Rodzina doi mnie z pieniedzy

22.04.14, 20:31
Trudna sprawa. Rodzina jest najwazniejsza ale widac nie u mnie.
Mieszkam za granica, wynioslem sie bo nie widzialem dla siebie przyszlosci w Polsce.
Problem jaki mam to z rodzina ktora wiecznie chce ode mnie pieniedzy. Maja mnie za wyrodka, ktory wylamal sie z utartych schematow, tzn szpanowania przed sasiadami dorobkiem, narobienia dzieci.
Drugie swieta spedzilem sam na emigracji, ku oburzeniu rodziny.
Wczesniejsze przyjazdy na swieta i urlopy, to narzekania od samego przyjazdu, czemu nie przyjechalem wystawnym autem, czemu bez zony bo ten, tamten, owamten dom wybudowal, zone ma, dzieci, a ja stary kawaler. Przy stole swiatecznym nastroj pryska po godzinie, jak gadka schodzi na plotki, kto jaki ma samochod, dom, kto z kim w ciazy, i zaczynaja sie tyrady, ze ze mna cos nie tak, ze ja po 30tce, stary kawaler, ze dziewczyny sobie nie umiem znalezc, ze marnotrawie pieniadze zamiast rodzinie pomoc.
Wyjechalem troche lat temu za granice, udalo mi sie znalezc lepsza prace, zarobic na realizacje marzen, czyli podrozowanie po swiecie, odwiedzilem wiele krajow, super wspominam wycieczki po Peru i Boliwi, do Izraela, po Indochinach - Tajlandia, Laos, Kambodza, Wietnam, Egipt, Turcja, i wiele krajow europejskich. Do tego postanowilem zainwestowac w siebie, i zaczelem robic za granica szkole IT, co troche kosztuje. Moja rodzinka nic z tego nie rozumie, kazdy wyjazd to krytyka "na co ci to bylo? nie zarobiles na wyjezdzie, tylko jeszcze pienaidze wydales, ten pojechal do Niemiec szparagi zbierac, pieniadze przywiozl, ty tylko wydales". Ciagle dolowanie mnie "przecierz ty sie do tego nie nadajesz! nie uda sie! dom buduj!!!". Nic ci ludzie nie rozumieja ze nie sama praca czlowiek zyje, i na urlopie moze wypoczac, doladowac sie, zwiedzic muzea, zobaczyc dziela sztuki, zabytki. Pieniedzy na to poszlo ale zarobione przeze mnie. Pewna dziewczyne mam, o czym rodzinka nie wie, bo by jej nie zaakceptowala tylko ze nie jest Polka. Mamy w planach zwiazek na stale
Tymczasem w mojej rodzince od zawsze ja bylem inny, siedzialem w ksiazkach, nie bumelowalem, uczylem sie jezykow. Moja siostra oczko w w glowie rodzicow, nie uczyla sie, lazila po imprezach, wracala nad ranem, wylegiwala sie na kanapie z pilotem w reku, przerzucajac kanaly z jednej telenoweli na druga. Ja sie klocilem z nia o telewizor, bo chcialem ogladac zagraniczne programy aby jezykow sie uczyc, matka sie darla na mnie ze im przeszkadzam ogladac "Mode na sukces" czy inny serial. Ostatecznie zarobilem na wlasny telewizor, w drugim pokoju, podlaczylem kablowke, zeby sluchac obcy jezyk, ale byly kpiny "na co ci to? a za prad do twojego telewizora to kto placi?". Nauczylem sie, wyjechalem, jakos sie ulozylo. Rodzinke to w oczy kole. zaczelem zarabiac i to nawet sporo jak na polskie warunki. Rodzina zaczela pasozytowac.
Brat, bumelant, szkola to wagary, troja to najlepsza ocena, piwko, papierosy, zrobil dziecko jednej pannie i nic nie poczuwa sie do obowiazkow, wiecznie bezrobotny i narzekajacy, ja juz zza granicy, kiedy brat na bezrobociu jak ja mu kase zza granicy przysylalem zrobil kolejne dziecko. Rodzice wsiedli na mnie ze ja mam mu pomoc. Siostra z lazenia po dyskotekach tak samo "wpadla", szybki slub z chlopakiem bez zawodu i wyksztalcenia, co dzisiaj robi za kierowce dostawce w hurtowni, a ona w supermarkecie. Wziela lodowke i pralke na raty, a ja od rodzicow uslyszalem przykaz ze mam jej pomoc finansowo, bo jej ciezko. Ja musialem to splacic, pozyczke z Providenta tez ja
Swieta byly robione za moje pieniadze, oczywiscie siostra i brat przychodzili ze swoimi dziecmi, jedli, brali w sloiki co matka nakladla i krytykowali mnie, ze sie nie ozenilem, ze sie nic nie dorobilem, czemu nie zajezdzam wystawna fura. Przychodza ciotki, wujki, rodzenstwo cioteczne nazrec sie i nachlac na krzywy ryj, i te same gadki, ze ja stary kawaler, ze mlodsi ode mnie sie ozenili i maja dzieci, ze przepuszczam pieniadze na wojaze, ze dom mam budowac. Wszystko sie sprowadza do stanu posiadania wystawnego auta, domu, pojscia do kosciola odpicowanym, z zona, obwieszona zlotem, zeby sasiedzi zazdroscili. Ja takich rzeczy nie pozadam.
W ub roku we wrzesniu uslyszalem od rodzicow przykaz ze siostrzencom i bratankom wyprawki do szkoly mam zrobic, nalezy sie, akurat musialem za kolejny rok na swojej uczelni zaplacic w tym samym czasie, oczywiscie moje wydatki to marnowanie pieniedzy, ale na nieswoje dzieci ja mam placic wg rodzinki. Poslalem pieniadze ale obiecalem rodzicom ze na swieta juz wiecej nie przyjade, oczywiscie oburzenie, gadki ze wyhodowali sobie weza, wyrodnego syna. Nie pojechalem na Boze Narodzenie, i teraz na Wielkanoc. Naobrywalo mi sie od rodzicow.
Zawsze kiedy bylem to tylko jako sponsor, a to dzieciom brata i siostry musialem cos kupowac, z konsolami gier wlacznie, brat musi miec najnowszy smartfon, zawsze nacisk rodzicow na te sponsorowanie i wieczna krytyka mnie, ze wydalem pieniadze na moja szkole albo wycieczke zamiast na pomoc rodzinie.
Nie wyrabiam tego psychicznie. Jestem od ilus lat sponsorem, daje kase i slysze krytyke, ciagle pytania gdzie zona, do niczego nie doszles, ten i tamten dom wybudowal, i jaki to samochodem przyjechal, tamta jakiego meza przywiozla. Pozyczylem bratu ciotecznemu pieniadze na dzialanosc, wrobil sie w Amwey, pukalem sie w czolo jak to slyszalem, ale pozyczylem pod naciskiem rodziny, nie udalo sie im, jak slysze ze sie powinienem wstydzic prosic o zwrot pozyczki od biednych ludzi. Pozyczka na wieczne nieoddanie, i to nie pierwsza w rodzinie.
Wieczne daj i daj, ciagle za malo, w ostatnich miesiacach odmowilem, mialem tego dosyc, tych spotkan rodzinnych przy swiatecznym stole, gdzie tylko wypominano mi, jaki to ja jestem nieudacznik a po tym probowano wyciagnac ze mnie pieniadze, i to wyciagaly lenie do nauki, pasozyty, gdzie narobili dzieci, jest zawsze na piwo i papierosy ale nie ma na dzieci, a ja na ich dzieci mam dac, bo sie nalezy. Ciagle wypominki, ze co nie masz samochodu za granica? do pracy jezdzisz rowerem, nie stac cie i rozne kpiny, a potem kombinacje jak wyciagnac ze mnie pieniadze. Przyjdzie ciotka z wujkiem na swieta, i tez zaczynaja, a ze sie nie ozeniles, a czas tracisz na szkoly i pieniadze, a ich syn nawet skonczyc wieczorowe liceum dla doroslych mial problem, zaczynal, i rzucal, jedynie co umial to 3 dzieci zrobic, i siedziec na zasilkach z MOPSu, bo to drugi Ferdek Kiepski, bezrobotny z zamilowania
Mialem tego dosyc, odmowilem, teraz wielka obraza na mnie w rodzinie.
Nie wiem ilu ludzi tak ma, ale ciekawi mnie jak to rozwiazali.
Psychicznie tego nie wyrobilem, tego bycia dojna krowa, wiecznej krytyki pod moim adresem, bo jak widze to rodzinka chce abym sie sprowadzil do Polski z calymi oszczednosciami, i tylko rozdawal rodzince, dobry wujek zza granicy.
    • enith Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 20:47
      Też mieszkam za granicą, też mi się powodzi i też pomagam rodzinie. U mnie jednak NIKT i NIGDY nie żądał pieniędzy. Inicjatywa pomocy wychodzi zawsze ode mnie, pomagam w ramach przez siebie ustalonych i nigdy nie miałam poczucia, że jestem wykorzystywana. Opisana przez ciebie sytuacja to patologia i najlepsze, co mogłeś zrobić, już zrobiłeś: odciąłeś się od toksycznej żądnej twoich ciężko zarobionych pieniędzy rodzinki. I tak trzymaj. Jeśli chcesz pomagać, wyznacz sobie granice, których nie przekroczysz, np. jakiś tam procent twoich zarobków może iść na finansowanie rodziny. I dalej ani kroku. Ja jednak, gdybym miała taką chciwą rodzinę jak ty, do tego wiecznie cię krytykującą i obrażającą, nie pomagałabym. Z przyzwoitości. Bo takim ludziom, co to sami palcem nie kiwną, by zarobić, za to chętnie dysponują cudzym majątkiem, nie powinno się pomagać. Walcz więc o swoje, zarabiaj te pieniądze i wydawaj na języki, szkołę, podróże i co tam jeszcze chcesz.
    • 1fioletowa Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 20:55
      Znam takiego co tak ma. Trudniej mu było w pewnym sensie, bo jego chwalili- żeby więcej dawał. Więc i trwało to dłużej, miał iluzję, że go uwielbiają. W końcu powiedzieli mu co myślą, spadły łuski z oczu. Powiedział, że więcej nie da. Nikomu, na nic. Nie da na dom, na cudze dzieci, na wakacje, lekarzy, lodówkę. I nie daje. I żyje. Pasożyty wielce nieszczęśliwe, że się bankomat zbiesił.
      Ty też nie dawaj. Mów, że zbierasz na dom;-) Albo że wpadłeś w długi i spłacasz- nie będziesz miał fochów, a skoro i tak Cię krytykują, to już bez różnicy. Żyj po swojemu. Żyjesz mądrze, sensownie, masz fajne życie. Chciałoby się mieć do tego mądrą i kochającą rodzinę. Ale znasz takich, co mają wszystko?:-)
      • jacek226315 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 03.05.14, 12:01
        1fioletowa napisała:

        > Znam takiego co tak ma. Trudniej mu było w pewnym sensie, bo jego chwalili- żeb
        > y więcej dawał. Więc i trwało to dłużej, miał iluzję, że go uwielbiają. W końcu
        > powiedzieli mu co myślą, spadły łuski z oczu. Powiedział, że więcej nie da. Ni
        > komu, na nic. Nie da na dom, na cudze dzieci, na wakacje, lekarzy, lodówkę. I n
        > ie daje. I żyje. Pasożyty wielce nieszczęśliwe, że się bankomat zbiesił.
        > Ty też nie dawaj. Mów, że zbierasz na dom;-) Albo że wpadłeś w długi i spłacasz
        > - nie będziesz miał fochów, a skoro i tak Cię krytykują, to już bez różnicy. Ży
        > j po swojemu. Żyjesz mądrze, sensownie, masz fajne życie. Chciałoby się mieć do
        > tego mądrą i kochającą rodzinę. Ale znasz takich, co mają wszystko?:-)
        Wlasnie,ze nie tlumacz sie,odetnij forse,jesli nie znaja to powiedz im bajeczke o zlotej rybce.Nie badz glupi,mlodosc szybko przemija a moze byc tak,ze jak sie nie daj Boze noga Ci podwiunie to rodzina napewno(w kazdym razie taka jaka opisujesz) nie pomoze
    • koronka2012 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 21:05
      Nigdy NIE MUSIAŁEŚ im nic dawać. Ty po prostu kupowałeś sobie święty spokój (przynajmniej chwilowo). A tymczasem już dawno trzeba było przyjść po rozum do głowy, sytuacja ciągnie się przecież nie od wczoraj - i przede wszystkim przestać informować rodzinę o swoich poczynaniach.

