koksik197
26.01.14, 21:34
Witam. Na początek proszę o wyrozumiałość w ocenach- jest to dla mnie duży krok, że zdecydowałem się opisać moją sytuację, ponieważ jestem typem człowieka, który raczej stara się sam szukać rozwiązań. Lecz ta sprawa mnie najzwyczajniej przerasta.
Do sedna: staję się w ostatnim czasie coraz bardziej agresywny w stosunku do moich dzieci- frustrację najczęściej wywołuje mój młodszy syn (11m.) swoim histerycznym płaczem, bądź też starszy (2,5r.) swoim nieposłuszeństwem.
Mieszkamy z żoną w UK od ponad półtora roku. Sytuację finansową mamy stabilną, wprowadziliśmy się niedawno do nowego, świeżo wyremontowanego mieszkania w spokojnej miejscowości. Mam stałą pracę, którą lubię, wszystko mogłoby się wydawać jak w bajce. Ale od czasu przeprowadzki właśnie, zauważyłem, że coraz częściej tracę nad sobą kontrolę. Z początku było to z powodu bezradności, ponieważ nie mogłem zapanować nad nimi, a gdy coś idzie nie po moich myślach i w określonych przeze mnie ramach (mam nerwicę natręctw) szybko się stresuję i teraz coraz częściej zdarza mi się krzyczeć czy też nawet uderzyć te maleństwa; czuję się z tym okropnie, ale po prostu w pewnym momencie przed, czuję jak narasta we mnie potworna złość, wściekłość wręcz, boję się, że któregoś dnia wyrządzę im jakąś poważniejszą krzywdę, bo w tym stanie furii przechodzą mnie najróżniejsze, przerażające myśli. Dodam, że nie jestem jakimś patologicznym świrem, kocham moje dzieci i staram się dla nich zrobić wszystko co najlepsze, chodzi tylko o te momenty, w których ogarnia mnie niepohamowana furia i zaczynam sam siebie bać, bać tego co mogę zrobić. Dlatego zdecydowałem się napisać tutaj, bo nie wiem co mam robić. Nie chcę o tym mówić swojej żonie bo boję się wyjść przed nią na potwora.
Napisałem taki przerażający tytuł, bo takie myśli i obawy mnie czasem ogarniają, ale nie chce tego i błagam Was o pomoc:(