majusiak86
09.12.13, 15:01
zaraz posypią się na mnie gromy ale trudno, muszę się wyżalić. Otóż jestem mamą 2,5 letniej dziewczynki i od dawna jestem tym zmęczona i zawiedziona. Absolutnie moje życie nie przypomina życia koleżanek, które mając dzieci mają jeszcze "normalne" życie. Ja od momentu wstania dziecka do jego uśpienia jestem zajęta wyłącznie nim (no chyba że jest u babci to wtedy nadrabiam sprzątanie).
Córka od początku była wymagająca, spała 1h w ciągu dnia, nie chciała smoczka tylko żeby ciągle się nią zajmować. Jak próbowałam dawać jej zabawki i przetrzymać trochę marudzenie, to przychodziła babcia (mieszkamy w tym samym domu tylko na osobnych piętrach) i zajmowała się córką. Mówiła, że ona ma czas i że zrobi wszystko, żeby dziecko nie płakało. I tak w sumie jest do dziś,tak że u babci to córka rządzi. Babcia o wszystko pyta małą, czy będzie jadła czy nie, czy się przebierze czy nie a ponieważ ja tak nie robię, w efekcie dziecko woli do babci niż do mnie. Czuję się z tym podle, nie mam radości z bycia mamą. Ja staram się zachęcać dziecko do zabawy klockami, rysowania, zabawy lalkami. Babcia za to od dawna w tajemnicy przede mną daje małej słodycze za każdym razem gdy dziecko przyjdzie do niej a ostatnio włącza bajki w tv (nawet jak się widzą 40 minut to bajka musi być). Nie powiem, żebym ja tego nie robiła, ale ja włączam po to, aby w tym czasie zmyć, powiesić pranie, zamieść i ogarnąć na tempo dom. Wiem, że pewnie niejedna matka zazdrości takiej babci, ale ja nie. Czuję się niepotrzebną matką, którą babcia bez problemu zastąpi. Ale ja tak nie chcę. Nie ograniczam im kontaktu, ale przykro mi, gdy po mojej nieobecności (kilka godzin raz na kilka miesięcy) słyszę od dziecka, że ono nie chce do mnie, że woli do babci... Za miesiąc urodzi mi się drugie dziecko więc nie jedna osoba powie, że będę mogła liczyć na pomoc ze strony babci. A ja się boję, że wtedy już całkiem córka zniknie u babci. Nie wiem już co robić, aby nie zwariować. Mąż radzi jak najczęściej "wysyłać" córkę do babci to się sobą przesycą, inni żeby babci wyznaczyć godziny spotkań. A mi w tym wszystkim szkoda dziecka, bo przez to, że każdy chce aby go lubiła gdy podniosłam na nią głos za złe zachowanie to dostała histerii ze strachu.. A z drugiej strony szkoda mi drugiej babci, która gdy widzi wnuczkę słyszy od niej ciągle "idź sobie, nie lubię cię" mimo, że tak na prawdę dużo więcej dla małej robi (ale nie pozwala na wszystko).
Co zrobić, aby 1) dziecko wyrosło na szczęśliwego i przygotowanego do prawdziwego życia człowieka (a niedługo dwoje) 2) nikt nie zwariował 3) żeby bycie matką zaczęło być przyjemne