ustalanie spotkań z ojcem dziecka

21.05.14, 13:22
Witam,
jestem po rozwodzie. Mamy 3 letnią córkę. Mieszkamy z Ex b.blisko siebie.
Były mąż widuje się z córką prawie codziennie- godzinny spacer oraz co 2.weekend również spacer (czasem ok 2h). Mają świetny kontakt. Jak sa razem jestem spokojna o małą. Byli 2 razy na wyjeździe u jego rodziny na 5 dni. Wszystko ok.

Problem w tym, że ja pracuje, nie ma mnie w domu pon-pt po 11h. Do tego co 2 weekend mam studia. W czasie gdy ja jestem w pracy, z córką jest moja mama (od września przedszkole), z którą mieszkamy. Ex decyduje kiedy wpadnie do córki. Umówiliśmy się, że w niedziele ustalamy plan na cały tydzień. Tylko w praktyce, to bardzo wiąże moją mamę. Zdarza się, że Ex w ost. chwili odwołuje spacer, wraca wcześniej przez brzydką pogodę albo bo córka chciała...

Chcę ustalić precyzyjnie, stałe godziny ich spotkań (oboje mamy pełną władzę rodzicielską), ale tak, bym nie musiała podporządkowywać swojego życia do byłego męża. Proponowałam mu nawet, by zabieram córkę czasem na weekend czy choćby na cały dzień- stwierdzał, że nie ma warunków/mozliwości. Dodam, że od niedawna pracuje. Ma mnóstwo ciekawych zajęć poza tym- kapela, samochody...
Wynajmuje pokój u pewnej znajomej Pani (matka jego przyjaciela- są w mieszkaniu tylko oni. Ja z córką mieszkam w pokoju 9m2).

Jak tylko chcę coś ustalić, zarzuca mi próby ograniczenia kontaktów.
Brak mi pomysłu, asertywności i argumentów w rozmowie z nim, by mu coś narzucić.

Aktualnie moja mama ma szanse za grosze wyjechać na tydzień nad może. Chce zabrać swoja wnuczkę. Ex sie nie zgadza, ale sam tez nie jest wstanie jej zapewnić opieki na ten czas gdy mojej mamy nie będzie. Oczywiście plan jest taki, że pojadą, bo ja urlopu w tym czasie wziąć nie mogę. Nie chce z nim walczyć. Ale on zawsze znajdzie jakis argument- że nie potrafie sie zająć własnym dzieckiem, że czegos nie potrafie zorganizować, że dziecko mieszka ze mną więc ja mam obowiązek... ostatnio stwierdził, że sobie nie życzy by córka spędzała czas ze mna i z moim potencjalnym partnerem. Bo to jego dziecko i on też nie bedzie łączyl zycia prywatnego z córką (jakby to było cos innego?). Oczywiście nic z tego, bo moje całe zycie prywatne to córka więc jak się z kims zacznę widywać, to musi nas on poznać w "pakiecie":)

Wiem jak to brzmi. Ale niestety jestem za słaba by z nim dyskutować. Czasem nawet myślę, że ma racje, bo to jego dziecko i ma prawo...

Czasem po rozmowie z nim już sama nie wiem gdzie sie kończą czyje prawa, a zaczynają obowiązki i gdzie też jest ich koniec...
Zależy mi by mieli dobry i jak najczęstszy kontakt, ale nie kosztem mojego całego życia.

Wybaczcie, że sie rozpisałam, ale ciężko mi uporządkować myśli...

Miał ktos podobną sytuację? Czy ja przesadzam? Tak to juz będzie/musi wyglądać?
    • altz Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 21.05.14, 14:15
      Babcia chce jechać z wnuczką, radzi sobie to niech jedzie.
      Ojcu dziecka powiedzieć, że to tylko tydzień, a jak chce przyjechać na kilka godzin, to babcia zaprasza :-) W tym przypadku postawić na swoim i powiedzieć to jasno.

      Co do wymagań odnośnie własnego życia osobistego, to powiedzieć, że pan jest teraz zupełnie obcym człowiekiem i nie zamierzasz się podporządkować w żaden sposób, niech nie liczy na to. Od niego też nie oczekujesz tego.
      Rozwiódł się i chce kontrolować sytuację, ale nie ma takiej opcji.

      Co do nieregularnych spotkań i skracanych, to tak jest, macie wspólne dziecko i każde ustalenie na sztywno jest ze szkodą dla dziecka, bo spotkania odbywają się nie zawsze wtedy, gdy dziecko tego potrzebuje, czasami jest to obowiązek dla dziecka, bo dziecko ma inne plany. Skracać spacery zdarza się też pełnym rodzinom, to jest zupełnie naturalne. Teraz chyba macie najlepszy układ dla dziecka.
      Można sobie pomóc i mówić jasno byłemu, że będziesz nie wcześniej, niż o 16, wychodzić i bez wyrzutów załatwiać własne sprawy, a nie czekać. Na początku ojciec się oburzy, a potem jakoś weźmie to pod uwagę. Gdyby protestował, powiedzieć, że jest takim samym rodzicem jak Ty, jest dorosły i nie wiadomo dlaczego oczekuje stale pomocy od Ciebie?
      • sebalda Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 21.05.14, 14:30
        Trochę to wszystko chaotyczne, więc podsumuję, czy dobrze rozumiem. Tatuś jest tatusiem spacerkowym, zabiera dziecko często, ale na krótko, przeważnie na spacer, tak? Czyli w sumie nie podejmuje się rzetelnej opieki nad dzieckiem, nie usypia, nie kąpie, nie czyta bajek, nie zaopiekuje się w chorobie. Ale warunki dyktuje on. Bo tak. Zaburza Ci plany, zarzuca ograniczanie kontaktów (z tego, co piszesz, jedynym ograniczeniem jest wyjazd dziecka z babcią nad morze, jak mniemam przyjemny dla dziecka). Czyli ze strony tatusia minimum wysiłku, maksimum wymagań, dobrze zrozumiałam?
        • malawojna80 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 21.05.14, 15:11
          Dzięki za rady i brak ochrzanu, żebym się ogarnęła.
          Zdaje sobie sprawę z tego jak to wygląda i że chaotycznie to opisałam.
          Dobrze Sebalda zrozumiałaś. Wszystko robię ja i moja mama gdy jestem w pracy. On tylko spacer. No i byli 2 razy na kilku dniowym wyjeździe do jego rodziny.
          On uważa, że jak ma pełne prawa, to może przyjść kiedy chce do dziecka. A jego dobra wola jest uprzedzanie mnie o tym. Wszystko zależy od jego nastroju. raz jest bardzo ugodowy i widzę, że zależy mu na dobru dziecka, a czasem się wykłóca, by tylko mnie ograniczyć i pokazać gdzie jest czyje miejsce (wg jego hierarchii oczywiście).
          On córke naprawdę kocha, a ona jego. Ale on uważa, że skoro Młoda mieszka u mnie to on ma prawo wrócić z dzieckiem kiedy mu sie podoba i ktos ma czekać.
          Ale zrobie jak radzicie, wyjdę/moja mama wyjdzie zalatwiac sobie sprawy i już.

          Tylko własnie wyszłam z założenia, że takie sztywne godziny odbiją się i na córki planach i moich z nią... niestety trafiłam na chłopaka (bo facetem go nazwać nie można niestety), który jest pępkiem świata dla siebie i dla innych tez ma być.Jest po prawie, do tego inteligentny. Wygadany. Zawsze ma gotowa odpowiedź. A ja zawsze ja mam... po zakończonej rozmowie :/
          • aqua48 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 21.05.14, 15:24
            malawojna80 napisała:

            > On uważa, że jak ma pełne prawa, to może przyjść kiedy chce do dziecka. A jego
            > dobra wola jest uprzedzanie mnie o tym. Wszystko zależy od jego nastroju.

            Nie, nie ma takiego prawa. Musi liczyć się z planami Twoimi i Twojej mamy. A WY powinnyście robić swoje i nie przejmować się jego nastrojami.
            • malawojna80 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 21.05.14, 15:57
              Tylko widzisz. On w takim swoim "najgorszym czasie" potrafił przyjść i zabrać dziecko z łózka, bo stwierdził, że idzie na spacer (córka miała gorączkę), ale co tam! Robił awanturę (bez rękoczynów, ale mama moja- ona była w domu tylko, nie chciała przy wnuczce sie szarpać z nim więc mu ją dała). Miałam podobna sytuację i by uniknąc wyrywania sobie dziecka, odpuściłam.

