek z matka. Moze przesadzam, ale warto zasiegnac opinii z boku, moze podpowiecie cos sensownego.
Od początku: kiedy sie poznaliśmy, od razu była rozmowa o rodzinie, powiedział, ze ma świetny kontakt z rodzicami (jest jedynakiem). Ucieszyłam sie, bo ja tez mam super stosunki z rodzina, to dla mnie ważne.
Natomiast zauważyłam, ze on o prawie wszystkim informuje mamusie. Kiedyś zajrzałam mu przez ramię, a on pisał jej relacje z naszej randki. Brzmiała mniej wiecej tak "jest super, ona taka fajna, lezymy na kanapie i sie calujemy". Albo, kiedy bylismy w teatrze, pisal mamie podczas przerwy: „Jestesmy na takim i takim przedstawieniu, ona tak pieknie wyglada”. Nawet mi to pokazal, dumny, ze sie mna tak chwali. Bylam zdziwiona, ale alarmu nie podnosilam- ot, ma dobry kontakt z mama.
Przez pierwszych pare miesięcy byliśmy związkiem na odległość, bo on uczył sie wyjazdowo. Weekendy spedzalismy u niego w mieszkaniu, które teraz jest naszym wspólnym.
Widać było tam rękę mamusi. Przychodziła, sprzątala. Na Wielkanoc przyozdobila cały dom. Zostawiła mu nawet czekoladowe jajka....Nie wpadala, na szczescie, w weekendy, kiedy bylismy tam razem, ale w tygodniu- owszem. Zreszta, to rodzice kupili mu to mieszkanie, urzadzili, pomagali, wiec po czesci chyba poczuwaja sie do niego jak do swojego wlasnego.
Ogolnie sytuacja jest taka, ze on codziennie pisze do mamy smsy, opowiada jej co u niego, co u nas...pisze, np. „jemy pysznego kurczaka z tym i tamtym”, bla, bla.
Wydawało mi sie, ze to głownie on ma potrzebę pisania do niej, a ona radzi sobie niezle jak na mame jedunaka. Ma swoje zycie, dobrze im sie układa z ojcem mojego faceta.
To tez mnie wkurzalo. Ze nie umie sie odpepowic od matki.
Po tym, jak wciaz pisze do mamy, niestety uleglam pokusie i sprawdziłam, co takiego jej pisze. Kiedyś byliśmy u moich rodzicow (których on uwielbia), a pisał do mamy, ze... Tęskni. Ja to podejrzalam, wiec nie moglam sie ujawnic, ze wiem. Ale pytalam go potem pare ladnych razy, czy teskni za rodzicami (gwoli scislosci- mieszkamy w tym samym miescie, rodzicow mamy blisko). Zawsze odpowiadal, ze nie, ze absolutnie, ze po prostu pisze, bo jest ich jedynym synem i musi dawac znac, co u niego, zeby sie nie martwili. Jakby sie wstydzil, ze mu teskno za domem...
Bylo juz pare dziwnych wymian zdan miedzy nami na ten temat, on sie boi, ze ja mysle, ze jest mamisynkiem, ja nigdy „oficjalnie” go tak nie nazwalam, ale pare razy moja frustracja wziela gore i mu powiedzialam, co mysle o takim wypisywaniu do mamy.

Niedawno wróciliśmy z urlopu. Jego rodzice maja klucz do mieszkania- oni mu je kupili, mieli zwyczaj tam wpadac, kiedy go tu nie było na stałe. Po powrocie zastalismy całkiem przemeblowane mieszkanie... Moje rzeczy były poprzestawiane, moje figurki poprzesuwane... Niektóre pochowane. Wlezli bez pytania, a jego matka ułożyła nam w szafie i zrobiła całkowita re-aranżacje miezkania.... Nie mówili, ze bedą. Tzn. Raz napisali sms „jestesmy u was w domu, czemu nie zostawiliscie lodow w lodowce?”. On mi to przekazal, jako dobry zart mamusi. Ja sie wscieklam i spytalam, z jakiej wlasciwie racji oni tam sa, kiedy nas nie ma...
Po tym, co zastalismy, moj facet tez sie wściekł i pogonil mame, na szczęście. Powiedzial, ze to teraz NASZE mieszkanie i chcialby, zeby uprzedzali o zamiarze wizyty. Zaznaczyl tez, ze chce, zebym ja sie tam swobodnie czula i ze nie zyczymy sobie takich nalotow, nawet w dobrej wierze. Mamuska twierdzi, ze ok, zrozumiala, nie bedzie wpadac....
Niemniej jednak, on do mamy ma słabość. Ogromna. Wydaje mi sie, ze gdyby powiedziała o mnie cos nieprzychylnego, wpłynęłoby to na niego.
Ona deklaruje, ze bardzo mnie lubi, ze nie chce innej synowej. Widzi, jak bardzo jej syn mnie kocha i chyba ja to cieszy. Ale z drugiej strony, wpada do mieszkania, jakby wciaz myśląc, ze on tam mieszka sam, jakbym ja sie nie liczyła....
Ogolnie problem jest taki, ze popadlam w obsesje. Nie cierpię jej. Nie cierpię jej za to, ze moj facet tak opowiada jej o wszystkim (zaznacze- nie opowiada jej np. o naszych klotniach, to jest fajne). Nie moge jej zniesc po prostu.
Moja obsesja osiagnela apogeum. Czytam czasem sms-y jego do mamy...Staram sie powstrzymywac, ale nie umiem. A potem cos przeczytam i sie wkurzam. Chocby to, ze mama mowi, ze mu dofinansuje cos tam, ale to ma pozostac miedzy nimi....jakby chciala tworzyc ich swiat, ich tajemnice, cos, do czego np. ja nie bede miala dostepu.
Moi rodzice o takich sprawach mowia otwarcie, ja tez sie dziele z nim takimi rzeczami- ze mama w czyms pomoze itp.
Po czytaniu tych sms’ow mam wyrzuty, jestem wsciekla, ale jeszcze bardziej zla jestem na niego i jego matke. Czesto nie ma tam nic zdroznego, nigdy o mnie zle nie mowi, ale mnie wkurza, ze ja tak angazuje...
Moj facet wciaz mi powtarza, ze jestem najwazniejsza w jego zyciu, ze mnie kocha, ze jestem jego najlepszym przyjacielem. A ja wciaz mam w glowie to, ze on pisze matce, ze teskni i w ogole wszystko jej mowi.
Moja obsesja jest tak silna, ze codziennie walcze ze soba, zeby nie sprawdzac jego telefonu.

W dodatku zastanawia mnie, czy on jest mamisynkiem? Czy powinnam sie martwic? Czy martwic sie raczej o siebie i swoja chora glowe?
Wszak on mamie mowi duzo, ale nie wszystko, ona, poza tym jednym incydentem sie nie wtraca, ponadto, po wtargnieciu do nas do domu on stanal po mojej stronie (ale moja chora wyobraznia i tak podpowiada, ze jak gadali o tym prywatnie, to mogl jej powiedziec, ze to glownie ja mialam pretensje...). Niemniej jednak, mam jakies takie obawy.

Bede wdzieczna za wypowiedzi- tak po prostu, luzno, co o tym myslicie.

Pozdrawiam!

    • filetta Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 12:19
      Fakt, patologia, ale nie w Twoim wykonaniu. Nie masz chorej głowy. Jesteś młoda, miła, empatyczna. Pierwszy raz spotykasz się z czymś takim, więc najpierw się zastanawiasz, czy to z Tobą jest ok. Jest. Jesteś zazdrosna, ale według mnie to jest jak najbardziej naturalne uczucie w takiej sytuacji. Twój partner ma ogromny problem z zależnością od rodziców, który odbija się na Waszych kontaktach, wzajemnym zaufaniu i uczciwości wobec drugiej osoby.
      Jeśli myślisz poważnie o tym związku, powinnaś zareagować w inny sposób niż do tej pory. Przestać kontrolować ich wzajemne kontakty, szczerze porozmawiać z partnerem o jego związku z matką i poczekać na rozwój sytuacji. Jeśli nic to nie zmieni to przyzwyczaić się do trójkąta albo odejść.
      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 12:49
        Dzieki filetta.
        Tak po prawdzie, to mimo mlodego wieku, mam juz na koncie pare podobnych doswiadczen.
        Tzn., moze nie podobnych, gdyz mamy moich bylych srednio mnie lubily (a ta utrzymuje, ze bardzo). Mialam wrazenie, ze sa zazdrosne. Chociaz nie wiem, o co. Staram sie byc rozsadna, zreszta uwazam sie za myslaca osobe- nie ograniczam, nie staram sie odciac faceta od rodziny. Szanuje takie kontakty, wszak sama gadam z mama bardzo czesto, lubie odwiedzac rodzicow, mamy swietny uklad. Ale do lozka rodzicow nie biore...nie opowiadam, ze leze na kanapie i sie caluje...
        A to, ze sie zastanawiam, czy ze mna jest wszystko ok, to skutek tego, ze ja sama o sobie wiem, ze mam sklonnosci do egzaltacji i przesady, do czarnowidztwa i wyolbrzymiania problemow. Mam dosc depresyjna nature, ale walcze z tym bardzo. Sama skonczylam psychologie, moze faktycznie po to, zeby sobie pomoc, istnieje taka teoria ;)
        Ale bardzo potrzebuje spojrzenia z boku- czy to bardziej ja mam cos nie tak z czerepem, czy jednak moj facet....

        filetta napisała:

        > Fakt, patologia, ale nie w Twoim wykonaniu. Nie masz chorej głowy. Jesteś młoda
        > , miła, empatyczna. Pierwszy raz spotykasz się z czymś takim, więc najpierw się
        > zastanawiasz, czy to z Tobą jest ok. Jest. Jesteś zazdrosna, ale według mnie t
        > o jest jak najbardziej naturalne uczucie w takiej sytuacji. Twój partner ma ogr
        > omny problem z zależnością od rodziców, który odbija się na Waszych kontaktach,
        > wzajemnym zaufaniu i uczciwości wobec drugiej osoby.
        > Jeśli myślisz poważnie o tym związku, powinnaś zareagować w inny sposób niż do
        > tej pory. Przestać kontrolować ich wzajemne kontakty, szczerze porozmawiać z pa
        > rtnerem o jego związku z matką i poczekać na rozwój sytuacji. Jeśli nic to nie
        > zmieni to przyzwyczaić się do trójkąta albo odejść.
      • sebalda Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 12:54
        Jestem z drugiej strony barykady, sama może za kilka lat zostanę teściową, ale i mnie ta sytuacja wydaje się dziwna. Są jakieś granice dobrego kontaktu dziecko/rodzic. Tu jest już prawie symbioza. Uważam, że o człowieku dobrze świadczy przywiązanie, niesienie pomocy w razie potrzeby i szacunek do rodziców, ale tu nie o to chodzi, tu jest duuuużo więcej. Ciekawa jestem, skąd to się wzięło.
        Stawiam na to, że kiedy w koncu mu wykrzyczysz w oczy (bo porozmawiać nie możesz, skoro informacje czerpiesz ze szpiegostwa), co o tym sądzisz, a on doniesie o tym mamusi, będzie pozamiatane. I tak chyba będzie dla Ciebie lepiej.
        Jak to niektóre matki nie rozumieją, jaką mogą takim postępowaniem krzywdę wyrządzić swoim dzieciom. Sama mam przechyły w kierunku nadopiekuńczości, ale nie takie... Muszę się chyba jeszcze bardziej pilnować:)
        • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 13:00
          Dodam jeszcze, ze moj facet cale zycie byl bardzo zwiazany z rodzicami, bardziej niz ze znajomymi. Czesto powtarza, ze nie ma bardzo bliskich znajomych.
          Na wakacje jezdzil z rodzicami, na swieta czesto wyjezdzali za granice (bo mala rodzina i woleli spedzic we trojke- on, mama i tata, na jakims zagranicznym wojazu), ogolnie bardzo lubi towarzystwo swoich rodzicow.
          Jak ich do siebie zaprosilismy, to potem mowil mi, ze woli rodzicow od „wszystkich swoich znajomych”, i to samo napisal swojej mamie po wizycie. Ze tak lubi ich towarzystwo, ze to lepsze niz znajomi.
          Oni zapewne tez przyzwyczaili sie, ze synek zawsze z nimi. Mial wczesniej dziewczyny, to byly dlugie zwiazki. Ale z tego, co wiem, byly one (owe dziewczyny) raczej ulegle, spolegliwe. Zapewne nie walczyly o to, zeby byc na 1 miejscu. Nie sadze, ze dostrzegaly ten problem z mama...No i mimo bycia z nimi, jezdzil sobie tak z tymi rodzicami.
          Ja jestem inna. Jak trzeba to tupne noga, nie podlizuje sie jego rodzicom, nie zaglaskuje synka na smierc, zdarzylo mi sie nawet go kiedys przy rodzicach lekko ochrzanic, bo uznalam, ze sie nad soba uzala. Jego mamie chyba nawet sie to podoba, ale ostatnio mysle, czy aby nie odczuwa calego mojego pojawienia sie jako zagrozenia.
          Niby mowi, ze taka jestem fajna, madra, dobrze ubrana, ze jej sie podobam, ze „innej synowej nie chce”, ale juz sama nie wiem....
        • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 13:03
          nie tylko ze szpiegostwa :)
          on mi czesto mowi rozne rzeczy. Takze nie tylko wszystko czytam, czasem po prostu widze, co sie dzieje...
          i juz pare razy probowalam rozmawiac, ale to cienki lod, nie jest lekko...

          nie chce odchodzic, bo to naprawde dobry chlopak. Ja czuje sie jak nigdy, a mialam troche nieudanych prob, w tym jeden zwiazek, po ktorym chodzilam do terapeuty, bo mnie facet psychicznie zmasakrowal. A ten jest fajny, zgadzamy sie, dogadujemy, mimo mlodego wieku zdaje sie byc dojrzaly, powaznie mysli o zyciu. Tylko ta mamusia...

          Swoja droga, zastanawia mnie tez moja dzika potrzeba kontroli. Nawet mysle, czy mnie nie wkurzylo to, ze jego matka myszkowala nam po chalupie, bo sama jestem kontrolujaca (wszak czytam czasem ich korespondencje), i pokazalay mi sie moje wlasne cechy....

          sebalda napisała:

          > Jestem z drugiej strony barykady, sama może za kilka lat zostanę teściową, ale
          > i mnie ta sytuacja wydaje się dziwna. Są jakieś granice dobrego kontaktu dzieck
          > o/rodzic. Tu jest już prawie symbioza. Uważam, że o człowieku dobrze świadczy p
          > rzywiązanie, niesienie pomocy w razie potrzeby i szacunek do rodziców, ale tu n
          > ie o to chodzi, tu jest duuuużo więcej. Ciekawa jestem, skąd to się wzięło.
          > Stawiam na to, że kiedy w koncu mu wykrzyczysz w oczy (bo porozmawiać nie możes
          > z, skoro informacje czerpiesz ze szpiegostwa), co o tym sądzisz, a on doniesie
          > o tym mamusi, będzie pozamiatane. I tak chyba będzie dla Ciebie lepiej.
          > Jak to niektóre matki nie rozumieją, jaką mogą takim postępowaniem krzywdę wyrz
          > ądzić swoim dzieciom. Sama mam przechyły w kierunku nadopiekuńczości, ale nie t
          > akie... Muszę się chyba jeszcze bardziej pilnować:)
          • mantis_after_dinner Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 13:25
            "nie chce odchodzic, bo to naprawde dobry chlopak. Ja czuje sie jak nigdy, "

            OK, ale skoro nie chcesz odchodzic, to wyobraz sobie przez chwile wasze zycie za na przyklad 8 lat.
            Chcecie wyjechac cala rodzina (na przyklad z Waszym juz malym dzieckiem) na swieta - partner konsultuje to z rodzicami, ewentualnie pyta sie, czy jada z wami (oczywiscie, ze jada, wszak robili to przez ponad 20 lat).
            Konsultacje, co robic z dzieckiem, jak je wychowywac, co mu moze dolegac etc. beda na porzadku dziennym.
            Porzadkowanie waszego mieszkania rowniez.

            itd itp.
            Podoba Ci sie ta wizja?
            Po prostu jak dla mnie to Ty masz problem z ustawianiem granic i dopoki nie przedstawisz mu swojej wizji zwiazku i nie postawisz granic dla mamusinej ingenerncji, dopoty raczej nie dawalabym temu szans. A ciekawi mnie tez jaka bedzie reakcja partnera na to stawianie granic, bo obawiam sie, ze pan sie po prostu wtedy zwinie - swoja droga fantastyczny test na sprawdzenie, gdzie w tej hierarchii stoisz.

            "I zgadzam sie, komunikacja to podstawa, dlatego wciaz powraca ten temat, ja probouje gadac, ale wtedy on sie wkurza i mowi "no tak, bo uwazasz mnie za mamisynka, co? tak?! tak wlasnie myslisz?", podnosi glos, i chce jak najszybciej zakonczyc ten niewygodny dla niego temat. "

            Strasznie niedojrzala i gowniarska reakcja. A co by sie stalo, jakbys odpowiedziala "Tak, tak wlasnie mysle". Foch kilkudniowy?
            Rozumiem, ze poki co, nie jestes gotowa do tego, aby to sprawdzac.

            Nie wiem ...

            Ja bym zrobila log out. Moje zycie, to moje zycie i nie lubie sie nim dzielic z czyjas mamusia.
            • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 16:06
              mantis_after_dinner napisała:

              > "nie chce odchodzic, bo to naprawde dobry chlopak. Ja czuje sie jak nigdy, "
              >
              > OK, ale skoro nie chcesz odchodzic, to wyobraz sobie przez chwile wasze zycie z
              > a na przyklad 8 lat.
              > Chcecie wyjechac cala rodzina (na przyklad z Waszym juz malym dzieckiem) na swi
              > eta - partner konsultuje to z rodzicami, ewentualnie pyta sie, czy jada z wami
              > (oczywiscie, ze jada, wszak robili to przez ponad 20 lat).
              > Konsultacje, co robic z dzieckiem, jak je wychowywac, co mu moze dolegac etc. b
              > eda na porzadku dziennym.
              > Porzadkowanie waszego mieszkania rowniez.

              Nie martwie sie o to szczegolnie, poniewaz juz teraz nie ma opcji, zeby jezdzili z nami. Owszem, jezdzili z nim swego czasu, ale teraz nie neguja i nie kwestionuja naszego wspolnego spedzania urlopow/weekendow itp.
              Co do mieszkania to coz...schize mam, boje sie, ze znow ja podkusi, ale obiecala, ze to byl pierwszy i ostatni raz- moze warto dac szanse.

              > Po prostu jak dla mnie to Ty masz problem z ustawianiem granic i dopoki nie prz
              > edstawisz mu swojej wizji zwiazku i nie postawisz granic dla mamusinej ingenern
              > cji, dopoty raczej nie dawalabym temu szans. A ciekawi mnie tez jaka bedzie rea
              > kcja partnera na to stawianie granic, bo obawiam sie, ze pan sie po prostu wted
              > y zwinie - swoja droga fantastyczny test na sprawdzenie, gdzie w tej hierarchii
              > stoisz.
              >
              > "I zgadzam sie, komunikacja to podstawa, dlatego wciaz powraca ten temat, ja pr
              > obouje gadac, ale wtedy on sie wkurza i mowi "no tak, bo uwazasz mnie za mamisy
              > nka, co? tak?! tak wlasnie myslisz?", podnosi glos, i chce jak najszybciej zako
              > nczyc ten niewygodny dla niego temat. "
              >
              > Strasznie niedojrzala i gowniarska reakcja. A co by sie stalo, jakbys odpowiedz
              > iala "Tak, tak wlasnie mysle". Foch kilkudniowy?
              > Rozumiem, ze poki co, nie jestes gotowa do tego, aby to sprawdzac.

              Sprawdzilam, parorkotnie. Owszem, fochy byly grane.
              Ja mu powiedzialam nie raz i nie dwa, ze uwazam, ze to dziwne, ze matka wie o takich rzeczach.
              Ale owszem, mnie tez te rozmowy stresuja.
              Natomiast nie wiem, jak jeszcze ustalac granice. Jak zobaczylam przemeblowana chalupe, od razu byla awantura, gdzie przyznal mi racje (bo sam byl wsciekly), i po ktorej mamuska od razu odstala stosowny ochrzan.
      • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 13:04
        Nie, dziewczyna nie jest do końca ok. O ile frustracja jest zrozumiała, o tyle ukierunkowanie jej na teściową już nie bardzo.


        @korpodziewcze
        Nie cierpię jej
        Za co jej nie cierpisz? Za to że oddycha czy za to że ktoś pisze do niej smsy?

        Kontrolowanie telefonu też jest zachowaniem toksycznym ocierającym się o przemocowość. Gdyby wątek założył facet i napisał że trzepie żonie telefon to pewnie zostałby tu wdeptany w ziemię. Nie wolno tego robić i tyle, dobrze że przynajmniej zdajesz sobie sprawę i starasz się z tym zachowaniem walczyć.


        Z całą pewnością powiedz mu o swoich obawach; bez komunikacji w tak fundamentalnych sprawach związek nie ma sensu. Przemyśl również czy jesteś w stanie akceptować związek z takim człowiekiem, ponieważ biegunowo on się nie zmieni. Może nieco ograniczyć zakres czy częstotliwość kontaktu z biegiem rozwoju Waszego związku, ale będzie on trwał do końca życia.


        Poza tym piszesz że masz 26 lat, on jest 2 lata młodszy czyli ma 24. Z opisu sytuacji wynika, że pan niniejszym rozpoczął dorosłe życie. Nie oczekuj cudów na patyku od razu. Wielkim plusem jest to, że na tym etapie wiele rzeczy może (a nawet musi) się jeszcze dotrzeć.
        • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 13:10
          Nie twierdze, ze jestem ok, zdaje sobie sprawe z problemu, zdaje sobie rowniez sprawe ze swojej manii kontrolowania, walcze z tym.
          Z przemocowoscia bym az tak nie demonizowala. Dlatego usiluje sie ogarnac.

          I zgadzam sie, komunikacja to podstawa, dlatego wciaz powraca ten temat, ja probouje gadac, ale wtedy on sie wkurza i mowi "no tak, bo uwazasz mnie za mamisynka, co? tak?! tak wlasnie myslisz?", podnosi glos, i chce jak najszybciej zakonczyc ten niewygodny dla niego temat.

          Dlatego to ciezka sprawa, bo jak tu o tym gadac...
          • sebalda Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 13:34
            Trzepanie telefonu jest bardzo nie ok, ale tak z ludzkiego punktu widzenia, jakby mi raz coś takiego wpadło w ręce, też bym się bała i pewnie by mnie ciągnęło;)
            Dla mnie pisanie mamie esemesa, że leżę z dziewczyną na kanapie i się całujemy jest jednak dziwne. Takie silne związanie z matką. Preferowanie towarzystwa rodziców ponad rówieśników? To jednak też dziwne. Jestem z dzieciakami bardzo blisko, one mi się zwierzają, ale nie aż tak intymnie i nie tak nagminnie, mimo wszystko.
            A chłopak sam czuje, że jest coś na rzeczy, skoro tak emocjonalnie podchodzi do tematu. Może faktycznie trzeba nad tym pracować stopniowo i dyskretnie, skoro pod innymi względami jest ok, ale ja bym się jednak temu dokładnie przyglądała. Tylko nie przez kontrolowanie go, bo kiedyś to wyjdzie i stracisz (słusznie) jego zaufanie.
          • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 13:55
            Mania kontroli i trzepanie telefonu to są zachowania przemocowe lub przynajmniej solidne zadatki na nie. Nie twierdzę że jesteś przemocowcem, gdybyś nim była to byś pisała "muszę go kontrolować i uważam że to słuszne".
            Jeżeli zdajesz sobie sprawę że to nie jest w porządku to jeszcze całkiem dobrze z Tobą ;)

            > I zgadzam sie, komunikacja to podstawa, dlatego wciaz powraca ten temat, ja pro
            > bouje gadac, ale wtedy on sie wkurza i mowi "no tak, bo uwazasz mnie za mamisyn
            > ka, co? tak?! tak wlasnie myslisz?", podnosi glos, i chce jak najszybciej zakon
            > czyc ten niewygodny dla niego temat.


            Rada praktyczna: nie daj zepchnąć rozmowy na takie tory. Nie chodzi o to czy on jest mamisynkiem/takim/śmakim/owakim. W ogóle nie zaczynaj zdania od "ty jesteś".
            Chodzi o to jak Ty się czujesz w związku z jego zachowaniem; nie sterujesz ręcznie swoimi emocjami, po prostu je odczuwasz. ZAKOMUNIKUJ mu że jego zachowanie wywołuje u Ciebie takie a nie inne reakcje i co w związku z tym.
            Może odpowiedzieć "mam to w doopie" ale jeśli mu na Tobie zależy to raczej tak nie powie.
            Może odpowiedzieć "to idź się lecz", wtedy możesz mu powiedzieć, że to super pomysł, a najskuteczniejsze są terapie we dwoje.
    • kosheen4 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 13:33
      co do życzliwości mamusi, to zachowałabym ostrożność, zwłaszcza do pierwszych poważniejszych konfliktów między wami
      gorsze momenty pojawiają się w każdym związku, i nagle może okazać się, że matce jest łatwiej wbić klina pomiędzy was i będzie w tym bardziej wiarygodna - bo przecież do tej pory była ci taka życzliwa, więc teraz mówi z czystej życzliwości nadal...

      trudno wnioskować po jednym poście w sposób ostateczny, ale przygotuj się na swego rodzaju życie w trójkącie/kwadracie.
      twój facet jest jedynakiem? prędzej czy później trzeba będzie się zmierzyć z wyborami w których w zasadzie jesteś na przegranej pozycji - mamusi trzeba pomóc, dotrzymać towarzystwa w święta, przynieść zakupy. to wszystko to normalne, rodzinne aktywności, ale równocześnie potencjalny obszar zapalny. tak przynajmniej wynika z opisywanej przez ciebie relacji z mamą.

      i jeszcze - niech mnie ktoś poprawi jeśli się mylę, ale uważam, że pominąwszy twoje nastawienie i zazdrość, to przyczyną zaognienia twojego nastawienia do "teściowej" nie jest ona sama, ale twój partner. ona zachowuje się jak standardowa matka jedynaka. jeśli on się nie odpępił, nie wyznaczył granic, to niby dlaczego ona miałaby przestać uczestniczyć w jego życiu?
      wspomniałaś o sytuacji, kiedy samorzutnie posprzątała mieszkanie i poprzestawiała meble, a twój partner wściekłszy się - ustawił ją do pionu. jeśli faktycznie zrozumiała i faktycznie nie będzie wpadać - potwierdzi to moją opinię, że rzecz leży w twoim partnerze. i jeśli coś - oprócz pracy nad sobą - planujesz robić, to zadałabym sobie pytanie, jakie są szanse, że partner się zmieni i jak długo może potrwać u niego wykształcenie emocjonalnej autonomii.
    • blond_suflerka Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 13:55
      Do tego co tu zostało napisane to ja dodam jeszcze taką kwestię. To, że jego zachowanie nie jest standardowe to oczywistość. To symbioza, zbyt silny związek z matką i to nie zmieni się w tydzień. To jest praca na terapie. On tak żył 24 lata, rozumiesz? To są matki, które taki związek z dzieckiem(szczegolnie matki z synami) tworzą od początku.
      Nie chcesz odchodzic bo to dobry chłopak? Nikt nie mowi, ze zly. Ale za to niedojrzały z zaburzoną relacją z matką a to z kolei ma swoje konsekwencje.
      Zwróć uwagę na siebie-piszesz o kilku nieudanych związkach, terapii, depresji. Czytałaś o niedojrzałych osobach, które łączą sie z innymi niedojrzałymi bo właśnie takie wybierają? Jak skończyłaś psychologię to pewnie to wiesz. Skoro kolejny raz trafiasz na faceta z problemami to jest duża szansa, ze to nie przypadek.
      Może najpierw napraw swoje sprawy a dopiero potem z pozycji osoby dojrzałej szukaj faceta.
    • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 14:21
      Tak jeszcze poskładałam kilka drobiazgów o których wspomniałaś:
      - masz skłonności do depresji
      - miałaś jakieś nieudane związki
      - teraz masz nasilony atak zazdrości

      Chłopak chłopakiem, ale warto też przyjrzeć się również sobie samej. Bardzo często ludzie z różnymi nieprzepracowanymi zaburzeniami przyciągają się wzajemnie. Jak u Ciebie z relacjami w domu rodzinnym? Z poczuciem własnej wartości?
      • mantis_after_dinner nie przeginajmy 22.10.13, 14:29
        t1ffany napisała:

        > Tak jeszcze poskładałam kilka drobiazgów o których wspomniałaś:
        > - masz skłonności do depresji
        > - miałaś jakieś nieudane związki
        - to zadna ujma na honorze - prawdopodobnie kazdy z nas mial, zanim znalazl tego/ta, z ktora warto spedzic spory kawal zycia i zalozyc rodzine. To o niczym nie swiadczy. Zakladam ze zwiazek nieudany to taki, ktory z jakichs powodow sie rozpadl (w koncu jakby byl udany, to chyba by przetrwal).

        > - teraz masz nasilony atak zazdrości
        - czy ja wiem, czy taki nasilony? W opisanych okolicznosciach przyrody tez chyba bym miala. Albo moze inaczej: nie tyle bylby to atak zazdrosci, co czulabym ze jestem non-stop podgladana za zgoda, a raczej inicjatywa mojego partnera. W zwiazku powinien istniec jakis minimalnym poziom intymnosci. Tutaj zostal on sprowadzony przez partnera do poziomu absurdalnie minimalnego.
        • t1ffany Re: nie przeginajmy 22.10.13, 15:16
          W opisanych okolicznosciach przyrody tez chyb
          > a bym miala.


          Tylko widzisz, tu masz relacje jednej strony, która być może jest odrobinę zakrzywiona. Dużo ludzi, gdyby miało możliwość czytać wszystkie wiadomości partnera na zewnątrz traktujące o sobie mogłaby poczuć się nieswojo.

          Oczywiście coś jest nie tak. Gdyby pisał do kumpla lub brata "leżymy na kanapie, jak ona ślicznie wygląda" to byłoby trochę zdrowiej, to że pisze to do mamy jest niepokojące.
          Natomiast autonomiczną rzeczą jest to, czy zazdrość wątkodajki wraz z innymi rzeczami o których wspomniałam nie składa się w pewną całość. Tu też warto się przyjrzeć samej sobie, oczywiście nie zakładając niczego z góry.
    • brak.polskich.liter Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 14:54
      Krotka znajomosc, w cholere sygnalow ostrzegawczych, Ty sie wkrecasz w jakies dziwne jazdy, tracisz kontrole nad soba i usilujesz przejac ja nad facetem (to trzepanie telefonu). W dodatku stoisz na z gory przegranej pozycji, zyjac z nieodpepnionym i slabowitym gosciem, w jego mieszkaniu, na jego warunkach. Spojrz, nawet boisz sie centralnie mu powiedziec, co myslisz o tej calej niezdrowej sytuacji - bo spodziewasz sie reakcji, nie?

      Wiej i potraktuj cale zdarzenie jako cenna lekcje zyciowa.
      • aqua48 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 15:01
        W zasadzie to powinnaś mieć pretensję do faceta, a nie do jego matki, czy rodziców. To on nie przeciął pępowiny, nie ma serdecznych znajomych, lub przyjaciół, to on dzwoni, sms-uje, opowiada o intymnych sytuacjach..
        Ja bym to przemyślała bardzo poważnie. Życie w trójkącie jest trudne...
    • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 16:18
      Odpisze bardziej zbiorowo.

      Do t1ffany: znam mechanizm zachowan przemocowych, wlasnie w takim zwiazku bylam przez dluzszy czas. Koles mnie sprawdzal, ale duzo dokladniej, wdeptywal w ziemie, i ogolnie zrobil masakre w psychice.
      Oczywiscie ja wiem, ze trzepanie telefonu nie jest w porzadku, dlatego mam do siebie potem wstret i drecza mnie wyrzuty....

      do kosheen4: mam nadzieje, ze nie bedzie az takich akcji w stylu- mamusi trzeba pomoc z zakupami, trzeba wpasc i posiedziec z nia, czy cos. Mama daje rade, ma duzo kolezanek, sa z jego ojcem bardzo towarzyscy, ogolnie mysle, ze dadza sobie rade...

      do blond_suflerka: czytalam i wciaz czytam o zaburzonych, ktorzy przyciagaja zaburzonych. Dlatego swoje demony staram sie zwalczac, jakos tez rozumiec i dociec ich przyczyn. Nie zostawiam tego tak sobie, o.

      znow do t1ffany: u mnie z relacjami w rodzinie bardzo fajnie. Rodzice wspierajacy, pomocni, sluza rada i pomoca, nie ingeruja jednak w moje zycie. Nic z typu zyjacego zyciem swoich dzieci- maja swoje zycie, pasje, zajecia, ale sa tez dla mnie, kiedy ich potrzebuje.
      Poczucie wlasnej wartosci z kolei srednio. Mysle, ze jest to konsekwencja zwiazku z przemocowcem, w ktorym bylam dluzszy czas, i z ktorego musialam sie dlugo leczyc. On mi czesto wpajal, ze nikt mnie nie bedzie kochal poza nim i mam sie go trzymac, ze bez niego to ja niewiele zdzialam. to, na co rodzice pracowali od dziecka (powtarzali mi, ze jestem wartosciowa, fajna osoba), on potrafil zburzyc jednym komentarzem. Czasem niestety rozne schizy z tamtego zwiazku wracaja.
      Z boku nikt nie pomyslalby, ze moge miec niskie poczucie wlasnej wartosci- masa znajomych, duza pewnosc siebie, dusza towarzystwa i tak dalej.
      Ale w zwiazkach boje sie np., ze facet zostawi mnie dla jakiejs lepszej (chociaz nie jestem jakas "sroce spod ogona").

      do brak.polskich.liter- nie zyje na "jego warunkach", tylko na naszych.
      Poza tym sytuacja mieszkaniowa jest taka, ze zyjemy akurat tam, ale nie jestem pod przymusem mieszkaniowym, ze tak to ujme. I nie, nie boje sie mu "centralnie powiedziec" co i jak. Czy wydaje Ci sie, ze siedze jak mysz pod miotla, bo sie boje pisnac slowko, zeby mnie aby z chalupy nie wywalil? nie przesadzajmy.
      • brak.polskich.liter Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 17:16
        korpodziewcze napisał(a):

        > I nie, nie boje sie mu "centralnie powiedziec" co i jak.

        Acha. To jak sie ma do tego ten fragment z postu zalozycielskiego:

        "Bylo juz pare dziwnych wymian zdan miedzy nami na ten temat, on sie boi, ze ja mysle, ze jest mamisynkiem, ja nigdy „oficjalnie” go tak nie nazwalam, ale pare razy moja frustracja wziela gore i mu powiedzialam, co mysle o takim wypisywaniu do mamy. "

        Wiesz, rozne rzeczy wynikaja z tego fragmentu, ale akurat otwarta komunikacja do nich nie nalezy. Sciemniasz sama przed soba.
        Gdybys nie bala sie reakcji faceta, to prosba, zeby zaprzestal wysylania mamusi dziesiatek esemesikow uj wie po co przeszla by Ci przez gardlo rownie naturalnie, jak prosba, zeby idac do sklepu nie zapomnial kupic soli i srajtasmy, bo i jedno i drugie sie wlasnie konczy.

        > Poza tym sytuacja mieszkaniowa jest taka, ze zyjemy akurat tam, ale nie jestem
        > pod przymusem mieszkaniowym, ze tak to ujme.

        A ktos w ogole cos takiego sugerowal? O przymusie mieszkaniowym? Tom sie zdziwila.
        Pare osob, w tym ja, odnioslo sie do tego, co napisalas - ze mieszkasz w mieszkaniu faceta.
        Kupionym przez mamusie, umeblowanym przez mamusie, do ktorego mamusia wpada, jak ma ochote, albo zeby poprzestawiac mu graty pod jego nieobecnosc, jak jej ulanska fantazja podyktuje. Co przeszkadza Ci na tyle, ze zakladasz o tym watek na forum.
        Wiec mieszkanie "na Waszych warunkach" to Twoje pobozne zyczenia, obawiam sie.

        > Czy wydaje Ci sie, ze siedze jak mysz pod miotla, bo sie
        > boje pisnac slowko, zeby mnie aby z chalupy nie wywalil?

        Nie.
        Ale wyraznie czegos sie boisz - np. uslyszec pewne rzeczy, z ktorymi musialabys sie zmierzyc, swiadczacych o tym ze jednak nie jestes numerem 1 na liscie priorytetow Twojego faceta.
        • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 17:26
          brak.polskich.liter napisała:

          > korpodziewcze napisał(a):
          >
          > > I nie, nie boje sie mu "centralnie powiedziec" co i jak.
          >
          > Acha. To jak sie ma do tego ten fragment z postu zalozycielskiego:
          >
          > "Bylo juz pare dziwnych wymian zdan miedzy nami na ten temat, on sie boi, ze ja
          > mysle, ze jest mamisynkiem, ja nigdy „oficjalnie” go tak nie nazwa
          > lam, ale pare razy moja frustracja wziela gore i mu powiedzialam, co mysle o ta
          > kim wypisywaniu do mamy. "
          >
          > Wiesz, rozne rzeczy wynikaja z tego fragmentu, ale akurat otwarta komunikacja d
          > o nich nie nalezy. Sciemniasz sama przed soba.
          > Gdybys nie bala sie reakcji faceta, to prosba, zeby zaprzestal wysylania mamusi
          > dziesiatek esemesikow uj wie po co przeszla by Ci przez gardlo rownie naturaln
          > ie, jak prosba, zeby idac do sklepu nie zapomnial kupic soli i srajtasmy, bo i
          > jedno i drugie sie wlasnie konczy.
          >
          > > Poza tym sytuacja mieszkaniowa jest taka, ze zyjemy akurat tam, ale nie j
          > estem
          > > pod przymusem mieszkaniowym, ze tak to ujme.
          >
          > A ktos w ogole cos takiego sugerowal? O przymusie mieszkaniowym? Tom sie zdziwi
          > la.
          > Pare osob, w tym ja, odnioslo sie do tego, co napisalas - ze mieszkasz w mieszk
          > aniu faceta.
          > Kupionym przez mamusie, umeblowanym przez mamusie, do ktorego mamusia wpada, ja
          > k ma ochote, albo zeby poprzestawiac mu graty pod jego nieobecnosc, jak jej ula
          > nska fantazja podyktuje. Co przeszkadza Ci na tyle, ze zakladasz o tym watek na
          > forum.
          > Wiec mieszkanie "na Waszych warunkach" to Twoje pobozne zyczenia, obawiam sie.
          >
          > > Czy wydaje Ci sie, ze siedze jak mysz pod miotla, bo sie
          > > boje pisnac slowko, zeby mnie aby z chalupy nie wywalil?
          >
          > Nie.
          > Ale wyraznie czegos sie boisz - np. uslyszec pewne rzeczy, z ktorymi musialab
          > ys sie zmierzyc, swiadczacych o tym ze jednak nie jestes numerem 1 na liscie pr
          > iorytetow Twojego faceta.
          >

          Mysle, ze tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono.
          Latwo jest komus mowic, ze prosba o zaprzetsaniu bombardowania matki smskami powinna byc rownie prosta jak kupno papieru toaletowego.
          Ja uwazam, ze jak zaczne nagle gwaltownie dzialac w ten sposob, wymuszac, to odniesie to znacznie gorszy skutek. Sama tez staje okoniem jak sie do mnie ktos, mowiac brzydko, zwala i jeszcze mowi, ze mam przestac robic to czy tamto.

          Matka mieszkanie mu umeblowala, ale nie wedlug siebie, tylko wg. niego. Do tej pory narzeka ona np. na kolor scian, ale "skoro tak chcial, to tak ma, ona nie miala prawa glosu". To tak zeby byla jasnosc.

          To, ze wpadla i poprzestawiala, bylo owszem, slabe.
          Przez caly czas mojego mieszkania tam nie zachowywala sie tak. Wydawala sie szanowac fakt, ze on juz tam sam nie mieszka. Tylko tym razem cos ja podkusilo. A co to cholera wie. Moze chciala zaznaczyc teren. A moze zrobila to, jak sadzi (a jakze, wiedzialam, ze tak bedzie sie tlumaczyc) z "dobrego serca".

          No to co radzisz? Skoro wg. Ciebie sciemniam sama przed soba.
          Szukam tutaj tez porad typu "obuchem w leb", wszak wiadomo, ze milosc nas troche potrafi zamroczyc i czlowiek wielu rzeczy widziec nie chce.

          powiedziec "ej stary, przestan matce smsiki wypisywac i wez sie ogarnij", i jeszcze spytac, czyjestem na 1 miejscu.
          Oczywiscie powie, ze jestem.
          • brak.polskich.liter Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 17:58
            Radze to, co juz Ci radzilam 2 posty temu.
            Zebys sie ewakuowala. A w kazdym razie zaczela przezwyczajac sie do mysli, ze Wasz zwiazek moze niekoniecznie byc do grobowej deski (BTW - zwiazki zawierane w wieku 23-26 lat rzadko kiedy sa i to jest calkowicie normalne).

            Uwierz na slowo - jesli w bardzo swiezym zwiazku, kiedy to ludzie sa jeszcze na etapie "jak on/ona slicznie kopie ten stol", sa takie jazdy bez trzymanki, to za jakis czas skala problemow i amplituda jazd sie nasili.
            I to nie jest tak, ze jego stara jest potworem, a on jest obrzydliwym nic niewartym mamincycem. Ale kombinacja jego slabosci i braku umiejetnosci/checi stawiania granic, Twoich deficytow pewnosci siebie i tendencji do znaczenia terenu przez jego matke jakos nie wrozy happy endu.
        • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 17:31
          A ktos w ogole cos takiego sugerowal? O przymusie mieszkaniowym? Tom sie zdziwila.
          Pare osob, w tym ja, odnioslo sie do tego, co napisalas - ze mieszkasz w mieszkaniu faceta.
          Kupionym przez mamusie, umeblowanym przez mamusie, do ktorego mamusia wpada, jak ma ochote, albo zeby poprzestawiac mu graty pod jego nieobecnosc, jak jej ulanska fantazja podyktuje. Co przeszkadza Ci na tyle, ze zakladasz o tym watek na forum.
          Wiec mieszkanie "na Waszych warunkach" to Twoje pobozne zyczenia, obawiam sie.


          Oo, good point, celnie.
          Przecież 24-latek nie kupił sobie mieszkania za swoje. Skoro mamcia mu kupiła to fakt że przyszła posprzątać i poustawiać graty (które też pewnie kupowała) nie jest szczególnie szokujący. Synuś wrócił i nakrzyczał: mama, czemu żeś poprzestawiała? Przecież my się tu w dom bawimy! W samodzielny dom!

          Skoro nie ma "przymusu mieszkaniowego" to może spróbujcie zamieszkać gdzieś indziej, choćby tymczasowo? Sprawdzić reakcję chłopaka na taki pomysł warto.
          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 17:37
            Dlaczego mam wrazenie, ze to jakas ironia?
            Bo jestem mloda, to sie zaraz "bawie" w dom?
            Ok, oni kupili, ale mamy prace, na jedzenie, dom jest zadbany, nie potrzebna nam tam ingerencja, dajemy rade.
            Rodzice czasem kupuja dzieciom mieszkania, jak maja kase- fajnie, ze ci mieli taka szanse.
            Natomiast jak kupuja jemu mieszkanie, to chyba powinni tak je traktowac...ze to od teraz jego mieszkanie i jakies poszanowanie prywatnosci sie nalezy.

            No moze ja jestem naiwna, ale znam mlodych ludzi, ktorym rodzice kupili, albo chociaz pomogli te mieszkania kupic, i jakos potem sie nie wtracali...

            Ale moze to tak w idealnym swiecie tylko.

            t1ffany napisała:

            > A ktos w ogole cos takiego sugerowal? O przymusie mieszkaniowym? Tom sie zdz
            > iwila.
            > Pare osob, w tym ja, odnioslo sie do tego, co napisalas - ze mieszkasz w mieszk
            > aniu faceta.
            > Kupionym przez mamusie, umeblowanym przez mamusie, do ktorego mamusia wpada, ja
            > k ma ochote, albo zeby poprzestawiac mu graty pod jego nieobecnosc, jak jej ula
            > nska fantazja podyktuje. Co przeszkadza Ci na tyle, ze zakladasz o tym watek na
            > forum.
            > Wiec mieszkanie "na Waszych warunkach" to Twoje pobozne zyczenia, obawiam sie.
            >

            >
            > Oo, good point, celnie.
            > Przecież 24-latek nie kupił sobie mieszkania za swoje. Skoro mamcia mu kupiła t
            > o fakt że przyszła posprzątać i poustawiać graty (które też pewnie kupowała) ni
            > e jest szczególnie szokujący. Synuś wrócił i nakrzyczał: mama, czemu żeś poprze
            > stawiała? Przecież my się tu w dom bawimy! W samodzielny dom!
            >
            > Skoro nie ma "przymusu mieszkaniowego" to może spróbujcie zamieszkać gdzieś ind
            > ziej, choćby tymczasowo? Sprawdzić reakcję chłopaka na taki pomysł warto.
            • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 17:50
              Tak, to było trochę z przymrużeniem oka pisane, nie bierz tego do siebie. Tu bardziej chodziło mi o to co mogła sobie taka mamusia pomyśleć ;)

              Myślę że taki wariant mieszkaniowy sprzyja nieodpępowieniu i nie jest szczególnie fortunny. Powstaje pewna zależność oparta na niedopowiedzianej wdzięczności. Z jednej strony syn matce nie będzie za bardzo pyskował, z drugiej strony matka czuje się w mieszkaniu syna jak u siebie trochę bardziej niż powinna.

              Zapytaj czy myślał kiedykolwiek o wynajęciu tego mieszkania i wyprowadzce. Najlepiej poza bliski zasięg mamusi. Sprawdź czy zareaguje paniką.
              • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 18:00
                Spoko, ja na pewno tez za bardzo sie emocjonuje, wszak temat jest dla mnie tematem zapalnym ;)
                potem dotarlo do mnie, ze niekoniecznie to szpila, tylko uswiadomienie mi, co mysli mamusia chlopa :)
                Coz, on sam wielokrotnie wspominal, ze moze wyniesmy sie za granice. Teraz bylismy na urlopie w miejscu, gdzie mieszkalam 5 lat (studiowalam za granica). I on to by sie tam chcial przeprowadzic. Wlasciwie w ogole nie reaguje panika na przeprowadzke, na taka wizje. On to moze by i nawet chcial.
                Ale to nawet ja mu wtedy powiedzialam "a kto sie zajmie Twoimi rodzicami, jak Ty sam jeden jedyny?".

                Natomiast wlasnie takie akcje zaburzaja mi mozliwosc racjonalnej oceny i zaklasyfikowania go jednoznacznie jako mamisynka.
                Bo np. opcja wyprowadzki za granice jego kreci. To juz mnie mniej. Ja juz 5 lat mieszkalam za granica, wiecej nie chce. Nie mam natury emigranta.

                No dziwny przypadek z tym moim chlopiszczem.



                t1ffany napisała:

                > Tak, to było trochę z przymrużeniem oka pisane, nie bierz tego do siebie. Tu ba
                > rdziej chodziło mi o to co mogła sobie taka mamusia pomyśleć ;)
                >
                > Myślę że taki wariant mieszkaniowy sprzyja nieodpępowieniu i nie jest szczególn
                > ie fortunny. Powstaje pewna zależność oparta na niedopowiedzianej wdzięczności.
                > Z jednej strony syn matce nie będzie za bardzo pyskował, z drugiej strony matk
                > a czuje się w mieszkaniu syna jak u siebie trochę bardziej niż powinna.
                >
                > Zapytaj czy myślał kiedykolwiek o wynajęciu tego mieszkania i wyprowadzce. Najl
                > epiej poza bliski zasięg mamusi. Sprawdź czy zareaguje paniką.
                • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 18:27

                  > Coz, on sam wielokrotnie wspominal, ze moze wyniesmy sie za granice. Teraz byli
                  > smy na urlopie w miejscu, gdzie mieszkalam 5 lat (studiowalam za granica). I on
                  > to by sie tam chcial przeprowadzic. Wlasciwie w ogole nie reaguje panika na pr
                  > zeprowadzke, na taka wizje. On to moze by i nawet chcial.


