Dodaj do ulubionych

Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke

22.10.13, 11:24
Jak w tytule watku: jestem patologicznie zazdrosna o... matkę mojego faceta.

Jestesmy razem niecały rok. Ja mam 26 lat, a on jest dwa lata młodszy. Ma swoje mieszkanie, w którym mieszkamy razem. Decyzja o wspolnym zamieszkaniu była dosc szybka, ale absolutnie tego nie żałuje. Dobrze nam razem, miłość kwitnie.
Niestety, wydaje mi sie, ze moj facet ma jakiś dziwny związek z matka. Moze przesadzam, ale warto zasiegnac opinii z boku, moze podpowiecie cos sensownego.
Od początku: kiedy sie poznaliśmy, od razu była rozmowa o rodzinie, powiedział, ze ma świetny kontakt z rodzicami (jest jedynakiem). Ucieszyłam sie, bo ja tez mam super stosunki z rodzina, to dla mnie ważne.
Natomiast zauważyłam, ze on o prawie wszystkim informuje mamusie. Kiedyś zajrzałam mu przez ramię, a on pisał jej relacje z naszej randki. Brzmiała mniej wiecej tak "jest super, ona taka fajna, lezymy na kanapie i sie calujemy". Albo, kiedy bylismy w teatrze, pisal mamie podczas przerwy: „Jestesmy na takim i takim przedstawieniu, ona tak pieknie wyglada”. Nawet mi to pokazal, dumny, ze sie mna tak chwali. Bylam zdziwiona, ale alarmu nie podnosilam- ot, ma dobry kontakt z mama.
Przez pierwszych pare miesięcy byliśmy związkiem na odległość, bo on uczył sie wyjazdowo. Weekendy spedzalismy u niego w mieszkaniu, które teraz jest naszym wspólnym.
Widać było tam rękę mamusi. Przychodziła, sprzątala. Na Wielkanoc przyozdobila cały dom. Zostawiła mu nawet czekoladowe jajka....Nie wpadala, na szczescie, w weekendy, kiedy bylismy tam razem, ale w tygodniu- owszem. Zreszta, to rodzice kupili mu to mieszkanie, urzadzili, pomagali, wiec po czesci chyba poczuwaja sie do niego jak do swojego wlasnego.
Ogolnie sytuacja jest taka, ze on codziennie pisze do mamy smsy, opowiada jej co u niego, co u nas...pisze, np. „jemy pysznego kurczaka z tym i tamtym”, bla, bla.
Wydawało mi sie, ze to głownie on ma potrzebę pisania do niej, a ona radzi sobie niezle jak na mame jedunaka. Ma swoje zycie, dobrze im sie układa z ojcem mojego faceta.
To tez mnie wkurzalo. Ze nie umie sie odpepowic od matki.
Po tym, jak wciaz pisze do mamy, niestety uleglam pokusie i sprawdziłam, co takiego jej pisze. Kiedyś byliśmy u moich rodzicow (których on uwielbia), a pisał do mamy, ze... Tęskni. Ja to podejrzalam, wiec nie moglam sie ujawnic, ze wiem. Ale pytalam go potem pare ladnych razy, czy teskni za rodzicami (gwoli scislosci- mieszkamy w tym samym miescie, rodzicow mamy blisko). Zawsze odpowiadal, ze nie, ze absolutnie, ze po prostu pisze, bo jest ich jedynym synem i musi dawac znac, co u niego, zeby sie nie martwili. Jakby sie wstydzil, ze mu teskno za domem...
Bylo juz pare dziwnych wymian zdan miedzy nami na ten temat, on sie boi, ze ja mysle, ze jest mamisynkiem, ja nigdy „oficjalnie” go tak nie nazwalam, ale pare razy moja frustracja wziela gore i mu powiedzialam, co mysle o takim wypisywaniu do mamy.

Niedawno wróciliśmy z urlopu. Jego rodzice maja klucz do mieszkania- oni mu je kupili, mieli zwyczaj tam wpadac, kiedy go tu nie było na stałe. Po powrocie zastalismy całkiem przemeblowane mieszkanie... Moje rzeczy były poprzestawiane, moje figurki poprzesuwane... Niektóre pochowane. Wlezli bez pytania, a jego matka ułożyła nam w szafie i zrobiła całkowita re-aranżacje miezkania.... Nie mówili, ze bedą. Tzn. Raz napisali sms „jestesmy u was w domu, czemu nie zostawiliscie lodow w lodowce?”. On mi to przekazal, jako dobry zart mamusi. Ja sie wscieklam i spytalam, z jakiej wlasciwie racji oni tam sa, kiedy nas nie ma...
Po tym, co zastalismy, moj facet tez sie wściekł i pogonil mame, na szczęście. Powiedzial, ze to teraz NASZE mieszkanie i chcialby, zeby uprzedzali o zamiarze wizyty. Zaznaczyl tez, ze chce, zebym ja sie tam swobodnie czula i ze nie zyczymy sobie takich nalotow, nawet w dobrej wierze. Mamuska twierdzi, ze ok, zrozumiala, nie bedzie wpadac....
Niemniej jednak, on do mamy ma słabość. Ogromna. Wydaje mi sie, ze gdyby powiedziała o mnie cos nieprzychylnego, wpłynęłoby to na niego.
Ona deklaruje, ze bardzo mnie lubi, ze nie chce innej synowej. Widzi, jak bardzo jej syn mnie kocha i chyba ja to cieszy. Ale z drugiej strony, wpada do mieszkania, jakby wciaz myśląc, ze on tam mieszka sam, jakbym ja sie nie liczyła....
Ogolnie problem jest taki, ze popadlam w obsesje. Nie cierpię jej. Nie cierpię jej za to, ze moj facet tak opowiada jej o wszystkim (zaznacze- nie opowiada jej np. o naszych klotniach, to jest fajne). Nie moge jej zniesc po prostu.
Moja obsesja osiagnela apogeum. Czytam czasem sms-y jego do mamy...Staram sie powstrzymywac, ale nie umiem. A potem cos przeczytam i sie wkurzam. Chocby to, ze mama mowi, ze mu dofinansuje cos tam, ale to ma pozostac miedzy nimi....jakby chciala tworzyc ich swiat, ich tajemnice, cos, do czego np. ja nie bede miala dostepu.
Moi rodzice o takich sprawach mowia otwarcie, ja tez sie dziele z nim takimi rzeczami- ze mama w czyms pomoze itp.
Po czytaniu tych sms’ow mam wyrzuty, jestem wsciekla, ale jeszcze bardziej zla jestem na niego i jego matke. Czesto nie ma tam nic zdroznego, nigdy o mnie zle nie mowi, ale mnie wkurza, ze ja tak angazuje...
Moj facet wciaz mi powtarza, ze jestem najwazniejsza w jego zyciu, ze mnie kocha, ze jestem jego najlepszym przyjacielem. A ja wciaz mam w glowie to, ze on pisze matce, ze teskni i w ogole wszystko jej mowi.
Moja obsesja jest tak silna, ze codziennie walcze ze soba, zeby nie sprawdzac jego telefonu.

W dodatku zastanawia mnie, czy on jest mamisynkiem? Czy powinnam sie martwic? Czy martwic sie raczej o siebie i swoja chora glowe?
Wszak on mamie mowi duzo, ale nie wszystko, ona, poza tym jednym incydentem sie nie wtraca, ponadto, po wtargnieciu do nas do domu on stanal po mojej stronie (ale moja chora wyobraznia i tak podpowiada, ze jak gadali o tym prywatnie, to mogl jej powiedziec, ze to glownie ja mialam pretensje...). Niemniej jednak, mam jakies takie obawy.

Bede wdzieczna za wypowiedzi- tak po prostu, luzno, co o tym myslicie.

Pozdrawiam!

Obserwuj wątek
    • filetta Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 12:19
      Fakt, patologia, ale nie w Twoim wykonaniu. Nie masz chorej głowy. Jesteś młoda, miła, empatyczna. Pierwszy raz spotykasz się z czymś takim, więc najpierw się zastanawiasz, czy to z Tobą jest ok. Jest. Jesteś zazdrosna, ale według mnie to jest jak najbardziej naturalne uczucie w takiej sytuacji. Twój partner ma ogromny problem z zależnością od rodziców, który odbija się na Waszych kontaktach, wzajemnym zaufaniu i uczciwości wobec drugiej osoby.
      Jeśli myślisz poważnie o tym związku, powinnaś zareagować w inny sposób niż do tej pory. Przestać kontrolować ich wzajemne kontakty, szczerze porozmawiać z partnerem o jego związku z matką i poczekać na rozwój sytuacji. Jeśli nic to nie zmieni to przyzwyczaić się do trójkąta albo odejść.
      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 12:49
        Dzieki filetta.
        Tak po prawdzie, to mimo mlodego wieku, mam juz na koncie pare podobnych doswiadczen.
        Tzn., moze nie podobnych, gdyz mamy moich bylych srednio mnie lubily (a ta utrzymuje, ze bardzo). Mialam wrazenie, ze sa zazdrosne. Chociaz nie wiem, o co. Staram sie byc rozsadna, zreszta uwazam sie za myslaca osobe- nie ograniczam, nie staram sie odciac faceta od rodziny. Szanuje takie kontakty, wszak sama gadam z mama bardzo czesto, lubie odwiedzac rodzicow, mamy swietny uklad. Ale do lozka rodzicow nie biore...nie opowiadam, ze leze na kanapie i sie caluje...
        A to, ze sie zastanawiam, czy ze mna jest wszystko ok, to skutek tego, ze ja sama o sobie wiem, ze mam sklonnosci do egzaltacji i przesady, do czarnowidztwa i wyolbrzymiania problemow. Mam dosc depresyjna nature, ale walcze z tym bardzo. Sama skonczylam psychologie, moze faktycznie po to, zeby sobie pomoc, istnieje taka teoria ;)
        Ale bardzo potrzebuje spojrzenia z boku- czy to bardziej ja mam cos nie tak z czerepem, czy jednak moj facet....

        filetta napisała:

        > Fakt, patologia, ale nie w Twoim wykonaniu. Nie masz chorej głowy. Jesteś młoda
        > , miła, empatyczna. Pierwszy raz spotykasz się z czymś takim, więc najpierw się
        > zastanawiasz, czy to z Tobą jest ok. Jest. Jesteś zazdrosna, ale według mnie t
        > o jest jak najbardziej naturalne uczucie w takiej sytuacji. Twój partner ma ogr
        > omny problem z zależnością od rodziców, który odbija się na Waszych kontaktach,
        > wzajemnym zaufaniu i uczciwości wobec drugiej osoby.
        > Jeśli myślisz poważnie o tym związku, powinnaś zareagować w inny sposób niż do
        > tej pory. Przestać kontrolować ich wzajemne kontakty, szczerze porozmawiać z pa
        > rtnerem o jego związku z matką i poczekać na rozwój sytuacji. Jeśli nic to nie
        > zmieni to przyzwyczaić się do trójkąta albo odejść.
      • sebalda Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 12:54
        Jestem z drugiej strony barykady, sama może za kilka lat zostanę teściową, ale i mnie ta sytuacja wydaje się dziwna. Są jakieś granice dobrego kontaktu dziecko/rodzic. Tu jest już prawie symbioza. Uważam, że o człowieku dobrze świadczy przywiązanie, niesienie pomocy w razie potrzeby i szacunek do rodziców, ale tu nie o to chodzi, tu jest duuuużo więcej. Ciekawa jestem, skąd to się wzięło.
        Stawiam na to, że kiedy w koncu mu wykrzyczysz w oczy (bo porozmawiać nie możesz, skoro informacje czerpiesz ze szpiegostwa), co o tym sądzisz, a on doniesie o tym mamusi, będzie pozamiatane. I tak chyba będzie dla Ciebie lepiej.
        Jak to niektóre matki nie rozumieją, jaką mogą takim postępowaniem krzywdę wyrządzić swoim dzieciom. Sama mam przechyły w kierunku nadopiekuńczości, ale nie takie... Muszę się chyba jeszcze bardziej pilnować:)
        • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 13:00
          Dodam jeszcze, ze moj facet cale zycie byl bardzo zwiazany z rodzicami, bardziej niz ze znajomymi. Czesto powtarza, ze nie ma bardzo bliskich znajomych.
          Na wakacje jezdzil z rodzicami, na swieta czesto wyjezdzali za granice (bo mala rodzina i woleli spedzic we trojke- on, mama i tata, na jakims zagranicznym wojazu), ogolnie bardzo lubi towarzystwo swoich rodzicow.
          Jak ich do siebie zaprosilismy, to potem mowil mi, ze woli rodzicow od „wszystkich swoich znajomych”, i to samo napisal swojej mamie po wizycie. Ze tak lubi ich towarzystwo, ze to lepsze niz znajomi.
          Oni zapewne tez przyzwyczaili sie, ze synek zawsze z nimi. Mial wczesniej dziewczyny, to byly dlugie zwiazki. Ale z tego, co wiem, byly one (owe dziewczyny) raczej ulegle, spolegliwe. Zapewne nie walczyly o to, zeby byc na 1 miejscu. Nie sadze, ze dostrzegaly ten problem z mama...No i mimo bycia z nimi, jezdzil sobie tak z tymi rodzicami.
          Ja jestem inna. Jak trzeba to tupne noga, nie podlizuje sie jego rodzicom, nie zaglaskuje synka na smierc, zdarzylo mi sie nawet go kiedys przy rodzicach lekko ochrzanic, bo uznalam, ze sie nad soba uzala. Jego mamie chyba nawet sie to podoba, ale ostatnio mysle, czy aby nie odczuwa calego mojego pojawienia sie jako zagrozenia.
          Niby mowi, ze taka jestem fajna, madra, dobrze ubrana, ze jej sie podobam, ze „innej synowej nie chce”, ale juz sama nie wiem....
        • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 13:03
          nie tylko ze szpiegostwa :)
          on mi czesto mowi rozne rzeczy. Takze nie tylko wszystko czytam, czasem po prostu widze, co sie dzieje...
          i juz pare razy probowalam rozmawiac, ale to cienki lod, nie jest lekko...

          nie chce odchodzic, bo to naprawde dobry chlopak. Ja czuje sie jak nigdy, a mialam troche nieudanych prob, w tym jeden zwiazek, po ktorym chodzilam do terapeuty, bo mnie facet psychicznie zmasakrowal. A ten jest fajny, zgadzamy sie, dogadujemy, mimo mlodego wieku zdaje sie byc dojrzaly, powaznie mysli o zyciu. Tylko ta mamusia...

          Swoja droga, zastanawia mnie tez moja dzika potrzeba kontroli. Nawet mysle, czy mnie nie wkurzylo to, ze jego matka myszkowala nam po chalupie, bo sama jestem kontrolujaca (wszak czytam czasem ich korespondencje), i pokazalay mi sie moje wlasne cechy....

          sebalda napisała:

          > Jestem z drugiej strony barykady, sama może za kilka lat zostanę teściową, ale
          > i mnie ta sytuacja wydaje się dziwna. Są jakieś granice dobrego kontaktu dzieck
          > o/rodzic. Tu jest już prawie symbioza. Uważam, że o człowieku dobrze świadczy p
          > rzywiązanie, niesienie pomocy w razie potrzeby i szacunek do rodziców, ale tu n
          > ie o to chodzi, tu jest duuuużo więcej. Ciekawa jestem, skąd to się wzięło.
          > Stawiam na to, że kiedy w koncu mu wykrzyczysz w oczy (bo porozmawiać nie możes
          > z, skoro informacje czerpiesz ze szpiegostwa), co o tym sądzisz, a on doniesie
          > o tym mamusi, będzie pozamiatane. I tak chyba będzie dla Ciebie lepiej.
          > Jak to niektóre matki nie rozumieją, jaką mogą takim postępowaniem krzywdę wyrz
          > ądzić swoim dzieciom. Sama mam przechyły w kierunku nadopiekuńczości, ale nie t
          > akie... Muszę się chyba jeszcze bardziej pilnować:)
          • mantis_after_dinner Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 13:25
            "nie chce odchodzic, bo to naprawde dobry chlopak. Ja czuje sie jak nigdy, "

            OK, ale skoro nie chcesz odchodzic, to wyobraz sobie przez chwile wasze zycie za na przyklad 8 lat.
            Chcecie wyjechac cala rodzina (na przyklad z Waszym juz malym dzieckiem) na swieta - partner konsultuje to z rodzicami, ewentualnie pyta sie, czy jada z wami (oczywiscie, ze jada, wszak robili to przez ponad 20 lat).
            Konsultacje, co robic z dzieckiem, jak je wychowywac, co mu moze dolegac etc. beda na porzadku dziennym.
            Porzadkowanie waszego mieszkania rowniez.

            itd itp.
            Podoba Ci sie ta wizja?
            Po prostu jak dla mnie to Ty masz problem z ustawianiem granic i dopoki nie przedstawisz mu swojej wizji zwiazku i nie postawisz granic dla mamusinej ingenerncji, dopoty raczej nie dawalabym temu szans. A ciekawi mnie tez jaka bedzie reakcja partnera na to stawianie granic, bo obawiam sie, ze pan sie po prostu wtedy zwinie - swoja droga fantastyczny test na sprawdzenie, gdzie w tej hierarchii stoisz.

            "I zgadzam sie, komunikacja to podstawa, dlatego wciaz powraca ten temat, ja probouje gadac, ale wtedy on sie wkurza i mowi "no tak, bo uwazasz mnie za mamisynka, co? tak?! tak wlasnie myslisz?", podnosi glos, i chce jak najszybciej zakonczyc ten niewygodny dla niego temat. "

            Strasznie niedojrzala i gowniarska reakcja. A co by sie stalo, jakbys odpowiedziala "Tak, tak wlasnie mysle". Foch kilkudniowy?
            Rozumiem, ze poki co, nie jestes gotowa do tego, aby to sprawdzac.

