mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam naiwna?

16.05.14, 17:18
mam koszmarne sny , tracę chęć do życia a powodem tego jest mój syn.
jest 35 latkiem i od kilkunastu lat pracuje za granicą. Pracował w kilku krajach w ekskluzywnych hotelach. Pomimo ze zarabiał niezłe pieniądze niczego się nie dorobił, ale nie o to chodzi. Problem w tym że zmieniał pracę bardzo często. Wierzyłam a tak naprawdę chciałam wierzyć że ma pecha. Pomagałam mu znaleźć następną. Od 3 lat sytuacja stała się napięta, okazało się że okresy pracy są coraz krótsze a przerwy się wydłużają. Zostaje zwolniony , albo wyrzucany już w okresie próbnym. Oczywiście kiedy jest na lodzie przyjeżdża do mnie. Zachowuje się okropnie, jest chamski, wulgarny uzurpuje sobie prawo do mojego mieszkania, ma ataki furii jak coś jest nie po jego myśli. To ja wtedy płaczę po kątach i uciekam z tego domu bo czuję się w nim źle i obawiam się ze zrobi mi przykrość. Wstydzę się rozmawiać na jego temat nawet z najbliższymi, bo mam to na własne życzenie. On chce mieć darmowe lokum i żyć na mój koszt. Napisałam mu że nie dam się dłużej wykorzystywać i poniżać , kiedy straci kolejną pracę musi wynająć mieszkanie bo u mnie nie będzie
mieszkał. (jego dochody są niewspółmiernie wyższe od moich- ja muszę żyć skromnie) Wiem to na pewno ze wpuszczając go do mojego domu krzywdzę siebie, przepłacam to zdrowiem , a może jemu też? Zdaję sobie sprawę ze byłam naiwna i niekonsekwentna. Ponoć teraz znów będzie miał przerwę , boję się podnieść domofon , jestem przerażona ze przyjedzie a ja znów dam się urobić.

