do Pani Agnieszki.....jestem bezradna

27.05.14, 16:04
juz opisywałam swój problem z mężem, ale ciągle nie potrafie zmierzyć sie z rzeczywistością.... nie wiem czy mam pójść do psychologa, żeby mi pewne rzeczy uświadomił.... ale od poczatku
mąż jest pasywno - agreswyny, zawsze był, były symptomy, ale myslałam, że dam rade, wyszłam za niego za maż
aktualnie po wielkiej kłótni nie rozmawiamy od 4 tygodni, mąż lekceważy synka ( 7 lat), nie wozi go do szkoły, generalnie nie odzywa sie do niego, chyba, że go 3 razy spyta, nie sprzata po sobie, okazuje mi jawną agresję, nie przyszedł wczoraj na przedstawienie do szkoły z okazji Dnia Rodziny, 3 dni temu miałam urodziny, kompletnie mnie zlekcewazył, ale jak przyjaciólka chciała mnie zabrać na kolację z okazji moich urodzin to zagroził mi, że mnie do domu nie wpuści, bo się "szlajam" i nagle stwierdził, że też wychodzi(kiedys jak nie mieliśmy dziecka, to zdarzyło mu się nie otworzyć mi drzwi). Podobny kryzys mieliśmy 3 lata temu, wtedy miałam sie wyprowadzić, ale nie zrobiłam tego i jakos wtedy cos pękło w moim męzu i obiecał mi wtedy, że juz nigdy nie bedzie sie tak zachowywał.......
Dodam, że z mąz jest samotnikiem, jedynie co lubi to spędzac czas przed komputerem. Jest tak zacięty, że predzej dałby sobie odciąć nogę niż pierwszy wyciągnąłby do mnie rękę..... Zawsze to ja sie starałam, zabiegałam, bo doskonale wiedziałm jakie będą konsekwencję jak sie postawię. Teraz sie postawiłam tzn. nie odzywam sie do niego, nie piorę mu rzeczy nie robię specjalnie dla niego zakupów, itp. - wydaje mi sie, że chyba powinnam sie wyprowadzić, tym bardziej, że mąż tak twierdzi...... 3 lata temu tez wygadywał takie rzeczy, a wcale tak nie myslał....... Zycie z tym człowiekiem jest naprawde ciężkie, oczywiście bywaja miłe chwile, ale tak samo dużo jest stresu, bo dodam, że jest bardzo humorzasty i bardzo często wydziela taką złą energię...... nawet dziecko to wyczuwa i od razu zaczyna sie do niego przymilać.....ja chyba zreszta też ....
Mimo tego wszystkiego ciężko mi odejść, mimo, że mam gdzie i finansowo tez dam radę..... Z moim mężem próbowali skontaktować sie moi rodzice, przyjaciółka, ale wszystko na próżno , bo nawet nie odbiera telefonów.....
Czy powinnam pójśc do psychologa, aby mnie wzmocnił psychicznie i odejść ?
    • aqua48 Re: do Pani Agnieszki.....jestem bezradna 27.05.14, 16:54
      dwilk5 napisała:

      > zagroził mi, że mnie do domu nie wpuści

      Nie masz kluczy?

      > wydaje mi sie, że chyba powinnam sie wyprowadzić, tym bardziej, że mąż
      > tak twierdzi.
      > Mimo tego wszystkiego ciężko mi odejść, mimo, że mam gdzie i finansowo tez dam
      > radę...

      Bo decyzja o odejściu nie jest łatwa i nie przychodzi ot tak - pakuję się i zabieram. Może łatwiej byłoby Ci podjąć decyzję o separacji nie o rozstaniu jeśli masz gdzie mieszkać. To nie jest decyzja tak definitywna i daje możliwość pogodzenia się, podjęcia wspólnej terapii małżeńskiej, czy w ogóle zastanowienia się czego się chce od życia i od partnera, co można odpuścić, bo nie jest tak ważne, a na co absolutnie nie można się zgodzić.

      Sytuacja dziecka w nienormalnej sytuacji kiedy ojciec go ignoruje i się do niego nie raczy odezwać, nie odpowiada na jego pytania itp. musi być dla małego człowieka bardzo trudna. I to bym w pierwszym rzędzie wzięła pod uwagę podejmując decyzję.

      > Czy powinnam pójśc do psychologa, aby mnie wzmocnił psychicznie

      To na pewno nie zaszkodzi. A może pomóc w uświadomieniu sobie na czym Ci zależy.

    • kruche_ciacho Re: do Pani Agnieszki.....jestem bezradna 27.05.14, 16:57
      TAK

      az skora cierpnie o czym Ty piszesz dziewczyno ... nawet dziecko juz tresuje
    • malawojna80 Re: do Pani Agnieszki.....jestem bezradna 27.05.14, 17:17
      o rany... biedne dziecko :(
      Zupełnie nie rozumiem co Ty jeszcze z nim robisz. Skoro piszesz tu o tym, to masz świadomość, ż ejest coś nie tak... przeczytałas to co napisałaś? Przeczytaj.
      idź do psychologa, do KOPD- tam znajdziesz pomoc i dla siebie i dla dziecka (prawna, psychologiczna...). Jak mozna tak ludzi traktować. Jakby mi facet powiedział bym się wyprowadziła to albo bym go przez okno wyprowadziła własnoręcznie (rzeczy), albo skoro masz gdzie- siebie i dziecko oczywiście... i to nie jest decyzja ad hoc- przeciez To juz temat bumerang z przed 3 lat!
    • koronka2012 Re: do Pani Agnieszki.....jestem bezradna 27.05.14, 21:08
      Niezależnie od tego, jak źle by się w związku nie działo - rozstanie to nie wizyta u manikurzystki.

      Psycholog ci nie zaszkodzi, ale najpierw odpowiedz sobie na pytanie co cię właściwie przy nim trzyma? jaki jest pozytyw bycia w tym związku?
      • sebalda Re: do Pani Agnieszki.....jestem bezradna 27.05.14, 22:13
        Bardzo źle to wygląda. Typowa eskalacja przemocy w momencie, gdy kobieta zaczyna stawiać granice. On traktuje Ciebie i dziecko skandalicznie! Miałam i mam bardzo podobnie, tylko za późno uświadomiłam sobie, że to jest przemoc psychiczna, życie z takim człowiekiem wyrobiło we mnie syndrom wyuczonej bezradności, sytuacja finansowa nie pozwala mi teraz na rozwód, jestem w czarnej d...
        Doradzam z całego serca, byś nie powieliła mojego błędu. Synek już teraz widzi zachowania ojca, na pewno cierpi z tego powodu, łatwiej mu będzie zrozumieć, gdybyś zdecydowała się na rozwód lub separację. A z tego, co opisujesz, obawiam się, że inne rozwiązanie zniszczy życie Tobie i synowi, przykro mi to pisać, ale tak to wygląda.
        Też doradzam, żebyś sobie to jeszcze raz przeczytała, co napisałaś i pomyślała, co byś doradziła innej kobiecie w takiej sytuacji.
        Gdyby Twój mąż rokował, widząc Twoją zdecydowaną postawę, zastanowiłby się nad sobą i sytuacją, podjął wysiłek autorefleksji, szukania rozwiązania, można by mieć nadzieję, ale tak nie jest, dlatego nie widzę tutaj za bardzo szansy na naprawę tego związku, przykro mi.
        Na Twoim miejscu bez wahania poszłabym też na terapię. Na pewno nie zaszkodzi.
        • verdana Re: do Pani Agnieszki.....jestem bezradna 27.05.14, 22:43
          Sytuacja w małżeństwie to jedno - ludzie mogą robić i mówić różne rzeczy, gniewać się, obrażać czy nawet wrzeszczeć. Ale wygląda na to, zę dziecko jest dla Twojego męża tylko swoistym zakładnikiem. Kompletnie o nie nie dba, bez wahania je krzywdzi, żeby odegrać sie na Tobie. Nie wierzę, ze kocha syna, traktuje go jak przedmiot, który służy do przetargu w kłótni z żoną. I akurat to, niezależnie od tego, jakbyście ułożyli sprawy między sobą, chyba się raczej nie zmieni. . To moim zdaniem nawet nie jest przemoc psychiczna, bo on w ogóle dziecka jak człowieka nie traktuje, nie usiłuje przemocą czegoś wymóc czy osiągnąć - używa dziecka aby się mścić, innymi słowy, w ogóle nie interesują go uczucia syna, ani nawet nie ma zamiaru go wychowywać w ten sposób . Facet, który jest skłonny traktować dziecko jak rzecz powinien być od dziecka odseparowany, nawet gdyby to miało oznaczać koniec niezłego małżeństwa A Wasze nawet niezłe nie jest.
          Moim zdaniem facet nie rokuje, nie może rokować ktoś, kto wykorzystuje instrumentalnie własne dziecko i tak kompletnie ma je gdzieś.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: do Pani Agnieszki.....jestem bezradna 28.05.14, 01:21
      Z opisu wynika, że ma Pani dość dobrą orientację w tym, jak działa Wasz rodzinny system. Niczego nie trzeba Pani uświadamiać. Ale mimo tej świadomości system się nie zmienia, Pani pozostaje w tej samej pozycji z wiarą, że Pani podoła kolejnym aktom biernej agresji.
      W istocie potrzebne Pani wzmocnienie. Wzmocnienie nie tyle w możliwości podjęcia decyzji, co dalej ze związkiem, ile w zadbaniu o siebie.
      Zaryzykuję stwierdzenie, że może Pani mieć niskie poczucie własnej wartości, które pozwala na związek z mężem. Wydaje się Pani bowiem, że tak ma być, że nic innego nie może Pani spotkać, że na nic więcej Pani nie zasługuje. I ta nieświadoma część, mimo racjonalnej wiedzy, nie pozwala Pani podjąć owej decyzji o zmianie. O zmianie w związku i w swoim zachowaniu, które sankcjonuje de facto zachowania męża. Więc psychoterapia jak najbardziej powinna być rozważana. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • misterni Re: do Pani Agnieszki.....jestem bezradna 28.05.14, 07:58
      Na terapię powinnaś dawno iść. I tak, powinnaś odejść jak najszybciej. Niektórzy się po prostu nie zmieniają. Twój maż ma zły charakter, gdyby tak nie było, to niezależnie od tego, co między wami, wobec dziecka byłby w porządku.
    • rurek00 Re: do Pani Agnieszki.....jestem bezradna 28.05.14, 11:43
      To już twój trzeci wątek, i ja na prawdę nie rozumiem dlaczego jeszcze z nim jesteś. Myślałam, że finansowo nie dasz rady sama, ale w tym wątku piszesz, że tak nie jest.
      Powinnaś zabrać dziecko i się wyprowadzić. Złożyć papiery rozwodowe. A jednocześnie zapisać się do psychologa. Odetchniesz, jak będziesz sama z dzieckiem. Tak się nie da żyć. To nie tylko o ciebie chodzi, ale też pomyśl o dziecku.
Pełna wersja