Nie chcę zabić swoich dzieci.

26.01.14, 21:34
Witam. Na początek proszę o wyrozumiałość w ocenach- jest to dla mnie duży krok, że zdecydowałem się opisać moją sytuację, ponieważ jestem typem człowieka, który raczej stara się sam szukać rozwiązań. Lecz ta sprawa mnie najzwyczajniej przerasta.
Do sedna: staję się w ostatnim czasie coraz bardziej agresywny w stosunku do moich dzieci- frustrację najczęściej wywołuje mój młodszy syn (11m.) swoim histerycznym płaczem, bądź też starszy (2,5r.) swoim nieposłuszeństwem.
Mieszkamy z żoną w UK od ponad półtora roku. Sytuację finansową mamy stabilną, wprowadziliśmy się niedawno do nowego, świeżo wyremontowanego mieszkania w spokojnej miejscowości. Mam stałą pracę, którą lubię, wszystko mogłoby się wydawać jak w bajce. Ale od czasu przeprowadzki właśnie, zauważyłem, że coraz częściej tracę nad sobą kontrolę. Z początku było to z powodu bezradności, ponieważ nie mogłem zapanować nad nimi, a gdy coś idzie nie po moich myślach i w określonych przeze mnie ramach (mam nerwicę natręctw) szybko się stresuję i teraz coraz częściej zdarza mi się krzyczeć czy też nawet uderzyć te maleństwa; czuję się z tym okropnie, ale po prostu w pewnym momencie przed, czuję jak narasta we mnie potworna złość, wściekłość wręcz, boję się, że któregoś dnia wyrządzę im jakąś poważniejszą krzywdę, bo w tym stanie furii przechodzą mnie najróżniejsze, przerażające myśli. Dodam, że nie jestem jakimś patologicznym świrem, kocham moje dzieci i staram się dla nich zrobić wszystko co najlepsze, chodzi tylko o te momenty, w których ogarnia mnie niepohamowana furia i zaczynam sam siebie bać, bać tego co mogę zrobić. Dlatego zdecydowałem się napisać tutaj, bo nie wiem co mam robić. Nie chcę o tym mówić swojej żonie bo boję się wyjść przed nią na potwora.
Napisałem taki przerażający tytuł, bo takie myśli i obawy mnie czasem ogarniają, ale nie chce tego i błagam Was o pomoc:(
    • zuzi.1 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 26.01.14, 21:56
      Przeczytaj "Powrót do swego wewn. domu" John Bradshaw, jakie miałeś dzieciństwo? jakie relacje panowały pomiędzy rodzicami, jak byłeś traktowany, czy ktokolwiek w domu miał problem z alkoholem lub innymi uzależnieniami?
      • triss_merigold6 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 27.01.14, 21:51
        Przepraszam, Ty jesteś głupia czy co? Przecież facet potrzebuje natychmiastowej pomocy psychiatrycznej, bo za chwilę stanie się naprawdę niebezpieczny dla dzieci, a Ty mu polecasz jakieś durne czytanie. Ściana.
        • carmela_soprano Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 28.01.14, 00:26
          Ona chyba robi w marketingu wydawnictwa wydającego te bullshity, bo prawie każdy wątek tym ozdabia. Albo to kompulsja jakaś, cała Polska czyta świrom.
          • zuzi.1 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 28.01.14, 11:48
            Zanim napiszesz, że to bullshit, to może najpierw przeczytaj...a może czytałaś i sama doszłaś do takiego wniosku, to napisz więcej na ten temat, chętnie podyskutuję. Wypowiadanie się na temat książki, której się nie czytało jest naprawdę żałosne a już posądzanie kogoś o marketing, na forum, gdzie każdy kto chce pisze swoje komentarze, jak nazwac? Jakbys nie zauważyła, polecam równiez inne ksiązki. Niektórzy to mają wrodzoną niechęc generalnie do czytania książek, w tym szczególnie psychologicznych, ale do wypowiadania się na temat ich wartosci są oczywiscie pierwsi... Typowa ignorancja.
            • zuzi.1 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 28.01.14, 12:22
              dostępna w sieci;
              www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=26&ved=0CD4QFjAFOBQ&url=http%3A%2F%2Fpl.scribd.com%2Fdoc%2F76352537%2FJohn-Bradshaw-Powrot-do-swego-wewn%25C4%2599trznego-domu&ei=U5HnUr_JPIfe7AbcvoGoBw&usg=AFQjCNHhuuVNl9IiFAe4nM73-B6lW-RGGg&bvm=bv.59930103,d.ZGU&cad=rja
    • demonii.larua Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 26.01.14, 22:27
      Zgłosić się po pomoc! Natychmiast!
    • kanna Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 26.01.14, 22:42
      Przyznałeś się do problemu, to najważniejszy krok.

      Teraz czas na szukanie pomocy: Ośrodek Interwencji kryzysowej, poradnia psychologiczna, nie znam realiów pomocy w UK.