      Wiesz, że cała twoja rodzina jest z innej bajki - po coś się chwalił podróżami po całym świecie? (chwalił w sensie informował). Po co im informacje o płatnych studiach itd? Dorosły jesteś, to twoja sprawa, nie musisz się mamusi zwierzać z każdego kroku.
      Już dawno trzeba było pogonić pasożytów. Wywalić kawę na ławę, że ważny jesteś dla nich tylko jako bankomat i masz tego dość. Ale ty cały czas zachowujesz się tak, jakbyś chciał sobie zaskarbić ich uczucie, jakieś deficyty z dzieciństwa sobie skompensować?

      Walnij pięścią w stół i skończ z tą pomocą. Dasz tyle i wtedy kiedy sam uznasz za stosowne.
      • enith Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 21:11
        > Wiesz, że cała twoja rodzina jest z innej bajki - po coś się chwalił podróżami
        > po całym świecie? (chwalił w sensie informował). Po co im informacje o płatnych
        > studiach itd? Dorosły jesteś, to twoja sprawa, nie musisz się mamusi zwierzać
        > z każdego kroku.

        Popieram! Nie ma potrzeby zwierzać się z sukcesów finansowych, podróży po świecie czy kosztownej edukacji. Nie ludziom, którzy uznają to za danie im prawa do dysponowania twoimi pieniędzmi. Zachowaj więc szczegóły dla siebie. O pannie nie powiedziałeś, a o Indonezji się wygadałeś. Po co?
        • mozambique Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 21:25
          no jak to po co ?
          przecież czyms trzeba przebić te gadanie o nowych chałupach i dzieciach w rodzinie
          Tajlandia i Andy idealnie zamykają dziób tej prymitywnej rodzinie , nie ?

          boszszsz co za czasy przyszły , ze nawet w najbliżsezj rodzinie , od brata czy siostry nie można liczyć na drobną pomoc finansową
          rzeczywiście te wyprawki szkolne dla dzieci to jakiś majątek kosztują, pewnie ze sto dolarów , a moze nawet sto pięćdziesiąt , no koszmar zupełny , na świeżą 12-latkę w Tajlandii nie starczy czy może na kitesurfing w Wenezueli ?
          nawet ta przysłowiowa lodówka to pewnie ze 250 dolców w sumie kosztowała , no pewnie co najmniej ze 2 semestry na tych wypasionych studiach w plecy pójdą?

          widzę ze obecnie całkowite samolubstwo i pilnowanie wyłącznie własnego tyłka wchodzi w grę w nowoczesnym wykształconym społeczeństwie
          bywały czasy , ze ten któremu się powiodło finansowo czuł się niejako w moralnym obowiązku pomagać jak się da rodzinie i rodzeństwu
          dziś jak widać wszyscy poradzą brata czy siostrę w doope kopnąć , niech bieduje jak głupia bo się nie wyskrobała w odpowiednim momencie

          obrzydliwośc
          • polskakrowa Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 21:33
            Nie?? Świnia jaka, nie chce już za jelenia robić.



            mozambique napisała:
            ......
            • mozambique Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 21:42
              och jak strasznie oni go wysysają, jak potwornie go żyłują, miliony na nich wydaje i te Malezje od ust sobie odejmuje

              pozostaje autorowi życzyc dużo zdrowia i unikniecia jednej z tych okropnych chorób gdzie niezbedny jest pzreszczep nerki lub transfuzja krwi , bo wtedy na 1000% wróci na kolanach do tej okropnej rodzinki

              i wszystkim , które go popierają tez dużo zdrowia życzę
              • triss_merigold6 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 21:59
                Kobieto, ja rozumiem coś kupić np. dzieciom rodzeństwa czy zrobić prezent siostrze/bratu, ale regularnie zasilać wujow, ciotki, kuzynów?! Bez jaj.
                • mozambique Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 22:14
                  nie
                  ale w robieniu prezentów siostrzeńcom czy bratu nie widze absolutnie nic zdrożnego

                  bo o cos takiego jak regularne wspomaganie starych rodziców w miesięcznych wydatkach na dom, remont czy zycie to autorowi nie wolno nawet wspominać bo jeszcze biedaczysko zawału dostanie albo co

                  już widać jak go prawie apopleksja trafila ze on święta sfinansował a ciotki i kuzyni przyszli jak bydło, i nażarli się ! ZA DARMO , W SWIETA !!! i nie zapłacili , i nawet po kiełbasie do domu dostali !! ( to akurat dość powszechny zwyczaj wiejski) no paczcie państwo

                  i widze ze wszyscy mu tu dzielnie sekundują
                  • triss_merigold6 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 22:19
                    Nie jest jedynym dzieckiem swoich rodziców. :/
                    • mozambique Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 22:25
                      ale jedynym który ma lusksus "rozwijania się" i spełnianai swoich marzeń
                      co może siostra to jzu wie niejedna matka zyjaca z marnej pensji lub zasiłku
                      siostra dziecka nei udusi i nie pojdzie do roboty do korporacji ( a może powinna)
                      a brat popija ale starymi rodzicami jak trzeba się zajmą
                      bo gdy tatuś z mamusią kiedyś zaczną do pileuchy robic to autor na Malediwy pojedzie a jednak z siostra z mezem- nierobem i bratem-leniem tymi rodzicami będą mieli obowiązek się zajać
                      i zapewne to zrobią, na pewno zrobi to siostra

                      i to akurat autor tez powinien docenic
                      • triss_merigold6 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 22:28
                        Wyjechał, pracował, inwestował w kształcenie, to ma. Zdaje się, że w prezencie tego nie dostał.

                        Co do zajęcia się starszymi rodzicami - nie wiesz, po prostu nie wiesz. Równie dobrze mogą ich umieścić w domu opieki, a MOPS będzie windykował koszty z autora (bo rodzeństwo bez grosza).
                        • mozambique Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 22:35
                          mops niczego nie windykuje poza granicami POlski , a jzu na pewno nie w Laosie ani w Tajlandii wiec autor może spac spokojnie
                          skoro siostra niechciane dziecko kocha i wychowuje to znaczy ostatnią szmatą nie jest , jest odpowiedzialna i najprawdopodobniej na nia spadnie opieka nad starymi rodzicami

                          wyjechal pracował , inwestował i jak sam pisze mimo tego starsznego dojenia od paru lat przez rodzenswto , kuzynów i sąsaisdke zza miedzy spokojnie mu starcza na drogie studia, kosztowne hobby i podróże po całym swiecie to najwidoczniej od ust sobie nie odejmuje
                          • triss_merigold6 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 22:39
                            Ale to nie znaczy, że można od niego oczekiwać więcej i więcej.
                            Zresztą, przyjmijmy nawet, że rodzina potrzebuje tej pomocy finansowej naprawdę. W takim razie wszyscy morda w kubeł skoro kasę biorą i dziękowac powinni uprzejmie, zamiast autorowi dogadywać, dokuczać, poniżać podczas spotkań.
                            • mozambique Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 22:46
                              no widzisz , jak to jzu ładnie wychodzi o co w tym wszystkim chodzi

                              jasnie pana w ręke pocałować albo i pod nogi podjąć, dostęp do jaśniepańskiej ręki ma tylko najblizśza rodzina a resztę psami poszczuć

                              prawo głosu ma tylko ten co forse ma ( i da) a reszta morda w kubeł , glownie rodzeństwo ma nie warcec tylko ogonem merdac , a może i rodzice nawet

                              my wciąż o rodzinie mówimy? - czy o normlanie nienawidzących się ludziach w pracy
                              • triss_merigold6 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 22:49
                                Nie rozumiem Cię.
                                Rodzina chce od niego świadczeń materialnych i to regularnych (a nie okazjonalnych grzecznościowych prezentów). Skoro tak i skoro on pożyczał, kupował, finansował etc., to niech przynajmniej docenią i będą zachowywać się uprzejmie.
                                Chyba Cię ten wątek jakoś zabolał, bo strasznie agresywnie i tak od czapy reagujesz.
                                • mozambique Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 11:39
                                  owszem zabolała mnie kompletna jakas zmiana pojęcia wartości "rodzinnych "

                                  może dlatego ze zostałam wychowana w rodzinie gdzie pomoc sobie nawzajem była wartoscią nadrzędną, najbliższa rodzina pomagała sobie w kłopotach , problemach, sparwach zawodowych, problemach zdrowotnych , wspomagała się tez finansowo na zasadzie - ze tylko na rodzinę w czarnej godzinie możesz liczyć
                                  i było dla mnie oczywiste ze jeśli komus z rodzeństwa powiodło się lepiej niż innym to sam poczuwal się do wspomagania tych , którzy mieli mniej szczęścia, zdrowia, znajomości lub bezwzglednosci
                                  to było dla mnie oczywiste wiec zupełnie nieoczywiste jest dla wypominanie przez autora tego nieszczęsnego żarcia na świąteczny stół.
                                  • komorniknakarku Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 02.05.14, 19:57
                                    a ja rozumiem autora - wiele lat dawałam dzieciom brata pieniądze, zarobione praca dodatkowa, po nocach, nie żałowałam, ale w momencie, kiedy dokładając po raz kolejny do wakacji dzieci dowiedziałam się, ze mój brat kupił sobie droga zabawkę, w cenie mniej więcej takiej, jak ja dołożyłam do wyjazdu, tak stwierdziłam, ze mam dość bycia dojna krową. I to nie jest tak, że ja mam pieniądze na zbyciu, bo nie mam, ale zawsze dla mnie priorytetem były dzieci, brata, bo swoich nie mam, ich wykształcenie szeroko rozumiane i rozrywka. Skoro dla mojego brata priorytetem jest coś innego, to dlaczego ja mam sobie odmawiać czegoś w imię kształcenia jego dzieci.
                                    • karolina33331 Re: Do Komorniknakarku 02.05.14, 20:43
                                      Jestem tego samego zdania. Mam podobne doświadczenia.
                                • jacek226315 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 03.05.14, 12:08
                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > Nie rozumiem Cię.
                                  > Rodzina chce od niego świadczeń materialnych i to regularnych (a nie okazjonaln
                                  > ych grzecznościowych prezentów). Skoro tak i skoro on pożyczał, kupował, finans
                                  > ował etc., to niech przynajmniej docenią i będą zachowywać się uprzejmie.
                                  > Chyba Cię ten wątek jakoś zabolał, bo strasznie agresywnie i tak od czapy reagu
                                  > jesz.
                                  pewbikiem jest jak ta dojaca rodzinka.Coz k....a,k....ie lba nie urwie
                            • adaska2015 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 01.03.17, 20:08
                              Zgadzam sie z toba. Nie dosc ze pomaga, to jeszcze slyszy zewszad krytyke. To doslownie bezczelnosc
                      • koronka2012 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 22:37
                        mozambique napisała:

                        > ale jedynym który ma lusksus "rozwijania się" i spełnianai swoich marzeń

                        Zapracował na te luksusy ciężką pracą i wysiłkiem. Samo z nieba nie spada, wbrew temu co się wydaje jego rodzinie

                        > co może siostra to jzu wie niejedna matka zyjaca z marnej pensji lub zasiłku
                        > siostra dziecka nei udusi i nie pojdzie do roboty do korporacji ( a może powinn
                        > a)

                        Taaa, jasne, lepiej nie wysilać się zbytnio i życie spędzić z wyciągniętą łapą, zamiast leniwe d.psko ruszyć i samemu coś osiągnąć, zamiast bezmyślnie nogi rozkładać. No a praca w korpo to faktycznie dramat, lepiej na ulicę iść.

