nie umiem juz sie zakochac

17.06.14, 13:50
rozwiodlam sie jakis czas temu aczkolwiek nie moge powiedziec ze bardzo cierpialam z powodu rozpodu mego malzenstwa, agonia zwiazku trwala jakis czas wiec odejscie bylo rzecza dosc naturalna dla mnie

dosc szybko wrocilam do zycia socjalnego, zaczelam umawiac sie na randki
probowalam juz stworzyc nowy zwiazek ale szybko okazalo sie ze po poczatkowym zachwycie nie potrafie sie zaangazowac i dosc szybko sie wycofalam

ostatnio poznalam kogos interesujacego i zaczynam znow krecic sie w kolo: z jednej strony ciesze sie na spotkania z nim z drugiej mysle sobie po co komplikowac sobie zycie, bycie w pojedynke jest latwiejsze

czuje ze jest mi bardzo trudno komus zaufac i czasem mysle ze gdyby to sie udalo to potrafilabym sie zakochac
jednoczesnie nie mam potrzeby "otwarcia" sie przed druga osoba, wole byc taka zamknieta skrzyneczka ktora uchyla wieczko od czasu do czasu

moja przyjaciolka mowi ze po prostu nie spotkalam tego "jedynego"
ja jednak czuje cos zupelnie innego ze to nie lezy w osobach jakie spotykam tylko we mnie
a moze to normalne ze w wieku 30+ najpierw jest rozsadek a potem uczucie?
    • indianan Re: nie umiem juz sie zakochac 17.06.14, 15:06
      z cyklu cytatowe mądrości :)
      "Jakość małżeństwa, które budujesz, uzależniona jest od jakości osoby, jaką jesteś. Jeżeli jesteś osobą szczęśliwą, umiejącą przystosować się, istnieje duże prawdopodobieństwo, że twoje małżeństwo będzie szczęśliwe. Jeżeli jesteś niezadowolony i zgorzkniały z powodu swego losu w życiu, będziesz musiał zmienić się, zanim będziesz mógł spodziewać się szczęśliwego życia po ślubie"
      • szalonalasica Re: nie umiem juz sie zakochac 17.06.14, 15:20
        dzieki ale rozwodka jestem i wstepowac po raz drugi nie zamierzam :)
      • sebalda Re: nie umiem juz sie zakochac 17.06.14, 16:13
        Wiesz co, Indianan, jak masz takie bzdety tutaj wypisywać, to chyba sobie daruj. Skąd Ty czerpiesz takie mądrości??? Gdyby świat był tak prosto urządzony, życie byłoby piękne, ale nie jest. Kurcze, gdyby wystarczyło tylko chcieć.
        I powiem od siebie: znam mało osób, które byłyby tak dobrze nastawione do świata i ludzi, tak łatwo się dostosowywały i z większości rzeczy cieszyły jak ja, a mimo to wiadomo, jak wylądowałam. Czyli Twoją mądrość można sobie wsadzić ... między bajki;)
        • szalonalasica Re: nie umiem juz sie zakochac 17.06.14, 16:33
          jak wyladowalas?
          • sebalda Re: nie umiem juz sie zakochac 17.06.14, 16:54
            To okropnie długa i niefajna historia. W skrócie: w mocno przemocowym związku, z którego prawdziwego charakteru nie zdawałam sobie sprawy właśnie dlatego, że byłam naiwna, łatwowierna i dobrze nastawiona do wszystkich, łącznie z facetem, który był chorobliwie zazdrosny, kontrolujący, zaborczy. Składałam to na karb silnego uczucia. No i się przejechałam:( A po latach takiego związku nie umiem już się z niego wyrwać, bo boję się wielkich zmian na starość:(
            • 3-mamuska Re: nie umiem juz sie zakochac 17.06.14, 19:04
              Zamiast rzucać sie w wir nowych związków.
              Powinnas przejść terapie, wyleczyć dusze. Pożyć sama dla siebie.

              Najgorsza rzeczą to od razu szukać nowego zastępcy.
              • indianan Re: nie umiem juz sie zakochac 17.06.14, 19:07
                i tu się zgadzam... uleczyć siebie
              • szalonalasica Re: nie umiem juz sie zakochac 17.06.14, 19:18
                wyleczyc dusze z czego?

                jestem sama ponad dwa lata czy to "juz" wystarczajaco by zaczac nowy zwiazek?
                • indianan Re: nie umiem juz sie zakochac 17.06.14, 19:20
                  to nie kwestia czasu, tylko wnętrza
                  • szalonalasica Re: nie umiem juz sie zakochac 18.06.14, 12:24
                    wnetrze mam calkiem przyzwoite
                    co prawda jeszcze sie nie umeblowalam tak do konca no ale nie od razu rzym zbudowano...