                  Faktycznie, może wkładanie go do szufladki z napisem "mamisynek" jest przedwczesne. Wieszczenie jakiegoś Placu Zbawiciela i rady typu wyloguj i zamknij krzyżykiem są chyba trochę na wyrost. Natomiast samo zestawienie jego ciasnej więzi z matką z Twoim brakiem odporności może grozić paskudnymi kwasami.

                  Macie inne punkty zapalne w związku? Czy w ciągu tego roku miałaś okazję przećwiczyć jak wygląda między Wami komunikacja w kryzysie?
                  Na krótką metę samą sprawę matki bym odłożyła i skupiła się właśnie na komunikacji.
                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 18:47
                    Dlatego wlasnie nie do konca zgadzam sie z wkladaniem go do tejze szufladki i mowieniem, ze mam zwijac mandzur i uciekac, gdzie pieprz rosnie...
                    Dla mnie sam fakt tego, ze powiedzial matce, ze ma juz nigdy nie przychodzic kiedy nas nie ma, bez zapowiedzi, jest duzym krokiem naprzod. Wszak wczesniej matka mogla tam wpadac kiedy chciala. Zwl. jak miala jakies sprzeczki z jego ojcem- wtedy lubila sobie tam przyjsc, pomyslec.
                    Teraz zostalo jej powiedziane, ze sytuacja z deczka inna, i zeby pohamowala rumaki. To chyba jest stawianie granic?
                    Moze bedzie trzeba podjac jeszcze kilka takich prob, zanim ona to zrozumie, ale chyba proba jest juz jakims postepem.

                    Co do komunikacji, to jest calkiem niezle. Oobje jestesmy dosc wybuchowi, wiec trzeba bylo wypracowac sposoby radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych.
                    Kiedys byly ciche dni, ale zakomunikowalam, ze czuje sie wtedy podle, odsuwam sie od niego, i wlasciwie to wcale nie kreci mnie udawanie, ze sie nie znamy, mieszkajac razem.
                    Teraz jak jest klotnia (chociaz nie klocimy sie jakos bardzo), to najpierw dajemy sobie czas, zeby ochlonac, a potem tlumaczymy sobie, co nas zabolalo i czego chcielibysmy unikac w przyszlosci.
                    Kiedys nie przepraszal, teraz to robi, bo wie, ze to dla mnie wazne.
                    Umie sie przyznac do bledu.
                    Jesli o to chodzi, nie jest zle.

                    Ale wlasnie matka jest tematem zapalnym. Co nie znaczy, ze go nie poruszam. Mimo, iz wiem, ze wtedy znow bedzie ostra wymiana zdan.
                    Ale co jakis czas powracam do tego.
                    Zwl. ze, stety albo niestety, lubie drazyc.

                    t1ffany napisała:

                    >
                    > > Coz, on sam wielokrotnie wspominal, ze moze wyniesmy sie za granice. Tera
                    > z byli
                    > > smy na urlopie w miejscu, gdzie mieszkalam 5 lat (studiowalam za granica)
                    > . I on
                    > > to by sie tam chcial przeprowadzic. Wlasciwie w ogole nie reaguje panika
                    > na pr
                    > > zeprowadzke, na taka wizje. On to moze by i nawet chcial.

                    >
                    > Faktycznie, może wkładanie go do szufladki z napisem "mamisynek" jest przedwcze
                    > sne. Wieszczenie jakiegoś Placu Zbawiciela i rady typu wyloguj i zamknij krzyży
                    > kiem są chyba trochę na wyrost. Natomiast samo zestawienie jego ciasnej więzi z
                    > matką z Twoim brakiem odporności może grozić paskudnymi kwasami.
                    >
                    > Macie inne punkty zapalne w związku? Czy w ciągu tego roku miałaś okazję przećw
                    > iczyć jak wygląda między Wami komunikacja w kryzysie?
                    > Na krótką metę samą sprawę matki bym odłożyła i skupiła się właśnie na komunika
                    > cji.
              • aandzia43 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 20:46
                Myślę że taki wariant mieszkaniowy sprzyja nieodpępowieniu i nie jest szczególn
                > ie fortunny. Powstaje pewna zależność oparta na niedopowiedzianej wdzięczności.
                > Z jednej strony syn matce nie będzie za bardzo pyskował, z drugiej strony matk
                > a czuje się w mieszkaniu syna jak u siebie trochę bardziej niż powinna.

                Wiesz co, szczęka mi opadła. Skąd ci przyszło do głowy, że normą jest szarogęszenie się z jednej strony i chora zależność oparta na poczuciu wdzięczności z drugiej w sytuacji darowanego/odziedziczonego mieszkania? :-O Dziwaczne jakieś i nie z tej ziemi rozumowanie. Jak świat światem ludzie pokoleniami przekazują sobie dobra, to jest właśnie norma obyczajowa i ekonomiczna, i jakoś niekoniecznie automatycznie włażą obdarowanym na głowę z tego powodu czy nie potrafią się odpępnić. Po kiego grzyba ma się chłopak wyprowadzać z chałupy? To nie w tym problem.
                • verdana Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 20:52
                  Ja też nie rozumiem. Mieszkanie moich dzieci jest moich dzieci. W życiu nie przyjdę nie zaproszona i na 100% nie czuję sie tam, jak u siebie w domu. Dlaczego miałabym sie czuć? W ten sam sposób mogłabym zabrać najmłodszemu laptopa, no bo go przecież kupiłam, to jest mój.
                  Bzdura jakaś.
                  • aandzia43 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 21:08
                    Ja też się czuję gościem u mojej córki. I za czyją kasę nie byłyby kupowane (lub dziedziczone) poszczególne mieszkania w rodzinie, nikt się nie szrogęsił i nie szarogęsi pod cudzym dachem.
                • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 00:25
                  > Wiesz co, szczęka mi opadła. Skąd ci przyszło do głowy, że normą jest szarogęsz
                  > enie się z jednej strony i chora zależność oparta na poczuciu wdzięczności z dr
                  > ugiej w sytuacji darowanego/odziedziczonego mieszkania? :-O


                  Z obserwacji, z praktyki życiowej. To nie chodzi o to że to jest norma, chodzi o to że to się zdarza, całkiem nierzadko. Teoria sobie, praktyka sobie.
                  Wielu rodziców kupuje mieszkania lub buduje latorośli dodatkowe pięterko w swoim domu. Z oddzielnym wyjściem oczywiście. Do tego deklaruje że nie będzie wpieprzania oczywiście. Teoretycznie.

                  Praktycznie lepiej, higieniczniej wić gniazdo samemu, lub jeśli dostawać, to od wcześniejszego pokolenia, od dziadków. Gniazdo darowane od rodziców, w szczególności takie rzut czapką od nich łatwo katalizuje problemy. Zaś takie jak wątkodajki katalizuje szczególnie mocno.
    • mantis_after_dinner OT bardzo spodobalo mi sie to :) 22.10.13, 16:19
      "Ma swoje mieszkanie, w którym mieszkamy razem."
      .
      .
      .
      "Weekendy spedzalismy u niego w mieszkaniu, które teraz jest naszym wspólnym."

      A nie zapedzilas sie za bardzo, jak na zwiazek z rocznym stazem?
      Jak widac mamusia uwaza inaczej ...
      • korpodziewcze Re: OT bardzo spodobalo mi sie to :) 22.10.13, 16:31
        Zalezy z czym- z tym, ze uwazam, ze to nasze?
        Pewnie, formalnie nie nasze.
        Jak juz napisalam wyzej, nie mam przymusu, wiec nie jest tak, ze polecialam na mieszkanie.
        A, i uznalam, ze nie ma konkretnego czasu, po ktorym mozna albo nie mozna zamieszkac razem.
        Akurat nie czuje, ze to byl jakis zly krok.

        Proza zycia poki co nas nie zabija.


        mantis_after_dinner napisała:

        > "Ma swoje mieszkanie, w którym mieszkamy razem."
        > .
        > .
        > .
        > "Weekendy spedzalismy u niego w mieszkaniu, które teraz jest naszym wspólnym."
        >
        > A nie zapedzilas sie za bardzo, jak na zwiazek z rocznym stazem?
        > Jak widac mamusia uwaza inaczej ...
    • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 16:28
      I tak naprawde, sama nie wiem, jak dokladnie okreslic mojego faceta i ich relacje rodzinne...

      Rodzice sami wpadli na to, zeby kupic mu mieszkanie, zeby sie syn usamodzielnil. Byl jakis czas za granica, tam go odwiedzili, zobaczyli, ze daje rade, kupili mieszkanie. On sie wyprowadzil majac 23 lata, dosc szybko. Rodzicom chyba sie to nawet podobalo- czyli nie trzymali go na sile.

      Z mama rozmawia bardzo duzo, ale czesto tez konsultuje np, sprawy pracowe- pracuja w tej samej branzy, mama ma duze doswiadczenie, on jest swiezakiem, czesto sie jej radzi. Maja mase tematow pracowych wlasnie.

      Mama jednakze wie zdecydowanie za duzo. Zna wszystkich jego znajomych z imienia i nazwiska, zna szczegoly z zycia tych ludzi. Kiedys, kiedy bylismy u nich na obiedzie, spytala "a ten Twoj kolega X to nadal tak seksualnie wykorzystuje kolezanke Y?" (jakis jego kumpel sypial dosc niezobowiazujaco z dziewczyna, co moj facet pow. mamie, chyba jako zart, bo ten koles ogolnie ma opinie rozwiazlego). Ja potem swojemu facetowi powiedzialam "to nienormalne, ze twoja matka wie takie rzeczy, naprawde nienormalne, spasuj.". On jakos sie tam bronil, ze przeciez spokojnie, ze tylko zarty...jak dla mnie- too much.

      Dodatkowo, nie jest typem, ktoremu trzeba gotowac, sprzatac, i w ogole. Akurat u nas gotuje on, bo to jego wielka pasja, on sie na tym zna, ja nie. W sprztaniu tez pomaga, nie oczekuje, ze bedzie zrobione i podane (i dzieki Bogu).

      Od kiedy ze mna mieszka, znacznie spasowal z mowieniem mamie o intymnych szczegolach, naszym calowaniu, przytulaniu i tak dalej. Ale we mnie obawa zostala, w koncu jak wtedy to zobaczylam, to zamarlam...

      Jego reakcja na prze-organizowanie naszego domu tez byla raczej pozytywna- wkurzyl sie i uswiadomil mamie, ze potrzebujemy prywatnosci i chcialby, zebym sie tam dobrze czula. Matka wydaje sie rozumiec.

      Ogolnie rodzice to dosc ogarnieci, madrzy ludzie. Dodatkowo sa zadbani, dbaja o wyglad, chadzaja do kina, knajp. Sami mowia, ze przezywaja "druga mlodosc" i ze sa "na nowo w sobie zakochani".

      Niemniej, jego ojciec przez dlugi czas mial momenty, kiedy oddalal sie od rodziny, celem przemyslenia swoich problemow. Wtedy mame to podobno bardzo bolalo. I ja tutaj czesciowo upatruje przyczyn tej symbiozy- zapewne czynila wtedy z ukochanego jedynego syna swojego pocieszacza.

      Jeszcze cos- ona czesto mu powtarza "bo mam tylko Ciebie jednego/bo tylko Ciebie mamy", "musisz miec jak najlepiej, w koncu mamy tylko Ciebie". Zapewne takimi gadkami tez mu wtlacza do glowy, ze maja tylko jego, wiec on musi byc jak najlepszy0 w jego rozumieniu- spowiadac sie ze wszystkiego....

      nie wiem sama co myslec.
    • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 17:29
      Nadmienie, ze on w ogole jest typem "piszacym".
      Ze mna tez sie dzieli wszystkim, duze pisze w ciagu dnia, co u niego, jak w robocie, bla bla.

      Moze ma syndrom "attention seeker" i potrzebuje uwagi z wielu stron.
      • paris-texas-warsaw Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 17:52
        Korpodziewcze:), fajny nick:)

        To co opisujesz, to Preludium. Związek trwa dopiero rok. Wszystko pięknie, tylko jakiś tam element Ci nie pasuje. Kilka dziwnych zdarzeń, ale nie za wiele - jak to na poczatku filmów grozy;) Raczej muzyka w tle trochę już przeraża;) Owszem, jedno zdarzenie z innego świata - przestawione meble. No, powiedzmy surrealizm. W następnych aktach i prologu może byuć różnie. Faktycznie jak czegoś jest w jednej dziedzinie za dużo, to w drugiej zazwyczaj za mało. Ale to pewnie jakieś faktyczne problemy by zidentyfikowały. Albo dobry psycholog juz teraz.
        Wg mnie najlepiej w takiej sytuacji słuchać intuicji. Jesli coś Ci nie gra, to pewnie już nie zagra. To mogą nie być faktyczne problemy - bo te sms'y nimi wg mnie nie są, ale to może byc Twoja wizja ideału faceta, wizja prywatności, odrębności, etc.
        Słuchaj intuicji!
        • paris-texas-warsaw Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 18:03
          epilogu - za dużo tej łaciny:)
    • schere Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 20:10
      Jakby mi syn przysłał sms, że "właśnie leży na kanapie i się całuje" ... to bym chyba trupem padła z zażenowania.
      Młoda jesteś po co się tak męczyć? Wyobraź sobie, że za parę lat zdecydujecie się na dziecko - to dopiero będzie się działo.
      Naprawdę chce ci się bawić w doprowadzenie faceta do dorosłości?
      I po co on cię tak prowokuje: "powiedz że jestem maminsynkiem, powiedz". No to mu powiedz.
      Z mamusią nie wygrasz, ona miała ponad 20 lat na ugruntowanie tej chorej relacji.
      Świeżo zakochany chłopak to nie ma głowy zadzwonić do rodziców, a co dopiero szczegółowo relacjonować każdą randkę.
      Dziewczyny dobrze ci radzą ewakuację, a terapię chłopakowi niech przeprowadzi specjalista.
      • verdana Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 20:34
        Drogie Dziewczę!
        Ja z tej drugiej strony barykady - mój syn ma mieszkanie kupione przez nas, do którego wyprowadził się mając lat 19, ma narzeczoną, z którą mieszka od dwóch lat, wykonujemy zbliżony zawód, więc też czasem prosi o radę. Tyle, ze nie jedynak.
        I cóż zatem Ci powiem? Masz rację pisząc "patologiczna" - ale to nie jest zazdrość, to mamusia. Twoje uczucia sa jak najbardziej adekwatne do sytuacji. Tak, jak jestem wrogiem przetrzepywania telefonu, tak zrobiłabym w tym wypadku wyjątek. Ty nie szukasz dowodów zdrady, tylko niedyskrecji, która dotyczy bezpośrednio Ciebie. Jeśli całujesz sie z chłopakiem, to nie z jego mamusią - masz prawo do tego, aby takie rzeczy nie wychodziły bez Twojej zgody poza Was oboje. Przemeblowanie mieszkania jest groźne - oznacza to, że mamusia nie pogodziła sie z dorosłością syna.
        Ja bym w tym wypadku nie zrywała, ale była też ostrożna z planowaniem.Jedyne, co przemawia na korzyść chłopaka, to fakt, ze o ile dobrze liczę - dopiero rok mieszka poza domem, wiec jeszcze nie wyzbył sie pewnych przyzwyczajeń, ze reaguje na zbyt daleko idącą ingerencję. Poczekaj w jakim kierunku to sie rozwinie - czy uda Ci sie przekonać faceta, zę jest przede wszystkim Twoim partnerem, a nie synkiem mamusi i mamusia może byc najukochańsza, ale nie może mu włazić do łóżka. Za rok powinnaś już wiedzieć, czy coś sie zmieniło. Nie? To uciekaj. Tak? To warto inwestować dalej w związek.
        No i nie daj sobie wmówić, że z Tobą jest coś nie w porządku.
        • kingusia1974 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 00:58
          verdana napisała:

          "Przeme
          > blowanie mieszkania jest groźne - oznacza to, że mamusia nie pogodziła sie z do
          > rosłością syna. "
          Ciekawa zmiana frontu. Taki numer wyciela moja tesciowa na poczatku i wg ciebie byla madra kobieta.

          • verdana Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 10:26
            O ile pamiętam, mieszkasz w domu teściowej, prawda?
            • kingusia1974 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 14:49
              verdana napisała:

              > O ile pamiętam, mieszkasz w domu teściowej, prawda?

              No widzisz, masz w zanadrzu tyle opinii, "madrosci" i dobrych rad , a nie jestes w stanie zapoznac sie z najbardziej podstawowymi faktami, ktore ktos pisze na forum, chocby tylko w watku zalozycielskim.
              Skup sie najpierw na tym co kto konkretnie pisze, a potem wylewaj tak obficie ze skarbnicy swojej "wiedzy" i "madrosci".
    • aandzia43 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 21:04
      Mogę jeszcze rzutem dobrej woli zrozumieć zgodę syna na wpadanie do domu pod jego nieobecność (no dobra, kwiatki podlać, skontrolować czy kran nie cieknie, wrzucić smakołyk do lodówki) - to się jeszcze mieści w schemacie samopomocy wewnątrzrodzinnej. Kiedy syn mieszka sam, ma się rozumieć. Ale w moim rozumieniu męskości nie mieszczą się słodkie esemesiki wysyłane do matki, babki, ciotki ileś tam razy dziennie oraz, o zgrozo, esemesy z randki na temat jej przebiegu! No nei mieszczą się i już! Zanim zaczęłam rozkminiać postać matki pomyślałam: ale infantylny typ. Dziecinada. To mężczyzna czy zakochany w mamusi siedmiolatek?
      • verdana Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 21:21
        Wpaść podlać kwiatki i tyle każdy może. Nawet jak mieszka para, bo kwiatki wody potrzebują. To nie jest wtrącanie się w życie rodziny. Przestawienie figurek to już o krok za daleko. Przestawienie figurek dziewczyny to horror, zgroza i łamanie rąk:)
    • feronique Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 21:47
      Współczuję. Mój pierwszy chłopak miał problem uzależnienia od mamusi, która do tego bardzo ładnie nim manipulowała, stosowała szantaże emocjonalne i inne takie, no i mimo że była dla mnie zawsze przemiła i uważała, że mnie uwielbia, to jednak była główną przyczyną rozpadu związku (a facet po szkodzie zmądrzał i zrozumiał, że jednak miała rację, twierdząc, że ich stosunki nie mieszczą się w szeroko pojętej normie).
      Nie dziwię Ci się, że nie cierpisz jego matki - mądra, dorosła kobieta powinna sobie świetnie zdawać sprawę, że dorosły syn, jeszcze na dodatek będący w stałym związku, powinien już tę matkę zostawić w świętym spokoju i skoro on nie ma siły na odcięcie pępowiny, to ona sama powinna to zrobić i kazać mu się zająć partnerką oraz własnym, dorosłym życiem, a nie wypisywaniem miłosnych smsów do mamusi.
      Ja na Twoim miejscu zrobiłabym karczemną awanturę i tyle. Ale wiem z doświadczenia, że to mało skuteczna metoda. Mojemu dawnemu byłemu dopiero terapia uświadomiła, że ma problem. A dodam tylko, że byliśmy dużo młodsi niż Wy teraz. Potem już unikałam jak ognia facetów uzależnionych od mamy.
      • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 23:09
        No nie wiem, jeśli jestes w stanie zdzierżyc tą relację emocjonalnie, to trwaj w niej dalej..., ja bym na Twoim miejscu nie dała rady, jak dla mnie ten facet jest do spuszczenia, jemu następne 20 lat zajmie odpępowienie się od mamusi, a w tym czasie Ty będziesz sobie szarpała swoje nerwy. Jak dla mnie MASAKRA. Facet dzidzius...
        • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 23:15
          a z tym zdaniem brakpolskichliter zgadzam się w 100 %:

          "I to nie jest tak, ze jego stara jest potworem, a on jest obrzydliwym nic niewartym mamincycem. Ale kombinacja jego slabosci i braku umiejetnosci/checi stawiania granic, Twoich deficytow pewnosci siebie i tendencji do znaczenia terenu przez jego matke jakos nie wrozy happy endu."
          • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 23:20
            a to co napisała verdana, jest b. trafne:

            "I cóż zatem Ci powiem? Masz rację pisząc "patologiczna" - ale to nie jest zazdrość, to mamusia. Twoje uczucia sa jak najbardziej adekwatne do sytuacji. Tak, jak jestem wrogiem przetrzepywania telefonu, tak zrobiłabym w tym wypadku wyjątek. Ty nie szukasz dowodów zdrady, tylko niedyskrecji, która dotyczy bezpośrednio Ciebie. Jeśli całujesz sie z chłopakiem, to nie z jego mamusią - masz prawo do tego, aby takie rzeczy nie wychodziły bez Twojej zgody poza Was oboje. Przemeblowanie mieszkania jest groźne - oznacza to, że mamusia nie pogodziła sie z dorosłością syna.
            Ja bym w tym wypadku nie zrywała, ale była też ostrożna z planowaniem.Jedyne, co przemawia na korzyść chłopaka, to fakt, ze o ile dobrze liczę - dopiero rok mieszka poza domem, wiec jeszcze nie wyzbył sie pewnych przyzwyczajeń, ze reaguje na zbyt daleko idącą ingerencję. Poczekaj w jakim kierunku to sie rozwinie - czy uda Ci sie przekonać faceta, zę jest przede wszystkim Twoim partnerem, a nie synkiem mamusi i mamusia może byc najukochańsza, ale nie może mu włazić do łóżka. Za rok powinnaś już wiedzieć, czy coś sie zmieniło. Nie? To uciekaj. Tak? To warto inwestować dalej w związek.
            No i nie daj sobie wmówić, że z Tobą jest coś nie w porządku."
            • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 23:41
              Co do trzepania telefonu, masz pełne podstawy by to robic, więc nie obwiniaj się za to. Odnośnie Twojego wchodzenia w relacje z problemowymi facetami, nad tym bym się zastanowiła, byc może ze nawet na terapii, bo skąd masz ciągoty do takich popaprańców???? (aktualny pan tez do końca NORMALNY nie jest) skoro Twoja rodzina jest świetna i dzieciństwo miałaś udane? Moze powinnaś pogrzebac w przeszłości?
              • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 00:13
                > Co do trzepania telefonu, masz pełne podstawy by to robic, więc nie obwiniaj si
                > ę za to.

                Nope. Nikt nie ma prawa wbrew Twojej woli trzepać Twojego telefonu. To jest bezdyskusyjne.
                • feronique Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 08:00
                  > Nope. Nikt nie ma prawa wbrew Twojej woli trzepać Twojego telefonu. To jest bez
                  > dyskusyjne.

                  I jeśli np. mąż podejrzewa, że żona go zdradza lub na odwrót, próby rozmów nic nie dają, bo to drugie idzie w zaparte albo robi z tego pierwszego wariata (już abstrahując od tego, że przeważnie poruszenie tematu wprost oznacza, że druga osoba się zacznie tak czaić, że już nigdy niczego się nie dowiemy, chyba że na rozprawie rozwodowej), to co należy zrobić Twoim zdaniem? Wynajęcie detektywa lub śledzenie to Twoim zdaniem mniejsze naruszenie prywatności? Ja tam myślę, że gdyby mąż podejrzewał, że robię coś, co mogłoby naszemu związkowi zagrażać, to ma pełne prawo do przeszukania mi telefonu, komputera i kieszeni. A tutaj działania partnera mogą być dla związku destrukcyjne w skutkach.
                  • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 08:27

                    > I jeśli np. mąż podejrzewa, że żona go zdradza lub na odwrót, próby rozmów nic
                    > nie dają, bo to drugie idzie w zaparte albo robi z tego pierwszego wariata


                    Zasugerować że dalsze uchylanie się od rozmowy i wyjaśnienia niejasności będzie skutkowało separacją?

                    Racjonalizowanie przemocy jest bardzo złym tropem. Nie ważne czy chodzi o bicie, przeglądanie telefonu, czytanie pamiętnika czy cokolwiek innego. Owszem, są sytuacje ekstremalne, zagrażające życiu lub zdrowiu które to jakoś uzasadniają, ale to są wyjątki.

                    Oczywiście jest to też kwestia środowiska. Są takie gdzie zachowania przemocowe są akceptowalną normą, wręcz sposobem komunikacji, a listy uzasadnień dlaczego on musiał ją zbić albo ona przetrzepać mu telefon są długie i rozbudowane.
                    Dla mnie zachowanie przemocowe (nie ważne czy partner by mnie uderzył czy trzepał mi telefon) jest powodem nawet do tego by natychmiastowo zakończyć związek.
                • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 08:24
                  Bezdyskusyjne to jest może dla Ciebie tiffany, dla mnie nie jest. Sprawdzałabym podobnie jak autorka wątku granice w wykonaniu tego pana, a koleś przekracza granice nagminnie. Pisanie mamusi o lezeniu na kanapie i całowaniu się z dziewczyną jest poniżej wszelkiej dopuszczalnej normy. Pytanie o czym jeszcze ten niedojrzały koleś mamusi wypisuje i opowiada. Dla mnie to nie chłop, to małe dziecko.
                  • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 08:33
                    Pisanie mamusi o lezeniu na kanapie i całowaniu się z dziewcz
                    > yną jest poniżej wszelkiej dopuszczalnej normy.


                    I w odpowiedzi na zachowanie poniżej normy trzeba się dostosować? Co to wniesie?
                    Kiedyś słyszałam tłumaczenie (kobiety!) że jak bije mąż to należy mu pluć do herbaty. Bez urazy, ale dla mnie ten kierunek myślenia jest z doopy.
                    • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 09:32
                      Autorka ma watpliwosci odnośnie faceta, stąd to trzepanie telefonu, zastanawia się czy jest maminsynkiem. To trzepanie ma określony cel tj. sprawdzenie jak daleko posuwa się facet w swoich zachowaniach w stosunku do mamusi i jak wiele z ich życia intymnego/prywatnego ujawnia matce. W inny sposób cięzko jej się będzie tego dowiedziec, facet się przeciez nie przyzna, stąd takie działanie. Rozumiem, że ma to na celu ustalenie czy warto w to dalej brnąc czy tez nalezy sobie pana odpuscic... Jezeli autorka nie zamierza sobie pana odpuszczac a dalej zamierza mu trzepac telefon, po to aby wiedziec co mówi matce, wówczas takie zachowanie nie ma najmniejszego sensu, bo powoduje jedynie frustrację po kolejnych "odkryciach" i nic więcej. W takiej sytuacji lepiej nie wiedziec co ten pożal się boże chłoptaś swojej mamci pisze i mówi...
                      • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 10:01
                        Jezeli autorka nie zamierza sobie pana odpuszczac a dalej zam
                        > ierza mu trzepac telefon, po to aby wiedziec co mówi matce, wówczas takie zacho
                        > wanie nie ma najmniejszego sensu, bo powoduje jedynie frustrację po kolejnych "
                        > odkryciach" i nic więcej.


                        Ja tak właśnie tę sytuację odczytałam. Dziewczyna już od pewnego czasu wie co jej facet wypisuje (zresztą niektórymi smsami sam się chwali) a telefon dalej trzepie z niezdrowej ciekawości. Przy czym fajne jest to, iż zdaje sobie sprawę że nie powinna tego robić.

                        Kwestia że to bez sensu to jedno, oprócz tego jest to zwyczajnie nie fair. Samo to że facet też nie jest fair niewiele w tym kontekście zmienia, moralność zależna od postawy innych ludzi jest do chrzanu.
    • kingusia1974 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 01:06
      Mam podobna sytuacje, lacznie z tym przemeblowywaniem nie swojego (ani przez siebie nie kupionego) mieszkania meza.
      Moj maz sie odpepawia pod wplywem coraz wiekszych przegiec swoich rodzicow, mojej wielkiej na nich zlosci ale takze pod wplywem opinii siostry bedacej w czestych konfliktach z rodzicami.
      Nie polecam zerwania, bo facet moze byc wartosciowy. Tlumacz mu jednak delikatnie ale codziennie co jest nie ok. w koncu do niego dotrze.
      • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 08:26
        kingusia od ilu lat tak już swojemu tłumaczysz?
        • kingusia1974 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 14:42
          Zuzi tak od 4 lat kiedy zakumalam, ze moj sie nie odpepowil. Ale zaczyna dzialac od niedawna. Pomogly mi w tym okolicznosci zyciowe, ktore jasno wskazaly, ze jak "prawdziwych przyjaciol (i rodzine) poznaje sie w biedzie, to tesciow raczej do zadnej z tych grup zaliczyc absolutnie nie mozna. Po prostu mojemu sie oczy otworzyly, juz wie, rozumie i popiera,, ze na starosc tesciowie beda goscic tylko jedna osobe z rodziny tj. wlasnie jego, bo pies z kulawa noga do nich nie zajrzy. i to pod warunkiem,ze nie wkurza go bardziej.
          Takze cierpliwosc i tlumaczenie plus dogodne okolicznosci zyciowe moga czasem dac rezultaty.
    • amb25 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 07:52
      Ja mysle, ze Tesciowa Cie zakceptowala jako narzeczona/przyszlo zone syna, a wiec w potocznym slowniku swoja przyszlo "corke" - Wszak wiekszosc mowi do TEsciowych MAmo.
      A Corka to dziecko - wie ty juz jestes jej dzieckiem, ktore mieszka z drugim jej dzieckiem. A wiadomo, dzieci bez mamusi sobie nie radza :) Wiec ona tak z potrzeby serca...
      A jesli robi cos w tajemnicy przed Toba to z obawy, ze bys sie nie zgodzila.
      Realcaji matka-syn trudno bedzie zmienic i jesli to sie uda to wymaga czasu i pracy.
      Na dluzsza mete to trzeba miec zelazny charakter, zeby to wytrzymac, albo wykorzystac Tesciowa do swoich celow (maniulacja).
    • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 13:28
      Dziekuje wszystkim za odpowiedzi.
      Verdanie dziekuje bardzo za wypowiedz od tej „drugiej strony barykady”. Mowisz podobnie jak moja mama- obserwowac, zobaczyc, czy sie odpepowi, a w razie czego pakowac manatki. Jak pozalilam sie mamie, ze tesciowa poprzestawiala mi nawet figurki i kosemtyki w lazience, to mama sie oburzyla, i powiedziala, ze ona i tata nigdy w zyciu by sie tak nie zachowali. Zreszta, moi rodzice zawsze szanowali prywatnosc moja i siostry- nie czytali listow, pamietnikow, sms-ow, nie wchodzili bez pukania...az dziw, ze ja mam taka potrzebe kontroli!
      Aandzia43- Tobie rowniez dziekuje za wypowiedz. U nas akurat powodow nie maja- kwiatkow nie mamy, zwierzakow na razie tez nie, nie trzeba niczego podlewac, kota karmic rowniez ;) Ale zgadzam sie, to by sie jeszcze miescilo w formie „samopomocy rodzinnej”. Niestety oni przegieli i to mocno.
      Feronique- jak przejawialo sie uzaleznienie Twojego faceta od matki?
      Amb25- masz racje, ona czesto mowi o nas „moje dzieci”, albo „dzieciaczki”. Ja jestem akurat przeciwniczka mowienia tesciom na „mamo/tato”, bo rodzicow jednych juz mam, wiecej mi nie trzeba.
      Zuzi i t1ffany dysputowaly na temat trzepania telefonu. Ja sie zgadzam z t1ffany, mimo, iz to troche wbrew temu, co sama robie...ale zostalam tak wychowana, ze nie grzebie sie w prywatnych rzeczach, nawet bardzo bliskiej osoby. Kazdy potrzebuje prywatnosci i te prywatnosc nalezy uszanowac. Dlatego robie to, ale mam wyrzuty i czuje sie wstretnie. Zwl. ze on mi nigdy niczego nie przeglada... zostawia telefon, ufajac, ze i ja tego nie robie...
      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 13:40
        A, no i z moich jakichs tam ostatnich przeszpiegow wynika, ze juz nie pisze matce o tym calowaniu na kanapie i tak dalej, ale to, ze jej kiedys napisal, dostatecznie mnie rozsierdzilo i mam to w glowie, no niestety...
        Powiem tak- on uwaza, ze to ja jestem srednio odpepowiona, bo bardzo lubie dzielic sie z rodzicami wieloma sprawami. Mamy praktycznie codzienny kontakt, zwl. z mama. Niemniej, ja mamy do lozka nie ciagne. Opowiadam jej co w pracy i jak u nas, ale bez szczegolow, ktore nie sa przeznaczone dla rodzicow. Moi sa dla mnie wsparciem, ale w nic sie nigdy nie wtracaja, nie ingeruja...kiedys przegielam, cos tam mamie sie pozalilam po klotni, to mnie sama upomniala, ze jestem dorosla i mam rozwiazywac spory z samym zainteresowanym, zwl. ze ona nie chce zmieniac o nim zdania, a jak bede jej mowic o takich rzeczach, to moze sie tak stac. Wiec i ja zmadrzalam i kontakt z rodzicami mam taki, jak byc powinien. Zadnych intymnych zwierzen.

        Swego czasu bylo tak, ze jak chodzilismy do rodzicow, to kazde do swoich. Ja jechalam do siebie, on do siebie w weekend (nasi rodzice tez mieszkaja w odleglosci kilku przystankow od siebie), a potem razem wracalismy do domu. Ale potem uznalismy, ze moze jednak warto chodzic czesciej razem, zeby jednak oni tez zaczeli sie przyzwyczajac (zwl. ze kiedys, jak jego rodzice byli za granica, chyba podczas majowki, to on byl ze mna na dwoch rodzinnych imprezach i potem jak poszedl odwiedzic swoich, to mu powiedzieli, ze sie boja, ze ja go chce od rodziny odciagnac....czym sie ze mna podzielil. Podobno od razu im odrzekl, ze nie chce tego zrobic, i zeby nie panikowali.) No i teraz chodzimy razem. Tesciowa zawsze daje mi buziaka na przywitanie i pozegnanie i ogolnie jest sympatyczna. Ale jak tak teraz skladam wszystko w calosc, to sie zastanawiam, czy po prostu nie jest to "trzymanie wroga blisko":

        - czesto mowi "X jest taka do mnie podobna. Taka ladna" (ja w tym widze pokazanie synowi, ze wybiera kogos podobnego do mamy. Btw- podobny to my mamy tylko kolor wlosow)
        - miala kiedys nasze zdjecia z jakiejs ich rodzinnej imprezy i potem opowiadala mojego facetowi, jak to jej kolezanki, po obejrzeniu zdjec, skomentowaly, ze wygladam zupelnie jak jej corka, taaaaka podobna

        Ogolnie czesto podkresla to nasze domniemane podobienstwo.
        No, a z drugiej strony sie boi, ze syna odciagne od rodziny.

        Az sie zastanawiam, co siedzi w jej glowie, co ona mysli, czy jej tez z tym ciezko. Mysle, ze na pewno. Wszak przez 20 lat z hakiem miala dziecko dla siebie, a teraz przyszla jakas dziewucha co go zna rok i chce byc numerem 1....
        • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 13:57
          Ja bym na twoim miejsu przeczytała 2 książki; "Toksyczni rodzice" i "Toksyczni ludzie". To co powiedzieli mu na temat odciągania od rodziny jest chore. To przestawianie rzeczy w Waszym mieszkaniu też jest chore. Jego opisy przebiegu Waszych spotkań to kolejne chore zachowanie.
          W toksycznych rodzinach dzieci są "wychowywane" inaczej, jest to taka toksyczna pedagogika, budowana jest z nimi więź za pomocą manipulacji, czesto kompletnie dla dziecka niezauwazalnych, no bo przecież rodzice wspierają i chcą dobrze, kupują mieszkanie i niby są tacy "cacy glacy", ale to wszystko to tylko fasada pod publiczkę. Sens takiego "wychowania" polega na tym, że dziecko ma byc od nich zalezne emocj. i dlatego to mieszkanie dostaje, bo wtedy łatwiej nim manipulowac i wsiasc mu na poczucie winy itp. Poza tym rodzina toksyczna to matka, ojciec, siostra i brat a wszystkie osoby spoza rodziny tupu synowa/zięc, to w mniemaniu takich ludzi nie najbliższa rodzina. To stąd biorą się teksty typu "mamusię masz tylko jedną, a żon możesz miec kilka" itp. Na Twoim miejscu byłabym b. uważna co do wybranka, bo może okazac się że facet za Twoimi plecami jest sterowany przez toksyczną rodzinkę. Zacznij go testowac, stawiac go w sytuacjach mocno niewygodnych dla niego, w których będzie musiał dokonac wyboru niezgodnego z widzimisię jego matki i ojca. I nie wierz jedynie w jego zapewnienia, bo mówic można co tylko slina na język przyniesie, przyglądaj się jego czynom/zachowaniom i to b. uważnie. Temat ślubu/małżeństwa odwlekaj jak tylko się da, do czasu aż będziesz pewna, że nie zaryzykujesz swoim życiem wchodząc do takiej rodziny. Facet jest b. niedojrzały, a to już b. źle świadczy o jego rodzicach, o tym jak go wychowali.
          • verdana Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 14:22
            Testowanie i stawianie w sytuacjach niewygodnych, tak, aby ktoś musiał wybierać to świetna metoda, aby stracić nawet bardzo dobrego partnera. Nikt nie chce być w związku ani testowany, ani świadomie narażany na przykrości, które mają na celu sprawdzenie, czy na pewno partner robi wszystko nie pod dyktando mamusi - tylko pod dyktando partnerki...
            • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 14:59
              zgadzam sie, sama czulabym sie paskudnie, bedac wciaz wystawiana na probe przez bliska osobe...
              nie chce robic takich rzeczy.

              verdana napisała:

              > Testowanie i stawianie w sytuacjach niewygodnych, tak, aby ktoś musiał wybierać
              > to świetna metoda, aby stracić nawet bardzo dobrego partnera. Nikt nie chce by
              > ć w związku ani testowany, ani świadomie narażany na przykrości, które mają na
              > celu sprawdzenie, czy na pewno partner robi wszystko nie pod dyktando mamusi -
              > tylko pod dyktando partnerki...
          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 15:09
            Zuzi, a autorzy tych ksiazek???

            zuzi.1 napisała:

            > Ja bym na twoim miejsu przeczytała 2 książki; "Toksyczni rodzice" i "Toksyczni
            > ludzie".
            • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 21:26
              Susan Forward i Lillian Glass
        • brak.polskich.liter Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 14:34
          korpodziewcze napisał(a):

          > Powiem tak- on uwaza, ze to ja jestem srednio odpepowiona, bo bardzo lubie dzie
          > lic sie z rodzicami wieloma sprawami. Mamy praktycznie codzienny kontakt, zwl.
          > z mama. Niemniej, ja mamy do lozka nie ciagne. Opowiadam jej co w pracy i jak u
          > nas, ale bez szczegolow, ktore nie sa przeznaczone dla rodzicow. Moi sa dla mn
          > ie wsparciem, ale w nic sie nigdy nie wtracaja, nie ingeruja..

          Wiec w sporach z facetem o jego kontakty z matka stoisz na jeszcze bardziej sliskim gruncie. Jesli sie z nim skonfrontujesz, to na bank w ktoryms momencie uslyszysz, ze "ty do swojej mamusi to cwierkasz nonstop, a jemu to zabraniasz i o co ci w ogole chodzi".
          Jesli chcesz jednak zawalczyc o swoj zwiazek, to sie na to przygotuj.

          > Tesciowa zawsze daje mi buziaka na przywitanie i pozegnanie i ogolnie jest sympatyczna.

          To absolutnie o niczym nie swiadczy. Ani o tym, ze ona Cie lubi, ani wrecz przeciwnie.
          I blagam, nie pisz "tesciowa" o matce faceta, z ktorym jestes niespelna rok! To naprawde jest dosc swiezy zwiazek, a to, ze bardzo szybko zamieszkaliscie razem nie jest zadnym dowodem na wyjatkowa zazylosc, dotarcie i dopasowanie. Po prostu szybko zamieszkaliscie razem i tyle.
          Wspolne gary po miesiacu to nie wehikul czasu.

          > - czesto mowi "X jest taka do mnie podobna. Taka ladna" (ja w tym widze pokazan
          > ie synowi, ze wybiera kogos podobnego do mamy. Btw- podobny to my mamy tylko ko
          > lor wlosow)

          No, mnie by sie na taki tekst zapalily nie tylko czerwone lampki ostrzegawcze, ale wielki, czerwony neon.
          A co Twoj ukochany na takie teksty osobistej mamuni?

          > Az sie zastanawiam, co siedzi w jej glowie, co ona mysli, czy jej tez
          > z tym ciezko. Mysle, ze na pewno. Wszak przez 20 lat z hakiem miala dziecko dla
          > siebie, a teraz przyszla jakas dziewucha co go zna rok i chce byc numerem 1...

          A jakie to ma znaczenie, co siedzi w jej glowie?
          Nie zajmuj sie tym, bo po pierwsze, nie masz zadnego sposobu na sprawdzenie tego, a po drugie, z Twojego punktu widzenia jest to nieistotne.
          Skup sie raczej na zachowaniu swojego faceta, bo to z tym masz problem.
          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 14:57
            brak.polskich.liter, czemu mam wrazenie, ze piszesz do mnie bardzo protekcjonalnie?
            czy wg. Ciebie zachowuje sie jak totalna gowniara?

            Pisze tesciowa, bo nomenklatura nie ma tu wielkiego znaczenia. Pani X/tesciowa, whatever, wiemy o kogo chodzi.
            Nie mowie, ze to, ze szybko zamieszkalismy razem jest dowodem na cokolwiek. Ale tak, uwazam, ze pewna zazylosc juz mamy, i nie uwazam, ze to niemozliwe, zeby nawet po krotkim czasie byc zaangazowanym w zwiazek.
            Nie mowie, ze juz jestesmy dopasowani i zgrani jak stare dobre malzenstwo- wiadomo. I nie twierdze tez, ze pozjadalam wszystkie rozumy w kwestiach zwiazkowych, bo jestem z kims niecaly rok.
            Gwoli scislosci.

            Jak ona mowi, ze jestem do niej podobna, to on raczej specjalnie tego nie komentuje. Nie wpada w zachwyt. Nie przytakuje. Powtorzyl mi je po prostu. I ja wlasciwie na poczatku tez nie mialam z tym wielkiiego problemu. Teraz dopiero, jak zlozylam to w calosc, to mi sie zapalila ostrzegawcza lampka...

            A, ze mnie interesuje, co ona mysli, to akurat nic zlego. Nie skupiam sie na tym jakos wybitnie, to jest jakby watek poboczny. Z czysto ludzkiej ciekawosci chcialabym wiedziec, co kobita sobie mysli. Co ogolnie mysla matki jedynakow o dziewczynach swoich synow. I tyle.
            • paris-texas-warsaw Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 15:12
              Teraz jak więcej napisałaś, to wydaje mi się, że mniej ważna jest matka, niż Twój stosunek do tego związku. Mam taką podprogową impresję, jakby to wszytsko pisała jedna z 40 letnich mężatek, których sporo tu na forum. Walidacja;) związku świadczy często o braku namiętności, nie chodzi mi o taką seksualną, ale takie specyficzne oderwanie od wszystkiego na poczatku związków, gdy człowieka mało co obchodzi, świat zewnętrzny, znajomi i rodzice odchodzą gdzieś na bok i liczy się tylko dana para. Te ciche dni, te potem wyjaśniania na bieżąco, te rady mamy by się przyglądać, etc. Nie wiem, czy faktycznie z Tobą coś nie tak, czy ten poprzedni związek taki był ciężki, ale w sumie mało kto z młodych osób po rozstaniu musi korzystać z porad psychologa. Może to jest też przyczyną tego "patrzenia z boku" na coś w czym formalnie jesteś. Ja Wam nie wróżę wspólnej przyszłości, odezwij się za trzy lata i napisz czy nie miałam racji. Powodzenia:)
              • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 15:17
                Znam pare osob jeszcze przed 30tka, ktore akurat z takiej pomocy korzystaly :)
                wiec to chyba nie zalezy od wieku. Tak mysle.
                Nie ma co generalizowac.
                Niestety pelno popapranych ludzi, wiec i po zwiazkach czesto trzeba sie zbierac.

                Ze ze mna cos nie tak, to ja wiem na pewno ;)
                Dlatego pracuje nad soba.

                To pewnie jest kombinacja moich problemow plus tego, z czym przyszlo mi sie zmagac.
                O ile nad soba moge pracowac, o tyle nad matka chlopa juz nie....


                paris-texas-warsaw napisała:

                > Teraz jak więcej napisałaś, to wydaje mi się, że mniej ważna jest matka, niż Tw
                > ój stosunek do tego związku. Mam taką podprogową impresję, jakby to wszytsko pi
                > sała jedna z 40 letnich mężatek, których sporo tu na forum. Walidacja;) związku
                > świadczy często o braku namiętności, nie chodzi mi o taką seksualną, ale takie
                > specyficzne oderwanie od wszystkiego na poczatku związków, gdy człowieka mało
                > co obchodzi, świat zewnętrzny, znajomi i rodzice odchodzą gdzieś na bok i liczy
                > się tylko dana para. Te ciche dni, te potem wyjaśniania na bieżąco, te rady ma
                > my by się przyglądać, etc. Nie wiem, czy faktycznie z Tobą coś nie tak, czy ten
                > poprzedni związek taki był ciężki, ale w sumie mało kto z młodych osób po rozs
                > taniu musi korzystać z porad psychologa. Może to jest też przyczyną tego "patrz
                > enia z boku" na coś w czym formalnie jesteś. Ja Wam nie wróżę wspólnej przyszło
                > ści, odezwij się za trzy lata i napisz czy nie miałam racji. Powodzenia:)
            • brak.polskich.liter Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 15:23
              orpodziewcze napisał(a):

              > brak.polskich.liter, czemu mam wrazenie, ze piszesz do mnie bardzo protekcjonal
              > nie?

              Czemu?
              Bo najprawdopodobniej uderzylam w czuly punkt.

              Ale to nie jest protekcjonalnosc. To zimny prysznic. Moze za jakis czas przeczytasz znowu posty moje i paru innych forumek i wtedy zobaczysz ich tresc w nieco innym swietle.
              A moze nie.

              Zagailam o te "tesciowa", bo to IMO wspolgra z tekstami o "naszym mieszkaniu", "mieszkaniem na naszych warunkach" i paroma innymi kwiatkami, ktorych nasadzilas w tym watku. Co z kolei wynika raczej z Twoich poboznych zyczen, niz czegokolwiek innego. A rzeczywistosc skrzeczy. Zauwazyla to i wypunktowala rozniez Mantis i pare innych dziewczyn. Nie jestesmy w zmowie, nie jestesmy przeciwko Tobie, znamy sie jedynie z forum. Jesli paru osobom Twoje.. eee.. zapedzenie sie z terminologia (biorac pod uwage krotki staz zwiazku) rzucilo sie w oczy, to moze cos jest na rzeczy, nie sadzisz?

              > A, ze mnie interesuje, co ona mysli, to akurat nic zlego.

              Nie jest ani zle, ani dobre. Jest strata czasu.
              Tego nie masz szans sie dowiedziec. Po prostu.
              A matki jedynakow sa bardzo rozne i jedyne, co je laczy, to posiadanie pojedynczej sztuki potomstwa.
              • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 15:33
                Fair enough, natomiast- czy nie jest to z Waszej strony zauwazacie tylko jednej strony medalu?
                Ze "rzeczywistosc skrzeczy". Ok, matka chlopa byla w mieszkaniu i przestawila rzeczy.
                On sie wkurzyl i ja opieprzyl- czy to nie jest dobry znak i to owe stawianie granic, o ktorym tez tutaj byla mowa? (ze powinna miec te granice postawione). Dla mnie to juz byla jakas proba, wszak powiedziala, ze juz nigdy nie przyjdzie jak nas nie ma.

