nie dorosłe życie dorosłych dzieci

24.04.14, 12:59
dziewczyny powiedzcie swoje zdanie bo ja juz mam dzis dośc .
Mam córke która ma 20lat. PO szkole podstawowej poszla do liceum ekonomicznego i w tym roku ma za kilka dni mature .nst ustne i z poczatkiem czerwca egzaminy zawodowe.
Od miesiaca chodzial za mna i smecila ze chce jechac do poznana z kolezanka na jakies spotkanie miosnikow jakiegos koreanskiego zespolu.Zawsze ucinałam rozmowe mowiac..martyna najpierw matura potem po rozmawiamy o tym..
No i dzis przychodzi ze kolezanka z ktora miala jechac.chce kupowac bilety itd. No to pytam
1Co z matura? odp. ale mamo wtedy nie bedzie jeszcze wynikow
2 co z praca sezonowa?Musisz pojsc bo zaczac studia na reszte wspomozemy z tata.Odp. po maturze poszukam. (tak tylko ze w ub roku tez mi obiecywala i jak sie obudzila wszystko bylo zajete wiec nie wierze w to juz!
3 co z egzaminami zawodowymi?odp. mam je w dupie(!) nie cche byc ekonomista i tak..
Powiedzialam ze my nie mamy tego w dopie ze jak przyjdzie z efektami to mozemy po gadac o suwenirach.
No i ryk i wojna bo jestem okropna bo ona raz chciala gdzies pojechac a ja jej to chrzanie..
TYlko to dla niej bardzo wazny i trudny okres i rok..Nie jest orłem w nauce i
nie wierze w jej obietnice ze zda ze da rade itd.Juz w tej materii nie raz mnie zawiodła i uwazam ze powinna skupic sie na priorytetach ktore maja miec wplyw na jej dalsze zycie a potem myslec o zabawie.. Bedzie jeszcze nie jedno spotkanie milosnikow ..a matura nst za rok..
Jak myślicie mam racje czy powinniśmy ja puścić?
    • panizalewska Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 13:09
      Ale ten zlot fanów będzie już po maturze, a przed ogłoszeniem wyników?
      Jak tak, to ja bym pozwoliła jechać (mam 30 lat i nigdy nie byłam jakąś specjalną fanką kogokolwiek, nie wiem, czy to dla Ciebie miarodajne ;) )
      Jeden dzień przy szukaniu pracy jej nie zbawi. Możecie przed wyjazdem ustalić BARDZO SZCZEGÓŁOWO jak młoda wyobraża sobie szukanie tej pracy, podpowiedzieć nowe sposoby, nowe możliwości itp itd. Uzgodnić ile CV dziennie wysyła np, gdzie łazi za tą pracą i - jak wróci ze zlotu to egzekwować. Czyli wcześniej też wspólnie ustalić karę za niespełnienie obietnic. Pełna świadomość, jak wygląda kij, a jak marchewka, czyli konsekwencji po prostu - w tym wieku to powinno pomóc.
      Co do zlotów fanów wszelakich, zwłaszcza jakiś koreańskich zespołów - to raczej okazja "jeden raz w życiu", tak mi się wydaje, o ile to nie jest impreza cykliczna. Więc tym bardziej pozwolenie na wyjazd będzie dużo lepszą pozytywną motywacją i zachętą, niż nie pozwolenie i żal do końca życia, że mama nie puściła gdzieś tam (sama mam jakieś takie małe żale do mamy, przypominają się, przykro jest).
      TYLKO pod warunkami ustaleń przed wyjazdem.
    • allegra1002 Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 13:11
      Mnie trochę dziwi że 20 letnia kobieta musi pytać o pozwolenie wyjścia czy wyjazdu rodziców?No ale widać takie w Waszej rodzinie takie panują układy i dobrze Wam z tym.
      jak zareaguje córka gdy faktycznie odmówisz pozwolonia? zabronisz wyjazdu?
      A tak odnośnie głównego pytania puścić-nie puścić. Ja bym puściła.Ten wyjazd raczej niczemu nie zaszkodzi.
      • lillam Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 16:20
        > Mnie trochę dziwi że 20 letnia kobieta musi pytać o pozwolenie wyjścia czy wyjazdu rodziców?

        no mnie to akurat wcale nie dziwi
        co z tego, ze panna ma juz 20 lat, skoro zyje pod dachem i na garnuszku rodzicow, wlasnych pieniedzy nie zarobila, ani nie ma pomyslu jak i gdzie je zarobic

        w kwestii wyjazdu
        jezeli po egzaminach maturalnych - niech jedzie,
        jezeli przed lub w trakcie - odmowilabym


    • gemmi18 Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 13:15
      Mój czas licealny był piękny. Dostałam dużo swobody od mamy, ale to zaszczepiło we mnie odpowiedzialność. Na koncerty jeździłam przynajmniej raz w miesiącu, spotykałam się ze znajomymi bardzo często, ale przy okazji nie zaniedbywałam nauki. Były przedmioty ważne i mniej ważne. Moja mama nie roziła mi awantury o tróję z historii. Sama wiedziałam, z czego muszę utrzymać poziom, a co mogę odpuścić. Jakoś tak... zdrowo było. Maturę zdałam dobrze.
      Wiem, że mój wpis nic nie zmienia, ale uważam, że nie powinnaś się w ogóle sugerować tym, co Ci tu napiszą. To Ty musisz wiedzieć, czy możesz córkę puścić, czy nie.

      Swoją drogą... Córka ma 20 lat i nie musi się pytać Ciebie o pozwolenie. Piszesz: nie dorosłe życie dorosłych dzieci. Dorosły bierze odpowiedzialność za swoje czyny i nie pyta się rodziców o pozwolenie na wyjazd. Bo sam potrafi ocenić, czy w danym momencie to dobry pomysł. Ty nie traktujesz jej poważnie i wydaje mi się, że ciągłymi zakazami (o ile takie były wcześniej) nie nauczyłaś jej odpowiedzialności. Ciągle chcesz dźwigać to sama. Zawali maturę, to będzie musiała sama się pozbierać z tego. Szkoda tylko, że właśnie nie miała szans nauczyć się tego wcześniej, że przypadło to na tak ważny egzamin.
      Tak to widzę, może się mylę, bo nie opisujesz, jak to było wcześniej.
      • aqua48 Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 14:11
        Też mi się wydaje dziwne pytać na forum na co pozwolić 20 letniej córce. Oraz jak ustalać priorytety dotyczące nauki i pracy. Dziewczyna jest pełnoletnia i może spokojnie pojechać nie tylko do Poznania, ale i za granicę bez Twojego pozwolenia. I co wtedy?
        • najma78 Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 15:14
          :) i to przyklad ze jednak lepiej gdy dzieci zaczna edukacje jako 6-latki a ukoncza jako 18-latkowie bo 20-latka pod wladza rodzica, pytajaca o zgode czy moze gdzies tam pojechac brzmi absurdalnie. Twoja corka powinna miec juz swoje zycie, zarabiac na swoje potrzeby, jesli sie uczy otrzymywac jaks pomoc od was wg uznania. Przestan ja nianczyc. Skoro nie chce zdac egzaminow zawodowych to jej sprawa. Nie zda matury to tez jej problem. Jasno przedstaw sytuacje, ze jest wieku kiedy sama podejmuje decyzje dot wlasnego zycia i sama bierze za nie odpowiedzialnosc. Jesli ma kase na wyjazd to niech jedzie, a jesli nie ma to trudno. Jak zakrecisz kurek to zmusisz do szukania pracy. Prace znajdzie taka na jaka ja stac (doswiadczenie, wyksztalcenie) zarobki tez beda adekwatne wiec bedzie miala doswiadczenie. Znam dziewczyne 20 lat ktorej tez sie w szkole nie chcialo. Skonczyla jako 18-latka no i zaczela szukac pracy. Szybko sie zorientowala na co mozel liczyc i ze kelnerka to nie jest to co chcialaby robic. Od roku jest w szkole (jeszcze rok zostal) i uczy sie aby dostac sie na kierunek medyczny. Oczywiscie pracuje jako kelnerka, bo kasa na drzewach nie rosnie :) niektorzy nie wierza na slowo, musza sie przekonac.
    • default Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 15:08
      e.logan napisała:

      > Mam córke która ma 20lat

      A traktujesz ją jakby miała 12 - a ona tak się też zachowuje.
      • 71tosia Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 15:25
        jak rozumiem to rodzice maja sfinasowac ten wyjazd, wiec pytanie o to czy moze jechac jest jak najbardziej ok. Jezeli wyjazd jest po egzaminach to nie robilabym trudnosci, co najwyzej uzgodnilabym ze pieniadze na wyjazd 'pozyczam', jak zarobi w wakacje to odda.
        • karrioka Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 16.05.14, 15:27
          z tym, że dorosły domownik, kształcący się, jest trochę na innych prawach chyba niz 5 latek.

          Czy nie pracująca, dbająca o dom żona, powinna pytać męża o zgodę na wyjazd?
          W takiej samej sytuacji jest dorosłe, a jeszcze nie pracujące dziecko - i tak samo może zainwestować w swój wyjazd coś innego niż pieniądze, np pracę w domu. Rodzice dają hajs, córka sprząta jak na święta, zapewnia im kilka wolnych wieczorów opiekując się młodszym rodzeństwem lub myje samochód, lub whatever.
    • morekac Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 16:49
      Jeśli ten wyjazd będzie po pisemnych, a nie przed - pozwoliłabym. Przecież nie wpłynie to wtedy na wyniki matur.
      I oczywiście - jeśli nie bedzie to tuż przed egzaminami zawodowymi czy w trakcie ustnych. Ostatecznie jedzie pewnie na 2 dni, a nie na dwa miesiące i można potraktować to jako odstresowywacz.

      > 2 co z praca sezonowa?Musisz pojsc bo zaczac studia na reszte wspomozemy z tata
      Dałabym jej przede wszystkim odpocząć po maturze. Chciałabyś cały rok zapieprzać bez urlopu? Poza tym - skoro jest prawdopodobieństwo, że matury nie zda, to na jakie studia przyjmują bez matury? I po co ma szukać pracy teraz, skoro priorytetem teraz jest nauka?
      Jakoś te twoje argumenty są mało przekonywujące.
    • iziula1 Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 16:56
      Twoja córka ma 20 lat. I jest pełnoletnia.
      A ty rozliczasz ją jak nastolatkę.
      To sa już jej wybory i decyzję oraz konsekwencje wyborów lub zaniechań.

      Zadeklarowaliście się,że pomożecie jej w utrzymaniu na studiach. I ok.
      Teraz pozwól jej być dorosłą osobą. Ze wszytkimi tego konsekwencjami.
      Może Ona ma inne plany na życie. I ma do tego prawo.
      • 71tosia Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 17:39
        Dopoki chodzi sie do szkoly, jest sie na utrzymaniu rodzicow, z nimi mieszka to o dojrzalosci trudno mowic, mozna jedynie o pelnoletnosci ;-) Konsekwencja tego jest niestety ustalanie z rodzicami swoich planow, nawet jak ma sie az 20 lat.
        • verdana Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 18:09
          Innymi słowy, można komenderować studentem jak dzieckiem? Pozwalać na wyjście wieczorne i instruować kiedy i jak ma sie uczyć do egzaminu? Bo student, w przeciwieństwie do kogoś, kto porzucił szkołę w 18 urodziny i poszedł do łopaty nie jest odpowiedzialnym dorosłym. Mąż, utrzymujący niepracującą zonę też zapewne ma prawo potraktować ją jako osobę niedojrzałą.
          W tym wypadku nie bardzo rozumiem o co chodzi. Można 20-latce nie dać kasy na wyjazd i to rozumiem. Nie można jej zabronić wyjazdu. Jako, ze mam 19-latka na pierwszym roku jakoś nie dociera do mnie, że można komenderować osobą o rok starszą.
          • 71tosia Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 20:29
            A jak ma pojechac jak nie ma pieniedzy? W tym przypadku -nie dac pieniedzy = nie pozwolic na wyjazd. Co do szkoly - jako rodzic nawet pelnoletniego maturzysty uczestniczylas w wywiadowkach? Ja tak- podobnie jak wielu innych rodzicow, tak wiec w naszej tradycji dopiero matura to ze prog dojrzalosci edukacyjnej .
            ps przyklad z niepracujaca zona nie jest adekwatny, zona 'niepracujaca' pracuje tylko w domu.
            • asfo Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 20:46
              A uczeń/student pracuje bo się uczy. To często większy wysiłek niż praca zawodowa. Też uważam, że niepozwalanie na coś dwudziestolatce jest dziwne. Prawdopodobnie ten brak dorosłego podejścia do życia właśnie z tego wynika - żeby ponosić odpowiedzialność trzeba najpierw móc podejmować decyzje.

              Uważam też że to naciskanie w sprawie pracy sezonowej, skoro ma się dalej uczyć jest nie fair. Po wysiłku maturalnym powinna mieć jakieś wakacje, a te grosze jakie zarobiłaby przez dwa miesiące w jakimś barze czy sklepie i tak nie zrobią wielkiej różnicy.
              • mamapodziomka Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 21:04
                To czy praca sezonowa jest fair czy nie zalezy przede wszystkim od budzetu rodziny. Jesli przymiera glodem, to trudno nie oczekiwac od pelnoletniej osoby, zeby zrezygnowala z kilku miesiecy wakacji i dorzucila sie do budzteu. Jesli nie, to akurat wychowanie w ten sposob srednio by mi lezalo, zwlaszcza nagle i z komentarzem, ze i tak nic nie znajdzie i do niczego sie nie nadaje.

                Egzaminy zawodowe, to jeszcze kolejna sprawa, bo nie wiem czy cokolwiek w ogole by jej daly? Czy jest choc cien szansy, ze z takim wyksztalceniem znalazlby gdziekolwiek prace? Jesli i tak studia w perspektywie, to na zbyt wiele sie byc moze nie przydadza.

