adamxxx75 Re: mąż kategorycznie nie chce 3 dziecka a ja cie 11.03.14, 07:16 dobre.... ja nie chcialem miec dzieci i ustalilismy to z zona, to bylo dla mnie bardzo wazne jestem z domu alkoholowego i wiedzialem ze NIE MOGE miec dziecka bo to bedzie dla mnie trauma ona miala corke z pierwszego malzenstwa i twierdzila ze juz nie chce mamy oboje po 38 lat wbrew moim prosbom celowo i specjalnie zaszla w ciaze przyplacilem to depresja i pol roku sie leczylem, teraz tulam sie po znajomych zostawilem ja, to niegodziwe i podle tak postepowac teraz dziecko nie ma ojca, bo bywam tylko czasem a ja jestem ten najgorszy, jej rodzina mnie nienawidzi zostawilem jej dom, samochod i wszystko czego sie dorobilem zastanow sie dobrze bo wyglada na to ze jestem straszna egoistka i moze sie to zle skonczyc Odpowiedz Link Zgłoś
tajuno Re: mąż kategorycznie nie chce 3 dziecka a ja cie 11.03.14, 21:20 adamxxx75 napisał: > ja nie chcialem miec dzieci i ustalilismy to z zona, to bylo dla mnie bardzo wazne > jestem z domu alkoholowego i wiedzialem ze NIE MOGE miec dziecka bo to bedzie dla mnie trauma > ona twierdzila ze juz nie chce, mamy oboje po 38 lat > > wbrew moim prosbom celowo i specjalnie zaszla w ciaze > przyplacilem to depresja i pol roku sie leczylem, teraz tulam sie po znajomych > zostawilem ja, to niegodziwe i podle tak postepowac > teraz dziecko nie ma ojca, bo bywam tylko czasem > > a ja jestem ten najgorszy, jej rodzina mnie nienawidzi > > zostawilem jej dom, samochod i wszystko czego sie dorobilem > zastanow sie dobrze bo wyglada na to ze jestem straszna egoistka i moze sie to > zle skonczyc > Adam ogromnie współczuję twojemu dziecku... a żonie gratuluję decyzji o rozstaniu. Potrafisz w ogóle kochać albo uwierzyć że ktoś ciebie kocha i dlatego chce z tobą mieć dziecko? Odrzucasz swoje dziecko argumentując to faktem jego pojawienia się na świecie w sytuacji niezależnej od ciebie...to dopiero egoizm! idź chłopie na terapię. Najlepiej taką co najmniej 4 letnią. Odpowiedz Link Zgłoś
sorvina Re: mąż kategorycznie nie chce 3 dziecka a ja cie 11.03.14, 23:55 tajuno napisał(a): > Adam ogromnie współczuję twojemu dziecku... a żonie gratuluję decyzji o rozstan > iu. Potrafisz w ogóle kochać albo uwierzyć że ktoś ciebie kocha i dlatego chce > z tobą mieć dziecko? Chyba mam inną definicję miłości, bo nie mieści się w niej po pierwsze łamanie ustaleń dotyczących tak ważnej kwestii jak posiadania dzieci, a tym bardziej gdy mąż uprzedza, że ze względu na swoje doświadczania nie powinien mieć dzieci, bo źle to się dla niego skończy (i w sumie trafnie to ocenił bo okupił urodzenie dziecka depresją), być może ma świadomość, że nie nadaje się na ojca. Dla mnie to skrajnie nieuczciwe, nieodpowiedzialne i okrutne. Nieodpowiedzialne też dlatego, że osoba, która wyszła z dysfunkcyjnej rodziny i wie, że odbiło się to na niej na tyle silnie, że woli nie mieć dzieci, może w kontakcie z nimi zupełnie tracić nad sobą kontrolę i np. zrobić dziecku krzywdę. I to bardzo odpowiedzialna postawa, że Adam dziecka mieć nie chciał. Owszem, może terapia by coś zmieniła, ale nikt nie ma prawa go zmuszać do roli, której nie chciał. Owszem, mógł się podwiązać, to by miał pewność, nigdy nie ma 100% metody