      Forum Ci nie pomoże.
    • nawalonych7krasnali Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 27.01.14, 00:26
      A czy chcieliście dzieci oboje, czy tylko żona?
      • koksik197 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 27.01.14, 01:04
        Obydwie ciąże były nieplanowane, pierwsza (jak najbardziej chciana) skloniła nas do zamieszkania razem i wzięcia ślubu (również chcianego). Przy drugiej mysleliśmy o aborcji, lecz nasz ginekolog odwiódł nas od tego, a my w poszukiwaniu lepszej przyszłości przenieśliśmy się do UK. Lecz nie żałujemy ani przeprowadzki, ani tego, że drugie dziecko jest z nami.
        • demonii.larua Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 27.01.14, 11:06
          Czy przyjmujesz leki i czy masz tam w UK lekarza, jesteś objęty jakąkolwiek pomocą? (psychiatra)
          Powinieneś brać leki i/lub uczęszczać na terapię (można sie nauczyć technik rozładowywania frustracji czy gniewu), brak leczenia w Twojej chorobie może prowadzić do jej utrwalenia - zamykasz sobie drogę do remisji.
          • koksik197 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 27.01.14, 23:55
            Nie, nie przyjmuje żadnych leków, nie korzystam też z pomocy lekarza, to forum jest pierwsze na jakim zdecydowałem się opisać mój problem.
    • tymon99 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 27.01.14, 10:47
      przede wszystkim - zdaj sobie sprawę, że żona prawdopodobnie domyśla się, tylko wypiera.
      doraźnie, w chwili gdy puszczają nerwy - wyjdź.natychmiast. choćby na balkon, albo na ulicę przed domem. odetchnij, zapal papierosa. przez 5 minut malcy sami w domu się nie pozabijają.
      na dłuższą metę - musisz podzielić czas przebywania sam na sam z bąblami na krótsze odcinki, max. 2 godziny. przeplatać placem zabaw, a może która sąsiadka ma takie maluchy, to wizytami wzajemnymi?
      • koksik197 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 27.01.14, 23:59
        Widzisz- to nie dzieje się od dawna, ale żona wie, że mam słabą cierpliwość do dzieci, problem polega na tym, że gdy wychodzę bo czuję, że tracę kontrolę, bądź też mówię jej, że nie pójdę teraz do dzieci, bo czuje, że się zacznie; żona jakby z kpiną stwierdza, że szybko wymiękam.
        • tymon99 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 28.01.14, 11:36
          więc może zacznij od tego: przestań udawać przed żoną człowieka, którym NIE jesteś.
          • koksik197 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 28.01.14, 23:28
            ale co masz na myśli?
    • brak.slow Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 27.01.14, 17:53
      Stary, kobiety też to przechodzą tylko boją się przyznać. dzieci to jedna wielka masakra. czasami masz ochote wyskoczyć przez okno, żeby nie zwariować/
      weź leki uspokajające a może kogoś do pomocy w opiece nad nimi? przypuszczam, ze w UK byc może was na to stać?
      w UK działają też ośrodki pomocy rodzinie, jak zasięgniecie porady na pewno ktoś wam pomoże. ale uważaj, naduzywanie taki określen jak "chyba zabije moje dzieci" może poskutować ich odebraniem.
    • zurekgirl Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 27.01.14, 18:40
      Polecam przejscie sie do najblizszej playgroupy i podpytanie prowadzacych o warsztaty dla rodzicow, jak juz trafisz na warsztaty, to pogadac z osoba prowadzaca o swoim problemie.
    • blueluna Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 27.01.14, 21:08
      Na czym polega Twoja nerwica natręctw?
      Czy tak zdroworozsądkowo utrudnia ona dzieciom normalne funkcjonowanie, przez co często przekraczają narzucane przez Ciebie granice prowadząc normalne dziecięce życie?
      Pytam się - bo przy niektórych rodzajach nerwicy natręctw funkcjonowanie bliskich to naprawdę pole minowe i wybuchy agresji to jedno, ale codzienne życie w narzucanych przez chorego warunkach to drugie. I robi się z tego koszmarek dla obu stron.
      Biorąc pod uwagę Twoją przypadłość, fakt że sam wiążesz swoje wybuchy z tym że dzieciaki żyją swoimi prawami i tracisz kontrolę nad tym co dla Ciebie ważne - mam nadzieję że jesteś pod opieką specjalisty?
      Że nie próbujesz tego ogarniać sam?

      Pewnie że do pewnego stopnia można ale na dłuższą metę, gdy sam czujesz do jakich stanów Cię niejako naturalny chaos powodowany przez dzieci doprowadza - musisz, absolutnie musisz być pod opieką lekarza i/lub psychologa. Potrzebujesz wsparcia.

      Gdy już pojawiają się takie myśli, gdy jest tak źle że o tym piszesz bo widzisz że tracisz nad tym kontrolę - musisz poszukać fachowej pomocy.
      Także internistycznej - taka niestabilność emocjonalna, skłonność do wybuchów niepohamowanej agresji, myśli o zrobieniu krzywdy najbliższym - to czasem objawy choroby somatycznej. Np. nadczynności tarczycy, problemów z nadnerczami.
      Jest to szczególnie możliwe jeśli wcześniej takich problemów nie miałeś.

      Bo czym innym jest normalne zmęczenie rodzica, wkurzenie na wrzeszczące dziecko, chęć wyrwania mu nóżek - choć wiadomo że to coś czego nigdy się nie zrobi.
      A czym innym są wybuchy agresji, gdy rodzic czuje że jest o włos od faktycznego zrobienia krzywdy dziecku. Zresztą - już je krzywdzisz, bijesz. Twoje młodsze dziecko ma niespełna rok. Robisz im wielką krzywdę.
      Bardzo Cię proszę, poszukaj pomocy na miejscu.
      Jeśli tworzycie z żoną udany związek, ufacie sobie - jej też o tym powiedz.
      Łatwiej jej będzie Cię wspierać.
      Zrozumieć.
      Ale poszukaj też pomocy specjalisty.
      W imieniu Twoich dzieci i żony - bardzo o to proszę.

