Dodaj do ulubionych

Czy jestem złą teściową i babcią?

12.03.14, 13:46
Witam.Dość długo podczytywałam to forum zanim sama zdecydowałam się tu napisać.Mam problem ze swoją synową. Ale może zacznę od początku. Dzieci poznały się 6 lat temu. Po krótkiej znajomości(około 4 miesiące) ustaliły, że zamieszkają razem. Mamy drugie małe mieszkanie i mój mąż powiedział, że mogą w tym mieszkaniu zamieszkać ale mieszkanie jest nasze. Zrobili remont, urządzili sobie jak chcieli. Zero wtrącania się, zero wybierania przysłowiowych "kafelków" itp. Dodam, że oboje pracują i nieżle zarabiają, synowa nawet więcej niż syn, więc nie ma problemów finansowych. W ich gniazdku byliśmy może 2 razy, w tym 1 raz sami się wprosiliśmy, bo sami nie zapraszali. Oni bywali u nas dość często na niedzielnych obiadkach i w sumie dziewczyna bardzo nam się podobała. Bardzo pracowita, spokojna, dbająca o dom i syna - no ideał. Cieszyliśmy się, że są ze sobą szcześliwi. Po mniej więcej roku postanowili wziąć ślub a w następnym roku urodził im się syn. Problemy zaczęły sie, gdy synowa wyprowadziła się do swoich rodziców z powodu remontu windy. Już podczas pierwszej tam wizyty u wnuka tę dziewczynę jakby ktoś odmienił. Zaczęła być arogancka, niemiła praktycznie wyrzuciła nas stamtąd. Byliśmy zszokowani. Podpytałam syna w czym problem, że chyba synowa nas nie lubi i okazało się, ze już przed ślubem było czepianie się nas, porównywanie z własnymi rodzicami i takie tam. Po 2 miesiącach wróciła do syna i wychowywała dziecko. Oczywiście jak każda młoda matka popełniała błędy a ja jak to teściowa dawałam dobre rady. A to żeby jadła i nie przejmowała się figurą, bo straci pokarm. Straciła. Praktycznie nie karmiła dziecka piersią. Mówiłam, żeby nie przyzwyczaiła dziecka do noszenia na rękach bo z czasem będzie jej ciężko, dziecko rośnie. Oczywiście, że nosiła bo tak ją nauczyła jej mama i gdy dziecko ważyło 8 kg uszkodziła sobie bark co jest bardzo bolesne. Szkoda mi było tej dziewczyny, próbowałam z nią rozmawiać ale to na nic. Jej mama wychowała troje dzieci i wie lepiej. Takich sytuacji było znacznie więcej ale nie chodzi tu o to, żeby pokazać kto ma rację, tylko żeby im pomóc. Dałam sobie wreszcie spokój z radami. W tej chwili sytuacja wygląda następująco: z wnuczkiem nie byliśmy na spacerze ani razu odkąd się urodził. Nigdy nie przebywaliśmy z nim sam na sam, przyjeżdżają do nas 2 razy w roku na Święta a ja jak chcę zobaczyć wnuka jeżdżę jak jej nie ma. I znów próba rozmowy z nią skończyła się fiaskiem. Mój syn nie może do mnie zadzwonić, nie wolno mu do nas przyjechać
. Zapraszałam ich oczywiście nie raz ale ona nie chce. Na moje pytanie dlaczego zatem mój syn nie może sam przyjechać z wnuczkiem odpowiada, że to prowadzi do rozwodu. Nie wiem co takiego złego zrobiłam albo czego nie zrobiłam, żeby mi na każdym kroku okazywać pogardę i lekceważenie. Uważam, że to, że nas nie lubi nie powinno wpływać na nasze kontakty z wnuczkiem. Jestem raczej osobą pogodną i można się ze mną dogadać ale u niej nie ma woli do porozumienia. Jak myślicie, czy jestem teściową z koszmarów?
Obserwuj wątek
    • paris-texas-warsaw Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 14:01
      Nie wiem, ale zazwyczaj każdy ma to na co zasłużył;)

      Nie wiem, po co takie rady...
      Pokarmu nie traci się zazwyczaj od jedzenia czy nie jedzenia pomijając krańcowe sytuacje. Traci się od niekarmienia.
      Po co komuś mówić coś o jego figurze - jak ma się nie przejmować, to w domyśle nie jest za wspaniała ta figura.
      Cały "nurt" rodzicielstwa bliskości jest za "noszeniem" - w celu uspokojenia, stymulacji mózgu, etc. etc. Jak ktoś chce nosić swoje dziecko, niech nosi.
      • kiziak12 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 14:57
        Dzięki za odpowiedż. Masz rację, że każdy ma na co zasłużył, ale nie uważam żebym popełniła jakieś przestępstwo. Figurę moja synowa miała i ma znakomitą, nawet po ciąży - jest bardzo szczupła. Nie ma co pisać o domysłach, zawsze jej mówiłam że wygląda dobrze. A co do noszenia dziecka - zgoda, ale nie 15 godzin na dobę. Ale to nie istotne i tak zrobiła co chciała. W tej chwili w ogóle się nie wtrącam do ich życia. Zero komentarzy. Boli mnie tylko, że utrudnia nam kontakty z wnukiem. Mam wrażenie, że jest to kara za to, że miałam inne zdanie niż ona. Czy to jest znak naszych czasów, że tak trudno się porozumieć, że ludzie nie potrafią się ze sobą dogadać? W sumie z paru dupereli zrobiła się wojna, w której kartą przetargową jest nasz wnuczek.
        • yoma Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 15:33
          Gdyby to, co opisałaś, opisała synowa, dostałaby furę dobrych rad: odetnij się od toksycznej teściowej, ogranicz kontakty do minimum. To i ograniczyła...
          --
          Kobyła ma mały bok
          Ogrodnik ma wielki łeb, jest ślepy, lubi dobrze zjeść i czyta Herriota
        • attiya Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 09:14
          Kiziaku - ty już swoje dziecko wychowałaś, teraz masz być dobrą babcią, nie nachalną, nie natarczywą ale taką, co w razie potrzeby wspomoże i po prostu będzie
          no a poza tym jeśli cały czas uważasz, że nic złego nie zrobiłaś, to nawet jakbyśmy ci przedstawili całą listę, co źle robiłaś, to i tak będziesz trzymać się swojego, bo nie jesteś otwarta na konstruktywną krytykę, tylko chcesz abyśmy przytaknęli ci i tyle.
          poza tym - tez tak miałam - krytykowanie metod wychowawczych matki synowej i stawianie siebie jako przykładu, to w sumie już chyba nic gorszego nie mogłaś zrobić i powiedzieć - tak na marginesie - naprawdę uważasz się za lepszą niż matka synowej?
          --
          Wolimy słyszeć krzyk mrożonych zarodków niż krzyk bitego dziecka za ścianą
          Dr Anita Kucharska-Dziedzic, Stowarzyszenie BABA
          • igge Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 15.03.14, 12:10
            ja tylko nieśmiało chciałam zauważyć nie podważając zakazu krytyki matki synowej, że...hmmm...zdarzają się matki synowych obiektywnie "gorsze" w rolach matki synowej niż teściowa w roli matki męża. Moja matka jest wspaniałą (choć fochującą się i nademocjonalną negatywnie)babcią i teściowa też (w spokojniejszy sposób) to fajna babcia. Dzieciaki mają silną więź z jedną i drugą. Ale moja matka była bardzo kiepską matką dla mnie kiedyś, a moja teściowa była całkiem niezłą matka dla mojego męża kiedyś. Teraz obie są sensownymi matkami dla nas, swoich mocno dorosłych (żeby nie powiedzieć starych) dzieci, ale to my kształtujemy nasze relacje z matkami teraz.
            Może Kiziak jest obiektywnie lepsza niż matka synowej ? Ale może sobie co najwyżej myśleć tak po cichutku, słusznie lub niesłusznie i nie werbalizować tego, lepiej, żeby syn i synowa o tym nie wiedzieli
        • attiya Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 09:17
          tak na marginesie - moja matka jak żyła była wzorem teściowej kochanej przez zięcia. Wiesz dlaczego? Bo zawsze stała po jego stronie, nie udzielała rad, nie krytykowała - nawet jak coś złego zrobił - a mi tłumaczyła to tak: " Jesteś moją córką, jesteś rozsądna, więc machniesz ręką na to co mówię i czyją stronę biorę, mimo, że pewnie czasem nie zgadzasz się ze mną. A twój mąż nie jest moim dzieckiem i nawet jakbym powiedziała mu coś w 100 procentach prawdziwego, to może nawet to przyjmie, przytaknie ale żal może zostać a to już niepotrzebny, przyszłościowy konflikt". I ty też tak powinnaś była robić.
          --
          Ale ksiądz powiedział: "Ula, takie jest życie. Do budowy hospicjum wrócimy, teraz mamy przed sobą budowę Chrystusa Króla".
      • ibelin26 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 14:43
        Nie trzeba było narzucać się z radami.

        I nie wiem co ludzie mają za obsesję z tym, że nie wolno nosić na rękach bo dziecko się przyzwyczai. Najlepiej zawinąć w starodawny becik i położyć taką "paczkę" w łóżeczku.

        Małe dzieci powinno nosić się na rękach bo one tego potrzebują - to opinia i moja i mojej teściowej.
        --
        Nunquam dimitte.
    • yoma Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 14:33
      > Oczywiście, że nosiła bo tak ją nauczyła jej mama

      ... a teściowa pracowicie próbowała oduczać. Bo teściowa też wychowała dziecko i wie lepiej.

      Kiziak, miałaś małe dziecko/dzieci, to chyba wiesz jak jest. Wszystko podporządkowane małemu dziecku. Jedzenie rodzica jest na szarym końcu. Je się w przelocie, albo wieczorem, albo jak jest pięć minut i dziecko akurat nie wyje. Przychodzi teściowa i zaczyna: a czy jadłaś dzisiaj, a musisz jeść, a jak ty się odżywiasz, nie wolno nie jeść, bo stracisz pokarm. Zapewniam cię, że sama byś się wyrzuciła.

      Pokarm się traci od stresu spowodowanego gderaniem teściowej, nie od (nie)jedzenia, inaczej ludzkość by dawno wymarła. Co do barku - smarowałaś jej ten bark, zmieniałaś okłady, wyręczałaś w dźwiganiu, woziłaś na prześwietlenia? Nie? To co cię obchodzi cudzy bark?
      --
      Kobyła ma mały bok
      Ogrodnik ma wielki łeb, jest ślepy, lubi dobrze zjeść i czyta Herriota
    • asfo Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 14:41
      Przypuszczam, że wywierałaś za dużo nacisku i na dokładkę ciągle podejmowałaś jakieś drażliwe tematy, a twoja synowa zamiast wygarnąć usiłowała się powstrzymywać od reagowania. Niewykluczone, że mieszkanie przez pewien czas u mamusi też było denerwujące i w rezultacie nastąpił wybuch.

      Trochę dziwne, że nikt nie potrafi wyrzucić z siebie o co chodzi. Łącznie z twoim synem.
    • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 14:50
      Kiziaku, tylko z tego co piszesz (a moze byc tego wiecej, czego nie piszesz a z czego moze nie zdajesz sobie sprawy) wynika jeden Twoj wielki blad - dawanie rad.
      Nie dawaj rad nikomu kto Cie o to nie prosi. Jesli to robisz to nie dziw sie, ze ta osoba eliminuje Cie ze swojego zycie.
      Jakby Tobie ktos tak zrzedzil jak Ty, to postapilabys dokladnie tak samo jak Twoja synowa.
      Czemu Twoj syn Cie nie odwiedza z wnukiem?
      Po pierwsze wcale nie wiemy jakie stanowisko tak na prawde w sprawie ma Twoj syn.
      Moze zgadza sie ze swoja zona, a Tobie nie chce prawdy powiedziec.
      A , zesynowa nie pozwala Ci zostac sm na sam z wnukiem.
      Zastanow sie, wiesz wszystko lepiej niz Twoja synowa, ktora popelnia bledy, a Ty jedyna bledow nie popelniasz. Synowa zatem dobrze wie, ze jesli odda swoje dziecko w Twoje rece to Ty wszystkowiedzaca zlekcewazysz jej zalecenia odnosnie dziecka i bedziesz robic z dzieckiem co Ci sie zywnie podoba, a co prawdopodobnie nie odpowiada Twojej synowej (typu jedzenie, pory snu czy cokolwiek).

      To, ze ofiarowaliscie synowi mieszkanie do tymczasowego mieszkania to oczywiscie bardzo jest mile, ale nie oznacza, ze Twoja synowa musi korzystac z Twoich rad. Ty zdajsie uwazasz, ze ow dlug wdziecznosci upowaznia Cie do dawania "dobrych rad".
      Nie istotne z jakiego powodu jej dajesz. Nie prosi Cie - nie dawaj.
      Jesli dajesz - to niestety tak bedzie wlasnei wygladac Twoja relacja z synowa jak obecnie.
      • allegra1002 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 15:11
        mam koleżankę, która jeszcze nie ma teściowej, bo nie jest zamężna, nawet kandydata na męża jeszcze nie ma, ale już profilaktycznie swojej hipotetycznej teściowej nienawidzi, już snuje plany na przyszłość jak to będzie zabraniała wszystkiego teściowej, jak ograniczała kontakty z przyszłymi wnukami itp. I nie jest to nastolatka a kobitka 28 letnia.Może Twoja synowa jest z tego samego gatunku? Tradycja nakazuje teściowej nienawidzieć , jakaby ona nie była i trzeba się tego trzymać. To oczywiście humorystyczna wersja, ale pewdnie źdźbło prawdy w tym jest.Obawiam się że przy takich układach i takim podejściu Kizia nie ma szans na normalne, ludzkie, rodzinne stosunki.jeśli nie będzie w ogóle się "wtrącać" też będzie źle,i spotka się z zarzutem oziębłości, niechęci, lekceważenia. Jakiekolwiek jej zdanie, czy uwaga, nawet neutralna i po ludzku życzliwa będzie kładziona na wagę złota i analizowana dogłębnie, co też ona miała złego i perfidnego na myśli. Kompromis jest raczej nie możliwy.Chyba ma rację ten mały ludożerca z dowcipu "ludzie z gruntu są źli" ;-)
        • kiziak12 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:04
          Wiesz allegra1002, że masz chyba rację. Przecież jak wcześniej pisałam jeszcze przed urodzeniem się dziecka były pretensje pod naszym adresem, nawet nie wiem o co. Mieszkaliśmy przecież osobno i naprawdę niewiele mnie obchodziło ich życie. Rzeczywiście to ten sam "miot" co Twoja koleżanka. Syn i synowa mają po trzydziestce. Faktycznie w tej chwili cokolwiek by człowiek nie zrobił będzie nie tak. Chcę jechać do nich po wcześniejszej zapowiedzi - synowa wychodzi z dzieckiem z domu, żebym sie z nim nie spotkała. Jadę bez zapowiedzi - awantura bo robię nalot. Nie jeżdżę jakiś czas - syn słyszy "widzisz jaka babcia, nawet się wnuczkiem nie zainteresuje". Cyrk na kółkach.
          • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:13
            "> Wiesz allegra1002, że masz chyba rację."