    • allegra1002 Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 16.05.14, 17:36
      Czy byłaś naiwna? nie wiem.Dzieciom nawet tym dorosłym też należy pomagać gdy znajdą się w potrzebie, ale są granice tej pomocy.Teraz masz dwie opcje do wyboru.Bądź konsekwentna i postępuj tak jak do tej pory, albo bądź konsekwentna i odmów wszelkiej pomocy.
    • enith Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 16.05.14, 17:57
      Te częste zmiany pracy, zwalnianie po okresie próbnym, coraz dłuższe okresy bezrobocia... Nie ma syn problemów z alkoholem/narkotykami/hazardem/agresją? Przecież za coś go wywalają, prawda? Rada jak powyżej: albo dajesz się wykorzystywać jak dotychczas, albo zamykasz mu drzwi przed nosem i nie odbierasz telefonów. Pomyślałaś kiedyś, że faktem zapewniania mu mety po każdym jego kolejnym spieprzeniu sprawy, tylko pogarszasz jego sytuację? Nie pomagasz mu. Nie! Wyświadczasz mu raz po raz niedźwiedzią przysługę. I on NIGDY nie znajdzie motywacji do zmiany, nigdy.
      • molly_wither Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 16.05.14, 18:43
        A dlaczego syn nie jest w zadnym zwiazku hetero?
        • bachtin Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 16.05.14, 19:04
          A czemu akurat hetero?
        • enith Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 16.05.14, 19:04
          A kto by chciał 35-latka, którego nigdy nie trzyma się żadna robota, a który po kolejnej zawodowej porażce chowa się pod skrzydła mamusi?
          Ja znam kilku takich wiecznych chłoptasiów i ich mamusie, które bez przerwy biadolą, że żadna dziewczyna nie potrafi docenić ich wspaniałych synów. Ja takich panów określam jako "odpady atomowe". Od takich ludzi należy się trzymać z daleka.
          • cecyliach Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 16.05.14, 19:39
            myślę że każda kobieta szybko się pozna z kim ma do czynienie, on się nawet nie wysila aby się maskować.
            • zuzi.1 Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 16.05.14, 22:11
              a jaki jest/był jego ojciec z charakteru?
      • cecyliach Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 16.05.14, 19:31
        Właśnie tak pomyślałam że robię mu krzywdę przyjmując go i wyręczając go w szukaniu pracy. Wiem że obcemu człowiekowi który by tak się zachowywał nie podałabym ręki i nie wpuściła za próg mojego domu.
        Z alkoholem na pewno nie ma bo to widać , co do innych nałogów nie daję głowy ale go podejrzewam. Nie wiem jak pracuje nigdy nie mogłam z nikim tego skonsultować, nigdy u niego nie byłam,jemu już nie wierzę, wiem z dokumentów ze stanów ze zachowanie miał nagannie, z tego co widzę w domu to jest próżniakiem. Do tego ma cechę która napawa mnie obrzydzeniem, jest szują która oczerni każdego aby siebie wybielić. Jak coś potrzebuje dla siebie, potrafi czarować. Mam córkę która jest jego zaprzeczeniem, ja cenię sobie uczciwość , szacunek i dlatego tak bardzo mnie to razi i boli. To dowód że wychowanie nie zawsze ma wpływ na dorosłe życie.
    • molly_wither Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 16.05.14, 18:38
      Milosc matki ma granice, ktora uwaza inaczej,niech sobie daruje uwagi pod moim adresem.
      • myelegans Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 16.05.14, 21:17
        Robisz mu krzywde pomagajac za kazdym razem, kiedy stanie na zakrecie zyciowym, zwlaszcza, ze tej pomocy nie docenia i po prostu CIe wykorzystuje.
        Jestes typowym "enabler", wiec on wie, ze w razie wpadki i mamy zawsze znajdzie kat. Powinnas to uciac, na pewno bedzie Cie szantazowal i szarpal i docieral do dna matczynej milosci, ale jak na prawde chcesz mu pomoc, to z milosci zamknij mu drzwi przed nosem i zmien zamki.
        Jak bedzie chcial sie spotkac to na neutralnym gruncie.
        Przykre to....
        • cecyliach Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 16.05.14, 22:16
          dzięki za wsparcie, przestałam się oszukiwać widzę że im więcej mi zawdzięcza tym bardziej mnie lekceważy. to na zasadzie dasz palec weźmie całą rękę. To duży postęp że potrafię już odmówić. Uczciwy człowiek nie potrafi dostrzec perfidii, dlatego naiwnie wierzyłam że znajdzie swoje miejsce i spoważnieje. Jest to strasznie przykre ,ale nie mam już złudzeń że to ja ponosiłam konsekwencję jego niepowodzeń, ja się zamartwiam a on ma to w 4 lit. Powiedziałam jasno- weź się uczciwie do pracy, bądź odpowiedzialny za to co robisz i mówisz a mnie i nie mieszaj w twoje problemy.dlatego że cię kocham tak bardzo mnie to dołuje i rujnuje mi zdrowie, wynajmij sobie hotel bo ja nie będę dłużej sponsorować ci lokum. czy to coś da ?
          • enith Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 16.05.14, 22:33
            Cecylio, zrobiłaś pierwszy, ważny krok. Sprzeciwiłaś się synowi, zamiast jak dotychczas położyć uszy po sobie i dać się wykorzystać. Uratować ciebie i twojego syna może jedna jedyna rzecz: twoja konsekwencja w nieudzielaniu mu kąta, jedzenia i generalnie komfortu życia, gdy po raz kolejny stanie u twoich drzwi. Nie raz, nie dwa, ale tysiąc razy, jeśli taka będzie potrzeba. Twoja sytuacja niczym nie różni się od sytuacji matki narkomana, który wraca do domu, błaga o przebaczenie, a gdy czas nadchodzi, idzie w cug. A potem wraca i cykl się powtarza. Musisz się liczyć z faktem, że syn będzie cię brał na litość, szantażował i groził. Że będzie próbował włamać się do mieszkania (jeśli ma do niego klucze, natychmiast zmień zamki). Że będzie robić pod drzwiami awantury i ktoś, może nawet ty zadzwoni po policję. Widzisz się w takiej sytuacji? Jesteś na tyle silna, by wytrzymać coś takiego? Pewnie mało kto jest. Jeśli nie masz nawet nikogo z rodziny czy przyjaciół, by o tym pogadać, idź na terapię. Dla siebie, dla wzmocnienia własnej siły i asertywności, dla zrozumienia, że to jest najlepsza linia postępowania, by dać synowi szansę na naprawienie swojego życia.
            • cecyliach Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 16.05.14, 23:10
              policja ,awantury -przeraża mnie to , liczę że to się nie zdarzy. Jestem na takim etapie, że złe zachowanie może łatwiej utrzyma mnie w postanowieniu niż prośby. Jestem uczciwym szanowanym człowiekiem myślę że mój syn ma może po mnie trochę godności.
              • sebalda Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 16.05.14, 23:37
                A mnie się ta historia nie podoba. Za dużo w tym chwalenia siebie, a narzekania tylko na syna. Większość rodziców ma jakieś autorefleksje, gdy dziecko wyrasta na takiego człowieka. Rzadko sytuacja jest tak bardzo wyraźnie czarno-biała. Matka święta - syn ostatni łobuz, awanturnik i nierób. I do tego cudowna córeczka.
                Z reguły są dwa scenariusze: albo matka jakoś skrzywiła dziecko (faworyzowała jedno kosztem drugiego, była nadopiekuńcza lub zbyt wymagająca itd), albo kochała ślepo i chorobliwie (patrz Ballada o Januszku), albo zaniedbywała i syn szukał zainteresowania w grupie rówieśniczej, gdzie żeby się wykazać, musiał imponować brawurą i ryzykownymi zachowaniami.