                        > a brat popija ale starymi rodzicami jak trzeba się zajmą

                        Jakie to urocze. Na flaszkę znaczy ma, to i na wyprawkę dla własnych dzieci powinien?

                        > bo gdy tatuś z mamusią kiedyś zaczną do pileuchy robic to autor na Malediwy poj
                        > edzie a jednak z siostra z mezem- nierobem i bratem-leniem tymi rodzicami będą
                        > mieli obowiązek się zajać

                        żebyś się nie zdziwiła przypadkiem. Zajmą się - najchętniej ich rentami jak znam życie.

                        Boże, chroń mnie przed taką rodziną!
                  • koronka2012 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 22:40
                    mozambique napisała:

                    > nie
                    > ale w robieniu prezentów siostrzeńcom czy bratu nie widze absolutnie nic zdrożn
                    > ego

                    Prezent ma to do siebie, że inicjatywa o jego podarowaniu powinna wychodzić od darczyńcy.
                    A nie być wyszantażowywana przez rodzinę.

                    To z czym mamy tu do czynienia to się nazywa pasożytnictwo.
                    • triss_merigold6 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 22:42
                      No i obdarowani powinni mieć minimum taktu, żeby nie wypominać darczyńcy stylu życia, braku żony czy wypasionego samochodu.
                  • jacek226315 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 03.05.14, 12:05
                    mozambique napisała:

                    > nie
                    > ale w robieniu prezentów siostrzeńcom czy bratu nie widze absolutnie nic zdrożn
                    > ego
                    >
                    > bo o cos takiego jak regularne wspomaganie starych rodziców w miesięcznych wyd
                    > atkach na dom, remont czy zycie to autorowi nie wolno nawet wspominać bo jeszc
                    > ze biedaczysko zawału dostanie albo co
                    >
                    > już widać jak go prawie apopleksja trafila ze on święta sfinansował a ciotki i
                    > kuzyni przyszli jak bydło, i nażarli się ! ZA DARMO , W SWIETA !!! i nie zapł
                    > acili , i nawet po kiełbasie do domu dostali !! ( to akurat dość powszechny zwy
                    > czaj wiejski) no paczcie państwo
                    >
                    > i widze ze wszyscy mu tu dzielnie sekundują
                    ciekawym czy i jak dlugo wpieralbys brata i sioste nierobow
                  • noni35 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 07.03.17, 10:36
                    Ty tak na poważnie, a co oni nie mogą iść do pracy i zarobić na siebie. Ty to chyba podobny do tej jego rodziny. Zarabiam dla siebie i na swoje zachcianki, anie na jakieś nieroby. Weź się ogarnij, a nie obrażaj zaszczutego przez rodzinę chłopaka.
          • enith Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 22:00
            > widzę ze obecnie całkowite samolubstwo i pilnowanie wyłącznie własnego tyłka wc
            > hodzi w grę w nowoczesnym wykształconym społeczeństwie
            > bywały czasy , ze ten któremu się powiodło finansowo czuł się niejako w moralny
            > m obowiązku pomagać jak się da rodzinie i rodzeństwu
            > dziś jak widać wszyscy poradzą brata czy siostrę w doope kopnąć , niech bieduje
            > jak głupia bo się nie wyskrobała w odpowiednim momencie

            Ależ on pomaga. Sprzęty AGD, wielokrotne niezwracane pożyczki na gówna typu Amway, wyprawki szkolne, Providenty, święta na kilkanaście/kilkadziesiąt osób - to nie jest 100 dolarów, to są prawdopodobnie dużo wyższe kwoty. I może autora wątku nie stać na NIEOGRANICZONĄ finansową pomoc rodzinie? Bo chce się dokształcać, bo ma prawo podróżować, bo nie po to wypruwał sobie żyły i ślęczał nad książkami, żeby teraz oddawać ciężko zarobiony grosz rodzinie, która i tak nigdy tego nie doceniała i nie doceni.
            Jego błąd, że się tym chwali. Trzeba było trzymać jęzor za zębami i z góry ustalić formę pomocy. A tak tradycyjnie, dał palec, a wzięli całą rękę.
            • mozambique Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 22:19
              no jasne
              jakby cale majątek ( wlasny czy rodzinny) wydał na jakies sprytne koorviszcze to byłoby cacy, bo każdy ma prawo do błędów
              pomaganie rodzinie absolutnie nie jest w dobrym tonie - w końcu XXI wiek mamy

              i tzrymac jęzor za zębami, nic nie pokazac, zakopać , zapomnieć
              a na starość wracac do tej koszmarnej rodziny aby jednak umrzec wśród swoich
              • jacek226315 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 03.05.14, 12:13
                mozambique napisała:

                > no jasne
                > jakby cale majątek ( wlasny czy rodzinny) wydał na jakies sprytne koorviszcze t
                > o byłoby cacy, bo każdy ma prawo do błędów
                > pomaganie rodzinie absolutnie nie jest w dobrym tonie - w końcu XXI wiek mamy
                >
                > i tzrymac jęzor za zębami, nic nie pokazac, zakopać , zapomnieć
                > a na starość wracac do tej koszmarnej rodziny aby jednak umrzec wśród swoich
                kobitko wez ty sie rozpedz i walnij glowa w sciane.Oczy bola jak sie czyta twoje wypociny
              • adaska2015 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 01.03.17, 20:21
                Mozambique mysle ze jestes albo zwykla prowokatorka, albo sama jestes pasozytem skoro tak bronisz pasozytow autora watku. A do tego nie potrafisz czytac ze zrozumieniem tego co autor pisze i jestes tu jedyna niestety z odmiennym zdaniem, wiec idz jjuz sobie z tad bo nikt nie ma ochoty czytac tych twoich glupich rad i wypocin. Moim zdaniem pomaga az nad to i dobrze ze sie oodcial od pijakow i nierobow. A jak bedzie mial gest to pomoze, a jak nie to nie i jego sprawa, jego pieniadze.
          • smietana33 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 24.04.14, 22:37
            Mozambique - Według mnie obrzydliwe jest to co napisałaś. Promujesz patologiczne i toksyczne zachowana, popierasz zwykłe cwaniactwo a ganisz zaradność. I wiem co mówię, bo akurat ja jestem najbiedniejszą z mojego rodzeństwa. Jestem sama, zarabiam niewiele i jest mi ciężko na codzień, a nie byłam leniem, który się nie uczył, ani nieodpowiedzialną panienką, co to sobie potomka machnęła bez warunków, bezrobotna w moim 38 letnim życiu byłam 4 miesiące, a pracować zaczęłam jak miałam 21 lat, na 3 roku studiów. Nigdy nie przyszło mi do głowy, ze z tego powodu, że moje starsze rodzeństwo jest majętne mają oni obowiązek ponosić koszty mojego borykania się z finansami!!! I wierz mi, że jeśli mi pomagają, szczególnie siostra, to nie jest to pomoc regularna, i za każdą jestem bezgranicznie wdzięczna, bo wiem, ze po prostu nie musi - lepiej sobie poradziła w życiu, i nie ma ani pół powodu, żeby ponosiła konsekwencje tego, że ja poradziłam sobie gorzej. I wiesz co? To, że nie zawsze mam co jeść, a moja siostra ma piękny dom i samochody nie znaczy, że nie oddam jej nerki, czy czego tam będzie potrzebowała. Przestań wtłaczać ludziom takie chore idee do głowy.
            • mozambique Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 24.04.14, 22:50
              widocznie jesteś gotowa siostrę po rekach całować , powodzenia

              w mojej rodzinie plynie jakas tam czesc krwi żydowskiej wiec były standarrty takie jak w licznych rodzinach z tej sfery , choćby wszyscy byli biedni to ten co ma trochę więcej dzieli się z tymi co maja mniej
              co ciekawe - ta zasad jest dość powszechna tylko w dwóch środowiskach - tych co maja bardzo mało i tych co maja bardzo dużo
              cała reszta dorabia się tylko dla siebie i za każdy "prezent" każe klaskac uszami, merdac ogonkiem i trzymać dziób na kłodke
              jest to tak oczywiste
              • smietana33 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 24.04.14, 23:05
                Tak dużo pogardy i wyższości w twoich słowach, że jest to dla mnie wystarczająco przekonujące, że nie ma sensu dalsza z tobą konwersacja.
              • jacek226315 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 03.05.14, 12:17
                mozambique napisała:

                > widocznie jesteś gotowa siostrę po rekach całować , powodzenia
                >
                > w mojej rodzinie plynie jakas tam czesc krwi żydowskiej wiec były standarrty ta
                > kie jak w licznych rodzinach z tej sfery , choćby wszyscy byli biedni to ten co
                > ma trochę więcej dzieli się z tymi co maja mniej
                > co ciekawe - ta zasad jest dość powszechna tylko w dwóch środowiskach - tych c
                > o maja bardzo mało i tych co maja bardzo dużo
                > cała reszta dorabia się tylko dla siebie i za każdy "prezent" każe klaskac usza
                > mi, merdac ogonkiem i trzymać dziób na kłodke
                > jest to tak oczywiste
                Wlasnie jesli isc twoim tokiem rozumowania i jak piszesz"to ten co ma dzieli sie z tymi co nie ma" to niech tem leniwy brat ktory jest zonaty podzieli sie zona z tym bratem co zony nie ma
              • sonia_siemionowna Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 31.03.17, 14:35
                Mozambique, w moich zylach tez plynie krew zydowska i powiem Ci, ze podobnych bzdur dawno nie czytalam. W glowie mozna miec pusto niezaleznie od narodowosci.
          • a.nancy Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 11.03.17, 14:42
            A jakie jest to przysłowie o lodówce, bo nie znam?
    • 71tosia Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 21:24
      wlasciwie jakiej rady oczekujesz? Z twojego opisu wynika ze rodzina nie lubi ciebie, a ty nimi i ich stylem zycia gardzisz Dlaczego wiec opinia siostry czy ciotki o twoim zyciu mialaby dla ciebie byc w tej sytuacji wazna? Na poprawie relacji z rodzina chyba tez ci nie specjalnie zalezy? Jestes dorosly, nie musisz sie tlumaczyc rodzinie jak i dlaczego wydajesz wlasne pieniadze, im mniej beda wiedziec o twoim zyciu tym mniej beda miec tematow do krytyki.
      • zuzi.1 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 23:04
        Takim rodzinom się nie pomaga. Ty im właściwie nie pomagasz, tylko ich współutrzymujesz. To są dorośli ludzie i mają obowiązek utrzymywac się samodzielnie. Gdy matka z ojcem na starosc będą potrzebowali pomocy fin. wówczas jak najbardziej możesz im pomagac, ale teraz nie ma to najmniejszego sensu. Uczysz tych ludzi biernosci, bo oni wiedzą, że w razie czego i tak mogą liczyc na Twoją pomoc, więc po co mają się sami starac. Przestań ich współutrzymywac, skup się na sobie i swoich potrzebach.
    • edw-ina Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 23:05
      w tym kraju pieniądze budzą ogrooomne emocje. Jak masz, to masz dawać i koniec kropka. Tak w ramach solidarności społecznej. Nie wnikaj i nie czytaj durnych komentarzy na forum.