            Przepraszam, ale chyba jednak nie.
            Kiziaku, jesli zalezy Ci na poprawie stosunkow z synowa, to miej raczej na uwadze to co powiedzieli Ci pozostali forumowicze.
            Wiara w teorie allegry raczej sytuacji nie poprawi.

            Powazna rozmowa z synem i synowa potrzebna. Moze z mediatorem? Jakas bezstrona a madra osoba z otoczenia, ktorej ufaja obie strony.
          • marsylvik Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 17:45
            > Przecież jak wcześniej pisałam jeszcze
            > przed urodzeniem się dziecka były pretensje pod naszym adresem, nawet nie wiem
            > o co.

            O, czyżby Twoja synowa była w typie mojej teściowej? Ja się nagle dowiedziałam o stercie zarzutów pod moim adresem, które nigdy wcześniej mi wprost nie zostały powiedziane. Przez ponad rok wszystko cacy, w twarz uśmiechy, a za plecami obgadywanie i ukrywane pretensje. Potem nagle awantura, kilkudniowa, a w niej setki zarzutów. Ale jeśli tak, to chyba nie o "ten miot" chodzi, nie o pokolenie, tylko raczej o charakter?

            > Chcę jechać do nich po wcześniejszej zapowiedzi - synowa wychodzi z dziecki
            > em z domu, żebym sie z nim nie spotkała. Jadę bez zapowiedzi - awantura bo robi
            > ę nalot. Nie jeżdżę jakiś czas - syn słyszy "widzisz jaka babcia, nawet się wnu
            > czkiem nie zainteresuje".

            Jakby teściowa przyjechała do mnie bez zapowiedzi, to bym jej nie wpuściła. Może się z synem spotkać w kawiarni.
            Gdyby się zapowiedziała, to bym tak zorganizowała sprawy, żeby mnie w domu nie było. Pewnie bym córkę zabrała ze sobą, żeby mogli w spokoju pogadać oraz żeby nie było gadania i buntowania, że się nawet wtedy dzieckiem nie zajmuję.
            I mam żal, że babcia ma wnuczkę gdzieś.

            Wygląda znajomo? Wrednie? Chamsko? Beznadziejnie?
            Hmm. Bo tylko część sytuacji.

            Gdyby teściowa zechciała ze mną porozmawiać, wyjaśnić sytuację i mnie przeprosić, oraz zgodzić się na to, że w moim domu dostosuje się do moich zasad (czyli zero awantur i krytykowania tego jak żyjemy pod pozorem dobrych rad), sytuacja wyglądałaby inaczej. A teraz wygląda tak, że nie ma między nami kontaktu, nie mam pojęcia czy jej na nim zależy, nie chcę jej ewentualnego wpływu na moją córkę, w domu unikamy rozmów na temat teściowej, bo to w końcu Jego matka, a nie chcę Mu robić przykrości nie potrafiąc o niej mówić spokojnie.

            Jeżeli teściowa nie rozumie, że teksty typu "ty jej dzieciaka nie baw, bo cię zostawi na lodzie" albo "tak bez skarpetek? ta czapeczka jest za cienka!" wtrącaniem się (bo oczywiście twierdzi, że się nie wtrąca), a ja mam prawo do własnej, innej niż ona, hierarchii wartości (zdrowie, także psychiczne, nauka, praca są dla mnie ważniejsze, niż błysk szklanek czy plamka na ubranku dziecka, a higiena ważniejsza niż porządek) i najważniejsze, jeżeli ona nie jest w stanie zrozumieć faktu, że awantury i zwyzywanie kogoś jest przemocą - to jej problem. I nie pozwolę, żeby to był problem mój lub mojej córki.

            Nie zanosi się na to, żeby teściowa uznała, że jakakolwiek część odpowiedzialności za nasze stosunki leży po jej stronie. Na kontakcie z wnuczką też jej najwyraźniej aż tak nie zależy, żeby się chciała odezwać, wysłuchać mojego punktu widzenia i wyjaśnić stytuację między nami. Więc pewnie zostanie jak jest. Może się kobita co najwyżej przyjaciółek poradzi, może opisze im mnie odpowiednio i je zapyta, czy jest wredną teściową, przecież się nam, młodym, do życia nie wtrącała ;) Zawsze znajdzie się ktoś, kto jej przyzna rację, nawet na forum może się taki trafić, no nie? :P


            Opisałam moją sytuację, ale może uda Ci się znaleźć tu coś, co pozwoli Ci spojrzeć na swoją z innej niż dotychczasowa perspektywy? Bo śmiem twierdzić, że póki inaczej na nią nie spojrzysz, to nic się nie zmieni.
          • igge Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 15.03.14, 12:27
            Kiziak jak z zapowiedzią źle, bez zapowiedzi jeszcze gorzej, brak kontaktów jak w ogóle nie jeździsz masz wypominany (swoją drogą dziwny ten Twój syn sorry, że tak przekazuje Ci słowa swojej żony, nie pozwalaj na to, to pogarsza Twoje relacje z synową, on łamie tajemnice małżeńskie, przekracza granice swojej żony, a Ciebie stawia w niezręcznej sytuacji, on jątrzy i podsyca Wasz konflikt z synową, jak tak dalej pójdzie tolatami nie zobaczysz wnuka, po co Ci to?) - to może rzeczywiście zrób sobie kilkumiesięczną przerwę skoro jest taka wola synowej (i syna), nie kontaktuj się z nimi, niech ochłoną emocje. Trudno stracisz parę miesięcy z rozwoju wnuka, wszystko ma swoją cenę. Potem wznów kontakty z trójką, porozmawiajcie na spokojnie jak widzicie utrzymywanie Waszych relacji, może przeproś synową za niechciane rady i wtrącanie się i gadanie o niej za plecami z synem (O ile o tym wie, dziwię jej się, że to toleruje). Podkreśl, że są wszyscy Ci bliscy i ważni, że chcesz dopasować się do ich pragnień o kształcie Waszych kontaktów i ...poproś ładnie, żeby w ogóle chcieli się z tobą kontaktować, przyjeżdżać, odwiedzać, gościć z wnukiem, że chcesz być częścią ich większej rodziny. Może synowa wznowi kontakty z Tobą dla dziecka. Dziadkowie naprawdę to zaraz po rodzicach najważniejsze osoby w rodzinie dziecka. Dla dziecka.
      • kiziak12 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 15:27
        Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Prawdę mówiąc spodziewałam się takich. Tylko zawsze jej mówiłam, żeby mi mówiła jak jej się coś w moim postępowaniu nie podoba. Nie jestem obrażalska i naprawdę docierają do mnie słowa. Wiecie co? Faktycznie wolałabym gdyby powiedziała wprost żeby się nie wtrącać. Nie zrzędziłam, mówiłam tylko raz. A poza tym mój mąż nigdy nie dawał żadnych rad i też jest zły. Nasze kontakty po urodzeniu dziecka nie były częste - jeszcze pracuję i nie miałam czasu na przesiadywanie godzinami u synowej. Syn nie przyjeżdża, bo jak raz sie odważył to słuchał gadania przez 3 dni. Wcale się nie uważam za wszechwiedzącą wręcz przeciwnie i nigdy,przenigdy nie zrobiłabym wnuczkowi krzywdy lub wbrew zaleceniom synowej.
        • yoma Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 15:36
          > Tylko zawsze jej mówiłam, żeby mi mówiła jak jej się coś w moim postępowaniu nie podoba.

          Czyli "nie chcesz, to nie słuchaj, zrobisz jak chcesz, ale jak nie będziesz jadła, to stracisz pokarm"? :)
          --
          Oszołomy z Greenpeace i tym podobnych organizacji, proszę natychmiast przywrócić globalne ocieplenie, bo w ryja.
          • edw-ina Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:15
            Yoma bez przesady - KAŻDA młoda matka słucha jakiś rad od matek starszych. Przy minimum asertywności wyciągnie się z nich coś dobrego, a odrzuci resztę. Ja też słucham i słuchałam - choć moja teściowa jest świętej pamięci. Ale słuchałam - od położnych, pielęgniarek, sąsiadek, koleżanek i jakoś nie czułam się tymi radami zaszczuta. Przeciwnie - nie raz sama się dopytywałam o różne rzeczy. A odnośnie pokarmu i jedzenia przez mamę - u mnie to było ze sobą zgrane. Jak nie jadłam (a ogólnie miałam problemy z pokarmem), to ilość pokarmu zmniejszała się w baaardzo szybkim tempie. Więcej - musiałam pić niemal codziennie słód, by mieć pokarm. I pewnie w rozmowie o karmieniu też bym powiedziała osobie, z którą bym rozmawiała - jedz.
            • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:27
              "KAŻDA młoda matka słucha jakiś rad od matek starszych. Przy
              > minimum asertywności wyciągnie się z nich coś dobrego, a odrzuci resztę. Ja te
              > ż słucham i słuchałam - choć moja teściowa jest świętej pamięci. Ale słuchałam
              > - od położnych, pielęgniarek, sąsiadek, koleżanek i jakoś nie czułam się tymi r
              > adami zaszczuta."

              Dobra rada nigdy nie jest zla - jesli jak sama zauwazylas jest oczekiwana.
              Poza tym jestes szczsciara, bo nikt jak widac, nigdy nie napastowal Cie radami, ktorych bys sobie nie zyczyla.

              Co do pokarmu, dziwne to co opowiadasz, bo jakby tak bylo to ludzkosc by wyginela.
              Dzieje ludzkosci az do czasow nowozytnych to dzieje przedewszystkim okresow glodu i dostatku. Nawet nasz (kobiecy) organizm jest tak skonstruowany aby magazynowac, wlasnie po to aby wykarmic potomostwo. Gdyby w okresach glodu zanikal pokarm to ludzkosc by wymarla.
              • edw-ina Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:33
                Jeśli chcesz to porozmawiajmy o umieralności niemowląt w różnych wiekach.

                Poza tym nie widzę powodu dla kwestionowania moich słów. Jakoś dla pielęgniarek laktacyjnych nie były zaskoczeniem (słód mi podpowiedziała jedna z nich), a kiedy byłam z 2-miesięcznym niemowlęciem w szpitalu pielęgniarki i lekarze kazali mi się dobrze odżywiać i spać w każdej chwili, właśnie dlatego, by nie stracić pokarmu.
                • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:42
                  Edwino nie kwestionuje Twoich slow. Pewnie tak bylo w Twoim przypadku. tak wlasnie pewnie reagowal Twoj organizm. Ludzie sa rozni przeciez. U mnie np. nastapil zanik pokarmu bez powodu, zreszta juz po 6 miesiacu, wiec jakos to przezylam. A przez caly czas karmienia mialam problemy, a co jak co jedzenia sobie nie zalowalam, bo akurat takie mialam wtedy wilczy apetyt. Wywiodlam z tego swoja wlasna teorie i stwierdzilam, ze to pewnie z powodu wieku organizm juz nie produkowal tak zwawo mleka jakby to zrobil np. 20 lat wczesniej. czysta biologia.
                  Kwestionuje jedynie teorie wplywu jedzenia na zanik pokarmu co do zasady ogolnej. Bo tak jak wspomnialam gdyby to tyczylo sie ludzkosci jako ogolu, to by wymarla, bo w paromiesiecznych okresach glodu kazdego roku zadne dziecko by nei zdolalo byc przez matke wykarmione, a dziecko potrzebuje przeciez codziennie jesc a nie tylkow okresach dostaku.
            • sanciasancia Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 22:17
              > Yoma bez przesady - KAŻDA młoda matka słucha jakiś rad od matek starszych. Przy
              > minimum asertywności wyciągnie się z nich coś dobrego, a odrzuci resztę. Ja te
              > ż słucham i słuchałam - choć moja teściowa jest świętej pamięci.
              Sorki, Edwina, ale skoro dziecko świeże, teściowa świętej pamięci, to naprawdę nie wiesz o czym mówisz.
              Poza tym kluczowe jest "dopytywałam się".
              --
              Loitering with content.
              • tully.makker Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 10:02
                Ja mam 2 zywe tesciowe i choc z zadna sie nie zgadzam w kwestii wychowywania dzieci ( synkow im sie za dobrze nie udalo wychowac, oj nie) to nie izolowalam i nie izoloje od nich wnukow i nie utrudniam kontaktow. Rodzina rozszerzona jest dziecku potrzebna tak jak i najblizsza.
                --
                W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
                Wiedzmowo
              • edw-ina Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 10:16
                Wybacz, ale zdrowa asertywność nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Jeżeli nie masz problemu z wyrażaniem swoich myśli, to teściowa, szef czy ktokolwiek inny może ci chrzanić nad głową co chce, a ty i tak zrobisz swoje bez popadania w zachowania skrajne - vide: izolowania dziecka od dziadków.