                Strasznie nie lubię takiego jednostronnego potępienia własnego dziecka, a wybielania siebie i podkreślania, jaką to jest się wspaniałą osobą, tylko to dziecko się nie udało, nie doceniło, nie poszło w moje ślady. Często tak się dzieje w rozbitych rodzinach, gdy dziecko przypomina to z małżonków, ktore odeszło. Bo on wdał się w ojca! Jestem ciekawa, jaka tu jest historia rodzinna, gdzie jest tatuś tego złego syna?
                Tyle razy kobiety narzekają na mężów, że są tacy, a nie inni, bo ich mamusie są złe, zaborcze, manipulujące i co tam jeszcze. A może to jest taka "idealna" mamusia?
                Oczywiście nie wykluczam, że mogę się bardzo mylić.
                • cecyliach Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 17.05.14, 00:20
                  Dużo racji jest w tym co piszesz, wychowywałam dzieci sama- ojciec zmarł kiedy syn miał 6 lat, córka 14. To jemu poświęcałam więcej czasu ,faktycznie znajomi mówili mi ze wychowam Januszka, nie mogłam wtedy zrozumieć dlaczego. To że jest podobny do swojego ojca to też prawda.Nie piszę ze córka jest cudowna , ale nigdy nie zachowała się wobec mnie czy innych ludzi w sposób bezczelny czy chamski. Syn nie chciał się uczyć ale nie był draniem czy chuliganem. Kiedy wszedł w dorosłe życie i wyjechał z Polski nie mieliśmy ze sobą przez lata częstego kontaktu. Jak było ok to się nie odzywał, alarmował kiedy czegoś potrzebował. To jest dorosły człowiek a ja o jego życiu niewiele wiem i boję się wiedzieć patrząc jak potrafi się zachowywać. Widzę jednak jak nie wykorzystuje szans jakie daje mu los i nie uczy się na błędach.
                  • sebalda Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 18.05.14, 00:22
                    Zwracam honor, chyba nie jesteś taką "idealną" mamusią, jak w pierwszej chwili myślałam.
                    Gdy ktoś pisze tak wyraźnie, że mąż/syn/teściowa są okropni, a ja taka święta, czasami próbuję to podważyć, skłonić do refleksji. I po takich moich postach ci, którzy jednak nie są tacy idealni, jak się kreują, napadają na mnie, bronią się w agresywny sposób. Ty tego nie zrobiłaś, zatem chyba rzeczywiście syn z jakiegoś niezawinionego bezpośrednio i świadomie przez Ciebie powodu jest, jaki jest. Choć jako matce strasznie trudno mi sobie to wyobrazić, a co dopiero radzić, chyba faktycznie musisz zachować się jak bliska nałogowca - kazać mu ponieść konsekwencje złych zachowań, nie wspierać, nie pomagać. Nie wiem, czy bym tak umiała, chyba nie, ale czego nie robi się dla dobra własnego dziecka? A dla niego tym dobrem będzie chyba jednak zimny prysznic i nakaz wzięcia wreszcie życia we własne ręce, na własną odpowiedzialność. Trzeba zamknąć przed nim teraz drzwi.
                    Przeczytaj książkę świetnej Ewy Woydyłło My, rodzice dorosłych dzieci. I bądź silna.
                  • molly_wither Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 18.05.14, 18:57
                    Znam podobna rodzine do Twojej. Ojciec zmarl, kiedy dzieci mialy mniej wiecej tyle samo co Twoje. Corka wyszla za maz , ma 4 dzieci,zyje z mezem. A syn? Zaliczyl roboje,kradzieze, wyladowal w wiezieniu, narkotyki.Matka mieszkala z nim az do 35 roku zycia. Co tam sie dzialo, to Bog raczy wiedziec. Zmadrzala dopiero pare lat temu.Sprzedala mieszkanie.Sobie kupila kawalerke, jemu M3 i to dosc dalego od swojego miejsca zamieszkania i okazalo sie,ze ze chlop (obecnie 40 lat) swietnie sobie radzi bez mamusi. Wprawdzie nie zalozyl rodziny (bo to obowiazek), ale pracuje, utrzymuje sie sam i nawet uprawia pod balkonem ogrodek!
                • korag1000 Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 17.05.14, 00:20
                  A ja myślę, że mamy jak chcemy. Mam koleżankę ma syna uzależnionego od dopalaczy. ( dla podejrzliwych, mój ma 10 lat i chyba nie jest). Byl w ośrodku wywalili go, jest agresywny, jak mu odbije rozbija wszystko w domu. Ostatnio przeszedł sam siebie ze swoją agresją. Wezwali pogotowie, które zawiozło go do psychiatryka. Pojechała go odwiedzić, wzięła na spacer na terenie szpitala. Uciekł. Wrócił na drugi dzień do domu. Zapytałam jakie wyciągnęła konsekwencje a ona nawet nie zapytała dlaczego bo nie chciała go stresować bo on biedny. Załatwiła mu nauczanie indywidualne. Dziś zadzwoniła z płaczem, że był agresywny i wygonił nauczycielki. Ręce mi opadły
                  • cecyliach Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 17.05.14, 01:01
                    na pewno twoja koleżanka nie chce mieć takiego dziecka, ale jak nie jest pełnoletni to powinna mieć na niego wpływ. Jak to się stało że doszło do tak drastycznych zachowań , czy te dopalacze dają widoczne zmiany w zachowaniu natychmiast czy po dłuższym czasie?
                    Mój wyjechał za granicę nie miałam możliwości zauważyć zmian na bieżąco.
    • fituq yyyyyyy.... 17.05.14, 19:16
      Facet ma 35 lat. A Ty go niańczysz i zabiegasz o zajmowanie się jego problemami jakby miał 15 lat?
      Najlepsze co dla niego zrobisz to przestać się nim zajmować. Nie przyjmować już w domu, nie załatwiać mu pracy. Zostawić, by wziął za siebie odpowiedzialność i był tym, kim chce i może.
      Błędy wychowawcze jakie popełniłaś w przeszłości są nie do odrobienia więc jedyne co możesz, to nie popełniać kolejnych i nie brnąć w uzależnianie syna od siebie i w swoje uzależnienie od niego. Odetnij od syna pępowinę.
      A sama przejdź się na terapię współuzależnień/przemocy w rodzinie/ itd.
      Jak nie będziesz konsekwentna to syn w wieku 50 lat nadal będzie bezrobotny i nadal będzie przyjeżdżał do mamusi i robił jej awantury, bo nie nauczyłaś go, że należy Ci się jakiś szacunek..
      • fituq Re: yyyyyyy.... 17.05.14, 19:18
        aha - a co córka na to jak jej brat traktuje matkę?
        • cecyliach Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 12:31
          Pisałam że syn jest tematem tabu, że nie potrafię nawet z najbliższymi o nim rozmawiać. Dziś to się zmieniło. Wrócił bodajże z Irlandiii. Zadzwonił do córki aby ze mną porozmawiała bo nie odbieram telefonu i przesyłam mu dziwne sms. Ponoć wynajął sobie hotel (drogi). Zięć zaproponował mu nocleg w swoim domu, ale nie skorzysta bo tam nie ma jeszcze podłączonej elektryczności a będzie potrzebował aby szukać pracy.
          Powiedziałam o wszystkim , potrzymała mnie na duchu. Ma takie samo zdanie że jest nieodpowiedzialny. Twierdzi że powinnam z nim porozmawiać na neutralnym gruncie ale decyzja należy do mnie? Właśnie dzwoni domofon myślę że to on i nie odbieram. Nie mogę chować głowy w piasek, muszę to załatwić konkretnie-ale jak?
          • azja001 Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 12:43
            zadzwoń do syna i umów sie na neutralnym gruncie poza domem, porozmawiajcie jak dwoje dorosłych ludzi. Twoje zachowanie jest też skrajnie nieodpowiedzialne(nieodbieranie tel, nieotwieranie drzwi) Ile takich nieodpowiedzialnych zachowań, chowania głowy w piasek, pobłażliwości, tłumaczenia jego błędów przed innymi twój syn widział gdy dorastał? Może córka jako obiektywny świadek moglaby ci pomóc dojść do sedna problemu.
            • fituq Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 13:10
              > Zachowuje się okropnie, jest chamski, wulgarny uzurpuje sobie prawo do mojego mieszkania, >ma ataki furii jak coś jest nie po jego myśli. To ja wtedy płaczę po kątach i uciekam z tego >domu bo czuję się w nim źle i obawiam się ze zrobi mi przykrość.