                Nie widze tego tak, ze jest tu jakas zmowa przeciwko mnie, ani tez nie snuje spiskowej teorii dziejow. Nie lubie tylko traktowania z gory, jakbym byla malo myslaca gowniara. Wczesniej tez pisalas "zwiazki zawierane w tym wieku czesto nie sa na cale zycie i to normalne". Ja to odebralam jak cos w stylu "dobra tam, dzieciaku, teraz zabawa, a potem bedzie czas na cos powaznego, jak dorosniesz". Ale to oczywiste, ze jestem wyczulona, moge odbierac cos inaczej, niz mial na mysli autor, a do tego wszystkiego to jest slowo pisane, co na pewno utrudnia sprawe.

                Pewnie, ze sie nie dowiem, co matka chlopa o tym mysli.
                Dlatego wtracilam to jako taka refleksje, ze czasem sobie mysle, co ona mysli.
                A ze dociekac nie bede, wiadomo. Nigdy sie nie dowiem.
                jedynie npdst. jej zachowan moge wywnioskowac, co jej moze po glowie chodzic.

                brak.polskich.liter napisała:

                > orpodziewcze napisał(a):
                >
                > > brak.polskich.liter, czemu mam wrazenie, ze piszesz do mnie bardzo protek
                > cjonal
                > > nie?
                >
                > Czemu?
                > Bo najprawdopodobniej uderzylam w czuly punkt.
                >
                > Ale to nie jest protekcjonalnosc. To zimny prysznic. Moze za jakis czas przeczy
                > tasz znowu posty moje i paru innych forumek i wtedy zobaczysz ich tresc w niec
                > o innym swietle.
                > A moze nie.
                >
                > Zagailam o te "tesciowa", bo to IMO wspolgra z tekstami o "naszym mieszkaniu",
                > "mieszkaniem na naszych warunkach" i paroma innymi kwiatkami, ktorych nasadzila
                > s w tym watku. Co z kolei wynika raczej z Twoich poboznych zyczen, niz czegokol
                > wiek innego. A rzeczywistosc skrzeczy. Zauwazyla to i wypunktowala rozniez Mant
                > is i pare innych dziewczyn. Nie jestesmy w zmowie, nie jestesmy przeciwko Tobie
                > , znamy sie jedynie z forum. Jesli paru osobom Twoje.. eee.. zapedzenie sie z
                > terminologia (biorac pod uwage krotki staz zwiazku) rzucilo sie w oczy, to moze
                > cos jest na rzeczy, nie sadzisz?
                >
                > > A, ze mnie interesuje, co ona mysli, to akurat nic zlego.
                >
                > Nie jest ani zle, ani dobre. Jest strata czasu.
                > Tego nie masz szans sie dowiedziec. Po prostu.
                > A matki jedynakow sa bardzo rozne i jedyne, co je laczy, to posiadanie pojedync
                > zej sztuki potomstwa.
                >
                • brak.polskich.liter Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 15:54
                  korpodziewcze napisał(a):

                  > Nie lubie tylko traktowania z gory, jakbym byla malo my
                  > slaca gowniara. Wczesniej tez pisalas "zwiazki zawierane w tym wieku czesto nie
                  > sa na cale zycie i to normalne". Ja to odebralam jak cos w stylu "dobra tam, d
                  > zieciaku, teraz zabawa, a potem bedzie czas na cos powaznego, jak dorosniesz".
                  > Ale to oczywiste, ze jestem wyczulona, moge odbierac cos inaczej, niz mial na m
                  > ysli autor, a do tego wszystkiego to jest slowo pisane, co na pewno utrudnia sp
                  > rawe.

                  Nikt nie lubi byc traktowanym z gory.
                  Jestes wyczulona, czy wrecz przeczulona w pewnych kwestiach - bo Cie dana sprawa dotyka bardzo osobiscie. To zrozumiale.

                  Jeszcze raz - to nie jest osobista krytyka Twojego zwiazku.
                  Byla to uwaga natury raczej ogolnej, poparta obserwacjami z wlasnego i cudzego ogrodka, na przestrzeni 20+ lat. Te "wczesne" zwiazki rozpadaja sie naprawde czesto, z roznych powodow, nazwe to roboczo "rozwojowych". Warto miec to na uwadze. I nie swiadczy to o ich niewaznosci - ot, etap w zyciu.
                  I o wiele lepsze decyzje podejmuje sie, majac gdzies w glowie takie wewnetrzne pozwolenie na zakonczenie zwiazku, niz tkwic w czyms z powodu tylez pieknych co falszywych zalozen. Bo to taki obciach - absolutnie niezwykla, jedyna i niepowtarzalna milosc w jasnych lanach, komunia serc, zamieszkanie razem po 2 tygodniach, na wieki wiekow, a tu nagle przyznac sie - glownie przed soba sama - ze dupa mokra?
                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 16:09
                    Pewnie, ze jestem wyczulona, albo i przeczulona, w koncu dotyczy to mnie samej.

                    Z tym obciachem bym tak nie przesadzala. Ze co, sama sobie go narobie? bo to, co pomysla ludzie, to akurat tutaj mnie mniej interesuje. Ostracyzmu nie bedzie.
                    Kiedys to moze i wstyd, jak cos nie poszlo bo bylo amore wielkie i sranie fiolkami. I ze "my juz tak forever and ever".
                    Daleko mi do takiego myslenia, poprzednie doswiadczenia pokazaly, ze nawet cos, co na poczatku wyglada super, sniadanie do lozka, pierdoly, moze sie skonczyc beznadziejnie.
                    Wiec jak trzeba bedzie przyznac, ze "dupa mokra", to ok, przyzna sie. Nie mam klapek na oczach.
                    Ale w zwiazek wchodze raczej z przekonaniem, ze to na zycie, inaczej uwazam, ze to bez sensu.
                    Ale slusznym jest tez nastawic sie, ze zawsze cos moze nie wyjsc. Wiadomo.



                    brak.polskich.liter napisała:

                    > korpodziewcze napisał(a):
                    >
                    > > Nie lubie tylko traktowania z gory, jakbym byla malo my
                    > > slaca gowniara. Wczesniej tez pisalas "zwiazki zawierane w tym wieku czes
                    > to nie
                    > > sa na cale zycie i to normalne". Ja to odebralam jak cos w stylu "dobra t
                    > am, d
                    > > zieciaku, teraz zabawa, a potem bedzie czas na cos powaznego, jak dorosni
                    > esz".
                    > > Ale to oczywiste, ze jestem wyczulona, moge odbierac cos inaczej, niz mia
                    > l na m
                    > > ysli autor, a do tego wszystkiego to jest slowo pisane, co na pewno utrud
                    > nia sp
                    > > rawe.
                    >
                    > Nikt nie lubi byc traktowanym z gory.
                    > Jestes wyczulona, czy wrecz przeczulona w pewnych kwestiach - bo Cie dana spraw
                    > a dotyka bardzo osobiscie. To zrozumiale.
                    >
                    > Jeszcze raz - to nie jest osobista krytyka Twojego zwiazku.
                    > Byla to uwaga natury raczej ogolnej, poparta obserwacjami z wlasnego i cudzego
                    > ogrodka, na przestrzeni 20+ lat. Te "wczesne" zwiazki rozpadaja sie naprawde cz
                    > esto, z roznych powodow, nazwe to roboczo "rozwojowych". Warto miec to na uwad
                    > ze. I nie swiadczy to o ich niewaznosci - ot, etap w zyciu.
                    > I o wiele lepsze decyzje podejmuje sie, majac gdzies w glowie takie wewnetrzne
                    > pozwolenie na zakonczenie zwiazku, niz tkwic w czyms z powodu tylez pieknych co
                    > falszywych zalozen. Bo to taki obciach - absolutnie niezwykla, jedyna i niepo
                    > wtarzalna milosc w jasnych lanach, komunia serc, zamieszkanie razem po 2 tygodn
                    > iach, na wieki wiekow, a tu nagle przyznac sie - glownie przed soba sama - ze d
                    > upa mokra?
                    >
    • kol.3 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 18:19
      Po pierwsze nie rozumiem ludzi, którzy dają rodzicom klucze do swojego mieszkania, a potem mają pretensje.
      Powiem krotko - facet jest jeszcze szczawiem, Ty jesteś starsza, no i kobiety ponoć w tym wieku są dojrzalsze. Na odczepienie się od rodziców potrzebuje czasu i chyba jest na dobrej drodze. Poza tym, generalnie rzecz biorąc, samo pojawienie się kandydatki na żonę nie musi skutkować ochłodzeniem uczuć chłopaka do rodziców. To jest inna relacja, inna miłość, w życiu jest miejsce na miłość do rodziców i do dziewczyny/żony.
      Faktem jest natomiast że pan dość szczegółowo opowiada matce o Waszej znajomości - nie wiemy z czego to wynika - z jego niedojrzałosci, usposobienia czy też z tego, że matka wymaga sprawozdań. Wykryłaś to, bo czytałaś smsy nie do Ciebie adresowane.
      Może być tak, że matka jest typem mentalnie podobnym do Ciebie, kontrolującym tak samo jak i Ty. Synuś poszukał dziewczyny-mamusi i dlatego mu tak dobrze..
      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 18:36


        kol.3 napisała:

        > Po pierwsze nie rozumiem ludzi, którzy dają rodzicom klucze do swojego mieszkan
        > ia, a potem mają pretensje.

        Klucze zostaly przez "zasiedzenie".
        Kupili, pomogli uirzadzic, potem on wyjechal na troche poza rodzinne miasto i oni wtedy czasem wpadali, zwl. matka.

        > Powiem krotko - facet jest jeszcze szczawiem, Ty jesteś starsza, no i kobiety
        > ponoć w tym wieku są dojrzalsze. Na odczepienie się od rodziców potrzebuje czas
        > u i chyba jest na dobrej drodze. Poza tym, generalnie rzecz biorąc, samo pojawi
        > enie się kandydatki na żonę nie musi skutkować ochłodzeniem uczuć chłopaka do
        > rodziców. To jest inna relacja, inna miłość, w życiu jest miejsce na miłość do
        > rodziców i do dziewczyny/żony.

        Alez oczywiscie, i ja nie wymagam, zeby przestal matke kochac. Ani przestal sie kontaktowac, ani tez nie chce, zeby jego uczucia sie ochlodzily.

        > Faktem jest natomiast że pan dość szczegółowo opowiada matce o Waszej znajomośc
        > i - nie wiemy z czego to wynika - z jego niedojrzałosci, usposobienia czy też
        > z tego, że matka wymaga sprawozdań. Wykryłaś to, bo czytałaś smsy nie do Ciebie
        > adresowane.
        > Może być tak, że matka jest typem mentalnie podobnym do Ciebie, kontrolującym
        > tak samo jak i Ty. Synuś poszukał dziewczyny-mamusi i dlatego mu tak dobrze..

        Matka raczej nie jest takim typem.
        A wlasciwie chyba nie wymaga az takich sprawozdan. To on czuje dziwna potrzebe takich opowiesci.
        Matka na ogol nie wymaga szczegolow, to idzie z jego inicjatywy.
        Wlasciwie to nie sadzilam, ze jest kontrolujaca, ale jej wyskok z wizyta w mieszkaniu pokazal, ze jednak ma takie zapedy.
        A ze ja jestem kontrolujaca, to ja wiem. Tyle, ze walcze z tym. On jakos tej kontroli chyba nie odczuwa.

        Niemniej ja sobie to uswiadamiam, uwazam, ze to paskudna cecha, ktora przeszkadza takze (albo i przede wszystkim) mi samej.
        • verdana Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 18:50
          Ja mam kluce do mieszkania dzieci (one mają do mojego). Bo bywa, ze są wakacje, a pęknie rura w domu, prawda? Posiadanie kluczy nie jest równoznaczne z nawiedzaniem domu syna i przemeblowywaniem go.
          Uwazam, ze można czasem coś o swoim związku powiedzieć rodzicom. Ale w ograniczonym, zakresie i nie rodzicom, którzy chcieliby o związku decydować. Całkowite milczenie o związku może oznaczać, że ostaje się samemu ze wszystkimi problemami czy żalami - a wbrew pozorom to wcale nie służy stałości związku.
          Z tym, że trzeba wiedzieć, co można powiedzieć, a co nie. Jak syn mi mówi "Miałem nadzieję, ze Ola będzie trochę sprzątała, jak sie do mnie wprowadziła i przestanę żyć w takim bałaganie", to nie jest źle, jak usłyszy, żeby ruszył d.. i sam sprzątnął. Natomiast bardziej intymne problemy powinien zatrzymać dla siebie, z wyjątkiem sytuacji, gdy związek absolutnie się wali i nie ma co ratować, a człowiek musi się wyżalić.
          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 18:58
            verdana napisała:

            > Ja mam kluce do mieszkania dzieci (one mają do mojego). Bo bywa, ze są wakacje,
            > a pęknie rura w domu, prawda? Posiadanie kluczy nie jest równoznaczne z nawied
            > zaniem domu syna i przemeblowywaniem go.

            Jasne.
            I ja bym, w normalnych okolicznosciach przyrody, im tez klucz chetnie dawala, np. kiedy wyjezdzamy.
            Ale po tym, co odwalili, to uwazam, ze powinni oddac sami z siebie. Na znak tego, ze akceptuja to, co zostalo ustalone.

            > Uwazam, ze można czasem coś o swoim związku powiedzieć rodzicom. Ale w ogranicz
            > onym, zakresie i nie rodzicom, którzy chcieliby o związku decydować. Całkowite
            > milczenie o związku może oznaczać, że ostaje się samemu ze wszystkimi problemam
            > i czy żalami - a wbrew pozorom to wcale nie służy stałości związku.

            Jasne, calkowite milczenie moze tylko sugerowac, ze sa problemy...

            > Z tym, że trzeba wiedzieć, co można powiedzieć, a co nie. Jak syn mi mówi "Miał
            > em nadzieję, ze Ola będzie trochę sprzątała, jak sie do mnie wprowadziła i prze
            > stanę żyć w takim bałaganie", to nie jest źle, jak usłyszy, żeby ruszył d.. i s
            > am sprzątnął. Natomiast bardziej intymne problemy powinien zatrzymać dla siebie
            > , z wyjątkiem sytuacji, gdy związek absolutnie się wali i nie ma co ratować, a
            > człowiek musi się wyżalić.

            Zgadzam sie. Czasem fajnie jak mama nawet kopnie w tylek na rozped.
            Tylko wlasnie, zeby te intymne szczegoly zostawic dla samych zainteresowanych...
          • kol.3 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 24.10.13, 18:13
            Jak jestem na urlopie to wyposażam w klucze i swój nr telefonu zaufaną osobę z bliskiego sąsiedztwa która mi podlewa kwiaty. Jak u mnie pęknie rura to ta osoba wie o tym pierwsza. Jest to dużo praktyczniejsze od dawania kluczy rodzicom którzy często mieszkają daleko i nie mają możliwości obserwowania tego co się może zdarzyć w moim mieszkaniu.
            • verdana Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 24.10.13, 18:31
              Moi rodzice mieszkają blisko, ja mieszkam blisko dzieci - wiec mamy swoje klucze.

              • paris-texas-warsaw Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 24.10.13, 19:29
                Ludzie, fajny topik, wchodzę, szukam tego nowego posta, a tam pięć postów o tym, kto u kogo klucze trzyma... Litości!
                Ps. Ja mam klucze od domu w czterech innych domach (a połowę kluczy jeszcze w jednym miejscu;)). Ale czego to dowodzi?!?!????
                • verdana Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 15:50
                  Że nie ma nic z gruntu złego w samym powierzaniu kluczy rodzicom - złe jest tylko wykorzystywanie tych kluczy w niewłaściwym celu. Bo w końcu zaczniemy dochodzić do absurdu - do rodziny nie wolno dzwonić, nie wolno rozmawiać z matką o niczym, za wyjątkiem pogody , a już powierzenie podlewania kwiatków jest dowodem niezerwanej pępowiny.
                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 15:54
                    Trudno sie nie zgodzic.
                    Nie popadajmy w przesade.
                    Mi by jak najbardziej odpowiadalo powierzanie im kluczy, kiedy gdzies wyjezdzamy, a trzeba by bylo podlac kwiatki, czy np. nakarmic kota (ktorego, notabene, nie posiadamy :) )
                    Nie odpowiada mi tylko to, ze oni "by default" maja klucz i sami decyduja, kiedy zrobic tam male (albo i wieksze) reorganizacje.
                    Ale tak, jak najbardziej sie z Toba, Verdana, zgadzam- nie ma co popadac w przesade, bo zaraz bedzie, ze do matki to telefon raz na dwa tygodnie i tylko gadka-szmatka, bo o niczym nie mozna mowic.

                    verdana napisała:

                    > Że nie ma nic z gruntu złego w samym powierzaniu kluczy rodzicom - złe jest tyl
                    > ko wykorzystywanie tych kluczy w niewłaściwym celu. Bo w końcu zaczniemy dochod
                    > zić do absurdu - do rodziny nie wolno dzwonić, nie wolno rozmawiać z matką o ni
                    > czym, za wyjątkiem pogody , a już powierzenie podlewania kwiatków jest dowodem
                    > niezerwanej pępowiny.
                    • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 17:40
                      Bo to jest tak, że w normalnych sytuacjach, gdy ludzie szanują swoje wzajemne granice, to takie sprawy dzieją się jakby niezauważenie i nikt do nikogo pretensji nie ma, bo nie ma o co..., gorzej, gdy ktoś zaczyna przekraczac te granice normalnosci, wówczas zaczynają się schody i głupie rozmowy przez telefon/powierzenie kluczy moga stanowic podłoże problemu czy konfliktu.
      • amb25 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 24.10.13, 07:04
        ...Faktem jest natomiast że pan dość szczegółowo opowiada matce ...
        Przeciez ona tez opowiada swojej Matce codziennie (ale nie o problemach bo jej Matka nie chcial jej wysluchac, kiedy ona miala problemy - kazala jej radzic sobie samej). Dobrali sie w korcu maku :)
        Autorka raczej powinna sie cieszyc, ze ma Tesciowa ktora ja traktuje jak dziecko niz gdyby miala Tesciowa dla ktorej bylby wrogiem najwiekszym - zlodziejem jej syna. BO gdy autorka watku bedzie miala probemy to Tesiowa jej pewnie pomoze. Nad tym traktowaniem jak dziecko mozna popracowac, bo Tesciowa nie robi tego zlosliwie.
        I dobrze swiadczy o autorce, ze zastanawia sie co tez Tesciowa mysli, bo wiele pan ma to gdzies (ma byc tak jak one chca i zero kompromisu).
        Pan tez nie najgorszy, skoro potrafil powiedziec Mamusi co mysli na temat przestawiania w domu pod ich nieobecnosc.
        • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 24.10.13, 08:13
          > Przeciez ona tez opowiada swojej Matce codziennie (ale nie o problemach bo jej
          > Matka nie chcial jej wysluchac, kiedy ona miala problemy - kazala jej radzic so
          > bie samej). Dobrali sie w korcu maku :)

          Czytaj ze zrozumieniem ;)
          Nigdzie nie napisalam, ze własna matka nie chciała mnie wysłuchać i kazała "radzić sobie samej". Zawsze mne wysluchuje, stwierdziła tylko, ze niezdrowym jest angażowanie rodzicow w problemy w związku, z czym sie zgadzam.
          Poza tym, ja jednak mam inna relacje niż on. Jak sie czasem nie skontaktuje z rodzicami, to jakos tego nie przeżywam, nie opowiadam o intymnych szczegółach z życia. Dużo naszej komunikacji to przekazywanie informacji ("dostałas juz info o potencjalnej nowej pracy?", takie normalne rzeczy, którymi ludzie zwykle dziela sie z rodzina). On natomiast, jeszcze w czasie randkowania, dzielił sie z matka radością (sam tak twierdzi- ze dzielił sie radością, niech mama wie, jaki syn szczęśliwy), i pisał takie rzeczy, co juz zdrowe nie jest.

          Tez nie sadze, ze matka chłopa jest jakas zlosliwa i robi takie rzeczy, bo chce "zaznaczyć teren". Mysle, ze główna pobudka była tutaj jakas troska i opiekuńczosc (w jej rozumieniu). Ale kto ja tam wie....

          Na pewno, jeśli to ma sie udać, to takie jej zachowania muszą ustac.

          • amb25 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 07:31
            Moze i zle Cie zrozumialam.
            Ja taki tekst, szczegilnie od wlasnej matki, debralabym zupelnie inaczej.
            Ja mysle, ze Twoj chlopak tez moze miec troche racji w sprawie twoich kontaktow z twoimi rodzicami.
            • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 09:46
              Autorko przeczytaj jeszcze:
              1. "Koniec współuzależnienia" Beattie Melody;
              2."Miłosc to wybór" Robert Hemfelt i

              3. "Współuzależnienie. Przewodnik dla nowego pokolenia" Beattie Melody

              "Dla kogo została napisana ta książka? Dla tych wszystkich, którzy w pierwszej książce Melody Beattie, Koniec współuzależnienia, odnaleźli własne problemy i wskazówki, jak je rozwiązać. Teraz, po latach, mogą się przekonać, w jakim miejscu się znajdują i czy współuzależnienie nadal jest ich zmorą. Przede wszystkim jednak jest to książka "dla nowego pokolenia" - tych, którzy w momencie publikacji Końca współuzależnienia byli jeszcze dziećmi (wyd. oryg. 1986, wyd. pol. 1994), teraz zaś cierpią z powodu uzależnienia bliskich osób w swoim otoczeniu. Dużo uwagi poświęca też autorka podwójnie uzależnionym, a więc tym, którzy są uzależnieni i współuzależnieni jednocześnie. Takich osób, jak twierdzi Melody Beattie, jest bardzo dużo, gdyż wielu uzależnionych od substancji psychoaktywnych pochodzi z rodzin, w których się tych substancji nadużywa. Książka daje nadzieję lepszego, szczęśliwszego i spełnionego życia. Kiedy zaczynamy troszczyć się o siebie, braki z przeszłości stają się naszymi mocnymi stronami. Wielu współuzależnionych cechują lojalność i oddanie. Wypełniają swoje obowiązki. Popadają w obsesję, ale są przy tym wytrwali. Chcą nieść pomoc i gdy nauczą się, jak pomóc sobie, potrafią to robić. Wielu z nich zostaje liderami, ludźmi, którzy potrafią zmienić świat."
              • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 11:49
                Dzieki, spojrze na pewno.
                Duzo czytam roznych ksiazek na podobne tematy.
                Ze swojej strony polece (nawet i czysto pogladowo) "Milosc toksyczna, milosc dojrzala" Macieja Bennewicza.


                zuzi.1 napisała:

                > Autorko przeczytaj jeszcze:
                > 1. "Koniec współuzależnienia" Beattie Melody;
                > 2."Miłosc to wybór" Robert Hemfelt i
                >
                > 3. "Współuzależnienie. Przewodnik dla nowego pokolenia" Beattie Melody
                >
            • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 11:36
              amb25 napisała:

              > Moze i zle Cie zrozumialam.
              > Ja taki tekst, szczegilnie od wlasnej matki, debralabym zupelnie inaczej.

              Tzn. jak? Jako komunikat "a idz dziecko, nie mam czasu na twoje zale"?

              > Ja mysle, ze Twoj chlopak tez moze miec troche racji w sprawie twoich kontaktow
              > z twoimi rodzicami.

              Dlaczego tak sadzisz?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 24.10.13, 14:27
      Zazdrość to nie jest adekwatne słowo. Pani prawidłowo reaguje na zastaną rzeczywistość.
      Istnieje bowiem przesada w obu reakcjach. Pani partnera i jego matki. Od obojga z nich można wymagać przesunięcia granic i nie będzie to negatywna reakcja w relacjach "synowa - teściowa".
      Dlatego bez przesady i agresji, trzeba uczyć ich oboje, że Pani pogląd w tej sprawie jest inny i woli Pani większe granice, co nie musi oczywiście oznaczać wrogości i wojny. Ale można w tym względzie i" pracować" nad mamą. Ona tez jest odpowiedzialna za ten stan, nie dając synowi sygnału, że lekko przesadza a jego zainteresowanie mamą jest jej nie potrzebne w takim stopniu. Warto uważnie się przyglądać temu jaka będzie reakcja. Bo potem może być za późno. Zaczęlabym całą akcję od nie złośliwych żartów. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 11:37
        Dziekuje za odpowiedz, Pani Agnieszko.
        Na razie monitoruje sytuacje, zarty tez uskuteczniam, niestety czesto nie calkiem niezlosliwe.
        Ale pilnuje sie.

        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > Zazdrość to nie jest adekwatne słowo. Pani prawidłowo reaguje na zastaną rzeczy
        > wistość.
        > Istnieje bowiem przesada w obu reakcjach. Pani partnera i jego matki. Od obojga
        > z nich można wymagać przesunięcia granic i nie będzie to negatywna reakcja w r
        > elacjach "synowa - teściowa".
        > Dlatego bez przesady i agresji, trzeba uczyć ich oboje, że Pani pogląd w tej sp
        > rawie jest inny i woli Pani większe granice, co nie musi oczywiście oznaczać wr
        > ogości i wojny. Ale można w tym względzie i" pracować" nad mamą. Ona tez jest o
        > dpowiedzialna za ten stan, nie dając synowi sygnału, że lekko przesadza a jego
        > zainteresowanie mamą jest jej nie potrzebne w takim stopniu. Warto uważnie się
        > przyglądać temu jaka będzie reakcja. Bo potem może być za późno. Zaczęlabym ca
        > łą akcję od nie złośliwych żartów. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • saguaro70 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 24.10.13, 20:31
      Skoro zadałaś tp pytanie na forum internetowym, to znaczy, że sobie nie radzisz z taką sytuacją.
      Proponuję wizytę u dobrego psychologa.
      Zachowanie Twojego faceta jest po prostu nienormalne. Nie powinien pisać do matki, że leżycie na kanapie i się całujecie! Nie szpieguj go, nie przeglądaj telefonów, ale otwarcie i bez ogródek z nim porozmawiaj. Z jego matką daj sobie na razie spokój.
      To, że rodzice kupili synowi mieszkanie, nie oznacza, że mogą się wtrącać we wszystkie Wasze sprawy. Oni przekraczają wszelkie granice.
      Jeśli po rozmowie z facetem nic się nie zmieni daj sobie spokój z taką miłością. Pocierpisz trochę przez jakiś czas. Bo jak weźmiecie ślub będzie Ci bardzo, bardzo trudno. Skoro teraz matka Twojego faceta przestawia Twoje rzeczy to po ślubie prawie tam zamieszka. A jak się urodzi dziecko to się od niej nie opędzicie.
      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 11:43
        saguaro70 napisała:

        > Skoro zadałaś tp pytanie na forum internetowym, to znaczy, że sobie nie radzisz
        > z taką sytuacją.
        > Proponuję wizytę u dobrego psychologa.

        Nie radze.
        Przy okazji odkrylam, ze mam potrzebe nadmiernej kontroli, i postanowilam cos z tym zrobic, bo tak byc nie moze. Nie dosc, ze sama sie z tym zle czuje i trace do siebie szacunek, to jeszcze moge zatruc zycie chlopu.

        > Zachowanie Twojego faceta jest po prostu nienormalne. Nie powinien pisać do mat
        > ki, że leżycie na kanapie i się całujecie! Nie szpieguj go, nie przeglądaj tele
        > fonów, ale otwarcie i bez ogródek z nim porozmawiaj. Z jego matką daj sobie na
        > razie spokój.

        Rozmawiam. Czesto.
        Ale tez musze wyczuc moment, bo czasem jak za bardzo cisne, to mi chlop staje okoniem i jest porozmawiane.

        > To, że rodzice kupili synowi mieszkanie, nie oznacza, że mogą się wtrącać we ws
        > zystkie Wasze sprawy. Oni przekraczają wszelkie granice.
        > Jeśli po rozmowie z facetem nic się nie zmieni daj sobie spokój z taką miłością
        > . Pocierpisz trochę przez jakiś czas. Bo jak weźmiecie ślub będzie Ci bardzo, b
        > ardzo trudno. Skoro teraz matka Twojego faceta przestawia Twoje rzeczy to po śl
        > ubie prawie tam zamieszka. A jak się urodzi dziecko to się od niej nie opędzici
        > e.

        Matka chlopa powiedziala, ze juz nigdy tak nie zrobi i nie przyjdzie.
        Zauwazylam po tej akcji tez troche mniejsza czestotliwosc ich kontaktow.
        Jak juz jest w domu wieczorem, to nie przychodza sms-y od mamusi. Zapewne zalatwiaja to w ciagu dnia. I dobrze. Ja tez nie rozprawiam z rodzicami jak juz jestesmy w domu po calym dniu.
        Ale zobaczymy. Nie ekscytuje sie nadmiernie.
        Mozliwe, ze jeszcze pare razy trzeba jej bedzie powiedziec "do sluchu".
        Niemniej, jest to inteligentna kobieta, moze "zaskoczy"...
    • vilez Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 16:11
      Matkobosko, właśnie mój syn się szykuje na swoje mieszkanie i zaczynam się po tym wątku bać (bo to głównie ja je mu kupiłam). Wprawdzie, gdy będzie na swoim, to będzie miał 22 lata, no i jak na razie jest sam (niekochliwy), ale właśnie powiedział mi...że będzie tęsknić ;) I pisze czasem do mnie, przysyła mi różne śmieszne rzeczy czy kawałki muzyczne, i opowiada o dziewczynach, które na niego lecą i takie tam. Łomatko, to my chyba patologia.

      Ale na serio. Wtrącanie się do jego mieszkania jest mocno nie ok. Może ta mama jednak nie wiedziała, że Ty tam mieszkasz? Hm...

      Co do mocnego kontaktu z rodzicem- ja miałam silny z ojcem, ale mu intymnych kawałków nie opowiadałam jednak ;)
      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 16:18
        vilez napisała:

        > Matkobosko, właśnie mój syn się szykuje na swoje mieszkanie i zaczynam się po t
        > ym wątku bać (bo to głównie ja je mu kupiłam). Wprawdzie, gdy będzie na swoim,
        > to będzie miał 22 lata, no i jak na razie jest sam (niekochliwy), ale właśnie p
        > owiedział mi...że będzie tęsknić ;) I pisze czasem do mnie, przysyła mi różne ś
        > mieszne rzeczy czy kawałki muzyczne, i opowiada o dziewczynach, które na niego
        > lecą i takie tam. Łomatko, to my chyba patologia.

        No ok, ja tez mowilam mamie jak mi sie jaki podobal, pokazywalam zdjecie, pytalam "fajny?", ale bez nadmiernych zwierzen....
        Bardzije pikantne szczegoly typu "jak on swietnie caluje!" omawialam z kolezankami.
        Smieszne rzeczy, maile, i inne takie, tez sobie czasem z rodzicami wymieniam, zwl. z tata, z ktorym mamy takie samo poczucie humoru. Nie widze w tym nic zdroznego.

        >
        > Ale na serio. Wtrącanie się do jego mieszkania jest mocno nie ok. Może ta mama
        > jednak nie wiedziała, że Ty tam mieszkasz? Hm...
        >

        Mamusia doskonale wie, ze tam mieszkam ;)

        > Co do mocnego kontaktu z rodzicem- ja miałam silny z ojcem, ale mu intymnych ka
        > wałków nie opowiadałam jednak ;)

        Otoz to.
    • hakeldama Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.10.13, 20:49
      Rany boskie, już widzę minę matki mojego faceta, jakby dostała od nigo smsa z informacją, ze się całujemy na kanapie - jak ją znam to by w tym momencie zadzwoniła i opie...ła go od góry do dołu. Równo. Ja ci dobrze radzę, uciekaj z tego związku
    • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 11:47
      Chciałam tylko się przypomnieć, może po to, żeby napisać większości z Was- mieliście rację.
      Ten związek nie miał szans. Już nie poszło tylko o matkę, ale jednak duża częśc naszych sporów przez nią właśnie miała miejsce...

      Było między nami sporo kłótni, coraz bardziej zaognionych. Rodzice wciąż wpadali z niezapowiedzianymi wizytami. On się odpępił, ale na siłę. Przestał pisać codziennie, przestał wszystko opowiadać, ale to dlatego, że ja tego oczekiwałam...sam nie był na to gotowy. Zarzucał, że przeze mnie "przestał lubić swoich rodziców"/"ma poczucie winy za każdym razem, kiedy do nich dzwoni". Ja z kolei żyłam w ciągłym stresie i strachu, że oni znów przyjdą, bez zapowiedzi, że coś poprzestawiają, ogólnie żyłam w stresie, spowodowanym ich ingerencją.
      Kłótnie o nich były długie, wyczerpujące, po nich następowały ciche dni...
      Do tego doszła masa innych problemów.

      Od początku lipca nie jesteśmy razem. I chociaż nieco odchorowuję, to wiem, że tak jest lepiej. Koleś oczekiwał, że będę drugą mamą, nie partnerką. Chciał wiecznego podziwu, klepania po pleckach, uznania. Podcierania tyłka. Ale kiedy pojawiły się problemy i jakieś oczekiwania z mojej strony- chował głowę w piach. On po prostu szukał mamuśki bis.
      Wiem na pewno- nigdy więcej mamisynka.

      Pozdrawiam :)
      • ada1214 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 12:47
        ALe madra, madra babeczka jestes! Ode mnie masz buziaka!

        Jak zaczelam czytac Twoja historie, to juz rwalam sie zeby Cie wielimi literami wykaligrafowac SP...J z tego zwiazku! Bo zyc w taki sposob to chyba gorsze niz umrzec na raka.
        Ale widze, ze poradzilas sobie. Jestes swietna!
        A tym, co Cie tu strofuja, ze masz cos z glowa, tyle mozna powiedziec: w ogole nic nie wiedza o relacjach.
        • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 22:24
          Dziękuję, Ada :) budujące!

          ada1214 napisała:

          > ALe madra, madra babeczka jestes! Ode mnie masz buziaka!
          >
          > Jak zaczelam czytac Twoja historie, to juz rwalam sie zeby Cie wielimi literami
          > wykaligrafowac SP...J z tego zwiazku! Bo zyc w taki sposob to chyba gorsze niz
          > umrzec na raka.
          > Ale widze, ze poradzilas sobie. Jestes swietna!
          > A tym, co Cie tu strofuja, ze masz cos z glowa, tyle mozna powiedziec: w ogole
          > nic nie wiedza o relacjach.
    • kol.3 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 12:23
      Jestem wieloletnią mężatka ale nigdy nie zaglądam mężowi do smsów, nie wiem kto do niego pisuje wieczorami i o czym, z kim rozmawia przez telefon.
      Natomiast okazuje się że teraz dziewczyny (jeszcze nawet nie narzeczone) kontrolują smsy facetów , zaglądają facetom do telefonów kto pisze co pisze, ale to ich matkom zarzucają nadmiarową kontrolę. Chore.
      Będziesz miała problem w przyszłości z kolejnymi facetami jeśli się nie wyleczysz.
      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 12:38
        Widać nigdy nie miałaś powodu do niepokoju... Ale i tak gratuluję, to fajnie, że nigdy niczego nie sprawdzałaś.
        Ja sprawdzałam, konsekwentnie się tego oduczam (zaczęłam jeszcze w trakcie trwania związku), i mam świadomość swoich błędów, natomiast post z dziś nie miał się koncentrować na problemie spr. smsów, a pokazać, że związek z kims uzależnionym od matki jest bardzo problematyczny.

        kol.3 napisała:

        > Jestem wieloletnią mężatka ale nigdy nie zaglądam mężowi do smsów, nie wiem kto
        > do niego pisuje wieczorami i o czym, z kim rozmawia przez telefon.
        > Natomiast okazuje się że teraz dziewczyny (jeszcze nawet nie narzeczone) kontro
        > lują smsy facetów , zaglądają facetom do telefonów kto pisze co pisze, ale to
        > ich matkom zarzucają nadmiarową kontrolę. Chore.
        > Będziesz miała problem w przyszłości z kolejnymi facetami jeśli się nie wyleczy
        > sz.
        • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 12:47
          korpodziewcze - właśnie przeczytałam cały wątek, z szeroko otwartymi ze zdumienia oczami.
          Całe szczęście, że ten "związek" już jest przeszłością.
          Trzymaj się dzielnie.
          A ze swojej strony dziękuję za przerażająco fascynujący przykład relacji syn-mamunia. Czegoś podobnego, jak żyję, nie widziałam. Sądziłam, że tak symbiotyczna relacja, w taki sposób się przejawiająca, dotyczy raczej matek i córek. A tu proszę.... "mamusiu, właśnie się z nią całuję, a zaraz będziemy.... potem napiszę, czy było fajnie i ile razy".
          jezublady......!!?
          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 14:01
            A no widzisz, całkiem ciekawy case study...
            Facet był ze mną w sklepie po kurtkę i jak zniknęłam na chwilę to dzwonił do mamusi spytać, którą wybrać.
            Jak byliśmy w knajpie, pisał sms-y jak tylko wychodziłam do toalety. Pewnie chwalił się, co jemy, za ile, gdzie...
            Generalnie o wszystkim ciągle nadawał, a w międzyczasie tęsknił.
            Ponadto, odkryłam u niego coś na kształt kompleksu Edypa. Potrafił pow. "Moja mama jest taka ładnaaaa...."/"moja mama tak się dobrze trzyma, wcale nie wygląda na swój wiek" (oj wygląda...)/"moja mama tak się świetnie ubiera".... itp itd. Rzyg.

            Tęsknię, ale cieszę się, że to już za mną.

            ola_dom napisała:

            > korpodziewcze - właśnie przeczytałam cały wątek, z szeroko otwartymi ze zdumien
            > ia oczami.
            > Całe szczęście, że ten "związek" już jest przeszłością.
            > Trzymaj się dzielnie.
            > A ze swojej strony dziękuję za przerażająco fascynujący przykład relacji syn-ma
            > munia. Czegoś podobnego, jak żyję, nie widziałam. Sądziłam, że tak symbiotyczna
            > relacja, w taki sposób się przejawiająca, dotyczy raczej matek i córek. A tu p
            > roszę.... "mamusiu, właśnie się z nią całuję, a zaraz będziemy.... potem napisz
            > ę, czy było fajnie i ile razy".
            > jezublady......!!?
            • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 14:08
              Przed chwilą w telewizji leciała nowa reklama Sprite'a - "...mamo.... mamuniu!!!!!!".
              Do tej pory się z niej śmiałam. Od dzisiaj już coraz mniej...;)
        • kol.3 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 16:05
          Ale facet Cię nie zdradzał. Miałaś tylko uczulenie na jego matkę i kontakty z nią. Że facet niedojrzaly to fakt. Ale Ty też zdrowa nie jesteś.
          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 16:07
            Dziękuję za analizę - wg. Ciebie mam coś z główką?

            Nie, nie było to "tylko uczulenie", i nie bez powodu.

            kol.3 napisała:

            > Ale facet Cię nie zdradzał. Miałaś tylko uczulenie na jego matkę i kontakty z n
            > ią. Że facet niedojrzaly to fakt. Ale Ty też zdrowa nie jesteś.
            • kol.3 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 20:06
              Sama napisałaś, że jesteś patologicznie zazdrosna.
              Po co kontrolowałaś mu telefon?
          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 16:08
            I moim zdaniem to, co czasem wyprawiał z matką, było jak zdrada. Tylko zdrada z matką.

            Bo jak wytłumaczysz taką nielojakę, że on dzwoni i cichaczem mówi "mamo, ona dostala nowa prace...ja sie nie ciesze, bo bedzie wiecej zarabiac...ale udaje, ze sie ciesze". I inne podobne. Dla mnie to mega nielojalność i czułam się zdradzana w jakimś sensie.
            • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 19:50
              korpodziewcze napisał(a):

              > Dla mnie to mega nielojalność i czułam się zdradzana w jakimś sensie.

              No i nic dziwnego. Całe szczęście, że to już za Tobą.
              A dla niektórych wszyscy mają "coś z główką", takie to forum, takie czasy i tyle :)
            • kol.3 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 20:10
              I Ty to wszystko podsłuchiwałaś? Podsłuchiwałaś jego rozmowy nieprzeznaczone dla Twoich uszu, kontrolowałaś jego smsy.
              • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 09:44
                Jeśli czujesz misję i musisz mnie szkalować, mówić, jaką mam chorą głowę, i koncentrować się na tym, jaka jestem zła, to proszę, odpuść, skończ. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, ze kontrola jest złem, zaczęłam nad tym pracować już w trakcie trwania związku.

                Przy okazji gratuluję, że jesteś tak wspaniałą żoną, że nigdy mężowi prywatności nie naruszyłaś. Szlachetne.

                PS- nie wszystko musiałam kontrolować i podsłuchiwać, pewne rzeczy, których nie powinnam nigdy usłyszeć, usłyszałam nie do końca chcąc, bez podsłuchiwania.

                kol.3 napisała:

                > I Ty to wszystko podsłuchiwałaś? Podsłuchiwałaś jego rozmowy nieprzeznaczone d
                > la Twoich uszu, kontrolowałaś jego smsy.
                • kol.3 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 19:12
                  Ta familia była pieprznięta ale Tobie też nic nie brakuje.
                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 22:17
                    A jakbyś już się tak odczepiła, hm? ;)

                    kol.3 napisała:

                    > Ta familia była pieprznięta ale Tobie też nic nie brakuje.
                    • kol.3 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 07:18
                      Prawda boli?
                      Gdzieś napisałaś że jesteś psychologiem, czy się mylę? Dlaczego " będąc szewcem chodzisz bez butów" - jako psycholog nie umiesz ułożyć sobie relacji z facetami i już któryś z kolei Twój związek leży w gruzach. Nikt Ci nie poda na tacy idealnego faceta i idealnej teściowej, wprost przeciwnie będą jeszcze gorsze przypadki. Nad wszystkim trzeba pracować, latami.
                      Na marginesie: nie przeszkadzało Ci gdy teściowa przychodziła do mieszkania sprzątać i przyozdobić mieszkanie na święta, przeszkadzało ci dopiero przestawianie mebli i rzeczy. Czyli teściowa może wpadać pod warunkiem że posprząta,. Bardzo charakterystyczne dla dzisiejszych synowych, które sobie z niczym nie radzą.
                      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 08:14
                        Wiesz, czemu napisałam, żebyś już dała spokój? Ponieważ zupełnie nie pojmuję, po co się tak uwzięłaś. Powtórzyłaś kilka razy i zasugerowałaś, że mam problem. Ok, cenię Twoją opinię. Ale naprawdę, daruj sobie powtarzanie tego w każdym poście. Nie, nie dlatego, że prawda boli. Gdybym bała się opinii innych, nie umieściłabym tutaj wątku. Doskonale wiem, że nie dostaje się tylko klepania po głowie. Nie rozumiem tylko wiecznego klepania tego jak mantrę. Ok, przyjęłam. Nigdzie też nie napisałam, że jestem z tego dumna, a wręcz podkreśliłam, że walczyłam z tym już podczas trwania związku.
                        Jestem psychologiem, tak. I co z tego? Czy wszyscy lekarze są zdrowi?
                        "Nad wszystkim trzeba pracować, latami" - to żadna prawda oświecona, wiem o tym.

                        Na marginesie- kiedy przyszła przyozdobić mieszkanie, nie mieszkałam tam jeszcze, odwiedzałam jedynie faceta. I już wtedy wydało mi się to dziwne. Wydało mi się dziwne, że w ramach niespodzianki wpada do syna i przyozdabia mieszkanie.
                        Przestań wciąż rzucać wyroki i oceniać. Z czym sobie niby nie radzą te dzisiejsze synowe, co?
                        Ze sprzątaniem sobie radzę naprawdę dobrze. Nigdy nie oczekiwałam, że matka powinna przychodzić i sprzątać. Czytaj ze zrozumieniem.

                        Masz chyba misję, w wyniku której mam sobie uświadomić, że tak naprawdę to moja wina. Po co?
                        • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 09:21
                          korpodziewcze napisał(a):

                          > Masz chyba misję, w wyniku której mam sobie uświadomić, że tak naprawdę to moja wina. Po co?

                          Na moje oko po to, żeby się upewnić, a przy okazji udowodnić wszystkim wokół, że NIC NIGDY nie jest winą teściowej, bo mogą być tylko złe, głupie, wredne i wyrodne synowe ;)
                          • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 09:34
                            Ja to widzę trochę inaczej. Nie ma takiego podziału o jakim napisałaś! Albo jest dobry człowiek-anioł i z tego człowieka wyrasta dobra córka, synowa a potem dobra teściowa albo jest zły, wredny człowiek i z tego wyrasta zła, wredna córka, synowa, teściowa. No i pomiędzy mamy wiele bardzo różnych kombinacji trochę bardziej normalnych i trochę mniej wrednych ludzi :-D
                            To jest proces ciągły.
                            • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 09:41
                              Oj, chyba jest trochę mniej jednoznacznie.
                              Niektóre - a może wręcz większość osób - jest odbierana przez jednych jako dobre, miłe, sympatyczne, mądre - a przez drugich te same osoby są uznawane jako złe, antypatyczne, nieprzyjemne i głupie.

                              Przecież nawet omawiany syn mamusi przez ową mamusię jest na pewno oceniany jako chodzący ideał. Ale jego była dziewczyna, a także większość forumowiczek uważa, delikatnie mówiąc, że jest zgoła inaczej.
                              I nie jest to tylko kwestia rodzinnego braku obiektywizmu, tak się dzieje nie tylko w rodzinie, przecież.
                              • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:05
                                Nie da rady uznać osoby obiektywnie mądrej czy obiektywnie dobrej za złą, głupią i wredną, bo jest to wtedy duża manipulacja ze strony uznającego.
                                Oczywiście, to że ktoś jest mądry, to nie oznacza, że wszyscy muszą go lubić i podziwiać.
                                Tak samo osoby wredne i głupie, wiekszość ich nie toleruje ale też mają swoich fanów.
                                • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:12
                                  Co jest obiektywne? I KTO może być obiektywny? Bóg? Oświecony? Tylko że oni nie za bardzo chcą o tym rozmawiać i dawać wyroki.
                                  Będę się upierać, że nic nie jest jednoznaczne. Dopóki nie mamy pełnego wglądu w sprawę. A NIGDY go nie mamy :)
                                  Dobra, starczy filozofowania, bo przeważnie do niczego konstruktywnego nie prowadzi ;)
                          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:48
                            Złe, glupie, wredne, a do tego "z niczym sobie nie radzą"....


                            ola_dom napisała:

                            > korpodziewcze napisał(a):
                            >
                            > > Masz chyba misję, w wyniku której mam sobie uświadomić, że tak naprawdę t
                            > o moja wina. Po co?
                            >
                            > Na moje oko po to, żeby się upewnić, a przy okazji udowodnić wszystkim wokół, ż
                            > e NIC NIGDY nie jest winą teściowej, bo mogą być tylko złe, głupie, wredne i wy
                            > rodne synowe ;)
                        • kol.3 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 09:40
                          Ale mój post jest jednym z nielicznych postów krytycznych wobec Ciebie (i tamtej rodziny także) a mimo to potwornie Cię denerwuje. 99 proc. postów jest po Twojej stronie, Panie powtarzają jak mantrę, że tak mialaś rację, dobrze że ucieklaś itp. I to Cię nie nudzi?
                          • mama_lidia Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:00
                            Robi to kilka osób, a ty jedna w kółko to samo i to wielokrotnie. To ty nerwowo działasz, jakbyś miała problemy nie tylko ze zrozumieniem tematu.
                          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:50
                            Gdyby mnie tak potwornie denerwował, pisałabym dużo bardziej emocjonalnie.
                            Napisałam jedynie, że jeśli postanowiłaś mnie szkalować i w każdym poście wytykać, że jestem nienormalna, to możesz sobie darować, bo to naprawdę do niczego nie prowadzi.
                            Nie napisałam, że mnie nudzisz- napisałam, że raz styknie.
                            I nie zauważyłam, żeby którakolwiek jedna i ta sama osoba pisała co i rusz, w każdym swoim poście "miałaś rację".


