Długi weekend - taka sytuacja

22.06.14, 16:17
Taka sytuacja rodzinna.Długi weekend,mąż zdecydował,że wyjedziemy z miasta.OK.Zarezerwował hotel itd.OK.Dowiedziałam się od razu,że jedzie z nami teściowa wraz z wnukiem czyli bratankiem męża.OK, w tej rodzinie to normalne,że zabiera się zawsze kogoś,już się przyzwyczaiłam.Zatem jedziemy ja,mąż,nasze dziecko,teściowa,bratanek męża.Wszystko fajnie spędzamy czas na wyjeździe.W tzw.międzyczasie dowiaduję się,że kuzyn męża robi w swoim domku letniskowym tzw.męski wieczór i oczywiście zaprosił meża + brata mojego męża+ jeszcze innych facetów z rodziny.Wyjeżdżaliśmy w czwartek,wróciliśmy w sobotę.Jeszcze przed wyjazdem wiedziałam,że mąż po powrocie z tych wojaży,w niedzielę popołudniu musi wyjechać w sprawach biznesowych do stolicy.Mówiłam mu już na tym wyjeździe,że wolałybyśmy z córką,aby nie szedł na tą męską imprezę,skoro zaraz na drugi dzień musi i tak nas zostawić i jechać do stolicy.Niby coś tam pomarudził,że się zastanowi itd.
Koniec końców,przyjechaliśmy z wyjazdu w sobotę popołudniu.Mąż wypakował nasze bagaże w przedpokoju i zakomunikował,że do widzenia leci z bratem na imprezę do kuzyna.Poczułam się jak śmieć.Walnął nam walizki na podłogę i zostawił.Wrócił dopiero w niedzielę przedpołudniem,a już ok.15 szykował się do następnego wyjazdu.Ja zła,obrażona,pół nocy przeryczałam,bo wiecie średnio fajnie jak się kogoś tak potraktuje,a tu pan mąż wpada,robi sobie śniadanko,wesoły jak szczygiełek i jeszcze ciężko zdziwiony na co ja jestem obrażona i zła i w ogóle o co mi chodzi.Ręce mi opadły.Powiedziałam mu jak się czuję,ale zbył to bo już pakował się do wyjazdu.Siedzimy teraz z córką w domu,same.Smutno mi,źle i przykro.Musiałam się gdzieś wygadać,bo strasznie mi ciężko i łzy same mi się cisną do oczu.
    • ann.38 Re: Długi weekend - taka sytuacja 22.06.14, 16:34
      Wiesz, to zależy jak często Was tak zostawia. Albo niekoniecznie b.często, ale jak jest z Wami, to i tak zawsze ktoś dokoptowany- teściowa, bratanek- a sami z sobą nigdy.
      A może jest tak, że razem spędzacie czas, często i fajnie, tylko, że oprócz tego mąż lubi też sam wybyć, a Ty nie i jesteś zazdrosna o tę jego prywatność. Tyle, że ludzie mają różne potrzeby. Czemu macie z córką siedzieć smutne i samotne? Nie możecie same fajnie spędzić czasu?
      Ta opisana sytuacja nie byłaby powodem do żalu sama w sobie, tyle, że zależy jak wygląda u Was generalnie czas wspólny.
      • karrioka Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 12:13
        Czemu macie z córką siedzieć smutne i samotne
        > ? Nie możecie same fajnie spędzić czasu?
        > Ta opisana sytuacja nie byłaby powodem do żalu sama w sobie

        Nie byłaby?
        Według mnie to farsa.
        Mąż mógł poinformować, że nie ma ochoty na żaden wspólny weekend tylko chlańsko z kuzynami- dziewczyna nie musi się wozić jako ogon do teściowej,mogła zorganizować sobie swój weekend - z przyjaciółkami, znajomymi czy popijawę z własnymi kuzynami;P
        Oczywiście, że można spędzić miło czas wyłącznie z dzieckiem, ale trudno nie być rozczarowaną i smutną w tak kijowej sytuacji.