                No i tak ogolnie, faktyczni jakos dziwnie to wszystko uwas - samo sformulowanie - puscic ja czy nie - mnie dziwi, bo pominawszy ze sie przed 20 wyprowadzilam z domu, to juz sporo wczesniej podejmowalam decyzje sama, w zaleznosci od budzetu (kieszonkowe + korki), czasu, etc. I raczej je w domu oznajmialam niz pytalam, pewnie mozliwa bylaby dyskusja na temat, gdyby z jakiegos powodu totalnie nie pasowaly, ale raczej bylo tylko kiwniecie glowa. Kurcze, nie w zakresie samodzielnych wyjazdow, ale codziennych wyjsc, to moja 10,5-latka w duzym zakresie sama decyduje dokad idzie i kiedy wroci i wlasciwie w wiekszosci mi te decyzje oznajmia.
            • verdana Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 21:30
              Nie, jako rodzic pełnoletnich dzieci nie uczestniczyłam w żadnej wywiadówce. Uważam wywiadówki w tym wypadku za szkodliwy absurd. Mój syn poszedł na studia mając lat 18. Właściwie powinien w tym roku zdawać maturę. Nie wiem, dlaczego nikt nie oczekuje, ze będę chadzała do profesorów uczących dorosłego faceta, a gdyby nie poszedł rok wcześniej do szkoły, to miałabym chodzić do nauczycieli?
              Jesli żona nie pracuje w domu, tylko ma pomoc domową to nie jest dorosła?
              • zuzi.1 Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 22:07
                Dokładnie, zgadzam się z przedmówczyniami, 20-letnia córka zachowuje się jak dziecko, bo jak dziecko była i jest traktowana. Co z tym fantem teraz zrobic? Jak jej pomóc dojrzec i dorosnąc i wziąc odpowiedzialnosc za własne życie? Ciężka sprawa... Może usiąsc i porozmawiac na poważnie i powiedziec jej, że zbyt długo traktowaliscie ją jak dziecko a już dawno przyszedł czas, aby zaczęła podchodzic do życia jak osoba dorosła/pełnoletnia. I że oddajecie jej stery w jej własne ręce i niech zacznie myślec poważnie o swojej przyszłosci i ponosic konsekwencje swoich wyborów...
              • 71tosia Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 22:11
                mysle ze sprowadzeniem do absurdu jest traktowania 17.99 latka jak dziecko a 18.01 latka jak doroslego. To proces, pewnie sa nastolatkowie na tyle dojrzali ze mozna sobie odpuscic wywiadowki, ale wielu nie, wiec zainteresowanie i pewna kontrola rodzicow jest im jeszcze potrzebne. Zona nie pracujaca majaca sluzaca, tez pracuje, zarzadza praca sluzacej? ;-)
                ps Tak na uboczu tej dyskusji, dodam ze na wielu (wiekszosci?) amerykanskich uniwersytetow wprawdzie wywiadowek nie ma, ale rodzice sa i to pisemnie i to dosc detalicznie i co semestr informowani o postepach studenta (przyszly student musi podpisac zgode na udzielanie takiej informacji, ale bez tej zgody raczej na studia nie zostanie przyjety), bo rodzice placa i chca wiedziec za co, i chyba jednak nie do konca ufaja dojrzalosci swoich dzieciakow.
                • zuzi.1 Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 22:18
                  Im dłużej holuje się w życiu takie dziecko, tym dłużej ono tym dzieckiem się czuje i cięzko mu stac się realnie dorosłym. Nie wyobrażam sobie, żeby rodzice uczestniczyli w wywiadówkach podczas studiów, to by było kuriozalne ;-)
                  • 71tosia Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 24.04.14, 22:35
                    tego nie postuluje.
                    Staralam sie tylko powiedziec ze dojrzewanie trwa, a nie staje sie i ze rodzice jak cos fnansuja to chca wiedziec ze robia to z sensem. Jezeli panna ma egzaminy, ale koncert jest dla niej wazniejszy to wcale sie nie dziwie ze rodzice maja watpliwosci czy to finansowac, bo sponsorowanie takiego wyjazdu raczej zacheca do 'niedojrzalosci'.
                    • morekac Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 25.04.14, 12:19
                      . Jezeli panna ma egzami
                      > ny, ale koncert jest dla niej wazniejszy to wcale sie nie dziwie ze rodzice maj
                      > a watpliwosci czy to finansowac, bo sponsorowanie takiego wyjazdu raczej zac
                      > heca do 'niedojrzalosci'
                      Stąd pytanie, jak bardzo ów wyjazd może wpłynąć na egzamin. Bo jeśli jest to po egzaminach, to nie ma to żadnego wpływu.
    • sonia_siemionowna Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 25.04.14, 03:20
      Ty córkę masz czy konia wyścigowego?

      Ona się na świat nie prosiła, nie jej wina, że zlot odbywa się akurat przed wynikami/egzaminami.

      I cóż w tym złego, że nie chce być ekonomistką? Uważasz, że wybór, jakiego dokonała
      jako nastolatka jest wiążący na całe życie?

      Zachowujesz się, jakby córka miała najpierw zaspokoić Twoje 'chciejstwa', to wtedy ewentualnie Ty zauważysz jej potrzeby.
      • 71tosia Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 25.04.14, 09:42
        na razie to corka zachowuje sie jakby rodzice mieli zaspokoic jej chciejstwa , bo wiadomo ze
        rodzice sa od zabezpieczania potrzeb doroslych dzieci bezwarunkowo i zawsze ;-) .
        I ne przesadzajmy, pewnie wiekszosc rodzicow ma takie 'chciejstwa' i zadanie matury przez dziecko jest jakos tam dla nich wazne.
        • sonia_siemionowna Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 26.04.14, 11:25
          Chodziło mi raczej o to, że córka ma zostać ekonomistką.
    • triss_merigold6 Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 25.04.14, 09:47
      Laska jest dorosła. Jak zarobi, to niech jedzie.
    • altz Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 25.04.14, 21:57
      Szok! Że też ludzie tak myślą?
      To jest osoba dorosła, sama o sobie decyduje. Ustala się alimenty na czas nauki, daje pieniądze do ręki i niech się żywi i ubiera, a jak się noga powinie, to jeszcze jakiś czas może wrócić i zupę i nocleg dostanie, nic więcej.
      • 71tosia Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 25.04.14, 22:08
        naprawde dzien po 18 urodzinach dalas dziecku alimenty i wystawilas za drzwi, niech sobie radzi samo? Chyba jestem wdzieczna rodzicom ze jednak nie mieli takich pomyslow ;-)
        • altz Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 26.04.14, 09:18
          71tosia napisała:
          > naprawde dzien po 18 urodzinach dalas dziecku alimenty i wystawilas za drzwi,
          > niech sobie radzi samo? Chyba jestem wdzieczna rodzicom ze jednak nie mieli ta
          > kich pomyslow ;-)

          Do samodzielności przyzwyczaja się dziecko od wielu lat, to nie jest jakaś nagła zmiana.
          Małe dziecko wybiera sobie zabawki w sklepie, kupuje z kieszonkowego, co chce, wybiera ubrania do przedszkola, a rodzice tylko korygują, żeby nie kupiło papierosów i nie poszło zimą w sandałach. W ten sposób, osoba w wieku 18 lat nie ma już takich wątpliwości i problemów z rodzicami, bo sama planuje sobie naukę i wypoczynek i potrafi zarządzać swoim budżetem, najwyżej poprosi o małe wsparcie, ale potrafi też przyjąć odmowę.
          • najma78 Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 26.04.14, 11:53
            No wlasnie, proces dojrzewania zajmuje cale lata. Dzieci dostaja kieszonkowe po to aby nauczyly sie zarzadzac finansami, dzieci ucza sie brac odpowiedzialnosc za edukacje czyli z wiekiem dostaja coraz wiecej zadan, ktore maja wykonywac samodzielnie, ktore musza planowac itd. Jesli cos zawala ucza sie jak sobie radzic, jak reagowac itp. Owszem rodzice maja obowiazek kontrolowav postepy ale dzieci musza rozumiec po co sie ucza. Podobnie z praca. Dlaczego tylko dawac? Dlaczego nie motywowac np do drobnych prac typu jakies sprzatanie, opieka nad dziecmi, wyprowadzanie psow itp.? W miare gdy starsi inne rodzaje prac. Skad sie bierze u niektorych opor, lament gdy tylko sprawa pracy w wakacje albo po szole jest proponowana? Pytania typu jaka to prace moze dostac ktos bez wyksztalcenia? No moze, tyle ze adekwatna do mozliwosci. Kazda praca jest pozytywna, uczy tego czego nie da sie nauczyc w szkole, pomaga dojrzec i faktycznie poczuc mlodemu czlowiekowi na ile jest dorosly.
            • asfo Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 26.04.14, 12:36
              Powiedz to komuś, kto ma 7-8 lekcji dziennie a potem jeszcze przez kolejne 3-4 musi wykonywać pracę domową. Są szkoły i szkoły.
    • morticia50 Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 26.04.14, 18:03
      trochę mało info na temat córki.
      ja wymagałabym,zeby zakończyła etap liceum i maturą i egzaminem zawodowym-zawsze jest to papier ,który nie wiadomo kiedy może sie przydać.wpajam dzieciom zasadę "jak zacząłeś to skończ".
      jakie plany córka ma na po maturze?studia?praca?wyprowadza sie z domu?
      wydaje mi sie,ze nie tyle córka pyta o pozwolenie na wyjazd tylko jest to sprzedaż wiązana tzn.daj mi kasę czyli pozwól na wyjazd ,pozwól ,ze nie przystąpie do egzaminów zawodowych.
      na podstawie tego co piszesz ja nie dałabym kasy,a tym samym przyzwolenia na niezdawanie egzaminu.