      Nie lekceważ możliwości chorób somatycznych - takie nagłe wybuchy złości, agresji to czasem objaw np. guza nadnercza.
      Zbadaj to koniecznie.
      • koksik197 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 28.01.14, 00:20
        Moja nerwica natręctw na szczęście nie jest aż takim problemem i dotyczy ona tylko organizacji czasu i przestrzeni, ale staram się ja kontrolować i już poszedłem na duże odstępstwa od reguł, dzięki temu wydaje mi się dzieci mają pełną swobodę. Co do twojego drugiego pytania, to nie jestem pod niczyj opieką, sam do tej pory próbowałem rozwiązać ten problem, bo wydawało mi się, że to tylko słaba cierpliwość, ale już wiem, że tak nie jest. Z moją żoną to jest tak, że ona zajmuje się dziećmi, nie pracuje, ja w dni powszednie praktycznie widuje je chwile po przebudzeniu i chwile przed zaśnięciem, więc w weekend głupio jest mi powiedzieć, że nie zajmę się dziećmi, no bo tez przecież muszę odciążyć ją od obowiązków. Prowadzenie domu, opieka nad dziećmi to więcej niż tylko 11h w pracy. Mojej żonie wydaje się, że odmawiając opieki nad dziećmi wymiguje się od swoich obowiązków, ale nie mogę jej przecież powiedzieć prawdy- nie teraz, gdy zdaję sobie sprawę, że dzieje się ze mną coś poważnego. Zawsze sądziłem, że mam dosyć siły w sobie, żeby samemu rozwiązywać swoje problemy; a teraz popadam w jakąś chorobę psychiczną i nawet nie wiem gdzie i jakiej szukać pomocy:(
        • catleen Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 28.01.14, 13:57
          Napisz do mnie na priva. Nie chce za duzo pisac na forum publicznym a nie masz aktywowanego profilu.
        • asia_i_p Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 30.01.14, 19:45
          To jest najprawdopodobniej depresja. Psychiatra nie takie rzeczy słyszał od młodych rodziców, uwierz mi. Wybierz się do niego i daj sobie pomóc.
    • triss_merigold6 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 27.01.14, 21:52
      Natychmiast do psychiatry.
      • zuzi.1 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 27.01.14, 21:57
        Oczywiscie, że psychiatra jest autorowi potrzebny na cito i leki, ale same leki nie wyleczą źródła problemu, do tego trzeba się dokopac najlepiej z psychologiem, a wcześniej może właśnie z tą polecaną książką, to może byc jakiś trop ale oczywiscie nie musi...
        • triss_merigold6 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 27.01.14, 22:09
          Jakie źródło problemu, facet może być dziko sfrustrowany, a równie dobrze może mieć zaburzenia neurologiczne spowodowane krwiakiem czy guzem mózgu. Najpierw medycyna i diagnoza/leki, a potem psychologiczne rozkminy o ile w ogóle będą potrzebne.
          • zuzi.1 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 27.01.14, 22:32
            Nie każdy dziko sfrustrowany macierzyństwem rodzic bije swoje dzieci, długo Triss już to forum czytasz, więc zapewne wiesz, że bici dorosli, którzy nie przerobili tego tematu, biją swoje dzieci, więc może to byc jedna z opcji. Mogą byc również inne przyczyny, w tym te podane przez Ciebie.

            ps. A najbardziej mi się podobają Twoje "psychologiczne rozkminy", widac w tym sformułowaniu od razu Twój stosunek do psychologii ;)
          • koksik197 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 28.01.14, 00:22
            Widzisz tylko boje się pójść do specjalisty, bo boje się, że mogą ograniczyc moje prawa rodzicielskie, bądź odebrać nam dzieci.
            • sebalda Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 28.01.14, 13:16
              koksik197 napisał(a):

              > Widzisz tylko boje się pójść do specjalisty, bo boje się, że mogą ograniczyc mo
              > je prawa rodzicielskie, bądź odebrać nam dzieci.

              Ale nie boisz się, że jak za mocno uderzysz niemowlę i jemu coś się stanie, to pójdziesz do więzienia i wtedy już na pewno nie zobaczysz więcej swoich dzieci? W UK tak działa prawo.
              Pod warunkiem, że jesteś prawdziwy, bo coś mi mówi, że koleżanka od zmyślania historii znowu, po okresie uśpienia po tym, jak się wydało, znowu działa. Koksik? Taki nick u faceta z takimi problemami?
              • koksik197 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 28.01.14, 23:04
                Gwarantuje Ci, że nie są to żadne żarty- nick mam od nazwiska, nie od postury.
            • asia_i_p Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 30.01.14, 19:43
              Rozumiem ten lęk, też się bałam. Nie poszłam, męczyłam siebie, straszyłam dziecko, w końcu wygrałam - ale zmarnowałam mnóstwo czasu - to nie miało sensu.

              Jak z twoją angielszczyzną? Jeżeli boisz się, że z braku umiejętności językowych przedstawisz sprawę tak, że zabrzmi gorzej niż jest, zabierz ze sobą tłumacza. Pamiętaj, że to jest Wielka Brytania - widziałam film BBC o depresji poporodowej, gdzie kobieta przyznawała się, że co wieczór modliła się, żeby jej dziecko umarło na śmierć łóżeczkową, bo to nie byłaby jej wina, a pozbyłaby się go. Nie zabrali jej dziecka, pomogli jej.

              Najlepsze będzie pójście do specjalisty i powiedzenie prawdy. Jednak jeśli ta wizja blokuje cię na amen, idź do specjalisty i przyznaj się do wrzeszczenia i agresywnych myśli i do tego, że obawiasz się, że zaczniesz bić dzieci - za to na mur beton nic ci nie zrobią (chociaż jak się sam przyznasz do klapsów, też nic ci nie zrobią, ale rozumiem, że w twoim stanie może być to ciężka do pokonania bariera), a będą starali ci się pomóc.

              Jesteś facetem, więc dysproporcja między siłami twoimi a dziecka jest ogromna. Nie możesz ryzykować - idź od razu do psychiatry, potem możesz szukać psychoterapii, grup wsparcia, ale potrzebujesz konkretnej farmaceutycznej pomocy, dobranej przez specjalistę, natychmiast.
    • koronka2012 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 27.01.14, 22:09
      Uderzenie 11 miesięcznego dziecka MOŻE skończyć się tragicznie. Ty się już nie hamujesz, ty już przekroczyłeś granicę. Agresja narasta. Ty już im robisz krzywdę, niszczysz ich bezpieczeństwo, niszczysz wasze więzi. Dzieci pamiętają traumatyczne dla nich sytuacje znacznie dłużej niż miłe momenty.

