co zrobic z siostra i matka

04.06.14, 16:46
No to ja tez z pytaniem z serii: wtracac sie czy nie wtracac. Od pewnego watku na forum w ktorym forumowiczka napisala, ze kazdy ma prawo do rozwoju i jesli mozna im to umozliwic to nalezy to zrobic.
I tak sobie to zdanie w sobie miele i miele i juz prawie bylam zdecydowana sie wtracic, ale sasiedni watek mnie zatrzymal.
Oto jak wyglada sytuacja.
Ja i siostra jestesmy DDD, z tym ze ona o tym nie wie, ale jest z nia psychicznie gorzej niz ze mna.
Obie jestesmy ofiarami przemocy fizycznej i psychicznej ojca. U siostry moze wieksza przemoc psychiczna, gdyz juz od dziecka byla bardziej ulegla i cicha.
Matka nie bronila ani mnie, ani jej przed przemoca.
Ale zastosowala inny manewr. Wyrozniala moja siostre w stosunku do mnie. U mnie sprawa byla jasna: nie kochaja mnie ani matka ani ojciec, musze sobie radzic sama i sobie dlugo radzilam. U siostry matka swoja chora nadopiekunczoscia spowodowala, ze jest ona dzis spolecznie nieudolna. "Ochraniala"ja przed swiatem jak tylko mogla, siostra nigdy nie miala nawet najmniejszych obowiazkow. Dzis siostra z mezem i dzieckiem mieszka dalej u matki i dalej nie ma zadnych obowiazkow. Na jej problemy psychiczne zwracalam matce juz w okresie nastolatki. Matka ignorowala, twierdzila, ze jestem zazdrosna. Zreszta slowo "zazdrosc"to klucz dla matki. Kazdy kto kiedys (juz od dawna nikt nie probuje) probowal cos powiedziec byl zazdrosny. Potem poszla do paru prac (zawsze jej ktos inny prace znajdowal) z ktorej byla byla zwalniana, bydz nie przedluzano jej umowy, i zawsze wg matki wina lezala po stronie pracodawcy. W koncu przestala pracowac jakies 10 lat temu (teraz ma 35) i tak juz zostalo. W pracy sygnalizowano, ze chyba ma jakies problemy i dopiero pod wplywem tego siostra poszla do psychiatry, zreszta pewne dlatego, ze wtedy wierzyla, ze zdola utrzymac prace. Ale bylo za pozno.
Matka choc sama stwarza wrazenie cichej i pokornego serca potrafila wytworzyc nad siostra taki kokon, ze sama nie wiem jak ona to zrobila. Na wszystko ma wplyw, siostra nie karmila piersia, bo mama ja do tego przekonala. Wszyscy byli zli, chronila ja przede mna, bo ja bylam zazdrosna, chronila ja przed obowiazkami, przed praca. Nie chciala zle, po prostu taki model powstal w jej glowie rowniez pod wplywem lichego dziecinstwa. Moja siostra mysli, ze ma dobra matke, ktora jako jedyna na swiecie chce dla niej dobrze, ze swiat jest zly a mama ja przed swiatem chroni, nie mobilizuje ja do pracy, do obowiazkow. Jednym slowem sioistrze jest wygodnie.
Paradoksalnie (moim zdaniem) przed tym co spowodowalo nieodwracalne konsekwencje jej nie bronila (przed ojcem). Chroni ja zas przed normalnym zyciem.
Troche z wyuczonego bezmyslnego schematu, troche z egoizmu. Gdy zapytalam sioistre dlaczego z mezem nie staracie sie o mieszkanie z gminy, sioistra tradycyjnie powiedziala: przeciez mi nie dadza. Ja jej na to: dadza nie dadza, ale podanie mozna zlozyc. Siostra nawet sie zapalila do tego pomyslu, widzialam blysk z jej oku i blysk zlosci w oku matki. Wtedy dotarlo do mnie, ze matka nie chce aby sioistra sie wyprowadzala. Kiedys powiedziala ciotce, ze przeciez ona nie bedzie umierac sama.
No w kazdym razie zyja sobie kiszac sie w sosie wlasnym, juz od dawna przez nikogo nie niepokojone.
I ja tez nie zamierzalam tego zmienic.
Ale przyszla mi mysl, ze moze powinnam dac szanse siostrze poznania prawdy, moze powinnam jej powiedziec, uswiadomic, ze jest ofiara przemocy, a matka nie jest taka idealna za jaka ja ma. Moze ta wiadomosc uwolnilaby siostre do zrobienia czegos ze swoim zyciem, a moze nie. Moze obie panie strasznie by sie na mnie obrazily, bom zazdrosna nieslychaie, lub cos w tym stylu.
Zwlaszcza, ze ostatnio w luznej rozmowie przyznala mi sie, ze jest fatalna matka dla swojego dziecka, ze nie panuje nad soba. Znam jej stany agresji, bo to nie byla agresja, ani nawet furia (o agresji wiem duzo, niestety) to bylo jak za przeproszeniem opetanie.
Ale zaobserwowalam tez , ze siositra nigdy nie zbudowala relacji z dzieckiem. Jakas taka byla zimna ryba w stosunku do dziecka. Od urodzenia to babcia karmila dziecko, bo najpierw siositra sie zle czula, a potem juz nie wiem co.
Noi te wszystkie okolicznosci nie daja mi spokoju.
Co zrobic. Powiedziec? Czy zostawic?
Ja nawet bardzo slabo wierze, ze sioistra sie zmieni pod wplywem tej wiedzy, ze uwolni sie od swojej matki, ale moze dac jej szanse?
    • aqua48 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 17:09
      Nie wtrącaj się. Matka z siostrą zapewniają sobie nawzajem jakieś potrzeby i jest im dobrze tak jak jest. Po co burzyć tę symbiozę?
      • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 17:19
        Po co burzyć tę symbiozę?
        Caly czas tak myslalam. Nie zamierzalam nigdy wchodzic w to bagienko. One wzajemnie zaspakajaj swoje potrzeby - jak slusznie zauwazylas. Ja juz dawno sie od nich odsunelam, zreszta jak kazdy.
        Tylko odkad dotarlo do mnie to zdanie o daniu szansy na rozwoj, to zaczelam sie lamac.
        No bo po prawdzie, siostra choc juz dorosla nie miala szansy na poznanie prawdy. Ja ja poznalam bardzo pozno, pomimo swiadomosci odrzucania jaka ciazyla na mnie cale zycie bylam przed 40tka jak dotarlo do mnie co jest prawdziwym zrodlem mojego cierpienia.
        A siostry nie poszlo tak latwo i nie pojdzie, bo ona jest przekonana, ze jej matka robi dobrze. A, ze przy okazji jej z tym wygodnie to nie czyni niczego zeby sie dowiedziec.
        Ale gdzies tam tli w niej pragnienie normalnego zycia: samodzielnego mieszkania, praca, dobra realcja z dzieckiem.
        Moim zdaniem w jej pierwotnym charakterze siedzi cos co nazywamy potocznie zaradnoscia. Jak chciala dziecko oddac do przedszkola (wiadomo jak jest z przedszkolami panstwowymi, dostac sie do nich to cud), a ona nie miala nawet podstaw bo nie pracuje. Opieka nad dzieckiem w domu jest wyborowa i matka i babcia (a dziecko kocha najbardziej ojca). Siostra sobie jednak jakos to przedszkole zalatwila. Potem dowiedziala, ze o malo pani dyrektor na zawal nie zeszla od tego jej "wychodzenia". Studia tez skonczyla.
    • igge Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 17:36
      zostawić ...i zająć się sobą i swoimi sprawami zamiast uszczęśliwiać ludzi na siłę, sorry
      • anula36 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 17:43
        czyli jak chce to potrafi, jak sie chciala pozbyc dziecka do przedszkola - dala rade, jakby sie chciala pozbyc mamusi i zamieszkac solo- tez by dala.

        Zreszta jak sama zauwazylas - siostra nie jest zdolna do podjecia pracy, wiec jaka to samodzielnosc? Zawisniecie na mezu?

        • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 19:04
          anula36 napisała:

          > czyli jak chce to potrafi, jak sie chciala pozbyc dziecka do przedszkola - dal
          > a rade, jakby sie chciala pozbyc mamusi i zamieszkac solo- tez by dala.

          Wlasnie dlatego sie zastanawiam, bo wiem, ze potencjal u niej jest. Jakby chciala to by mogla. Tylko nie wiem czy ona wie, ze moze chciec.
          To tak jakby ktos, kto siedzial cale zycie w piwnicy bo tak mowil mu ktos kogo uwaza, ze zyczliwego, mialby wiedziec , ze chce czegos innego, jak on niczego innego nie zna. Jakas tesknota w tym kims jednak tkwi, szczatkowo dostrzega konsekwencje (np. w postaci wplywu na dziecko) ale w piwnicy jest tak ciemno, ze wlasciwie dalej nie widzi.
          Moze moralnym jest powiedziec jej, ze osoba do ktorej ma zaufanie w aspekcie piwnicy nie ma racji i pokazac jej drzwi jak mozna z niej wyjsc.
          A czy z tego skorzysta czy nie, no to juz w rzeczy samej jej wybor. Nie bedzie nigdy mogla powiedziec "nie wiedzialam".
      • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 18:59
        igge napisał:

        > zostawić ...i zająć się sobą i swoimi sprawami zamiast uszczęśliwiać ludzi na s
        > iłę, sorry

        Zajmuje sie swoimi sprawami, tego mnei zycie nauczylo, ze jak sama sie nimi nie zajme to nikt inny tego nie zrobi.
        Nie chce uszczesliwiac ludzi na sile. Po prostu mam wrazenie, ze jestem w dyspozycji czegos co moze pozwolic siostrze na rozwoj i tylko zastanawiam sie czy tego uzyc czy nie. Nie dla swojej przyjemnosci. Mnie to do niczego nie potrzebne, ja od nich 1500km mieszkam i nawet na wakacje jezdze bardzo sporadycznie.
    • iziula1 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 17:43
      Twoja siostra jest dorosła i sama podejmuje decyzję o swoim życiu. To jak żyje jest konsekwencją JEJ WYBORU. Choć tobie wydaje się, że jest inaczej.
      Co możesz zrobić? Żyć po swojemu, nie wtrącać się i być szczęśliwa.
      Może siostra zechce coś zmienić, może nie. Nie masz na to wpływu. Ona jest dorosła i ma wybór, szanse jak chce żyć i tak robi. A że inaczej niż ty- to właśnie jej wybór.
      • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 18:11
        Jezeli chcesz ja uswiadomic, to podsun jej madre ksiazki do przeczytania a gdy bedzie chciiala porozmawiac na ich temat wowczas porozmawiaj.
        • verdana Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 18:32
          Problem w tym, że to twoim zdaniem matka jest dla siostry niedobra. Siostra jednak czuje sie z matką dobrze, kocha ją. I jeśli zaczniesz sie wtrącać, to nie spowodujesz, ze siostra jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej zacznie się rozwijać. Nie zacznie, bo nie umie. Nie dlatego, że matka - bo prawdę mówiąc 35-letnia kobieta, która nie potrafi żyć samodzielnie i utrzymać żadnej pracy ma problemy nie tylko z matką, mam problemy znacznie poważniejsze.
          Zaczniesz tłumaczyć i w rezultacie osiągniesz albo to, zę siostra Cie znienawidzi, bo burzysz jej życie, żądasz samodzielności, tłumaczysz, ze wszystko to, co uważała za swoje życie jest manipulacją. Albo uwierzy i zostanie absolutnie sama, niezaradna, z problemami i bez matki, którą kocha.
          Poza tym każdy ma prawo do własnej diagnozy sytuacji. To, ze Ty widzisz destrukcyjny wpływ matki nie oznacza, ze jest to jedyna, absolutna prawda. Siostra ma prawo widzieć to inaczej i według swojej oceny kształtować swoje życie.
          • koronka2012 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 18:52
            Siostra IMO już przepadła, kod ma wczytany dość skutecznie.

            Tylko dziecka szkoda - i ten aspekt warto może poruszyć.
            • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 19:24
              koronka2012 napisała:

              > Siostra IMO już przepadła, kod ma wczytany dość skutecznie.
              >
              > Tylko dziecka szkoda - i ten aspekt warto może poruszyć.

              Tak myslisz, ze juz stracona? A te jej przeblyski zaradnosci moze jednak byloby na czym budowac? Noi fakt, ze w przyplywach jakiej jasnosci pomrocznej widzi skutki i ich wplyw na dziecko.
              Z dzieckiem to ciezka sprawa bo nie buduje relacji z dzieckiem i jej to przeszkadza. Chcialaby wiedziec jak mi sama powiedziala cos wiecej.
          • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 19:21
            verdana napisała:
            "> Problem w tym, że to twoim zdaniem matka jest dla siostry niedobra"
            Tak to widze subiektywnie. To znaczy jest dobra, w swoim mniemaniu jest bardzo dobra i chce dla niej dobrze, tylko, ze sama jest ofiara z wlasnego domu rodzinnego i nie ma innych wzorcow.

            "Siostra jed
            > nak czuje sie z matką dobrze, kocha ją."
            Czuje sie dobrze, albo i nie. Dostrzega konsekwencje i zle sie z nimi czuje, tyle, ze nei laczy tego z przeszloscia. Raczej wierzy, ze do psychiatry trafila bo zabladzila w drodze do sklepu.

            "I jeśli zaczniesz sie wtrącać, to nie s
            > powodujesz, ze siostra jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej zacznie się r
            > ozwijać. Nie zacznie, "
            Ja tez nie mam duzo wiary w to, ale nie tyle o moja wiare chodzi tylko o sam fakt aby jej cos uzyslowic co moze byc sygnalem do jakiegos pojscia do przodu. Jesli bedzie wiedziec, to albo z tego skorzysta albo nie. To juz jej sprawa. Nigdy za to nei bedzie mogla powiedziec, ze nie wiedziala.

            "bo nie umie"
            No wlasnie, tu jest moja watpliwosc, znajac ja dostrzegam w niej potencjal. Podejrzewam, ze umie. Gdyby ja naprowdzic, to kto wie.

            "Nie dlatego, że matka - bo prawdę mówiąc 35-
            > letnia kobieta, która nie potrafi żyć samodzielnie i utrzymać żadnej pracy ma p
            > roblemy nie tylko z matką, mam problemy znacznie poważniejsze."
            To prawda, u niej niezaradnosc to kombinacja skutkow przemocy z nadopiekunczoscia. Nie wierzy w siebie, nie umie nic, wszystko robi powoli albo byle jak, bo nigdy od niej niczego innego nie wymagano, i szczerze wierzy w wersje matki ,ze to inni sa winni i nieuczciwie vel zazdrosni.

            "> Zaczniesz tłumaczyć i w rezultacie osiągniesz albo to, zę siostra Cie znienawid
            > zi, bo burzysz jej życie, żądasz samodzielności, tłumaczysz, ze wszystko to, co
            > uważała za swoje życie jest manipulacją. Albo uwierzy i zostanie absolutnie sa
            > ma, niezaradna, z problemami i bez matki, którą kocha."
            My z siostra mialysmy dobre relacje tylko we wczesnym dziecinstwie, do momentu kiedy siostra uwierzyla mamie, ze jest krolewna. Takze o pogorszenie relacji sie nie martwie. Nawet gdyby to nastapilo to plakac nie bede. Chcialabym tylko wiedziec, ze mowiac o tym postapilam dobrze i moralnie.

            "> Poza tym każdy ma prawo do własnej diagnozy sytuacji. To, ze Ty widzisz destruk
            > cyjny wpływ matki nie oznacza, ze jest to jedyna, absolutna prawda."
            Wiesz, kazdy z rodziny widzi sprawe podobnie, wiec raczej to widzenie mniej wiecej jest obiektywne.