                            kol.3 napisała:

                            > Ale mój post jest jednym z nielicznych postów krytycznych wobec Ciebie (i tamte
                            > j rodziny także) a mimo to potwornie Cię denerwuje. 99 proc. postów jest po Two
                            > jej stronie, Panie powtarzają jak mantrę, że tak mialaś rację, dobrze że uciek
                            > laś itp. I to Cię nie nudzi?
                    • marsylvik Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 12:45
                      korpodziewcze napisał(a):

                      > A jakbyś już się tak odczepiła, hm? ;)
                      >
                      > kol.3 napisała:
                      >
                      > > Ta familia była pieprznięta ale Tobie też nic nie brakuje.

                      Z ciekawości: po co w ogóle odpisałaś na coś takiego?
                      ("po co", a nie "dlaczego", bo pytam o zamierzony lub nieświadomy cel, czy w ogóle się nad tym zastanawiałaś)
                      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 14:05
                        > Z ciekawości: po co w ogóle odpisałaś na coś takiego?
                        > ("po co", a nie "dlaczego", bo pytam o zamierzony lub nieświadomy cel, czy w og
                        > óle się nad tym zastanawiałaś)

                        Nie wiem.
                        Może po to, żeby dać do zrozumienia, że "ok, szanuje Twoja opinie, a teraz daj spokój, bo nic nowego tu nie wnosisz".
                        • marsylvik Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 16:55
                          Ty mi tu nie odpowiadaj, tylko przemyśl to ;)
                          Ja tak samo kiedyś robiłam. Była jakaś mało znacząca dyskusja internetowa, jakieś tam prowokacje, moje poczucie, że mam prawo się bronić... nie, nie prawo, obowiązek! A może przymus? Bronię się, według mnie logicznie, wyważenie i... nic. Nic się nie zmienia. A na pewno nie w kierunku, jakiego bym sobie życzyła.

                          Przemyślałam po co w takim razie ja to robię, czy mi się udaje osiągnąć mój cel, dlaczego tak/nie, a przy okazji do ciekawych i zaskakujących wniosków doszłam. Nie będę ich tu przedstawiać, nie chcę za bardzo sugerować swojego toku myślenia, powiem tylko, że w rezultacie doszłam jako tako do ładu z moją potrzebą kontroli, jej zasadnością itp. Dlatego Ciebie o to spytałam :)
                          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 02.09.14, 10:33
                            > Ty mi tu nie odpowiadaj, tylko przemyśl to ;)
                            > Ja tak samo kiedyś robiłam. Była jakaś mało znacząca dyskusja internetowa, jaki
                            > eś tam prowokacje, moje poczucie, że mam prawo się bronić... nie, nie prawo, ob
                            > owiązek! A może przymus? Bronię się, według mnie logicznie, wyważenie i... nic.
                            > Nic się nie zmienia. A na pewno nie w kierunku, jakiego bym sobie życzyła.

                            Przemyślę ;)
                            Właściwie to nawet miałam taką refleksję "a po co ja się tutaj próbuje bronić? to nic nie zmienia, a ja tracę energię na produkcję postów".

                            Dzięki za podsunięcie tematu do refleksji ;)
                            • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 02.09.14, 10:39
                              korpodziewcze napisał(a):

                              > Właściwie to nawet miałam taką refleksję "a po co ja się tutaj próbuje bronić?
                              > to nic nie zmienia, a ja tracę energię na produkcję postów".
                              >
                              > Dzięki za podsunięcie tematu do refleksji ;)

                              I ja także "polecam" taką refleksję :). Mi kiedyś pozwoliła nie tracić aż tak wiele energii na coś, co niewiele wnosi i daje.
            • lena575 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 20:57
              Mam takiego nieodpępowionego.
              Nawet nie wiesz co cię ominęło.
              I nie masz czego żałować !!!!!!!!
              • algavre.live Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 22:41
                Mój Małżonek odpępowiał się przez 20 lat małżeństwa... może nie był taką patologią, jak ten Twój, ale było nas 3. Potem w końcu dotarło do Niego, że priorytetem powinna być żona i dziecko a nie mamusia. Ja też byłam zazdrosna - każda żona chce być kobietą nr 1 swojego faceta, to chyba zrozumiałe. Acha i w sytuacji, jak Twoja nie ochrzaniałabym się, tylko, jak trzeba też zaglądała tu i tam:) gdzie trzeba - są gorsze rzeczy do wstydzenia się;) Pozdrawiam i gratuluję decyzji!
                • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 09:50
                  Fajnie, że niektóre z Was to tak dobrze rozumieją...I oczywiście, kobieta chce być numerem 1 dla swojego faceta!
                  Dla mnie rodzina pochodzenia jest przeważna, ale to z nim chciałam układać życie i to on był na 1 miejscu. Koniec, kropka.
                  A ja się czułam zdradzana z matką. No bo sorry, jestem z nim na zakupach, doradzam w sprawie kurtki, a on do matki dzwoni....której to matki nawet nie było obok, więc jak miała mu doradzić?!

                  Algavre, dobrze, że mężowi wreszcię się odmieniło, lepiej późno niż później :)


                  algavre.live napisała:

                  > Mój Małżonek odpępowiał się przez 20 lat małżeństwa... może nie był taką patolo
                  > gią, jak ten Twój, ale było nas 3. Potem w końcu dotarło do Niego, że priorytet
                  > em powinna być żona i dziecko a nie mamusia. Ja też byłam zazdrosna - każda żon
                  > a chce być kobietą nr 1 swojego faceta, to chyba zrozumiałe. Acha i w sytuacji,
                  > jak Twoja nie ochrzaniałabym się, tylko, jak trzeba też zaglądała tu i tam:) g
                  > dzie trzeba - są gorsze rzeczy do wstydzenia się;) Pozdrawiam i gratuluję decyz
                  > ji!
                  • pade Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 10:08
                    rraanyy, szurnięty facet, ale mamusia jeszcze gorsza
                    gdyby mój syn dzwonił do mnie non stop i zdawał relację z tego co robi, widzi, kupuje itd chybabym oszalała
                    • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 10:18
                      Mamusia nie zwraca się do niego inaczej niż per "synuś". Tatuś tez koło niego skacze. Rozbestwili go do imentu.
                      Koleś ma problem, bo go zupełnie "przewartościowali". Żadna praca nie jest go godna, bo on jest stworzony do wyższych rzeczy. Najmądrzejszy w całej wsi. Najpiękniejszy.
                      Ode mnie tez wymagał wiecznego podziwu, zachwytu. Jak pojawiały się problemy- uciekał. Po prostu się odcinał.
                      Wykastrowała go matka. Jestem pewna, że jest przeszczęśliwa, że już nie jesteśmy razem, bo ma go z powrotem, tylko dla siebie...

                      pade napisała:

                      > rraanyy, szurnięty facet, ale mamusia jeszcze gorsza
                      > gdyby mój syn dzwonił do mnie non stop i zdawał relację z tego co robi, widzi,
                      > kupuje itd chybabym oszalała
                    • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 10:34
                      No, chlopak niezle szurniety, z kompletnie zaburzonymi granicami, nie wie co moze mowic matce i czego nie powinien ze slow matki przekazywac zonie...bardzo niedojrzaly mezczyzna. Wydaje mi sie, ze w jakims stopniu przyczyna tak bliskiej relacji syna z matka jest niespelnienie sie tej matki w relacji emocj. z mezem, relacja z synem miala byc zapewne takim wynagrodzeniem niespelnienia w relacji z mezem. Skoro maz sie separowal od rodziny i zony to chociaz relacja z synem bedzie b. bliska.Matka zbudowala relacje z synem w sposob zaburzony, w wyniku czego ten mlody facet bedzie mial teraz spore problemy aby stworzyc bliska intymna relacje z wlasna dziewczyna. B. przykra sprawa, mysle, ze ta matka nie zrobila tego celowo, zagalopowala sie w tej relacji, nie stawiajac kompletnie granic synowi, przez co stworzyla z nim zbyt intymna wiez. Syn nie rozumie, ze zdrowa i normalna relacja z matka wyglada inaczej, pewnie mysli, ze z nim i z jego mama jest wszystko ok... Autorko gratuluje podjetej decyzji i zycze konsekwencji aby w niej wytrwac.
                      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 11:19
                        Decyzję podjęliśmy niejako wspólnie. Był potężny kryzys, bo jego...tym razem ojciec przychodził do nas jak nas nie było, co wyszło przy okazji, kiedy zrobił tak, a akurat jedno z nas było w domu...zonk. Ja zrobiłam awanturę, on się zdenerwował, czuł, że ciągle chcę więcej, że przecież "rodziców się nie pozbędzie" (a ja chciałam jedynie, żeby oni nie burzyli mi poczucia bezpieczeństwa, jakiegoś spokoju...nigdy nie wiedziałam, kiedy wtargną do nas do domu, albo kiedy jego matka dowie się o kolejnych intymnych szczegółach naszej relacji), że "ja bym chciała, żeby oni umarli najlepiej!" (bez komentarza...), i inne takie.
                        Więc teoretycznie rozeszliśmy sie przez ogólne niedopasowanie, niezgodne charaktery...ale tak naprawdę poszło głównie o tą jego rodzinę, której nie byłam w stanie znieść, o chorą relację z matką, o jego zapatrzenie w nią jak w obrazek...
                        Ojciec tam stoi z boku, a relację tworzy syn z matką. W sumie smutne. Wiem też, bo opowiadał, że rodzice kłócili się często jak był młodszy, a on zawsze wtedy "stawał po stronie mamy, pocieszał ją"...mamy więc odpowiedź.


                        zuzi.1 napisała:

                        > No, chlopak niezle szurniety, z kompletnie zaburzonymi granicami, nie wie co mo
                        > ze mowic matce i czego nie powinien ze slow matki przekazywac zonie...bardzo ni
                        > edojrzaly mezczyzna. Wydaje mi sie, ze w jakims stopniu przyczyna tak bliskiej
                        > relacji syna z matka jest niespelnienie sie tej matki w relacji emocj. z mezem,
                        > relacja z synem miala byc zapewne takim wynagrodzeniem niespelnienia w relacji
                        > z mezem. Skoro maz sie separowal od rodziny i zony to chociaz relacja z synem
                        > bedzie b. bliska.Matka zbudowala relacje z synem w sposob zaburzony, w wyniku c
                        > zego ten mlody facet bedzie mial teraz spore problemy aby stworzyc bliska intym
                        > na relacje z wlasna dziewczyna. B. przykra sprawa, mysle, ze ta matka nie zrobi
                        > la tego celowo, zagalopowala sie w tej relacji, nie stawiajac kompletnie granic
                        > synowi, przez co stworzyla z nim zbyt intymna wiez. Syn nie rozumie, ze zdrowa
                        > i normalna relacja z matka wyglada inaczej, pewnie mysli, ze z nim i z jego ma
                        > ma jest wszystko ok... Autorko gratuluje podjetej decyzji i zycze konsekwencji
                        > aby w niej wytrwac.
                        • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 12:26
                          To jest mocno dysfunkcyjna rodzina z zaburzonymi relacjami, jakies pomieszanie rol ma tam miejsce i ciesz sie, ze sie z tego balaganu wymiksowalas, im moze pomoc tylko dobra terapia rodzinna, ale obawiam sie, ze zadna osiba z tej 3 nie jest swiadoma tego, ze w ich rodzinie dzieje sie od dawna b. niedobrze. Syn wszedl w zaproponowana mu pewnie nieswiadomie przez matke role jej partnera, a malzonek funkcjonuje jakby z boku tej relacji. Pytanie czy taki uklad zostal zainicjowany niejako przez zachowania meza w stosunku do zony, czy istnieje tego jakas inna przyczyna. Jest to ciekawy przyklad rodzinnych dysfunkcji.
                          • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 12:28
                            A wiesz dlaczego ojciec pojawil sie wowczas w tym mieszkaniu, z jakiego powodu?
                            • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 12:50
                              A bo teoretycznie cos naprawiał...

                              On wciąż chciał nam coś naprawiać, pomagać w domu. Ja chciałam, żeby mój ówczesny facet trochę się postarał i sam nauczył się choćby naprawić cieknący kran...ale jemu w to graj, on wołał tatę...
                              Także ten układ całkowitej zależności od rodziców (od ojca gł. w kwestiach właśnie takich "domowych", od matki- w każdej innej kwestii) jemu bardzo odpowiadał.

                              Zakładam, że kolejna dziewczyna będzie z tych uległych (bo ja byłam pierwszą "nie uległą", która coś chciała egzekwować...), która to pokocha jego mamusię i zgodzi się na ingerencję w ich codzienne życie...

                              zuzi.1 napisała:

                              > A wiesz dlaczego ojciec pojawil sie wowczas w tym mieszkaniu, z jakiego powodu?
                          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 12:48
                            Oczywiście, że żadne niema pojęcia. Według siebie nie mają żadnych problemów, są po prostu bardzo kochającą się rodziną, a syn ma, cyt. "świetny kontakt z rodzicami".
                            Syn ma przede wszystkim zaburzone postrzeganie zdrowych relacji z rodzicami...

                            On jest późnym dzieckiem, rodzice (zwł. mama, bo ojciec do pewnego czasu był zapracowany i nieobecny, a jak obecny, to nerwowy i kłócący się- stąd taka zażyłość A. z matką) żyją jego życiem, porażkami, sukcesami, pracą...na spotkaniach, na których siedzieliśmy po 4-5 h. była wciąż tłuczona jego praca, kariera, przyszłe perspektywy...
                            Więc oni mają pie...a na jego punkcie, a jeszcze mama chce być partnerką syna, nie dopuszcza do niego żadnej dziewczyny.
                            Jak mi kiedyś przy mamie szepnął "ładnie wyglądasz", to ona oburzona wykrzyknęła "a co ty jej mówisz?!?!?! i po co?!"... no comment. Było więcej takich sytuacji....




                            zuzi.1 napisała:

                            > To jest mocno dysfunkcyjna rodzina z zaburzonymi relacjami, jakies pomieszanie
                            > rol ma tam miejsce i ciesz sie, ze sie z tego balaganu wymiksowalas, im moze po
                            > moc tylko dobra terapia rodzinna, ale obawiam sie, ze zadna osiba z tej 3 nie j
                            > est swiadoma tego, ze w ich rodzinie dzieje sie od dawna b. niedobrze. Syn wsze
                            > dl w zaproponowana mu pewnie nieswiadomie przez matke role jej partnera, a malz
                            > onek funkcjonuje jakby z boku tej relacji. Pytanie czy taki uklad zostal zainic
                            > jowany niejako przez zachowania meza w stosunku do zony, czy istnieje tego jaka
                            > s inna przyczyna. Jest to ciekawy przyklad rodzinnych dysfunkcji.
                            • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 23:04
                              Gdyby Ci sie chcialo to opisz nam jeszcze kilka przykladow takich nielojalnych zachowan w jego wykonaniu, to b. ciekawe przeczytac jak na zywo zachowuje sie taki uzalezniony od mamy dorosly czlowiek i dokad jest sie w stanie posunac w swoich zachowaniach. A niektorzy twierdza, ze maminsynki nie istnieja :-) A tu prosze mamy tego zywy dowod.Ciekawa jestem czy facet przy swojej mamie byl w stanie objac Cie ramieniem, czy takich gestow jednak unikal?
                              • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 00:23
                                Zuzi, mam wiele przykładów, mogłabym nimi sypać jak z rękawa...
                                Już nawet nie chodzi o nielojalność, ale o ogólnie chore zapędy wobec matki. Kiedy nie odpisywała na sms-a godzinę, szalał ze strachu. Pisał do niej sms-y upominające, pisał coś w stylu "jesteś wyrodną matką, że nie odpisujesz!" (nie, nie podglądałam, sam mi mówił). Kiedy mama nie odbierała, także stawał się nerwowy, zaczynał snuć wizje, że coś jej się stało, że na pewno miała wypadek, że zasłabła...chodził po domu i włosy z głowy rwał. Bo mama nie odpisuje! czyli - mama nie jest WCIĄŻ dostępna dla synka. Bo przecież powinna być wiecznie na posterunku, gdyby np, ukochany jedynak zechciał zadzwonić/napisać.
                                Dodam, że o mnie nigdy aż tak się nie martwił...(owszem, wykazywał troskę, ale czegoś takiego nie uświadczyłam).

                                Inne zachowania- opowiadanie mamie o wszystkim, szczegółowo o życiu i podbojach znajomych. Ot, przykład pierwszy z brzegu- jego kolega miał relację typowo seksualną z jedną dziewczyną. Jesteśmy u jego rodziców, a mama pyta: "jak tam D.? nadal wykorzystuje seksualnie tę biedną dziewczynę? ma zamiar z nią coś stworzyć?". Ja wielkie oczy... jego mama wiedziała wszystko, nie tylko o nim, ale także o jego znajomych...

                                Czy mnie przy niej obejmował? Delikatnie tak. Raz nawet odważył się powiedzieć, że ładnie wyglądam. Ale mama go zrugała ("Co Ty jej mówisz?!?!?!"). Ogólnie to widać było, że była zazdrosna, że chciała dla niego wciąż być tą jedyną...



                                zuzi.1 napisała:

                                > Gdyby Ci sie chcialo to opisz nam jeszcze kilka przykladow takich nielojalnych
                                > zachowan w jego wykonaniu, to b. ciekawe przeczytac jak na zywo zachowuje sie t
                                > aki uzalezniony od mamy dorosly czlowiek i dokad jest sie w stanie posunac w sw
                                > oich zachowaniach. A niektorzy twierdza, ze maminsynki nie istnieja :-) A tu pr
                                > osze mamy tego zywy dowod.Ciekawa jestem czy facet przy swojej mamie byl w stan
                                > ie objac Cie ramieniem, czy takich gestow jednak unikal?
            • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 09:07
              Dobrze,że go zostawiłaś :-) Poszukasz sobie teraz takiego co od razu przepnie pępowinę :-D
              PS
              Tam nie ma błędu, przePnie a nie przeTnie, przepnie od matki do Ciebie. W sumie, to powinien być na facetów ustawowo nałożony obowiązek przepinania pępowiny w dniu ślubu... :-D fajną ceremonię możnaby nawet zrobić: dzień przed wieczór kawalerski, ślub a dzień po ślubie uroczyste przepinanie pępowiny.
              • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 09:19
                celestyna444 napisała:

                > W sumie, to powinien być na facetów ustawowo nałożony obowiązek przepinania pępowiny w
                > dniu ślubu...

                Zakładasz, że każdy jeden dorosły facet żyje z pępowiną przytroczoną do pępka i jest tylko kwestią, kto ciąga za jej drugi koniec?
                • panizalewska Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 12:18
                  Daj spokój, przecież to Mamusia i Teściowa Celestyna ;)
                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 12:35
                    panizalewska napisała:

                    > Daj spokój, przecież to Mamusia i Teściowa Celestyna ;)

                    Wiem - i dlatego niezmiernie interesuje mnie jej zdanie :)
                    • panizalewska Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 22:32
                      A to przepraszam. Chyba faktycznie pamiętam, że byłaś zafascynowana i się odgrażałaś, że z wypiekami na twarzy będziesz śledzić, czym nas jeszcze zaskoczy, czy jakoś tak ;)
                      • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 09:35
                        Ja też Was, dziewczyny, bardzo lubię :-D :-D :-D
                • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 09:47
                  Ale o jakim dorosłym facecie Ty piszesz? Ten z wątku miał 23 lata jak zamieszkał ze starszą o dwa lata kobietką w dodatku niepewną siebie, mocno kontrolującą, która sama zdiagnozowała u siebie wprost "patologiczną zazdrość o matkę" partnera. Jak przy takiej partnerce dojrzeć do dorosłych zachowań?
                  23 lata, dla faceta to jeszcze nie taka znowu dorosłość, w tym wieku są dojrzali tylko do seksu, społecznie brakuje im jeszcze kilku lat do pełnej dojrzałości.
                  I naprawdę uważasz, że można partnerowi grzebać w jego telefonie i podsłuchiwać jego rozmowy? Czytanie cudzych SMS-ów to jak czytanie cudzych listów...mnie to mierzi.
                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:00
                    celestyna444 napisała:

                    > Ale o jakim dorosłym facecie Ty piszesz? Ten z wątku miał 23 lata jak zamieszkał ze starszą o
                    > dwa lata kobietką w dodatku niepewną siebie, mocno kontrolującą, która sama zdiagnozowała
                    > u siebie wprost "patologiczną zazdrość o matkę" partnera. Jak przy takiej partnerce dojrzeć do
                    > dorosłych zachowań?

                    Dlaczego dajesz święte prawo 23-latkowi do bycia niedorosłym, a jego niewiele starszej partnerce już nie? I obarczasz ją całą (?) odpowiedzialnością za to, że "młody" przy niej nie dorósł???

                    I jeszcze jedno - to, że dziewczyna napisała, że jest "patologicznie zazdrosna o matkę" nie oznacza wcale, że tak właśnie jest. Jej "diagnoza" mogła być jak najbardziej błędna - i moim zdaniem - była. Wydaje mi się, że była tak pogubiona w tej chorej sytuacji, aż zaczęła zachowywać się dziwnie i głupio (trzepanie telefonu, etc.) i przez swojego rodzaju poczucie winy "wolała" napisać, że to ona jest zazdrosna, a nie że to teściowa ma nie po kolei w głowie.
                    Nie uwiązujmy się tak tej "diagnozy", to że zostało napisane, nie znaczy, że tak jest.
                    • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:11
                      Bo kobiety dojrzewają szybciej?
                      Ale generalnie daję to prawo wszystkim młodym ludziom. To autorka wątku związała się z młokosem a wymagała od niego dojrzałości jak co najmniej u trzydziestolatka, sama prezentujac zachowania mocno niedojrzałe i z marszu rozgrzeszała siebie nie widząc jak bardzo mocno przyczyniła się do rozpadu jej związku.
                      • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:15
                        celestyna444 napisała:

                        > To autorka wątku związała się z młokosem a wymagała od niego dojrzałości jak co najmniej u trzydziestolatka

                        No litości.... Moim zdaniem już u starszego nastolatka byłoby nienormalne wysyłanie smsów do mamusi o tym, że właśnie się całuje z dziewczyną na kanapie...
                        Uważasz, że dopiero trzydziestolatek powinien przestać to robić? :D
                        • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:30
                          Musiałabym przeczytać wcześniejsze posty, a nie mam teraz czasu.
                          A Ty chciałabyś wiedzieć co robi Twój syn? Ja, aż tak dokładnie, to nie ale znam bardzo różne rodziny i różne relacje w nich panujące. Z niektórymi się zgadzam z niektórymi nie, a przy niektórych relacjach włos mi się na głowie jeżył, a czasami szczęka na podłogę leciała ale nic mi do tego jak kto swoje dzieci wychowuje.
                          • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:36
                            celestyna444 napisała:

                            > Musiałabym przeczytać wcześniejsze posty, a nie mam teraz czasu.

                            :D
                            O.K., no to jakby rozumiem... :D

                            > A Ty chciałabyś wiedzieć co robi Twój syn?

                            Skąd założenie, że mam syna? Bo to oczywiste, skoro TY masz?
                            :D
                            Nie mam dzieci. Ale mam mamę, która pewnie chciałaby wiedzieć o mnie tak dużo, jak się da, najlepiej wszystko o wszystkim, choć jestem już grubo starsza od bohaterów wątku. To jednak nie znaczy, że mam zamiar, ochotę i potrzebę informować ją o wszystkim. Nawet mimo że jest z tego powodu bardzo niezadowolona.
                            • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:53
                              Tylko że w wątku raczej nie chodzi o potrzeby matki tylko chodzi o potrzeby syna. To nic, że nie masz dzieci, możesz mieć wyobrażenie o swoich potrzebach - czy chciałabyś znać szczegóły intymne drugiej osoby (bliskiej osoby) Znam ludzi, którzy maja takie potrzeby i którym to nie przeszkadza, których nie krępują takie informacje i uważają to za coś normalnego i oczywistego. Ja jako matka cieszę się, że moje dzieci mają szczęśliwe chwile, wiem, że uprawiają seks, całują się, bo jest to naturalny bieg rzeczy. Powinnam tego nie wiedzieć? To jakieś zastrzeżone, tajne informacje? Ale w szczegóły nie wnikam, chociaż to przecież ja, rozmawiałam z nimi o tych sprawach, wybierałam i podrzucałam odpowiednia do wieku literaturę i gdybym dostała SMS-a, że syn właśnie całuje się z dziewczyna, to usmiechnęłabym się pewnie zadowolona z życia, że dobrze wypełniłam matczyny obowiazek we wszystkich aspektach. Nie uważasz że mam rację a autorka jest trochę histeryczna i naprawdę patologicznie zazdrosna?
                              • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:02
                                Celestyna, to, że rodzice wiedzą, że dziecko całuje się, uprawia seks- fajnie.
                                Ale naprawdę, nie widzisz NIC dziwnego w tym, że się mamę o takich sprawach szczegółowo informuje? Bo ja widzę. I pierwszy raz się z czymś takim spotkałam.
                                • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 12:05
                                  >Wszak on mamie mowi duzo, ale nie wszystko, ona, poza tym jednym incydentem sie nie >wtraca, ponadto, po wtargnieciu do nas do domu on stanal po mojej stronie (ale moja >chora wyobraznia i tak podpowiada, ze jak gadali o tym prywatnie, to mogl jej >powiedziec, ze to glownie ja mialam pretensje...). Niemniej jednak, mam jakies takie >obawy.
                                  Korpodziewcze, czy ja czytać nie umiem? Czy może dawkujesz nam info w zależności od rozwoju sytuacj? Chyba jeszcze w innym miejscu też napisałas, że o Waszym intymnym życiu jednak matki nie informował.
                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 11:28
                                    Nie dawkuję Wam info w zależności od rozwoju sytuacji, gdyż sytuacja już się nie rozwija ;)
                                    Nie mówił jej podobno o naszych kłótniach. Podobno. Tak mi deklarował. Że jednak nasze problemy rozwiązuje ze mną.
                                    Tyle, że jednak podczas np. wizyt u nich, okazywało się, że jednak mama wie coś, czego wiedzieć nie powinna. Czasem wydawała się nawet być dumna z pewnych rzeczy, a ja byłam zażenowana, że ona "TO WIE".
                                    • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 12:40
                                      korpodziewcze napisał(a):

                                      > Nie dawkuję Wam info w zależności od rozwoju sytuacji, gdyż sytuacja już się nie rozwija ;)

                                      Ale to celestyna sama dawkuje sobie informacje - przecież przyznała, że nie miała czasu przeczytać całego wątku :)
                                      Co oczywiście nie przeszkadza się wypowiedzieć - bo niby dlaczego nie? ;)
                                      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 12:45
                                        > Ale to celestyna sama dawkuje sobie informacje - przecież przyznała, że nie mia
                                        > ła czasu przeczytać całego wątku :)

                                        A tak, zgadza się :)
                              • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:09
                                celestyna444 napisała:

                                > Ja jako matka cieszę się, że moje dzieci mają szczęśliwe chwile, wiem, że uprawiają seks, całują
                                > się, bo jest to naturalny bieg rzeczy. Powinnam tego nie wiedzieć?

                                Nie czujesz różnicy między tym, że się WIE o tym, że dziecko się całuje i uprawia seks z fajną dziewczyną, a informowaniem "w trakcie" o tym, że się to właśnie robi???? Naprawdę nie czujesz????
                                Powtórzę - myślałam, że ostatnia reklama Sprite'a "mamo..... mamusiu...!!!!!" to surrealistyczny żart. A jednak widzę, że jest jak najbardziej oparta na faktach....

                                > Nie uważasz że mam rację a autorka jest trochę histeryczna i naprawdę patologicznie zazdrosna?

                                Nie, nie uważam. Może jest trochę histeryczna, ale sama o tym pisze.
                                I w żadnym razie nie uważam, żeby była patologicznie zazdrosna.
                                Patologiczna, i to ciężko, to jest więź owego synka z mamusią. Ale nie dziwię się już akurat, że Tobie się taka nie wydaje.
                                • algavre.live Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 14:20
                                  Jestem matką dorosłej córki i w życiu nie chciałabym być informowana o szczegółach Jej spraw intymnych - a że takowe są ogólnie to wiem i ta wiedza mi wystarczy. Zresztą dziwne byłoby gdyby "tych spraw" nie było, jak się chodzi długo i wyjeżdża z chłopakiem. Wydaje mi się, że w przypadku syna też by interesowało mnie to w zakresie ogólnym. /nie mam syna, dlatego mogę się wypowiedzieć czysto hipotetycznie/.Smsy do matki o całowaniu? Dla mnie to chore i dziwne. To matki wina, syn jest tylko marionetką w jej łapach. Nie trzeba wielkiej wiedzy psychologicznej, zeby stwierdzić, że takie relacje matka-syn, jak opisuje autorka, są zaburzeniem.
                      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:45
                        "Z marszu rozgrzeszała siebie"- dobre!
                        Gdzie się tak rozgrzeszałam? Właśnie dlatego napisałam, że "jestem patologicznie zazdrosna", bo sądziłam właśnie, iż to moja wina i to moje reakcje są niewspółmierne do bodźca. Nigdzie też nie pisałam, że trzepanie mu komórki było dobre. Wiem, że nie. Napisałam parokrotnie, odpowiadając na zarzuty i posądzanie mnie przez kol o chorą głowę, że walczyłam już w trakcie trwania związku z tą obsesją.

                        Czemu sądzisz, że wymagałam dojrzałości jak u 30-latka? Znam wielu facetów lat 23+, którzy jednak są na tyle odpępowieni od matek, że nie muszą z nimi mieć codziennego kontaktu, ze szczegółowym opowiadaniem co zjadł, jak spał i jaką kupę zrobił. Nie sądzę, że to jest taka dorosłość i dojrzałość, której można wymagać jedynie od facetów 30+...

                        celestyna444 napisała:

                        > Bo kobiety dojrzewają szybciej?
                        > Ale generalnie daję to prawo wszystkim młodym ludziom. To autorka wątku związał
                        > a się z młokosem a wymagała od niego dojrzałości jak co najmniej u trzydziestol
                        > atka, sama prezentujac zachowania mocno niedojrzałe i z marszu rozgrzeszała sie
                        > bie nie widząc jak bardzo mocno przyczyniła się do rozpadu jej związku.
                        • kol.3 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 15:13
                          Nigdzie nie napisałam, że masz chorą głowę. Sama to napisałaś o sobie.
                          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 15:43
                            Napisałaś "ta familia była pieprznięta, ale Tobie też nic nie brakuje"/ "Ale Ty też zdrowa nie jesteś", i do tego w każdym poście ganienie mnie za kontrolę i sugerowanie, że jest ze mną nie za bardzo.
                            Pewnie, źle robiłam. Nie trzeba tego wciąż powtarzać, serio. Zdaję sobie sprawę z własnych błędów. Nigdzie też nie napisałam, że uważam, że postępowałam dobrze.

                            A jeszcze odpowiadając na Twoje pytanie wcześniejsze- dlaczego kontrolowałam? Cóż, pewnie dlatego, że jak zaczęłam zauważać zachowania mnie niepokojące, to popadłam w jakąś obsesję...nie wiem. Ta kontrola oczywiście niczego nie zmieniła, ale mi może dawała jakieś poczucie "ogarniania" sytuacji...hmm, nie wiem.
                    • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:55
                      "to, że dziewczyna napisała, że jest "patologicznie zazdrosna
                      > o matkę" nie oznacza wcale, że tak właśnie jest. Jej "diagnoza" mogła być jak n
                      > ajbardziej błędna - i moim zdaniem - była. Wydaje mi się, że była tak pogubiona
                      > w tej chorej sytuacji, aż zaczęła zachowywać się dziwnie i głupio (trzepanie t
                      > elefonu, etc.) i przez swojego rodzaju poczucie winy "wolała" napisać, że to on
                      > a jest zazdrosna, a nie że to teściowa ma nie po kolei w głowie.
                      > Nie uwiązujmy się tak tej "diagnozy", to że zostało napisane, nie znaczy, że ta
                      > k jest."

                      Zgadza się, napisałam tak, ponieważ od samego początku diagnozę zaczęłam od siebie. Właśnie dlatego napisałam na forum. Żeby ludzie, patrząc z boku mogli powiedzieć, np. "tak, ich relacje są normalne, a to TY masz problem".
                      Ale jednak wiele osób było zszokowanych jego nadmiernym przywiązaniem do matki, a to o czymś świadczy...

                      (nie próbuję wybielać siebie i wciąż uważam, że moje naruszanie jego prywatności też było bardzo nie ok. ola_dom słusznie zauważyła, że robiłam to nieco w akcie desperacji i w wyniku znalezienia się w nieco chorej sytuacji).
                      • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:14
                        Czyli, że kompletnie nie potrafisz się do życia przystosować: ma być na Twoich warunkach i nic innego nie wchodzi w grę? Masz jakis tam model i wyobrażenie o związku i chcesz wtłoczyć w to swoje otoczenie a tu zonk - facet ma jeszcze matkę... Kurcze, no ktoś tych facetów musiał urodzić.
                        • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:18

                          Odchodzimy od sedna. Pewnie, ma mamę, kocha mamę, spotyka się z mamą- super! Cenię sobie więzi rodzinne, sama jestem rodzinną osoba.
                          Nie wiem, czy oczekiwanie, że nasze intymne sprawy pozostaną NASZE, to jest egoizm i tworzenie związku na swoich tylko warunkach. Nie jestem przekonana...


                          celestyna444 napisała:

                          > Czyli, że kompletnie nie potrafisz się do życia przystosować: ma być na Twoich
                          > warunkach i nic innego nie wchodzi w grę? Masz jakis tam model i wyobrażenie o
                          > związku i chcesz wtłoczyć w to swoje otoczenie a tu zonk - facet ma jeszcze mat
                          > kę... Kurcze, no ktoś tych facetów musiał urodzić.
                  • mama_lidia Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:13
                    Z patologicznej relacji urodziła się patologiczna obsesja, przyczyna i skutek. Chłopak w tym wieku to dorosły facet, a poza tym sama dojrzałość do życia nie wynika tylko z wieku. Mamusia stworzyła kalekę społeczną i emocjonalną i to nie jest wcale zabawne. Znam takie przypadki to jest nieuleczalne i taki facet nie jest wstanie stworzyć zdrowego związku, albo żyć samodzielnie bez rodziców. Uciekać jak najdalej od takich obiektów, szkoda życia.
                    • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:24
                      Niekoniecznie. Znam kilku facetów, którzy przez całe swoje życie nic nie naprawili w domu, bo nie potrafią. Posiłkują się albo rodziną albo kolegami albo po prostu wynajmują fachowca. I żyją w szczęśliwych związkach całe swoje dorosłe życie, chociaż nigdy uszczelki w kranie nie wymienili.
                      Emocje natomiast mają to do siebie, że zmieniają się wraz z nabywaniem życiowych doświadczeń. Gdyby było inaczej, to wszyscy leżelibysmy w kołyskach :-D I jest bardzo prawdopodobne, ze i facet z wątku dojrzeje do dorosłego związku. Kiedyś to bylo 25-26 lat, teraz obserwuję, że ta granica się trochę przesunęła i jest to ok 30 lat (dla faceta)
                      • mama_lidia Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:34
                        Co mają prace techniczno-remontowe do chorej relacji matka-syn, gdzie syn nie potrafi funkcjonować bez kontaktu z matką nawet jeden dzień, albo i mniej?

                        Może nie potrafić naprawić kranu, ale w zdrowym związku jak to widzę tak, że facet ustala z partnerką, że zwróci się o pomoc do ojca. Umawiają się na kiedy i jeśli obu stronom pasuje to sprawa załatwiona.
                        • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:06
                          Nie rozumiecie mnie, ja tu nie widzę chorej relacji, tylko naturalny tok wchodzenia w dorosłość młodego faceta. Autorka chciała już, zaraz, natychmiast mieć ukształtowany, zdatny do użycia produkt a w tym akurat przypadku szło to trochę wolniej. Mam dwóch synów i dokładnie to obserwuję, jeden i drugi wychowywany absolutnie tak samo, bo jak sprawdzilo się za pierwszym razem, to po co eksperymentować :-D, a rozwijają się zupełnie inaczej, te moje jednostki spoleczne :-) Starszy dużo szybciej dojrzewał do wszystkiego a młodszy, powoli wręcz leniwie wchodzi sobie w dorosłość w swoim żółwim tempie. Jak podkręcam śrube, to patrzy na mnie zdziwiony i pyta do czego ma się tak spieszyć? I w sumie przyznaję mu rację
                          :-D Jeszcze się nabędzie dorosłym do bólu.
                          A, że autorce wątku się spieszylo? Trzeba było rozejrzeć się za bardziej dojrzałym, starszym partnerem.
                          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:10
                            No dobrze, ale czy Twoi synowie także uznają za stosowne zwierzanie Ci się z najintymniejszych szczegółów swojego życia?
                            I czy Ty nie byłaś zażenowana, słysząc wszystkie takie szczegóły?
                            • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:21
                              Może nie "zwierzają" bo to złe slowo ale nie kryją sie z tym po katach i nie robią z tego tabu.
                              Pisałam o tym juz w innym poscie, ze tez nie widzę w seksie dorastających dzieci żadnego problemu, bo to ja wprowadzałam ich w teorię ( z praktyką radzą sobie sami, na szczęście! :-D )
                              • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:22
                                Nie chodzi o krycie się po kątach. Chodzi o nie-wtajemniczanie mamy w to, co aktualnie i w jakiej pozycji robi się z dziewczyną, i tyle.

                                celestyna444 napisała:

                                > Może nie "zwierzają" bo to złe slowo ale nie kryją sie z tym po katach i nie ro
                                > bią z tego tabu.
                                > Pisałam o tym juz w innym poscie, ze tez nie widzę w seksie dorastających dziec
                                > i żadnego problemu, bo to ja wprowadzałam ich w teorię ( z praktyką radzą sobie
                                > sami, na szczęście! :-D )
                                • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:31
                                  Ty, ze swoją mamą o tym nie rozmawiasz a uświadamiały Ciebie internet i koleżanki w szkole?
                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:34
                                    Ja ze swoją mamą na przykład rozmawiałam, nie miałyśmy z tym problemu.
                                    Co nie oznacza, że mam jej się teraz ochotę zwierzać z moich poczynań na tym polu.
                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:40
                                    celestyna444 napisała:

                                    > Ty, ze swoją mamą o tym nie rozmawiasz a uświadamiały Ciebie internet i koleżanki w szkole?

                                    Celestyno, naprawdę sądzisz, że człowiek w wieku 20+ wymaga jeszcze ciągłego uświadamiania....????
                                    Obawiam się raczej, że to niektórzy rodzice "wymagają" ciągłej kontroli nad "dzieckiem" i zwyczajnie lubią sobie posłuchać...
                                    A dlaczego tak jest, to nawet nie chcę już myśleć....
                                    • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:52
                                      A gdzie ja napisałam, że to odbywa się w wieku 20+? To jest proces ciągły, od najmłodszych lat. W wieku 20+ uświadamianie przechodzi w rozmowy o tzw. życiu przy jednoczesnym nie robieniu sensacji z życia seksualnego swoich dzieci. Pa, to już naprawdę koniec.

                                      Do autorki: naprawdę nie poinformowałaś matki o tym, że zaczęłaś życie seksualne? To nawet ja prawie 100lat temu, rozmawiałam o tym ze swoją matką i z tego co mi wiadomo, to mój partner zrobił to samo ( Jego ojciec robił sobie żarty na ten temat - to byłby dopiero watek na tym forum!!!-aż boję się myśleć o tej patologii - dobrze, że 100 lat temu forumów i internetów nie było :-D)
                                      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:58
                                        Celestyno, nie musiałam informować, wiedziała sana, dużo rozmawiałyśmy o antykoncepcji, chorobach, przenoszonych droga płciową itp.
                                        Ale nawet jakbym nie poinformowała, co w tym dziwnego? Nie wszyscy mają ochotę rodziców wtajemniczać w te sprawy. Nie widzę tu żadnej patologii. Dziwi mnie bardziej Twoje oburzenie ("naprawdę nie poinformowałaś?!").
                                        Ale wciąż zdajesz się omijać meritum i być "około tematu".
                                        Wraz z ola_dom próbujemy uświadomić Ci, że dla nas nienormalnym jest leżenie z facetem/kobietą na kanapie, całowanie się (i inne), i relacjonowanie na bieżąco mamie.
                                        To zupełnie co innego niż po prostu rozmowa o seksie.


                                        celestyna444 napisała:

                                        > A gdzie ja napisałam, że to odbywa się w wieku 20+? To jest proces ciągły, od n
                                        > ajmłodszych lat. W wieku 20+ uświadamianie przechodzi w rozmowy o tzw. życiu pr
                                        > zy jednoczesnym nie robieniu sensacji z życia seksualnego swoich dzieci. Pa, to
                                        > już naprawdę koniec.
                                        >
                                        > Do autorki: naprawdę nie poinformowałaś matki o tym, że zaczęłaś życie seksualn
                                        > e? To nawet ja prawie 100lat temu, rozmawiałam o tym ze swoją matką i z tego co
                                        > mi wiadomo, to mój partner zrobił to samo ( Jego ojciec robił sobie żarty na t
                                        > en temat - to byłby dopiero watek na tym forum!!!-aż boję się myśleć o tej pato
                                        > logii - dobrze, że 100 lat temu forumów i internetów nie było :-D)
                                        • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 12:05
                                          korpodziewcze napisał(a):

                                          > Wraz z ola_dom próbujemy uświadomić Ci, że dla nas nienormalnym jest leżenie z
                                          > facetem/kobietą na kanapie, całowanie się (i inne), i relacjonowanie na bieżąco mamie.
                                          > To zupełnie co innego niż po prostu rozmowa o seksie.

                                          No bo to jest zupełnie co innego - to specyficzny wirtualny trójkącik, nie ma się co oszukiwać.
                                          Niektórym - jak widać - jak najbardziej odpowiada. Tylko warto wcześniej uzgodnić, czy wszystkie 3 strony się na to godzą i mają z tego taką samą frajdę.
                                          • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 12:32
                                            Niektore matki z uwagi na swoja nadopiekunczosc tak wychowaly synow, ze Ci czuja sie w obowiazku relacjonowac mamusi kazdy swoj krok. Synku tak cie kocham jestes dla mnie najwazniejszy, pomoge ci we wszystkim, do not hesitate to contact me ANYTIME ( w rozumieniu doslownym :-) i pozniej taki mocno zaopiekowany synus kontaktuje sie z mamusia anytime i dzieli z nia najskrytszymi sprawami, przezyciami, emocjami, niech mamusia wie, ze on tez ja bardzo kocha, niech sie mamusia ucieszy, ze ma seks chlopaczek i ze mu wychodzi :) a mamusia dzieki temu jest na biezaco ze sprawami synka, czuwa i szybko wylapie, gdyby cos bylo nie tak, a przy okazji ma troche dodatkowe rozrywki w zyciu, zamiast nudnych seriali ma serial na zywo, za free online :-) boskie, do czego moze prowadzic chora milosc mamusi, taka mama jest w stanie swoja miloscia wytresowac syna jak pieska, chyba nie do konca zamierzenie, w koncu chciala dla syna jak najlepiej...
                                            • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 12:42
                                              zuzi.1 napisała:

                                              > w koncu chciala dla syna jak najlepiej...

                                              A ja nie jestem wcale pewna czy to na pewno miało być "jak najlepiej" dla syna. Moim zdaniem tak jest najlepiej dla mamusi - w końcu to JEJ dziecko, ona je ma i może nim dysponować, decydować o nim zawsze i wszędzie, i wszystko o nim wiedzieć.
                                              Bo niby dlaczego nie, skoro to JEJ dziecko?
                                              • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 13:01
                                                Zgadza się...a on w to wszystko wierzył. Powtarzał mi "jestem ich JEDYNYM synem, muszę codziennie dać znać, MUSZĘ napisać. Oni mają tylko mnie, rozumiesz? TYLKO MNIE".
                                                Właśnie. Tylko jego. Mają. Posiadają. Bo oni go posiedli, po prostu...
                                                Właśnie takie teksty "mamy tylko Ciebie synuś"/"musisz zmieć wszystko co najlepsze, bo mamy tylko Ciebie"/"kochamy Cie najmocniej, bo mamy tylko Ciebie" bardzo mocno przywiązują. Niby są wyrazem największej miłości, ale też związują dziecko z rodzicami, czasem może nawet trochę na siłę, trochę toksycznie. Bo jak tu nie czuć odpowiedzialności za dobry humor mamy, kiedy ona "ma tylko jego"?


                                                ola_dom napisała:

                                                > zuzi.1 napisała:
                                                >
                                                > > w koncu chciala dla syna jak najlepiej...
                                                >
                                                > A ja nie jestem wcale pewna czy to na pewno miało być "jak najlepiej" dla syna.
                                                > Moim zdaniem tak jest najlepiej dla mamusi - w końcu to JEJ dziecko, ona je ma
                                                > i może nim dysponować, decydować o nim zawsze i wszędzie, i wszystko o nim wie
                                                > dzieć.
                                                > Bo niby dlaczego nie, skoro to JEJ dziecko?
                                              • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 13:05
                                                Mysle, ze swiadomie moglo to byc jak najlepiej dla syna w trosce o niego a nieswiadome intencje byly jak najbardziej pod nia sama.
                                                • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 13:12
                                                  zuzi.1 napisała:

                                                  > Mysle, ze swiadomie moglo to byc jak najlepiej dla syna w trosce o niego a nieswiadome
                                                  > intencje byly jak najbardziej pod nia sama.

                                                  A pewnie, że tak :)
                                                  Nie wierzę, że którakolwiek matka przyzna się sama przed sobą - bo pewnie sobie tego w ogóle nie uświadamia - że tak naprawdę zaspokaja w ten sposób swoje potrzeby, a nie dziecka.
                                                  Bo ONA WIE, co jest dla niego najlepsze i mu to wszystko da! Ale wcale nie zapyta, czy dziecko akurat tego chce....
                                                  Ale po co ma pytać, skoro wie lepiej?
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 17:26
                                                    Ola czy Ciebie mama tez przywiazywala takimi tekstami o jakich pisze autorka? Czy jakies inne sformulowania stosowala?
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 17:52
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > Ola czy Ciebie mama tez przywiazywala takimi tekstami o jakich pisze autorka? Czy jakies inne
                                                    > sformulowania stosowala?

                                                    :)
                                                    No na pewno to nie był taki hardkor, jak opisuje autorka wątku.
                                                    Ale i tak dość skuteczny. Tym skuteczniejszy, że jestem jedynaczką, a mama jest sama - więc NAPRAWDĘ ma tylko mnie.
                                                    Ja wprawdzie nie byłam przekonywana o tym, że jestem jedyna, najważniejsza, że muszę mieć co najlepsze - o nie. Raczej byłam utrzymywana w przekonaniu, że mam dwie lewe ręce (będąc zarazem bardzo mądrą dziewczynką, "najmądrzejszą w rodzinie") i że nie dam sobie rady sama - bo przecież jestem straszną bałaganiarą i nie umiem gotować.
                                                    A jak zaczęło się (późno, bardzo późno) okazywać, że może jednak dam sobie radę bez mamy - to przeewoluowało to w kierunku takim, że to mama nie da sobie rady sama i że muszę się nią w zasadzie nieustannie interesować, a najlepiej nadal z nią mieszkać, zwłaszcza, że jest taki wspaniały dom, takie świetne warunki, świeże powietrze i co tylko. A ja wolę się gnieść w kawalerce, w betonie! No wolę, tak, naprawdę wolę - ale to przecież niewyobrażalne jest....