      Sam wewnętrznie czujesz co jest dobre, a co złe. I tego się trzymaj. Czujesz, że zostałeś wykorzystany, rozumiesz, że nikt nie powinien wymagać od ciebie nieustannego wspierania budżetu i dokładnie tym się kieruj. Masz inne spojrzenie na świat i przede wszystkim odpowiadasz za własne życie. W końcu to nie tak, że odmówiłeś pomocy w trudnej, jednorazowej sytuacji, tylko zbuntowałeś się przeciwko traktowaniu cię jako bankomatu z darmową kartą. Skup się na sobie, swojej dziewczynie, szkole i żyj tak, byś czuł się szczęśliwy. A rodzinie wyślij kartkę na święta. Z Kambodży ;)
      • yano2s Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 22.04.14, 23:51
        @mozambique
        Nie znasz calej sytuacji a gadasz zupelnie jak moja rodzinka, ktore mnie traktuje jak bankomat bez dna.
        Dlaczega ja mam utrzymywac doroslych ludzi i ich dzieci? Przez 10 lat dostali ode mnie kilkadziesiat tysiecy pln. Jak brat bedac bezrobotnym zrobil drugie dziecko to wzielem dodatkowa robote na weekend, nocna zmiana, w chlodni owocow, sortowanie owocow w zimnie okolo 12h. noc z soboty na niedziele, kiedy inni imprezowali, ja przebieralem owoce. Po to zeby bratu leserowi pomoc. Iles razy poszedlem, ale nie dalem rady bo rozregulowany bylem ze spaniem, poza tym nerki mnie zaczely bolec od stania w zimnie.
        Chcialem pomoc bratu i szwagrowi, sciagnac ich za granice, pomoglbym na poczatek z mieszkaniem, pracy przed kryzysem bylo pelno, mozna bylo bez jezyka po roznych fabrykach i magazynach latwo prace dostac dla takich co nic nie umieja. Obaj zaczeli gadac "nie mam paszportu..jezyka nie znam", potem ze zon z dziecmi samych nie zostawia. Tak jakby ten paszport to strasznie ciezko bylo wyrobic, albo sie chce zarabiac na rodzine albo nie. widac jacy oni chetni do pracy.
        Ja mialem marzenie zobaczyc Macchu Pichu, piramidy, Jerozolime, to zarobilem pieniadze na to i pojechalem zobaczyc. Moj brat i szwagier maja marzenie wypic iles piw, ale najlepiej jak kto inny za to zaplaci.
        Gwizdze na taka rodzinke. To co mnie boli to 2 swieta przesiedzialem sam w domu. Wigilie tez sam. Mialem dosyc poprzednich, gdzie swiateczna atmosfera pryskala, jak ojciec zaczynal te swoje tyrady, czemu sie nie ozenilem, bo ten i tamten sie ozenili.
        O szkole powiedzilem, ze chce sie wyrwac, chce miec wiecej, mam ambicje, moge miec lepszy zawod, ale wymaga to pojscia do szkoly, a tym samym zrezygnowania z pracy, szkola to komplikuje, mam niestale prace, i nie moge przysylac im pieniedzy, bo moje dochody sie zmniejszyly, a mam wieksze wydatki. Rodzinka tego nie rozumie, i uwaza za niepotrzebny wydatek, bo najlpiej zebym im przysylal, bo za granica to gotowke sie szufla z ulicy do workow laduje, a iPady na drzewach rosna.
        Z jakiej racji ja mam splacac pozyczki z Providenta co brat zaciagnal i nie ma jak splacac?
        Siostra bierze na raty pralke, i do mnie zebym ja to splacal a rodzice stosuja psychiczny szantaz ze mam dac i juz, bo co to ze mnie za brat co siostrze nie pomoze. Jak sie dzieci narobilo to trzeba tez myslec jak je utrzymac.
        Nie rozumiem juz zupelnie dlaczego rodzenstwo cioteczne tez chce pozyczac, i nie splacac. pozyczylem jednym, to sie wrobili w Amway. Pozyczylem im wtedy 2000 pln, utopili te kase i swoja, ja zas od paru lat slysze, ze powinienem im darowac bo oni i tak biedni. Tylko ze nie chcieli sie sluchac, jak im mowilem ze to wtopa ten Amway. Wierzyli w jakies liczby z sufitu wziete ile to zarobia.
        Teraz jak nie pojechalem na swieta od rodzicow uslyszalem jaki to niewdzieczny jestem, ze rozbijam jednosc rodziny, bo rodzina jest najwazniejsza. Co mi po rodzinie jak ja tam jestem tylko dojna krowa? Rodzicow szanuje, pomagalem im, czesto cos podsylalem zeby mieli na lekarza, lekarstwa, rachunki, ale bylo tylko daj i daj, bratu pomoz, siostrze pomoz, kup na urodziny, wyslij pieniadze, ten i tamten pomagaja rodzinie zza granicy a ty nie chcesz? Na szkoly i wojaze to masz a rodzinie pomoc nie masz? Dom sobie buduj
        Nie wyrobilem pare miesiecy temu, odmowilem pomagania. W rodzinie wielka afera.
        Smutno mi jest to ze swieta przesiedzialem sam.

        Jakich porad oczekuje?
        Moze ktos ma takich ludzi sposoby, dla mnie to sa pasozyty, glupio jest tak zrywac wiezi rodzinne, ale moze nie ma sposobu.
        • mamasiasiulki Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 00:26
          Pasożyty. Wiać i trzymać się na dystans, szkoda, że tak późno. W miarę możliwości mieć i trzymać jakieś dowody na przesłaną dotychczas gotówkę - nigdy nie wiedz, kiedy i po co się przydadzą. A skoro rodzina i tak gada, to wymyśliłabym coś w stylu, że "oj, wieeecie, nie chciałem was martwić, ale tu się sytuacja gospodarcza taaak pogorszyła, o pracę truuudno, płace obniżają, strasznie mi ciężko i na przyjazd do kraju na święta też nie mam, cóż, kryzys w końcu"...

          A święta spędzać z dziewczyną :-) Rodziny się nie wybiera - odetnij się emocjonalnie, a przed nimi najlepiej grać i ograniczać kontakty do absolutnego minimum. NIE ZMIENIĄ SIĘ - NIGDY. Powodzenia :-)
        • mozambique Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 11:32
          wiec powtorze jeszcze raz - zycze ci dużo zdrowia do końca życia i powodzenia w interesach

          żebyś nigdy nie musiał ze spuszczoną głową do rodziny wracać

          pisze tak bo mam przykład swojej własnej kuzynki - ponad 20 lat temu wyjezdzala za granice robic karierę, plując na calą swoją bliższą i dalszą rodzinę, na kraj, sysstem i calosc w ogóle , na odchodne obraziła wszystkich których mogła, zostawiła po sobie mentalne zgliszcza
          przez te 20 lat osiagnela wysoki poziom finansowy i całkowite porażki w zyciu osobistym i stanie zdrowia
          dziś chce wracac nowym Porsche będąc wrakiem kobiety , po kilku pobytach w psychiatryku, bez własnej rodziny ( ma za sobą 3 rozwody) i bez szans na nią z powodów zdrowotnych
          ta osoba nigdy nie dała się lubic nie powiem więc zebym jej jakos specjlanie wpsółczuła

          np. nigdy nie wspomogła własnej babci i dziadka w chorobie za to szastała pieniędzmi z koleżankami , głownie na drinki i papierosy
          • edw-ina Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 11:47
            dlaczego widzisz jedynie skrajności? Większość życia odbywa się pośrodku.
          • noname2002 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 12:35
            Dobrze, Mozambique, to ja Ci dam przykład z mojej rodziny, mój tata tak pomagał matce, rodzeństwu i dzieciom rodzeństwa, że my teraz z bratem po nim długi spłacamy. Też mu mówili jak Ty, że co będzie na jakieś obce koorviszcza wydawał(czyli na żonę, moją mamę). Ocknął się dopiero jak miał poważny wypadek a matka i rodzeństwo go olali, nawet nie odwiedzili go w szpitalu. Ziemię, którą im kupował posprzedawali a pieniądze przepili i przejedli(i przepijają nadal, dużo tego było), a ile rzeczy zmarnowali ze zwykłego lenistwa, to szkoda pisać.
            Nigdy w niczym nam nie pomogli.
            • mozambique Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 13:48
              w moim języku kur.. to rasowa prostytutka i o takich zjawisku pisałam

              w twoim oznacza to legalną żonę i matkę ?

              no ale nic to - widzę ze 99% uczestników tego wątku płacze nad straszliwie wykorzystywanym autorze
              zresztą - dziwnie ten autor kluczy - najpierw było o ciekawej pracy i atrakcyjnych studiach , wojażach po cały świecie a potem jzu pojawia się szufla

              tą szuflą na ten Wietnam i Peru zarobił ? nie wierze
              autor cos się gubi
              Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
              • noname2002 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 14:26
                > w moim języku kur.. to rasowa prostytutka i o takich zjawisku pisałam
                >
                > w twoim oznacza to legalną żonę i matkę

                Zrozumiałam, że określasz tak partnerkę wątkodawcy.

                Może odnieś się do reszty tego co napisałam: czy dobrze jest wspierać dorosłe zdrowe rodzeństwo kosztem swojej żony i dzieci?
              • sanciasancia Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 02.05.14, 17:03
                > w moim języku kur.. to rasowa prostytutka i o takich zjawisku pisałam
                Własnego brata też o kontakty tylko z prostytutkami podejrzewasz?
              • amb25 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 02.03.17, 10:59
                Tak zarobil. Ja znam kilka osob, ktore pracuja tak jak autor (w farbyce, w sortowni, w hotelu) na nisko plantych stanowiskach za granica. Oszczedzaja, malo wydaja na siebie, nie maja samochodow ale za to wydaja na wyjazdy (bezdzietni, bezzenni). I stac ich na te wyjazdy. One nie sa jakos przesadnie drogie w obecnych czasach, jesli nie zatrzymujesz sie w hotelach 5 gwiazdkowych. Czesto lapia sie na rozne promocje i wychodza wyjazdy w fajne miejsca czasem taniej niz wyjazd do Polski.
          • sanciasancia Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 02.05.14, 16:55
            A ty w ogóle czytać umiesz?
            W czym mu ta dogadująca rodzina pomoże, jak on wróci z podkulonym ogonem? Dogadywaniem?
            I rozkoszne jest, że za wieczne dogadywanie i czepianie się rodziców, powinien ich w rękę pocalować a potem banknot wsunać. Serio tak wyglądają twoje "wartości rodzinne"?
          • jacek226315 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 03.05.14, 12:39
            co ma wspolnego autor ktory pomagal swej bliskiej i dalszej rodzinie z twoja kuzynka ktora nie splamila sie pomoca.Jakos zydowska krew nie podpowiedziala jej tego.Czy ty w ogole rozumiesz co sie do ciebie mowi,klepiej wziela bys i sie zamknela bo widac do ciebie nie trafaja zadne argumenty.Nalezy zycvzyc ci tylko bys trafila w swojej rozince na takich pasozytow jak siostra i brat autora
        • zuzanna56 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 24.04.14, 18:18
          yano2s napisał:

          > Dlaczega ja mam utrzymywac doroslych ludzi i ich dzieci? Przez 10 lat dostali o
          > de mnie kilkadziesiat tysiecy pln

          > Nie wyrobilem pare miesiecy temu, odmowilem pomagania. W rodzinie wielka afera.
          > Smutno mi jest to ze swieta przesiedzialem sam.