                Poza tym osobiście dałabym bardzo dużo za to, by moje dziecko miało dziadków. Nawet wytrzymałabym "dobre rady" i różne inne wiążące się z tematem dziadków problemy, bo wiem, jak ważni są w życiu dziecka. I że jako dorosła osoba sama muszę potrafić poukładać sobie relacje z ludźmi tak, by moje dziecko na tym nie cierpiało.
                • sanciasancia Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 15.03.14, 02:47
                  > Wybacz, ale zdrowa asertywność nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Jeżeli nie masz
                  > problemu z wyrażaniem swoich myśli, to teściowa, szef czy ktokolwiek inny może
                  > ci chrzanić nad głową co chce, a ty i tak zrobisz swoje bez popadania w zachowa
                  > nia skrajne - vide: izolowania dziecka od dziadków.
                  Nie każdy ma ochotę spędzać każdą chwilę na stawianiu zdrowych granic swoim rozmówcom. Ja wolę mieć święty spokój. I nie jest to kwestia asertywności, bo potrafię być asertywna, tylko wyboru życiowego.
                  Oraz, moja droga, forum wszystko zniesie. Także Twoje deklaracje o tym, jak jesteś dojrzała i asertywna.
                  > Poza tym osobiście dałabym bardzo dużo za to, by moje dziecko miało dziadków. N
                  > awet wytrzymałabym "dobre rady" i różne inne wiążące się z tematem dziadków pro
                  > blemy, bo wiem, jak ważni są w życiu dziecka. I że jako dorosła osoba sama musz
                  > ę potrafić poukładać sobie relacje z ludźmi tak, by moje dziecko na tym nie cie
                  > rpiało.
                  Bardzo fajnie jest teoretyzować o swoich kontaktach z nieistniejącą osobą i jak by się było asertywnym, jakby ta osoba istniała. Przez to, że nie byłaś w takiej sytuacji, jesteś po prostu niewiarygodna.
                  I nie jest to pierwszy raz, kiedy roztaczać świetliste wizje o tym, co by było gdyby.
                  --
                  Loitering with content.
                  • edw-ina Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 15.03.14, 09:30
                    Faktycznie, oszczędność czasu jest tu elementem wartym uwagi. W końcu ma się wtedy czas, by jojczyć.
                    A agresją odnośnie mojej wyśmiewanej dojrzałości na szczęście się nie przejmuję. Wiem, że to działa jak nowy samochód sąsiada, kiedy nasz już ledwo zipie.
        • allegra1002 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 15:43
          Kiziu, innych nie możemy zmienić, ale możemy zmienić własne postępowanie.I nie walcz tam gdzie nie ma szans na zwycięstwo.Choćbyś aniołem była, synowa przybiła Ci już pieczątkę"teściowa-wróg".Nie zmienisz tego.zaoszczędź sobie stresu, przykrości, niepotrzebnych konfliktów, synowa widzi w Tobie to co chce widzieć a nie tak jak jest na prawdę.
        • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:08
          "Faktyczn
          > ie wolałabym gdyby powiedziała wprost żeby się nie wtrącać. Nie zrzędziłam, mów
          > iłam tylko raz."
          To my Ci mowimy zebys sie nie wtracala, bo na wtracaniu sie nie wyjdziesz dobrze. A z tego co rozumie to bardzo Ci zalezy na kontaktach z wnukiem, wiec raczej wez sobie do serca te rady.
          To Ty nazywasz to "nie zrzedzeniem tylko mowieniem jeden raz". Najwyrazniej Twoja synowa ma inne zdanie na ten temat. Zreszta zauwaz, z samego Twojego opisu (nie synowej opisu a Twojego) wynikla dla wielu jednoznacza sytuacja: zrzedzisz i narzucasz sie z dobrymi radami. Wiec jesli tylko z Twojego opisu tak sprawa wyglada, to rozumie, ze w rzeczywistosci pewnie jest jeszcze gorzej. Tak to zwykle mamy w zwyczaju, ze sami siebie w opisach wybielamy.

          "A poza tym mój mąż nigdy nie dawał żadnych rad i też jest zły. "
          Zapewne jestescie traktowanie hurtowo, jak jedno. Pewnie Twoj maz zawsze jest za Toba, wiec nawet nie ma mozliwosci aby z nim te kontakty rozwinely sie inaczej.

          "> Nasze kontakty po urodzeniu dziecka nie były częste - jeszcze pracuję i nie mia
          > łam czasu na przesiadywanie godzinami u synowej."
          A moze ona wlasnie wtedy najbardziej Cie potrzebowala, jak to bywa po porodzie. I to zaznacze wyraznie - nie Twoich dobrych rad a POMOCY.
          Udzielilas jej kiedys rzeczywistej pomocy (nei zaliczamy do tego dobrych rad)?

          "Syn nie przyjeżdża, bo jak raz sie odważył to słuchał gadania przez 3 dni."
          Tak powiedzial? To chyba im sie niezbyt dobrze uklada. Z wczesniejszego opisu nic takiego nie wynikalo.

          "przenigdy nie zrobiłabym wnuczkowi krzywdy lub wb
          > rew zaleceniom synowej."
          Ale przeciez nie o zrobienie krzywdy chodzi, bo to oczywiste, ze nigdy bys czegos takiego nie zrobila.
          Wystarczy , ze takim czy innym zachowaniem przekonalas synowa, ze jej zdanie w sprawie wychowania ich dziecka jest mniej istotne od Twojego. Nie trzeba dlugo sie zastanawiac zeby wiedziec, ze jesli ktos nie szanuje moich pogladow na wychowanie mojego dziecka, to jak wezmie go na chwile pod swoje skrzydelka to bedzie realizowal wlasna "lepsza"wizje wychowania.
        • igge Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:26
          Nie możesz "wymagać" wdzięczności i uległości z powodu użyczenia mieszkania. Młodzi są odrębną rodziną ze swoimi zasadami, opiniami, sposobem życia i wychowania małego. Twoje rady zaogniły sytuację, pewnie strasznie działasz synowej na nerwy. Nieistotne, że zdaje się i z karmieniem i z noszeniem nie miałaś zupełnie racji, ważne, że denerwowałaś młodą mamę swoim wtrącaniem się. Moja teściowa choć twierdzi, że się nie wtrąca to w realu wtrącała się zawsze, nie dawała rady nie wtrącać się. Po prostu zawsze wie/wiedziała lepiej :)). Jedyny raz miałam problem z karmieniem piersią syna jak mnie zdenerwowała swoim nieoczekiwanym pojawieniem się na moim samotnym urlopie z 2miesięcznym synkiem i swoją "pomocą".
          Generalnie nie znam nikogo kto ma z rodzicami/teściami zawsze idealne stosunki. To raczej górki i doliny, lepsze i gorsze dłuższe okresy ale warto dbać o serdeczne i życzliwe relacje zaczynając od siebie. I warto okazywać miłość, opiekuńczość, pomoc, podkreślać wagę relacji z młodymi. Niestety inicjatywa kontaktów nie wypływa w Twoim przypadku od dzieci/wnuka, musisz Ty i mąż ponawiać próby cierpliwie. I nie próbować liczyć na samotne wizyty syna z wnukiem. Coś w tym jest, że one "rozdzielałyby" ich małżeństwo. Może tak jak w mojej rodzinie u nich też jest nacisk na czas spędzany razem, wspólne wizyty i wyjścia z domu. Mój mąż przez 20 lat nigdy nie odwiedzał teściów sam lub z wnukami i dla mnie i dla niego byłoby to przykre. A bliższe relacje z dziadkami u nas na dorosłych wymusiły same wnuki, bo dopominały się spędzania razem świąt, weekendów, urlopu etc. Porozmawiaj z synową otwarcie, że bardzo zależy Ci na nich wszystkich, że tęsknisz za wnukiem, że chciałabyś zabierać go do zoo, gotować ulubione smakołyki, kupować ubranka, czytać, spędzać więcej czasu wspólnie z nimi i może dziecko kiedyś mogłoby zostać z Tobą, a oni wyjść do restauracji czy do kina i trochę odpocząć od malucha. Kiziak musisz pogodzić się z faktem, że jesteś ważna ale nie najważniejsza teraz dla twojego syna i że pewnie z żoną rozumie się lepiej, jest w bliższej relacji i może wcale nie brakuje mu częstszych kontaktów z Tobą. Ja tam muszę gorąco namawiac małża na telefon do jego mamy, on nawet nie chce podchodzić do aparatu, nie chce przerywać sobie tego , co aktualnie robi. Niechętnie do teściów jeździ bez okazji. Twój syn i jego żona postanowili trzymać Was na dystans i mają do tego prawo. Ty możesz tylko spokojnie i życzliwie pracować nad zbudowaniem więzi między Waszymi dwiema małymi rodzinami bo to Tobie brakuje z nimi kontaktu. Ale nie próbuj wymiksować z tych relacji/wizyt synowej. Nie wiem, obsypuj ich podarkami, gotuj zupki i pakuj w słoiki albo skuś ich w inny sposób, przejednaj. Otwarte rozmowy i prośby o kontakt, żartobliwe traktowanie różnic i czas/wytrwałość w dążeniu do bliskości i zaufania - moga naprawić relację. Niech Twój syn i jego żona, wnuczek wiedzą, że są dla Ciebie najważniejsi i że zawsze mogą na Ciebie w każdej błahej i poważnej sprawie liczyć, że rzucisz wszystko (łącznie z pracą :), czasem można wziąć awaryjne parę dni wolnego), żeby być na każde zawołanie gdy Ciebie będą potrzebować. Polub synową :). Serdeczności.
          • kiziak12 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 19:44
            igge bardzo dziękuję za Twój wpis.Na pewno nie wymagam od nikogo uległości a tym bardziej z powodu użyczenia mieszkania.Miałam i chciałam to dałam.Nie wypominam.Chcą,to niech mieszkają, nie chcą to niech się wyprowadzą.Wiesz, tak właśnie mówiłam:idżcie do kina,na spacer,do knajpy ja chętnie z tym dzieckim posiedzę. Moja synowa nie chodzi nigdzie.Nie ma takiej potrzeby,jej sprawa.Próbowałam z nią rozmawiać i już prawie osiągnęłyśmy porozumienie a po kilku dniach dowiedziałam się od syna,że powiedziała,że jestem stara k... No i jak tu się dogadać? A jeśli chodzi o polubienie synowej.Wiesz, na początku bardzo ją polubiłam nawet pokochałam jak córkę. Zaproponowałam jej nawet żeby mówiła mi po imieniu, bo uznałam, że tak będzie wygodniej. Pózniej zostało mi to wymówione i skłamała mówiąc,że nie pozwoliłam jej mówić do siebie mamo.Ech
            • igge Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 15.03.14, 11:46
              To dziwne, że synowa nigdy nie chce pobyć z mężem sama bez dziecka na mieście jako para. Ale cóż, przy pierworodnym też zostawiliśmy małego z teściową pierwszy raz jak miał 2 lata i w kinie nonstop mysleliśmy czy nie płacze za nami. Jak był niemowlakiem płakał jak teściowa brała go ode mnie na ręce i ona sama oddawałą szybciutko. To był nienasycony ssak. Z córką odciągałam pokarm i z bólem :) ale zostawiałam z babcią a sama z małżem do kina. Ale trudno mi było słuchac jej zachwytów, że tak pięknie ssie butelkę :( Chciałam mieć wyłączność na karmienie, byłam może za silnie związana z dziećmi i zabolało kiedy dwuletni (3letni?) chyba syn zażądał kiedyś od teściowej, żeby dała "pepa" czyli pierś :))) Jak widać jemu obojętne było czyja pierś karmi i już wtedy był już trochę związany z babcią także.
              Kiziak Ty masz tę bliską relację z synem i jego rodziną wpisaną na całe życie niejako z definicji, synowa kiedyś hmmm zmądrzeje ;). Dla dzieci choćby, ale Ty musisz grać wg Jej zasad i nie podkopując jej świeżej roli wszechwiedzącej matki. Ani nie omawiając za jej plecami z synem tego co ona na Twój temat powiedziałą. Co ten facet tyle gada mamusi (Tobie) ????!!!!!! Bez sensu, nieodpępniony czy co, może bezmyślny ? Nie myślałam, że to kiedykolwiek komuś zdradzę ale szczerze uszy by Ci zwiędły gdybyś usłyszała co ja na przestrzeni tych 24 lat gadałam czasem w nerwach na swoją teściową mężowi (I, wstyd powiedzić, zdarzało się dzieciom) po wizytach u nich. Naprawdę, wstyd mi za siebie - ale to były naprawdę wielkie emocje. Mój mąż przenigdy o tym nie powiedziałby swojej matce, zresztą dzieci też. Po co komuś bez sensu robić przykrość. Fakt jest taki, że mimo dołków i górek i mniej lub bardziej intensywnych i i częstych kontaktów - uwielbiam swoją teściową mimo jej wielu wad (za jej przeogromne zalety i przede wszystkim za to, że powiła mojego cudnego i dobrego męża), mówię do niej "mamo" i jest rzeczywiście moją druga mamą (nawet jeśli sama tak nie myśli).
              Kiziak wybaczaj swojej synowej wszystko, nawet te najgorsze słowa, jej zawdzięczasz swoje szczęście - wnuka :), ona kocha jak Ty Twojego syna. Wybaczaj, życzliwie ją traktuj, polub ponownie, rozpieszczaj i każ synowi nie powtarzać jej przykrych słów pod Twoim adresem.
              Ona czasem widać musi upuścić ciśnienie. Ty też nigdy przenigdy nie mów złego słowa o niej do Twojego syna (i oczywiście do niej). Moja teściowa ćwierć wieku nie powiedziała nic w najmniejszym stopniu niemiłego o mnie mojemu mężowi i za to też ją szanuję i uwielbiam a mam tyle wad, że czasu by jej nie starczyło by je wymienić mojemu mężowi nawet gdyby miał jej słuchać tydzień. Ona widzi moje wady, czasem wprawiają ją w osłupienie (I zgrozę :)) ale do mojego męża i do mnie - ani mru mru, a nie jest to osoba, która przebiera w słowach i nie ma oporów, żeby zawsze mówić to co myśli. Jeśli krytykuje (a robi to często) to tylko mojego męża, o co kiedyś się z nią nawet spięłam na jakimś rodzinnym obiadku. On krytykę mamy zawsze obraca w żart i się nie przejmuje. Opisuję tu moją teściową, bo hmm uważam ją za niemal ideał teściowej, a ideał to wzór do naśladowania :)) Naśladuj więc Kiziak kochana i nie ustawaj w wysiłkach wspierania pod każdym względem i w każdym obszarze młodej i szczupłej synowej, wnuka i ...syna. Najpiękniejsze co matka może dać synowi i wnukowi to - pokochać jego żonę/ wnuka matkę :)) A dobro wraca.
          • attiya Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 09:29
            a dlaczego nie? ja byłabym przeszczęśliwa - mimo trudnego charakteru mojej teściowej - gdyby po ślubie zechciała nam użyczyć swojego mieszkania :-)
            co innego mieć swoje zdanie, swój charakter, swój styl życia a co innego być tak po ludzku wdzięcznym - bez przesadnej czołobitności ofkors - że ktoś mi za free oddaje swoje lokum.
            A skoro - tak z drugiej strony - teściowa jest be, to niech wynajmie sobie sama mieszkanie - w W-wie sam wynajm potrafi kosztować 1500-2000 minimum. W moim mieście rodzinnym gdzieś na peryferiach 900-1000 zł.