                                                    Trudno mi przytoczyć konkretne teksty, to są raczej miny, "wzdychanie z machaniem ręką - ech... nic już....", foch, buzia w podkówkę - mniej konkretne sformułowania, bardziej zachowanie, miny i "dawanie do zrozumienia". A ja rozumiem i tak za dobrze, i za dużo, więc to jest niezmiernie skuteczne.
                                                    No i poświęcanie się, o tak... Dlatego pisałam o tym - moja mama też oddałaby mi WSZYSTKO. Ale nigdy nie zapytała, czy ja tego chcę - i czego właściwie JA chcę. Po co ma pytać, skoro wie najlepiej i chce najlepiej?
                                                    Oczywiście nie zawsze byłam zachwycona tymi poświęceniami i tym, co dla mnie robi, często mnie wkurzało, że mi "usługuje" - co chyba zrozumiałe - no ale dla mamy zrozumiałe nie jest, więc tym bardziej była zła i rozgoryczona, że "ona wszystko by mi oddała, całe życie, jestem jej ukochaną córką - a ja nie doceniam i tak źle ją traktuję!".
                                                    I jeszcze parę innych kwestii związanych z moim facetem - który podstępnie wszedł między nas i naszą "wspaniałą" relację, którą postanowił zburzyć, bo "nie mógł znieść, że jesteśmy ze sobą tak blisko!"... No szkoda gadać i przytaczać, po prostu....
                                                    To tak z grubsza :)
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 19:18
                                                    Czyli Twojej mamie od zawsze zalezalo na tym, zeby miec Ciebie blisko, najpierw probowala Ci delikatnie podcinac skrzydla, zebys sama z siebie nie wyfrunela, a gdy to sie nie udalo to od tego czasu bierze Cie na litosc i poczucie winy. Czy mama jest hipohondryczka o wysokim poziomie leku o wszystko, czy bylas wysylana kiedykolwiek na kolonie, obozy, czy dawala Ci duzo swobody zyciowej i uczyla Cie samodzielnosci, czy pozwalala Ci na czeste i szerokie kontakty spoleczne, czy wrecz przeciwnie najchetniej zamknela by Cie ze soba w domu?
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 20:02
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > Czy mama jest hipohondryczka o wysokim poziomie leku o wszystko,

                                                    Nie jest hipochondryczką, jest bardzo "twarda", ale od jakiegoś czasu (czyli od kiedy zaczęłam się "oddalać") narzeka - czy też raczej nie narzeka, tylko daje do zrozumienia, że już marnie z nią (ciśnienie, etc.), ale po co ma cokolwiek mówić, "skoro mnie to i tak nic nie obchodzi, ech....". Wysoki poziom lęku w miarę pasuje, choć może to jest bardziej skłonność do teorii spiskowych - łagodnych, ale tak to można trochę już podciągać.

                                                    > czy bylas wysylana kiedykolwiek na kolonie, obozy,

                                                    Na szczęście nie - bo tego nie cierpiałam. Od zawsze byłam bardzo związana z mamą i zawsze strasznie za nią tęskniłam. Byłam na koloniach dwa razy, przekonano się, że to żadna dla mnie frajda i postanowiono mi odpuścić. Siedziałam więc w wakacje w domu i sobie czytałam, ew. jeździłam z rodzicami na wczasy. To oczywiście bardzo lubiłam.

                                                    > czy dawala Ci duzo swobody zyciowej i uczyla Cie samodzielnosci, czy pozwalala Ci na czeste i
                                                    > szerokie kontakty spoleczne,

                                                    Nie broniła mi kontaktów, teraz wręcz ma nieustanne pretensje do mnie o to, że mam mało znajomych!, że nie organizuję imprez! (a przecież są takie wspaniałe warunki! - u niej), że siedzę w domu jak kołek, zamiast wyjść do ludzi!
                                                    Ale nie uczyła mnie samodzielności. Nawet gotować mnie nie nauczyła, choć sama robi to świetnie i najchętniej ciągle by mi gotowała i piekła. (Gotować nauczyłam się sama i teraz robię to naprawdę dobrze ;))
                                                    Problem w tym, że ja sama nie umiałam nawiązywać znajomości, od przedszkola miałam z tym problem, więc i te moje kontakty nie były zbyt bogate.
                                                    ALE - bywało źle, jak miałam jakąś zbyt bliską przyjaciółkę - bo "byłam jak chorągiewka", od razu "pod jej wpływem". Tak jak teraz jestem "po wpływem mojego faceta" - zamiast pod jej....:)

                                                    > czy wrecz przeciwnie najchetniej zamknela by Cie ze soba w domu?

                                                    Nie zamknęła, ale najlepiej, żebym z nią mieszkała i żebyśmy prowadziły WSPÓLNE bogate życie towarzyskie. Oburzała się i obrażała, kiedy nie chciałam ostatnio uczestniczyć w jej spotkaniach klasowych, które organizowała u siebie, bo "przecież wszyscy tak bardzo mnie lubią, a poza tym kiedyś brałam w nich udział!" - bo jak tam mieszkałam, to brałam, nie wynosiłam się z domu na czas tych spotkań, tym bardziej, że to fajni i zabawni ludzie. No ale już mam swoje osobne życie i nie mieszkam z nią! Przecież nie chodziłam z nią do klasy! (na to tłumaczenie też się oburzała).

                                                    Więc jak widać - z mamą nie jest wcale tak prosto ani jednoznacznie. To wszystko jest dość luźne i płynne, trudno jej coś zarzucić bezpośrednio wprost. Bo nie mówi, tylko wzdycha i robi miny; nie zabrania, ale wyraża nieme niezadowolenie; nie żąda, ale wyraźnie oczekuje; i tak dalej...
                                                  • pade Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 20:28
                                                    czyli masz być przyjaciółką
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 20:37
                                                    A czy mama sama ma duzo znajomych i prowadzi bogate zycie towarzyskie, czy jest aktywna osoba?
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 20:53
                                                    Jak opisujesz Ola ten układ z mamą, to przypomina mi się jedna z moich przyjaciółek z podstawówki. Początkowo tak tego nie widziałam, z pewnych przyczyn jej nawet zazdrościłam mamy (bardzo efektowna kobieta). Spała z mamą w jednym łóżku - bo "tata chrapie, je czosnek, etc.". Zawsze z mamą do kościoła pod rękę, gdzieś razem w niedzielę. W liceum nasze drogi się rozeszły, bo to wiek, gdzie ta autonomiczność jest ważna, choćby z uwagi na imprezy etc. I potem jak się spotykałyśmy jako już studentki, to ona raz mi powiedziała, że ma już dosyć mamy, że ona nie ma swojego życia i jest na niej uwieszona.
                                                    Rodzice jej w końcu się rozwiedli, mama była przyjezdna, a przyjaciółka jak Ty - jedynaczka.
                                                    Te historie Twoja i korpodziewcze to przykłady, kiedy w rodzinie są za silne więzi pionowe zamiast poziomych (skutek złych małżeństw, skutek braku rodzenstwa, etc.). Przez to trzeba pamiętać, że w złym małżenstwie oprócz złych wzorców dla dzieci jeszcze bardziej niebezpieczne jest emocjkonalne nadużywanie dzieci, co dzieje się samoistnie niejako. Myślę, że na forum sporo luidzi opisuje takie układy, ale czasem opisuje je jako "mimo nieudanego małżeństwa,. z dziećmi mam świetny kontakt".
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 21:22
                                                    paris-texas-warsaw napisała:

                                                    > "mimo nieudanego małżeństwa,. z dziećmi mam świetny kontakt".

                                                    Moja mama często podkreśla z wyrzutem, że dopóki nie pojawił się ON - sprawca zła wszelkiego, który mnie od niej odciągnął - to miałyśmy wspaniałe relacje... Ja tak ich nie oceniam, już od dawna ten układ mi ciążył - no ale wtedy wciąż mieszkałam z mamą i byłam tylko JEJ. Więc pewnie z jej punktu widzenia ta relacja była "wspaniała", nawet jak się ciągle kłóciłyśmy o byle gó...... Przypominam jej czasem, że się od dawna nieustannie żarłyśmy, ale chyba jakoś nie chce nic takiego pamiętać.
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 12:19
                                                    Oooo tak, matka mojego byłego, kiedy kłóciła się z jego ojcem, jednocześnie szczyciła się, że "z synem ma taki świetny kontakt"....


                                                    > Te historie Twoja i korpodziewcze to przykłady, kiedy w rodzinie są za silne wi
                                                    > ęzi pionowe zamiast poziomych (skutek złych małżeństw, skutek braku rodzenstwa,
                                                    > etc.). Przez to trzeba pamiętać, że w złym małżenstwie oprócz złych wzorców dl
                                                    > a dzieci jeszcze bardziej niebezpieczne jest emocjkonalne nadużywanie dzieci, c
                                                    > o dzieje się samoistnie niejako. Myślę, że na forum sporo luidzi opisuje takie
                                                    > układy, ale czasem opisuje je jako "mimo nieudanego małżeństwa,. z dziećmi mam
                                                    > świetny kontakt".
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 21:17
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > A czy mama sama ma duzo znajomych i prowadzi bogate zycie towarzyskie, czy jest
                                                    > aktywna osoba?

                                                    No właśnie tak! - ma bogatsze życie towarzyskie ode mnie, szczególnie ostatnio, jak jest na emeryturze.
                                                    Ale to nie ma znaczenia, ja i tak powinnam być na posterunku i w gotowości. Bo przecież ona mieszka sama, ma nadciśnienie i w każdej chwili może się jej coś stać, więc ja powinnam ciągle sprawdzać, czy aby się nic nie stało....
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 21:14
                                                    pade napisała:

                                                    > czyli masz być przyjaciółką

                                                    HA! A jakie są pretensje, wyrzuty i płacz o to, że nie chcę nią być! Bo przecież przez tyle lat byłam! (?)
                                                    :)
                                                    Dopiero ostatnio dotarło do mnie, jakie to jest absurdalne mieć pretensje o to, że ktoś się nie chce z nami przyjaźnić....:D przecież jakby miała takie pretensje do którejkolwiek z koleżanek, to by ją wyśmiano i sama pewnie by się śmiała z takiego czegoś. Ale nie - ja mam być przyjaciółką i nie mam prawa odmówić.

                                                    Do mojej mamy nie dociera, że DOBRA relacja córki z matką, to w żadnym razie nie jest przyjaźń. Jak tylko jej próbuję to wytłumaczyć, to zaraz jest awantura/płacz/foch/podkówka - każde z osobna albo w różnych konfiguracjach.
                                                  • pade Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 21:21
                                                    współczuję:(
                                                    pewnie w dzieciństwie też byłaś tak nadużywana...
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 21:25
                                                    pade napisała:

                                                    > pewnie w dzieciństwie też byłaś tak nadużywana...

                                                    Pewnie tak, choć jako dziecko kilkunastoletnie uważałam, że to wspaniale przyjaźnić się z mamą - bo jest przecież taka fajna, równa, młodzieżowa, i tak dalej. No i wsiąkłam na długie lata w tę "przyjaźń"...
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 22:33
                                                    Kurcze tylko zazwyczaj dajemy przyjaciolce 'przyzwolenie' na posiadanie wlasnego zycia, partnera etc. a nie wisimy na niej stale, traktujac jej partnera jak wroga. Tutaj mamy do czynienia z zawlaszczaniem corki, naduzywaniem emocj. jej osoby do wlasnych celow, mama ma maskotke i chce sie nia lub z nia bawic.Ola a czy Twoja mama ma taka prawdziwa przyjaciolke lub takie b. bliskie kolezanki, z ktorymi kontakty utrzymuje od dawna? I od ilu lat nie ma meza i zyje sama lub wczesniej wylacznie z Toba?
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 22:54
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > Ola a czy Twoja mama ma taka prawdziwa przyjaciolke lub takie b. bliskie kolezanki, z
                                                    > ktorymi kontakty utrzymuje od dawna?

                                                    No właśnie ta sprawa jest dość skomplikowana.... Mama miała 3 takie przyjaciółki jeszcze z lat szkolnych. Tyle że już od dłuższego czasu trudno te relacje było nazwać przyjaźnią... "Ciocie" - bo tak je nazywałam - zaczęły "dziwaczeć" - obiektywnie patrząc, naprawdę nie zawsze zachowywały się fajnie - ale moja mama też nie jest święta, choć może bardziej spolegliwa od nich. Niestety - jedna z nich umarła 3 lata temu, a w kwietniu umarła druga, która (przed)ostatnio była na mamę pogniewana i nie za bardzo się odzywały. Jednak kiedy mama dowiedziała się, że ciocia ciężko choruje, pomagała jej i woziła ją do lekarzy aż do ostatnich dni (bliscy cioci pracowali, a mama nie pracuje, ma samochód, więc uznała, że jak najbardziej może pomóc).
                                                    Trzecia z przyjaciółek naprawdę nie ma łatwego charakteru i w sumie nie dziwię się, że mama nie ma już ochoty utrzymywać z nią kontaktów.
                                                    Mama ma teraz grupę nowych znajomych, niektórych chyba całkiem fajnych.
                                                    Ma też dwie siostry - z którymi nieustannie się ścina, ale przynajmniej trzymają jakiś kontakt. Te spięcia wynikają główne z faktu, że siostry są dość podobne do mamy - musi być tak, jak one chcą, i już! A że każda chce po swojemu... stąd spięcia :). Tyle że każda okazuje to w nieco inny sposób, więc na pierwszy rzut oka trudno dostrzec podobieństwo. Ale ja miałam okazję się przyjrzeć ;)

                                                    > I od ilu lat nie ma meza i zyje sama lub wczesniej wylacznie z Toba?

                                                    Od bardzo dawna, rozwiodła się po 13 latach małżeństwa, nigdy potem nie stworzyła stałego związku, choć były czasy, że ktoś się w jej życiu przewijał. Ale ostatni raz to było ze 20 lat temu. Więc przez ogromnie długi czas żyła właśnie wyłącznie ze mną, tak jak to określiłaś.
                                                    No a teraz została SAMA. Bo ją opuściłam...
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 23:00
                                                    I jeszcze jedno, poniewaz jestes b. swiadoma tego swojegi 'ukladu' z mama i jego konsekwencji dla Ciebie, dlaczego ta relacja z mama dalej rzutuje negatywnie na Twoj zwiazek z partnerem? Czy potrafisz stawiac jej granice?
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 23:10
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > I jeszcze jedno, poniewaz jestes b. swiadoma tego swojegi 'ukladu' z mama i jego konsekwencji
                                                    > dla Ciebie, dlaczego ta relacja z mama dalej rzutuje negatywnie na Twoj zwiazek z partnerem?
                                                    > Czy potrafisz stawiac jej granice?

                                                    No właśnie nie za bardzo, niestety - nie miałam jak i kiedy się tego nauczyć... :). Dopiero niedawno dowiedziałam się, że mogę i powinnam postawić jakieś granice, więc teraz pilnie nad tym pracuję i uczę, jak to robić. Mówiąc krótko - postawiłam na związek, oczywiście; licząc i mierząc się z wielkim niezadowoleniem mamy, fochem, rozpaczą, pretensjami, wyrzutami i wszystkim co tylko.
                                                    Najłatwiej byłoby zerwać kontakt. Ale to nie jest jakaś tam relacja, tylko najbliższa osoba, w dodatku coraz starsza, mieszka samotnie - no nie jest to łatwe, po prostu. Łatwiej byłoby zerwać kontakt, niż zacząć się zdrowo i normalnie komunikować - bo na razie muszę się nauczyć, jak to jest "normalnie" - bo za bardzo tego nie wiem, tylko sobie póki co próbuję wyobrazić.
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 23:36
                                                    Jezeli mama mieszka samotnie w duzym domu i nie radzi sobie sama z jego utrzymaniem, to zaproponuj jej sprzedaz domu i powiedz, ze nie stac Cie na ciagle dokladanie sie do utrzymania i remontow takiej nieruchomosci, lepiej i wygodniej dla mamy by bylo, gdyby mieszkala sama w 2 pok. mieszkaniu nizw donu i przestan sie fin. dokladac
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 09:00
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > Jezeli mama mieszka samotnie w duzym domu i nie radzi sobie sama z jego utrzymaniem, to
                                                    > zaproponuj jej sprzedaz domu i powiedz, ze nie stac Cie na ciagle dokladanie sie do utrzymania
                                                    > i remontow takiej nieruchomosci, lepiej i wygodniej dla mamy by bylo, gdyby mieszkala sama
                                                    > w 2 pok. mieszkaniu nizw donu i przestan sie fin. dokladac

                                                    taaa..... :). "Zaproponuj mamie".... Nawet nie za bardzo sobie wyobrażam, jak miałabym jej to powiedzieć, choć od dawna wiem, że to byłoby idealne rozwiązanie, dla mnie wymarzone, rozwiązujące całą masę problemów.
                                                    Ale to jej dom, ona go kocha nad życie, i "do betonu się nie przeprowadzi!", co wielokrotnie (może profilaktycznie?) podkreślała. Może nie chcieć - w końcu jest dorosła i samodzielna. I cholernie uparta.
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 11:06
                                                    Skoro dajesz swojej mamie prawo do tego, ze w sytuacji dla niej ewidentnej, tj. nie radzi sobie sama z utrzymaniem domu, moze nie chciec go sprzedac i przerzuca obowiazek wspolutrzymywania go na Ciebie, gdy Tobie to nie pasuje, to dlaczego nie potrafisz byc ROWNIE dobra i wyrozumiala dla siebie i dlaczego zwyczajnie nie zadbasz o SWOJE potrzeby w koncu i nie powiesz mamia gtzecznie: przepraszam Cie moja droga bardzo, ale nie moge wspolutrzymywac z Toba fin. tego domu, bo mnie na to nie stac, musze realizowac SWOJE plany zyciowe i zwiazkowe, bo mi zycie ucieka...Mama wiaze Cie teraz poprzez szantaze minami, fochy, poczucie winy i poprzez wlasnie ten dom, a Ty Ola jej na to pozwalasz, tj. dalej tkwisz w roli malej dziewczynki mimo 30 na karku, zamiast potraktowac siebie i ja jak dwie odrebne i dorosle osoby. Twoim obowiazkiem nie jest sluzenie mamie do konca jej dni, masz prawo do wolnosci,
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 11:11
                                                    Poza tym, jesli mama nie chce sprzedac domu to moze np. czesc domu wynajmowac i w ten sposob dorobic sobie na jego utrzymanie, jesli jest na emeryturze i w dobrej kondycji zdrowotnej to moze np. dorabiac jako opiekunka do dziecka czy w jakikolwiek inny sposob dostepny dla emerytki. Masz prawo powiedziec NIE i przeciwstawic sie wspolfinansowaniu tego domu.
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 11:35
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > Poza tym, jesli mama nie chce sprzedac domu to moze np. czesc domu wynajmowac i
                                                    > w ten sposob dorobic sobie na jego utrzymanie,

                                                    Problem w tym, że ani domu, ani działki nie da się sensownie podzielić. Już nieraz o tym była mowa, ale dom jest nietypowy, w dodatku stoi na końcu podłużnej działki, więc nawet nie bardzo da się ją podzielić, mimo że jest spora.

                                                    > jesli jest na emeryturze i w dobrej kondycji zdrowotnej to moze np. dorabiac jako opiekunka
                                                    > do dziecka czy w jakikolwiek inny sposob dostepny dla emerytki.

                                                    Mama przez jakiś czas dorabiała na emeryturze, ale tamta praca się skończyła, rozglądała się za nową, ale nie jest z nią aż tak różowo. Oczywiście - pewnie gdyby musiała, to szukałaby intensywniej i może wtedy by znalazła - ale póki co nie musi :)
                                                    Nie musiałaby też, gdyby zamieniła dom na mieszkanie, bo zostałoby jej naprawdę sporo zapasu na życie. No ale cóż... Nie mogę jej zmusić, żeby to zrobiła.
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 12:04
                                                    Ola, zeby dom wynajmowac nie trzeba go formalnie dzielic, jesli jest pietrowy mozna wynajac parter lub pietro, mozna tez wynajmowac pokoje z dostepem do lazienki i kuchni, trzeba tylko do tych drzwi do pokoi wstawic zamki, mozliwosci jest wiele. Rozumiem, ze spora czesc ukladu z mama masz przepracowana rozumowo a do przepracowania doglebnego z terapeuta pozostala jeszcze czesc emocjonalna. Zeby zyc swoim zyciem nie trzeba z mama zrywac kontaktu, wystarczy postawic jej granice, tj. sama ze soba ustalic co bedzie dobre dla Ciebie, dla Twojego zycia i zwiazku i tego sie trzymac jednoczesnie ustalajac sobie max. tego w czym TY SAMA chcesz mamie pomoc, a nie dlatego, ze mama tego posrednio od Ciebie oczekuje, polecam ksiazke 'Zdrowy egoizm', jest w polecanej literaturze. Czyli zanim cos mamie ze swojej strony zaoferujesz, lub na cos sie zgodzisz, zastanow sie co Ci mowi Twoj organizm, czy tobedzie dobre dla Ciebie, czy sobie przez to nie narobisz problemow w zyciu i zwiazku. Wlasciwie dobrze by bylo, gdybys przez jakis czas pobawila sie w gre pt. Jestem egoistka, dbam w glownej mierze o swoje sprawy, bo musze sie tego nauczyc dla wlasnego dobra :-)
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 12:20
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > Ola, zeby dom wynajmowac nie trzeba go formalnie dzielic, jesli jest pietrowy mozna wynajac > parter lub pietro, mozna tez wynajmowac pokoje z dostepem do lazienki i kuchni, trzeba tylko > do tych drzwi do pokoi wstawic zamki, mozliwosci jest wiele.

                                                    Wierz mi, że trzeba by go przebudować, żeby coś wynająć. Jest w dużej mierze otwarty i naprawdę nietypowy :). Parterowy, w dodatku. Niespecjalnie dobrze skomunikowany, na odludziu. Urokliwy, ale trudny w obsłudze.

                                                    > Czyli zanim cos mamie ze swojej strony zaoferujesz, lub na cos sie zgodzisz, zastanow sie co
                                                    > Ci mowi Twoj organizm, czy tobedzie dobre dla Ciebie, czy sobie przez to nie narobisz
                                                    > problemow w zyciu i zwiazku.

                                                    Hehe, gdybym miała słuchać wyłącznie mojego ciała, to raczej powinnam do niej nie jeździć i nie dzwonić W OGÓLE - bo póki co, na każdy kontakt reaguję ściskiem w brzuchu :D
                                                    Ale tego nie chcę, chcę się nauczyć zdrowiej na nią reagować i nie przejmować się tymi fochami. Rozumem już tak nie reaguję, ale brzuch wciąż działa niezawodnie....;)

                                                    > Wlasciwie dobrze by bylo, gdybys przez jakis czas pobawila sie w gre pt. Jestem egoistka,
                                                    > dbam w glownej mierze o swoje sprawy, bo musze sie tego nauczyc dla wlasnego dobra :-)

                                                    Przez większość życia wydawało mi się, że jestem egoistką (to przecież "oczywiste", skoro jestem jedynaczką, a mama żyje głównie dla mnie), więc głównie chciałam to z siebie wyplenić...:). Tzn. wciąż mi się wydaje, że jestem egoistką w różnych aspektach. Ale nie w stosunku do mamy. Poza tym nie za bardzo też wiem, na czym konkretnie miałoby polegać "dbanie o moje sprawy" inaczej, niż robię to do tej pory?
                                                    Fajna ta gra, ale na razie nie wiem, jak się do niej zabrać. Jakoś się przymierzę, bo kusi :)
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 12:44
                                                    No to pobaw sie w gre pt. jestem egoistka w stosunku do mojej mamy, ta gra pozwoli Tobie nauczyc sie stawiac mamie granice a mamie pozwoli zapanowac z przymusu nad jej wlasnym egoizmem. Np. mozesz zamiast farbowac mamie wlosy wlasnorecznie poprosic ja kilka razy, zeby poprosila o ta przysluge kolezanke. A samej wybrac sie w tym czasie do kina czy gdzies indziej z partnerem, powinnas wlasciwie zaczac swoja mame odpepowiac od SIEBIE, niech sie kobieta nauczy funkcjonowac samodzielnie bez Twoich przyslug i pomocy. To tez pozwoli nieco rozluznic ten emocjonalny uklad.
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 12:59
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > Np. mozesz zamiast farbowac mamie wlosy wlasnorecznie poprosic ja kilka razy, zeby poprosila
                                                    > o ta przysluge kolezanke. A samej wybrac sie w tym czasie do kina czy gdzies indziej z
                                                    > partnerem, powinnas wlasciwie zaczac swoja mame odpepowiac od SIEBIE, niech sie kobieta
                                                    > nauczy funkcjonowac samodzielnie bez Twoich przyslug i pomocy. To tez pozwoli nieco
                                                    > rozluznic ten emocjonalny uklad.

                                                    Aha - to w pewnym sensie właśnie się to teraz dzieje :). Od kilku tygodni mama radzi sobie beze mnie - i o dziwo - ŻYJE ;). Przynajmniej już wiadomo, że umie sobie radzić z kwestiami "technicznymi" i nie jestem do tego niezbędna.
                                                    Oczywiście mam świadomość, że ciągłe "techniczne" problemy pojawiały się nieustannie głównie po to, żebym nie miała jak się oderwać i była ciągle związana z nią i domem.
                                                    Ale to bardzo trudno powiedzieć "radź sobie sama, albo poproś kogoś innego o pomoc" - skoro ja mogę to zrobić i pomóc, to dlaczego prosić o to "obcych"?
                                                    Wiem oczywiście po co i dlaczego powinnam tak zrobić - ale jak nie mam "twardych" argumentów, to jest to niezmiernie trudne powiedzieć, że "mamo - nie chcę, nie pasuje mi".
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 14:47
                                                    A nie mozesz sobie codziennie rano ze 2 tych twardych argumentow wymyslic, w koncu tylko Ty bedziesx wiedziala, ze sa to argumenty wymyslone. Mozesz sobie cwiczyc kilka razy dziennie takie rozmowy przez tel. z mama, co mowisz, gdy mama dzwoni i znowu o cos prosi a spokojnie moglaby sobie poradzic sama lub z pomoca kolezanki. Przeciez robisz to wszystko dla wlasnego zdrowia, wiec przyjmij, ze takie wymyslone argumenty sa dopuszczalne. Pomsgaj glownie w sprawach najistotniejszych, reszte pozostaw jej samej, niech sobie radzi sama lub szuka kogos innego do pomocy, to ma byc tez pomoc dla niej samej, ona musi stac sie samodzielna i przestac na Tobie wisiec.
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 14:56
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > A nie mozesz sobie codziennie rano ze 2 tych twardych argumentow wymyslic, w koncu tylko
                                                    > Ty bedziesx wiedziala, ze sa to argumenty wymyslone.

                                                    Podam przykład :)
                                                    Po wyprowadzce jeździliśmy do mamy co weekend - poczucie winy robiło swoje. Zaczęło nas to męczyć, mnie także - ustaliliśmy więc, że poplanujemy sobie rozmaite wycieczki weekendowe - żeby choć na początek mieć "twardy argument", a przy tym miło spędzić czas.
                                                    Pierwsza taka wycieczka była wczesną wiosną, pogoda się popsuła i trochę się na niej podziębiłam, choć poza tym było super, naprawdę bardzo fajnie.
                                                    Komentarz mojej mamy - "no tak, ten twój to nawet wycieczkę wymyślił, żeby Cię ode mnie odciągnąć, ale popatrz - od razu się rozchorowałaś, chyba coś czuwa nad tym...!"

                                                    Nawet "twarde" argumenty będą skomentowane, że "wszystko jest ważniejsze od niej!", więc nie chcę już się w ten sposób tłumaczyć - bo i nie mam z czego. Chcę robić swoje i nie musieć się tłumaczyć z tego, że nie mam ochoty przyjechać do mamy, bo wolę robić co innego. Albo nic nie robić.
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 15:42
                                                    No to wystarczy jak jej powiesz krotko, wiesz mam tetaz swoje sprawy na glowie i nie mam czasu, pogadamy za kilka dni... :-) i zero dalszych tlumaczen. Nie masz obowiazku ujawniac szczegolow, a mama ma prawo sobie konentowac, ale poza tym nie ma zadnego wplywu na to co zrobisz.Uszczelniasz swoje granice i koniec.
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 11:30
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > nie radzi sobie sama z utrzymaniem domu, moze nie chciec go sprzedac i przerzuca obowiazek
                                                    > wspolutrzymywania go na Ciebie,

                                                    Niezupełnie przerzuca - ja sama czuję się w obowiązku pomóc mamie. Wiem, że to nie jest za mądre, bo można by rozwiązać sprawę tak, żeby nie trzeba było nikomu pomagać - ale póki co nie umiem jeszcze tego zrobić. Jeszcze trochę czasu i wizyt u terapeuty i może w końcu się uda :)

                                                    > nie potrafisz byc ROWNIE dobra i wyrozumiala dla siebie i dlaczego zwyczajnie nie zadbasz o
                                                    > SWOJE potrzeby w koncu i nie powiesz mamia gtzecznie: przepraszam Cie moja droga bardzo,
                                                    > ale nie moge wspolutrzymywac z Toba fin. tego domu, bo mnie na to nie stac, musze
                                                    > realizowac SWOJE plany zyciowe i zwiazkowe, bo mi zycie ucieka...

                                                    Dlaczego zwyczajnie nie zadbam? Bo dopiero niedawno dotarło do mnie, że mogę być osobną osobą, mogę żyć niezależnie i na własną rękę. A jeszcze później dowiedziałam się, że mogę nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia. Więc już jakby wiem o wszystkim, co napisałaś, ale póki co układam to sobie w głowie, bo wciąż gdzieś podświadomie wydaje mi się to nierealne, egoistyczne i nieprawdopodobne. Choć jednocześnie mam świadomość, że mama jest wobec mnie niesprawiedliwa i w sumie dość egoistyczna - ale to wciąż moja mama. A z bliskimi jest jednak najtrudniej, nie da się zawinąć na pięcie i pomachać na pożegnanie.

                                                    > Mama wiaze Cie teraz poprzez szantaze minami, fochy, poczucie winy i poprzez wlasnie ten
                                                    > dom, a Ty Ola jej na to pozwalasz, tj. dalej tkwisz w roli malej dziewczynki mimo 30 na karku,
                                                    > zamiast potraktowac siebie i ja jak dwie odrebne i dorosle osoby. Twoim obowiazkiem nie jest
                                                    > sluzenie mamie do konca jej dni, masz prawo do wolnosci,

                                                    Tak jest :)
                                                    I dlatego od kilku tygodni nasza relacja wygląda nieco, a nawet grubo inaczej - co z tego wyniknie - jestem bardzo ciekawa. Ale raczej nie wróci stary układ, już na to nie pozwolę.
                                                    Choć "dotacji" na razie nie wstrzymałam, najpierw muszę załatwić emocje, kasa w tej chwili jest mniej ważna, daję jakoś radę tak, jak jest - najwyżej na wywczasy nie pojadę ;)
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 11:36
                                                    Ola jak slusznie zauwazylas to jest JEJ dom, a NIE TWOJ, wiec dlaczego TY masz go pod przymusem wspolutrzymywac, jesli Ci to nie pasuje???
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 11:50
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > Ola jak slusznie zauwazylas to jest JEJ dom, a NIE TWOJ, wiec dlaczego TY masz
                                                    > go pod przymusem wspolutrzymywac, jesli Ci to nie pasuje???

                                                    Pomagam mamie, zwyczajnie w świecie.
                                                    Poza tym - jakoś też jest mój, bo nie mam żadnego innego domu... Nie chcę w nim mieszkać, ale to jedyne mieszkanie, jakie "mam".
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 12:17
                                                    Ola ale pewna jestes ze to jest z Twojej strony takie normalne pomaganie. Normalnie to pomagamy, gdy nas na to stac, gdy rodzic wykorzystal samodzielne mozliwosci pomocy sobie, gdy sytuacja jest bez innego wyjscia, gdy chcemy pomagac. A gdy pomagamy ale w duchu nie pasuje to nam, wowczas ciezko nazwac to normalnym pomaganiem. Dla dobra swojego i swojej mamy, zanim udzielisz mamie kolejnej pomocy, powinnas najpierw pozwolic jej poradzic sobie z ta sytuacja samodzielnie, bez oferowania od razu wlasnej pomocy, takie Twoje postepowanie pozwoli Twojej mamie sobie realnie uswiadomic w jakiej syt. fin. sie kobieta znajduje i czy samodzielnie da sobie ze wszystkim rade. A co sadzi o tej sytuacji Twoj partner, czy mu to odpowiada?
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 12:30
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > Ola ale pewna jestes ze to jest z Twojej strony takie normalne pomaganie. Normalnie to
                                                    > pomagamy, gdy nas na to stac, gdy rodzic wykorzystal samodzielne mozliwosci pomocy sobie,
                                                    > gdy sytuacja jest bez innego wyjscia, gdy chcemy pomagac. A gdy pomagamy ale w duchu
                                                    > nie pasuje to nam, wowczas ciezko nazwac to normalnym pomaganiem.

                                                    Pewnie tak. Ale jak mówię - stać mnie na to, kosztem różnych przyjemności, które nie są aż tak niezbędne do życia. Mama żyje bardzo oszczędnie, nawet mimo mojej pomocy. Sytuacja wkurza mnie głównie dlatego, że istnieje dobre rozwiązanie tej sytuacji - no ale nie zależy wyłącznie ode mnie. I to mnie najbardziej uwiera.... Że jedyne wyjście, to postawić mamę pod ścianą. A takich metod nie lubię :(

                                                    > A co sadzi o tej sytuacji Twoj partner, czy mu to odpowiada?

                                                    Pewnie, że nie. Ale jest bardzo wyrozumiały dla mnie, choć także uważa, że należałoby "odciąć dotacje", bo to może uświadomiłoby mamie, że lepiej byłoby jej przeprowadzić się do wygodnego, "małoobsługowego" mieszkania, ale wie też, że to są moje pieniądze i nie wtrąca się do tego. Choć ma swoje zdanie.
                                                    Niewątpliwie bardziej przeszkadza mu to uwiązanie do mamy - a raczej mamy do mnie. Ale tę sprawę, że tak powiem, załatwiam :)
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 11:33
                                                    Ola, mam koleżankę z podobnym problemem.
                                                    Niedawno dopiero wyprowadziła się z domu (ma 27 lat), chociaż chciała od dłuższego czasu...
                                                    Bała się jednak, bo mama lubiła jej powiedzieć "jak się wyprowadzisz, to znaczy, że mnie nie kochasz!"/"jak ja sobie sama poradzę?"/"kto będzie babcię woził do kościoła, a mi farbował włosy??" i inne takie...
                                                    Ponadto, jak mama się na nią zdenerwuje, bp koleżanka wróci po północy (przypominam, ma 27 lat...), to krzyczy "ja mam chore serce, a Ty w ogóle o to nie dbasz! zabijesz mnie kiedyś!".
                                                    Teraz dziewczyna się wyniosła, ale jest w domu rodzinnym ze 4 razy w tygodniu i wciąż we wszystkim pomaga, organizuje...Odpępiła się tylko na tyle, że śpi gdzie indziej. Ale poczucie winy i wyrzuty sumienia ją gniota niemiłosiernie.
                                                    Smutne...
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 11:48
                                                    korpodziewcze napisał(a):

                                                    > Ola, mam koleżankę z podobnym problemem.
                                                    > Niedawno dopiero wyprowadziła się z domu (ma 27 lat), chociaż chciała od dłuższego czasu...
                                                    > Bała się jednak, bo mama lubiła jej powiedzieć "jak się wyprowadzisz, to znaczy, że mnie nie
                                                    > kochasz!"/"jak ja sobie sama poradzę?"/"kto będzie babcię woził do kościoła, a mi farbował
                                                    > włosy??" i inne takie...
                                                    > Ponadto, jak mama się na nią zdenerwuje, bp koleżanka wróci po północy (przypominam, ma
                                                    > 27 lat...), to krzyczy "ja mam chore serce, a Ty w ogóle o to nie dbasz! zabijesz mnie kiedyś!".
                                                    > Teraz dziewczyna się wyniosła, ale jest w domu rodzinnym ze 4 razy w tygodniu i
                                                    > wciąż we wszystkim pomaga, organizuje...Odpępiła się tylko na tyle, że śpi gdzie indziej. Ale
                                                    > poczucie winy i wyrzuty sumienia ją gniota niemiłosiernie.
                                                    > Smutne...

                                                    Przede wszystkim chciałam Cię przeprosić za częściowe zawłaszczenie wątku... Liczę na zrozumienie, bo w jakimś sensie sprawa także dotyczy uwiązania dziecko-rodzic...;)

                                                    Z farbowania włosów się uśmiałam... Od dawna farbuję włosy mamie, ale jak się zdarzyło, że nie przyjechałam na czas i musiała poprosić kogoś innego... oczywiście to była moja wina - i foszek, a jakże :)
                                                    Organizowanie spraw domowych, tych "grubszych", to też oczywiście wciąż ma być moja rola. Ja zdaję sobie sprawę, że nienajnowszy dom ze sporym ogrodem to za dużo jak na jedną głowę starszej osoby - bo było trudno to ogarnąć, jak jeszcze tam z nią mieszkałam - ale jakoś do mamy nie chce dotrzeć, że mogłaby się tym wszystkim nie musieć martwić...

                                                    Trochę mi się głupio przyznać, ale jestem już sporo starsza od Twojej koleżanki... Pierwszą próbę wyprowadzki podjęłam właśnie ok. 30tki - o matko, co się działo... Nieprzespane noce i płacz przez tydzień. No i się zwyczajnie przestraszyłam, co tu kryć. Wtedy nie miałam pojęcia, że to nienormalna reakcja mojej mamy, że normalne jest, że dzieci się wyprowadzają. No ale cóż... Teraz wiem jedno - im później, tym gorzej i trudniej.
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 12:16
                                                    > Przede wszystkim chciałam Cię przeprosić za częściowe zawłaszczenie wątku... Li
                                                    > czę na zrozumienie, bo w jakimś sensie sprawa także dotyczy uwiązania dziecko-r
                                                    > odzic...;)
                                                    >

                                                    No co Ty, nie ma sprawy. Poza tym właśnie "podpadasz" pod problem, dlatego Twoje posty są jak najbardziej na miejscu!
                                                    Ta moja koleżanka niby wie, że ma chorą relację z matką, ale przeżywa to strasznie... wciąż ma poczucie winy, że się wyprowadziła, wciąż czuje, ze zrobiła rodzicom przykrość, wciąż czuje też przymus jeżdżenia tam co chwilę, organizowania im życia. Widzę, jak się męczy. Namawiam na terapię albo chociaż zapoznanie się z literaturą na ten temat, ale konsekwentnie odmawia...

                                                    Swoją drogą, mój były miał zgoła inną relację. Tu problemem nie było to, że rodzice nie chcieli z domu wypuścić- wręcz przeciwnie. Kupili mieszkanie, żeby "synuś się usamodzielnił". Ale u nich kluczem i tak było jego przywiązanie psychiczne- wiedzieli, że nawet będać fizycznie dalej, emocjonalnie jest w ich garści.
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 12:24
                                                    To ja tez sie dolacze do przeprosin, bo ciagne z Ola ten temat, ale robie to w tym watku wlasnie z tego powodu, ze sprawa jest b. zblizona chociaz nie identyczna :)
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 12:34
                                                    Hehe, nie ma sprawy :)
                                                    Nie czuję się urażona :)

                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > To ja tez sie dolacze do przeprosin, bo ciagne z Ola ten temat, ale robie to w
                                                    > tym watku wlasnie z tego powodu, ze sprawa jest b. zblizona chociaz nie identy
                                                    > czna :)
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 12:35
                                                    korpodziewcze napisał(a):

                                                    > Ta moja koleżanka niby wie, że ma chorą relację z matką, ale przeżywa to strasznie... wciąż ma
                                                    > poczucie winy, że się wyprowadziła, wciąż czuje, ze zrobiła rodzicom przykrość, wciąż czuje też
                                                    > przymus jeżdżenia tam co chwilę, organizowania im życia. Widzę, jak się męczy. Namawiam na
                                                    > terapię albo chociaż zapoznanie się z literaturą na ten temat, ale konsekwentnie odmawia...

                                                    Pokaż jej moje posty, z informacją, że jestem od niej już dużo starsza :).
                                                    Uświadom, że i tak ma "łatwiej", bo jej rodzice mają jeszcze siebie nawzajem, a moja mama ma od wielu lat tylko mnie.
                                                    Niech koniecznie idzie na terapię. Powiedziała, dlaczego odmawia? Zrozumiem brak kasy, ewentualnie. Ale terapię można też znaleźć na NFZ, niełatwo, i terminy odległe - ale da się.
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:02
                                                    Ola, a ile mama ma lat?
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:05
                                                    64
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 14:17
                                                    64 to jest jeszcze mlody wiek, zadna tam zniedolezniala staruszka, nadcisnienie w tym wieku to norma u wielu ludzi. Ola jakie konkretnie obowiazki wypelniasz wobec mamy i wobec domu, ogrodu i jak czesto, czy to Ci koliduje z jakimis Twoimi osobistymi sprawami, na cos nie masz juz ze swoich spraw sily, bo jestes zmeczona obowiazkami wobec mamy?
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 14:41
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > Ola jakie konkretnie obowiazki wypelniasz wobec mamy i wobec domu, ogrodu i jak czesto, czy
                                                    > to Ci koliduje z jakimis Twoimi osobistymi sprawami, na cos nie masz juz ze swoich spraw sily,
                                                    > bo jestes zmeczona obowiazkami wobec mamy?

                                                    Ha, konkretnie to właśnie bardzo trudno jest powiedzieć - "konkret" wobec mnie to nie jest najmocniejsza strona mojej mamy. Ja jestem wykończona bardziej emocjonalnie, nie tyle fizycznie.
                                                    Głównym obowiązkiem, jakiego moja mama ode mnie oczekuje, jest zapewnianie jej towarzystwa i ciągłe telefonowanie do niej, bo przecież "coś się jej mogło stać".

                                                    Różne obowiązki domowe mama załatwia sama, ale potem przy każdej okazji jest pretensja - niema lub czasem wyrażona - o to, że musiała sama się tym zajmować, że sama musiała to robić.
                                                    Jak czasem próbowałam się KONKRETNIE dowiedzieć, co ona chce i w czym jej pomóc - to przeważnie trudno było mi się dowiedzieć, raczej był komentarz "ech......", wzdychanie i machanie ręką, bo przecież powinnam sama wiedzieć takie rzeczy...?
                                                    Nie powiem, że się zaharowuję w jej ogródku, ale takie zachowanie mamy jest naprawdę strasznie męczące.
                                                    Poza tym, że zimą mama oczekuje, że przyjedziemy do niej poodśnieżać (25 km.) - nie, nie w weekend - zawsze, jak zasypie. W nocy, po pracy. Kiedyś tak robiliśmy, zaraz po tym, jak się wyprowadziłam i gniotło mnie poczucie winy... A teraz już nie - więc jest straszna pretensja i wyrzut.

                                                    No i zwyczajnie nie wyrabiałam się ze swoimi sprawami, jak musiałam co weekend jechać do mamy na przynajmniej jeden dzień. I tak były pretensje, bo "na początku" to nawet nocowałam, a teraz uciekam zaraz po obiedzie!
                                                    Nie mówiąc o tym, że każdy weekend musiał być planowany "dookoła" wizyty u mamy i tej wizycie podporządkowywany - bo coś innego robiliśmy wtedy, jak został czas i tego dnia, którego NIE jechaliśmy do mamy.
                                                  • fnutaki Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 15:07
                                                    Z niewolnika nie ma pracownika.
                                                    Sama widzisz, że problemem jest emocjonalne nieodpępowienie.
                                                    A nie realne obciążenie obowiązkami, konkretnymi, ktore by przyniosły realne polepszenie sytuacji.

                                                    Może jedynym rozwiązaniem dla matki jest, żeby matka poszła do lekarza i zaczęła brać pigułki polepszajace jej samopoczucie. Nic więcej.
                                                    Ty swoimi takimi jak dotychczas działaniami, z racji pozycji "muszę ale wcale nie chcę", nie zasypiesz głębokiej dziury jej emocjonalnego niespełnienia. Co najwyżej jeszcze pogłębisz dziurę..

                                                    Przypomniała mi się opowieść znajomej. Jej siostra dostała dom rodzinny w zamian "za opiekę" nad rodzicami. Mieszka tam też brat. Siostra przyjęła darowiznę, ale z poczuciem krzywdy, bo niby dlaczego ona, i co to za rodzice którzy dali jej dom z bratem, i dlaczego to od niej się wymaga a nie od innych. Córka z matką się nie znoszą. Stworzyli front-siostra przeciw matce i bratu. Brat coraz mniej się angażuje w domu, wcześniej robił remonty, teraz siostra wypomina, że to jej dom a on ma się wynieść. Matka gotuje obiady i też źle, bo gotuje także dla syna a córka potem myje garnki.. I ta znajoma, mieszkając gdzie indziej, przychodzi do ich domu i pyta się swojej siostry czy by jej czegoś nie zalatwiła po drodze do pracy. A jej siostra z wrzaskiem napada na nią "co?! znowu JA MAM WSZYSTKO ROBIĆ!? w domu jest dosc takich którzy NIC nie robią!"
                                                    ... Jest tak zafiksowana na swoim "to ja znowu muszę choć nie chcę!" "znowu ode mnie wymagają!", że kompletnie straciła ogląd rzeczywistości. Nie potrafi spokojnie powiedzieć "nie, nie mam czasu". A tak naprawdę ona teraz nie robi więcej niż inni w domu. Jej agresywne nastawienie i niechęć do reszty domowników, wypływająca z-dawnych układów rodzinnych, ale też -obecnie- wyłącznie z jej własnego zapętlenia się w poczuciu przymusu, i nieradzeniu sobie z własnymi emocjami, jest przyczyną jej frustracji.. Czlonkowie rodziny nie mogą do niej nic powiedzieć, bo od razu uznaje to za obciążajacy ją atak - i sama atakuje..

                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 15:23
                                                    fnutaki napisała:

                                                    > Z niewolnika nie ma pracownika.
                                                    > Sama widzisz, że problemem jest emocjonalne nieodpępowienie.
                                                    > A nie realne obciążenie obowiązkami, konkretnymi, ktore by przyniosły realne polepszenie sytuacji.
                                                    >
                                                    > Może jedynym rozwiązaniem dla matki jest, żeby matka poszła do lekarza i zaczęła brać pigułki
                                                    > polepszajace jej samopoczucie. Nic więcej.
                                                    > Ty swoimi takimi jak dotychczas działaniami, z racji pozycji "muszę ale wcale nie chcę", nie
                                                    > zasypiesz głębokiej dziury jej emocjonalnego niespełnienia. Co najwyżej jeszcze pogłębisz dziurę..

                                                    Absolutnie się zgadzam.
                                                    Poza tym, że nie wyślę jej do lekarza, ale ze sobą już poszłam. Bo to mogę zrobić.

                                                    > Przypomniała mi się opowieść znajomej.
                                                    > Jej agresywne nastawienie i niechęć do reszty domowników, wypływająca z-dawnych
                                                    > układów rodzinnych, ale też -obecnie- wyłącznie z jej własnego zapętlenia się w poczuciu
                                                    > przymusu, i nieradzeniu sobie z własnymi emocjami, jest przyczyną jej frustracji.. Czlonkowie
                                                    > rodziny nie mogą do niej nic powiedzieć, bo od razu uznaje to za obciążajacy ją atak - i sama atakuje.