      • morekac Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 27.04.14, 08:40
        na podstawie tego co piszesz ja nie dałabym kasy,a tym samym przyzwolenia na niezdawanie egzaminu.

        A to jest już twoja bardzo swobodna interpretacja, być może nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością.
        IMO: zapewne i mama, i córka są w stresie, stąd te wrzaski i awantury, i szlochy, że nie będzie zdawała. Pietra ma.
        Ze zdrowo rozsądkowego punktu widzenia należałoby obniżać poziom stresu, zaś wszelkie nalegania dotyczące podjęcia pracy odłożyłabym na okres po egzaminach pisemnych przynajmniej, a może i ustnych. Potem zostanie jej tylko prezentacja z polskiego, język obcy i nieszczęsny egzamin zawodowy (ale on jest trochę później, czyli jest czas na ochłonięcie oraz solidniejsze przygotowanie się - tutaj chyba nie wystarczy 30% do zdania).
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 07:25
      Dwudziestoletnia córka, mieszkająca jeszcze w domu z rodzicami i będąca na ich utrzymaniu, przed maturą czyli w dość jeszcze podstawowym systemie edukacji, jest co najwyżej tak zwaną fachowo "młodą - dorosłą". Z całego opisu zachowań mamy i córki wynika, że córka funkcjonuje jeszcze jak niedorosła osoba. Jej wiek metrykalny nie ma tu znaczenia. Po prostu nabyła formalnie parę praw administracyjnych i tyle. Mentalnie i organizacyjnie jest jeszcze zależnym dzieckiem. Dla mnie nie ma w tym nic złego. Tak się potoczył jej system edukacyjny, takie decyzje podjęła w swoim czasie ona i jej rodzice. Dlatego mama ma prawo wygłaszać swoje sądy w sprawie wyjazdu, dawać na niego pieniądze bądź nie dawać, pouczać i stosować swój - nie taki znów dziwny czy niepopularny - system wychowawczy.
      Dlatego rada czy ocena może tego systemu i jego konsekwencji dotyczyć.
      Myślę, ze Pani decyzja zakazująca wyjazdu jest spójna z tym systemem. Jest i kij i marchewka. Teraz jest stosowany kij, bo Pani ma wątpliwości czy córka należycie wypełnia swoje obowiązki i czy należy jej się marchewka. Według Pani systemu się nie powinna należeć. Skoro tak to nie powinna się Pani konsekwentnie zgadzać na wyjazd. Ale jeśli jest Pani gotowa przyjąć argumenty córki, że to będzie już po maturze, a przed wynikami, czyli nie ma uz na nie wpływu, ustalić z nią zasady, uznać, że rozrywka, kultura itp, to też naturalny element życia córki szczególnie w tym wieku, to nie ma tu nic złego. Pani , mam wrażenie , zakazuje wyjazdu ze swojego lęku. Że jak córka słabo zda maturę, to Pani się za to poczuje odpowiedzialna. I z tej perspektywy zgodę na wyjazd uzna Pani za błąd czy objaw swojej bezradności.
      Na wyjazdach samodzielnych dzieci też się czegoś uczą, choć poza systemem edukacyjnym. Ale to też ma wartość, której nie można zaprzeczać.
      Decyzja jednak należy do Pani, bo tak jeszcze Pani z córką funkcjonujecie i zna Pani jej i swoje możliwości. Rady stąd należy potraktować jako odmienne punkty widzenia, które mogą pomóc w rozważaniach. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • verdana Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 10:04
        Kompletnie się nie zgodzę. To, co pisze pani Ekspert jest bowiem wyłącznie przedstawieniem strony rodziców - ja, rodzic, uznaję, ze jak mieszkasz z nami, to jesteś niedorosła, w związku z tym mam prawo decydować o Twoim życiu, karac i nagradzać dwudziestolatkę i wychowywać ją nadal. Bo jest ode mnie zależna. Innymi słowy, póki dziecko nie wyprowadzi się z domu, mam prawo je karać, nagradzać, wychowywać jak uznaję za stosowne. Natomiast nie mam obowiązku uznac dziecka za dorosłe, niech robi to, co mamusia wymyśliła.
        W ten sposób wychowujemy człowieka, który ma dwa wyjścia, aby jako dorosła osoba istnieć w tym systemie. Jedno, to zacząć funkcjonować tak, jak dziecko - polegać na decyzjach rodziców, podporządkowywać się im, przyjmować nagrody i kary jako coś normalnego w życiu dorosłego człowieka. Tylko nie sądzę, aby w naprawdę dorosłym życiu można było z tego układu wyjść i dorosnąć naprawdę.
        Drugi sposób do wyjść, trzasnąwszy drzwiami i nie wrócić.
        A przepraszam bardzo , zdanie "na samodzielnych wyjazdach dzieci czegoś się uczą" jest b. słuszne wobec 10 latków i kuriozalne w wypadku 20-latki, która powinna mieć juz takie wyjazdy dawno za sobą, a na wyjazdach naprawdę nie musi sie niczego uczyć, tylko robić to, co lubi.
        • altz Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 12:06
          verdana napisała:
          > Kompletnie się nie zgodzę. To, co pisze pani Ekspert jest bowiem wyłącznie prze
          > dstawieniem strony rodziców - ja, rodzic, uznaję, ze jak mieszkasz z nami, to j
          > esteś niedorosła, w związku z tym mam prawo decydować o Twoim życiu, karac i na
          > gradzać dwudziestolatkę i wychowywać ją nadal. Bo jest ode mnie zależna.

          Również się z tym nie zgadzam. Wychowywanie należy zakończyć w wieku nastoletnim dziecka, a potem już tylko odcinać kupony. Zdarza się, że dziecko będzie próbować różnych rzeczy, ale na to w wieku 20 lat nie ma się wielkiego wpływu. Będzie próbować tym bardziej, im miało wcześniej mniej samodzielności.
          Rodzice tutaj zawalili sprawę, nie dali dość samodzielności i chcą sterować ręcznie życiem dorosłego człowieka, a teraz to oni mają jedynie obowiązki, a nie prawa.
          Mają obowiązek alimentacyjny wobec córki, mogą się jedynie domagać informacji czy córka zdaje egzaminy, bo za to płacą i uczestniczenia w kosztach utrzymania domu, o ile córka będzie chciała z rodzicami mieszkać.

