Chcę odejść od żony i córki…

06.01.14, 00:42
… ale jakoś brakuje mi determinacji lub odwagi albo obu rzeczy na raz.
W sumie to piszę to raczej, żeby poukładać to wszystko w głowie niż oczekując jakiejś porady.
Muszę przyznać, że do pewnego okresu miałem łatwe życie. W zasadzie bardziej kierując się instynktem niż głową podejmowałem różne, czasami dość ryzykowane decyzje i zawsze okazywało się później, że poszedłem we właściwą stronę. Dzięki determinacji i jasno zdefiniowanemu celowi skończyłem też dobre studia, które pomogły mi później znaleźć bardzo dobrą pracę. Systematycznie piąłem się po szczeblach kariery, co przekładało się na coraz lepsze wynagrodzenie. Pracowałem ciężko, często w warunkach stresu, ale lubiłem to, ponieważ dokładnie to chciałem w życiu robić. Dodatkowo spore wynagrodzenie pozwoliło mi kupić nowy, dobry samochód, duże mieszkanie. Stać mnie było na większość rzeczy, które zapragnąłem mieć. Mimo wymagającej pracy miałem wystarczająco dużo czasu na relaks, rozwijanie innych zainteresowań, spotkania ze znajomymi itd.

Z kobietami też nie miałem specjalnych problemów. Nawet, kiedy jeszcze chodziłem do podstawówki. Czasem było prosto, czasem trudniej, ale zawsze udawało mi się zdobyć dziewczynę, jeśli tylko bardzo mi się podobała. Byłem w kilku związkach. Czasem dłuższych, czasem krótszych niemniej jednak zawsze to ja je kończyłem.
Po jakimś czasie spotkałem kolejną dziewczynę. Wydawało mi się wówczas, że to ta, że się w niej zakochałem. Zamieszkaliśmy u mnie. Miała wady, ale myślałem wtedy, że są na tyle nieistotne, iż jestem w stanie je zaakceptować. Zresztą, każdy ma jakieś. Poza tym, ze względu na charakter jej pracy przynajmniej 1-2 dni w tygodniu nie było jej w domu przez całą noc i dzień. Mieliśmy czas od siebie odpocząć.

Po roku, zacząłem coraz więcej pracować. Kariera rozkręcała się coraz bardziej. Z drugiej strony moja przyszła żona, zaczęła coraz bardziej naciskać na sformalizowanie związku. Nie miałem na to jakiejś wielkiej ochoty – było mi dobrze tak jak jest. Z drugiej strony coraz więcej moich znajomych wstępowało w związki małżeńskie, rodzice też wspominali, że już czas. W końcu postawiła sprawę na ostrzu noża: albo idziemy krok dalej albo się rozchodzimy. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że spory wpływ miał na to ślub i ciąża jej młodszej siostry. I wówczas popełniłem pierwszy błąd. Pomimo tego, że nie byłem do tego specjalnie przekonany zgodziłem się na ślub. Ale tylko cywilny – instynkt… Minął kolejny rok. W sumie niewiele się zmieniło poza tym, że zacząłem w niej widzieć coraz więcej wad. Również fizycznych – przestała np. tak dbać o siebie jak przed ślubem. Miało to negatywny wpływ na seks. Zaczęły się też coraz częstsze kłótnie.

Zamiast zająć się problemem, coraz bardziej koncentrowałem się na pracy. Żona natomiast zaczęła myśleć o dziecku. Jej siostra urodziła, wiele naszych znajomych par również. Starałem się jak mogłem, żeby się wykręcić od ich odwiedzania. Nie mogła nie zauważyć, że nie przepadam za dziećmi. Rozmowy o pieluchach, wózkach itd. nie specjalnie mnie interesowały. A szkoda, być może gdybym się wówczas tym zainteresował nie skomplikowałbym sobie życia jeszcze bardziej.

Zaczęła mnie namawiać na dziecko. Nie chciałem, mówiłem żeby zaczekała jeszcze. Ona na to, że robi się coraz starsza. Po jakimś czasie oświadczyła, że przestaje brać tabletki. Przyjąłem to do wiadomości – i tak seks uprawialiśmy coraz rzadziej. Podświadomie liczyłem się z tym, że w końcu zajdzie w ciąże, ale starałem się o tym nie myśleć. Po jakimś czasie stało się.

W pierwszym miesiącu załatwiła sobie L4 na kolejne osiem miesięcy. Nie było żadnego zagrożenia ciąży, ale ponieważ miała taką możliwość poszła na zwolnienie. Teraz widywaliśmy się codziennie i coraz częściej wybuchały kłótnie. Wolałem już siedzieć dłużej w pracy niż wracać do domu. Żeby tylko, chociaż trochę odpocząć od tego.
Poród. Bez problemów. Dziecko zdrowe. Dziewczynka. Po powrocie do domu zaczął się horror. Brak możliwości odpoczynku po robocie i w weekendy, nieprzespane noce, pieluchy dymanie z wózkiem na spacerki. Kompletnie brak czasu dla siebie. Po 6 miesiącach żona też już miała dość, wiec wróciła do pracy, a dzieckiem w dzień opiekowała się opiekunka.

Teraz córka ma 6 lat. Nie sra już w pieluchy i przesypia całą noc to fakt. Ale czy poprawił mi się komfort życia? Niezbyt. Nadal nie mam praktycznie możliwości odpoczynku po pracy ani w weekendy. Zamknąłem się w sobie. Przestałem mieć ochotę na spotkania ze znajomymi i rodziną. W pracy marazm. Od 6 lat tkwię w tym samym punkcie. Nie potrafię się nad niczym skupić. Nie mam już żadnego konkretnego celu. Chciałbym się tylko z tego jakoś wyrwać, ale nie wiem jak.

Nie kocham żony. Córki raczej też nie, natomiast jest mi jej szczerze szkoda. Jest zdrowa, ładna i pełna życia - marzenie każdego rodzica. Niby nic jej nie brakuje, z wyjątkiem miłości rodziców. Żona może dość dowolnie ustalać sobie godziny pracy, ale żeby zrobić mi na złość, zwykle robi to tak, aby pójść do roboty zaraz jak ja wrócę do domu, a ja po całym dniu pracy średnio mam ochotę bawić się z dzieckiem. W weekendy podobnie – każde z nas próbuje wymyślić sobie jakieś zajęcie żeby tylko nie musieć zajmować się dzieckiem. Nienawidzę weekendów – kiedyś nawet bym nie pomyślał, że to jest możliwe, a jednak.