            --
            "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — Mirosław Bańko, UW
    • teodozja_z Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 15:03
      Znamy Twój punkt widzenia. To oczywiste, że Ty widzisz to jako delikatne uwagi z chęcią pomocy. Ale czy na pewno takie były? Zazwyczaj ten, kto się wtrąca, czasem nawet dość dotkliwie, uważa, że nic złego nie robi, że tylko chce pomóc. Z drugiej strony to może zuepłenie inaczej wyglądać. To, o czym napisałaś już budzi pewien niepokój, bo te uwagi, o których piszesz były zupełnie niepotrzebne. Jeśli jeszcze było to robione np. tonem nieznoszącym sprzeciwu, to mogło to być źle odebrane.
        • kiziak12 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 18:03
          krokodil123 no i właśnie nie mam pojęcia co dalej musi nastąpić. Dlatego założyłąm ten wątek, żeby zrozumieć podejście i sposób rozumowania młodych kobiet. Fakt też kiedyś byłam młoda, ba urodziłam syna mając 21 lat. Swojej teściowej nie lubiłam ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy zabraniać babci kontaktów z wnukiem, jaka by nie była (pomijając jakieś drastyczne przypadki).
      • angazetka Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 15:41
        Nawet najdelikatniejsze uwagi dawane z dobrego serca, ale nieproszone i ustawiczne - a takie tu były - wkurzają jak mało co. Nie dziwię się dziewczynie, że ucięła kontakty. Może jest mało asertywna i nie umiała powiedzieć, że ją męczysz, więc wybrała ostre cięcie.
        • sebalda Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 15:47
          Może jest mało asertywna i nie umiała powiedzieć, że ją męczysz,
          > więc wybrała ostre cięcie.
          Spotkałam się raz z taką postawą. Współczuję. Od lat nie mogę dojść do tego, co zrobiłam, gdy raz tak mnie potraktowano. Ale chyba faktycznie są ludzie, którzy wolą takie działanie niż konstruktywną, sensowną rozmowę. Wygodniej i łatwiej się odciąć, gdy przestaje im zależeć na danej osobie.
          I jeszcze co do rad. Obie rady są do bani. Ani mniejsze spożycie nie pozbawia pokarmu, ani noszenie nie psuje dziecka. Sama miałam egzemplarz, który się domagał nieustannego noszenia, dałam radę i wyszło to nam obojgu na dobre:) Takie dziecko jest potem spokojniejsze, szczęśliwsze, pewniejsze siebie. No i mniej nerwowe, co dla matki jest bezcenne. Ciekawa jestem, czy miałaś satysfakcję z tego urazu synowej. Taką malutką? Takie myślenie: a nie mówiłam!
          • kiziak12 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:12
            sebalda,dzięki za komentarz. Odpowiem na Twoje pytanie.Nie,nie miałam żadnej satysfakcji z jej choroby.Było mi tylko zwyczajnie i po ludzku jej żal. A co do tego, że dziecko jest potem spokojniejsze i szczęśliwsze to jakoś nie zauważyłam. Do 1,5 roku budził się regularnie w nocy z płaczem i histerią.
            • t1ffany Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:17
              Do 1,5 roku budził się regularnie w nocy z płaczem i histerią.

              Więc wpadałaś do nich rzadko, nie wtrącałaś się ale to jak sypiał mały przez 1,5 roku wiesz doskonale. Ciekawe.
              Może jednak nie jesteś tak cudowną, bezinwazyjną teściową na jaką się kreujesz?
            • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:20
              "Do 1,5 roku budził się regularnie w nocy z płaczem i histerią. "

              Co zupelnie normalne. Moja 2.5 jeszcze miewa takie odjazdy. A wynika to po prostu zfaktu,ze mozg jest jeszcze nie dojrzaly i tak reaguje po jakis szczegolnych wydarzeniach zyciowych. Mowiac "szczegolne"mam na mysli chocby fajny dawno nie widziany plac zabaw. a u takiego maluszka to kazdy dzien jest pelen takich fascynujacych nowosci, ktore poten niedojrzaly mozg musi odreagowac.
              Widzisz, dajesz rady, a nie zawsze na wszsytkim sie znasz.

              Dodam, ze popieram wypowiedzi forumowiczek: obie rady, ktore dalas synowej sa do bani. Jedzenie (nie jeddzenie) nie ma nic wspolnego z utrata pokarmu, a stres (np. z powodu tesciowej) owszem. Noszenie na rekach dziecku nie szkodzi, wplywa pozytywnie narozwoj mozgu.A, ze to ciezar dla matki, to jej sprawa. Ona wie lepiej czy jest jej zbyt ciezko czy nie.
              No chyba, ze Ty wiesz lepiej.
      • sebalda Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 15:42
        Nie wierzę w nagłe odmiany ludzi. Bez powodu. Każdy z nas się wybiela, nie widzi swoich błędów, nie pojmuje, że czasem ton czy dobór słów może być rażący, może zaboleć. Z tego, co piszesz, jesteś ideałem teściowej i babci, a takich nie ma. Musiało być coś, co sprawiło, że synowa aż tak jest na Ciebie cięta.
        Niemniej współczuję, bo nie ma nic gorszego niż niedomówienia, niemożność dogadania się. Ja bym chyba nie ustawała w próbach wydobycia sedna sprawy. Piszesz, że raz Was praktycznie wyrzuciła. Jak to było? Musiała powiedzieć, dlaczego Was nie chce, tak bez słowa pokazała drzwi???
        Kuriozum jest dla mnie niepozwalanie mężowi na wizyty u rodziców. Ale tu znowu pytanie: dlaczego? Często czytamy o maminsynkach, o nieodciętej pępowinie. Czy syn jest jedynakiem? Czy nie byłaś nadopiekuńczą matką? Pewnie napiszesz, że nie, bo żadna z nas tego nie czuje, ale może jednak się zastanów? Może synowa to widziała i chciała odciąć tę pępowinę dla dobra męża i związku?
        Wiele bym dała, żeby przeczytać wątek napisany przez Twoją synową;)
        • yoma Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:10
          > Ja bym chyba nie ustawała w próbach wydobycia sedna sprawy.

          Czyli do "a dlaczego nie jesz, nie wolno się głodzić, musisz jeść, bo stracisz pokarm, a nie mówiłam?" chcesz dołożyć "ale dlaczego mnie nie lubisz, ale musi ci o coś chodzić, a dlaczego wychodzisz z domu, a czemu nie chcesz mi powiedzieć o co chodzi"?
          --
          Na zawsze zrazem!
        • paris-texas-warsaw Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:12
          Moga być też różne powody nie związane z zachowaniem teściowej... Np. chęć pokazania mężowi, że rodzina tej dziewczyny jest "lepsza". Mogą być niesnaski ze względu, że mieszkają w mieszkaniu niby ich, ale należącym do teściów - w domyśle "chronionym" przed żoną. Takich przyczyn może być wiele, tak naprawdę myślę, że o rady nie byłoby takiego "chronienia" wnuczka.
          • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:36
            paris-texas-warsaw napisała:

            "Takich przyczyn może być wiele, tak naprawdę myślę, ż
            > e o rady nie byłoby takiego "chronienia" wnuczka. "

            Moze to byc np. sytuacja, ze synowa nie akceptuje pogladow na wychowanie dziecka u tesciowej, a wie, ze tesciowa zawsze 'wie lepiej", wiec jak tesciowa zostanie sam na sam z wnuczkiem to tym bardziej zrobi co chce (np. nakarmi slodyczami w nadmiarze, albo cokolwiek) nie zwazajac na polecenia synowej.
        • kiziak12 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:39
          sebalda nigdzie nie napisałam, że uważam sie za ideał teściowej i babci. Mało tego widzę błędy które popełniłam i naprawdę staram się poprawić. Tak jak napisałam -zero komentarzy i rad. Napewno było coś co sprawiło, że synowa jest na mnie taka cięta. Gdyby tylko zechciała mi to powiedzieć. Zresztą na pytanie dlaczego do nas nie przyjezdża odpowiada - bo nie. Kobieta z wyższym wykształceniem. Syn jest jedynakiem ale nigdy nie był maminsynkiem.Zresztą co to znaczy. Wyjaśnij mi proszę. Czy to, że się ożenił oznacza, że nie ma prawa do kontaktów z rodzicami, nie ma prawa kochać swojej matki? Co to znaczy odciąć pępowinę? Wyjaśnij mi proszę. Faktem jest, że jest człowiekiem bardzo łagodnym,sympatycznym i chciałby żeby wszystkim było dobrze. Syn bardzo ubolewa nad tą całą sytuacją ale jak to chłop chce mieć przede wszystkim święty spokój.
          • barbasia017 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 18:05
            Kiziak, jako matka dorosłych synów zapytam: czy twój syn gdy dawałaś te dobre rady, zwrócił ci uwagę, że się wtrącasz, że to nie twoja sprawa jak wychowują dziecko? Powinien był. Dlatego synowe mówią o takich "maminsynek". Nie zwróci matce uwagi, woli święty spokój. Moi synowie krytykują mnie, wytykają błędy. Twój jest w pewien sposób zależny od was, mieszka w waszym mieszkaniu. Synową to uwiera, a syn nie chce zadzierac, a nuż z mieszkania wyrzucisz.

            Uwierz, że wasze stosunki byłyby zdrowsze, gdyby nie zależności. Popełniłaś wiele gaf. Nigdy, przenigdy, nie udzielaj rad nieproszona. Synowa będzie się zamykac w swojej skorupie, im bardziej ty będziesz naciskac i stawiac na swoim ( kwestia odwiedzin). Poczuje, że jest na "jej", odpuści. Mój mąż nigdy nic krytycznego o rodzicach nie powiedział, nie zwracał im uwagi, dosłownie jakby ideałami byli, nawet jak mu dopiekli, kładł uszy po sobie. Ja z matką potrafiłam się sprzeczac, z ojcem darłam koty, stawałam okoniem. Dla mnie taka uległosc, brak własnego zdania, osądu, była czymś nienormalnym. Nie obrażaj się, przemyśl co napisałam.
            • kiziak12 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 18:54
              barbasia017 fajnie, że napisałaś. Mój syn nie zwrócił mi uwagi, jemu to najwyrażniej nie przeszkadzało.Wie, że robiłam to w dobrej wierze. Pewnie masz rację, powinien był. Zrobił to póżniej i dobrze.Nie mam pretensji. Pewnie,że popełniłam błędy. Piszesz że stosunki byłyby zdrowsze gdyby młodzi wynajmowali sobie mieszkanie lub mieszkali na kupie u drugich tesciów. No tak, ale ja nikogo siłą nie trzymam.Nie podoba się, to się można wyprowadzić i radzić sobie samemu.Prawdopodobnie jak się nie ma większych zmartwień to sie robi z igły widły. Wiesz,ja juz teraz nie naciskam, w zasadzie w ogóle z nią nie rozmawiam,bo i nie mam chęci. Aha nigdy nie obrażam się za prawdę.Pozdrawiam.
              • barbasia017 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 19:06
                Kiziak, ale żebyśmy sie dobrze zrozumiały. To, że jak się komuś nie podoba, to ma się wyprowadzic, powiedziałabyś synowej czy synowi.

                Ja też dowalam roszczeniowy synowym, ale jak spotkam teściową hipokrytkę, dowalę, aż iskry pójdą. Nie broń syna, on powinien umiec zadbac o interes rodziny, tak samo jak jego żona. Któreś z rodziców się wtrąca, dostaje ostrzeżenie, jak przegina walimy z grubej rury i atmosferę oczyszczamy. Tylko, że tak robią ludzie niezależni.
              • marsylvik Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 20:00
                > Prawdopodobnie
                > jak się nie ma większych zmartwień to sie robi z igły widły.

                Normalnie wyjęłaś to z ust mojej teściowej :D
                Takie ucinające komunikację zdanie, tak naprawdę komunikat mówiący mi "to co myślisz i czujesz jest nieistotne, a już na pewno nie tak ważne jak sądzisz, a twoje zmartwienia są nieistotne".

                > Wiesz,ja juz teraz nie naciskam,
                > w zasadzie w ogóle z nią nie rozmawiam,bo i nie mam chęci.

                Rozumiem. Zapewne podobnie jak ona. Tylko o co w takim razie te żale na forum?
                • igge Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 15.03.14, 12:47
                  Błąd, że autorka wątku nie rozmawia z synową bo już nie ma chęci. Musi te chęci jdna ze stron konfliktu w sobie odnaleźć, ta "mądrzejsza" :) strona. Po ewentualnym okresie "odpoczynku" od siebie, braku kontaktów (ale z całą rodziną , z synem też) teściowa, czyli Kiziak jak już uda jej się na święta/imieniny/urodziny/rocznice itp spotkać w większym gronie powinna delikatnie acz stanowczo ale z życzliwością odzywać się do synowej, podejmować cierpliwie próby rozmowy/kontaktu/komunikacji z młodymi (broń Boże nie tylko z synem, to bezsensowna koalicja i stawia go między młotem a kowadłem). Na takich rodzinnych świątecznych spotkaniach łątwiej będzie naturalnie zagadać, przeprosić się lub jak gdyby nigdy nic odnowić zerwane relacje. Potem stopniowo można dążyć do odwiedzin poza świątecznymi dniami, zapraszać na niedzielne obiadki albo takie tam. Kiziak musisz włożyć sporo pracy w te relacje bo to dla Ciebie ważne. Dzieciak może chować się bez babci bo najważniejsi dla niego są rodzice. Znam rodziny gdzie dziadków fizycznie wręcz od lat nie ma - umarli. A wnuki dobrze funkcjonują bez nich.
              • attiya Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 09:41
                czyli jednak syn jest maminsynkiem z nieodciętą pępowiną :-/
                bo przynajmniej z tego powodu, że żyje z kobietą, która mu urodziła dziecka, która z nim codziennie sypia w łóżku, która dba o jego dom itd itd powinien powiedzieć, że wystarczy, ze koniec, że komentarze są niepotrzebne. Choćby z powodu solidarności małżeńskiej.
                Może i jemu to nie nie przeszkadza ale jej tak i dlatego powinien był się odezwać.
                --
                Wolimy słyszeć krzyk mrożonych zarodków niż krzyk bitego dziecka za ścianą
                Dr Anita Kucharska-Dziedzic, Stowarzyszenie BABA
    • basiastel Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:16
      Jeśli czytasz to forum, to wiesz, że wtrącanie się w życie dorosłych dzieci bywa najczęstszym źródłem konfliktów w rodzinie i nie ma znaczenia, że czynione jest w dobrej wierze. Piszesz, że jesteś pogodna i można się z Tobą dogadać, ale synową męczy konieczność dogadywania się z Tobą, zwłaszcza, że Twoje teorie dot. karmienia nie mają żadnego uzasadnienia i ma prawo nosić dziecko jeśli chce ( wątpię, by to było 15 godz. na dobę, ale jeśli chce nosić 15 godz. to z całą pewnością nie przestanie, bo Ty tak chcesz ).
      Bulwersuje Ciebie, że synowa uważa, że jej matka wie lepiej, ale jakie Ty masz powody uważać, że to Ty masz rację?
    • tully.makker Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:19
      Byc moze chodzi o to, ze rodzice nie oddali mlodym mieszkania.

      Albo o cos innego. Ale nic nie usprawiedliwia chamstwa i utrudniania dziecku rozwoju poprzez izolowanie go od dziadkow.

      W kazdym razie, ja ( jako znana suka) dalabym mlodym krotki termin na naprawe stosunkow - do stanu uprzejmej obojetnosci, a potem kazala wypadac na swoje. Tesciowie be, ale mieszkanie w ich lokalu to juz OK? No prosze was.

