karolinaoliwia89
17.03.14, 17:23
Mieszkam z moim partnerem i naszymi dziecmi z poprzednich zwiazkow.
Jemu zostaly przyznane prawa do opieki nad ich synkiem poniewaz jego byla zona to alkoholiczka
(potwierdzone opinia lekarzy, badaniami, byla na odwyku, miala wszywki).
Partner opowiadal mi ze wytrzymal z nią 10lat, poniewaz ją kochal i chcial zeby dziecko mialo pelną rodzinę, nie kazal jej pracowac, dawal jej na fryzjerke, ubrania, zawsze byla zadbana.
Mieli slub koscielny. Pozniej pod koniec gdy zaczela mocno pic i juz nic nie pomagalo zdradzila go nawet a on jej wybaczyl i mieszkali dalej razem, wozil ją na odwyki, probowal pomoc, ale bez skutku, nie mogl jej pilnowac 24/h poniewaz musial pracowac na rodzine.
Nie wytrzymal i rozstali sie.wyrzucil ją z domu, jej rzeczy zawiozl do jej matki-alkoholiczki.
Jego synek poczatkowo mowil mi bardzo wiele o swojej mamie (jednak nie mowil zadnych jej zalet lecz tylko opowiadal fragmenty z ich życia gdy bylo źle typu " mama mnie zostawiala samego w domu i chodzila pijana " albo :" mama leżala pod domem na trawie pijana a tato wzywal na nia policje" albo mowil " a wiesz cos ci powiem: jak mama byla pijana to sie jej balem, ale jak nie pila to nawet patrzyla jak gram na playstation, grala czasem ze mną":)
PO kilku miesiacach mieszkania razem jego synek sam stwierdzil ze chce mowic do mnie mamo, poniewaz ta biologiczna go nie odwiedza (jedynie jak sobie przypomni o nim to wypisuje smsy typu " prosze daj synka do telefonu "-i wtedy robi dziecku przez tel nadzieje na to ze niby przyjdzie i obiecuje ze go odwiedzi a nigdy nie odwiedzi".)
powiedzial ze nie chce mowic do mnie po imieniu, bo wszscycy koledzy mowia do mam "mamo" a nie po imieniu, chlopiec przytula sie do mnie, odrabiamy razem lekcje, prowadze go do szkoly, bawimy sie, patrze jak on gra w gry, spacerujemy, czasem mu cos czytam.
Raz chlopiec poszedl po namowach do swojej biolog matki do domu (rodzina alkoholikow gdzie ich dzien zaczyna sie od picia) i po powrocie opowiadał o jakiejs rozmowie jego biolog matki i jakiegos faceta ze sprzedali cos kradzionego gdzies i ze maja na picie.
pozniej chlopiec opowiadal historyjki jak to nasluchal sie jak ukrasc np. aparat cyfrowy ze sklepu ...wiec stwierdzilismy ze wizyty w domu jego biolog.matki nie mają sensu, bo nie maja nawet celu edukacyjnego, matka sie z dzieckiem nie bawi, nie zajmuje.
To nie chodzi o pieniadze, ale o to ze ona przyprowadzila wtedy dziecko calkowicie przesmierdniete papierosami (dziecko ma astme i nie moze byc w takich pomieszczeniach)
dziecko mialo namieszane w glowie i uruchomily sie mu wspomnienia pt." co bylo kiedys".
Wiec moja "tesciowa" zaprosila pewnego dnia do siebie tą byla synową i nagadala jej
"nie wypisuj smsow i nie pros o spacery we trojke lub o zabieranie dziecka do siebie na meliny, dziecko jesli chcesz widywac to tylko tak jak sąd przyznal czyli niedziela od 10-15-16stej w domu diecka w pokoiku jego i juz." Dziecko bylo przy tej rozmowie by widzial ze mama sama nie chce go odwiedzac, by sobie nie robil nadziei zbednych ze jednak go odwiedzi
"tesciowa" jest bardzo za mną, jest pelna podziwu zreszta jak cala reszta rodziny ze ja moge tak dobrze traktowac nieswoje dziecko, ze staram sie, kupuje malemu, dobieram mu ubranka, staram sie by ladnie wygladal, by mial lekcje zrobione, by chodzil na zajecia dodatkowe, by nie gral caly dzien przy kompie.Cala rodzina partnera chwali mnie i zyczyli mi nawet łamiąc sie oplatkiem w Wigilie "byscie byli na zawsze razem"...
Noi w czym jest problem?? Skoro wszystko niby jest ok???
PROBLEMEM jest m.in. to ze;
1) Oni mieli slub koscielny, a my nie mamy zadnego...
To ja musialam namowic partnera na slub w usc,
Powiedzialam jemu ze zycie na kocia lape mi nie pasuje, ze jesli chce byc rzeczywiscie ze mna na zawsze jak twierdzzi to czemu z nia mogl miec slub a ze mna nie?!
wiec sie zgodzil po dluugiej rozmowie.Jego rodzice oczywiscie sie ucieszyli.