Naprawdę szkoda mi tego dziecka. Tym bardziej, że jest coraz starsza i coraz więcej rozumie. Widzi, że rodzice się nie przytulają, często kłócą i generalnie nie lubią przebywać ze sobą. I jeszcze granie jej uczuciami: „Chcesz iść na konie (basen, do parku, etc.), to poproś ojca…” i dziecko z nadzieją przybiega. Żona nawet się mnie wcześniej nie zapyta, czy mam na to ochotę czy nie. Byle tylko się nas pozbyć na chwile z domu albo pokazać jak bardzo niedobrego ma ojca, gdy powiem nie. Czy jestem tu bez winy? Oczywiście, że nie, ale naprawdę nie rozumiem, po co żona tak ją podpuszcza. Przecież doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że w trakcie ewentualnego rozwodu nie będę się starał o przejęcie opieki nad dzieckiem. Nie wystarczy jej, że i tak robi wszystko żeby mi zrobić na złość? Musi się jeszcze posługiwać dzieckiem?

No właśnie… ewentualnego rozwodu… ku..wa… kiedyś bym się nawet nie zastanawiał, a teraz nie mogę podjąć decyzji. Czuję, że to najlepsze wyjście… przynajmniej dla mnie, ale nawet jak się zdecyduję to, co dalej?

Wiem, że długo nie wytrzymam sam i prędzej czy później będę chciał znaleźć sobie inną kobietę. Pewnie młodszą i to sporo ode mnie. Będzie trudniej niż kiedyś, bo lat mi nie ubywa i nie mam już tej pewności siebie, co kiedyś, ale myślę, że nadal dam radę. Boję się jednak, że wrócę do punktu wyjścia – kolejny ślub i kolejne dziecko, które będzie mi działało na nerwy. Chociaż bardziej możliwą opcją jest to, że nie zgodzę się już ani na kolejny ślub ani na dziecko, ale wtedy prawdopodobnie zrujnuję marzenia tej młodej dziewczyny.

Samotne matki też odpadają – skoro nie umiem zaakceptować własnego dziecka, to tym bardziej nie powiedzie mi się z cudzym.

Z drugiej strony nie ma, na co czekać. Rozwód, albo przynajmniej separacja jest najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji. I to chyba nie tylko dla mnie. Rok nerwówki związanej ze sprawami rozwodowymi i tak jest niczym w porównaniu do 6 już straconych lat i kolejnych 12, które stracę, jeśli teraz znów nic nie zrobię. A dodatkowo zyskuję szansę (wiem, że niewielką, ale zawsze) na poznanie później dziewczyny, która jest w moim typie i dodatkowo będzie miała inne ambicje niż bycie żoną i matką.

Dziękuje za uwagę.
    • enith Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 01:03
      Rozwód i alimenty na córkę, to po pierwsze. Po drugie, sporo jest kobiet, które nie są zainteresowane ani ślubem, ani macierzyństwem. Pewnie za jakiś czas znajdziesz kompatybilną kobietę. Do tego czasu natomiast można korzystać z pomocy profesjonalistek lub "zasponsorować" studentkę lub dwie, jeśli konieczne zależy ci na młodym ciele. Ważne, żeby układ, jakikolwiek byś nie wybrał, był od początku jasny dla wszystkich zainteresowanych stron.
      A na przyszłość rada: nie rób nic wbrew sobie. Ożeniłeś się z kobietą, której nie kochałeś, zrobiłeś dziecko, którego nie chciałeś, a którego nie kochasz. A cenę za twój brak szczerości w przeszłości płacą teraz żona i córka, którym posypało się życie. Masz, mam nadzieję, świadomość, że jesteś za ten stan rzeczy odpowiedzialny?
    • pade Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 01:06
      Ten post nie ma w sobie grama emocji. Nie potrafię się w nim rozeznać.

      Jeśli chodzi o Twoją córkę, to sorry, powołałeś ją na świat i jesteś odpowiedzialny za to, że ją odtrącałeś, odtrącasz i chcesz jej się pozbyć. Nikt nie ponosi za to odpowiedzialność,i tylko Ty.
      Może tego nie wiesz, ale ona w przyszłości będzie szukała mężczyzn niedostępnych, którzy będą ją odtrącali i ma duże szanse na to, że nie ułoży sobie życia.
      Bardzo mi szkoda Twojej córki.
      • enith Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 01:12
        > Ten post nie ma w sobie grama emocji. Nie potrafię się w nim rozeznać.

        Też zwóciłam na to uwagę. Post brzmi jak napisany przez cyborga, co jednoznacznie wskazuje, że czas się rozejść, płacić alimenty oraz na terapię dziecka, bo że córka będzie takowej w przyszłości potrzebować, jest raczej pewne.
        • matisson Re: Chcę odejść od żony i córki… 07.01.14, 16:16
          No właśnie, najbardziej żal w tym wszystkim tego dziecka - przecież ona w niczym nie zawiniła..
    • pibelle Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 01:45
      No właśnie… ewentualnego rozwodu… ku..wa… kiedyś bym się nawet nie zastanawiał, a teraz nie mogę podjąć decyzji.

      Lepiej się zdecyduj, bo to może trochę potrwać. Masz pewność, że żona zgodzi się na rozwód?
      • allegra1002 Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 07:37
        Pozornie wydawałoby się że opisuje to arogancki, egoistyczny, pewny siebie twardziel.Pozornie, bo ktoś , kto na prawdę taki jest, nie wie nawet o istnieniu takiego forum jak "życie rodzinne".I nie będzie zadawał sobie trudu by czegoś podobnego szukać w internecie.Z góry zaznaczam że to nie krytyka a zwykłe stwierdzenie faktu.Druga sprawa, piszesz że żona robi Ci na złość , prześladuje Cię i wbrew Twojej jawnej niechęci "nasyła" na Ciebie córkę, Twoje własne dziecko, byś spędzał z nią czas, zajął się nią, nawiązał jakiś kontakt.Gdyby żona chciała Ci faktycznie zrobić na złość to nastawiałaby dziecko wrogo do Ciebie, buntowałaby je przeciw Tobie, izolowała.Nie znasz kobiet, nie znasz własnej żony , to następny fakt.Bierzesz pod uwagę związek z inną kobietą, dużo młodszą od Ciebie i już teraz wyznaczasz jej ustaloną pozycję, narzucasz sposób życia. Tu zaśmieję się głośno i serdecznie.Przypuszczam że jesteś w wieku przełom 30 początek 40 lat? Jeszcze kilka lat i będziesz w środku tej czterdziestki. I sądzisz że młode, dajmy na to dwudziestoparoletnie czy nawet młodsze kobiety będą czekały w kolejce po Twoje względy? że ich marzeniem życiowym jest spędzenie życia z facetem obciążonym alimentami,podstarzałym egoistą który tylko wymaga określonych zachowań, traktującym je przedmiotowo? Skąd u Ciebie ta pewność że bardzo młoda dziewczyna w ogóle będzie chciała spojrzeć w Twoją stronę? No chyba że jesteś miliarderem na dodatek o powierzchowności tak urzekającej że faktycznie żadna Ci się nie oprze.Ewentualnie będziesz szukał celowo jakiejś ofiary losu, młodej, biednej, prymitywnej, której jest obojętne kto i gdzie,byleby miała zapewnione mimnimum socjalne i dach nad głową.Z myśleniem realistycznym, przyszłościowym też u Ciebie nie tęgo.Rodziny nie chcesz, mimo że powołałeś dziecko na świat, stałego związku też nie. Kiepsko u Ciebie z odpowiedzialnością.Chyba masz marny charakter i prawdziwe moralne zasady są Ci obce.Podjąłeś ważne decyzje życiowe samodzielnie, jak założenie rodziny, ślub spłodzenie dziecka teraz Ci się "odwidziało" ale o wszystko oskarżasz żonę i małe dziecko.Przy takiej postawie życiowej jaką reprezentujesz można już teraz przewidzieć Twoją przyszłość. Na starość samotny, zgorzkniały, zdziwaczały dziadyga.Gdzieś tam w dziurawej pamięci będzie się kołatał obraz córki, ewentualnych wnuków, życia rodzinnego?! może i innych spłodzonych w chwili kolejnej słabości a całkowicie nie znanych dzieci ? Trudno jest być prawdziwym mężczyzną, bo czasem trzeba być mężczyzną.Gdy nie trzeba spojrzenie cię unosi a gdy trzeba dźwig nie uciągnie.
    • kol.3 Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 09:06
      Kompletny brak jaj.
    • altz Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 09:49
      Zanim napisałeś, że nie lubisz córki, już to wiedziałem. Normalny rodzic o 6 letnim dziecku nie powie, że "już nie sra w pieluchy".
      Brakuje Ci pozytywnego nastawienia do żony i do dziecka, zauważenia w nich partnera. Tak, nawet w małym dziecku można znaleźć partnerkę do miłego spędzania czasu, tak żebyście oboje byli zadowoleni. Nie widziałeś w niej normalnego człowieka, a teraz masz problem z więzią.