antykoncepcji, ale jak rozumiem pisze o działaniu z premedytacją, czyli żona odstawiła antykoncepcję bez jego wiedzy. Naiwność to błąd, ale nie grzech. > Odrzucasz swoje dziecko argumentując to faktem jego pojawienia się na świecie w > sytuacji niezależnej od ciebie...to dopiero egoizm! idź chłopie na terapię. Na > jlepiej taką co najmniej 4 letnią. Rzadko kiedy jakaś sytuacja na forum wzbudza we mnie tak silne emocje, ta wzbudziła. Egoistyczna to jest żona. Fakt, że dotyczy to posiadania dziecka tego nie zmieni. Nie zawsze matka = święta, pragnienie posiadania dziecka = szlachetne intencje. Czasem tylko otacza aurą świętości swoje potrzeby, które egoistycznie zaspokaja kosztem pozostałych członków rodziny - ale niech ktoś spróbuje zakwestionować ten idealny wizerunek - to się nasłucha. Bo ona jest MATKĄ, więc ma prawo i nikt inny tego nie zrozumie. Co tam ich potrzeby, żadne nie są tak szlachetne i wspaniałe jak jej. Np. narcystyczne matki czasem uwielbiają być matkami małych dzieci, bo takie dziecko daje duużo narcystycznego papu i rola dowartościowuje. Takiej matce nie chodzi o to co daje, ale ile wyciąga z bycia matką. Jak przez relację z dzieckiem uzupełnia swoje psychiczne braki, z których może nawet nie zdawać sobie sprawy. Z tego co rozumiem, choć Adam dziecka nie chciał, nie uciekł od odpowiedzialności za jego byt, zostawił żonie wszystko. Ojcem być nie potrafi. Możliwe, że nawet te sporadyczne spotkania są dla niego trudne. I tak go podziwiam, bo mój ojciec po podobnym numerze jaki mu zrobiła partnerka, poza alimentami nie utrzymywał żadnych kontaktów z dzieckiem. Za bardzo poczuł się wykorzystany i zdradzony. Pani miała swoje lata, chciała dziecko i potrzebowała frajera, który by choć na nie płacił. Za stosunek do tej kobiety ojcu się nie dziwię, ale przenoszenie tego na dziecko i umywanie rąk, nie było dojrzałe. Największym pokrzywdzonym jest tutaj dziecko. Które ma prawo być chciane i kochane przez oboje rodziców i nie jest w stanie zmienić warunków w jakich zostało powołane na ten świat. Decydowanie się na dziecko z nastawieniem "jakoś to będzie, może się przekona" to przepis na dramat, jak często kobiety o tym nie myślą. Adamie - ja kiedyś miałam pełną świadomość, że po pierwsze będąc DDD z dużymi doświadczeniami z przemocą w dzieciństwie, nie powinnam być matką, bo mogłoby się to skończyć tragicznie. Płacz dziecka wywoływał we mnie tak wielki ból, że myślałam tylko o tym by ono zamilkło - nie mogłam go słuchać, czułam jakbym się rozpadała w środku. Po wielu latach terapii dzieci mi nie przypominają traumy. Nawet mnie ciekawi taki mały człowieczek. Natomiast nie mam zupełnie instynktu macierzyńskiego i jakiejkolwiek potrzeby posiadania dzieci. Ty dziecko już masz, nie możesz tego cofnąć. Warto dla siebie i dla niego przepracować przeszłość na terapii by wypracować możliwość zdrowych dla obu stron kontaktów. Bo relacja z matką dziecka to jedno, Twoja relacja z dzieckiem to osobna historia. Tak sobie myślę, czemu pojawiły się we mnie takie emocje i chyba już wiem. Przerabiam po warsztatach wewnętrznego dziecka i m.in potrzebę bycia chcianym i kochanym jako dziecko. I opadają kolejne zaślepienia pt. rodzic zawsze chce dobrze i robi wszystko z