            "jak ja Siostra ma prawo widzieć to inaczej i według swojej oceny kształtować swoje życie. "

            Absolutnie racja. Tylko moze ma tez prawo do poznania innej perpektywy i dokonania wyboru, chocby nie zrobila z tym nic i zyla dalej jak zyje. Ale bylby to wowczas jej wybor.
            • verdana Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 22:14
              Ale to poznanie innej perspektywy to nadal nie byłby chyba jej wybór. Przy tym, co piszesz o siostrze, należałoby się obawiać, ze jeżeli przyjmie Twój punkt widzenia, to będzie żyła nie tak, jak sadzi, że jest najlepiej, tylko tak, jak Ty jej wskażesz, ze jest najlepiej. Nie sądzę, aby była w stanie przeanalizować sytuację i dokonać własnego wyboru.
              • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 22:35
                verdana napisała:
                "> Ale to poznanie innej perspektywy to nadal nie byłby chyba jej wybór. Przy tym,
                > co piszesz o siostrze, należałoby się obawiać, ze jeżeli przyjmie Twój punkt w
                > idzenia, to będzie żyła nie tak, jak sadzi, że jest najlepiej, tylko tak, jak T
                > y jej wskażesz, ze jest najlepiej. Nie sądzę, aby była w stanie przeanalizować
                > sytuację i dokonać własnego wyboru. "

                Mysle, ze przyjecie mojego punktu widzenia jest najmniej realne.
                Ja sprawe widze w ten sposob, ze poznaje inny punkt widzenia (nie tylko matki) z zastrzezeniem zeby w temat sie wglebiac, isc na terapie, poczytac madre ksiazki itp.
                I wtedy podejmuje decyzje. I niech bedzie to jakakolwiek decyzja, zapewne zostanie z matka bo obu stronom to bardzo pasuje, ale niech bedzie to decyzja wynikla z jej wyboru, z jej przeanalizowania za i przeciw. Wlasciwie gdyby choc orientujac sie co wplywa na takie a nie inne realacje z jej dzieckiem i tylko to postanowila nieco poprawic to bylby to juz ogromny sukces.
                Ale dla mnie efekt nie ma znaczenia. Dla mnie znaczenie ma tylko to, ze postapilam moralnie i nie zachowalam dla siebie waznej dla kogos informacji. A co dalej to juz nie moja broszka.
                Dzieki Twojej uwadze, moge tak skonstruowac (jesli sie zdecyduje) informacje azeby akcent polozyc na zacheceniu do poglebiania wiedzy i sprobowania wyciagniecia wlasnych wnioskow.
                • aqua48 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 22:41
                  dmuchawcelatawce napisała:

                  >Dla mnie znaczenie ma tylko to, ze postapilam moralnie i nie zachowalam dla siebie waznej dla kogos informacji.

                  A co ma do tego moralność?
                  • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 22:50
                    aqua48 napisała:

                    > A co ma do tego moralność?

                    Ano bywaja tacy co lubia zachowywac sie wobec innych przyzwoiscie/moralnie.
                    Obrazowo rzecz ujmujac: jesli widze, ze idziesz prosto w przepasc, to ci to sygnaliuje, bo moze nie wiesz.
                    A ty robisz dalej co uwazasz. Wierzysz mi i zawracasz, albo nie i idziesz dalej.
                    Mozna tez nic nie zrobic. A idz sobie w ta przepasc na zdrowie, bo w koncu skoro ja widze, ze leziesz w przepasc to ty tez na pewno to widzisz, a ja mam to w doopie, bo mam swoje zycie i ty mnie nie interesujesz.

                    • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 23:01
                      Dokladnie dmuchawcelatawce, zgadzam sie z Twoim tokiem myslenia, to jest w koncu Twoja siostra, jedna z najblizszych osob.
                      • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 23:08
                        zuzi.1 napisała:

                        > Dokladnie dmuchawcelatawce, zgadzam sie z Twoim tokiem myslenia, to jest w konc
                        > u Twoja siostra, jedna z najblizszych osob.

                        Wlasnie, i tu tkwi sedno, ze choc nie mamy ze soba bliskiej relacji, to jednak siostra. Mozna nawet powiedziec, ze odkad uswiadomilam sobie tak wiele rzeczy, ktore mnie teraz zmieniaja zal mi jej bardzo, bo jak by nei bylo przeszla to samo pieklo.

        • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 19:08
          zuzi.1 napisała:

          > Jezeli chcesz ja uswiadomic, to podsun jej madre ksiazki do przeczytania a gdy
          > bedzie chciiala porozmawiac na ich temat wowczas porozmawiaj.

          Wiesz Zuzi, ze o tym tez myslalam. Wiesz powiedzialam jej o wlasnej terapii i wspomnialam, ze sytuacja, ktora mnie do niej doprowadzila dotyczy tez jej.
          Wyrazila zainteresowanie.
      • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 19:06
        iziula1 napisała:

        "> Twoja siostra jest dorosła i sama podejmuje decyzję o swoim życiu. To jak żyje
        > jest konsekwencją JEJ WYBORU. Choć tobie wydaje się, że jest inaczej.
        > Co możesz zrobić? Żyć po swojemu, nie wtrącać się i być szczęśliwa.

        Ja nie chce jej uswiadamiac dla wlasnego szczescia.
        Moze ona nie wie jak i co ma zmieniac. Jest ofiara przemocy. Moze jakby ktos wskazal jej kierunek to by jej to pomoglo.
        • olikol Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 19:37
          Cóż... przez 15 lat woziłam do domu rodzinnego książki "rozwijające", całe segregatory wydruków o uzależnieniach, współuzależnieniach, przemocy emocjonalnej, rozwoju osobistym, itd.
          Podrzucałam namiary na terapie, psychologów, itd.
          Co osiągnęłam?
          Awantury ze strony matki, że śmiem ją do psychicznych wysyłać
          Olewanie ze strony reszty rodziny, którzy książki kładą na półkę i robią to co robili nadal
          Niechęć siostry, która nieco wiedzy liznęła ale nie odważyła się pójść na terapię ani odejść z toksycznego domu, więc jest jeszcze bardziej nieszczęśliwa, bo wie że tkwi w gó w nie ale blokada by g ó wno porzucić jest zbyt silna.
          • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 22:11
            olikol napisała:

            "> Cóż... przez 15 lat woziłam do domu rodzinnego książki "rozwijające", całe se
            > gregatory wydruków o uzależnieniach, współuzależnieniach, przemocy emocjonalnej
            > , rozwoju osobistym, itd.
            > Podrzucałam namiary na terapie, psychologów, itd.
            > Co osiągnęłam?
            > Awantury ze strony matki, że śmiem ją do psychicznych wysyłać
            > Olewanie ze strony reszty rodziny"

            Mozna bylo to przewidzic, malo kto nawet jak chce to potrafi sie zmienic, a jak nie chce to nie ma takiej sily , ktora by go zmusila.
            Ale przynajmniej zrobilas swoje 100%. Nie bedzie Ci nigdy kolatac w sercu, ze moglas cos zrobic a zaniechalas.
            Ja nie planowalam nikogo przykonywac. Planowalam po prostu raz powiedziec i koniec. Reszta nalezalaby do niej. Jakby chciala wiecej pogadac to zawsze moglaby, jesli nie to koniec piesni, zapominamy o sprawie a ja nigdy juz nie wracam do pomyslu uswiadamiania, bo wiem ,ze zrobilam co moglam. Troche taki rodzaj umycia rak, powiem ci a reszte musisz zrobic sama.
        • aqua48 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 21:26
          dmuchawcelatawce napisała:

          > Moze ona nie wie jak i co ma zmieniac. Jest ofiara przemocy. Moze jakby ktos ws
          > kazal jej kierunek to by jej to pomoglo.

          A dlaczego wydaje Ci się, że coś co jest dla Ciebie dobre, będzie takie samo dla siostry? Piszesz, że skończyła studia, więc WIE jak szukać informacji, i może po nią sięgnąć gdziekolwiek, tyle, że do zmiany trzeba dojrzeć samemu. Jeśli siostra zacznie Ci zadawać pytania na temat Twojej terapii to odpowiadaj i wskazuj jej ten kierunek. W innym przypadku nie.
    • selo.lolo Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 21:19
      Znam podobną historię ze słyszenia. Tam się próby uświadomienia skończyły się całkowitym odrzuceniem uświadamiającej.
      • iziula1 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 21:40
        Twoja siostra nie żyje w izolacji. Ma dostęp do tv, radia, internetu, widzi jak żyją inni. Dlatego podkreślam że to jak żyje jest je własnym wyborem.
        Jeśli będzie chciała to zmienić z pewnością zwróci się z tym do ciebie. Ale to musi być jej wybór. Nie twój.

        Ja nadal nie rozumiem twojej motywacji.
        Co ty chcesz osiągnąć i po co? Jaka wlasną potrzebę próbujesz realizować/zaspokoić?
        Nie rozumiem.
        • aqua48 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 21:55
          iziula1 napisała:

          > Ja nadal nie rozumiem twojej motywacji.
          > Co ty chcesz osiągnąć i po co? Jaka wlasną potrzebę próbujesz realizować/zaspo
          > koić?

          Potrzebę poczucia kontroli nad cudzym życiem,
          niepokoju, ze siostra i matka żyją źle,
          konieczności "otwierania oczu" - czyli uświadamiania błędów i "prostowania ścieżek"
          No mnóstwo jest takich nieuświadomionych potrzeb, których autorka najwyraźniej nie przepracowała na swojej terapii do końca.


          • alpepe Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 22:53
            no, ale aqua, nie jest ci żal dziecka od tej siostry?
            Bo mnie bardzo.
            • aqua48 Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 08:38
              alpepe napisała:

              > no, ale aqua, nie jest ci żal dziecka od tej siostry?
              > Bo mnie bardzo.

              To nie jest kwestia czy mi żal, czy nie, tylko kwestia, że Dmuchawce ma poczucie misji. A życia za kogoś nie da się przeżyć, nie da się go "naprawić" i sprawić, że dzięki naszym radom będzie mu się żyło lepiej jeśli on sam tych rad nie szuka, i nie doszedł ze sobą do takiego momentu że zmian potrzebuje.
              I tak, sama byłam w podobnej sytuacji - bliska mi emocjonalnie osoba miała problemy z dzieckiem i wydawało mi się nawet, że szukała jakiegoś rozwiązania, ale wszystkie podsuwane przez mnie wskazówki, adresy placówek specjalistycznych, wskazywanie najoczywistszych błędów wychowawczych i proste sposoby zaradzenia im oraz podrzucanie mądrych książek szły na marne, bo w tej osobie nie było chęci do zmiany. Zawsze odpowiedź była - pewnie masz rację, ale.. i szlo dalsze wypłakiwanie i narzekanie na okropną sytuację i coraz gorsze problemy.
              Po tej sytuacji i kilku podobnych WIEM, że otwieranie oczu, wskazywanie dróg, itp. to po prostu się nie udaje jeśli ktoś nie jest gotowy do odrzucenia tego co dotąd jawiło mu się jako jakoś tam bezpieczne i znane, mimo, że dla innych jest oczywistym tkwieniem w marazmie. Tak to działa.
              • zuzi.1 Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 08:49
                Aqua zapewne masz rację, weź tylko pod uwagę jedno, każdy człowiek jest inny, na innym etapie swojego zycia, jeżeli dmuchawcelatawce nie powie siostrze o tym co ona sama wie na temat ich wspólnej rodziny, to ta sprawa będzie jej siedziała gdzieś głeboko w tyle głowy do końca życia. A co jeśli siostra jest gotowa do zmian, ale bez popchnięcia nie uda jej się tego zrobic? Czy nie szkoda tak z góry zakładac, ze nic to nie da i jej nie pomoże? A jesli pomoże, to co? Nie warto ryzykowac? Nie lubię takiego negatywnego zakładania z góry pesymistycznych scenariuszy, nie uda się itd., a może właśnie się uda, a jak nie spróbuje to się nigdy nie dowie. A jak sie nie uda, no to trudno, próbowała zrobic wszystko co się da, aby siostrze pomóc, sumienie ma oczyszczone, że zrobiła wszystko co mogła...
                • aqua48 Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 09:15
                  zuzi.1 napisała:

                  > jeżeli dmuchawcelatawce nie powie siostrze o tym
                  > co ona sama wie na temat ich wspólnej rodziny, to ta sprawa będzie jej siedział
                  > a gdzieś głeboko w tyle głowy do końca życia.
                  >A jak sie nie uda, no to trudno, próbowała zrobic wszystko co
                  > się da, aby siostrze pomóc, sumienie ma oczyszczone, że zrobiła wszystko co mo
                  > gła...

                  A jeśli siostra nie da rady, nie jest na tym etapie życia, a własnie wzbudzi w niej to tylko poczucie winy i żal do wszystkich wokół? I będzie miała ten żal "gdzieś głęboko w tyle głowy do końca życia" ?
                  Dmuchawce będzie miała "czyste sumienie" ale siostra zepsute życie..
                  Jestem absolutnie przeciwna przerzucaniu na inną osobę swoich problemów - dla mnie to ani troska, ani życzliwość. To tak zwana "lwia przysługa" i chęć kontroli cudzego życia..
                  • zuzi.1 Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 09:24
                    Nie widzę tu chęci kontroli cudzego życia, tylko właśnie kwestie sumienia i chęci pomocy siostrze, gdy samemu przeszło się dokładnie przez to samo. Przy czym dmuchawce wygrzebała się z bagna a siostra dalej w tym tkwi nieświadoma. Ciekawa jestem zdania terapeuty na ten temat. Może Pani Agnieszka się wypowie, jakie jest realne ryzyko dla siostry w
                    • pade Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 09:42
                      Dmuchawce wcale się z bagna nie wygrzebała.
                      Gdyby tak było nie czułaby silnego przymusu najpierw powiedzenia matce o krzywdzie, a potem wyprostowania życia siostry.
                      Nie ma opcji by komuś pomóc, jeśli on sam tego nie chce.
                      Gdyby siostra faktycznie chciała poprawić relacje z dzieckiem, poszłaby z nim do psychologa. Skoro umiała załatwić przedszkole, psychologa tez by załatwiła.
                      • dmuchawcelatawce Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 09:52
                        pade napisała:

                        "> Nie ma opcji by komuś pomóc, jeśli on sam tego nie chce.
                        > Gdyby siostra faktycznie chciała poprawić relacje z dzieckiem, poszłaby z nim d
                        > o psychologa. Skoro umiała załatwić przedszkole, psychologa tez by załatwiła."

                        Siostra do psychiatry chadza od lat, gdyby miala wnikliwego psychiatre to pewnie by to wyszlo. Ale ja sama wiem, ze roznie to z tym bywa. Nie zawsze i nie kazdy psycholog, psychiatra, terapeuta umie pomoc.
                        • pade Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 10:00
                          Czyli siostra nie mówi szczerze o tym, jak zachowuje się w stosunku do dziecka i nie prosi o pomoc. To nie jest wina psychiatry, tylko być może siostra chce się tylko lepiej czuć psychicznie, natomiast nie widzi błędów po swojej stronie.
                          • dmuchawcelatawce Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 10:20
                            pade napisała:
                            > Czyli siostra nie mówi szczerze o tym, jak zachowuje się w stosunku do dziecka
                            > i nie prosi o pomoc. To nie jest wina psychiatry, tylko być może siostra chce s
                            > ię tylko lepiej czuć psychicznie, natomiast nie widzi błędów po swojej stronie.

                            Ale ja nie powiedzialam, ze to bledy psychiatry, na pewno siostra mowi co mowi, i psychiatra na tym bazuje. Ja nie wiem, czy z tego co ona mowi, chocby nawet najbardziej zaangazowany i wnikliwy terapeuta mogl rozpoznac praprzyczyne.
                            • aqua48 Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 11:43
                              dmuchawcelatawce napisała:

                              > Ale ja nie powiedzialam, ze to bledy psychiatry, na pewno siostra mowi co mowi,
                              > i psychiatra na tym bazuje. Ja nie wiem, czy z tego co ona mowi, chocby nawet
                              > najbardziej zaangazowany i wnikliwy terapeuta mogl rozpoznac praprzyczyne.

