korpodziewcze
22.10.13, 11:24
Jak w tytule watku: jestem patologicznie zazdrosna o... matkę mojego faceta.
Jestesmy razem niecały rok. Ja mam 26 lat, a on jest dwa lata młodszy. Ma swoje mieszkanie, w którym mieszkamy razem. Decyzja o wspolnym zamieszkaniu była dosc szybka, ale absolutnie tego nie żałuje. Dobrze nam razem, miłość kwitnie.
Niestety, wydaje mi sie, ze moj facet ma jakiś dziwny związek z matka. Moze przesadzam, ale warto zasiegnac opinii z boku, moze podpowiecie cos sensownego.
Od początku: kiedy sie poznaliśmy, od razu była rozmowa o rodzinie, powiedział, ze ma świetny kontakt z rodzicami (jest jedynakiem). Ucieszyłam sie, bo ja tez mam super stosunki z rodzina, to dla mnie ważne.
Natomiast zauważyłam, ze on o prawie wszystkim informuje mamusie. Kiedyś zajrzałam mu przez ramię, a on pisał jej relacje z naszej randki. Brzmiała mniej wiecej tak "jest super, ona taka fajna, lezymy na kanapie i sie calujemy". Albo, kiedy bylismy w teatrze, pisal mamie podczas przerwy: „Jestesmy na takim i takim przedstawieniu, ona tak pieknie wyglada”. Nawet mi to pokazal, dumny, ze sie mna tak chwali. Bylam zdziwiona, ale alarmu nie podnosilam- ot, ma dobry kontakt z mama.
Przez pierwszych pare miesięcy byliśmy związkiem na odległość, bo on uczył sie wyjazdowo. Weekendy spedzalismy u niego w mieszkaniu, które teraz jest naszym wspólnym.
Widać było tam rękę mamusi. Przychodziła, sprzątala. Na Wielkanoc przyozdobila cały dom. Zostawiła mu nawet czekoladowe jajka....Nie wpadala, na szczescie, w weekendy, kiedy bylismy tam razem, ale w tygodniu- owszem. Zreszta, to rodzice kupili mu to mieszkanie, urzadzili, pomagali, wiec po czesci chyba poczuwaja sie do niego jak do swojego wlasnego.
Ogolnie sytuacja jest taka, ze on codziennie pisze do mamy smsy, opowiada jej co u niego, co u nas...pisze, np. „jemy pysznego kurczaka z tym i tamtym”, bla, bla.
Wydawało mi sie, ze to głownie on ma potrzebę pisania do niej, a ona radzi sobie niezle jak na mame jedunaka. Ma swoje zycie, dobrze im sie układa z ojcem mojego faceta.
To tez mnie wkurzalo. Ze nie umie sie odpepowic od matki.
Po tym, jak wciaz pisze do mamy, niestety uleglam pokusie i sprawdziłam, co takiego jej pisze. Kiedyś byliśmy u moich rodzicow (których on uwielbia), a pisał do mamy, ze... Tęskni. Ja to podejrzalam, wiec nie moglam sie ujawnic, ze wiem. Ale pytalam go potem pare ladnych razy, czy teskni za rodzicami (gwoli scislosci- mieszkamy w tym samym miescie, rodzicow mamy blisko). Zawsze odpowiadal, ze nie, ze absolutnie, ze po prostu pisze, bo jest ich jedynym synem i musi dawac znac, co u niego, zeby sie nie martwili. Jakby sie wstydzil, ze mu teskno za domem...
Bylo juz pare dziwnych wymian zdan miedzy nami na ten temat, on sie boi, ze ja mysle, ze jest mamisynkiem, ja nigdy „oficjalnie” go tak nie nazwalam, ale pare razy moja frustracja wziela gore i mu powiedzialam, co mysle o takim wypisywaniu do mamy.
