anika9999
30.05.14, 16:11
Witam
Mam problem sama ze sobą i proszę o opinie. Otóż kilka lat temu mąż odnowił kontakt ze swoją koleżanką i to był początek naszego kryzysu. Niby nic tam nie było ale brak zaufania pozostał. Przeszliśmy tarapię, ja również indywidualną. Mąż cały czas twierdził że znęcam się nad nim psychicznie wmawiając mu kochanki, że jestem obsesyjnie zazdrosna. Przez jakiś czas było wszystko ok po jakimś czasie wszystko wróciło w nasilonej formie. Mąż z firmy ma co chwilę jakieś wyjazdy na które albo jeździmy razem albo on nie jedzie bo ja jestem niezadowolona. Boję się puścić go samego bo nie mam do niego zaufania. On jest sfrustrowany, jest mu przykro ja też czuję się podle bo on przecież nie jest dzieckiem żeby za niego decydować czy ma jechać czy nie. Ale to niezadowolenie jest silniejsze ode mnie i nie potrafię mu tego nie okazać. Wygaduje mi stale że przeze mnie nie pojechał do atrakyjnego dla niego kraju (akurat wtedy byłam w 8 miesiącu ciąży ale dla niego to nie argument). Ja po prostu sztywnieję jak się dowiaduję o kolejnym wyjeździe. On najchętniej jeździ oczywiście beze mnie bo może sobie bez przeszkód flirtować z koleżankami z pracy (taki typ). Dzisiaj przelała się we mnie czara goryczy bo przyniósł wiadomość że chce jechać do sanatorium bo ma możliwość wyjazdu za darmo i chyba jest na mnie znowu zły bo okazałam niezadowolenie. Moi rodzice regularnie jeżdżą do sanatorium więc wiem co się tam wyprawia. I mam być szczęśliwa że mój 40-letni mąż chce jechać sam? Czy ja jestem tutaj nienormalna czy on? Ciągle kombinuje jak wyrwać się z domu, ostatnio powiedział mi że marzy o tygodniu w szpitalu, gdzie mógłby sobie odpocząć i oderwać od domu i ode mnie.Wiem że jest sfrustrowany i zestresowany. Ja jestem zazdrosna i rzeczywiście jest dla mnie dużym problemem każdy jego wyjazd. Cała nasza relacja jest chora