          > Jakich porad oczekuje?
          > Moze ktos ma takich ludzi sposoby, dla mnie to sa pasozyty, glupio jest tak zry
          > wac wiezi rodzinne, ale moze nie ma sposobu.


          Nie mam żadnej mądrej porady oprócz tego, że niestety lepiej by było się od nich odciąć. Nie znam takich ludzi, nie mam na szczęście takiej rodziny i nigdy o takim przypadku nie słyszałam. Jesteś mądry i pracowity. Już dawno temu powinieneś był przestać pomagać. Przyzwyczaili się i teraz im źle. Co innego pomóc w razie ciężkiej choroby czy kupić drobne prezenty - normalna rzecz ale co innego utrzymywać wiele osób przez wiele lat, dorosłych osób, zdrowych.
        • hugu Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 25.04.14, 06:52
          Jest jeden sposób na rozprawienie się z tą sytuacją: naprawdę wejdź w poważniejszy związek z dziewczyną. Ona z pewnością będzie cię wspierać i nie pozwoli, byś był dojony przez pazerną rodzinę. Postaw na swój związek, a nie na związki z rodziną.
          Moim zdaniem twoja rodzina znakomicie wyczuwa, jak się zachowywać, żeby obrzydzić ci to, do czego niby tak bardzo cię nakłaniają. Atakują cię tym "małżeństwem" jak bejsbolem, tak, że pewnie na sam dźwięk tego słowa robi ci się niedobrze. I o to chodzi. Niby tak nachalnie pragną, abyś się z kimś związał, ale tak naprawdę boją się tego jak ognia.
          Dlatego, kiedy mówią o twoim ew. związku, to właściwie nie mówią, tylko atakują, kpią, obrażają, wyśmiewają, twoją ew. dziewczynę, partnerkę przedstawiają jako "koorwiszcze" na które miałbyś głównie wydawać pieniądze, a twoje przyszłe życie w związku - jako to, czego nie lubisz, czyli budowę wielkiej chałupy, koniec rozwijania się, wycieczek... Tak, że niby cię zachęcają, ale tak naprawdę - bardzo skutecznie zniechęcają. Bo czują pismo nosem. Dobrze wiedzą, że z kobietą u boku przestałbyś być od nich zależny emocjonalnie, miałbyś wsparcie, towarzystwo, własne plany na przyszłość, odporność na dojenie, słowem - miałbyś ich w pupie.
          To są obłudnicy, wyćwiczeni w mąceniu i przekazywaniu sprzecznych sygnałów i, z tego, co widać, absolutnie im na tobie nie zależy.
          Jesteś człowiekiem, pragniesz więc bliskości i akceptacji. Świetnie zrobiłeś, ze miałeś odwagę nie szukać jej już tam, gdzie byłeś zwyczajnie oszukiwany i wykorzystywany. Tak trzymaj. I spokojnie, powoli, buduj sobie związek z kimś, kto będzie dla ciebie prawdziwym wsparciem.
        • skory1 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 02.05.14, 17:24
          yano2s napisał:

          > Tylko ze nie chcieli sie sluchac, jak im mowilem ze to
          > wtopa ten Amway. Wierzyli w jakies liczby z sufitu wziete ile to zarobia.

          Po pierwsze - dobrze, że cię nie słuchali, bo nie masz pojęcia o czym mówisz. Wtopić można na wszystkim, jeśli się do tematu podchodzi niewłaściwie.
          Polecam film.
          www.youtube.com/watch?v=9GtLVxEHITo
          Po drugie - liczby nie są "wzięte z sufitu", tylko wynikają z określonych obrotów.

          > Teraz jak nie pojechalem na swieta od rodzicow uslyszalem jaki to niewdzieczny
          > jestem, ze rozbijam jednosc rodziny, bo rodzina jest najwazniejsza. Co mi po rodzinie jak ja
          > tam jestem tylko dojna krowa?

          Mają rację - rodzina jest najważniejsza.
          To dzięki tej rodzinie możesz dzisiaj żyć i zarabiać pieniądze. Ciekawe, na kogo będziesz mógł liczyć, gdy ci się powinie noga i sam znajdziesz się w potrzebie? Pójdziesz do sklepu, w którym jesteś stałym klientem i powołując się na ten fakt poprosisz o pomoc?

          > Nie wyrobilem pare miesiecy temu, odmowilem pomagania. W rodzinie wielka afera.
          > Smutno mi jest to ze swieta przesiedzialem sam.

          Akcja = reakcja, sam sobie jesteś winien.

          > Moze ktos ma takich ludzi sposoby, dla mnie to sa pasozyty, glupio jest tak zrywac wiezi
          > rodzinne, ale moze nie ma sposobu.

          A próbowałeś z nimi rozmawiać na tematy finansowe? Coś im doradzić, podpowiedzieć?
          Mniej emocji a więcej zastanowienia.
    • jematkajakichmalo Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 00:11
      Ja Cie podziwiam, ze tyle wytrzymales... moja cierpliwosc skonczylaby sie po kilku miesiacach. Rozumiem pomoc w ciezkiej sytuacji finansowej, ale nie utrzymywanie (bo tak to mozna nazwac) bandy leserow.

      Ciesz sie tym co zdobyles wlasna praca, wydawaj jak Ci sie podoba i przede wszystkim nie daj sie znow w cos wkrecic. Swieta swietami, za chwile bewnie bedziesz spedzal je z dziewczyna i moze jej rodzina
    • elizabeth7 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 00:56
      jestem absolutnie przeciwna utrzymywaniu doroslego rodzenstwa. Pomoc w rodzinie, gdy choroba, pozyczenie pieniedzy a nawet jakis extra-prezent jest ok, ale nie systematyczne i obowiazkowe przysylanie pieniedzy rodzinie.
      Takie stosunki panuja w czarnej Afryce. Jak sie dorobiles to rodzina ci zje. jak szarancza cie obleca i wezma druga koszule, drugie buty (wystarczy ci jedna) i ogoloca cie do cna. Czesto powoduje to sytuacje gdy nic nikomu sie nie chce, nic sie nie oplaca poza tym co na teraz. Dlatego sklep otworzy Hindus.
      Z taka rodzina jak twoja nie masz szans na rozwoj, na realizacje swoich planow, zainteresowan. Sciagna cie w dol.
      Ja na twoim miejscu jasno powiedzialabym w oczy, ze jesli chca lepiej zyc, niech tez wyjada i sie dorabiaja a nie zyja na twoj koszt.
    • sonia_siemionowna Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 01:28
      Przeczytaj sobie "Lalkę" Prusa i się pozbądź moralniaka, bo nie masz ku temu żadnych powodów. Po porostu, Ty się rozwijasz, a inni nie. Rodziny się nie wybiera, ale nie pozwól się ciągnąć na dno.
      • 71tosia Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 11:08
        tak z ciekawosci o jakim motywie z Lalki mowisz, bo troche chyba dawno czytalam i nie kojarze?
        • paris-texas-warsaw Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 12:25
          Czy Koleżanka Mozambique to jest obywatelem Mozambiku? Nigdy nikogo stamtąd nie poznałam, a widzę, że to może być bardzo egzotyczne miejsce;)))))))))))))))))))))))))
          • misseczka Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 13:09
            Koleżanka Mozambique przylatuje do wątku chyba tylko po to, żeby dyskusję podsycać wypowiedziami pod prąd - bo trudno uwierzyć, że ktoś przy zdrowych zmysłach może tak myśleć.
            Autorze wątku, Twoja rodzina cierpi na wyuczoną bezradność plus gigantyczne lenistwo oraz równie gigantyczne cwaniactwo; wysyłając im pieniądze utwierdzasz ich w przekonaniu, że jest to postawa słuszna. A nie jest przecież.
            Za chwile dorosną ich dzieci, które też się nauczą, że jedyne, co w życiu muszą, to skutecznie rękę wyciągać.
            Krótko mówiąc, nikt w takiej sytuacji nie korzysta, atmosfera w rodzinie wokół Ciebie i tak jest zła. To co masz do stracenia?
            Zajmij się swoim życiem, i korzystaj ze swoich pieniędzy zgodnie ze swoja wolą. Jeśli masz ochotę komuś pomóc, zrób to. Ale tylko wtedy, gdy to Ty będziesz tego chciał.
            • mozambique Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 13:51
              bardzo ciekaw jestem komentów bywających tu forumowiczek gdyby gdzies obok wpisała się mityczna siostra owego mitycznego autora
              i opisała swoją ciężką codzienną egzystencję z dzieckiem z wpadki, z bezrobotnym męzem i
              • triss_merigold6 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 14:12
                W zasadzie to jej cholerny problem, że zaliczyła wpadę i ma bezrobotnego męża. Ów bezrobotny mógł do UK wyjechać, szwagier proponował robotę.
              • jacek226315 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 03.05.14, 13:41
                mozambique napisała:

                > bardzo ciekaw jestem komentów bywających tu forumowiczek gdyby gdzies obok wpis
                > ała się mityczna siostra owego mitycznego autora
                > i opisała swoją ciężką codzienną egzystencję z dzieckiem z wpadki, z bezrobotny
                > m męzem i
                widac ze cos ci sie popie....lo raz pisze"bardzo ciekaw jestem" drugi "bardzooo ciekawa jestem"zdecyduj sie jestes chlopem czy baba,moze babochlop
          • mozambique Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 13:52
            a ty z Paryża czy Pragi warszawskiej ?
            eee nie , na pewno z Texasu
            • paris-texas-warsaw Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 15:35
              Ani z Paryża, ani z Texasu, a ze wsi Paryżewo, na lewo od lewobrzeżnej Warszawy:))))
    • sweetsimplicity Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 13:20
      nie wiem dlaczego, ale jedzie mi trollem, historia jest niespojna - poczytajcie jeszcze raz, aczkolwiek trolling na dośc wysokim poziomie :)
      • allegra1002 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 13:38
        Wysoki poziom? też mam wątpliwości ;-) . Mnie ten post i cała ta dyskusja pod nim autentycznie serdecznie rozbawiła i uśmiałam się mocno. Ktoś tu zaleca przeczytanie "Lalki" Prusa? może raczej "Chłopów" Reymonta i poglądanie odcinków serialu Kiepscy i Sami swoji? Spore analogie są.Troll nie troll, pal go sześć ! ponad 10 lat siedzi za granicą a nie był w stanie nawiązać głębszych przyjaźni, kontaktów z tubylcami, tak by nie czuć się samotnym i nie zwalać na każde święta do rodzinki-pasożytów, nierobów, leni, nieudaczników? Psy na nich wiesza wszystkich a ciągnie jak mucha do miodu. No chyba że to u niego działa na zasadzie-"chłop ze wsi wyjdzie ale wieś z chłopa nie"?Jak o te języki obce chodzi i pęd do ich nauki, to też dobrze by było popracować trochę nad ojczystym językiem ;-)
        • anula36 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 13:45
          Mnie jakos nie rozbawila, bo znam takie osoby dla ktorych akceptacja rodziny pochodzenia jest bardzo wazna, tak wazna,ze duzo sa w stanie dla tej akceptacji poswiecic. Jedni sie dadza wydoic, drudzy zrezygnuja z mlosci/ partnera/ rodziny bo sie mamusi nie podoba itp i wydaje mise to raczej tragiczne niz smieszne.
          • allegra1002 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 13:57
            Zalecam czytanie ze zrozumieniem.Nigdzie się nie doczytałam że temu osobnikowi zależy na rodzinie jako ludziach najbliższych, że chodzi mu o to by traktowali go jak syna, brata, krewnego, przyjaciela, nie chodzi o żadne głębsze uczucia, poczucie wspólnoty rodzinnej itp. Tylko mowa jest o forsie ! Oni próbują doić z jego rzekomej kasy, a on chce być podziwiany i akceptowany tylko za to że chodzi po muzeach, robi rzekome wycieczki na Kilimandżaro i rzekomo czegoś tam się jeszcze uczy.Nie padło zdanie, o uczuciach rodzinnych o więzi, tęsknocie, tylko o tym że kuzyn, wujek, ciotka żre za jego pieniądze.
            • anula36 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 14:04
              to poczytaj jeszcze raz co autor pisze nt siedzenia samemu w Swieta.
          • imsad jakiś cyrk normalnie 23.04.14, 13:59
            Dla mnie ta cała sytuacja jest jak z jakiegoś koszmaru.
            Rozumiem drobne prezenty z okazji urodzin lub innych uroczystości, ale regularne upominki tudzież spłacanie długów itd , a to wszystko bez słowa podziękowania i jakiejkolwiek wdzięczności.....?! Robisz za sponsora.

            Odetnij źródło raz na zawsze, to są dorośli ludzie - są sami za siebie i swoje dzieci odpowiedzialni.
            Będąc w opisanej przez Ciebie sytuacji każdy zarobiony grosz przeznaczałabym od tej chwili wyłącznie na siebie, swój rozwój ,wypoczynek a reszta na koncie na przyszłe inwestycje, na cokolwiek.
            Bez słowa tłumaczenia dlaczego tak czy siak, ze swojego stylu życia też nie musisz się tłumaczyć.

            Dla mnie to jakaś paranoja sponorować takich niewdzięczników.
    • mozambique Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 14:04
      przeczytałam jeszcze raz cały wątek i po namysle tez jednak obstawiam elokwentnego trolla
      cała historia jest niemal biblijna - całkowicie pozytywny , kryształowy, pracujący we krwi i pocie syn , całkowicie pozbawiony wad kontra koszmarna, wampirza, wysysająca człowieka do kosci rodzinka , jak z horroru , i nikogo w niej choć trochę pozytywnego
      im bardziej oni potworni tym bardziej on pozytywny, brakuje mi jeszcze włamania szwagra na konto autora i wyczyszczenia go do cna w celu spieniężenia w najbliższym monopolowym

      i on sam jeden z pracy fizycznej utrzymuej te kilkanaście osób - z ciotkami i kuzynami -

      jednak tego nie kupuję

      jen
      • allegra1002 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 14:18
        Troll, albo mitoman. ;-) Przez ponad 10 lat, utrzymywać wieloosobową rodzinę, płacić za nich kredyty, żywić ich, ubierać, spełniać wygórowane zachcianki, płacić za wyposażeni dzieci kuzunów, pociotków, finansować sprzęt domowy, meble itd. to trzeba być faktycznie bardzo bogatym ;-)
        • sweetsimplicity Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 14:27
          Bogatym, a spotykającym się jednocześnie z dezaprobatą jako ktoś, kto się nie dorobił.
          Jeżdżący (tu długa lista) i brak aprobaty. Akurat ludzie tacy, jak sportretowani przez Pana Trolla zazdroszczą wycieczek i sa one (wycieczki) wysoko w rankingu typu chata, fura, komóra. Więc nie mogą - slysząc o wycieczkach - jednocześnie narzekać, że się nie dorobil Pan Troll.
          • triss_merigold6 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 14:28
            Jakby do Egiptu czy Tunezji jeździł, to by mu zazdrościli.
          • noname2002 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 23.04.14, 15:02
            Akurat ludzie tacy, jak sportretowan
            > i przez Pana Trolla zazdroszczą wycieczek i sa one (wycieczki) wysoko w ranking
            > u typu chata, fura, komóra. Więc nie mogą - slysząc o wycieczkach - jednocześn
            > ie narzekać, że się nie dorobil Pan Troll.

            Jeśli wolą , żeby to im dawał pieniądze, to jak najbardziej mogą.
    • g4l Smutne... ale daj sobie z nimi spokój! 23.04.14, 14:21
      Przeczytałam całość i Twoja sytuacja jest bardzo, ale to bardzo podobna do mojej z tym, że ja jestem w kraju, ale też sobie dałam radę bez rodziców.

      Oni także chcieli ode mnie wiecznie pieniądze na nich i mojego brata, przepuszczali wszystko na prawo i lewo - ja inwestowałam w siebie, studiowałam, uczyłam się języka obcego, a ojciec z matką się ze mnie wyśmiewali, że pracuję w markecie obsługując wózki widłowe zarabiając na swoje studia. Mieli od groma długów, które kazali mi chodzić i wyjaśniać, załatwiać, spłacać. Swego czasu byłam na tyle głupia, żeby chcieć wziąć pożyczkę i spłacić ich długi, ale wtedy do akcji wkroczył mój mąż i kazał mi się popukać po głowie. Po tylu latach i ich późniejszych zachowaniach widzę, że lepiej nie mogłam zrobić po prostu uciekając z tego domu i zrywając z nimi wszelkie kontakty. Mój brat ma dzisiaj 30 lat i nigdy w życiu nawet jednego roku nie przepracował - wszystkiego się tylko domaga. Pamiętam, jak kiedyś miał może z 18 lat i powiedział, że "powinien dostawać pieniądze, bo on ISTNIEJE". W tamtym wieku może to i było śmieszne, ale potem, w późniejszych latach? On został tak wychowany przez rodziców i do dzisiaj nie ma własnego zdania (który normalny rodzic z takiego zdania by się śmiał?).

      A Ty? Patrz na siebie, swoją przyszłość - a to, jak ją widzisz zależy wyłącznie od Ciebie. Moja rodzina również żyje w przekonaniu, że jeśli komuś w rodzinie powodzi się lepiej to ma obowiązek im dawać pieniądze. Z całą rodziną są pokłóceni o pieniądze. Nie mają nic oprócz długów, życia na wynajętym mieszkaniu i krytykowania wszystkiego dookoła (na jakiej podstawie?).

      Ja nie wiem skąd się biorą tacy ludzie - natomiast dopóki nie zrozumieją swojego postępowania (bo to, że nie widzą w tym niczego złego jest największym problemem) nic nie możesz zrobić. Tacy ludzie rzadko kiedy się zmieniają. Moja matka z ojcem kopę kasy wywalili na te śmierdzące papierochy, a ja ze studium policealnego od Dyrektora dowiadywałam się, że nie mam opłaconego czesnego. Tacy ludzie to zwyczajne pasożyty.

      Moja matka potrafiła się do mnie tygodniami nie odzywać, ale w dzień mojej wypłaty przylazła po kasę i po telefonie od mojego ojca dałam jej. Poszła z moim bratem do miasta i wrócili po jakimś czasie: ona z kosmetykami, a on z nowymi głośnikami do komputera. Po kilku sytuacjach podobnego typu zdałam sobie sprawę, że oni sobie zwyczajnie jaja ze mnie robią - i życzę Ci, abyś znalazł sobie tyle siły, aby zakończyć ten tzw. proceder z ich strony.

      Głowa do góry :)
      • allegra1002 Re: Smutne... ale daj sobie z nimi spokój! 23.04.14, 15:04
        No to na koniec jeszcze mała wyliczanka. ;-)
        Przez 10 lat dostali ode mnie kilkadziesiat tysiecy pln. pisze pan Troll.
        10 lat to 120 miesięcy.Te kilkadziesiąt tysięcy pln-to powiedzmy 50tys.
        50000:120=416.6 czyli wychodzi że rocznie zainwestował w hieny rodzinne około 420pln.
        420 polskich złotych na przestrzeni jednego roku to ma być taki straszy majątek?
        • aqua48 Re: Smutne... ale daj sobie z nimi spokój! 23.04.14, 15:59
          allegra1002 napisał(a):

          > 10 lat to 120 miesięcy.Te kilkadziesiąt tysięcy pln-to powiedzmy 50tys.
          > 50000:120=416.6 czyli wychodzi że rocznie zainwestował w hieny rodzinne około 4
          > 20pln.
          > 420 polskich złotych na przestrzeni jednego roku to ma być taki straszy majątek
          > ?

          Jeśli uważasz, że to nic nieznacząca kwota, bez której da się obejść to spokojnie możesz mi przez dziesięć lat taką co rok przelewać. Podać Ci nr konta?
          • mozambique Re: Smutne... ale daj sobie z nimi spokój! 23.04.14, 16:03
            a dlaczego tobie?

            masz z nią wspólne geny czy co ?
            • noname2002 Re: Smutne... ale daj sobie z nimi spokój! 24.04.14, 23:59
              Bezrobotny szwagier też raczej nie ma wspólnych genów z wątkodawcą :P
          • allegra1002 Re: Smutne... ale daj sobie z nimi spokój! 23.04.14, 16:11
            A Ty co? należysz do rodzinki tego mitomana trolla? ;-) że od razu numer konta chcesz podawać?
            400-500zł w skali rocznej podzielone w dodatku na kilkanaście osób, rzekomej zachłannej rodziny to jakieś śmieszne grosze.Więc co tu się litować nad biednym "wyziskiwanym" który nie bardzo potrafi pisać i liczyć też nie.Co innego podarować komuś na raz kilkadziesiąt tysięcy, a co innego gdy taka suma rozłoży się na dziesiątki lat. Więc jak już wymyślić jakiś problem to tak by był wiarygodny. Nie wiadomo kto bardziej tutaj jest śmieszny, czy ten mitoman czy ci co się tak okropnie nad nim litują. :-)
        • mozambique Re: Smutne... ale daj sobie z nimi spokój! 23.04.14, 16:03
          420zł miesięcznie raczej !:))

          to jest cirka ebałt sto euro na miesiąc tego strasznego wyzyskiwania ?
          zaloze się ze kilka razy tyle miesięcznie facet na drinki z palemką wydaje

          ale fajna bajeczka
          • allegra1002 Re: Smutne... ale daj sobie z nimi spokój! 23.04.14, 16:22
            Miesięcznie oczywiście ;-) nie rocznie.Za 400zł utrzymać kilkanaście osób dorosłych i dzieci, spłacać im kredyty, fundować smartfony i konsole to nie lada cud ekonomiczny! tak że nie dziwię się że rodzinka Kiepscy była niezadowolona z zafundowanych świąt.Ubożuchno musiało być, a tu jeszcze ponoć słoje żarciem wszyscy napychali na zapas.
            • 1fioletowa Re: Smutne... ale daj sobie z nimi spokój! 23.04.14, 22:34
              A Ty płacisz komuś 4 stowki co miesiąc od lat, że się tak wymądrzasz jak to nic nie jest? Czy może jesteś jego rodziną pasożytem i stąd te teksty? Co za różnica 100 zł 400 czy 5 tysi? On nie jest ich sponsorem, żeby im ciągle dawać kasę. Widzisz małą kwotę, bo nie Twoje konto ona uszczupla. Bagatelizujesz problem, bo nie Ty płacisz.
        • ha-ya Re: Smutne... ale daj sobie z nimi spokój! 24.04.14, 20:48
          Nastepna matematyczka :/ Miesiecznie raczej
        • aurita Re: Smutne... ale daj sobie z nimi spokój! 30.04.14, 12:43
          wychodzi 420 zl miesiecznie; to nie jest nic nie znaczaca kwota