      Nie jesteś przygotowany do bycia ojcem. 11 miesięczniak ma prawo płakać, u 2,5 latka nieposłuszeństwo to standard (nie słyszałeś o buncie 2latka?), ty masz podejście, jakby dzieci robiły ci na złość z premedytacją. To maleńkie dzieci, nie roboty, które można zaprogramować.

      Weź pod uwagę gdzie mieszkacie. Jeśli natychmiast nie zaczniesz czegoś robić z tą agresją, szybko moze się to skończyć tak, że dzieci wam odbiorą. I tobie, jako agresorowi - i bogu ducha winnej matce, która nic nie wie. Bo tamtejsze służby się nie patyczkują. Wystarczy że ktoś zauważy ślad - a u takiego malca o sińce nietrudno. Tam nie łykają tekstów ze dziecko się samo uderzyło.

      Weź się za siebie, tu bez leków się nie obejdzie. Zastanów się od kiedy masz te napady furii, czy coś je wywołało, efekt przemęczenia, długotrwały stres?
    • tmk123 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 27.01.14, 22:12
      Jeśli dostrzegasz problem to jest to OLBRZYMI PLUS, ale ja jakoś nie moge zrozumiec ze potrafisz uderzyc 11 miesieczne dziecko.Psychiatra natychmiast jest niezbedny. Nerwica tu nic do rzeczy nie ma
    • catleen Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 28.01.14, 13:51
      Co do uzyskania pomocy w UK:
      zglos sie do swojego GP i opisz objawy
      Bedziesz mial kilka opcji do wyboru prawdopodobnie. Antydepresanty, CBT (en.wikipedia.org/wiki/Cognitive_behavioral_therapy) oraz ewaluacje u psychiatry jesli sie bardzo uprzesz. Opcje nie wykluczaja sie wzajemnie. GP bedzie mogl Cie tez skierowac do niezaleznych osrodkow pomocy. W zaleznosci od waszej sytuacji finansowej w wiekszosci mozna uzyskac pomoc za darmo, od pewnego progu zarobkow jest sugestia datkow.

      Jeszcze co do antydepresantow - przepisuja je niekoniecznie na depresje ale na szeroko rozumiane anxiety disorders, w tym wlasnie nerwice natrectw, wiec nie nastawiaj sie negatywnie od poczatku. Podstawa to miec dobrego lekarza pierwszego kontatku, ktoremu bedziesz ufal i z ktorym bedziesz mogl o tym porozmawiac.

      Gdzie w UK mieszkacie? Napisz do mnie na priva jesli chcesz porozmawiac.
      • catleen Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 28.01.14, 13:53
        GP na podstawie wywiadu powinien rowniez wykluczyc choroby o podlozu fizjologicznym, w tym ta nieszczesna tarczyce.
    • camel_3d a ja sobie tak mysle... 28.01.14, 18:05
      ze tytych dzeici po prostu nie znasz...

      idzisz je w ciagu tygodnia malo... cala instukcje obslugi dzieci opanowala zona.
      w weekend nagle rzuca cie na gleboka wode...
      to jakby codzeinnie ktos prosil cie o wlaczenie i wylaczenie komputera..ale w weekend nagle chcial, zebys programowal cos.. choc nie miales czasu si etego nauczyc.

      nie wiem na ile udzielales sie w wachowaniu dzeici od poczatku, ale tarez po prostu jestes poza tematem, nie kumasz jak dzialaja dzieci, nie wiesz jak je uspokoic, a po drugie wlasnie sa w takim wieku, ze mysli o inhumowaniu ich sa mneij lub bardziej normalne... :)))

      moze u was problemem nie jest to jakie ty masz natrectwa tylko ogolna sytuacja w domu...?

      never mind. moze konsultacja z psychologiem jest dobrym rozwiazaniem.
    • izabelski Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 28.01.14, 19:06
      nie wiem jak masz wiedze na temat malych dzieci ale jesli uzywasz slow a"kontrolowac" w stosunku to 11 miesieczniaka i a2,5 roczniaka to wydaje mi sie, ze niewielka

      czy dobrze czytasz po angielku, czy lepiej, zeby forumowicze polecali ci ksiazki po polsku

      z zona MUSISZ porozmawiac na ten temat
      • koksik197 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 28.01.14, 23:30
        Użyłem słów kontrolować w stosunku do mnie, nie do dzieci. Z angielskim nie mam problemów.
    • danaide Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 28.01.14, 20:01
      A tak z innej beczki - czy ten nick to przez przypadek, czy bierzesz sterydy/anaboliki albo inny shit zmieniający świadomość i podnoszący poziom agresji? I co to za link w Twojej sygnaturce?
      • koksik197 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 28.01.14, 23:32
        Nick jest od nazwiska, jak pisałem wcześniej, ja nigdy nie miałem styczności z żadnymi suplementami diety i daleko mi do tego. Link pod moim postem był jakimś skryptem, który kiedyś chciałem uwidocznić, gdy zakładałem tu konto.
        • izabelski Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 29.01.14, 12:51
          jesli cos sie dziecku stanie lub ktos zauwazy jakies slady - bedzies zmial wielkie klopoty, lacznie z odebraniem praw rodzicielskich
          www.rcpsych.ac.uk/healthadvice/parentsandyouthinfo/parentscarers/domesticviolence.aspx
          www.nspcc.org.uk/help-and-advice/worried-about-a-child/online-advice/domestic-violence/domestic-violence_wda86312.html
          refuge.org.uk/get-help-now/what-is-domestic-violence/effects-of-domestic-violence-on-children/
          na pewno nie pozwola ci przebywac z dziecmi pod jednym dachem
          zona bedzie musiala wybrac pomiedzy byciem z toba a dziecmi

          poszukaj terapii
          www.counselling-directory.org.uk/
        • danaide Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 29.01.14, 15:31
          A to przepraszam. Podczytałam niżej sorvinę i też podpisuję się pod tym, że może w rodzinie miałeś sytuacje w której trzeba było być w domu cicho i nie przeszkadzać i nie kłócić się - bo jak nie to po łapkach.