      Jedni chcą, lubią i nie mogą, Ty możesz, ale nigdy tego nie chciałeś, nie lubiłeś i męczy to Cię. Popieprzone to wszystko.
    • lianis Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 09:54
      Coz za egocentryzm i narcyzm do tego...
      Z kazdego slowa postu krzyczy "JA"
      Przy takim nastawieniu zadna odpowiedz, zadne rady nie maja sensu
      Pomysl tylko, ze brak sprzeciwu to akceptacja, zgodziles sie na dziecko, zostalo powolane za twoim przyzwoleniem, to twoje dziecko, twoje geny, ty jestes jej bohaterem, wzorem i przykladem. Zona jest dorosla, mozna by rzec " patrzaly galy co braly" ale corka wyboru nie miala i nie ma sprowadziles ja na swiat...
      Z zona rozwod im szybciej tym lepiej, wyjazd za granice na wazektomie, ani meskosci, ani mozliwosci ci nie ubedzie po tym, potem jakas terapia dla ciebie, ktora by pokazala, ze nie wokolo ciebie swiat sie kreci, a potem w tym swoim poukladanym wokol mlodszej dupy swiecie, wpisz do kalendarza co drugi weekend z corka i moze latwiej bedzie ci dac jej troche siebie, tak, zeby nie skrzywdzic jej zbyt mocno na przyszlosc.
    • mantis_after_dinner Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 10:33
      Piotrus Pan :)

      Tylko szkoda ze nie zdales sobie z tego sprawy, zanim wplatales sie w malzenstwo i rodzicielstwo. I szkoda, ze zabraklo ci jaj, aby o pewnych swoich pogladach i zamiarach poinformowac zone.
      Ja sie wcale nie dziwie, ze chodzi Ci po glowie rozwod: zyskasz wolnosc i czas dla siebie w zamian za obowiazek placenia alimentow, ale z tego co piszesz zarabianie kasy idzie Ci calkie niezle w tej Twojej piaskownicy. Ciekawa jestem tylko, czy ten pomysl z rozwodem jest wlasnie wynikiem takiej chlodnej kalkulacji?
    • danaide Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 10:36
      Na wypadek gdybyś miał być trollem albo innym cyborgiem będę się streszczać.

      Dziecko może przesypiać noce już przed pierwszym rokiem życia i nie sr... przed drugim. Jeśli tak rozpoczynasz wypowiedź o sześcioletniej córce... brak mi właściwie słów by wyrazić, to co chodzi mi po głowie. Żal, straszliwy żal dziecka. Bo nawet jeśli się rodzic nie pali, to jednak przy odrobinie wysiłku, choćby godzinie dziennie koncentracji na drugim człowieku, da się powiedzieć ciut więcej... Twoje odklejenie i zblokowanie może mieć początek gdzieś w Twoim dzieciństwie, o którym nie napisałeś nic. Nie wiem czy niektórzy nie nadają się na rodziców - to jest sprawa przepracowania pewnych problemów, pytanie, czy się chce - można nie chcieć, ale wtedy trzeba to jasno komunikować. Sobie przede wszystkim - i innym.

      Byłeś karierowiczem, łakomym kąskiem dla łowczyń mężów gwarantujących określony status i dałeś się złowić. Status jest i chyba nic ponad, więc chyba warto się wymiksować z układu, który nikomu nie służy. Odblokować karierę na ile się da, bo alimenty należy zapłacić przyzwoite, choćby w ramach wzięcia na klatę tej cząstki odpowiedzialności za niewłaściwe wybory życiowe. O młode dziewczyny inne niż Twoje dziecko się nie martw, jeśli jasno ustawisz priorytety - d za k - na pewno nikt nie będzie pokrzywdzony.

      Zaufaj swojej intuicji, sama wierzę w intuicję. A za błędy płać. Czystą gotówką plus jakąś częścią czasu i zainteresowania - do pewnego wieku dzieci są bardzo otwarte, nie muszą rajcować Cię księżniczki czy książeczki, jeśli masz jakieś fajne zainteresowania (kiedyś jakieś miałeś...) - zainteresuj nimi córkę, może w ten sposób uda Ci się na początek dostrzec w niej człowieka jakim jest od sześciu lat.
    • d.d.00 Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 10:40
      Strasznym jjesteś egoista! Jak można o własnym dziecku wypowiadać się tak pogardliwie? Nie pomyślałeś, że żona może chce byś więcej czadu spędzał z dzieckiem? Odbierasz to jako afront, może oceniasz ją swoją miarą? Jaki przykład związku dajesz swojemu dziecku - tak, Twojemu bo to Twoje dziecko a wypowiadasz się o nim tak źle.