              Wiesz, ta kobieta ma osobowość ofiary. Znaczy zrobiła z syna-pewnie od najmłodszych lat - swojego pana i władcę. A sama uczyła go długo, że jest na jego zawołanie, jest jego służącą. Więc stworzyli klasyczny przemocowy układ, gdzie matka nigdy nie stawia granic, facet jest jedynym bogiem i może robić co chce bez ponoszenia konsekwencji. Więc wynikiem tych zachowań jest matka która się boi syna, usuwa mu się nadal z drogi, nie umie mu się postawić. Wzmacnia więc w synu cechy przemocowe, agresywne. A wystarczyło lata temu się synowi sprzeciwić i zacząć mu mówić "nie". Tego się autorka musi nauczyć od nowa. Jak na razie jest jak typowa zastraszona ofiara przemocy domowej, która boi się sprzeciwić facetowi. i na terapii się dowie, że sama siebie musi zmienić, by z synem móc rozmawiać na innym poziomie niż dotychczas. Ona musi przestać się bać i przestać unikać brania odpowiedzialności za swoje wybory. To, co zamiecione pod dywan zawsze wreszcie wylezie i się obróci przeciwko. Wystarczyło gadać głośno od dawna że syn jest agresywny, żeby córka wiedziała, a wtedy gdy syn się w mieszkaniu piekli - to nie uciekac z domu ale to jemu pokazać twardo drzwi. A jak nie chce wyjść to wezwać policję.
              I autorka wcześniej czy później będzie musiała odważyć się to zrobić. Chyba, że lubi być "ofiarą".... swoich własnych zaniechań i podkręcanych lęków...
            • cecyliach Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 13:12
              Wiem że powinnam porozmawiać ale strasznie się tego boję, nie chcę się rozkleić. Błędów zrobiłam dużo, ale czasu się nie cofnie a nie chciałabym ich powtarzać. Odebrałam telefon , jest u znajomych, prosił abym przyszła , nie zgodziłam się. Odmówiłam spotkania w moim domu zaproponowałam neutralny grunt.
          • fituq Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 12:59
            Bądź konsekwentna. Podtrzymaj, że nie chcesz by się u ciebie zatrzymywał. Jest dorosły, niech żyje już na własną rękę tak jak sam chce. Ty jesteś zmęczona jego zachowaniami, agresją, nieodpowiedzialnością, a chcesz sama żyć w koncu spokojnie i przestać się ciągle musieć nim zajmować i mieć na głowie jego problemy. Źle się czujesz gdy on jest w domu, a musisz się zająć teraz sama sobą. Wierzysz, że on sobie poradzi samodzielnie i tego mu życzysz. Decyzja o tym, że nie chcesz by u Ciebie nocował jest nieodwołalna i prosisz żeby ją uszanował i cię nie nachodził. To Twój dom, a on niech stworzy swój gdzie indziej.