            Nie wiem ...

            Ja bym zrobila log out. Moje zycie, to moje zycie i nie lubie sie nim dzielic z czyjas mamusia.
            • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 16:06
              mantis_after_dinner napisała:

              > "nie chce odchodzic, bo to naprawde dobry chlopak. Ja czuje sie jak nigdy, "
              >
              > OK, ale skoro nie chcesz odchodzic, to wyobraz sobie przez chwile wasze zycie z
              > a na przyklad 8 lat.
              > Chcecie wyjechac cala rodzina (na przyklad z Waszym juz malym dzieckiem) na swi
              > eta - partner konsultuje to z rodzicami, ewentualnie pyta sie, czy jada z wami
              > (oczywiscie, ze jada, wszak robili to przez ponad 20 lat).
              > Konsultacje, co robic z dzieckiem, jak je wychowywac, co mu moze dolegac etc. b
              > eda na porzadku dziennym.
              > Porzadkowanie waszego mieszkania rowniez.

              Nie martwie sie o to szczegolnie, poniewaz juz teraz nie ma opcji, zeby jezdzili z nami. Owszem, jezdzili z nim swego czasu, ale teraz nie neguja i nie kwestionuja naszego wspolnego spedzania urlopow/weekendow itp.
              Co do mieszkania to coz...schize mam, boje sie, ze znow ja podkusi, ale obiecala, ze to byl pierwszy i ostatni raz- moze warto dac szanse.

              > Po prostu jak dla mnie to Ty masz problem z ustawianiem granic i dopoki nie prz
              > edstawisz mu swojej wizji zwiazku i nie postawisz granic dla mamusinej ingenern
              > cji, dopoty raczej nie dawalabym temu szans. A ciekawi mnie tez jaka bedzie rea
              > kcja partnera na to stawianie granic, bo obawiam sie, ze pan sie po prostu wted
              > y zwinie - swoja droga fantastyczny test na sprawdzenie, gdzie w tej hierarchii
              > stoisz.
              >
              > "I zgadzam sie, komunikacja to podstawa, dlatego wciaz powraca ten temat, ja pr
              > obouje gadac, ale wtedy on sie wkurza i mowi "no tak, bo uwazasz mnie za mamisy
              > nka, co? tak?! tak wlasnie myslisz?", podnosi glos, i chce jak najszybciej zako
              > nczyc ten niewygodny dla niego temat. "
              >
              > Strasznie niedojrzala i gowniarska reakcja. A co by sie stalo, jakbys odpowiedz
              > iala "Tak, tak wlasnie mysle". Foch kilkudniowy?
              > Rozumiem, ze poki co, nie jestes gotowa do tego, aby to sprawdzac.

              Sprawdzilam, parorkotnie. Owszem, fochy byly grane.
              Ja mu powiedzialam nie raz i nie dwa, ze uwazam, ze to dziwne, ze matka wie o takich rzeczach.
              Ale owszem, mnie tez te rozmowy stresuja.
              Natomiast nie wiem, jak jeszcze ustalac granice. Jak zobaczylam przemeblowana chalupe, od razu byla awantura, gdzie przyznal mi racje (bo sam byl wsciekly), i po ktorej mamuska od razu odstala stosowny ochrzan.
      • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 13:04
        Nie, dziewczyna nie jest do końca ok. O ile frustracja jest zrozumiała, o tyle ukierunkowanie jej na teściową już nie bardzo.


        @korpodziewcze
        Nie cierpię jej
        Za co jej nie cierpisz? Za to że oddycha czy za to że ktoś pisze do niej smsy?

        Kontrolowanie telefonu też jest zachowaniem toksycznym ocierającym się o przemocowość. Gdyby wątek założył facet i napisał że trzepie żonie telefon to pewnie zostałby tu wdeptany w ziemię. Nie wolno tego robić i tyle, dobrze że przynajmniej zdajesz sobie sprawę i starasz się z tym zachowaniem walczyć.


        Z całą pewnością powiedz mu o swoich obawach; bez komunikacji w tak fundamentalnych sprawach związek nie ma sensu. Przemyśl również czy jesteś w stanie akceptować związek z takim człowiekiem, ponieważ biegunowo on się nie zmieni. Może nieco ograniczyć zakres czy częstotliwość kontaktu z biegiem rozwoju Waszego związku, ale będzie on trwał do końca życia.


        Poza tym piszesz że masz 26 lat, on jest 2 lata młodszy czyli ma 24. Z opisu sytuacji wynika, że pan niniejszym rozpoczął dorosłe życie. Nie oczekuj cudów na patyku od razu. Wielkim plusem jest to, że na tym etapie wiele rzeczy może (a nawet musi) się jeszcze dotrzeć.
        • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 13:10
          Nie twierdze, ze jestem ok, zdaje sobie sprawe z problemu, zdaje sobie rowniez sprawe ze swojej manii kontrolowania, walcze z tym.
          Z przemocowoscia bym az tak nie demonizowala. Dlatego usiluje sie ogarnac.

          I zgadzam sie, komunikacja to podstawa, dlatego wciaz powraca ten temat, ja probouje gadac, ale wtedy on sie wkurza i mowi "no tak, bo uwazasz mnie za mamisynka, co? tak?! tak wlasnie myslisz?", podnosi glos, i chce jak najszybciej zakonczyc ten niewygodny dla niego temat.

          Dlatego to ciezka sprawa, bo jak tu o tym gadac...
          • sebalda Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 13:34
            Trzepanie telefonu jest bardzo nie ok, ale tak z ludzkiego punktu widzenia, jakby mi raz coś takiego wpadło w ręce, też bym się bała i pewnie by mnie ciągnęło;)
            Dla mnie pisanie mamie esemesa, że leżę z dziewczyną na kanapie i się całujemy jest jednak dziwne. Takie silne związanie z matką. Preferowanie towarzystwa rodziców ponad rówieśników? To jednak też dziwne. Jestem z dzieciakami bardzo blisko, one mi się zwierzają, ale nie aż tak intymnie i nie tak nagminnie, mimo wszystko.
            A chłopak sam czuje, że jest coś na rzeczy, skoro tak emocjonalnie podchodzi do tematu. Może faktycznie trzeba nad tym pracować stopniowo i dyskretnie, skoro pod innymi względami jest ok, ale ja bym się jednak temu dokładnie przyglądała. Tylko nie przez kontrolowanie go, bo kiedyś to wyjdzie i stracisz (słusznie) jego zaufanie.
          • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 13:55
            Mania kontroli i trzepanie telefonu to są zachowania przemocowe lub przynajmniej solidne zadatki na nie. Nie twierdzę że jesteś przemocowcem, gdybyś nim była to byś pisała "muszę go kontrolować i uważam że to słuszne".
            Jeżeli zdajesz sobie sprawę że to nie jest w porządku to jeszcze całkiem dobrze z Tobą ;)

            > I zgadzam sie, komunikacja to podstawa, dlatego wciaz powraca ten temat, ja pro
            > bouje gadac, ale wtedy on sie wkurza i mowi "no tak, bo uwazasz mnie za mamisyn
            > ka, co? tak?! tak wlasnie myslisz?", podnosi glos, i chce jak najszybciej zakon
            > czyc ten niewygodny dla niego temat.


            Rada praktyczna: nie daj zepchnąć rozmowy na takie tory. Nie chodzi o to czy on jest mamisynkiem/takim/śmakim/owakim. W ogóle nie zaczynaj zdania od "ty jesteś".
            Chodzi o to jak Ty się czujesz w związku z jego zachowaniem; nie sterujesz ręcznie swoimi emocjami, po prostu je odczuwasz. ZAKOMUNIKUJ mu że jego zachowanie wywołuje u Ciebie takie a nie inne reakcje i co w związku z tym.
            Może odpowiedzieć "mam to w doopie" ale jeśli mu na Tobie zależy to raczej tak nie powie.
            Może odpowiedzieć "to idź się lecz", wtedy możesz mu powiedzieć, że to super pomysł, a najskuteczniejsze są terapie we dwoje.
    • kosheen4 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 13:33
      co do życzliwości mamusi, to zachowałabym ostrożność, zwłaszcza do pierwszych poważniejszych konfliktów między wami
      gorsze momenty pojawiają się w każdym związku, i nagle może okazać się, że matce jest łatwiej wbić klina pomiędzy was i będzie w tym bardziej wiarygodna - bo przecież do tej pory była ci taka życzliwa, więc teraz mówi z czystej życzliwości nadal...

      trudno wnioskować po jednym poście w sposób ostateczny, ale przygotuj się na swego rodzaju życie w trójkącie/kwadracie.
      twój facet jest jedynakiem? prędzej czy później trzeba będzie się zmierzyć z wyborami w których w zasadzie jesteś na przegranej pozycji - mamusi trzeba pomóc, dotrzymać towarzystwa w święta, przynieść zakupy. to wszystko to normalne, rodzinne aktywności, ale równocześnie potencjalny obszar zapalny. tak przynajmniej wynika z opisywanej przez ciebie relacji z mamą.

      i jeszcze - niech mnie ktoś poprawi jeśli się mylę, ale uważam, że pominąwszy twoje nastawienie i zazdrość, to przyczyną zaognienia twojego nastawienia do "teściowej" nie jest ona sama, ale twój partner. ona zachowuje się jak standardowa matka jedynaka. jeśli on się nie odpępił, nie wyznaczył granic, to niby dlaczego ona miałaby przestać uczestniczyć w jego życiu?
      wspomniałaś o sytuacji, kiedy samorzutnie posprzątała mieszkanie i poprzestawiała meble, a twój partner wściekłszy się - ustawił ją do pionu. jeśli faktycznie zrozumiała i faktycznie nie będzie wpadać - potwierdzi to moją opinię, że rzecz leży w twoim partnerze. i jeśli coś - oprócz pracy nad sobą - planujesz robić, to zadałabym sobie pytanie, jakie są szanse, że partner się zmieni i jak długo może potrwać u niego wykształcenie emocjonalnej autonomii.
    • blond_suflerka Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 13:55
      Do tego co tu zostało napisane to ja dodam jeszcze taką kwestię. To, że jego zachowanie nie jest standardowe to oczywistość. To symbioza, zbyt silny związek z matką i to nie zmieni się w tydzień. To jest praca na terapie. On tak żył 24 lata, rozumiesz? To są matki, które taki związek z dzieckiem(szczegolnie matki z synami) tworzą od początku.
      Nie chcesz odchodzic bo to dobry chłopak? Nikt nie mowi, ze zly. Ale za to niedojrzały z zaburzoną relacją z matką a to z kolei ma swoje konsekwencje.
      Zwróć uwagę na siebie-piszesz o kilku nieudanych związkach, terapii, depresji. Czytałaś o niedojrzałych osobach, które łączą sie z innymi niedojrzałymi bo właśnie takie wybierają? Jak skończyłaś psychologię to pewnie to wiesz. Skoro kolejny raz trafiasz na faceta z problemami to jest duża szansa, ze to nie przypadek.
      Może najpierw napraw swoje sprawy a dopiero potem z pozycji osoby dojrzałej szukaj faceta.
    • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 14:21
      Tak jeszcze poskładałam kilka drobiazgów o których wspomniałaś:
      - masz skłonności do depresji
      - miałaś jakieś nieudane związki
      - teraz masz nasilony atak zazdrości

      Chłopak chłopakiem, ale warto też przyjrzeć się również sobie samej. Bardzo często ludzie z różnymi nieprzepracowanymi zaburzeniami przyciągają się wzajemnie. Jak u Ciebie z relacjami w domu rodzinnym? Z poczuciem własnej wartości?
      • mantis_after_dinner nie przeginajmy 22.10.13, 14:29
        t1ffany napisała:

        > Tak jeszcze poskładałam kilka drobiazgów o których wspomniałaś:
        > - masz skłonności do depresji
        > - miałaś jakieś nieudane związki
        - to zadna ujma na honorze - prawdopodobnie kazdy z nas mial, zanim znalazl tego/ta, z ktora warto spedzic spory kawal zycia i zalozyc rodzine. To o niczym nie swiadczy. Zakladam ze zwiazek nieudany to taki, ktory z jakichs powodow sie rozpadl (w koncu jakby byl udany, to chyba by przetrwal).

        > - teraz masz nasilony atak zazdrości
        - czy ja wiem, czy taki nasilony? W opisanych okolicznosciach przyrody tez chyba bym miala. Albo moze inaczej: nie tyle bylby to atak zazdrosci, co czulabym ze jestem non-stop podgladana za zgoda, a raczej inicjatywa mojego partnera. W zwiazku powinien istniec jakis minimalnym poziom intymnosci. Tutaj zostal on sprowadzony przez partnera do poziomu absurdalnie minimalnego.
        • t1ffany Re: nie przeginajmy 22.10.13, 15:16
          W opisanych okolicznosciach przyrody tez chyb
          > a bym miala.


          Tylko widzisz, tu masz relacje jednej strony, która być może jest odrobinę zakrzywiona. Dużo ludzi, gdyby miało możliwość czytać wszystkie wiadomości partnera na zewnątrz traktujące o sobie mogłaby poczuć się nieswojo.

          Oczywiście coś jest nie tak. Gdyby pisał do kumpla lub brata "leżymy na kanapie, jak ona ślicznie wygląda" to byłoby trochę zdrowiej, to że pisze to do mamy jest niepokojące.
          Natomiast autonomiczną rzeczą jest to, czy zazdrość wątkodajki wraz z innymi rzeczami o których wspomniałam nie składa się w pewną całość. Tu też warto się przyjrzeć samej sobie, oczywiście nie zakładając niczego z góry.
    • brak.polskich.liter Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 14:54
      Krotka znajomosc, w cholere sygnalow ostrzegawczych, Ty sie wkrecasz w jakies dziwne jazdy, tracisz kontrole nad soba i usilujesz przejac ja nad facetem (to trzepanie telefonu). W dodatku stoisz na z gory przegranej pozycji, zyjac z nieodpepnionym i slabowitym gosciem, w jego mieszkaniu, na jego warunkach. Spojrz, nawet boisz sie centralnie mu powiedziec, co myslisz o tej calej niezdrowej sytuacji - bo spodziewasz sie reakcji, nie?

      Wiej i potraktuj cale zdarzenie jako cenna lekcje zyciowa.
      • aqua48 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 15:01
        W zasadzie to powinnaś mieć pretensję do faceta, a nie do jego matki, czy rodziców. To on nie przeciął pępowiny, nie ma serdecznych znajomych, lub przyjaciół, to on dzwoni, sms-uje, opowiada o intymnych sytuacjach..
        Ja bym to przemyślała bardzo poważnie. Życie w trójkącie jest trudne...
    • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 16:18
      Odpisze bardziej zbiorowo.

      Do t1ffany: znam mechanizm zachowan przemocowych, wlasnie w takim zwiazku bylam przez dluzszy czas. Koles mnie sprawdzal, ale duzo dokladniej, wdeptywal w ziemie, i ogolnie zrobil masakre w psychice.
      Oczywiscie ja wiem, ze trzepanie telefonu nie jest w porzadku, dlatego mam do siebie potem wstret i drecza mnie wyrzuty....

      do kosheen4: mam nadzieje, ze nie bedzie az takich akcji w stylu- mamusi trzeba pomoc z zakupami, trzeba wpasc i posiedziec z nia, czy cos. Mama daje rade, ma duzo kolezanek, sa z jego ojcem bardzo towarzyscy, ogolnie mysle, ze dadza sobie rade...

      do blond_suflerka: czytalam i wciaz czytam o zaburzonych, ktorzy przyciagaja zaburzonych. Dlatego swoje demony staram sie zwalczac, jakos tez rozumiec i dociec ich przyczyn. Nie zostawiam tego tak sobie, o.

      znow do t1ffany: u mnie z relacjami w rodzinie bardzo fajnie. Rodzice wspierajacy, pomocni, sluza rada i pomoca, nie ingeruja jednak w moje zycie. Nic z typu zyjacego zyciem swoich dzieci- maja swoje zycie, pasje, zajecia, ale sa tez dla mnie, kiedy ich potrzebuje.
      Poczucie wlasnej wartosci z kolei srednio. Mysle, ze jest to konsekwencja zwiazku z przemocowcem, w ktorym bylam dluzszy czas, i z ktorego musialam sie dlugo leczyc. On mi czesto wpajal, ze nikt mnie nie bedzie kochal poza nim i mam sie go trzymac, ze bez niego to ja niewiele zdzialam. to, na co rodzice pracowali od dziecka (powtarzali mi, ze jestem wartosciowa, fajna osoba), on potrafil zburzyc jednym komentarzem. Czasem niestety rozne schizy z tamtego zwiazku wracaja.
      Z boku nikt nie pomyslalby, ze moge miec niskie poczucie wlasnej wartosci- masa znajomych, duza pewnosc siebie, dusza towarzystwa i tak dalej.
      Ale w zwiazkach boje sie np., ze facet zostawi mnie dla jakiejs lepszej (chociaz nie jestem jakas "sroce spod ogona").

      do brak.polskich.liter- nie zyje na "jego warunkach", tylko na naszych.
      Poza tym sytuacja mieszkaniowa jest taka, ze zyjemy akurat tam, ale nie jestem pod przymusem mieszkaniowym, ze tak to ujme. I nie, nie boje sie mu "centralnie powiedziec" co i jak. Czy wydaje Ci sie, ze siedze jak mysz pod miotla, bo sie boje pisnac slowko, zeby mnie aby z chalupy nie wywalil? nie przesadzajmy.
      • brak.polskich.liter Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 17:16
        korpodziewcze napisał(a):

        > I nie, nie boje sie mu "centralnie powiedziec" co i jak.