      Po za tym dlaczego zacząłeś wątek od reklamy samego siebie? Mmoja praca, pieniądze, pozycja. Żałosny dorobkiewicz z Ciebie. Na tym forum nie zrobi to na nikim wrażenia.
      • d.d.00 Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 10:41
        Rozwiedz się z kobietą, daj jej żyć, niech dziecko nie patrzy na tą patologię. I idź sobie odpocznij po tych latach tyrady.
        • allegra1002 Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 11:24
          d.d.00 napisała:


          > I idź sobie odpocznij po tych latach tyrady.


          Zrobię off top, ale nie daje mi to spokoju.Królestwo temu, kto wytłumaczy mi, jak należy rozumieć to powyższe zdanie? Tyrady?! ma odpoczywać po latach tyrady?! Co ta osoba miała na myśli?
          • kk345 Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 12:53
            Pozajączkowało sie z tyraniem:)
            • d.d.00 Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 15:02
              Słownik w telefonie mi pozajaczkowal.
              Miało być "po latach tyrania"
    • jagienka75 Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 13:05
      > Wiem, że długo nie wytrzymam sam i prędzej czy później będę chciał znaleźć sobi
      > e inną kobietę. Pewnie młodszą i to sporo ode mnie. Będzie trudniej niż kiedyś,
      > bo lat mi nie ubywa i nie mam już tej pewności siebie, co kiedyś, ale myślę, ż
      > e nadal dam radę.



      nie no, facet nie zdążył się rozstać z żoną a już kalkuluje, z kim się zwiąże/nie zwiążę i jakie panie wchodzą w grę:D
      • mvszka Re: Chcę odejść od żony i córki… 15.01.14, 05:56
        miejmy nadzieję, że żona nie ma wysokiego ubezpieczenia na życie ;)
    • igge Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 14:02
      Nie sądziłąm, że to napiszę :( ale hmmm...żal mi Ciebie. Wspólczuję bo jakimś cudem udało Ci się zupełnie nie mieć frajdy z małżeństwa i co najważniejsze, z dziecka, z którym wydaje się, że nie masz żadnej więzi. Najbadziej pokszywdzona jest Twoja córka, potem jej matka ale na końcu jesteś też Ty - pozbawiony szczęścia jakie daje związek z ukochaną osobą i posiadanie z nią, wychowywanie razem dziecka.
      Popełniłeś błąd żeniąc się. Popełniłeś błąd zgadzając się na odstawienie tabletek antykoncepcyjnych. Teraz od 6 lat krzywdzisz swoim brakiem miłości, czasu i uwagi swoją córkę. Idż na jakąś terapię, która pomogłaby Ci w nawiązaniu i umacnianiu więzi z córeczką.
      Nie pokochasz na zawołanie żony, w ktorej widzisz tylko wady ale możesz spróbować pokochać córkę z pomocą specjalisty. Ty rzeczywiście może poukładasz sobie życie kiedyś z kimś nowym ale uważaj, żebyś znowu nie popelniał tych samych błędow. Żona i/lub córka to potencjalne źródła wielkiego szczęścia i radości ale w naturalny sposób muszą wywoływać u męża i/lub ojca postawę altruistyczną a u Ciebie widać czysty egoizm. I brak asertywności bo to głupota, żeby żenić się tylko dlatego, że partnerka tego chce. A już nie tylko głupota ale okrucieństwo i tragedia - zakładać rodzinę nie chcąc tego. Powinieneś skupić się na pracy nad soba w temacia CÓRKA. a w międzyczasie ewentualnie odejść od żony jeśli terapia małżeńska nie ma sensu. W temacie twojego wątku jest odejście od córki - jesteś ojcem chcesz i lubisz czy nie - i odejść od córki nie masz możliwości, ona zawsze będzie Twoim dzieckiem, zawsze będziesz miał względem niej obowiązki, to są więzy nieusuwalne krwi. ONa jest częścią, tą lepszą, Ciebie. Pozdr serdecznie i życzę mądrych (i dobrych) decyzji.
      • igge Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 14:04
        ps
        sorry za masę błędów ort, za szybko pisałam
        • allegra1002 Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 14:50
          Już któryś raz czytam porady-idź na terapię.tak, tak ! idź koniecznie. Tylko nie wiem czy istnieje taka, która pomoże i "wyleczy": brak charakteru, brak moralności, brak odpowiedzialności.W najlepszym wypadku terapeuta dojdzie do wniosku że biedaczek nie ponosi winy za te paskudne cechy i podły charakter, że to wina jego rodziców i tego że miał pod górkę do szkoły.tata był za srogi, mama nie kochała wystarczająco i temu podobne odkrywcze prawdy. Może trzeba by i na terapię wysłać wcześniejsze generacje? Dziadków, pradziadków ?
    • milamala Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 14:44
      Troll.
      Takich jak troll opisuje jest wielu, ale staraja sie nie ujawniac swojego ciemnego oblicza a ten pokazal, bo wiedzial, ze nie sciagnie na siebie pochwal i zachwytow.
    • edw-ina Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 15:03
      Wiesz co, dzisiaj z M wracając z rodzinnego wypadu do knajpy z maleńkim dzieckiem (tak, z dziećmi można robić dużo fajnych rzeczy, nawet z maleńkimi dziećmi )rozmawialiśmy o tym, jakiego cholernego pecha mają niektóre dzieci, że urodziły się w rodzinach, w których nie otrzymują miłości, tylko pogardę, niechęć i złość. Żal mi twojego dziecka. I cała twoja kasa, o której tak chętnie piszesz niczego nie zmienią, bo nie kupią temu dziecku miłości tak niezbędnej mu do życia. Trzeba było zrobić sobie wazektomię, jak nie chciałeś mieć dzieci. Nie zapomnij jej zrobić, jak już się rozwiedziesz, to może inne dziecko nie podzieli losu tej dziewczynki.
      Egocentryzmu się nie leczy na terapii, to schorzenie nieuleczalne.
    • triss_merigold6 Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 15:19
      Troll alert.
      • zuzi.1 Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 15:41
        Dokładnie, trollowe mogą byc wszystkie 4 początkowe watki od babci teodory, po mężaswojej zony i ten dot. zdrady plus wątek michalla.