            Może napisz sobie to na kartce i przeczytaj mu to przez telefon? Powiedz, że nie masz siły na spotkanie, a chcesz żeby sytuacja była jasna.

            Choć najlepiej by było umówić się twarzą w twarz (gdzieś w kawiarni? u córki?) i mu to spokojnie powiedzieć i nie dać się przegadać. Ale to musisz się odpowiednio zmotywować i nie zmienić znowu zdania gdy zacznie coś do Ciebie mówić albo atakować. Bo jeśli zmienisz zdanie to syn będzie wiedział że może robić wszystko bo i tak zmiękniesz.. Nie możesz się bać i pokładać uszu po sobie.

            I najlepiej by było, żebys pochodziła na terapię. Bo teraz wyrzuty sumienia będą cię mocno atakować a jako "mama Januszka" chyba nie masz wyuczonych naturalnych zachowań obronnych.

            Działaj i nie bój się.
            I już przestań zastanawiać się czy syn wynajął hotel i czy on jest tani czy drogi. Może sobie wynająć mieszkanie albo pokój za kilka stówek, może tylko Tobie się wydaje że nie ma kasy.

            Najważniejsze dla Ciebie jest to, że TY już nie chcesz by z Tobą mieszkał w Twoim mieszkaniu, masz do tego prawo. Postaw jasną granicę i skup się by ona faktycznie była trwała.



            • allegra1002 Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 13:21
              Jeśli jesteś 100% zdecydowana, to przeprowadź z synem rozmowę właśnie na neutralnym terenie, skoro zatrzymał się w hotelu, to może właśnie tam. I koniecznie weź ze sobą kogoś zaufanego, kto zna tę sytuację, może właśnie córka? Będzie Ci raźniej i będziesz miała psychiczne wsparcie a co za tym idzie więcej odwagi i stanowczości na przekazanie synowi swojego postanowienia. Unikanie syna, udawanie że nie ma Cię w domu, nie rozwiąże sprawy, a tylko przeciągnie w czasie.
            • cecyliach Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 13:39
              Napisałaś to co ja mówię sama sobie. Buntuję się ale nie jestem konsekwentna. Może dlatego że nie jest to typowy drań i na ogół siedzi cicho. Ale wystarczyło aby powiedział ZAMKNIJ się i rzucił telefonem (swoim) abym przejrzała na oczy i ujrzałam człowieka który oszukuje, wykorzystuje nawet własną matkę, jest chamski , wulgarny i nie szanuje pracy. Wiem ze nie chcę uczestniczyć w jego problemach i nie chcę być ofiarą jego nieodpowiedzialności. Coś we mnie pękło , na szczęście nie jest u mnie zameldowany.
              • cecyliach Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 13:45
                Idę na spotkanie z nim. Nie widziałam go i nie rozmawialam z nim od miesiąca. Muszę dać radę
              • fituq Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 13:56
                Rozstańcie się. Tak najzdrowiej dla was obojga. Ty dla niego jesteś zapewne toksyczna, może kontrolująco-narzucająca, on na Ciebie też źle działa i nie szanuje.
                Musicie dorosnąć emocjonalnie już niezależnie od siebie.
                Musisz postawić twardo tę granicę i już.

                I, co więcej- nie musisz wcale udowadniać, że syn jest wybitnie zły, ani nie musisz czekać aż taki się stanie - by zadecydować o tym kogo chcesz a kogo nie chcesz nocować w swoim domu. Rozumiesz? Możesz synowi odmówić noclegu nawet jak jest fajnym facetem. Zwyczajnie masz do tego prawo, żeby nie godzić się że ktoś u Ciebie mieszka.
                Tak samo, jak Córka nie musi się zgadzać że jej się wprowadzisz do jednego pokoju bo masz taki kaprys.
                To co przeżywasz to próba "zerwania z nałogiem". Twoim nałogiem jest uległość wobec syna i unikanie stawiania granic. Pokaż, że masz jednak kręgosłup i Twoje słowa coś znaczą. Nie musisz syna "przekreślać". Ale masz prawo uznać, że nie chcesz by u Ciebie mieszkał. Tak zwyczajnie.

                No i czego się niby boisz w powiedzeniu tego? Pobije cię? - pewnie nie. Zwyzywa? - i tak wyzywa.
                Boisz się, że się rozkleisz? No i co z tego że sobie popłaczesz? Normalne ludzkie reakcje, byleś przy tym powiedziała jasno, że nie chcesz by u Ciebie mieszkał i musi sobie radzić sam. Że nie życzysz sobie by cię nachodził i odnosił się do ciebie chamsko. Kropka.
                Boisz się, że pokażesz się jako "niefajna matka"?
                A myślisz, że do tej pory syn uważał cię za "fajną"? Raczej wątpię.
                Pokaż więc, że masz jaja i w swoim domu TY rządzisz. Pokaż że SAMĄ SOBĄ też TY rządzisz, a nie ktokolwiek inny. Wtedy nie tylko syn, ale i Ty sama do siebie nabierzesz szacunku.

                Wyrażenie swojego zdania to nie jest zamach na życie syna. Zarządzenie twoim majątkiem tak jak chcesz- to nie jest działanie przeciwko synowi.
                Zrobiłaś wielką histerię z rzeczy prostej - Masz prawo nie chcieć by syn u ciebie mieszkał. Można to mu powiedzieć spokojnie i najzwyczajniej w świecie, bez robienia z tego piątej wojny światowej...

                • cecyliach Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 18:21

                  Twoje wypowiedzi są rozsądne i cenne. Sama sobie próbowałam odpowiedzieć - czego się boję? Chyba tego że nie mam spokoju. Ale co mam zrobić aby się tą sytuacją aż tak nie przejmować.
                  • fituq Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 18:49
                    Porozmawiałaś z nim? Jak było?

                    Co zrobić żeby się nie przejmować? - popracować nad poczuciem własnej wartości, asertywnością, umiejętnością odmawiania i stawiania granic. Nie wiem gdzie mieszkasz ale tak na pierwszy ogień możesz poszukać rozmowy z psychologiem w oik www.google.pl/search?q=o%C5%9Brodek+interwencji+kryzysowej+krak%C3%B3w&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a&channel=sb&gfe_rd=cr&ei=WuB4U_zwJYyV_AawtIG4BA, może kilka spotkań by pomogło byś się nie czuła za wszystko odpowiedzialna i winna.