          Ze swej strony - zmiana jaką jest przeprowadzka za granicę - nawet przy pozornie dobrze działającej maszynie zmiany, typu mieszkanie jest, praca jest - to jednak zmiana. Jeśli towarzyszy im wiele innych (dwójka dzieci z "chcianej" wpadki, odcięcie od dotychczasowego środowiska, brak przyjaciół, rodziny i grupy wsparcia) system nerwowy może nie wytrzymywać, potrzeba czasu, własnej przestrzeni, przyjrzenia się własnym potrzebom w zmienionych okolicznościach, zmiany perspektywy i paru innych tricków - dalej nie wiem jakich - żeby to jakoś przetrawić i przepracować. Na szybko ja bym wzięła leki - mówię z perspektywy osoby, która ich nie brała gdy jej były potrzebne. Jeśli boisz się zmulenia, to może coś ziołowego, melisa w duuuużych dawkach i magnez?
          • danaide Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 29.01.14, 15:41
            Jeszcze dodam, że w sytuacji gdy 5 dni w tygodniu się pracuje a 2 zajmuje dziećmi może jednak wiele z języka dzieci umyka i potem czujesz się zagubiony. Niepotrzebnie przejmujesz się tym, że MUSISZ odciążyć żonę. Być może Twoim problemem jest zostawanie z dziećmi sam na sam, jakieś poczucie zagubienia i nierozumienia ich, porozmawiaj z żoną, że Cię to na razie przerasta, jeśli jest facet obok, który nie klei się do kompa, a choćby tylko patrzy na malucha czy coś nie wędruje do dzioba to i tak spora pomoc, bo można choć wyjść na siku. A tak poważnie - postarajcie się tak ułożyć plan, by jednak Twoje sam na sam z dzieciakami ograniczyć, to nie oznacza braku pomocy. Żona dla higieny osobistej umysłu powinna sobie wyjść sama, ale dwie godziny w tej sytuacji to chyba maks. Poproś też żonę o jakiś wstęp do obsługi dziecka, do jego języka, nawyków - to bardzo zmienia widzenie, odbiera część poczucia bezradności, bardzo dobrze skądinąd znanego matkom. O porządku zapomnij na parę lat. Pilnuj swoich rzeczy, resztą się nie przejmuj.
    • sonia_siemionowna Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 28.01.14, 23:54
      Myślę, że jedynym ratunkiem dla Ciebie i dzieci jest psychoterapia lub/i warsztaty radzenia sobie ze złością. Im szybciej, tym lepiej. To samo nie minie, przeciwnie, będzie się nasilać.

      Leki mogą uśpić problem na jakiś czas, ale jedynie wytrenowanie nowych mechanizmów radzenia sobie z frustracją (to normalne, że ją odczuwasz, btw) ma szansę rozwiązać problem.

      Jeśli nie czujesz się komfortowo z anglojęzycznym psychologiem, poszukaj terapii po polsku, w UK jest to już dostępne.
      • sorvina Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 29.01.14, 09:22
        Spotkałam się z teorią, że u osób, które czują nieopanowaną wściekłość gdy małe dzieci płaczą, marudzą - tak wielką, że trudno im opanować się przed trzepnięciem ich, bo nie mogą wytrzymać zalewającego ich uczucia i MUSZĄ sprawić by dziecko zamilkło - wychodzi ich trauma z dzieciństwa. Gdy dziecko płacze - budzi to analogiczne, dawno stłumione i piekielnie bolesne uczucia. Jak ktoś nauczył się budować swój spokój na wypieraniu ich, zamiast świadomie przeżyć i przerobić w wieku dorosłym, to nie jest w stanie wytrzymać gdy go zalewają.
        Racjonalizują to tym, że dziecko nie jest posłuszne, że cośtam - ale o jakim posłuszeństwie może być mowa do kilkumiesięczniaka?
        Mówi się, że reagujemy na dzieci w danym wieku tak jak nasi rodzice reagowali na nas. Jak nie akceptujemy płaczu i marudzenia u małych dzieci to i nam nie wolno tego było robić, mogliśmy dostawać lanie. Ale to wieli ból i odrzucenie, niezrozumienie skąd ta agresja, więc te zamrożone emocje dalej w nas są.
        Polecanie "Powrotu do wen, domu" przez zuzi, to nie był taki głupi pomysł w związku z tym, ale nie na tym etapie. Zacząć trzeba od zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa na dziś - najlepiej przez leki uspokajające. Nie musisz opisywać wszystkiego ze szczegółami, powiedz, że łatwo tracisz cierpliwość jak dzieci płaczą, a nie chcesz zwalać całej opieki na żonę.
        Potem terapia/warsztaty pod kontem radzenia sobie ze złością/frustracją. IMHO mogą pomóc, ale bez porządnej terapii skupionej na dzieciństwie - pomoże w odniesieniu do innych sytuacji, ale przy dzieciach nadal będzie się wściekłość uaktywniać, tylko łatwiej będzie sobie z nią radzić.
        • zuzi.1 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 29.01.14, 10:11
          Zgadzam się z sorviną, myślę, że to wszystko można połączyc, aby szybciej rozwiązac problem, tj. najpierw psychiatra i leki, potem terapia, warsztaty i czytanie książki, lub czytanie książki i warsztaty, terapia.
          • zuzi.1 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 29.01.14, 11:41
            Zastanów się autorze tylko nad tym jak traktujesz taką książkową wiedzę psychologiczną/terapie u psychologa, czy jestes otwarty na tego typu wiedzę, czy nie, bo jeśli nie uznajesz tego za wiedzę, jesteś nastawiony do takich działań i informacji negatywnie, nie wierzysz w nie i już, to nie ma sensu tracic czasu na czytanie książki i na terapię, bo wówczas to może okazac się kompletnie nieskuteczne... Wtedy trzeba szukac sposobów w które jest się w stanie uwierzyc, zaufac im, dopiero wówczas, będziesz miał szansę poradzic sobie ze swoim problemem. I bezwględnie powinienies o swoich neg. emocjach i problemach w opiece nad dziecmi poinformowac żonę, żeby to ona mogła przejąc od Ciebie większosc obowiązków związanych z dziecmi, dla ich zdrowia i bezpieczeństwa, przynajmniej na jakiś czas dopóki nie zaczną działac leki i ew. inne podjęte przez Ciebie kroki.
    • amb25 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 29.01.14, 10:07
      Przedewszystkim musisz sobie zdac sprawe, z tego, ze bicie dzieci to przestepstwo. To jest karalne i moze skonczyc sie odebraniem Wam dzieci, jesli to pracownicy socjalni dowiedza sie o tym pierwsi (bo sasiad moze zadzwonic z informacja) albo u lekarza zauwaza siniaki.
      Wiec tabletki uspokajajace i do lekarza, i/lub wyprowadz sie z domu dla bezpieczenstwa maluchow.
      • paris-texas-warsaw Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 29.01.14, 13:51
        Nie wiem, na czym polega ta nerwica natręctw, ale Twoje rozumowanie, że jak cos robisz w jakichś "ramach" to nad nią panujesz, to jest właśnie wewnętrzna sprzeczność. Przeciez taka nerwica właśnie polega na tym, że cos musisz w tych "ramach" robić.
        Czy Twoja żona wie o Twoich problemach? Dziwne, jeśli przekazuje Ci dzieci do obsługi na weekendy widząc, co się dzieje. Przede wszystkim (oprócz wszystkich powyższych rad), to powiedz jej, jak sprawy stoją. Ona musi być tego świadoma, co się dzieje. Ona jest teraz jedynym ratunkiem tych dzieci. Może wspólnie się nimi zajmujcie, to bedzie łatwiej.
    • kkalipso Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 29.01.14, 17:10
      Moim zdaniem brakuje ci odpoczynku , zapewne jesteś człowiekiem który lubi mieć wszystko pod kontrolą , sama tak mam i jak coś jest nie po mojej myśli -denerwuję się . U ciebie problem się pogłębia pracujesz długo a w weekendy zamiast odpocząć masz 2 dzieci na głowie . Wiem okropnie brzmi ta dwójka dzieci na głowie ale jednak wytrzymać z dziećmi o takiej małej różnicy wieku to niezły wyczyn. U nas działało zawsze to , że jak jednemu z nas puszczały nerwy to drugi zabierał dziecko chciał czy nie chciał , w ten sposób zawsze łatwiej się uspokoić i dojść do siebie w krytycznych momentach .