        Fajnie jest wyjeżdżać z grupą o ile to jest wspólna paczka a nie paczka dla której jest się piątym kołem u wozu, tak jak w tym przypadku. Następne weekendy planowałabym sama, ze swoją grupą, tak, by były przyjemne dla mnie i dla dziecka, mąz byłby tak spriorytetowany jak sam priorytetuje czyli najwyżej mógłby się w roli niańki na czas imprezy pojawić :P
        • po-trafie Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 12:52
          No ale jak nie ma ochotry na wspolny weekend, skoro spedzil czas z rodzina od czwartku do soboty?
    • moni_kaw Re: Długi weekend - taka sytuacja 22.06.14, 16:52
      no nie dziwie się, że mąż zszokowany - w końcu do tej pory polityka faktów dokonanych świetnie się sprawdzała:
      > Taka sytuacja rodzinna.Długi weekend,mąż zdecydował,że wyjedziemy z miasta.

      .Dowiedziałam się od razu,że jedzie z nami teściowa wra
      > z z wnukiem czyli bratankiem męża.OK, w tej rodzinie to normalne,że zabiera się

      skoro na co dzień pozwalasz, że decyzje są podejmowane bez twojego udziału to nie wiem co ci robi za różnice jedna impreza więcej................
    • koronka2012 Re: Długi weekend - taka sytuacja 22.06.14, 17:12
      Właściwie nie wiem o co chodzi. Że wróciliście wcześniej, bo impreza (wkurzające, trzeba było wcześniej reagować)? że nie posłuchał że ma siedzieć w domu resztę weekendu? też bym nie siedziała i jeśli impreza nie była powodem wcześniejszego powrotu - nie widziałabym problemu.
      czy że wyszedł na imprezę nie oglądając się na ciebie? jeśli chodzi o to ostatnie - no wyszedł i gdzie tu powod żeby ryczeć? i co ma do tego wyjazd służbowy w poniedziałek?

      Ja bym powód do wqwa widziała raczej w tym, że stale na nasze wyjazdy zabiera teściową i jakieś ogony, nie toleruję życia w symbiozie.
      • zuzi.1 Re: Długi weekend - taka sytuacja 22.06.14, 18:02
        Autorko przesadzasz w tej konkretnej sytuacji. Maz mial prawo jechac na impreze. Jedna sprawa mi sie tylko nie podoba, masz bardzo niewiele do powiedzenia w swoim malzenstwie, jestes wielokrotnie stawiana w zaskakujacych Cie sytuacjach, bez wczesniejszych uzgodnien, czy Ci to pasuje. Na podstawie tego mozna wyciagnac wniosek, ze maz sie z Toba i Twoim zdaniem nie liczy, nawet nie bierze go pod uwage. Pytanie czy Ty go do tego przyzwyczailas swoja ulegloscia i posluszenstwem bezwzglednym?Czy pracujesz i zarabiasz, czy jestes od niego uzalezniona fin.? Powinnas miec swoje zycie poza zyciem z mezem, swoje pasje, ulubione aktywnosci i sie realizowac. Wyglada na to, ze maz poukladal sobie swoje zycie tak jak jest mu wygodnie, nie zwracajac uwagi na Ciebie. Chyba zapomnialas zaznaczyc w tym malzenstwie swoje granice i teraz zbierasz tego plony...czas sie postawic i sporo zmienic, tak aby maz zaczal sie z Toba liczyc.
        • molly_wither Re: Długi weekend - taka sytuacja 22.06.14, 19:45
          A ja trzymam za autorka. Dlugi weekend , ktory czesto nie zdarza sie w roku, to okazja do rodzinnego spedzenia czasu, ktorego pewnie na codzien jest niewiele. Ludzie z wyprzedzeniem planuja z kim i gdzie pojada. Tutaj bylo tak,jak autorka napisala:maz zaplanowal z rodzina ( w tym z matka, nie wiem tez po co) wypad na dwa dni (a dlugi weekend mial 4 dni), a dwa sam.
          Jak zaplanowal, tak zrobil. Bez dyskusji. Ja sie tylko pytam - co na to pozostale partnerki facetow, ktorzy spotkali sie na meskim wypadzie? Zgodzily sie bez gadania, a autorka "śmiala" miec o to pretensje! No, doprawdy. Albo zyje w zwiazku partnerskim,albo jest posluszna zona.
    • edw-ina Re: Długi weekend - taka sytuacja 22.06.14, 18:33
      Nie ma to jak ustawiać komuś życie fochem. Gratuluję podejścia. A później zdziwienie: a przecież byliśmy takim małżeństwem, nawet bułki mu do pracy robiłam!
      Wydoroślej i naucz się ROZMAWIAĆ z mężem.
      • k1234561 Re: Długi weekend - taka sytuacja 22.06.14, 19:13
        Odpowiadając na Wasze pytania.Jestem niestety uzależniona finansowo od męża.To on generalnie na nas zarabia.Trzeba mu przyznać,że dzięki jego pracy,jego staraniom i związanym z tym bardzo częstym wyjazdom biznesowym mamy naprawdę dobrze.Ja co prawda pracuję,ale moje zarobki w porównaniu do jego to raczej na przysłowiowe waciki by wystarczyły.
        Jednak sytuacje kiedy jesteśmy we dwie zupełnie same nawet na kilka dni,są bardzo częste.Średnio raz w tygodniu,taki wyjazd się mu trafia w różne części Polski.
        Poczułam się wczoraj jak niepotrzebny śmieć,kiedy on wypakował nasze rzeczy z auta,wniósł ledwie za próg domu i do widzenia,jadę na imprezę.Po czym wrócił jak już pisałam dziś rano i radośnie przygotowywał się do kolejnego wyjazdu.
        Miał kompletnie w nosie to,że prosiłyśmy z córką aby został,aby tą męską imprezę sobie darował,że przecież i tak na drugi dzień popołudniu już wyjeżdża dalej.No,ale na nic się zdały nasze prośby.Wolał towarzystwo kuzynostwa.Żeby nie było,że go ograniczam to właśnie te cotygodniowe,kilkudniowe wyjazdy to właśnie są w ramach kontaktów z klientami,podtrzymaniem znajomości z kolegami po fachu.Nie oszukujmy się przy herbacie i do 20 w knajpach wtedy nie siedzą.Zatem nie ma on nudnego życia,a imprezy z kolegami to nie jest u niego wypad od czasu do czasu.