              To były dwie extremalne sytuacje. Ponad rok temu. Ale wiem na co go stać. I tu nie pomoże prawo, nakaz, policja. Mi chodzi o dobro córki. Żeby nie była świadkiem takich scen.

              Tylko, że jak z nim gadam to on potrafi tak sytuacje odwrócić, że po rozmowie czuje się winna i bezradna.
              • koronka2012 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 21.05.14, 19:04
                malawojna80 napisała:

                > Tylko widzisz. On w takim swoim "najgorszym czasie" potrafił przyjść i zabrać d
                > ziecko z łózka, bo stwierdził, że idzie na spacer (córka miała gorączkę), ale c
                > o tam! Robił awanturę (bez rękoczynów, ale mama moja- ona była w domu tylko, ni
                > e chciała przy wnuczce sie szarpać z nim więc mu ją dała). Miałam podobna sytua
                > cję i by uniknąc wyrywania sobie dziecka, odpuściłam.

                Ktoś mu drzwi otwiera - a nie musi. W dzisiejszych czasach domofony są chyba wszędzie. Informuje się pana że zabrać dziecka nie może, i na pierwszą oznakę agresji informuje, że właśnie wzywa się policję i tyle. Dobro córki nie polega na tym, że od małego uczy się ją uległości przed przemocą. Sama jesteś poniekąd ofiarą takiego podejścia i nie potrafisz się przeciwstawić.

                > Tylko, że jak z nim gadam to on potrafi tak sytuacje odwrócić, że po rozmowie c
                > zuje się winna i bezradna.

                Nie gadaj z nim - informuj metodą zdartej płyty - co by nie mówił, powtarzasz swoje jak mantrę, w ogóle nie odnosząc się do jego ględzenia. Najlepsze są proste, krótkie komunikaty, powtarzane wielokrotnie. Może przyswoi :P

                Nie wdawaj się w ogóle w polemikę - mówi ci, że utrudniasz - nie tłumacz, tylko poproś pana, żeby poszedł z tym do sądu. Ucinaj rozmowy. A najlepiej sms-uj, albo mailuj.
              • aqua48 Pozwalasz na wchodzenie sobie na głowę.. 22.05.14, 09:26
                malawojna80 napisała:

                > Tylko widzisz. On w takim swoim "najgorszym czasie" potrafił przyjść i zabrać d
                > ziecko z łózka, bo stwierdził, że idzie na spacer (córka miała gorączkę), ale c
                > o tam!
                >by uniknąc wyrywania sobie dziecka, odpuściłam.

                A dlaczego ma wstęp do Waszego domu bez ograniczeń? Jesteście PO rozwodzie i zarówno Ty jak i Twoja mama macie prawo po prostu nie wpuścić go do domu jeśli łamie wcześniejsze ustalenia, lub po prostu nie chcesz/uważasz, ze to nie pora na spacery, czy kontakty z dzieckiem...
                I to nie jest ograniczanie JEGO praw, tylko nie pozwalanie na dezorganizację Waszego życia.
                >
                > I tu nie pomoże prawo, nakaz, policja. Mi chodzi o dobro córki. Żeby nie była świadk
                > iem takich scen.

                Nie możesz bez końca chronić córki przed ojcem, który robi Wam z życia chaos. Po za tym wychodzenie na spacer, kiedy panu się zachce, to nie jest uczestnictwo w wychowaniu dziecka. Wychowanie to bycie z dzieckiem również wtedy kiedy jest ono złe, zmęczone, powstał jakiś problem i trzeba go rozwiązać, to mnóstwo drobnych spraw, którym trzeba stawić czoła, a nie odstawić wtedy dziecko do mamy jak zepsutą zabaweczkę. I z tego Ty, Twoja mama i Twoja córka musicie sobie zdać sprawę.
                Co zrobisz za parę lat kiedy dziewczynka będzie musiała przygotować coś pilnego na drugi dzień do szkoły, a ojciec przyjdzie po nią "na spacer"? Musisz córkę uczyć grzecznego i stanowczego odmawiania, ale przede wszystkim siebie musisz tego nauczyć, bo na razie to masz z tym kłopot. Poważny.

                > Tylko, że jak z nim gadam to on potrafi tak sytuacje odwrócić, że po rozmowie c
                > zuje się winna i bezradna.

                Pisałam już ja i inne dziewczyny - nie wchodź w zbędne dyskusje. Zamykaj drzwi (lub ich nie otwieraj wcale jeśli tak Ci wygodniej). Pamiętaj - jesteście PO rozwodzie, nie jesteś już jego żoną i nie musisz dostosowywać się do jego wygody. Wymagaj aby to on dostosował się do Ciebie.
          • koronka2012 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 21.05.14, 15:56
            malawojna80 napisała:

            > On uważa, że jak ma pełne prawa, to może przyjść kiedy chce do dziecka. A jego
            > dobra wola jest uprzedzanie mnie o tym.

            Nie, nie, nie. To twoja dobra wola zgadzać się na takie chore układy i wolną amerykankę.

            Jak jest odpowiedzialnym ojcem to trzyma się ustaleń - dla dobra dziecka, żeby nie czekało na tatusia. To dość nieskomplikowane - po prostu trzeba dostosować swoje zajęcia do ustalonych godzin, tak samo jak robi się w przypadku pracy, odbioru z przedszkola itd. Facet nie może stawiać ci warunków w momencie, kiedy NIE JEST zaangażowany w wychowanie dziecka (a nie jest, wyjście na spacer to żadna opieka).

            Jak mu się nie podoba - niech idzie do sądu, krzyżyk na drogę. Szybko go tam naprostują.

            > On córke naprawdę kocha, a ona jego. Ale on uważa, że skoro Młoda mieszka u mni
            > e to on ma prawo wrócić z dzieckiem kiedy mu sie podoba i ktos ma czekać.

            Jeszcze raz nie - biorąc dziecko bierze za nie odpowiedzialność. Jak deszcz zaczął padać, czy zimno się zrobiło - zabiera dziecko do siebie i organizuje ten czas, a nie podrzuca jak kukułka.

            Nie dyskutuj z panem, bo szkoda twoich nerwów. Sama piszesz, że to chłopczyk z przerostem ego, nie przekonasz go, możesz go co najwyżej wychować, jak psa Pawłowa.
            Umówił się na powrót np. o 18tej? wcześniej nikogo nie ma w domu. Miał przyjść, spóźnił się 2 godziny bez uprzedzenia - powinien być spuszczony na drzewo.

            A dziecko niech jedzie nad morze, naprawdę nie musisz się przejmować fochami tatusia w tym przypadku.
          • altz Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 21.05.14, 16:44
            malawojna80 napisała:
            > On uważa, że jak ma pełne prawa, to może przyjść kiedy chce do dziecka. A jego
            > dobra wola jest uprzedzanie mnie o tym.

            Może przyjść, ale nie musi dziecka zabrać, nie musi was być w domu, dziecko czy Ty możecie mieć inne plany.
            Taka "wolna amerykanka", jak piszą panie na forum, ma też swoje plusy. Dziecko ma częsty kontakt i nie czeka na ojca, jak przy spotkaniach ustalonych na godziny. Tak małe dziecko nie będzie wiedzieć czy jest piątek czy środa, przy rzadkich spotkaniach i tak będzie czekać.
            Jest dziecko, nie macie innych spraw, to ojciec może zabrać córkę, ale niech się postara zorganizować czas zgodnie z deklaracją.

            > raz jest bardzo ugodowy i widzę, że zależy mu na dobru dziecka, a czasem się wykłóca
            > by tylko mnie ograniczyć i pokazać gdzie jest czyje miejsce
            Nie masz obowiązku się tłumaczyć. Informujesz, słuchasz propozycji, odpowiadasz i zamykasz temat bez wycieczek osobistych. Tego można się nauczyć.

            > Jest po prawie, do tego inteligentny. Wygadany. Zawsze ma gotowa odpowiedź.
            > A ja zawsze ja mam... po zakończonej rozmowie :/
            On jest tylko wyuczony. Gdyby był inteligentny, to by z tej inteligencji korzystał, a nie korzysta.