                    Może też pogadaj kiedyś z córką szczerze, co ona patrząc z boku myśli, że dało by się w waszych relacjach zmienić na lepsze. Nie musisz być oczywiście taka jak oczekują inni/dzieci, możesz być kimkolwiek zechcesz, ale ważne, żebyś żyła świadomie, z podniesionym czołem, nie bała się samostanowienia, podejmując decyzje odważnie i tak jak uważasz za słuszne.
                    Działanie z poczucie winy, często irracjonalnego, bardzo szkodzi relacjom i samej sobie. Myślenie, że coś musisz robić, bo inaczej ktoś inny będzie zły - to droga do generowania złych emocji i zależnych układów.
                    Rób to co CHCESZ naprawdę, i to co TY UWAŻASZ że powinnaś.
                    To takie abecadło którego warto się nauczyć lub przypomnieć sobie w każdym wieku.
                    Pamiętaj, że nie musisz kogoś nie lubić- by umieć mu odmówić. Syn ma prawo żyć jak chce, wydawać swoją kasę jak chce, nie musisz go kontrolować i "się zamartwiać",
                    a Ty zaś masz prawo nie chcieć by u ciebie mieszkał, nie jest to żadna zbrodnia.

                    Akurat mi na maila przyszło - poczytaj sobie- krótkie 20 zestawów "porad" na 20 dni do pracy nad sobą. A nuż coś do Ciebie trafi pozytywnie:)

                    Pewne sprawy w sobie musisz sama przeanalizować, zidentyfikować, lub pod kierunkiem terapeuty. Na pewno zmiana myślenia i stosunku do tej sytuacji nie przyjdzie ot tak, za pstryknięciem palców.



                    • fituq Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 18:51
                      a, nie wkleiłam tych porad na 20 dni www.dojrzewalnia.pl/dojrzewalnia_roz/10_krokow_do/10_krokow_do_wewnetrznego_spokoju_i_blogosci.html

                      Pozytywne nastawienie do życia codziennego to co najmniej połowa sukcesu.
                    • cecyliach Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 19:43
                      Ja jestem już na takim etapie że nie mam wyrzutów sumienia, jeśli już, to większe zarzuty mam do siebie że byłam tak naiwna. Chciałbym aby mu się wiodło jak najlepiej ale z daleka ode mnie.
                      Zadzwonił do mnie znajomy (sąsiad) u którego syn był. Robił mi wymówki dlaczego nie chcę go wpuścić skoro jestem matką. Ucięłam temat krótko , mam powody z których nie muszę się tłumaczyć. Powiedziałam że może mu wynająć pokój. (ma 3 pokoje i mieszka tylko z synem). Kiedyś bym się przejmowała że sąsiedzi będą plotkować , czy mnie potępiać, że sąsiad wciągnie go w alkohol etc- teraz mnie to nie obchodzi. Wśród sąsiadów on ma dobrą opinię , zawsze się ukłoni , otworzy drzwi ustąpi kobiecie itp. Czarować też umie , pracodawcy sprzedaje się perfekcyjnie. Dostaje pracę gdzie jest kilkudziesięciu kandydatów na jedno miejsce. Ale szybko ją traci ,dlaczego? - to tylko on wie. Na kilkanaście razy , raz tylko się przyznał że dał ciała i żałował że go zwolnili.
                      Spotkania nie było, byliśmy w innych miejscach, zatelefonował że mnie widział ale nie chciało mu się tam iść. pozostawiam bez komentarza.
                      • fituq Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 20:11
                        ok, to trzymaj się dzielnie i nie daj sobie włazić na głowę.
                        wcześniej Ty unikałaś kontaktu, teraz jednak poszłaś na rozmowę, on to odrzucił i zlekceważył. jesteście kwita.
                        zajmij się swoim życiem, nie rozmyślaj już co robi syn, co mówi syn, co oczekuje, czy ma pracę, itd. Niech sam się o siebie pomartwi.
                        prawdopodobnie za jakiś dłuższy czas emocje opadną, może wznowicie za parę lat kontakty już na innych zasadach, nic nie jest wykluczone.
                        Na razie trzymaj się swoich granic i nie wyrzucaj sobie przeszłości, jej już nie zmienisz, jedyne co to wyciągnij wnioski z niej. Masz do dyspozycji teraźniejszość i to nią się zajmuj. Nie ma się co tak samobiczować. Idź na jakiś koncert albo inną jogę to lepiej Ci zrobi.
                        • cecyliach Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 21:25
                          Dzięki za wsparcie. Nie jest łatwo kiedy domofon dzwoni na przemian z telefonem. Jednak poproszę córkę aby z nim porozmawiała. Pójdę na saunę tam się najlepiej odstresuję.
                          • fituq Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 21:34
                            To znaczy? Czy syn teraz znowu wydzwania do Ciebie i stoi pod drzwiami, mimo, że nie podszedł do Ciebie gdy byliście umówieni na rozmowę?

                            • cecyliach Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 22:43
                              właśnie tak! nie odbierałam to przysłał sms- "cieszysz się ze z zera zrobiłaś większe zero"
                              dzwonił ponownie znajomy , znalazł go na schodach cyt przecież to taki świetny facet jak mogę go tak traktować , co ja z nim zrobiłam? Nie wiem czy to normalne ale mnie to wkurza i utwierdza w przekonaniu że syn jest strasznym egoistą. Opowiada że przyjechał na urlop i zaraz wyjeżdza ponownie. Dziwne po miesiącu pływania już urlop.
                              • fituq Re: yyyyyyy.... 19.05.14, 00:22
                                Czy to ten sąsiad który lubi wypić takie denne teksty zasuwa? Niech go przygarnie sam.

                                Syn z tego co opisujesz zachowuje się zaburzenie, nękająco-szantażująco i będzie próbował zapewne odzyskać wcześniejszą pozycję. Nie zdziwiłabym się, gdyby był pod wpływem jakichś używek. Zresztą wasz układ wygląda na uzależnieniowy. Oboje nie macie o sobie dobrego zdania, jesteście negatywnie uwikłani, dalsze trwanie w tym byłoby jeszcze bardziej destrukcyjne.
                                Musisz być teraz silna chcąc ustanowić nowe zasady. Jedyna pomoc dla niego jaką możesz mu na tym etapie dać, to namiary/telefon do ośrodka interwencji kryzysowej .