      Pogadaj z żoną znajdź czas na chwilę dla siebie , idź na ryby , pograj w piłkę , na seans w kinie-cokolwiek . I pamiętaj , dzieci rosną a ten okres minie szybko później będzie coraz lepiej .
    • areyoubetter Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 29.01.14, 18:57
      Wiesz, wiele matek też doświadcza podobnych uczuć, są momenty, gdy rzeczywiście człowieka ogarnia wściekłosć i jest przerażony swoimi myślami.

      Ja też czasami się tak czułam i potem miałam wyrzuty sumienia.

      Ale pomogło mi zdanie, które gdzieś przeczytałam, a mianowicie, że nie jest zły człowiek, któremu przychodzą do głowy złe myśli, tylko ten, kto je wciela w czyn...

      Daj sobie czas, dzieci podrosną, będziesz miał z nimi lepszy kontakt i to minie.
      Spróbuj pobawić się jakoś bardziej twórczo ze starszym dzieckiem - porysuj mu różne pojazdy, np. traktor, autobus, pociąg, itp. To go zainteresuje i może pomoże Ci nawiązać z nim bliższy kontakt.

      Trzymaj się!
      • ela696 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 30.01.14, 01:33
        Absolutnie nie wolno Ci bić dzieci!!!
        To niedopuszczalne, podłe. To również oznaka twojej bezradności, słabości.
        Zamiast bić uspokój, poczytaj lub włącz bajkę. Maluchy uwielbiają np Teletubisie, Krecika itp.
        Znajdź coś przy czym dzieci się uspokoją i wyciszą a wtedy ty będziesz mniej rozdrażniony.
        To że maluchy mogą człowieka zdenerwować jest normalne. Wszyscy rodzice muszą się z tym zmierzyć. Sztuką jest właściwa reakcja.
        Porozmawiaj szczerzez żoną i koniecznie poszukaj specjalisty, który pomoże Ci poradzić sobie z gniewem i złością zanim stanie się coś niedobrego. Wiem, że są odpowiednie terapie. Walcz o swoją rodzinę o siebie, o szczęśliwe dzieciństwo twoich pociech.
    • asia_i_p Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 30.01.14, 19:34
      Idź do psychiatry - u mężczyzn też zdarza się depresja poporodowa, a ona oprócz oblicza lękowego ma też oblicze agresywne (piszę z własnego doświadczenia, tylko u nas to ja byłam agresywna, nie mąż).
      Najprawdopodobniej dostaniesz leki, które ci pomogą.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 31.01.14, 08:00
      To bardzo dobrze, że ma Pan krytycyzm do swojego zachowania wobec dzieci i refleksję na tym. To pierwszy krok do sięgnięcia po pomoc lub samopomoc.
      Czy nerwicę natręctw sam sobie Pan zdiagnozował? Czy jest diagnoza potwierdzona przez psychiatrę lub psychologa i wtedy wiarygodna. Bo nerwica natręctw to pewien kompleks zachowań, specyfika ich źródła, oraz sposób postępowania medycznego. Warto więc mieć świadomość takiego stanu, bo dzięki temu można panować nad zachowaniami czy to poprzez wyuczone zachowania czy poprzez farmakologię. Warto zatem fachwo zdiagnozować swoje zachowania, jeśli jeszcze Pan tego nie zrobił. Diagnoza poza wszystkim daje spokój i oparcie.
      Jednak wobec dzieci Pana zachowania nie mają cech kompulsji. Tak mi się wydaje. To raczej problemem jest radzenie sobie z gniewem. Okazuje się, że nawet niewielki bodziec może u Pana wywołać agresywną reakcję. Dzieci są znakomitym obiektem, bo są zależne oraz często swoim zachowaniem stanowią bodziec. W tym miejscu pana skłonność do komulsynej systematyczności może stanowić dodatkowy , powiększający czynnik.
      Warto też zwrócić uwagę czy agresywne czy gniewne zachowania dotyczą wyłącznie dzieci czy też relacji z dorsłymi też.?To ważny diagnostyczny obszar. Generalnie warto pójśc po pomoc w celu lepszego radzenia sobie z agresją. To może być warsztat lub terapia grupowa. Może w czasie pobytu w Polsce będzie Pan mógł skorzystać z takiej możliwości. Między innymi , Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie, ma taką ofertę.
      Dla uspokojenia dodam, że Pana myśli, to nie Pana czyny. Z opisu wyraźnie widać, że ma Pan kontrlę nad czynami. Za myśli, nawet wrogie, nie należy się obwiniać. Bywają różne i nie ma potrzeby karać się za nie. Lepiej je skonsultować z lekarze. Warto pójść na przynajmniej jedną konsultację psychologiczną czy psychiatryczną i to sprawdzić. To nie wstyd , to roztropność. Dzięki temu nie będzie się Pan czuł tak bardzo samotny ze swoim problemem. Ten wątek powinien zakończyć się taką Pana decyzją. Agnieszka Iwaszkiewicz