        [url=http://lilypie.com][img]https://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png[/img][/url]
        • molly_wither Re: Długi weekend - taka sytuacja 22.06.14, 19:48
          To takie typowe dla faceta: mam kase - rządze i wymagam. I typowe dla kobiety, ktora korzysta z tej kasy, ciche podporzadkowanie.. Jesli masz takie podejscie to nie pytaj,kto ma racje w tej sytuacji.

        • molly_wither Re: Długi weekend - taka sytuacja 22.06.14, 19:52
          Musze Cie uprzedzic,ze to dopiero poczatek takiego zachowania . Im dluzej bedziecie malzenstwem i sytuacja zarobkowa nie ulegnie zmianie tym bardziej bezczelny bedzie mąz. Jak doradzila ktoras z pań - musisz o tym z nim koniecznie pogadac.
        • pade Re: Długi weekend - taka sytuacja 22.06.14, 20:02
          Zaraz, zaraz. To on Was utrzymuje...A Ty nic nie robisz? Ten decyduje, czyli ma władzę, kto ma więcej pieniędzy? A kto Ci takich rzeczy naopowiadał?
          W dobrym małżeństwie partnerzy ze sobą rozmawiają. O swoich potrzebach, rozrywkach, pracy, planują wspólnie czas i są uważni w stosunku do siebie. Ty się podporządkowałaś mężowi. Bo zarabia więcej od Ciebie. Tak nie można. Obrażasz siebie w ten sposób. Rozmowa i szacunek należy Ci się ze względu na bycie żoną, a nie za ładnie uprasowane ubranie lub smaczny posiłek.
          Rozumiem, ze pracujesz, zajmujesz się domem (bo mąż w rozjazdach) i córką. I to jest nic? Twoja praca nic nie znaczy? Ty nic nie znaczysz?
          Proponuję pracę nad własnym poczuciem wartości, nad asertywnością i stawianiem granic. Czyli: nie siedzisz cicho, kiedy planujesz wyjazd i tak naprawdę czujesz w środku potrzebę bycia z mężem i córką, a nie jeszcze z rodziną, tylko jasno i klarownie wyrażasz swoją prośbę: mężu, chcę pojechać tylko z Tobą i naszym dzieckiem, potrzebuję tego, co Ty na to?
          Itd. jeśli czegoś chcesz, poproś o to, nie czekaj, aż ktoś się domyśli, bo to nie nastąpi.
          • k1234561 Re: Długi weekend - taka sytuacja 22.06.14, 20:21
            pade napisała:

            Rozumiem, ze pracujesz, zajmujesz się domem (bo mąż w rozjazdach) i córką. I to
            > jest nic? Twoja praca nic nie znaczy? Ty nic nie znaczysz?
            > Proponuję pracę nad własnym poczuciem wartości, nad asertywnością i stawianiem
            > granic. Czyli: nie siedzisz cicho, kiedy planujesz wyjazd i tak naprawdę czujes
            > z w środku potrzebę bycia z mężem i córką, a nie jeszcze z rodziną, tylko jasno
            > i klarownie wyrażasz swoją prośbę: mężu, chcę pojechać tylko z Tobą i naszym d
            > zieckiem, potrzebuję tego, co Ty na to?
            > Itd. jeśli czegoś chcesz, poproś o to, nie czekaj, aż ktoś się domyśli, bo to n
            > ie nastąpi.

            Ależ ja prosiłam,żebyśmy pojechali tylko we trójkę.Ale niestety w rodzinie męża są takie zwyczaje,że zawsze mamę trzeba wziąć,albo jedno z dzieci brata,który jest po wypadku i pozostali 2 bracia (czyli mój mąż i najstarszy brat) pomagają tej rodzinie.W dodatku wszyscy trzej bracia razem zgodnie od lat prowadzili wspólny biznes.Nagle zdarzył się wypadek,jeden z braci został niepełnosprawny fizycznie i psychicznie.Teściowa mieszkała właśnie z nimi i teraz pozostali 2 bracia czują się w obowiązku pomagać jak się da bratowej,dzieciom brata,no i swojej mamie.Zatem jak chcemy gdzieś wyjechać musimy wziąć teściową żeby kobieta trochę oderwała się od smutnej rzeczywistości.Najczęściej babcia też zabiera któreś z wnucząt i tak właśnie u nas wyglądają wyjazdy.Drugi pełnosprawny brat też zabiera mamę zawsze jeśli gdzieś wyjeżdża.
            • pade Re: Długi weekend - taka sytuacja 22.06.14, 20:51
              To ustal z mężem, że co drugi wyjazd jest tylko dla Was. Chwali mu się pomoc bratu, owszem, ale Twoje potrzeby, jego, Waszej córki też są ważne. Macie prawo wyjechać tylko w trójkę, albo we dwójkę. Wręcz powinniście.
            • enith Re: Długi weekend - taka sytuacja 22.06.14, 22:40
              Opisałaś fajną rodzinę, zgraną, w której członkowie dbają o siebie nawzajem. Masz dobrego męża i na pewno dobrze o tym sama wiesz. Jednej rzeczy tu jednak brakuje, a mianowicie równowagi w ilości czasu poświęcanego tobie i dziecku oraz reszcie rodziny. Nie mam wątpliwości, że gdyby wyjazd na długi łykend odbył się tylko w waszym gronie, nie piekliłabyś się tak o tę męską imprezę. Dlatego zgadzam się z Pade, że powinniście usiąść z mężem i bez wyrzutów ustalić, że co któryś tam wyjazd należeć będzie tylko do was. Mężowi nie brak na tych wyjazdach prywatności? Nie chciałby od czasu do czasu wyrwać się gdzieś tylko z tobą i leniwie spędzić calutki dzień, może nawet w łóżku?
            • koronka2012 Re: Długi weekend - taka sytuacja 22.06.14, 23:05
              k1234561 napisała:

              > Ależ ja prosiłam,żebyśmy pojechali tylko we trójkę.Ale niestety w rodzinie męża
              > są takie zwyczaje,że zawsze mamę trzeba wziąć,

              Rozumiem szczytną chęć pomocy, ale można to zrobić na bardzo wiele sposobów, bardziej konstruktywnie. Choćby organizując mamie wyjazd na tydzień do sanatorium czy SPA.

              Natomiast zabieranie rodziny na KAŻDY wyjazd, to jest akcja z gatunku "po moim trupie". Mówi się męzowi NIE, bo chciałabym żebyśmy spędzili trochę czasu sami we trójkę. I tyle. Jeśli to nie dociera to ja po prostu nie pojechałabym wcale.