        Basiastel może podeślij zapytanie do adminów odnośnie tych 4 wątków, czy nie pochodzą z 1 źródła, język używany we wszystkich 4 jest dosyc podobny.
        • dundubha Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 17:44
          wg mnie troll. nikt o takiej narcystycznej osobowości nie wchodzi na takie forum (zapewne nie wie o jego instnieniu) i nie pisze, by radzić się co zrobić z małżeństwem. Takie dupki zwykle skrzętnie ukrywają swoją prawdziwą naturę, niechęć do rodziny czy własnego dziecka, raczej nie mają tyle jaj, żeby się wystawić na lincz forumowy, bo uwielbiają myśleć o sobie jako wspaniałych, czarujących mężach i ojcach i taki wizerunek będą na zewnątrz utrzymywać, również na forum. ten post jest całkowicie odarty z emocji, dla mnie psychologicznie niespójny.
        • pibelle Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 23:19
          Szczerze mówiąc, to od kilku dni, gdy zaczęłam tu po przerwie zaglądać i czytać wątki ciurkiem, miałam co chwilę wrażenie, że dużo jest pisanych tych samym stylem.
          Nawet sobie pomyślałam, że to chyba tak musi być i na tym to forum zaczęło polegać, że ciągną je zawodowe trolle.
          Nie za bardzo mi to przeszkadza, ale myślę Zuzi, że jeśli przeszkadza Tobie, to sama napisz do administracji :)
        • basiastel Re: Chcę odejść od żony i córki… 07.01.14, 19:39
          Piszcie na adres: forum@agora.pl
          • ca.melia Re: Chcę odejść od żony i córki… 07.01.14, 20:27
            Skoro jeszcze nie odszedłeś, to jesteś tchórzem i brak ci jaj.

            Bo dobrze mieć dupe w domku, poprane , posprzatane, żarcie podane. Z taniej domowej siły roboczej ciężko się rezygnuje.

            popierdółka z ciebie i tyle. Ale mocny "w gębie" to ty jesteś, że ho ho.

            Zonie to wszystko misiaczku powiedz.
    • igge Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 18:02
      brakuje Ci odwagi i/lub determinacji by zrobić coś co chcesz zrobić teraz tak samo jak brakowało Ci odwagi i determinacji, żeby nie wplątywać się w związek z niekochaną osobą i nie pakować się w niechciane niestety dziecko. Ten brak odwagi i determinacji to może jest Twoje zwykłe poczucie przyzwoitości wobec dwojga hmm współmieszkańcow, wobec Twojej teraźniejszej najbliższej rodziny.
      To tlące sie w Tobie poczucie przyzwoitości i odpowiedzialności za rodzinę, którą dobrowolnie w końcu założyłeś polane jest gęstym sosem wygodnictwa i przyzwyczajenia kilkuletniego.
      Ty mimo oczywistych zmian w Twoim życiu i otoczeniu nadal masz sposób myślenia kawalera, singla.
      Może inny związek zmieniłby Cię w dojrzałego partnera i z kimś innym mógłbyś stworzyć szczęśliwą rodzinę, a może wcale nie, może Twoim losem jest być zawsze singlem i to spełnionym singlem. Na razie jesteś jednak przede wszystkim ojcem i masz konkretne obowiązki.
      • verdana Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 21:16
        Troll i to w dodatku płci żeńskiej. Kwiecistość stylu + schematyczne wymienianie wszystkiego tego, czego mężczyzna powinien chcieć od życia (studia, kariera, mieszkanie, samochód, dobra praca, powodzenie u dziewczyn od podstawówki). I taki wybraniec losu, który może wybierać i przebierać żeni się z pierwszą lepszą, robi sobie niechciane dziecko?
        Wypracowanie pt "Jak sobie mała Kazia wyobraża paskudnego samca, bo mężczyźni to oni wredni som i uczuć nie mają, a baby to nie lepsze".
      • sebalda Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 21:30
        Troll na 100%, ale niestety bardzo wiarygodny. Jestem przekonana ze takich mężczyzn jest bardzo wiele, tylko malo ktory się do tego głośno przyzna. Na tym forum bywa bardzo wiele żon takich pozbawionych uczuć wyższych wygodnickich i narcystycznych dupków.
        Rozwaliło mnie to przechwalanie się powodzeim u kobiet już od podstawówki:-)
        Inna sprawa, ze wiele kobiet kompletnien nie ma instynktu samozachowczego i naciska na ślub,aco gorsza na dziecko z takim egzemplarzem. Moja córka określiła taką laskę mianem idiotki. Ja trochę rozumiem naiwność kobiety, ktora liczy na odudzenie się uczuć ojcowskich w facecie, ale życie naprawdę uczy, że taka wiara jest glupotą i mści się potem zarówno na niej, jak i na dziecku:(
    • mmmmmichal odpowiedz... 06.01.14, 21:25
      „[…] Do tego czasu natomiast można korzystać z pomocy profesjonalistek lub "zasponsorować" studentkę lub dwie, jeśli konieczne zależy ci na młodym ciele. […]”
      Wybacz, ale seks za kasę mnie nie kręci.

      „[…]Pozornie, bo ktoś , kto na prawdę taki jest, nie wie nawet o istnieniu takiego forum jak "życie rodzinne".I nie będzie zadawał sobie trudu by czegoś podobnego szukać w internecie. […]”
      No, cóż… faktycznie mogłem się bardziej postarać z wyborem forum. Przynajmniej zadać sobie trochę trudu i przeczytać kilka innych wątków. Wtedy wiedziałbym, czego się spodziewać. Ale nazwa niby pasowała…
      Mimo wszystko, po pominięciu tych najbardziej przepełnionych jadem odpowiedzi, znalazłem kilka wartych uwagi.

      „[…] Na starość samotny, zgorzkniały, zdziwaczały dziadyga. […]”
      Być może, ale ja tak daleko w przyszłość nie wybiegam. Przyczyna jest prosta: jeśli uda mi się wrócić do przynajmniej kilku aktywności, które uprawiałem wcześniej, to starości jako takiej mogę po prostu nie doczekać. Czysta statystyka.

      „nie no, facet nie zdążył się rozstać z żoną a już kalkuluje, z kim się zwiąże/nie zwiążę i jakie panie wchodzą w grę:D”
      Faktycznie mogło to tak zabrzmieć, ale nie do końca o to mi chodziło. Jedyne, czego pragnę w tej chwili to zostać sam. Niemniej jednak dopuszczam możliwość, że w przyszłości się to zmieni.

      I na koniec, bo nie będę już dalej ciągnął tego wątku… Zdaję sobie sprawę, że najbardziej poszkodowane jest dziecko. Co analizy mojej osobowości, to część się zgadza, a część nie. Ale doskonale rozumiem, dlaczego mnie potępiacie. Natomiast początkowo zaskoczyło mnie, dlaczego żadna krytyczna uwaga nie padła na temat współwinnej całej tej sytuacji, czyli mojej żony. Teraz już mnie to nie dziwi. W końcu to forum kobiece i solidarność jajników zobowiązuje.
      • enith Re: odpowiedz... 06.01.14, 22:32
        >Co analizy mojej osobowości, to czę
        > ść się zgadza, a część nie. Ale doskonale rozumiem, dlaczego mnie potępiacie. N
        > atomiast początkowo zaskoczyło mnie, dlaczego żadna krytyczna uwaga nie padła n
        > a temat współwinnej całej tej sytuacji, czyli mojej żony. Teraz już mnie to nie
        > dziwi. W końcu to forum kobiece i solidarność jajników zobowiązuje.