      • izabelski Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 01.02.14, 13:04
        Autor pisze: zdarza mi się krzyczeć czy też nawet uderzyć te maleństwa
        Psycholog odpowiada: Z opisu wyraźnie widać, że ma Pan kontrolę nad czynami.

        czy ja nie czytam ze zrozumieniem czy Psycholog?
        • paris-texas-warsaw Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 01.02.14, 13:19
          Dobre:)))) Pani Agnieszka chciała może dać siłę, by Koksik się nie przerażał swoim stanem:)
          • izabelski Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 01.02.14, 22:50
            tak, chronmy doroslych ponosc odpowiedzialnych za swoje czyny a nie dzieci, ktore sa zostawiane pod ich opieka!

            mam nadzieje, ze pani Psycholog zerknie jeszcze raz na ten watek i przeczyta co autor pisze
            i skomentuje moja uwage
        • differentview Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 01.02.14, 14:10
          ma kontrole bo jednak jeszcze nie zabil dzieci tylko czasem o tym mysli a to co innego, uderzenie 11 miesiecznego dziecka sie nie liczy
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 04.02.14, 00:45
          izabelski napisała:

          > Autor pisze: zdarza mi się krzyczeć czy też nawet uderzyć te maleństwa
          > Psycholog odpowiada: Z opisu wyraźnie widać, że ma Pan kontrolę nad czynami.
          >

          >
          > czy ja nie czytam ze zrozumieniem czy Psycholog?

          Pani cytat i uwaga byłyby słuszne, gdyby nie były wyrwane z kontekstu całej wypowiedzi. Cała pierwsza część mojej wypowiedzi jest o tym, że "koksik" ma problem z agresją i powinien jak najszybciej sięgnąć po pomoc.
          Zacytowane przez Panią zdanie, odnosi się do tej części mojej wypowiedzi, w której mówię o wrogich myślach. Psychologicznie to dwa różne stany: czynna agresja czyli uderzenia czy niepotrzebny krzyk oraz wrogie myśli.
          W istocie, jak zauważyła "paris", to miało mieć efekt uspokojenia, po to ,aby łatwiej i z mniejszymi obawami "koksik" mógł zdecydować się na sięgnięcie po pomoc w sprawie agresji czy też natręct, jeśli to też stanowić zaczyna problem. "Koksik" bowiem pisał o swoich niepokojach związnych z sięganiem po pomoc psychologiczną czy psychiatryczną. Rozumiem jego obawy, ma je wiele osób i warto włożyć wysiłek, aby je w tych ich niepokojach rozumieć, ale też być nieustępliwym.
          Odpisuję na Pani uwagę wyłącznie po to aby , aby dla innych czytelników forum, tylko ona nie pozostała w pamięci czy też, aby Pani cytat z mojej wypowiedzi nie został użyty jako wskazówka psychologiczna lub, co gorsza, mój pogląd.
          Robię to jednak z pewnym dystansem. Zastanawiam się po co Pani poczyniła swoją uwagę. Jeśli czyta Pani ze zrozumieniem, w co nie wątpię, to zrozumienie moje wypowiedzi nie było trudne.
          Wiem, że jest Pani aktywna na forum, zna więc Pani na pewno część moich wypowiedzi w innych sprawach i wydaje mi się, że aby przypisać mi ogólną intencję , że spokojnie przyglądam się agresji dorosłych wobec dzieci i nie reaguję na to, trzeba się naprawdę wysilić.
          Więc po co taki wpis? Może bez nalegania, ale teraz ja czekam na Pani odpowiedź. To byłoby bardzo interesujące w wątku o agresji, tolerancji wobec niej lub sposobom zapobiegania. Agnieszka Iwaszkiewicz

          • differentview Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 04.02.14, 09:44
            agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

