susieq
16.06.14, 23:18
Chciałabym usłyszeć opinię innych, bo ja już nie wiem czy to co robi mój mąż jest tak nienormalne jak mi się wydaje czy to może ja jestem jakaś nienormalna że tego nie rozumiem.
Jest on strasznym cholerykiem. Nienawidzi jak mu się nie odpowiada na pytania i ogólnie jest przewrażliwiony na punkcie swojej osoby - nie może się czuć olewany, ma obsesję na puncie przepraszania go za wszystko.
Sytuacja następująca. Wszystko wydaje się ok, miłe popołudnie w domu. Wcześniej zrobilismy razem zakupy, porozmawialiśmy i zjedliśmy kolację. Nagle mąż jest w kuchni i patrzy na truskawki przeze mnie kupione. Krzyczy że kupiłam mokre truskawki. Ja się śmieję że nie kupowałam mokrych truskawek (ładna pogoda, truskawki kupione jako jedne z ostatnich, puściły po prostu już pewnie wodę - nie ważne, mało istotne czy ona je tam podlewała może kto wie). W każdym bądź razie normalna luźna odpowiedź - jak dla mnie niestety tylko.
Mąż się niezmiernie zdenerwował. Jak to? Jak ja mu mogę kłamać prosto w oczy. Dlaczego ja tak robię. Czy tak trudno się przyznać że kupiłam mokre truskawki? Dlaczego zaprzeczam?
Byłam w szoku. Odebrało mi mowę bo mimo tego jaki już jest, takich akcji nie mam zbyt wiele na szczęście. On domagał się odpowiedzi a ja stałam cicho bo po prostu była to dla mnie sytuacja absurdalnie głupia. Jego reakcja po prostu mi się nie mieściła w głowie. śmiać mi się z niego chciało i jednocześnie płakać że muszę to znosić. A że miałam ściśnięte gardło niestety to jak on to mówi "oleawałam go" dalej i nie odpowiadałam. Nie mam silnego charakteru i jak on się na mnie wydziera to po prostu czekam by nie rozbeczeć się do końca i to jakoś wytrzymać. Jest to niedopuszczalne przez niego zachowanie i po prostu świadczy o moim skrajnym egoizmie. Może ktoś spojrzeć na tą sytuację obiektywnie? Bo te małżeństwo niestety już chyba długo nie potrwa ( ożeniliśmy się niestety w bardzo młodym wieku, pod wpływem uczuć, nie mamy dziecka ale było to bardzo nierozsądne. Uczucie ciągle pozostało mimo tego wszystkiego)