              Wakacje też spędzacie z ogonami?
            • annb Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 10:55
              Nie jesteś dla męza partnerem.smutne.
              Nie ty pierwsza i zapewne nie ostatnia.
              Mnie przerażają takie wielkie greckie rodziny co to wszystko musza robic razem
              zero intymnosci
              brrr
              koszmar
            • karrioka Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 12:19
              nie rokuje to wszystko. wzięłaś ślub z trzema braćmi i mamuśką, a nie ze swoim mężem i pewnie nie będziesz mieć odwagi się nigdy postawić.

              .Ale niestety w rodzinie męża
              > są takie zwyczaje,że zawsze mamę trzeba wziąć,albo jedno z dzieci brata

              A jakie zwyczaje są w waszej rodzinie, tej, którą założyłaś z mężem? Istnieje taki twór w ogóle czy tylko na papierze z kościoła/urzędu?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Długi weekend - taka sytuacja 22.06.14, 22:29
      Formalnie trudno o jakieś zarzuty do formy Pani komunikacji z mężem . Powiedziała Pani mężowi o swoich potrzebach, poprosiła Pani aby został w domu w sobotę. On powiedział , że się zastanowi. Po tym zastanowieniu wybrał imprezę u kuzyna. Na poziomie komunikacji wszytko w porządku.
      Czy można coś jeszcze więcej dopowiedzieć ?
      Pani poczuła się zachowaniem męża urażona i źle potraktowana. Jak śmieć. I tu leży chyba problem. Bardziej jest on po Pani stronie. Mąż wybrał rozrywkę, spotkanie było dla mężczyzn. To co innego niż spotkanie biznesowe, nawet w restauracji przy alkoholu. To jest praca, a tam była rozrywka w zupełnie innym towarzystwie. Może mężowi potrzebna i zupełnie nie obliczona na dokuczenie Pani, złe potraktowanie czy poniżenie. To już proces, który powstał i rozwinął się w Pani. Można ten proces oczywiście zrozumieć i Pani uczucia z tej perspektywy też, ale czy warto sobie tak obniżać wartość bez powodu ?
      Jasne, że mąż mógłby zrezygnować z tej wizyty. Ale czy przy następnej podobnej sytuacji sprawa nie poszłby podobnie ? I tak w kółko...
      Agnieszka Iwaszkiewicz
    • creepy_sober Re: Długi weekend - taka sytuacja 22.06.14, 23:00
      Problem tkwi w Tobie, nie w nim - on wykorzystuje i czerpie z tego, że Ty nie wyrażasz głośno i wyraźnie swoich odczuć, potrzeb, zdania. Podporządkowałaś się, bo on więcej zarabia? Absurd, który sama sobie wmówiłaś i na który dałaś przyzwolenie.
      Ja nie wyobrażam sobie takich relacji, jakie Ty masz. Piszesz, że nie ma męża kilka dni w tygodniu, a kiedy przychodzi czas na nadrobienie tych nieobecności, poświęcenie chwili dla córki i Ciebie, to on wybiera imprezę i wyjazd z mamą. Sytuacja w jego rodzinie jest ciężka, ale nie może być tak, że ważniejsza staje się pomoc bratu i jego dzieciom, a Was spycha na drugi plan.
      Dlaczego nie zaprotestowałas, kiedy mąż poinformował Cię o kolejnym wyjeździe z jego mamą? Trzeba było wtedy zaoponować i powiedzieć, że masz ochotę na wyjazd, ale we trójkę, że tego Ci trzeba. W innym wypadku wolisz zostać w domu. Przemyśl, czy gdybyście byli tam sami i wtedy mąż powiedziałby Ci, że chciałby iść wieczorem do kuzyna, to też byś się tak zirytowała? Pewnie nie, bo czułabyś się nasycona czasem spędzonym tylko w trójkę.
      Wy w ogóle rozmawiacie o tego typu sprawach? Jak wyglądają wasze relacje poza tą sytuacją?
    • lena575 Re: Długi weekend - taka sytuacja 22.06.14, 23:08
      A może po prostu zastanów się, co ty robisz dla samej siebie np. wyjście z koleżankami, własne zainteresowania. Czasem takie pretensje do męża wynikają z tego, że on ma własne grono znajomych z którymi się spotyka (tzw. męskie grono), jakieś zainteresowania, których nie podzielasz i jego aktywność poza domem traktujesz jako cos przeciw tobie. Zamiast rozwijać własne zainteresowania wymuszasz na mężu by zrezygnował ze swoich.
      • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 10:06
        no tak wiadomo - ze jak mąz zabiera tylek w troki i dzie z kumplami pić to żona wychodzi z psiapiólami na drinka

