toksyczna matka

12.06.14, 13:57
Mam dosyć dziwne relacje z matką. Ogólnie dogadujemy się bardzo dobrze i jest dla mnie dużym wsparciem ale czasami ma dziwne skoki nastrojów. Np. ma się zająć dzieckiem w piątek np bo raz w tygodniu to robi, kilka dni wcześniej nic nie mówi tylko że ma remont u sąsiadów i nie wie jak to będzie, potem ze już chyba skończyli a na ostatnia chwile dzwoni z płaczem że nie może i rzuca obrażona słuchawkę. Potem przez ileś dni/tygodni jest cisza albo wręcz przeciwnie obrażona jest. Takich sytuacji jest wiele. Jak już nie może sobie z czym poradzić powiedzieć wprost co myśli i oczekuje właśnie tak reaguje. Ja mam tak od dziecka i nie wiem co z tym robić od razu się dystansuje nie chce żeby mi życie utrudniała swoimi nastrojami, nie wiem jak się zachować. Potem sytuacja wraca do normy i nigdy do tematu nie wracamy bo ona swoje racje na temat sytuacji zaakodowała.
    • aqua48 Re: toksyczna matka 12.06.14, 14:50
      Nie rozumiem w czym remont u sąsiadów przeszkadza Twojej matce w zajęciu się dzieckiem? I po co prosisz ją o pomoc skoro ona najwyraźniej nie radzi sobie ani z odmową wprost, ani wypełnieniem Twoich oczekiwań i to ją frustruje.
      • bartuszkowo Re: toksyczna matka 12.06.14, 15:24
        ściany rozbierają i jest hałas a Mały śpi w południe. jesteśmy umówione ze raz w tyg. się opiekuje pozostałe dni niania. To jest tylko przykład jak dzieckiem się wcale nie będzie zajmować to cos innego wymyśli podobnego pokroju
        • sebalda Re: toksyczna matka 12.06.14, 16:05
          Albo matka ma huśtawki nastrojów (zaburzenia hormonalne, tarczyca, menopauza), albo nigdy nie nauczyła się normalnych zasad komunikacji, nie umie powiedzieć wprost, że czegoś nie może albo nie chce zrobić (jej prawo), bo była tak wychowana, że na wszystko musiała się godzić, być bezwarunkowo posłuszna, może w związku też nie nauczyła się zdrowej komunikacji i asertywności i teraz tak reaguje. Nie umie powiedzieć wprost nie, lawiruje, a potem projektuje na drugą stronę, podświadomie ją obwinia o to, że sama sobie nie radzi ze sobą. Klasyka gatunku.
          Choć matka nie chce rozmawiać, ja bym jednak próbowała drążyć temat. Wyjśniła jej, że ma prawo mieć gorszy dzień, być zmęczona, mieć obniżony nastrój, tylko niech to normalnie komunikuje, a nie stoi fochy. Że można rozmawiać otwarcie. Można i trzeba.
          Pewnie taka rozmowa na wiele się nie zda, bo matka i tak swoje wie, ale coś tam może z czasem do niej dotrze.
          • aqua48 toksyczna, to ona nie jest, tylko niekomunikatywna 12.06.14, 21:44
            Zgadzam się całkowicie z Sebaldą. Na czas drzemki małego mogła z nim na spacer w wózeczku iść? albo przyjść do Was go popilnować? Różne są rozwiązania kłopotliwych sytuacji i warto je mamie podsuwać.
            • zuzi.1 Re: toksyczna, to ona nie jest, tylko niekomunika 12.06.14, 23:05
              Dokładnie, tez tak uważam. Po tym co napisałaś nie można powiedziec, że Twoja mama jest toksyczna.

              Niedawno Pani Agnieszka bardzo spójnie i trafnie opisała czym jest toksycznosc:

              "Toksyczność to cały spójny system, sztywny, stosowany bez krytycyzmu, czasem nieświadomy, pokazujący wrogość. A wrogość to zupełnie co innego niż złość..
              Toksyczność to stosowanie manipulacji, odwracanie znaczeń, obrażanie się, bierna agresja, wycofywanie się z kontaktu, obarczanie dziecka swoimi dorosłymi problemami, niezważanie na jego wewnętrzne potrzeby, nadużywanie, nie liczenie się z jego uczuciami, pokrętne tłumaczenia, że to dla jego dobra, nieadekwatne kary, zakazy kontaktu z drugim rodzicem, nieakceptowanie, przyzwalanie na agresję ze strony innych, nie trzymanie strony dziecka, obarczanie go nie jego winą, itp."

              Szerzej o toksycznosci można poczytac w książce Susan Forward "Toksyczni rodzice".
              • sebalda Re: toksyczna, to ona nie jest, tylko niekomunika 13.06.14, 13:59
                > "Toksyczność to cały spójny system, sztywny, stosowany bez krytycyzmu, czasem n
                > ieświadomy, pokazujący wrogość. A wrogość to zupełnie co innego niż złość..
                > Toksyczność to stosowanie manipulacji, odwracanie znaczeń, obrażanie się, biern
                > a agresja, wycofywanie się z kontaktu, obarczanie dziecka swoimi dorosłymi prob
                > lemami, niezważanie na jego wewnętrzne potrzeby, nadużywanie, nie liczenie się
                > z jego uczuciami, pokrętne tłumaczenia, że to dla jego dobra, nieadekwatne kary
                > , zakazy kontaktu z drugim rodzicem, nieakceptowanie, przyzwalanie na agresję z
                > e strony innych, nie trzymanie strony dziecka, obarczanie go nie jego winą, itp