To chodzi gl o moj komfort psychiczny o to ze poczuje sie wyjatkowa i jedyna , ze skoro chce ze mna slubu to do niej nie wroci, to chce zyc ze mna:) i wiele innych arrgumentow mam ale nie o tym chyba temat.
2) kolejny problem to to ze caly czas mam wrazenie ze on chce bym byla taka jak ona...
Np mowi do mnie zebym sobie zrobila pasemka blond (a ja mam ciemny brąz jednolity)
i ze wg niego lepsze sa wlosy krotsze niz dlugie (ja mam dlugie a ona miala kerotkie)
Mowi tez czesto ze niby dla zdrowia powinnam schudnac (ważę 86kg a mam 167cm, a jego byla zona wazyla 54kg przy 158cm)
Nie mowil mi tego obrazliwie... ale czesto mowi ze niby dla zdrowia by nie miec zaawalu cholesterolu itp.
Pozniej ogladalam ich zdjecia na kompie (juz je usunal ze mną).Czulam sie od niej gorsza brzydsze wlosy, grubsza duzo...:(...
Caly czas sie zastanawiam tez co on w niej widzial, skoro:
nie odrabiala z dzieckiem lekcji, nie umiala ani dwoch zdan w j.ang czy niemieckiem nawet nie umiala sie przedstawic, nie umiala bawic sie z dzieckiem, wiem tez ze nigdy nigdy nie czytala dziecku bajki-ksiiązeczki, chodzila tylko z dzieckiem do kolezanek , pozniej pila, balowala,
w sexie z tego co mi mowil to rewelacji nie bylo.
A jednak mimo tych wszystkich wad i nic nie dawania od siebie on z nia byl 10lat!
Mowil mi ze on lubi i woli tyakie jakby gorsze, biedniejsze kobiety, moze sie poczuc ze im pomaga, ze im kupuje, czuje sie wtedy wazny, mowil ze taka nie ma tez mega duzych wymagan nie wy,maga wakacji w egipcie itp., bedzie cieszyla sie z wypadu nad jeziorko i z grilla na dzialce...
a jak wyglada nasze zycie??
On chodzi do pracy, pracuje duzo bo po 11-12godzin od poniedz do piatku, czasem w soboty jak ma super platna prace to tez pojdzie na kilka godzin.
Ja siedze na codzien z dziecmi w domu, przykladam sie do pracy w domu
(nie siedze napewno przed tv i nie ogladam wszystkich seriali, lecz o 7dmej wstaje zaprowadzam małego do szkoly, wracam, po drodze czasem zakupy -cos na obiad, pozniej sprzatam, ogarniam pokoje, gotuje, wieszam prania na strychu, prasuje, lubie miec wszystko idealnie poukladane, dopiero gdy wszystko zrobie zaprosze kolezanke taka z dzieckiem )
albo gdy partner juz wroci to moge gdzies wyjsc sama na miasto np. do galerii.
On chetnie zostanie z dziecmi nawet gdy jest po pracy zmeczony.
Zawsze mi pomoze ; odwiezie do lekarza, zawiezie dzieci na zajecia dodatkowe, pojdzie na zakupy, w weekendy jedziemy na wycieczke czesto jezioro, lasy, gory, zakupy, sala zabaw, basen, czas w domu jak spedzamy to np. film, wino, jakis drink,
On nie chodzi z kolegami po knajpach, nie szweda sie nigdzie, tylko praca dom i rodzina.
Do dzieci idealnie sie nadaje i ma mega cierpliwosc...
Ja jednak mimo wszystko boje sie ze jego byla zona np. wyjdzie z alkoholizmu i bedzie prosila go by do niej wrocil, ze bedzie prosila o spotkania we trojke a wtedy bedzie mu opowiadala jak bardzo zaluje i ze chce to naprawic...
ale czy to mozliwe ??? skoro jest juz ze mna i mieszkamy razem?
hmmm
Cala rodzina zeznawala w sadzie przeciez przeciwko niej, a ona by wrocila i co dalej? hmmm
Kolejnym moim zmartwieniem jest to ze jestem w trakcie rozwodu z moim poprzednim męzem ktory ma juz nowa partnerke i nowe dziecko...
Rozwod bez orzekania o winie, ja zlozylam pozew niestety w miescie gdzie jestem zameldowana ja a powinnam zlozyc w miescie gdzie zameldowany jest moj byly mąz i tam gdzie wczesniej mieszkalismy razem w trakcie malzenstwa....
Poszlam do sądu 6marca 2014r i byly maz sie stawil tez, nie bylo adwokatow ani swiadkow. tylko my sami, roz[rawa trwala tylko 15minut.
powiedzielismy zgodnie ze byly mąz placil alimenty i placić bedzie, jemu ta kwota pasuje i mi tez, ze kazdy z nas ma nowy zwiazek nowe zycie i ze chcemy rozwodu,
sedzina nas wysl;uchala i powiedziala na koncu jako wyrok:
"chetnie bym udzielila tego rozwodu ale niestety nie moge bo pani źle zlozyla ten pozew,
powinna pani zlozyc w wroclawiu a nie w walbrzychu, to nie wazne ze mieszka pani w walbrzychu i tu ma zaledowanie,