        a dziecko zostawia pod płotem

        jak widze - wszystkie tutak bronią prawa męza do wypoczynku , kontaktów z rodziną, wyjazdów słuzbowych , wyjzdz tylko z kumplami na caą noc itp

        a zona ma jakies parwa = ? czy tylko dom i opieka nad dzieckiem ???
        • lena575 Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 10:36
          To co opisujesz właśnie wpisuje się w takie działania odwetowe. On wychodzi to ona też a dziecko sierota, jakby nie dało się tego ustalic i robić też coś dla siebie wtedy, gdy on zostanie z dzieckiem.
          Dla mnie jeszcze ten obraz nędzy i rozpaczy tzn. on wyjechał a ona z dzieckiem siedzą w domu i płaczą jest tak absurdalny, że aż nierzeczywisty. To wygląda jak wciąganie dziecka w rozgrywki matki. Niektóre kobiety, niestety, tak mają, że wydaje im się, że jak wyjdą za mąż to mąż zrezygnuje z siebie na rzecz rodziny. I będą rzem spędzać cały wolny czas. Jakby kobieta nie mogła wybrać się z dzieckiem na wycieczkę rowerową i robieniem fajnych zdjęć, wybrała się na basen, do kina lub teatrzyku.
          • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 11:25
            a czemu to nie mąz mialby sie wybrac z dziewckiem na wycieczke, basen i do teatrzyku ?
            przeciez wszlekie godziny z dzieckiem sa nad wyraz rozwijające i stymulujące dla dorosłego czlowieka

            a zona najpierw do fryzjera a potem na calonocny lans do modnego klubu i powrót rankiem, minus 1000zł na koncie ?
            • mamameg Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 11:57
              a czemu to nie mąz mialby sie wybrac z dziewckiem na wycieczke, basen i do teat
              > rzyku ?
              > przeciez wszlekie godziny z dzieckiem sa nad wyraz rozwijające i stymulujące dl
              > a dorosłego czlowieka
              >
              > a zona najpierw do fryzjera a potem na calonocny lans do modnego klubu i powrót
              > rankiem, minus 1000zł na koncie ?

              I to bym na miejscu autorki wątku zrobiła w następny weekend zamiast popłakiwać w kąciku. To znaczy niekoniecznie musiałabym wydawać na siebie niewiadomo ile, ale zostawiłabym męża z dzieckiem i zrobiłabym coś przyjemnego dla siebie.
            • edw-ina Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 12:47
              Mozamique, a czy ty uznajesz to, że ludzie żyjący w związku małżeńskim mogą i mają prawo spędzać pewien czas oddzielnie? Bo wygląda na to, że nie. A jak dla mnie to normalna sprawa, tylko trzeba umieć się DOGADAĆ, a nie ryczeć w poduszkę i chować swoje urazy.
              Skoro zawsze muszą jeździć z teściową, to czy nie można dogadać się tak, że któregoś wieczoru zajmie się ona dwojgiem dzieci, a autorka wątku z mężem wybędą na dłuuugą kolację z winkiem?
              Czy nie można zwyczajnie, bez popisówek raz na jakiś czas wyjść oddzielnie, a to drugie zostaje z dzieckiem? To wszystko jest możliwe bez najmniejszego kłopotu, ale zamiast stroić fochy, trzeba budować relację partnerską i rozmawiać.
              • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 13:57
                ja uznaję a ty widocznie uznajesz ze tylko mąz moze

                dlaczego ? bo więcej zarabia"?:
                to niech zajmie sie dzieckiem 24/7 to zobaczymy jak mu wtedy zarobki spadną a żona moze w koncu odetchnie i tez zacznie robic kariere

                to bardzo proste - mąz bez zadnych przerw w pracy , jest na uprzywilejowanym - moze odpoczywac , wyzjezdzac, wychdozic na cale noc
                zona jak widac ma trzymac dziób na kłodke i po pietach go calowac ze arczy do chałupy nad ranem wrócic
                • edw-ina Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 14:05
                  Zastanów się dwa razy, zanim coś napiszesz. Nie raz i nie 10 razy pisalam na tym forum, ze wyjeżdżam\wychodzę bez męża, a on zostaje z dzieckiem. I odwrotnie też. Szukaj porozumienia zamiast nabzdyczac się.
              • annb to chyba tak nie działa 23.06.14, 14:09