            > Tylko widzisz. On w takim swoim "najgorszym czasie" potrafił przyjść i zabrać d
            > ziecko z łózka, bo stwierdził, że idzie na spacer (córka miała gorączkę), ale c
            > o tam!
            Dziecko było, na spacerze, chyba jakoś niespecjalnie płakało. Czyli, dało się.
            Lekarze nie zabraniają spacerów przy znośnej pogodzie i przeziębieniu dziecka.
    • tonik777 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 21.05.14, 14:28
      Wiele zarzutów da się odeprzeć tym samym. Były mąż próbuje wmówić Ci, że nie potrafisz zająć się własnym dzieckiem (chodzi o ten wyjazd z Twoją mamą nad morze), ale przecież on sam też nie jest w stanie zapewnić w tym czasie dziecku opieki. W takiej sytuacji należy odpowiedzieć, że to nieprawda i jesteś w stanie zapewnić dziecku opiekę bo przecież będzie z babcią, która sobie radzi. Jeśli on uważa, że dziecko nie powinno jechać to niech da konstruktywne rozwiązanie, a nie tylko powie, że się nie zgadza. Musisz nauczyć się być konsekwentna i bronić swojego zdania. Na wszelkie zarzuty żądać konstruktywnych i konkretnych rozwiązań zamiast "zrób to jakoś inaczej".
    • aqua48 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 21.05.14, 15:20
      malawojna80 napisała:

      > Chcę ustalić precyzyjnie, stałe godziny ich spotkań (oboje mamy pełną władzę ro
      > dzicielską), ale tak, bym nie musiała podporządkowywać swojego życia do byłego
      > męża.
      > Jak tylko chcę coś ustalić, zarzuca mi próby ograniczenia kontaktów.
      > Brak mi pomysłu, asertywności i argumentów w rozmowie z nim, by mu coś narzucić

      Spokojnie zastanów się nad tym jaki rodzaj kontaktów by odpowiadał Tobie i co będzie najlepsze dla dziecka (trudno ukryć, że codzienny spacer z ojcem to bezcenne dla dziecka po rozwodzie rodziców) Być może jednak dłuższe spotkanie co dwa dni z opcją, że gdy pada, to tata zabiera córkę na ciacho, czy do siebie na godzinę, też nie byłoby złe?

      Napisz jakie są Twoje oczekiwania i prześlij je mailem exmężowi z prośbą żeby się ustosunkował NA PIŚMIE. Nie masz żadnego obowiązku z nim rozmawiać wprost.

      > Nie chce z nim walczyć. Ale on z
      > awsze znajdzie jakis argument- że nie potrafie sie zająć własnym dzieckiem, że
      > czegos nie potrafie zorganizować, że dziecko mieszka ze mną więc ja mam obowiąz
      > ek... ostatnio stwierdził, że sobie nie życzy by córka spędzała czas ze mna i z
      > moim potencjalnym partnerem.

      Nie wchodź w dyskusję, nie protestuj, nie zaprzeczaj, nie przedstawiaj żadnych argumentów, kończ taką rozmowę mówiąc że nie masz teraz czasu ani ochoty na pogawędki i wychodź/zamykaj drzwi/odkładaj słuchawkę.
      On już NIE JEST Twoim mężem i nie musisz brać jego uwag do siebie. Nie musisz go nawet słuchać. Masz prawo do uporządkowanego życia, a on nie ma prawa go burzyć w imię swego widzimisię.

      A jeśli nie potrafisz sobie z nim poradzić możesz wnieść do sądu sprawę o uregulowanie kontaktów córki z ojcem. Ojciec wtedy zapewne będzie musiał zapewnić córce wakacje..




    • mama.gucia Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 22.05.14, 00:55
      Podpisze sie pod wiekszoscia wpisow forumek. To, czego wymaga Twoj ex to juz jest podchodzi pod manipulowanie. Orientuje sie w przepisach moze lepiej od Ciebie, co nie daje mu prawa do takiego zachowania, ale na pewno powinno budzic Twoja czujnosc.
      Swietnie, ze chce zabrac mala na spacer i pewnie notuje to w zeszycie na przypadek sprawy w sadzie. Nie wierze w sluszne intencje osoby, ktora potrafila zabrac dziecko na dwor chore i z goraczka, osoby ktora oczekuje od Ciebie takiego podporzadkowania.

      Masz prawo do normalnego zycia. Ex nie jest pepkiem swiata, przed ktorym rozciagasz czerwony dywan i sypiesz kwiaty...
      Umawiacie sie na pewne rzeczy i oczekuj ich terminowej realizacji. Jesli ex spoznia sie po dziecko to drzwi na rygiel i do widzenia. Poza tym skoro w gre wchodza tylko spacery to po co strzela focha na wyjazd corki z babcia?. Na weekendy jej nie chce, bo pewnie ma ciekawsze zajecia. Wygodniej jest mu wziac mala na godzinke codzinnego spaceru. On tu stawia warunki, a Ty sie podporzadkowalas. Naprawde chcesz by dalej Cie kontrolowal?, patrzyl na rece i szukal dziury w calym?
      Ustalenie kontaktow mozecie doprecyzowac w sadzie.
    • malawojna80 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 22.05.14, 09:55
      Chore dziecko może wychodzić na dwór, ale z gorączka to nie jest wskazane- zdanie lekarzy.

      Musze sobie to wszystko poukładać w głowie, a potem zostaje mi tylko tego trzymać i powtarzac mu to- krótko i na temat- jak mantra, póki nie dotrze, albo póki nie da sobie spokoju z tym całym cyrkiem.

      Tak, jest manipulantem. Sam przyznał, że świetnie mu to wychodzi, i że jeszcze nie pokazał mi wszystkiego co umie w tej kwestii.

      Dziękuję za wsparcie i Wasze komentarze!
      • aqua48 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 22.05.14, 10:10
        malawojna80 napisała:

        > Chore dziecko może wychodzić na dwór, ale z gorączka to nie jest wskazane

        Ale to TY jesteś matką i TY jesteś odpowiedzialna za to kiedy i w jakim stanie wypuszczać dziecko z domu. I zdrowie dziecka jest ważniejsze od dobrego samopoczucia, czy zachcianki Twego byłego już męża...

        > Tak, jest manipulantem. Sam przyznał, że świetnie mu to wychodzi, i że jeszcze
        > nie pokazał mi wszystkiego co umie w tej kwestii.

        Na Twoim miejscu zasięgnęłabym jeszcze opinii dobrego adwokata, specjalisty od spraw rodzinnych, żeby mieć na miejscu podparcie prawne i żebyś w momencie gdy ex zacznie się awanturować czy grozić i robić Ci wodę z mózgu mogła mu powiedzieć, że wszelkie swoje pretensje niech z nim załatwia, nie z Tobą. Sądzę, że jak trafi na twardszy orzech do zgryzienia i zagrozi mu, że dzieckiem będzie miał opiekować się na prawdę, a nie tylko kiedy mu jest wygodnie to nieco przyhamuje swoje zapędy.
        Pamiętaj, że on już nie jest Twoim mężem i nie masz żadnego obowiązku rozmawiać z nim, wpuszczać go do swojego domu, ani zgadzać się bezwarunkowo na jego żądania. Masz prawo stawiać mu wymagania i oczekiwać WSPÓŁUDZIAŁU w wychowaniu i prawdziwej opiece nad dzieckiem.
      • altz Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 22.05.14, 18:20
        malawojna80 napisała:
        > Chore dziecko może wychodzić na dwór, ale z gorączka to nie jest wskazane- zdan
        > ie lekarzy.


        To ja znam innych lekarzy, im też dzieci nie umierają, a za to biorą dużo mniej antybiotyków. ;-) Dzieci reagują różnie, jak mają wysoką gorączkę, to leża i cierpią. Gdy gorączka trochę spadnie, lecą z chęcią się bawić. Nie przesadzajmy, polski system opieki nad dziećmi nie jest dobry, za bardzo się użalamy nad dzieckiem, a dziecko tak łatwo nie da się zepsuć. :-) Ojciec też zareaguje, gdy nie będzie umiał sobie poradzić. Więcej wiary w ludzi! :-)

        > Dziękuję za wsparcie i Wasze komentarze!
        Jedno z drugim się nie kłóci. Głupie jest zamykanie drzwi, gdy ojciec puka, a dziecko chce wyjść do ojca. Ale zupełnie normalne jest wyjście, gdy ma się takie plany, albo zaplanowanie czegoś innego, gdy rodzic jest mocno niepunktualny.
        • malawojna80 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 23.05.14, 09:51
          Rany, ja nie wiem czy pisze nie tak jak trzeba czy nie rozumiem co piszą inni, ale cały czas obstaję przy tym, że chore dziecko wychodzi na dwór. Moje przynajmniej (nie bierze antybiotyków i nadal, również żyje). Ale nie śpiące i do tego z gorączką. Jak wychodziła to płakała...
          W tej całej sytuacji bardziej mi chodziło o to, o czyje interesy dba tata skoro tak zrobił. No ale było dawno i w sumie mozna odpuścić.