                    (co za pierd.... ly piszesz)
            • szalonalasica Re: nie umiem juz sie zakochac 18.06.14, 09:33
              a jakie bylyby to wielkie zmiany?

              jesli nadal tkwisz w takim zwiazku znaczy sie ze nie jest az tak zle


        • indianan Re: nie umiem juz sie zakochac 17.06.14, 19:10
          to nie bzdety, to prawda
          sebalda - jak dla mnie składasz się obecnie głównie z urazów, złych myśli, smutków, rozczarowań, rozżaleń. W każdym wpisie przenosisz swe negatywne odczucia.
          Polub siebie i coś zmień w życiu, nigdy nie jest za późno na zmianę./
        • amb25 Re: nie umiem juz sie zakochac 18.06.14, 07:43
          A czy nie wydaje ci sie Sebaldo, ze wlasnie osoby ktore sa optymistycznie nastawione do swiata (tzw. syndrom niewolnika - po co walczyc i wymagac, przeciez za jakis czas bedzie lepiej ), latwo sie dostosowuja, o ktorych mowi sie ze sa "dobrymi ludzmi", laduja w zwiazkach w ktorych sa po prostu wykorzystywane, a one caly czas sa "pozytywnie nastawione"...
          • sebalda Re: nie umiem juz sie zakochac 18.06.14, 10:56
            amb25 napisała:

            > A czy nie wydaje ci sie Sebaldo, ze wlasnie osoby ktore sa optymistycznie nasta
            > wione do swiata (tzw. syndrom niewolnika - po co walczyc i wymagac, przeciez za
            > jakis czas bedzie lepiej ), latwo sie dostosowuja, o ktorych mowi sie ze sa "d
            > obrymi ludzmi", laduja w zwiazkach w ktorych sa po prostu wykorzystywane, a one
            > caly czas sa "pozytywnie nastawione"...

            Tak właśnie uważam, dlatego tak mnie wkurzył ten fragment "mądrości" Indianana: "Jeżeli jesteś osobą szczęśliwą, umiejącą przystosować się, istnieje duże prawdopodobieństwo, że twoje małżeństwo będzie szczęśliwe".
    • molly_wither Re: nie umiem juz sie zakochac 17.06.14, 19:17
      Tylko nieodpowiedzialni powiedza,ze potrafia sie zakochac. To nie kwestia "umiejetnosci",ale raczej...przypadku. Kolezanka ma racje. Z tym ,ze polemizowalabym z okresleniem "jedyny".
      Inna kwestia jest umiejetnosc bycia w wieloletnim zwiazku,bo to tez sztuka, nawet, jesli sie wydaje,ze to ten "jedyny". Moja rada: nie skupiac sie za bardzo na zyciu osobistym, a wtedy nawet nie zauwazysz kiedy wpadniesz jak "sliwka w kompot". Milosc to szczescie na poczatku zwiazku, potem"krew,pot i lzy" przeplatane chwilami euforii.
      Powodzenia.
      • indianan Re: nie umiem juz sie zakochac 17.06.14, 19:22
        "Milosc to szczescie na poczatku zwiazku, potem"krew,pot i lzy" przeplatane chwilami euforii."

        TAK, dokładnie. Związek to cholernie ciężka praca. Stan zakochania trwa krótko, potem jest dużo trudniej. Największą sztuką jest przekształcić zakochanie w dojrzałą, madrą relację. Mnie się nie udało...
    • lianis Re: nie umiem juz sie zakochac 17.06.14, 19:49
      A czy trzeba sie zakochac, zeby kogos pokochac?
      Czy mozna kochac bez zakochania?
    • o.o.ola Re: nie umiem juz sie zakochac 17.06.14, 20:36
      Cudne w życiu jest to, że nie da się wszystkiego "podciągnąć" pod jakąś regułkę czy formułkę.
      Skoro jesteś rozwódka 30+, to znaczy, że to jest gwarancją, że Tobie, nie "odbije" z powodu faceta.
      Błąd.
      Życie potrafi zaskakiwać.
      Znam kobiety 50+, po przejściach, które wpadały w sidła namiętności, i nie koniecznie od razu na tym traciły.
      Pytanie tylko: czego Ty chcesz, czego szukasz, na co się nastawiasz w przyszłym hipotetycznym związku...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: nie umiem juz sie zakochac 18.06.14, 02:34
      szalonalasica napisał(a):


      >
      > ostatnio poznalam kogos interesujacego i zaczynam znow krecic sie w kolo: z jed
      > nej strony ciesze sie na spotkania z nim z drugiej mysle sobie po co komplikowa
      > c sobie zycie, bycie w pojedynke jest latwiejsze
      >
      > czuje ze jest mi bardzo trudno komus zaufac i czasem mysle ze gdyby to sie udal
      > o to potrafilabym sie zakochac

      Wydaje się, że nie chodzi o rozsądek czy też tendencję do uczuciowej spontaniczności, ale o świadomość Pani aktualnych potrzeb. Być może woli Pani wchodzić w związek powoli, rozpoznawać go i siebie w nim.Może jeszcze potrzebuje Pani luźniejszej relacji ? Czemu taka strategia ma być gorsza od szalonego zakochania od pierwszego wejrzenia? Czemu nie wyciągać wniosków z własnych wcześniejszych doświadczeń ?
      Trudno Pani zaakceptować siebie ? Potrzebuje Pani podlegać jakimś narzuconym wzorcom kulturowym, że miłość musi oznaczać filmową namiętność ? A każda rezerwa oznacza natychmiast lek przed związkiem i bliskością, tak piętnowany przez współczesną psychologię.

      > jednoczesnie nie mam potrzeby "otwarcia" sie przed druga osoba, wole byc taka z
      > amknieta skrzyneczka ktora uchyla wieczko od czasu do czasu

      I słusznie. Może to oznacza, że rozumie Pani siebie. Niech zatem Pani sobie na to pozwoli, bez jakiekolwiek presji.
      Odejście od utartego czy narzucanego społecznie schematu nie musi być obarczone natychmiastową autokrytyką. Może teraz poznaje Pani siebie na nowo w konkretnym momencie życia.
      Bez nerwów. Związki są ważne, ale ich budowanie to nie jest jedyna aktywność współczesnej kobiety.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
      >
      >
Pełna wersja