      --
      W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
      Wiedzmowo
      • allegra1002 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:33
        Bez urazy! Ale wydaje mi się że dziewczyny tutaj okropnie demonizują.życzliwa i w dobrej wierze uwaga teściowej(nawet jeśli była nie proszona) urasta do rangi : wtrącania się w życie młodych, dyrygowania młodą matką, chęcią dominacji nad synową i już domniemana nadopiekuńczość w przeszłości.Przesada.Nie mam doświadczenia w byciu teściową, ale mam doświadczenie w byciu synową.Moje stosunki z teściową były neutralne, luźne, ani ona nie dążyła do dominacji ani ja jej nie zwalczałam jak wroga,właśnie życzliwo ludzkie.Też dawała mi nieproszona rady, też miała inne podejście do wielu spraw życiowych. Ale nie przyszło mi nigdy do głowy by mieć jej to za złe, lub doszukiwać się drugiego dna. Wysłuchałam jej rad, jeśli uważałam że nie ma racji, po prostu robiłam po swojemu, ale też nieraz zastanawiałam się czy ona jednak nie ma racji, i jej nieproszone rady nie są wynikiem dużo większego doświadczenia życiowego niż moje.Nie raz korzystałam właśnie z jej doświadczenia życiowego, chociaż o te rady wcale nie prosiłam.Po co komplikować sobie i komuś innemu życie bez przyczyny i wszędzie dopatrywać się zła i wrogości?
        • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:59
          Allegro po pierwsze Twoja sytuacja wyglada na zgola inna niz ta , ktora opisala watkodawczyni.
          Po drugie ludzie sa rozni. Nie kazdy chetnie (prawde mowiac malo kto) toleruje "dobre rady", zwlaszcza jesli nie sa dobre i nie idzie za tym konkretna pomoc.
          Ludzie sa rozni, jesli ja komus dobrze radze wylacznie z zyczliwosci, a widze, ze ta osoba tego nie docenia, to niestety choc mi przykro, mam poczucie krzywdy, bo przeciez chcialam jak najlepiej, ale jestem osoba dorosla i wiem, ze to nie ta osoba ma zmieniac swoje podejscie i akceptowac moje "dobre rady" tylko ja musze oduczyc sie niechcianych zachowan, jesli zalezy mi na dobrych relacjach.
          • allegra1002 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 17:23
            Milamala, okropnie radykalna z Ciebie osoba ;-).I też mi wygląda że masz monopol na rację.ja jakoś nigdzie się nie doczytałam w postach Kizi że bez ustanku ingeruje w życie młodych, że narzuca się bez przerwy z nieproszonymi radami że jest nachalna i że te jej rady są błędne.To co opisała, to sporadyczne sytuacje, bo jak sama zaznaczyła ich kontakty są bardzo sporadyczne, także raczej ona nie ma możliwości "doradzać" bez przerwy i bez przerwy nieproszona wtrącać się w ich życie. Tak że , nie dramatyzuj.Nigdzie też nie doczytałam się negatywnej krytyki synowej,Kizia krytykuje zaistniałe, sporadyczne sytuacje które doprowadziły do oziębłych stosunków a nie synową.O synowej wyraża się z sympatią i uznaniem.także Milamala, zdaje się że zbyt emocjonalnie podchodzisz do tematu i nieświadomie wchodzisz w rolę tej synowej, na podstawie własnych doświadczeń.
            • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 17:36
              allegra1002 napisał(a):
              "> Milamala, okropnie radykalna z Ciebie osoba ;-).I też mi wygląda że masz monopo
              > l na rację."
              Tak. Mam monopol na racje w swoim zyciu.
              Kazdy ma monopol na racje w swoim zyciu.
              Problem zaczyna sie wtedy kiedy komus przychodzi do glowy, ze ma monopol na racje z cudzym zyciu.

              "ja jakoś nigdzie się nie doczytałam w postach Kizi że bez ustanku in
              > geruje w życie młodych, że narzuca się bez przerwy z nieproszonymi radami że je
              > st nachalna i że te jej rady są błędne."
              To jestes jedna z nielicznych. Wiekszosc forumek jak sama widzisz dosc jednoznacznie odczytala wypowiedz watkodwaczyni.

              "To co opisała, to sporadyczne sytuacje,
              > bo jak sama zaznaczyła ich kontakty są bardzo sporadyczne, także raczej ona nie
              > ma możliwości "doradzać" bez przerwy i bez przerwy nieproszona wtrącać się w i
              > ch życie."
              Zeby kogos zranic czy zdenerwoawc jakas wypowiedzia to wcale nie trzeba miec z nia nieustannego kontaktu. Jeden kontakt i jedno slowo wystarczy.Zreszta te radykalne ograniczenia w kontaktach nei byly od poczatku. W koncu dlatego watkodawczyni sie zali.

              "Tak że , nie dramatyzuj.Nigdzie też nie doczytałam się negatywnej kry
              > tyki synowej,"
              A jakbys nazwala opisywanie "bledow" synowej w wychowaniu dziecka?

              "Kizia krytykuje zaistniałe, sporadyczne sytuacje które doprowadził
              > y do oziębłych stosunków a nie synową."
              Najwyrazniej wg synowej nie sa az tak sporadyczne jakby chciala Kizia i Ty.


              "O synowej wyraża się z sympatią i uznanie
              > m."
              To sie jej chwali, co nie zmienia faktow. Zreszte te opisy "bledow"wychowawczych raczej uznaniem nie sa.

              t"o także Milamala, zdaje się że zbyt emocjonalnie podchodzisz do tematu i nieświ
              > adomie wchodzisz w rolę tej synowej, na podstawie własnych doświadczeń."
              Dokladnie to samo mi pryszlo do glowy allegro. Jakos dziwnie emocjonalnie wchodzisz w role tesciowej. Zreszta nie ma w tym nic zdroznego. W koncu Twoja sprawa.

        • kiziak12 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 18:26
          allegra1002 dziękuję za Twoje posty. Wynika z nich, że jesteś osobą bardzo życzliwą i pozytywnie nastawioną do świata i ludzi no i nie jesteś małostkowa czego najwyrazniej brakuje mojej synowej. Widać z tego,że istnieją jeszcze na świecie ludzie którzy nie zieją jadem. Chciałabym miec taką synową jak Ty.
      • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:53
        tully.makker napisała:

        > Byc moze chodzi o to, ze rodzice nie oddali mlodym mieszkania.

        Moze i tak byc. Ludzie sa rozni. Ale z samego tylko opisu watkodawczyni nie ma najmniejszych watpliwosci, ze jest ona osoba wtracajaca sie w zycie dzieci. A sam ten fakt jest wystarczajacym powodem do odciecia sie od osoby , ktora nieustannie daje "dobre rady".

        "> Albo o cos innego. Ale nic nie usprawiedliwia chamstwa i utrudniania dziecku ro
        > zwoju poprzez izolowanie go od dziadkow.
        Chamstwa???? Gdzie????
        Niewatpliwie dawanie niechcianych dobrych rad, nie jest przejawem dobrego wychowania, ale tez nie odrazu chamstwem.
        Jesli chodzi o synowa to nawet z wybielajacego siebie opisu tesciowej nic nie wynika jakoby synowa miala byc "chamska".
        Co do utrudniania kontaktow to nie wiemy, czy to "kara"czy to chec ochrony dziecka. Za malo w sprawie wiemy.

        "> W kazdym razie, ja ( jako znana suka) dalabym mlodym krotki termin na naprawe s
        > tosunkow - do stanu uprzejmej obojetnosci, a potem kazala wypadac na swoje. Tes
        > ciowie be, ale mieszkanie w ich lokalu to juz OK? No prosze was."
        Mlodzi o mieszkanie nie prosili, byla to bardzo szczodra oferta rodzicow. Zapomnieli jednak , ze poczucie wdziecznosci nei zobowiazuje do nieustannego akceptowania wtracania sie z zycie dzieci.
        A co do rady. Coz postapic tak mozna. Oboje dobrze zarabiaja, to pewnie sobie jakos poradza. Ale tesciowa chyba nie. Bo po takim postawieniu sprawy (ultimatum) tesciowa nigdy by juz jakichkolwiek szans na poprawe relacji nei odzyskala.
        Kupowanie uleglosci za mieszkanie to bardzo kiepski pomysl na zdrowe relacje rodzinne.
        • tully.makker Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 10:00
          > Kupowanie uleglosci za mieszkanie to bardzo kiepski pomysl na zdrowe relacje ro
          > dzinne.

          Tu sie zgadzam. Nawet mieszkanie U rodzicow nie daj im prawa do podejmowania decyzji za czy do pomiatania dorozslymi dziecmi. Nie jestem tez oredowniczka uleglosci. Ale rodzina, w ktorej nie mozna wyrazic wlasnego zdania w obawia przed fochem jest rodzina chora. Walking on eggshells - kto by tego chcial?

          Kbieta, ktora jest matka powinna miec dosc dojrzalosci, zeby zrozumiec, ze lufdzie maja rozne opinie i prawo do ich wyglaszania. Udzielenie rady czy wyrazenie zdania nie oznacza, ze automatycznie mamy sie do czyjejs opinii dostosowywac. Dzieki za rade, ale ja mam inne poglady w tej sprawie. I tyle.

          Natomiast izolowanie wnuka od dziadkow, utrudnianie kontaktu, urzadzanie awantur z powodu wizyt meza u rodzicow to zachowania zupelnie innego kalibru, niz glupie rady ( tak, uwazam poglady watkodajki na wychowywanie dzieci za glupie).

          --
          Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
          Naomi Wolf

          Wiedzmowo
          • igge Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 15.03.14, 13:12
            "dzięki za radę ale ja mam inne poglądy w tej sprawie" Tully podziwiam Cie, że umiesz tak od razu i zawsze zareagować i nie wzbudza taka sytuacja w Tobie negatywnych emocji
            myślę, że to idealna reakcja a trzeba dążyć do doskonaóści :)
            Nie wiem tylko czemu tyle lat nie zawsze mi się udawało zachować taką postawę :(
            Małż mój trochę lepiej sobie radził choć on to musiał się zmierzyć ze słowną pośrednią i bezpośrednią agresją i atakami swojej teściowej. Aczkolwiek on unika bezpośredniej konfrontacji raczej potakuje lub nie, a i tak robi swoje. No i generalnie rzadko przejmuje się. Raczej w myslach mówi sobie w krytycznej sytuacji : "dzięki za radę ale ja mam inne poglądy w tej sprawie" i bez emocji robi swoje
        • pade Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 10:10
          Jesli chodzi o synowa to nawet z wybielajacego siebie opisu tesciowej nic nie wynika jakoby synowa miala byc "chamska".
          nazwanie teściowej starą k...ą nie jest chamskie???

          Zgadzam się z Tully i Allegrą. Wdzięczność teściom za mieszkanie należy się jak psu zupa. Utrudnianie kontaktów z wnuczkiem z powodu dawania nieproszonych rad jest jakimś kuriozum.
          No i co z tego, że autorka była "upierdliwą" teściową? Jeśli faktycznie była. Może jej się wyrwało parę rad, zdarza się, każdemu.
          Kiedy zwierza Wam się przyjaciółka, która ma problem z dzieckiem, albo mężem, aktywnie słuchacie, okazujecie empatię, współczucie czy tez oprócz tego zdarza Wam się powiedzieć: "słuchaj, na Twoim miejscu zrobiłabym to i to", albo "spróbuj tego". To tez są rady! i to nieproszone!
          Jak się zostało poczęstowanym niechcianą radą, to się grzecznie i asertywnie mówi: dziękuję, ale wolę zrobic to po swojemu i koniec tematu. A teściowej można powiedzieć: wiem, że mama ma dobre intencje, ale ja wolę robić inaczej. I metoda zdartej płyty jak nie dociera.
          Tak postępują ludzie dojrzali emocjonalnie. Niedojrzali obrażają się, ucinają kontakty i stosują szantaż emocjonalny zabraniając własnemu dziecku kontaktów z dziadkami.
          Mam teściową, która nie raz wyprowadziła mnie z równowagi swoimi dobrymi radami. I byłam zła na siebie, że nie umiałam jej odpowiedzieć. Zła na siebie, nie na nią.
          Dzieciom potrzebny jest kontakt ze wszystkimi dziadkami, nie tylko wybranymi. Wiadomo, często jest się w lepszych kontaktach z własną mamą, bardziej się jej ufa, ale tu nie chodzi o korzyść czy zadowolenie rodzica a rozwój dziecka. Posiadanie dziadków daje świadomość własnych korzeni, poczucie bezpieczeństwa. Odbieranie tego własnemu dziecku to robienie mu krzywdy.

          --
          „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.
          • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 14:48
            pade napisała:
            " > nazwanie teściowej starą k...ą nie jest chamskie???"

            Watkodawczyni o tym napisala juz po moim komentarzu. osoba, ktoa pisala o chamskim zachowaniu synowej tez jeszcze wtedy nie mogla przeczytac tej informacjil. Na stan wiedzy wowczas synowa nie zachowywala sie chamsko. Tesciowa nawet sie o niej ladnie wyrazala, ze wyksztalcona, zadbana, dba o dom i rodzine itp. Nijak wowczas nie mozna bylo stiwedzi, ze dziewczyna jest chamska.
            Tego typu okeslenia zawsze sa chamskie. Chocby nie wiem jak by mi tesciowa podpadla nigdy bym nie uzyla takiego slowa o niej w obecnosci jej syna czyli mojego meza. Ale tez niezwykel dziwnym jest fakt, ze syn powtorzyl cos takiego matce. Badzo dziwny syn.

            "Wdzięczność teściom za mieszkanie należy się jak
            > psu zupa."
            Wdziecznosc a uleglosc to dwie ozne rzeczy

            "Utrudnianie kontaktów z wnuczkiem z powodu dawania nieproszonych rad
            > jest jakimś kuriozum."
            Tak masz racje. Utrudnianie kontaktow z dzieckiem z powodu kiepskich rad to kuriozum.
            Problem polega na tym, ze my nie wiemy z jakiego powodu te kontakty sa utrudniane.
            Calkiem realnym powodem moze byc obawa przed zachowaniem tesciowej. Wiadomo, ze tesciowa nie szanuje synowej i nie szanuje jej sposobu wychowania dzieci. Nie trudno sie domyslic, ze jesli tesciowa bedzie sie opiekowac wnukiem to nie bedzie respektowac zalecen synowej, w koncu ona wie lepiej.
            • pade Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 20:41
              Powiem Ci coś, czego nie rozumiałam będąc młodą mamą. Dla dziecka to, że rodzice mają inne granice niż babcia i dziadek, to, że pokazują wnukowi świat ze swojej perspektywy jest dużo cenniejsze niż wychowanie wg jednolitych zasad. Ludzie są różni. Tak, to zdanie jest banalne. Ale to jest prawda. I tego dziecko się uczy obcując z najbliższą rodziną, a później w przedszkolu i na podwórku.
              Młodą mamę mogą drażnić "dobre rady" babci, ok. Ale lepiej dla niej i jej dziecka puszczać je mimo uszu i się nimi kompletnie nie przejmować niż tracić energię na robienie sobie wroga z teściowej. Wszyscy tracą w tym układzie, nie tylko odrzucona babcia.
              --
              „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.
      • saraanna Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 22:37
        Ooo tully.makker wyjelas mi to z ust .Co to znaczy ,ze syn nie moze pojechac z dzieckiem do dziadkow.Synowa nie musi jak nie chce ,a jak sie nie podoba to wypad z mieszkania na swoje .Ciekawe czy do swoich rodzicow tez nie jezdzi,bo jej rad udzielaja.Dla mnie to jakis kosmos izolowanie dziecka,bo tesciowa rad udziela,ale korzystanie z mieszkania tesciow to juz cacy .
        --
        ------
        Gdy czegoś bardzo pragniesz, cały Wszechświat sprzęga się by Ci to dać * Paulo Coelho *
        • barbasia017 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 14:03
          Tam wszyscy są od siebie zależni. Syn zarabia mniej od synowej. Teściowa wyrównała dysproporcje, dając w użytkowanie mieszkanie. Synowa nie poczuwa się do wdzięczności, bo zarabia. Teściowa byc może, podkreślam "byc może" oczekuje tej wdzięczności. Mieszkanie należy do Kiziak, ona czuje się jego właścicielką i tak się zachowuje, a to nie odpowiada synowej. I tak nakręcono spiralę wzajemnych pretensji.