        Acha. To jak sie ma do tego ten fragment z postu zalozycielskiego:

        "Bylo juz pare dziwnych wymian zdan miedzy nami na ten temat, on sie boi, ze ja mysle, ze jest mamisynkiem, ja nigdy „oficjalnie” go tak nie nazwalam, ale pare razy moja frustracja wziela gore i mu powiedzialam, co mysle o takim wypisywaniu do mamy. "

        Wiesz, rozne rzeczy wynikaja z tego fragmentu, ale akurat otwarta komunikacja do nich nie nalezy. Sciemniasz sama przed soba.
        Gdybys nie bala sie reakcji faceta, to prosba, zeby zaprzestal wysylania mamusi dziesiatek esemesikow uj wie po co przeszla by Ci przez gardlo rownie naturalnie, jak prosba, zeby idac do sklepu nie zapomnial kupic soli i srajtasmy, bo i jedno i drugie sie wlasnie konczy.

        > Poza tym sytuacja mieszkaniowa jest taka, ze zyjemy akurat tam, ale nie jestem
        > pod przymusem mieszkaniowym, ze tak to ujme.

        A ktos w ogole cos takiego sugerowal? O przymusie mieszkaniowym? Tom sie zdziwila.
        Pare osob, w tym ja, odnioslo sie do tego, co napisalas - ze mieszkasz w mieszkaniu faceta.
        Kupionym przez mamusie, umeblowanym przez mamusie, do ktorego mamusia wpada, jak ma ochote, albo zeby poprzestawiac mu graty pod jego nieobecnosc, jak jej ulanska fantazja podyktuje. Co przeszkadza Ci na tyle, ze zakladasz o tym watek na forum.
        Wiec mieszkanie "na Waszych warunkach" to Twoje pobozne zyczenia, obawiam sie.

        > Czy wydaje Ci sie, ze siedze jak mysz pod miotla, bo sie
        > boje pisnac slowko, zeby mnie aby z chalupy nie wywalil?

        Nie.
        Ale wyraznie czegos sie boisz - np. uslyszec pewne rzeczy, z ktorymi musialabys sie zmierzyc, swiadczacych o tym ze jednak nie jestes numerem 1 na liscie priorytetow Twojego faceta.
        • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 17:26
          brak.polskich.liter napisała:

          > korpodziewcze napisał(a):
          >
          > > I nie, nie boje sie mu "centralnie powiedziec" co i jak.
          >
          > Acha. To jak sie ma do tego ten fragment z postu zalozycielskiego:
          >
          > "Bylo juz pare dziwnych wymian zdan miedzy nami na ten temat, on sie boi, ze ja
          > mysle, ze jest mamisynkiem, ja nigdy „oficjalnie” go tak nie nazwa
          > lam, ale pare razy moja frustracja wziela gore i mu powiedzialam, co mysle o ta
          > kim wypisywaniu do mamy. "
          >
          > Wiesz, rozne rzeczy wynikaja z tego fragmentu, ale akurat otwarta komunikacja d
          > o nich nie nalezy. Sciemniasz sama przed soba.
          > Gdybys nie bala sie reakcji faceta, to prosba, zeby zaprzestal wysylania mamusi
          > dziesiatek esemesikow uj wie po co przeszla by Ci przez gardlo rownie naturaln
          > ie, jak prosba, zeby idac do sklepu nie zapomnial kupic soli i srajtasmy, bo i
          > jedno i drugie sie wlasnie konczy.
          >
          > > Poza tym sytuacja mieszkaniowa jest taka, ze zyjemy akurat tam, ale nie j
          > estem
          > > pod przymusem mieszkaniowym, ze tak to ujme.
          >
          > A ktos w ogole cos takiego sugerowal? O przymusie mieszkaniowym? Tom sie zdziwi
          > la.
          > Pare osob, w tym ja, odnioslo sie do tego, co napisalas - ze mieszkasz w mieszk
          > aniu faceta.
          > Kupionym przez mamusie, umeblowanym przez mamusie, do ktorego mamusia wpada, ja
          > k ma ochote, albo zeby poprzestawiac mu graty pod jego nieobecnosc, jak jej ula
          > nska fantazja podyktuje. Co przeszkadza Ci na tyle, ze zakladasz o tym watek na
          > forum.
          > Wiec mieszkanie "na Waszych warunkach" to Twoje pobozne zyczenia, obawiam sie.
          >
          > > Czy wydaje Ci sie, ze siedze jak mysz pod miotla, bo sie
          > > boje pisnac slowko, zeby mnie aby z chalupy nie wywalil?
          >
          > Nie.
          > Ale wyraznie czegos sie boisz - np. uslyszec pewne rzeczy, z ktorymi musialab
          > ys sie zmierzyc, swiadczacych o tym ze jednak nie jestes numerem 1 na liscie pr
          > iorytetow Twojego faceta.
          >

          Mysle, ze tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono.
          Latwo jest komus mowic, ze prosba o zaprzetsaniu bombardowania matki smskami powinna byc rownie prosta jak kupno papieru toaletowego.
          Ja uwazam, ze jak zaczne nagle gwaltownie dzialac w ten sposob, wymuszac, to odniesie to znacznie gorszy skutek. Sama tez staje okoniem jak sie do mnie ktos, mowiac brzydko, zwala i jeszcze mowi, ze mam przestac robic to czy tamto.

          Matka mieszkanie mu umeblowala, ale nie wedlug siebie, tylko wg. niego. Do tej pory narzeka ona np. na kolor scian, ale "skoro tak chcial, to tak ma, ona nie miala prawa glosu". To tak zeby byla jasnosc.

          To, ze wpadla i poprzestawiala, bylo owszem, slabe.
          Przez caly czas mojego mieszkania tam nie zachowywala sie tak. Wydawala sie szanowac fakt, ze on juz tam sam nie mieszka. Tylko tym razem cos ja podkusilo. A co to cholera wie. Moze chciala zaznaczyc teren. A moze zrobila to, jak sadzi (a jakze, wiedzialam, ze tak bedzie sie tlumaczyc) z "dobrego serca".

          No to co radzisz? Skoro wg. Ciebie sciemniam sama przed soba.
          Szukam tutaj tez porad typu "obuchem w leb", wszak wiadomo, ze milosc nas troche potrafi zamroczyc i czlowiek wielu rzeczy widziec nie chce.

          powiedziec "ej stary, przestan matce smsiki wypisywac i wez sie ogarnij", i jeszcze spytac, czyjestem na 1 miejscu.
          Oczywiscie powie, ze jestem.
          • brak.polskich.liter Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 17:58
            Radze to, co juz Ci radzilam 2 posty temu.
            Zebys sie ewakuowala. A w kazdym razie zaczela przezwyczajac sie do mysli, ze Wasz zwiazek moze niekoniecznie byc do grobowej deski (BTW - zwiazki zawierane w wieku 23-26 lat rzadko kiedy sa i to jest calkowicie normalne).

            Uwierz na slowo - jesli w bardzo swiezym zwiazku, kiedy to ludzie sa jeszcze na etapie "jak on/ona slicznie kopie ten stol", sa takie jazdy bez trzymanki, to za jakis czas skala problemow i amplituda jazd sie nasili.
            I to nie jest tak, ze jego stara jest potworem, a on jest obrzydliwym nic niewartym mamincycem. Ale kombinacja jego slabosci i braku umiejetnosci/checi stawiania granic, Twoich deficytow pewnosci siebie i tendencji do znaczenia terenu przez jego matke jakos nie wrozy happy endu.
        • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 17:31
          A ktos w ogole cos takiego sugerowal? O przymusie mieszkaniowym? Tom sie zdziwila.
          Pare osob, w tym ja, odnioslo sie do tego, co napisalas - ze mieszkasz w mieszkaniu faceta.
          Kupionym przez mamusie, umeblowanym przez mamusie, do ktorego mamusia wpada, jak ma ochote, albo zeby poprzestawiac mu graty pod jego nieobecnosc, jak jej ulanska fantazja podyktuje. Co przeszkadza Ci na tyle, ze zakladasz o tym watek na forum.
          Wiec mieszkanie "na Waszych warunkach" to Twoje pobozne zyczenia, obawiam sie.


          Oo, good point, celnie.
          Przecież 24-latek nie kupił sobie mieszkania za swoje. Skoro mamcia mu kupiła to fakt że przyszła posprzątać i poustawiać graty (które też pewnie kupowała) nie jest szczególnie szokujący. Synuś wrócił i nakrzyczał: mama, czemu żeś poprzestawiała? Przecież my się tu w dom bawimy! W samodzielny dom!

          Skoro nie ma "przymusu mieszkaniowego" to może spróbujcie zamieszkać gdzieś indziej, choćby tymczasowo? Sprawdzić reakcję chłopaka na taki pomysł warto.
          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 17:37
            Dlaczego mam wrazenie, ze to jakas ironia?
            Bo jestem mloda, to sie zaraz "bawie" w dom?
            Ok, oni kupili, ale mamy prace, na jedzenie, dom jest zadbany, nie potrzebna nam tam ingerencja, dajemy rade.
            Rodzice czasem kupuja dzieciom mieszkania, jak maja kase- fajnie, ze ci mieli taka szanse.
            Natomiast jak kupuja jemu mieszkanie, to chyba powinni tak je traktowac...ze to od teraz jego mieszkanie i jakies poszanowanie prywatnosci sie nalezy.

            No moze ja jestem naiwna, ale znam mlodych ludzi, ktorym rodzice kupili, albo chociaz pomogli te mieszkania kupic, i jakos potem sie nie wtracali...

            Ale moze to tak w idealnym swiecie tylko.

            t1ffany napisała:

            > A ktos w ogole cos takiego sugerowal? O przymusie mieszkaniowym? Tom sie zdz
            > iwila.
            > Pare osob, w tym ja, odnioslo sie do tego, co napisalas - ze mieszkasz w mieszk
            > aniu faceta.
            > Kupionym przez mamusie, umeblowanym przez mamusie, do ktorego mamusia wpada, ja
            > k ma ochote, albo zeby poprzestawiac mu graty pod jego nieobecnosc, jak jej ula
            > nska fantazja podyktuje. Co przeszkadza Ci na tyle, ze zakladasz o tym watek na
            > forum.
            > Wiec mieszkanie "na Waszych warunkach" to Twoje pobozne zyczenia, obawiam sie.
            >

            >
            > Oo, good point, celnie.
            > Przecież 24-latek nie kupił sobie mieszkania za swoje. Skoro mamcia mu kupiła t
            > o fakt że przyszła posprzątać i poustawiać graty (które też pewnie kupowała) ni
            > e jest szczególnie szokujący. Synuś wrócił i nakrzyczał: mama, czemu żeś poprze
            > stawiała? Przecież my się tu w dom bawimy! W samodzielny dom!
            >
            > Skoro nie ma "przymusu mieszkaniowego" to może spróbujcie zamieszkać gdzieś ind
            > ziej, choćby tymczasowo? Sprawdzić reakcję chłopaka na taki pomysł warto.
            • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 17:50
              Tak, to było trochę z przymrużeniem oka pisane, nie bierz tego do siebie. Tu bardziej chodziło mi o to co mogła sobie taka mamusia pomyśleć ;)

              Myślę że taki wariant mieszkaniowy sprzyja nieodpępowieniu i nie jest szczególnie fortunny. Powstaje pewna zależność oparta na niedopowiedzianej wdzięczności. Z jednej strony syn matce nie będzie za bardzo pyskował, z drugiej strony matka czuje się w mieszkaniu syna jak u siebie trochę bardziej niż powinna.

              Zapytaj czy myślał kiedykolwiek o wynajęciu tego mieszkania i wyprowadzce. Najlepiej poza bliski zasięg mamusi. Sprawdź czy zareaguje paniką.
              • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 18:00
                Spoko, ja na pewno tez za bardzo sie emocjonuje, wszak temat jest dla mnie tematem zapalnym ;)
                potem dotarlo do mnie, ze niekoniecznie to szpila, tylko uswiadomienie mi, co mysli mamusia chlopa :)
                Coz, on sam wielokrotnie wspominal, ze moze wyniesmy sie za granice. Teraz bylismy na urlopie w miejscu, gdzie mieszkalam 5 lat (studiowalam za granica). I on to by sie tam chcial przeprowadzic. Wlasciwie w ogole nie reaguje panika na przeprowadzke, na taka wizje. On to moze by i nawet chcial.
                Ale to nawet ja mu wtedy powiedzialam "a kto sie zajmie Twoimi rodzicami, jak Ty sam jeden jedyny?".

                Natomiast wlasnie takie akcje zaburzaja mi mozliwosc racjonalnej oceny i zaklasyfikowania go jednoznacznie jako mamisynka.
                Bo np. opcja wyprowadzki za granice jego kreci. To juz mnie mniej. Ja juz 5 lat mieszkalam za granica, wiecej nie chce. Nie mam natury emigranta.

                No dziwny przypadek z tym moim chlopiszczem.



                t1ffany napisała:

                > Tak, to było trochę z przymrużeniem oka pisane, nie bierz tego do siebie. Tu ba
                > rdziej chodziło mi o to co mogła sobie taka mamusia pomyśleć ;)
                >
                > Myślę że taki wariant mieszkaniowy sprzyja nieodpępowieniu i nie jest szczególn
                > ie fortunny. Powstaje pewna zależność oparta na niedopowiedzianej wdzięczności.
                > Z jednej strony syn matce nie będzie za bardzo pyskował, z drugiej strony matk
                > a czuje się w mieszkaniu syna jak u siebie trochę bardziej niż powinna.
                >
                > Zapytaj czy myślał kiedykolwiek o wynajęciu tego mieszkania i wyprowadzce. Najl
                > epiej poza bliski zasięg mamusi. Sprawdź czy zareaguje paniką.
                • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 18:27

                  > Coz, on sam wielokrotnie wspominal, ze moze wyniesmy sie za granice. Teraz byli
                  > smy na urlopie w miejscu, gdzie mieszkalam 5 lat (studiowalam za granica). I on
                  > to by sie tam chcial przeprowadzic. Wlasciwie w ogole nie reaguje panika na pr
                  > zeprowadzke, na taka wizje. On to moze by i nawet chcial.


                  Faktycznie, może wkładanie go do szufladki z napisem "mamisynek" jest przedwczesne. Wieszczenie jakiegoś Placu Zbawiciela i rady typu wyloguj i zamknij krzyżykiem są chyba trochę na wyrost. Natomiast samo zestawienie jego ciasnej więzi z matką z Twoim brakiem odporności może grozić paskudnymi kwasami.

                  Macie inne punkty zapalne w związku? Czy w ciągu tego roku miałaś okazję przećwiczyć jak wygląda między Wami komunikacja w kryzysie?
                  Na krótką metę samą sprawę matki bym odłożyła i skupiła się właśnie na komunikacji.
                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 18:47
                    Dlatego wlasnie nie do konca zgadzam sie z wkladaniem go do tejze szufladki i mowieniem, ze mam zwijac mandzur i uciekac, gdzie pieprz rosnie...
                    Dla mnie sam fakt tego, ze powiedzial matce, ze ma juz nigdy nie przychodzic kiedy nas nie ma, bez zapowiedzi, jest duzym krokiem naprzod. Wszak wczesniej matka mogla tam wpadac kiedy chciala. Zwl. jak miala jakies sprzeczki z jego ojcem- wtedy lubila sobie tam przyjsc, pomyslec.
                    Teraz zostalo jej powiedziane, ze sytuacja z deczka inna, i zeby pohamowala rumaki. To chyba jest stawianie granic?
                    Moze bedzie trzeba podjac jeszcze kilka takich prob, zanim ona to zrozumie, ale chyba proba jest juz jakims postepem.

                    Co do komunikacji, to jest calkiem niezle. Oobje jestesmy dosc wybuchowi, wiec trzeba bylo wypracowac sposoby radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych.
                    Kiedys byly ciche dni, ale zakomunikowalam, ze czuje sie wtedy podle, odsuwam sie od niego, i wlasciwie to wcale nie kreci mnie udawanie, ze sie nie znamy, mieszkajac razem.
                    Teraz jak jest klotnia (chociaz nie klocimy sie jakos bardzo), to najpierw dajemy sobie czas, zeby ochlonac, a potem tlumaczymy sobie, co nas zabolalo i czego chcielibysmy unikac w przyszlosci.
                    Kiedys nie przepraszal, teraz to robi, bo wie, ze to dla mnie wazne.
                    Umie sie przyznac do bledu.
                    Jesli o to chodzi, nie jest zle.

                    Ale wlasnie matka jest tematem zapalnym. Co nie znaczy, ze go nie poruszam. Mimo, iz wiem, ze wtedy znow bedzie ostra wymiana zdan.
                    Ale co jakis czas powracam do tego.
                    Zwl. ze, stety albo niestety, lubie drazyc.

                    t1ffany napisała:

                    >
                    > > Coz, on sam wielokrotnie wspominal, ze moze wyniesmy sie za granice. Tera
                    > z byli
                    > > smy na urlopie w miejscu, gdzie mieszkalam 5 lat (studiowalam za granica)
                    > . I on
                    > > to by sie tam chcial przeprowadzic. Wlasciwie w ogole nie reaguje panika
                    > na pr
                    > > zeprowadzke, na taka wizje. On to moze by i nawet chcial.

                    >
                    > Faktycznie, może wkładanie go do szufladki z napisem "mamisynek" jest przedwcze
                    > sne. Wieszczenie jakiegoś Placu Zbawiciela i rady typu wyloguj i zamknij krzyży
                    > kiem są chyba trochę na wyrost. Natomiast samo zestawienie jego ciasnej więzi z
                    > matką z Twoim brakiem odporności może grozić paskudnymi kwasami.
                    >
                    > Macie inne punkty zapalne w związku? Czy w ciągu tego roku miałaś okazję przećw
                    > iczyć jak wygląda między Wami komunikacja w kryzysie?
                    > Na krótką metę samą sprawę matki bym odłożyła i skupiła się właśnie na komunika
                    > cji.
              • aandzia43 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 20:46
                Myślę że taki wariant mieszkaniowy sprzyja nieodpępowieniu i nie jest szczególn
                > ie fortunny. Powstaje pewna zależność oparta na niedopowiedzianej wdzięczności.
                > Z jednej strony syn matce nie będzie za bardzo pyskował, z drugiej strony matk
                > a czuje się w mieszkaniu syna jak u siebie trochę bardziej niż powinna.