                          • miedzymorze Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 21:52
                            Domofon odłącz, telefon wycisz ;)

                            pozdr,
                            mi
                            • cecyliach Re: yyyyyyy.... 18.05.14, 22:45
                              znalazłam sposób, córka zadzwoniła do niego i powiedziała że jestem u niej. mam spokojną noc.
                              • mwiktorianka Re: yyyyyyy.... 19.05.14, 17:35
                                cecyliach wpisz w wyszukiwarkę hasło- SOCJOPATA i zastanów się czy twój syn ma podobne cechy.
                                • mwiktorianka Re: yyyyyyy.... 19.05.14, 17:36
                                  Jeśli tak to wszystko ci się wyjaśni i zrozumiesz dlaczego taki jest.
                                • cecyliach Re: yyyyyyy.... 22.05.14, 09:31
                                  Dużo przeczytałam na temat socjopaty. Owszem syn ma dużo cech socjopatycznych , jest impulsywny, lekkomyślny, nie uczy się na błędach. Był u psychiatry , przepisał mu jakieś leki wyciszające. Ja myślę że wybuchowość , nadmierną nerwowość można opanować lekami, ale na próżniactwo i chamstwo nie ma farmaceutyku prócz pracy nad sobą. Wygląda na to, że to jest powód jego niepowodzeń i braku akceptacji przez innych.
                                  • amb25 Re: yyyyyyy.... 22.05.14, 10:33
                                    "Prozniactwo" moze byc objawem b.wielu chorob. Chamstwo czesto tez - psychicznych, szczeglnie wtedy gdy taki czlowiek nie ma empatii - to chamstwo wcale nie jest celowe, on po prostu nie wie, ze jego sposob mowienia jest odbierany jako chamski.
                                    Skoro psychiatra zapisal mu leki na wyciszenie to przypuszczam, ze jakies zaburzenia ma i to takie, ktore wymagaja leczenia.
                                    • cecyliach Re: yyyyyyy.... 22.05.14, 11:02
                                      W tym wypadku nie można mówić o braku empatii. Nie mogę odpowiadać za dorosłego człowieka który jest zapatrzony w siebie. Potrafi być cichy i miły jak chce coś osiągnąć.
                                      Czy to normalne ze dorosły facet całymi dniami gra na komputerze i ma gdzieś pracę. Sam temat o pracy doprowadza go do szału.
    • tonik777 Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 19.05.14, 10:40
      Powinnaś być konsekwentna. Nie przyjmować syna i już. Jeśli ma klucze to Twojego mieszkania to zmień zamki. Jak przyjedzie i będzie robił awantury wzywaj policję. Powinnaś też mówić jaki on jest. To nie Tobie powinno być wstyd, a jemu.
      • cecyliach Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 22.05.14, 11:06
        Awantur to on nie robi jest na to za cwany. Przestałam się wstydzić . Byłam u psychologa , zaczynam nad sobą pracować i liczę się z tym, że jak będę zmuszona wyrzucę go ze swojej pamięci.
        • cecyliach Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 23.05.14, 11:27
          Wiem, powiecie że jestem niekonsekwentna - pozwoliłam synowi zatrzymać się u mnie na określonych warunkach. Powiedziałam ze robię to ostatni raz. Ustaliliśmy termin do kiedy pozałatwia swoje sprawy ( praca, lekarz) i opuści moje mieszkanie.
          Ja nie ingeruję , nie doradzam, ale termin jest obowiązujący. Czuję się niekomfortowo, ale lepiej niż dotychczas. Przestałam się wstydzić, mogę o tym problemie rozmawiać. Bacznie go obserwuję i czuję że musimy rozstać się definitywnie , tyle że mniej się boję radykalnych decyzji. Czy to jeszcze jeden mój błąd? jak mam teraz się zachowywać aby nie robić następnych?
          • fituq Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 23.05.14, 12:35
            Czy jestes w stanie wziąć odpowiedzialnośc za swoje słowa?
            jak się zachowasz, jeśli syn się nie wyprowadzi?

            napisalaś:
            >Ustaliliśmy termin do kiedy pozałatwia swoje sprawy ( praca, lekarz) i opuści moje mieszkanie.

            - pracę może znaleźć ale nie musi. jego wybór, czy mu się chce pracowac i z czego zamierza żyć a ty nie jestes od pilnowania starego chłopa by pracę znalazł. stawianie ultimatum "masz mieć pracę" jest poza zakresem Twojej wladzy nad nim, znowu TY mu się do zycia wtrącasz,
            mądrzej by było postawić granicę na swoim terytorium a nie wchodzić na jego
            "żyj jak chcesz, ale ja cię utrzymywac nie będę więc dajesz kase na życie i oplaty gdy u mnie mieszkasz, a wyprowadzasz się do dnia.."
            syn pali? pije piwko? ma na to? a pieniądze ci daje na koszty jakie zuzyje?

