życie rodzinne z mamą męża

22.05.14, 08:52
witam wszystkich, forum poczytuję od dawna. Liczę na sensowne opinie w mojej sprawie.
Od 3 lat na własną prośbę mieszkam z mężem i synem oraz teściową. Gdy wracałam do pracy, którą bardzo lubię, daliśmy syna do żłobka, ale w naszej ocenie była to bardziej przechowalnia dzieci, więc zrezygnowaliśmy, a o pomoc poprosiliśmy mamę męża, która ze względu na odległość zamieszkała z nami. Teściową lubiłam, może nie miałyśmy zbyt wiele tematów do rozmów, ale szanowałam i liczyłam że nasza współpraca ułoży się dobrze, tym bardziej że po urodzeniu syna mieszkała z nami prawie miesiąc i specjalnie ze swej strony nie doradzała, tylko jak o coś pytała. Po wspólnym zamieszkaniu układało się całkiem nieźle, ale po jakimś czasie zaczęłam odczuwać że nie podoba się jej jak traktuję (!) męża i ją. Że w domu mąż pozwala mi na rządzenie, o wielu rzeczach decyduję ja, zwłaszcza jeśli chodzi o syna. Dla mojego męża jest sytuacja naturalna zwłaszcza, że przez ponad rok zajmowałam się młodym a mąż bywa że długo pracuje. Pierwsze przejawy niechęci pojawiły się po półtora roku, gdy wyjechaliśmy na wakacje - razem. Teściowa stwierdziła, że obserwuje mnie od dawna i w jej ocenie uważam mojego męża za złego ojca, bo chodzę i go kontroluję, a poszłam dać dziecku wodę o którą prosiło :( Od czasu do czasu o coś się obrażała, milczała, nawet przez kilka dni, a później wychodziło, że gdzieś w którymś miejscu powiedziałam coś co ją ugodziło do żywego. Sama przesadziłam po kilku miesiącach zwracając jej uwagę, aby nie używała wulgaryzmów do męża, któremu zarzuciła że z nią nie rozmawia (mąż opowiada o różnych rzeczach, ale mamy oboje pracę, w której nie ma afer, złych kolegów, czy koleżanek, generalnie z natury nie jest wylewny i nie opowiada się nadmiernie). Użyłam tutaj zwrotu który chyba przesądził o całej sprawie, bo powiedziałam, aby nie wyrażała się tak w naszym domu (dziecko kładło się spać i słyszało wyraźnie kłótnię wywoływaną przez teściową, pytało co się tam dzieje). Fakt mogłam pójść i powiedzieć aby w takiej sytuacji zamykali drzwi. Teściowa wpadła w złość, chciała się pakować. Przeprosiłam. Sytuacje jeszcze kilka razy już nie z takiego powodu się powtarzały, ale za każdym razem kończyło się to jej łzami, zarzutami że jej nie szanuję, moimi przeprosinami i poczuciem winy. Nawet teraz jak to piszę to trzęsą mi się ręce. Zaczęłam uważać co i jak mówię. Nawet jak za coś mam jej oddać pieniądze, to szukam takich słów, aby nie zrozumiała czegoś opacznie i odmówiła. Gdy pytam czy ugotuje zupę mówi zazwyczaj że nie wie. Mama męża nie wyręcza nas w obowiązkach domowych (właśnie oprócz gotowania 1 raz w tygodniu zupy i kończenia obiadów dla siebie i syna). Ktoś mógłby powiedzieć, że dziecko można posłać do przedszkola, tak syn chodzi, ale ma kilka chorób przewlekłych, więc jest mało i obecność teściowej w tej chwili przynajmniej upraszcza nam funkcjonowanie. Po jakimś czasie zaczęła robić mi docinki na różne tematy, a to że taka młoda, a się garbi jak własna matka (wtedy mnie zatkało, a powinnam stanąć w obronie mojej mamy). Poszłam na prawo jazdy, to powiedziała:" a kto z tobą będzie chciał jeździć? Bo ja na pewno nie.", proponuję fajną herbatę, słyszę: jak masz może być nawet z Księżyca. Apogeum była ostatnia rozmowa: 2 tygodnie temu była dłużej u siebie w domu, była majówka, później wyszedł pogrzeb. Przyjechała ze szwagierką (jej córką) i szwagrem samochodem późnym wieczorem, bo akurat oboje mieli mieć następny dzień wolny. Następnego dnia również ja miałam wolny dzień w pracy. Goście mieli zostać do popołudnia. Pojechałam ze szwagrem i synem na wizytę do lekarza, wróciliśmy, wypiliśmy kawę, chwilkę porozmawialiśmy i miałam zaległą sprawę z pracy. Usiadłam na pół godziny do komputera w tym samym pokoju i zagadywałam do nich. 2 tygodnie później dowiedziałam się że nie umiem się zachować, nie umiem podejmować gości (szkoda że niezapowiedzianych) i generalnie nie umiem prowadzić ożywionej dyskusji. Moja szala goryczy się przelała. Odpowiedziałam: że nie uważam, aby skorzystanie pół godziny z komputera, było czymś co wymagało takiej krytyki. że jestem dorosła i umiem ocenić czy coś jest niezbędne do zrobienia. Szwagier i szwagierka też nie podejmują specjalnych dyskusji, ale do nas (również męża) są ciągle zarzuty że się nie opowiadamy i milczymy. Od tego czasu teściowa do mnie się specjalnie nie odzywa, przesiaduje na balkonie, przedwczoraj poszła na 4 godzinny spacer i wróciła jak się ścimniało (chyba żeby mnie nie oglądać) - syn już popłakiwał że nie wie gdzie jest babcia i chciał się ubierać jej szukać. Ona twierdzi że nie czuje się dobrze w naszym domu (od dawna). Ja już też nie czuję się dobrze w swoim domu. Od dawna też wychodzi do innego pomieszczenia gdy przyjeżdżają do nas moi rodzice lub brat z żoną. Twierdzi że nie lubi mojej siostry (mogłaby zachować dla siebie tę informację). Mój mąż stwierdza że jego mama dużo w życiu przeszła. Tata męża zmarł gdy mąż miał kilka lat. Drugi mąż był chory psychicznie, co na pewno miało wpływ na rodzinę. Z opowieści wynika że obrażanie się to sposób na rozwiązywanie konfliktów w rodzinie teściowej, przez co część dalszej jej rodziny nie utrzymuje z nią kontaktów. Ale czy trudne życie może być wytłumaczeniem na to co się dzieje teraz w moim życiu. Jak reagować sensownie na obrażanie mnie i przytyki. Jak zachowywać się w stosunku do osoby która milczy? W dłuższej perspektywie czasu (rok) myślę, że będzie okazja do tego aby mama wróciła do siebie, ale jak żyć teraz?
    • maghdalena33 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 09:16
      Teściowa ewidentnie źle czuje się u was, wy źle się czujecie z teściową to dla czego i w imię czego chcecie aby jeszcze rok mieszkała z wami. Dziecko do przedszkola, zatrudnijcie w razie czego opiekunkę i wszyscy będą szczęśliwi.
      • cecyliach Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 09:47
        wierz mi! życie pokazuje że wspólne zamieszkanie z teściową, nawet przy najlepszych chęciach i staraniach obu stron nie doprowadzi do symbiozy. Z czasem sytuacja będzie się pogarszać a nie normować - co już odczuwacie. To czerwone światło aby to zmienić. Delikatnie zakończyć to wspólne zamieszkanie i uzdrowić stosunki z teściową.
        • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 11:28
          mam wrażenie, że gdybym ja podjęła decyzję z mężem o zakończeniu pomocy, wyszlibyśmy na niewdzięczników co ją wyrzucają - a ona tak kocha wnuka. Zakończyłoby się to aferą, a tego nie chcę liczę na naturalne zakończenie współpracy.
    • aqua48 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 09:34
      aneta_882 napisał(a):

      > Od 3 lat na własną prośbę mieszkam z mężem i synem oraz teściową.
      >Ona twierdzi że nie czuje się dobrze w naszym domu (od dawna).
      >Ja już też nie czuję się dobrze w swoim domu.
      >jak żyć teraz?

      Grzecznie podziękować teściowej za pomoc, wręczyć duży bukiet kwiatów, czy inny prezent, pomóc w spakowaniu rzeczy i odwieźć do domu. Zaręczam, że odetchniecie WSZYSCY.

      A do chorowitego dziecka załatwić doraźną opiekunkę.
    • kol.3 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 09:39
      Zasada stara jak świat - młode małżeństwo powinno mieszkać samo. Zaproszenie teściowej było błędem, możecie z tego łatwo wybrnąć, bo obie strony mają siebie nawzajem dosyć. Podpiszę się pod przedmówcami - dla teściowej, kwiaty podziękowanie i odwiezienie do domu. A Wy zajmijcie sie w końcu sami swoim własnym dzieckiem.
    • mruwa9 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 10:00
      Tak sie prawie zawsze konczy mieszkanie z rodzicami/tesciami.
      Sa nieliczne wyjatki potwierdzajace regule.
      Tesciowa powinna sie wyprowadzic do wlasnego mieszkania, w ktorym bedz9e sie czula u siebie, swobodnie i w ktorym nikt jej nie bedzie dawal do zrozumienia, ze jest tylko gosciem, ze nie jest u siebie, wiec morda w kubel.
      Co z poprzednim mieszkaniem tesciowej? Moze do niego wrocic czy moze kupic wlasne mieszkanie w poblizu waszego miejsca zamieszkania?
      • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 11:26
        ma swoje mieszkanie, w którym teraz mieszka najmłodsza córka z mężem (mieszkanie jest mamy). Co do stwierdzenia morda w kubeł. Nie używamy przekleństw w domu, chcę żeby tak pozostało. Jeżeli jesteśmy u niej a szwagier używa słowa k..wa przy moim synu, to nie robię dużych oczu. Jeżeli mamie męża to nie przeszkadza i nie zwraca mu uwagi, to trudno jej mieszkanie, jej zasady.
    • kruche_ciacho Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 10:08
      podziekowac tesciowej za wspolprace
      zorganizowac opieke dla dziecka na czas jego chorob
      i nie zastanawiac sie jak egzystowac w meczacych dla wszystkich warunkach

      zdecydowanie zakonczyc mieszkanie z tesciowa
    • wies-baden Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 10:11
      To, że >część rodziny nie utrzymuje z nią kontaktów< brzmi nieprzyjaźnie, między wierszami wychodzi a raczej wyłazi z ciebie niechęć do teściowej. Z boku wygląda to tak;
      1. Chcieliście przyoszczędzić na opiekunce i ze względów finansowych ( sknerstwo) dzieckiem zajmuje się teściowa, plus dodatni, jak mawia klasyk, nieograniczone i niczym nie skrępowane możliwości wyjścia.
      2. Za chwilę ( jeśli nie już), nie będzie utrzymywała kontaktu z tobą część rodziny, bo nawet jeśli nie zapowiedziana wizyta, to pół godziny na komputerze mogłaś sobie darować, nie chciałaś tego zrobić - goście mogli poczuć się zlekceważeni. Bywasz serdeczna tylko dla zapowiedzianych gości?
      • zuzanna56 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 10:27
        Niestety nie da się najwyraźniej tworzyć rodziny, mieszkać w jednym mieszkaniu, przebywać codziennie, wspólnie gotować itd z mężem i jego mamą. Młode (i każde) małżeństwo powinno mieszkać oddzielnie, mieć swoje własne sprawy. Choćby teściowa była najwspanialszą osoba na świecie.
        Mieszkałam przez pierwszy rok po ślubie z mężem i jego mamą (wdową). Było to wiele lat temu, nie mieliśmy wtedy dzieci. Nie było niby tak źle, to był i miał być tylko rok ale źle to wspominam. Teściowa jest dziwna ;). Ma swoje dziwactwa, ale nie jest złą osobą. Ma swoje prawa i na odległość mi te dziwactwa nie przeszkadzają, nigdy się nie kłóciłyśmy, niczego mi w życiu nie wypomniała. Ale gdybyśmy dłużej pomieszkały razem, to byłoby źle.
        Zupełnie nie rozumiem jak można chcieć mieszkać z teściową. To są chyba wyjątki, które się dogadują na tyle dobrze aby mieszkać razem.

        Podziękowałabym teściowej za pomoc, kupiłabym fajny prezent :) i spróbowałabym radzić sobie :)
        • aqua48 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 10:41
          Jeszcze jedno - zamiast siedzieć przy komputerze i jednocześnie zagadywać do gości, dużo lepiej powiedzieć po prostu - przepraszam Was, ale mam teraz pilną rzecz do zrobienia, zajmie mi to ok godziny, jak skończę to będę do Waszej dyspozycji, zamknąć się w innym pokoju lub kuchni i skupić całkowicie na wykonaniu pracy.
          Takie zagadywanie w trakcie sprawia wrażenie, że praca wcale nie jest konieczna.
          • wies-baden Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 11:35
            ...a może to była ucieczka w pracę, niewykluczone, że goście mogli się źle poczuć, nie dość ważni, by zająć się nimi serdeczniej.
            • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 11:41
              No niestety, ze szwagierką nie łączą mnie serdeczne stosunki. Kilka razy dostałam od niej "złote" rady wraz z życzeniami na boże narodzenie: jaka powinnam być abym była akceptowana: podsumowując - potulna i usłużna. Więc nie dziwcie się że goście mają do mnie specyficzny stosunek, może po prostu mnie nie lubią i mają mniejszy próg tolerancji na moje zachowania. Nie każdy musi mnie lubić.
              • wies-baden Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 12:02
                No widzisz, jak czasami trudno utrzymać poprawne stosunki z dalsza rodzina, więc nie oskarżaj o to teściowej, czego sama doświadczasz. Być może, miałaś dobre chęci, ale nie wyszło, może jesteście z innych bajek, ty jak rozumiem powściągliwa i milcząca, ona z kolei oczekiwałaby, abyś była bardziej otwarta i spontaniczna. Okaż jej, jak bardzo jesteś wdzięczna za jej pomoc, że doceniasz i nigdy nie zapomnisz...i radźcie sobie sami.
      • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 11:36
        Nie wychodzimy nigdzie, oprócz pracy, taka była umowa, że teściowa jest z młodym sama, jak jesteśmy w pracy. W razie chęci wyjścia na basen, spotkania z koleżankami, któreś z nas musi być w domu, żeby jej nadmiernie nie obciążać. Tak w tej chwili mogę powiedzieć że jestem jej niechętna. Jakoś tak mi się skumulowała ta niechęć po serii niechętnych spojrzeń i zarzutów nie mających potwierdzenia w rzeczywistości. Mogliśmy zatrudnić opiekunkę, ale mąż jest mniej chętny tego typu pomocy. No i nikt nie przewidywał takiego rozwoju sytuacji.
        Co do gości. Nie raz zdarzało się że przyjeżdżaliśmy z zapowiedzianą wizytą i szwagier siedział w drugim pokoju przed kompem lub z komórką w dłoni i coś klikał, więc nie jest to jakieś nadzwyczajne zachowanie. A sprawę miałam pilną do załatwienia na już. Mi nie przeszkadza że ktoś jest niewylewny. Dużym problemem wydaje mi się to, że zaczynam różne tematy, ale nikt nie chce kontynuować rozmowy, po takich akcjach, ja nie mam z nimi wspólnych tematów. A nie jestem typem osoby co nakręcona gada jak katarynka o wszystkim co jej do głowy przyjdzie.
        • misterni Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 17:39
          O, jakbym o sobie czytała ;)
          Po prostu musicie z mężem być samowystarczalni, wtedy wszystko się ułoży, bo łatwiej bez zgrzytów przetrwać kilka dni w roku, niż ułożyć codzienność z teściową tak inną od siebie :)
          Porozmawiaj szczerze z mężem, z teściową, podziękujcie razem za czas poświęcony Waszemu dziecku, kupcie piękny prezent i zwieźcie do domu. Wszystkim ulży, zobaczysz.
    • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 11:45
      łudziłam się chyba, że to może się udać. Jak widzę wszystkie radzicie zakończyć współpracę. Obawiam się jednak, że zostanie to odczytane jako chęć odseparowania jej od wnuka:(
      • kruche_ciacho Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 11:56
        Ty sie nie obawiaj i nie draz zbyt duzo, dzialaj!
        sytuacja w domu jest toksyczna i meczaca, na pewno ma tez to wplyw na dziecko

        a tesciowa i tak sobie pomysli co chce, nic na to nie poradzisz po prostu przestan szukac powodow dla ktorych ta sytuacja ma trwac jeszcze dluzej
        • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 12:09
          Ja wiem, że dla mnie jedynym uzdrawiającym sytuację sposobem będzie właśnie takie działanie. Ale mam obawy. Boję się że skończy się tak, że ona powie: nie masz wstępu do mego domu i nasze stosunki całkowicie legną w gruzach. I co mąż będzie tam sam jeździł z synem. Jak to ewentualnie wytłumaczyć dziecku, które jest z babcią zżyte?
          • kruche_ciacho Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 12:15
            i przez to ze sie boisz takiej ewentualnosci bedziesz dalej "kisila" sie w tej atmosferze? jak rowniez maz i dziecko?

            jesli tesciowa tak powie to odpowiedz ze jest Ci bardzo przykro ze tak reaguje bo jestes jej bardzo wdzieczna za dotychczasowa pomoc i masz nadzieje na czeste jej widywanie sie z wnukiem a jesli bedzie gotowa to i Ty ja chetnie odwiedzisz

            i niech do tego czasu maz jezdzi z synem, co za problem
            • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 12:19
              Dzięki:) no właśnie w rozmowach z nią brakuje mi takiej mądrości w dobieraniu słów. Zaraz jestem zdenerwowana i trzęsę się w środku, a głos więźnie mi w gardle.
      • mruwa9 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 12:56
        czego nie zrobisz, tesciowa nie czuje sie jak u siebie i jasno to mowi, wy nie czujecie sie swobodnie, i wlasnie dlatego tesciowa powinna mieszkac osobno a wy osobno. IMHO jedyne sluszne dzialanie, to wyprowadzka tesciowej, albo do jej wlasnego, starego mieszkania, albo znalezienie jej nowego, niezaleznego mieszkania. Innej opcji nie widze. Nie chodzi o odseparowanie od wnuka, ale o jej prawo do samostanowienia, co robi we wlasnych czterech katach, gdzie trzyma kubki, jakich gosci podejmuje i gdzie ustawia swoje bibeloty, oraz jaki program w tv oglada (i kiedy). jej nieustanna koniecznosc dostosowywania sie do waszego zycia jest nienaturalne, krepujace i chore. I lepsze nie bedzie.
        • aqua48 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 14:54
          Jeśli powiesz teściowej, że jesteś jej bardzo wdzięczna za pomoc i czas, który Wam poświęciła, i że zawsze jest u Was mile widziana, i jeśli pożegnacie ją w sympatyczny sposób, to nie sadzę, żeby miała się obrażać, bo o co? Poszukajcie jej na prawdę dobrego prezentu, albo fundnijcie wyjazd w miejsce o którym marzy jeśli Was stać.
          Powiedzcie jej, że dziecko coraz większe, nie potrzebuje już codziennego pilnowania, że widzicie, jej zmęczenie i się tym przejmujecie i że chcecie też stanąć na własne nogi, usamodzielnić się, pomieszkać tylko we trójkę.
          • konwalka Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 15:08
            jezuuu, ja byłabym juz po trzecim wylewie
            jak zyc?
            OSOBNO
        • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 15:41
          czyli jak mam rozumieć, jej wszystkie negatywne komentarze tylko pod moim adresem, obrażanie mojej mamy, niechęć wobec mnie, to objaw wyłącznie jej złego samopoczucia w naszym domu? Już po tamtym zdarzeniu gdy wypaliłam że nie chcę wulgaryzmów w naszym domu, rozmawiałam z nią na ten temat (było to 1,5 roku temu) i powiedziałam, że jeżeli się źle czuje to trzeba znaleźć inne rozwiązanie dla tej sytuacji, ale ja oczekuję, że ona określi się w tej sprawie. Wtedy powiedziała, że jest dobrze. W tej chwili ja mogę się domyślać że tak właśnie jest z jej różnych powiedzonek, tego jak mnie traktuje, bo sama tego nigdy nie powiedziała. Trochę to tak wygląda (z waszych rad i opisów sytuacji), jakbym była najgorszą synową pod słońcem, a mama mojego męża wplątała się w coś, z czego nie umie się wyplątać. Ja jej nie bronię wracać, ale nigdy nie było o tym mowy. Łącznie z tym, że kiedyś nawet rozmawialiśmy o budowie domu i wspólnym zamieszkaniu. Ale to było na początku. Dziś nie wyobrażam sobie takiego wspólnego zamieszkiwania. Czy jestem złą osobą? W pracy jestem lubiana, nigdy nie miałam kłopotów ze stosunkami międzyludzkimi. Dopiero teraz i to aż na taką skalę.
          • aqua48 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 16:00
            aneta_882 napisał(a):

            > czyli jak mam rozumieć, jej wszystkie negatywne komentarze tylko pod moim adres
            > em, obrażanie mojej mamy, niechęć wobec mnie, to objaw wyłącznie jej złego samo
            > poczucia w naszym domu?

            Myślę, że skumulowało się jej zmęczenie i brak poczucia, że jest u siebie oraz Twoja drażliwość i zmęczenie sytuacją, ze nie jesteście we własnym domu sami, tylko ciągle podlegacie ocenom teściowej..

            >rozmawiałam z nią na ten temat (było to 1,5 roku temu) i
            > powiedziałam, że jeżeli się źle czuje to trzeba znaleźć inne rozwiązanie dla te
            > j sytuacji, ale ja oczekuję, że ona określi się w tej sprawie. Wtedy powiedział
            > a, że jest dobrze.

            Weź pod uwagę, że ona nie jest coraz młodsza, zdrowsza i mniej zmęczona, tylko wręcz odwrotnie..

            >Trochę to tak wygląda (z waszych rad i opisów sytuacji), jakbym była najgorsz
            > ą synową pod słońcem, a mama mojego męża wplątała się w coś, z czego nie umie s
            > ię wyplątać. Ja jej nie bronię wracać, ale nigdy nie było o tym mowy.

            Nie chodzi o to, czego Ty jej nie bronisz, może być tak, że ona chciałaby wrócić już do siebie, ale zobowiązała się, no i tak samo obawia się Waszej reakcji - że np, jak powie, że ma dość to zabronicie jej odwiedzać wnuka?

            > Czy jestem złą osobą?

            Nie, przypuszczam, że obie wraz z teściową nie jesteście złe, tylko puszczają Wam nerwy, a nie wiecie jak rozwiązać tę sytuację, bo obie jesteście drażliwe, i obie bardzo kochacie Twego synka, a jej wnuka.
            Ruch należy jednak do Ciebie, bo to Ty jesteś gospodynią domu. Spróbuj wyjść z serdecznością, mając cały czas na myśli ile od teściowej doznałaś dobrego, nie złego. Nie skupiaj się na przykrościach, złośliwościach, głupich i przykrych odezwaniach, tylko na dobrych aspektach jej mieszkania u Was. I powiedz jej, że to czas aby odpoczęła, nabrała sił, zajęła się sobą i swoimi przyjemnościami.
          • mruwa9 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 16:49
            nie, to nie znaczy ze jestes najgorsza synowa, ale ze warunki, w jakich zyjecie sa chore , nienormalne i sa zrodlem wszelkich problemow.
            Tesciowa zasluguje na SWOJ(e) pokoj(e), wlasna kuchnie, wlasna lazienke,w ktorej sama sobie poustawia kosmetyki i powiesi reczniki, jak chce, bez ryzykowania ogladania twoich skwaszonych min i komentarzy, ze to TWOJA lazienka /kuchnia i ty decydujesz, gdzie maja stac kubki i gary.
            Jedyna opcja to wyprowadzka tesciowej do wlasnego, niezaleznego lokum. bezwarunkowo i jak najszybciej.
            • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 18:36
              tylko raz powiedziałam tekst o własnym mieszkaniu i go żałuję, przeprosiłam, nigdy potem nie dawałam jej do zrozumienia, że przeszkadza mi to jak ustawia garnki i szklanki oraz gdzie trzyma szczoteczkę do zębów. Teściowa ma swoje własne mieszkanie, z którego teraz nie korzysta, ale sama nie chce do niego wyjechać, być może dlatego że mieszka jej młodsza córka z mężem (małżeństwo z 2 miesięcznym stażem) i nowy małżonek też nie jest wylewny, a jej młodsza córka jak twierdzi mój mąż jest na cenzurowanym i prawdopodobnie młodzi (tamci) po powrocie szukaliby wynajmowanego mieszkania (kosztuje). Pomyślę nad tym co napisałyście, dziękuję za wszelkie uwagi.
              • mruwa9 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 19:44
                tak naprawde tesciowa stracila dach nad glowa, bo wracajac do swojego mieszkania, z corka i zieciem pod wspolnym dachem, sytuacja nadal bedzie ciezka, choc to tesciowa bedzie mogla dyktowac warunki.
                Moim zdaniem- corka z zieciem wyprowadzaja sie z mieszkania mamy, tesciowa wraca do siebie. Albo trzeba tesciowej kupic nowe mieszkanie, jesli to corka uwlaszczyla sie na jej lokum, powinna je splacic.
                Podejrzewam, ze skonczy sie wielkimi kwasami z wszystkich stron, kazdy na kazdego.
                I dlatego pomysl z przeprowadzka tesciowej do was byl beznadziejny w calej istocie, od poczatku. Nawarzyliscie piwa, teraz trzeba je wypic i wspolnie ustalic, jak przywrocic tesciowej wlasne, niezalezne lokum.
                • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 10:04
                  myślę, że wyolbrzymiasz z tą stratą dachu nad głową, teściowa regularnie do siebie jeździ, na dłuższe weekendy, wszystkie święta i jest panią na włościach, córka mieszka nadal z mężem w małym pokoju który pozostał do jej dyspozycji od czasów studenckich. Młodzi nie panoszą się i normalne jest że tam nikt się nie zasiedział. Trochę wyobraźni.
              • koronka2012 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 19:44
                aneta_882 napisał(a):

                > Teściowa ma swoje własne mieszkanie, z którego teraz nie korzysta, ale sama nie chce do niego wyjechać, być może dlatego że mieszka jej młodsza córka z mężem (małżeństwo z 2 miesięcznym stażem)

                Teściowa być może uznaje, że powinna się poświęcić w imię dobra rodziny - mieszkanie u was załatwia jej 2 sprawy - kontakt z wnunkiem, którego kocha - i pomoc młodszej córce, która dzięki temu ma lokal dla siebie. Tylko nie niweluje to niedogodności związanych z mieszkaniem kątem u kogoś, innymi zwyczajami, i natłokiem obowiązków...

                Gorzej, że w tym układzie teściowa nie widzi innego wyjścia jak zaciskanie zębów. Im dalej to trwa, tym więsze zagrożenie, że stan obecny przejdzie w stan permanentny. Bo jak siostra męża zajdzie w ciążę, to dojdzie argument, że im będzie ciężko finansowo wyjmować itd.

                Najlepiej byłoby poruszyć kwestię przyszłej wyprowadzki już teraz. Choćby na zasadzie "widzę, że mama się męczy tym wspólnym mieszkaniem, może lepiej byłoby sprzedać mieszkanie i kupić coś bliżej, wtedy mama czułaby się wygodniej będąc u siebie". Chodzi o to, żeby dać jakiś sygnał, że to wspólne mieszkanie jest kwestią przejściową i nie może trwać wiecznie.

                Nie jesteś zołzą, twoje odczucia są dla mnie absolutnie normalne, z tym że ja nigdy i za nic nie zgodziłabym się mieszkać ani z rodzicami ani z teściami.

                • verdana Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 20:13
                  A jak była wcześniej postawiona sprawa - teściowa miała przyjechać na rok-dwa zająć sie dzieckiem, czy przeprowadzić się do Was na zawsze? Bo to spora różnica. W pierwszym wypadku byłaby jednak w nieswoim mieszkaniu, Ty dyktowałabyś pewne zasady i warunki, no i gdy sie nie układa, teściowa może wrócić do siebie.
                  Jeśli jednak teściowa miała sie do Was przeprowadzić na zawsze, to albo kupisz jej mieszkanie, albo musisz uznać, że teściowa jest tak samo u siebie jak Ty i nie masz prawa, niezależnie od sytuacji, nigdzie jej odsyłać.
                  • koronka2012 Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 20:41
                    verdana napisała:

                    > Jeśli jednak teściowa miała sie do Was przeprowadzić na zawsze, to albo kupisz
                    > jej mieszkanie, albo musisz uznać, że teściowa jest tak samo u siebie jak Ty i
                    > nie masz prawa, niezależnie od sytuacji, nigdzie jej odsyłać.

                    ROFTL
                    • verdana Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 22:59
                      Naprawdę? Jeśli zapada decyzja, ze matka wprowadza sie na stałe do syna, aby opiekować się wnukiem - to automatycznie jest to już także jej dom. Jest pełnoprawnym mieszkańcem i jest u siebie. No chyba, ze uznaje się matkę tylko za darmową siłę roboczą, której obiecuje się dom, a wyrzuca, jak się znudzi, albo wykonuje pracę niezgodnie z wytycznymi.
                      • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 10:08
                        Nie obiecywaliśmy jej mieszkania na stałe, sama nie chciałabym skorzystać (choć rzeczywiście taka rozmowa kiedyś tam się pojawiła), ale nigdy do niej nie wróciliśmy.
                  • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 10:07
                    była mowa, że to na jakiś czas.
                • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 10:06
                  Dzieli nas 200 km, my mieszkamy w małej miejscowości, teściowa w dużym mieście. Na pewno nie wyprowadzi się stamtąd, bo kawałek dalej mieszka z mężem jej starsza córka, która specjalnie kupiła tak blisko mieszkanie, aby być bliżej mamy (10 lat temu).
    • wies-baden Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 21:35
      Jedno zdanie, że teściowa udostępniła mieszkanie córce, wszystko zmienia. To nieodpowiedzialne z jej strony, bo stawia was w sytuacji niejako przymusowej. Obawiam się, że te zalezności, ta cała "kombinacja alpejska" nikomu na zdrowie nie wyjdą.
      • kol.3 Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 07:12
        Podejrzewam, że to nie była jednoosobowa decyzja teściowej, obstawiam, ze wszystko zostało uzgodnione na szerokim forum rodziny, wszyscy byli bez wyobraźni, ale dzieciom się opłacało, bo najwięcej na tym korzystały, a babcia najwięcej traciła.
        Dopóki dziecko było małe, babcia była niezbędna, teraz dziecko jest odchowane to fora ze dwora, słyszysz, co autorka pisze, że babcia nie wyręcza ich w pracach domowych. Bezczelna babcia, podłóg nie zmywa.
        • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 11:48
          z jednej wypowiedzi wynikało, że sobie zrobiliśmy z mamy męża służącą, co nam wszystko załatwia, a my możemy fruwać. Stąd informacja, że mama zajmuje się synem, a nie tyra na 2 zmiany.
    • 71tosia Re: życie rodzinne z mamą męża 22.05.14, 22:58
      a probowalas sie zastanowic co czuje twoja tesciowa? Kobieta pracuje na pelny etat jako opiekunka twojego dziecka, mieszka u synowej, wysluchuje jej krytycznych uwag. Wcale sie nie dziwie ze jest sfrustrowana, z osoby niezaleznej, dysponujacej wlasnym czasem i mieszkaniem stala sie niezybyt ceniona, bezdomna pomoca domowa.
      Moim zdaniem lepiej sprawdza sie jednak uklad 'dochodzacej' babci, po kilku godzinach 'pracy' babcia moze sie wycofac do siebie, zlapac rownowage psychiczna,odpoczac od wnuka i od was, a wy od niej. Babcia powinna miec przynajmniej swoj pokoj, taki naprawde swoj, do ktorego pozostali domownicy nie wchodza bez wyraznego zaproszenia.
      • kol.3 Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 07:07
        To jest typowa sytuacja, kiedy matka robiąc wszystko dla dzieci zapomina o sobie. Podjęła się pilnowania dziecka syna, aby ułatwić życie jego rodzinie, córce oddala mieszkanie, życie z synową nie ułożyło się, bo nigdy się nie ułoży tam, gdzie są 2 gospodynie, w jej mieszkaniu mieszka córka.
        Obawiam się, że Verdana trafiła w sedno, stąd powstał cały wątek. Gdyby matka miała swobodny dostęp do swojego mieszkania dawno by się wyprowadziła, prawdopodobnie układ był taki, że zamieszka z rodziną syna, stąd problem. W rezultacie została w zasadzie na bruku.
        Wniosek: teściowe żyjcie swoim życiem w swoich mieszkaniach, niech dzieci sobie radzą same.
        • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 11:57
          Nie oddała mieszkania córce, strasznie się tego uczepiłaś. Córka mieszkała z mamą, niedawno skończyła studia. Narzeczony nawet otrzymał pozwolenie od mamy, aby się tam wprowadzić i młodzi w tej chwili mieszkają nie u siebie ale u teściowej. Wg mnie to zasadnicza różnica. Jeżeli uważacie że tak skrzywdziłam teściową, to sądźcie, ja potrafię być przykra, to prawda, ale gdy mnie ktoś atakuje. Moi rodzice tak nie robią, nawet w dzieciństwie miałam spokojny dom, a tutaj ciagle poddawana jestem ocenie, moja rodzina poddawana jest ocenie. Nie słyszę dobrych słów od początku. Bo jeszcze gdyby nasz relacja miała równowagę między pozytywnymi uwaga i negatywnymi, pewnie bym się z tym pogodziła. Nie raz mówiłam mamie jacy jesteśmy wdzięczni za jej pomoc. Zawdzięczamy jej dużo, ale atmosferę w domu powinny budować wszystkie strony, również teściowa. Mimo tego że staram się odnosić do niej z szacunkiem na co dzień (sytuacji konfiliktowych z mojej strony było kilka), ale z jej słyszę same gorzkie słowa. Po ile Wy macie lat. Może same jesteście teściowymi i trudno Wam spojrzeć od strony osoby, która się starała, ale każde jej nawet dobre słowo było obracane przeciwko niej samej.
          • kol.3 Re: życie rodzinne z mamą męża 25.05.14, 17:50
            Wszyscy w tej sprawie popełniliście błędy.
      • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 11:50
        Póki co to do mnie są wieczne uwagi i obrażanie mnie, ja się tylko broniłam zwłaszcza ostatnio. Jakoś trudno żyć jak każda rzecz którą robisz i mówisz jest poddawana wnikliwej ocenie i krytykowana. Słabo przeczytałaś pierwszy wpis.
        • miedzymorze Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 13:00
          Tu już wszystko zostało powiedziane - podziękujcie mamie za pomoc, jeśli może się wyprowadzić do siebie to się wyprowadza, ustalcie termin i po temacie.
          Jeśli pracujecie na etat to na chore dziecko przysługuje Wam 60 dni zwolnienia płatnego 80%, do czasu znalezienia opiekunki możecie z tego po prostu korzystać jeśli będzie potrzeba.
          Wygląda na to że teściowa uprawia komunikację niezadowolenia z sytuacji przez strzelanie fochów i wbijanie Ciebie w poczucie winy, ale roztrząsanie tego nic nie wniesie.

          pozdr,
          mi
        • aqua48 Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 13:43
          aneta_882 napisał(a):

          > Póki co to do mnie są wieczne uwagi i obrażanie mnie, ja się tylko broniłam zwł
          > aszcza ostatnio. Jakoś trudno żyć jak każda rzecz którą robisz i mówisz jest po
          > ddawana wnikliwej ocenie i krytykowana.

          To skończ z tą sytuacją, zamiast narzekać. Mam wrażenie, że oczekujesz od forum, aby Ci powiedziało, jak "naprawić" teściową. A to jest niemożliwe. Możesz albo zmienić swoje nastawienie i swój stosunek do niej (a nie jest dobry) albo zakończyć wspólne mieszkanie, co jest nawiasem mówiąc najłatwiejszym rozwiązaniem i o czym wszyscy Ci tu trąbią.
          • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 19:39
            czyli jej obrażanie mnie jest w porządku, tego zmieniać nie powinna, a nawet dołożyć mi więcej kamyczków do tzw. ogródka, tylko ja powinnam się zmienić: siedzieć cicho i słać pokłony w pas. Myślę, że z obojga stron jest problem, tylko ja nad sobą się zastanawiam, ona wychodzi z założenia że starsze pokolenie może pomiatać młodszym tylko dlatego że jest młodsze:( no dzięki za radę.
            • aqua48 Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 21:45
              aneta_882 napisał(a):

              > czyli jej obrażanie mnie jest w porządku, tego zmieniać nie powinna,
              > tylko ja powinnam się zmienić: siedzieć cicho i słać pokłony w pas.

              TY nie spowodujesz tego żeby ONA się zmieniła, rozumiesz? To niemożliwe i nie do zrealizowania tak jak chcesz. Dorosłej starszej kobiety nie wychowasz, to nie pięciolatek. A jeśli chcesz, żeby przestała Cie obrażać to podziękuj jej za pomoc i odwieź do domu. Tyle możesz zrobić, tylko nie chcesz, bo Ci wygodnie korzystać z jej pomocy przy dziecku.
    • rycerzowa Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 13:19
      Aneta, powiem ci szczerze, że skoro mieszkasz z teściową 3 lata pod jednym dachem i jeszcze się nie pozabijałyście, to jest sukces! ;-)
      Czyli obie jesteście w sumie fajne baby.

      Te wszystkie drobne spięcia różnie można interpretować. Jak by między wami było ok, to byś się na niektóre uwagi tylko uśmiechnęła, ale skoro czujesz się zraniona - to najmniejsze dotknięcie boli. I ją tak samo. Weź to pod uwagę.

      Wydaje mi się, że podstawowy problem tkwi w ty, że oboje jesteście milczkami, introwertykami, czyli nie da się z wami pogadać. Teściowa czuje się zlekceważona, bardzo niesłusznie.
      Dobre wychowanie nakazuje zamienić z gościem, choćby takim permanentnym, kilka słów.
      Macie świetny temat, czyli dziecko.
      Umów się codziennie z teściową na pół godziny kawy , gdzie ci ona opowie, jak było, co mały robił, co fajnego powiedział. Niech te pół godziny będzie żelaznym punktem dnia.
      "A potem babcia ma prawo do odpoczynku".

      Wiesz, starszym ludziom nigdy za mało wdzięczności, miłych słów, nawet gdy sami nie potrafią okazać dobrych uczuć, o miłości nie mówiąc. Tak już jest.

      Zbliża się Dzień Matki, sprezentujcie teściowej bukiet z wielką laurką. Wielką - bo niech się na niej zmieści właśnie podziękowanie za jej opiekę nad waszym dzieckiem. Czasem łatwiej coś napisać, niż powiedzieć.

      Jasne, najlepiej byłoby wam samym mieszkać, a babcię widzieć od święta.
      Ale jak to bezboleśnie zakończyć?
      Naprawdę, nie ma sensu zrywać kontaktów na całe życie. Przede wszystkim dziecka szkoda.
      Ale waszego samopoczucia też. Na pewno jawny rodzinny konflikt nie jest wam potrzebny.

      Pogadajcie za jakiś czas z teściową. Coś w tym stylu, że dziecku jest jeszcze potrzebna, więc czy wytrzyma rok, no, ewentualnie pół roku, a 3 miesiące to już minimum.;-)
      "Bo widzimy, że mama u nas czuje się niespecjalnie komfortowo, z powodu naszych usposobień, co zresztą jest zrozumiałe. Niemniej byłoby nam miło, gdyby mama ten kwartał jeszcze jakoś wytrzymała".

      Zobaczycie, co powie, jak ona to widzi.
      Niewykluczone, że będzie się chciała pakować od razu.
      Nie zawsze bowiem dana osoba myśli to, co my myślimy, że ona myśli.


      • panizalewska Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 13:37
        Umów się codziennie z teściową na pół godziny kawy , gdzie ci ona opowie, jak było, co mały robił, co fajnego powiedział. Niech te pół godziny będzie żelaznym punktem dnia.

        Wiesz, Rycerzowa, ja to mam zgrzyt zębów na samą myśl o takich akcjach. Serio. Jestem z natury taka, że jak się z kimś niemożebnie rozmijam mentalnie i nie mam o czym rozmawiać (z moją teściową konkretnie, starsza Pani o mocno wiejskiej mentalności plotkarskiej) to po prostu milczę, unikam rozmów, grzecznie potakuję, pochwalę obiad. Ale nie daj Boże ktoś taki mi się wtrąci do mojego życia, to od razu się najeżam z nadmiaru dobrych, acz zupełnie nieproszonych rad.

        A glindzenie przy kawie to też dla mnie katorga, z taką osobą, z którą się rozmijam. Moja teściowa ma rzuty ciężkiej depresji, trwające po 2 lata np. I jest wtedy nieznośna i wkurzająca. Odechciewa mi się z nią gadać po całości. Mimo, że bardzo jej współczuję, serio! bo sama miałam depresję, wiem jaki człowiek bywa zagubiony i też wkurzający dla innych. To po prostu nieziemsko ciężko jest mi się przemóc, usiąść i porozmawiać. Przebić się przez własną niechęć, przez wszystkie durne teksty, którymi moja teściowa mnie uraczyła (mimo, że na co dzień mnie to jakoś nie boli, tak świadomie) i jeszcze być dla niej ciepłą, rozumiejącą, wspierającą itp itd. To jest BARDZO BARDZO TRUDNE! Zwłaszcza, jak się jest milczkiem, którym ja też jestem.

        Więc rozumiem trochę Autorkę wątku. Kiedy para leci uszami i jest wzajemna wojna podjazdowa, nie ze złośliwości, tylko już właśnie z nerwów i zmęczenia sobą nawzajem - bardzo trudno o normalne rozmowy.

        Ja jeszcze nie miałam okazji mieszkać z teściową, tylko bywać, a mieszka daleko, więc chwilowo się cieszę. Ale jest stara i chora, bardzo samotna wdowa, jej syn a mój mąż to jedynak, więc pewnie czeka nas wspólne mieszkanie już niedługo, bo kobita usycha bez rodziny na wiosze.

        Niemniej powodzenia Autorce :)
        • solange54 Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 15:08
          Wiesz, panizalewska, jak się z kimś rozmijam, to nie zapraszam go do swego domu na długotrwały pobyt w celu zajęcia się moim dzieckiem. Lepiej zatrudnić niańkę, dzień dobry, do widzenia, pieniążki do ręki i koniec. A teściowa to nie płatna opiekunka, tylko rodzina, babcia dziecka autorki wątku. Dlatego że pomaga, warto przekroczyć swoje uprzedzenia i wbrew własnej naturze pogadać przy kawie.
          • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 19:47
            Jak tylko znowu zacznie się do mnie odzywać, to będę z nią rozmawiać, ale nie zwierzać, od tego ma swoje córki. Tak rozmawiam z moją mamą i siostrą, ewentualnie koleżanką z pracy. Bo nie wiem, czy to co powiem, nie będzie wyrzucone na forum publicznym przy okazji jakiegoś kolejnego nieporozumienia. Dzięki:)
      • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 19:43
        wiesz chyba oddajesz najlepiej ze wszystkich miłych tutaj pań, to co jest naszym udziałem. Ja właśnie mamę zagaduję, ale ciagle strzelam kulą w płot, rozmawiamy o dziecku, remontach, przedszkolu młodego itd. do czasu kolejnego focha. Dziękuję za rady, pozdrawiam:)
        • 71tosia Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 20:32
          Gdy ty pofukujesz na tesciowa to oczywiscie dlatego ze masz racje, gdy tesciowej cos sie nie spodoba i wyrazi swoje zdanie to jest to 'foch'. Troche tu brak symetrii. Dobrze pamietac ze zaprosilas tesciowa do wspolnego mieszkania na prawach domownika a nie sluzacej, tesciowa ma wiec prawo traktowac dom w ktorym mieszka jak wlasny, ma prawo wyrazic swoje zdanie gdy cos sie jej nie podoba, bo obie macie w domu te same prawa.
          • marsylvik Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 22:32
            71tosia napisała:

            > Gdy ty pofukujesz na tesciowa to oczywiscie dlatego ze masz racje, gdy tesciowe
            > j cos sie nie spodoba i wyrazi swoje zdanie to jest to 'foch'. Troche tu brak s
            > ymetrii.

            Jak rozumiem, uważasz, że symetria jest zawsze cechą obiektywnej oceny relacji?
            To myślę, że z moim teściem byś się dogadała. Obgadalibyście sobie wspólnie te idiotyczne sądy, co to tak strasznie niesprawiedliwie skazuje na więzienie za znęcanie się nad rodziną, a przecież, jak wiadomo, wina zawsze leży po obu (a nawet czterech, jeśli wliczyć w to dzieci) stronach.

            > Dobrze pamietac ze zaprosilas tesciowa do wspolnego mieszkania na praw
            > ach domownika a nie sluzacej, tesciowa ma wiec prawo traktowac dom w ktorym mie
            > szka jak wlasny, ma prawo wyrazic swoje zdanie gdy cos sie jej nie podoba, bo o
            > bie macie w domu te same prawa.

            Czyli jeśli zaprosimy kogoś do swojego domu na prawach domownika, to pociąga to za sobą automatycznie prawo do: obrażania się na kilka dni nie wiadomo o co, z podaniem albo i nie przyczyny po dłuższym czasie, używania wulgaryzmów, awantur, pretensji o to, że młodzi nie mają kogo obgadywać za plecami, obrażania rodziny domownika itd. Hmm, to w takim razie też polecam znajomość z moim teściem. Podobno mu się konkubina na śmierć zachlała (teściowa się z nim już dość dawno temu rozwiodła), więc chyba jest wolny.

            Owszem, babcia to nie służąca, ani nie płatna niania. Jeśli mieszkają razem, to na prawach domownika. Tylko co wspólnego mają takie prawa z tym, o czym pisze autorka? No i czy zapraszając kogoś na prawach domownika samemu automatycznie się je traci? Czy oznacza to automatycznie zgodę na wysłuchiwanie awantur i wulgaryzmów przez siebie i resztę rodziny? Czy trzeba wtedy podporządkować takiej babci swoją pracę zabawiając jej gości, niespodziewanych zresztą, odkładając własną zaległą pracę, podczas kiedy ta sama teściowa ostentacyjnie zamyka się w swoim pokoju podczas odwiedzin rodziców synowej? Czy naprawdę prawa domownika oznaczają, że nieodzywanie się przez kilka dni bez podania powodu ma stać się normą?

            Jak dla mnie bardzo stronniczo oceniasz sytuację. Brakuje mi trochę w tej Twojej ocenie symetrii ;)
            • aqua48 Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 22:39
              marsylvik napisała:

              > No i czy zapraszając kogoś na prawach domownika samemu automatycznie s
              > ię je traci? Czy oznacza to automatycznie zgodę na wysłuchiwanie awantur i wulg
              > aryzmów przez siebie i resztę rodziny? Czy trzeba wtedy podporządkować takiej b
              > abci swoją pracę

              Nikt tego nie pisze. W takiej sytuacji, jeśli chce się odzyskać swoje prawa, a zwykła, spokojna rozmowa nie działa, trzeba się grzecznie pożegnać z zaproszoną osobą. To jedyne rozwiązanie.

            • 71tosia Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 23:57
              Oprocz tych przykladow, ktore przytoczylas jest tez kilka innych, ktore pominelas. Dla mnie brak symetrii w ocenie sytuacji symetrycznych jest tu dosc oczywisty: autorka sie nie odzywam - bo to nie ma sensu, tesciowa sie nie odzywa - bo ma focha.
              uwaga o ojcu twojego meza - 'konkubina mu sie zachlala' - no coz, kazdy dyskutuje jak umie. Twojemu mezowi oczywiscie wspolczuje ze pochodzi z rodziny z tak powaznymi problemami.
              • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 11:19
                No właśnie problem tkwi w tym, że ja nie mam i nigdy nie miałam w swoim zwyczaju nie odzywania się. Nawet jeżeli dyskusje bywały ostre, to przechodziłam po nich do zwykłych relacji.
                Natomiast teściowa zawsze po takich rozmowach strzela focha, że jej nie szanuję, bo powiedziałam jakie jest moje zdanie na dany temat. Wczoraj minął tydzień odkąd przestała się odzywać i milczałaby dalej, gdyby nie fakt że podjęłam rozmowę. Zawsze wszystko kończy się tak samo. Ja wyrażam własne zdanie, mama męża strzela focha, nie odzywa się, wychodzi na wielogodzinne spacery, albo na balkon pokazać jaka jest skrzywdzona. I milczy. Czy ciche dni gdy nie wiadomo o co chodzi nie są rodzajem agresji psychicznej? U mnie w domu właśnie jest ona stosowana i nie przeze mnie, nie mojego męża, ale właśnie przez teściową.
          • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 10:44
            tak wygląda to tylko z twego punktu widzenia. Wczoraj odbyliśmy we trójkę rozmowę. Wynikło z niej, że teściowa nie akceptuje sposobu w jaki żyjemy. Śledzi (jej wyrażenie) nasze zachowanie i uważa, że wynosimy się nad innych członków rodziny, bo nie stajemy na głowie, aby prowadzić ożywione dyskusje, a najczęściej interesuje nas zupełnie coś innego niż szwagra, szwagierkę czy mamę. Jestem pewna, że rozejdziemy się w swoją stronę. Nawet jak teściowa milczała to normalnie się do niej odzywałam, proponowałam herbatę, pytałam o zdrowie dziecka. Nie robię jej uwag na temat jej stylu życia, nie fukam na nią, ale jeżeli ktoś podniesionym głosem oznajmia mi, że nie mogę żyć jak żyję, bo to nie spełnia jej standardów, to niech sobie tak uważa, ale nie muszę tego wysłuchiwać.
    • marsylvik Re: życie rodzinne z mamą męża 23.05.14, 23:48
      Przeczytałam cały wątek, odniosę się więc do całości, a nie tylko tego jednego postu.

      Myślę, że pierwszym problemem jest to, że nie miałaś dotychczas okazji (musu) w życiu przebywać z osobami o wyższym poziomie agresji, zaburzonymi, z mocno pouszkadzanymi granicami psychologicznymi. Teraz spotkałaś się z taką osobą, mało tego, zamieszkałaś z nią i trwa to wystarczająco długo, żeby się dało we znaki. To dla Ciebie szok, a że do tego jesteś osobą bardziej elastyczną niż ona (myślę, że decyduje o tym różnica wieku, relacja teściowa-synowa sama w sobie pewnie też), to starasz się do niej dostosować. I głupiejesz.
      Do tej pory znałaś swoje granice, nikt ich brutalnie nie deptał, wystarczająco dobrze wyczuwałaś granice innych osób, na tyle, żeby nie dochodziło do eskalacji konfliktów.
      A teraz BUM! Ktoś obrażając Cię jeździ po Twojej matce, a Ty nawet jej nie bronisz! Bo obrony siebie to już się chyba jakiś czas temu "dla dobra dziecka" wyrzekłaś... Ty się zachowujesz w Twoim mniemaniu normalnie, a ktoś się obraża, w dodatku nie mówiąc dokładnie za co! Albo łaskawie wyjawiając przyczynę po dniach i tygodniach od samego zdarzenia. Skąd niby masz znać jej granice, skoro o nich za wczasu nie ostrzega? Czemu ostrzeżenie, że przekracza Twoją granicę albo zupełnie lekceważy (może za delikatnie to powiedziałam?), albo uważa za akt agresji wobec niej (może przesadziłam...)?

      Przy czym ona nie przesadza jawnie chcąc Ci zrobić przykrość, a Ty jesteś najgorsza i masz poczucie winy, choć nie miałaś złych intencji, a nawet nie wiesz właściwie, co takiego powiedziałaś czy zrobiłaś nie tak.

      Jak myślisz, trafnie oceniam sytuację?


      Jeśli tak, to najpierw trochę teorii.
      1. Zdrowe granice psychologiczne to podstawa zdrowia psychicznego i zdrowych relacji z innymi ludźmi. Jeżeli ktoś ma swoje granice uszkodzone, to ani nie jest w stanie ich odpowiednio bronić, ani respektować granic innych ludzi. Po prostu tego nie potrafi.
      Człowiek ze zdrowymi granicami po pierwsze wie, gdzie one są. Jest pewien tego, czy chce komuś na coś pozwolić, czy nie. Pewien komu, na co, kiedy, gdzie, pod jakimi warunkami. Poza tym reaguje adekwatnie. Jeśli ktoś lekko lub niechcący przekroczył jakieś granice, to się raczej nie obrazi, tylko w przyjaznej, może żartobliwej atmosferze zwróci uwagę, że czegoś tam sobie nie życzy. A jak ktoś mocno przegiął, to nie bąka nieśmiało pod nosem, że to nieładnie.
      Jak chcesz się czegoś więcej dowiedzieć na ten temat dowiedzieć, to sobie wrzuć termin w wyszukiwarkę.
      2. Stawiania i strategii obrony granic uczymy się w większej mierze we wczesnym dzieciństwie. Od rodziny, głównie od rodziców.
      3. Nie masz prawa ani możliwości "poukładać w głowie" innej dorosłej osobie po swojemu. Nie jesteś odpowiedzialna za inną dorosłą, samodzielną osobę. Nie jesteś odpowiedzialna za takiej osoby uczucia. Nie zmienisz kogoś dorosłego. Jedyne co możesz realnie zrobić, to wpłynąć na zachowanie tej osoby wobec Ciebie, na Waszą wspólną relację, z jej zerwaniem włącznie, jeśli innego sposobu nie ma, a jest dla Ciebie krzywdząca. Masz do tego pełne prawo.

      Praktyka... Jak tu sporo osób pisało, najrozsądniejsze wydaje się zakończenie korzystania z pomocy w takiej formie i takim zakresie. Dystans. Piszesz, że boisz się, że ona się obrazi i zerwie kontakt z Tobą, być może z dzieckiem. Albo że zakończenie korzystania z pomocy odbierze jako próbę odcięcia jej od dziecka, czy wyrzucenia z domu. A nie boisz się, że zwariujesz tkwiąc w tej sytuacji? Że charakter dziecka się wypaczy, że nauczy się babcinych strategii rozwiązywania konfliktów? I czy masz realny wpływ na to, co ona sobie pomyśli?
      • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 13:23
        na wszelki wypadek wydrukuję sobie Twoją radę, gdybym popadała już w jakieś szaleństwo. A tymczasem pomyślę z mężem jak zmienić tę sytuację, aby każdy z nas był w miarę zadowolony, a nie skwaszony.
        • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 13:25
          No i dziękuję. :)
    • z_pokladu_idy Re: życie rodzinne z mamą męża 24.05.14, 09:56
      Dziwię się, że nie chcesz przyjąć do wiadomości jedynego rozsądnego rozwiązania - wyprowadzki teściowej. Wiem, jak ciężko żyć z osobą, która musi wciąż wszystko poddawać ocenie i wartościować, krytykować. Moja babcia taka jest i urządziła swojej córce piekło mieszkając z nią kilka lat po jej ślubie. Ciocia też chciała oszczędzić na opiekunce, a od kilkunastu lat liże rany po trudnej współpracy.
      Chyba oczekujesz, że wszyscy Ci tu napiszą, jaka to teściowa zła i masz prawa być wkurzona. A no masz prawo. Tyle że to Ty i mąż powinniście wziąć odpowiedzialność za Wasze dorosłe życie, Wasze dziecko i być samowystarczalni. Wiele par nie ma pomocy od rodziców, a ma nie jedno, a kilkoro chorowitych dzieci i sobie radzą. Aż tak żal Wam pieniędzy, że chcecie sobie dalej życie zatruwać? Bo nie uwierzę, że aż tak boisz się całkowitego zerwania kontaktów z teściową, której przecież i tak nie znosisz. Chyba jednak o kwestie finansowe się rozchodzi.
      • marsylvik Re: życie rodzinne z mamą męża 24.05.14, 10:24
        z_pokladu_idy napisał(a):

        > Bo nie
        > uwierzę, że aż tak boisz się całkowitego zerwania kontaktów z teściową, której
        > przecież i tak nie znosisz. Chyba jednak o kwestie finansowe się rozchodzi.

        Może tak, a może nie. Ja bym jednak obstawiała niechęć autorki do obarczenia się winą za zachowania i decyzje teściowej. Pisze przecież, że obawia się zerwania kontaktów z jednej strony, a oskarżeń o chęć zerwania kontaktów z drugiej. Nie wiem na ile realne są obie z tych możliwości, niemniej nie mamy powodu nie wierzyć jeśli pisze o swoich uczuciach, obawach.
        • squirrel9 Re: życie rodzinne z mamą męża 24.05.14, 10:59
          Jeśli ktos nie ma pewności siebie i poczucia własnej wartości i godności, to w życiu robi uniki, nie umie ustawić relacji, miota się i jak juz zareaguje bo jest to ponad siły, to szybko się z tego pod wpływem pretensji innych wycofuje.
          Tak więc aneta sama nie wie czy z tą teściową da się wytrzymać czy juz nie, czy tylko nie da się wytrzymać subiektywnie, czy tez obiektywnie i potrzebuje potwierdzenia innych. Czy pretensje teściowej są uzasadnione i jak ona ma się do nich ustawiać.
          A ustawiać się trzeba frontem czyli otwarcie.
          Normalnie, jakby mi ktoś strzelił focha raz czy drugi i obrażał się nie wiadomo na co i o co, to doprowadziłabym do konfrontacji, ustalenia co i komu przeszkadza w tym by relacje były dobre i tego by każdy czuł się ok. Nawet spisałabym to na kartce i ustaliła (no, moze żartem), że na te ustalenia mamy prawo się powoływac jak coś nie gra. I renegocjować.
          Jesli nie dałoby się z teściową takich ustaleń poczynić to wspólne mieszkanie w ogóle nie wchodziłoby w grę.
          Nie wiem tez jak do tego ustawia się mąż anety ... coś mi się wydaje, ze też niezbyt dorosło - mamusia pod ochroną "bo wiele przeszła" a żona powinna jakos wytrzymac "dla dobra dziecka". czasem pokłóci się z matką, co dla zony ma oznaczać, ze nie trzyma matki strony a z drugiej nie zauważa, ze matka odbije to sobie na żonie fochami.
          To niedobra postawa. Takie fronty wojny domowej.
          Nie ma co czek
          • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 13:19
            Dotychczas w życiu nie spotkałam osoby, co do której miałabym tyle obaw i problemów w ustaleniu relacji. Gdyby takie jazdy robili mi rodzice (a trudno mi byłoby coś takiego sobie w ogóle wyobrazić) to ja bym z nimi porozmawiała ale nie na zasadzie rodzic dziecko, tylko człowiek - człowiek. O tą chyba też hierarchię się tu rozchodzi. Mama męża jest z takiej szkoły, ona starsza ma prawo dzieciom zwracać w każdej sytuacji uwagę, ty jako dzieciak nie tylko słuchaj i wykonuj. Zapomniała już chyba że wszyscy jesteśmy dorośli.
      • 71tosia Re: życie rodzinne z mamą męża 24.05.14, 11:53
        Tesciowa zapraszana byla na stale, zycie zoogranizowala sobie pod to zaproszenie wiec sytuacja jest bardzo delikatna. Rozterki autorki wiec rozumiem, nie mozna ludzi traktowac jak przedmioty, ktore sie oddaje jak sie nie sprawdza. Sama przez kilka lat mieszkalam z leciwa ciocia meza, ciocia miala charakter trudny i dodatkowo ciezko przezyla przeprowadzke do nas, wiec wiem jak czasami to wspolne mieszaknie moze byc trudne. Nigdy jednak nie przyszlo mi jej 'odeslac' skoro podjelam wobec niej pewne zoobowiazania, traktowalam jako pelnoprawnego czlonka rodziny. Jezeli tesciowa ma sie wyprowadzic to trzeba zadbac by miala gdzie i zrobic to na tyle delikatnie by nie poczula sie jak ten' muzyn ktory zrobil swoje wiec moze odejsc'.
        • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 13:20
          Nie była zapraszana na stałe. Ma swoje mieszkanie i nim zarządza w czasie swojej tam obecności, a jeździ tam średnio raz w miesiącu.
      • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 13:13
        Tu chyba nie o pieniądze poszło. Stać nas było na opiekunkę. Ale w rozmowach rodzinnych mama nam dała wcześniej znać, że gdyby doszło do sytuacji że będziemy potrzebować jej pomocy przy dziecku to mamy powiedzieć. Wiadomo było że nie będzie dojeżdżać codziennie 200 km. Może nie zastanawialibyśmy się nad tą możliwością, gdyby wszyscy nasi rodzice byli schorowani i było wiadomo że nic z tego.
        • zuzanna56 Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 13:30
          aneta_882 napisał(a):

          > Stać nas było na opiekunkę

          Jeśli nadal was stać to nie rozumiem, czemu nadal teściowa opiekuje sie dzieckiem i mieszka u was.
          • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 13:39
            Bo trudno jest akurat mojej teściowej z uśmiechem wręczyć kwiaty i powiedzieć dziękujemy, teraz już sami sobie poradzimy. Poza tym mój mąż w sporej części wymiany zdań nie brał udziału i zna je tylko z moich opowieści, więc on uważa że to tylko zwykłe złośliwości, trudno będzie mi go namówić na tą zmianę, która być może skończy się ponownym obrażeniem jego mamy, na zasadzie że pozbywamy się już jej z domu. Mój/nasz konflikt jest wieloczynnikowy. Ja inaczej odczuwam uwagi kierowane w moją stronę. Moi rodzice tacy nie są. Natomiast być może mąż jest po prostu przyzwyczajony do takiego traktowania i ma inną wrażliwość.
            • aqua48 Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 21:44
              aneta_882 napisał(a):

              > Bo trudno jest akurat mojej teściowej z uśmiechem wręczyć kwiaty i powiedzieć d
              > ziękujemy, teraz już sami sobie poradzimy.

              W życiu jest wiele prawdziwych trudności. To akurat nie jest trudne.
              • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 27.05.14, 08:01
                mów za siebie, dla Ciebie być może nie. Dla mnie tak.
            • zuzanna56 Re: życie rodzinne z mamą męża 27.05.14, 10:31
              aneta_882 napisał(a):

              > Poza tym mój mąż w sporej części wym
              > iany zdań nie brał udziału i zna je tylko z moich opowieści, więc on uważa że t
              > o tylko zwykłe złośliwości, trudno będzie mi go namówić na tą zmianę, która być
              > może skończy się ponownym obrażeniem jego mamy, na zasadzie że pozbywamy się j
              > uż jej z domu


              Mąż chce mieszkać ze swoją mamą?
    • hd_vision Re: życie rodzinne z mamą męża 25.05.14, 17:41
      Gdzie jest targ takich niewolnoc bo tez bym taka chciala. Za wikt i opierunek przepraszam opierunek bo obiad sobie musi ugotowac masz opiekunke do dziecka. I slaba hostesse bo jak rozumiem niewystarczajaco zabawia twoja rodzine. I nie lubi ciebie. A musi? Chyba tak bo wpisalas jej to w zakres obowiazkow. Teraz masz problem z wypowiedzeniem bo przestaje byc potrzebna. Jako osoba bez prawa do miejsca w ktorym mieszka jako nielegalna emigrantka moze byc wyrzucona w kazdej chwili ale masz problem z dzieckiem ktore sie do niej przywiazalo. Starsi Eskimosi kiedy uznawali ae sa niepotrzebni wychodzili po porostu na snieg ze y zamarznac. Moze wycieczka na polnoc zalatwi sprawe? Ochlon. Tesciowa nie maobowiazku Cie lubic. Wystarczy ze kocha syna i wnuka. Gdybys przez te 5 lat placila jej normalna pensje opieku.ki to teraz spokojnie moglaby myslec o zamianie czy dolozeniu do kupna nowego lokum. Olkadales co moesiac ze swojej pensji jqkas kwote na zabezpieczenie tesciowej jak ja wyrzucisz.?
      • lusitania2 Re: życie rodzinne z mamą męża 25.05.14, 18:56
        jak widać totalny odlot zaliczasz, hd.
        Podziel się adresem dealera. Towar ci dostarcza pierwszoklaśny.
        • zuzanna56 Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 09:45
          Nie zmienisz teściowej. Każda z was powinna być u siebie w domu i widywać się raz na jakiś czas, wtedy nie będzie kłótni. Nie widzę innego rozwiązania.
      • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 13:21
        gdybym zaproponowała jej kwotę miesięczną, obraziłaby się jeszcze bardziej. To taki typ człowieka.
        • zuzanna56 Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 13:28
          Ale po co OBIE się męczycie? Nie wolałabyś mieszkać sama z mężem i dzieckiem? Czy warto kłócić się, pogarszać relacje z mężem, czuć się źle we własnym domu?
          • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 13:40
            Pewnie że nie dlatego zamierzam pracować nad rozwiązaniem tej sprawy:)
      • panizalewska Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 16:42
        Jebło Cię i to zdrowo.
        Nikt nie ma obowiązku się lubić. Ale jak mieszkają pod jednym dachem, a niestety wiadomo, że z rodzicami to zawsze jest kiepski pomysł, mimo wszystko powinni się szanowac OBUSTRONNIE. I to niezależnie, kto u kogo mieszka, kto komu za co płaci, a za co nie, kto gotuje itp itd.
        Jakby mi mama robiła łaskę, że opiekuje się moim dzieckiem, ale z takimi fochami, ciągłym wtrącaniem i ocenianiem, że ja źle robię, to bym na ten tychmiast pięknie podziękowała kwiatami i czekoladkami, karnetem na masaże, i wystawiła za drzwi. Ma prawo wyrażać swoje zdanie, ale krytykowania bez przerwy to nikt normalny nie zniesie, i takich fochów
        • panizalewska Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 16:44
          To było do hd_vision.
    • rycerzowa Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 20:45
      Sprawa jest tego typu, że nawet jak się teściowa bez awantur wyprowadzi, to w istocie ich relacji nic się nie zmieni. Bo tu nie chodzi o standardowe wtrącanie się teściowej do młodych, przysłowiowe karmienie dziecka słodyczami, odmienne koncepcje wychowawcze, nadmierne wykorzystywanie pomocy starszej pani - nic z tych rzeczy. Przynajmniej o niczym takim Anita nie wspomina.

      Chodzi o to, że teściowa nie akceptuje sposobu życia i bycia młodych, ich stosunku do siebie, do jej rodziny.

      Akceptować nie ma obowiązku. Problem w tym, że ona - moim zdaniem - źle to ocenia, myli się w tej ocenie.

      Mam bardzo podobnych znajomych. Teściowa mieszka 300 km od młodych, widują się najwyżej raz na kwartał, a problem jest - mam wrażenie - taki sam.
      Diabeł zwykle tkwi w szczegółach, tu - w usposobieniu i komunikacji.

      O dziewczynie wiem, że introwertyczna, uzdolniona matematycznie, bardzo małomówna, Koleżanki śmieją się, że jak jest z przyjaciółką sam na sam, to rozmawia, ale jeśli są już 3 (zaprzyjaźnione!) dziewczyny, to ona milczy.
      Męża oczywiście szybko znalazła ( w branży IT o to nietrudno), bo urodna. Mąż taki jak ona. Znajomi śmieją się, że małżonkowie rozmawiają z sobą przez gg.
      Co ciekawe - z dziećmi oboje dogadują się doskonale.

      A teściowa? Towarzyska, gadatliwa, szczera, ze świetnym kontaktem z własną matką, siostrą, no i z własną córką. I w tej szerokiej rodzinie zjawia się synowa, która poza uprzejmościami odzywa się bardzo oszczędnie, i tylko na ważne tematy. I ma ograniczony krąg starannie dobranych znajomych.

      Ponieważ synowa jest ładna, inteligentna, na stanowisku, dobrze zarabia i jest z dobrej (lepiej wykształconej) rodziny, to jak się ją ocenia? Że oczywiście zadziera nosa! Że lekceważy! Że jest w ogóle chamowata! Że nie potrafi się zachować w stosunku do szwagrów, kuzynów, itp.
      W ogóle biedny ten syn, że na taką zimną heterę trafił.

      Podejrzewam, że gdyby ta synowa wiedziała, co na jej temat myśli (tzn. mówi, np. do mnie) teściowa, to by jej nie odwiedziła. Ale odwiedza i do siebie czasem zaprasza, bo są dzieci, bardzo przez dziadków hołubione, a jak są dzieci, to dzieci wypełniają sobą całą akustyczną przestrzeń, i nie ma potrzeby dokładać się do hałasu.

      Tak więc, Aneto, przypuszczam, że i wy pracujecie w branży IT, jesteście dobrze sytuowani, samodzielni - to wszystko w odróżnieniu od tamtej części rodziny, która jest zwyczajna, a w dodatku zakompleksiona.
      W stosunku do krewnych/znajomych, którzy mają niższy tzw. status społeczny, trzeba umieć się znaleźć, trzeba wiele delikatności, by ten ktoś nie poczuł się urażony, zlekceważony.

      Jak wybrnąć z obecnej matni, powinien poradzić ci ktoś fachowy, może pani Agnieszka coś napisze.
      • kol.3 Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 21:18
        Ja w ogóle nie wiem w czym jest problem? Myślałam, ze przeszkodą przed powrotem teściowej do własnego domu jest to, że swoje mieszkanie oddała na zawsze młodszej córce, ale okazuje się że nie. Teściowa cierpi, synowa cierpi, dlaczego się zatem nie rozstaną?
        • marsylvik Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 21:29
          Bo nikt nie chce podjąć tej decyzji... Bo nie rozmawiają szczerze, bo nie wiedzą, co ta druga (i trzecia?) osoba o takiej decyzji pomyśli, jakiego drugiego dna się doszuka... Bo wszyscy boją się oceny moralnej, zwłaszcza oskarżenia o działanie wbrew dobru dziecka... Bo wszyscy na potwierdzenie swojej racji potrzebują dowodu w postaci rozstrzygnięcia kto jest temu winny... Bo nikt tam nie czuje prawa do jasnego wyrażenia potrzeb i egzekwowania swoich praw, nie wie, za co jest odpowiedzialny, a za co nie...

          Najgorsze jest to, że jak to w życiu, tam naprawdę nie ma kogoś, kto jest winny. I na kogo by można zwalić odpowiedzialność za decyzję, czy za jej następstwa. Ani nie ma tam kogoś z jajami, żeby tę sytuację przerwać. Wszystkim brakuje asertywności. Mam nadzieję, że Anecie się uda i że nie będzie tego żałowała (a tego niestety nie wiadomo, bo nie wiem choćby, jak się zachowa jej mąż). Życzę jej mądrości i siły, będzie jej potrzebna :)
          • zuzi.1 Re: życie rodzinne z mamą męża 26.05.14, 23:31
            Dokładnie marsylwik, trafnie napisałaś. Autorko nie ma innego wyjscia, niż mieszkanie BEZ tesciowej. W przeciwnym razie rozwalisz sobie zdrowie a z czasem i relacje w małżeństwie, bo swoje żale przelejesz na męża.
          • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 27.05.14, 08:19
            Tak, rzeczywiście nie mam przysłowiowych jaj, aby powiedzieć dość - do męża; dziękujemy - do teściowej. Chciałabym aby decyzja była wspólna, skoro będzie wpływała na naszą całą rodzinę i tak - boję się że całą winą zostanę obarczona ja. Już w tej chwili wiem, że z powodu "feralnego" przyjazdu szwagierki i szwagra jestem u nich na cenzurowanym - trudno. Ale dziękuję że w końcu ktoś dostrzega sedno kłopotu.
            • zuzanna56 Re: życie rodzinne z mamą męża 27.05.14, 10:43
              aneta_882 napisał(a):

              > Tak, rzeczywiście nie mam przysłowiowych jaj, aby powiedzieć dość - do męża; dz
              > iękujemy - do teściowej. Chciałabym aby decyzja była wspólna, skoro będzie wpły
              > wała na naszą całą rodzinę i tak - boję się że całą winą zostanę obarczona ja.


              ok, chyba już rozumiem
              Powodzenia ci życzę :)
              • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 27.05.14, 11:13
                Dziękuję i pozdrawiam:)
        • zuzanna56 Re: życie rodzinne z mamą męża 27.05.14, 10:33
          kol.3 napisała:

          > Ja w ogóle nie wiem w czym jest problem? Myślałam, ze przeszkodą przed powrotem
          > teściowej do własnego domu jest to, że swoje mieszkanie oddała na zawsze młods
          > zej córce, ale okazuje się że nie. Teściowa cierpi, synowa cierpi, dlaczego si
          > ę zatem nie rozstaną?


          Ja identycznie. Nie wiem gdzie jest problem.
      • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 27.05.14, 08:13
        dziękuję za wszelkie odpowiedzi. dużo mi dają do myślenia. Nie jesteśmy z branży IT, oboje pracujemy w instytucjach naukowych (mąż z doktoratem). Przykład przez Ciebie podany świetnie pokazuje że życie nie jest takie czarno-białe jak nam się wydaje. Rzeczywiście spora część rodziny męża nie ma wyższego wykształcenia, ale znam kilka takich osób, które mając wykształcenie średnie (choćby u mnie w pracy) mają szerokie horyzonty, swoje zainteresowania, pasje i zawsze znajdzie się temat do rozmowy. Nie trzeba być wysoko wykształconym, aby być mądrym. A tej mądrości (również mi ostatnio) w kontaktach ze stroną rodziny męża brakuje. Zarzuty o zadzieraniu nosa bolą, bo nie myślałam w ten sposób o nich. Chyba że oni sami mają na tym tle kompleksy, ale ja na to nic nie poradzę:(
        • zuzanna56 Re: życie rodzinne z mamą męża 27.05.14, 10:41

          aneta_882 napisał(a):

          > Rzeczywiście spora część rodziny męża nie ma wyższego wykształceni
          > a, ale znam kilka takich osób, które mając wykształcenie średnie (choćby u mnie
          > w pracy) mają szerokie horyzonty, swoje zainteresowania, pasje i zawsze znajdz
          > ie się temat do rozmowy. Nie trzeba być wysoko wykształconym, aby być mądrym. A
          > tej mądrości (również mi ostatnio) w kontaktach ze stroną rodziny męża brakuje


          Aneta, tym bardziej nie rozumiem, po co mieszkasz z teściową, z którą się nie dogadujesz?

          Moja teściowa i jej rodzina to osoby jeszcze mniej wykształcone, o wielu rzeczach nie rozmawiam z nimi, mają inne poglądy, nie miały potrzeby zdawania matury, inne nie mają nawet zawodowego wykształcenia, mój mąż jako pierwszy z rodziny (i 2 kuzynów z trzydziestu) skończył studia jedne, potem kolejne. W spotkaniach raz na parę miesięcy mi to nie przeszkadza, bo są to ludzie mili i w porządku. Moja teściowa to kompletne moje przeciwieństwo, pod każdym względem. Gdybyśmy mieszkały razem to byłby to dramat. Gdy widzimy się 5 razy w roku (mieszkamy 10 km od siebie) jest wszystko ok.
          • aneta_882 Re: życie rodzinne z mamą męża 27.05.14, 10:55
            nic nie zapowiadało takiego obrotu sytuacji. Dlatego w to poszliśmy, przez 1,5 roku było całkiem nieźle. Później przyszła choroba syna, która spowodowała, że nie mogłabym pracować, więc dalej to przedłużaliśmy. Opiekunka nie poda leków dziecku, na tyle silnych że nie wolno ich przedawkowywać, to nie ziołowy syrop. Chyba na początku bym się bała. A on choruje dużo więcej niż przepisowe 60 dni roboczych w roku. Ale będzie to trzeba zmienić.
    • enith Re: życie rodzinne z mamą męża 27.05.14, 08:40
      Nie mieć spokoju we własnych czterech ścianach uważam za jeden z gorszych koszmarów, jakie mogą się człowiekowi przytrafić. Mój dom moją twierdzą, tam wypoczywam, relaksuję się, nabieram sił do walki z wyzwaniami kolejnego dnia. Dlatego zrobiłabym wszystko, absolutnie wszystko, by mieć spokój we własnym domu. Nie oglądając się na męża, teściowią, szwagrów, pociotków i sąsiadów. Zwłaszcza, że teściowa MA swoje własne lokum, więc nie wyląduje na bruku. Widocznie nie jest u autorki wątku jeszcze tak źle, bo gdyby było po prostu spakowałaby teściową i zawiozła do jej mieszkania, a wszelkie wyrzuty wpuszczałaby jednym, a wypuszczała drugim uchem.
      • zuzanna56 Re: życie rodzinne z mamą męża 27.05.14, 10:34
        Enith, mysle tak samo.
Pełna wersja