peggy_su
04.06.14, 11:13
Moja mama mieszka w swoim domu wraz z moją starszą siostrą, bratem i jego rodziną. Ja mieszkam kilkaset km od nich.
Mieszkają razem od kilku lat, do niedawna mama zajmowała się dziećmi brata. Między nimi (mama vs reszta świata) narasta konflikt.
Bratowa jest DDA, bywa złośliwa, konfliktowa. Mój brat i siostra są typami obojętnymi, gruboskórnymi, liczy się dla nich własna wygoda, kłótnie w domu i kiepska atmosfera im nie przeszkadzają.
Mama zajmując się wnukami narzekała do mnie że ją to męczy, że chciałaby mieć czasem jakiś odpoczynek, co zrozumiałe bo siedziała z nimi po kilkanaście godzin 6 dni w tygodniu. Wreszcie że nie ma żadnej wdzięczności, tylko opryskliwość ją spotyka.
Gdy się wtrącałam, mówiąc żeby dali mamie jakoś odpocząć, wychodziło ze to ja jestem ta zła. Bo mama koniec koncow stwierdzała ze dzieci jej nie przeszkadzają, tylko fochy bratowej i zachowanie reszty.
No ale mama w końcu się zbuntowała. Teraz jest w domu wrogiem nr jeden, nikt się do niej nie odzywa, jakieś zdawkowe "dzien dobry", ona tez miła nie jest. Jednocześnie mama ciągle czeka na jakieś przepraszam, ale się na to nie zanosi.
Tłumaczę mamie jakie ma mażliwosci, ze powinna porozmawiać na spokojnie ze wszystkimi, przedstawić swoje warunki, postawić granice. Jak się nie dostosują to wyprosic towarzystwo z domu.
Ale mama ich nie wyprosi bo jej szkoda dzieci. Rozmawiać nie umie, boi sie.
Mama oczekuje ze ja ustawie wszystkich do pionu, ze zwrócę im uwagę, jakoś wstawię się za nią.
Gdy próbowałam wcześniej rozmawiać z rodzeństwem i bratową słyszałam tylko ze nie ma mnie na miejscu i nie wiem jak jest. Ze mama tez bywa złośliwa, obraża się, ze nie powinnam się wtrącać.
Osobiscie uważam że mama ma prawo sobie być w swoim domu jaka chce. Ale też powinna jasno komunikować swoje oczekiwania i potrzeby. A mama tego nie umie i nigdy nie umiała. Zawsze były fochy i niedopowiedzenia.
Tłumaczę mamie ze powinna zająć się sobą, swoim poczuciem wartości, nauczyć sie stawiania granic. Ale ona czego innego ode mnie oczekuje. Wolałaby biernie czekać aż ją ktoś obroni.
Sama już nie wiem jak powinnam sie zachować.
Inna sprawa ze mam do nich daleko i nie mogę od tak wpaść i pogadać to z jednym to z drugim. Mogę jechać z odsieczą, ale to już muszę wiedziec co i komu chcę powiedzieć.
Poradźcie coś bo mnie to wykańcza. Nie wiem jak się zachować.