          Informacja o marchewce i kijku jest absurdalna, równie dobrze córka mogłaby pójść na maturę, pod warunkiem, że otrzyma pieniądze na swój wyjazd. To byłaby taka marchewka wobec rodziców. :-)
          Kiedyś sytuacja się odwróci i na starość rodzice nie będą mieli telewizorka, gdy sobie na to nie zasłużą. :-D
          Dziewczyna też trochę zawaliła, bo rodziców trzeba sobie wychowywać, ale rozumiem, że czasami bywa to trudne.
          • muminka2014 Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 12:43
            altz, tylko Ty nie wychowujesz dzieci...Jestes po rozwodzie i placisz na nie alimenty wiec nie jestes ekspertem...
            • altz Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 12:49
              muminka2014 napisał(a):
              > altz, tylko Ty nie wychowujesz dzieci...Jestes po rozwodzie i placisz na nie al
              > imenty wiec nie jestes ekspertem...

              Ale argument! :-D
            • verdana Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 12:50
              Za to ja mam dzieci. . Mam obecnie w domu 19-latka, dwoje jest dorosłych i wizja, że kogokolwiek w tym wieku wychowuję jest dla mnie abstrakcyjna.
              • muminka2014 Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 13:03
                Myślę, że autorka martwi się o matuę. Należy zamknąć pewien etap w swoim życiu, a później niech weźmie życie w swoje ręce, pracuje, studiuje-pomału usamodzielni się. Obecnie najważniejsza jest matura, a dziewczyna nie ma pieniędzy jest na łasce rodziców, dlatego kłóciła się o wyjazd na koncert :) Gdyby pracowała chociażby w weekendy nie pytałaby się mamusi czy może pojechać...
                • triss_merigold6 Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 13:17
                  No więc właśnie. Gdyby pracowała przynajmniej co drugi weekend, to nie musiałaby pytać matki o zgodę i kasę. Szczerze mówiąc, 20-latka, która zupełnie nic nie dorabia, to jakieś leniwe i mało obrotne dziwo.
                • morekac Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 13:18
                  Gdyby pracowała ch
                  > ociażby w weekendy nie pytałaby się mamusi czy może pojechać...
                  Cóż, albo rybka albo akwarium. Nie bardzo widzę możliwość, by dzieciątko w klasie maturalnej pracowało chociażby w weekendy i jeszcze jako-tako zdało maturę.
                  Albo przyjmujemy, że dziecko ma jednak zdać maturę i zapewniamy utrzymanie (wraz z rozrywkami w ramach budżetu i zdrowego rozsądku) albo że ma pracować na swoje rozrywki, co jednak może skutkować obniżeniem poziomu na maturze.
                  • muminka2014 Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 13:28
                    Uwierz mi, że może pracowac w weekendy, chociazby dwa w m-cu... Np w supermarkecie w nocy rozkladac towar - zarowno kobiety jak i mezczyzni to robia... Zamaist noc spedzic w klubie,czy na FB... ale trzeba chciec i nie musialaby pracowac w okresie wzmozonej nauki kwiecien-maj :)
                    • morekac Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 21:33
                      A próbowałaś tak pracować przed maturą/ w klasie maturalnej? I nie wpłynęło to na twoje wyniki?
                      Trochę realizmu proszę.
                      Gimnazjaliści i licealiści mają ponad 30 godzin tygodniowo , w technikach mają nawet więcej (35-40 - właśnie sprawdziłam kilka planów). Z nieco poważniejszym podejściem do zajęć - czyli chodzimy na wszystkie, odrabiamy prace domowe i uczymy się regularnie - wychodzi etat z nadgodzinami. Ciekawe, ile czasu sama spędzasz w pracy...
                      (tak, wiem, mają przerwy, ale przecież nie wykorzystają tego czasu inaczej niż siedząc w szkole i ewentualnie odrabiając pracę domową na kolanie).
                      IMO: w ciągu roku szkolnego regularna praca jest raczej niemożliwa. Supermarkety też pewnie mają gdzieś pracowników na kilka godzin dwa razy w miesiącu - więcej z nimi pieprzenia niż pożytku.
                      • altz Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 22:36
                        morekac napisała:
                        > Trochę realizmu proszę.
                        > Gimnazjaliści i licealiści mają ponad 30 godzin tygodniowo , w technikach mają
                        > nawet więcej (35-40 - właśnie sprawdziłam kilka planów).

                        Potrafią mieć po 45 godzin tygodniowo, zależnie od kierunku, a z tym, co się powinno wysiedzieć po lekcjach, żeby przyswoić materiał, wyjdzie spokojnie ponad 60 godzin tygodniowo, wliczając godziny lekcyjne i pełne godziny po szkole razem.
                        • verdana Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 22:59
                          Eh, bo nauka to nie praca, tak rozrywka, siedzi sie na lekcjach i tyle. Praca, to cos, za co płacą i tylko ona zasługuje na szacunek. No i nastolatek może wszystko - uczyć się, zdać wzorowo maturę i zarabiać w weekendy. Odpoczynek jest za słabych.
                          A nerwice, które coraz częściej sie diagnozuje to jest tylko efekt rozpuszczenia i słabości młodego pokolenia.
                          • sonia_siemionowna Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 29.04.14, 13:59
                            Święte słowa.

                            Chodziłam do tzw. 'renomowanego' liceum, w którym dobrych ocen nie dostawało się za nic, trzeba było ślęczeć po nocach. Potem mocno obciążające studia, pon-pt od 8/9 rano do 18/20. Tak przez cztery lata, dopiero na ostatnim roku było lżej (to były studia jednolite mgr). I dopiero wtedy zaczynaliśmy rozglądać się za pracą, bo wcześniej po prostu nie można było robić nic poza pracą dorywczą/korepetycjami. Większość osób z mojego rocznika nie miała problemów ze znalezieniem pracy, którą chcieli wykonywać pomimo tego, że weekendy spędzaliśmy w czytelniach lub nad zadaniami domowymi a nie w pracy.
                        • morekac Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 29.04.14, 07:10
                          Nie wiem, 45 h w planie lekcyjnym nie znalazłam, za to bez problemu było 34-40 w technikach, w liceach - 30-36. W każdym razie nawet przy tej mniejszej wartości to jest dużo.
                    • sonia_siemionowna Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 29.04.14, 14:04
                      Co za bzdury.

                      Spróbuj się załapać do takiej pracy, wszystko jest przez agencje i wymagają 100% dyspozycyjności, bo to często są telefony w stylu 'dziś wieczorem w Tesco na ulicy X' i jak nie przyjdziesz, to więcej nie dzwonią. No, chyba, że uważasz, że maturzystka ma kłamać na podaniu o pracę.
                  • triss_merigold6 Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 13:34
                    Nieeeee? Naprawdę? Dwudziestolatka?
                    Błagam.
                  • 71tosia Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 13:56
                    tez nie bardzo to widze, wprzypadku mojej corki 6 egzaminow i kilka rozeszerzen - sorry ale tylko olewacz albo geniusz znajdzie jeszcze czas na prace zarobkowa przed matura. W wakacje jak najbradziej, pracowala i bedzie pracowac.
                    • muminka2014 Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 14:00
                      boski_adonic- zgadzam sie z Toba w 100%. Nie kazdy ma dziecko "nieproblemowe" i kazdy przypadek jest inny...
        • sonia_siemionowna Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 29.04.14, 13:53
          Zgadzam się z Tobą, Verdano.

