bra.tek7
27.10.13, 23:50
U mnie mój Ś.P. Mąż był w śnie nie za często, był kilka razy przez te ponad półtora roku od Jego śmierci. Ale zawsze te sny były dla mnie ogromnie budujące, zawsze bardzo się cieszę, że choć w śnie mogę się do Niego przytulić, że choć w śnie mnie potrzyma za rękę, że Go zobaczę. Czasem coś razem załatwiamy, czasem się tylko przytulamy, czasem mi opowiada, gdzie był (ale po przebudzeniu nie potrafię sobie przypomnieć, co mówił).
Bardzo bym chciała, by się częściej śnił. Ale nie mam na to wpływu i nie mam sposobu. Ale każdy sen traktuję jako wielki dar.
Też tak macie?