            > Więc po co taki wpis? Może bez nalegania, ale teraz ja czekam na Pani odpowiedź
            > . To byłoby bardzo interesujące w wątku o agresji, tolerancji wobec niej lub sp
            > osobom zapobiegania. Agnieszka Iwaszkiewicz

            nie do mnie pytanie jest skierowane ale przypominam sobie kilka watkow dotyczacych przemocy wobec dzieci, w ktorych Pani odpowiedzi wydawaly sie bagatelizowac problem; jak chocby rada by dzieci, ktore byly regularnie od lat maltretowane i zastraszne psychiczne przez swojego ojca poszukaly "wspolnych obszarow przyjemnosci" z nim- to wydaje sie nawet dla laika absurdalna rada, a co dopiero w ustach profesjonalisty...moim zdaniem przekaz powinien byc jednoznaczny- wrzeszczysz i bijesz 11 miesieczne dziecko- to jest NIEDOPUSZCZALNE, juz dawno przekroczyles dopuszczalne granice i nie masz zadnej kontroli nad swoimi emocjami
          • izabelski Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 16.02.14, 13:16
            "opis" ktory Pani wspomina dotyczy jak sadze slow Koksika
            w opisie pisze ze uderzyl dziecko nie rozumiem dlaczego Pani twierdzi, ze moj wczesniejszy cytat jest wyrwany z kontekstu

            moj wpis pojawil sie po to, zeby podkreslic, ze agresja fizyczna i emocjonalna wobec dzieci nie moze byc w zaden sposob bagatelizowana i przemilczana

            jak wspomnialam w kraju w ktorym mieszka autor takie czyny sa surowo oceniane z pelnymi tego konsekwencjami, ktore wczesniej opisalam

            poniewaz jest Pani specjalista udzielajacym porad na tym forum i jak widze nie potepila Pani zachowania Koksika z w zamian rozpoczela probe analizy powodow z jakich zadalam to pytanie

            mam nadzieje, ze wyjasnilam moje motywacje i nie pozostawiam zadnego cienia watpliwosci odnosnie moich intencji

    • koksik197 Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 04.02.14, 01:16
      Zdecydowałem się pójść do lekarza, choć boję się tego strasznie, ale wiem, że to jedyne wyjście, żebym "wyzdrowiał". Żonie nie powiedziałem, liczę na to, że jakaś terapia pomoże mi się do tego przyznać przed żoną- do tej pory uchodziłem bądź też chciałem uchodzić za opokę rodziny- wszystkie, nawet najmniejsze problemy tłumiłem w sobie a nawet gdy ona odgadywała z mojej twarzy- okłamywałem ją wymyślając małostkowe problemy lub zrzucałem to na zmęczenie- tak bardzo chciałem być dla niej nieskazitelny, że wpędziłem sam siebie w sytuację, z której sam teraz nie widzę wyjścia.
      • paris-texas-warsaw Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 04.02.14, 09:10
        Trzymam kciuki:)

        Mi sie podoba bardzo odpowiedź Pani Agnieszki, w moim osobistym życiu daje mi wiele do myślenia:)
      • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 04.02.14, 23:13
        koksik197 napisał(a):

        > Zdecydowałem się pójść do lekarza, choć boję się tego strasznie, ale wiem, że t
        > o jedyne wyjście, żebym "wyzdrowiał". Żonie nie powiedziałem, liczę na to, że j
        > akaś terapia pomoże mi się do tego przyznać przed żoną- do tej pory uchodziłem
        > bądź też chciałem uchodzić za opokę rodziny- wszystkie, nawet najmniejsze probl
        > emy tłumiłem w sobie a nawet gdy ona odgadywała z mojej twarzy- okłamywałem ją
        > wymyślając małostkowe problemy lub zrzucałem to na zmęczenie- tak bardzo chciał
        > em być dla niej nieskazitelny, że wpędziłem sam siebie w sytuację, z której sam
        > teraz nie widzę wyjścia.

        To dobra decyzja, proszę nie rezygnować z niej pod żadnym pozorem.
        To co Panu może utrudniać sięganie po pomoc, to mylne uczucie czym jest "bycie opoką" . Pan uważa, że to oznacza bycie wytrzymałym i nieskazitelnym. Ale aby być opoką trzeba zasilać stale swój dobrostan i dbać o niego. Dlatego pójcie do lekarza jest taką dbałością.
        Poza tym, takich okolicznościach jak Pana, wsparcie żony może być bezcenne. Jeśli Pan ją odseparuje od swojego problemu, może Panu być ciężej się z nim mierzyć. Choć Pana rozumiem w tej potrzebie dyskrecji, to wiem, że to decyzja nieracjonalna. I być może coś mówiąca o Waszym związku. Tyle do Pana.

        Teraz uwaga natury ogólnej w odpowiedzi dla "diffrerentview". Może można tak zinterpretować moje słowa, ale nie wynika to z bagatelizowania problemu. Raczej ze zrozumienia złożoności natury psychiki oraz z faktu, że zwykle odpowiadamy i dyskutujemy tutaj problemy przedstawione w okrojonej ( z konieczności ) wersji oraz z jednej tylko perspektywy. Perspektywy osoby piszącej. Czasem chcę też pokazać szerszą lub inną perspektywę. A nuż to coś zmieni lub pomoże.
        Kogoś kto sam boryka się z problemem i widzi już swój kłopot, trzeba wesprzeć niż wyłącznie krytykować. Tak ja pojmuję czasem swoją rolę na forum.
        Agnieszka Iwaszkiewicz
    • mrs.solis Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 12.02.14, 01:48
      Ja przy jednym dziecku "zwariowalam" , wiec nawet sobie nie wyobrazam tego w duecie. Pomogl mi psychiatra i leki antydepresyjne i uspokajajace. Lekarz nikomu na mnie nie nakablowal, ale rozumiem obawy, bo mialam takie same.
    • julka_sz Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 20.02.14, 13:42
      Czasem mnie też puszczają nerwy ale odkąd zobaczyłam ten film w moich reakcjach sporo się zmieniło
      www.youtube.com/watch?v=65-k-WCzC7I
      • kkalipso Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 23.02.14, 01:15
        Cudny filmik o córkach i matkach jest taki :)
      • algavre.live Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 23.02.14, 11:01
        Bardzo mądry, pokazujący, jak świadomie podchodzić do macieżyństwa filmik
        • algavre.live Re: Nie chcę zabić swoich dzieci. 23.02.14, 11:10
          Oczywiście rodzicielstwa ogólnie i... macierzyństwa jeśli już:)
Pełna wersja