                                                    Bo to tak właśnie działa. Wiem to już i próbuję się odpętlić - pozbyć poczucia obowiązku, który zapewne także sama w sobie wzmagam i idącego za nim poczucia winy - bo nie ma ono sensu.
                                                    WIEM - a teraz próbuję wdrożyć w życie :)
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:14
                                                    Jakis czas temu czytalam watek dziewczyny, ktora 'zabrala' emocj. swojego meza jego rodzinie :) tj. ta rodzina ja traktowala b. nieladnie, a jej meza glownie uzytkowo, wykorzystujac tylko jego do ciaglej pomocy im ( a facet mial jeszcze rodzonego brata, ktorego rodzina zwolnila od wszelkich obowiazkow na swoja rzecz:) i jak juz poklocila sie z tesciami maksymalnie a maz stanal za nia murem to matka meza wykrzyczala jej, ze ta dziewczyna wprowadzila do ich rodziny zlo, bo zamieszala synowi w glowie i odciagnela go od rodziny, a dzieki temu synowi to IM wszystkim sie tak dobrze zylo, niczego IM nie brakowalo, bo syn byl b. pracowity i zaradny, a teraz PRZEZ NIS oni wszyscy beda cierpieli biede. I o to wlasnie w takich rodzinach chodzi, wykorzystuja dzieci do wlasnych celow dla swojej wygody i dlatego taka synowa czy ziec sa traktowani jak wrogowie. Co ciekawe czasem wybiorczo te dzieci sa wykorzydtywane, jedno nie robi nic a inne jest wykorzystywane ponad miare, bez zadnych granic.
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:28
                                                    "k juz poklocila sie z tesciami maksymalnie a maz stanal za nia murem to
                                                    > matka meza wykrzyczala jej, ze ta dziewczyna wprowadzila do ich rodziny zlo, b
                                                    > o zamieszala synowi w glowie i odciagnela go od rodziny, a dzieki temu synowi t
                                                    > o IM wszystkim sie tak dobrze zylo, niczego IM nie brakowalo, bo syn byl b. pra
                                                    > cowity i zaradny, a teraz PRZEZ NIS oni wszyscy beda cierpieli biede"


                                                    O to to, moi niedoszli-byli teściowie też uważali, że "odciągam go od rodziny". Pierwszy raz taki zarzut (po co mi o nim powiedział, nie wiem...) pojawił się po tym, jak był ze mną u mojej rodziny, na rodzinnej imprezie z noclegiem. Jego rodzice byli wtedy na zagranicznym wywczasie (siłą rzeczy nie mogli się zatem z nim widzieć).
                                                    Potem wrócili z wywczasu, on poszedł ich odwiedzić, wrócił, spytałam, jak było, a on, zmartwiony..."A wiesz...pochwaliłem się, ze byliśmy u Ciebie na fajnej imprezie rodzinnej. I wtedy oni powiedzieli, ze się boja, ze mnie odciągniesz od rodziny..." o.O.
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 14:24
                                                    No bali sie, ze tykle lat pracy nad synem pojdzie na marne i przestana miec na niego wplyw i wtedy mama juz nie bedzie mogla dzieki relacji z synem zaspokajac swoich niezaspokojonych potrzeb w malzenstwie a w przyszlosci istnieje ryzyko, ze syn przestanie im poswiecac swoj czas i skupi sie na kims innym, i kto sie wowczas ich potrzebami zajmie? Poza tym ten syn to ich wlasnosc a nikt nie lubi gdy sie mu jego wlasnosc zabiera... zaburzeni mocno ludzie.
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 14:30
                                                    Zgadza się. Mocno zaburzeni. Niby się cieszyli, że syn ma dziewczynę, że związek, że jest kochany...
                                                    Ale z drugiej strony bali się, że go odciągnę, zabiorę, zawłaszczę...ja nigdy go zawłaszczać nie chciałam. Nigdy też nie miałam planu go od nich odciągać. Chciał- szedł do nich. Często beze mnie, bo szanowałam ich potrzebę pobycia razem. Ale potem, po takich wzmiankach, zaczęłam po prostu popadać w obsesję. To trochę zadziałało jak samospełniająca się przepowiednia-oni się bali, że go odciągnę, i ja, choć nie zabraniałam mu niczego, to jednak czułam się okrutnie zagrożona kiedy on tam szedł...
                                                    Bo potem właśnie mogłam usłyszeć, że go odciągam.
                                                    On nawet jak ze mną jechał właśnie do mojej rodziny, to wydawało mi się, że ma poczucie winy wobec rodziców. o.O


                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > No bali sie, ze tykle lat pracy nad synem pojdzie na marne i przestana miec na
                                                    > niego wplyw i wtedy mama juz nie bedzie mogla dzieki relacji z synem zaspokajac
                                                    > swoich niezaspokojonych potrzeb w malzenstwie a w przyszlosci istnieje ryzyko,
                                                    > ze syn przestanie im poswiecac swoj czas i skupi sie na kims innym, i kto sie
                                                    > wowczas ich potrzebami zajmie? Poza tym ten syn to ich wlasnosc a nikt nie lubi
                                                    > gdy sie mu jego wlasnosc zabiera... zaburzeni mocno ludzie.
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 14:56
                                                    Czyli bali sie, ze Ty zrobisz z nim dokladnie to samo co oni z nim zrobilu, czyli zawlaszczysz go, widocznie nie znaja innych relacji tylko takie przedmiotowe ja cie posiadam i uzytkuje... b przykre. A Twojej inwigilacji sie wcale nie dziwie, od samego sluchania takich chorych tekstow mozna oszalec i czlowiek zaczyna tracic poczucie bezpieczenstwa i normalnosci i zastanawia sie, co tu kurna jest grane...
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 15:03
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > Czyli bali sie, ze Ty zrobisz z nim dokladnie to samo co oni z nim zrobilu, czy
                                                    > li zawlaszczysz go, widocznie nie znaja innych relacji tylko takie przedmiotowe
                                                    > ja cie posiadam i uzytkuje... b przykre.


                                                    Tak...próbowali go do siebie przywiązać na wiele sposobów. Po 1wsze mieszkanie- oni kupili, oni urządzili, oni decydowali.
                                                    Po drugie prezenty i kasa kasa kasa. Imieniny- masz synuś 5 stówek, kup sobie "drobny prezent". Kupiłeś synuś coś do domu? My Ci oddamy, po co masz sam wydawać na cokolwiek...
                                                    No i po trzecie sławetne "mamy TYLKO CIEBIE"...

                                                    A Twojej inwigilacji sie wcale nie dz
                                                    > iwie, od samego sluchania takich chorych tekstow mozna oszalec i czlowiek zaczy
                                                    > na tracic poczucie bezpieczenstwa i normalnosci i zastanawia sie, co tu kurna j
                                                    > est grane...

                                                    Tak, po 1wszym takim tekście, właśnie o tym odciąganiu, który mi sprzedał po wizycie u nich, już byłam poważnie zmartwiona...
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:32
                                                    No tak - to właśnie mój facet zabrał mojej mamie moją uwagę, mój czas i moje emocje...
                                                    Nie za bardzo sobie wyobrażam, jak mama sobie wyobrażała nasze życie po tym, jak się z nim związałam - jak miałabym żyć jednocześnie z nią, jak do tej pory - i jeszcze z nim...
                                                    Tzn. z grubsza wiem - powinniśmy sobie wybudować drugi dom koło niej, bo przecież tam jest tak pięknie, wspaniale, tyle miejsca - no każdy po prostu marzy, żeby tam mieszkać...:>
                                                    A dopóki nie ma tego domu, to powinniśmy spędzać u niej wszystkie weekendy - bo kto to widział siedzieć tyle w tym betonie przed telewizorem!
                                                    A że ja lubię w mieszkaniu i przed telewizorem - to jej w ogóle nie interesuje....
                                                  • pade Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:40
                                                    To są argumenty "racjonalnie uzasadniające" fakt, że Twoja mama chce byś zaspokojała jej potrzeby: bycia ważną, kochaną, zaopiekowaną.
                                                    Tu wcale nie chodzi o to, byś nie dusiła się w betonie. Ale o to, byś była na każde zawołanie. Nie chodzi o Twoje dobro, chodzi o to, czego potrzebuje Twoja mama.
                                                    A Twoim obowiązkiem jest wsłuchać się we własne potrzeby i zgodnie ze sobą działać.
                                                    Bez poczucia winy, "powinności", bo to destrukcyjne uczucia.
                                                    Kiedy przyjeżdżasz lub robisz coś dla matki zmuszona szantażem, to nie jest dobry uczynek, tylko spełnianie czyichś kaprysów.
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:51
                                                    pade napisała:

                                                    > To są argumenty "racjonalnie uzasadniające" fakt, że Twoja mama chce byś zaspokojała jej
                                                    > potrzeby: bycia ważną, kochaną, zaopiekowaną.
                                                    > Tu wcale nie chodzi o to, byś nie dusiła się w betonie. Ale o to, byś była na każde zawołanie.
                                                    > Nie chodzi o Twoje dobro, chodzi o to, czego potrzebuje Twoja mama.
                                                    > A Twoim obowiązkiem jest wsłuchać się we własne potrzeby i zgodnie ze sobą działać.
                                                    > Bez poczucia winy, "powinności", bo to destrukcyjne uczucia.
                                                    > Kiedy przyjeżdżasz lub robisz coś dla matki zmuszona szantażem, to nie jest dobry uczynek,
                                                    > tylko spełnianie czyichś kaprysów.

                                                    Absolutna racja. I ja to już wszystko WIEM. A teraz - także z Waszą pomocą - staram sobie to UŚWIADOMIĆ i przyjąć jako własne, a nie tylko przeczytane.
                                                    U mnie poczucie winy jest pomieszane z poczuciem krzywdy, bo wiem, że mama mnie wykorzystuje i traktuje niesprawiedliwie. I w tej chwili najbardziej zależy mi na tym, żeby się nauczyć zdrowo reagować na jej fochy, zarzuty i szantaże. Nie dać się manipulować - emocjonalnie, bo z częścią "fizyczną" - np. kiedy oczekuje, żebym przyjechała, a ja nie chcę - już sobie radzę - znaczy - nie przyjeżdżam :)
                                                  • pade Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:56
                                                    eee, tak się nie da:D
                                                    na razie rozumiesz, wiesz
                                                    potem trzeba się niestety dokopać do emocji
                                                    różnych, nieprzyjemnych
                                                    będzie bolało:(
                                                    swoje wypłaczesz
                                                    a potem już będzie łatwiej
                                                    odzyskasz siebie:)
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 14:08
                                                    Ola a kiedy konkretnie czujesz sie wykorzystywana i pojrzywdzona, niesprawiedliwie traktowana?
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 14:49
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > Ola a kiedy konkretnie czujesz sie wykorzystywana i pojrzywdzona, niesprawiedliwie traktowana?

                                                    Naprawdę - nie znam drugiej osoby w moim wieku (jeśli to ma tutaj znaczenie), która tyle uwagi i zainteresowania poświęca swojej - wciąż zdrowej i sprawnej, choć samotnej - matce - a bez przerwy słyszę zarzuty, że się nią nie interesuję, mam ją gdzieś, nie obchodzi mnie ona - bo INNI - to dopiero dbają o swoich rodziców. Kochają, przyjeżdżają, dzwonią...
                                                    Że niedługo to będę tylko na święta przyjeżdżać! - taki komentarz, kiedy dzwonię PRZYNAJMNIEJ raz dziennie - ale to rzadko, bo przeważnie dwa razy, albo częściej i jestem u niej co drugą sobotę...
                                                    Uważam, że to okropnie niesprawiedliwe i korci mnie czasem, żeby choć trochę zasłużyć na opinię tak wyrodnej córki...

                                                    Poza tym... moja mama do mnie nie zadzwoni. NIE I KONIEC. To ja mam dzwonić i się interesować. Bo ona "nie będzie mi przeszkadzać" - ale jak zadzwonię za późno (koło południa), to jest krzyk, że "dopiero sobie o matce przypomniałam!!!".
                                                    W moim odczuciu to szantaż i wykorzystanie emocjonalne.
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 14:52
                                                    > Poza tym... moja mama do mnie nie zadzwoni. NIE I KONIEC. To ja mam dzwonić i s
                                                    > ię interesować. Bo ona "nie będzie mi przeszkadzać" - ale jak zadzwonię za późn
                                                    > o (koło południa), to jest krzyk, że "dopiero sobie o matce przypomniałam!!!".
                                                    > W moim odczuciu to szantaż i wykorzystanie emocjonalne.


                                                    Bo to jest szantaż i wykorzystanie...wjeżdża Ci na poczucie winy jak matka mojej w/w koleżanki, która to krzyczy, że córka "szlaja się po nocy i matkę chce zabić!". A matka "ma słabe serce i nie wolno jej się denerwować!".
                                                    Dokładnie ten sam mechanizm- wpędzić w poczucie winy, wdetpać w ziemię, zyskać przewagę poprzeż szantaż...
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 15:01
                                                    Dokladnie i caly czas skupienie na JA, MNIE itd. A reszta ma sluzyc, dbac, umilac zycie, jeszcze tylko brakuje merdania ogonkiem :-) egoizm i egocentryzm w wersji turbo power :)
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 15:04
                                                    A odnosnie tego braku dzwonienia, przeciez matka nie bedzie skakala wokol sluzby, to sluzba ma skakac wokol krolowej matki...
                                                  • fnutaki Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:05

                                                    > Uświadom, że i tak ma "łatwiej", bo jej rodzice mają jeszcze siebie nawzajem, a
                                                    > moja mama ma od wielu lat tylko mnie.

                                                    Chyba ciężkie jest życie jedynaczki. Moja znajoma ma dorastającą jedynaczkę i obserwowalam jak mocno nie chce jej wypuścić spod swojej ustawicznej kontroli. Niby jest dobrą, zaangażowaną matką, widzę jednak że relacje żony z mężem są słabe (mąż pracoholik) i matka bardzo jest do córki przyssana , nie pozwala jej dorosnąć, robi wszysko koło nastolatki nie stawiając wymagań, ale wszystkiego zabraniając, równocześnie żyje jej życiem, i już teraz niby w żartach mówi do córki "nie wolno ci mnie zostawić samej"... Okropne i, niestety, niereformowalne bo widzę, że corka zaczyna się czuć tym obciążona więc zaczyna się do matki źle odnosić.

                                                    Odnośnie cytatu ktory wydzieliłam - nie zawsze jest tak, że mając obydwoje rodziców jest lżej. Nas było kilkoro, momo że wcześnie wyprowadzilam się z domu (studia w innym mieście), to mając 30+ dopiero się emocjonalnie oddzieliłam od rodziców. Rodzice nawzajem źle się traktowali. Matka cale moje dorosłe życie krytykowała ojca i użalała się nad sobą, że on ją krzywdzi, oczekiwała że dzieci ją będą wspierać przeciw niemu, angażowała dzieci do swoich obowiązków domowych. Ojciec zaś, typ pracoholiczny, uwielbiał gdy wszyscy mieli jakieś zajęcie, więc oczekiwał że będziemy z nim tyrać w gospodarstwie, albo mówił "przyjedź,mamie trzeba pomóc" itd itp
                                                    W ten sposób jako dzieci ciągle jeździliśmy do rodziców by ... być klinem pomiędzy nimi
                                                    żeby się nie gnębili wzajemnie, żeby polepszyć atmosferę w ich domu, by ich wspierać emocjonalnie, by dać im trochę radości której nie dawali sobie nawzajem,
                                                    by z nimi pogadać i by się rozerwali trochę (oni nie odzywali się do siebie, co najwyżej warczeli na siebie lub wydawali sobie rozkazy), itd
                                                    Więc niby było dwoje rodziców w domu, ale fakt emocjonalnego uwiązania i trzymania się tego domu cały czas był, wiecznie użalająca się nad sobą matka, poczucie winy, że oni ciągle cierpią, świadomość że się kłócą i trzeba jedno od drugiego "ratować"... że trzeba wspierać
                                                    i chęć "by im choć na chwilę humor poprawić" spowodowały że zamiast o swoim życiu myśleć, to myślalo się o ich samopoczuciu i jemu podporządkowywało wiele działań..
                                                    Okropność.

                                                    Polecam książkę Bettie Melody "Koniec współuzależnienia" . Bo to, co nie pozwala odciąc się od szantażującego rodzica, to uzależnienie. Czyli mój problem ze swoimi emocjami (pochodny problemu niedojrzalego emocjonalnie, zaburzonego,depresyjnego, rodzica)
                                                  • fnutaki Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:14
                                                    Aha, po latach gdy próbowalam mamie uświadomić to powyższe , że obciążała nas emocjonalnie bo przez jej wieczne użalanie się nad sobą latami przyjeżdzaliśmy "pomagać" i ją "ratować" a ona nic nie zmieniała, usłyszałam w odpowiedzi obrażone "teraz to wymyślasz, niczego takiego nie było!" itp.
                                                    Więc nie łudźcie się, że taki rodzic wam kiedykolwiek za zaangażowanie podziękuje.
                                                    To zaburzony szantażysta, nie widzący świata ani nikogo innego spoza swojej wyimaginowanej "krzywdy" i żądzy "posiadania" kogoś podwładnego. Osoba schorowana od której trzeba się emocjonalnie odciąć jak najszybciej. A najlepiej jej znaleźć faceta...
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:23
                                                    fnutaki napisała:

                                                    > To zaburzony szantażysta, nie widzący świata ani nikogo innego spoza swojej wyimaginowanej
                                                    > "krzywdy" i żądzy "posiadania" kogoś podwładnego.

                                                    Wiem już o tym. Ale w kwestii postępowania z mamą za wiele ta świadomość mi nie pomogła. A właściwie w kwestii reagowania na nią, bo z postępowaniem jakoś zaczęłam sobie radzić. Mało tego - teraz do wcześniejszych nerwów dochodzi jeszcze frustracja, że tak się nią denerwuję, choć nie powinnam, bo wiem przecież, że mnie szantażuje... Jakby mi było mało, złoszczę się na siebie, że mama wciąż ma na mnie taki wpływ...:)

                                                    > A najlepiej jej znaleźć faceta...

                                                    Ech, marzenie....:/. Ona chyba też by chciała kogoś sobie znaleźć, ale to nie jest wcale takie łatwe.

                                                    A "Koniec współuzależnienia" jest już w kolejce do czytania - teraz jest Pia Melody i jej "Nałogowcy Kochania" - no po prostu oczy wychodzą z szypułek, "nałogowiec" to jest idealne określenie, po prostu...
                                                  • pade Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:32
                                                    A dlaczego nie powinnaś się zdenerwować? Masz pełne prawo. Mama Tobą manipuluje, żeby zaspokoić własne potrzeby. Czyli nie chodzi jej o Twoje dobro, tylko o własne.
                                                    To dlaczego w związku z tym nie powinnaś się frustrować, czuć wykorzystana, miec żal???
                                                  • pade Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:34
                                                    Ja mam wrażenie, że Ty się czujesz za mamę odpowiedzialna. Ale mama nie jest ani stara, ani schorowana, więc to jeszcze nie czas "opieki nad rodzicem". Wyślij ją do sanatorium. Na trzy tygodnie najlepiej:)
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:44
                                                    pade napisała:

                                                    > Ja mam wrażenie, że Ty się czujesz za mamę odpowiedzialna.

                                                    Oczywiście! Zostałam do tego bardzo zręcznie wytresowana, zresztą nie bez mojego udziału - byłam wdzięcznym materiałem do tego, bo generalnie czuję się odpowiedzialna za wszystko.

                                                    > Ale mama nie jest ani stara, ani schorowana, więc to jeszcze nie czas "opieki nad rodzicem".

                                                    No cóż... mama mieszka sama "na odludziu", ma nadciśnienie - przecież jakby coś się jej stało, to nawet pies z kulawą nogą do niej nie zajrzy, będzie leżeć bez przytomności jak kłoda, jeśli ja się nie zainteresuję i nie zadzwonię przynajmniej 2 razy dziennie. Tak z grubsza ;)

                                                    > Wyślij ją do sanatorium. Na trzy tygodnie najlepiej:)

                                                    Jakoś tam się stara o sanatorium, ale to raczej nie jest problemem, bo moja mama ma teraz nowe, szerokie grono znajomych, ciągle coś robi, gdzieś wychodzi, wyjeżdża - już pisałam, że prowadzi bogatsze życie towarzyskie ode mnie :). Ale nie o to chodzi - chodzi o to, że straciła (traci) nade mną kontrolę i tego znieść nie może.
                                                  • fnutaki Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:57
                                                    > Ale n
                                                    > ie o to chodzi - chodzi o to, że straciła (traci) nade mną kontrolę i tego znieść nie może.


                                                    Ale to układ krzyżowy -
                                                    Ty nie możesz znieść, że mama miałaby sama mieszkac na uboczu bez Twojej kontroli nad nią...
                                                    Mama ma znajomych, więc bez problemu sobie zorganizuje kogoś kto się nią zajmie.
                                                    Jeśli Ty przestaniesz jej to miejsce zajmować swoją nadopiekuńczością, uzależnieniem od niej, potrzebą kontrolowania co mama robi, uporczywym braniem na siebie odpowiedzianości za dorosła osobę...

                                                    Przeczytaj ten "koniec wpółuzależnienia" :)


                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 14:07
                                                    fnutaki napisała:

                                                    > Ty nie możesz znieść, że mama miałaby sama mieszkac na uboczu bez Twojej kontroli nad nią...
                                                    > Mama ma znajomych, więc bez problemu sobie zorganizuje kogoś kto się nią zajmie.
                                                    > Jeśli Ty przestaniesz jej to miejsce zajmować swoją nadopiekuńczością, uzależnieniem od niej,
                                                    > potrzebą kontrolowania co mama robi, uporczywym braniem na siebie odpowiedzianości za
                                                    > dorosła osobę...

                                                    Trochę nadinterpretujesz :)
                                                    Ja naprawdę nie mam nic przeciwko temu, żeby moja mama zaczęła decydować o sobie - marzę o tym! Żeby wreszcie zwolniła mnie z obowiązku kontrolowania jej stanu zdrowia i życia.
                                                    Ale ona nieustannie wciąga mnie w swoje wszystkie sprawy, oczekuje, że będę podejmować wszelkie decyzje dotyczące domu, a także i niej samej - ja już nie mam na to naprawdę siły i bardzo chciałabym się pozbyć tego ciężaru - bo to jest dla mnie ogromny ciężar.
                                                    Ja naprawdę nie muszę wiedzieć, co się u niej dzieje - to może brzmieć okrutnie, ale ja jestem już tak zmęczona tym "wspólnym" życiem, że wystarczy mi wiadomość i świadomość, że ma się dobrze, że NAPRAWDĘ nie pragnę wiedzieć, co się na ten dobrostan składa.
                                                    Ja już zwyczajnie nie mam siły na ciągłą kontrolę jej stanu życia - czego ona absolutnie ode mnie wymaga. To nie jest moja potrzeba - tylko jej.
                                                  • fnutaki Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 14:15
                                                    > Ja naprawdę nie mam nic przeciwko temu, żeby moja mama zaczęła decydować o sobi
                                                    > e - marzę o tym! Żeby wreszcie zwolniła mnie z obowiązku kontrolowania jej stan
                                                    > u zdrowia i życia.

                                                    Jesteś dorosła. Matka nie jest obłożnie chora. Nie masz wobec niej żadnych obowiązków. To, że musisz ją kontrolowac sama sobie wymyśliłaś...


                                                    > Ale ona nieustannie wciąga mnie w swoje wszystkie sprawy, oczekuje, że będę pod
                                                    > ejmować wszelkie decyzje dotyczące domu, a także i niej samej - ja już nie mam
                                                    > na to naprawdę siły i bardzo chciałabym się pozbyć tego ciężaru - bo to jest dl
                                                    > a mnie ogromny ciężar.

                                                    Zmień interpretację "mama opowiada o swoich problemach a JA SIĘ DAJĘ WCIĄGAĆ"
                                                    Równie dobrze możesz skwitować "mamo, moja propozycja jest tylko taka, że sprzedajesz dom. Nie widzę innego rozwiązania. więc przepraszam, ale nie umiem ci pomóc, jesli nie chcesz tego rozwiązania to musisz sobie radzić tak jak sama uważasz za słuszne".
                                                    I koniec rozmowy.
                                                    W czym Ty masz problem?


                                                    > Ja naprawdę nie muszę wiedzieć, co się u niej dzieje - to może brzmieć okrutnie
                                                    > , ale ja jestem już tak zmęczona tym "wspólnym" życiem, że wystarczy mi wiadomo
                                                    > ść i świadomość, że ma się dobrze, że NAPRAWDĘ nie pragnę wiedzieć, co się na t
                                                    > en dobrostan składa.

                                                    Nie musisz, ale najwidoczniej chcesz. Gdybyś nie chciała, to byś mamie przerwała po trzecim zdaniu i zmieniła temat albo odłożyła słuchawkę.


                                                    > Ja już zwyczajnie nie mam siły na ciągłą kontrolę jej stanu życia - czego ona a
                                                    > bsolutnie ode mnie wymaga. To nie jest moja potrzeba - tylko jej

                                                    To jest TWOJE UZALEŻNIENIE. TWOJA WÓDKA. Jeśli będziesz naprawdę chciała przestac pić to to zrobisz bardzo szybko i jednym cięciem.

                                                    Takie są fakty.
                                                    Masz problem z nałogiem. Twoim nałogiem jest toksyczna więź z matką.
                                                    Tylko TY możesz u siebie ten nałóg zwalczyć. Widocznie jeszcze NIE CHCESZ.

                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 15:17
                                                    fnutaki napisała:

                                                    > Jesteś dorosła. Matka nie jest obłożnie chora. Nie masz wobec niej żadnych obowiązków. To,
                                                    > że musisz ją kontrolowac sama sobie wymyśliłaś...

                                                    Ale nie wymyśliłam sobie jej awantur, że za rzadko i za późno dzwonię... I argumentów, że mieszka sama na odludziu i coś się jej w każdej chwili może stać. Oczywiście - to jej awantury, wymysły i jej fochy - ale mi chodzi o to, jak przestać się tym przejmować.

                                                    > Równie dobrze możesz skwitować "mamo, moja propozycja jest tylko taka, że sprzedajesz
                                                    > dom. Nie widzę innego rozwiązania. więc przepraszam, ale nie umiem ci pomóc, jesli nie chcesz
                                                    > tego rozwiązania to musisz sobie radzić tak jak sama uważasz za słuszne".
                                                    > I koniec rozmowy.
                                                    > W czym Ty masz problem?

                                                    No właśnie w tym, że jeszcze nie umiem tego powiedzieć, choć sama wiem, że tak powinnam. Staram się tego nauczyć.

                                                    > Nie musisz, ale najwidoczniej chcesz. Gdybyś nie chciała, to byś mamie przerwała po trzecim
                                                    > zdaniu i zmieniła temat albo odłożyła słuchawkę.

                                                    To nie tak - ja nie mam problemu, żeby wysłuchać, co tam u niej. Gdyby tylko ona zechciała do mnie zadzwonić...! Ale nie - to ja mam dzwonić. Nie chodzi o rozmawianie z nią - chodzi o przymus i obowiązek dzwonienia.

                                                    > To jest TWOJE UZALEŻNIENIE. TWOJA WÓDKA. Jeśli będziesz naprawdę chciała przestac pić
                                                    > to to zrobisz bardzo szybko i jednym cięciem.

                                                    Zgadza się. To jest uzależnienie. Ale nie takie jak od wódki - tylko takie jak od jedzenia. Albo od seksu. Można - i trzeba przestać pić wódkę, jak się jest od niej uzależnionym. Ale nie można odstawić całkiem jedzenia. Trzeba się nauczyć jeść zdrowo i mądrze.
                                                    A ja nie chcę zrywać z nią kontaktu, tylko go "unormalnić".

                                                    > Masz problem z nałogiem. Twoim nałogiem jest toksyczna więź z matką.
                                                    > Tylko TY możesz u siebie ten nałóg zwalczyć. Widocznie jeszcze NIE CHCESZ.

                                                    Chcę. Ale jeszcze nie do końca umiem, więc próbuję się dowiedzieć, jak to najlepiej zrobić.
                                                    Najłatwiej byłoby zerwać kontakt całkiem. Jak z wódką. Ale tego nie chcę robić, ani nie mam do tego powodów.
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:39
                                                    pade napisała:

                                                    > A dlaczego nie powinnaś się zdenerwować? Masz pełne prawo. Mama Tobą manipuluje
                                                    > , żeby zaspokoić własne potrzeby. Czyli nie chodzi jej o Twoje dobro, tylko o własne.
                                                    > To dlaczego w związku z tym nie powinnaś się frustrować, czuć wykorzystana, miec żal???

                                                    Bo się wtedy źle czuję i znowu boli mnie brzuch, ostatnio nawet już też głowa. A brzuch boli mnie w zasadzie całe życie, więc każda chwila wolna od tego jest bezcenna.
                                                    No i jestem potem cała rozklekotana. Wkurza mnie to, że mama tak mną steruje i że kosztuje mnie to tyle zdrowia...
                                                    Tutaj akurat bardzo egoistycznie chodzi o moje samopoczucie i spokój.
                                                  • pade Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:53
                                                    No tak, ale może powinnaś się prawdziwie wkurzyć, wybuchnąć nawet (np. u terapeuty, albo we własnym domu)?
                                                    Bo Ty chcesz się przestać denerwować, bo już ROZUMIESZ co Twoja mama z Tobą robi. Ale zrozumienie to za mało, niestety.
                                                    Jesli nie uwolnisz emocji, tylko za każdym razem będziesz je tłumić (bo np. chcesz być spokojna), brzuch będzie Cię bolał bez przerwy.
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 14:27
                                                    pade napisała:

                                                    > No tak, ale może powinnaś się prawdziwie wkurzyć, wybuchnąć nawet (np. u terapeuty, albo
                                                    > we własnym domu)?

                                                    Pewnie tak. I pewnie się boję, że mamie skoczy ciśnienie, jak zacznę do niej krzyczeć...:/
                                                    Na razie tylko płakałam. Krzyczeć się nie odważyłam - także dlatego, żeby mama nie zaczęła wtedy płakać. Bo póki krzyczy, to jeszcze jest całkiem nieźle, gorzej, jak mi płacze :/
                                                  • pade Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 16:05
                                                    To uwierz, że brzuch boli Cię z nagromadzonej złości.

                                                    A to, co pisze forumka o współuzależnieniu,..wiem, że brzmi niewiarygodnie, ale tak to z boku wygląda.
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 16:41
                                                    pade napisała:

                                                    > To uwierz, że brzuch boli Cię z nagromadzonej złości.

                                                    Ale ja to wiem :)
                                                    Jedną z pierwszych reakcji po tym, jak "mogłam przestać dzwonić" była ulga także w brzuchu :)

                                                    > A to, co pisze forumka o współuzależnieniu,..wiem, że brzmi niewiarygodnie, ale tak to z boku wygląda.

                                                    Wcale nie niewiarygodnie, temat współuzależnienia "trzepię" od dłuższego czasu, także terapię dla siebie wybrałam u specjalistki od DDA - choć w domu nie było problemu z alkoholem.
                                                    Zdaję sobie świetnie sprawę z tego, że jestem współuzależniona i na to kieruję swoją terapię.
                                                  • fnutaki Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:47
                                                    Jak napisałam, trzeba się skupić na sobie i zająć swoim "nałogiem". Bo w dużej części to nasze postępowanie karmi tego drugiego "nałogowca" i pozwala jemu chorować.

                                                    Ja bardzo łatwo łapię przeziębienia. Jeśli będę ciągle odwiedzac chorych nieodpowiedzialnych znajomych "bo przecież oni chcą/potrzebują", albo będę "poświęcać się dla firmy" i chodzić chora do pracy - to, nie dość, że sama się poważnie rozchoruję łapiąc infekcje, to jeszcze będę dalej roznosić choróbsko i w efekcie źle to się skończy dla wszystkich. Kiedyś znajoma chora na anginę dla żartu na mnie kaszlnęła. Przypłaciłam to 2 tygodniową ciężką chorobą i miesiącami dochodzenia do siebie.
                                                    Gdy jestem chora to zajmuję się SWOIM porządnym wyleczeniem. Jak stanę na nogi, zbuduję odporoność, to moge myśleć o innych. Inaczej jedynie pomagam wirusom przetrwać bo wzajemnie jedni drugim je sobie w kółko przekazują..
                                                    Choremu znajomemu pomagam tylko w niezbędnym zakresie(gdy nie ma mu kto zrobić zakupów a jest obłożnie leżący) a nie pakując się w klinczowe układy, we wzajemne przekazywanie sobie wirusów i hodowaniu braku odpowiedzialności za swoje czyny...

                                                    Matkę masz młodą. Masz prawo powiedzieć "rób mamo jak uważasz, ja mam inne plany na swoje życie". To jej samej da szansę się ogarnąc i zająć faktycznie sobą. Teraz jestes jej "wódką" ktorej obecność nie pozwala jej żyć inaczej..
                                                    I źle napisałam powyżej -nie powinno się matce szukać faceta, bo to znowu branie na siebie odpowiedzialności za nią. Ale można wiele rozmów kierować na "znalazałś już sobie miłego pana?" "ten sąsiad to chyba wdowiec, może się zakręcisz koło niego'? , "nie przyjadę na weekend, nie mam czasu, facet co przed tobą w kościele siaduje to rozwodnik, może się zakręcisz koło niego?co bedziesz sama siedzieć" itd cos w ten deseń. Bo może ona nawet nie pomyśli, ze oprocz wiszenia na dzieciach to cokolwiek innego jeszcze mogłaby w życiu zrobić...warto pokazać, że są inne możliwości, ale do niczego nie zmuszac i nie brać za nią odpowiedzialności-dopóki nie jest ubezwłasnowolniona NALEŻY pozwolić jej być kim chce. Jeśli chce być zrzędliwa marudą to ma prawo, jedynie należy w sobie wypracować twarde granice, że samemu się w "jej życiu" udziału nie bierze.

                                                    Tak czy siak - uleczyć możesz samą siebie. I tzreba się pozbyć swojego "nałogu"..
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 13:58
                                                    Żaden z zaproponowanych przykładów znalezienia faceta niestety nie działa - do kościoła mama nie chodzi, sąsiadów nie ma - bo to naprawdę odludzie, ma znajomych - ale to głównie koleżanki, albo koleżanki ze swoimi mężami.
                                                    Dobrze wiem, że chciałaby mieć faceta, wiem też, że niełatwo fajnego znaleźć, więc nie będę jej dobijać takimi pytaniami. Także dlatego, że sama byłam sama bardzo długo i wiem, że mało co wkurza bardziej niż takie nagabywanie....

                                                    Powoli godzę się z tym, że jest zrzędliwa i pełna pretensji do wszystkich, przede wszystkim do mnie, i próbuję nauczyć się przechodzić nad tym do porządku dziennego...
                                                  • fnutaki Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 14:07
                                                    Nie chodzi o to, żeby faktycznie jej tego faceta znaleźć, ale - jesli to typ skupiony na frustracjach lub wyłącznie na twoim życiu - żeby zmienić kierunek jej myślenia, z opcji, że "jest źle, będzie gorzej", na "wszystko się może zdarzyć".
                                                    Ale jesli twierdzisz, że mama ma znajomych, towarzystwo, możliwości wyjazdy do sanatorium, itd -
                                                    no to ja widzę, że mama tak naprawde ma mniejszy problem, niż Ty sama z sobą.
                                                    Mama po prostu jest zrzędliwa narzekaczka, probujaca z corki zrobić worek na swoje frustracje.
                                                    A córka jest współuzależniona i nie umie się w żaden sposób odpępowić... Wymyślasz więc kolejne powody by matki nie opuszczać, by miec powody do mowienia "to jej wina"....
                                                    Pora wziąć większą odpowiedzialnośc za to, co sama robisz.
                                                    Ciężka orka na ugorze jesli kilkadziesiat lat stałas na pozycji "to jej wina bo mi kazała/oczekiwała" i tak jestes zakodowana ,
                                                    ale tylko TY możesz zmienić swoje zachowania... Lepiej późno niż wcale.

                                                  • fnutaki Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 14:34
                                                    Aha, jak chcesz to ci prześle "koniec współuzależnienia", mam w pdf-ie.
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 15:24
                                                    fnutaki napisała:

                                                    > Aha, jak chcesz to ci prześle "koniec współuzależnienia", mam w pdf-ie.

                                                    Mam już, bardzo dziękuję :)
                                                    Będzie czytane na dniach.
                                                  • fnutaki Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 15:35
                                                    No to życzę powodzenia.
                                                    Moja znajoma przed kontrolującą matka uciekła za granicę. A i to było za mało bo nadal czuła przymus częstego dzwonienia do matki, dopominania się o miłość, jeżdżenia z nią na wakacje, dawania jej swoich dzieci "bo babcia chce się z wnukami pobawić" ...
                                                    będąc u matki w domu, cierpiała bo matka się wtrącała w jej życie (np nie da jej klucza od domu, bo musi jej otworzyć osobiście, by wiedzieć o ktorej godzinie w nocy córka (lat 40+) wróci od znajomych.. itp ) ale rownocześnie też córka powielała pewne zachowania kontrolujące (np krytyka tego jak ma matka jedzenie w lodówce poukładane i przestawianie tego..)
                                                    Więc powalcz o normalność. I zawsze pytaj siebie "czy ja chcę to zrobić?". Nie rób niczego jeśli czujesz tylko "muszę a nie chcę". Wystarczy asertywnie powiedzieć "nie".

                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 15:51
                                                    fnutaki napisała:

                                                    > rownocześnie też córka powielała pewne zachowania kontrolujące (np krytyka tego jak ma
                                                    > matka jedzenie w lodówce poukładane i przestawianie tego..)

                                                    Złapałam się na czymś podobnym - chyba dlatego, że przez bardzo wiele lat to był także mój dom i chciałam w nim poprawić, "żeby było dobrze". Przesunęłam po swojemu - i.... zaraz odłożyłam tam, gdzie było :). Bo dotarło do mnie, że co mi do tego, jak mama sobie poukładała. Przecież już tam nie mieszkam :)

                                                    > Więc powalcz o normalność. I zawsze pytaj siebie "czy ja chcę to zrobić?". Nie rób niczego
                                                    > jeśli czujesz tylko "muszę a nie chcę".

                                                    Z tym będzie ciężko, bo po tych wszystkich latach za bardzo nie tęsknię teraz za kontaktami z mamą... Ale też chcę mieć z nią jakiś kontakt.
                                                    No i nie ukrywam - trudno mi oddzielić to, czego chcę, od tego, co mi narzucono. To kolejna rzecz, której muszę się nauczyć.
                                                    Poza tym, że jednak w życiu nie robi się tylko tego, co się chce. Czasem ma się jakieś obowiązki - co normalne. Zdaję sobie sprawę, że teraz moje "chcenie" ma w tej konkretnej kwestii działać w ramach terapii, a nie całego życia, ale wciąż czuję też, że jakieś obowiązki wobec mamy mam. Tylko muszę ustalić - jakie to obowiązki. Co łatwe nie jest, bo przecież nie mam wciąż absolutnego dystansu, który wydaje się (?) do tego konieczny.
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 15:06
                                                    fnutaki napisała:

                                                    > A córka jest współuzależniona i nie umie się w żaden sposób odpępowić...

                                                    Jest współuzależniona i szuka wszelkich sposobów, żeby to zmienić. Pisałam - ja nie ma potrzeby kontaktowania się z mamą, to ona nie może się odpępowić. To zresztą nie są wcale moje słowa.

                                                    > Wymyślasz więc kolejne powody by matki nie opuszczać, by miec powody do mowienia "to
                                                    > jej wina"....

                                                    Pudło... Nie rozmawiam teraz z nią od dłuższego czasu, bo wykrzyczała, że "już nie ma siły ze mną rozmawiać". Trudno mi opisać, jak niezwykłą ulgę poczułam, kiedy "zwolniła mnie" z obowiązku dzwonienia.

                                                    > Ciężka orka na ugorze jesli kilkadziesiat lat stałas na pozycji "to jej wina bo mi
                                                    > kazała/oczekiwała" i tak jestes zakodowana ,

                                                    Owszem, ciężka. Ale to nie ja wkładam jej focha na twarz ani podkówki na buzię, kiedy "znowu ją zawiodłam i nie spełniłam oczekiwań". Nie jestem bez winy, ale sama się od niej nie uzależniłam.
                                                    Mi nie chodzi o podkreślanie winy mojej mamy - ale kiedy przez długie lata byłam utrzymywana w przekonaniu, że to ja jestem winna i niedobra, to odkrycie, że moja mama wcale nie jest święta, niepokalana i doskonała - było prawdziwym zaskoczeniem i zdumieniem. Że nie jestem jedynie i wyłącznie winna w tej relacji. Bo długo tak uważałam. Świadomość, że mama także przesadza, i wcale nie zachowuje się idealnie, jest dla mnie wciąż bardzo nowa i świeża. Pewnie dlatego sporo o tym piszę.
                                                  • fnutaki Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 15:21
                                                    Nie ma sensu rozpisywać się o "winach". I licytowac kto bardziej winny.
                                                    To nie jest odpowiednie słowo.
                                                    To kwestia odpowiedzialności za SWOJE CZYNY.
                                                    Ty jestes dorosła. Twoja matka jest dorosła.
                                                    Obie, pojedynczo, jesteście odpowiedzialne za to co ZE SWOIM życiem robicie.
                                                    Ty nie jesteś odpowiedzialna za życie matki, ani ona nie jest odpowiedzialna za twoje życie.
                                                    Możecie utrzymywac kontakty, NIE MUSICIE się kontrolować.

                                                    To nie jest tak, że "matka cię zwolniła z odpowiedzialności za siebie". Takie sformułowanie to kolejny raz podkreślenie, że nie jestes osoba świadomą siebie, samostanowiącą o sobie, nie odcięłaś pępowiny.
                                                    Dorosły człowiek sam odcina szkodzące mu więzi i wyniszczające układy. Nie oddaje innym władzy nad sobą. Jeśli czeka że ktoś inny mu pozwoli odejść- to stawia się w roli niewolnika tego kogoś.

                                                    Tak często używane sformułowanie w złych związkach :"ja nie mogę się rozwieść bo on nie chce mi dać rozwodu! więc ja muszę tkwić w małżeństwie nadal" A przecież to nie "on daje rozwód", można samemu o niego wnosić,
                                                    to rozpad związku, brak pożycia i niechęć do kontynuacji małżeństwa jest podstawą do rozwodu. Mąż nie musi wcale wyrażać zgody na to, że żona chce odejść z ich układu... I odwrotnie. Każdy ma prawo do odejścia jeśli ON SAM TEGO CHCE.

                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 15:33
                                                    fnutaki napisała:

                                                    > Nie ma sensu rozpisywać się o "winach". I licytowac kto bardziej winny.

                                                    Pewnie nie ma sensu się nad tym rozwodzić - ale uświadomienie sobie, że nie jest się tak winnym, jak przez lata wmawiano - było dla mnie bardzo istotne. A że świeże, to jeszcze o tym piszę, bo było to dla mnie naprawdę zaskoczenie. Bo moja mama przecież "zawsze była" doskonała...

                                                    > To nie jest tak, że "matka cię zwolniła z odpowiedzialności za siebie". Takie
                                                    > sformułowanie to kolejny raz podkreślenie, że nie jestes osoba świadomą siebie,
                                                    > samostanowiącą o sobie, nie odcięłaś pępowiny.

                                                    Nie twierdzę, że ją odcięłam. Ja tylko nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że "nie chcę" odciąć. Tylko na razie nie do końca umiem, bo nie miałam okazji się nauczyć. Teraz to robię.

                                                    > Dorosły człowiek sam odcina szkodzące mu więzi i wyniszczające układy. Nie oddaje innym
                                                    > władzy nad sobą. Jeśli czeka że ktoś inny mu pozwoli odejść- to stawia się w roli niewolnika tego kogoś.

                                                    To też jest coś, co dotarło do mnie niedawno. Że mama nigdy nie "pozwoli mi odejść" - więc teraz, tak jak umiem, robię to sama. Ale nie uważasz chyba, że to się pstryknie - i już! Zwłaszcza po tylu latach uwiązania. To jednak dość bolesny i czasochłonny proces - i pewnie dlatego się tu teraz wywnętrzam :)
                                                  • fnutaki Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 15:49
                                                    Każdy ma swój proces rozwoju osobistego.
                                                    Moja znajoma związała się z nierokującym facetem. Różowe okulary. Chciałam jej robić pogadanki, na siłę odciągac od niego. Ale dotarło do mnie, że znajoma na tym etapie swojej własnej emocjonalności nie wybierze kogoś innego....Na ten moment, jej niepoukładane emocje przyciągną tylko tego typu osobników. Sama musi dojść do tego, kiedy dojrzeje do zmiany. Bo chcąc mieć lepszy związek- musiałaby zmienić sporo w samej sobie. A ona tego na tym etapie nie chce lub nie umie. Nie jest jeszcze gotowa, więc swoje "frycowe" jeszcze uiści. Ale to jej życie i zrobi z nim co zechce i wtedy kiedy będzie na to gotowa. Może niedługo a może nigdy.
                                                    Nie mnie decydować czy ktoś żyje dobrze czy źle. Jedynie trzymam się granic "jeśli na coś narzekasz-to to zmień, jeśli nie chcesz zmieniać- to nie narzekaj" :)
                                                    Bo można od czasu do czasu sobie żale wylać, ale permanentne narzekactwo jest potwornie toksyczne (a stosowane chyba przez połowe starszych osob, jak tak forum poczytać..)

                                                    Życzę powodzenia w odkrywaniu jaśniejszych stron życia :)
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 15:59
                                                    fnutaki napisała:

                                                    > Bo można od czasu do czasu sobie żale wylać, ale permanentne narzekactwo jest potwornie
                                                    > toksyczne

                                                    Oj tak.
                                                    Ja sobie już zdaję sprawę z tego, że w dużym stopniu sama jestem sobie winna tego uwiązania - bo powinnam była odciąć mamie pępowinę wiele lat temu - ale się wtedy wystraszyłam jej reakcji - no to teraz mam.
                                                    Ale cóż - żadne złote nożyce tego za mnie nie zrobią :). Fajnie, jak czasem rodzic w tym pomaga - ale jak nie pomaga, bo na przykład nie umie i się panicznie boi - to trudno. Wezmę to na swoje barki ;)
                              • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:31
                                celestyna444 napisała:

                                > Pisałam o tym juz w innym poscie, ze tez nie widzę w seksie dorastających dzieci żadnego problemu

                                Znowu zapytam - NAPRAWDĘ nie rozumiesz, czy okopujesz się we wcześniej wyrażonym zdaniu, bo głupio (?) je zmienić????

                                To nie jest "dorastające dziecko", tylko stary chłop, i problem można by dostrzec, jakby tego seksu nie uprawiał.
                                Ale nie mniejszym problemem jest "zapraszanie" mamusi do uczestniczenia w nim. A do tego to się sprowadza.
                                Zapewne niektóre mamusie to lubią. Ale TO jest właśnie chore.
                                • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:38
                                  Ponoć tylko krowa nie zmienia poglądów ale w tym wątku zdania nie zmienię.
                                  W zwiazku z tym, że kompletnie się nie rozumiemy i rozmijamy w swoich opiniach, to ja kończę i do zobaczenia w innych wątkach, może przy innych problemach uzyskamy konsensus :-D
                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 21:27
                                    celestyna444 napisała:

                                    > W zwiazku z tym, że kompletnie się nie rozumiemy

                                    Ależ ja rozumiem - rozumiem, że są matki, które taką relację rodzic-dziecko, jak opisana przez autorkę wątku, uważają za całkiem zdrową, fajną i normalną.
                                    I to mnie właśnie przeraża....
                          • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:17
                            celestyna444 napisała:

                            > Nie rozumiecie mnie, ja tu nie widzę chorej relacji, tylko naturalny tok wchodzenia w dorosłość młodego faceta.