          Tylko całkowita niezależnosc! Synowa miałaby odwagę zwrócic uwagę teściowej. Syn by nie lawirował pomiędzy matką a żoną. Kiziak nie czułaby się jak u siebie i z dużą dozą prawdopodobieństwa, trzymałaby język za zębami.

          Mnie też nie byłoby miło, gdyby synowa strzelała uwagami, że nie tak się odżywiam ( jeszcze zależy jakim tonem te uwagi są wypowiadane). Mój syn byłby urażony, gdyby tesc wtrącał się do eksploatacjii jego samochodu. Wozi nim jego córkę, wiec dobre rady i przytyki są zasadne?

          Najlepiej trzymac jezyk za zębami, więcej myślec niż mówic i nie wchodzic komuś w kompetencje. Synowa głupio postępuje, ale dlaczego bierze aż taki odwet? Natomiast syn nie łagodzi konfliktu, jeszcze go zaognia. Ma w odwłoku i matkę i żonę, jemu jest wygodnie żadnej się nie narazic.
      • attiya Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 09:26
        no fakt, nie mogę się nie zgodzić :-)
        zapewne może synowa ma focha, że teściowie na nią nie przepisali mieszkania :>
        --
        Mrożona zygota w ciekłym azocie - bez wątpienia człowiek obdarzony "duszą nieśmiertelną". Niechciane dziecko księdza... no, to takie ni to, ni sio...
        redheadfreaq
        • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 15:00
          "zapewne może synowa ma focha, że teściowie na nią nie przepisali mieszkania :&#
          > 62;"
          Tesciowa o tym nie wspominala. Gdyby miala takie podejrzenia to pewnie by sie z nami podzielila.
          Glupie rady to wystarczajacy powod do unikania kontaktow z tesciowa, na prawde nie potrzeba wiecej.
          Zreszta tesciowa pisala, ze synowi i synowej powodzi sie dobrze, ze synowa nawet lepiej niz maz zarabia. Mysle, ze oni nie potrzebuja tego mieszkania az tak dramatycznie. Udalo sie, ze mieszkanie w rodzinie jedyna bylo to sie i wykorzystalo. Gdyby mieszkania nie bylo to podejrzewam, ze syn i synowa tez by sobie poradzili.
    • edw-ina Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:27
      Nie wiem czy jesteś złą czy dobrą teściową. Ja teściowej nie mam i bardzo żałuję, że moje dziecko nie ma dziadków. Ma dziadków "doszywanych", z którymi relacje staramy się bardzo pielęgnować.
      Myślę, że na twoim miejscu spróbowałabym przede wszystkim porozmawiać z synem. Umówić się z nim nawet w jakimś neutralnym miejscu i bez złości, nerwów itp. zapytać - synu, powiedz mi otwarcie, co według twojej żony zrobiliśmy/robimy źle. Jeżeli jest to w naszej mocy, by naprawić te stosunki, postaramy się. Bo teraz czujemy, że tracimy zarówno ciebie, jak i wnuka.

      Dawania rad czepiać się nie zamierzam. Jak już napisałam Yomie - uważam, że każda matka dostaje jakieś rady i to od jej asertywności zależy, jak je będzie traktowała. Natomiast mam w bliskim otoczeniu dziewczynę, która jest tak zależna od swojej matki, że w konsekwencji rozwaliła swoje małżeństwo. Podobnie jak w twoim przypadku - problemy zaczęły się po narodzinach dziecka. Jej mama spędzała z nią i z dzieckiem niemal cały czas, zaczęła ustawiać wszystko po swojemu, kręcić nosem na zięcia, raptem przestali się podobać jego rodzice i ta córka przesiąknąwszy tym też zaczęła najpierw odsuwać się od teściów, później od męża, a w końcu zabrała mu dziecko i odeszła. Oczywiście materacem nie byłam i nie wiem dokładnie jak wyglądały ich stosunki, natomiast znam zarówno męża jak i jego rodziców i mogę powiedzieć, że to porządni ludzie. Kobieta po prostu przeniosła sposób traktowania teściów z domu rodzinnego, w którym jej mama również nie tolerowała teściów i zakazała mężowi kontaktów z nimi. Ot taka mała sugestia, może w twoim przypadku zadziałał podobny mechanizm.
      • sebalda Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 16:45
        >Podpytałam syna w czym problem, że chyba synowa nas nie lubi i okazało się, ze już przed ślubem było czepianie się nas, porównywanie z własnymi rodzicami i takie tam. Po 2 miesiącach wróciła do syna i wychowywała dziecko. Oczywiście jak każda młoda matka popełniała błędy a ja jak to teściowa dawałam dobre rady.

        Dwie rzeczy rzucają się w oczy. Układy się pogorszyły jeszcze przed urodzeniem się dziecka. Wiele bym dała za to, co znaczy "takie tam".
        No i ta pewność, że każda młoda matka popełnia błędy. Powtarzam: noszenie dziecka nie jest błędem, jest nim tylko w Twojej opinii. Może jeszcze trzeba dziecku dać się wypłakać, jak marudzi, to nie reagować, bo będzie za bardzo rozpieszczone i będzie wymuszało płaczem?
        • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 17:03
          sebalda napisała:

          "> >Podpytałam syna w czym problem, że chyba synowa nas nie lubi i okazało się
          > , ze już przed ślubem było czepianie się nas, porównywanie z własnymi rodzicami
          > i takie tam.

          Moze watkodawczyni ma wtracajacy sposob zycia na codzien od zawsze i to juz wtedy bylo widoczne i powodowalo niezadowolenie synowej. A urodzenie dziecka i tym samym lawinowy wzrost "dobrych rad" tylko pogorszyl sprawe.

          tTak czy owak rozmowa musi sie odbyc.
          Szczera. Obie strony musza chciec poprawy relacji i zdawac sobie sprawe,ze zmiany w zachowaniu sa niezbedne.
          • kiziak12 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 17:10
            milamala, to czy ja mam taki czy inny sposób bycia jest chyba najmniej w tym istotne. Czy sądzisz, ze moja synowa jest bez skazy ? Mało tego to ja musze synową zaakceptowac bez szemrania, ona natomiast może mnie wyrzucić ze swojego życia jak śmiecia.
            • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 17:20
              kiziak12 napisał(a):
              "> milamala, to czy ja mam taki czy inny sposób bycia jest chyba najmniej w tym is
              > totne"

              Jesli jest to wtracajacy w zycie innych sposob bycia, to w Twojej sytuacji ma to wlasnie bardzo duze znaczenie.

              "Czy sądzisz, ze moja synowa jest bez skazy ? "
              Ale nikt nie powiedzial, ze jest bez skazy. Malo kto komentuje jej zachowanie (np. ograniczanie kontaktow z babcia), bo nie znamy jej pobudek. Jesli jest to egozim i chec ukarania to jest to skaza na jej wizerunku bezsprzeczan, ale moga byc rownie dobrze inne powody, calkiem zrozumiale (ktore wczesniej przedstawilam).

              ... ale, czy ona probuje Ci dawac niechciane "dobre rady"czy Ty jej?
              Bo jesli ona tez zarzuca Cie "dobrymi radami", ktorych sobie nie zyczysz, to masz calkowite moje poparcie.

              "Mało tego to ja musze synow
              > ą zaakceptowac bez szemrania, ona natomiast może mnie wyrzucić ze swojego życia
              > jak śmiecia."
              No, jakby to powiedziec, te Twoje nieustanne "szemrania" w dobrej wierze, najprawdopodobniej spowodowaly kryzys. Wiec raczej nie masz duzego wyboru. Moge Cie jedynei pocieszyc, ze raczej nie ma synowych, ktore chetnie i bez sprzeciwu sluchaja "dobrych"nieproszonych rad, ktore co dosc wazne, wcale nei sa dobre.
              Zawsze moze byc gorzej. Moze byc tak, ze to synowa zacznie Cie napastowac radami. Wtedy to Ty bys musiala uciekac.

            • igge Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 15.03.14, 13:36
              Kiziak, Twój sposób bycia jest bardzo istotny. Moja teściowa jest managerem w pracy i "kierownikiem" swojego łagodnego i uległego męża w domu, zatrudnia pracowników i ma generalnie może wynikający z powyższego, a nie tylko z charakteru bardzo dominujący, "ja wiem lepiej, ja mam zawsze rację" sposób bycia. To bardzo męczące. My sobie jawnie i otwarcie z mężem na głos i przy niej/do niej z tego żartujemy i podśmiewamy się ale ciepło z życzliwością i akceptacją dla czegoś czego ona jak widać nie potrafi kontrolować i zmienić. I robi tonieświadomie. Nie jesteśmy przecież jej podwładnymi, zresztą biedny dziadek też przecież nie. Sposób bycia jest istotny. My pobłażliwie podchodzimy do jej sposobu bycia ale też wymagamy wzajemności i zachowujemy się "naturalnie" przy niej nawet jak jej to nie pasuje. Myślę, że z inną synową życie mojej teściowej byłoby dużo łatwiejsze ale jak mawia Danuta Szaflarska "NIe ma lekko " :)))
              Jestem głęboko wdzięczna mojej teściowej za mnóstwo rzeczy. Ale nie jestem w najmniejszym stopniu uległa. I nauczyłam się akceptowac fakt, że brak uległości wobec swojej matki (i otwarta konfrontacja) przychodzi mojemu mężowi z dużym trudem. Nawet gdyby teściowa zrobiła jakąś przykrą uwagę pod moim adresem - nie obroni mnie. Muszę bronić się (z rzadka) sama . Czy Twój syn potrafi obronić przed Tobą swoja żonę?
        • kiziak12 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 17:05
          sebalda tez bym dała wiele za to,żeby wiedzieć co znaczy "takie tam". Oczywiście, że każda młoda matka popełnia błędy wychowując dziecko, starsza zresztą też. No chyba, że Ty jesteś lub byłaś młodą matką i nie popełniłaś żadnych błędów .Przyznaj uczciwe nawet sama prsed sobą.
          • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 17:13
            "Oczywiści
            > e, że każda młoda matka popełnia błędy wychowując dziecko, starsza zresztą też.
            > No chyba, że Ty jesteś lub byłaś młodą matką i nie popełniłaś żadnych błędów .
            > Przyznaj uczciwe nawet sama prsed sobą"

            To jej zycie, jej dziecko, jej bledy, bo to ona odpowiada za swoje dziecko a nie Ty za jej. Tobie nic do tego, masz swoje zycie i swoja szanse na bledy i ich poprawianie.
              • barbasia017 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 18:28
                Bo już za późno na wszystko. Trzeba było myślec przed, teraz jest po ptokach. Zdążyłaś zrazic do siebie synową. Odbudowa dobrych relacji będzie trwała lata, a ty chcesz już teraz, zaraz, natychmiast poprawy. Powyżej napisałam ci jakie błędy popełniłaś ty, jakie syn.
                • verdana Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 18:38
                  Po pierwsze nie synowa tu jest problemem. Problemem jest syn. Ja się nieszczególnie dziwie synowej, zę po uwagach, ze dba o siebie, nie o dziecko (w podtekście - jest złą matką) ma dosyć. A Twoja uwaga o karmieniu dokładnie tego dotyczyła. Ale zamiast zastanawiać sie, dlaczego synowa Cię nie lubi, co jest dosyć powszechne, jak mi sie zdaje, zastanów się, dlaczego syn bez słowa godzi się na to, abyś była nieszczęśliwa. Bo pewnie tak jest, skoro odseparowano Cię od wnuka.
                  Dziecko ma dwoje rodziców, jest także dzieckiem Twojego syana. Najwyraźniej on także uważa, ze lepiej będzie odseparować dziecko od babci. I jakoś nie wierzę, żeby strach przed żoną był jedynym powodem, bo gdyby naprawdę sądził, że dzieje Ci się krzywda, to zapewne jakoś by to załatwił. Innymi słowy zamiast odpowiedzieć sobie na pytanie "Dlaczego synowa mnie nie lubi" nalezy odpowiedzieć na pytanie "dlaczego jestem całkowicie obojętna synowi".