Niedawno wróciliśmy z urlopu. Jego rodzice maja klucz do mieszkania- oni mu je kupili, mieli zwyczaj tam wpadac, kiedy go tu nie było na stałe. Po powrocie zastalismy całkiem przemeblowane mieszkanie... Moje rzeczy były poprzestawiane, moje figurki poprzesuwane... Niektóre pochowane. Wlezli bez pytania, a jego matka ułożyła nam w szafie i zrobiła całkowita re-aranżacje miezkania.... Nie mówili, ze bedą. Tzn. Raz napisali sms „jestesmy u was w domu, czemu nie zostawiliscie lodow w lodowce?”. On mi to przekazal, jako dobry zart mamusi. Ja sie wscieklam i spytalam, z jakiej wlasciwie racji oni tam sa, kiedy nas nie ma...
Po tym, co zastalismy, moj facet tez sie wściekł i pogonil mame, na szczęście. Powiedzial, ze to teraz NASZE mieszkanie i chcialby, zeby uprzedzali o zamiarze wizyty. Zaznaczyl tez, ze chce, zebym ja sie tam swobodnie czula i ze nie zyczymy sobie takich nalotow, nawet w dobrej wierze. Mamuska twierdzi, ze ok, zrozumiala, nie bedzie wpadac....
Niemniej jednak, on do mamy ma słabość. Ogromna. Wydaje mi sie, ze gdyby powiedziała o mnie cos nieprzychylnego, wpłynęłoby to na niego.
Ona deklaruje, ze bardzo mnie lubi, ze nie chce innej synowej. Widzi, jak bardzo jej syn mnie kocha i chyba ja to cieszy. Ale z drugiej strony, wpada do mieszkania, jakby wciaz myśląc, ze on tam mieszka sam, jakbym ja sie nie liczyła....
Ogolnie problem jest taki, ze popadlam w obsesje. Nie cierpię jej. Nie cierpię jej za to, ze moj facet tak opowiada jej o wszystkim (zaznacze- nie opowiada jej np. o naszych klotniach, to jest fajne). Nie moge jej zniesc po prostu.
Moja obsesja osiagnela apogeum. Czytam czasem sms-y jego do mamy...Staram sie powstrzymywac, ale nie umiem. A potem cos przeczytam i sie wkurzam. Chocby to, ze mama mowi, ze mu dofinansuje cos tam, ale to ma pozostac miedzy nimi....jakby chciala tworzyc ich swiat, ich tajemnice, cos, do czego np. ja nie bede miala dostepu.
Moi rodzice o takich sprawach mowia otwarcie, ja tez sie dziele z nim takimi rzeczami- ze mama w czyms pomoze itp.
Po czytaniu tych sms’ow mam wyrzuty, jestem wsciekla, ale jeszcze bardziej zla jestem na niego i jego matke. Czesto nie ma tam nic zdroznego, nigdy o mnie zle nie mowi, ale mnie wkurza, ze ja tak angazuje...
Moj facet wciaz mi powtarza, ze jestem najwazniejsza w jego zyciu, ze mnie kocha, ze jestem jego najlepszym przyjacielem. A ja wciaz mam w glowie to, ze on pisze matce, ze teskni i w ogole wszystko jej mowi.
Moja obsesja jest tak silna, ze codziennie walcze ze soba, zeby nie sprawdzac jego telefonu.
W dodatku zastanawia mnie, czy on jest mamisynkiem? Czy powinnam sie martwic? Czy martwic sie raczej o siebie i swoja chora glowe?
Wszak on mamie mowi duzo, ale nie wszystko, ona, poza tym jednym incydentem sie nie wtraca, ponadto, po wtargnieciu do nas do domu on stanal po mojej stronie (ale moja chora wyobraznia i tak podpowiada, ze jak gadali o tym prywatnie, to mogl jej powiedziec, ze to glownie ja mialam pretensje...). Niemniej jednak, mam jakies takie obawy.
Bede wdzieczna za wypowiedzi- tak po prostu, luzno, co o tym myslicie.
Pozdrawiam!