                            NIE NIE NIE - uwiązanie spódnicy mamusi NIE JEST NORMALNE ANI NATURALNE u żadnego 23-latka. Nie i koniec.
                            Być może nie masz za wielu przypadków do obserwacji i porównań, poza tym masz prawo nie być dostatecznie obiektywna jako matka synom, ale zapewniam Cię - opisany przypadek to kuriozum - i to CAŁE SZCZĘŚCIE, że nie zdarza się powszechnie.
                            Nie jest normalne, żeby 23-latek był tak sklejony z mamusią. To jest chore i nie za bardzo jest nad tym co dyskutować.
                            Tego typu zachowania mają prawo zdarzać się 13-letnim chłopakom. Ale jeśli zdarzają się później, jest to zwyczajnie nienormalne i zdrowy rodzic powinien uczyć dziecko samodzielności, a nie uwiązywać je jeszcze bardziej i twierdzić, że tak jest dobrze, bo mamusia "tak kocha....".
                            • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:20
                              AMEN.

                              ola_dom napisała:

                              > celestyna444 napisała:
                              >
                              > > Nie rozumiecie mnie, ja tu nie widzę chorej relacji, tylko naturalny tok
                              > wchodzenia w dorosłość młodego faceta.
                              >
                              > NIE NIE NIE - uwiązanie spódnicy mamusi NIE JEST NORMALNE ANI NATURALNE u żadne
                              > go 23-latka. Nie i koniec.
                              > Być może nie masz za wielu przypadków do obserwacji i porównań, poza tym masz p
                              > rawo nie być dostatecznie obiektywna jako matka synom, ale zapewniam Cię - opis
                              > any przypadek to kuriozum - i to CAŁE SZCZĘŚCIE, że nie zdarza się powszechnie.
                              > Nie jest normalne, żeby 23-latek był tak sklejony z mamusią. To jest chore i ni
                              > e za bardzo jest nad tym co dyskutować.
                              > Tego typu zachowania mają prawo zdarzać się 13-letnim chłopakom. Ale jeśli zdar
                              > zają się później, jest to zwyczajnie nienormalne i zdrowy rodzic powinien uczyć
                              > dziecko samodzielności, a nie uwiązywać je jeszcze bardziej i twierdzić, że ta
                              > k jest dobrze, bo mamusia "tak kocha....".
                            • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:29
                              No masz rację! 23-latek sklejony z mamusią to jest chore i nienormalne. 20-30-40 latka sklejona z mamusią to tak, córka to nawet musi być sklejona ze swoją mamunią, syn w życiu.

                              PS
                              Napisałam to, żebys sobie z paniązalewska mogła popsioczyć jaka to ze mnie wredna tesciowa
                              :-D
                              Kończę, bo muszę iść popielęgnować tzw. "swoje życie".
                              • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:35
                                celestyna444 napisała:

                                > No masz rację! 23-latek sklejony z mamusią to jest chore i nienormalne. 20-30-40 latka
                                > sklejona z mamusią to tak, córka to nawet musi być sklejona ze swoją mamunią, syn w życiu.

                                Jest nie mniej chore, a czasem wręcz trudniejsze do wyeliminowania, bo nie wygląda tak toksycznie na pierwszy rzut oka i jest bardziej akceptowane społecznie - no bo nie ma seksualnego podtekstu, więc "co w tym złego, że tak się kochają i zwierzają ze wszystkiego?".
                                Jest tak samo bardzo złe, i niszczy życie i córki, i jej partnera.
                                Ale ja wciąż o tym piszę, nie zauważyłaś, naprawdę?
                                • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:43
                                  Ooo! Takie stanowisko na tym forum to dla mnie nowość - teraz ja będę śledziła Twoje posty z zapartym tchem. Bo generalnie, to ( na tym forum) synowe widzą problem, tylko w związku męża/partnera z matką: w swoich patologicznych związkach z matką nie widzą najmniejszego problemu.
                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 11:48
                                    celestyna444 napisała:

                                    > Ooo! Takie stanowisko na tym forum to dla mnie nowość - teraz ja będę śledziła Twoje posty z
                                    > zapartym tchem. Bo generalnie, to ( na tym forum) synowe widzą problem, tylko w związku
                                    > męża/partnera z matką: w swoich patologicznych związkach z matką nie widzą najmniejszego problemu.

                                    No nie żartuj... Nie wydaje mi się, żebym była takim kuriozum i indywiduum na forum...? :)
                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 12:19
                                    celestyna444 napisała:

                                    > Ooo! Takie stanowisko na tym forum to dla mnie nowość

                                    Aaaa.... chyba się domyślam, dlaczego mogłaś nie zapamiętać moich postów. Bo nie piszę w nich, że to JA mam potrzebę symbiozy, ciągłego kontaktu i zwierzania się mamie ze wszystkiego - bo nie mam.
                                    To moja mama oczekuje/wyraża nieme żądanie, że tak się będzie działo, że będę do niej nieustannie dzwonić i przyjeżdżać, i jest bardzo niezadowolona, kiedy tak nie jest, co wyraża na milion zmyślnych sposobów. Bo przecież jak byłam młodsza, to mówiłam jej wszystko i zwierzałam się ze wszystkiego. No tak - ale teraz już jestem starsza i naturalne jest, że w końcu przestanę się jej zwierzać i opowiadać swoje życie ze szczegółami. Ale dla mamy naturalne nie jest. Co oczywiście nie pozostaje bez wpływu na moje życie i mój związek, wiadomo.
                      • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:44
                        celestyna444 napisała:

                        > Niekoniecznie. Znam kilku facetów, którzy przez całe swoje życie nic nie naprawili w domu, bo
                        > nie potrafią. Posiłkują się albo rodziną albo kolegami albo po prostu wynajmują fachowca. I
                        > żyją w szczęśliwych związkach całe swoje dorosłe życie, chociaż nigdy uszczelki w kranie nie wymienili.

                        Celestyno, a co to ma do rzeczy??? Co ma uwiązanie emocjonalne do umiejętności wbijania gwoździa w paździerz????
                        Umiem naprawić w domu wiele rzeczy - bo mama mnie nauczyła. Jakoś nie uchroniło to mnie/nas od niezbyt zdrowej zależności.
                        Nie za bardzo rozumiem, jak chcesz wiązać "domową zaradność" z emocjonalnym uzależnieniem od matki....?
                    • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:51
                      Zgadza się - wykastrowała go. Facet bez umiejętności stworzenia relacji.

                      mama_lidia napisała:

                      > Z patologicznej relacji urodziła się patologiczna obsesja, przyczyna i skutek.
                      > Chłopak w tym wieku to dorosły facet, a poza tym sama dojrzałość do życia nie w
                      > ynika tylko z wieku. Mamusia stworzyła kalekę społeczną i emocjonalną i to nie
                      > jest wcale zabawne. Znam takie przypadki to jest nieuleczalne i taki facet nie
                      > jest wstanie stworzyć zdrowego związku, albo żyć samodzielnie bez rodziców. Uci
                      > ekać jak najdalej od takich obiektów, szkoda życia.
                      • verdana Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 15:17
                        Nie widzę nic złego w codziennym dzwonieniu do rodziców i pogadaniu parę minut. Zupełnie czym innym jest jednak wewnętrzna konieczność informowania rodziców o wszystkim, co dzieje sie w związku, o swoich intymnych sprawach, a już fatalne jest, gdy to rodzice są tymi osobami, którym zwierzamy się w pierwszej kolejności i których rady są decydujące. OK. Rozumiem, ze czasem można zapytać rodziców o radę w sprawie, na której sie znają lepiej niż partner (jak przykleić kafelki, albo ile stron ma arkusz wydawniczy), ale to, co dotyczy wspólnego życia ma być rozstrzygane w związku, a nie poza nim.
                        • gauad Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 21:00
                          To wygląda na wybitnie niedojrzałego nieodpępowionego chłopaka.
                          Zdarza się że 20latkowie (a częściej 20latki) plotkują o swoich chłopakach do koleżanek i psiapsiółek, sprawozdają podekscytowane na bieżąco co z nim robiły, co powiedział itd. Ale jest to właśnie znak, że jeszcze nie są dorosłe do związku. Że są jeszcze dzieciakami a nie dorosłymi. Czasem i dużo starsi miewają takie zachowania.... bo ciągle nie dojrzeli.
                          Jest takie powiedzenie, że:
                          kiedy wiadomo, że związek dziewczyny z chłopakiem jest poważny? - jak się szczegółów o nim nie opowiada psiapsiółkom..

                          Co do patologicznej zazdrości - ja nie jestem osobą zazdrosną, zawsze wychodzę z założenia, że ludzie są ze sobą dlatego że tego chcą, więc miejsca na zazdrość być nie powinno. Ale kiedyś byłam z facetem który był czułym mistrzem krasomówstwa i...ściemniania. Po dwoch latach związku wszystko wydawało się kłamstwem i zagrożeniem, to co na początku związku olewałam -pod koniec piekło zazdrością. Więc rozumiem, że działania, manipulacje i raniące zachowania bliskiej osoby potrafią doprowadzić na skraj paranoi.. Trzeba wiedzieć kiedy zwiać by nie zwariować. Dobrze autorko, że skończyłaś ten układ, wyciągnij wnioski i zastanów się czy jakieś twoje cechy charakteru nie są do przepracowania. "Coś" nas w danych osobach pociąga, dobrze sobie rozeznać czy to coś dobrego czy destrukcyjnego, by być na przyszłość mądrzejszą i nie tracić czasu na pewne porażki.
                          • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 23:10
                            Mysle, ze autorka moze byc takim silnym typem kobiety, ktora wyglada na taka ktora jest sie w stanie kims zaopiekowac, wesprzec, wzmocnic, przygarnac pod swoje skrzydla w razie potrzeby. A taki maminsynek takiej wlasnie silnej i konkretnej osoby do zycia potrzebuje.
                            • kol.3 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 07:20
                              Ależ ona w gruncie rzeczy szuka słabego maminsynka, bo silny dojrzały facet nie pozwoli jej na kontrolę. Ona jest typem kontrolującym. Nikogo nie wesprze, rozpisze facetowi grafik, np. ile razy może kontaktować się z rodzicami, będzie je reglamentować, wg tego, co sama uzna za słuszne. Będzie się dopytywać, kto dzwonił, o której i po co? Będzie faceta nieustannie sprawdzać, wypytywać znajomych, czy potwierdzą to co on mówił, będzie przeprowadzać śledztwa w sprawie każdego drobiazgu, gdzie był, z kim był, co jadł, co pił, kto jak był ubrany. A potem jeszcze przepyta o to samo wszystkich co z facetem byli. Jak się jakiś drobiazg nie zgodzi, będzie agresja, awantury, podejrzenia. Zwykle potrzebie kontroli towarzyszą skłonności do paranoi.
                              Każdy kto posiada instynkt samozachowawczy rozwinięty w stopniu minimalnym ucieknie.
                              Facet którego porzuciła powinien się uchlać z radości. Nawet taki cielapiej jak on w końcu dojrzeje, a ona może skończyć w psychiatryku.
                              • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 08:09
                                Widze, ze wróżysz mi świetlana przyszłość w psychiatryku. A to dobre.
                                Przestań juz stawiać te swoje nieomylne diagnozy, bo zawezasz niemiłosiernie. Wrzuciłas mnie do szufladki "kontrolująca paranoiczna" i nie dopuszczasz nic innego.
                                Jak napisalam w wielu innych postach, tutaj była kontrola (z ktora walczyłam), bo od początku sytuacja była dziwna, niepokojąca. I to kazdy przyzna.
                                Natomiast nigdy w zyciu nie przyszło mi do głowy żadnego faceta sprawdzać- gdzie był, z kim, na ile. Nie kontroluje wyjsc na piwo i na imprezy. Skąd w ogole taki pomysł?!
                              • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 09:02
                                kol.3 napisała:

                                > Facet którego porzuciła powinien się uchlać z radości.

                                Właśnie - powinien otworzyć szampana razem z mamusią - żeby uczcić powrót pod jej ciepłe i kochające skrzydełka :>
                                • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 09:32
                                  "> Właśnie - powinien otworzyć szampana razem z mamusią - żeby uczcić powrót pod j
                                  > ej ciepłe i kochające skrzydełka :>"

                                  Ola, to samo pomyślałam. I nawet bym się nie zdziwiła, gdyby tak to było- wszak zawsze powtarzał "wiesz, ja to wolę rodziców od wszystkich swoich znajomych" , więc może tego szampana pił z mamą, bo kumpli też ma mało...przyjaciółką i powierniczką zawsze była ona.
                              • gauad Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 10:42
                                Kol.3 , czytając twoje wypowiedzi sugeruję, żebyś sama się udała na pilne badania do psychiatryka. Dawno nie czytalam kogos z tak dalece posuniętą obsesją, upierdliwością, rozbudowaną mitomanią i nagminnie ulewającego swoje życiowe frustracje z własnego kiepskiego życia na przypadkowe osoby. Ewidentnie realne otoczenie od dawna cię ignoruje i ma dość twoich jazd, że tak się osoby z wirtuala czepiłaś i niepotrzebnej pozy ofiary/niepotrzebnego tłumaczenia się/ autorki.
                                • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 11:19

                                  Bingo! Dzięki Gauad ;)

                                  Swoją drogą, wypowiedzi kol.3 czytam z uśmiechem politowania na ustach, bo wysnuwa dziwne wnioski, nie patrzy na całą historię jak na całość, tylko bierze z niej to, co pozwoli ze mnie zrobić wariatkę i wykorzystywaczkę (zasugerowała choćby, że nie radziłam sobie ze sprzątaniem i z lubością oddawałam to zadanie niedoszłej teściowej- jak to te "dzisiejsze synowe").
                                  Proponuję, żeby popracowała nad swoją, jak to Gauad nazwałaś, manią wylewania swoich frustracji na przypadkowych ludzi. Bo ja może idealna nie jestem, ale jakoś nie czuję absolutnie potrzeby dowalać ludziom w internecie :) a kol.3 owszem, ciekawe tylko, czemu....

                                  gauad napisała:

                                  > Kol.3 , czytając twoje wypowiedzi sugeruję, żebyś sama się udała na pilne badan
                                  > ia do psychiatryka. Dawno nie czytalam kogos z tak dalece posuniętą obsesją, u
                                  > pierdliwością, rozbudowaną mitomanią i nagminnie ulewającego swoje życiowe frus
                                  > tracje z własnego kiepskiego życia na przypadkowe osoby. Ewidentnie realne oto
                                  > czenie od dawna cię ignoruje i ma dość twoich jazd, że tak się osoby z wirtuala
                                  > czepiłaś i niepotrzebnej pozy ofiary/niepotrzebnego tłumaczenia się/ autorki.
                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 12:28
                                    Od poczatku komentarze kol.3 sa b. na niekorzysc autorki watku, a dziewczyna nigdzie nie napisala, ze kazdego ze swoich poprzednich chlopakow inwigilowala, ale kol.3 przyjela zalozenie ze tak bylo. A potem to juz poplynela :-)
                                    • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 14:39
                                      zuzi.1 napisała:

                                      > Od poczatku komentarze kol.3 sa b. na niekorzysc autorki watku, a dziewczyna ni
                                      > gdzie nie napisala, ze kazdego ze swoich poprzednich chlopakow inwigilowala, al
                                      > e kol.3 przyjela zalozenie ze tak bylo. A potem to juz poplynela :-)

                                      I płynie wciąż... bo osoba z otoczenia w psychiatryku, więc ja też na pewno tak skończę ;)
                                • kol.3 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 14:32
                                  Dziękuję za troskę, martw się o siebie. Niestety mam w swoim nieco dalszym otoczeniu osobę identyczną jak korpodziewczę, tyle, że już bardziej zaawansowaną w chorobie. Identyczne zachowanie na początku małżeństwa, mimo że nie było maminsynka ani śladu zdrad. Kontrola, kontrola, kontrola, przesłuchania najpierw jako chłopaka potem jako męża, znajomych męża, łącznie z jężdżeniem do innego miasta w celu urządzenia przesłuchań dalszych znajomych, podsłuchiwanie wszystkich do dziś , wypytywanie, podejrzenia, paranoja, narcyzm, wreszcie agresja, interwencje policji w domu i teraz leczenie psychiatryczne. Korpodziewczę jest na dobrej drodze, chyba że rozpocznie leczenie profilaktyczne.Powodzenia.
                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 14:37
                                    No ok kol, masz do czynienia z taką osobą.
                                    Czemu jednak mierzysz wszystkich tą samą miarą? Cóż za krótkowzroczność.
                                    Nie myślisz "out of the box".

                                    Nieważne zresztą.
                                    • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 16:43
                                      Kol.3 ale chyba jednak nie dostrzegasz powaznej roznicy pomiedzy sytuacja autorki watku a znanej Ci osoby, zakladasz, ze autorka jest paranoiczka, ktora trafila do chorej rodziny i jej paranoja nabrala na sile i rozwija sie w najlepsze:) gdyby trafila do zdrowej rodziny to zachowywalaby sie identycznie. Taki jest jak rozumiem Twoj tok myslenia . I podobnie Twoim zdaniem jest x ta znana Ci osoba, tylko ona nie trafila do chorej rodziny, tylko do zdrowej a i tak jej paranoja wyszla na wierzch i eskalowala w czasie, pomimo, ze nie bylo zadnych podstaw w rodzinie a kobieta byla zwyczajnie chora psych. A autorka trafila do zaburzonej rodziny i pod wplywem jej zaburzonych zachowan zaczela byc podejrzliwa i inwigilujaca partnera, zaczela szczegolowo przygladac sie jego relacji z rodzicami i jego podejsciu do niej, z uwagi na to, ze ich zachowania b. odbiegaja od przyjetej normy zachowan, ludzie sa wysoce zaborczy w stosunku do swojego syna, a syn od nich mocno uzalezniony i do nich uwiazany. Roznica miedzy tymi obiema sytuacjami jest taka, ze podejrzliwosc i inwigilacja nastapila po wplywem zachowan tej rodziny, a w przypadku znanej Ci osoby samoistnie, bez przyczyn z zewnatrz, bo przyczyny paranoi tkwia w niej samej, z uwagi na chorobe.
                              • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 16:53
                                Kol. 3 zupelnie bezpodstawnie podciagasz sytuacje autorki watku pod znana Ci sytuacje i stawiasz pomiedzy obiema kobietami znak rownosci, dopisujac jeszcze cos co w przypadku autorki w ogole nie mialo miejsca, przeciez napisala wielokrotnie, ze nie reglamentowala mu spotkan z rodzicami a Ty piszesz, ze bylo odwrotnie. Na jakiej podstawie i po co przekrecasz fakty i piszesz nieprawde, zeby przyjete przez Ciebie z gory zalozenie uargumentowac, dlatego zmieniasz i przekrecaszto co autorka napisala? Nie sadzisz, ze tak postepujac sama mozesz miec ze soba jakies problemy? Bo po co to robisz? Opierasz swoja teze o przekrecone przez siebie argumenty chcac udowodnic, ze jest tak jak Ty to widzisz. Nie sadzisz, ze to nie jest normalne podejscie? I ponownie zapytam w jakim celu to robisz???
                                • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 16:58
                                  Na jakiej podstawie i po co przekrecasz fakty i piszesz nieprawde, zeby prz
                                  > yjete przez Ciebie z gory zalozenie uargumentowac, dlatego zmieniasz i przekrec
                                  > aszto co autorka napisala?

                                  Też mnie to zastanawia...Bo taka potrzeba, zeby na siłę dowalić czlowiekowi z internetu wydaje mi się co najmniej dziwna...i powtarzanie w kółko, że ze mną przecież też jest coś nie tak.
                                  No i oczywiście podciąganie mojego przypadku pod przypadek z najbliższego otoczenia kol.

                                  Jest jeszcze coś w postawie kol, co uderza- nienawiść do "z niczym sobie nie radzących synowych".
                                  • algavre.live Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 28.08.14, 20:25
                                    Wydaje mi się, że Kol na podstawie jakiś własnych zlych przeżyć zieje tak nienawiścią do Autorki, przeinaczając opisane fakty i tłumacząc je po swojemu. Tylko tym mogę tłumaczyć to Jej zacietrzewienie. Ale z pewnością urąganie w stylu, że <Autorka jest nienormalna, ma problem i że sama powinna się leczyć>, to już przegięcie poprostu.
                                    I tak sobie dzielnie z Kol dajesz radę Korpo i myślę, że nie należy nadal wchodzić z tą osobą w dyskusję na takim poziomie, bo to nie to forum.
                                    • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 09:15
                                      > Wydaje mi się, że Kol na podstawie jakiś własnych zlych przeżyć zieje tak niena
                                      > wiścią do Autorki, przeinaczając opisane fakty i tłumacząc je po swojemu

                                      Tez mam takie wrażenie, także przez te wstawki o współczesnych synowych "które z niczym sobie nie radzą". Czyżby kol także była mało lubiana teściową?

                                      Ale z pewnością urąganie w stylu, ż
                                      > e <Autorka jest nienormalna, ma problem i że sama powinna się leczyć>,
                                      > to już przegięcie poprostu.

                                      Też tak uważam. A jak spytałam, po co pisze, że mam chorą głowę, odwróciła kota ogonem odpowiadając "ja nic takiego nie napisałam, to ty sama tak mówisz o sobie".

                                      > I tak sobie dzielnie z Kol dajesz radę Korpo i myślę, że nie należy nadal wchod
                                      > zić z tą osobą w dyskusję na takim poziomie, bo to nie to forum.

                                      Bo ja nie potrzebuję nikogo szkalować, a i dyskutować chciałam tutaj na poziomie, ale kiedy wciąż słyszę, że mam się leczyć i że prawdopodobnie wyląduję w psychiatryku, to mi się odechciewa.
                                      • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 09:33
                                        korpodziewcze napisał(a):

                                        > ale kiedy wciąż słyszę, że mam się leczyć i że prawdopodobnie wyląduję w psychiatryku, to mi się odechciewa.

                                        Jakie wciąż - jakie "wciąż"? To, że kol.3 się na tym zacięła, o wiele bardziej mówi o JEJ problemach "w temacie" - a nie o Twoim.
                                        Wyraźnie wygląda, że chce na siłę udowodnić jaką tezę (?), którą sobie założyła, i każde Twoje słowo będzie pod nią podciągać. To w sumie nawet dość ciekawe sobie to poobserwować :)
                                        • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 09:34
                                          > Jakie wciąż - jakie "wciąż"?

                                          Wciąż słyszę to od kol, w tym sensie :)
                                          • hunkis Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 10:35
                                            Ale ty nie musisz wcale tego brać do siebie ani ciągnąć tematu kol. Miałaś dziwnego chłopaka i mocno się go trzymałaś choć symptomy byly takie, że dużo wcześniej trzeba było gościa posłać na drzewo. Teraz doczepiła się do ciebie kol., to zamiast skomentowac raz czy dwa i olać, uznając że baba swoje problemy przenosi i głupoty gada, to w kółko komentujesz jej teorie, tak jakbyś je uznała za istotne, jakby sprawialo ci toi przyjemność lub było jakimś przymusem. Teorie kol. nie warościują ciebie i nie musisz udowadniać, że jest inaczej. To przypadkowa osoba z forum. Nie musisz wierzyć w jej opinię o sobie. A tak się mocno "broniąc" przed jej opinią; pokazujesz, że nie masz własnego zdania o sobie i byle kto z zewnątrz może decydować za kogo masz się uważać, byle kto może spowodować że będziesz czuła przymus by się "publicznie oczyszczać z zarzutów".
                                            Pora się nauczyć co jest w życiu ważne, bo ci przeleci całe na chodzenie wokoło toksycznych osób i prób udowodnienia otoczeniu, że ktoś tam nie ma racji na twoj temat. Nie szkoda ci życia?
                                            • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 10:40
                                              bo ci przeleci całe na chodzenie woko
                                              > ło toksycznych osób i prób udowodnienia otoczeniu, że ktoś tam nie ma racji na
                                              > twoj temat. Nie szkoda ci życia?

                                              Trochę szkoda ;)
                                              Ja zwyczajnie nie chciałam pozwolić się tak szkalować, i tyle.
                                              Ale racja, trzeba to zostawić w tyle, niech mówi co zechce ;)
                                              • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 10:46
                                                korpodziewcze napisał(a):

                                                > Ja zwyczajnie nie chciałam pozwolić się tak szkalować, i tyle.

                                                E tam. Nie tylko kol.3 jest na forum.
                                                A my też sami umiemy czytać. I myśleć czasem też umiemy ;)
                                                • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 10:48
                                                  > A my też sami umiemy czytać. I myśleć czasem też umiemy ;)

                                                  Ha! Nie wątpię :) !!
                                                  widzę to choćby po tym, jak dogłębnie przemyślałaś i przepracowujesz swój problem :) brawo!
                                                  większość ludzi w chorych układach rodzinnych tkwi całe życie, niczego sobie nie uświadamiając...albo nie chcąc (jak choćby moja wspomniana w wątku koleżanka).
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 10:59
                                                    korpodziewcze napisał(a):

                                                    > większość ludzi w chorych układach rodzinnych tkwi całe życie, niczego sobie nie
                                                    > uświadamiając...albo nie chcąc (jak choćby moja wspomniana w wątku koleżanka)

                                                    Moja teoria na ten temat jest taka, że widać tym osobom jeszcze nie dość dotychczasowe życie dopiekło, najwidoczniej nie doszły jeszcze do ściany, skoro już wiedzą, że mogą coś zmienić - ale tego nie robią.
                                                    Bo czasem faktycznie człowiek jest tak zapętlony, że nie ma się nawet skąd dowiedzieć, że mógłby coś zmienić. Ale ta koleżanka już wie, że mogłaby przynajmniej coś przeczytać, pójść na terapię - ale nie chce. Widać - jeszcze nie pora na nią. Tylko życia szkoda, no ale to jej życie.
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 11:05
                                                    > Moja teoria na ten temat jest taka, że widać tym osobom jeszcze nie dość dotych
                                                    > czasowe życie dopiekło, najwidoczniej nie doszły jeszcze do ściany, skoro już w
                                                    > iedzą, że mogą coś zmienić - ale tego nie robią.

                                                    A moja, patrząc na tę konkretną osobę, jest taka, że mimo, iż mamusia dopieka jej wciąż i cały czas, to jest ona na tyle zastraszona, że się po prostu zblokowała i nie umie nic z tym zrobić...Stagnacja, marazm. Zresztą, ona ogólnie w życiu taka jest- dziewczyna inteligentna, z potencjałem, ale boi się nowych wyzwań, od lat w tej samej, nie rozwijającej pracy... i chciałabym coś zmienić, i boi się. Chyba podobnie w relacji z matką. A jest to relacja nacechowana poczuciem winy i wiecznymi oskarżeniami.
                                                    Matka z niej też w jakimś sensie zrobiła kalekę.
                                                    Ale może będzie jak mówisz, i może zderzy się ze ścianą w końcu. Oby.
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 11:27
                                                    korpodziewcze napisał(a):

                                                    > patrząc na tę konkretną osobę, jest taka, że mimo, iż mamusia dopieka jej wciąż i cały
                                                    > czas, to jest ona na tyle zastraszona, że się po prostu zblokowała i nie umie nic z tym
                                                    > zrobić...Stagnacja, marazm.

                                                    Żeby było jasne - ja w jej wieku też wcale nie byłam gotowa, żeby coś zmienić, nie miałam nawet pojęcia, że mogę i powinnam...
                                                    Tyle, że nie miałam też pojęcia, że można cokolwiek na ten temat (jaki w ogóle temat?!) przeczytać, o terapii nie wspominając. To było trochę lat temu, bez "internetów", a psychoterapię to się widziało tylko w amerykańskich komediach i przeważnie prześmiewczo - żeby móc się choć tam zainspirować.
                                                    A rzucane z rzadka od znajomych rady, że powinnam się od mamy wyprowadzić, nie za bardzo do mnie przemawiały. Ale to pewnie dlatego, że jako ta, która ma "dwie lewe ręce i sobie nie poradzi", przez długi czas bałam się zwyczajnie, że naprawdę sobie nie dam sama rady...
                                                    Aż mi skóra cierpnie, jak to teraz wspominam...:/
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 23:45
                                                    Ola, a co w Twoim przypadku bylo takim momentem przelomowym, ze zaczelas sie budzic z tego wszystkiego, co Ci stworzyla matka?Jak to wygladalo?
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 31.08.14, 08:34
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > Ola, a co w Twoim przypadku bylo takim momentem przelomowym, ze zaczelas sie budzic z
                                                    > tego wszystkiego, co Ci stworzyla matka?Jak to wygladalo?

                                                    Nie było chyba takiego momentu.
                                                    Ale oczywiście najwięcej zaczęło do mnie docierać, jak wyprowadziłam się z domu i zamieszkałam ze swoim facetem.
                                                    Owszem, rozumiałam, że mama zostaje sama w pustym domu na odludziu i było mi z tego powodu przykro, rozumiałam jej obawy - ale zaczęło wtedy też do mnie docierać, że to, co stosuje mama, to nie tylko objaw smutku i zrozumiałych obaw, tylko oparty na tym regularny szantaż emocjonalny.
                                                    Nie uważam w żadnym razie, że to wszystko dzieje się celowo i z premedytacją. Ale się dzieje i zatruwa życie nam obu.
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 31.08.14, 14:14
                                                    Ola, wydaje mi się, że to wszystko co się u Was dzieje, wynika z pewnej mieszanki tj. mamy osobowosci i jej przeżyc z przeszlosci. Z jednej strony jak napisałaś mama jest twarda, co potwierdza to, że sama mieszka na odludziu i sobie w miarę radzi, tylko narzeka. Gdyby było jej naprawdę b. źle, to sama zdecydowałaby się na przeprowadzkę do innego miejsca. Jak na razie wygląda na to, że z sytuacją w jakiej się znajduje sobie w miarę radzi. Więc dalej trzeba ograniczac wobec niej swoją pomoc i wsparcie, a zostawic je na moment, kiedy będzie jej to realnie potrzebne, gdy będzie staruszką, na razie to jest jeszcze stosunkowo młoda kobieta, 64 lata, to młody wiek. Jak będzie miała 75-80 wowczas będzie można ją nazywac staruszką...
                                                    I mam wrażenie, że prawie każda osoba wychowywana przez taką matkę jak Twoja, dałaby się tak emocjonalnie jej zmanipulowac, to są lata takiego wychowania i manipulacji, od maleńkiego, stad mam wrażenie, że nie w Twoim uległym charakterze leży czesc przyczyny tego co się pomiędzy Wami dzieje teraz. Myślę, że gdyby mnie to spotkało, to mogloby byc podobnie jak z Tobą...
                                                  • hunkis Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 11:05
                                                    > większość ludzi w chorych układach rodzinnych tkwi całe życie, niczego sobie ni
                                                    > e uświadamiając...albo nie chcąc (jak choćby moja wspomniana w wątku koleżanka)

                                                    i znowu to robisz. PO CO?

                                                    przestań wyszukiwac sobie osoby ktore się do ciebie źle odnoszą i uparcie chcieć się ich trzymać i z niczego robić wieloletnią batalię.
                                                    przestań być emocjonalnie zależną od innych jednostką bo to się nie opłaca.
                                                    urażone ego, że kol.cię skrytykowała to za mało by tracić czas na bicie piany wokoło jej opinii o tobie.
                                                    czy z jakiegoś powodu chcesz by koniecznośc twojego bronienia się przed każdą negatywną opinią innych trwała i trwała i trwała?
                                                    czy uważasz, że pozostali uczestnicy forum to jakieś niezguly bez wlasnego zdania?
                                                    czy uważasz, że tym pozostalym uczestnikom osobiście musisz się wytlumaczyć że kol nie ma racji, a równocześnie musisz zmusić kol. do uznania twojej racji?
                                                    kol. ma prawo mieć zdanie na twoj temat jaki sobie chce.
                                                    ty na jej temat rownież.
                                                    daj ludziom miec swoje zdania, uszanuj ich opinie i uszanuj swoja opinię.
                                                    zajmij się tylko tym by twoje wlasne zdanie bylo odbiciem twoich realnych potrzeb i poglądow
                                                    a nie uporczywym biciem piany, miotaniem się i próbą odwetu za to, że ktos śmie miec o tobie negatywne zdanie. Ludzie są rozni. on może sobie z tym zdaniem zostać. ty nie musisz za nim biegać i zmuszać by koniecznie miał inne zdanie.
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 11:07
                                                    Hunkis, ok, wszystko rozumiem, ale po co cytat o mojej koleżance akurat tutaj?
                                                  • hunkis Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 11:10
                                                    A !
                                                    Zwracam honor. :)
                                                    myślalam, że mowiąc o "koleżance" znowu nawiązujesz do kol.
                                                    tak się konczy wyrywkowe czytanie wątku :P
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 11:12
                                                    > A !
                                                    > Zwracam honor. :)
                                                    > myślalam, że mowiąc o "koleżance" znowu nawiązujesz do kol.
                                                    > tak się konczy wyrywkowe czytanie wątku :P


                                                    Nieee, kol nie jest moją koleżanką :) mówiłam o swojej koleżance, którą tu wspomniałam w kontekście relacji rodzinnych :)
                                                  • hunkis Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 11:30
                                                    Teraz wiem. Więc to było nie na temat.
                                                    Co do koleżanek ktorych życiem się strasznie przejmujemy, to lata moich doświadczeń mówią, że w pierwszej kolejności trzeba przejąć i zająć się sobą. Koleżanki dołączą do prostowania swoich problemów jeśli zechcą. Może wcale nie zechcą.
                                                    Obecnie, w dobie dostępu do internetu, literatury fachowej, psychologa i rozmaitych instytucji pomocowych, ciąglego gadania w mediach o różnych psychologicznych przypadkach
                                                    - to tylko czyjaś indywidualna gotowość do podjęcia kolejnego kroku decyduje co z życiem robi.
                                                    Czasem strach przed tym co nowe jest większy i woli się zostac w tym co zle ale znane.
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 11:33
                                                    > Czasem strach przed tym co nowe jest większy i woli się zostać w tym co złe ale
                                                    > znane.

                                                    o to to- tzw. "strefa komfortu". Ludzie w tym tkwią latami.
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 23:37
                                                    Dokladnie, Ola jest niesamowita z ta swoja swiadomoscia tematu. Jednak przyklad Oli pokazuje tez JAK BARDZO CIEZKO jest sie uwolnic z tego uzaleznienia. Glowa wie juz teoretycznie prawie wszystko, a dalej jest opor materii przez powiedzeniem matce wprost co sie sadzi na temat jej zachowan, jest nadmierne przejmowanie sie tym, ze gdy uslyszy prawde na swoj temat to bedzie plakac itd. opor przed postawieniem matki pod sciana itd.
                                                  • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 30.08.14, 15:08
                                                    >Jednak przyklad Oli pokazuje tez JAK BARDZO CIEZKO jest sie uwolnic z tego uzaleznienia.
                                                    Jak to "BARDZO CIEZKO"?
                                                    Jakie "BARDZO CIEZKO"? Przecież Ola stwierdziła autorytatywnie jakies 200 postów wcześniej, że w wieku 23 lat, to już musi być wszystko pozamiatane, posprzątane, ułożone i odpępione!!!!! I człowiek "sklejony z mamusią" w wieku 23 lat to jest patologia, horror i Bóg wie co tam jeszcze i pewno jakiś podtekst seksualny mozna tam jeszcze wywęszyć...
                                                    A teraz mi tu mówicie że to jest BARDZO CIĘŻKO i do czterdziestki śmiało z odpępianiem można się bujać tak jak buja się Ola a wszystkie Twoje bardzo dobre, rzeczowe i gotowe, podane na tacy, rady, torpeduje dokładnie i wycofuje się rakiem bo tak brutalnie to z mamusią postępować nie można :-D
                                                    To jak to w koncu jest z tym odpępianiem? Można jednak dłużej czy tylko Ola może a facet z wątku to już niestety nie?
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 30.08.14, 16:45
                                                    Celestyna, 23 letni facet z watku jest przypadkiem beznadziejnym, pozwole sobie powiedziec, ze imo nie do uratowania chyba, gdyz jest tak b. silnie fizycznie i psych.sklejony z mamusia. I pomimo tego, z jakichs tam sobie znanych powodow ( pewnie ciagnie go do dziewczyn) wchodzi w relacje z kolejnymi dziewczynami, gdy nie potrafi i nie jest w stanie psychicznie byc lojalny wobec swoich wybranek, bo sila jego uzaleznienia od rodzicow jest tak silna. Z Ola jest nieco inaczej, Ola przez b. dlugi czas byla sama i nie wchodzila w zwiazki z facetami, bo byla tak silnie zwiazana z mama.Zaczela budowac relacje z facetem b. pozno jak rozumiem, chyba juz po 30, i wydaje mi sie, ze z tego co napisala o sobie dotychczas wynika, ze potrafi byc juz lojalna wobec swojego partnera. Facet z watku ma zerowa swiadomosc swojej sytuacji, starszaod niego Ola ma swiadomosc ogromna, a mimo to dalej ma ogromne problemy z tym, aby stworzyc normalna relacje z matka, jak dorosly z innym doroslym. Dlatego napisalam, ze b. trudno jest sie urwac ze smyczy uzaleznienia emocj. Jednak co nalezy bezwzglednie podkreslic, 23 letni facet z watku, jest imo o jakies 8 lat opozniony w swoim rozwoju emocjonalnym, tj. jego dojrzalosc i rozwoj emocj.jest imo na poziomie tak mniej wiecej 15 latka. 8 lat opoznienia w rozwoju to b. duzo i dlatego uwazam jego przypadek za b. trudny, a wrecz beznadziejny. I w pelni popieram postawe korpidziewcze, tj. zakonczenie relacji z nim. Szkoda zdrowia dziewczyny na tracenie kolejnych lat i nerwow na pimoc facetowi w dojrzewaniu i uwolnieniu sie z uzaleznienia emocj. Od rodzicoq. Tacy rodzice nie pozwalaja dzieciom dojrzec, wlasnie poprzez to, ze caly czas, niezaleznie od uplywu lat, traktuja swoje prawie dorosle lub dorosle juz dzieci, wciaz jak male dzieci...
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 01.09.14, 11:48
                                                    > Celestyna, 23 letni facet z watku jest przypadkiem beznadziejnym, pozwole sobie
                                                    > powiedziec, ze imo nie do uratowania chyba, gdyz jest tak b. silnie fizycznie
                                                    > i psych.sklejony z mamus

                                                    Zgadzam się z pełni. Jest przypadkiem beznadziejnym. I reaguje agresją na każdą sugestię, że może by tak przestał zwierzać się ze WSZYSTKIEGO.

                                                    I pomimo tego, z jakichs tam sobie znanych powodow
                                                    > ( pewnie ciagnie go do dziewczyn) wchodzi w relacje z kolejnymi dziewczynami, g
                                                    > dy nie potrafi i nie jest w stanie psychicznie byc lojalny wobec swoich wybrane
                                                    > k, bo sila jego uzaleznienia od rodzicow jest tak silna

                                                    Tak. Jego nastepna dziewczyna będzie musiała być uległa i pokochać jego mamusię, inaczej tego nie widze...

                                                    . I w pelni popieram postawe korpidziewcze,
                                                    > tj. zakonczenie relacji z nim. Szkoda zdrowia dziewczyny na tracenie kolejnych
                                                    > lat i nerwow na pimoc facetowi w dojrzewaniu i uwolnieniu sie z uzaleznienia em
                                                    > ocj. Od rodzicoq

                                                    Otóz to, szkoda zdrowia. Już i tak wystarczajaco sie denerowalam przez ponad rok, wiec jakbym tak miała całe życie...Ciarki na samą myśl.
                                                  • tender-love Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 02.09.14, 09:42
                                                    Korpodziewcze
                                                    przeczytałam wszystkie Twoje wypowiedzi i... myslałam, że piszeesz o facecie, którego znałam, a właściwie to znam nadal, tylko kontakty właściwie zerowe. Identyczne zachowania, no jak o nim. Też jedynak, też związany z mamusią, baaaardzo, też opowiadający mamusi dosłownie WSZYSTKO, nawet sprawy intymne. Też dzwoniący do mamusi, zeby opowiadać o tym co robi, co zrobił, czego nie zrobił, co zjadł, co kupił w sklepie etc. Wszytsko bardzo dokładnie.
                                                    Też wychwalający mamusię: jaka to ona zadbana, jak to ona nie wygląda na swój wiek, jak to ona modnie ubrana. I co trochę pytania do mnie: prawda, że moja mama nie wygląda na swoje lata? prawda, że jak na swój wiek jest bardzo zadbana? itp. Na początku pokazywał mi ją na zdjęciach, potem poznałam ją osobiście, myślałam, że to jakieś cudo, a tu normalna, przeciętna kobieta jakich wiele, nie rzucająca się w oczy swoim zadbaniem, ubiorem. Po prostu przeciętna. Ale dla niego CUDO nie z tej ziemi.

                                                    Codziennie rano o 9 mamusia dzwoniła, punkt 9 był telefon do synka. Wiem, że trudno wam w to uwierzyć, ale mnie, zanim go poznałam, tez było trudno uwierzyć w takie rzeczy i raczej smiałąm się z takich układow, ale teraz wiem, że to nie jest do śmiechu, że to patologia.

                                                    No i jak dzwoniła to synuś opowiadał ze SZCZEGÓŁAMI co robi, czy zjadł śniadanie, jak zjadł to co zjadł (z dokładnością do plasterka pomidora-tak, tak) czy wypił jeden kupek kawy, czy dwa. A jak nie zjadł sniadania to tłumaczył dlaczego nie zjadł.
                                                    Potem w ciągu dnia telefonów od i do mamusi było kilka, czasami kilkanaście!!!! Relacja była zdawana ze wszystkiego. Co robi, gdzie jest i dlaczego. Mamusia wypytywała o to, ale i on tez sam chętnie opowiadał niepytany, miał taką potrzebę, żeby mamusi relacjonowac swoje życie. I nie tylko swoje - swojej kobiety też!!!

                                                    I też były te same tłumaczenia, co u Ciebie - że ona ma tylko jego. Jak gdzieś byliśmy razem, to robił nawet zdjęcia jedzenia, które jadł i jej wysyłal :D Dzwonił też zdawać relację z imprezy :D
                                                    O jego kobietach mamusia wiedziała wszystko, nawet to, kiedy mają okres :D :D o ich rodzinach tak samo, co u brata, siostry, wujka, rodzicow. Wszystko co się mu mówiło, trafiało od razu do mamusi. Mamusia tym żyła i chętnie tych rzeczy wysłuchiwała, a potem sobie razem to komentowali, omawiali.

                                                    Sfera intymna: mamusia zarządziła, że synuś ma już nie mieć dzieci więc pilnowała tego :D wypytywała czy i jak kobieta się zabezpiecza, jakim sposobem itp. Synusiowi kazala uważać, zabroniła mieć dzieci, a synuś grzecznie mamusi co miesiąc meldował, że kobieta, z ktorą jest ma okres. Tak, tak, trudno w to uwierzyć, ale byłam świadkiem tego. Jak go zapytałam po co takie rzeczy mowi mamusi, to powiedział, że po to, żeby się nie martwiła :D :D A ja: co??? o co ona ma się martwić? A on: no że ciąży nie ma, bo ona nie chce.
                                                    Szczęka mi opadała. Potem drążyłam ten temat i się okazało, że on tak za każdym razem malduje!!! Potrafi tylko po to zadzwonic do mamusi, żeby poinformować o okresie!

                                                    Tu jest straszna patologia, bo zarówno on nie odciął pępowiny, jak i jego matka. Ona nie powinna chcieć słuchać takich rzeczy. Ona powinna go nauczyć, że sprawy intymne to sprawy DWOJGA ludzi i nie wciąga sie w to mamusi. Ja bym była zażenowana gdyby mój syn opowiadał mi o tym czy jego dziewczyna ma okres, że całą noc uprawiali seks i on jest niewyspany, albo że po sniadaniu poszli na 2 godziny do łóżka. A ona nie czuje w ogóle zazenowania, baaaa, ona sama go o to wypytuje, a on opowiada ZE SZCZEGÓŁAMI.

                                                    Dodam jeszcze, ze facet jest prawie dwa razy starszy od Twojego byłego - ma 48 lat!!!!!! Tak, 47. Tacy ludzie się nie zmieniają, nigdy. Więc dobrze, że rzuciłaś tego swojego, bo byłoby coraz gorzej. Ja tu widzę bardzo dużo podobieństw. U was by się zaczęło po slubie na dobre, a jakby dziecko przyszło na świat, zrobiłby się koszmar.
                                                    Twój mąż żyłby z mamusią, z nią by wszystko konsultował, a Ty byłabyś tą trzecią, potrzebna tylko do zaspokojenia potrzeb seksualnych i do niczego więcej, bo od reszty potrzeb, spraw, rozmowy etc byłaby mamusia.
                                                  • tender-love Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 02.09.14, 10:15
                                                    tam miało być 48, nie 47 ;)

                                                    Dodam jeszcze, że facet do tej pory nie ma żadnego stałego związku. Małżeństwo bardzo szybko sie rozpadło, potem miał dużo związków z kobietami, ale szybko sie rozpadały. Znam niektóre z tych kobiet, wszystkie mówią to samo: one chcą być w zwiążku z facetem, a nie z jego mamusią.

                                                    Na początku to może wyglądać na korzyść faceta - że taki opiekuńczy, że dba o matkę, że się nią interesuje etc. Ale to jest pułapka, w którą można łatwo wpaść. Trzeba na to zwracać uwagę i pamiętać, że relacjonowanie swojego życia do mamusi to nie jest norma dla dorosłego faceta, który już dawno powinien sie usamodzielnić. Kilka/kilkanaście telefonów od i do mamusi to tez nie jest norma.

                                                    Rozmowy z takim osobnikiem też nic nie dają, bo on ma tak od urodzenia, tak go matka uwiązała do siebie i to jest jego naturalne środowisko, naturalne zachowania.
                                                    Jak miałam pretensje, że zdaje mamusi relację z naszego życia, to zaczął to robić po kryjomu, dzwonił do niej kiedy był sam, kiedy ja nie słyszałam. W dupie miał moje prosby. On był LOJALNY WOBEC mamusi. Taki typ nigdy nie bedzie lojalny wobec swojej kobiety.

                                                    A to, ze dzwonił po kryjomu, od razu wychodziło na jaw, bo przy różnych rozmowach mamusia coś tam zawsze palneła i wynikało z tego, ze ona wie WSZYSTKO. Zapytała na przykład czy mój ojciec był juz u takiego a takiego adwokata. A ja zdziwiona, wielkie oczy skąd ta kobieta to wie. Znała nawet nazwisko adwokata i nazwe kancelarii i po co tam mój ojciec miał iść.

                                                    Albo czy moja siostra pogodziła się juz ze swoim chłopakiem, tak, o tym tez wiedziała. No meldował jej o wszystkim. Potem to wychodziło na jaw,dodatkowo kobieta była gadułą i lubiła chlapać językiem na lewo i prawo. I zawsze chlapnęła coś, ż czego wynikało, że on ma w dupie moje prośby i nadal mamusi relacjonuje wszystko, tylko nie przy mnie.

                                                    Acha, i jeszcze coś, nastepne podobieństwo: też zadnych znajomych nie miał i nie ma. NIKOGO. Rodzice go zawsze brali na imprezy dorosłych, a jak u nich była impreza to też on jako jedyne dziecko w tych imprezach zawsze uczestniczył. On nie wiedzial jak wyglądają relacje z rówieśnikami, nigdy takich relacji nie stworzył. On ma tylko relacje z mamusią. Z nią jexdzi na wakacje, na święta, oczywiście mieszka z mamusią w JEDNYM pokoju. I on uważa to za NATURALNE. Kolegów brak, koleżanek brak, tylko mamusia.

                                                    Także dobrze korpodziewcze, że sie rozstaliscie, bo byłoby coraz gorzej. Z takim kimś nie werto tracić czasu
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 02.09.14, 10:56
                                                    tender-love, padłam i nie powstałam...HORROR!!!!! czytałam Twoje posty, a oczy miałam jak pięciozłotówki...
                                                    Matka, która poczuwa się do kontroli płodności partnerek syna?! O Chryste...