                  --
                • moja_niespodzianka Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 18:51
                  Ja tu nie byłabym tak kategoryczna. Sama jestem synowa, nadmiernie ingerujacej matki jedynaka:-) dobre rady, wszechwiedza,...... teściowej były powodem naszego odsunięcia sie. Teściowa długo nie potrafiła zrozumieć dlaczego syn (a propos wypowiedzi Verdany) odcina sie od niej. W stosunku do teściowej nasze komunikaty były zawsze wypowiadane w przyjaznym, ale zdecydowanym i bezpisrednim tonie. Kiedy komunikaty nie pomogły, odsnelismy się. Od kilku tygodni (wiem, ze to mało:-) nasza relacja poprawia sie. Teściowa przepracowuje swoje problemy na zajęciach z psychologiem w ramach uniwersytetu trzeciego wieku. Dla nas niwezwykle istotna była obietnica teściowej, powtórzona każdemu z nas, ze skończyła z wtracaniem sie, dobrymi radami itp. Widzimy z mężem jak bardzo sie stara, wiemy jak bardzo wnuki lubią babcię i choć miodu jeszcze nie ma nasza relacja staje sie cieplejsza, czego i Tobie życzę.
                  • verdana Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 18:57
                    Całkowicie się z Tobą zgadzam. Bo rozumiem konflikt na linii teściowa-synowa, ale kiedy odsuwa sie także syn - i matka tego NIE ZAUWAŻA, koncentrując sie na zachowaniu synowej, to najwyraźniej coś jest bardzo niedobrze.
                    Mnie tu uderzyło własnie to - syn nadal wydaje się bez skazy, jakby nie miał z wnukiem nic wspólnego. Nie widzę żadnych pretensji do niego, a to on, do cholery, powinien dbać o matkę, nie synowa. Oznacza to, że coś szwankuje przede wszystkim w relacji rodzice-syn, a nie teściowa -synowa.
                    --
                • igge Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 15.03.14, 13:45
                  prawie nigdy nie jest za późno na coś, myślę, że Kiziak może i powinna podejmować starania i wysiłki (choćby dlatego, żeby wnik kiedyś wiedział, że dla niego było warto)
                  Synowa kiedyś zrozumie, że kochająca babcia to skarb dla jej dziecka
                  A jakieś straty muszą być. Brak kontaktów z wnukiem to konsekwencja nieostrożnego zachowania Kiziaka. Widać z jej synową warto było być bardziej ostrożną i wstrzemięźliwą w udzielaniu niechcianych rad i werbalizowaniu krytyki. Czasu się nie cofnie ale... czas leczy też rany i nadzieję na przyszłość trzeba miećm i nie odpuszczać
    • barbasia017 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 18:57
      Oczywiście, że problem jest syn, a raczej w jego filozofia życiowa, która brzmi: pokorne ciele, dwie matki ssie. Żonie nic nie powie, bo się wyprowadzi, albo rozwiedzie z nim. Matce nie zwróci uwagi, bo mieszkanie. Najlepiej pozostac neutralnym, niech się baby za łby wezmą. Jeszcze matka żałuje syna, bo wiecie " chce miec świety spokój". Biedaczek.
      • verdana Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 18:59
        Nie, tego nie wiemy. Nie wiem, dlaczego zawsze przyjmuje się założenie, ze syn na pewno chciałby dla mamusi dobrze, tylko boi sie żony. Albo boi się o mieszkanie. Istnieje jednak możliwość, że syn też ma dosyć i uznał odseparowanie się od matki za dobre wyjście takze dla siebie lub dla dziecka. No, ale tego matka nigdy nie przyzna, lepiej myśleć, zę to dla świętego spokoju.
        Nie twierdzę, ze tak musi być, ale może.
        --
        • barbasia017 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 19:16
          Szkoda, że druga strona nie może się wypowiedziec. Byłoby ciekawie. Uważam, że każdy lubi się zaprezentowac od jak najlepszej strony, a jako matka wiem, że podświadomie bronimy dzieci, choc są dorosłymi, starymi koniami. Założyli swoje rodziny, ale nie robią wiele, żeby byc samowystarczalni, samodzielni, nadal oczekują "opieki" mamusi. Strasznie trudno się do tego matkom przyznac. Natomiast synowe, cóż temat rzeka. Mają swoje sposoby uprzykrzania życia, manipulowania.
        • igge Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 15.03.14, 13:57
          w pierwszej chwili chciałam się z Verdaną nie zgodzić ale coś jest na rzeczy...może syn też ma dosyc trochę swojej mamy i chce od niej się trochę odpępnić ? Może nadmiernie zawsze zarządzała synem i on żąłuje tego, że jest/był taki uległy (KIziak sama napisała, że syn jej jest grzeczny i uległy) może teraz już nie chce być uległy (na razie do matki a może kiedyś i do zony :) ? Może fizyczne odseparowanie się od matki, brak kontaktów jest mu potrzebny a odseparowanie żony i synka to pierwszy krok do odseparowania całęj trójki, łącznie z nim?
          Może nie umie być asertywny i otwarcie w oczy mówić jej, że się z nią (matką) w czymś nie zgadza? Może nie chce wychować syna swojego na kolejnego ulegnisia i łągodniaka? Chce być bardziej "macho" a przy swojej matce nie potrafi?
          A może powyższe jest bez sensu
    • koronka2012 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 19:08
      Dlaczego, dlaczego. Powodów może być mnóstwo, łącznie z tym, że syn kiedyś coś chlapnął, że coś usłyszła od kogoś trzeciego, czy wreszcie - że synowa miała inne oczekiwania. Może oni nie zapraszali - bo np. w jej domu panują inne zasady, i czekała, aż wy będziecie chcieli przyjechać? nikt tego nie wie. Jak dla mnie - z dziewczyną coś jest nie tak, skoro musi mieć kontrolę nad całym otoczeniem, z synem również coś jest nie tak - skoro nie ma własnego zdania, i z nimi obojgiem coś jest nie tak - skoro nie potrafią się komunikować z otoczeniem.

      Próby zrozumienia nic nie dadzą, ważne co zrobić, żeby coś się zmieniło. Nic się nie zmieni, jeśli obie strony nie dojrzeją do poważnej rozmowy na temat tego o co w tym wszystkim chodzi. Bez oskarżeń i wyrzutów, ale z konstruktywną propozycją jakiegoś rozwiązania.

      Trzeba mieć jaja i po prostu powiedzieć synowej "słuchaj, przykro mi że nasze kontakty wyglądają w ten sposób, jesteśmy rodziną i zależy mi na tym, żeby nasze relacje się poprawiły. Zależy mi na was, chciałabym móc być babcią, być może zrobiłam ci nieświadomie jakąś przykrość, ale nie jestem twoim wrogiem". itd
    • kol.3 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 19:12
      Naprawdę trudno to ocenić, bo z Twojej relacji wynika że udostępniliście dzieciom mieszkanie, podpadłaś synowej udzielając jej niechcianych porad po porodzie. A ze strony synowej są wytoczone ciężkie działa: brak zaproszenia na nowe mieszkanie, nieprzyjazne potraktowanie podczas Waszej wizyty, zakaz kontaktowania się syna i wnuka z Wami (syn się zgadza nawet do was nie zadzwonić). Co takiego zaszło, że synowa uważa że kontakty z Wami zagrażają całości ich małżeństwa, syn się z wami nie kontaktuje?
      Albo pominęłaś część czynników, które mogły wpłynąć na pogorszenie wzajemnych kontaktów, albo w ogóle nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak Twoje zachowanie odbiera synowa.

        • alpepe Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 20:03
          a jeśli syn to ciamajda bez własnego zdania, a synowa to faktycznie psychopatka?
          Ja jestem synową, dobrą synową nigdy chyba nie byłam, ale to, co tu wypisuje połowa forumowiczek to po prostu nieustająca projekcja urażonych pannic. Nie wiem, co by powiedziały na moją teściową, która oczekiwała, że będę synową jak w chińskiej rodzinie, popychadłem bez własnego zdania?
          To już nic nie można się odezwać, żeby porcelanowej lalki przypadkiem nie urazić? Ludzie, a cóż takiego złego jest w słowach troski typu jedz, bo stracisz pokarm? Niby doradcy laktacyjni mówią, że nieprawda, ale mądrość ludowa mówi to drugie i nie rozumiem, czemu babcia nie ma prawa do mówienia głupot? Moja teściowa kiedyś zaprosiła na wigilię mojego męża i córki beze mnie. Tak, to jest zagranie nieczyste, mąż na to nie był poszedł, choć z nami nie było dobrze. A tu obraza majestatu o radę, by nie rozpieszczać dziecka. Po dziś dzień na Małym Dziecku takie rady się zdarzają i to dawana przez młode matki, w sumie też nie od czapy. Teściowa daje radę, synowa mówi, że ma inne zdanie, teściowa by się przecież zamknęła. Naprawdę trzeba się absolutnie o wszystko obrażać i wszędzie widzieć złą wolę? Nie można mieć nieco dystansu i tolerancji dla teściowej i to teściowej, która wykazuje dobrą wolę?
          --
          Tak walczę ze złem
          A zło rośnie we mnie z każdym dniem
          • verdana Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 20:11
            Możliwe, ale niezbyt prawdopodobne. Po co syn świadomie pogarsza kontakty, powtarzając matce, co w złości powiedziała o niej żona?
            Ja akurat jestem teściową, więc nie bardzo sie na urażoną pannicę załapuję. Tak, nie należy synowej pouczać jak ma żyć, ani tym bardziej poddawać w wątpliwość tego, czy jest dobrą matką. W słowach "jedz, bo stracisz pokarm, figura po ciąży nie jest najwazniejsza" daje sie naprawdę przekaz "Nie twoja figura się liczy, ale dziecko. Dbasz o siebie, zamiast o dziecko, złą matka z ciebie". Gdyby tesciowa powiedziała "Kochana, jedz, musisz o siebie zadbać" - to przekaz byłby zupełnie inny. I tu nawet powiedzenie, ze się ma inne zdanie nie kasuje tego, że teściowa oceniła nas jako egoistkę, nie dbającą o dziecko.
            --
          • edw-ina Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 20:22
            Właśnie mnie też przeraża ta jazda na autorkę "jak strasznie się wtrąca, bo radzi, śmie się odezwać". Cholera, to ja jestem wredną małpą, bo jęczę sąsiadce, by poszła do lekarza, bo pewne symptomy, jakie u niej zauważam są dla mnie mocno niepokojące. Może się kobieta na mnie obrazić, bo robię to niepytana.
            Z tych wypowiedzi wynika, że młodym nie można powiedzieć nic, bo jeszcze nie daj opatrzności - się ich obrazi. bez przesady. Nie można narzucać swojego zdania, ale nie - nie wyrażać go w ogóle. Przecież wyrażamy je wobec każdego! Idziemy z koleżanką do drogerii i mówimy, że ten i ten krem dla nas jest super. Na co koleżanka albo go wypróbowuje, albo mówi, że woli inny i koniec tematu. Ktoś znajomy jedzie na wakacje do tropików - podpowiadamy, by upewnił się, czy w pokoju jest klimatyzacja, bo kiedyś się zdarzyło, że tego nie dopilnowaliście i bite dwa tygodnie trzeba było spać w upale. Itp. itd.
            Czasami w sklepach dla dzieci podpowiadam coś mamom w ciąży, bo pamiętam jak sama głupiałam przy pułkach. Może powinny się na mnie obrazić, bo się wtrącam?

            Moim zdaniem problem w relacjach z synową leży dużo głębiej. Pamiętam na tym forum wątki urażonych matek, które oczekiwały, że ich matka lub teściowa coś tam zrobią, a one tego nie robią. Od zajmowania się dzieckiem, przez przepisania domu/mieszkania/ziemi, kupna samochodu i diabli wiedzą czego. Wszystko pozostawione w opcji "powinna się domyślić". Może synowa też uważa, że teściowa powinna się czegoś domyślić. Może czuje się obrażona, że np. czegoś tam nie dostali od teściów, a jej zdaniem powinni. Nie wiem, to czysta hipoteza. Za to mówienie o teściowej i matce swego męża per "stara kur***a" nie świadczy o synowej zbyt pozytywnie.
            • verdana Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 20:26
              Ale co innego powiedzieć coś z troska, bo się boisz o czyjeś zdrowie, a co innego wytykać, że sie nie jest dobrą matką. Można wiele rzeczy mówić nawet bez pytania, ale nigdy nie należy troszczyć się, czy na pewno matka będzie karmić piersią - bo to nie ma nic wspólnego z troską o nią.
              Przy czym zupełnie sie z Tobą zgadzam, że takich parę uwag nie może spowodować aż takiej reakcji. Na pewno nie o to chodzi, albo to jest tylko wierzchołek góry lodowej.
              --
              • edw-ina Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 20:31
                Ale Verdana - my nie wiemy jak to było powiedziane, w jakim kontekście, jak wyglądała cała sytuacja. Może było powiedziane z troską, a może nie. Otrzymałyśmy od autorki pewną informację, że to powiedziała, ale bez szczegółów. Zresztą ja na przykład odebrałam to właśnie jako troskę, a nie przytyk. Poza tym jeśli synowej zależało na figurze, to akurat karmienie piersią jest najlepszym znanym mi sposobem zrzucenia wagi po ciąży.
                • moni_kaw Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 20:36
                  > od autorki pewną informację, że to powiedziała, ale bez szczegółów. Zresztą ja
                  > na przykład odebrałam to właśnie jako troskę, a nie przytyk.
                  mówienie komuś że ważniejsze jest karmienie piersią niż figura jest przytykiem! i to okropnym - sugerującym, że matka myśli i uważa inaczej, że mama zakłada że jej figura jest ważniejsza od zdrowia jej dziecka; poza tym są sytuację kiedy milczenie naprawdę jest złotem i w pewnym wieku należy te wiedzę przyswoić do stosowania!
                  • verdana Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 20:47
                    Ja też tak to odebrałam. Podobnie jak stwierdzenie, ze "oczywiście, jak każda młoda matka popełniała błędy". Zgadzam się, każda matka popełnia błędy, ale w równym stopniu błędy popełniają i babcie. I "ta druga babcia" jak widać, popełnia wyłącznie błędy.
                    --
                    • edw-ina Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 21:04
                      A moim zdaniem skupienie się na jednej, nawet niezbyt mądrej wypowiedzi jest błędem. Poza tym - w podobnym tonie mówiła do mnie ukochana ciotka i jakoś nie czułam się przez to źle. Powtarzała też regularnie, że z całą pewnością wrócę do swojej figury, ale teraz naprawdę nie powinnam się na niej skupiać. Wychowała troje fajnych dzieci i nie widziałam powodu, by jej nie ufać.
                      Myślę, że wiele kobiet czuje się niepewnie przy swoich teściowych. Nie potrafią z nimi rozmawiać, a piętrzące się niedomówienia doprowadzają do ogromnych konfliktów. Te same słowa powiedziane przez osobę, którą naprawdę lubimy odbierzemy inaczej niż powiedziane przez kogoś, z kim nasze relacje są trudne. Regularnie zwracam się do moich przyjaciół per "cholero jedna", ale się lubimy, więc jest to traktowane jako żartobliwy przytyk o coś tam, takie pogrożenie paluszkiem. To samo w ustach osoby, z którą ma się złe relacje może być powodem do zerwania znajomości i odebrane jako wyzwisko, a nie wyraz swego rodzaju troski.
                      Gdyby teściowa i synowa miały dobre relacje, to z wyrażenia, że "teraz nie czas dbać o figurę" synowa zrozumiałaby być może, że przecież masz tak dobrą figurę, że w tej chwili naprawdę nie musisz się nią przejmować.