          Sama pochodzę z domu, w którym panowała schizofrenia. Matka i ojczym na każdym kroku dawali mi do zrozumienia, że o niczym nie mogę decydować, bo 'jak będziesz na siebie zarabiać to będziesz decydować'. Kiedy jednak zaczełam szukać pracy, jeszcze w liceum a potem na studiach, to były krzyki i groźby, że moim obowiązkiem jest nauka i żebym się nie ważyła zaniedbywać swoich obowiązków przez jakąś tam pracę, w której zarobię śmieszne grosze (matka i ojczym byli bdb sytuowani).
    • vilez Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 09:01
      Ona ma 20 lat! Naprawde nie Twoja sprawy, kiedy i jak się uczy. Sądzisz, ze jak pojedzie na koncert, to się od tego matura zawali? A jaki to ma miec związek?
      Od miesiąca masz wyraźne sygnały, że jej zalezy na tym koincercie. Dlaczego nie chcesz jej zwyczajnie sprawić przyjemności?
      Brrrr.... z daleko od takich rodziców.
      Tak, mam dzieci, synów lat 22 i 15. I zawsze się cieszę z nimi, gdy idą na cos, co jest dla nich przyjemnością (tu: koncert).
      Masz problem z dawaniem i kontrolą.
    • boski_adonis Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 13:28
      Ja sie zgadzam z Pania Agnieszką.
      Generalnie stoje na stanowisku,zeby dorosłym ( metrykalnie ) dzieciom dawac swobode i mozliwośc w dwóch przypadkach:

      1- jesli sie nie uczą bo nie chcą lub sa zbyt słabi by podejmowac dalszą edukacje lub zbyt leniwi , chca prowadzic zycie na własny rachunek, wyprowdzic sie z domu, wydawac własne samodzielnie zarobione pieniądze, nie moga absolutnie dogadac sie z rodzicami albo wręcz zyc w sposób nie akceptowany nie tylko przez rodziców ale takze przez społeczeństwo (narkotyki) To często dzieci zaradne zyciowo , ruszą za granicę, znajda jakąś pracę , nie planuja przyszłosci i za nic mają edukacyjne wyscigi. Tacy dorosli równiez funkcjonuja w społeczeństwie, ale nam rodzicom trudno jest to zaakceptować a proby wychowawcze zmiany takiego stanu musza byc podejmowane do pewnego wieku ( a moze młode załapie ) , choc czesto na darmo.

      2- jesli dzieci sie uczą, nie sprawiaja kłopotów wychowawczych, przestrzegaja w miare mozliwości reguł i zasad obowiązujacych w domu dzieci grzeczne i "proste" w procesie wychowywania .To sa dzieci, ktore bez problemu maszeruja na studia, ich mamy nie biegaja na wywiadówki i nigdy nie moga pojąc, dlaczego inni rodzice maja problemy z dziecmi, skoro jakby tylko sie postarali wychowawczo i stosowali słuszne metody - to wychowanie dziecka byłoby zakończone sukcesem.
      Sa jeszcze dzieci , ktore nie pasuja do tych kategorii . Te dzieci sprawiaja więcej problemów, wymagaja ciągłej uwagi, wsparcia, wskazania kierunku. Czasem potrzebuja pewnej dyscypliny rozumianej jako wskazywanie priorytetów , celów , spraw waznych. I niestety przymuszania do podejmowania pewnych działań np. nauka przed maturą. Rodzic, ktory tego nie robi szybko dostaje łatkę takiego, ktory zaniedbał wychowawczo, nie dopilnował, bo na pewno zajmował sie własna kariera, stworzył dysfunkcyjną rodzine labo lezał pijany pod plotem, tudziez nie przeczytał własciwej ksiązki o wychowaniu dzieci albo sam powinien niezwłocznie udac sie na terapię. Więc rodzice robia , co moga,zeby wbic do głowy nstolatka pewne rzeczy.Kij i marchewka .To samo czego czasami uzywamy w relacjach małzeńskich , co jest stosowane wobec nas w pracy itd.
      Dorosłe dziecko ma marzenia, cele i potrzeby , ktorych rodzic czesto albo nie rozumie ( tak samo jak nie rozumiemy potrzeb innych dorosłych, ktorych znamy) , ograniczenia ( kompleksy, braki - kazdy je ma w jakiejs dziedzinie ) , plany i chęci adekwatne do wieku i doswidczenia, pomysły na siebie.
      Jestem zdania,ze takim dorosłym dzieciom uczącym sie i bedącym na utrzymaniu rodziców nalezy się wsparcie i kontrola rodzicielska. Sorry, ale uczeń nawet 20 letni bywa rozkosznie naiwny,rzekłbym "głupi" - zna zycie w szkole, spotyka sie z rowiesnikami. Ma prawo taki być, ale choc tego nie widzi ,proces przechodzenia od dzieciństwa do dorosłaosci tuz po maturze odbywa sie dramatycznie szybko , co dla wielku młodych bywa zaskoczeniem.
      Dziecko nie rozumie,ze tuz po zakończeniu szkoły czyli np. w sierpniu wszyscy zaczna oczekiwac od niego czegos całkiem innego. A wtedy, jak często mozna zaobserwowac wielu młodych chce wrócic do roli dziecka i szuka wsparcia rodziców. Walka z mama o wyjściie na koncert zostaje zastapiona pytaniem 'skąd wziąc na to pieniądze" i dlaczego na 300 aplikacji o prace nikt nie odpowiedział.
      Wariant pt"jak nie zda matury- to będzie jej problem" trochę mi sie kłóci z obrazem rodzica popularnym na tym forum, rodzica ktory dziecko wychowuje a nie olewa mając w nosie przyszłe problemy. Jako rodzice staramy sie dzieci przed problemami chronic korzystając z doswiadczenia. Zaraz usłysze, ze doswiadczenie dziecko musi zdobyc samodzielnie . Owszem, ale nawet my dorosli dzielimy sie swoim doswiadczeniem nie tylko z dziecmi , ale ze znajomymi , rodziną, po to zeby oni mogli uniknąc naszych błedów. Co nie znaczy,ze z tego skorzystaja i unikną.
      To jest okupione konfliktami , watpliwościami.Córka autorki postu do edukacji sie nie kwapi . Pytanie tylko, czy za jakis czas nie będzie miała pretensji do rodziców,ze jej do tej edukacji tuz przed maturą nie "przymusili".
      Bazuję tutaj na własnych doswidczeniach- moje dziecko uczyc sie nie chciało , przed maturą tez miało wszystko w nosie. Nie odpusciłem - trułem, nudziłem , awanturowałem się , byłem podły, najgorszy . W końcu dziecko mature zdało. Dzisiaj twierdzi,ze było głupie i nie wiedziało co jest wazne i dobrze,ze mature ma. Bajka z pieknym zakończeniem? Nie, zycie .Zamiast gadania "młody byłem ,głupi, a rodzice mnie nie zmuszali " jest matura w kieszeni i spozniona refleksja.Nie wiem czy to opcja dla kazdego dziecka, ale dla wielu z pewnoscia tak.
      Pytanie jakie metody wychowawcze sa tu własciwe pozostaje otwarte. Jak na razie nie ma ksiązki z recepturami wychowawczymi w stylu ksiązki kucharskiej.
      • 71tosia Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 13:50
        mam wrazenie ze punkt 'widzenia zalezy od siedzenia'. Rodzicom dzieciom nieproblematycznym trudno zrozumiec, tych ktorzy nawet w przypadku doroslego nastolatka ciagle borykaja sie z problemami wychowaczymi. Ja tez zgadzam sie z pania Agneiszka, dorastanie to proces, widze to po swojej 19 latce, jednego dnia rozmawia ze mna jak dorosly, intelektulanie dojrzaly partner, drugiego jak rozkapryszone dziecko. Widze tez ze z czasem i to powoli zmieniaja sie tylko proporcje miedzy doroslymi a dzieciecymi chwilami, nie jest tak ze mijaja 18 urodziny i rodzic moze sie wylaczyc z procesu wychowczego, przynajmniej nie zawsze i nie z kazdym dzieciakiem.
        Dzieki boski_adonis bardzo ciekawa, madra wypowiedz rodzica, ktory wie o czym mowi a nie teroretyzuje majac w domu kilkulatka.
        • verdana Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 13:55
          Akurat ja miałam "problematyczne" dziecko, jeśli chodzi o naukę. Jakoś problematyczność przeszła mu całkowicie, gdy wyprowadził sie z domu w wieku 19 lat i matka przestała go pilnować. Dorośli traktowani jak dzieci zachowują sie jak dzieci.
          No i prawdę mówiąc dla mnie zadziwiająca jest 19-latka zachowująca sie jak dziecko.
          • 71tosia Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 14:02
            a ja znam przypadek gdy rodzice 'odpuscili' i dzis 20 latka ktory ani sie nie uczy ani nie pracuje, i co z tego wynika - chyba tylko ze dzieci bywaja rozne w roznym tempie dorastaja etc. Jednemu brak 'wtracania' rodzicow pomoze a innemu zaszkodzi. Rodzice powinni dostosowac proces wycofywania sie z roli wychowocy do dziecka.
          • boski_adonis Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 29.04.14, 13:53
            Jakoś problema
            > tyczność przeszła mu całkowicie, gdy wyprowadził sie z domu w wieku 19 lat i ma
            > tka przestała go pilnować.