          > No to na koniec jeszcze mała wyliczanka. ;-)
          > Przez 10 lat dostali ode mnie kilkadziesiat tysiecy pln. pisze pan Trol
          > l.
          > 10 lat to 120 miesięcy.Te kilkadziesiąt tysięcy pln-to powiedzmy 50tys.
          > 50000:120=416.6 czyli wychodzi że rocznie zainwestował w hieny rodzinne około 4
          > 20pln.
          > 420 polskich złotych na przestrzeni jednego roku to ma być taki straszy majątek
          > ?
          • altz Re: Smutne... ale daj sobie z nimi spokój! 01.05.14, 13:11
            aurita napisała:
            > wychodzi 420 zl miesiecznie; to nie jest nic nie znaczaca kwota

            Myślę, że takich kosztów się nie liczy i pewno jest to zdecydowanie większa kwota.

            Jest na to dobra metoda. Daje się co miesiąc ustaloną kwotę na przykład mamie i niech mama to dzieli. Gdy ktoś się pyta o pomoc, trzeba powiedzieć, że dało się mamie i więcej się nie ma. Macie i podzielcie się! :-) Niech oni się kłócą między sobą. :-)
            Z takiej kłótni może przyjść jakieś przemyślenie, że ktoś się stara, a inny zupełnie nie. Problem odsunięty i po sprawie.
        • sanciasancia Re: Smutne... ale daj sobie z nimi spokój! 02.05.14, 17:01
          > 10 lat to 120 miesięcy.Te kilkadziesiąt tysięcy pln-to powiedzmy 50tys.
          > 50000:120=416.6 czyli wychodzi że rocznie zainwestował w hieny rodzinne około 4
          > 20pln.
          420 to jest miesięcznie. Rocznie to jest 5000.
          Ślepy kulawego prowadził?
        • makinetka82 Re: Smutne... ale daj sobie z nimi spokój! 02.03.17, 07:02
          No to na koniec jeszcze mała wyliczanka. ;-)
          Przez 10 lat dostali ode mnie kilkadziesiat tysiecy pln. pisze pan Troll.
          10 lat to 120 miesięcy.Te kilkadziesiąt tysięcy pln-to powiedzmy 50tys.
          50000:120=416.6 czyli wychodzi że rocznie zainwestował w hieny rodzinne około 420pln.
          420 polskich złotych na przestrzeni jednego roku to ma być taki straszy majątek?

          Nie rocznie, tylko miesięcznie... rocznie to wychodzi 5000zl. Do szkoły pod górkę było, co?
    • boski_adonis Do mozambique- Twój knajacki język i nie tylko 24.04.14, 08:26
      Mozambique, czy mozna Cię prosić o nie zaniżanie poziomu dyskusji na tym forum?
      Czytając Twoje wypowedzi w tym watku uderzył mnie knajacki jezyk, ktorego uzywasz w stosunku do autora tego watku. Bardzo chcesz go obrazic i rozumiem,ze knajacki jezyk jest narzędziem słuzącym do tego celu. Zwykle poziom dyskusji nie osiagał takiego dna.
      Nie widze powodów , zeby o siostrze autora watku pisac, ,ze sie "nie wyskrobała" , lub tez, że " nie jest szmatą" albo sugerowac autorowi watku ,ze jest pedofilem korzystajacym z usług 12 letnich Tajek.
      Tak oceniam Twoje wypowiedzi, ktore ponizej pozwalam sobie zacytować:
      wszyscy poradzą brata czy siostrę w doope kopnąć , niech bieduje jak głupia bo się nie wyskrobała w odpowiednim momencie
      rzeczywiście te wyprawki szkolne dla dzieci to jakiś majątek kosztują, pewnie ze sto dolarów , a moze nawet sto pięćdziesiąt , no koszmar zupełny , na świeżą 12-latkę w Tajlandii nie starczy czy może na kitesurfing w Wenezueli ?
      siostra niechciane dziecko kocha i wychowuje to znaczy ostatnią szmatą nie jest ,


      • 71tosia Re: Do mozambique- Twój knajacki język i nie ty 24.04.14, 10:23
        zgadzam sie, inna rzecz ze jezyk samego autora troche prowokuje, pisanie ze rodzina nazarla sie na swieta za jego, do eleganckich okreslen nie nalezy.
    • terazkasia Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 01.05.14, 11:36
      Sorry, ale to wszystko kupy się nie trzyma.
      Słabe to ;)
      • squirrel9 Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 02.05.14, 19:01
        Dlaczego kupy się nie trzyma i jest słabe?
        Bo wygląda nierealnie?
        Dlaczego wygląda nierealnie?
        Bo sami nigdy nie utrzymywalibyście rodziny w Polsce zasuwając za granicą jak chomik w kołowrotku, podczas gdy rodzinka w Polsce nawet by palcem nie kiwnęła by za granice wyruszyć, jesli już w Polsce pracy nie znajdą. Jesli jej szukają ....
        Bo sami wiecie, że dwie, trzy prace ze granicą nie starczą na to by utrzymywać bezrobotnych w Polsce z najblizszej rodziny ...
        Bo sami wiecie, że oni mają takiego za kompletnego frajera - za granicą a nie potrafi ich utrzymać !!! Gdyby potrafił - to jeszcze większy frajer.

        • yano2s Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 03.05.14, 01:55
          No i trollem zostalem, ciekawe co z tego mam? Za kilka dni w szkole dosc wazny egzamin, musze siedziec i sie uczyc dosc sporo, i szkoda czasu na fora, bo czas na nauke powinienem przeznaczyc. Siedziec po nocy i zeby problemy z rodzina opisywac? Ja ledwie mam czas sobie obiad ugotowac, tyle nauki, a co dopiero elaboraty pisac na forach. W chwili odpoczynku jak teraz dopiero cos moge zrobic.
          Widze ze nie macie pojecia o zyciu za granica, ani o moim zyciu. Swieta Bozego Narodzenia obchodzi sie w Angli inaczej jak w Polsce, nie ma kolacji wigilijnej, 24 grudnia jest zwyklym dniem, 25 grudnia po domach jakies tam obiady swiateczne sa, i dopiero sie prezenty daje. Z Anglikami z pracy umowilismy sie na Christmas Party ale byla to zwykla pijacka libacja, runda po pubach w kazdym po piwie, a potem powrot taksowkami do domu. Akurat takie spedzanie swiat z tubylcami mi nie pasuje. Wiekszosc moich znajomych pojechala do Polski, jednych sam zawiozlem na lotnisko. Moje swieta byly smutne, bo siedzialem sam, matka przyslala mi karte z zyczeniami, i oplatkiem, sam ze soba przelamalem ten oplatek. Czy bylo zle? Bylo smutno, ze tak wyszlo, ale jak pamietam Wigilie w Polsce to rodzice po gora 2 h potrafili zepsuc nastroj, bo wytykanie ze znow sam przyjechalem, bo tamta meza przywiozla, bo tamten mlodszy ode mnie juz drugie dziecko ma a u mnie nic, a inni to jakimi to samochodami przejezdzaja zza granicy, a ten i tamten jakie to domy wybudowali, a ja pieniadze wydaje na rzeczy wedlug nich nie potrzebnie w ten sposob zaczyna sie przygadywania , ktorych nie lubie. Na drugi dzien przyjda rozne ciotki i wujki, ojciec zaczyna libacje, i tak jedza i pija za moje i mnie krytykuja. Stary kawaler, pieniadze przepuszcza, domu nie wybudowal, do niczego nie doszedl, a ile zarabiasz a ile odlozyles juz.
          Widze wyliczenia ile pomoglem, i jak to malo. Nagle zrobilo sie 420 pln na rok?Wysylalem mniej wiecej podobne sumy miesiecznie, raz wiecej, raz mniej, przywozilem gotowke, dawalem prezenty i bylo tego wiecej. Do tego dochodza bilety lotnicze na swieta ktore sa duzo drozsze, i koszta rosna. Oczekiwania sa ze mam przyjezdzac na kazde swieta, do tego wesela i komunie. Przyjazdy 3 razy do roku jednak kosztuja. Na komunie i slub dawalem w prezencie 500-600 pln, i potem slyszalem od rodziny ze krewny zza granicy dal "tylko tyle". Jesli przychodze bez pary, sam, to chyba nie jest to tak malo, zwlaszcza kilka lat temu, kiedy inni w parach dawali po 300 pln. Odmawialem tez kazdemu bycia rodzicem chrzestnym, za co w rodzinie wielkie oburzenie bylo.
          Niestety taka rodzine mam.
          Ciagle przypominaja jak to u pewnych znajomych siostra z USA kupila bratu mieszkanie w Polsce. Prawda jest taka ze kupila je sobie, w czasach kiedy mieszkania kosztowaly duzo mniej, a brat tylko tam mieszka i oplaca. Duzo slysze takich przykladow, jak to ktos zza granicy rodzinie pomagal.
          Brat kiedys dostal ode mnie moj laptop, mniej wiecej 1.5 roczny, bo ja kupilem sobie do szkoly nowszy. Narzekal ze za slaby do gier, ze monitor nie taki, sprzedal go, dolozyl i kupil desktop. Ciagle w gry gral. Siostra zaczela wypominac mi ze im tez cos powinienem sprezentowac, rodzice ze konsole gier jej dzieciom bo ich koledzy maja i nie powinni byc gorsi. Dalem na to pieniadze. Dzieci brata tez chcialy konsoli zeby nie byc gorsze, rodzice ze powinienem im kupic. Kupilem. Potem siostra nie miala czym pralki splacic to musialem pomoc, potem wziela lodowke, i znow do mnie zebym jej pomagal. Pomoglem. Rodzicom pomagalem bo starzy sa, chorowici, na prywatnych lekarzy im trzeba, ale oni duzo z tych pieneidzy co im daje daja bratu i siostrze. Tylko ile to mozna??? U brata slysze ze na prad nie maja, ale komputer ciagle sciaga jakies gry i filmy i to prad zuzywa. Siostra swojej corce kupila zlote kolczyki do komunii. Na co takiej dziewczynce zlote kolczyki w takim wieku? Zwykle pozerstwo przed ludzmi.
          Rodzenstwo cioteczne tez oczekuje prezentow, zebym przyjezdzal na komunie i dawal. Obrazaja sie jak nie przyjade. Wujkow i ciotek nie utrzymywalem, ale lubia przyjsc, nazrec sie i napic za moje, i krytykowac ze sie nie ozenilem, wspolny chor z moimi rodzicami.
          Brata traktuje jak pasozyta, bo przychodzi do rodzicow nazrec sie, wyciaga z lodowki jak ze swojej i jeszcze zabieraja do domu. Lubie zjesc po polsku, smacznych wedlin, ciast, dam matce pieniadze na to, ale brat z rodzina przyjdzie, to rzucaja sie jak sepy, dzieci pakuja cukierki w kieszenie na wynos, brat bierze z lodowki, matka im jeszcze doklada. Raz przywiozlem dobra kolombijska kawe matce, to nawet zesmy nie zdazyli jej calej wypic, bratowej tak posmakowala, ze cala paczke wziela, a matka do mnie "kupisz sobie w Angli druga paczke". Brat to nawet moje piwo wyciaga z lodowki bez zapytania sie, czestuje sie jak swoim. Jak dalem mu jakies pieniadze w prezencie, to jak wracal do domu, papierosy sobie kupowal, przed chwila opowiadal jak mu ciezko, ze na prad nie maja, ze dzieci w co ubrac, ale pasozyt palenia nie rzuca, a pieniedzy by oszczedzil. Do jakiejkolwiek roboty poszedl to dlugo tam nie popracowal. Rodzice ciagle naciskaja zebym bratu pomagal bo jemu ciezko z dziecmi. Narobil dzieci bedac bezrobotnym i ja mam to utrzymywac? Kolezanka kiedys mi powiedziala, ze wpadli z pierwszym dzieckiem a biedni byli, to pare lat brala najtansze tabletki antykoncepcyjne jakie byly, za cos 20 pln na miesiac i dziecka nie bylo, az sie ustawili, dopiero postarali sie o drugie. Brat wolal palic papierosy niz wydac na tabletki czy gumy., a tu to niewiele kosztuje.
          Mozambique wyliczala ile to ja niby poslalem i jak malo. Chcesz wiedziec to w 2005 wzielem dodatkowa robote na nocki w sortowni owocow, w zimnie, 12h, za to bylo placone o ile dobrze pamietam cos z 60£, czyli ponad 300 pln, i tak z paru weekendow to moj brat caly ten moj zarobek dostal, czasem jedna nocka czasem dwie i tak 2 miesiace. Brat i bratowa bezrobotni dziecko zrobili, nie przejmujac sie jak to utrzymaja. Dostali tylko wtedy ode mnie na zycie kilka tysiecy pln. Akurat wtedy pojechalem sobie latem do Chin pozwiedzac, i moja rodzinka ile to sie nagadala, ze na wycieczki mam ale bratu pomoc to nie mam. Musialem pomoc. W kolejnych latach tez wspomaganie pasozyta pod naciskiem rodzicow. Za ta pozyczke z Providenta mial jakiegos windykatora na karku i oczywiscie rodzice do mnie z placzem ze tam brata juz zlicytuja. Musialem przyslac pieniedzy. Sproboj Mozambique tak pracowac w zimnie, rozreguluj sie praca w dzien i noc, przysylaj po pare tysiecy pln rocznie i po latach sie wypowiedz jak Tobie to pasuje. Drinkow z palemka nigdy nie pijalem. Wole kupic ksiazki do nauki, tylko jak zamowilem w Polsce na adres rodzicow, i mialem je odebrac w Polsce to ile to sie nagadali na te kupno ksiazek, jaka to strata pieniedzy.