                Wiesz co, szczęka mi opadła. Skąd ci przyszło do głowy, że normą jest szarogęszenie się z jednej strony i chora zależność oparta na poczuciu wdzięczności z drugiej w sytuacji darowanego/odziedziczonego mieszkania? :-O Dziwaczne jakieś i nie z tej ziemi rozumowanie. Jak świat światem ludzie pokoleniami przekazują sobie dobra, to jest właśnie norma obyczajowa i ekonomiczna, i jakoś niekoniecznie automatycznie włażą obdarowanym na głowę z tego powodu czy nie potrafią się odpępnić. Po kiego grzyba ma się chłopak wyprowadzać z chałupy? To nie w tym problem.
                • verdana Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 20:52
                  Ja też nie rozumiem. Mieszkanie moich dzieci jest moich dzieci. W życiu nie przyjdę nie zaproszona i na 100% nie czuję sie tam, jak u siebie w domu. Dlaczego miałabym sie czuć? W ten sam sposób mogłabym zabrać najmłodszemu laptopa, no bo go przecież kupiłam, to jest mój.
                  Bzdura jakaś.
                • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 00:25
                  > Wiesz co, szczęka mi opadła. Skąd ci przyszło do głowy, że normą jest szarogęsz
                  > enie się z jednej strony i chora zależność oparta na poczuciu wdzięczności z dr
                  > ugiej w sytuacji darowanego/odziedziczonego mieszkania? :-O


                  Z obserwacji, z praktyki życiowej. To nie chodzi o to że to jest norma, chodzi o to że to się zdarza, całkiem nierzadko. Teoria sobie, praktyka sobie.
                  Wielu rodziców kupuje mieszkania lub buduje latorośli dodatkowe pięterko w swoim domu. Z oddzielnym wyjściem oczywiście. Do tego deklaruje że nie będzie wpieprzania oczywiście. Teoretycznie.

                  Praktycznie lepiej, higieniczniej wić gniazdo samemu, lub jeśli dostawać, to od wcześniejszego pokolenia, od dziadków. Gniazdo darowane od rodziców, w szczególności takie rzut czapką od nich łatwo katalizuje problemy. Zaś takie jak wątkodajki katalizuje szczególnie mocno.
      • korpodziewcze Re: OT bardzo spodobalo mi sie to :) 22.10.13, 16:31
        Zalezy z czym- z tym, ze uwazam, ze to nasze?
        Pewnie, formalnie nie nasze.
        Jak juz napisalam wyzej, nie mam przymusu, wiec nie jest tak, ze polecialam na mieszkanie.
        A, i uznalam, ze nie ma konkretnego czasu, po ktorym mozna albo nie mozna zamieszkac razem.
        Akurat nie czuje, ze to byl jakis zly krok.

        Proza zycia poki co nas nie zabija.


        mantis_after_dinner napisała:

        > "Ma swoje mieszkanie, w którym mieszkamy razem."
        > .
        > .
        > .
        > "Weekendy spedzalismy u niego w mieszkaniu, które teraz jest naszym wspólnym."
        >
        > A nie zapedzilas sie za bardzo, jak na zwiazek z rocznym stazem?
        > Jak widac mamusia uwaza inaczej ...
    • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 16:28
      I tak naprawde, sama nie wiem, jak dokladnie okreslic mojego faceta i ich relacje rodzinne...

      Rodzice sami wpadli na to, zeby kupic mu mieszkanie, zeby sie syn usamodzielnil. Byl jakis czas za granica, tam go odwiedzili, zobaczyli, ze daje rade, kupili mieszkanie. On sie wyprowadzil majac 23 lata, dosc szybko. Rodzicom chyba sie to nawet podobalo- czyli nie trzymali go na sile.

      Z mama rozmawia bardzo duzo, ale czesto tez konsultuje np, sprawy pracowe- pracuja w tej samej branzy, mama ma duze doswiadczenie, on jest swiezakiem, czesto sie jej radzi. Maja mase tematow pracowych wlasnie.

      Mama jednakze wie zdecydowanie za duzo. Zna wszystkich jego znajomych z imienia i nazwiska, zna szczegoly z zycia tych ludzi. Kiedys, kiedy bylismy u nich na obiedzie, spytala "a ten Twoj kolega X to nadal tak seksualnie wykorzystuje kolezanke Y?" (jakis jego kumpel sypial dosc niezobowiazujaco z dziewczyna, co moj facet pow. mamie, chyba jako zart, bo ten koles ogolnie ma opinie rozwiazlego). Ja potem swojemu facetowi powiedzialam "to nienormalne, ze twoja matka wie takie rzeczy, naprawde nienormalne, spasuj.". On jakos sie tam bronil, ze przeciez spokojnie, ze tylko zarty...jak dla mnie- too much.

      Dodatkowo, nie jest typem, ktoremu trzeba gotowac, sprzatac, i w ogole. Akurat u nas gotuje on, bo to jego wielka pasja, on sie na tym zna, ja nie. W sprztaniu tez pomaga, nie oczekuje, ze bedzie zrobione i podane (i dzieki Bogu).

      Od kiedy ze mna mieszka, znacznie spasowal z mowieniem mamie o intymnych szczegolach, naszym calowaniu, przytulaniu i tak dalej. Ale we mnie obawa zostala, w koncu jak wtedy to zobaczylam, to zamarlam...

      Jego reakcja na prze-organizowanie naszego domu tez byla raczej pozytywna- wkurzyl sie i uswiadomil mamie, ze potrzebujemy prywatnosci i chcialby, zebym sie tam dobrze czula. Matka wydaje sie rozumiec.

      Ogolnie rodzice to dosc ogarnieci, madrzy ludzie. Dodatkowo sa zadbani, dbaja o wyglad, chadzaja do kina, knajp. Sami mowia, ze przezywaja "druga mlodosc" i ze sa "na nowo w sobie zakochani".

      Niemniej, jego ojciec przez dlugi czas mial momenty, kiedy oddalal sie od rodziny, celem przemyslenia swoich problemow. Wtedy mame to podobno bardzo bolalo. I ja tutaj czesciowo upatruje przyczyn tej symbiozy- zapewne czynila wtedy z ukochanego jedynego syna swojego pocieszacza.

      Jeszcze cos- ona czesto mu powtarza "bo mam tylko Ciebie jednego/bo tylko Ciebie mamy", "musisz miec jak najlepiej, w koncu mamy tylko Ciebie". Zapewne takimi gadkami tez mu wtlacza do glowy, ze maja tylko jego, wiec on musi byc jak najlepszy0 w jego rozumieniu- spowiadac sie ze wszystkiego....

      nie wiem sama co myslec.
      • paris-texas-warsaw Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 17:52
        Korpodziewcze:), fajny nick:)

        To co opisujesz, to Preludium. Związek trwa dopiero rok. Wszystko pięknie, tylko jakiś tam element Ci nie pasuje. Kilka dziwnych zdarzeń, ale nie za wiele - jak to na poczatku filmów grozy;) Raczej muzyka w tle trochę już przeraża;) Owszem, jedno zdarzenie z innego świata - przestawione meble. No, powiedzmy surrealizm. W następnych aktach i prologu może byuć różnie. Faktycznie jak czegoś jest w jednej dziedzinie za dużo, to w drugiej zazwyczaj za mało. Ale to pewnie jakieś faktyczne problemy by zidentyfikowały. Albo dobry psycholog juz teraz.
        Wg mnie najlepiej w takiej sytuacji słuchać intuicji. Jesli coś Ci nie gra, to pewnie już nie zagra. To mogą nie być faktyczne problemy - bo te sms'y nimi wg mnie nie są, ale to może byc Twoja wizja ideału faceta, wizja prywatności, odrębności, etc.
        Słuchaj intuicji!
    • schere Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 20:10
      Jakby mi syn przysłał sms, że "właśnie leży na kanapie i się całuje" ... to bym chyba trupem padła z zażenowania.
      Młoda jesteś po co się tak męczyć? Wyobraź sobie, że za parę lat zdecydujecie się na dziecko - to dopiero będzie się działo.
      Naprawdę chce ci się bawić w doprowadzenie faceta do dorosłości?
      I po co on cię tak prowokuje: "powiedz że jestem maminsynkiem, powiedz". No to mu powiedz.
      Z mamusią nie wygrasz, ona miała ponad 20 lat na ugruntowanie tej chorej relacji.
      Świeżo zakochany chłopak to nie ma głowy zadzwonić do rodziców, a co dopiero szczegółowo relacjonować każdą randkę.
      Dziewczyny dobrze ci radzą ewakuację, a terapię chłopakowi niech przeprowadzi specjalista.
      • verdana Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 20:34
        Drogie Dziewczę!
        Ja z tej drugiej strony barykady - mój syn ma mieszkanie kupione przez nas, do którego wyprowadził się mając lat 19, ma narzeczoną, z którą mieszka od dwóch lat, wykonujemy zbliżony zawód, więc też czasem prosi o radę. Tyle, ze nie jedynak.
        I cóż zatem Ci powiem? Masz rację pisząc "patologiczna" - ale to nie jest zazdrość, to mamusia. Twoje uczucia sa jak najbardziej adekwatne do sytuacji. Tak, jak jestem wrogiem przetrzepywania telefonu, tak zrobiłabym w tym wypadku wyjątek. Ty nie szukasz dowodów zdrady, tylko niedyskrecji, która dotyczy bezpośrednio Ciebie. Jeśli całujesz sie z chłopakiem, to nie z jego mamusią - masz prawo do tego, aby takie rzeczy nie wychodziły bez Twojej zgody poza Was oboje. Przemeblowanie mieszkania jest groźne - oznacza to, że mamusia nie pogodziła sie z dorosłością syna.
        Ja bym w tym wypadku nie zrywała, ale była też ostrożna z planowaniem.Jedyne, co przemawia na korzyść chłopaka, to fakt, ze o ile dobrze liczę - dopiero rok mieszka poza domem, wiec jeszcze nie wyzbył sie pewnych przyzwyczajeń, ze reaguje na zbyt daleko idącą ingerencję. Poczekaj w jakim kierunku to sie rozwinie - czy uda Ci sie przekonać faceta, zę jest przede wszystkim Twoim partnerem, a nie synkiem mamusi i mamusia może byc najukochańsza, ale nie może mu włazić do łóżka. Za rok powinnaś już wiedzieć, czy coś sie zmieniło. Nie? To uciekaj. Tak? To warto inwestować dalej w związek.
        No i nie daj sobie wmówić, że z Tobą jest coś nie w porządku.
    • aandzia43 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 21:04
      Mogę jeszcze rzutem dobrej woli zrozumieć zgodę syna na wpadanie do domu pod jego nieobecność (no dobra, kwiatki podlać, skontrolować czy kran nie cieknie, wrzucić smakołyk do lodówki) - to się jeszcze mieści w schemacie samopomocy wewnątrzrodzinnej. Kiedy syn mieszka sam, ma się rozumieć. Ale w moim rozumieniu męskości nie mieszczą się słodkie esemesiki wysyłane do matki, babki, ciotki ileś tam razy dziennie oraz, o zgrozo, esemesy z randki na temat jej przebiegu! No nei mieszczą się i już! Zanim zaczęłam rozkminiać postać matki pomyślałam: ale infantylny typ. Dziecinada. To mężczyzna czy zakochany w mamusi siedmiolatek?
    • feronique Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 21:47
      Współczuję. Mój pierwszy chłopak miał problem uzależnienia od mamusi, która do tego bardzo ładnie nim manipulowała, stosowała szantaże emocjonalne i inne takie, no i mimo że była dla mnie zawsze przemiła i uważała, że mnie uwielbia, to jednak była główną przyczyną rozpadu związku (a facet po szkodzie zmądrzał i zrozumiał, że jednak miała rację, twierdząc, że ich stosunki nie mieszczą się w szeroko pojętej normie).
      Nie dziwię Ci się, że nie cierpisz jego matki - mądra, dorosła kobieta powinna sobie świetnie zdawać sprawę, że dorosły syn, jeszcze na dodatek będący w stałym związku, powinien już tę matkę zostawić w świętym spokoju i skoro on nie ma siły na odcięcie pępowiny, to ona sama powinna to zrobić i kazać mu się zająć partnerką oraz własnym, dorosłym życiem, a nie wypisywaniem miłosnych smsów do mamusi.
      Ja na Twoim miejscu zrobiłabym karczemną awanturę i tyle. Ale wiem z doświadczenia, że to mało skuteczna metoda. Mojemu dawnemu byłemu dopiero terapia uświadomiła, że ma problem. A dodam tylko, że byliśmy dużo młodsi niż Wy teraz. Potem już unikałam jak ognia facetów uzależnionych od mamy.
      • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 23:09
        No nie wiem, jeśli jestes w stanie zdzierżyc tą relację emocjonalnie, to trwaj w niej dalej..., ja bym na Twoim miejscu nie dała rady, jak dla mnie ten facet jest do spuszczenia, jemu następne 20 lat zajmie odpępowienie się od mamusi, a w tym czasie Ty będziesz sobie szarpała swoje nerwy. Jak dla mnie MASAKRA. Facet dzidzius...
        • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 23:15
          a z tym zdaniem brakpolskichliter zgadzam się w 100 %:

          "I to nie jest tak, ze jego stara jest potworem, a on jest obrzydliwym nic niewartym mamincycem. Ale kombinacja jego slabosci i braku umiejetnosci/checi stawiania granic, Twoich deficytow pewnosci siebie i tendencji do znaczenia terenu przez jego matke jakos nie wrozy happy endu."
          • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 23:20
            a to co napisała verdana, jest b. trafne:

            "I cóż zatem Ci powiem? Masz rację pisząc "patologiczna" - ale to nie jest zazdrość, to mamusia. Twoje uczucia sa jak najbardziej adekwatne do sytuacji. Tak, jak jestem wrogiem przetrzepywania telefonu, tak zrobiłabym w tym wypadku wyjątek. Ty nie szukasz dowodów zdrady, tylko niedyskrecji, która dotyczy bezpośrednio Ciebie. Jeśli całujesz sie z chłopakiem, to nie z jego mamusią - masz prawo do tego, aby takie rzeczy nie wychodziły bez Twojej zgody poza Was oboje. Przemeblowanie mieszkania jest groźne - oznacza to, że mamusia nie pogodziła sie z dorosłością syna.
            Ja bym w tym wypadku nie zrywała, ale była też ostrożna z planowaniem.Jedyne, co przemawia na korzyść chłopaka, to fakt, ze o ile dobrze liczę - dopiero rok mieszka poza domem, wiec jeszcze nie wyzbył sie pewnych przyzwyczajeń, ze reaguje na zbyt daleko idącą ingerencję. Poczekaj w jakim kierunku to sie rozwinie - czy uda Ci sie przekonać faceta, zę jest przede wszystkim Twoim partnerem, a nie synkiem mamusi i mamusia może byc najukochańsza, ale nie może mu włazić do łóżka. Za rok powinnaś już wiedzieć, czy coś sie zmieniło. Nie? To uciekaj. Tak? To warto inwestować dalej w związek.
            No i nie daj sobie wmówić, że z Tobą jest coś nie w porządku."
            • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 22.10.13, 23:41
              Co do trzepania telefonu, masz pełne podstawy by to robic, więc nie obwiniaj się za to. Odnośnie Twojego wchodzenia w relacje z problemowymi facetami, nad tym bym się zastanowiła, byc może ze nawet na terapii, bo skąd masz ciągoty do takich popaprańców???? (aktualny pan tez do końca NORMALNY nie jest) skoro Twoja rodzina jest świetna i dzieciństwo miałaś udane? Moze powinnaś pogrzebac w przeszłości?
                • feronique Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 08:00
                  > Nope. Nikt nie ma prawa wbrew Twojej woli trzepać Twojego telefonu. To jest bez
                  > dyskusyjne.

                  I jeśli np. mąż podejrzewa, że żona go zdradza lub na odwrót, próby rozmów nic nie dają, bo to drugie idzie w zaparte albo robi z tego pierwszego wariata (już abstrahując od tego, że przeważnie poruszenie tematu wprost oznacza, że druga osoba się zacznie tak czaić, że już nigdy niczego się nie dowiemy, chyba że na rozprawie rozwodowej), to co należy zrobić Twoim zdaniem? Wynajęcie detektywa lub śledzenie to Twoim zdaniem mniejsze naruszenie prywatności? Ja tam myślę, że gdyby mąż podejrzewał, że robię coś, co mogłoby naszemu związkowi zagrażać, to ma pełne prawo do przeszukania mi telefonu, komputera i kieszeni. A tutaj działania partnera mogą być dla związku destrukcyjne w skutkach.
                  • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 08:27

                    > I jeśli np. mąż podejrzewa, że żona go zdradza lub na odwrót, próby rozmów nic
                    > nie dają, bo to drugie idzie w zaparte albo robi z tego pierwszego wariata


                    Zasugerować że dalsze uchylanie się od rozmowy i wyjaśnienia niejasności będzie skutkowało separacją?

                    Racjonalizowanie przemocy jest bardzo złym tropem. Nie ważne czy chodzi o bicie, przeglądanie telefonu, czytanie pamiętnika czy cokolwiek innego. Owszem, są sytuacje ekstremalne, zagrażające życiu lub zdrowiu które to jakoś uzasadniają, ale to są wyjątki.