        Zaproś na forum żonę i zachęć do opisania sytuacji jej własnymi słowami. Wtedy my, solidarne jajniki będziemy mogły ustosunkować się do wkładu twojej żony w obecną sytuację. Do tego jednak czasu wstrzymamy się z rzucaniem kamieniami w kobietę, którą opisał niekochający i znudzony nią do wymiotu mąż.
      • noname2002 Re: odpowiedz... 06.01.14, 23:41
        Ale doskonale rozumiem, dlaczego mnie potępiacie. N
        > atomiast początkowo zaskoczyło mnie, dlaczego żadna krytyczna uwaga nie padła n
        > a temat współwinnej całej tej sytuacji, czyli mojej żony. Teraz już mnie to nie
        > dziwi. W końcu to forum kobiece i solidarność jajników zobowiązuje

        I nadal nic nie zrozumiałeś, prawda? To żona Cię zaciągnęła przed ołtarz i do łóżka odstawiając tabletki a Ty..."Przyjąłem to do wiadomości – i tak seks uprawialiśmy coraz rzadziej. Podświadomie liczyłem się z tym, że w końcu zajdzie w ciąże, ale starałem się o tym nie myśleć. Po jakimś czasie stało się. "Ty tak na serio wierzysz, że żona ponosi całą odpowiedzialność za to że jesteście małżeństwem i macie dziecko? tabletki gwałtu Ci dodawała do jedzenia?
      • lianis Re: odpowiedz... 06.01.14, 23:41
        Ale w czym zona wspolwinna? Ze masz marazm w pracy? Kiepskiej baletnicy to i rabek u spodnicy przeszkadza... Ze nie kochasz dziecka? Ze chcesz sie z nia rozwiesc? Ze wysyla do ciebie dziecko, zebys sie nim zajal i poswiecil troche czasu?
        No jedza jakich malo... A fe jaka paskuda...
        Ale to nie wazne ze ona tez pracuje, wazne ze pan i wladca chce odpoczac po pracy wiec nalezy mu stopy masowac juz od progu i pylki wymiatac zeby sie nie potknal ze zmeczenia...

        Litosci, dorosnij
      • lilith76 Re: odpowiedz... 07.01.14, 10:55
        N
        > atomiast początkowo zaskoczyło mnie, dlaczego żadna krytyczna uwaga nie padła n
        > a temat współwinnej całej tej sytuacji, czyli mojej żony. Teraz już mnie to nie
        > dziwi.

        Bo ta biedna kobieta żyje od wielu lat w Matrixie. Ożeniłeś się z nią - czyli chciałeś małżeństwa, zapłodniłeś - zgodziłeś się na dziecko, jesteś z nią - kryzysy jak w każdym związku, życie takie.
        Niech do ciebie dotrze, że te wszystkie problemy dzieją się w twojej głowie, ale dla niej to może być od lat całkiem fajne małżeństwo. Skąd ma wiedzieć, że coś jest nie tak. Czy wie, że ślub był wymuszony? Czy wie, że dziecko było wymuszone?
        Nie zdziwiłabym się, gdyby na twój pozew ona wpadła w rozpacz, weszła na jakieś forum i pytała, co zrobić by misia kochanego zatrzymać, bo przecież nie było idealnie, ale jesteście tacy dobrani, on nigdy nie dawał żadnego znaku, że coś jest nie tak.

        I skąd wiesz, że skoro dotąd dawałeś się wmanewrować w sytuacje, których nie chciałeś, nie będzie tak dalej, w kolejnych związkach.

        Bardziej mi to wygląda na "kryzys wieku średniego" - dotąd byłeś nastawiony na cel, szedłeś od celu do celu, teraz stoisz w miejscu, musisz znaleźć nowy cel.
      • edw-ina Re: odpowiedz... 07.01.14, 13:02
        Dla mnie to ty nie dorosłeś do roli mężczyzny. Jesteś wciąż chłopcem, który szuka winnych wszędzie, tylko nie widzi własnej winy. Biedny wmanewrowany w małżeństwo miś, później zgwałcony w celu posiadania potomka, wreszcie nękany tym srającym dzieckiem. A przecież zamiast zajmować się tym strasznym dzieckiem mógłbyś odpocząć po pracy lub uprawiać sport, który zapewni ci wieczną młodość! No cóż za podły los, który cię tego pozbawia! Faktycznie - posiadanie dzieci kompletnie wyklucza wszelkie aktywności, w ogóle człowiekowi nie zostaje nic z życia.
        A odnośnie twojej żony? Cóż, ja wychodzą z założenia, że rozmawiam z osobami obecnymi. A co do solidarności jajników to nieraz broniłam na tym forum mężczyzn. Ale takiego popisu egoizmu nie widziałam od lat. Gratuluję, nie często komuś udaje się mnie zaskoczyć.
      • a.nancy Re: odpowiedz... 07.01.14, 17:33
        > Być może, ale ja tak daleko w przyszłość nie wybiegam. Przyczyna jest prosta: j
        > eśli uda mi się wrócić do przynajmniej kilku aktywności, które uprawiałem wcześ
        > niej, to starości jako takiej mogę po prostu nie doczekać. Czysta statystyka.

