mari.ena
25.05.14, 18:50
Rozchodzę się z mężem.
Było między nami bardzo źle. Stosował wobec mnie przemoc psychiczna i ekonomiczną. Od czasu, kiedy wyprowadził się z domu czuję niesamowitą ulgę. Nie ma awantur, nie słyszę nic złego na swój temat (ewentualnie w smsach). Dzieci zabiera co drugi weekend, no i czasem w tygodniu, ale kiedy mam jakis problem i nie mam komu ich podrzucić, to raczej nie moge na niego liczyć. Dzieciaki go uwielbiają, bo jak już jest to naprawdę fajny z niego tata.
Ja się spotykam z kims nowym. Jestem zakochana. Bardzo chciałabym być z tym człowiekiem. Jest przeciwieństwem mojego męża- spokojny, zrównoważony. I tak zwyczajnie dobry. Dzieci go lubią, bo umie się z nimi fajnie bawić.
Problem polega na tym, że mąż tego mojego nowego faceta nienawidzi. Powiedział, że jeśli zbliży się do dzieci, to mu zrobi krzywdę. A jeśli ja będę się z nim umawiać, to użyje wszelkich środków w sądzie, żeby zabrać mi dzieci. I niestety ma pewnego haka na mojego obecnego chłopaka. I wiem, że mówi prawdę- nie zawaha się przed niczym.. Po tym jak sie dowiedział, że kogos mam, zadzwonił bez przesady do wszystkich swoich i moich znajomych, do rodziny, żeby opowiedzieć jaka jestem podła. Opowiedział im swoją wersję, w której występuję jako wredny potwór. Ci bliźsi znajomi nie uwierzyli, ale ci dalsi już owszem.
Nie wiem co robić. Na razie ze strachu przed mężem prawie się nie spotykam z chłopakiem. Czasem jakieś ukradkowe spotkanie. I cały czas w strachu, że się wykryje.
Nie wiem co mam zrobić. Zostawić miłość ze strachu? Czy zostać z Nim i narazić dzieci na straszliwą szarpaninę, jaką zafunduje im mąż?
Płakać mi się chce, bo nawet po rozstaniu ingeruje w moje życie. A ja już nie chcę tak.. Chciałabym tak normalnie być szczęśliwa. I sie nie bać.