          Watek założyłam bardziej po to, by dowiedzieć się czy komuś udało sie wypracować jakiś sensowny sposób na utrzymanie kontaktów dziecko-rodzic dochodzący, bez rozwalania swojego życia. Czy to juz musi jednak wyglądać tak jak wygląda jesli chce prowadzić politykę życiową "pro-ojcową". Czy przesadzam z wymaganiami. Czy mam w tym wszystkim jakies prawa czy tylko obowiązki względem zarówno dziecka jak i jego taty... itd.
          • aqua48 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 24.05.14, 15:21
            malawojna80 napisała:

            > z gorączką. Jak wychodziła to płakała...
            > W tej całej sytuacji bardziej mi chodziło o to, o czyje interesy dba tata skoro
            > tak zrobił.

            W tej sytuacji ani tata nie dbał o interes dziecka wyciągając je z łóżka, ani mama czy babcia pod opieką której było dziecko i która w tym stanie dziecku pozwoliła wyjść z domu ojcem nie do lekarza, tylko "na spacer". Zawiniły obie strony.

            > Czy to juz musi jednak wyglądać tak jak wygląda jesli
            > chce prowadzić politykę życiową "pro-ojcową". Czy przesadzam z wymaganiami. Cz
            > y mam w tym wszystkim jakies prawa czy tylko obowiązki względem zarówno dziecka
            > jak i jego taty...

            Przeczytaj uważnie jeszcze raz odpowiedzi - dowiesz się wszystkiego. Nie ma czegoś takiego jak polityka "po-ojcowa" jest kompromis na który muszą iść po rozwodzie obie strony.
            Twoja polityka to pokazywanie dziecku jaki fajny jest ojciec - jak lody po obiedzie. Tyle, że życie to nie wyłącznie lody, to również suchy chleb kiedy ma się jelitówkę.
            Jak masz wątpliwości to zwracasz się do sądu rodzinnego z prośbą o ustalenie widzeń ojca z dzieckiem i zapewnienia mu części wakacji. Sąd zapewne przyzna mu co drugi weekend (w całości) i dwa tygodnie wakacji. I wtedy ojciec będzie miał jasność, że ojcostwo to nie tylko miłe spacery, ale zajmowanie się dzieckiem non stop, nawet jeśli nie ma po temu specjalnych warunków, ochoty czy czasu. Kąpanie, karmienie, usypianie, zabawa i nuda i przemoczone buty na które sam (!) musi zaradzić.
    • squirrel9 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 24.05.14, 14:39
      Z człowiekiem, który mówi ci, że jeszcze wszystkiego nie pokazał, nie łudź się, nie ułozysz sobie dobrze kontaktów, mozesz ułozyc poprawne, pod warunkiem, że mocno sie postawisz. Albo on będzie robił w twoim życiu co będzie chciał.
      Ja ustaliłabym warunki widywania, takie graniczne - w które dni tygodnia bierze dziecko i na ile i który to jest drugi weekend. Konkretnie z kalendarzem w ręce. Powiedziałabym otwarcie, że nie chcę by przychodził kiedy chce a dziecko - w końcu coraz starsze - nie wiedziało kidy i czy tatuś przyjdzie. Powiedziałbym, że robię to dla dobra dziecka.
      Jak ma czas i chce wziąć dziecko na spacerek ma dzwonic do mnie. Nie ma telefonu, nikt go do mieszkania nie wpuszcza. Jak babcia z wnuczką mają inne plany - spacerek przełozony na inny dzień (po uprzednim telefonie) lub w wyznaczonych porach. I trzymałabym sie tego. Oczywiście miło i z uśmiechem przyjmowałabym go na umówione pory.
      Metoda zdartej płyty i usmiech.
      • altz Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 24.05.14, 19:39
        squirrel9 napisała:
        > Metoda zdartej płyty i usmiech.
        Oczywiście uśmiech kogoś fałszywego? ;-)

        Byłabyś świetną partnerką do walki w sądzie dla tego faceta-prawnika, widocznie lubisz takie klimaty i masz w nosie dziecko.
        W taki sposób albo się zrobilibyście dziecku piekło albo facet zaczął własne życie, już bez dziecka w tle i jego matki, bo nie będzie się kopał z koniem, sorry: z kobyłą! :-)
        • squirrel9 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 24.05.14, 21:03
          Otóż nie, wcale nie fałszywym, sympatyczny uśmiechem zgodnego partnera.
          Mam taką cechę, ze jestem bardzo racjonalna i w każdej sytuacji myślę o tym co będzie za rok, dwa i dziesięć. Nie dla faceta ale dla mnie i dziecka. Ja bym sobie poradziła ale dziecko - niekoniecznie. Raz tatuś przyjdzie, nie przyjdzie, ma czas albo nie. A dziecko ma mieć ustalone kiedy przychodzi tatuś i wtedy czeka a nie cały czas. Dla mnie facet, który do matki dziecka mówi, że jeszcze może jej pokazać nie jest człowiekiem godnym zaufania. Z myślą o dziecku ustaliłabym już zdrowe zasady.Nie dopuściłabym do manipulowania dzieckiem. A tatuś, niestety, na takiego wygląda. I piekło mu nieznane.
          Gdyby zaczął manipulowac moim dzieckiem zrobiłabym mu jesień średniowiecza :)
          • altz Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 24.05.14, 22:04
            squirrel9 napisała:
            > Otóż nie, wcale nie fałszywym, sympatyczny uśmiechem zgodnego partnera.
            Przecież proponujesz perfidne rozwiązania, to skąd niby ten sympatyczny uśmiech? Ludzie tacy głupi nie są, aż tak się nie dają nabierać.

            > Mam taką cechę, ze jestem bardzo racjonalna i w każdej sytuacji myślę o tym co
            > będzie za rok, dwa i dziesięć. Nie dla faceta ale dla mnie i dziecka.

            Kompletnie nieracjonalna jesteś, wyłącznie sobie pochlebiasz.
            Już Ci napisałem, jakby się potoczyło dalej.
            Albo byście się z lubością prali przed sądem, albo dziecko by miało wyłącznie matkę.
            Gdzie tu to rzekome dalekosiężne spojrzenie? Gdzie interes dziecka?
            Nie, bo dziecko jest tylko narzędziem do walki.

            > A dziecko ma mieć ustalone kiedy przychodzi tatuś i wtedy cze
            > ka a nie cały czas.
            Kompletnie bez sensu, chyba nie potrafisz się wczuć w sytuację dziecka, empatia 0%.
            Dziecko będzie czekało cały czas na ten wtorek, a później na piątek, bo tych spotkań będzie zdecydowanie za mało. I nie ważne czy dziecko ma 3 lata czy 10.
            No, chyba, że ojca nie będzie i dziecko już nie będzie czekać.

            > Dla mnie facet, który do matki dziecka mówi, że jeszcze może jej pokazać
            > nie jest człowiekiem godnym zaufania.
            Ano nie jest, ale to nie o Ciebie chodzi, Ty jesteś tutaj zupełnie nieważna.

            > Z myślą o dziecku ustaliłabym już zdrowe zasady.
            Nie zrobiłabyś, bo tego nie potrafisz, umiesz wyłącznie się chełpić.

            > Nie dopuściłabym do manipulowania dzieckiem. A tatuś, niestety, na takiego wygląda.
            Szklana kula? A czy wiesz, że osoby przewidujące i oskarżające przed zdarzeniem, mają manipulację we krwi?

            > Gdyby zaczął manipulowac moim dzieckiem zrobiłabym mu jesień średniowiecza :)
            Nic byś nie zrobiła, nie masz żadnych możliwości.