                    Oczywiście jest to też kwestia środowiska. Są takie gdzie zachowania przemocowe są akceptowalną normą, wręcz sposobem komunikacji, a listy uzasadnień dlaczego on musiał ją zbić albo ona przetrzepać mu telefon są długie i rozbudowane.
                    Dla mnie zachowanie przemocowe (nie ważne czy partner by mnie uderzył czy trzepał mi telefon) jest powodem nawet do tego by natychmiastowo zakończyć związek.
                • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 08:24
                  Bezdyskusyjne to jest może dla Ciebie tiffany, dla mnie nie jest. Sprawdzałabym podobnie jak autorka wątku granice w wykonaniu tego pana, a koleś przekracza granice nagminnie. Pisanie mamusi o lezeniu na kanapie i całowaniu się z dziewczyną jest poniżej wszelkiej dopuszczalnej normy. Pytanie o czym jeszcze ten niedojrzały koleś mamusi wypisuje i opowiada. Dla mnie to nie chłop, to małe dziecko.
                  • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 08:33
                    Pisanie mamusi o lezeniu na kanapie i całowaniu się z dziewcz
                    > yną jest poniżej wszelkiej dopuszczalnej normy.


                    I w odpowiedzi na zachowanie poniżej normy trzeba się dostosować? Co to wniesie?
                    Kiedyś słyszałam tłumaczenie (kobiety!) że jak bije mąż to należy mu pluć do herbaty. Bez urazy, ale dla mnie ten kierunek myślenia jest z doopy.
                    • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 09:32
                      Autorka ma watpliwosci odnośnie faceta, stąd to trzepanie telefonu, zastanawia się czy jest maminsynkiem. To trzepanie ma określony cel tj. sprawdzenie jak daleko posuwa się facet w swoich zachowaniach w stosunku do mamusi i jak wiele z ich życia intymnego/prywatnego ujawnia matce. W inny sposób cięzko jej się będzie tego dowiedziec, facet się przeciez nie przyzna, stąd takie działanie. Rozumiem, że ma to na celu ustalenie czy warto w to dalej brnąc czy tez nalezy sobie pana odpuscic... Jezeli autorka nie zamierza sobie pana odpuszczac a dalej zamierza mu trzepac telefon, po to aby wiedziec co mówi matce, wówczas takie zachowanie nie ma najmniejszego sensu, bo powoduje jedynie frustrację po kolejnych "odkryciach" i nic więcej. W takiej sytuacji lepiej nie wiedziec co ten pożal się boże chłoptaś swojej mamci pisze i mówi...
                      • t1ffany Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 10:01
                        Jezeli autorka nie zamierza sobie pana odpuszczac a dalej zam
                        > ierza mu trzepac telefon, po to aby wiedziec co mówi matce, wówczas takie zacho
                        > wanie nie ma najmniejszego sensu, bo powoduje jedynie frustrację po kolejnych "
                        > odkryciach" i nic więcej.


                        Ja tak właśnie tę sytuację odczytałam. Dziewczyna już od pewnego czasu wie co jej facet wypisuje (zresztą niektórymi smsami sam się chwali) a telefon dalej trzepie z niezdrowej ciekawości. Przy czym fajne jest to, iż zdaje sobie sprawę że nie powinna tego robić.

                        Kwestia że to bez sensu to jedno, oprócz tego jest to zwyczajnie nie fair. Samo to że facet też nie jest fair niewiele w tym kontekście zmienia, moralność zależna od postawy innych ludzi jest do chrzanu.
    • kingusia1974 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 01:06
      Mam podobna sytuacje, lacznie z tym przemeblowywaniem nie swojego (ani przez siebie nie kupionego) mieszkania meza.
      Moj maz sie odpepawia pod wplywem coraz wiekszych przegiec swoich rodzicow, mojej wielkiej na nich zlosci ale takze pod wplywem opinii siostry bedacej w czestych konfliktach z rodzicami.
      Nie polecam zerwania, bo facet moze byc wartosciowy. Tlumacz mu jednak delikatnie ale codziennie co jest nie ok. w koncu do niego dotrze.
        • kingusia1974 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 14:42
          Zuzi tak od 4 lat kiedy zakumalam, ze moj sie nie odpepowil. Ale zaczyna dzialac od niedawna. Pomogly mi w tym okolicznosci zyciowe, ktore jasno wskazaly, ze jak "prawdziwych przyjaciol (i rodzine) poznaje sie w biedzie, to tesciow raczej do zadnej z tych grup zaliczyc absolutnie nie mozna. Po prostu mojemu sie oczy otworzyly, juz wie, rozumie i popiera,, ze na starosc tesciowie beda goscic tylko jedna osobe z rodziny tj. wlasnie jego, bo pies z kulawa noga do nich nie zajrzy. i to pod warunkiem,ze nie wkurza go bardziej.
          Takze cierpliwosc i tlumaczenie plus dogodne okolicznosci zyciowe moga czasem dac rezultaty.
    • amb25 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 07:52
      Ja mysle, ze Tesciowa Cie zakceptowala jako narzeczona/przyszlo zone syna, a wiec w potocznym slowniku swoja przyszlo "corke" - Wszak wiekszosc mowi do TEsciowych MAmo.
      A Corka to dziecko - wie ty juz jestes jej dzieckiem, ktore mieszka z drugim jej dzieckiem. A wiadomo, dzieci bez mamusi sobie nie radza :) Wiec ona tak z potrzeby serca...
      A jesli robi cos w tajemnicy przed Toba to z obawy, ze bys sie nie zgodzila.
      Realcaji matka-syn trudno bedzie zmienic i jesli to sie uda to wymaga czasu i pracy.
      Na dluzsza mete to trzeba miec zelazny charakter, zeby to wytrzymac, albo wykorzystac Tesciowa do swoich celow (maniulacja).
    • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 13:28
      Dziekuje wszystkim za odpowiedzi.
      Verdanie dziekuje bardzo za wypowiedz od tej „drugiej strony barykady”. Mowisz podobnie jak moja mama- obserwowac, zobaczyc, czy sie odpepowi, a w razie czego pakowac manatki. Jak pozalilam sie mamie, ze tesciowa poprzestawiala mi nawet figurki i kosemtyki w lazience, to mama sie oburzyla, i powiedziala, ze ona i tata nigdy w zyciu by sie tak nie zachowali. Zreszta, moi rodzice zawsze szanowali prywatnosc moja i siostry- nie czytali listow, pamietnikow, sms-ow, nie wchodzili bez pukania...az dziw, ze ja mam taka potrzebe kontroli!
      Aandzia43- Tobie rowniez dziekuje za wypowiedz. U nas akurat powodow nie maja- kwiatkow nie mamy, zwierzakow na razie tez nie, nie trzeba niczego podlewac, kota karmic rowniez ;) Ale zgadzam sie, to by sie jeszcze miescilo w formie „samopomocy rodzinnej”. Niestety oni przegieli i to mocno.
      Feronique- jak przejawialo sie uzaleznienie Twojego faceta od matki?
      Amb25- masz racje, ona czesto mowi o nas „moje dzieci”, albo „dzieciaczki”. Ja jestem akurat przeciwniczka mowienia tesciom na „mamo/tato”, bo rodzicow jednych juz mam, wiecej mi nie trzeba.
      Zuzi i t1ffany dysputowaly na temat trzepania telefonu. Ja sie zgadzam z t1ffany, mimo, iz to troche wbrew temu, co sama robie...ale zostalam tak wychowana, ze nie grzebie sie w prywatnych rzeczach, nawet bardzo bliskiej osoby. Kazdy potrzebuje prywatnosci i te prywatnosc nalezy uszanowac. Dlatego robie to, ale mam wyrzuty i czuje sie wstretnie. Zwl. ze on mi nigdy niczego nie przeglada... zostawia telefon, ufajac, ze i ja tego nie robie...
      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 13:40
        A, no i z moich jakichs tam ostatnich przeszpiegow wynika, ze juz nie pisze matce o tym calowaniu na kanapie i tak dalej, ale to, ze jej kiedys napisal, dostatecznie mnie rozsierdzilo i mam to w glowie, no niestety...
        Powiem tak- on uwaza, ze to ja jestem srednio odpepowiona, bo bardzo lubie dzielic sie z rodzicami wieloma sprawami. Mamy praktycznie codzienny kontakt, zwl. z mama. Niemniej, ja mamy do lozka nie ciagne. Opowiadam jej co w pracy i jak u nas, ale bez szczegolow, ktore nie sa przeznaczone dla rodzicow. Moi sa dla mnie wsparciem, ale w nic sie nigdy nie wtracaja, nie ingeruja...kiedys przegielam, cos tam mamie sie pozalilam po klotni, to mnie sama upomniala, ze jestem dorosla i mam rozwiazywac spory z samym zainteresowanym, zwl. ze ona nie chce zmieniac o nim zdania, a jak bede jej mowic o takich rzeczach, to moze sie tak stac. Wiec i ja zmadrzalam i kontakt z rodzicami mam taki, jak byc powinien. Zadnych intymnych zwierzen.

        Swego czasu bylo tak, ze jak chodzilismy do rodzicow, to kazde do swoich. Ja jechalam do siebie, on do siebie w weekend (nasi rodzice tez mieszkaja w odleglosci kilku przystankow od siebie), a potem razem wracalismy do domu. Ale potem uznalismy, ze moze jednak warto chodzic czesciej razem, zeby jednak oni tez zaczeli sie przyzwyczajac (zwl. ze kiedys, jak jego rodzice byli za granica, chyba podczas majowki, to on byl ze mna na dwoch rodzinnych imprezach i potem jak poszedl odwiedzic swoich, to mu powiedzieli, ze sie boja, ze ja go chce od rodziny odciagnac....czym sie ze mna podzielil. Podobno od razu im odrzekl, ze nie chce tego zrobic, i zeby nie panikowali.) No i teraz chodzimy razem. Tesciowa zawsze daje mi buziaka na przywitanie i pozegnanie i ogolnie jest sympatyczna. Ale jak tak teraz skladam wszystko w calosc, to sie zastanawiam, czy po prostu nie jest to "trzymanie wroga blisko":

        - czesto mowi "X jest taka do mnie podobna. Taka ladna" (ja w tym widze pokazanie synowi, ze wybiera kogos podobnego do mamy. Btw- podobny to my mamy tylko kolor wlosow)
        - miala kiedys nasze zdjecia z jakiejs ich rodzinnej imprezy i potem opowiadala mojego facetowi, jak to jej kolezanki, po obejrzeniu zdjec, skomentowaly, ze wygladam zupelnie jak jej corka, taaaaka podobna

        Ogolnie czesto podkresla to nasze domniemane podobienstwo.
        No, a z drugiej strony sie boi, ze syna odciagne od rodziny.

        Az sie zastanawiam, co siedzi w jej glowie, co ona mysli, czy jej tez z tym ciezko. Mysle, ze na pewno. Wszak przez 20 lat z hakiem miala dziecko dla siebie, a teraz przyszla jakas dziewucha co go zna rok i chce byc numerem 1....
        • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 13:57
          Ja bym na twoim miejsu przeczytała 2 książki; "Toksyczni rodzice" i "Toksyczni ludzie". To co powiedzieli mu na temat odciągania od rodziny jest chore. To przestawianie rzeczy w Waszym mieszkaniu też jest chore. Jego opisy przebiegu Waszych spotkań to kolejne chore zachowanie.
          W toksycznych rodzinach dzieci są "wychowywane" inaczej, jest to taka toksyczna pedagogika, budowana jest z nimi więź za pomocą manipulacji, czesto kompletnie dla dziecka niezauwazalnych, no bo przecież rodzice wspierają i chcą dobrze, kupują mieszkanie i niby są tacy "cacy glacy", ale to wszystko to tylko fasada pod publiczkę. Sens takiego "wychowania" polega na tym, że dziecko ma byc od nich zalezne emocj. i dlatego to mieszkanie dostaje, bo wtedy łatwiej nim manipulowac i wsiasc mu na poczucie winy itp. Poza tym rodzina toksyczna to matka, ojciec, siostra i brat a wszystkie osoby spoza rodziny tupu synowa/zięc, to w mniemaniu takich ludzi nie najbliższa rodzina. To stąd biorą się teksty typu "mamusię masz tylko jedną, a żon możesz miec kilka" itp. Na Twoim miejscu byłabym b. uważna co do wybranka, bo może okazac się że facet za Twoimi plecami jest sterowany przez toksyczną rodzinkę. Zacznij go testowac, stawiac go w sytuacjach mocno niewygodnych dla niego, w których będzie musiał dokonac wyboru niezgodnego z widzimisię jego matki i ojca. I nie wierz jedynie w jego zapewnienia, bo mówic można co tylko slina na język przyniesie, przyglądaj się jego czynom/zachowaniom i to b. uważnie. Temat ślubu/małżeństwa odwlekaj jak tylko się da, do czasu aż będziesz pewna, że nie zaryzykujesz swoim życiem wchodząc do takiej rodziny. Facet jest b. niedojrzały, a to już b. źle świadczy o jego rodzicach, o tym jak go wychowali.
        • brak.polskich.liter Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 14:34
          korpodziewcze napisał(a):

          > Powiem tak- on uwaza, ze to ja jestem srednio odpepowiona, bo bardzo lubie dzie
          > lic sie z rodzicami wieloma sprawami. Mamy praktycznie codzienny kontakt, zwl.
          > z mama. Niemniej, ja mamy do lozka nie ciagne. Opowiadam jej co w pracy i jak u
          > nas, ale bez szczegolow, ktore nie sa przeznaczone dla rodzicow. Moi sa dla mn
          > ie wsparciem, ale w nic sie nigdy nie wtracaja, nie ingeruja..

          Wiec w sporach z facetem o jego kontakty z matka stoisz na jeszcze bardziej sliskim gruncie. Jesli sie z nim skonfrontujesz, to na bank w ktoryms momencie uslyszysz, ze "ty do swojej mamusi to cwierkasz nonstop, a jemu to zabraniasz i o co ci w ogole chodzi".
          Jesli chcesz jednak zawalczyc o swoj zwiazek, to sie na to przygotuj.

          > Tesciowa zawsze daje mi buziaka na przywitanie i pozegnanie i ogolnie jest sympatyczna.

          To absolutnie o niczym nie swiadczy. Ani o tym, ze ona Cie lubi, ani wrecz przeciwnie.
          I blagam, nie pisz "tesciowa" o matce faceta, z ktorym jestes niespelna rok! To naprawde jest dosc swiezy zwiazek, a to, ze bardzo szybko zamieszkaliscie razem nie jest zadnym dowodem na wyjatkowa zazylosc, dotarcie i dopasowanie. Po prostu szybko zamieszkaliscie razem i tyle.
          Wspolne gary po miesiacu to nie wehikul czasu.

          > - czesto mowi "X jest taka do mnie podobna. Taka ladna" (ja w tym widze pokazan
          > ie synowi, ze wybiera kogos podobnego do mamy. Btw- podobny to my mamy tylko ko
          > lor wlosow)

          No, mnie by sie na taki tekst zapalily nie tylko czerwone lampki ostrzegawcze, ale wielki, czerwony neon.
          A co Twoj ukochany na takie teksty osobistej mamuni?

          > Az sie zastanawiam, co siedzi w jej glowie, co ona mysli, czy jej tez
          > z tym ciezko. Mysle, ze na pewno. Wszak przez 20 lat z hakiem miala dziecko dla
          > siebie, a teraz przyszla jakas dziewucha co go zna rok i chce byc numerem 1...

          A jakie to ma znaczenie, co siedzi w jej glowie?
          Nie zajmuj sie tym, bo po pierwsze, nie masz zadnego sposobu na sprawdzenie tego, a po drugie, z Twojego punktu widzenia jest to nieistotne.
          Skup sie raczej na zachowaniu swojego faceta, bo to z tym masz problem.
          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 14:57
            brak.polskich.liter, czemu mam wrazenie, ze piszesz do mnie bardzo protekcjonalnie?
            czy wg. Ciebie zachowuje sie jak totalna gowniara?

            Pisze tesciowa, bo nomenklatura nie ma tu wielkiego znaczenia. Pani X/tesciowa, whatever, wiemy o kogo chodzi.
            Nie mowie, ze to, ze szybko zamieszkalismy razem jest dowodem na cokolwiek. Ale tak, uwazam, ze pewna zazylosc juz mamy, i nie uwazam, ze to niemozliwe, zeby nawet po krotkim czasie byc zaangazowanym w zwiazek.
            Nie mowie, ze juz jestesmy dopasowani i zgrani jak stare dobre malzenstwo- wiadomo. I nie twierdze tez, ze pozjadalam wszystkie rozumy w kwestiach zwiazkowych, bo jestem z kims niecaly rok.
            Gwoli scislosci.

            Jak ona mowi, ze jestem do niej podobna, to on raczej specjalnie tego nie komentuje. Nie wpada w zachwyt. Nie przytakuje. Powtorzyl mi je po prostu. I ja wlasciwie na poczatku tez nie mialam z tym wielkiiego problemu. Teraz dopiero, jak zlozylam to w calosc, to mi sie zapalila ostrzegawcza lampka...