miłości. Niektórzy tak i chwała im za to. Nie ma co jednak idealizować z góry, lepiej nazywać rzeczy po imieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re:sorvina 14.03.14, 12:44 Sorvina nigdy nie mów nigdy :) czytam to co napisałaś o swoim stosunku do dzieci i jego źródłach i braku chęci na macierzyństwo - i jakbym słyszała siebie sprzed lat :) Zmiana w postrzeganiu powyższego zaszła we mnie w momencie narodzin pierworodnego dopiero. Nie chciałam dzieci wcześniej. Tak samo mój mąż to przeżył. On zawsze zakochuje się w dziecku po narodzinach, ja teraz potrafiłabym wcześniej, dużo wcześniej, na etapie, planów i możliwości, wyobrażeń. I druga sprawa. Piszesz, że (narcystyczne) matki czerpią dużo z kontaktu z małym dzieckiem. Wydaje mi się, że kontakt z dużym, nastoletnim dzieckiem jest równie satysfakcjonujący i mnóstwo z niego czerpie nie tylko dziecko ale (może przede wszystkim :) i matka/ojciec. Odpowiedz Link Zgłoś
sorvina Re:sorvina 14.03.14, 13:34 igge - pewnie, że nie jestem w stanie przewidzieć przyszłości, choć śmieję się, że nawet 2 jasnowidzów powiedziało, że nie będę mieć dzieci. Natomiast ze względu na to jak definiuję odpowiedzialności i zbyt dobrą znajomość dramatu jakim jest dla dziecka - nawet po latach, gdy matka jednak się nie przekonała do dziecka i instynkt nie zaskoczył, nie będę próbować na zasadzie "a tam, spróbuję, może się uda". Znam dorosłych ludzi, których matki właśnie uwierzyły, że "będzie dobrze, jak położysz je na sercu to od razu pokochasz", albo "nauczysz się kochać z czasem". Ale czasem się tak nie dziele. To tragedia i dla matki i dla dziecka. Tylko wtedy Ci życzliwi jakoś się wycofują i matka zostaje z coraz bardziej drażniącym ją dzieckiem sama. I nie mówię tu o depresji poporodowej, która przechodzi z czasem lub lekami. Jeśli matka jest odpowiedzialnym człowiekiem to albo odda do adopcji, albo zadba najlepiej jak potrafi. Natomiast można się zmusić do troski, można czuć szacunek dla nowej istoty, ciekawość, ale do miłości nie można się zmusić. Dobrze jak z czasem pojawi się jakieś przywiązanie. Ale nawet wtedy, dziecko czuje się gorsze i emocjonalnie odrzucone. To temat tabu nadal, za silny jest mit, że instynkt macierzyński to coś tak pewnego i doskonałego. Łatwiej stwierdzić, że to z tymi kobietami było coś nie tak. Owszem, często są to kobiety same zaburzone i nieszczęśliwe, ale często też dojrzałe i zdrowe. Na szczęście coraz częściej się o tym mówi odbrązawiając macierzyństwo. Podobnie jest z ojcami. Można się nabijać z kryzysu wieku średniego, a dla ilu panów to jest bolesne podsumowanie, że postawili dom, posadzili drzewo, spłodzili syna albo i gromadkę, i zupełnie nie czują, że o to im w życiu chodziło. Kupili i realizowali społeczny wzorzec, który mógł zupełnie nie pasować do ich osobowości i wewnętrznych potrzeb. Nie ma jednego sprawdzonego przepisu dla wszystkich. A pewnych decyzji nie da się cofnąć. Dlatego warto naprawdę się zastanowić. Może w dobie kryzysu demograficznego to mało popularne stwierdzenie, ale pozwoliło by uniknąć wielu tragedii rodzinnych. > I druga sprawa. Piszesz, że (narcystyczne) matki czerpią dużo z kontaktu z mały > m dzieckiem. > Wydaje mi się, że kontakt z dużym, nastoletnim dzieckiem jest równie satysfakcj > onujący i mnóstwo z niego czerpie nie tylko dziecko ale (może przede wszystkim > :) i matka/ojciec. Igge, skoro piszę o narcystycznych matkach, to nie o zdrową satysfakcję z rodzicielstwa mi chodzi. Narcystyczna matka traktuje dziecko jako przedłużenie siebie - ale w sposób skrajny, odmawiając mu odrębności i prawa do jakiejkolwiek autonomii i wartości jako osobna istota. Traktuje dziecko jak zabawkę , jak przedmiot. Małe dziecko się daje, starsze niekoniecznie. Wtedy narcystyczna matka oburza się, że zabawka się popsuła i nie jest już taka fajna i chętnie robi sobie nową. Oczywiście nie musi to przyjmować formy skrajnej, nie każdy ma silne zaburzenie osobowości, ale nawet narcystyczny rys wystarczy, by podejście do dzieci było bardzo egoistyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
adamxxx75 Re: mąż kategorycznie nie chce 3 dziecka a ja cie 15.03.14, 20:09 nie bede tego komentowal bo to ponizej mojego intelektualnego poziomu życze Ci po prostu powodzenia, Tobie i mezowi Odpowiedz Link Zgłoś
paris-texas-warsaw Re: mąż kategorycznie nie chce 3 dziecka a ja cie 11.03.14, 21:29 Adamaxie, zaciekawiło mnie to, co piszesz. Czy mógłbys mi napisać, czemu przed urodzeniem dziecka, czułeś, że byłaby to dla Ciebie trauma, a potem musiałeś wyprowadzić się z domu? Czułeś, że dziecko przypomina Ci własne złe przeżycia, czy czułeś, że nie podołaś roli ojca, czy, że nie chcesz się w to "bawić", czy też jakaś inna była tego przyczyna? Odpowiedz Link Zgłoś
didja Re: mąż kategorycznie nie chce 3 dziecka a ja cie 11.03.14, 22:33 Nie odpowiem za Adama, ale ogólnie przypomnę, że przemoc jest powielana. Osoby traumatyzowane w domu często podświadomie boją się mieć dzieci, bo mają zakodowany schemat, że dziecko to ofiara, a np. ojciec to kat. I boją się być katem (ojcem). Tak, to jest niezdrowe podejście, ponieważ dochodzi do błędnych skojarzeń (przypisuje się roli jej patologiczną realizację, a nie ogólne cechy), ale pamiętaj, że osoby z zespołami potraumatycznymi mają skrzywiony obraz rzeczywistości, narzucony przez traumę. Tym bardziej że do dzisiaj w Polsce nie leczy się wszelkich reakcji pourazowych u dorosłych ofiar przemocy w dzieciństwie, na odczepnego diagnozuje się im depresję, borderline, zaburzenia lękowe (tymczasem to tylko wtórne objawy). Odpowiedz Link Zgłoś
paris-texas-warsaw Re: mąż kategorycznie nie chce 3 dziecka a ja cie 11.03.14, 22:41 Didja, a jak u dorosłych ofiar przemocy doznanej w dzieciństwie powinno leczyć się skutki różnych traum? Pytam, bo zakładam, że może troche o tym wiesz:) Ja ostatnio poczytałam sobie o C-PTSD, naprowadził mnie na to jakiś esej zapodany przez Pibelle i teksty o innym rozumieniu "traumy" u dorosłych i dzieci, nawet poczyniłam pewne kroki, ale już nie będę o sobie pisać, bo ostatnio niestrawnie piszę i żenująco jak nawiedzony ekshibicjonista. Tak teoretycznie bardziej wejdźmy w dyskurs;) Odpowiedz Link Zgłoś
tajuno mąż idzie dalej... chce też zmienić pracę 12.03.14, 09:24 Rozmawiamy i rozmawiamy... w sumie trzecie dziecko otworzyło temat potrzeb w naszym związku i temat "nas" wczoraj mąż oznajmił mi, ze jest umówiony na rozmowę o pracę, chce się zatrudnić u kogoś (w zupełnie innej dziedzinie jakby zacząć od poczatku), chociaż z samozatrudnienia oboje czerpiemy oboje niemałe zyski...a także udaje nam się pogodzić pracę z wychowaniem dzieci w sposób bardzo dla nich i dla nas (jak do tej pory sądziłam) pozytywny. Prowadzimy razem działalność stąd też przyznam ze w tej chwili czuję się zagrożona i pozostawiona sama sobie... mąż nie chce dziecka, nie chce dalszej wspólnej działalności... może nie chce w ogóle naszego małżeństwa? przyznam ze zaczyna mnie to przerażać. to juz nie chodzi o moje "widzimisie" ale o nas i poczucie bezpieczeństwa kiedy mąż odejdzie z firmy będę musiała sobie radzić sama... jestem zła się ze tak mnie zostawia na lodzie Odpowiedz Link Zgłoś
paris-texas-warsaw Re: mąż idzie dalej... chce też zmienić pracę 12.03.14, 10:12 Nie wiem, co to za działalność, którą gdzieś nazwałaś w pewnej mierze altruistyczną, może to jakiś gabinet z psychologami ze Śląska, bo ciągle ich tu gdzies polecasz, ale jeśli taka działaność, to czemu takie banialuki piszesz Adamixowi, który jako jedyny coś ciekawego napisał o swojej sytuacji, a tak to falki z olejem. A teraz sobie może poszedł i już nic ciekawego nie napisze. Niech sobie mąż pracuje jak chce i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
tajuno Re: mąż idzie dalej... chce też zmienić pracę 12.03.14, 10:26 nie prowadzę gabinetów na Śląsku i nie mam z nimi nic wspólnego. Zetknełam się z osobą która bardzo skorzystała z pomocy tam i dlatego polecam. Co do Adama to napisałam co myślę. Czy to źle? Odpowiedz Link Zgłoś
efi-efi Re: mąż idzie dalej... chce też zmienić pracę 12.03.14, 20:42 Moim zdaniem nie można przyznać racji jednej stronie, tu po prostu występuje sprzeczność interesów. Ty nie możesz wymagać od męża, aby zapałał entuzjazmem do pomysłu posiadania następnego dziecka i wikłania się w pieluchy , kosztem jego kariery/hobby/czegokolwiek. Nie chce i już. I nie musi chcieć. A Ty masz prawo chcieć mieć następne dziecko. Dogadaj się z nim, że dzieckiem wyłącznie Ty się zajmujesz, nie wymagasz pomocy, jemu dajesz zielone światło na realizowanie własnych zachcianek , to przecież powinien na to pójść. Odpowiedz Link Zgłoś
li_lah Re: mąż idzie dalej... chce też zmienić pracę 13.03.14, 00:27 zawsze jest opcja, że ojcem dziecka może zostać ktoś inny ;) Odpowiedz Link Zgłoś
li_lah Re: mąż idzie dalej... chce też zmienić pracę 13.03.14, 00:34 hmm to dziwne, że tak z dupy stawia Cie przed faktem niemal dokonanym. nagle rozmowa, bardzo prawdopodobne, że nowa praca dlaczego nie przygotował Cie na to wcześniej? jak tak czytam co piszesz, to odnoszę wrażenie, że bardzo pochopnie wyciągasz wnioski. mąż nie chce 3 dziecka - "nie kocha mnie, nie nadaje się, rozwiode sie z nim" mąż ma prawo nie chcieć 3 dziecka zwlaszcza, że troje to już sporo. co do pracy....to, że chce ją zmienić nie oznacza od razu, że chce odejść, choć jego zachowanie mozna pod to podciągnąć, to takie wycofywanie się. jesli jednak robi to tak po prostu bez ustalenia z tobą szczegółów to jest bardzo niedojrzały, sory ale niestety tak jest. zamiast snuć domysły na forum i czytać opinie od ludzi którzy znają ułamek twojego zycia z byle jak napisanych postów zapros męża do stołu i omów wasze życiowe problemy. bez komunikacji związek nie ma szans. Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: mąż idzie dalej... chce też zmienić pracę 13.03.14, 15:39 Może jest tak, że mąż prowadził tę działalność, a Ty tylko jesteś zarejestrowana? Wobec tego mąż zostawił Cię sam na sam z pracą żebyś sobie poradziła. Odpowiedz Link Zgłoś