            Mam nadzieję, że nie pisałem ze znudzoną gimnazjalistką! :-)
            • squirrel9 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 25.05.14, 08:18
              Otóz mylisz sie pisząc, że nie miałbym żadnych mozliwości.
              W sprawie dziecka spotykają sie dorośli na neutralnym polu i bez dziecka. I decydują o tym OBYDWOJE. Robią ustalenia i ich sie trzymają. Jeśli planują cos zmieniać to do siebie DZWONIĄ. Tak postepują dorosli ludzie z dobrą wolą. Jeśli nie ma woli z obydwu straon - decyduje sąd. Bo do zgodny trzeba dwóch stron, do niezgody wystarczy jedna.
              Jak pisze autorka wątku pan tatus przychodzi 2 razy w tygodniu i to niespodzianie, bo akurat ma czas, idzie na spacerek i wraca kiedy chce. Postawa wygodna jedynie dla niego. Dobro dziecka musi być celem OBYDWOJGA ale dorośli też mają swoje zycie i plany. To nie jest tak, że tatuś chcący mieć "dobry kontakt" może narzucać co chce bo w przeciwnyym razie matka winna jest utrudnianiu kontktów i wogóle jest be. A to kompletna pomyłka i manipulacja.
              Bo autorka wątku wpadła w pułpkę bycia "rozwiedziona matką z nastwieniem proojcowskim" czyli robię wszystko co tatus mojego dziecka będzie chciał bo w przeciwnym razie on mnie oskarży o utrudnianie kontaktu. I facet to wykorzystuje.
              Dla mnie wzięcie chorego dziecka na spacer "bo przyszedłem i biorę" i niezgoda na wyjazd dziecka z babcią najlepiej świadczą o tym, ze pan nie ma dobrej woli, pan jest złosliwy i idzie na konfrontacje. A to nie wrózy niczego dobrego. I dla dobra dziecka nalezy sformalizować te kontakty. Pomijając fakt, że nikt rozsądny nie pozwoli sobie na to, by "dla dobra dziecka" ex-partner wpadał mu do domu kiedy chce i narzucał co chce, to nie trzeba fusów, wrózki by wiedziec co będzie za kilka lat.
              Problem polega na tym, że schodzenie z drogi nie jest matodą w życiu na rozwiązywanie spraw. Tak więc trzeba spokojnie i z usmiechem próbować zgodnie ustalić nowe zasady. Otwoarcie mówic, że przeszkadza mnie i mojej mamie takie rozwiązanie (odwróćmy sytuację , idę do dentysty więc podwożę dziecko do tatusia, idę do fryzjera - podwożę dziecko do tatusia, chcę pobiegać - podwożę dziecko do tatusia - czy on na to idzie ?) i dobra dzicka w tym nie widzę. Nie jest prawdą, ze psychika dicka jest taka,że teraz nie czeka a jak będzie umówione to czeka , za rok i dwa będzie pytało kiedy tata przyjdzie i co? odpowiedziec mu NIE WIEM.
              Twoje osbiste wycieczki nic nie wnoszą do sprawy a pokazują ciebie w odpowiednim świetle - może i znudzonego gimnazalisty albo niedojrzałego tatusia.
              • altz Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 25.05.14, 10:17
                squirrel9 napisała:
                > Otóz mylisz sie pisząc, że nie miałbym żadnych mozliwości.
                (...)
                > Jeśli nie ma woli z obydwu straon - decyduje sąd. Bo do zgodny trzeba dwóch stron, do n
                > iezgody wystarczy jedna.
                Wyłącznie, ale i tak nic nie ugrasz, najwyżej odetniesz dziecko od ojca, tylko to potrafisz zrobić skutecznie. Nie wiem, czy na tym Ci zależało?

                > Jak pisze autorka wątku pan tatus przychodzi 2 razy w tygodniu i to niespodzian
                > ie, bo akurat ma czas, idzie na spacerek i wraca kiedy chce. Postawa wygodna je
                > dynie dla niego.
                Pewnie, że robi to po swojemu, ale przychodzi o w miarę jednakowych porach, jest dość często, wychodzi z dzieckiem, zazwyczaj liczy się ze zdaniem dziecka, oprócz sytuacji wyjazdu z babcią, ewentualnie jeszcze z podziębionym dzieckiem, ale nie mamy informacji od faceta, jak on to widział.
                Lepiej jest wprowadzać powoli jakieś zasady, a nie robić rewolucji.
                Gdybym to ja miał opiekę, to nie miałbym nic przeciwko, gdyby przychodziła matka i zabierała dziecko to tu, to tam, bo w zwykłej rodzinie też tak się dzieje, ojciec ma coś obgadać z mechanikiem samochodowym, więc bierze dziecko ze sobą i nic się nie dzieje złego.
                Z czasem rodzice nauczyliby się jakoś rozmawiać i coś ustalili wspólnie co do sobót, niedziel, świąt, wyjścia z dzieckiem do dentysty czy odbierania ze szkoły. Żeby współpracować, trzeba zacząć to robić, żaden sąd tego nie zrobi za rodziców.

                > To nie jest tak, że tatuś chcący mieć "dobry kontakt" może n
                > arzucać co chce bo w przeciwnyym razie matka winna jest utrudnianiu kontktów i
                > wogóle jest be. A to kompletna pomyłka i manipulacja.
                Przecież on nawet nie musi wchodzić do jej nory, niech tam siedzi, jak borsuk. Podchodzi pod drzwi, bierze dziecko, a potem odstawia pod drzwi.
                On jej nic nie narzuca, ona ma swoje życie i niech się nim zajmie.

                > niezgoda na wyjazd dziecka z babcią najlepiej świadczą o tym, ze pan nie ma dobrej woli
                Może tak być. Ale może być tak, że ojciec z dzieckiem mają już jakieś plany na ten czas, tylko babcia się wcięła. Nie wiemy tego.

                > Problem polega na tym, że schodzenie z drogi nie jest matodą w życiu na rozwiąz
                > ywanie spraw.
                Jasne, że schodzenie z drogi nie rozwiązuje nic, trzeba mówić o swoich potrzebach i domagać się respektowania swojego terenu. Pan nie musi wchodzić do domu.
                Ja na przykład respektuję, nigdy nie byłem u matki mojego dziecka i nie mam zamiaru nigdy tam wejść, ona też nigdy nie była u mnie i nie wejdzie do mnie. Można? Można!

                > odwróćmy sytuację , idę do dentysty więc podwożę dziecko do tatusia, idę do
                > fryzjera - podwożę dziecko do tatusia, chcę pobiegać - podwożę dziecko do tatu
                > sia - czy on na to idzie ?)
                Tak można, wiele osób tak robi. Ale nie da się współpracować, jeśli ustala się spotkanie raz na tydzień po 3 godziny, to jest zwyczajnie poniżające dla ojca i dla dziecka i pokazuje jasno brak chęci współpracy ze strony matki i nieposzanowanie dziecka.

                Tutaj matka jest mądrzejsza, mam nadzieję, że taka zostanie, określi tylko jakieś ramy, terminy, sposób współpracy, pan przestanie się wygłupiać z prawniczymi sztuczkami, wtedy mają całkiem duże szanse na pokojowe współistnienie z dobrymi efektami dla dziecka.
                • squirrel9 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 25.05.14, 11:17
                  Przeczytaj sam siebie, uważnie i ze zrozumieniem. Jesteś napastliwy i uzywasz niemiłego (by nie rzeec chamskiego) słownictwa. I manipulacji. Tak zachowują sie przemocowcy - oni wmawiają ofierze, że gdyby ona była inna to oni byliby kulturalni, mili i w ogóle inni. I, jak piszesz, może by się jakoś ułozyło. Jakby tak pani "dla dobra dziecka" pozwalała na wszystko i to, że pan podchodzi do drzwi i bierze dziecko i pod drzwiami (nory - jak to nazywasz) je zostawia (z twoimi emocjami) to rzeczywiście byłoby SAMO DOBRO.
                  Przy zrozumieniu -które niby to okazujesz - psychiki dziecka, te emocje są bardzo ważne.
                  Dorosłemu człowiekowi jakim jest tatus dziecka nie wprowadza się powoli zmian, nie jest osobą specjalnej troski, no chyba, że jest.
                  Każdy człowiek ma swoje plany, ja np. wiem, w który dzień mam dentystę, w który kosmetyczkę, kiedy z samochodem do przeglądu a w którym z dziećmi do teatru. Jak obiecam dzieciom, że w zabiorę je do kina w czwartek to ani dzieci nie planują kolegów ani ja czegoś innego. Mając grafik kiedy facet zabiera dzicko można sobie zaplanować w tym czasie ważne sprawy. Ale trzeba wiedzieć kiedy zabiera i na jak długo. Jesli tatus nie potrafi tego przewidziec to byc może na tatusia się nie nadaje?
                  Dobrem dziecka można wszystko zasłaniac. Przodują w tym manipulatorzy. Dla dobra dziecka byłoby najlepiej by matka nie pracowała a była z dzieckiem. Dla wielu mężczyzn. kiedy maja utrzymac to dziecko i niepracującą matkę, to dobro dziecka przestaje byc ważne. Dobrem są kontakty z ojcem. Według mnie - nie wszystkie. Kiedy zaczyna manipulpowac dzieckiem i jego dobrem kontakty należy sformalizować. Co, oczywiście nie oznacza, że jak zadzwoni bo chce dziecko gdzieś zabrać, ma czas - nie ma sprawy jesli nie koliduje to z innymi planami. i tak mozna sobie wspaniale i kulturalnie mimo sformalizowania ułozyć kontakty.
                  • chalsia Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 25.05.14, 11:56
                    squirrel9 przedstawię Ci Altza, to może lepiej zrozumiesz jego postawę
                    jest ojcem, który płaci alimenty i zrezygnował z kontaktów z dziećmi "dla ich dobra"
                    • squirrel9 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 25.05.14, 12:30
                      Dziękuję :)
                      Rezygnacja z kontaktów z dziecmi "dla ich dobra" może świadczyć o dużej samoświadomości. Nieczęsto spotykanej.
                    • altz Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 25.05.14, 12:58
                      chalsia napisała:
                      > squirrel9 przedstawię Ci Altza, to może lepiej zrozumiesz jego postawę
                      > jest ojcem, który płaci alimenty i zrezygnował z kontaktów z dziećmi "dla ich d
                      > obra"

                      To nie było tak. Proponowałem różne rozwiązania, otrzymałem propozycje w rodzaju propozycji koleżanki squirrel9, więc odpuściłem, zresztą od tego czasu tyle się zmieniło i nie ma już powrotu do tamtych propozycji.
                      Uważam, że lepiej, żeby dzieci nie miały rodzica, niż czekały na spotkania raz w tygodniu albo rzadziej pod okiem matki i całej rodziny, na jej terenie przy awanturach i sprawach sądowych.
                      U mnie to się sprawdziło, nie ma awantur, dzieci mają oczekiwaną przez kobiety stabilność, są zadowolone, mają swoje zainteresowania, ja też się uczę żyć samemu. Jak widać, wszystko zmierza do szczęśliwego zakończenia.
                  • altz Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 25.05.14, 13:15
                    squirrel9 napisała:
                    > Jesteś napastliwy i uzywasz niemiłego (by nie rzeec chamskiego) słownictwa.
                    Napastliwa jesteś Ty.

                    > I, jak piszesz, może by się jakoś ułozyło. Jakby tak pani "dla dobra dziecka"
                    > pozwalała na wszystko i to, że pan podchodzi do drzwi i bierze dziecko i pod drzwiami
                    > (nory - jak to nazywasz) je zostawia
                    Uważam, że tak byłoby dobrze i że to byłby dobry początek do współpracy między rodzicami.
                    Oczywiście, że konflikty będą i trzeba przez jakiś czas mocno pilnować ustaleń.
                    A "nory" napisałem, bo ja to rozumiem, że to jest bardzo ważne, jakieś własne miejsce, do którego nikt nie wchodzi. Można sobie posiedzieć jak borsuk w norze. :-)

                    > Dorosłemu człowiekowi jakim jest tatus dziecka
                    Nie "tatuś" tylko "tato" (lepiej "tata"), a urzędowo "ojciec".

                    > Każdy człowiek ma swoje plany, ja np. wiem, w który dzień mam dentystę, w który
                    > kosmetyczkę, kiedy z samochodem do przeglądu a w którym z dziećmi do teatru.
                    Jak się chce, to można pogodzić. Nie musisz z dzieckiem jeździć do kosmetyczki, lepiej, gdyby było w tym czasie z ojcem i nie nudziło się z Tobą, bo dziecko nie jest Twoim opiekunem, ale ma też własne życie.

                    > Jak obiecam dzieciom, że w zabiorę je do kina w czwartek to ani dzieci nie planu
                    > ją kolegów ani ja czegoś innego.
                    A dzieci się zgadzają na kino, byle mama była zadowolona? I czy mają prawo mieć własne plany, czy muszą się Tobie we wszystkim podporządkować?
                    Zachowaj jakąś symetrię, ojcu odmawiasz tego, co u Ciebie już jest niby w porządku.
                    Mnie nie rusza to, że dzieci nie chcą jechać. Nie chcą, więc nie jadą. Ale z matką też powinno być podobnie, matka ma w planie kino, dzieci wybierają wyjazd z ojcem, więc jadą z ojcem. To jest czas wolny, a nie żaden obowiązkowy obóz dla dzieci.

                    > Mając grafik kiedy facet zabiera dzicko można sobie zaplanować w tym czasie
                    > ważne sprawy.
                    Ale ja o tym pisałem i się z tym zgadzam. Są wpisane jakieś stałe terminy, ale są też spotkania organizowane na szybko. W te stałe terminy można coś sobie wkomponować, a jak ojciec weźmie dziecko dodatkowo, to też coś można zrobić dla siebie, tylko trzeba uprzedzić, żeby np. nie przyprowadzał przed 19:00, bo Ciebie nie będzie jeszcze.

                    > Jesli tatus nie potrafi tego przewidziec to byc może na tatusia się nie nadaje?
                    Jakaś histeria? Dawno tak masz? Ludzie nie są idealni, ale pracuje się z tymi, jakich się ma i można to zrobić dobrze. Popatrz choćby w lustro. ;-)

                    > Dobrem dziecka można wszystko zasłaniac. Przodują w tym manipulatorzy.
                    Jakieś wypracowanie na maturę? ja nie zamawiałem i nie zamierzam płacić. ;-)

                    > Dobrem są kontakty z ojcem.
                    Też tak uważam, ale nie tylko spotkania, inne rzeczy też są ważne.

                    > Kiedy zaczyna manipulpowac dzieckiem i jego dobrem kontakty należy sformalizować.
                    Tutaj nie było żadnej manipulacji, ja tego nie wyczytałem. Chyba, że znasz Autorkę osobiście i wiesz więcej?

                    > Co, oczywiście nie oznacza, że jak zadzwoni bo chce dziecko gdzieś zabrać,
                    > ma czas - nie ma sprawy jesli nie koliduje to z innymi planami.
                    O tym samym pisałem, cieszę się, że Cię chociaż w części przekonałem! :-)
              • malawojna80 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 26.05.14, 09:32
                squirrel9 napisała:
                > Jak pisze autorka wątku pan tatus przychodzi 2 razy w tygodniu i to niespodzian
                > ie, bo akurat ma czas, idzie na spacerek i wraca kiedy chce.

                Tego nie napisała autorka wątku, bo zdecydowanie to nie jest prawdą!
                Poproszę o nieprzeinaczanie tego co napisałam.

                Przestałam śledzić "Waszą" poniższą wymiane zdań, choć muszę Ci przyznac racje w paru sprawach, to Altz też ma racje, że za bardzo wybiegasz w przysżłość. Z tego co na razie widzę, exM nie próbuje manipulować córką, oni mają swój świat jak sa razem, a to co w domu i moja osoba to cos zupełnie osobnego. Jak będzie później, to czas pokaże.
                Niestety ja jednak nie umiem i nawet by mi sie nie chciało na siłę sie usmiechać. Raczej odruchowo przejmuję nastrój drugiej strony- jak on jest w dobrym humorze, to i ja, jak widzę, że jest nastawiony wrogo, to i mi się udziela. Staram sie z tym walczyć, ale czasem wyłapuje to po fakcie. Nie będę jednak niczego grać.

                Altz- jesli ja nie mam planów, dziecko jest w domu, to jak najbardziej- niech zabiera je gdzieś, niech spędzaja razem czas. Ale niestety, nigdy nie jest tak, że ja moge liczyć na niego. On może tylko tyle sie zająć dzieckiem co sam określi.

                exM nie wchodzi do domu, bo to dom moich rodziców. Oni sobie nie zyczą- mają prawo. On bardzo chce wchodzić- uważał, że tez ma prawo.

                > > niezgoda na wyjazd dziecka z babcią najlepiej świadczą o tym, ze pan nie
                > ma dobrej woli
                > Może tak być. Ale może być tak, że ojciec z dzieckiem mają już jakieś plany na
                > ten czas, tylko babcia się wcięła. Nie wiemy tego.

