cisow.i.anka
14.03.14, 20:05
Proszę wypowiedzcie się w takiej kwestii do której na razie brakuje mi dystansu i obiektywnego spojrzenia. Od 2 lat spotykam się z osobą która jest niepełnosprawna. M. jest wspaniałym człowiekiem wartościowym pełnym optymizmu i pogody ducha. Niestety nie został zaakceptowany przez mojego 13 syna który oprócz tego że nie akceptuje go jako mojego przyszłego męża to jeszcze nie do udźwignięcia jest dla niego widoczna niepełnosprawność M. co powiedzą koledzy itp. Każde nasze spotkanie to długie negocjacje okupione wrzaskami mojego syna i często płaczem. Moja matka która z nami mieszka jest bardzo toksyczną osobą ale tego wątku na razie nie będę rozwijać wchodzi wtedy z moim dzieckiem w koalicję i wypowiada wiele toksycznych poglądów na temat M. jest oceniająca ingerująca i zupełnie bezrefleksyjna. Zmęczona jestem tym ciągłym udowadnianiem kto decyduje, że mam prawo do własnych wyborów że ten wybór nie krzywdzi żadnej ze stron a jest dla mnie źródłem wsparcia i miłości. Podkreślam ciągle że dziecko jest dzieckiem i jego rola w moim życiu jest inna ale żadnego przełomu. nie mam sił na dalszą próbę sił z moim dzieckiem a czas też nie będzie tu dobrym doradcą znamy się już długo muszę podjąć wreszcie jakąś konstruktywną decyzję bo dłużej tak się nie da...