                      Dlatego powtórzę się - problem jest głębiej i nie ma co rozkminiać co autorka miała na myśli mówiąc, by jej synowa jadła.
                      • verdana Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 21:18
                        Jest przepaść miedzy ukochaną ciocią, a teściową, która wychodzi z założenia, ze młoda matka popełnia błędy i trzeba ją korygować. Przy czym Twoja ciocia Cię pocieszała, zę i tak wrócisz do swojej figury, a więc troszczyła sie też o Ciebie. Przytoczona wypowiedź, jeśli brzmiała tak jak brzmiała jest jednoznaczną wymówką, zę nie matka sie liczy, ale dziecko. Tego żadna synowa, jeśli nie jest święta, nie zniesie.
                        Każda teściowa powinna pamiętać dokładnie o tym, co napisałaś. Że nie jest najukochańsza osobą dla synowej, a gdy ta ma dziecko, na pewno rady własnej matki będą dla niej ważniejsze. I że musi jak ognia wystrzegać się krytyki, a jeśli juz cos chlapnie - to powinna przeprosić. Jesli dziecku nie dzieje się krzywda, to doskonale zrobi siedząc cicho, albo pouczając syna, ze ma dziecka nie nosić, albo inaczej przewijać. Chyba, ze syn dzieckiem sie nie zajmuje...
                        A w tym wypadku jednoznaczne było,że figura nie jest ważna, ważne jest, ze dziecko nie będzie karmione piersią. Przeczytaj uważnie pierwszy post. Bo dla mnie brak refleksji nad tą uwagą i satysfakcja , ze "ja zawsze miałam rację" może byc w tej sprawie kluczowa.
                        --
                        • igge Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 15.03.14, 14:37
                          mnie tam nawet rady mojej rodzonej matki denerwowały, mnie nawet denerwowało że moje niemowle ssie z zapalem butelkę z rąk babci, którą to butelkę wlasnoręcznie babci do ręki wręczyłam wychodząc z mężem na randkę. Wkurzało mnie na maksa wyrywanie mi z rąk dziecka i wymuszanie wykąpania syna. Chciałam noworodkiem zajmować się sama lub z mężem. Rola matki dla mnie i rola babci dla mojej teściowej okazały się dwiema superangażującymi rolami, z którymi obie radziłyśmy sobie niby świetnie a jednak nadmiarowo chcąc dla siebie zagarnąć czas z niemowlakiem i budować każda swoją więź ja matczyną ona babciną. Były stresy, były spięcia, teściowa podejrzewała mnie, że na pomoście nad jeziorem potknę się i miesięczniaka wrzucę do jeziora. Dla mnie było to nie do pomyslenia jak ona może mnie o taką skrajną nieodpowiedzialność podejrzewać - tonąc trzymałabym syna na powierzchni. Do narodzin pierworodnego układy z teściami wzorowe, po narodzinach babcia nagle zaczęła się we wszystko wtrącać i wszędzie jej było koło nas pełno, przytłaczała mnie. Zdecydowanie nie ufała nam jako rodzicom swojego wnuka, nie przychodziło jej do głowy,że doskonale sobie bez niej radzimy i nie potrzebujemy pomocy w opiece. Tutaj są dwie kobiety starsza i młodsza kochające dwóch tych samych facetów starszego i malucha i obie we wrażliwej nowej sytuacji/roli życiowej. I są dwaj faceci mały i duży kochający (młodszy potencjalnie) te właśnie kobiety. Wydaje, a jej teściowa zrobić to samo przestając "knuć" ze swoim dorosłym synem i jemu zakazując powtarzania pretensji małżonki.
                          Babcia powinna wiedzieć, że jest na drugim miejscu, że syn ma swoje zobowiązania jako mąż i ojciec. Kiziak, ja myślę, że Twoja synowa jest jeszcze nadal niepewna w roli matki i trudno jej być asertywną w stosunku do Ciebie, woli zerwać kontakty. Twoja synowa też jest chyba w jakiś sposób możliwe, że podświadomie "zazdrosna" o miłość syna do Ciebie, chce być na pewno tą najważniejszą i jedyną kobietą nr 1 dla Twojego syna (i wnuka?). Pozwól jej na poczucie się bezpieczną i tą najkochańszą. I tak obiektywna rzeczywistoć jest taka, że obie i ona i Ty jesteście najbliższymi kobietami tego faceta i jego syna. Wam obu jest trudno włączyc racjonalność a wyłączyć emocje. A Twój syn, Kiziak< tego nie ułatwia a bardzo utrudnia, sama musisz chyba mu przypomnieć o obowiązku lojalności wobec żony i nie rozgłaszania ich prywatnych rozmów i opinii (np na Twój temat :))
                  • kiziak12 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 01:14
                    No tak. Powiedzenie synowej, że karmienie piersią jest ważniejsze niż figura jest strasznym przestępstwem, no obrazą na śmierć, za to nazwanie mnie obelżywie jest po prostu ot takim nic nie znaczącym sobie powiedzonkiem, no bo nerwy, no bo coś tam,coś tam - czepiam się.A swoją droga karmienie piersią dziecka jest ważniejsze od figury.
                    • attiya Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 10:36
                      nie ważne co myślisz, ważne co mówisz - dlatego moja mama zawsze mówiła, żebym 10 razy pomyślała, zanim coś powiem
                      i jedno i drugie jest ważne, bo chodzi tu o dobro dwóch osób, dziecko jest ważne i jego potrzeby ale matka dziecka też jest ważna

                      --
                      Ale ksiądz powiedział: "Ula, takie jest życie. Do budowy hospicjum wrócimy, teraz mamy przed sobą budowę Chrystusa Króla".
                    • danaide Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 11:09
                      A swoją droga karmienie piersią dziecka jest w
                      > ażniejsze od figury.

                      Zacznijmy od tego, że karmienie piersią i figura się nie wykluczają - no, może piersi trochę szkoda=( Zdaje się, że karmienie pomaga zrzucić zbędne kilogramy po ciąży, a jedzenie celem zapewnienia laktacji chyba nie oznacza żarcia czego popadnie?

                      Sama straciłam pokarm. Stres na pewno. Plus niejedzenie w stresie. Ale podejrzewam, że między niejedzeniem a żarciem jest sporo miejsca na normalny posiłek.

                      --
                      (...) one can't help wondering how far civilisation would have evolved if it had been entirely dependent on the popular will. - Kenneth Clark
                    • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 15:08
                      kiziak12 napisał(a):
                      "Powiedzenie synowej, że karmienie piersią jest ważniejsze niż figura je
                      > st strasznym przestępstwem, no obrazą na śmierć"
                      Na smierc sie nie obazila, po prostu Cie izoluje od siebie. Jak widzisz wiekszosc by tak postapila ... lacznie z Toba. Jakbys miala taka jak Ty sama co Ci by tak gderala za uszami i dawala kiepskie rady, to pierwsza bys ja kijem pogonila.

                      "za to nazwanie mnie obelżywie"
                      Nie nazwala Cie bezposredni. Co oczywiscie nie zmienia faktu, ze to bylo nie ok z jej strony. Na Twoim miejscu natomiast bardziej bym sie w tej chwili zastanowila dlaczego syn Ci to powtorzyl. Jaki cel mial w powtarzaniu obelg. Bardzo dziwne zachowanie.

                      "A swoją droga karmienie piersią dziecka jest w
                      > ażniejsze od figury. "
                      Nie odpuscisz, nic do Ciebie nie dociera. Dziesiatki glosow dostalas z inforamcja, ze Twoje rady sa do bani, ale Ty swoje. Synowa te z to dziwi.
                      Nie wroze niestety dobrego rozwiazania waszych problemow(zakladajac, ze nie jestes trollem0. Jak Ty sie nie zmienisz to bedziesz miala klopot.
                      • yoma Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 15:26
                        > (zakladajac, ze nie jes
                        > tes trollem0.

                        A był tu jakiś czas temu bardzo podobny wątek, tylko dziecko zdaje się starsze. Też synowa się odcinała, też teściowa, będąc odcięta, wiedziała wszystko, co się w chałupie dzieje, włącznie z dziecka zapaleniem skóry, też dziękowała za rady tylko tym, którzy jej przyklaskiwali...
                        --
                        Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
                    • oksytocyna1 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 23:52
                      Dla jednych jest, dla innych nie. To nie jest prawda obiektywna i objawiona. Żeby było jasne - dla mnie jest. Natomiast Twoja synowa nie straciła pokarmu, bo się odchudzała. To nie ma znaczenia, chyba żeby głodowała miesiącami, była na granicy przeżycia, wychudzona, 20 kg za mało itp (śmiem wątpić). Już prędzej jej zaszkodziło Twoje krakanie (nerwy). A najbardziej - nie ma winnych, czasem kobiety mają problem z karmieniem piersią, mimo że stają na rzęsach. I obwinianie ich o to, że straciły pokarm przez swój egoizm jest nieludzkie i nieprawdziwe. Przykład? Ja mam go b. dużo, a b. uważam co jem (chociaż chudzielcem nie jestem). Po prostu moje dziecko dużo je, więc jest popyt, a więc jest podaż. A tak w ogóle, to weź pod uwagę, że kiedyś (tysiące lat temu) było różnie z jedzeniem, a jednak gatunek ludzki przetrwał. A co do noszenia dziecka - moja córka waży już z ubrankiem 10 kg i ją jeszcze czasem noszę, bo obie lubimy i podoba mi się nurt rodzicielstwa bliskości. Nic mi się nie stało z żadną częścią ciała. Kiedyś nosiłam dużo więcej, bo tak wymagała i nie przyzwyczaiła się, to jest bzdurny pogląd. Gdy nauczyła się chodzić to jej chęć bycia noszoną drastycznie spadła. Polecam książkę "W głębi kontinuum".
                      Ale taką kraczącą osobę też bym izolowała, nie znoszę tego.
              • alpepe Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 09:58
                No, ale tu to sobie dopowiedziałaś tak samo, jak synowa wyzywająca teściową od kurew. Tak, dziecko jest najważniejsze, ale tok myślenia synowej i tu też twój wskazuje na niechęć do synowej. A zresztą, nawet gdyby teściowa powiedziała, że synowa jest złą matką, to co? Czy to powód, by izolować wnuka od dziadków? Ja teściowej długo nie mogłam ścierpieć, teraz mi łatwiej, bo mieszkam 600 km od niej, ale dzieci mają prawo do babci i jak długo ta babcia jest w porządku wobec dzieci nie powinno się robić wojny wnukami. A co do urażonych pannic, to nie było stricte do ciebie. Bywam na tym forum od kilku lat i fakt, chyba zdrowy nie zrozumie chorego, bo na tym forum ciężko o wypowiedzi kobiet, które sobie poradziły i znajdują się w równowadze, przeważają rozhisteryzowane pannice, które kiedyś obmacywacz chwycił za pierś i teraz na samą myśl o dotyku wrzeszczą, że gwałt. To tak obrazowo, bo nie chcę pokazywać palcem, które tu nadreagowują, bo kiedyś ktoś je skrzywdził (nie poddaję zresztą tej krzywdy w wątpliwość).
                --
                Tak walczę ze złem
                A zło rośnie we mnie z każdym dniem
          • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 21:11
            " Ja jestem synową, dobrą synową nigdy chyba nie byłam, ale to, co tu wypisuje po
            > łowa forumowiczek to po prostu nieustająca projekcja urażonych pannic. "

            Na 1000% nie jestes synowa, ktora tesciowa traktuje/owala jak opisujesz. Raczej stawiam, ze jestes owa tesciowa. Tylko Ci sie troche zyciowe role w realu i wirtualu pokrecily.
          • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 21:13
            alpepe napisała:

            " Naprawdę trzeba się absolutnie o wszystko obrażać i wszędzie widzi
            > eć złą wolę? Nie można mieć nieco dystansu i tolerancji dla teściowej i to teśc
            > iowej, która wykazuje dobrą wolę?"

            A czemuz to Ty nie widzisz dobrej woli u swojej tesciowej? Wez kobito nie plec wiecej.
            • alpepe Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 10:13
              Jeśli uważasz, że zapraszanie syna z córkami na wigilię z pominięciem synowym jest dobrą wolą teściowej, to nie mam pytań, zresztą twoja napastliwość widoczna w poprzednim poście świadczy o tym, że ty ani dobrą teściową ani dobrą synową nigdy nie byłaś ani nie będziesz.
              --
              Tak walczę ze złem
              A zło rośnie we mnie z każdym dniem
              • milamala Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 15:18
                alpepe napisała:
                " świadczy o tym, że ty ani dobrą teściową ani dobrą synową
                > nigdy nie byłaś ani nie będziesz."
                Zreszta smieszne jest, ze osoba , ktora wzbudzila taka nienawisc tesciowej, ze ta nie chce jej zapraszac, a zaprasza tylko syna i dzieci ma cos do powiedzania na temat tego czy ktos jest dobra synowa czy tesciowa.
                Mnie tam tesciowa zawsze zaprasza i ja ja. Ty kobieto lepiej popraw najpierw swoje pokrecone relacje a dopiero wpadaj na forum z radami.
      • kiziak12 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 20:12
        kol3 właśnie nic takiego strasznego nie zaszło, co by upoważniało moją synową do takiego zachowania w stosunku do nas.Syn oczywiście do mnie dzwoni ale w tajemnicy przed nią.Nawet go nie pytam jak żyją, bo i po co.W zasadzie pytam tylko o zdrowie wnuczka. Oczywiście,że duzo pominęłąm jak przez te lata układały się nasze stosunki bo ciężko jest to opisać w kilku zdaniach.Opisałam w zasadzie tylko to, o co moim zdaniem synowa może mieć do mnie pretensje. Być może tych pretensji jest więcej ale jak tu się dogadać gdy ktoś nie chce?
          • kiziak12 Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 21:14
            werdana myślę, że syn bardzo się tym przejmuje tylko nie jest typem awanturnika i człowiekiem raczej spokojnym i nie chce się kłócić. Bo wyegzekwowanie czegokolwiek od mojej synowej oznacza walkę na noże.Same tu pisałyście,że ja w tym układzie nie jestem najważniejsza, ze czas się odsunąć więc cały czas to robię. Chciałabym tylko mieć bezpośredni kontakt ze swoim wnuczkiem bez nadzoru.
            • verdana Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 12.03.14, 21:22
              Wiesz, "nie jest typem awanturnika", to trochę niedorzeczne tłumaczenie dla faceta, który olewa fakt, ze robi własnej matce krzywdę. I może Ty nie jesteś najważniejsza , mimo to dla syna powinnaś być ważna. A nie jesteś, poświęcił Cię dla świętego spokoju.
              I nie rozumiem, dlaczego nie martwisz się przede wszystkim o syna i wnuka, którzy mają za żonę i matkę osobę agresywną i niezrównoważoną? Bo w tym układzie to wydaje sie o wiele ważniejsze, niz Twoje stosunki z synową.
              --
            • pade Re: Czy jestem złą teściową i babcią? 13.03.14, 10:30
              Zgadzam się z Verdaną. Twój syn zamiata problem pod dywan. Skądś ma taki wzorzec.
              Co to znaczy, że nie chce się kłócić? To obecna sytuacja jest lepsza? Babcia cierpi, wnuczek nie ma kontaktu z babcią, syn dzwoni do matki w tajemnicy...
              Nie trzeba się obawiać kłótni, czasem trzeba oczyścić atmosferę. I w Waszym układzie to syn jest osobą, która powinna o to zadbać. Gdyby matka synowej była odcięta od wnuczka przez Twojego syna, sądzisz, że synowa by nie zareagowała?
              Chyba powinnaś sobie uświadomić, że nie nauczyłaś syna wyrażania własnego zdania, asertywności po prostu. Albo syn uważa, tak, jak jego zona, że lepiej trzymać Cię z daleka od wnuczka, ale nie ma odwagi powiedzieć Ci tego wprost.
              Tak czy siak, to on ma problem.
              --
              „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.