                                                    > Na początku to może wyglądać na korzyść faceta - że taki opiekuńczy, że dba o m
                                                    > atkę, że się nią interesuje etc. Ale to jest pułapka, w którą można łatwo wpaść

                                                    Taaaak, ja też jak zaczynałam się z nim spotykać, to byłam całkiem szczęśliwa, że ma, jak to opisywał "świetny kontakt z rodziną", gdyż sama mam bardzo dobre i bliskie stosunki z moją (z tą różnicą, że moja mama nie musi wiedzieć o moich sprawach intymnych, oraz nigdy nie wejdzie mi do mieszkania pod moją nieobecność...). Ale potem zauważyłam, że te ich "świetne kontakty" to inwigilacja i wchodzenie w życie syna z butami (na co on ochoczo przystawał, a nawet zachęcał...).

                                                    > Jak miałam pretensje, że zdaje mamusi relację z naszego życia, to zaczął to rob
                                                    > ić po kryjomu, dzwonił do niej kiedy był sam, kiedy ja nie słyszałam. W dupie m
                                                    > iał moje prosby. On był LOJALNY WOBEC mamusi. Taki typ nigdy nie bedzie lojalny
                                                    > wobec swojej kobiety.

                                                    To samo...

                                                    > A to, ze dzwonił po kryjomu, od razu wychodziło na jaw, bo przy różnych rozmowa
                                                    > ch mamusia coś tam zawsze palneła i wynikało z tego, ze ona wie WSZYSTKO. Zapyt
                                                    > ała na przykład czy mój ojciec był juz u takiego a takiego adwokata. A ja zdziw
                                                    > iona, wielkie oczy skąd ta kobieta to wie. Znała nawet nazwisko adwokata i nazw
                                                    > e kancelarii i po co tam mój ojciec miał iść.

                                                    To też znam...Rodzice mojego byłego wiedzieli nawet, gdzie robiliśmy zakupy spożywcze i ile na nie wydajemy tygodniowo. Po co im takie informacje? nie mam pojęcia...

                                                    > Acha, i jeszcze coś, nastepne podobieństwo: też zadnych znajomych nie miał i ni
                                                    > e ma. NIKOGO. Rodzice go zawsze brali na imprezy dorosłych, a jak u nich była i
                                                    > mpreza to też on jako jedyne dziecko w tych imprezach zawsze uczestniczył. On n
                                                    > ie wiedzial jak wyglądają relacje z rówieśnikami, nigdy takich relacji nie stwo
                                                    > rzył. On ma tylko relacje z mamusią

                                                    Toczka w toczkę...ten mój to zapraszał rodziców tylko, znajomych nie ma prawie wcale, bo ma jedynie swoją przyjaciółkę- mamusię. Kiedyś po ich wizycie mi się pochwalił, że on to "woli rodziców od wszystkich swoich znajomych". Po czym uznał, że napisze to mamie w sms-ie...że woli ją od kolegów, że ona jest najlepsza... o.O

                                                    > Także dobrze korpodziewcze, że sie rozstaliscie, bo byłoby coraz gorzej. Z taki
                                                    > m kimś nie werto tracić czasu

                                                    Niestety straciłam 1.5 roku, ale to nic. Dobrze, że wyszłam na prostą.
                                                  • tender-love Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 02.09.14, 12:10
                                                    korpodziewcze, u Ciebie też wcześniej czy później pojawiłaby się kontrola płodności :) mamusia by wam dyktowała ile macie mieć dzieci, a przypuszczam, że raczej z wnuków by się nie cieszyła, bo stanowiłyby zagrożenie dla niej i bałaby się, że synuś, jak już będzie miał swoje dziecko, to dla mamusi już nie wystarczy mu czasu.

                                                    Z tą rodzinnością rzeczywiście może być mylące. Pamiętam jak sama byłam zadowolona, ze taki rodzinny, że o matkę dba, że się interesuje, że mają dobry kontakt, że dużo rozmawiają. No a potem wszystko wyszło na jaw.

                                                    On nie potrzebuje kobiety i partnerki, bo kobietę i partnerkę to on już ma, w postaci mamusi. On potrzebuje kogoś do seksu, bo to jedyne, czego mamusia mu nie da. Resztę załatwia z mamusią. No i jeszcze do celów reprezentacyjnych kobieta się by przydała, żeby na fb sie pochwalić, albo zeby na chrzciny, komunię czy wesele do rodziny nie iść samemu, tylko żeby się pokazać, że on też może mieć kobietę.

                                                    Dodam, że w ciągu ostatniego czasu miał kilka kobiet, każda, poznawszy go, odchodziła. Do tej pory jest sam, nie stworzył żadnego powaznego związku. I nie stworzy.

                                                    A Ty korpodziewcze nie martw się, że straciłaś półtora roku - nie ma porażek, są nowe doświadczenia. Zdobyłaś dzięki temu nową wiedzę, zobaczyłaś jak funkcjonuje mechanizm maminsynek-mamusia i o to jesteś bogatsza. Będziesz na przyszłość wiedziała na co zwracać uwagę i bedziesz znała symptomy, po których powinna Ci się zapalić czerwona lampka.
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 02.09.14, 14:45
                                                    korpodziewcze, u Ciebie też wcześniej czy później pojawiłaby się kontrola płodn
                                                    > ości :) mamusia by wam dyktowała ile macie mieć dzieci, a przypuszczam, że racz
                                                    > ej z wnuków by się nie cieszyła, bo stanowiłyby zagrożenie dla niej i bałaby si
                                                    > ę, że synuś, jak już będzie miał swoje dziecko, to dla mamusi już nie wystarczy
                                                    > mu czasu.
                                                    >

                                                    A to na pewno...Byliśmy kiedyś na chrzcinach u jego rodziny, i kiedy trzymałam dziecko na rękach, to niedoszła teściowa podeszła do mnie i powiedziała "tylko żeby Wam się nie zachciało przypadkiem!".

                                                    > On nie potrzebuje kobiety i partnerki, bo kobietę i partnerkę to on już ma, w
                                                    > postaci mamusi. On potrzebuje kogoś do seksu, bo to jedyne, czego mamusia mu ni
                                                    > e da. Resztę załatwia z mamusią. No i jeszcze do celów reprezentacyjnych kobiet
                                                    > a się by przydała, żeby na fb sie pochwalić, albo zeby na chrzciny, komunię czy
                                                    > wesele do rodziny nie iść samemu, tylko żeby się pokazać, że on też może mieć
                                                    > kobietę.

                                                    Zgadza się. Kobieta jest po to, żeby było z kim pójść do łóżka i wpisać na fb status "w związku z...". Potrzebę bycia kochanym, przytulanym, "niunianym" zaspokaja mamusia. ten mój to miał tak, że jak matka nie odpisała na sms-a przez godzinę, dwie, to wpadał w panikę i wysyłał jej ponaglenia, łącznie z wypisywaniem, że jest wyrodna, że się synkiem nie interesuje...Przy mnie potrafił też zadzwonić i ochrzanić mamę za brak odpowiedzi, bo przecież dla synka dostępna musi być ZAWSZE, zaraz, teraz, wiecznie pod telefonem i wiecznie w pogotowiu...
                                                    z kolei jak nie odbierała, to panikował, że na pewno coś jej się stało...

                                                    > A Ty korpodziewcze nie martw się, że straciłaś półtora roku - nie ma porażek, s
                                                    > ą nowe doświadczenia. Zdobyłaś dzięki temu nową wiedzę, zobaczyłaś jak funkcjon
                                                    > uje mechanizm maminsynek-mamusia i o to jesteś bogatsza. Będziesz na przyszłość
                                                    > wiedziała na co zwracać uwagę i bedziesz znała symptomy, po których powinna Ci
                                                    > się zapalić czerwona lampka.

                                                    Masz rację, też staram się tak na to patrzeć.

                                                    PS- po jakim czasie odeszłaś od mamisynka i co to spowodowało?
                                                  • tender-love Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 04.09.14, 12:23
                                                    szybko go zostawiłam, po 3 miesiącach
                                                    najpierw obserwowalam, a jak zobaczyłam, że jestem tą trzecią to kopnęłam faceta w d... niech sobie żyje z mamusią

                                                    na szczęście do tej pory jest sam, wszystkie kobiety rzucają go po paru miesiącach jak zobaczą o co w tym wszystkim chodzi

                                                    z tego co wiem to mamusia nadal dyktuje mu jak ma zyc, w co sie ubrać i ochrzania go, ze sniadanka nie zjadł :D
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 04.09.14, 13:25
                                                    > szybko go zostawiłam, po 3 miesiącach
                                                    > najpierw obserwowalam, a jak zobaczyłam, że jestem tą trzecią to kopnęłam facet
                                                    > a w d... niech sobie żyje z mamusią

                                                    Dzielne dziewcze, nie to co ja- żyłam w trójkącie przez póltora roku....
                                                  • tender-love Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 04.09.14, 13:41
                                                    też się cieszę, ze nie pakowałam się w to dalej tylko zostawiłam go szybko, a to dzięki mamusi przede wszystkim, bo ona w ogóle się nie kryła z tym ich układem

                                                    no i też dzięki temu, że ona jest straszną gadułą, lubi chlapać jęzorem na lewo i prawo i nieraz zdradziła się z tym, że wie rzeczy, które powinny zostać między nami. A wiedziała wszystko.
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 04.09.14, 13:46
                                                    tender-love napisał(a):

                                                    > też się cieszę, ze nie pakowałam się w to dalej tylko zostawiłam go szybko, a t
                                                    > o dzięki mamusi przede wszystkim, bo ona w ogóle się nie kryła z tym ich układe
                                                    > m
                                                    >
                                                    > no i też dzięki temu, że ona jest straszną gadułą, lubi chlapać jęzorem na lewo
                                                    > i prawo i nieraz zdradziła się z tym, że wie rzeczy, które powinny zostać międ
                                                    > zy nami. A wiedziała wszystko.

                                                    ZGROZA.
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 31.08.14, 08:46
                                                    celestyna444 napisała:

                                                    > Jakie "BARDZO CIEZKO"? Przecież Ola stwierdziła autorytatywnie jakies 200 postów wcześniej,
                                                    > że w wieku 23 lat, to już musi być wszystko pozamiatane, posprzątane, ułożone i odpępione!!!!

                                                    Ani autorytarnie, ani wszystko.
                                                    Pisałam o PEWNYCH objawach i zachowaniach, które przejawiał bohater wątku, które - nie tylko moim zdaniem - są chore, mówiąc wprost. A nie o "całym" związaniu i przywiązaniu do rodziców.
                                                    Mimo mojego bardzo silnego związania z mamą NIGDY nie miało miejsca aż tak głębokie wchodzenie we wzajemne życie i zwierzenia posunięte do tego stopnia.

                                                    Poza tym - z perspektywy swoich lat i doświadczeń jak najbardziej mogę "autorytarnie" stwierdzić, jak niszcząca może być taka relacja. Mało kto może to powiedzieć lepiej od osoby, która w tym żyje na co dzień - nieprawdaż? :)
                                                  • marsylvik Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 04.09.14, 15:10
                                                    celestyna444 napisała:

                                                    > >Jednak przyklad Oli pokazuje tez JAK BARDZO CIEZKO jest sie uwolnic z tego
                                                    > uzaleznienia.
                                                    > Jak to "BARDZO CIEZKO"?
                                                    > Jakie "BARDZO CIEZKO"? Przecież Ola stwierdziła autorytatywnie jakies 200 postó
                                                    > w wcześniej, że w wieku 23 lat, to już musi być wszystko pozamiatane, posprząta
                                                    > ne, ułożone i odpępione!!!!! I człowiek "sklejony z mamusią" w wieku 23 lat to
                                                    > jest patologia, horror i Bóg wie co tam jeszcze i pewno jakiś podtekst seksualn
                                                    > y mozna tam jeszcze wywęszyć...
                                                    > A teraz mi tu mówicie że to jest BARDZO CIĘŻKO i do czterdziestki śmiało z odpę
                                                    > pianiem można się bujać tak jak buja się Ola a wszystkie Twoje bardzo dobre, rz
                                                    > eczowe i gotowe, podane na tacy, rady, torpeduje dokładnie i wycofuje się rakie
                                                    > m bo tak brutalnie to z mamusią postępować nie można :-D
                                                    > To jak to w koncu jest z tym odpępianiem? Można jednak dłużej czy tylko Ola moż
                                                    > e a facet z wątku to już niestety nie?

                                                    Widzę, że masz problem ze zrozumieniem wątku i mieszasz dwa oddzielne tematy, o jakich mowa.

                                                    W normalnej, zdrowej rodzinie "odpępnianie" przychodzi dość łatwo. W zasadzie około 25 roku życia proces powinien być zakończony, niezależnie od płci. "Dziecko" powinno być już zdolne do samodzielnej egzystencji, granice intymności dawno ustalone, większość energii życiowej kierowana na kształtowanie własnego, a nie rodzica lub dorosłego dziecka życie. Wszelka pomoc (w obie strony) powinna być dobrowolna i niewymuszona (w wieku 25 wygasa nawet obowiązek alimentacyjny wobec uczących się dzieci).

                                                    W rodzinach dysfunkcyjnych, używających manipulacji jako "narzędzia wychowawczego" normalny i zdrowy proces usamodzielniania się dziecka zazwyczaj jest w jakiś sposób zaburzony. Czasem, w skrajnych przypadkach jest to zanik lub gwałtowne zerwanie więzi z rodziną. Zazwyczaj jednak występują trudności z usamodzielnieniem się, a czasem zależność od rodziców przekształca się w toksyczną zależność rodziców od dziecka (nie mam tu na myśli zależności wynikającej z wieku i zniedołężnienia). Brak zdrowego usamodzielnienia się uniemożliwia dorosłemu dziecku zajęcie się własnym życiem: sobą, karierą, dziećmi, partnerem.
                                                    I z tego właśnie chorego uzależnienia trudno się wydobyć.
                                                    Zdrowej, dojrzałej osobie odpępnić się od zdrowej rodziny nie jest trudno.
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 04.09.14, 15:41
                                                    Ponadto, co pokazuje rowniez ten watek, czesc ludzi z takich rodzin nie wie, ze jest niezdrowo uzalezniona psych. i manipulowana szantazami, mysla, ze maja bliskie uklady z rodzicami i sa ze soba blisko zwiazani. Ciezkie przypadki osob uzaleznionych, nawet, gdy im zwrocisz uwage na to, nie uwierza, tylko jeszcze sie obraza i beda tego tematu unikac jak ognia, twierdzac, ze z nimi i ich rodzicami jest wszystko ok, moga stawac sie agresywni, gdy ktos bedzie im ta niezdrowa zaleznosc probowal uswiadomic...czyli nie kazda taka osoba jest gotowa na to, aby sobie takie dprawy uswiadomic i sie z nimi zmierzyc.
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 04.09.14, 15:49
                                                    gdy im zwrocisz uwage na to, nie uwierza, tylko jeszcze si
                                                    > e obraza i beda tego tematu unikac jak ognia, twierdzac, ze z nimi i ich rodzic
                                                    > ami jest wszystko ok, moga stawac sie agresywni, gdy ktos bedzie im ta niezdrow
                                                    > a zaleznosc probowal uswiadomic...czyli nie kazda taka osoba jest gotowa na to,
                                                    > aby sobie takie dprawy uswiadomic i sie z nimi zmierzyc.


                                                    O tak...mój były wciąż się obrażał kiedy sugerowałam, że ta zażyłość jest niezdrowa...
                                                  • tender-love Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 04.09.14, 16:41
                                                    ooooo tak, mój też się obrażał kiedy tłumaczyłam, że jak na 40 paroletniego chłopa to relacje z matką ma nienormalne
                                                    jak mówiłam, że nie życzę sobie żeby ona uczestniczyła w naszym życiu intymnym i w ogóle w naszym życiu, że stanowimy trójkąt itp to on zawsze, że ona ma tylko jego

                                                    tłumaczyłam milion razy jak powinny wyglądać zdrowe relacje pomiedzy dorosłym męzczyzną a matką, że nienormalne jest to, że on z każdej sekundy życia zdaje relację, omawia z nią nasze sprawy, sprawy mojej rodziny, znajomych, ale nic nie docierało, tylko się obrazał

                                                    az pewnego dnia dałam sobie spokój, bo tacy ludzie się nie zmieniają, on już zawsze taki bedzie i ja już nie miałam ochoty uczestniczyć w tym trójkącie
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 04.09.14, 16:44
                                                    on zawsze, że ona ma tylk
                                                    > o jego
                                                    >

                                                    Jak ja słyszałam "Jestem ich jedynym synem, mają TYLKO mnie" to miałam ochotę rzygnąć, przysięgam.
                                                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 04.09.14, 15:44
                                                    W normalnej, zdrowej rodzinie "odpępnianie" przychodzi dość łatwo. W zasadzie o
                                                    > koło 25 roku życia proces powinien być zakończony, niezależnie od płci. "Dzieck
                                                    > o" powinno być już zdolne do samodzielnej egzystencji, granice intymności dawno
                                                    > ustalone, większość energii życiowej kierowana na kształtowanie własnego, a ni
                                                    > e rodzica lub dorosłego dziecka życie. Wszelka pomoc (w obie strony) powinna by
                                                    > ć dobrowolna i niewymuszona (w wieku 25 wygasa nawet obowiązek alimentacyjny wo
                                                    > bec uczących się dzieci).

                                                    O to to! Nic dodać, nic ująć.

                                                    PS- ja to się jeszcze dawałam zwieść, że on taki odpępiony, bo nawet jego matka lubiła powtarzać, że "kupili mu mieszkanie, bo w końcu trzeba dziecko puścić w świat, niech się usamodzielnia!" (że ona niby taka wyzwolona matka..mhm).
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 31.08.14, 08:37
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > Dokladnie, Ola jest niesamowita z ta swoja swiadomoscia tematu. Jednak przyklad Oli pokazuje
                                                    > tez JAK BARDZO CIEZKO jest sie uwolnic z tego uzaleznienia.

                                                    :)

                                                    Na terapii pani nie może się nadziwić, jak na wszystko znajduję "racjonalne" i "twarde" dowody, powody i argumenty. Ale jak mam się zastanowić i powiedzieć "co czuję" - ooo.... no to tutaj zaczyna się problem.
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 31.08.14, 14:18
                                                    Ola, bo przez lata nie cwiczyłaś się/nie byłaś cwiczona w tym co czujesz, cwiczono Cię w tym kierunku, abyś wczuwała się przede wszystkim w to, co czuje Twoja mama i żebyś szybko reagowała na jej potrzeby i odczucia. Stąd, jak małe dziecko, musisz wykonac pewną robotę i nauczyc się siebie od nowa i tego co tak naprawdę SAMA czujesz....zapominajac o mamie. Teraz TY Ola, nie mama, mamy czas już minął, teraz jest TWOJ CZAS !
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 31.08.14, 14:36
                                                    Mam pytanie, czy terapeutka powiedziała Ci, jak długo może potrwac to Twoje wychodzenie z tego "układu" z mamą, biorac pod uwagę Twój wysoki poziom świadomosci w tym temacie?
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 31.08.14, 16:13
                                                    W zasadzie nie było mowy o tej mojej świadomości całej sprawy.
                                                    No i nie było także mowy o tym, ile to może potrwać.
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 31.08.14, 18:06
                                                    A cz czy terapeutka powiedziala Ci, ze miala wczesniej do czynienia z podobnymi przypadkami jak Twoj?
                                                  • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 31.08.14, 18:41
                                                    Nie, w żadnym razie - ona w ogóle niewiele mówi - mówię ja, a ona zadaje "naprowadzające" pytania i czasem mówi, jakie ma spostrzeżenia - jak np. to o szukaniu zawsze "racjonalnych" argumentów, czy tp.
                                                  • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 31.08.14, 18:53
                                                    Ok, rozumiem.
                        • kai_30 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 11:32
                          verdana napisała:

                          > Nie widzę nic złego w codziennym dzwonieniu do rodziców i pogadaniu parę minut.
                          > Zupełnie czym innym jest jednak wewnętrzna konieczność informowania rodziców o
                          > wszystkim, co dzieje sie w związku, o swoich intymnych sprawach, a już fatalne
                          > jest, gdy to rodzice są tymi osobami, którym zwierzamy się w pierwszej kolejno
                          > ści i których rady są decydujące. OK. Rozumiem, ze czasem można zapytać rodzicó
                          > w o radę w sprawie, na której sie znają lepiej niż partner (jak przykleić kafel
                          > ki, albo ile stron ma arkusz wydawniczy), ale to, co dotyczy wspólnego życia ma
                          > być rozstrzygane w związku, a nie poza nim.

                          Podpisuję się w całości, mimo że ja akurat nie mam potrzeby codziennego dzwonienia do mamy (ojciec nie żyje) i denerwowałoby mnie, gdyby to ona codziennie wydzwaniała. Poza tym mój najstarszy syn ma 16 lat i owszem, wciąż jeszcze najczęściej to mnie prosi o radę powiedzmy w kwestii wyboru ubrań czy butów (ale jednak decyzja należy do niego, mimo że to ja za te zakupy płacę), oczekuję jednak, że jeśli będzie miał dziewczynę, to jej się będzie radził, nie wyobrażam sobie, żeby miał do mnie dzwonić z każdą pierdołą.
                          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 11:38
                            oczekuję jednak,
                            > że jeśli będzie miał dziewczynę, to jej się będzie radził, nie wyobrażam sobie,
                            > żeby miał do mnie dzwonić z każdą pierdołą.

                            Takie podejście matki mi się podoba. Jest zdrowe.
                            A matka mojego byłego to przy mnie mówiła "synuś, ja z Tobą pójdę i Ci pomogę wybrać!". Eh...

                            I też uważam, że można dzwonić, pogadać, poradzić się. Ale jednak pewne sprawy są sprawami tylko i wyłącznie pary.
    • lena575 Trudne kontakty z rodzicami 29.08.14, 17:44
      Są dwie skrajne wersje uzależnień rodzic-dziecko.
      1- Na najlepszą przyjaciółkę/przyjaciela. Jak w przypadku „korpodzieczęcia”. Jest mamusia-najlepsza przyjaciółka, powiernica której wszystko można a nawet trzeba powiedzieć, zawsze służy dobrą radą. Ma nie tylko prawo ale i obowiązek pomagać swojemu dziecięciu do końca zycia (swojego albo dziecięcia). Dziecko jest tak wychowane, że nie jest w stanie czegoś zrobić bez mamusi bo mamusi byłoby bez wątpienia przykro. A przykrości mamusi robić nie wolno bo jest najlepszą przyjaciółką.
      2- Na szantaż emocjonalny. Na przykład na umieranie. To jest przypadek mojej teściowej. Matka jak się pogniewa to weźmie i umrze. Oczywiście musi być od zawsze „chora” np.” na serce” (na cos trzeba umierać). To jest matka z którą o niczym się nie rozmawia, niczego jej nie mówi ale tworzyć się pozory „wspaniałych rodzinnych kontaktów”.
      I jeden i drugi przypadek powoduje, że trudno tworzyć bliskie relacje z partnerem/mężem/żoną gdy już ma się takie, trzymające za gardło relacje z własną matką. Poważyłabym się nawet o tezę, że jest to nieuleczalne. Ludzie z takimi mamusiami przenoszą podobne zachowania na swoje dzieci. Czasem w tej samej wersji (gdy uważają stosunki z własną matką za te najlepsze) lub odwrotne, gdy dopadnie ich (często z powodu zdecydowania partnera/partnerki) świadomośc, że te stosunki są jednak toksyczne. Człowiek, który zda sobie sprawę z tego, ze był trzymany za gardło i szantażowany, i, że z matką ma wyłącznie pozornie dobry kontakt, z własnym dzieckiem ułoży inaczej – będzie rodzicem-najlepszym przyjacielem.
      Mam sporą skale porównawczą obserwując rodzine mojego męża z nim włącznie.
      • ola_dom Re: Trudne kontakty z rodzicami 29.08.14, 19:23
        Z mojego doswiadczenia moge powiedziec, ze czasem mieszaja sie te obie metody.
        Moze dlatego, ze kiedy w koncu po latach takiej "przyjazni" dotarlo do mnie, ze wolalabym jednak, zeby moja mama byla dla mnie mama, a nie przyjaciolka - ï mimo gwaltownych protestow odmowilam dalszej "przyjazni", konieczne stalo sie zastosowanie metody drugiej.
      • verdana Re: Trudne kontakty z rodzicami 29.08.14, 21:31
        Jest jeszcze jedna wersja uzależnienia - że matka naprawdę sie pochoruje , jeśli nie zadzwonisz. Bo ma problemy psychiczne. Dobrze, jak sobie z nich zdaje sprawę, ale to nie zmienia sytuacji, niestety. I wtedy trudno powiedzieć całkiem dobrej matce, że ma spadać na drzewo.
        • ola_dom Re: Trudne kontakty z rodzicami 31.08.14, 08:52
          verdana napisała:

          > Jest jeszcze jedna wersja uzależnienia - że matka naprawdę sie pochoruje , jeśli nie zadzwonisz.

          Oczywiście! Przecież może się tak nakręcić tym czekaniem na telefon i złością/rozpaczą/rozczarowaniem, że nie doczekała się na ten telefon - że może jej od razu skoczyć ciśnienie, rozboleć głowa, i co tylko.

          > I wtedy trudno powiedzieć całkiem dobrej matce, że ma spadać na drzewo.

          Trudno jak szlag. Bo ona przecież nie robi wprost i świadomie czegoś złego, ona się po prostu boi zostać sama, opuszczona - zwłaszcza, że nie jest już młoda i młodsza nie będzie.
        • lena575 Re: Trudne kontakty z rodzicami 31.08.14, 09:19
          To nie jest trzecia wersja, to jest wersja pierwsza !
          Problem polega na tym, że ona się nie pochoruje, to ty się pochorujesz. A ona po trzydziestu latach powie ci, że własnie umiera przez to, ze trzydziesci lat temu do niej nie dzwoniłaś.
          Znam sporo takich.
          • ola_dom Re: Trudne kontakty z rodzicami 31.08.14, 10:02
            Ale verdana dość wyraźnie napisała, że to jest przykład osoby z problemami psychicznymi. Takie mamy też się zdarzają, nie da się tego wykluczyć.
            A problemy psychiczne to jak najbardziej choroba, która w dodatku może powodować całkiem realne problemy somatyczne, żadna to nowość, przecież.
            • lena575 Re: Trudne kontakty z rodzicami 31.08.14, 15:09
              Osoba z problemami psychicznymi nie rozchoruje się od braku telefonu , ona już jest chora. Ona może "rozchorowac się" z powodu telefonu lub z powodu jego braku lub z powodu tego jak przebiegła rozmowa.
              Ludzie "psychiczni" to inny problem. Nawet powiedziałabym "łatwiejszy", bo mozna to łatwiej wytłumaczyć.
      • korpodziewcze Re: Trudne kontakty z rodzicami 29.08.14, 22:19

        > Są dwie skrajne wersje uzależnień rodzic-dziecko.

        Moja wspomniana w tym wątku koleżanka ma ciężko strasznie, bo ma uzależnienia obu typów. Mama od zawsze kreowała się na jej najlepszą przyjaciółkę, której trzeba się zwierzać, a dodatkowo jeszcze straszy ją, że jej serce wysiądzie, jak ją czymś córka wkurzy...
        dramat.
        • paris-texas-warsaw Re: Trudne kontakty z rodzicami 03.09.14, 22:09
          Dziewczyny, bardzo fajnie piszecie. Zastanawiałam się jak łączyć oba typy opisanych tu "związków" - matka-syn i matka-córka i nie mogłam tego w ogóle uchwycić. Dopiero Tender-love fajnie wskazała na kwestię seksu i wtedy widać, jak płeć dziecka determinuje takie układy. Tak jakby w przypadku synów tylko pozornie "pozwolenie" na wyprowadzkę było o krok dalej niż w przypadku córek uwiązanych do mieszkania razem. W przypadku tych synów to jakby znalezienie kobiety - kochanki surogatki, która wykonuje "obowiąki" seksualne, których w tym układzie nie podejmuje matka. Za to sprawuje nadzór nad życiem seksualnym syna, albo w sumie w nim uczestniczy. Trochę jak w filmie "Przełamując fale" - tam w innym układzie oczywiście.
          Natomiast córki są bardziej fizycznie zawłaszczone, bo związek z facetem je by odciągnął. W ogóle ten aspekt życia seksualnego tu jest bardzo widoczny - jego braku u matek. Jak Ola opisała swój układ i wspomniała o tym, że łoży jeszcze na życie matki, to przypomniała mi się "Pianistka". Jeśli nie oglądałaś Olu, to bardzo polecam, właśnie taki układ z matką córki, jest tam nawet taki motyw wspólnych oszczędności na mieszkanie. Film na podstawie prozy Jelinek, tam może więcej szczegółów, ale to dla koneserów. Film świetny, silnie wybrzmiewa tam wątek seksu, problemów córki z seksem i pojawienia się faceta.
          Ciekawe, czy też tak to widzicie. Twojabogini mogłaby ładnie ten wątek seksualny poprowadzić, bo wydaje się w tej tematyce oblatana, mi tak ciekawie o kobietach ostatnio napisała:)
          • ola_dom Re: Trudne kontakty z rodzicami 04.09.14, 08:29
            paris-texas-warsaw napisała:

            > W ogóle ten aspekt życia seksualnego tu jest bardzo widoczny - jego braku u matek. Jak Ola
            > opisała swój układ i wspomniała o tym, że łoży jeszcze na życie matki, to przypomniała mi się
            > "Pianistka". Jeśli nie oglądałaś Olu, to bardzo polecam, właśnie taki układ z matką córki, jest
            > tam nawet taki motyw wspólnych oszczędności na mieszkanie. Film na podstawie prozy
            > Jelinek, tam może więcej szczegółów, ale to dla koneserów. Film świetny, silnie wybrzmiewa tam
            > wątek seksu, problemów córki z seksem i pojawienia się faceta.

            Dziękuję paris - nie widziałam filmu jeszcze i w takim razie bardzo chętnie obejrzę.

            Odnośnie "wątku seksualnego" - z mojego punktu widzenia także w relacji "matka-córka" wygląda to podobnie do relacji "matka-syn". Bo tutaj także matka "zapewnia" córce całą, doskonałą (w jej rozumieniu) relację, a jedynie "wypuszcza" córkę na bzykanie - no bo wiadomo - tego jej nie może zapewnić.
            Nawet jak już córka wyprowadzi się do faceta (wyłącznie ze względów praktycznych, wiadomo, że w domu mamy trudniej się swobodnie pobzykać), to poza tym, że z nim mieszka, powinna nadal wieść wspólne życie z mamą i żyć ich (mamy i córki, rzecz jasna) wspólnymi sprawami.
            • zuzi.1 Re: Trudne kontakty z rodzicami 04.09.14, 09:10
              Podtrzegam ta sprawe Paris dokladnie tak jak Ty i Ola.
            • korpodziewcze Re: Trudne kontakty z rodzicami 04.09.14, 11:06
              Chciałam jeszcze wtrącić nieśmiało, iż matka mojego byłego, kiedy robiła nam przemeblowanie w mieszkaniu, to postawiła nam w sypialni....czerwone świeczki...
              jakby chciała pow. "udanego seksu, dzieciaczki".
              Bleee
          • zuzi.1 Re: Trudne kontakty z rodzicami 04.09.14, 11:33
            Korpodziewcze a Twoj byly nie mial zadnych problemow z seksem, technicznych czy psych.?
            • korpodziewcze Re: Trudne kontakty z rodzicami 04.09.14, 11:39
              > Korpodziewcze a Twoj byly nie mial zadnych problemow z seksem, technicznych czy
              > psych.?

              Wręcz przeciwnie, rzekłabym... ;)
              To był nasz chyba najbardziej udany aspekt związku.
              • zuzi.1 Re: Trudne kontakty z rodzicami 04.09.14, 11:45
                Moze dlatego, ze mial w tej kwestii pelne blogoslawienstwo mamusi, nawet swieczki stawiala, czyli zero fochow o zycie seksualne, mial tylko mamusi nie zdradzac psychicznie, czyli byc w pelni wobec niej lojalny. Korpodziewcze, czyli mozna powiedziec, ze glownym spoiwem Waszego zwiazku byl udany seks.
                • korpodziewcze Re: Trudne kontakty z rodzicami 04.09.14, 12:00
                  > Moze dlatego, ze mial w tej kwestii pelne blogoslawienstwo mamusi, nawet swiecz
                  > ki stawiala, czyli zero fochow o zycie seksualne, mial tylko mamusi nie zdradza
                  > c psychicznie,

                  Ale zaczął, bo ja zaczęłam się domagać więcej uwagi dla mnie, a mniej dla matki...
                  Więc dzwonił tylko kiedy był sam i przestał mi nawet mówić, co u rodziców słychać. Stało się to tematem tabu. A ponadto zaczął mnie potem wpędzać w poczucie winy, mówiąc "przez Ciebie i Twoje chore podejście ja przestałem lubić swoich rodziców! mam do nich jakiś uraz. PRZEZ CIEBIE!". Notorycznie to potem powtarzał, że ja, swoimi "fochami" (prośbami, żeby jednak się ogarnął) spowodowałam jego nienawiśc do własnych rodziców, zwł. matki...

                  Korpodziewcze, czyli mozna
                  > powiedziec, ze glownym spoiwem Waszego zwiazku byl udany seks.

                  Nieeee no, bez przesady. Imponował mi zawsze tym, że jest oczytany, ma wiedze o świecie, jest na bieżąco z tym, co się dzieje, ma zainteresowania...
                  Razem uprawialiśmy także sport i mieliśmy sporo tematów do rozmów.
                  Ale możliwe, że utrzymaliśmy to tak długo ze względu na seks...nie wiem, trudno mi powiedzieć. Na pewno to był aspekt bardzo udany, którego mi teraz brakuje. Przyznaję się bez bicia.
          • tender-love Re: Trudne kontakty z rodzicami 04.09.14, 13:28
            jeśli chodzi o sex to jego mamusia w pełni to akceptowała, wiedziała zresztą kiedy uprawialismy seks, jak długo itp. on się tym dokladnie chwalił

            dziwne dla mnie było to chwalenie się seksem do mamusi, chwalenie się tym, że się uprawia seks, tak jakby dla niego to było jakies osiągnięcie, jakby czuł sie dumny z tego, że seks uprawia. Rozumiem, że mozna się pochwaliś awansem w pracy, zdanym egzaminem itp, bo to rzeczywiście jakieś osiągnięcia, w które włożyło się dużo swojej pracy, no ale żeby faktem uprawiania seksu się chwalić???? Do tej pory tego nie rozumiem.

            I jeszcze jedno, w jego przypadku mamusia nie dość, że akceptowała jego życie seksualne, to jeszcze go do tego jakby zachęcała mówiąc na przykład: dobrze że sobie pobzykałeś, facet musi sobie czasami ulżyć, facet raz na jakiś czas potrzebuje kobiety, i tym podobne teksty. Przy mnie oczywiście.
            To mi wygląda na to, że ona niby akceptuje kobiete u boku synka, ale ta kobieta ma pełnić rolę wyłącznie partnerki do seksu i nic więcej. Jeśli kobieta chce więcej i chce uwagi synka, to mamusia zawsze to od razu blokuje. Stoi na straży i pilnuje, żeby to ona była numerem jeden. Zezwala tylko na seks, w ktorym też właściewie poniekąd uczestniczy i kontroluje, bo synuś opowiada wszystko a mamusia chętnie słucha. No i jeszcze ta kontrola płodności i pilnowanie czy przypadkiem kobieta ma okres co miesiąc.

            Ja to w pewnym momencie zaczęłam zauważać i jak tak obserwowałam sobie ten ich układ, to zauważayłam, że ona nie traktuje mnie jako partnerki swojego syna, tylko jako zaspokajaczkę jego potrzeb seksualnych. W ogóle sie ze mną nie liczyła, byłam dla niej przezroczysta, nie interesowało jej moje zdanie na zaden temat, miałam siedzieć cicho, synkowi nie mącić w głowie, nie odciągać go od mamusi, akceptować ich związek, i tylko rozkładać nogi jak synek ma ochotę na bzykanie. Taką właśnie wg niej rolę miałam pełnic.
            • korpodziewcze Re: Trudne kontakty z rodzicami 04.09.14, 13:36
              > jeśli chodzi o sex to jego mamusia w pełni to akceptowała, wiedziała zresztą ki
              > edy uprawialismy seks, jak długo itp. on się tym dokladnie chwalił

              Ponownie padłam i nie powstałam- poziom absurdu przekroczony o 1000%
              To u nas ąz takiego hardkoru nie było, nigdy też przy mnie nie odbywały się podobne rozmowy, ani nie padały podobne komentarze, chociaż wierzę, że kiedy mnie nie było, mógł jej opowiadać dosłownie wszystko, łącznie z tym jak często i w jakich pozycjach...
              Dla mnie to, że matka w ogóle chce takiego czegoś słuchać jest absolutnie wynaturzone...

              > Ja to w pewnym momencie zaczęłam zauważać i jak tak obserwowałam sobie ten ich
              > układ, to zauważayłam, że ona nie traktuje mnie jako partnerki swojego syna, ty
              > lko jako zaspokajaczkę jego potrzeb seksualnych

              Ja byłam tez od prania, prasowania i sprzątania, bo synuś raczej nie lubił (oczywiście, zmuszałam go do uczestniczenia w obowiązkach domowych, ale nie kwapił się jakoś szczególnie)...on był od gotowania, a resztę ogarniałam ja. Kiedyś ona, potem ja. Jeszcze o rachunkach przypominałam. Także taka była moja rola.
              • tender-love Re: Trudne kontakty z rodzicami 04.09.14, 14:22
                o tak, od obowiązków domowych tez miałam być, ale tu ten temat jeszcze nie zdążył suie rozwinąć, bo jeszcze nie mieszkaliśmy razem. czasami zostawałam u niego na noc, ale mieszkania regularnego nie było

                ale mamusia i tak już miała gotową wizję naszego związku i mówiła, żebym mu gotowała zdrowe obiadki :D

                a co do jedzenia to jeszcze mi się przypomniała jedna rzecz - kiedyś poczęstwoal mnie zupą, którą mamusia mu dała w słoiku i jak relacjonował jej przez telefon co robimy, co jemy itp to powiedział jej: "dałem Basi naszą zupę". To było na samym początku i to slowo NASZĄ bardzo mi się rzuciło w oczy i mnie zaniepokoiło. Zamiast pwoedzieć: dałem jej twoją zupę, czy dałem jej zupe od ciebie, to powiedział NASZĄ. I to słowo dało mi dużo do myślenia, bo świadczyło o takiej nierozerwalnej więzi między nimi.
                Po jakimś czasie identyczna sytuacja: zaprosiliśmy znajomych i pytam go czy ma jakiś obrus, to on za telefon i pyta mamusi: "gdzie mamy ten nasz duży obrus"? MAMY (MY mamy) i NASZ. To bardzo znaczące słowa. Oni pomiimo tego, ze mieszkali osobno, to prowadzili wspólne gospodarstwo domowe. Tak to wygladało. Wszystko było "NASZE". I nie było dwóch osób - osobno jego i osobno matki, tylko oni razem, jak jeden twór, jeden organizm - mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi. NASZ obrus, NASZA zupa, MY mamy. bardzo się identyfikował z mamusią, przyklejony do niej w każdej dziedzinie.
                • korpodziewcze Re: Trudne kontakty z rodzicami 04.09.14, 15:29
                  > o tak, od obowiązków domowych tez miałam być, ale tu ten temat jeszcze nie zdąż
                  > ył suie rozwinąć, bo jeszcze nie mieszkaliśmy razem. czasami zostawałam u niego
                  > na noc, ale mieszkania regularnego nie było

                  Dobrze dla Ciebie :)

                  > Po jakimś czasie identyczna sytuacja: zaprosiliśmy znajomych i pytam go czy ma
                  > jakiś obrus, to on za telefon i pyta mamusi: "gdzie mamy ten nasz duży obrus"?
                  > MAMY (MY mamy) i NASZ.

                  Tragedia i katastrofa...
                  Top u nas aż tak nie było. Ale jak tylko rodzice coś dawali do jedzenia, to po moim 1wszym kęsie pisał im sms-a albo dzwonił i relacjonował, czy smakuje, jak bardzo, czy zjedzone do końca...
                • zuzi.1 Re: Trudne kontakty z rodzicami 04.09.14, 15:48
                  Tender, a mama tego pana byla samotna, czy miala kiepskie relacje z mezem?
                  • tender-love Re: Trudne kontakty z rodzicami 04.09.14, 16:16
                    zuzi, miała męża, ale on odszedł do innej kobiety kilka lat temu

                    ale w tym przypadku to nie ma znaczenia, bo czy była z mężem, czy sama to zawsze żyła jego życiem. Od małego brali go na dorosłe imprezy, był tam jedynym dzieckiem. Jak oni zapraszali gości czy robili imprezy to on nie spedzał czasu z rówieśnikami, tylko w tych imprezach zawsze jako jedyne dziecko uczestniczył. Nie miał kiedy i jak nawiązać relacji z kolegami/kolezankami, bo zawsze z mamusią wszędzie chodził. Ona nawet do fryzjera jak szła, to go zabierała!!! No wszędzie. Zawsze z synusiem, zawsze z mamusią. dlatego on nie ma znajomych. zadnych. Tylko mamusia. Zrobiła mu tym wielką krzywdę, bo chłop się do życia nie nadaje.

                    Kiedyś wyjechaliśmy na weekend i on mnie ciagle pytał dlaczego ja do swojej mamy nie dzwonię. Bo przecież ona powinna wiedzieć gdzie jestem, co robię itp. ja mu tłumaczyłam, że jestem dorosla i nie spowiadam suie mamie ze swojego życia. Nie mógł tego pojąć. Bo on kilka razy dziennie telefon do mamusi. I relacjonował wszystko. nawet jej mówił jak się uczesałam danego dnia, ze warkocz, że kok itp.
                    • korpodziewcze Re: Trudne kontakty z rodzicami 04.09.14, 16:19
                      d małego brali go na dorosłe imprezy, był tam jedynym dzie
                      > ckiem. Jak oni zapraszali gości czy robili imprezy to on nie spedzał czasu z ró
                      > wieśnikami, tylko w tych imprezach zawsze jako jedyne dziecko uczestniczył. Nie
                      > miał kiedy i jak nawiązać relacji z kolegami/kolezankami, bo zawsze z mamusią
                      > wszędzie chodził. Ona nawet do fryzjera jak szła, to go zabierała!!! No wszędzi
                      > e. Zawsze z synusiem, zawsze z mamusią

                      U mojego byłego to samo...Imprezy, wyjscia, wszytkie wakacje- z nimi.
                      Jak miał potem 9przede mną) jakies dziewczyny, to tez na wakacje jezdzili z jego rodzicami. Ba! nawet Sylwestra spedzali we czwórkę...
                      tyle, że zdaje się, ze tamte to akceptowały...
                      • tender-love Re: Trudne kontakty z rodzicami 04.09.14, 16:50
                        no jakbym czytała o moim :D identycznie :D

                        tez wakacje, imprezy, sylwesrty, jakieś wyjazdy zawsze z mamusią, bez względu na to, czy miał aktualnie kobietę czy nie, mamusia była wszędzie :D, i tak dobrze, że chociaż w osobnym pokoju spała :D

                        ale jak jeździli we dwójkę, to wtedy zawsze wspólny pokój z mamusią :D
                        • korpodziewcze Re: Trudne kontakty z rodzicami 04.09.14, 16:57
                          > tez wakacje, imprezy, sylwesrty, jakieś wyjazdy zawsze z mamusią, bez względu n
                          > a to, czy miał aktualnie kobietę czy nie, mamusia była wszędzie :D, i tak dobrz
                          > e, że chociaż w osobnym pokoju spała :D

                          Coś strasznego...

                          Mi się kiedyś przyśniło, że nakryłam mojego faceta z matką...w łóżku...
                          (wyraźny sygnał od podświadomości...).
                          • tender-love Re: Trudne kontakty z rodzicami 05.09.14, 13:08
                            o matko, koszmar :D :D

                            a co do spowiadania się mamusi ze swojego zycia, to jeszcze jedna rzecz mnie zdziwiła: on po jakimś czasie zaczął mi zarzucać, ze to ja mam dziwne układy z rodzicami, bo nie dzwonię 10 razy dziennie, bo oni też nie dzwonią 10 razy dziennie. Bo oni nie wiedzą gdzie ja jestem, co w danej chwili robię, że kupiłam sobie nowe buty, że wzięłam dzień urlopu w pracy tak po prostu, żeby się jeden dzień pobyczyć, że poszłam do kina, na zakupy, że się z nim spotkałam, ze się pokłóciliśmy itp. No zarzucał mi, że moi rodzice nic o mnie nie wiedzą, oczywiście według niego nic. Ja mu tłumaczyłam, że jak na dorosłą, samodzielną kobietę kontakty z rodzicami mam jak najbardziej normalne, dzwonimy do siebie czasem co parę dni, czasem codziennie, różnie, ale jest to naturalne, a nie wymuszone, że na przykład kupiłam sobie nowe buty/sukienkę/czapkę whatever, to od razu powinnam to mamusi zrelacjonować ze szczegółami. Poszłam do kina, od razu powinnam do rodziców zadzwonić i opowiedzieć o filmie, w którym kinie byłam itp. On się dziwił, ze ja nie dzwonię do nich i nie opowiadam wszystkiego.
                            No i do rzeczy - kiedyś przy takiej rozmowie jak zarzucałam mu, ze opowiada mamusi o naszych sprawach intymnych, zapytałam go czy gdyby było odwrotnie i to ja opowiadałabym swoim rodzicom o naszych sprawach intymnych, o tym, że dzisiaj po śniadaniu to uprawialiśmy seks, a wczoraj przed kolacją to nie, a przedwczoraj to całą noc, to czy jemu by to nie przeszkadzało. I wiecie co?????? On powiedział, że nie. I co więcej - dodał, ze on właśnie tego ode mnie by oczekiwał, żeby moi rodzice o nas wszystko wiedzieli. Ja z niedowierzaniem dopytuję się, czy o sprawach intymnych też, czy naprawdę by mu nie przeszkadzało. A on, ze nie.

                            I tego nie rozumiem, to taki ekshibicjonizm dla mnie. Odebrałam to jako nawet domaganie się, żeby o jego życiu, sprawach, nawet tych, które powinny pozostać między dwojgiem ludzi, czyli między nami, opowiadać na zewnątrz. Nie wiem skąd takie ciągoty do ekshibicjonizmu się u niego wzięły, może psycholog by wiedział.

                            Dodam, że moich rodziców nie znał nawet, na szczęście. A zalezało mu, żebym im wszystko opowiadała, obcym dla niego ludziom.
                            • korpodziewcze Re: Trudne kontakty z rodzicami 05.09.14, 23:28
                              tender-love, wszystko, co piszesz, to absolutne ZGROZA.
                              Nie wyobrażam sobie mówienia mamie "Cześc mamo, dziś uprawialiśmy seks".
                              No katastrofa...
                    • zuzi.1 Re: Trudne kontakty z rodzicami 04.09.14, 16:37
                      O rany, to ten facet jeszcze gorszy od tego, ktorego poznala korpodziewcze, ale mozna powiedziec, ze obaj zostali w podobny sposob uzaleznieni.
                      • korpodziewcze Re: Trudne kontakty z rodzicami 06.09.14, 13:52
                        zuzi.1 napisała:

                        > O rany, to ten facet jeszcze gorszy od tego, ktorego poznala korpodziewcze, ale
                        > mozna powiedziec, ze obaj zostali w podobny sposob uzaleznieni.

                        Myślę, że ten "mój" też idzie w podobnym kierunku...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja