Jak nad sobą zapanować?

30.05.14, 16:11
Witam
Mam problem sama ze sobą i proszę o opinie. Otóż kilka lat temu mąż odnowił kontakt ze swoją koleżanką i to był początek naszego kryzysu. Niby nic tam nie było ale brak zaufania pozostał. Przeszliśmy tarapię, ja również indywidualną. Mąż cały czas twierdził że znęcam się nad nim psychicznie wmawiając mu kochanki, że jestem obsesyjnie zazdrosna. Przez jakiś czas było wszystko ok po jakimś czasie wszystko wróciło w nasilonej formie. Mąż z firmy ma co chwilę jakieś wyjazdy na które albo jeździmy razem albo on nie jedzie bo ja jestem niezadowolona. Boję się puścić go samego bo nie mam do niego zaufania. On jest sfrustrowany, jest mu przykro ja też czuję się podle bo on przecież nie jest dzieckiem żeby za niego decydować czy ma jechać czy nie. Ale to niezadowolenie jest silniejsze ode mnie i nie potrafię mu tego nie okazać. Wygaduje mi stale że przeze mnie nie pojechał do atrakyjnego dla niego kraju (akurat wtedy byłam w 8 miesiącu ciąży ale dla niego to nie argument). Ja po prostu sztywnieję jak się dowiaduję o kolejnym wyjeździe. On najchętniej jeździ oczywiście beze mnie bo może sobie bez przeszkód flirtować z koleżankami z pracy (taki typ). Dzisiaj przelała się we mnie czara goryczy bo przyniósł wiadomość że chce jechać do sanatorium bo ma możliwość wyjazdu za darmo i chyba jest na mnie znowu zły bo okazałam niezadowolenie. Moi rodzice regularnie jeżdżą do sanatorium więc wiem co się tam wyprawia. I mam być szczęśliwa że mój 40-letni mąż chce jechać sam? Czy ja jestem tutaj nienormalna czy on? Ciągle kombinuje jak wyrwać się z domu, ostatnio powiedział mi że marzy o tygodniu w szpitalu, gdzie mógłby sobie odpocząć i oderwać od domu i ode mnie.Wiem że jest sfrustrowany i zestresowany. Ja jestem zazdrosna i rzeczywiście jest dla mnie dużym problemem każdy jego wyjazd. Cała nasza relacja jest chora
    • wies-baden Re: Jak nad sobą zapanować? 30.05.14, 16:20
      Udźwigniesz informację, że mąż cię nie kocha ? No widzisz, teraz nie może być już gorzej...
    • fantastyczna Re: Jak nad sobą zapanować? 30.05.14, 16:51
      No to jak chce jechać do tego sanatorium to niech jedzie, najlepiej sama go spakuj. Facet ucieka od Ciebie- rozumiem że męczy go twoje osaczanie, ale gdyby nie flirty z koleżankami to byś mu ufała i nie byłoby problemu. Mój już prawie były mąż też lubił sobie poflirtować, na końcu robił to na moich oczach. Dla mnie coś takiego nie ma sensu. Terapią też go nie zmienisz.
      • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 30.05.14, 17:01
        Niestety zdaję sobie sprawę że go osaczam i wiem że na dłuższą metę nikt by tego nie wytrzymał. Myślę że dokładnie z tego powodu szuka ucieczki i odpoczynku, po prostu chce się uwolnić. Jak spojrzę na to z boku gdyby on urządzał mi takie jazdy jak ja jemu to już dawno bym zwiała.Najgorsze jest to że ja to wszystko wiem ale nad uczuciami i emocjami nie panuję. A on się po prostu czuje zaszczuty.
        • pogodoodporna Re: Jak nad sobą zapanować? 30.05.14, 17:17
          anika9999 napisała:

          > Jak spojrzę na to z boku gdyby on urządzał mi takie
          > jazdy jak ja jemu to już dawno bym zwiała.Najgorsze jest to że ja to wszystko
          > wiem ale nad uczuciami i emocjami nie panuję.

          Odpowiedz sobie na pytanie czego sie boisz :

          - nie chce zyc samotnie
          - mam wlasna wizje zwiazku, w ktorym jedna osoba powinna byc scisle przywiazana do drugiej osoby
          - bedzie mi wstyd przed rodzina/znajomymi gdy mnie opusci i odejdzie do innej
          - z ta druga kobieta bedzie na pewno szczesliwszy niz ze mna, wiec to bedzie moja osobista zyciowa porazka

          Boisz sie tego wszystkiego, czy tylko czesci ?
    • pogodoodporna Re: Jak nad sobą zapanować? 30.05.14, 17:06
      Bylam kiedys w podobnej sytuacji jak Twoj maz. Zaczelo sie niewinnie od wyreczania mnie w zakupach ("po co masz wychodzic z domu"), potem maz odizolowal mnie od przyjaciol, nasluchiwal z kim i o czym rozmawiam przez telefon...duzo by pisac. W jego chorej wyobrazni zdradzalam go ze wszystkimi- kolegami z pracy, wlasnym kuzynem, na koncu chyba nawet z naszym kotem, bo o niego tez bywal zazdrosny ;-)
      Zrobisz jak uwazasz, ale musisz miec swiadomosc, ze kiedy puszcza mu nerwy, on urwie sie ze smyczy, bo takiego zycia na dluzsza mete nikt nie wytrzyma. Nkt nie zniesie ciaglej kontroli i podejrzliwosci.
      I jeszcze drobna uwaga na koniec- robiac to co robisz wysylasz sygnaly, ze nie jestes dosc dobra, wiec musisz kontrolowac, czy w poblizu nie pojawi sie kobieta lepsza i bardziej atrakcyjna od Ciebie. A to z kolei dziala jak samospelniajaca sie przepowiednia. Strzelasz wiec sobie samoboja. Pomysl o tym.
    • blond_suflerka Re: Jak nad sobą zapanować? 30.05.14, 17:13
      No ale zaraz-jakie są fakty? Mąż zdradzał czy zdradza? Czy tylko flirtuje?
      I jak wyglądają te flirty? Krótko mówiąc-od czego zaczęły się Twoje jazdy? Zawsze tak było czy dał Ci jakiś powod ku temu?
      Bo być może masz od zawsze problem z chorobliwą zazdrością(i wtedy faktycznie to Ty musisz wykonać pracę nad sobą) a może mąż robi coś przeciwko Wam, Ty to czujesz ale on wmawia Ci, że wymyślasz.
      Poza tym-co się okazało na terapii. Czy Ty doszłaś do sedna problemu-czy to własnie jest Twój problem czy jednak realne działanie meża?
      • pogodoodporna Re: Jak nad sobą zapanować? 30.05.14, 17:26
        blond_suflerka napisała:

        > No ale zaraz-jakie są fakty? Mąż zdradzał czy zdradza? Czy tylko flirtuje?
        > I jak wyglądają te flirty? Krótko mówiąc-od czego zaczęły się Twoje jazdy? Zaws
        > ze tak było czy dał Ci jakiś powod ku temu?

        Wlasnie, dobre pytania :-) Najpierw trzeba by ustalic, czy fakt zdrady rzeczywiscie mial miejsce :-)
        • verdana Re: Jak nad sobą zapanować? 30.05.14, 17:36
          Uważam, ze jeśli absolutnie nie ufa sie mężowi - to nie należy z nim być. Jeżeli uważasz, ze mąż spuszczony na chwilę z oka na pewno zdradzi Cię z inną, ze jedyne co go powstrzymuje, to bezustanna kontrola - to przecież oznacza, że największym marzeniem męża jest uciec od Ciebie, mąż jest z Tobą tylko z przymusu, nie dlatego, ze chce. Jedli to prawda, ze na dowolnym wyjeździe znajdzie sie kobieta atrakcyjniejsza dla męża od Ciebie - to jaki jest sens kontynuować związek z facetem, który woli dowolną inna kobietę od żony?
          A jeśli tak nie jest, to jaki ma sens nieustanna zazdrość i przekonanie, ze maż jest z Tobą tylko dlatego, zę nie dajesz mu okazji do zdrady? To przecież jest skrajnie upokarzające - mąż marzący o tym, aby znaleźć inną i żona , która jest dobra tylko dlatego, zę nie spuszcza faceta z oczu.
          Tak czy inaczej ja sie facetowi nie dziwię, ze chce być sam, z dala od Twojej zazdrości. Jeśli jest uzasadniona, czas zakończyć związek. Jeśli nie - mąż i tak ten związek zakończy, bo długo tego nie wytrzyma.
          • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 30.05.14, 19:15
            Zgadzam się ze wszystkimi Waszymi odpowiedziami. Jestem na siebie wściekła że znowu się wkręciłam w tą wredną zazdrość. Myślałam że mam to już za sobą ale niestety ta ciemna strona mojej natury znowu dała o sobie znać. I doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Co prawda ta zazdrość ujawnia się rzadko, właśnie w takich sytuacjach. Sama nie wiem co powoduje aż taką moją reakcję, myślałam że mam to już przepracowane na terapiii ale najwyraźniej nie. Podejrzewam że po części wszystkie te obawy które wymieniła pogooodporna.
            • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 30.05.14, 19:49
              Byłoby mi łatwiej gdybym wiedziała na 100% żę to tylko mój problem. Niestey mój mąż też aniołem nie jest. Na początku małżeństwa wierzyłam mu, nie sprawdzałam itp. Złamał nogę, wiem że siedział na czatach, serwisach randkowych. Potem przez przypadek (naprawdę!) przeczytałam fragment rozmowy ze znajomą z internetu żę robił skoki w bok. To był pierwszy sygnał ostrzegawczy, twierdził że to oczywiście tylko takie gadanie przez internet. Było blisko rozwodu, potem po 2 latach odnowił kontakt ze swoją pierwszą miłością i zostawił nieskasowane sms od niej typu kochanie kiedy się spotkamy itp. Wściekłam się był kolejny kryzys. Raczej nie było to skonsumowane bo po pierwsze ona mieszka dosyć daleko a po drugie jak się dowiedziałm potem sms-y były wysłane 2 dni po odnowieniu kontaktu. Tym niemniej zaufanie do niego straciłam bezpowrotnie. Wszyscy wierzą mu że jest niewinny, ja też chcę w to wierzyć ale wiem że ten kontakt w tajemnicy utrzymuje nadal. Pozwala sobie na różne teksty o podtekście seksualnym wobec koleżąnek z pracy (tyle żę tam wszyscy tak robią) a mnie to denerwuje. Nawet na wakacjach są jakieś sytuacje dwuznaczne, co prawda ja już jestem na tym tle masakrycznie przewrażliwiona. Mąż twierdzi że to robiłam to przemoc psychiczna, popadł w depresję i brał psychotropy. któregoś dnia znalazłam go ze sznurem. Twierdzi żę obojętnie co zrobi to i tak mu nie uwierzę i że jak mi tak zależy to on sobie tę kochankę znajdzie chociaż nie ma takiej potrzeby. Wtedy poszłam też na terapię, temat zazdrości umarł na kilka lat i znowu sie aktywował. Może powinniśmy byli już dawno się rozwieść ale szkoda dzieci...Acha, ważne wydaje mi się też żę mąż jest osobą głęboko i prawdziwie wierzącą, postępującą według przykazań zwłaszcza ostatnio
    • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 30.05.14, 19:57
      Wsród znajomych rodziny mąż jest postrzegany jak taka krowa która dużo ryczy a mało mleka daje. Taki gwędziarz teoretyk. Jego ojciec jest zresztą dokładnie taki sam
      • fantastyczna Re: Jak nad sobą zapanować? 30.05.14, 21:45
        Anika za bardzo wkręcasz sobie tę zazdrość. Czaty internetowe ,dwuznaczne sytuacje 'na żywo'- wszystko to miałam i trudno nie być wtedy zazdrosnym, lub wściekłym. To przykre dla każdej kobiety kiedy jej mąż/chłopak wpatruje się w jakąś kobietę zbyt długo, kiedy ogląda się za kimś- dla mnie to było również upokarzające. Decyzja o rozstaniu jest ciężka zwłaszcza kiedy są dzieci, więc rozumiem twoje wahania, ale nie daj sobie wmówić że jesteś nienormalna, chorobliwie zazdrosna i powinnaś iść na terapię. Twój mąż w ogóle brzmi jak dobry manipulant z tego co napisałaś.
    • kj-78 Re: Jak nad sobą zapanować? 30.05.14, 21:37
      Zupelnie nie rozumiem takiego podejscia. Moim zdaniem takie zachowanie to brak szacunku do samej siebie. Nie chce ze mna byc? Do widzenia, na pewno nie bede kogos blagac, kontrolowac, robic scen, jesli ten ktos nie chce ze mna byc, dla mnie to jakis absurd.

      Moj maz pracuje w innym miescie, jest w domu w weekendy. Nigdy nie przyszloby mi do glowy podejrzewac go o cos, zreszta mysle, ze on sam wie, ze jest ze mna z wlasnej nieprzymuszonej woli i jesli bedzie mu ze mna zle, to trzeba cos z tym zrobic (rozmowa/terapia/rozstanie). Od 7 lat mam meza w domu w weekendy i jeszcze nigdy nie przeszlo mi przez mysl, zeby go w jakis sposob skontrolowac. Dla mnie Twoje podejscie to jakas abstrakcja. Przeciez kazde z Was jest niezaleznym czlowiekiem z wolna wola. Po co chcesz robic z domu wiezienie? No kuriozalna sytuacja moim zdaniem...
      • aqua48 Re: Jak nad sobą zapanować? 30.05.14, 22:13
        kj-78 napisała:

        >Po co chcesz robic z domu wiezienie? No kuriozalna s
        > ytuacja moim zdaniem...

        I dla dzieci, które to obserwują zupełna tragedia. Uwolnij męża. I daj sobie odpocząć psychicznie od akcji typu - beze mnie nigdzie nie może pojechać. Zazdrość Cię w końcu zniszczy, a żeby go skutecznie kontrolować musiałabyś się do niego kajdankami przykuć, taka jest prawda.

        • triss_merigold6 Re: Jak nad sobą zapanować? 30.05.14, 23:10
          Ale przecież ten facet zrobił mnóstwo, żeby autorka wątku mu nie ufała. Nie ufa całkiem zasadnie, bo gość szuka okazji.
          • 71tosia Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 00:20
            przy takich jazdach jakie robi zona, chyba lepiej zdradzic niz ciagle o tych urojonych zdradach sluchac ;-)
          • aqua48 Triss 31.05.14, 09:56
            triss_merigold6 napisała:

            > Ale przecież ten facet zrobił mnóstwo, żeby autorka wątku mu nie ufała. Nie ufa
            > całkiem zasadnie, bo gość szuka okazji.

            Triss, ona wyszła za mąż za erotomana-gadułę, mężczyznę, który lubi flirt, towarzystwo kobiet i potrzebuje od nich nieustannego potwierdzania swojej wartości. Od żony natomiast dostaje kontrolę, smycz i dołowanie.
            Jak taki związek dwojga kompletnie niepewnych siebie osób potrzebujących i oczekujących od drugiej połówki docenienia i uwielbienia ma się udać?
            • anika9999 Re: Triss 31.05.14, 17:53
              Mam wrażenie Aqua że dokładnie trafiłaś w sedno problemu.
              • aqua48 Aniko 31.05.14, 18:05
                anika9999 napisała:

                > Mam wrażenie Aqua że dokładnie trafiłaś w sedno problemu.

                Jeśli zdajesz sobie z tego sprawę, to zastanów się czy jesteś w stanie dać mężowi zamiast kontroli to co dają mu te wszystkie koleżanki, on wtedy zapewne nie będzie musiał szukać potwierdzenia wartości u nich (a może w dużo, dużo mniejszym stopniu, takim który będziesz w stanie znieść i machnąć na to ręką) i będzie mógł zwrócić się w Twoja stronę jeśli jeszcze nie skojarzyłaś mu się nieodwracalnie z nadzorcą więziennym. Pamiętaj, że fakt iż dotąd nie rozstaliście się świadczy o nim dobrze - znaczy, że on wcale nie pragnie cię zostawić, porzucić i odejść z inną.
                Jeśli nie jesteś w stanie tego uczynić, to macie oboje poważny problem.
                • glamourous Re: Aniko 31.05.14, 18:53
                  > to zastanów się czy jesteś w stanie dać mężo
                  > wi zamiast kontroli to co dają mu te wszystkie koleżanki, on wtedy zapewne nie
                  > będzie musiał szukać potwierdzenia wartości u nich

                  Aqua, to nie takie proste. Nie znasz psychiki takich donzuanow. To nie dziala tak, ze jezeli zona troche zluzuje, skroci smycz i da mezowi troche pozytywnego zainteresowania (pewnie Twoim zdaniem wlasnie tego on szuka u tych kolezanek ?;) to nagle jego natura lowcy gdzies odejdzie i nigdy juz nie wroci. Tacy faceci u innych kobiet szukaja wlasnie dreszczyku emocji, tej przyjemnej adrenalinki "podobam sie obcej lasce", ktorego wieloletnia zona juz z definicji dac nie moze. Tu pewnie nawet nie tyle chodzi o sama seksualna konsumpcje, ile o potrzebe potwierdzenia swojej atrakcyjnosci w oczach innych kobiet, o gre wyobrazni, o iluzje zdobywania nowych terenow, ktora sie karmi instynkt takiego lowcy. Jak Twoim zdaniem wpisuje sie w to wieloletnia i juz dawno zdobyta partnerka? Naprawde wierzysz, ze wystarczy, ze zona da mezowi troche przestrzeni i on sie zmieni w monogamicznego, warujacego przy niej domatora?
                  • aqua48 Re: Aniko 01.06.14, 10:37
                    glamourous napisała:

                    > Naprawde wierzysz, ze wystarczy, ze zona da mezowi troche przestrzeni i on sie zmieni
                    > w monogamicznego, warujacego przy niej domatora?

                    Przecież piszę o tym własnie, że ona NIE WYSZŁA za mąż za "monogamicznego warującego przy niej domatora" zatem nie ma realnej możliwości zmiany go w takiego. A zwłaszcza siłą i naciągniętą do granic możliwości smyczą.
                    Natomiast może dać mu trochę przestrzeni oraz zapewnić w domu to czego on potrzebuje, żeby przestać mieć problem z zazdrością i trochę chociaż upewnić się, że mimo flirtowania z innymi kobietami mąż jest jej wierny i nie ma zamiaru jej porzucić.
                    • glamourous Re: Aniko 01.06.14, 12:33
                      Co do dania panu przestrzeni, to sie zgadzam, bo to zaciskanie mu smyczy na szyi wywoluje wrecz odwrotny skutek od zamierzonego.
                      Ale jesli chodzi o "zapewnienie mu w domu tego czego potrzebuje" - tu niestety mam spore watpliwosci, w mysl tego co napisalam powyzej. Kobiety naiwnie mysla, ze facet flirtuje czy szuka okazji do skoku w bok, bo one sa nie dosc dobre, nie dosc mile, za malo sie staraja w lozku itp. Czasem rzeczywiscie tak jest, ale to raczej rzadkosc. Zazwyczaj takim donzuanom chodzi o mozliwosc polowania, czyli o nowosc, odmiane oraz sam fakt zdobywania INNEJ kobiety. W ich pojeciu nie da sie zdobywac kobiety, ktora juz jest od lat zaklepana i zaobraczkowana - nie ma tej adrenaliny, ani tej niepewnosci czy sie uda. Nie ma efektu nowosci i odmiany, po prostu. Zona nie da mezowi potwierdzenia jego wartosci czy jeszcze dziala na inne kobiety.
                      • aqua48 Re: Aniko 01.06.14, 12:45
                        glamourous napisała:

                        > Co do dania panu przestrzeni, to sie zgadzam, bo to zaciskanie mu smyczy na szy
                        > i wywoluje wrecz odwrotny skutek od zamierzonego.
                        > Ale jesli chodzi o "zapewnienie mu w domu tego czego potrzebuje" - tu niestety
                        > mam spore watpliwosci, w mysl tego co napisalam powyzej.
                        > Zazwyczaj takim donzuanom chodzi o mozliwosc polowania,

                        Donżuanom być może, ale nie zwykłemu mężczyźnie/kobiecie, zwłaszcza takiemu/takiej, który szuka potwierdzenia własnej wartości poza domem, bo własna żona, czy mąż tylko dołuje i udowadnia jakim jest złym, nieodpowiedzialnym małżonkiem i człowiekiem i w niczym się nie sprawdza.
                        A poza tym ja uważam, że flirt jest możliwy, fajny i dający dużo satysfakcji obu stronom i w małżeństwie, nawet w takim, które ma długi staż, czemu nie? to lepsze niż nuda, rutyna i codzienna szarość od której ma się ochotę uciec. Warto przekierować przynajmniej w części chęć kontroli drugiej osoby na lepsze cele.

                        • 71tosia Re: Aniko 01.06.14, 13:53
                          Maz aniki to don Juan? Raczej niezgula, umiearajaca ze strachu przed zona ;-)
                          • anika9999 Re: Aniko 01.06.14, 14:43
                            Tak sobie myślę jakiego gatunku facetem jest mój mąż. Don Juanem to on na pewno nie jest, w wielu przypadkach te jego teksty i działania są po prostu żałosne. Sądząc po reakcjach nie tylko ja tak je odbieram. On tak jakby chciał faktycznie się lepiej poczuć i dowartościować. Podam może przykład: lecimy samolotem, ustalamy przed kto gdzie siedzi, dzielimy się dziećmi. On poszedł pierwszy i oczywiście "pomylił" się siadając koło biuściastej blondyny. Potem jeszcze oczywiście był na mnie obrażony kiedy zwróciłam mu uwagę. Ciekawe czy by się "pomylił" gdyby na tym miejscu siedział starszy pan. Nie pamiętam dokładnie jakie testy rzucał do koleżanek z pracy bo wyrzucam to z pamięci.
                            • aqua48 Aniko masz poważny problem ze sobą 01.06.14, 15:03
                              anika9999 napisała:

                              > Tak sobie myślę jakiego gatunku facetem jest mój mąż.
                              > lecimy samolotem, ustalamy przed kto gdzie siedzi, dzielimy się dziećmi. On poszedł pierwszy i oczywiście "pomylił" się siadając koło biuściastej blondyny. Potem jeszcze oczywiś
                              > cie był na mnie obrażony kiedy zwróciłam mu uwagę.

                              Czy Ty naprawdę sądzisz, że chciał cię w tym samolocie i z dzieckiem pod ręką i opieką oraz Tobą na pokładzie zdradzić z zupełnie nieznajomą kobietą? Czy Twojemu mężowi nie wolno przypadkowo, lub nie, usiąść koło żadnej kobiety?
                              A gdyby to było w kinie i mąż miałby z jednej strony Ciebie, a z drugiej "biuściastą blondynę"?
                              Jaka byłaby Twoja reakcja i jakbyś się czuła? Byłabyś w stanie skupić się na filmie i nie robić mężowi kąśliwych uwag?


                              • glamourous Re: Aniko masz poważny problem ze sobą 01.06.14, 15:22
                                > Czy Ty naprawdę sądzisz, że chciał cię w tym samolocie i z dzieckiem pod ręką i
                                > opieką oraz Tobą na pokładzie zdradzić z zupełnie nieznajomą kobietą? Czy Twoj
                                > emu mężowi nie wolno przypadkowo, lub nie, usiąść koło żadnej kobiety?

                                Aqua, nie czarujmy sie, dobrze wiesz, ze on usiadl w tym samolocie obok tej kobiety tylko po to zeby usiasc ;) Slusznie Anika zauwazyla, ze biedny mis jakos sie nie pomylil siadajac obok staruszki tylko obok seksownej blondynki ;) Sorry, ale w tym punkcie ja Anike rozumiem, bo jezeli maz permanentnie i ostentacyjnie, na oczach zony AKTYWNIE (bo juz nawet nie pasywnie) slini sie do innych lasek, to jest to faktycznie zachowanie dosc obrzydliwe i ja tu nie widze najmniejszej proby wspolpracy z jego strony. Jego zona ma problem z zazdroscia, a on tak jakby specjalnie jeszcze dolewa oliwy do ognia. To chore. Tez bym sobie nie zyczyla miec faceta, ktory notorycznie i bardzo malo dyskretnie, bez zenady slini sie na moich oczach do innych kobiet. To moze byc faktycznie dosc wkurzajace, takie ustawiczne czyhanie na okazje kiedy tylko zona odwroci sie plecami zeby sobie lubieznie obwachac inna kobiete. Tu nie tylko Anika ma problem, oni sie wzajemnie nakrecaja negatywnie. I Anika powinna przestac sie w 100% obwiniac za zaistniala sytuacje, tylko raz na zawsze uswiadomic mezowi, ze to nie jest tak, ze ona jest wredna zona biednego misia - tylko ze to jego akcje powoduja jej reakcje i spirala sie nakreca. Oraz ze powinni oboje biegiem udac sie na terapie. Bo poki co to on robi z niej wariatke (w dodatku wredna), a sam zgrywa biednego, pokrzywdzonego zuczka. Ewidentna manipulacja.
                                • aqua48 Re: Aniko masz poważny problem ze sobą 01.06.14, 15:43
                                  glamourous napisała:

                                  > > Czy Ty naprawdę sądzisz, że chciał cię w tym samolocie i z dzieckiem pod
                                  > ręką i opieką oraz Tobą na pokładzie zdradzić z zupełnie nieznajomą kobietą? Czy
                                  > Twojemu mężowi nie wolno przypadkowo, lub nie, usiąść koło żadnej kobiety?
                                  >
                                  > Aqua, nie czarujmy sie, dobrze wiesz, ze on usiadl w tym samolocie obok tej kob
                                  > iety tylko po to zeby usiasc

                                  Ja wiem, że w samolotach zawsze zdarza się, że ktoś pomyli miejsca i siądzie na niewłaściwym. Raz koło starszego pana a innym razem koło kobiety w wieku produkcyjnym. I nie świadczy to o chęci spędzenia upojnych chwil ze współtowarzyszem/ką lotu. Niekiedy (o zgrozo!) zdarza się nawet, że ktoś rozmyślnie siądzie na chwilę na pierwszym wolnym miejscu aby inni pasażerowie mogli przejść lub wrócić w ciasnym korytarzyku między rzędami.

                                  >maz permanentnie i ostentacyjnie, na oczach zony AKTYWNIE (bo juz nawet nie pasywnie) slini sie do innych lasek,
                                  > takie ustawiczne czyhanie na okazje kiedy tylko zona odwroci sie plecami zeby s
                                  > obie lubieznie obwachac inna kobiete.

                                  Ty chyba masz podobny problem jak Anika...


                                  • anika9999 Re: Aniko masz poważny problem ze sobą 01.06.14, 15:56
                                    Ja wiem że ta zamiana miejsca była specjalna, wiem też jakiego typu człowiekiem jest mój mąż. On swoje za uszami też ma nie ma co ukrywać. Ale mi chodzi o to że jego na siłę zmienić nie mogę, na terapię już nie pójdzie na pewno. Jedyne co mogę zrobić to zlbo zaakceptować go z tymi jego upierdliwymi przywarami albo się rozwieść. Przemyślałam to gruntownie i zdecydowanie zyski przeważają straty. Ergo muszę zaakceptować go całego a nie potrafię i na tym polega problem. W tym nieszczęsnym 2009 roku mąż przeszedł naprawdę ciężką depresję, to nie była żadna ściema. To się ciągnęło przez cały rok. Wcześniej dzwonił na błękitną linię po pomoc bo nie potrafił sobie poradzić. Wtedy przeszliśmy terapię i postanowiliśmy dać sobie ostatnią szansę. oboje nad sobą pracowaliśmy mocno, unikaliśmy robienia rzeczy które nas denerwowały w sobie. Mąż zawsze był wierzący ale wtedy bardzo mocno zaangażował się w wiarę i zaczęło się poprawiać. Nie chcę tego psuć bo raz w roku coś mu się jeszcze zdarzy...Wilka w owcę nie przemienisz...
                                    • aqua48 Re: Aniko masz poważny problem ze sobą 01.06.14, 16:39
                                      anika9999 napisała:

                                      > Ja wiem że ta zamiana miejsca była specjalna

                                      I jesteś w stanie normalnie funkcjonować z przekonaniem, że każde działanie męża jest próbą upokarzania Ciebie?
                                      Jeśli to co piszesz to prawda, to znaczy, że OBOJE gracie ze sobą w jakąś dziwaczną ciuciubabkę małżeńską, typu: "co mi zrobisz jak mnie złapiesz". Jeśli Wam obojgu to odpowiada to pół biedy, natomiast jeśli nie, to może czas poważnie zastanowić się nad przyszłością takiego związku.
                                  • glamourous Re: Aniko masz poważny problem ze sobą 01.06.14, 16:30
                                    aqua48 napisała:

                                    > Ty chyba masz podobny problem jak Anika...
                                    >

                                    ;)
                                    Dzieki za zaoczna diagnoze ;) Jednak mylisz sie. W moim konczacym sie malzenstwie zawsze dawalismy sobie duzo swobody, maz z racji swojego hobby zawsze bardzo duzo jezdzil na roznego rodzaju zagraniczne i krajowe staze i sportowe zgrupowania - na cale weekendy, ba, nawet jednotygodniowe wyjazdy sie zdarzaly. Oczywiscie jezdzil sam. I nigdy nie robilam z tego powodu problemu, nie szpiegowalam, nie zabranialam, nie narzucalam mojego uczestnictwa na sile ani nie wypytywalam z kim tam jezdzi i jak wieczorami spedza czas. Jezeli ktos byl momentami zazdrosny, to raczej on, a nie ja.

                                    Ale jednoczesnie potrafie ocenic trzezwo roznice pomiedzy facetem, ktorego owszem, pociagaja inne kobiety (co jest - podkreslam - normalne i zdrowe) ale ktory potrafi swoja potrzebe flirtu zaspokoic dyskretnie i bez upokarzania zony - a nietaktownym burakiem manipulantem, ktory flirtuje niemal na jej oczach a potem robi z niej wariatke, a z siebie ucisnionego misia. Anika sama pisze, ze zachowanie meza pozostawia wiele do zyczenia, sam sie przyznawal do jakichs skokow w bok w przeszlosci itp. Tak to juz jest, ze na zaufanie trzeba sobie zapracowac i trzeba miec w miare czyste konto, natomiast jezeli ktos majac zone szczegolnie wyczulona na te sprawy notorycznie pozwala sobie na jakies dwuznaczne zachowania, no to coz sie dziwic.

                                    Wszyscy mamy potrzebe kontaktu z plcia przeciwna poza malzenstwem, lubimy sprawdzac sie w oczach innych. Flirt, gra hormonow i iskrzenie sa same w sobie mega przyjemne. Ale normalni ludzie takie rzeczy jednak robia dyskretnie, z klasa, i tak aby nie ranic drugiej polowki - a nie ostentacyjnie buraczac, tak jak to robi maz Aniki.

                                    Ty zas nic nie rozumiesz, jezeli myslisz, ze ja tu sugeruje, ze maz Aniki nosil sie w tym samolocie przeleciec ta babke za plecami zony. Pisalam juz wielokrotnie powyzej, ze donzuaneria to niekoniecznie zaraz konsumpcja - to takze kompulsywne dazenie do kontaktu i sprawdzanie jakie ma sie szanse. To troche tak, sorry za porownanie, jak u psow : jeden na widok obcej suczki postawi uszy w szpic, ale przejdzie z godnoscia obok - drugi natomiast na leb na szyje poleci obwachiwac i skakac wokol niej z wywieszonym jezykiem.
                                    • aqua48 Re: Aniko masz poważny problem ze sobą 01.06.14, 16:47
                                      glamourous napisała:

                                      > Ty zas nic nie rozumiesz

                                      Tak, masz rację ja tego problemu kompletnie nie rozumiem. Bo nawet uznając, że Anika bezwzględnie ma rację dla mnie tkwienie w podobnym "związku" jest kompletnie bezsensowne i hmm, takie, masochistyczne?
                                      Albo uznaję, że mąż ma feler, ale ja jestem w stanie być ponad to i ważniejsze są dla mnie jego zalety, albo uznaję, że wada jest jednak podstawowa, nie jestem w stanie sobie z nią (mimo terapii) poradzić i burzy to na czym mi w związku zależy wtedy decyduję o rozstaniu.
                                    • 71tosia Re: Aniko masz poważny problem ze sobą 01.06.14, 16:50
                                      no to juz jest super pokretne, jakby przelecial jakas babke byle dyskretnie to ok, ale jak sobie pogada w samolocie na oczach zony z biusciasta blondynak to nie jest ok!
                                      • glamourous Re: Aniko masz poważny problem ze sobą 01.06.14, 17:49
                                        71tosia napisała:

                                        > no to juz jest super pokretne, jakby przelecial jakas babke byle dyskretnie to
                                        > ok, ale jak sobie pogada w samolocie na oczach zony z biusciasta blondynak to n
                                        > ie jest ok!

                                        Nigdzie nie mowie o zadnym przeleceniu. Wrecz przeciwnie, od poczatku pisze tutaj o flircie bezkonsumpcyjnym, czyli takim zdrowym i bez przekraczania pewnych granic - ale niekoniecznie na oczach naszej drugiej polowki. Pisze o zachowywaniu sie z klasa, z szacunkiem i dyskrecja - to jest IMO normalnosc. Maz Aniki nie zachowuje sie jednak normalnie. On jakby celowo macha przed nosem byka czerwona plachta. Ja mysle, ze oni sie dobrali nieprzypadkowo. Ona sobie wziela meza - psa na baby i flirciarza (chociaz wcale nie mowie, ze on ja faktycznie zdradza) zeby powielac rodzinne schematy. On zas specjalnie sie ze swoim kobieciarstwem nie kryje, wrecz jakby celowo doklada zonie do pieca - moze podswiadomie mu to pochlebia ze ona tak mu strozuje? Moze przez to czuje sie wartosciowszy jako mezczyzna, bardziej pozadany, kochany i cenny ? Moze wlasnie tym niezdrowym klimatem paradoksalnie karmi sie ich relacja? Rodzaj wspoluzaleznienia?

                                        Ja nie wybielam Aniki i nie oczerniam jej meza, ani nie mam tez problemu z zazdroscia w moich wlasnych relacjach z facetami. Ja tylko uparcie twierdze, ze tutaj oni OBOJE maja problem. I oboje powinni wspolpracowac, cos z tym razem zrobic, a nie nawzajem sie oskarzac, zapetlac i brnac dalej przez zycie na zasadzie 'wiodl slepy kulawego'. Bo jezeli im odpowiada ten ich 'statek pijany', ta toksyczna kolomyja i to powielanie schematow z dziecinstwa, to OK. Ale niedopuszczalne jest to, ze patrza na te przepychanki rodzicow patrza dzieci - kolejnemu pokoleniu swdrukowuja sie chore wzorce.
                        • glamourous Re: Aniko 01.06.14, 14:55
                          > Donżuanom być może, ale nie zwykłemu mężczyźnie/kobiecie, zwłaszcza takiemu/tak
                          > iej, który szuka potwierdzenia własnej wartości poza domem

                          Nie stawiam tu diagnozy, ze maz Aniki ma podrecznikowy syndrom donzuana, Casanovy czy czego tam jeszcze ;)
                          Ale znam mechanizmy takiego flirtowania, niektorzy ludzie tak juz maja ze potrzebuja dowartosciowac sie poza malzenstwem i zona/maz nie dadza jemu/jej tej dawki adrenaliny i tego dreszczyku. Bo tu z definicji chodzi o realizowanie tej potrzeby na zewnatrz, nie w zwiazku.
                          Niektorzy z nich niestety korzystaja z okazji do zdrady i nie przepuszcza zadnej chetnej lasce za plecami zony, inni poprzestaja tylko na samym dowartosciowaniu sie poprzez flirt i wystarcza im samo poczucie, ze gdyby tylko chcieli to by mogli. Miejmy nadzieje, ze maz Aniki szczesliwie zalicza sie do tej drugiej kategorii.

                          > bo własna żona, czy
                          > mąż tylko dołuje i udowadnia jakim jest złym, nieodpowiedzialnym małżonkiem i
                          > człowiekiem i w niczym się nie sprawdza.

                          Jakos nie wierze, ze jak tylko zona przestanie dolowac i zacznie dawac pozytywne sygnaly, to panu sie odmieni i przestanie potrzebowac flirtow. Przypuszczam, ze wtedy poprawi sie atmosfera miedzy malzonkami, ale potrzeba dowartosciowania sie na zewnatrz jednak pozostanie. Tak samo nie wierze w cudowna przemiane chorobliwie zazdrosnej (bo z wdrukowanymi zaszlosciami z dziecinstwa) zony w tolerancyjna, wyluzowana i pelna zrozumienia dla potrzeby flirtu kobiete. Tu bez porzadnej terapi obojga malzonkow sie nie obedzie. Na razie jednak oboje zapetlili sie we wzajemnym nakrecaniu sobie tej kiepskiej malzenskiej koniunktury i zadne z nich nie jest w stanie powstrzymac sie od zachowan ktore doluja druga strone...

                          > A poza tym ja uważam, że flirt jest możliwy, fajny i dający dużo satysfakcji ob
                          > u stronom i w małżeństwie, nawet w takim, które ma długi staż, czemu nie? to le
                          > psze niż nuda, rutyna i codzienna szarość od której ma się ochotę uciec. Warto
                          > przekierować przynajmniej w części chęć kontroli drugiej osoby na lepsze cele.

                          Zgadzam sie w calej rozciaglosci, bo sama lubie bezkonsumpcyjnie flirtowac i gdyby ktos chcial mnie z tego powodu przykuc do kaloryfera, chyba bym oszalala. Pewnie, ze warto przekierowac energie na inne, bardziej konstruktywne cele, tyle ze tutaj to nie takie proste : Anika jest wyraznie pod tym wzgledem zaburzona, z dziecinstwa wyniosla bardzo zle wzorce i sama - czyli bez pomocy terapeuty i wspolpracy meza - sobie z tym niestety nie poradzi.
    • 71tosia Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 00:16
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,141605105,141689811,Re_jak_poradzic_sobie_z_zazdroscia_.html
      Aniko czy cos sie zmienilo? Zapamietalam twoje poprzednie wpisy, bo dla mnie twoje zachowanie jest wrecz ksiazkowym przykladem jak chorobliwa zazdrosc moze zniszczyc relacje miedzy ludzmi. Brak zaufania, kontrolowanie, notoryczne podejrzenia w wiekszosci z powodow urojonych- nikt tego nie wytrzyma, twoj maz ma tez wyraznie dosyc.
      Twoja zazdrosc niszczy i meza ale przede wszystkim ciebie. Nie wiem jak moglabys sobie pomoc, mysle ze terapia takze farmakologiczna moze cos zmienic. I praca nad samoocena, bo zazdrosc ma czesto zrodlo w niskiej samoocenie .
      • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 08:39
        Najgorsze jest to że ja sobie z tego wszystkiego zdaję sprawę, wykonałam ogromną pracę nad sobą i wychodzi na to że na darmo. Czas na drugą terapię, ale już naprawdę nie wiem do kogo się udać. Kiedyś sama nie rozumiałam takiego zachowania a sama wpadłam w ten wredny krąg. Nad samooceną pracuję cały czas ale jak widać nieskutecznie. W teorii ja wszystko wiem, wiem że zmianę muszę zacząć od siebie bo zachowania męża nie zmienię. Ale wiedza jedno a emocje drugie. Jest co prawda lepiej bo takie sytuacje zdarzają się max raz w roku ale niestety się zdarzają. A nie powinny. W lipcu lecimy na wakacje życia a ja już się denerwuję
        • pade Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 08:56
          Skąd te emocje? Odtwarzasz coś?
          Jaki był Twój ojciec? Jakie były relacje między Twoimi rodzicami?
          • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 09:26
            Niestety moja rodzina była i jest toksyczna. Ojciec cały czas ubliża matce, na porządku dziennym były awantury i krzyki. Nie było bicia ale była i jest masakryczna przemoc emocjonalna. ż drugiej strony matka lubiąca narzucać wszystkim dookoła swoje zdanie i zaborcza. Między nimi ja jedynaczka, raczej nie było szans żebym wyrosła na normalną dorosłą osobę. W nikim nie miałam wsparcia w dzieciństwie, byłam przaraźliwie samotna i odrzucona przez grupę. Wbrew pozorom moje życe zmieniło się na lepsze po ślubie
            • pade Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 09:34
              A które z tych zachowań Ty powtarzasz?
            • aqua48 Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 09:51
              anika9999 napisała:

              > Niestety moja rodzina była i jest toksyczna.

              Wydaje mi się, że dopóki nie wzmocnisz swego poczucia wartości i nie pozbędziesz się lęku przed odrzuceniem nie opanujesz swojej zazdrości ani konieczności nieustannej kontroli męża. I może warto aby takim tokiem szła Twoja terapia? Bo na pewno musisz ją kontynuować.
              • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 10:05
                Pamiętam takie wydarzenie z dzieciństwa: miałam chyba jakieś lata staliśmy w środku parku pełnego ludzi i rodzice zaczęli się kłócić a raczej wrzeszczeć na siebie. Ludzie przystawali i się gapili a ja miałam ochotę uciec stamtąd i nigdy nie wrócić. Kłócili się o koleżankę w pracy ojca. Teraz wiem że ojciec zdradzał matkę wielokrotnie. To było takie typowe małżeństwo z wpadki i jestem pewna że nie powinni byli się wtedy pobierać. Przeraża mnie myśl że jeszcze raz mam przechodzić przez terapię, czy to oznacza że poprzednia była nieudana?
                • aqua48 Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 10:48
                  anika9999 napisała:

                  > Przeraża mnie myśl że jeszcze raz mam pr
                  > zechodzić przez terapię, czy to oznacza że poprzednia była nieudana?

                  A masz dalej problem, czy nie? Czujesz się mocna psychicznie i przestałaś mieć poczucie, że jesteś odpowiedzialna za zachowanie Twoich bliskich?
                  Dlaczego przeraża Cię myśl o terapii?
                • 71tosia Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 10:55
                  moze poszukaj psychologa/psychiatry specjalizujacego sie w tego typu problemach? Potrzebny jest ktos kto dobrze zna mechanizm takiej obsesji. Byc moze, gdy czujesz ze zbliza sie taki atak nieopanowanej zazdrosci to trzeba pobarc leki działanie uspokajające i zmniejszające napięcie psychiczne. Obawiam sie ze skoro twoje emocje sie nie zmienily to dotychczasowa terapia nie byla skuteczna. Naprawde trzymam kciuki!
                • elizabeth7 Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 11:57
                  A czy pomyslalas jak czuja sie twoje dzieci w waszej rodzinie z takimi samymi awanturami? Moze powinniscie sie rozstac ?
                  Nie masz zaufania - wymoiksuj sie.
                  To nie tylko twoja wina, ze jestes zazdrosna, nie lodz sie. Facet ktorego malzenstwo przezylo jeden, drugi i trzeci kryzys przez jego "wpadki z koleżankami" aniolem nie jest.
                  Gdybym przeczytala na necie, ze moj maz opisuje swoje skoki w boki, a potem takie SMS-y to nie bylby juz moim mezem. To co przeczytalabym wykorzystalabym w sadzie.
                  • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 12:23
                    Paradoksalnie i ja i nasi znajomi wierzą że mnie nie zdradził. Mam wrażenie że te jego wyskoki ograniczyły się do neta i po kryzysie przestał to robić. Zresztą nie wiem kiedy miałby tak realnie mnie zdradzać. Idzie do pracy, wraca i nigdzie z domu się nie rusza. Komórka leży odłogiem, mąż o siebie nie dba jakoś specjalnie. Awantur w domu nie ma, od czasu do czasu się kłócimy tak że dzieci nie żyją w patologii. Są zadbane i szczęśliwe. I co mam im to burzyć bo znalazałam parę niejasnych sms-ów 10 lat temu? Przecież gdyby mnie z tą koleżanką zdradzał to już dawno by to wyszło. A ja nie chcę przez całe życie się bać i czuć się uzależnioną od tego czy on z kimś rozmawia czy nie.
                    • pade Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 12:31
                      Bardzo słusznie zauważyłaś, że problem jest w Tobie. I nie do końca przerobiony. Wybrałaś sobie takiego a nie innego męża, żeby z nim odtworzyć to, co było w domu, ale jednocześnie zmienić zakończenie na szczęśliwe.
                      Dlaczego tak bardzo obawiasz się terapii?
                    • elizabeth7 Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 13:38
                      Szczegolnie jak znajomi oceniaja wasze malzenstwo to jest cudo.
                      Jak znam facetow, to taka postawe prezentuja faceci nastawieni na "a moze sie trafi". Szczegolnie ci, ktorzy te teksty z seksualnym podtekstem to na temat wlasnych mozliwości ... Nie jest tak, ze szukaja cos powaznego (wrecz przeciwnie) ale jak sie trafi to skonsumuja. Bo od czasu do czasu nawet na bezatrakcyjnego i niezbyt zadbanego miska poleci taka co chce te mozliwosci sprawdzic. Tak dla sportu. Ani dla niej ani dla niego nie jest to nic waznego. Dla ich partnerow ... jak nie wiedza to nie wplywa.

                      Jesli twoj facet te bajery seksualne ma wlasnie takie, to raczej jego poslij na terapie. Nic nie da twoje leczenie jesli on bedzie serwowal ci to samo. Tylko w paranoje popadniesz, ze to ty taka czepiaca a on tylko gawedziarz. To tak, jakbys brala mocne leki odczulajace i alergent w duzym stezeniu jednoczesnie.
                      • pade Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 17:19
                        Masz jakiś uraz do mężczyzn?
                        • elizabeth7 Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 17:44
                          Nie, mam alergie na glupote i krotkowzrocznosc niektorych kobiet.
                          Facet ktory strzela focha, strzaszy sznurem nagle zrobil sie wierzacy i praktykujacy a nie potrafi powstrzymac sie od flirtowania i tam takich, to jako mezczyzna to cienki wzor.
                          Zaufanie odzyskuje sie dlugo i pod warunkiem, ze osoba do ktorej stracilismy zaufanie zmienila swoje zachowanie na niebudrzace watpliwosci. Przy kazdym innym mozna sie szarpac do smierci. I tak zamierza autorka watku. Dzieci szkoda.
                          • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 18:13
                            No więc co proponujesz? Rozwód? Separację?Więc przyjrzyjmy się faktom: ojcem jest bardzo dobrym, mężem (poza tymi spornymi kwestiami) dobrym. Dba o dom i rodzinę. Nie złapałam go w łóżku z inną, nie znalazłam jednoznacznych dowodów jego winy. w 2009 roku była ostatnia sytuacja która mnie zdenerwowała. Kiedy powiedziałam mu że nie chcę żeby rzucał teksty z podtekstami do koleżanek, przestał to robić (wiem to z pewnego źródła). Na dzień dzisiejszy po kryzysie on wie że jeżeli mnie zdradzi to będzie ostatni dzień razem. Wiem że się stara dlatego myślę że problem jest we mnie. Nie chcę mu zabraniać wszystkiego i kontrolować bo to do niczego nie prowadzi ja też nie chaciałabym żeby on mi wszystkiego zabraniał.
                            • aqua48 Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 18:25
                              anika9999 napisała:

                              > Nie chcę mu zabraniać wszystkiego i kontrolować bo to do niczego nie prowadzi ja też nie >chciałabym żeby on mi wszystkiego zabraniał.

                              To wprowadź w czyn swoje chęci. Zajmij się bardziej sobą i swoim życiem, rozrywkami, kiedy go nie ma, zamiast zastanawiać się co on w tym czasie robi i z jaką babą.
                            • fantastyczna Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 18:34
                              Przeczytaj swój pierwszy wpis. Zaprzeczasz sama sobie. Mąż marzy o tygodniu sam w szpitalu tylko żeby od Ciebie uciec- rozumiem że powiedział Ci to w twarz, teraz chce jechać sam do sanatorium. A gdybyś Ty chciała jechać do sanatorium sama to co by na to powiedział Twój mąż? Ja jestem pewna, że powiedziałby- 'jedź sobie'. Zastanów się czy jemu zależy tak bardzo na tobie jak tobie na nim.
                              • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 18:46
                                Pewnie jest wiele racji w tym co mówisz. Jeśli chodzi o szpital powiedział to kiedy miał bardzo ciężki okres w pracy i ekstremalnego zmęczenia. I nie powiedział mi że chce uciec ode mnie tylko chciałby się oderwać od problemów domowych (wtedy jeszcze dodatkowo mieliśmy duże problemy z córką nastolatką i synem mającym problemy w szkole).
                                Myślę że masz rację że mi zależy bardziej
                                • fantastyczna Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 19:04
                                  Anika za bardzo próbujesz tłumaczyć swojego męża. Kibicuję Ci, ale musisz spojrzeć na swoje małżeństwo realnie. Wiem, że w przypadku rozwodu szkoda dziecka- a ciebie nie szkoda, żebyś wiecznie żyła w strachu że mąż prześpi się w pierwszą panią, która będzie chętna? Wiem, że to banał ale musisz zacząć się szanować.
                                  Ja wiem co piszę, bo mój mąż też miał skłonności do flirtów a ja do okazywania zazdrości, ale nigdy nie pomyślałam że wina leży we mnie i ty też nie daj się zmanipulować.
                                  • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 19:27
                                    Częściowo na pewno masz rację ale nie do końca. Widzisz, jego zmienić nie mogę, jedyne co mogę zrobić to odciąć się od tych złych myśli które przychodzą mi do głowy. Bo faktycznie przecież nie przykuję go do kaloryfera żeby mnie nie zdradził. Jak będzie chciał to mnie zdradzi nawet będąc w pracy i moje zakazy i nakazy na nic się zdadzą. Większy problem widzę we mnie dlatego że sama zdaję sobie sprawę że się znowu wkręcam a nie chcę już popadać w paranoję, rozumiesz? Wiem doskonale jak to niszczy wszystkich i nie chcę do tego wracać. To był potworny czas dla nas obojga. On wie że jeżeli mnie zdradzi jest świadomy konsekwencji i nic więcej zrobić nie mogę.
                                    • fantastyczna Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 19:48
                                      Wychodzę z założenia, że napisałaś na forum bo masz realny problem z mężem/sobą. Pisałaś, że ostatni raz złapałaś go na flircie w 2009. No to jeżeli od tamtej pory, czyli przez 5 lat mąż nie dawał Ci powodów do zazdrości to rzeczywiście nie ma o czym mówić, idź na terapię -skoro twoja zazdrość przeradza się w paranoję- a wierzę że tak jest.
                                      Pamiętaj tylko ,że jeżeli mąż by cię zdradził, a ty byś się o tym dowiedziała to ból będzie nieporównywalnie większy do tego co czujesz kiedy mąż "tylko" flirtuje. Bo przecież tego się obawiasz- że od flirtu na czatach do zdrady jest niedaleko. Bo jest. Niemniej jednak jeżeli go kochasz i czujesz że mimo wszystko to ten jedyny a problem leży w tobie to rób jak podpowiadają inne dziewczyny- czyli kontynuuj terapię.
                                      • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 20:40
                                        Rzeczywiście problem realny mam ale głównie ze sobą. Na czatach siedział tylko jak był uziemiony złamaną nogą 16 lat temu, potem jak sam stwierdził to nie dla niego. Od tego czasu jestem w 100% pewna że nie siedział. Czasem pooglądał gołe baby ityle, to mu zresztą zostało do dzisiaj. Przy mnie nie flirtował z koleżankami ale idiota mi o tym opowiadał przy okazji relacji z minionego dnia w pracy. Chyba nie zdawał sobie sprawy że coś co jest normą w jego miejscu pracy (naprawdę!), może być niedopuszczalnym zachowaniem dla mnie. Być może zresztą ja nadużywam tutaj słowa flirt.
                                        • pade Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 20:50
                                          Anika, odpowiesz na moje pytania?
                                          Jeśli są dla Ciebie zbyt trudne, rozumiem, że nie chcesz odpowiadać
                                          • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 20:54
                                            Jasne, bardzo sobie cenię Twoje wypowiedzi. Słucham
                                            • pade Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 21:20
                                              Dziękuję. Zapytałam Cię wyżej o Twoje uczucia i o niechęć do terapii, w dwóch postach.
                                              • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 21:26
                                                Przeoczyłam te pytania, przepraszam. Wszystko co złe z dzieciństwa bardzo skutecznie wyrzuciłam z pamięci, z tego powodu mam bardzo mało wspomnień i niestety nie pamiętam jak się czułam. Podejrzewam że tak jak zawsze czyli strach. Terapii nie tyle się boję ale z powodu odległości (muszę dojechać prawie 100km) przerażają mnie jej koszty nie wspominając o logistycznym aspekcie.
                                                • pade Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 21:31
                                                  I nie omawiałaś tego na terapii? Jak się wtedy czułaś, jak to na Ciebie wpłynęło?
                                                  • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 21:37
                                                    Omawiałam ale nie udało się dotrzeć do źródła problemu. Nie jestem pewna czy trafiłam na kompetentnego psychologa, mam wiele wątpliwości
                                                  • pade Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 21:49
                                                    Ja nie jestem psychologiem i nie chcę Ci narzucać jedynie słusznej wizji, ale jak dla mnie, to bije z Twoich postów właśnie strach, przerażenie. Jakbyś się bała, że mąż odejdzie, zdradzi i bez niego przestaniesz wręcz istnieć.
                                                    Uczucie niezadowolenia czy rozczarowania partnerem z powodu jego flirtów jest jak najbardziej zrozumiałe. Ale Ty czujesz zdecydowanie więcej. Bardzo się boisz wyjazdów męża, stanowią dla Ciebie zagrożenie.
                                                    Pod Twoją złością na męża jest ogromna ilość lęku. Lęk przed odrzuceniem, lęk przed stratą i pewnie jeszcze inne.
                                                    Bardzo możliwe, że przejęłaś, nieświadomie, ten lęk od swojej mamy. Dzieci doskonale wyczuwają emocje rodziców, biorą je na siebie, wchłaniają je jak gąbki, a rodzice nie są nawet tego świadomi.
                                                    Być może większa część Twojego lęku pochodzi od Twojej mamy, a resztę wywołało zachowanie męża.
                                                    Oczywiście to są tylko moje przypuszczenia.
                                                    Natomiast jestem pewna, że dobrze by Co zrobiło przyjrzenie się własnym uczuciom. Co dokładnie czujesz, co wtedy myślisz, skąd to co czujesz się bierze?
                                                    Kładę nacisk na uczucia, bo napisałaś, że nie radzisz sobie z emocjami. Nie napisałaś jakie to emocje, ale pewnie jest to złość. Można sobie z nią poradzić, kiedy się przeanalizuje, co pod nią jest i skąd się bierze. Bardzo ważne jest tez to, jakie są Twoje myśli. Czy nie nakręcasz się dodatkowo, martwiąc się co może się wydarzyć.
                    • fantastyczna Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 14:30
                      Elizabeth7 dobrze Ci napisała. Na siłę próbujesz siebie obwiniać a jego tłumaczyć. Koniecznie chcesz usłyszeć, że problem jest w Tobie, potrzebujesz terapii itd. Prawda jest taka, że mąż dawał Ci liczne powody, żebyś przestała mu ufać. Teraz polecisz na terapię, a za pół roku maksymalnie znowu będziesz się wyżalać na forum, bo Twój mąż się nie zmieni, Ty jedynie możesz zacząć tolerować jego skoki w bok, ale na terapii Cię tego nie nauczą. Masakra, jak się dajesz..
                • pade Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 12:16
                  Czyli ojciec zdradzał mamę i były o to awantury. Ty byłaś samotna i przestraszona. Bałaś się tego, co było między rodzicami. To było groźne, w każdej chwili mogło coś się stać, w każdej chwili ojciec mógł odejść do innej, albo mama mogła go "wygonić".
                  Pamiętasz jak się wtedy czułaś? Czy teraz czujesz się podobnie?
                  • elizabeth7 Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 17:45
                    Lepszy jest straszny koniec nic strach bez konca.
    • izabelski Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 19:32
      Wygaduje mi stale że przeze mnie nie pojechał do atrakyjnego dla niego kraju (akurat wtedy byłam w 8 miesiącu ciąży ale dla niego to nie argument).

      chce jechać do sanatorium bo ma możliwość wyjazdu za darmo

      Pozwala sobie na różne teksty o podtekście seksualnym wobec koleżąnek z pracy (tyle żę tam wszyscy tak robią) a mnie to denerwuje. Nawet na wakacjach są jakieś sytuacje dwuznaczne, co prawda ja już jestem na tym tle masakrycznie przewrażliwiona.

      Ale wiedza jedno a emocje drugie. Jest co prawda lepiej bo takie sytuacje zdarzają się max raz w roku ale niestety się zdarzają.
      A z drugiej strony piszesz, ze...

      mąż jest osobą głęboko i prawdziwie wierzącą, postępującą według przykazań zwłaszcza ostatnio

      ojcem jest bardzo dobrym, mężem (poza tymi spornymi kwestiami) dobrym. Dba o dom i rodzinę

      Dlam nie to jest czlowiek plytki i kretacz.
      Czy nie potrafi trzymac jezyka za zebami i nie robic tych idiotycznych uwag?
      Btlam mezatka przez 12 lat teraz jestem w zwiazku z innym partnerem i nie wypbrazam sobie, zeby ktorykolwiek z nich zle sie wyrazal o jakiejkolwiek kobiecie robis komentarze o posmaku erotycznym w moim towarzystwie.

      znam takich co tak sie wyrazaja o i komentuja kobiety, ale to sa goscie, z ktorymi nigdy bym nie chcial nic do czynienia na plaszczyznie prywatnej

      ojcem jest dobrym a chce wyjechac do sanatorium sam na 2 czy 4 tygodnie, cos mi tu nei gra
      chyba go zbyt wybielasz przed soba

      to ze nie bije o oddaje pieniadze do wspolnek kasy nie znaczy, ze jest dobrym ojcem

      i wypominanie jakiegos wyjazdu sprzed wielu lat, ze nie pojachal bo bylas w ciazy?
      to dowod na to ze go idealizujesz bardziej niz na prawde jest tego wart
      • 71tosia Re: Jak nad sobą zapanować? 31.05.14, 22:16
        pani Anika wyraznie pisze co czuje: problem jest w niej nie w mezu. A tu co ktoras z pan koniecznie chce jej uswiadomic ze ma zlego meza (bo 5 lat temu pozwolil sobie na kontakty z kolezanka, lubi sobie pofantazjowac na temat innych kobiet a ulalo mu sie w chwlili frustracji ze chcialby od wszytkiego uciec), dzieci zlego ojca (bo pewnie kloca sie przy dzieciach) a najlepszym wyjsciem pewnie bedzie rozwod (mimo ze autorka wcale go nie chce). Moze jednak lepiej zalozyc ze autorka postu wie jednak lepiej jakiego ma meza i rodzine? Wiele osob cierpiacych na chorobliwa zazdrosc zdaje sobie sprawe ze to paranoja, problem polega na tym ze ta wiedza nie prowadzi do rozwiazania proablemu, bo emocje sa zbyt silne i biora gore nad rozumem, dokladnie tak jak opisala to autorka.
        Aniko masz dobrego meza, facet musi byc do ciebie bardzo przywiazany skoro znosi te twoje napady zazdrosci od lat, a ciagle chce byc przy tobie.
        • zuzi.1 Re: Jak nad sobą zapanować? 01.06.14, 11:12
          Co zrobil maz w ciagu oststnich 3 lat co moglo wplynac na obnizenie Twojego poziomu zaufania do niego? Czy na firmowych wyjazdach int. flirtuje z kolezankami w Twojej obecnosci, czy jakies jego inne zachowania budza Twoj wew. sprzeciw i zlosc?
          • 71tosia Re: Jak nad sobą zapanować? 01.06.14, 12:07
            nie wiele robil, tak wynika i z tego i z poprzednich postow autorki. Pani Aniki problem bierze sie jej glowy, z jej wyobrazni, z jej emocji a nie z zachowan meza, co czeste w przypadku obsesyjnej zazdrosci.
            A gdy post dotyczy kobiety przesladowanej obsesyjna zazdroscia meza - zobacz co sama i inni wtedy radzili.
            forum.gazeta.pl/forum/w,898,138528352,138528352,chorobliwie_zazdrosny_maz.html
            • zuzi.1 Re: Jak nad sobą zapanować? 01.06.14, 14:36
              Sprobujmy ustalic fakty, tj. co sie dzialo w ciagu ostatnich np. 3 lat?
            • glamourous Re: Jak nad sobą zapanować? 01.06.14, 15:30
              Dla mnie to zwykly manipulant, a nie ucisniety maz przemocowej zony. Obrazuje to ponizszy cytat z postu Aniki. I jeszcze te cyrki z samobojstwem i sznurem - moim zdaniem dosc spektakl na potrzeby zony, zeby jeszcze bardziej wzbudzic w niej poczucie winy i zrobic z niej wariatke. Przy jednoczesnym byciu gleboko wierzacym, no rozkoszne.

              "Byłoby mi łatwiej gdybym wiedziała na 100% żę to tylko mój problem. Niestey mój mąż też aniołem nie jest. Na początku małżeństwa wierzyłam mu, nie sprawdzałam itp. Złamał nogę, wiem że siedział na czatach, serwisach randkowych. Potem przez przypadek (naprawdę!) przeczytałam fragment rozmowy ze znajomą z internetu żę robił skoki w bok. To był pierwszy sygnał ostrzegawczy, twierdził że to oczywiście tylko takie gadanie przez internet. Było blisko rozwodu, potem po 2 latach odnowił kontakt ze swoją pierwszą miłością i zostawił nieskasowane sms od niej typu kochanie kiedy się spotkamy itp. Wściekłam się był kolejny kryzys. Raczej nie było to skonsumowane bo po pierwsze ona mieszka dosyć daleko a po drugie jak się dowiedziałm potem sms-y były wysłane 2 dni po odnowieniu kontaktu. Tym niemniej zaufanie do niego straciłam bezpowrotnie. Wszyscy wierzą mu że jest niewinny, ja też chcę w to wierzyć ale wiem że ten kontakt w tajemnicy utrzymuje nadal. Pozwala sobie na różne teksty o podtekście seksualnym wobec koleżąnek z pracy (tyle żę tam wszyscy tak robią) a mnie to denerwuje. Nawet na wakacjach są jakieś sytuacje dwuznaczne, co prawda ja już jestem na tym tle masakrycznie przewrażliwiona. Mąż twierdzi że to robiłam to przemoc psychiczna, popadł w depresję i brał psychotropy. któregoś dnia znalazłam go ze sznurem. Twierdzi żę obojętnie co zrobi to i tak mu nie uwierzę i że jak mi tak zależy to on sobie tę kochankę znajdzie chociaż nie ma takiej potrzeby. Wtedy poszłam też na terapię, temat zazdrości umarł na kilka lat i znowu sie aktywował. Może powinniśmy byli już dawno się rozwieść ale szkoda dzieci...Acha, ważne wydaje mi się też żę mąż jest osobą głęboko i prawdziwie wierzącą, postępującą według przykazań zwłaszcza ostatnio"
              • fantastyczna Re: Jak nad sobą zapanować? 01.06.14, 16:05
                10/10, a panie tłumaczące "uciśnionego" męża chyba same powinny skorzystać z terapii.
                • 71tosia Re: Jak nad sobą zapanować? 01.06.14, 16:45
                  kazdy kto sie z toba nie zgadza powinien korzystac z terapii? Zastanow sie raczej skad sa te rady ze jak zona zazdrosna to ma racje bo 'facet taki jest' i trzeba go kontrolowac, a jak zona ma chorego z zazdrosci meza to powinna go zmusisc do terapi lub sie rozwiesc?
                  Chorobliwa zazdrosc jest powaznym problemem, dla ososby zazdrosnej, dla jej rodziny, chorolibilwa zazdrosc czyli zespol Otella sie leczy, nie zawsze niestety skutecznie, ale trzeba probowac a nie usprawiedliwiac.
                  • fantastyczna Re: Jak nad sobą zapanować? 01.06.14, 16:54
                    Wydaje mi się, że Anika od wpisów typu, że koniecznie musi iść na terapię bo problem leży w niej popadnie niedługo w paranoję bo zacznie w to wierzyć. Jeżeli z zazdrością nie radzi sobie od lat i miała ten sam problem w poprzednich związkach to się zgodzę. Ale po opisie jej męża jestem pewna, że problem leży w 98 proc w nim. Wg Ciebie siedzenie na czatach , uwagi wobec innych kobiet w obecności żony to normalka w małżeństwie? Chyba raczej nie.
                    • 71tosia Re: Jak nad sobą zapanować? 01.06.14, 17:08
                      Facet grzecznie wraca do domu po pracy, na jakas znajomosc (raczej bez konsekwencji) z kolezanka, za plecami zony, ostani raz pozwolil sobie ostani raz w 2009 roku, czasami zdarza mu sie pofantazjowac o przy komputerze etc Litosci gdzie ty widzisz realny powod do zazdrosci?
                    • aqua48 Re: Jak nad sobą zapanować? 01.06.14, 17:19
                      fantastyczna napisała:

                      > Ale po opisie jej męża jestem pewna, że problem leży w 98 p
                      > roc w nim. Wg Ciebie siedzenie na czatach , uwagi wobec innych kobiet w obecnoś
                      > ci żony to normalka w małżeństwie? Chyba raczej nie.

                      No, mój mąż komplementuje inne kobiety w mojej obecności i zapewne także za moimi plecami. Nie raz siedział koło biuściastej blondynki (ostatnio podczas lotu siedział obok takiej zachwycającej urodą i młodością dziewczyny z którą pierwszy zaczął miłą rozmowę), a nawet brunetki nie tylko w samolocie, lubi czasami pooglądać sobie zdjęcia mniej lub bardziej roznegliżowanych pań (niekiedy oglądamy je razem), na ulicy często zwracamy sobie nawzajem uwagę na piękne lub ciekawie ubrane dziewczyny, a per kochanie zwraca się do.. wielu osób różnej (!) płci. Ja uważam to za zupełnie normalne i zdrowe zachowanie i jakoś nie godzi to w moje poczucie bycia kochaną i nie doszukuję się w takim zachowaniu braku szacunku dla siebie, ani nie przyszłoby m ido głowy mieć o to pretensji. Po wielu wypowiedziach w tym wątku zaczynam mieć wątpliwości czy nie jesteśmy patologią?
                      • glamourous Aqua i Tosia 01.06.14, 18:56
                        Specjalnie dla Was jeszcze raz wklejam to co na ten temat napisala autorka. Facet ewidentnie nie jest krysztalowy, a robi zonie wode z mozgu manipulujac i wmawiajac, ze to nic, ze to ona, a nie on. No sorry.

                        "Byłoby mi łatwiej gdybym wiedziała na 100% żę to tylko mój problem. Niestey mój mąż też aniołem nie jest. Na początku małżeństwa wierzyłam mu, nie sprawdzałam itp. Złamał nogę, wiem że siedział na czatach, serwisach randkowych. Potem przez przypadek (naprawdę!) przeczytałam fragment rozmowy ze znajomą z internetu żę robił skoki w bok. To był pierwszy sygnał ostrzegawczy, twierdził że to oczywiście tylko takie gadanie przez internet. Było blisko rozwodu, potem po 2 latach odnowił kontakt ze swoją pierwszą miłością i zostawił nieskasowane sms od niej typu kochanie kiedy się spotkamy itp. Wściekłam się był kolejny kryzys. Raczej nie było to skonsumowane bo po pierwsze ona mieszka dosyć daleko a po drugie jak się dowiedziałm potem sms-y były wysłane 2 dni po odnowieniu kontaktu. Tym niemniej zaufanie do niego straciłam bezpowrotnie. Wszyscy wierzą mu że jest niewinny, ja też chcę w to wierzyć ale wiem że ten kontakt w tajemnicy utrzymuje nadal. Pozwala sobie na różne teksty o podtekście seksualnym wobec koleżąnek z pracy (tyle żę tam wszyscy tak robią) a mnie to denerwuje. Nawet na wakacjach są jakieś sytuacje dwuznaczne, co prawda ja już jestem na tym tle masakrycznie przewrażliwiona. Mąż twierdzi że to robiłam to przemoc psychiczna, popadł w depresję i brał psychotropy. któregoś dnia znalazłam go ze sznurem. Twierdzi żę obojętnie co zrobi to i tak mu nie uwierzę i że jak mi tak zależy to on sobie tę kochankę znajdzie chociaż nie ma takiej potrzeby. Wtedy poszłam też na terapię, temat zazdrości umarł na kilka lat i znowu sie aktywował. Może powinniśmy byli już dawno się rozwieść ale szkoda dzieci...Acha, ważne wydaje mi się też żę mąż jest osobą głęboko i prawdziwie wierzącą, postępującą według przykazań zwłaszcza ostatnio"
                        • anika9999 Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 19:10
                          Mylisz się że mąż zrobił mi wodę z mózgu, nie przeanalizowałaś dokładnie moich wpisów. Zdaję sobie sprawę że mój mąż NIE JEST KRYSZTALOwy. Zdaję sobie sprawę zarówno z jego wad jak i moich. Oczywiście że oboje mamy problem, ale ja za niego jego problemu nie rozwiążę, mogę jedynie pracować nad swoim. Nie mogę jednocześnie zakwestionować pracy którą nad sobą wykonał w ciągu ostatnich 5 lat.
                          • anika9999 Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 19:15
                            Przy okazji poradźcie mi co mu powiedzieć kiedy przyjdzie do rozmowy o sanatorium. Dla mnie to jest rzeczywiście poważny problem i dla niego też.
                            • fantastyczna Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 19:26
                              Anika ,dlaczego to sobie robisz? Ja naprawdę nie pojmuję takich kobiet. Pisałaś, że on cię obwiniał że nie wyjechał gdzieś za granicę, kiedy byłaś w ciąży. Jaki dobry mąż coś takiego robi/mówi.
                              A w odpowiedzi na pytanie to wydaje mi się, że nie masz innego wyjścia jak pozwolić mu jechać.
                              • anika9999 Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 19:36
                                O tym wyjeździe mówił kiedy mieliśmy największy kryzys i chciał mi dopiec. Poza tym to jest choleryk jak coś mu siedzi na wątrobie to wykrzyczy i za chwilę jest spokój.
                                Nie bronię go tylko staram się w miarę obiektywnie przedstawić sytuację, chociaż pewnie kiepsko mi to wychodzi. Prawda jest taka że kiedy on ma taki wybuch choleryka ja wiele rzeczy puszczam jednym uchem i nie biorę do siebie bo wiem że tak nie jest. Chociaż w wielu sytuacjach zachowuje się jak kretyn
                                • fantastyczna Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 19:45
                                  Czy Ty jesteś od niego finansowo zależna? Brzmisz jak nieszczęśliwa kobieta, która szuka potwierdzenia, że to jednak z nią jest coś nie tak. Musisz to jakoś rozwiązać, bo chyba nie zamierzasz do końca życia w tym tkwić. Wiem, że obawiasz się tego ,że twój mąż znajdzie sobie kogoś w sanatorium i odejdzie.
                                  • anika9999 Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 19:54
                                    Oboje pracujemy i razem żyjemy na wysokim poziomie. Gdybym miała zostać sama, na pewno by się pogorszyło, ale o tym nawet nie pomyślałam. Widzisz, przez cały rok jest ok, układa się w porządku, jest cisza i spokój. Potem mąż wyskakuje z takimi wiadomościami a mnie ogarnia strach. I zaczyna się taka jazda jak 5 lat temu. I naprawdę mam dosyć tego strachu który jest we mnie. I to jest MOJ problem, on się w jakiś sposób do niego przyczynił ale problem jest w MOJEJ głowie, rozumiesz? I całe 360 dni spokojne w roku szlag trafia. W imię czego? Że facet ma wyjechać? Sama patrząc z boku wiem że to jest chore
                                    • fantastyczna Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 20:04
                                      Nie ufasz mu, dlatego obawiasz się wyjazdu. Po tym co pisałaś o nim w postach- też bym nie ufała. Jeżeli naprawdę przez większość czasu jesteście dobrym małżeństwem , mąż jest dla ciebie wsparciem, rozumiecie się i spędzacie fajnie czas to nie widzę powodu dla którego miałby nie jechać. Zresztą wydaje mi się że i tak nie masz wyjścia. Jak mu zabronisz to on się zemści, będzie cię obwiniać. A może czas na poważną rozmowę- zapytaj po prostu czy chce z tobą być i czy cię kocha.
                                    • anika9999 Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 20:07
                                      Problem tkwi w tym że tak naprawdę ciągle nie wiem czego się najbardziej obawiam, co jest powodem tego obezwładniającego strachu. Mąż tak naprawdę nie ma z tym nic wspólnego, ja tutaj analizuję Moje uczucia. Może to jest sprawa na tyle poważna że powinnam po prostu pójść do psychiatry? Może zwykła terapia była za słaba? Zaraz się odezwie ktoś, że to mąż mi wmawia że jestem nienormalna. On nie musi tego robić bo ja sama to czuję że moje reakcje na pewne wydarzenia są po prostu nieadekwatne do sytuacji, że uczucia i myśli i częstotliwość tych myśli są paranoiczne. I jestem tego ŚWIADOMA. Nie chcę w to brnąć po raz drugi
                                    • pade Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 21:23
                                      No właśnie, o tym strachu pisałam...
                                      Anika, nie słuchaj fantastycznej:D. Niech mąż jedzie do tego sanatorium. Ty zajmij się wtedy sobą, wypłacz przyjaciółce, idź na basen, poczytaj ciekawe książki. I absolutnie wyłącz myślenie: a co będzie jak mnie zdradzi. Co będzie, to będzie, wróżką nie jesteś.
                                      W najnowszym Sensie jest kilka artykułów o zazdrości, polecam.
                                      i tu:
                                      www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1503438,1,jak-radzic-sobie-z-zazdroscia.read
                                      • anika9999 Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 21:33
                                        Najgorsze jest to że zamiast się cieszyć i przygotowywać do podróży marzeń na drugą stronę globu ja tracę czas i emocje martwiąc się że mąż coś znowu komuś powie albo coś innego zrobi. Jeśli to nie jest chore to ja już nie wiem....
                                        • pade Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 21:42
                                          To idź do fachowca to przegadać. Co Ci daje myślenie w kółko o tym samym i wieczne zamartwianie się?
                                          Nabawisz się w końcu nerwicy, czego nie życzę oczywiście.
                                        • fantastyczna Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 21:44
                                          To twój mąż odpowiada waszym znajomym o swoich "podbojach"? Każ mu się po prostu zamknąć- dla mnie to byłby już chyba szczyt. Nie wierzę, że nie jest to dla ciebie upokarzające..
                                          • anika9999 Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 21:55
                                            Skąd ten pomysł że opowiada znajomym? Powiedział mi oczywiście w drodze powrotnej z imprezy.
                                            • fantastyczna Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 22:02
                                              Napisałaś że martwisz się, że mąż znowu coś komuś powie..
                                          • 71tosia Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 22:00
                                            o maaatko o jakich podbojach, skoro ich nie ma ;-)
                                            On o ile grzeszy to glownie w myslach, bo nawet z grzeszenie mowieniem nie bardzo mu wychodzi ;-)
                                            • fantastyczna Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 22:05
                                              No i ja autorce naprawdę życzę, żeby tak było- czyli grzeszenie tylko w myślach. Anika twój mąż podoba się kobietom?
                          • fantastyczna Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 19:22
                            Jak typowa kobieta najpierw oceniasz zachowanie faceta jako negatywne, żeby za chwilę go wybronić. Nie masz wrażenia, że on nie chce z tobą być i takim zachowaniem, które opisywałaś próbuje cię do siebie zniechęcić, bo nie ma jaj żeby samemu zakończyć małżeństwo?
                            Pisałaś ,że jedziecie niedługo na wakacje- baw się dobrze i myśl o sobie, wyjdzie ci to na dobre.
                            • 71tosia Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 20:15
                              Nie wiem czy jestes w stanie zaakceptowac wyjazd meza do sanatorium, radze sprobowac i pozwolic mu pojechac. Kiedy on bedzie w sanatorium ty zuc sie w wir aktywnosci, moze sama zorganizuj sobie jakies spa ze znajomymi, tak by jak najmniej myslec o tym co maz robi w sanatorium. To bedzie dobry test na to czy umiesz zaponowac nad zazdroscia.
                              Znalazlam te strone nie wiem czy bedzie ci pomocna,mnie rady wydaja sie calkiem rozsadne.
                              www.milionporad.pl/porady/we_dwoje/19/Jak_walczyc_z_zazdroscia
                              • anika9999 Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 20:35
                                Kilka lat temu pozwoliłam mu pojechać na wycieczkę z pracy. Muszę przyznać że był to dla mnie koszmarny czas. W czasie jego wyjazdu złamałam rękę, miałam na głowie dzieci, logistykę normalnego życia itp. Oprócz tego musiałam odpychać te natrętne niechciane myśli. Po powrocie mąż jeszcze radośnie mnie oświecił że koleżanka z pracy mimo że była z własnym narzeczonym próbowała go podrywać. On twierdzi że bardzo stanowczo się od niej odciął bo stwierdził że to jest niebezpieczna kobieta a on ma rodzinę i wiele do stracenia. Nie wiem czy powiedział mi prawdę czy nie ale byłam na niego wściekła że mi w ogóle to powiedział. Wiedział jakie mam problemy i jak reaguję.
                                • aqua48 Aniko 01.06.14, 20:45
                                  anika9999 napisała:

                                  > Kilka lat temu pozwoliłam mu pojechać na wycieczkę z pracy. Muszę przyznać że b
                                  > ył to dla mnie koszmarny czas. W czasie jego wyjazdu złamałam rękę, miałam na g
                                  > łowie dzieci, logistykę normalnego życia itp. Oprócz tego musiałam odpychać te
                                  > natrętne niechciane myśli. Po powrocie mąż jeszcze radośnie mnie oświecił że ko
                                  > leżanka z pracy mimo że była z własnym narzeczonym próbowała go podrywać.

                                  Tka jak pisałam wyżej ja i Glamorouse - gracie w jakieś swoje gry małżeńskie. Dla mnie one są niezrozumiałe, albo nieakceptowalne, Wy macie już jakiś wręcz "obrządek" wzajemnego dręczenia się najwyraźniej po to żeby mieć potwierdzenie swej wartości, atrakcyjności, pewności czy niepewności partnera. Jest Wam z tym dobrze - ok, nie - musicie to rozwiązać.
                                  Nikt na forum nie podejmie za Ciebie decyzji czy "puścić" męża samego do sanatorium czy nie, to Twój mężczyzna, którego sobie wybrałaś i znasz najlepiej, Twoja decyzja i Ty za nią, oraz za to co w związku z tym będziesz przeżywać jesteś odpowiedzialna.
                                  • anika9999 Re: Aniko 01.06.14, 20:53
                                    Coś w tym jest z tymi grami. Nie wiem po co mi o tym powiedział. Jak go o to zapytałam powiedział że chce być w porządku wobec mnie i udowodnić że mogę mu ufać. W tej dziedzinie naszego życia niestety jest masakra
                                • 71tosia Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 20:51
                                  mam wrazenie ze twoj maz jest dosc bezmyslnym gadula. Inna rzecz ze jednak w tym przypadku lepiej ze sam cie poinformowal, niz gdyby ktos ze znajomych mial cie poinformowac. Wtedy dopiero mialabys atak zazdrosci.
                                  • anika9999 Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 21:01
                                    Już sobie przypomniałam kiedy mi to powiedział. Zaraz po zakończeniu tej wycieczki byliśmy na imprezie na której była również ta koleżanka. Przywitali się cmoknięciem w policzek (jak wszyscy i ja na to nawet nie zwróciłam uwagi) a w drodze powrotnej właśnie mi powiedział o tym co się działo na wycieczce. Był wyraźnie przerażony co ja sobie pomyślałam o tym przywitaniu. Że znowu go będę o coś podejrzewać i wmawiać kochanki.
                                    Tosia masz rację ja też myślę że mój mąż to jest bezmyślny gaduła. Jego ojciec jest identyczny, też gada żeby gadać i to się niestety pogłębia z wiekeim
                                    • anika9999 Re: Aqua i Tosia 01.06.14, 21:13
                                      Oczywiście miałam wątpliwości czy mi mówi prawdę czy nie, ale żadne więcej wydarzenie nie wzbudziło moich podejrzeń a gdyby coś było to już dawno by wyszło bo wycieczka była 4 lata temu
        • izabelski Re: Jak nad sobą zapanować? 01.06.14, 16:46
          hehehe 71tosia ...
          facet musi byc do ciebie bardzo przywiazany skoro znosi te twoje napady zazdrosci od lat, a ciagle chce byc przy tobie.

          i chce uciec na kilka tygodni do sanatorium

          • 71tosia Re: Jak nad sobą zapanować? 01.06.14, 16:53
            no po prostu zbrodnia, tez mi sie czasami chce byc bez rodziny na szczescie meza nigdy nie robil mi z tego powodu scen zazdrosci.
            • izabelski Re: Jak nad sobą zapanować? 01.06.14, 22:11
              kazda para jest inna

              gdyby moj ex-maz onegdaj, bez konsultacji ze mna, chcial wyjechac z domu na 2 czy 4 tygodnie bo sie trafila okazja to nazwalabym to po imieniu, a na pewno odpoczynek nalezy sie kazdemu, tyle ze stawianie kogos pod sciana z powodu nieudolnosci w planowaniu czasu (znalezienia czasu na odpoczynek dla kazdej osoby w rodzinie) nie nazwalabym miloscia i przywiazaniem a lenistwem

              pan maz nie powiedzial autorce - ja jade teraz a ty za miesiac
              • zuzi.1 Re: Jak nad sobą zapanować? 01.06.14, 22:44
                Po przeczytaniu całości zgadzam się po częsci z opiniami Glamourous. Ale uważam też, że sprawa z mężem autoki wątku może byc znacznie bardziej poważna. Wydaje mi się, że ten człowiek w taki perwersyjny sposób krzywdzi swoją żonę. Możliwe, że robi to jak najbardziej celowo, bo jest osobą zaburzoną osobowosciowo. Tacy ludzie krzydzą innych dla własnej zabawy, czerpią wręcz przyjemnosc z krzywdzenia innych osób. Z tego co autorka opisała jest też strasznym manipulantem, wręcz na granicy absurdu, robi z autorki wariatkę, szantażował niby samobójstwem (co jest b. typowe dla przemocowych ludzi). I zgadzam się, że stwierdzeniem Glamourous, że autorka ma totalnie zamącone w głowie, została zmanipulowana do cna, strasznie wybiela zachowania męża, z jednej strony pisze, ze facet ma dużo za kołnierzem, a z drugiej, gdy tylko ktoś wypowie się na jego temat niepochlebnie, czy to wprost, czy pośrednio, wówczas autorka go broni. I w tym wszystkim sama znajduje się w permanentnym lęku i niemal na granicy obłędu. Autorko ten TRUTEŃ Cię za chwilę wykończy emocjonalnie i zdrowotnie i sama zgłosisz się do psychiatryka. Obawiam się, że mamy tu do czynienia z wyjątkowo perwersyjnym rodzajem przemocy psychicznej stosowanej na żonie, w wyjątkowo przebiegły i bezczelny sposób i BARDZO SKUTECZNY, bo jak widzimy psychika autorki wątku już bardzo siadła, a za chwilę, obawiam się, ze się rozsypie. Czekam z niecierpliwoscią na kolejne opisy "wyczynów" małzonka zza Oceanu, bo skoro lubi w taki perwersyjny sposób autorkę, gnębic i sprawia mu to wyraźną przyjemnosc, gdy tak podwójnie ją dobija swoim zachowaniem, najpierw sprawiając jej celowy ból a potem wykręcając się z wszelkiej odpowiedzialnosci za swoje zachowanie a następnie w piekny, klasyczny wręcz sposób przerzucając odpowiedzialnosc i winę na autorkę wątku, która jest niby zazdrosna. No jest zazdrosna i upokorzona, bo kto, po tylu niewybrednych akcjach tego zaburzonego TRUTNIA by nie dostawał oczopląsu oczekując kolejnych wybryków tego jegomoscia. Bardzo Ci autorko współczuję, jako lekturę KONIECZNIE powinnaś przeczytac : "Molestowanie moralne" Marie Frnace Hirigoyen oraz bloga mojedwieglowy.blogspot.com/ a z niego zakupic ksiązkę "Moje dwie głowy". Obawiam się jednak, że z uwagi na stopien manipulacji jakiemu jestes poddawana, nie poradzisz sobie z tą sprawą i z własnym mężem samodzielnie, a będzie Ci do tego potrzebny specjalista od takich przypadków. W razie czego szukaj pomocy na blogu, może tam panie odeślą Cię do jakiegos dobrego lekarza od przypadków takich zwichrowanych psychicznie panów. Na blogu jest opisany przypadek jednej z pań którą mąż dręczył w niezauważalny sposób przez długi czas, a gdy kobieta była już w takim stanie, że nadawała się tylko do psychiatryka, SAM "małżonek" ją tam zawiózł i udawał nawet b. zaniepokojonego kondycją psych. żony i zmartwionego. Jednak lekarze na podst. swoic doswaiczeń, po przeprowadzeniu wywiadu zorientowali się co jest grane, jakim dzialaniom pana męza podlegała żona i co lub raczej KTO spowodował jej taki stan. Nie wiem jak sprawa potoczyła się dalej. BARDZO zaburzonych ludzi nie brakuje, a facetów w szczególnosci. Autorko poczytaj polecone lektury, poszukaj kompetentnego psychologa od takich przypadków (dziewczyny z bloga Ci go polecą) a następnie zacznij walczyc o siebie i swoje zdrowie, bo za chwilę się emocjonalnie rozsypiesz, a wlasciwie zostaniesz rozłozona na łopatki przez tego człowieka, czego Ci oczywiscie nie zyczę...Sprawa jest powazna, więc zajmij się nią na poważnie. Ten człowiek TOBĄ manipuluje w bardzo perfidny i bezczelny sposób, a Twoje zdrowie psych. powoli siada.
                • zuzi.1 Re: Jak nad sobą zapanować? 01.06.14, 22:57
                  Dla mnie autorka wątku jest odpowiednikiem Mokregoleona z watku o przemocowcach, kompletnie nieświadoma czemu jest poddawana...
                  • zuzi.1 Re: Jak nad sobą zapanować? 01.06.14, 23:06
                    A odnośnie sanatorium polecam takie postępowanie: pozwól mężowi na wyjazd, jednocześnie wynajmij lokalnego detektywa (będzie taniej, wyslij mu aktualne zdjęcia męża, pojedź na 1 dzień i wskaż mu dokładnie którego pana ma śledzic), który prześwietli Ci dokładnie, jak wyglądało życie małżonka w tym czasie. W razie czego wszelkie pikantne zdjęcia przydadzą się bardzo do rozwodu z jego winy.
                  • 71tosia Re: Jak nad sobą zapanować? 01.06.14, 23:16
                    niektorych to ponosi wyobraznia.... Troche realizmu by sie przyadalo. Facet pewnie boi sie odetchnac glebiej bez pozwolenia zony a w twojej narracji wyszlo ze przemocowiec, manipulant, przesladujacy zone. Czytajac ten opis dochodze do wniosku ze tez jestem przemocowiec, bo czasami powiem mezowi o jakims innym ze 'ten to przystojniak!'. Maz jest najwyrazniej kompletnie zamanipulowany bo sie nie specjalnie tym przejmuje (znaczy mnie wybiela z tej emocjonalnej zdrady).
                    Z opisu Aniki (takze z jej poprzednich dyskusji) jej maz to raczej pantoflarz, troche bezmyslny gadula, troche znerwicowany facet, ktory smiertelnie boi sie zony.
                    • zuzi.1 Re: Jak nad sobą zapanować? 01.06.14, 23:31
                      forum.gazeta.pl/forum/w,898,150497233,150497233,Prosze_o_rade.html
                      forum.gazeta.pl/forum/w,898,147972171,147972171,Co_zrobic_w_tej_sytuacji_.html
                      forum.gazeta.pl/forum/w,898,141298819,141298819,Czy_ja_sie_czepiam_.html
                    • zuzi.1 Re: Jak nad sobą zapanować? 01.06.14, 23:33
                      Gdyby smiertelnie bał się żony, to by nie siadał "przypadkiem" koło blondyny z "dużymi oczami" ;) bałby się zwyczajnie..., a tak pan dobrze się bawi, żony kosztem, wie w którą strunę uderzyc, żeby bolało.
                      • pade Re: Jak nad sobą zapanować? 02.06.14, 07:34
                        Zuzi, zauważyłaś, że prędzej czy później w każdym mężu opisanym na forum dopatrujesz się przemocowości? Czasem możesz mieć rację, a czasem możesz się pomylić. I co wtedy? Nie szkodzi? Trudno? Przykładanie jednej miarki do wszystkich mężczyzn świadczy o stronniczości i jakichś kiepskich doświadczeniach.
                        Mnie zastanawia jak długo małżonkowie chodzili na terapię, to samo pytanie dotyczy autorki. Bo raczej nie widać, żeby problem był choć w połowie przepracowany.
                        • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 02.06.14, 07:53
                          Na terapię małzeńską chodziliśmy rok, ja na indywidualną też. Tak jak pisałam, myślałam że problem został przepracowany ale jak widać po paru latach hydra znowu podniosła głowę. Myślę że przykładanie miarki przemocowca do wszystkich to jest naprawdę nadużycie. No ale tak jest że każdy ma prawo do swojej opinii
                          • fantastyczna Re: Jak nad sobą zapanować? 02.06.14, 08:22
                            Anika to będzie mój ostatni post, bo ty jesteś tak zafiksowana na tym że problem leży w tobie że słuchasz tylko tych opinii, które utwierdzają cię w tym chorym przekonaniu. Przeczytałam twoje pozostałe wątki ,które zalinkowała Zuzi. Nie wiem ,czy twój mąż jest przemocowcem, ale z tego co piszesz to nie chce z tobą być i zwyczajnie od ciebie ucieka. A ty wszystkimi możliwymi sposobami próbujesz go zatrzymać. Żaden terapeuta/psychiatra a nawet leki nie pomogą twojemu małżeństwu, bo tylko tobie na nim zależy. A żeby związek był udany to potrzeba chęci dwóch osób. Życzę ci powodzenia i trzymam kciuki ,żebyś w końcu zeszła na ziemię i zaczęła myśleć o sobie i dzieciach.
                            • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 02.06.14, 08:40
                              Dzięki za wszystkie odpowiedzi.Wiem że mu na mnie zależy że mnie kocha bo mi to okazuje na co dzień. Dzieciom też. Rozmawiałam z nim wczoraj spokojnie bez nerwów. Powiedział mi że rodzina jest dla niego bardzo ważna ale chce tylko raz w roku wyjechać bez nas, odpocząć i oderwać się od problemów codziennych. Ze mną jest to niemożliwe bo cały czas się stresuje że coś nie tak powie albo zrobi i będę miała do niego pretensje. Tyle jego wersji. Problem oczywiście mamy oboje, on też ma poważny i przecież nigdzie nie napisałam że problem leży tylko we mnie. Napisałam tylko że z jego problemem nic nie mogę zrobić natomiast ze swoim jak najbardziej. Umówiłam się już na terapię jestem zdecydowana doprowadzić to do końca
                            • pade Re: Jak nad sobą zapanować? 02.06.14, 08:54
                              Bo leży.
                              Przeczytałam wątki zalinkowane przez Zuzi. Jeden z nich chyba przez pomyłkę, bo o mężu ani słowa. Dwa pozostałe o tym, jaki mąż jest masakrycznie sfrustrowany i pod jaką wielką presją. Autorka wiecznie wraca do tego, co było 9 lat temu.
                              Po prostu ma problem i to ogromny. Kompletnie nie radzi sobie z samą sobą. I bardzo potrzebuje pomocy fachowca.
                        • zuzi.1 Re: Jak nad sobą zapanować? 02.06.14, 13:39
                          Pade nie w każdym mężu pade dopatruję się przemocowosci, tylko w tych, których zachowanie na to może wskazywac i nie przykładam jednej miarki do wszystkich mężczyzn. Rozumiem, że nie spotkałaś się z takimi podwójnymi standardami zachowań, z jednej strony wyglądającymi jak zupełnie normalne zachowania a z drugiej mającymi na celu ukryte inne zamiary, schowane w niby normalnosc. Polecam Ci przeczytac "Molestowanie moralne" jeśli jeszcze nie czytałas. I nie napisałam, że w tym przypadku tak jest na pewno, napisałam na początku, że może tak byc, że istnieje takie ryzyko. Lepiej dmuchac na zimne i przyjrzec się mocno krytycznie zachowaniom męża, zanim autorka weźmie całą winę na siebie samą do końca i pobiegnie do psychiatry po leki. Wiele zachowań męża autorki jest mocno podważających jego uczciwosc do autorki wątku, wskazujących wręcz na nieliczenie się za bardzo z jej uczuciami. Biorąc pod uwagę to, że autorka wielokrotnie z mężem rozmawiała na ten temat, że jego zachowania odbiera b. osobiscie i ją po prostu bolą, a mąż dalej od czasu do czasu robi swoje, nalezy się zastanowic dlaczego tak się dzieje. Skoro boi się żony, to czemu od czasu do czasu prowokuje sytuacje, które doprowadzają tą żonę do niepotrzebnych neg. emocji i bólu. Pytanie, czy ten człowiek robi to celowo i świadomie, czy też ma taki charakter/osobowosc, że jest zafiksowany na kobietach i relacjach z nimi, żadnej przysłowiowo nie przepusci, zeby sobie z nią poflirtowac i pozabawiac ją i siebie przy okazji, czy jego uporczywe zachowania to jeszcze norma, czy już nie i czy to, że facet seksualizuje wiele relacji z przygodnymi kobietami lub kolezankami z pracy świadczy o jego dobrym zdrowiu psychicznym, czy wręcz przeciwnie. Czy facet, któremu zalezy na żonie i który jest w stosunku do niej empatyczny, po prośbach żony, dalej od czasu do czasu zachowuje się tak, że żonie odnawiają się stare traumy z dzieciństwa i nieprzepracowane lęki. Rozumiem, że autorka jest nadwrażliwa w tych sprawach, ale czy dobry mąż wiedząc, że tego typu jego zachowania wywołują u żony podejrzenia i zły humor, dalej, jak gdyby nigdy nic robi swoje i od czasu do czasu stwarza sytuacje, po których żona czuje się niedobrze. Poza tym należałoby się zastanowic nad objawami, które autorka ma, wysokie poczucie lęku, dlaczego obawia się wyjazdu za Ocean, czego się znowu spodziewa po męzu. Ta sytuacja przypomina trochę taką sytuację, gdy w związku żyją dwie osoby, jedna mająca fobię dot. np. pająków, a druga obsesyjnie te pająki uwielbiająca. Przy czym osoba uwielbiająca pająki podrzuca w różnych miejscach te pająki po domu, lub na ulicy, w bliskiej odległosci osoby bojącej się panicznie tych pająków. Czy osoba, która pająki lubi, wiedząc, że druga się ich boi i obawia, ma prawo do tego, aby te pająki w róznych miescach rozrzucac? Gdzie tu jest miejsce na liczenie się z uczuciami i potrzebami drugiej osoby, gdzie tu jest miłosc, gdy swoimi zachowaniami doprowadzamy współpartnera do nasilającego się lęku i obwiniania, bo w końcu przeciez to ta osoba, która boi się pająków ma ze sobą problem, w końcu pająki to normalna sprawa i nie powinna się ich bac, powinna umiec lekceważyc ich bliskosc, narzucaną przez osobę uwielbiającą pająki. Dlatego wydaje mi się, że istnieje jakieś tam ryzyko, ze autorka może byc w tej sytuacji przez męża nadużywana emocjonalnie. Gdy mąż już wie jakie sytuacje sprawiają żonie przykrosc, powinien doprowadzanie do takich sytuacji ograniczyc, a nie je pogłębiac, stwarzając kolejne, nowe sytuacje. Pytanie dlaczego wybrał właśnie sanatorium, może wystarczyłby samotny wyjazd gdziekolwiek indziej, biorąc pod uwagę nadwrażliwosc zony, szczególnie, że autorka napisała, że z uwagi na swoich rodziców wie, co się w sanatoriach potrafi dziac. Wydaje mi się, że ten człowiek może miec podwójne morale, jedno na pokaz, a drugie skrywające jego prawdziwe cele. Mam wątpliwosc, czy z uwagi na uporczywosc tych zachowań, wszystko jest w porządku z jego zdrowiem psychicznym. I bardzo niepokoją mnie objawy lękowe u autorki wątku, a szczególnie ich natężenie.
                          • 71tosia Re: Jak nad sobą zapanować? 02.06.14, 18:29
                            czy kiedykolwiek spotkalas kogos kto cierpi na zespol Otella? Chyba nie. Akurat Anika calkiem poprawnie zinterpretowala swoja sytuacje, i obawiam sie ze nawet gdyby maz byl idealem mialaby problem z zazdroscia, bo na tym wlasnie polega jej obsesja, na szczescie ona o tym wie. Maz Aniki jest normalnym facetem, czasami popelnia bledy, czasami robi swoje mimo uwag zony. Dlaczego - bo nie sposob zyc z kims i caly czas myslec tylko o tym jak nasze zachowanie zinterperetuje druga osoba, robic wszystko i zawsze tylko po to by nie urazic drugiej osoby. Nie liczenie sie z druga osoba jest zle ale tez taka kompletna rezygnacja z tego co nam sprawia przyjemnosc tylko dlatego 'bo zona nie lubi' tez nie jest bardzo dobre. A ty tego wymagasz. Dlaczego maz/zona ma rezygnowac ze spotkan ze znajomymi tylko dlatego ze partner jest zazdrosny o tych znajomych, z wyjazdow czy aktrakcyjnej pracy - 'bo za duzo pokus' etc.
                            Ps tak, byc moze autorka powinna swe nerwice leczyc, bo zespol Otella jezeli ruinuje zycie trzeba leczyc. Ale o tym powinna sama zdecydwac po konsultacji ze specjalista.
                            • zuzi.1 Re: Jak nad sobą zapanować? 02.06.14, 19:57
                              Tosiu zespol otella jest jedna z mozliwosci w tym watku. Nie znam osobiscie nikogo z takim problemem, ale w watkach poruszanych na forum wygladalo to zazwyczaj tak, ze druga strona nie dawala kompletnie zadnych powodow aby byc podejrzewana o zdrady a pomimo tego byla o nie obwiniana. Tutaj jest inaczej, maz autorki watku ma sporo nieladnych zachowan na sumieniu.
                              • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 02.06.14, 20:08
                                Zespół Otella raczej to nie jest, przynajmniej w czasie terapii nie padła taka diagnoza. Po pierwsze choroba dotyka głównie alkoholików, podczas gdy ja jestem niepijąca. Po drugie takie jazdy urządzałabym mężowi non stop a ja zazwyczaj strach tłumię w sobie, nigdy nie było awantur itp.
                                • 71tosia Re: Jak nad sobą zapanować? 02.06.14, 22:32
                                  nie zupelnie, z tego co wiem zespol otella dotyka nie tylko akoholikow, (www.wiadomosci24.pl/artykul/syndrom_otella_coraz_wiecej_osob_ma_odwage_mowic_o_tej_chorobie_225008.html) . Zdecydowanie czesciej trafia sie mezczyznom niz kobietom. Nie wiem czy masz zespol Otella, moze jakas inna psychoza, moze inne problemy. Wydaje mi sie ze slusznie sama zdjagnozowalas problem jako siedzacy w twojej glowie bardziej niz w realnym zachowaniu meza. Nizaleznie jednak od przyczyny jezeli jak sama piszesz twoje zycie nadmiernie koncetruje sie na myslach o zdradziei zazdrosci to napewno warto skonsultowac to z psychologiem.
                              • 71tosia Re: Jak nad sobą zapanować? 02.06.14, 20:20
                                kilka lat temu maz aniki odnowil zanjomosc z kolezanka, od tamtej pory jego przewininia mozna strescic jako 'usiadl obok blondynki w samolocie' lub odezwal sie niepodpwiednio do kolezanki z pracy (czego zreszta unika po zwroceniu mu uwagi przez zone) no i chce jechac do sanatorium (ale pewnie mu sie nie uda bo zona bardzo z tego niezadowolona) Przynajmniej dla mnie nie sa to powody by kogos podejrzewac o zdrade.
                                W jednej z dyskusji, ktora ci podeslalam, kobieta pisala o tym jak maz przesladuje ja swoja zazdroscia. Bralas udzial w tej dyskusji, jednak nie doradzilas jej unikania draznienia meza swym zachowaniem, unikania wszystkiego co moze spotkac sie z jego niezadowoleniem a wiec spotkan ze znajomymymi, wyjazdu sluzbowego...doradzilas rozwod.
                                • zuzi.1 Re: Jak nad sobą zapanować? 02.06.14, 21:33
                                  Tosia zachowania meza z zalaczonego watku nijak nie da sie przyrownac do zachowan autorki watku, no chyba ze autorka przed nami cos zataja.
                                  • anika9999 Re: Jak nad sobą zapanować? 14.06.14, 20:17
                                    Jestem zdruzgotana. Byłam u psychologa a nawet 2 i pojawił się problem nie do przeskoczenia. Terapia wymaga wizyt 2 razy w tygodniu na co mnie niestety nie stać (koszt wizyt plus dojazd) tak że ta opcja odpada.Mąż jest coraz bardziej sfrustrowany, ostatnio chodzi i co chwilę przeżywa że nie pojedzie na zagraniczną wycieczkę z pracy bo mi się to ie podobało a on dla świętego spokoju dał sobie spokój. Sytuacja jest coraz gorsza i chora.
                                    • akn82 Re: Jak nad sobą zapanować? 14.06.14, 23:37
                                      Moze terapia przez skype byłaby dla ciebie rozwiązaniem? Poza tym jak cie nie stać to chodzisz raz w tyg lub co dwa tygodnie.
                                      Mogłabym dać namiar na dwóch terapeutów.
                                    • zuzi.1 Re: Jak nad sobą zapanować? 14.06.14, 23:38
                                      Poszukaj terapii online przez skype'a i powiedz wprost, że możesz sobie pozwolic np. na 1 sesję w tygodniu. Niech psycholog dostosuje terapię do Twoich możliwosci fin. i czasowych.
                                    • molly_wither Re: Jak nad sobą zapanować? 15.06.14, 16:19
                                      Przeciez napisalas,ze zyjecie na wysokim poziomie? Faktycznie,moze taniej bedzie pozbyc sie meza (pisze powaznie).
                                      anika9999 napisała:

                                      > Jestem zdruzgotana. Byłam u psychologa a nawet 2 i pojawił się problem nie do p
                                      > rzeskoczenia. Terapia wymaga wizyt 2 razy w tygodniu na co mnie niestety nie st
                                      > ać (koszt wizyt plus dojazd) tak że ta opcja odpada.Mąż jest coraz bardziej sfr
                                      > ustrowany, ostatnio chodzi i co chwilę przeżywa że nie pojedzie na zagraniczn
                                      > ą wycieczkę z pracy bo mi się to ie podobało a on dla świętego spokoju dał sobi
                                      > e spokój. Sytuacja jest coraz gorsza i chora.
Pełna wersja