            - do lekarza może chodzić, ale to nie znaczy, że się diametralnie zmieni

            Jednym słowem - może się okazać, Że syn chodzi do lekarza, nie ma pracy, nie zarabia na siebie, siedzi u ciebie w domu i powstrzymuje się przed atakowaniem ciebie, jest miły i "biedny", nic nie robi w kierunku wyprowadzki, itd
            co wtedy?
            będziesz umiała go wyprosić z domu gdy przyjdzie uzgodniony termin?

            sorry- ale gdyby chciało mu się osobno mieszkać- to by wynajął sobie u kogoś od razu pokój/mieszkanie, a nie po tych scenach jakie były - jedyne co to warował u drzwi Twojego mieszkania by się tam jakimś sposobem znowu wcisnąć..
            Może się okazać, że nie będzie chciał się wyprowadzić, a doprowadzi się do takiego stanu że będzie ci go bardzo żal. Codziennie będzie bardzo miły i "bardzo biedny" i będziesz mięknąć i się nim zajmować.
            Dla niego też włożenie "starych butów" i zamieszkanie u matki z która się ma toksyczny układ może nie być dobre bo wrócą stare schematy..

            JEŚLI bedziesz na tyle konsekwentna by USTALEŃ powziętych przez WAS OBOJE dotrzymać to wszystko ok.
            Ty i on cos ustaliliście. Nie tylko on teraz ma zobowiazanie dotrzymac. Także TY - wobec SIEBIE i otoczenia. By nie robić sobie "z gęby wycierucha".
            Jeśli kolejny raz zmienisz TWOJE WŁASNE ustalenia - to syn cie na dobre oleje, nie będzie szanował i jego agresja względem Ciebie za jakis czas jeszcze bardziej wzrośnie, oboje sobie tym zaszkodzicie.

            Oczywiście scenariusz nie musi być tylko czarny.
            Może syn pomieszka miesiąc i się ogarnie na tyle, że nie będzie robił scen przy wyprowadzce. Choć trudno mi w tę wersję uwierzyc po tym jak się zachował.
            Chodź do psychologa i analizuj sytuację bo brak konsekwencji to fatalna cecha.
            • cecyliach Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 23.05.14, 13:15
              cyt -żyj jak chcesz, ale ja cię utrzymywać nie będę więc dajesz kasę na życie i opłaty gdy u mnie mieszkasz, a wyprowadzasz się do dnia.." tak właśnie jest ustalone. Masz bardzo rozsądne spojrzenie na moją sytuację . Myślę o tym co będzie jak nie dotrzyma słowa. Wiem na 99% że jeżeli wyrzucę go na siłę to będzie definitywny koniec .
              • fituq Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 23.05.14, 13:55
                ale definitywny koniec czego?
                mam wrażenie, że oboje fakt wspólnego mieszkania interpretujecie jako "mama syna kocha".
                a fakt że nie chcesz z nim mieszkać urasta do rangi "matka odrzuca syna".
                dlaczego taka gra? to jedynie mieszkanie. NIE MUSICIE razem mieszkać by się ze sobą kontaktować. Nawet jeśli syna wyprosisz by poszedł "na swoje" to nie jest powód do nieodzywania się do siebie juz do końca życia. Chyba że tak zdecyduje.
                Duzo zdrowiej dla was obojga będzie mieszkać oddzielnie, on nie będzie tobie siedział na głowie, a ty nie będziesz mu ciągle życia układać i się wtrącać.
                to nie znaczy, że przestajecie byc matka i synem, przestajecie byc rodziną, że musicie byc wobec siebie wrogami, zauwaz że to mieszkajac ze soba staliście się swoimi wrogami, oboje nie akceptując obciążeń jakie wnosi ta druga strona.
                więc warto się rozejsć, by sytuację uzdrowić i zobaczyć się na nowo z innej perspektywy.

                Na razie zachowujecie się jak osoby uzależnione od siebie. gdzie ciągle bierzesz za doroslego faceta odpowiedzialność, nie zostawiając miejsca na jego odpowiedzialność, nie uczac go że jego odpowiedzialnośc w ogóle istnieje.. a on wszystko zlewa bo wie, że nic nie musi bo w razie czego wróci do matki ktora się nim zajmie i utrzyma.

                Musisz być konsekwentna w stawianiu granic, ale tez nie rób z faktu wyrzucenia syna z domu jakiegoś końca istnienia więzi rodzinnych. Te zostają, jakie beda po latach to czas pokaże- i wasza dojrzałość.
                Jeśli jedyna "więzią" jaka między wami istnieje to fakt przymusu wspólnego mieszkania - to jasne jest, że więzi po wyprowadzce moga przestać istnieć... bo nigdy ich nie było.
                Nie ma między wami życzliwości już teraz. sama pisałaś, że jak synowi było dobrze to olewał kontakty z Tobą. Więź macie póki co materialną i maminsynkowatą. Dopiero po osobnym zamieszkaniu okaże się, czy się choć trochę lubicie jako ludzie.. bez presji przymusu-wykorzystania-odrzucenia-zalezności-itd .
                Każdemu z was przyda się terapia i próba nieagresywnego spojrzenia, bez strachu, na to co się dzieje.


                • aqua48 Re: mój dorosły syn mnie przeraża - czy byłam nai 23.05.14, 14:51
                  Fituq słusznie pisze, pogódź się z tym, że masz nieodpowiedzialnego i niesłownego syna. No taki jest, trudno, nie musi być idealny, ani nawet taki jak Ty byś chciała. I kochaj go takim jakim jest jednocześnie stawiając mu granice swojej pomocy, bo zdajesz sobie już sprawę z jego ograniczeń. Jego wyprowadzka od Ciebie zgodnie z ustaleniami nie musi wcale być końcem Waszej miłości, ani kontaktów, ani końcem czegokolwiek. Może być natomiast początkiem nowego układu między Wami. takiego, że ograniczasz pomoc i pozwalasz synowi ponieść odpowiedzialność za własne czyny.
Pełna wersja