                              Wobec tego TY czujesz "moralny obowiązek" pouczyć siostrę co powinna mówić psychiatrze, albo pouczyć psychiatrę co dolega Twojej siostrze?
                              Nie możesz pozwolić na to aby jej terapia odbywała się swoim torem, odmiennym od Twojego? Nie możesz oddzielić Siebie i swoich przeżyć od siostry i jej przeżyć i pozwolić jej na popełnianie błędów? Ona ma inną wrażliwość niż Ty, inną psychikę inne oczekiwania i inne potrzeby. Czemu tego nie zaakceptujesz?
                      • zuzi.1 Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 10:37
                        A dlaczegi z gory zakladasz pade ze siostra nie chce, skoro chodzi do psychiatry to chyba zle sie czuje ze soba ale nie wie jak ma sobie pomoc, a psychiatra daje leki i za bardzo tez nie oferuje jej innej pomocy. Ale moze psychiatra ma za malo inf. na temat jej osoby i za malo inf. zrodlowych, xeby dziewczyie pomoc. Sta ogranicza sie glownie do lekow. Co prawda gdyby byl odpowiedzialnym lekarzem, to juz dawno powinien jej zasugerowac terapie u psychologa, pytanie czy sugerowal, a jesli nie to dlaczego? Tutaj istnieje jeszcze jedno ryzyko, ze siostra moze miiec w jakims tam stopniu osobowosc zbkizona do osobowosci mamy i wowczas ciezko jej sie bedzie zmienic,ale tego nie wiemy.
                        • pade Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 12:48
                          Skoro leczy się od wielu lat, i dalej zachowuje się czasem jak "opętana", to znaczy, że obecne leczenie nie pomaga i trzeba je zmienić na inne. Tylko pacjent musi tego chcieć.
                          Bardzo wątpię, żeby przez tyle lat lekarz słowem o możliwości terapii nie wspomniał.
                          Siostra autorki już udowodniła, że jeśli czegoś chce, to potrafi tak zadziałać, by to dostać.

                          Niestety, w naszym społeczeństwie wciąż pokutuje przeświadczenie, że na terapię chodzą osoby, które "mają nierówno pod kopułą", psycholog "grzebie im w głowach" i "urządza pranie mózgu". Być może siostra ma podobne zdanie na temat terapii, i stąd w ogóle nie brała jej pod uwagę.
                          • zuzi.1 Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 12:53
                            pade napisała:"Siostra autorki już udowodniła, że jeśli czegoś chce, to potrafi tak zadziałać, by to dostać. "

                            Czasem jest tak, że niektore osoby są zdolne wzniesc się na wyżyny swoich możliwosci intelekt. i fiz. działając na cudzą rzecz, np. w sprawie przedszkola własnego dziecka, a mogą byc kompletnie bezbronne, niezdolne do efektywnego działania we własnej sprawie. Nie wiemy do końca jak jest z siostrą.
                            • pade Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 12:56
                              Zgadzam się, sa takie osoby. Ale ja akurat wzięłam jeszcze pod uwagę to, co Dmuchawce pisała o studiach siostry.
                              • zuzi.1 Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 13:08
                                Pade studia siostry o niczym nie świadczą, siostra we własnej sprawie może byc zblokowana emocj. dzięki latom takiego a nie innego wychowania i uwiązania emocj. do matki.
                              • aqua48 Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 13:11
                                pade napisała:

                                > Zgadzam się, sa takie osoby. Ale ja akurat wzięłam jeszcze pod uwagę to, co Dmu
                                > chawce pisała o studiach siostry.

                                Dmuchawce ma wdrukowane przez matkę, że siostrą "trzeba się zająć", trzeba za nią myśleć i działać, albo przynajmniej popychać do wszystkiego, bo ona sama przecież nie da rady, nie powie, nie wie, nie zdaje sobie sprawy i taka biedna jest..a ma jej być dobrze.
                                A to po prostu kolejna rola w rodzinie.
                                • zuzi.1 Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 13:23
                                  aqua rozmawiamy jak dotąd o podaniu siostrze np. książki do poczytania lub kilku i ew. przedyskutowaniu pytań siostry jeśli takie się pojawią, dmuchawce nie napisała, że chce urządzic siostrze 3 godzinne posiedzenie i zrobic jej wykład nt. rodziny, jej terapii, przyczyn które ją do tego doprowadziły itp. czyli nie planuje całosciowego działania podania na tacy całej informacji, chce jej podac rękę delikatnie i ew. coś jej dopomóc na początku a resztę zostawic aktywnosci samej siostry, o ile ta aktywnosc się pojawi. Gdyby było z dmuchawce tak jak piszesz to autorka już od dawna holowałaby siostrę na własnym grzbiecie, a z tego co napisała, to raczej tego nie robiła.
                      • zuzi.1 Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 11:16
                        Ok pade dmuchawce jest na terapii i w trakcie wygrzebywania sie z problemow.
                    • dmuchawcelatawce Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 09:49
                      zuzi.1 napisała:
                      "Ciekaw
                      > a jestem zdania terapeuty na ten temat. Może Pani Agnieszka się wypowie, jakie
                      > jest realne ryzyko dla siostry w"

                      Ja tez jestem bardzo ciekawa, zwlaszcza, ze moj problem moze dosc czesto pojawiac sie w rodzinach toksycznych i rada Pani Ekspert na pewno by sye przydala.
                  • zuzi.1 Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 09:28
                    aqua48 napisała:"A jeśli siostra nie da rady, nie jest na tym etapie życia, a własnie wzbudzi w niej to tylko poczucie winy i żal do wszystkich wokół? I będzie miała ten żal "gdzieś głęboko w tyle głowy do końca życia" ?
                    Dmuchawce będzie miała "czyste sumienie" ale siostra zepsute życie.."

                    Ta siostra ma w tej chwili zepsute życie i jakieś tam przebłyski świadomosci, ze chociażby relacja z dzieckiem powinna wyglądac inaczej. Żal można przepracowac na terapii u psychologa i to by się tej dziewczynie na pewno przydało, warto jej to sugerowac, ale najpierw powinna uzyskac pewną wiedzę, bez której nie ruszy z miejsca.
                  • dmuchawcelatawce Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 09:48
                    aqua48 napisała:

                    > Dmuchawce będzie miała "czyste sumienie" ale siostra zepsute życie..
                    Bez obaw, niewiele w tym juz mozna zepsuc. Mysle, ze to juz troche zaczyna byc pokretne.
                    • pade Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 09:58
                      To nie jest pokrętne. Ty byłaś ta złą, kozłem ofiarnym, a siostra księżniczką, otoczoną czułą opieką. Przepracowałaś juz złość na siostrę? Nie masz do niej żalu (mimo, że to nie ona się koronowała)? Nie czułaś/czujesz zazdrości? Bo to są naturalne uczucia w takiej relacji, w jakiej wy byłyście.
                      Zdajesz sobie sprawę, że skoro siostra żyje w ułudzie, że matką ją kocha i chce dla niej jak najlepiej, to gdy odedrzesz ją ze złudzeń, sprawisz jej straszny ból? Jesteś na to gotowa?
                      I czy to w ogóle jest Twoja rola?
                      • dmuchawcelatawce Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 10:38
                        pade napisała:
                        "> To nie jest pokrętne."
                        W mojej sprawie to jest pokretne, bo mnie nei dotyczy.

                        " Ty byłaś ta złą, kozłem ofiarnym, a siostra księżniczką,
                        > otoczoną czułą opieką. Przepracowałaś juz złość na siostrę? Nie masz do niej ża
                        > lu (mimo, że to nie ona się koronowała)? Nie czułaś/czujesz zazdrości? Bo to są
                        > naturalne uczucia w takiej relacji, w jakiej wy byłyście."

                        Moze i sa, ale ja tak bardzo do konca normalna nie jestem, wiec imaja sie mnie "nienormalne"odczucia np. pomimo licznych wad nie jestem osoba zazdrosna. Nie czuje tego klimatu. Ja po prostu nie wiem o co chodzi z ta zazdroscia. Wydaje mi sie, ze mozna zazdroscic komus czegos konkretnego np. bogactwa w szczesliwej pelnej milosci rodzinie, ale ja nie znam takich osob, wiec nie udaje mi sie tego uczucia sprawdzic.
                        Zazdrosc o czyjas patologie nie jest chyba wymagana w ramach tzw. normalnosci.
                        Ja od zawsze widzialam negatywne skutki nadmiernej opiekunczosci jakiej doswiadcza siostra i tym bardziej cieszylam sie, ze ja sama mam wolnosc, samotna bo samotna, ale jednak wolnosc, choc dzis nazywam to brakiem zainteresowania. Z dwojga zlego lepsze bylo to czego ja doswiadczylam. W kazdym razie nikt normalny nie chcialby stanac na miejscu mojej siositry. A jak rozumie, ze zazdrosc, to chec bycia na miejscu tej osoby.
                        Wiec co tu zazdroscic. Tu nie ma czego zazdroscic, chocby czlowiek nie wiem jak chcial.
                        Moja matka o te nieszczesna zazdrosc podejrzewa kazdego i mnie oczywiscie tez.
                        Jak kiedys uslyszala przypadkowo jak znajoma z bloku komentuje sprawe to mi powiedziala, ze pewnie im ta kobieta zazdrosci. Wtedy nie wytrzymalam i jej odpowiedzialam, ze co najwyzej mieszkaniec obozu koncentracyjnego moglby jeszcze ewentualnie wam czegos zazdroscic, bo tak poza tym to nikt wiecej. Ale chyba nie uwierzyla.
                        Tak pokrotce ma sie sprawa z owa mityczna zazdroscia.

                        "> Zdajesz sobie sprawę, że skoro siostra żyje w ułudzie, że matką ją kocha i chce
                        > dla niej jak najlepiej, to gdy odedrzesz ją ze złudzeń, sprawisz jej straszny
                        > ból? Jesteś na to gotowa?"
                        Bol albo ulge. Nie wiem co w niej siedzi. To oczywiscie jest ryzyko. Bez ryzyka nie ma rozwoju, do ktorego sama namawialas. Moze tak samo wyjsc na dobre jak i na zle, albo co pewnie najprawdopodbniejsze nic sie nie zmieni.

                        "> I czy to w ogóle jest Twoja rola?"
                        Ja nie mam w relacji z siostra zadnej roli. My nie jestesmy zwiazane emocjonalnie. Moze przez dojrzenie, ze ona jest jeszcze wieksza ofiara mam do niej taka nic sympatii, ale jej zycie jakie by nei bylo i w jakim by nei poszlo kierunku nie jest czescia mojego zycia.
                        • pade Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 13:26
                          Czyli nie jesteś w żaden sposób emocjonalnie związana ze swoją siostrą, ale czujesz moralny obowiązek uświadomienia jej, że życie jakim żyła do tej pory było niewłaściwe?
                          Dmuchawce, czym innym jest zachęcanie do rozwoju osoby, która wie, że coś jest nie tak i chce to zmienić, szuka pomocy, a czym innym uświadamianie kogoś na siłę, bo tak trzeba.
                          • zuzi.1 Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 13:44
                            Pade, dmuchawce nie chce uświadomic siostrze, że jej zycie było dotychczas niewłasciwe, ale chce pokazac jej, że ma szansę (podobnie jak dmuchawce) na inne zycie. A czy z tej szansy skorzysta czy nie, to już inna sprawa. Pisała przecież wyraźnie o konsekwencjach wychowania w "piwnicy". Dlaczego na siłę dopatrujesz się pade złych intencji u autorki wątku?

                            Ale siostra, skoro chodzi do psychiatry, to własnie chce coś zmienic, tylko jej się nie udaje. Świadoma jest swoich problemów w relacji z dzieckiem i jej to ciąży. Moze warto spróbowac jej podac namiary na dobra literaturę.
                            • pade Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 14:16
                              "Ale przyszla mi mysl, ze moze powinnam dac szanse siostrze poznania prawdy, moze powinnam jej powiedziec, uswiadomic, ze jest ofiara przemocy, a matka nie jest taka idealna za jaka ja ma"
                              "Ale dla mnie efekt nie ma znaczenia. Dla mnie znaczenie ma tylko to, ze postapilam moralnie i nie zachowalam dla siebie waznej dla kogos informacji. A co dalej to juz nie moja broszka."

                              Ja cały czas o TAKIM uświadamianiu piszę, do tego, co powyżej się odnoszę i nie doszukuję się ZŁYCH intencji, ale ukrytych motywów. Bo każdy z nas je ma. Ja również.
                              Własnie świadomość tych motywów, refleksja na ich temat jest przyczynkiem do rozwoju. Bo rozwój to m.in. zwiększanie świadomości, czyli odkrywanie tego, co nieświadome.
                              Przed chwila jeszcze raz przeczytałam wątek "Czy powiedzieć matce o terapii" i podtrzymuję to, co napisałam w tym wątku.
                • dmuchawcelatawce Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 09:45
                  "Czy nie szkoda tak z góry zakładac, ze nic to nie da i jej nie pomoże? A jesli pomoże, to co? Nie warto ryzykowac? Nie lubię takiego negatywnego zakładania z góry pesymistycznych scenariuszy, nie uda się itd., a może właśnie się uda, a jak nie spróbuje to się nigdy nie dowie. A jak sie nie uda, no to trudno, próbowała zrobic wszystko co się da, aby siostrze pomóc, sumienie ma oczyszczone, że zrobiła wszystko co mogła"

                  Wlasnie, wlasnie, z ust mi to wyjelas.
              • dmuchawcelatawce Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 09:44
                " To nie jest kwestia czy mi żal, czy nie, tylko kwestia, że Dmuchawce ma poczuci
                > e misji. "

                Przyszla mi do glowy taka dygresyjka odnosnie w/w. Moze gdyby tak wiekszosc miala owe poczucie misji na swiecie byloby latwiej,ludzie reagowali by na potrzeby innych, nie odwracali glowy na widok przemocy itp. Jakos nie mam problemu z moim jak to nazwalas sarkastycznie "poczuciem misji".

                "I tak, sama byłam w podobnej sytuacji - bliska mi emocjonalnie osoba miała prob
                > lemy z dzieckiem i wydawało mi się nawet, że szukała jakiegoś rozwiązania, ale
                > wszystkie podsuwane przez mnie wskazówki, adresy placówek specjalistycznych, ws
                > kazywanie najoczywistszych błędów wychowawczych i proste sposoby zaradzenia im
                > oraz podrzucanie mądrych książek szły na marne, bo w tej osobie nie było chęci
                > do zmiany. Zawsze odpowiedź była - pewnie masz rację, ale.. "
                A nie pomyslalas, ze ludzie to dosc skomlikowane maszyny i moze nie na kazdego dziala wskazywanie najoczywistszych bledow i podsuwanie madrych ksiazek. Moze czasem potrzeba czegos wiecej, jakiegos bozdzca, ktory zadziala.

                " Po tej sytuacji i kilku podobnych WIEM, że otwieranie oczu, wskazywanie dróg, i
                > tp. to po prostu się nie udaje jeśli ktoś nie jest gotowy do odrzucenia tego co
                > dotąd jawiło mu się jako jakoś tam bezpieczne i znane, mimo, że dla innych jes
                > t oczywistym tkwieniem w marazmie"
                Wiem aqua, ze Ty masz tendencje do "widzenia" jak kto sie czuje, co mysli, czego oczekuje i jakie ma wizje, ale to tak nie dziala, ze wiadomo odrazu, czy ktos jest gotowy czy nie. Czlowiek bywa skomplikowany. Czasem to nawet sam nie wie do czego jest zdolny.
                • aqua48 Re: Tak to nie działa..niestety 05.06.14, 13:07
                  dmuchawcelatawce napisała:

                  > Wiem aqua, ze Ty masz tendencje do "widzenia" jak kto sie czuje, co mysli, czeg
                  > o oczekuje i jakie ma wizje, ale to tak nie dziala, ze wiadomo odrazu, czy ktos
                  > jest gotowy czy nie. Czlowiek bywa skomplikowany. Czasem to nawet sam nie wie
                  > do czego jest zdolny.

                  Tak, masz rację, mam taką tendencję :) Ale ja tak jak i i inne dziewczyny piszemy to co widzimy z boku, dlatego może warto przemyśleć nasze zdania, nawet jeśli budzą w Tobie niechęć lub oburzenie.
                  A czy ktoś jest na coś gotowy i do czegoś zdolny, wierz mi, to widać, bo wtedy wykazuje inicjatywę i determinację lub prosi o konkretną pomoc. I skoro Twoja siostra też jest do tego zdolna, to nie ma żadnego powodu abyś ją wyręczała w etapach przez które powinna przejść.
                  Pomyśl, że o takie wyręczanie siostry właśnie cały czas masz pretensję do Waszej matki, a czyniąc to powielasz w tym momencie jej zachowanie..
        • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 22:27
          iziula1 napisała:

          "> Twoja siostra nie żyje w izolacji. Ma dostęp do tv, radia, internetu, widzi jak
          > żyją inni."