            A, ze mnie interesuje, co ona mysli, to akurat nic zlego. Nie skupiam sie na tym jakos wybitnie, to jest jakby watek poboczny. Z czysto ludzkiej ciekawosci chcialabym wiedziec, co kobita sobie mysli. Co ogolnie mysla matki jedynakow o dziewczynach swoich synow. I tyle.
            • paris-texas-warsaw Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 15:12
              Teraz jak więcej napisałaś, to wydaje mi się, że mniej ważna jest matka, niż Twój stosunek do tego związku. Mam taką podprogową impresję, jakby to wszytsko pisała jedna z 40 letnich mężatek, których sporo tu na forum. Walidacja;) związku świadczy często o braku namiętności, nie chodzi mi o taką seksualną, ale takie specyficzne oderwanie od wszystkiego na poczatku związków, gdy człowieka mało co obchodzi, świat zewnętrzny, znajomi i rodzice odchodzą gdzieś na bok i liczy się tylko dana para. Te ciche dni, te potem wyjaśniania na bieżąco, te rady mamy by się przyglądać, etc. Nie wiem, czy faktycznie z Tobą coś nie tak, czy ten poprzedni związek taki był ciężki, ale w sumie mało kto z młodych osób po rozstaniu musi korzystać z porad psychologa. Może to jest też przyczyną tego "patrzenia z boku" na coś w czym formalnie jesteś. Ja Wam nie wróżę wspólnej przyszłości, odezwij się za trzy lata i napisz czy nie miałam racji. Powodzenia:)
              • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 15:17
                Znam pare osob jeszcze przed 30tka, ktore akurat z takiej pomocy korzystaly :)
                wiec to chyba nie zalezy od wieku. Tak mysle.
                Nie ma co generalizowac.
                Niestety pelno popapranych ludzi, wiec i po zwiazkach czesto trzeba sie zbierac.

                Ze ze mna cos nie tak, to ja wiem na pewno ;)
                Dlatego pracuje nad soba.

                To pewnie jest kombinacja moich problemow plus tego, z czym przyszlo mi sie zmagac.
                O ile nad soba moge pracowac, o tyle nad matka chlopa juz nie....


                paris-texas-warsaw napisała:

                > Teraz jak więcej napisałaś, to wydaje mi się, że mniej ważna jest matka, niż Tw
                > ój stosunek do tego związku. Mam taką podprogową impresję, jakby to wszytsko pi
                > sała jedna z 40 letnich mężatek, których sporo tu na forum. Walidacja;) związku
                > świadczy często o braku namiętności, nie chodzi mi o taką seksualną, ale takie
                > specyficzne oderwanie od wszystkiego na poczatku związków, gdy człowieka mało
                > co obchodzi, świat zewnętrzny, znajomi i rodzice odchodzą gdzieś na bok i liczy
                > się tylko dana para. Te ciche dni, te potem wyjaśniania na bieżąco, te rady ma
                > my by się przyglądać, etc. Nie wiem, czy faktycznie z Tobą coś nie tak, czy ten
                > poprzedni związek taki był ciężki, ale w sumie mało kto z młodych osób po rozs
                > taniu musi korzystać z porad psychologa. Może to jest też przyczyną tego "patrz
                > enia z boku" na coś w czym formalnie jesteś. Ja Wam nie wróżę wspólnej przyszło
                > ści, odezwij się za trzy lata i napisz czy nie miałam racji. Powodzenia:)
            • brak.polskich.liter Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 15:23
              orpodziewcze napisał(a):

              > brak.polskich.liter, czemu mam wrazenie, ze piszesz do mnie bardzo protekcjonal
              > nie?

              Czemu?
              Bo najprawdopodobniej uderzylam w czuly punkt.

              Ale to nie jest protekcjonalnosc. To zimny prysznic. Moze za jakis czas przeczytasz znowu posty moje i paru innych forumek i wtedy zobaczysz ich tresc w nieco innym swietle.
              A moze nie.

              Zagailam o te "tesciowa", bo to IMO wspolgra z tekstami o "naszym mieszkaniu", "mieszkaniem na naszych warunkach" i paroma innymi kwiatkami, ktorych nasadzilas w tym watku. Co z kolei wynika raczej z Twoich poboznych zyczen, niz czegokolwiek innego. A rzeczywistosc skrzeczy. Zauwazyla to i wypunktowala rozniez Mantis i pare innych dziewczyn. Nie jestesmy w zmowie, nie jestesmy przeciwko Tobie, znamy sie jedynie z forum. Jesli paru osobom Twoje.. eee.. zapedzenie sie z terminologia (biorac pod uwage krotki staz zwiazku) rzucilo sie w oczy, to moze cos jest na rzeczy, nie sadzisz?

              > A, ze mnie interesuje, co ona mysli, to akurat nic zlego.

              Nie jest ani zle, ani dobre. Jest strata czasu.
              Tego nie masz szans sie dowiedziec. Po prostu.
              A matki jedynakow sa bardzo rozne i jedyne, co je laczy, to posiadanie pojedynczej sztuki potomstwa.
              • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 15:33
                Fair enough, natomiast- czy nie jest to z Waszej strony zauwazacie tylko jednej strony medalu?
                Ze "rzeczywistosc skrzeczy". Ok, matka chlopa byla w mieszkaniu i przestawila rzeczy.
                On sie wkurzyl i ja opieprzyl- czy to nie jest dobry znak i to owe stawianie granic, o ktorym tez tutaj byla mowa? (ze powinna miec te granice postawione). Dla mnie to juz byla jakas proba, wszak powiedziala, ze juz nigdy nie przyjdzie jak nas nie ma.

                Nie widze tego tak, ze jest tu jakas zmowa przeciwko mnie, ani tez nie snuje spiskowej teorii dziejow. Nie lubie tylko traktowania z gory, jakbym byla malo myslaca gowniara. Wczesniej tez pisalas "zwiazki zawierane w tym wieku czesto nie sa na cale zycie i to normalne". Ja to odebralam jak cos w stylu "dobra tam, dzieciaku, teraz zabawa, a potem bedzie czas na cos powaznego, jak dorosniesz". Ale to oczywiste, ze jestem wyczulona, moge odbierac cos inaczej, niz mial na mysli autor, a do tego wszystkiego to jest slowo pisane, co na pewno utrudnia sprawe.

                Pewnie, ze sie nie dowiem, co matka chlopa o tym mysli.
                Dlatego wtracilam to jako taka refleksje, ze czasem sobie mysle, co ona mysli.
                A ze dociekac nie bede, wiadomo. Nigdy sie nie dowiem.
                jedynie npdst. jej zachowan moge wywnioskowac, co jej moze po glowie chodzic.

                brak.polskich.liter napisała:

                > orpodziewcze napisał(a):
                >
                > > brak.polskich.liter, czemu mam wrazenie, ze piszesz do mnie bardzo protek
                > cjonal
                > > nie?
                >
                > Czemu?
                > Bo najprawdopodobniej uderzylam w czuly punkt.
                >
                > Ale to nie jest protekcjonalnosc. To zimny prysznic. Moze za jakis czas przeczy
                > tasz znowu posty moje i paru innych forumek i wtedy zobaczysz ich tresc w niec
                > o innym swietle.
                > A moze nie.
                >
                > Zagailam o te "tesciowa", bo to IMO wspolgra z tekstami o "naszym mieszkaniu",
                > "mieszkaniem na naszych warunkach" i paroma innymi kwiatkami, ktorych nasadzila
                > s w tym watku. Co z kolei wynika raczej z Twoich poboznych zyczen, niz czegokol
                > wiek innego. A rzeczywistosc skrzeczy. Zauwazyla to i wypunktowala rozniez Mant
                > is i pare innych dziewczyn. Nie jestesmy w zmowie, nie jestesmy przeciwko Tobie
                > , znamy sie jedynie z forum. Jesli paru osobom Twoje.. eee.. zapedzenie sie z
                > terminologia (biorac pod uwage krotki staz zwiazku) rzucilo sie w oczy, to moze
                > cos jest na rzeczy, nie sadzisz?
                >
                > > A, ze mnie interesuje, co ona mysli, to akurat nic zlego.
                >
                > Nie jest ani zle, ani dobre. Jest strata czasu.
                > Tego nie masz szans sie dowiedziec. Po prostu.
                > A matki jedynakow sa bardzo rozne i jedyne, co je laczy, to posiadanie pojedync
                > zej sztuki potomstwa.
                >
                • brak.polskich.liter Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 15:54
                  korpodziewcze napisał(a):

                  > Nie lubie tylko traktowania z gory, jakbym byla malo my
                  > slaca gowniara. Wczesniej tez pisalas "zwiazki zawierane w tym wieku czesto nie
                  > sa na cale zycie i to normalne". Ja to odebralam jak cos w stylu "dobra tam, d
                  > zieciaku, teraz zabawa, a potem bedzie czas na cos powaznego, jak dorosniesz".
                  > Ale to oczywiste, ze jestem wyczulona, moge odbierac cos inaczej, niz mial na m
                  > ysli autor, a do tego wszystkiego to jest slowo pisane, co na pewno utrudnia sp
                  > rawe.

                  Nikt nie lubi byc traktowanym z gory.
                  Jestes wyczulona, czy wrecz przeczulona w pewnych kwestiach - bo Cie dana sprawa dotyka bardzo osobiscie. To zrozumiale.

                  Jeszcze raz - to nie jest osobista krytyka Twojego zwiazku.
                  Byla to uwaga natury raczej ogolnej, poparta obserwacjami z wlasnego i cudzego ogrodka, na przestrzeni 20+ lat. Te "wczesne" zwiazki rozpadaja sie naprawde czesto, z roznych powodow, nazwe to roboczo "rozwojowych". Warto miec to na uwadze. I nie swiadczy to o ich niewaznosci - ot, etap w zyciu.
                  I o wiele lepsze decyzje podejmuje sie, majac gdzies w glowie takie wewnetrzne pozwolenie na zakonczenie zwiazku, niz tkwic w czyms z powodu tylez pieknych co falszywych zalozen. Bo to taki obciach - absolutnie niezwykla, jedyna i niepowtarzalna milosc w jasnych lanach, komunia serc, zamieszkanie razem po 2 tygodniach, na wieki wiekow, a tu nagle przyznac sie - glownie przed soba sama - ze dupa mokra?
                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 16:09
                    Pewnie, ze jestem wyczulona, albo i przeczulona, w koncu dotyczy to mnie samej.

                    Z tym obciachem bym tak nie przesadzala. Ze co, sama sobie go narobie? bo to, co pomysla ludzie, to akurat tutaj mnie mniej interesuje. Ostracyzmu nie bedzie.
                    Kiedys to moze i wstyd, jak cos nie poszlo bo bylo amore wielkie i sranie fiolkami. I ze "my juz tak forever and ever".
                    Daleko mi do takiego myslenia, poprzednie doswiadczenia pokazaly, ze nawet cos, co na poczatku wyglada super, sniadanie do lozka, pierdoly, moze sie skonczyc beznadziejnie.
                    Wiec jak trzeba bedzie przyznac, ze "dupa mokra", to ok, przyzna sie. Nie mam klapek na oczach.
                    Ale w zwiazek wchodze raczej z przekonaniem, ze to na zycie, inaczej uwazam, ze to bez sensu.
                    Ale slusznym jest tez nastawic sie, ze zawsze cos moze nie wyjsc. Wiadomo.



                    brak.polskich.liter napisała:

                    > korpodziewcze napisał(a):
                    >
                    > > Nie lubie tylko traktowania z gory, jakbym byla malo my
                    > > slaca gowniara. Wczesniej tez pisalas "zwiazki zawierane w tym wieku czes
                    > to nie
                    > > sa na cale zycie i to normalne". Ja to odebralam jak cos w stylu "dobra t
                    > am, d
                    > > zieciaku, teraz zabawa, a potem bedzie czas na cos powaznego, jak dorosni
                    > esz".
                    > > Ale to oczywiste, ze jestem wyczulona, moge odbierac cos inaczej, niz mia
                    > l na m
                    > > ysli autor, a do tego wszystkiego to jest slowo pisane, co na pewno utrud
                    > nia sp
                    > > rawe.
                    >
                    > Nikt nie lubi byc traktowanym z gory.
                    > Jestes wyczulona, czy wrecz przeczulona w pewnych kwestiach - bo Cie dana spraw
                    > a dotyka bardzo osobiscie. To zrozumiale.
                    >
                    > Jeszcze raz - to nie jest osobista krytyka Twojego zwiazku.
                    > Byla to uwaga natury raczej ogolnej, poparta obserwacjami z wlasnego i cudzego
                    > ogrodka, na przestrzeni 20+ lat. Te "wczesne" zwiazki rozpadaja sie naprawde cz
                    > esto, z roznych powodow, nazwe to roboczo "rozwojowych". Warto miec to na uwad
                    > ze. I nie swiadczy to o ich niewaznosci - ot, etap w zyciu.
                    > I o wiele lepsze decyzje podejmuje sie, majac gdzies w glowie takie wewnetrzne
                    > pozwolenie na zakonczenie zwiazku, niz tkwic w czyms z powodu tylez pieknych co
                    > falszywych zalozen. Bo to taki obciach - absolutnie niezwykla, jedyna i niepo
                    > wtarzalna milosc w jasnych lanach, komunia serc, zamieszkanie razem po 2 tygodn
                    > iach, na wieki wiekow, a tu nagle przyznac sie - glownie przed soba sama - ze d
                    > upa mokra?
                    >
    • kol.3 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 18:19
      Po pierwsze nie rozumiem ludzi, którzy dają rodzicom klucze do swojego mieszkania, a potem mają pretensje.
      Powiem krotko - facet jest jeszcze szczawiem, Ty jesteś starsza, no i kobiety ponoć w tym wieku są dojrzalsze. Na odczepienie się od rodziców potrzebuje czasu i chyba jest na dobrej drodze. Poza tym, generalnie rzecz biorąc, samo pojawienie się kandydatki na żonę nie musi skutkować ochłodzeniem uczuć chłopaka do rodziców. To jest inna relacja, inna miłość, w życiu jest miejsce na miłość do rodziców i do dziewczyny/żony.
      Faktem jest natomiast że pan dość szczegółowo opowiada matce o Waszej znajomości - nie wiemy z czego to wynika - z jego niedojrzałosci, usposobienia czy też z tego, że matka wymaga sprawozdań. Wykryłaś to, bo czytałaś smsy nie do Ciebie adresowane.
      Może być tak, że matka jest typem mentalnie podobnym do Ciebie, kontrolującym tak samo jak i Ty. Synuś poszukał dziewczyny-mamusi i dlatego mu tak dobrze..
      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 18:36


        kol.3 napisała:

        > Po pierwsze nie rozumiem ludzi, którzy dają rodzicom klucze do swojego mieszkan
        > ia, a potem mają pretensje.

        Klucze zostaly przez "zasiedzenie".
        Kupili, pomogli uirzadzic, potem on wyjechal na troche poza rodzinne miasto i oni wtedy czasem wpadali, zwl. matka.

        > Powiem krotko - facet jest jeszcze szczawiem, Ty jesteś starsza, no i kobiety
        > ponoć w tym wieku są dojrzalsze. Na odczepienie się od rodziców potrzebuje czas
        > u i chyba jest na dobrej drodze. Poza tym, generalnie rzecz biorąc, samo pojawi
        > enie się kandydatki na żonę nie musi skutkować ochłodzeniem uczuć chłopaka do
        > rodziców. To jest inna relacja, inna miłość, w życiu jest miejsce na miłość do
        > rodziców i do dziewczyny/żony.

        Alez oczywiscie, i ja nie wymagam, zeby przestal matke kochac. Ani przestal sie kontaktowac, ani tez nie chce, zeby jego uczucia sie ochlodzily.

        > Faktem jest natomiast że pan dość szczegółowo opowiada matce o Waszej znajomośc
        > i - nie wiemy z czego to wynika - z jego niedojrzałosci, usposobienia czy też
        > z tego, że matka wymaga sprawozdań. Wykryłaś to, bo czytałaś smsy nie do Ciebie
        > adresowane.
        > Może być tak, że matka jest typem mentalnie podobnym do Ciebie, kontrolującym
        > tak samo jak i Ty. Synuś poszukał dziewczyny-mamusi i dlatego mu tak dobrze..

        Matka raczej nie jest takim typem.
        A wlasciwie chyba nie wymaga az takich sprawozdan. To on czuje dziwna potrzebe takich opowiesci.
        Matka na ogol nie wymaga szczegolow, to idzie z jego inicjatywy.
        Wlasciwie to nie sadzilam, ze jest kontrolujaca, ale jej wyskok z wizyta w mieszkaniu pokazal, ze jednak ma takie zapedy.
        A ze ja jestem kontrolujaca, to ja wiem. Tyle, ze walcze z tym. On jakos tej kontroli chyba nie odczuwa.

        Niemniej ja sobie to uswiadamiam, uwazam, ze to paskudna cecha, ktora przeszkadza takze (albo i przede wszystkim) mi samej.
        • verdana Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 18:50
          Ja mam kluce do mieszkania dzieci (one mają do mojego). Bo bywa, ze są wakacje, a pęknie rura w domu, prawda? Posiadanie kluczy nie jest równoznaczne z nawiedzaniem domu syna i przemeblowywaniem go.
          Uwazam, ze można czasem coś o swoim związku powiedzieć rodzicom. Ale w ograniczonym, zakresie i nie rodzicom, którzy chcieliby o związku decydować. Całkowite milczenie o związku może oznaczać, że ostaje się samemu ze wszystkimi problemami czy żalami - a wbrew pozorom to wcale nie służy stałości związku.
          Z tym, że trzeba wiedzieć, co można powiedzieć, a co nie. Jak syn mi mówi "Miałem nadzieję, ze Ola będzie trochę sprzątała, jak sie do mnie wprowadziła i przestanę żyć w takim bałaganie", to nie jest źle, jak usłyszy, żeby ruszył d.. i sam sprzątnął. Natomiast bardziej intymne problemy powinien zatrzymać dla siebie, z wyjątkiem sytuacji, gdy związek absolutnie się wali i nie ma co ratować, a człowiek musi się wyżalić.
          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 23.10.13, 18:58
            verdana napisała:

            > Ja mam kluce do mieszkania dzieci (one mają do mojego). Bo bywa, ze są wakacje,
            > a pęknie rura w domu, prawda? Posiadanie kluczy nie jest równoznaczne z nawied
            > zaniem domu syna i przemeblowywaniem go.