            Tak naprawde nie wiadomo czy problematycznośc znikneła, bo matka przestała go pilnować.
            Czasem problematycznosc rzeczywiscie znika a czasem po prostu rodzice jej nie widzą, bo problematyczny wyprowadził sie z domu ;)
            Wydaje mi sie,ze wielu rodziców moze potwierdzic,ze burze dojrzewania i wiele konflików z 18-20 letnimi dorosłymi wygasa po zakończeniu szkoły sredniej.
            Na 2 tygodnie przed maturą dziewczyna ma brac sprawy w swoje rece i np. rzucić szkołe i szukac pracy? Co ma zrobić ,zeby nie działa się rzecz straszna pt "matka ją pilnuje" ?Wyprowadzic sie z domu i żyć z ...... ? Przeciez to nie ma zadnego sensu. Ona z nie ma innej , atrakcyjnej alternatywy , wszak na studia nie pojdzie bez matury. Moze 5 lat nauki w szkole sredniej nie jest warte tego,zeby machnąc na nie reką , bo dziecko sie kłóci z powodu kontroli?
            Nie odnotowałem w poscie , zeby matka pisała,ze zabrania dziecko samodzielnosci po ukończeniu szkoły.
            • morekac Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 29.04.14, 14:26
              Tak naprawde nie wiadomo czy problematycznośc znikneła, bo matka przestała go
              > pilnować
              Problematyczny zdaje się studia skończył, uczy studentów i narzeka, że się nie uczą... ;-)
            • verdana Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 29.04.14, 14:29
              Chyba bym zauważyła, gdyby zawalił studia? A problematyczny był li i jedynie w dziedzinie nauki.
      • altz Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 14:04
        boski_adonis napisała:
        > Sa jeszcze dzieci , ktore nie pasuja do tych kategorii . Te dzieci sprawiaja wi
        > ęcej problemów, wymagaja ciągłej uwagi, wsparcia, wskazania kierunku. Czasem po
        > trzebuja pewnej dyscypliny rozumianej jako wskazywanie priorytetów , celów , sp
        > raw waznych. I niestety przymuszania do podejmowania pewnych działań np. nauka
        > przed maturą. Rodzic, ktory tego nie robi szybko dostaje łatkę takiego, ktory
        > zaniedbał wychowawczo, nie dopilnował(...)

        Rodzic, który musi wychowywać 20-latka, faktycznie zaniedbał dziecko wychowawczo w tym czasie, kiedy był na to czas.
        Maturzystę można zachęcać do matury, ale nauczyć się musi sam i żadna metoda nie zmusi go do efektywnej pracy, o ile sam nie będzie tego chciał.
        • aqua48 Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 15:29
          Moje dzieci nie sprawiały problemów jeśli chodzi o naukę, co prawda jeden z synów ponieważ zdał za nisko część matury musiał zweryfikować swoje plany i wybrać nieco inny kierunek studiów, nie ten najwspanialszy, który był na pierwszym miejscu na liście. Ale to jego życie i jego decyzje. Ja osobiście nie widzę praktycznej możliwości zmuszenia kogokolwiek do nauki. Można siedzieć nad książką godzinami i wyłącznie dla spokoju rodziców i nie wynieść z tego nic. Dwudziestolatek już o tym wie doskonale, a jego rodzic powinien też :)
          W klasie maturalnej rzeczywiście obaj mieli zajęty czas, ale po maturze każdy z nich (jak prawie wszyscy koledzy i koleżanki) poszedł na trzy miesiące do pracy, żeby uniezależnić się finansowo od rodziców i nie musieć prosić o kasę na każdy bzdet. Ale także aby poznać smak pracy i konieczność obowiązkowego pojawiania się codziennie, choćby się z nudów w niej umierało. To bardzo dobrze robi na motywację do studiowania, czy dalszej nauki.
          Po osiągnięciu pełnoletności natomiast każde z moich dzieci przychodziło do nas z "problemem" - to znaczy z oświadczeniem, że już nie musi słuchać, wykonywać poleceń, stosować się do zasad itp. Na co odpowiadaliśmy z mężem, że owszem, nie musi, ale skoro wszyscy jesteśmy dorośli i mieszkamy w jednym domu, to dla ułatwienia, każdy na coś niezbyt dla niego wygodnego się zgadza i robi to choć teoretycznie nie musi, wolałby akurat olać obowiązki rodzinne i domowe i pojechać w ciepłe kraje. Zasady ułatwiają życie, a nie są metodą represji. A sporny fakt konieczności powiadamiania o której się przewiduje powrót do domu jest powodowany szacunkiem dla tego kto się martwi czy wszystko w porządku i zasadami bezpieczeństwa. Warto moim zdaniem uczyć tego dziecko, żeby nie musieć cały czas mu mówić co powinno robić, a czego mu nie wolno, czyli machać tym kijem i marchewką przed nosem, bo rzeczywiście jak pisze Verdana wychowuje się bezwolna istotę nie potrafiącą samodzielnie przewidywać konsekwencji swoich poczynań. Czym innym jest wsparcie, kierowanie, radzenie, a czym innym przymuszanie.
          A teraz jak my wyjeżdżamy z mężem, to dzieci proszą - dajcie znać jak dojedziecie na miejsce :) :) i wyślijcie sms-a co jakiś czas.
        • boski_adonis Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 19:58
          Nie szafował bym tak ochoczo słowami w stylu :
          "Rodzic, który musi wychowywać 20-latka, faktycznie zaniedbał dziecko wychowawczo
          > w tym czasie, kiedy był na to czas."
          Nie jestem pewien czy dawanie "uwagi, wsparcia, wskazania kierunku" to proces wychowywania czy inny proces . Takie działania podejmujemy wobec róznych osób , takze np. wobec męza czy zony , kierując sie troska o drugiego człowieka i jego dobrem. Dajemy mu wsparcie. W rodzinie takze "przymuszamy się" wzajemnie do pewnych zachowań, czasem wspieramy słabych, niepewnych czy nie wierzących w siebie. Czesto z bardzo dobrym skutkiem. Nie udawałbym,ze tego nie ma albo, ze to zawsze jest złe.
          Oczywiscie - nie kazdy będzie sie uczył jak nie chce, ale jakze wiele dzieci uczy sie bo ich rodzice tego chca i wymagają. Nie wierzę, ze dziecmi kieruje tylko wspaniała motywacja wenętrzna i konkretna wizja swojej przyszłości . czasem muczą sie , bo starzy ich zmuszaja i nic złego z tego wynikac nie musi.
          Nieprzymuszony- nikt przymusu nie chce :)
          • altz Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 20:58
            boski_adonis napisała:
            > Nie jestem pewien czy dawanie "uwagi, wsparcia, wskazania kierunku" to proces
            > wychowywania czy inny proces . Takie działania podejmujemy wobec róznych osób
            > , takze np. wobec męza czy zony , kierując sie troska o drugiego człowieka i j
            > ego dobrem. Dajemy mu wsparcie. W rodzinie takze "przymuszamy się" wzajemnie do
            > pewnych zachowań, czasem wspieramy słabych, niepewnych czy nie wierzących w s
            > iebie. Czesto z bardzo dobrym skutkiem. Nie udawałbym,ze tego nie ma albo, ze
            > to zawsze jest złe.