          Mnie pomimo radia internetu, tv dojscie do pewnych rzeczy zajelo prawie 20 lat doroslego zycia. Wiec chyba nie jest to takie proste.

          "> Ja nadal nie rozumiem twojej motywacji.
          > Co ty chcesz osiągnąć i po co? Jaka wlasną potrzebę próbujesz realizować/zaspo
          > koić?"

          Dlaczego. Bo to byc moze moralne jest (jesli jest dobre). Bo jesli mam w reku narzedzie, ktore moze pomoc to czemu tego nie uzyc. Nawet jesli nic sie nie zmieni.
          Bo nie chce miec kiedys wyrzutow, ze powinnam byla powiedziec, podzielic sie posiadana wiedza a tego nie zrobilam.
          • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 23:08
            Dokladnie, ta wiedza nie jest ot tak na wyciagniecie reki, temat przemocy ze strony rodzicow i jej konsekwencje emocj. dla dziecka to dalej w Polsce w pewnym sensie temat tabu. Jesli czujesz, ze siostra jest w stanie wykorzystac ta wiedze z korzyscia dla siebie i swojej rodziny to niw wahaj sie, tylko jej ta wiedze podaj jak wedke.
            • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 23:12
              zuzi.1 napisała:

              "Jesli czujesz, ze siostra jest w stanie wykorzystac ta wiedz
              > e z korzyscia dla siebie i swojej rodziny to niw wahaj sie, tylko jej ta wiedze
              > podaj jak wedke."

              Szczerze, to nei bardzo czuje, ze ona to wykorzysta. No ale zawsze ten ulamek procenta szansy istnieje.
              Ja to mysle, ze cien szansy jest odnosnie ewentualnych zmian w stosunku do dziecka, bo problemy w tej kwestii sama sygnalizowala i jej przeszkadzaja. Nawet pomyslalam, ze jesli jej sie nie uda, ale bedzie probowac, i dziecko te proby dojrzy, to zawsze to bedzie jakis plusik.
              Juz sama nie wiem. Po prostu zestrachalam sie tez troche, ze moze dojsc do jakiejs niekontrolowanej emocjonalnie katastrofy.
              • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 23:34
                Dobrze podpowiedziala jedna z forumek, dla pewnosci porozmawiaj w tej sprawie z terapeuta, w koncu to na pewno nie pierwszy taki przypadek, ze siostra chce uswiadomic siostre. A jak w tym wszystkim odnajduje sie maz siostry?
                • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 23:44
                  zuzi.1 napisała:

                  " A jak w tym wszystkim odnajduje sie maz siostry?"
                  Wspiera ja emocjonalnie w tej wersji zapodanej przez matke. Mysli po prostu, ze jego zona to taka biedusia , ktora nalezy ochraniac od zlego swiata. Zreszta on chyba nie bardzo tak na prawde wie o o chodzi.
      • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 22:13
        selo.lolo napisała:

        > Znam podobną historię ze słyszenia. Tam się próby uświadomienia skończyły się c
        > ałkowitym odrzuceniem uświadamiającej.

        Odrzucenia sie nie boje. Mieszkam daleko, nie mam zadnego z nimi zwiazku.
        Zreszta proby uswiadomienia matki (nie tylko przeze mnie) skonczyly sie wlasnie czyms podobnym - wszyscy sa zazdrosni. Moze byc z siostra podobnie, ale przynajmniej bedzie miala dwie opcje do wyboru a nie tylko jedna - matczyna.
        • aqua48 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 22:38
          dmuchawcelatawce napisała:

          >Mieszkam daleko, nie mam zadnego z nimi zwiazku.

          Masz, masz, tylko zupełnie nie zdajesz sobie z tego sprawy, choć o tym założyłaś wątek i cały czas piszesz..

          > przynajmniej bedzie miala dwie opcje do wyboru

          Ależ ona MA kilka opcji do wyboru już teraz. To Ty nie zdajesz sobie z tego sprawy i nie umiesz przyjąć do wiadomości jej wyborów (odmowa wyboru tez jest wyborem), bo tak bardzo kłócą się z Twoją wizją..
          • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 22:45
            aqua48 napisała:

            "> Ależ ona MA kilka opcji do wyboru już teraz."

            Owszem ma, tylko, ze moze o tym nie wiedziec. Nikt tego nie wie co ona wie.

            "To Ty nie zdajesz sobie z tego spr
            > awy i nie umiesz przyjąć do wiadomości jej wyborów (odmowa wyboru tez jest wybo
            > rem), bo tak bardzo kłócą się z Twoją wizją.."
            Dziekuje ci uprzejmie, ze tak pieknie wiesz lepiej z czego sobie zdaje sprawe a z czego nie, czego nie umie przyjac do wiadomosci co umie, oraz co jest moja wizja a co sie z nia kloci.
            • anula36 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 22:46
              Nikt tego nie wie co ona wie.

              to moze zapytaj wprost?
              • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 22:54
                anula36 napisała:


                > to moze zapytaj wprost?

                Zapytalam, tzn. konkretnie to powiedzialam jej bardzo ogolnikowo o wlasnych problemach i ze maja zwiazek z dziecinstwem i jesli chce to moge jej cos wiecej powiedziec. Wyrazila zgode.
                A ja teraz zaczelam sie wahac. Stad moje pytanie. Czy nie bedzie lepiej dla niej zamknac to spowrotem na cztery spusty.
                • anula36 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 22:58
                  a w tej sytuacji to ja bym zaczela gadke z zastrzezniem ze w kazdejchwili moze zostac na prosbe siostry przerwana. jak sie juz powiedzialo A to wypada powiedziec B.
                  • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 23:14
                    anula36 napisała:

                    " jak sie juz powiedzialo A to wypada powiedz
                    > iec B."

                    Wiesz, ja to jej moge tak zagadac, ze nigdy sie nie domysli ,ze nie powiedzialam B, wiec sprawa nie jest az tak stracona.
                    Ale chcialabym jej powiedziec.
                    • anula36 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 23:18
                      no teraz to juz przypominasz typowa pensjonarke " chcialabym,ale boje sie"

                      Jesli masz jakies konkretne obawy, nie wiem, zalamanie nerwowe siostry czy cos w tym stylu, bo ja stwierdzilas zerwania kontaktow sie nei obawiasz,albo ze na bazie tej wiedzy sie skonfliktuje z matka, ktora ja wyrzuci z domu itp to moze przegadaj to jeszcze ze swoim terapeuta, nazwij te leki moze, bo na razie to mam wrazenie,ze co post to inna twoja decyzja.
                      • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 23:29
                        anula36 napisała:

                        "> no teraz to juz przypominasz typowa pensjonarke " chcialabym,ale boje sie""
                        No tak troche pewnie jest

                        "bo na razie to
                        > mam wrazenie,ze co post to inna twoja decyzja"
                        Narazie jeszcze nie podjelam ostatecznej decyzji. Oczywiscie szala chyli sie ku "powiedziec', ale nie chcialabym tego czynic zbyt pochopnie.
                        • olikol Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 23:36
                          hmmm...tobie się chyba wydaje, że jak powiesz kilka oświeconych zdań to nastąpi trzęsienie ziemi w całej rodzinie i nieuchronna lawina zdarzeń...
                          rozczaruję Cię. zależy jak to powiesz (czy bardzo się będziesz kłócić przy tym) ale zapewne niewiele się po tym zmieni. może nawet nic.
                          możesz opowiedzieć o swojej terapii, bywa że ziarnko drąży skałę,
                          a najlepiej by było nakłonić siostrę na wizytę u psychologa, choćby pod pretekstem polepszenia losu córki.
                          • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 23:47
                            olikol napisała:

                            "> hmmm...tobie się chyba wydaje, że jak powiesz kilka oświeconych zdań to nastąp
                            > i trzęsienie ziemi w całej rodzinie i nieuchronna lawina zdarzeń... '

                            Chyba raczej mi sie tak jednak nie wydaje.

                            "> a najlepiej by było nakłonić siostrę na wizytę u psychologa, choćby pod pretek
                            > stem polepszenia losu córki."
                            Nawet nie potrzeba pretekstu, bo to fakt. A siostra chyba sporadycznie sie pojawia u psychiatry w chwilach pogorszenia samopoczucia, ale co z tego, jak nie wykryl przyczyny. Takie to chyba tylko chodzenie po lekarstwa w nawrocie.
        • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 22:47
          Uwazam, ze kazdy zasluguje na to, aby ,otworzyc mu oczy, gdy znajduje sie w sytuacji takiej jak ta. 35 lat to jest jeszcze taki wiek, ze jak bedzie chciala cos zmienic, to to zrobi. I nie ma co zaslaniac sie tym ze sama moze sobie wiedze znalezc bo ma studia.Ja pomimo ze mam studia gdybym nie trafila przypadkiem na to forum to nic sama bym nie znalazla, bo nie bylam kompletnie swiadoma z jakimi problemami mam do czynienia, dopiero czytanie forum uswiadomilo mi wiele spraw i doprowadzilo do tego, ze sama sie w koncu uswiadomilam i dotarlam do waznych ksiazek i wiedzy w nich zawartej. Gdyby nie forum to pewnie dalej nie wiedzialabym o co chodzi.Mysle ze kazdy zasluguje na to aby dac mu szanse i podac wedke, zeby sam sobie ostatecznie poradzil.Daj jej do przeczytania ,Powrot do swego wew. domu, a potem mozesz myslec o kolejnych ksiazkach. To wszystko musi potrwac, ona sama musi ta wiedze przetrawic, zastanowic sie nad nia. Pytanie jak silne jest u niej wyparcie tego, ze zachowaniami rodzicow bylo cos nie tak. Pytanie czy ona nie ma w sobie blokady na ten temat. Bo jesli ma to wszystkiemu co przeczyta zaprzeczy w glowie. No ale to juz inna sprawa, takie ryzyko jednak istnieje.
          • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 23:04
            zuzi.1 napisała:

            "Ja pomimo ze mam studia gdybym nie trafila przypadkiem na
            > to forum to nic sama bym nie znalazla, bo nie bylam kompletnie swiadoma z jaki
            > mi problemami mam do czynienia, dopiero czytanie forum uswiadomilo mi wiele spr
            > aw i doprowadzilo do tego, ze sama sie w koncu uswiadomilam i dotarlam do wazny
            > ch ksiazek i wiedzy w nich zawartej"
            Zuzi, kurcze moge dokladnie to samo powiedziec. Kropka w kropke. Stad moja duza tolerancja na to, ze ktos moze mimo dostepu do wszystkiego po prostu nie wiedziec.

            "Mysle ze kazdy zasluguje na to aby dac mu szanse i podac wed
            > ke, zeby sam sobie ostatecznie poradzil."
            Wlasnie dokladnie z takiego samego zalozenia wychodze. Ona moze po prosty nigdy nie trafic na taki punkt zwrotny w jej zyciu jakim bylo forum dla nas.

            "Daj jej do przeczytania ,Powrot do sweg
            > o wew. domu, a potem mozesz myslec o kolejnych ksiazkach. To wszystko musi potr
            > wac, ona sama musi ta wiedze przetrawic, zastanowic sie nad nia."
            Zrobie to, jak tylko bedzie chciala. Jesli oczywiscie ostatecznie zdecyduje sie jej powiedziec.

            "Pytanie jak si
            > lne jest u niej wyparcie tego, ze zachowaniami rodzicow bylo cos nie tak. Pytan
            > ie czy ona nie ma w sobie blokady na ten temat. Bo jesli ma to wszystkiemu co p
            > rzeczyta zaprzeczy w glowie. No ale to juz inna sprawa, takie ryzyko jednak ist
            > nieje. "
            Wlasnie nie wiem. Przemocy ze strony ojca nie zaprzeczy, bo tego sie nie da zaprzeczyc. Znaczy da sie, moja matka zaprzecza (raz bylo "tatus was nie bil", innym razem "alez ja was bronilam przed tatusiem, tylko wyscie wtedy spaly" zeby potem zaraz przejsc do wersji "zasluzylas sobie na to") no ale nie obawiam sie, ze siostra zaprzeczy.
            Trudniej bedzie z matka, bo matka uczynila z niej krolowa swiata. Trudno uznac negatywny wplyw kogos kto nas ukoronowal.
            Ale to juz nie bedzie moja sprawa. Moge jedynie ja poinformowac, a czy ona to przyjmie, czy nie to juz tylko jej i wylacznie jej decyzja.
            • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 23:21
              A zastanawialas sie nad tym czy Twoja mama nie ma narcystycznej osobowosci? Bo jej opisane zachowania i ich konsekwencje dla Waszych siostrzanych relacji troche na to wskazuja.
              • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 23:41
                zuzi.1 napisała:

                > A zastanawialas sie nad tym czy Twoja mama nie ma narcystycznej osobowosci? Bo
                > jej opisane zachowania i ich konsekwencje dla Waszych siostrzanych relacji troc
                > he na to wskazuja.
                Wiesz to jest skomlikowana sprawa, bo ja na moja matke dawalam sie nabierac prawie 40 lat. Ona jest taka cicha, spokojna i pokorniutka, tak sie lituje nad biednymi i tak sie umie ladnie dzielic. W rodzinei uchodzi za wzor cnot wszelakich np. ze tak pieknie znosila charakter mojego ojca a on ja tak bardzo szanowal.
                Dlugo bylam przekonana, ze mam dobra matke.
                Sama pochodzi z rodziny wielodzietnej i tez mawiac najogledniej dziwnej. Jako srodkowe dziecko odkryla, ze pokora i posluszenstwem zbierze najwiecej uwagi i pochwal. I tak jej zostalo.
                Trudno ja jednoznacznie okreslic, bo to nei jest zly czlowiek, ona nie jest taka swiadomie.
                Dlugo trwalo zanim sobie uswiadomilam, ze uzywala nas (nieswiadomie) jako tarczy ochronej przed mezem. Maz wyzywal sie na dzieciach, starczalo mu. W przyplywach swiadomosci, odpowiedzialnosc zrzucala na mnie. Zreszta za wszystko, czesto i chetnie.
                Mnie odrzucila od poczatku, nigdy nie zbudowala ze mna zadnej relacji. Wybrala siostre na ofiarowanie jej tego czego sama nie otrzymala - dostatecznej uwagi i ochrony. Jak sie za to wziela to strach sie bac, co z tego wyszlo.
                Noi jedno jej trzeba przynac: jest mistrzynia w negowaniu faktow oczywistych i szczerej wiary w to co mowi.
                No ta osobowosc do konca zdrowa nie jest. Czy narcystyczna. Musze sie jej przyjrzec.
                • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 04.06.14, 23:49
                  Wejdz na strone www.krzykopomoc.blox.pl
                  • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 00:16
                    Dzieki, wchodze.
                    • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 00:22
                      Moj Boze ... to o mojej matce. Zuzi, to ja tam opisano.
                      • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 08:21
                        Dmuchawcelatawce tak właśnie mi się wydawało. Wez pod uawgę to, że każda z narcystycznych osób ma nieco inne natężenie tych cech narcystycznych w osobowosci, czyli może miec ich np. 50 % a może i 90 %. I w zaleznosci od tego może przejawiac większosc opisanych tam zachowań, albo jedynie czesc z nich. Przeczytaj załączony poniżej wątek, a szczególnie wypowiedzi Sorviny która ma b. silnie narcystyczną mamę i babcię. Wiele ludzi ma takie matki, rodziców. Taki rodzic wybiera sobie jedno z dzieci na tzw. "złote dziecko" a pozostałe robią np. za "kozła ofiarnego" itp. Zachowania takich ludzi są bardzo podobne do siebie, są jak klony, a wynika to właśnie z ich zaburzonej narcystycznie osobowosci. Posiadają niewyobrażalne wręcz umiejętnosci manipulacji, to jest naprawdę prawdziwy majstersztyk, osoba baaardzo inteligentna może miec ogrooooomne problemy, aby odczytac prawdziwe intencje osoby narcystycznej i jej działań, to są manipulacje wielopoziomowe. Takie osoby BARDZO SILNIE uzalezniają psychicznie, z takich rodzin pochodzą czesto właśnie te przyslowiowe maminsynki i córeczki mamusi i tatusia, przyklejone do rodziców w dorosłym wieku. Podejrzewam, że taka sytuacja dotyka właśnie te wybrane "złote dzieci". A kozły ofiarne dzięki złemu sposobowi traktowania urywają się z rodzinnej smyczy uzaleznienia.