                O, a mi umknęła ta wypowiedź Pani Agnieszki. Faktycznie bardzo dobrze podsumowująca zagadnienie. Pełny asortyment. Tak właśnie odbieram swojego męża, wypisz, wymaluj. Dotyczy toksycznego rodzica i dziecka, ale u mnie to właśnie mąż wszedł w rolę rodzica. Nawet niedawno powiedział na spotkaniu z psychologiem, że on się mną opiekuje. A ta jego "opieka" tak właśnie wygląda, jak to opisała Pani Agnieszka:( A moja bezradność jest typową bezradnością dziecka wychowanego w takie atmosferze. I jak ja mam być silna??? Sorry, tak musialam sobie ulać.
                • zuzi.1 Re: toksyczna, to ona nie jest, tylko niekomunika 13.06.14, 14:49
                  Sebaldo, Twoj maz jest nie ,,tylko,, przemocowy i toksyczny, IMO on zacchowuje sie juz jak psychol.
          • marsylvik Re: toksyczna matka 12.06.14, 21:45
            sebalda napisała:

            > Choć matka nie chce rozmawiać, ja bym jednak próbowała drążyć temat. Wyjśniła j
            > ej, że ma prawo mieć gorszy dzień, być zmęczona, mieć obniżony nastrój, tylko n
            > iech to normalnie komunikuje, a nie stoi fochy. Że można rozmawiać otwarcie. Mo
            > żna i trzeba.
            > Pewnie taka rozmowa na wiele się nie zda, bo matka i tak swoje wie, ale coś tam
            > może z czasem do niej dotrze.

            Popieram z całego serca. Tym bardziej, że w moim i mojej matki przypadku poskutkowało w praktyce. Nie od razu i nie od razu odpowiednio, był moment, że przesadzała w drugą stronę, bo uznała, że ma święte prawo być egoistką... ale z czasem było coraz lepiej pod tym względem. Nadal ma problem z tym, że za dużo sobie bierze na głowę, ale już potrafi to u siebie zauważyć, nie obwinia z góry i na zawsze wszystkich w koło.

            Jeszcze chyba powinnam dodać, że sama pewnie bym nic albo niewiele wskórała rozmową. Trafiłam na moment. Była chora na raka, miała w związku z tym kilka spotkań z psychologiem, bo nowotwory w dużej mierze są zależne od stanu psychicznego, emocji, a te od braków w umiejętnościach asertywnych. A że we mnie znalazła kogoś, kto rozumie i popiera te "wywrotowe idee" od psychologa, to sporo o tym rozmawiałyśmy - głównie teoretycznie, a w sensie praktycznym więcej i skuteczniej o jej stosunkach z różnymi jej psiapsiółami, niż z członkami rodziny, bo o własnej rodzinie to się jednak ciężko w tych klimatach gada.

            Ciekawostka, są efekty uboczne tej zmiany w niej. Część kontaktów rozluźniła, część zerwała. Chodzi o te jej znajomości, w których się czuła wykorzystywana. Często na ten temat ze mną rozmawia, tak jakby się upewniała u mnie, że ma do tego prawo, że dobrze robi.
            Inna ciekawostka, że mama nie ma teraz większego problemu z odmawianiem mnie, a jeśli czasem nawet ma, to ja tego negatywnie nie odczuwam. Potrafi wziąć na siebie odpowiedzialność za swoją "miękkość", tak to odbieram.

            Natomiast z pozostałymi członkami rodziny bywa różnie. Pewnie w dużej mierze dlatego, że siostra ciągle mieszkając z rodzicami, a także od dzieciństwa wykazując więcej talentu w tej dziedzinie, jest z charakteru mocno manipulacyjna. Wie o tym i nie tylko jej to nie przeszkadza, ale nawet jest z tego dumna. I nie widzi, jak źle to wpływa na ich stosunki. Mnie czasem kusi, żeby jej myślenie prostować ;), jednak zwykle daję sobie z tym spokój, raz, że niewielkie widzę na to szanse, dwa, jej z tym dobrze, ona tak chce, trzy, nie czuję się uprawniona robić komuś dobrze wbrew niemu, a cztery, nie czuję się do tego zobowiązana :) Na tym przykładzie widać, że trudno zmienić człowieka, z grubsza jest to nawet niemożliwe, ale to nie znaczy, że nie można zmienić swojej relacji z kimś i jego podejścia do siebie oraz pomóc komuś w zmianie siebie, jeśli ten ktoś tego rzeczywiście chce.
    • 71tosia Re: toksyczna matka 13.06.14, 20:59
      nie toksyczna(kazdyproblemtyczny rodzic jest a tym forum toksyczny?) tylko jakos mocno znerwicowana. Moze zastanow sie jak jej pomoc, bierze magnez? Kiedy mama robila badania hormonalne? Nie ma klopotow z tarczyca?
      • wies-baden Re: toksyczna matka 14.06.14, 08:42
        Tak, jak nie każdy >problematyczny rodzic jest toksyczny<, tak pewna niespójność czy niezborność psychiczna nie wynika z chorób somatycznych, awitaminoz, czy braku mikroelementów.
Pełna wersja