          Przykro sie robi, ale widze ze trzeba zerwac te wiezy rodzinne. Chce cos osiagnac w zyciu, to robie szkole sobie, co kosztuje, ogranicza mnie z praca i zarobkami ale moze cos bede mial. Rodzina uwaza to za zbedny wydatek,
          Wyglada na to ze tacy ludzie jak moja rodzina sa niereformowalni, rodzice wychowali sie za komuny, gdzie milicja dowozila ludzi do fabryk z nakazem pracy, mysla ze o wszystko latwo dzisiaj. Matka mojemu bratu i siostrze kanapki pod nos podstawiala, to sie przyzwyczaili. Chyba nie da sie zmienic im myslenia. Dal nich krewny za granica to chyba obrasta w miliony ktore ma rozdawac. Bunt narastal we mnie od kilku lat ale rok temu powiedzialem sobie dosyc tego. Przestalem jezdzic, troche kontaktu na telefon i email. Szkoda zrywac wiezy z rodzina, ale chyba nie mam wyjscia.

          Dziekuje kilku osobom za porady. Widocznie mieliscie podobnie, i rozumiecie co pisze.
          • 8ula Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 03.05.14, 09:47
            yano2s, nie jestes trollem, tylko zycie Cie przygniata, a zwłaszcza rodzina , ktora znalazła sobie dojna krowe i doi ile wlezie, po pierwsze nie masz obowiązku utrzymywac rodziny brata, siostry i kuzynow, kuzynek i kogo tam jeszcze utrzymujesz, masz prawo do swojego zycia, i do tego co robisz ze swoimi zarobionymi wlasnorecznie pieniedzmi, jezeli chcesz zwiedzac swiat to zwyczjanie to rob, to sa Twoje niespelnione marzenia i Twoje pieniądze, wiec nie przejmuj sie opinia rodziny, bo ona nie doklada sie do Twoich wycieczek, nie musisz sie z tego spowiadac, sama jestem na obczyznie i wiem jak jest ciezko bez najblizszej rodziny (mama, tata), ale oni za Ciebie zycia nie przezyja i nie pomoga w spelnianiu marzen, masz szanse wykorystaj ją, a jesli rodzina sie obraza, to ich sprawa, zazdroszcza i tyle, niech sami sie wezma za prace i bedzie dobrze, chca luksusow niech sami sobie na nie zarobią a nie ciagną od Ciebie kase, to chore, trzymaj sie i chyba dobzre bedzie jesli na jakis czas uwolnisz sie od chorej rodziny, nie doceniającej tego co dla nich zorbiles.
          • 1fioletowa Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 03.05.14, 10:29
            Chłopaku dobrze myślisz, dobrze piszesz i nie przejmuj się pasożytami, które się tu odezwały, że powinieneś dawać rodzinie i Ci wyliczają nie wiadomo co, umniejszając- uwierz mi, grosza by nikomu same nie dały.
            Masz prawo do żalu i rozgoryczenia, sytuacja obiektywnie jest bardzo nieprzyjemna.
            Moim zdaniem możesz spróbować nie zrywać kontaktu z rodziną, a zmienić siebie. Masz problem z odmawianiem im, bolą Cię ich komentarze. Spróbuj jednak poćwiczyć asertywność, nie dawaj nikomu nic. Na komentarze odpowiadaj blokująco- albo, że sobie nie zyczysz, albo też im wetknij szpilkę.
            Z rodziną zerwiesz, ale zaraz się możesz wpakować w podobne środowisko ludzkie. Warto wyciągnąć z tej sytuacji naukę: trzeba umieć ludziom odmawiać, nie pozwalać się źle traktować i deptać. Robiłeś to, bo pewnie chciałeś zeby Cię kochali. Teraz miej odwagę sprawdzić, czy niektórzy z nich będą Cię kochali bez dawania kaski. Może odkryjesz w rodzinie fajne osoby? A jak nie, to potrenujesz asertywność przez zbudowaniem swojej rodziny i będziesz miał szansę na zbudowanie zdrowych układów we własnym domu.
            Ludzie mają Cię lubić i kochać za to jaki jesteś a nie za kaskę.
    • sootball Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 03.05.14, 11:29
      Przyszedłeś się tu pożalić :)
      I rozumiem Cię, bo w Twojej sytuacji też bym chciała.
      Widać po Tobie, że masz w sobie dużą, ciągnącą się już od dzieciństwa potrzebę docenienia Cię przez rodzinę i zwykłej akceptacji, bo byłeś i jesteś inny i byłeś z tego powodu krytykowany i emocjonalnie odrzucany. W tym, plus w uznawaniu przez nich jako normę że to od Ciebie im się ciągle coś należy, upatrywałabym powodu dlaczego wciąż im na to pozwalasz.
      To nie będzie łatwe zadanie, ale trzeba przyjąć do wiadomości i zaakceptować kilka rzeczy.
      1. Winni takiego stanu rzeczy są nie tylko oni, ale i Ty - bo pozwalałeś im na to i ulegałeś im.
      2. Oni się nie zmienią. Tacy byli kiedy byłeś dzieckiem, tacy są teraz i takimi umrą, a to jacy oni są nie zależy od Ciebie i od Twoich wysiłków. Nie odpowiadasz za nich.
      3. Nie zostaniesz przez nich doceniony. Nie zostaniesz przez nich zaakceptowany. Pomimo że to od nich najbardziej tych rzeczy potrzebujesz, nigdy tego od nich nie dostaniesz.
      4. Masz prawo do obrony siebie. Twoje rodzeństwo jest tak samo dorosłe i zdolne do pracy jak Ty, więc niechże zrobią użytek z tych przymiotów. To na Twoim miejscu bym im jasno i wyraźnie powiedziała: ja mam pieniądze, bo na nie sam ciężko zapracowałem. Popracujecie, to też będziecie mieli, nikt wam nie zabrania i szlag was od tego nie trafi. Ciężko wam z dziećmi? Trudno, dorośli ludzie sami ponoszą konsekwencje własnych wyborów, najwyżej będziecie musieli pracować więcej.
      5. Tak samo jak oni są krytyczni wobec Ciebie, Ty jesteś krytyczny wobec nich. Tymczasem oni też mają prawo żyć tak jak chcą. Tyle że nie twoim kosztem.

      Twoja decyzja o rozluźnieniu kontaktów jest moim zdaniem słuszna. To co jeszcze przed Tobą, to poradzić sobie z żalem do nich i z niespełnionymi potrzebami, jakie wciąż masz względem nich. Może pomyśl o tym, żeby porozmawiać z psychologiem.
    • tt-tka Re: Rodzina doi mnie z pieniedzy 02.03.17, 10:30
      Rozwiazanie stosunkowo proste - zawiadom rodzine (mozesz listownie, zeby nie wysluchiwac), ze niestety/na szczescie dorobiles sie wlasnie dziecka, w planach masz wybudowanie domu i posadzenie paru drzew i w zwiazku z tym OD TERAZ ZARAZ inwestujesz w swoje, a nie cudze dzieci, pralki, meble. A na swieta Cie nie bylo i nie bedzie, bo wlasnie z dziewczyna (i dzieckiem) wyjezdzacie. Za bardzo ciekawa granice albo do jej rodziny :)
    • armas1 Minelo juz 3 lata 03.03.17, 18:00
      Ludzie!!! Minęło już prawie 3 lata odkąd autor @yanos zrobil pierwszy wpis i potem już więcej nie odpisał. Jaki jest sens odpisywac po prawie 3 latach? Popatrzcie na wpisy - są w kwietnia 2014, a mamy marzec 2017.
      Mam nadzieję, że autor urzadził sobie życie ze swoja dziewczyna i odciął się od pasożytniczej rodzinki. Na takich ludzie generalnie lekarstwa nie ma poza jednym - odcięciem sie od nich. Szkoda, że to rodzina, zerwane więzi, ale ja sie sam na sobie i znajomych przekonalem, ze pasożytowi apetyt rośnie w miare jedzenia, i ma roszczeniową postawe, ze jemu się "należy", bez zastanowienia się, że ktoś inny na jego utrzymanie cieżko haruje.
      • tt-tka Re: Minelo juz 3 lata 06.03.17, 16:24
        O do licha ! Adaska wyciagnela, a ja odpisalam nie patrzac na date startera :(


Pełna wersja