                        forum.gazeta.pl/forum/w,898,147188669,147188669,Jak_sie_chronic_przed_narcystycznymi_ludzmi.html
                        • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 08:23
                          i jeszcze to:
                          www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&sqi=2&ved=0CCUQFjAA&url=http%3A%2F%2Fpracownia4.wordpress.com%2F2008%2F05%2F10%2Fnarcystyczna-rodzina%2F&ei=6AyQU_mJM6nR7Abgj4GoDw&usg=AFQjCNGF4neCMOsGF4Pc28h7QRBOrhWwPw&bvm=bv.68235269,d.ZGU
                          • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 10:01
                            Dziekuje Ci kochana, poczytam sobie to wszystko spokojnie wieczorkiem. Jak dobrze,ze czlowiek siedzi na tym forum. Juz myslalam, ze wiem wszystko, a tu wyszlo znowu szydlo z worka.
                            Moja mama jest narcystyczna, ona po prostu nie potrafi kochac. Niesamowite jest to ,ze nie jest to jakas szczegolnie inteligentna osoba, a potrafi tak zamydlic. Ja ktora odrzucila od razu, myslalam prawie do 40tki ,ze mam w miare dobra mame, a co ma myslec moja koronowana na zlote dziecko siostra? No, ale coz, swiata nie zbawia. Moge zrobic swoje tzw. 100%, zostawic furtke do ewentualnych dalszych rozmow i zakonczyc jak to powiedziala forumowiczka "swoje misje".
                            • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 10:06
                              Dmuchawce, tu nikt nie chce Cie skrzywdzić, tylko po prostu widzimy problem z innej perspektywy niż Twoja. Niekoniecznie właściwie, po prostu inaczej.
                              Jest w Tobie ogromna potrzeba uświadomienia rodziny, jak wielka spotkała Cię krzywda.(I to jest zrozumiałe). Skoro nie udało się powiedzieć matce wprost, to może uda się poprzez otworzenie oczu siostrze. A to nie jest moralne, niestety.
                              Porozmawiaj na temat tej potrzeby na terapii, to ważne dla Ciebie.
                              • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 10:14
                                pade napisała:
                                tylko po prostu widzimy problem z i
                                > nnej perspektywy niż Twoja."
                                Po to napisalam watek, aby wszystkie perspektywy wyszly na swiatlo dzienne, abym miala jasniejsze pole do dzialania. Nigdy czlowiek nie wie, czy sie czegos nowego i wlasciwego nie dowie.

                                "> Jest w Tobie ogromna potrzeba uświadomienia rodziny, jak wielka spotkała Cię kr
                                > zywda.(I to jest zrozumiałe)"
                                Uswiadomie matki a uswiadomienie siostry to dwie rozne sprawy.
                                Matka to sprawca a sioistra to ze tak powiem towarzyszka niedoli. Uswiadomienie matki to czesc mojego zycia, a uswiadomienie siositry to czesc jej zycia.

                                "Skoro nie udało się powiedzieć matce wprost, to m
                                > oże uda się poprzez otworzenie oczu siostrze A to nie jest moralne, niestety. "
                                Siostra nie jest mi potrzebna do niczego. Mnie, mojej terapii, moze mojemu uzdrowieniu, porzebne jest uswiadominie matki, a uswiadomienie siostry przyszlo mi do glowy niedawno , oze z miesiac temu, pod wplywem jednej z wypowiedzi forumowych. Ta sa dwie osobne sprawy.
                                • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 11:03
                                  Dmuchawce matki nie uswiadomisz, ona z uwagi na swoja osobowosc nie jest w stanie przyjac Twojego punktu widzenia na sprawe, bo nie pozwala jej na to narcystyczna osobowosc, ona zyje jakby w swojej rzeczywistosci, ktora nie jest realna tylko stworzona przez jej osobowosc na jej potrzeby i Nigdy nie bedzie w stanie spojrzec na sytuacje z Twojego punktu widzenia, bo po pierwsze jej umysl nie dopusci do tego, a gdyby jakims cudem dopuscil to kobieta moglaby sie emocj. rozsypac, wiec widzenie ssytuacji w taki znieksztalcony przez umysl sposob zapewnia jej bezpieczenstwo. A skoro matki nie da sie uswiadomic bo jest w pewnym sensie chora, to nie warto na to tracic czasu na terapii, tylko nalezy skupic sie na sobie i swoich emocjach, oplakac to czego sie nigdy od matki nie dodtalo i nigdy nie dostani, bo ona z uwagi na swoja znieksztalcona osobowosc nie byla i nie jest w stanie dac Ci to czego od niej potrzebowalas i nadal pewnie oczekujesz. Trzeba zrozumiec, ze ona po prostu nie potrafi i nie moze Ci tego dac. Obrazowo mozna powiedziec, ze skoro matka nie posiada rak to nie moze Cie rekona poglaskac, bo nie ma takief fizycznej mozliwosci. A z Twoja mama jest o tyle gorzej, ze ona nie posiada wcale takich psychicznych mozliwosci, zeby Ci to dac co potrzebujesz. A skoro nie posiada mozliwosci to nie jest w stanie Ci dac.
                                  • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 11:07
                                    Zuzi, czy zatem myslisz, ze lepiej nie mowic jej o niczym?
                                    • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 12:25
                                      Nie wiem dmuchawce co będzie dla Ciebie lepsze w tej sytuacji, to musisz ustalic na terapii, jedni piszą po kilka listów do rodzica, pierwsze listy zawierają najgorsze, najsilniejsze objawy ich emocji na pismie, nie wysyłają ich, piszą je do szuflady, następnie piszą kolejne, już mniej emocjonalne i kolejne i kolejne i znów wkładają je do szuflady, lub palą, niszczą, drą, wyrzucają do kosza lub spłukują w toalecie, jest to taka ich namiastka oczyszczenia się z pokładów zalegającej zlości i frustracji, inni z kolei listy piszą i je wysyłają do rodziców, rodzice je przeczytają i albo się obrażają na amen, albo udają, że nic nie czytali i zero reakcji, albo próbują się bronic wyzwiskami od nienormalnych dzieci itp. nie przyjmując kompletnie do wiadomosci tego co przeczytali, bo nie są zapewne w stanie tej wiedzy przyjąc a jeszcze inni czują się na tyle silni emocj. i w potrzebie, że decydyją się na konfrontację słowną z rodzicem oko w oko i mówią mu prosto w oczy jak się czuli, jaki mają żal i jaką zlosc na rodzica, a reakcje rodziców są różne j.w. Każda osoba po takim dzieciństwie ma inne potrzeby odnośnie uporania się z bólem emocjonalnie i każda robi to na inny sposób, w zaleznosci od tego co czuje. Sama musisz z terapetą ustalic jaki sposób posprzątania będzie dla Ciebie emocj. lepszy. Jeśli będziesz miała czas poszukaj sobie wątku o toksycznych rodzicach (jest dłuugi) i poczytaj sobie wszystkie wpisy Sorviny z niego, jest w nich wiele cennych przemyśleń, następnie sama sobie to wszystko przemysl, przegadaj na terapii i potem podejmuj kolejne decyzje. Może wówczas Twoje watpliwosci odnośnie powiadomienia siostry same się rozwiążą, w ten czy inny sposób. Zapytaj terapeutę czy warto informowac siostry psychiatrę o tym jakiego rodzaju terapię Ty przechodzisz i z jakich powodow, czy może to miec znaczenie dla kwestii leczenia siostry, trochę szkoda, żeby dziewczyna latami była szpikowana silnymi lekami od psychiatry, które nie leczą źródła problemow, tylko je neutralizują farmakologicznie przez jakiś czas zamulając jej umusl. Ale to terapeuta Ci podpowie, czy warto psychiatrę siostry o takich sprawach informowac.
    • danaide Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 00:34
      Mam podobny układ w rodzinie.

      Czy warto ludziom burzyć to w czym im dobrze nawet jeśli obiektywnie rzecz ujmując to jest złe?

      Mój psy powiedział mi kiedyś, że całe życie próbowałam ratować moją matkę. No rzeczywiście, próbowałam ją rozwieść z moim ojcem, a przynajmniej puścić go z torbami. Bez rezultatu. Jeszcze parę lat i jakiś medal za wzorowe, zgodne pożycie pojawi się na tapecie. A moja siostra jest przyklejona do tego układu. Czasem coś ją gniecie i uwiera, ale micha jest pełna, a życie na zewnątrz takie brutalne. Nie każdy jest Roszpunką.

      Wg mnie rozwój to jest droga, podróż. Nie da się wysłać kogoś w podróż ani odbyć jej za niego. Ale zawsze można poroztaczać wizje wysp magicznych;).
      • krokodil123 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 08:28
        Nie doczytałam wszystkiego.
        Tak pomyślałam, chyba można w luźniej rozmowie spytać się siostry, czy ona ma jakieś marzenia i jak chciałaby żyć. Podejrzewam że nic nie odpowie-sama byłam kiedyś w takiej sytuacji.
        Swoją drogą mi też byłoby mi fajnie jak mąż i mamusia by mnie wyręczali i ratowali przed światem. I nawet jeżeli byłaby świadoma że nikt i nic mi nie zagraża, to samo takie kręcenie się kolo mojej osoby było by rajcujące. A jak mi to odbiorą to kto się koło mnie będzie kręcił-umrę z nudów i sama z sobie się zamęczę na śmierć.
        Wydaje mi się że coś takiego może odczuwać taka osoba.
        • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 10:04
          krokodil123 napisała:

          "> Swoją drogą mi też byłoby mi fajnie jak mąż i mamusia by mnie wyręczali i ratow
          > ali przed światem."
          Nie mam zadnych watpliwosci, ze jej to pasuje. Natomiast na ile jej to rzeczywiscie pasuje, a na ile po prostu zostala zaprogramowana od dziecka na takie zycie to inna sprawa.
    • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 09:29
      A ja się zastanawiam, czy tu nie chodzi czasem o to, że skoro nie można powiedzieć matce wprost, jaka krzywdę zrobiła, i że jest się w terapii z tego powodu, bo jest starsza i schorowana, to może uda się załatwić tę sprawę "poprzez siostrę".
      To może być nieuświadomiony motyw, ale warto by było się mu przyjrzeć.
      • aqua48 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 09:37
        pade napisała:

        > A ja się zastanawiam, czy tu nie chodzi czasem o to, że skoro nie można powiedz
        > ieć matce wprost, jaka krzywdę zrobiła, i że jest się w terapii z tego powodu,
        > bo jest starsza i schorowana, to może uda się załatwić tę sprawę "poprzez siost
        > rę".
        > To może być nieuświadomiony motyw, ale warto by było się mu przyjrzeć.


        Tak, jak autorka "posprząta" w domu rodzinnym i wymiecie tam śmieci spod dywanu to poczuje, że uporała się wreszcie ze swoją traumatyczna przeszłością..To przerzucenie odpowiedzialności.
        Moim zdaniem tych nieuświadomionych motywów jest tu więcej, o czym pisałam wyżej. Ciekawa jestem zdania pani Agnieszki na ten temat.

        • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 10:17
          aqua48 napisała:

          "> Tak, jak autorka "posprząta" w domu rodzinnym i wymiecie tam śmieci spod dywanu
          > to poczuje, że uporała się wreszcie ze swoją traumatyczna przeszłością..To prz
          > erzucenie odpowiedzialności."
          Przepraszam cie aqua, bez obrazy, ale co Ty pitolisz. Jakas ja mam odpowiedzialnosc w calej tej sprawie, ktora jakoby chce na kogos przerzucic?
        • iziula1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 11:03
          To może być też wynikiem głębokiego pragnienia naprawy rodziny w taką " normalną" wymarzoną przez autorkę postu. Że jak " naprawie" życie siostry to i u matki , i nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszyscy będą szczęśliwi.

          Też miałam takie pragnienia. Poczułam się lepiej kiedy pogodzilam się, że nigdy moi rodzice nie będą tacy jak sobie wymarzylam. Pogodzenie się z tym dało mi ogromne poczucie ulgi i mogłam zrobić kolejny krok w terapii.
          • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 11:09
            iziula1 napisała:

            > To może być też wynikiem głębokiego pragnienia naprawy rodziny w taką " normaln
            > ą" wymarzoną przez autorkę postu. Że jak " naprawie" życie siostry to i u matki
            > , i nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszyscy będą szczęśliwi.

            Nie, nie mam takich bujajacych pragnien.
            • iziula1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 11:23
              Nie masz ?? To po co ten wątek ?
              Skoro chcesz naprawiać życie siostry ?

              W tym wątku podałaś już tyle powodów dla których chcesz to zrobić, że myślę że żadne racjonalne argumenty do ciebie nie trafiają. Zrobisz to co postanowilas bez względu na dobro siostry, matki. Zrobisz to BO TY TEGO CHCESZ.
              Nie jesteś terapeutą, nie masz doswiadzenia, jesteś emocjonalnie związana z osobami w których życie chcesz napawiać. Już te powody wykluczaja skuteczność twoich działań.
      • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 10:06
        pade napisała:
        "> A ja się zastanawiam, czy tu nie chodzi czasem o to, że skoro nie można powiedz
        > ieć matce wprost, jaka krzywdę zrobiła, i że jest się w terapii z tego powodu,
        > bo jest starsza i schorowana, to może uda się załatwić tę sprawę "poprzez siost
        > rę"."

        Matka sie dowie wprost i to juz nie dlugo i to odemnie. Moje sprawy zawsze zalatwialam sama.
        • iziula1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 11:33

        • aqua48 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 11:38
          dmuchawcelatawce napisała:

          >Moje sprawy zawsze zalatwialam sama.