            W pewnym wieku powinno się przejmować powoli odpowiedzialność za siebie. 20 lat, to jest bardzo zaawansowany wiek na początek podejmowania własnych decyzji.
            Rodzic może w tym wieku wyłącznie dawać marchewkę i zostawiać pewne problemy do samodzielnego rozwiązania, a podpowiadać wyłącznie proszony, inaczej zostanie starym zgredem.
            Młodzież już w dużo młodszym wieku ma swoje strategie na pracę, na uczenie się i życie, zupełnie jak dorośli, nie da się poświęcić 100% mocy na wszystko, bo to jest zwyczajnie niewykonalne. A osobiste życie też się należy, choćby po to, żeby normalnie funkcjonować, wykonywać swoją pracę efektywnie i nie być stale przemęczonym.

            > Oczywiscie - nie kazdy będzie sie uczył jak nie chce, ale jakze wiele dzieci uc
            > zy sie bo ich rodzice tego chca i wymagają. Nie wierzę, ze dziecmi kieruje tyl
            > ko wspaniała motywacja wenętrzna i konkretna wizja swojej przyszłości . czasem
            > muczą sie , bo starzy ich zmuszaja i nic złego z tego wynikac nie musi.
            > Nieprzymuszony- nikt przymusu nie chce :)
            Przymuszać? Nie. Kontrolować, zachęcać i chwalić? Oczywiście, że tak.
            Znałem bardzo wiele osób dużo młodszych i starszych, które same z siebie się uczyły i świetnie sobie organizowały czas, nie trzeba było ich przymuszać.
            Znałem też osoby przymuszane, niewiele z nich osiągnęło taki sukces, jaki zaplanowali rodzice, część osiągnęła sukces, ale swój własny i wtedy mieli motywację.
            Nie da się funkcjonować stale w poczuciu winy, obowiązku czy w celu spełnienia wymagań rodziców.
            Może i ta dziewczyna wybrała kierunek nauki niezgodnie ze swoimi zainteresowaniami i teraz ją to męczy? Może mogła wybrać coś innego, co by ją zainteresowało?
            Prawdopodobnie to było technikum ekonomiczne, więc podwójnie ciężka praca w porównaniu z liceum. Zawsze jednak można zachęcać, że jej umiejętności i wiadomości przydadzą się jej samej czy nawet rodzinie, nawet jeśli nie będzie ekonomistą. Zachęcać i rozmawiać, pytać o plany, tłumaczyć możliwości, proponować sfinansowanie czegoś w połowie itd., traktować jak partnera, choćby to były najgłupsze pomysły. Pokazać, że się dziecko akceptuje, bo to dodaje skrzydeł i chęci do życia.
    • boski_adonis Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 21:14
      Poza tym chciałem dodać dwie kwestie.
      W relacjach miedzyludzkich ( w tym rodzinnych ) mamy zawsze do czynienia z pewna "manipulacją" i przymusem. I nie ma co udawac,ze tak nie jest.Chcemy ,zeby nasze oczekiwania były spełniane i zabiegamy o to w różny sposób.Nie zawsze naganny :) lub do końca uswiadominy.
      Po drugie uwazam,ze sytuacja i sposób myslenia 20 letniego ucznia przed maturą są diametralnie inne niz 20 letniego studenta.
      Pierwszy - musi dokończyc to co zaczął.Niektore dzieci maja obawy czy uda im sie zdać i troche zaklinaja rzeczywistośc pt"mature mam w d..."
      Oczekiwania szkoły i otoczenia sa takie,ze uczeń przy wsparciu rodziców przepoczwarzy się w osobę dorosłą z kwalifikacjami i maturą. Jesli nie- będzie osobą po gimnazjum, bez wykształcenia i zawodu . Drugi-przynajmniej teoretycznie jako osoba, ktora skonczyła szkołę , ma kwalifikacje ,moze z własnej woli rozpocząc dalszą edukację . Jesli tego nie zrobi- jest w lepszej sytuacji niz ww uczen, bo ma maturę.
      Dla mnie to istotna róznica.
      Jestem równiez zadania, ze brak zapału do nauki , straszenie rodziców ,ze "mature ma sie w d..." ,kłótnie o czas spędzany poza domem , stosowanie kija i marchewki i inne "podchody" rodziców i nastolatków sa niczym innym niz czasem "chmurnym i durnym" i nie musza swiadczyc o błedach wychowawczych, ogólnie złych relacjach i braków sms- ów wyrazajacych zainteresowanie rodzicem.Takie sa niektóre zbuntowane nastolatki .Tak samo jak z reguły niewiel znaczą : rzucanie sie na podłoge upartego 3 latka w lodziarni czy sprzeczka z dorosła córka o wychowanie wnuka.
      • altz Re: nie dorosłe życie dorosłych dzieci 28.04.14, 22:32
        boski_adonis napisała:
        > Niektore dzieci maja obawy czy uda im sie zdać i troche zaklinaja rzeczywistośc pt"mature mam w d..."

        I to może być to w tym przypadku. :-)
        Ale teraz już nie ma czasu na naukę.
    • karrioka współczuję ci 16.05.14, 15:23
      i to bardzo

      ale - nie zmusisz córki, by została ekonomistką tu i teraz. Bunt przeciwko egzaminom może jej przejśc teraz, za rok, za 5 lat, nie wpłyniesz na to nakazami

      Jedno spotkanie z wymarzonym zespołem to nie jest jakiś kawiorowy luksus, a córka jest pełnoletnia. Zakazami możesz wyłącznie sprowokować odsunięcie się od ciebie i wybór jakiejś fałszywej ścieżki (np wpakowanie się w związek z pierwszym lepszym burakiem który roztoczy iluzję wolności od rygorów domu rodzinnego).

      Rozmawiaj z nią jak z dorosłą osobą. Jakie są jej priorytety? Czym jest zmęczona? Czego się boi? W czym czuje się niepewna? Czego potrzebuje, by się wzmocnić? Jak odnawia w sobie energię i wolę działania?
      Może wasze oczekiwania wobec sytuacji są bardziej zbieżne niż sądzisz. A może jej koncepty na życie rozsądniejsze niż się spodziewałaś?

      Zauważ, że rok maturalny to mega stres, który sam w sobie jest dość niszczący i zasługuje na "nagrodę" a przynajmniej uznane i "uprawomocnione" prawo do odpoczynku. Bądź empatyczna wobec niej.

      To jest dorosła kobieta, liczą się jej priorytety i jej decyzje, trzeba ją mądrze wspierać - nakazami i zakazami osiągniesz wyłącznie popis infantylności i eskalację buntu. Wspierając ją jak dorosłego - będziesz mogła podziwiać coraz doroślejszą i rozsądniejszą córkę :)

      BTW Martyna jest niesłychanie posłuszna, pytając cię o zdanie w sprawie wyjazdu i pozwolenia nań, może aż przesadnie? Przyjrzyj się jej i sobie, spróbuj postawić się na jej miejscu.
Pełna wersja