tajuno Re: mąż idzie dalej... chce też zmienić pracę 14.03.14, 11:14 tak, idźmy dalej w te stereotypy...kobieta nie pracuje tylko figuruje i chce jeszcze trzeciego męża żeby obarczyć ojca większym ciężarem... Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: mąż idzie dalej... chce też zmienić pracę 14.03.14, 12:52 e tam, trzeci mąż ( i drugi) odciążyliby w obowiązkach pierwszego :)) Podoba mi się Twoje niestereotypowe podejście do rodziny :))) Odpowiedz Link Zgłoś
tajuno Re: mąż idzie dalej... chce też zmienić pracę 14.03.14, 23:01 no tak, wydało się... chcę mieć trzeciego męża a nie dziecko... ;) :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: mąż idzie dalej... chce też zmienić pracę 15.03.14, 15:52 Staram się zrozumieć, co Tobą powoduje, ale Twój opis kupy się nie trzyma. Wygląda na to, że oboje z mężem macie wspólną dg, wcześniej napisałaś, że to Ty pracujesz więcej, mąż mniej. Czyli masz na głowie dużo pracy zawodowej, dom, dwójkę dzieci i chcesz trzeciego dziecka. Kiedy mąż oświadcza, że idzie na etat, rzuca wspólną dg, Ty zaczynasz dramatyzować jak sobie dasz radę z dg. Skoro robiłaś więcej od męża, to rozumiem, że pracę masz merytorycznie i organizacyjnie w małym palcu. Gdzie dramat? Rozumiem, że chciałaś sobie zafundować trzecie dziecko i przerzucić ciężar prowadzenia dg na męża, bo Ty byś się zajmowała dzieckiem, a tu zonk. Wredny mąż wysmerfował się ze wspólnego układu i zostawił Cię sam na sam z dg. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: mąż idzie dalej... chce też zmienić pracę 15.03.14, 20:17 e tam :) nie taki wredny ten mąż tylko hmm leniwy bardziej i wygodny :) Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: mąż idzie dalej... chce też zmienić pracę 15.03.14, 22:37 A dlaczego ma być niewygodny? Po cholerę robić sobie z życia piekło? Odpowiedz Link Zgłoś
lilith76 Re: mąż idzie dalej... chce też zmienić pracę 17.03.14, 13:00 A ja tu widzę strach przed utratą bliskości. Nie chce trzeciego dziecka - już mnie nie kocha, oddala się. Chce pracować sam - już mnie nie kocha, oddala się. Odpowiedz Link Zgłoś
tajuno Re: mąż idzie dalej... chce też zmienić pracę 19.03.14, 09:50 też tak to czuję... co z tym mogę zrobić? czy to "zdrowe"? Odpowiedz Link Zgłoś
lilith76 Re: mąż idzie dalej... chce też zmienić pracę 19.03.14, 10:19 Trudno ustalić, co jest zdrowe, co nie. Ludzie mają różne potrzeby bliskości. Jedni chcą się niemal stopić, inni potrzebują przestrzeni. Póki nie idzie to w drastyczny kraniec, to nie jest źle. Ważne, że gdzieś już masz świadomość, co tobą kieruje. Odpowiedz Link Zgłoś
marcinlet Re: mąż kategorycznie nie chce 3 dziecka a ja cie 15.03.14, 10:46 Ale uprawiacie dalej seks bez zabezpieczenia? Bo zawsze możesz przytrzymać dłużej w domu listonosza a mężowi później powiedzieć, ze to jego dziecko no i że nie wiedziałaś, że masz dzień płodny, że źle obliczyłaś, coś w tym stylu... Odpowiedz Link Zgłoś