          To może pozwól dorosłej siostrze na to samo? Nie wyręczaj jej, nie prowadź drogą "na skróty"..
    • adorra0 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 11:56
      Powiem Ci co zrobiłabym ja po przeczytaniu tego wątku, zakładając, że otworzyłaś ten wątek ponieważ miałaś i masz pewne wątpliwości - ja dalabym sobie czas. Czas na nabranie dystansu, a później na przeanalizowanie na zimno raz/drugi/trzeci odpowiedzi w tym wątku. Na razie, jak dla mnie, reagujesz zbyt emocjonalnie, chociaż nie wykluczam, że jest to reakcja na przypisywane Ci przez forumowe "specjalistki" motywacje. Chociaż jeżeli chodzi o uwagi dotyczące zachowania i potencjalnego zachowania Twojej siostry mają dużo racji.
      • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 12:31
        Dokładnie poczytaj i daj sobie czas na przemyslenia, na rozmowy z terapeutą, a potem decyduj co dalej. Dobrze by było, żebyś najpierw sama znalazła się dalej na swojej drodze do uwolnienia, a potem ew. zdecydowała co z siostrą. Wówczas będzie Ci łatwiej, bo uwolnisz się nadmiaru neg. emocji, które w sobie obecnie masz, przepracujesz je z terapeutą i będziesz w stanie spojrzec na sytuację z pewnego dystansu psych.
      • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 12:53
        A po co ta zgryźliwa uwaga o "specjalistkach"?
        Czemu ma to służyć?
        Przecież Ty, skoro się tu wypowiadasz, tez jesteś taką "specjalistką":)
        • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 13:17
          Pade, nie bierz tego osobiscie, tak naprawdę wszystkie jestesmy takimi "specjalistkami", oprócz Pani Agnieszki i ew. tych z nas, które są psychologami, lub z odpowiednim wykształceniem, reszta jest "specjalistkami" z życiowym doswiadzceniem, czasem swoim wlasnym a czasem pośrednim ;-)
          • adorra0 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 13:23
            Dziękuję zuzi:-) ja tylko tyle miałam na myśli, bo chociaż, owszem, podziwiam wiedzę kilku forumek w oparciu o samorozwój to i tak zastanawiam się czy naszymi( tak, tak pade, siebie też zaliczam do "specjalistek") wywodami kogoś nie krzywdzimy. Piszący tu ludzie mają różną wrażliwość, po jednych krytyka spłynie jak woda po gęsi, ktoś inny może się załamać(i nie chodzi akurat o ten wątek, bo dmuchawce wydaje się dość odporna)
        • adorra0 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 13:19
          Pade:-) może warto się zastanowić dlaczego moja niewinna uwaga tak Cię wzburzyła, że dałaś temu wyraz na forum? Podobnie jak i nad tym co doszukiwanie się drugiego, niezbyt czystego najczęściej dna, w wypowiedziach osób zakładających wątki mówi o nas samych, o naszych motywacjach:-)

          A co do specjalistek czy raczej "specjalistek" - jesteś wykwalifikowaną terapeutką/psychologiem/kimś kto jest specjalistą w tym zakresie?
          • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 13:31
            Teorię cienia znam:) I z wykładów i z praktyki.
            Wykwalifikowaną specjalistką nie jestem, ale nie chcę być nazywana specjalistką w cudzysłowie, wolę ... forumką. Dlatego Twoja uwaga nie była dla mnie niewinna. Naprawdę nie wiem, czemu to określenie miało służyć.
            • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 13:51
              a może pade to, że tak zareagowałaś świadczy nieco o braku dystansu do własnej osoby, o nadwrażliwosci na swoim punkcie, mnie ta "specjalistka" nie zabolała wcale, wręcz sama się czasem tak czuję, bo to prawda ;-)
              • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:21
                Nie Zuzi, ja po prostu nie jestem taka jak Ty, czy Adorra. Co boli mnie (nie bolało, tylko zakłuło, ale niech będzie), nie musi boleć Ciebie, czy kogokolwiek innego. Wzięłam tę uwagę do siebie, bo aktywnie uczestniczę w tym wątku, a Adorra nigdzie nie napisała, że "specjalistki" z wyjatkiem Pade:D No to jak miałam nie brać?:)
                Dajmy już temu spokój, bo się off top robi.
                • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:28
                  Tak, każda z nas jest inna, to prawda i niepotrzebnie wzięłaś tę "specjalistkę" do siebie. Dlaczego pomyślałaś, że "specjalistka" jest obrażliwa dla Ciebie w tym cudzysłowiu? Niskie poczucie własnej wartosci wychodzi? ;)
                  • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:36
                    Alez kochana Zuzi, to nie TY decydujesz czy potrzebnie wzięłam, czy niepotrzebnie. Tylko ja.
                    Mam prawo wyrażać własne zdanie i to zrobiłam.
                    Jeszcze raz proszę, dajmy już temu spokój.
                    Chyba, że chcesz pogadać o Twoich ukrytych motywach;)
                    • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:40
                      Pade chętnie porozmawiam o moich ukrytych motywach, jesli takie dostrzegasz? Naprawdę.
                      • adorra0 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:47
                        PRZEPRASZAM, przepraszam, przepraszam, jesli kogoś swoim ujęciem słowa specjalistka uraziłam, bo zaczyna się robić naprawdę niefajnie:-(
                        • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:49
                          Następnym razem pisz laik, forumka ;)
            • adorra0 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 13:53
              pade napisała:

              > a. Naprawdę nie wiem, czemu to określenie miało służyć.
              Zróceniu Autorce uwagi, na fakt, że to nie specjalista doszukuje się w niej niekoniecznie szlachetnych pobudek, a laicy, którzy oceniają jej sytuację przez pryzmat własnych doświadczeń. Naprawdę tak trudno to zrozumieć?
              • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:01
                Jeżeli na takie wypowiedzi patrzy się osobiscie, to może byc trudno zrozumiec ich prawdziwy cel. Bo taka osoba czuje się w pewien sposób urażona tym sformułowaniem i nie dostrzega, że cel był inny niż policzek dla "specjalistki" ;)
                • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:05
                  Pade przestań najpierw patrzec na takie sformułowania przez pryzmat własnego ja i własnej osoby, a spójrz przez pryzmat osoby autorki wątku. Jeżeli wszystko tak bierzesz szybko do siebie, to się zamęczysz, samodzielnie, na własne życzenie. Moze warto to przepracowac i nabrac więcej dystansu do swojej osoby, tak żeby łatwiej się zyło i przyjemniej.
                  • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:31
                    Nadinterpretowujesz, zdecydowanie.
                    Czyli Twoim zdaniem, jeśli mi coś nie odpowiada, nie powinnam tego pisać, bo jestem przewrażliwiona? Tobie sformułowanie pasuje, mnie nie. Wyraziłam własne zdanie.
                    Gdzie tu jest problem?
                • adorra0 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:09
                  Rozumiem, ale naprawdę pisząc "specjalistki" nie chciałam nikogo urazić. jednak na tym przykładzie bardzo ładnie wychodzi nam przypisywanie nieczystych intencji piszącemu;-)
                  • olikol Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:26
                    sorry, czy miałaś taki zamiar czy nie, ale użycie określenia "specjalistki" w takim kontekście jak użyłaś ma wymowę pejoratywną.
                    może sobie nie zdajesz sprawy jakie podświadome uczucia żywisz do osób sie tu wypowiadających :P
                    • adorra0 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:35
                      Ha, ha, ha
                      • adorra0 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:40
                        Przepraszam, ale ta jałowa dyskusja zaczyna mnie śmieszyć. Ja nie ponoszę odpowiedzialności za Wasze interpretacje i doszukiwanie się dziury w całym. Pisząc swój post skupiałam się na tym co najlepsze dla Autorki, natomiast nawet przez myśl mi nie przeszło, że ten wpis wywoła burzę w szklance wody u przewrażliwionych forumek.
                        • olikol Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:45
                          nie, to nie forumki są przewrażliwione, to określanie kogoś w taki sposób jak to zrobiłaś jest pejoratywne. dotarło?
                          • adorra0 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:48
                            Może i jest pejoratywne, ale nie mają z nim problemu osoby z właściwym poczuciem własnej wartości.
                            • olikol Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:52
                              najwyraźniej jednak ty masz problem z niby niewinnymi pejoratywnymi określeniami, a później wmawianiu osobom ktore na to zwracaja uwagę, że to one są przewrażliwione, one maja problem ze soba, one mają niwłasciwe poczuciem wartości - a ty to jesteś chodząca niewinność, która ot tak sobie rzuci jakimś "niewinnym" słowem w czyims kierunku...
                              ojjjj "specjalistka" to ty napewno jesteś...
                              ale nie masz z tym problemu, prawda?

                              • adorra0 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:53
                                No i widzisz gdybyś dokładnie przeczytała moje posty w tym wątku to wiedziałabyś, ze siebie też wrzuciłam do tego worka:-)
                                • olikol Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:58
                                  ale co postronną osobę ma obchodzić, że lubisz o sobie źle mowić?
                                  • adorra0 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 15:06
                                    Pewne nic, ale przy założeniu, że postronna osoba ma równo pod sufitem nie czepi się jednego słowa wyrwanego z kontekstu. I nie wyzłośliwiaj się więcej, bo ja już kończę tę dyskusję. Wszystko co miałam napisać jw sprawie użytego przeze mnie słowa "specjalistka" już napisałam, a szczerze wątpię, żeby dyskusja z Tobą wniosła coś wiecej poza obrażaniem mnie.
                                    • olikol Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 15:19
                                      aha, czyli jak ktoś mówi sobie spokojnie cos na forum, a ty wymyslisz sobie, że to jest przeciw tobie - to go od razu atakujesz, oskarżasz o wyzłośliwianie się, przypisujesz mu złe cechy, złe pobudki i osądzasz negatywnie.
                                      ale jak ktos uzna, że twoje słowa maja wydzwięk pejoratywny to wg ciebie też on jest winien bo ma niewłasciwe poczucie wartości itd

                                      jednym słowem ty zawsze chcesz dobrze i robisz dobrze, a to ci pozostali co maja odmienne zdanie sa chodzącym złem i emocjonalna patologią.

                                      no to teraz przemyśl co czujesz i dlaczego.
                                      • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 15:25
                                        Myślę olikol, że udało Ci się adorre sprowokowac do takiej wypowiedzi. Nie bronię tego co napisała, chyba puściły jej trochę nerwy i ją poniosło i przesadziła.
                                        • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 15:37
                                          > Myślę olikol, że udało Ci się adorre sprowokowac do takiej wypowiedzi
                                          Przerzucasz odpowiedzialność za to, co napisała Adorra na Olikol.
                                          • adorra0 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 15:45
                                            Tak pade przerzuca, ale myślę, ze słowo empatia akurat zuzi nie jest obce.
                                            • adorra0 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 15:46
                                              A tak na marginesie - masz coś do zuzi, bo na każdym kroku udawadniasz jej swoją wyższość?
                                              • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 16:44
                                                Doszukujesz się ukrytych motywów?:D
                                                Nie ma takowych. My się z Zuzią często sprzeczamy:)
                                                Może faktycznie powinnam zmienić ton na lżejszy, ale że temat ciężki, to i ton takowy.
                                                • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 16:46
                                                  Bo jesteśmy inne i dlatego się sprzeczamy, ale nie bierzemy się za kudły ani nie kopiemy po kostkach ;-)
                                          • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 15:50
                                            Nie, przesuwam odpowiedzialnosc tam, gdzie moim zdaniem ona jest. Chcesz pade się przekonac jak łatwo jest sprowokowac człowieka ? Zapewniam Cię, że kazdego da się, kwestia czasu i dobranych argumentów. Pytanie tylko po co, w jakim celu ? Rozumiem, że chodzi o udowodnienie, że użycie słowa "specjalistka" przez adorre miało na celu obrażenie forumek, nieświadome ;) No i udało się, obraziła po raz drugi. Bingo, trafiony zatopiony ;) Brawo. Czyli za pierwszym razem też miała na celu obrażenie forumek, nazywając je "specjalistki". A ona wyraźnie napisała, co miała na myśli i że sama tez czuje się taką "specjalistką". I nie wystarczyło tłumaczenie, że gdyby miała co innego na mysli, to nie kazałaby dmuchawce czytac całego wątku po raz kolejny za jakiś czas, gdy opadną emocje...
                                            • olikol Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 15:53
                                              nie bardzo rozumiem, czyli jak ktos lubi się samą określać "głupia d... ze mnie" to dostaje tez prawo by "glupimi d... " okreslac innych? :P
                                              • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 15:58
                                                Nie takie sformułowania tu padały od forumek, które uważają, że nalezy uwazac na slowa, gdy się komuś odpisuje na forum. Wytłumaczyła się, jednak to dla niektórych za mało. Koniecznie należało udowodnic drugie dno, no i udowodniono. A jak myślisz, skoro komentarze tych "specjalistek" są takie jak te "specjalistki" to po co do nich odsyłała autorkę wątku za jakiś czas i się zgadzała z ich opiniami na temat zachowań siostry obecnych i przyszłych?
                                                • olikol Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 16:14
                                                  piszesz zagmatwanie i nie wiem o czym.
                                                  nie interesuje mnie tutejszy tłum forumowy ani która której kiedy nadepnęła na odcisk i o co się obecnie za kudły bierzecie lub z pobożną dla publiczności miną - kopiecie w kostki pod stołem.

                                                  w wypowiedzi niżej wyjaśniłam o co biega.

                                                  Adorra została przez ciebie poparta więc się teraz uczepiła maminej spodnicy i chowa za nią a ty ruszyłaś na cudzy bój znowu dumna i spełniona, że ktos zechciał za obrońcę cie wykorzystać...

                                                  ej baby baby... za dużo tu oklepanych schematów.
                                                  może tak na powietrze idźcie?
                                                  • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 16:20
                                                    Jak poczytasz forum dłużej to dostrzeżesz, że takie zachowania to raczej rzadkosc na tym forum, ale pojawiłaś się Ty i poszło... i mówisz tłum forumowy, że Cię nie interesuje, czy to nie jest jednak lekceważace i pejoratywne określenie? I rzeczywiscie ładnie potrafisz się wywinąc od odpowiedzi. Przy okazji nikt się tu za kudły nie bierze ani nie kopie po kostkach jak to napisałaś, nawet jesli w to nie wierzysz i wiesz z góry lepiej ;-) A może sama trochę odetchnij, wypoczęty człowiek, syty i dobrze dowentylowany nie widzi potrzeby doprowadzania do niepotrzebnych konfrontacji ;)
                                                  • olikol Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 16:31
                                                    to ty się odwołujesz w poprzedniej wypowiedzi że ktos gdzies cos itd.

                                                    ja rozmawiam z A. a ty się rzucasz do jej "obrony", tak jakby jej koniecznoe była potrzebna lub jakbyć ją za jakąś małokumatą uważała ktora sobie sama nie poradzi.. daj ludziom chodzić, nie tylko dyryguj nimi.

                                                    i kto wg ciebie ma decydowac, które konfrontacje są potrzebne a które są niepotrzebne?
                                                    i komu potrzebne a komu niepotrzebne?

                                                    przypisujesz sobie funkcję osoby która tu wyznacza reguły i zasady?
                                                  • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 16:40
                                                    Jesteś b. agresywna w swoich wypowiedziach i nie dziwi mnie już ta cała wymiana zdań z Twoim udziałem...Chciałaś udowodnic, to udowodniłaś. Ja adorre tylko wsparłam widząc do czego dązysz i nie uważam jej za mało kumatą, wręcz przeciwnie, podobnie pade uważam, że ma wiele ciekawych przemyśleń. Pozwolisz, że zakończę naszą dyskusję na tym ostatnim wpisie, bo jeszcze i mnie sprowokujesz do niecenzuralnych odzywek, a szkoda by było w tak ładny dzień robic takie kwasy, na tym zazwyczaj spokojnym forum. Ostatnie kwasy były w wykonaniu basisatel i zrobiło się na chwilę naprawdę nieprzyjemnie.
                                                  • olikol Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 16:55
                                                    aaaaha, czyli zadawanie ci pytań to agresja z mojej strony, tak? :P

                                                    może jednak ta agresja jest w tobie a nie we mnie, bo udzielenie odpowiedzi na pytania które ci zadałam jest dla ciebie niewygodne i zbyt obnażające brak argumentów?
                                                    bardzo wygodna wymówka do ewakuuacji, ale nie kupuję tego.

                                                    i znowu się odwołujesz do jakichś forumowych historii?, jak rozumiem, bywasz agresywna i nie panujesz nad tym, a na forum masz maskę dobrej i prawej więc wolisz przypisac komuś agresję i uciec niż zaryzykować pokazanie swojej ciemnej strony i stracić dotychczasową opinię? można i tak. tylko kompletnie nie wiem po co. może zacznij być sobą od a do z, a nie grać pod publikę i ciągle hamować prawdziwą swoją naturę?

                                                  • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 18:33
                                                    Zdziwię Cię... zawsze jestem sobą, masek nie noszę, bo nie muszę, z natury jestem pozytywnie nastawiona do ludzi ;-)
                                        • olikol Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 15:48
                                          nie, myślę, że ma taki sposób wyrażania się i interpretacji rzeczywistości. skupiona bardzo na sobie, własnym ego i krytyke przyjmujaca jako atak.
                                          to dosc częsty problem, ktoś uznaje siebie samego za dobrego, wrażliwego, skrzywdzonego przez innych ale szlag trafia gdy się mu wytknie, że coś w tym wizerunku szwankuje i sam wcale dobrze nie czyni
                                          i samo słowo "specjalistki" w cudzysłowiu nie ma az takiej wagi, jak to co nastapiło dalej czyli ciągłe ocenianie, obrażanie i etykietowanie rozmówców
                                          np pierwsze z brzegu:

                                          "Pisząc swój post skupiałam się na tym co najlepsze dla Autorki, natomiast nawet przez myśl mi nie przeszło, że ten wpis wywoła burzę w szklance wody u przewrażliwionych forumek."
                                          "Może i jest pejoratywne, ale nie mają z nim problemu osoby z właściwym poczuciem własnej wartości. "
                                          "Pewne nic, ale przy założeniu, że postronna osoba ma równo pod sufitem nie czepi się jednego słowa wyrwanego z kontekstu. "

                                          wg autorki ktoś komu użycie sformułowania takiego jak użyła się jednak nie podoba jest:
                                          -przewrażliwiony
                                          -ma niewłaściwe poczucie własnej wartości
                                          -ma nierówno pod sufitem

                                          itd

                                          No sorry. Widać, że autorka pochodzi z domu gdzie jest na porządku dziennym przemoc słowno-emocjonalna bo pejoratywnymi określeniami sypie jak z korca
                                          i to równocześnie chcąc zachować pozycje świętej, czułej, wrażliwej, sprawiedliwej która chce tylko dobrze.