        hahaha
        niesamowite, jak koleś stara się zaprezentować jako samiec alfa - kariera, młode laski w perspektywie, ryzykowne "aktywności"... cały wątek ma pokazać, jakim to michaś jest przech...jem :P
        chłopcze, mój mąż uprawia niebezpieczne hobby, ale nie nawija o niedoczekaniu starości i statystykach, tylko stara się unikać błędów tak, żeby jednak tej starości doczekać. twoja gadka jest godna zakompleksionego gimnazjalisty - albo raczej trolla, bo są granice robienia z siebie publicznie idioty.
        • edw-ina Re: odpowiedz... 07.01.14, 18:24
          No, mój mąż też uprawia przeróżne, niezbyt bezpieczne sporty, nawet jakiś medali się dochrapał, pracuje, ba - własną firmą prowadzi i w dodatku ma czas dla dziecka, a nie zmęczony pada na sofę i odpoczywać musi.
          A najgorsze jest to, że mi autor posta na trolla nie wygląda, bo niestety miałam okazję poznać w życiu kilka takich żałosnych okazów skoncentrowanych na własnych czterech literach, stąd mogę uwierzyć, że ten również do tego grona należy.
    • aloiw1985 Re: Chcę odejść od żony i córki… 06.01.14, 23:14
      troll
    • g4l Dziecko drogie, czy ktoś ci kiedyś tłumaczył? 07.01.14, 13:06
      Dziecko drogie, czy ktoś ci w ogóle kiedyś tłumaczył co to znaczy życie dorosłych?
    • niebopodsufitem Re: Chcę odejść od żony i córki… 07.01.14, 14:30
      skoro tylko porządkujesz fakty to moi przedpiszcy bardzo Ci pomogli
      TAK rozwiedź się ,
      TAK dorośnij
      TAK nie niszcz życia innym (córce zwłaszcza ale i żonie )
      TAK nie ma ani jednej z opisanych przez Ciebie rzeczy jakimi współtworzysz rodzinę
      ZRÓB TO.... A ŚWIAT BĘDZIE LEPSZY ,
      • sebalda Re: Chcę odejść od żony i córki… 07.01.14, 14:51
        Jedyna rzecz, jaka tutaj zaskakuje, to otwartość wyznania, że jest się ostatnim dupkiem i idiotą. Dupkiem, bo się nie zawraca głowy kobiecie, gdy nie chce się tworzyć z nią rodziny, a idiotą, że można liczyć po cichu na to, że po odstawieniu tabletek może uda się nie zapłodnić kobiety, gdy się z nią współżyje, a gdy to jednak (o dziwo!) nastąpi, próbować się totalnie wypiąć na to dziecko i na jego matkę i dziwić, że to się tej matce nie podoba.
        Głupich nie sieją, ale ja nadal uważam, że to fake, bo kto by się tak otwarcie przyznał do takiej głupoty? I to facet?
        • sebalda Re: Chcę odejść od żony i córki… 07.01.14, 14:54
          Jeśli autor jest prawdziwy, to radzenie mu, żeby dorósł chyba jest bez sensu. Miał na to czas i okazję, mógł się sprawdzić jako dorosły i odpowiedzialny osobnik, ale najwyraźniej mu nie wyszło (nie chciało się), to po co ma dorastać? Ważne, żeby nie zmarnował życia kolejnej naiwnej. Jak się będzie niezobowiązująco bawił, traktując małżeństwo jako przestrogę, że to rzecz, do której się nie nadaje, to może uda mu się przejść przez resztę życia nie dorastając.
          Szkoda, że nie ma detektorów na takie egzemplarze:P Zaczynam znowu doceniać chłopaka mojej córki, ktory na szczęście wygląda na kogoś zupełnie innego;)
          • izabelski Re: Chcę odejść od żony i córki… 07.01.14, 16:09
            wydaje mi sie, ze mozna byc tak biernym jak autor
            na pewno nie bedzie chcial opowiedziec o tym jak wygladaly uklady w w ich domu, jaki zwiazek stworzyli jego rodzice
            zmienic sie mozna - ale trzeba ciezkiej, wieloletniej pracy

            jesli autor nie widzi potrzeby przebywania z dzieckiem i stworzenia oraz utrzymania z nim wiezi to zaden specjaista nie zmieni niczego w jego zachowaniu

            zycze tej rodzinie, zeby sie odnalazla w tej sytuacji a moze i z czasem jak przestana przebywac pod jednym dachem to zbuduja miedzy soba zdrowe wiezi
    • tmk123 Re: Chcę odejść od żony i córki… 07.01.14, 22:58
      Ale wszyscy jeżdzą po facecie.
      Myślę,że takich ludzi jest mnóstwo. Żeni się bo wszyscy tak robią, inni majądzieci ,więc niech już będzie trudno.
      I dopiero teraz dotarło że to był błąd. wszedł na niewłaściwą ściezkę bo mamusia kazała, wszyscy tak robią,żona chciała i nie miał odwagi się określić. Dziwi mnie tylko,ze taki człowiek odnosi sukcesy w pracy. Niezdecydowany, idacy za stadem i nie potrafiacy obranić swojego zdania. No chyba że jest lekarzem
      • dundubha Re: Chcę odejść od żony i córki… 08.01.14, 00:40
        nade wszystko jest trollem;)
        • algavre.live Re: Chcę odejść od żony i córki… 08.01.14, 09:36
          Nie, nie sądzę. Historia brzmi całkiem prawdopodobnie:) I wcale nie jest to takie niewiarygodne, wręcz przeciwnie - dużo więcej okropności słyszy się wokół. Myślę, że Pani Agnieszka poparła by moje zdanie.
          Osobiście znam pewnego delikwenta, który jest w mocno średnim wieku, coprawda, nie założył na szczęście rodziny /choć trudno jednoznacznie wyrokować, co by było gdyby..../, ale jest totalnym egocentrykiem, z podejściem autora wątku. A nawet, jesli podjąłby się wzięcia odpowiedzialności mimo wszystko, to co to byłaby z a rodzina? Z musu? Ten człowiek w środku pod względem uczuciowym jest prawdopodobnie pusty, a pustego to i Salomon nie naleje, czyż, nie? Zona autora wątku prawdopodobnie jest podobnego pokroju /a to jeszcze gorzej, bo to matka/. Bo która kobieta o wrażliwej strukturze by chciała małżeństwa z mężczyzną o płytkiej powierzchowności? To podczas trwania związku, gdy zauroczenie minie szybko wychodzi.
          • algavre.live Re: Chcę odejść od żony i córki… 08.01.14, 09:51
            I jeszcze jedno: ów Pan miał zawsze duze powodzenie u kobiet, stoi na czele sporej firmy. Należy oddzielać sferę zawodową i prywatną. No i przeczytać książkę "Mężczyżni, ktoózy nie potrafią kochać" Julii Sokol i Stevena Cartera. Autorowi wątku też polecam - może odnajdzie tam odpowiedzi na swoje pytania.
            • algavre.live Re: Chcę odejść od żony i córki… 08.01.14, 10:01
              Przepraszam, że na raty :)...ów Pan też sam odchodził od kobiet - wymyślając jakieś bzdurne argumenty, ma problem z bliskością i fobię przed związkami i zaangażowaniem się. Na szczęście nie uległ rodzinie /też, jak autora naciskali go na ożenek/. Ktoś z takim defektem nie da szczęścia nikomu, bo sam jest w głębi nieszcześliwy, choć po cześci to nieuświadomione sprawy
              • dundubha Re: Chcę odejść od żony i córki… 09.01.14, 00:55
                to, że troll nie wnioskujemy zapewne po tym, czy historia brzmi wiarygodnie.
                sama historia typowa jakich multum dokoła.
                ale jeszcze nigdy nie spotkałam delikwenta, który czyniąc tak,
                jeszcze by się tym chwalił na forum i w ogóle pisał na takim
                forum. według mnie ta perfekcyjna forma, sposób pisania, to
                bardziej wypracowanie jakiejś gó...ary. teraz zresztą czyta Wasze
                zaangażowane posty i chichra się, że tak łatwo ludzi nabić w butelkę.
                • algavre.live Re: Chcę odejść od żony i córki… 10.01.14, 17:00
                  <bardziej wypracowanie jakiejś gó...ary>