            Jasne.
            I ja bym, w normalnych okolicznosciach przyrody, im tez klucz chetnie dawala, np. kiedy wyjezdzamy.
            Ale po tym, co odwalili, to uwazam, ze powinni oddac sami z siebie. Na znak tego, ze akceptuja to, co zostalo ustalone.

            > Uwazam, ze można czasem coś o swoim związku powiedzieć rodzicom. Ale w ogranicz
            > onym, zakresie i nie rodzicom, którzy chcieliby o związku decydować. Całkowite
            > milczenie o związku może oznaczać, że ostaje się samemu ze wszystkimi problemam
            > i czy żalami - a wbrew pozorom to wcale nie służy stałości związku.

            Jasne, calkowite milczenie moze tylko sugerowac, ze sa problemy...

            > Z tym, że trzeba wiedzieć, co można powiedzieć, a co nie. Jak syn mi mówi "Miał
            > em nadzieję, ze Ola będzie trochę sprzątała, jak sie do mnie wprowadziła i prze
            > stanę żyć w takim bałaganie", to nie jest źle, jak usłyszy, żeby ruszył d.. i s
            > am sprzątnął. Natomiast bardziej intymne problemy powinien zatrzymać dla siebie
            > , z wyjątkiem sytuacji, gdy związek absolutnie się wali i nie ma co ratować, a
            > człowiek musi się wyżalić.

            Zgadzam sie. Czasem fajnie jak mama nawet kopnie w tylek na rozped.
            Tylko wlasnie, zeby te intymne szczegoly zostawic dla samych zainteresowanych...
          • kol.3 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 24.10.13, 18:13
            Jak jestem na urlopie to wyposażam w klucze i swój nr telefonu zaufaną osobę z bliskiego sąsiedztwa która mi podlewa kwiaty. Jak u mnie pęknie rura to ta osoba wie o tym pierwsza. Jest to dużo praktyczniejsze od dawania kluczy rodzicom którzy często mieszkają daleko i nie mają możliwości obserwowania tego co się może zdarzyć w moim mieszkaniu.
                • verdana Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 15:50
                  Że nie ma nic z gruntu złego w samym powierzaniu kluczy rodzicom - złe jest tylko wykorzystywanie tych kluczy w niewłaściwym celu. Bo w końcu zaczniemy dochodzić do absurdu - do rodziny nie wolno dzwonić, nie wolno rozmawiać z matką o niczym, za wyjątkiem pogody , a już powierzenie podlewania kwiatków jest dowodem niezerwanej pępowiny.
                  • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 15:54
                    Trudno sie nie zgodzic.
                    Nie popadajmy w przesade.
                    Mi by jak najbardziej odpowiadalo powierzanie im kluczy, kiedy gdzies wyjezdzamy, a trzeba by bylo podlac kwiatki, czy np. nakarmic kota (ktorego, notabene, nie posiadamy :) )
                    Nie odpowiada mi tylko to, ze oni "by default" maja klucz i sami decyduja, kiedy zrobic tam male (albo i wieksze) reorganizacje.
                    Ale tak, jak najbardziej sie z Toba, Verdana, zgadzam- nie ma co popadac w przesade, bo zaraz bedzie, ze do matki to telefon raz na dwa tygodnie i tylko gadka-szmatka, bo o niczym nie mozna mowic.

                    verdana napisała:

                    > Że nie ma nic z gruntu złego w samym powierzaniu kluczy rodzicom - złe jest tyl
                    > ko wykorzystywanie tych kluczy w niewłaściwym celu. Bo w końcu zaczniemy dochod
                    > zić do absurdu - do rodziny nie wolno dzwonić, nie wolno rozmawiać z matką o ni
                    > czym, za wyjątkiem pogody , a już powierzenie podlewania kwiatków jest dowodem
                    > niezerwanej pępowiny.
                    • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 17:40
                      Bo to jest tak, że w normalnych sytuacjach, gdy ludzie szanują swoje wzajemne granice, to takie sprawy dzieją się jakby niezauważenie i nikt do nikogo pretensji nie ma, bo nie ma o co..., gorzej, gdy ktoś zaczyna przekraczac te granice normalnosci, wówczas zaczynają się schody i głupie rozmowy przez telefon/powierzenie kluczy moga stanowic podłoże problemu czy konfliktu.
      • amb25 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 24.10.13, 07:04
        ...Faktem jest natomiast że pan dość szczegółowo opowiada matce ...
        Przeciez ona tez opowiada swojej Matce codziennie (ale nie o problemach bo jej Matka nie chcial jej wysluchac, kiedy ona miala problemy - kazala jej radzic sobie samej). Dobrali sie w korcu maku :)
        Autorka raczej powinna sie cieszyc, ze ma Tesciowa ktora ja traktuje jak dziecko niz gdyby miala Tesciowa dla ktorej bylby wrogiem najwiekszym - zlodziejem jej syna. BO gdy autorka watku bedzie miala probemy to Tesiowa jej pewnie pomoze. Nad tym traktowaniem jak dziecko mozna popracowac, bo Tesciowa nie robi tego zlosliwie.
        I dobrze swiadczy o autorce, ze zastanawia sie co tez Tesciowa mysli, bo wiele pan ma to gdzies (ma byc tak jak one chca i zero kompromisu).
        Pan tez nie najgorszy, skoro potrafil powiedziec Mamusi co mysli na temat przestawiania w domu pod ich nieobecnosc.
        • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 24.10.13, 08:13
          > Przeciez ona tez opowiada swojej Matce codziennie (ale nie o problemach bo jej
          > Matka nie chcial jej wysluchac, kiedy ona miala problemy - kazala jej radzic so
          > bie samej). Dobrali sie w korcu maku :)

          Czytaj ze zrozumieniem ;)
          Nigdzie nie napisalam, ze własna matka nie chciała mnie wysłuchać i kazała "radzić sobie samej". Zawsze mne wysluchuje, stwierdziła tylko, ze niezdrowym jest angażowanie rodzicow w problemy w związku, z czym sie zgadzam.
          Poza tym, ja jednak mam inna relacje niż on. Jak sie czasem nie skontaktuje z rodzicami, to jakos tego nie przeżywam, nie opowiadam o intymnych szczegółach z życia. Dużo naszej komunikacji to przekazywanie informacji ("dostałas juz info o potencjalnej nowej pracy?", takie normalne rzeczy, którymi ludzie zwykle dziela sie z rodzina). On natomiast, jeszcze w czasie randkowania, dzielił sie z matka radością (sam tak twierdzi- ze dzielił sie radością, niech mama wie, jaki syn szczęśliwy), i pisał takie rzeczy, co juz zdrowe nie jest.

          Tez nie sadze, ze matka chłopa jest jakas zlosliwa i robi takie rzeczy, bo chce "zaznaczyć teren". Mysle, ze główna pobudka była tutaj jakas troska i opiekuńczosc (w jej rozumieniu). Ale kto ja tam wie....

          Na pewno, jeśli to ma sie udać, to takie jej zachowania muszą ustac.

            • zuzi.1 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 09:46
              Autorko przeczytaj jeszcze:
              1. "Koniec współuzależnienia" Beattie Melody;
              2."Miłosc to wybór" Robert Hemfelt i

              3. "Współuzależnienie. Przewodnik dla nowego pokolenia" Beattie Melody

              "Dla kogo została napisana ta książka? Dla tych wszystkich, którzy w pierwszej książce Melody Beattie, Koniec współuzależnienia, odnaleźli własne problemy i wskazówki, jak je rozwiązać. Teraz, po latach, mogą się przekonać, w jakim miejscu się znajdują i czy współuzależnienie nadal jest ich zmorą. Przede wszystkim jednak jest to książka "dla nowego pokolenia" - tych, którzy w momencie publikacji Końca współuzależnienia byli jeszcze dziećmi (wyd. oryg. 1986, wyd. pol. 1994), teraz zaś cierpią z powodu uzależnienia bliskich osób w swoim otoczeniu. Dużo uwagi poświęca też autorka podwójnie uzależnionym, a więc tym, którzy są uzależnieni i współuzależnieni jednocześnie. Takich osób, jak twierdzi Melody Beattie, jest bardzo dużo, gdyż wielu uzależnionych od substancji psychoaktywnych pochodzi z rodzin, w których się tych substancji nadużywa. Książka daje nadzieję lepszego, szczęśliwszego i spełnionego życia. Kiedy zaczynamy troszczyć się o siebie, braki z przeszłości stają się naszymi mocnymi stronami. Wielu współuzależnionych cechują lojalność i oddanie. Wypełniają swoje obowiązki. Popadają w obsesję, ale są przy tym wytrwali. Chcą nieść pomoc i gdy nauczą się, jak pomóc sobie, potrafią to robić. Wielu z nich zostaje liderami, ludźmi, którzy potrafią zmienić świat."
              • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 11:49
                Dzieki, spojrze na pewno.
                Duzo czytam roznych ksiazek na podobne tematy.
                Ze swojej strony polece (nawet i czysto pogladowo) "Milosc toksyczna, milosc dojrzala" Macieja Bennewicza.


                zuzi.1 napisała:

                > Autorko przeczytaj jeszcze:
                > 1. "Koniec współuzależnienia" Beattie Melody;
                > 2."Miłosc to wybór" Robert Hemfelt i
                >
                > 3. "Współuzależnienie. Przewodnik dla nowego pokolenia" Beattie Melody
                >
            • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 11:36
              amb25 napisała:

              > Moze i zle Cie zrozumialam.
              > Ja taki tekst, szczegilnie od wlasnej matki, debralabym zupelnie inaczej.

              Tzn. jak? Jako komunikat "a idz dziecko, nie mam czasu na twoje zale"?

              > Ja mysle, ze Twoj chlopak tez moze miec troche racji w sprawie twoich kontaktow
              > z twoimi rodzicami.

              Dlaczego tak sadzisz?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 24.10.13, 14:27
      Zazdrość to nie jest adekwatne słowo. Pani prawidłowo reaguje na zastaną rzeczywistość.
      Istnieje bowiem przesada w obu reakcjach. Pani partnera i jego matki. Od obojga z nich można wymagać przesunięcia granic i nie będzie to negatywna reakcja w relacjach "synowa - teściowa".
      Dlatego bez przesady i agresji, trzeba uczyć ich oboje, że Pani pogląd w tej sprawie jest inny i woli Pani większe granice, co nie musi oczywiście oznaczać wrogości i wojny. Ale można w tym względzie i" pracować" nad mamą. Ona tez jest odpowiedzialna za ten stan, nie dając synowi sygnału, że lekko przesadza a jego zainteresowanie mamą jest jej nie potrzebne w takim stopniu. Warto uważnie się przyglądać temu jaka będzie reakcja. Bo potem może być za późno. Zaczęlabym całą akcję od nie złośliwych żartów. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 11:37
        Dziekuje za odpowiedz, Pani Agnieszko.
        Na razie monitoruje sytuacje, zarty tez uskuteczniam, niestety czesto nie calkiem niezlosliwe.
        Ale pilnuje sie.

        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > Zazdrość to nie jest adekwatne słowo. Pani prawidłowo reaguje na zastaną rzeczy
        > wistość.
        > Istnieje bowiem przesada w obu reakcjach. Pani partnera i jego matki. Od obojga
        > z nich można wymagać przesunięcia granic i nie będzie to negatywna reakcja w r
        > elacjach "synowa - teściowa".
        > Dlatego bez przesady i agresji, trzeba uczyć ich oboje, że Pani pogląd w tej sp
        > rawie jest inny i woli Pani większe granice, co nie musi oczywiście oznaczać wr
        > ogości i wojny. Ale można w tym względzie i" pracować" nad mamą. Ona tez jest o
        > dpowiedzialna za ten stan, nie dając synowi sygnału, że lekko przesadza a jego
        > zainteresowanie mamą jest jej nie potrzebne w takim stopniu. Warto uważnie się
        > przyglądać temu jaka będzie reakcja. Bo potem może być za późno. Zaczęlabym ca
        > łą akcję od nie złośliwych żartów. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • saguaro70 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 24.10.13, 20:31
      Skoro zadałaś tp pytanie na forum internetowym, to znaczy, że sobie nie radzisz z taką sytuacją.
      Proponuję wizytę u dobrego psychologa.
      Zachowanie Twojego faceta jest po prostu nienormalne. Nie powinien pisać do matki, że leżycie na kanapie i się całujecie! Nie szpieguj go, nie przeglądaj telefonów, ale otwarcie i bez ogródek z nim porozmawiaj. Z jego matką daj sobie na razie spokój.
      To, że rodzice kupili synowi mieszkanie, nie oznacza, że mogą się wtrącać we wszystkie Wasze sprawy. Oni przekraczają wszelkie granice.
      Jeśli po rozmowie z facetem nic się nie zmieni daj sobie spokój z taką miłością. Pocierpisz trochę przez jakiś czas. Bo jak weźmiecie ślub będzie Ci bardzo, bardzo trudno. Skoro teraz matka Twojego faceta przestawia Twoje rzeczy to po ślubie prawie tam zamieszka. A jak się urodzi dziecko to się od niej nie opędzicie.
      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 11:43
        saguaro70 napisała:

        > Skoro zadałaś tp pytanie na forum internetowym, to znaczy, że sobie nie radzisz
        > z taką sytuacją.
        > Proponuję wizytę u dobrego psychologa.

        Nie radze.
        Przy okazji odkrylam, ze mam potrzebe nadmiernej kontroli, i postanowilam cos z tym zrobic, bo tak byc nie moze. Nie dosc, ze sama sie z tym zle czuje i trace do siebie szacunek, to jeszcze moge zatruc zycie chlopu.

        > Zachowanie Twojego faceta jest po prostu nienormalne. Nie powinien pisać do mat
        > ki, że leżycie na kanapie i się całujecie! Nie szpieguj go, nie przeglądaj tele
        > fonów, ale otwarcie i bez ogródek z nim porozmawiaj. Z jego matką daj sobie na
        > razie spokój.

        Rozmawiam. Czesto.
        Ale tez musze wyczuc moment, bo czasem jak za bardzo cisne, to mi chlop staje okoniem i jest porozmawiane.

        > To, że rodzice kupili synowi mieszkanie, nie oznacza, że mogą się wtrącać we ws
        > zystkie Wasze sprawy. Oni przekraczają wszelkie granice.
        > Jeśli po rozmowie z facetem nic się nie zmieni daj sobie spokój z taką miłością
        > . Pocierpisz trochę przez jakiś czas. Bo jak weźmiecie ślub będzie Ci bardzo, b
        > ardzo trudno. Skoro teraz matka Twojego faceta przestawia Twoje rzeczy to po śl
        > ubie prawie tam zamieszka. A jak się urodzi dziecko to się od niej nie opędzici
        > e.

        Matka chlopa powiedziala, ze juz nigdy tak nie zrobi i nie przyjdzie.
        Zauwazylam po tej akcji tez troche mniejsza czestotliwosc ich kontaktow.
        Jak juz jest w domu wieczorem, to nie przychodza sms-y od mamusi. Zapewne zalatwiaja to w ciagu dnia. I dobrze. Ja tez nie rozprawiam z rodzicami jak juz jestesmy w domu po calym dniu.
        Ale zobaczymy. Nie ekscytuje sie nadmiernie.
        Mozliwe, ze jeszcze pare razy trzeba jej bedzie powiedziec "do sluchu".
        Niemniej, jest to inteligentna kobieta, moze "zaskoczy"...
    • vilez Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 16:11
      Matkobosko, właśnie mój syn się szykuje na swoje mieszkanie i zaczynam się po tym wątku bać (bo to głównie ja je mu kupiłam). Wprawdzie, gdy będzie na swoim, to będzie miał 22 lata, no i jak na razie jest sam (niekochliwy), ale właśnie powiedział mi...że będzie tęsknić ;) I pisze czasem do mnie, przysyła mi różne śmieszne rzeczy czy kawałki muzyczne, i opowiada o dziewczynach, które na niego lecą i takie tam. Łomatko, to my chyba patologia.

      Ale na serio. Wtrącanie się do jego mieszkania jest mocno nie ok. Może ta mama jednak nie wiedziała, że Ty tam mieszkasz? Hm...

      Co do mocnego kontaktu z rodzicem- ja miałam silny z ojcem, ale mu intymnych kawałków nie opowiadałam jednak ;)
      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.10.13, 16:18
        vilez napisała:

        > Matkobosko, właśnie mój syn się szykuje na swoje mieszkanie i zaczynam się po t
        > ym wątku bać (bo to głównie ja je mu kupiłam). Wprawdzie, gdy będzie na swoim,
        > to będzie miał 22 lata, no i jak na razie jest sam (niekochliwy), ale właśnie p
        > owiedział mi...że będzie tęsknić ;) I pisze czasem do mnie, przysyła mi różne ś
        > mieszne rzeczy czy kawałki muzyczne, i opowiada o dziewczynach, które na niego
        > lecą i takie tam. Łomatko, to my chyba patologia.

        No ok, ja tez mowilam mamie jak mi sie jaki podobal, pokazywalam zdjecie, pytalam "fajny?", ale bez nadmiernych zwierzen....
        Bardzije pikantne szczegoly typu "jak on swietnie caluje!" omawialam z kolezankami.
        Smieszne rzeczy, maile, i inne takie, tez sobie czasem z rodzicami wymieniam, zwl. z tata, z ktorym mamy takie samo poczucie humoru. Nie widze w tym nic zdroznego.

        >
        > Ale na serio. Wtrącanie się do jego mieszkania jest mocno nie ok. Może ta mama
        > jednak nie wiedziała, że Ty tam mieszkasz? Hm...
        >

        Mamusia doskonale wie, ze tam mieszkam ;)

        > Co do mocnego kontaktu z rodzicem- ja miałam silny z ojcem, ale mu intymnych ka
        > wałków nie opowiadałam jednak ;)

        Otoz to.
    • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 11:47
      Chciałam tylko się przypomnieć, może po to, żeby napisać większości z Was- mieliście rację.
      Ten związek nie miał szans. Już nie poszło tylko o matkę, ale jednak duża częśc naszych sporów przez nią właśnie miała miejsce...