                                          No nie kupuję jej dobrego wizerunku, rzeczywistośc za bardzo skrzeczy.
                                          Wolę już prostaków co walą prosto z mostu niż takie cium- wampiriady.

                                      • adorra0 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 15:33
                                        Olikol jakie intencje przypisywały Ci podczas odpowiadania na moje posty, za wyjątkiem tego pierwszego , w którym zwróciłaś mi uwagę na pejoratywny wydżwięk tak użytego przeze mnie słowa specjalistka wiesz tylko Ty. Ja wiem, ze nie przyświecały mi żadne lekceważące intencje wobec forumek kiedy to słowo pisałam.
                                    • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 15:22
                                      Bez etykietek się nie da?
                        • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:49
                          Zgadza się. Ponosisz jedynie odpowiedzialność za formę i jakość wypowiedzi:)
                          A ja odpowiadam za to, jak odbieram słowa: "specjalistka" i przewrażliwiona forumka.
              • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:24
                Wcale nie jest trudno zrozumieć. Tylko trzeba wziąć pod uwagę, o czym autorka doskonale wie, że tu na forum, jest tylko jeden specjalista, reszta to forumowicze. Czyli pisałaś o oczywistościach?
                • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:30
                  Czasem pade oczywistosci nalezy podkreślic, szczególnie, gdy czyste intencje autorki wątku są poddawane w wątpliwosc.
                • adorra0 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:34
                  Tak , pisałam o oczywistościach, bowiem pod wpływem emocji wywołanych poddawaniem w watpliwość dobrych intencji czy oceną postępów w terapii Autorki łatwo można zapomnieć, że specjalistka na tym forum jest tylko jedna. Naprawdę pade uważasz, ze gdyby w moim zapisie słowa specjalistki zawarte było lekceważnie to radziłabym Autorce ponowne przeczytanie i przemyślenie tego co zawarte jest w tym wątku, po jakimś czasie? Cóż, wiem z autopsji, że czasami słowa , które ustawiają nas w pozycji obronnej w danej chwili, zwlaszcza kiedy nie jesteśmy przygotowani na zmasowaną krytykę, pojakimś czasie, kiedy emocje opadną, mogą okazać się prawdziwym objawieniem, tylko dajcie czasowi czas;-)
                  • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:39
                    Z tym czasem i przemyśleniami się zgadzam, natomiast nie zgodziłam się z określeniem w cudzysłowie, bo mi się nie spodobało. Dlaczego, juz wyjaśniałam.
                    • adorra0 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:41
                      A ja zgadzam się z Tobą, żeby już zakończyć tę jałową dyskusję, która w niczym Autorce nie pomoże.
    • surmatka Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 13:09
      Z tym uświadamieniem to różnie bywa.
      Mój mąż ma bardzo podobną matkę, z tym, że wychowywała go sama i, na szczęście, nie miał rodzeństwa. Że coś jest nie w porządku to dopiero chyba zaczął sobie zdawać sprawę wtedy, kiedy zobaczył na przykładzie moim i moich rodziców, że można inaczej. Niestety próby powiedzenia matce o tym, zamianifestowania tego, że była (i jest) dla niego okropna spełzły na niczym. Tzn. powiedział, co wiedział, ale ona i tak wie swoje - przecież była taka świetna i tyle mu w życiu zapewniła. Nic z tego, co chciał jej przekazać do niej nigdy tak naprawdę nie dotarło, sprawiło tylko, że jeszcze bardziej uważa go za złego syna i zawsze znajdzie milion powodów, żeby mu to udowodnić. Na szczęście prawie już nie mają ze sobą kontaktu (teraz starsza pani wymaga, żeby się nią zajmować, ale, niestety musi sobie radzić sama). Jedyne czego on by tak naprawdę od niej oczekiwał to przyznanie się do tego, że źle robiła i jakaś skrucha. Ale na to nie ma co liczyć.
      Do czego zmierzam. Twoja siostra jest już na swój pokręcony sposób "poukładana", ukształtowana, jej życie ma swój porządek. I, tak naprawdę, możesz jej mówić co chcesz, ale jeśli ona sama nie będzie chciała nic zmienić - to zawsze będzie żyła tak jak teraz. To tak jakbyś komuś, komu się nie chce pić na siłę wlewała wodę do gardła. Co najwyżej go utopisz.
      Ale z drugiej strony wychodzi na to, że w tej rodzinie osobą, która jest świadoma i która chce coś zmienić jesteś TY. I jeśli chcesz coś siostrze albo matce powiedzieć - to zrób to, ale dla SIEBIE. Może napisz w liście, może opowiedz. Ale też musisz liczyć się z tym, że zrobisz sobie wrogów w osobie matki, siostry.
      • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 06.06.14, 02:11
        surmatka napisał(a):

        "> Ale z drugiej strony wychodzi na to, że w tej rodzinie osobą, która jest świado
        > ma i która chce coś zmienić jesteś TY. I jeśli chcesz coś siostrze albo matce p
        > owiedzieć - to zrób to, ale dla SIEBIE. Może napisz w liście, może opowiedz. Al
        > e też musisz liczyć się z tym, że zrobisz sobie wrogów w osobie matki, siostry."

        Surmatko, dokladnie tak. W przypadku matki chodzi mi wylacznie o siebie. Jeszcze wczoraj tlila we mnie mysl, ze jak powiem matce, to gdzies za plecami zawsze bedzie miala swiadomosc tego, ze mowiac najdelikatniej idealem matki nie byla.
        Zuzi uswiadomila mi, ze ten typ osobowosci nie ma narzedzi aby choc w odrobinie nabrac jakeijkolwiek swiadomosci, ze kogos skrzywdzil.
        Wiec powiem, ale z 150% swiadomoscia, ze robie to dla siebie.
        Jak chodzi o siostre, to tu sa dwa powody: chcialabym zeby samoswiadomosc dala jej prawdziwa szanse na wybor. To zrobilaby dla niej. Ale jest tez w tej sprawie cos co zrobilabym dla siebie, a mianowicie po fakcie mialabym poczucie, ze dobrze zrobilam, ze spelnilam swoj obowiazek moralny, ze kiedys na lozu smierci, nie przyjdzie mi mysl, ze moglam powiedziec ze nic z tym nie zrobilam. Nie wiem czy moge to tak szumnie nazwac - grzech zaniechania.
        • surmatka Re: co zrobic z siostra i matka 06.06.14, 09:35
          No i bardzo dobrze! Myślenie o sobie to w tej chwili najlepsze, co możesz zrobić. I tak już zawsze będziesz "tą złą". A tak na marginesie - z moich obserwacji życiowych wynika, że z reguły faworyzowane dzieci mają się życiowo najgorzej i wcale się nie czują komfortowo z tym, że były wyróżniane, wręcz przeciwnie.
          Jeszcze kwestia sposobu powiedzenia o tym siostrze - myślę, że w tej sytuacji w grę wchodzą tak olbrzymie emocje, że zastanowiłabym się nad napisaniem listu, żeby się nie rozkleić w trakcie takiej rozmowy.
    • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 13:44
      Jeszcze jedno.
      Uświadomiłam sobie własnie, że być może w tym wątku dzieje się to, co w rodzinie autorki. Czyli siostra jest "chroniona" przez "matki".
      To musi budzić silne emocje.
      • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 13:53
        Tak, czyli wszystkie panie, które chronią autorkę a nie zarzucają jej złe intencje są "matkami" a siostrą jest dmuchawce. A zastanawiałas sie pade dlaczego zarzucasz autorce złe intencje w stosunku do siostry, czy dziewczyna nie może miec dobrych intencji i przyczyną nie może byc zwyczajna chęc podzielenia się z siostrą własnymi doswiadczeniami? A jeśli tak nie może byc, to dlaczego Twoim zdaniem?
        • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:26
          Nie, źle mnie zrozumiałaś. Dlaczego wzięłaś ten wpis, jako przytyk do kogokolwiek? Ja się tylko podzieliłam swoją refleksją.
          • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:35
            Ja nie potraktowałam tego wpisu jako przytyk, tylko dopowiedziałam, doprecyzowałam (jak ja rozumiem) Twój wpis, wpis był rodzajem przenośni.

            A możesz odpowiedziec na to pytanie, bo mnie to zastanawia, skąd takie założenia bierzesz?
            "A zastanawiałas sie pade dlaczego zarzucasz autorce złe intencje w stosunku do siostry, czy dziewczyna nie może miec dobrych intencji i przyczyną nie może byc zwyczajna chęc podzielenia się z siostrą własnymi doswiadczeniami? A jeśli tak nie może byc, to dlaczego Twoim zdaniem?"
            • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 14:45
              "Tak, czyli wszystkie panie, które chronią autorkę a nie zarzucają jej złe intencje są "matkami" a siostrą jest dmuchawce."
              Nie. Chodziło mi o to, że te, które mówią, by na siłę siostry nie uświadamiać, póki ona sama tego nie zechce, mogą autorce przypominać w jakimś sensie zachowanie matki. To nie jest założenie, tylko refleksja. Wnioski, z wiedzy, życiowej i teoretycznej.

              A zastanawiałas sie pade dlaczego zarzucasz autorce złe intencje w stosunku do siostry, czy dziewczyna nie może miec dobrych intencji i przyczyną nie może byc zwyczajna chęc podzielenia się z siostrą własnymi doswiadczeniami? A jeśli tak nie może byc, to dlaczego Twoim zdaniem?

              Już to wyjasniłam tutaj;
              "Ale przyszla mi mysl, ze moze powinnam dac szanse siostrze poznania prawdy, moze powinnam jej powiedziec, uswiadomic, ze jest ofiara przemocy, a matka nie jest taka idealna za jaka ja ma"
              "Ale dla mnie efekt nie ma znaczenia. Dla mnie znaczenie ma tylko to, ze postapilam moralnie i nie zachowalam dla siebie waznej dla kogos informacji. A co dalej to juz nie moja broszka."

              Ja cały czas o TAKIM uświadamianiu piszę, do tego, co powyżej się odnoszę i nie doszukuję się ZŁYCH intencji, ale ukrytych motywów. Bo każdy z nas je ma. Ja również.
              Własnie świadomość tych motywów, refleksja na ich temat jest przyczynkiem do rozwoju. Bo rozwój to m.in. zwiększanie świadomości, czyli odkrywanie tego, co nieświadome.
              Przed chwila jeszcze raz przeczytałam wątek "Czy powiedzieć matce o terapii" i podtrzymuję to, co napisałam w tym wątku."
              • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 15:08
                Ok, rozumiem już co miałaś na myśli o "matkach".

                A odnosząc się do reszty: O TAKIM uświadamaniu ? czyli o JAKIM konkretnie piszesz?

                Wiesz ja zupełnie inaczej odbieram słowa dmuchawce. Dziewczyna wyraźnie napisała, że z samą matką porozmawia sama (jeśli się zdecyduje), więc raczej uświadamianie siostry nie ma na celu uderzenia poprzez to w matkę, w jej osobę, w stworzony przez nią wizerunek dobrej matki dla siostry. "Skoro matka jest w podeszłym wieku i jej samej powiedziec co się na jej temat uważa nie można"- taka Twoja refleksja o której wspomniałaś upadła, po tym co sama autorka napisała. Więc to nie jest raczej jeden z ukrytych motywów. Czy mogłabyś więc napisac wyraźnie jakie konkretnie ukryte motywy dostrzegasz u autorki?
                • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 15:21
                  Refleksja dotyczyła tego, jak wygląda wątek, jako całość. Nieważne już.
                  Jeśli chodzi o TAKIE uświadamianie. Takie, czyli: z siostrą nic mnie nie łączy, skutek uświadamiania mnie nie obchodzi, chcę dać siostrze wiedzę o matce, o dzieciństwie, a co ona z tym zrobi to jej sprawa, nie obchodzi mnie to.
                  To, ze inaczej odbierasz słowa Dmuchawce jest całkowicie zrozumiałe. Przecież nie ma obowiązku rozumienia wszystkiego tak samo:)
                  • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 15:42
                    No właśnie ;) Ale dalej nie odpowiedziałaś jakie konkretnie ukryte motywy w tym co zostało napisane w tym wątku widzisz, a mnie to ciekawi?

                    Ja to widzę tak: z siostrą mam słabe relacje, ale siostra od lat żyje "w piwnicy" z matką, chodzi do psychiatry, ale on jej realnie nie pomaga, daje jej tylko leki, które niewiele pomagają, może powinnam jej pomóc i powiedziec o czesci swoich doswiadczeń, chyba jestem jej to winna jako siostra, skoro odnalazłam przyczynę swoich problemów, prawdopodobnie problemy siostry mają to samo źródło, może jej to pomoże, tylko jak mam to zrobic i czy na pewno powinnam, w jaki sposób mam to zrobic, co jej mogę powiedziec, żeby nie narobic problemów, może podac ksiązki w tym temacie ew. odpowiadac na jej pytania, gdy zapyta, chcę jej uświadomic, że miała do czynienia z przemocą tak jak ja i że matka wcale nie jest taka dobra na jaką się wobec niej kreuje i że siostry zachowania mogą byc konsekwencją tego co przeszła, podobnie jak ja, a co ona dalej z tym zrobi to już jej sprawa, w końcu jest dorosła, ja za nią nie odpowiadam, chcę jej tylko wskazac drogę, która mi pomaga, nie interesuje mnie jaki będzie efekt końcowy u siostry, nie chcę brac za to odpowiedzialnosci, z tym musi zmierzyc się sama siostra, z matką na swój temat rozmówie sie ja sama, jestem silna, poradzę sobie ;)
                    • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 16:14
                      Zuzi, ale ja już o tych motywach pisałam. I to kilka razy.
                      Ale ok, przeczytam jeszcze raz wszystko i sprawdzę.
                      • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 16:25
                        Pade napisz to w jednym miejscu, gdy znajdziesz czas, wtedy można będzie o tym podyskutowac. Ja nie chcę tego podważac, mnie to ciekawi. Generalnie pade Cię lubię i nie mam nic do Ciebie. Wiadomo każdy jest inny i inaczej reaguje. Studiujesz coaching, więc chetnie poczytam Twoje wnioski.
                        • adorra0 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 16:34
                          zuzi.1 napisała:

                          Studiu
                          > jesz coaching, więc chetnie poczytam Twoje wnioski.
                          Teraz rozumiem skąd ten dyskomfort u pade. Nie wiedziałam. W takim świetle moje faux pas nabiera innego znaczenia. Powinnam była pomyśleć, że są na tym forum dziewczyny, które nie tylko mają za sobą osobiste doświadczenia, ale i obiektywną wiedzę.
                          • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 17:06
                            Szczerze mówiąc nie wiem, czy to z tego powodu, raczej nie, bo moja wiedza jest jeszcze skromna:)
                            • adorra0 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 17:22
                              Nie bądź taka skromna. Ja bardzo sobie cenię Twój udział w dyskusjach, więc pewnie dlatego zaskoczyłaś mnie swoją reakcją na "specjalistkę". Trochę o tym myślalam i muszę przyznać Ci rację, zgodnie z tym co napisała olikol o pejoratywnym wydźwięku takiego zapisu, mialaś prawo poczuć się zlekceważona. Przepraszam, że sprawiłam Ci przykrość.
                              A Tobie zuzi, bardzo dziękuję za wsparcie i narażanie się dla mnie na ciosy:-)
                              • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 18:36
                                Nie ma sprawy adorra, lubię cwiczyc klawiaturę ;)
                              • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 21:08
                                Dziękuję:)
                                Ja również po zastanowieniu stwierdziłam, że mogłam nie kontynuować tematu. Lubię wyjaśniać wszystko do końca. I to jest czasem silniejsze ode mnie:)
                              • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 06.06.14, 02:04
                                adorra0 napisał(a):

                                > A Tobie zuzi, bardzo dziękuję za wsparcie i narażanie się dla mnie na ciosy:-)

                                adorra0 napisał(a):

                                "> A Tobie zuzi, bardzo dziękuję za wsparcie i narażanie się dla mnie na ciosy:-)"

                                To ja Wam dziekuje za zrozumienie i narazenie sie na ciosy.