                  Nie sądzę - ta osoba zna dobrze "ten typ": z cytowanej wcześniej książki, albo studiuje psychologię ;) zbyt dużo się tu zgadza informacji, co do obrazu takiego mężczyzny.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Chcę odejść od żony i córki… 09.01.14, 17:52
      To niech Pan odejdzie. To będzie uczciwy krok wobec żony i wobec siebie. Tyle, że wymagający. Lepiej jednak działać ( umiał Pan to wszak robić ) niż tylko deliberować. Swoją tendencję do jałowych rozważań już Pan opisał w swoim wpisie. Najpierw Pan nie chciał się żenić, ale zrobił to, potem Pan nie chciał mieć dziecka ale je posiadł, teraz nie chce Pan małżeństwa ale w nim trwa. Trwa Pan, urażając swoim niezaangażowaniem i pewnie frustracją i żonę i córkę.
      Rozwód nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem, ale czasem taka decyzja jest odpowiedzialnością za życie swoje i innych.
      Nie ma powodu pisać o winie Pana żony i przyczynieniu się do tej sytuacji. A to z tego powodu, ze Pan dobrze wiedział na kogo się Pan zdecydował. Żona tylko to potwierdziła swoim dalszym zachowaniem. Dlatego to Pan jest bardziej odpowiedzialny za tę sytuacje. Ona nic nie skrywała. Wymagała swojego, co Panu nie odpowiadało , ale się Pan na to godził. Czemu, można by zapytać ? Więc może już nie warto powtarzać tego schematu, kolejny raz, tym razem w kwestii rozwodu. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • izabelski Re: Chcę odejść od żony i córki… 15.01.14, 13:17
        bardzo trafne podsumowanie
      • molly_wither Re: Chcę odejść od żony i córki… 16.01.14, 19:23
        Bardzo dobra porada pani psycholog. Podpisuje sie pod nia dlatego,ze moge, poniekad, identyfikowac sie z Twoja zona,mimo,ze w ogole jej nie znam.
        Konkludujac - tak sie koncza zwiazki, w ktorych jedna strona gra kogos, kim nie jest.
        W skrocie - oszukuje.
      • kardiolog Re: Chcę odejść od żony i córki… 22.01.14, 16:39
        i co na slowa pani agnieszki autor(ka) watku?

        jak znam zycie wielki umeczony zyciem i rodzina autor juz sie przelogowal wedrujac na inne forum wkrotce tworzac tutaj kolejny lzawy melodramat ze soba w roli glownej.
        nie jest latwo dawac rady wiedzac, ze niektorzy bawia sie kosztem doradzajacego.
        cenne i godne szacunku jest jednak to, ze pani agnieszka nie lekcewazy wpisow, gdyz wsrod nich moze znalezc sie prawdziwy czlowiek poszukujacy prawdziwej pomocy, a nie osoba uzaleznioniona od obecnosci innych na forach internetowych, do tego stopnia, ze zdolna jest porzucic prace dla bytu w necie.

        zastanawiam sie, czy kiedykolwiek niektorzy tworcy wpisow odwaza sie podjac temat wlasnego uzaleznienia, czy tylko beda dalej kreowac historie noszace znamiona realnosci, bo przeciez "podobna historia moze komus sie przydarzyc" vide - zalozyciel-ka watku.
        no i zawsze mozna bedzie liczyc na pania agnieszke, ze odpowie.
        kardiolog

        kardiolog
    • tender-love Re: Chcę odejść od żony i córki… 18.01.14, 19:52
      " ale żeby zrobić mi na złość, zwykle robi to tak, aby pójść do roboty zaraz jak ja wrócę do domu, a ja po całym dniu pracy średnio mam ochotę bawić się z dzieckiem"

      ŻE COOOOOOO??????? ty po całym dniu nie masz ochoty bawić się z dzieckiem, a ona musi??
      Przecież gdyby pracowała w tych samych godzinach, co Ty, to jakby wróciła, to też by była po cxałym dniu pracy.

      Poza tym, gdybym miala takiego gnoja w domu jak Ty, to też bym wychodziła do pracy kiedy on byłby w domu.
    • li_lah Re: Chcę odejść od żony i córki… 27.01.14, 21:42
      o kur.. jaki narcyz.
      1. to, że miales powodzenie w szkole podstawowej... to wiesz, wsadź sobie gdzieś kochany, bo laski w podstawówce są zwyczajnie jeszcze głupie.
      2. głupia jest też ta twoja żona, bo jak widać łapała byle gacie byleby żoną zostać, a potem bezmyślnie dzieciaka sprowadziliście na świat, bo ona bardzo chciała, a Ty jak przygłup zgodziłeś się bez refleksji.
      3. młodsze laski? marzenie.. obecnie dziewczyny są w większość bardzo wymagające. 20 letnie brzydzą się panami starszymi 15 lat, a nieco starsze uważnie kalkulują czy wyjdą za mąż, za co dokładnie i czy im się to $ opłaca. panowie mający córki mają mniejsze wzięcie (prawo dżungli) dziewczyny się po prostu nie lubią między sobą. nieważne ile mają lat :P
      4. jak czytam takie posty to nie wiem komu mam dziękować za moją mądrość, że się w takie podobne gó... jak twoj związek nie wpakowałam.

      zalatuje prowokacją btw.
      • li_lah Re: Chcę odejść od żony i córki… 27.01.14, 21:43
        a i taka rada: przetnij sobie koleś przewody od jajec, co byś nikogo więcej już nie skrzywdził.
        • algavre.live Re: Chcę odejść od żony i córki… 27.01.14, 22:21
          niby wiadomo o co Tobie lilah chodzi, ale jeszcze lepiej czytałoby się Ciebie bez, zbędnych na tym forum, dosadności ;), przez co nie brzmisz specjalnie przekonująco...
          • li_lah Re: Chcę odejść od żony i córki… 27.01.14, 22:30
            daj spokój, świat jest pełen brutalności i bez moich postów :D
            a ja myślę, że sobie kolega weźmie do serca te rady o ubezpłodnieniu, nieważne jak mało przekonująco brzmi mój post.naprawdę ułatwią mu życie! będzie mógł się już bawić bez stresu. Zero odpowiedzialności o którą przecież tak mu chodzi. pod rozwagę!
            hahaha
            • mama-008 Re: Chcę odejść od żony i córki… 29.01.14, 13:22
              ....szczególnie , że pan nie jest jakimś wielkim fanem dzieci - i sadzę, że nigdy nie będzie - także ww propozycja zabiegu jest jak najbardziej na miejscu.

              a do autora: życzę ODWAGI - uwolnij swoją żonę (i córkę niestety też) od tego bagna. rozwiedź się i nie czekaj , nie przedłużaj tej agonii, bo żona dostanie przez Ciebie depresji...a to ona będzie zajmować się córką a nie Ty.to pewne!
    • stefcia31 Re: Chcę odejść od żony i córki… 29.01.14, 08:26
      dawno nie czytałam o takim egoiście...
Pełna wersja