                Planów brak. "Nie chce zmuszac dziecka do spędzenia tygodnia z moja matką". Sam nie moze sie nia zająć w tym czasie.

                a ze strony ojca. wierzcie mi. jakby tu napisał coś, to każdy (nawet ja) byłby przekonany, że jestem nieodpowiedzialną, emocjonalnie niezrównoważoną kobietą etc.
                Po rozmowie z nim czasem sama w to wierzę, a po krótkiej analizie tego co mówił oraz weryfikacji z rzeczywistością widzę, że on przypisuje mi wszystko co można zarzucić jemu. tylko on to potrafi tak przedstawić, że podczas rozmowy sama nie wiem już jak jest na prawdę.
                • squirrel9 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 26.05.14, 12:20
                  Moim zdaniem często problemy piętrzą sie, bo ludzie nie wybiegają w przyszłość i liczą, że choć jest źle to przecież musi się jakoś samo ułożyć. A życie pokazuje, że jeśli jest źle to lepiej nie będzie gdy z tym sami cos nie zrobimy. Samo to najczęsciej sie tylko pogarsza. Gorzej, gdy w twoim życiu coś się zmieni (nowy partner) a ex przyzwyczajony do tego, że jest jak jest.
                  Ja zracjonalizowałabym problemy i oceniła co mnie "boli" i na co mam a na co nie mam wpływu. Bo, niestety, często zbyt duzo wysiłku i czasu poświęcamy na to, na co wpływu nie mamy albo mamy znikomy.
                  1 -Przeszkadza twojej mamie/tobie dezorganizacja życia związana z tym kiedy były przyjdzie/nie przyjdzie i kiedy wróci.
                  2 - Przeszkadza ci to, że były ma zbyt duzy wpływ na wasze życie - mama za niewielkie pieniądze nie wyjedzie z wnuczą bo były się nie zagadza
                  3 - Przeszkadza ci wpływ byłego na ciebie/na twój nastrój/twoje postrzeganie siebie
                  4 Na byłego nie możesz liczyć
                  Jesli przeszkadza ci pkt 1 i 2 - załatwić to grafikiem i ewentualnym kontaktem telefonicznym w razie zmian. Na przyszłość - będzie tylko gorzej, skończysz studia, będziesz miała więcej czasu i będziesz mogła z dzieckiem gdzies wyjechać (za zgoda byłego?)
                  Jeśli przeszkadza ci pkt 3 - grafik spowoduje mniej mozliwości kontaktów, wiesz kiedy będzie. Do tego w ogóle nie rozumiem po co słuchasz co twój były ma do powiedzenia na twój temat - przerwałabym w pół zdania, że nie po to sie rozwodziłam by wysłuchiwać jego skarg i zażaleń. I jak zdarta płyta zawsze bym to powtarzała, że nie jest wykluczone, że jest jak on myśli ale generalnie nie interesuje mnie to co byli myslą o mnie. Może w sprawie grafiku twój ojciec albo ktoś z rodziny się z nim spotka i powie mu, że ty jakoś nie masz ochoty. W imię dobra dziecka zadbaj o swoje nerwy i samopoczucie. Naucz się pewności siebie, własną córke tego uczysz.
                  Jeśli chodzi o pkt 4 - na to nie masz wpływu i w ogóle nie masz sobie co tym zawracać głowy. Grafik może wyłącznie tylko w tym pomóc. Jesli tatuś będzie miał wziąć dziecko w okreslonym czasie to sam musi się za to poczuć odpowiedzilny i zorganizować to tak by mógł.
                  Nie czuj się odpowiedzilna za wszystko, a na pewno nie za byłego.
                  • saoshianta Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 26.05.14, 17:13
                    Tu masz rację. Musze przeanalizować na co mam wpływ, a na co nie- i zmienić to 1. tak, by było jak najlepiej dla mnie i córy. Reszte postaram się olać... zobaczymy jak wyjdzie.
                    Nie będe nikogo wciągac w moje sprawy, więc jak trzeba to moge z nim pogadać. Przed wyjściem poczytam Wasze wypowiedzi, by się odpowiednio nastroić :)
                    • malawojna80 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 26.05.14, 17:16
                      Zmieniłam nicka (tego wyżej uzywałam wcześniej ale ex zna go dobrze)- forum otwarte, a exM potrafi niezły riserdż robić... może skasują...
                • aqua48 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 26.05.14, 16:43
                  malawojna80 napisała:

                  > a ze strony ojca. wierzcie mi. jakby tu napisał coś, to każdy (nawet ja) byłby
                  > przekonany, że jestem nieodpowiedzialną, emocjonalnie niezrównoważoną kobietą
                  > Po rozmowie z nim czasem sama w to wierzę, a po krótkiej analizie tego co mówił
                  > oraz weryfikacji z rzeczywistością widzę, że on przypisuje mi wszystko co możn
                  > a zarzucić jemu. tylko on to potrafi tak przedstawić, że podczas rozmowy sama n
                  > ie wiem już jak jest na prawdę.

                  Dlatego - NIE ROZMAWIAJ Z NIM. To manipulator, zdolny. A co mówi o Tobie Twój były (!) mąż nie ma absolutnie żadnego wpływu na Twoją rzeczywistą wartość, ani to jaką na prawdę jesteś osobą, matką, kobietą. Musisz nauczyć się oddzielać jego wizje na Twój temat od Twojego obrazu w rzeczywistości. Dopóki on Tobą manipuluje, dopóki pozwalasz mu na to, dajesz się wciągać w niepotrzebne rozmowy, wysłuchujesz jego pretensji i tłumaczysz przed nim, dopóty on ma nad Tobą władzę. Chcesz tego?
                  • malawojna80 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 26.05.14, 17:51
                    Postaram się z nim nie gadać, choć wiem, że to tylko pogorszy sytuacje- bo im bardziej ja sie staiam tym on bardziej robi problemy... no ale chyba musza byc jakieś granice- może w końcu odpuści, ale bie okaże, że trzeba do sądu iść i koniec. Przynajmniej sie dowiem.
                    • aqua48 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 26.05.14, 17:59
                      malawojna80 napisała:

                      > Postaram się z nim nie gadać, choć wiem, że to tylko pogorszy sytuacje- bo im b
                      > ardziej ja sie staiam tym on bardziej robi problemy...

                      Nie chodzi o to żebyś się "stawiała", rozmawiacie tylko na temat córki. Jak temat przenosi się na to jaka Ty jesteś to po prostu nie wchodzisz w dyskusję - mówisz pa i odkładasz słuchawkę albo odwracasz się i odchodzisz.
                • altz Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 26.05.14, 19:09
                  malawojna80 napisała:
                  > jesli ja nie mam planów, dziecko jest w domu, to jak najbardziej- niech z
                  > abiera je gdzieś, niech spędzaja razem czas.
                  Według mnie, to jest dobre.
                  Ale powinnaś się postawić za tym wyjazdem z babcią, o ile babcia sobie radzi z dzieckiem sama.

                  > Ale niestety, nigdy nie jest tak,
                  > że ja moge liczyć na niego. On może tylko tyle sie zająć dzieckiem co sam określi.
                  Nie jesteście małżeństwem, musisz sobie radzić sama, tak to jest, podjęłaś się opieki nad dzieckiem.

                  Spróbuj dać jakąś propozycję pomocy, której byś oczekiwała, np. odbieranie dziecka z przedszkola/ze szkoły, chodzenie na szczepienia, coś wymyśl co Ci uwiera, a byłaby to konkretna pomoc.
                  Powiedz o swojej propozycji i oczekiwaniach i powiedz, że czekasz tydzień na odpowiedź, teraz nie chcesz odpowiedzi, niech to przemyśli w spokoju. Między Wami jest konflikt, trudno się rozmawia, ale rozmawiacie, więc nie jest jeszcze najgorzej.
                  • aqua48 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 26.05.14, 21:26
                    altz napisał:

                    > > Ale niestety, nigdy nie jest tak,
                    > > że ja moge liczyć na niego. On może tylko tyle sie zająć dzieckiem co sam
                    > określi.
                    > Nie jesteście małżeństwem, musisz sobie radzić sama, tak to jest, podjęłaś się
                    > opieki nad dzieckiem.

                    Ależ kobieta sobie radzi z opieką nad dzieckiem, nie radzi z oskarżeniami eksa, że jest złą matką i z jego wizją "opieki" nad dzieckiem, która burzy jej życie a dla dziecka ogranicza się wyłącznie do spacerów z ojcem. I to nie jest tak, że ona podjęła się opieki nad dzieckiem i musi sobie radzić sama. Rodzicami są nadal oboje mimo rozwodu i oboje są odpowiedzialni za dziecko.
                    >
                    > Spróbuj dać jakąś propozycję pomocy, której byś oczekiwała, np. odbieranie dzie
                    > cka z przedszkola/ze szkoły, chodzenie na szczepienia, coś wymyśl co Ci uwiera,
                    > a byłaby to konkretna pomoc.
                    > Powiedz o swojej propozycji i oczekiwaniach niech to przemyśli w spokoju.