      Było między nami sporo kłótni, coraz bardziej zaognionych. Rodzice wciąż wpadali z niezapowiedzianymi wizytami. On się odpępił, ale na siłę. Przestał pisać codziennie, przestał wszystko opowiadać, ale to dlatego, że ja tego oczekiwałam...sam nie był na to gotowy. Zarzucał, że przeze mnie "przestał lubić swoich rodziców"/"ma poczucie winy za każdym razem, kiedy do nich dzwoni". Ja z kolei żyłam w ciągłym stresie i strachu, że oni znów przyjdą, bez zapowiedzi, że coś poprzestawiają, ogólnie żyłam w stresie, spowodowanym ich ingerencją.
      Kłótnie o nich były długie, wyczerpujące, po nich następowały ciche dni...
      Do tego doszła masa innych problemów.

      Od początku lipca nie jesteśmy razem. I chociaż nieco odchorowuję, to wiem, że tak jest lepiej. Koleś oczekiwał, że będę drugą mamą, nie partnerką. Chciał wiecznego podziwu, klepania po pleckach, uznania. Podcierania tyłka. Ale kiedy pojawiły się problemy i jakieś oczekiwania z mojej strony- chował głowę w piach. On po prostu szukał mamuśki bis.
      Wiem na pewno- nigdy więcej mamisynka.

      Pozdrawiam :)
      • ada1214 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 12:47
        ALe madra, madra babeczka jestes! Ode mnie masz buziaka!

        Jak zaczelam czytac Twoja historie, to juz rwalam sie zeby Cie wielimi literami wykaligrafowac SP...J z tego zwiazku! Bo zyc w taki sposob to chyba gorsze niz umrzec na raka.
        Ale widze, ze poradzilas sobie. Jestes swietna!
        A tym, co Cie tu strofuja, ze masz cos z glowa, tyle mozna powiedziec: w ogole nic nie wiedza o relacjach.
        • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 22:24
          Dziękuję, Ada :) budujące!

          ada1214 napisała:

          > ALe madra, madra babeczka jestes! Ode mnie masz buziaka!
          >
          > Jak zaczelam czytac Twoja historie, to juz rwalam sie zeby Cie wielimi literami
          > wykaligrafowac SP...J z tego zwiazku! Bo zyc w taki sposob to chyba gorsze niz
          > umrzec na raka.
          > Ale widze, ze poradzilas sobie. Jestes swietna!
          > A tym, co Cie tu strofuja, ze masz cos z glowa, tyle mozna powiedziec: w ogole
          > nic nie wiedza o relacjach.
    • kol.3 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 12:23
      Jestem wieloletnią mężatka ale nigdy nie zaglądam mężowi do smsów, nie wiem kto do niego pisuje wieczorami i o czym, z kim rozmawia przez telefon.
      Natomiast okazuje się że teraz dziewczyny (jeszcze nawet nie narzeczone) kontrolują smsy facetów , zaglądają facetom do telefonów kto pisze co pisze, ale to ich matkom zarzucają nadmiarową kontrolę. Chore.
      Będziesz miała problem w przyszłości z kolejnymi facetami jeśli się nie wyleczysz.
      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 12:38
        Widać nigdy nie miałaś powodu do niepokoju... Ale i tak gratuluję, to fajnie, że nigdy niczego nie sprawdzałaś.
        Ja sprawdzałam, konsekwentnie się tego oduczam (zaczęłam jeszcze w trakcie trwania związku), i mam świadomość swoich błędów, natomiast post z dziś nie miał się koncentrować na problemie spr. smsów, a pokazać, że związek z kims uzależnionym od matki jest bardzo problematyczny.

        kol.3 napisała:

        > Jestem wieloletnią mężatka ale nigdy nie zaglądam mężowi do smsów, nie wiem kto
        > do niego pisuje wieczorami i o czym, z kim rozmawia przez telefon.
        > Natomiast okazuje się że teraz dziewczyny (jeszcze nawet nie narzeczone) kontro
        > lują smsy facetów , zaglądają facetom do telefonów kto pisze co pisze, ale to
        > ich matkom zarzucają nadmiarową kontrolę. Chore.
        > Będziesz miała problem w przyszłości z kolejnymi facetami jeśli się nie wyleczy
        > sz.
        • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 12:47
          korpodziewcze - właśnie przeczytałam cały wątek, z szeroko otwartymi ze zdumienia oczami.
          Całe szczęście, że ten "związek" już jest przeszłością.
          Trzymaj się dzielnie.
          A ze swojej strony dziękuję za przerażająco fascynujący przykład relacji syn-mamunia. Czegoś podobnego, jak żyję, nie widziałam. Sądziłam, że tak symbiotyczna relacja, w taki sposób się przejawiająca, dotyczy raczej matek i córek. A tu proszę.... "mamusiu, właśnie się z nią całuję, a zaraz będziemy.... potem napiszę, czy było fajnie i ile razy".
          jezublady......!!?
          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 14:01
            A no widzisz, całkiem ciekawy case study...
            Facet był ze mną w sklepie po kurtkę i jak zniknęłam na chwilę to dzwonił do mamusi spytać, którą wybrać.
            Jak byliśmy w knajpie, pisał sms-y jak tylko wychodziłam do toalety. Pewnie chwalił się, co jemy, za ile, gdzie...
            Generalnie o wszystkim ciągle nadawał, a w międzyczasie tęsknił.
            Ponadto, odkryłam u niego coś na kształt kompleksu Edypa. Potrafił pow. "Moja mama jest taka ładnaaaa...."/"moja mama tak się dobrze trzyma, wcale nie wygląda na swój wiek" (oj wygląda...)/"moja mama tak się świetnie ubiera".... itp itd. Rzyg.

            Tęsknię, ale cieszę się, że to już za mną.

            ola_dom napisała:

            > korpodziewcze - właśnie przeczytałam cały wątek, z szeroko otwartymi ze zdumien
            > ia oczami.
            > Całe szczęście, że ten "związek" już jest przeszłością.
            > Trzymaj się dzielnie.
            > A ze swojej strony dziękuję za przerażająco fascynujący przykład relacji syn-ma
            > munia. Czegoś podobnego, jak żyję, nie widziałam. Sądziłam, że tak symbiotyczna
            > relacja, w taki sposób się przejawiająca, dotyczy raczej matek i córek. A tu p
            > roszę.... "mamusiu, właśnie się z nią całuję, a zaraz będziemy.... potem napisz
            > ę, czy było fajnie i ile razy".
            > jezublady......!!?
          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 25.08.14, 16:08
            I moim zdaniem to, co czasem wyprawiał z matką, było jak zdrada. Tylko zdrada z matką.

            Bo jak wytłumaczysz taką nielojakę, że on dzwoni i cichaczem mówi "mamo, ona dostala nowa prace...ja sie nie ciesze, bo bedzie wiecej zarabiac...ale udaje, ze sie ciesze". I inne podobne. Dla mnie to mega nielojalność i czułam się zdradzana w jakimś sensie.
              • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 26.08.14, 09:44
                Jeśli czujesz misję i musisz mnie szkalować, mówić, jaką mam chorą głowę, i koncentrować się na tym, jaka jestem zła, to proszę, odpuść, skończ. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, ze kontrola jest złem, zaczęłam nad tym pracować już w trakcie trwania związku.

                Przy okazji gratuluję, że jesteś tak wspaniałą żoną, że nigdy mężowi prywatności nie naruszyłaś. Szlachetne.

                PS- nie wszystko musiałam kontrolować i podsłuchiwać, pewne rzeczy, których nie powinnam nigdy usłyszeć, usłyszałam nie do końca chcąc, bez podsłuchiwania.

                kol.3 napisała:

                > I Ty to wszystko podsłuchiwałaś? Podsłuchiwałaś jego rozmowy nieprzeznaczone d
                > la Twoich uszu, kontrolowałaś jego smsy.
                    • kol.3 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 07:18
                      Prawda boli?
                      Gdzieś napisałaś że jesteś psychologiem, czy się mylę? Dlaczego " będąc szewcem chodzisz bez butów" - jako psycholog nie umiesz ułożyć sobie relacji z facetami i już któryś z kolei Twój związek leży w gruzach. Nikt Ci nie poda na tacy idealnego faceta i idealnej teściowej, wprost przeciwnie będą jeszcze gorsze przypadki. Nad wszystkim trzeba pracować, latami.
                      Na marginesie: nie przeszkadzało Ci gdy teściowa przychodziła do mieszkania sprzątać i przyozdobić mieszkanie na święta, przeszkadzało ci dopiero przestawianie mebli i rzeczy. Czyli teściowa może wpadać pod warunkiem że posprząta,. Bardzo charakterystyczne dla dzisiejszych synowych, które sobie z niczym nie radzą.
                      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 08:14
                        Wiesz, czemu napisałam, żebyś już dała spokój? Ponieważ zupełnie nie pojmuję, po co się tak uwzięłaś. Powtórzyłaś kilka razy i zasugerowałaś, że mam problem. Ok, cenię Twoją opinię. Ale naprawdę, daruj sobie powtarzanie tego w każdym poście. Nie, nie dlatego, że prawda boli. Gdybym bała się opinii innych, nie umieściłabym tutaj wątku. Doskonale wiem, że nie dostaje się tylko klepania po głowie. Nie rozumiem tylko wiecznego klepania tego jak mantrę. Ok, przyjęłam. Nigdzie też nie napisałam, że jestem z tego dumna, a wręcz podkreśliłam, że walczyłam z tym już podczas trwania związku.
                        Jestem psychologiem, tak. I co z tego? Czy wszyscy lekarze są zdrowi?
                        "Nad wszystkim trzeba pracować, latami" - to żadna prawda oświecona, wiem o tym.

                        Na marginesie- kiedy przyszła przyozdobić mieszkanie, nie mieszkałam tam jeszcze, odwiedzałam jedynie faceta. I już wtedy wydało mi się to dziwne. Wydało mi się dziwne, że w ramach niespodzianki wpada do syna i przyozdabia mieszkanie.
                        Przestań wciąż rzucać wyroki i oceniać. Z czym sobie niby nie radzą te dzisiejsze synowe, co?
                        Ze sprzątaniem sobie radzę naprawdę dobrze. Nigdy nie oczekiwałam, że matka powinna przychodzić i sprzątać. Czytaj ze zrozumieniem.

                        Masz chyba misję, w wyniku której mam sobie uświadomić, że tak naprawdę to moja wina. Po co?
                        • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 09:21
                          korpodziewcze napisał(a):

                          > Masz chyba misję, w wyniku której mam sobie uświadomić, że tak naprawdę to moja wina. Po co?

                          Na moje oko po to, żeby się upewnić, a przy okazji udowodnić wszystkim wokół, że NIC NIGDY nie jest winą teściowej, bo mogą być tylko złe, głupie, wredne i wyrodne synowe ;)
                          • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 09:34
                            Ja to widzę trochę inaczej. Nie ma takiego podziału o jakim napisałaś! Albo jest dobry człowiek-anioł i z tego człowieka wyrasta dobra córka, synowa a potem dobra teściowa albo jest zły, wredny człowiek i z tego wyrasta zła, wredna córka, synowa, teściowa. No i pomiędzy mamy wiele bardzo różnych kombinacji trochę bardziej normalnych i trochę mniej wrednych ludzi :-D
                            To jest proces ciągły.
                            • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 09:41
                              Oj, chyba jest trochę mniej jednoznacznie.
                              Niektóre - a może wręcz większość osób - jest odbierana przez jednych jako dobre, miłe, sympatyczne, mądre - a przez drugich te same osoby są uznawane jako złe, antypatyczne, nieprzyjemne i głupie.

                              Przecież nawet omawiany syn mamusi przez ową mamusię jest na pewno oceniany jako chodzący ideał. Ale jego była dziewczyna, a także większość forumowiczek uważa, delikatnie mówiąc, że jest zgoła inaczej.
                              I nie jest to tylko kwestia rodzinnego braku obiektywizmu, tak się dzieje nie tylko w rodzinie, przecież.
                              • celestyna444 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:05
                                Nie da rady uznać osoby obiektywnie mądrej czy obiektywnie dobrej za złą, głupią i wredną, bo jest to wtedy duża manipulacja ze strony uznającego.
                                Oczywiście, to że ktoś jest mądry, to nie oznacza, że wszyscy muszą go lubić i podziwiać.
                                Tak samo osoby wredne i głupie, wiekszość ich nie toleruje ale też mają swoich fanów.
                                • ola_dom Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:12
                                  Co jest obiektywne? I KTO może być obiektywny? Bóg? Oświecony? Tylko że oni nie za bardzo chcą o tym rozmawiać i dawać wyroki.
                                  Będę się upierać, że nic nie jest jednoznaczne. Dopóki nie mamy pełnego wglądu w sprawę. A NIGDY go nie mamy :)
                                  Dobra, starczy filozofowania, bo przeważnie do niczego konstruktywnego nie prowadzi ;)
                          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:48
                            Złe, glupie, wredne, a do tego "z niczym sobie nie radzą"....


                            ola_dom napisała:

                            > korpodziewcze napisał(a):
                            >
                            > > Masz chyba misję, w wyniku której mam sobie uświadomić, że tak naprawdę t
                            > o moja wina. Po co?
                            >
                            > Na moje oko po to, żeby się upewnić, a przy okazji udowodnić wszystkim wokół, ż
                            > e NIC NIGDY nie jest winą teściowej, bo mogą być tylko złe, głupie, wredne i wy
                            > rodne synowe ;)
                        • kol.3 Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 09:40
                          Ale mój post jest jednym z nielicznych postów krytycznych wobec Ciebie (i tamtej rodziny także) a mimo to potwornie Cię denerwuje. 99 proc. postów jest po Twojej stronie, Panie powtarzają jak mantrę, że tak mialaś rację, dobrze że ucieklaś itp. I to Cię nie nudzi?
                          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 27.08.14, 10:50
                            Gdyby mnie tak potwornie denerwował, pisałabym dużo bardziej emocjonalnie.
                            Napisałam jedynie, że jeśli postanowiłaś mnie szkalować i w każdym poście wytykać, że jestem nienormalna, to możesz sobie darować, bo to naprawdę do niczego nie prowadzi.
                            Nie napisałam, że mnie nudzisz- napisałam, że raz styknie.
                            I nie zauważyłam, żeby którakolwiek jedna i ta sama osoba pisała co i rusz, w każdym swoim poście "miałaś rację".


                            kol.3 napisała:

                            > Ale mój post jest jednym z nielicznych postów krytycznych wobec Ciebie (i tamte
                            > j rodziny także) a mimo to potwornie Cię denerwuje. 99 proc. postów jest po Two
                            > jej stronie, Panie powtarzają jak mantrę, że tak mialaś rację, dobrze że uciek
                            > laś itp. I to Cię nie nudzi?
                    • marsylvik Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 12:45
                      korpodziewcze napisał(a):

                      > A jakbyś już się tak odczepiła, hm? ;)
                      >
                      > kol.3 napisała:
                      >
                      > > Ta familia była pieprznięta ale Tobie też nic nie brakuje.

                      Z ciekawości: po co w ogóle odpisałaś na coś takiego?
                      ("po co", a nie "dlaczego", bo pytam o zamierzony lub nieświadomy cel, czy w ogóle się nad tym zastanawiałaś)
                      • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 14:05
                        > Z ciekawości: po co w ogóle odpisałaś na coś takiego?
                        > ("po co", a nie "dlaczego", bo pytam o zamierzony lub nieświadomy cel, czy w og
                        > óle się nad tym zastanawiałaś)

                        Nie wiem.
                        Może po to, żeby dać do zrozumienia, że "ok, szanuje Twoja opinie, a teraz daj spokój, bo nic nowego tu nie wnosisz".
                        • marsylvik Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 29.08.14, 16:55
                          Ty mi tu nie odpowiadaj, tylko przemyśl to ;)
                          Ja tak samo kiedyś robiłam. Była jakaś mało znacząca dyskusja internetowa, jakieś tam prowokacje, moje poczucie, że mam prawo się bronić... nie, nie prawo, obowiązek! A może przymus? Bronię się, według mnie logicznie, wyważenie i... nic. Nic się nie zmienia. A na pewno nie w kierunku, jakiego bym sobie życzyła.

                          Przemyślałam po co w takim razie ja to robię, czy mi się udaje osiągnąć mój cel, dlaczego tak/nie, a przy okazji do ciekawych i zaskakujących wniosków doszłam. Nie będę ich tu przedstawiać, nie chcę za bardzo sugerować swojego toku myślenia, powiem tylko, że w rezultacie doszłam jako tako do ładu z moją potrzebą kontroli, jej zasadnością itp. Dlatego Ciebie o to spytałam :)
                          • korpodziewcze Re: Jestem patologicznie zazdrosna o jego matke 02.09.14, 10:33
                            > Ty mi tu nie odpowiadaj, tylko przemyśl to ;)
                            > Ja tak samo kiedyś robiłam. Była jakaś mało znacząca dyskusja internetowa, jaki
                            > eś tam prowokacje, moje poczucie, że mam prawo się bronić... nie, nie prawo, ob
                            > owiązek! A może przymus? Bronię się, według mnie logicznie, wyważenie i... nic.
                            > Nic się nie zmienia. A na pewno nie w kierunku, jakiego bym sobie życzyła.

                            Przemyślę ;)
                            Właściwie to nawet miałam taką refleksję "a po co ja się tutaj próbuje bronić? to nic nie zmienia, a ja tracę energię na produkcję postów".

                            Dzięki za podsunięcie tematu do refleksji ;)