                        • pade Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 17:03
                          Znalazłam:)
                          Sądziłam, że kilkakrotnie o tym wspominałam, ale chyba sie za bardzo pogubiłam w tym wątku, bo okazuje się, że wspomniałam o tym raz.
                          "A ja się zastanawiam, czy tu nie chodzi czasem o to, że skoro nie można powiedzieć matce wprost, jaka krzywdę zrobiła, i że jest się w terapii z tego powodu, bo jest starsza i schorowana, to może uda się załatwić tę sprawę "poprzez siostrę".
                          To może być nieuświadomiony motyw, ale warto by było się mu przyjrzeć"
                          Na ten wpis Dmuchawce odpowiedziała, że ma zamiar poinformować matkę.

                          I jeszcze bardziej wprost: skoro Dmuchawce wciąż podkreśla, że nic ją z siostrą nie łączy, że robi to z poczucia moralności, obowiązku wręcz, to czy nie warto zwrócić jej uwagę na to, by zastanowiła się, co nią kieruje? Pani Agnieszka też w poprzednim wątku zwracała autorce uwagę, że decyzja należy do niej, ale ważne jest, by ustaliła, jakie są motywy jej postępowania.
                          Co do podważania, Zuzi, przecież nudno by było gdyby się wszyscy ze sobą zgadzali:) Nie mam nic przeciwko dyskutowaniu z Tobą, na poziomie oczywiście:)
                          • aqua48 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 17:17
                            pade napisała:

                            > I jeszcze bardziej wprost: skoro Dmuchawce wciąż podkreśla, że nic ją z siostrą
                            > nie łączy, że robi to z poczucia moralności, obowiązku wręcz, to czy nie warto
                            > zwrócić jej uwagę na to, by zastanowiła się, co nią kieruje?

                            Ja podobnie widzę problem i jestem tego samego zdania co Pade.
                          • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 05.06.14, 18:48
                            Ok, rozumiem. Ja żeby zrozumiec dmuchawce sprobowałam się znalezc na jej miejscu i wydaje mi się, że rozumiem to co pisze (tzn. nie twierdzę przez to, że Ty nie rozumiesz ;), tylko wydaje mi się, że czasem pomiędzy rodzeństwem jest tak, że nawet jak nie spotykają się zbyt czesto, nawet jak nie utrzymują jakiejs tam bliskiej relacji, to w sytuacji łączącej je trudnej relacji/historii czują się mimo wszystko sobie b. bliscy i poczuwają się do tego aby sobie pomóc. Stąd z jednej strony to pisanie, że niewiele ją z siostrą łączy a z drugiej jednak chęc pomocy, bicie się z myślami co zrobic i w ogóle czy zrobic a jeśli tak to jak. Myślę, że gdyby tylko o odczarowanie wizerunku matki chodziło, to dmuchawce mogłaby spokojnie zrobic to sama, bez jakiegokolwiek udziału siostry, jest wystarczająco sila psych., żeby to zrobic, a w każdym razie takie odczuwam wrazenie, gdy czytam to, co pisze. Myślę, że tu bardziej chodzi właśnie o tą siostrzaną więz rodzinną, której niby miedzy siostrami nie ma, ale chyba jednak jest, gdy sprawy dotyczą takich poważnych kwestii jak dysfunkcyjna rodzina i jej konsekwencje dla życia osób z niej się wywodzących. Nie wiem, może się mylę, może oprócz świadomych spraw są również te nieświadome. Ciekawa jestem opinii Pani Agnieszki w tej sprawie.
                            • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 06.06.14, 00:09
                              zuzi.1 napisała:
                              "> Ok, rozumiem. Ja żeby zrozumiec dmuchawce sprobowałam się znalezc na jej miejsc
                              > u i wydaje mi się, że rozumiem to co pisze"

                              Rozumiesz Zuzi. Nie wiem jak, ale rozumiesz. Jak czytam niektore Twoje posty, to tak jakbys mi to za przeproszeniem z gardla wyciagla.
                              Masz jak podejrzewam, ten sam typ wrazliwosci. Chyba dosc niepopularny, bo malo rozumiany (bo jak mozna po prostu chciec zachowac sie przyzwoicie, musza przeciez kryc sie za tym jakies niecne cele).
                              A ja taki juz mialam charakter zdajsie od dziecka, ani dobry ani zly, po prostu zachowywalam sie jak uwazalam za stosowne nie myslac o konsekwencjach. Dzis w dobie popularnosci portalow spolecznosciowych dostalam kilka listow z podziekowaniem, za obrone kogos w dziecinstwie, albo za ... bycie dla kogos jako jedyna dobrym. Macie swiadomosc?
                              Ja nikogo nie bronilam ani dla nikogo nie bylam szczegolnie dobra, po prostu zylam i zyje tak jak uwazam za wlasciwe. Juz jako dorosla lapie sie na bardzo emocjonalnym stosunkow do wszelkiego rodzaju braku sprawiedliwosci i trudnosci w pohamowaniu sklonnosci do jej przywrocnia.
                              Czy stoja za tym jakies niecne cele. Jak stoja to niech sobie grzecznie stoja.
                              Bo ja itak za stara chyba jestem na zmiany osobowosciowe.

                              Pade, poczulas sie urazona slowem "specjalistka". Ja bym sie nie poczula, choc z formalnego punktu widzenia moglabym kandydowac do tego zaszczytnego okreslenia. Ale, ze sie nie czuje zadna miara, to specjalista w cudzyslowie mnie by nie obrazilo.
                              Ale do rzeczy. Poniewaz studiujesz coaching, poczulas sie urazona tym okresleniem (za ktore potam addore sto razy przepraszala). W sekrecie powiem Ci, ze mialas okazje chwilke pobyc w moich butach. Tak pewnie i ja mniej wiecej moglam sie poczuc gdy nieustannie przypisywane mi sa jakies rzekome nieuswiadomione motywy.

                              Te rozmowy wygladaja mnie wiecej tak:
                              - Dmuchawce ty jestes zielona
                              - Nie nie jestem ziolona
                              - Ale popatrz dobrze, przyjrzyj sie sobie dobrze, jestes zielona
                              - Przestan u licha, nie jestem zielona
                              - No nie denerwuj, chce dobrze, ale skoro ty tak odrazu emocjonalnie reagujesz to oznacza tylko jedno - jestes zielona
                              - Nie nie jestem
                              - No to moze jestes czerwona
                              - Nie nie jestem
                              - No to niebieska
                              - A nie mozna by tak po prostu zalozyc, ze jestem biala? Czy to takie jest dziwne, ze moge byc po prostu biala.

                              Po tych wszystkich wypowiedziach, nawet ja dzis juz nie wykluczam dodatkowych motywacji, ktorych nijak sobie uswiadomic nie mozna, ale dlaczego te motywacje musza byc odrazu zle. Czy przypisywanie komus a prori zlych motywacji nie mowi wiecej o przypisujacym niz o odbiorcy? A moze i sa zle, kto to wie.
                              Tak czy owak mysle o uswiadomieniu sioistry nie z przypisywanej (niczym moja matka) zazdrosci, przerzucenia jakiej odpowiedzialnosci na nia, tudziez checi zalatwienia sobie spraw z matka (ktora zreszta to sprawa dzieki Zuzi nabrala nowego znaczenia) na plecach siostry.

                              Postaram sie odpowiedziec na powyzsze posty, ale chyba juz nei na kazdy.
                              Za kazdy bez wyjatku dziekuje, bo nawet jak mnie co wkurzy to nie znaczy, ze nie traktuje tego powaznie.
                              Bylabym wrecz niezwykle wdzieczna, jakby ktos w tej burzy mozgu trafil na te wlasciwa ewentualna ukryta motywacje.
                              Pozdrawiam cieplo
                              • pade Re: co zrobic z siostra i matka 06.06.14, 00:33
                                > Ale do rzeczy. Poniewaz studiujesz coaching, poczulas sie urazona tym okresleni
                                > em (za ktore potam addore sto razy przepraszala). W sekrecie powiem Ci, ze mial
                                > as okazje chwilke pobyc w moich butach. Tak pewnie i ja mniej wiecej moglam sie
                                > poczuc gdy nieustannie przypisywane mi sa jakies rzekome nieuswiadomione motyw
                                > y.
                                Chyba nie doczytałaś, coaching nie ma tu nic do rzeczy, nie ma żadnego ponieważ, skąd ten wniosek? Nawet gdybym nie studiowała, też bym zwróciła uwagę na to określenie. Gdyby np. Sorvinę ktoś nazwał "specjalistką" też bym się odezwała, albo Aquę, bo mam do nich duży szacunek, rozumiesz?

                                I tak, teraz rozumiem co czułaś. Bo imputujesz mi rzeczy, które nie miały miejsca.

                                Nikt Ci niczego nie wmawiał, tylko podsuwał do przemyślenia. Zapytałaś o opinię, to ją dostałaś. Widzę, że większość Ci się nie spodobała.

                                I wiesz, ja Ciebie rozumiem, doskonale rozumiem.
                                Jak sobie przypomnę siebie sprzed roku, dwóch, trzech, to widzę jak reagowałam i wiem już dlaczego tak, a nie inaczej. A wtedy nie wiedziałam. Potrzebowałam stosu lektur, medytacji i mnóstwa przemyśleń, żeby zrozumieć co i jak. Bo zrozumienie nie przychodzi ot tak sobie i wtedy, kiedy chcemy. Trzeba się uzbroić w cierpliwość.
                                Widać u Ciebie silną potrzebę działania, zrobienia czegoś z traumatycznym doświadczeniem. To zrozumiałe, tylko czy to nie za wcześnie? Sama wiesz, jak jest.
                                I jeszcze co do Twoich intencji. Pamiętasz co pisałaś o siostrze w wątku o tym, czy powiedzieć matce o terapii? Ja zapamiętałam i dlatego mi się to kłóciło.
                                Być może jest zupełnie inaczej, ale odbiór przez net jest ułomny i trzeba to brać pod uwagę.
                                • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 06.06.14, 01:22
                                  Pade nie ma co tego kontynuowac.
                                  Moze obie jednak potrzebujemy jeszcze wiecej przemyslen we wlasnych sprawach.
                                  Ja w kazdym razie na pewno.
                                • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 06.06.14, 23:34
                                  pade napisała:"I jeszcze co do Twoich intencji. Pamiętasz co pisałaś o siostrze w wątku o tym, czy powiedzieć matce o terapii? Ja zapamiętałam i dlatego mi się to kłóciło.
                                  Być może jest zupełnie inaczej, ale odbiór przez net jest ułomny i trzeba to brać pod uwagę."

                                  W wolnej chwili wróciłam do tego wątku dmuchawce i jest w nim nt. siostry napisane tylko tyle: "Moja matka zyje. Ma 70 lat i z powodu trudnego zycia jakie zapewnia jej moja mlodsza siostra wyglada i pewnie czuje sie na jeszcze wiecej. Jest staruszka. Mamy poprawne kontakty, ona nawet stara sie byc mila, ale we mnie siedzi to cos."

                                  Czy to zdanie miałaś pade na myśli, odnośnie intencji dmuchawce?
                                  • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 06.06.14, 23:36
                                    I jeszcze to:"Wyglada jakby sie starala, albo to po prostu potulne pogodzenie sie z marnym losem (jaki na jej wlasna prosbe gotuje jej moja siostra)."
                              • zuzi.1 Re: co zrobic z siostra i matka 06.06.14, 18:17
                                dmuchawcelatawce napisała: "Masz jak podejrzewam, ten sam typ wrazliwosci. Chyba dosc niepopularny, bo malo rozumiany (bo jak mozna po prostu chciec zachowac sie przyzwoicie, musza przeciez kryc sie za tym jakies niecne cele).
                                A ja taki juz mialam charakter zdajsie od dziecka, ani dobry ani zly, po prostu zachowywalam sie jak uwazalam za stosowne nie myslac o konsekwencjach....Ja nikogo nie bronilam ani dla nikogo nie bylam szczegolnie dobra, po prostu zylam i zyje tak jak uwazam za wlasciwe. Juz jako dorosla lapie sie na bardzo emocjonalnym stosunkow do wszelkiego rodzaju braku sprawiedliwosci i trudnosci w pohamowaniu sklonnosci do jej przywrocnia.
                                Czy stoja za tym jakies niecne cele. Jak stoja to niech sobie grzecznie stoja.
                                Bo ja itak za stara chyba jestem na zmiany osobowosciowe."

                                Z tego co napisałaś dmuchawce wynika, że jestesmy w tej kwestii do siebie BAAAARDZO podobne, właściwie mogłabym to samo o sobie napisac, dlatego dobrze rozumiem Twoją potrzebę bycia fair wobec siostry, Twój przymus oświecenia jej. Działaj na terapii, wzmacniaj się, podejmuj dalsze kroki i ciesz się życiem, po prostu WOLNA ;-) pozdrowienia !
                                Czytałaś "Powrót do swego wew. domu" i "Toksyczni rodzice"?
        • dmuchawcelatawce Re: co zrobic z siostra i matka 06.06.14, 02:17
          zuzi.1 napisała:


          "A zastanawiałas sie pade dlaczego za
          > rzucasz autorce złe intencje w stosunku do siostry, czy dziewczyna nie może mie
          > c dobrych intencji i przyczyną nie może byc zwyczajna chęc podzielenia się z si
          > ostrą własnymi doswiadczeniami?"
          Latwo niektorym przychodzi 'diagnozowanie"zlych intencji. A czy choc ze zwyklej diagnostycznej rzetelnosci nie wypadaloby podsuwac i te zle i te dobre, tak dla rownowagi.
          Plus jeszcze eufemizm w stypu: ale ja ci nie wmawiam, ja tylko proponuje i wszystko jasne.
          • aqua48 Re: co zrobic z siostra i matka 06.06.14, 11:06
            dmuchawcelatawce napisała:

            > Latwo niektorym przychodzi 'diagnozowanie"zlych intencji. A czy choc ze zwyklej
            > diagnostycznej rzetelnosci nie wypadaloby podsuwac i te zle i te dobre, tak dl
            > a rownowagi.
            > Plus jeszcze eufemizm w stypu: ale ja ci nie wmawiam, ja tylko proponuje i wszy
            > stko jasne.

            Dmuchawce, ja nie mam żadnych wątpliwości, że Twoje intencje są dobre, natomiast moim osobistym zdaniem wypływają z zupełnie innych pobudek niż sądzisz (tak to z boku widzę) i wobec tego mogą mieć inną "siłę rażenia" niż się spodziewasz. Tyle. Weź to proszę pod uwagę podejmując SWOJE WŁASNE decyzje.
            Piszesz wyżej, że nie jesteś zielona ani czerwona, ani żółta, tylko biała. A może po prostu jesteś opalizująca i zależnie od tego w jaką stronę się zwrócisz i jakie światło na Ciebie padnie każdy z nas widzi inny kolor?
            Jakkolwiek jest, ja Ci z całego serca życzę powodzenia i uporania się ze złą przeszłością, pogodzenia się z nią, żebyś mogła ruszyć z całą mocą silników do przodu, bez oglądania się do tyłu.
            • hermajnig Re: co zrobic z siostra i matka 09.06.14, 16:39
              Ojcowie silnie zaangażowani w obowiązki domowe częściej wychowują córki o większych ambicjach zawodowych - wynika z badań psychologów z Kanady - co sądzicie? :-)
              Ojcowie-kształtują-ścieżki-kariery-swych-córek
Pełna wersja