                    To jest dobra rada. Ja bym jednak wysłała mailem ojcu dziecka takie (kilka różnych) propozycje. To ograniczy nerwy obu stron i ewentualne kolejne zarzuty ze strony ojca przy rozmowie wprost.
                    • malawojna80 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 27.05.14, 09:21
                      Aqua, dzięki za zrozumienie!! :)

                      > altz napisał:
                      >
                      > > > Ale niestety, nigdy nie jest tak,
                      > > > że ja moge liczyć na niego. On może tylko tyle sie zająć dzieckiem
                      > co sam
                      > > określi.
                      > > Nie jesteście małżeństwem, musisz sobie radzić sama, tak to jest, podjęła
                      > ś się
                      > > opieki nad dzieckiem.

                      jakbym słyszała exM. Sorry, ale takie, najwyraźniej, pojmowanie rzeczywistości jest domeną mężczyzn. Podjełam się bycia matka tak jak ex podjął sie bycia ojcem. Ni mniej ni więcej. Od niego tylko słucham jakby to on wiele dał, by mieszkać z dzieckiem, że jakby tylko mógł, to by jej nie dal mieszkać ze mną... juz wiedziałam jak wiele potrafi dać i jak wiele poświęcić- zwyczajnie NIC. I robi to nadal. Tylko mówic i dołować innych potrafi. Nie chce sie żalić na mój los bo nie mam na co. Wk*wia mnie jedynie fakt, że ktoś, kto nie ma w swoim mniemaniu żadnych obowiązków, rości sobie prawa w danym temacie. Gdybym wyciągnęła pare faktów z naszegowspólnego zycia, nie jeden sędzia przychyliłby się do wniosku o ograniczenie praw ojcu- ale ja nie chce tego robić. Jak pisałam- jest dobrym tatą, córka go bardzo kocha. Ale tak jak Aqua napisała- nie podoba mi sie jego wizja ojcostwa i nie chce, by mi dyktował warunki.

                      > > Spróbuj dać jakąś propozycję pomocy, której byś oczekiwała, np. odbierani
                      > e dzie
                      > > cka z przedszkola/ze szkoły, chodzenie na szczepienia, coś wymyśl co Ci u
                      > wiera,
                      > > a byłaby to konkretna pomoc.

                      kilka razy go prosiłam o taka pomoc. Zawsze mówił, że nie może. Raz się zgodził - zawsze uprzedzałam jak najwczesniej- na miesiąc, na tydzień przed... tak wczesnie jak tylko wiedziałam, ż epotrzebuje pomocy. Raz sie zgodził zająć córką w sobotę od 8 do 16. W sob.o 4am dostałam telefon, że nie może.. wypadek losowy. I pozamiatane. Wiem, że jestem sama. Nie poproszę i nie oczekuję więcej. Może jak sam zaproponuje. Dawałam sobie radę i zawsze sobie dam radę :)
                      Ale nie o to chodzi. Nie dość, że zdecydowanie przypisuje sobie coś co nie jest zgodne z prawdą, to jeszcze ze mnie robi bóg wie kogo. To taki przyklad: Raz poszedł z córka do lekarza, bo wizyta wypadała w czasie jego spaceru z nią. Potem opowiadał jaki to on jest rzetelny ojciec, jak z dzieckiem po lekarzach chodzi, bo matka nie mogła iść.

                      A na maile mi nie odpisuje- dobrze wie o co chodzi i nie chce miec na piśmie niczego- odpowiada mi jak sie widzimy.
                      • aqua48 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 27.05.14, 16:59
                        malawojna80 napisała:

                        > A na maile mi nie odpisuje- dobrze wie o co chodzi i nie chce miec na piśmie ni
                        > czego- odpowiada mi jak sie widzimy.

                        Właśnie dlatego pisz do niego (ponawiaj pytania - pisząc - do dziś nie odpowiedziałeś na moje pytanie, propozycję itp), i nie rozmawiaj z nim wprost, kiedy on będzie próbował Tobą manipulować. Brak odpowiedzi to też jest odpowiedź...Bardzo znacząca. A widywać się z nim w ogóle nie musisz.
                      • altz Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 27.05.14, 17:20
                        malawojna80 napisała:

                        > Gdybym wyciągnęła pare faktów z naszegowspólnego zycia, nie jeden sędzia przychyliłby
                        > się do wniosku o ograniczenie praw ojcu- ale ja nie chce tego robić. Jak pisałam- jest
                        > dobrym tatą, córka go bardzo kocha.
                        Zaprzeczasz sobie, jeśli są powody do tego, żeby mu ograniczyć prawa rodzicielskie, to dobrym ojcem być nie może. Albo albo!

                        > nie podoba mi sie jego wizja ojcostwa i nie chce, by mi dyktował warunki.
                        Jakie warunki Ci dyktuje? Jakoś nic o tym nie napisałaś.

                        > Raz poszedł z córka do lekarza, bo wizyta wypadała w czasie jego spaceru z nią.
                        > Potem opowiadał jaki to on jest rzetelny ojciec, jak z dzieckiem po lekarzach
                        > chodzi, bo matka nie mogła iść.
                        Cieszy się, ma przyjemność z rodzicielstwa, przecież to nic złego.
                        Właśnie powinnaś zagrać w tym kierunku i to wykorzystywać.

                        U Ciebie prawdopodobnie jest tak, że to Ty masz się opiekować dzieckiem, a facet ma Ci pomagać. To jest bez sensu.

                        Dlatego proponowałem konkretną działkę, żeby on to robił, a Ty się będziesz co najwyżej przyglądać, jak raz pomożesz, to też nie będzie problemu.
                        Tylko nie rób z niego pomocnika, bo Wy już nie jesteście małżeństwem, więc takie stałe pomaganie nie wyjdzie.

                        > A na maile mi nie odpisuje- dobrze wie o co chodzi i nie chce miec na piśmie ni
                        > czego- odpowiada mi jak sie widzimy.
                        Nie odpisuje, ale na pewno czyta! :-)
                        To jest dobra metoda, chociaż nie pyszczycie na siebie! ;-)
                        • malawojna80 Re: ustalanie spotkań z ojcem dziecka 27.05.14, 17:42
                          altz napisał:
                          > Zaprzeczasz sobie, jeśli są powody do tego, żeby mu ograniczyć prawa rodziciels
                          > kie, to dobrym ojcem być nie może. Albo albo!

                          były i są momenty w jego zyciu gdzie zachowuje się jak szczeniak- zyciowo. Narkotyki, niekontrolowanie się i utraty świadomości po alkoholu itp. to nie wyklucza bycia dobrym tatą w zakresie jego ojcostwa. czyli na kilkadziesiąt minut dziennie kilka razy w tygodniu.

                          > Jakie warunki Ci dyktuje? Jakoś nic o tym nie napisałaś.

                          pisałam. Dotyczy to jego spotkań z córką. Moich obowiązków i jego praw...

                          > Cieszy się, ma przyjemność z rodzicielstwa, przecież to nic złego.
                          > Właśnie powinnaś zagrać w tym kierunku i to wykorzystywać.

                          nie cieszy się, tylko wykorzystuje i przeinacza fakty przeciwko mnie. On nie poświęca zupełnie niczego by mieć czas dla córki. Z mojego pktu widzenia wygląda jakby ją czasem wciskał w wolne miejsce w kalendarzu.

                          > Dlatego proponowałem konkretną działkę, żeby on to robił, a Ty się będziesz co
                          > najwyżej przyglądać, jak raz pomożesz, to też nie będzie problemu.
                          > Tylko nie rób z niego pomocnika, bo Wy już nie jesteście małżeństwem, więc taki
                          > e stałe pomaganie nie wyjdzie.

                          nie zrobie z niego żadnego pomocnika, tym bardziej nie wyznacze mu żadnych obowiązków (jeśli czytałeś wcześniejsze posty tam pisałam o tym- wg niego on niczego nie musi, on może mieć chęć, on ma prawa, a nie obowiązki. Ja mu moge wyznaczyć, on sie zgodzi a ja co 2 dzień będę odbierała tel, że mu coś wypadło...)
                          Nawet jak bylismy razem to nie dało sie mu "wyznaczyć" (oczywiście w porozumieniu z nim) danych obowiązków, robił to co lubił robić ew.to co mu pasowało. Tak jest i teraz.

                          > To jest dobra metoda, chociaż nie pyszczycie na siebie! ;-)
                          to jest dobra metoda na chwilowe rozładowanie swoich emocji, równie dobrze mogę załozyc sobie pamietniczek, któremu bede się uzewnętrzniać, ale on mi nic nie odpowie, niczego z nim nie ustalę. Metoda na nic.
Pełna wersja