                albo ja zrozumiałam inaczej ten fragment

                Zatem jak chcemy gdzieś wyjechać musimy wziąć teściową żeby kobieta trochę oderwała się od smutnej rzeczywistości

                wg mnie pani teściowa jest zabierana na wyjazdy w celach: rekreacja i odpoczynek.
                odpoczynkiem nie jest zajmowanie się dzieckiem.
                Więc posiedzenie z dzieckiem załozycielki wątku wg mnie i jak to zrozumialam, nie wchodzi w rachubę .Może kiedys wejdzie ale mąz zalożycielki wątku musiałby w swojej zonie i córce dojrzećnajbliższą rodzinę
                a tak centrum jego interesów/starań jest jakby gdzieś indziej
                • mozambique Re: to chyba tak nie działa 23.06.14, 14:35
                  Może kiedys wejdzie ale mąz zalożycielki wątku musiałby w swojej zonie i córce dojrzećnajbliższą rodzinę
                  a tak centrum jego interesów/starań jest jakby gdzieś indziej "

                  CLOU !!!!!!!!!!!!!


                  ale i tak dla wiekszosci forumek biedaczek ma prawo do realizowania sie poza domem
                  • edw-ina Re: to chyba tak nie działa 23.06.14, 15:10
                    Bo każdy człowiek ma do tego prawo. Autorka watku również.
            • blond_suflerka Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 12:50
              No tak mniej więcej wygląda dojrzały związek-trochę czasu razem(para z dzieckiem), trochę osobno, trochę tylko z partnerem. Teraz wyszedł on, za tydzień niech wyjdzie ona.
              Co do 1000zł za wyjście to zależy czy ich stać. Jak stać to niech wydają, jak nie to nie.
              Mozliwości spędzania wolnego czasu jest wiele-lans w klubie to chyba jedna z nudniejszych rozrywek, mozna znaleźć coś fajniejszego;)
              • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 14:55
                hłe ja jeszce raz przeczytałam starter i doczytałam ze mąz po nocy spędzonej w Męskim gronie rano wpada wesolutki jak szczygiełek do domciu i szykuje SOBIE sniadanko

                widywalam jzu facetów po calonocnych imprezach ale zaden ale to żaden wesoly jak szczygiełek nie biegnie smażyc jajecznicy :))))

                oni na pewno byli sami w tej chałupie ? bo nawet po oglądaniu mundialu do 3 rano zaden facet nie lewituje od samego rana :)))))
                • blond_suflerka Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 15:45
                  A jaki ma być? Smutny? Po wieczorze z kolegami?
                  Być moze problem jest o wiele głębszy a mianowicie-ten związek ma kiepską jakość ale to jest sprawa do naprawiania lepszymi narzędziami aniżeli zabranianiem spotkań i płaczem jak już partner jednak na spotkanie pójdzie.
                  Tu nie w spotkaniach bez zony jest problem tylko w jakosci związku na co dzien. Bo jak związek jest dobry to naprawde ludzie nie robią problemow z racji tego, że partner ma coś poza rodziną. Ba! w sumie nalezy zacząć się martwić jak nie ma;)
    • lady-z-gaga Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 15:22
      Ciekawi mnie, co to takiego ów "męski wieczór', na ktory trzeba aż z miasta wyjeżdżać.

      • blond_suflerka Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 15:42
        No już bez przesady. Z kolezankami/przyjaciolkami nie wyjezdzalas nigdy?
        • molly_wither Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 18:37
          Jak sie jest w zwiazku to powinno sie czas spedzac z zona i rodzina. Ponadto uwazam,ze jesli ja nie wychodze z kolezankami to maz nie musi z kolegami. A przynajmnie nie za czesto. Jaka jest roznica miedzy wyjsciem z zona, a z kolega? No - jaka?
          blond_suflerka napisała:

          > No już bez przesady. Z kolezankami/przyjaciolkami nie wyjezdzalas nigdy?
          • edw-ina Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 18:49
            Jaka jest różnica między pogaduchami z psiapsiółą, a z mężem? No jaka? Wyjaśnisz mu dlaczego lewy jajnik w 20 dniu cyklu napyla cię co drugą miesiączkę i zapytasz, czy też tak ma? Obgadasz kolegę, który w ramach kryzysu wieku średniego kupił sobie porschawkę i tylko laskom nie mówi, że musiał ją przerobić na gaz, bo cuś drogo mu wyszła? Pogadasz o problemach, jakie masz w domu, poradzisz się jak innej babki?
            Wczoraj kazałam mojemu mężowi umówić się z kumplem i iść z nim do knajpy obejrzeć mecz, bo ma taką potrzebę pogadania o mundialu, że ja już wymiękam. Bo nie przeszkadza mi zupełnie jego oglądanie meczy, czasami obejrzę z nim, nie wkurza mnie, gdy coś tam mi powie, ale kiedy trzeci dzień z rzędu próbuje ze mną analizować sytuację w grupach, to mówię dość. Moja granica została przekroczona.
            Zdrowe i potrzebne jest spędzanie pewnej ilości czasu oddzielnie. Nawet w związku zwyczajnie potrzebujemy też innych ludzi.
            • k1234561 Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 19:38
              Uściślając pewne kwestie.
              1.Mąż pojechał do domku letniskowego na tzw.męskiego grila.Ponieważ ów domek znajduje się pod lasem,obok jeziora,więc siłą rzeczy musiał z naszego miasta na imprezę wyjechać ok.100 km.
              2.U mnie ciężko jest z jakimiś wyjściami wieczorno-rozrywkowymi z tego powodu,że córka nie lubi zostawać sama (ma 13-lat).Teoretycznie mógłby zostawać z nią mąż,ale jego przecież generalnie w domu nie ma.Po drugie ja nie mam takich koleżanek,żebym z nimi mogła gdzieś wyjść.Zresztą mieszkam w małym mieście,gdzie są tylko dyskoteki dla młodzieży,ewentualnie jakieś 2 kawiarnio-lodziarnie w nowootwartej galerii.
              Poza tym ja jestem raczej typem domatora.Lubię dom,spokój,ciszę.Chciałabym spędzać jak najwięcej wolnego czasu właśnie z mężem i córką.Męczą mnie wszelkie głośne i tłumne imprezy.
              Zresztą jak się tak będziemy rozchodzić,że mąż w prawo ja w lewo to dziecko zostanie samo.Wiecie jak to potem jest.Zacznie też szukać rozrywek,towarzystwa.Córka ma 13-lat,ma swoje grono znajomych,z którymi w ramach wolnego czasu się spotyka,ale nie chciałabym aby z powodu głuchego i pustego domu tez zaczęła biegać po dyskotekach,biorąc przykład z mamusi i tatusia,bo trzeba się wyszaleć.Mieszkamy w małym mieście i niestety przez jakiś czas mieszkaliśmy w sąsiedztwie klubu/dyskoteki dla młodzieży.Widziałam co wyrabiają pijane małolaty własnie w wieku 13-15 lat.Ich rodzice też pewnie zajęci sobą nawet nie wiedzą gdzie dzieci są i co robią.Ja tak nie chcę wychować dziecka.Chcę,żeby miało spokojny,ciepły dom,rodziców,a przynajmniej jednego rodzica,który się interesuje życiem dziecka,jego ewentualnymi problemami,radościami itd.Który jest i który wspiera dziecko wtedy kiedy tego potrzebuje.Jak tak nawzajem będziemy sobie udawadniać z mężem kto ile może,to w efekcie ucierpi na tym nasza córka.
              • lusitania2 Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 19:59
                k1234561 napisała:


                > 2.U mnie ciężko jest z jakimiś wyjściami wieczorno-rozrywkowymi z tego powodu,ż
                > e córka nie lubi zostawać sama (ma 13-lat).
                Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

                >Po drugie ja nie mam takich koleżanek,żebym z nimi mogła gdzieś wyjść.
                czyli: pies ogrodnika z ciebie.
                Ty nie masz, "nie potrzebujesz" (domatorka), to mąż też powinien siedzieć w domu.


                > Zresztą jak się tak będziemy rozchodzić,że mąż w prawo ja w lewo to dziecko zos
                > tanie samo.Wiecie jak to potem jest.Zacznie też szukać rozrywek,towarzystwa.

                zacznie, bo poszukiwania towarzystwa innych, interesujących ludzi to naturalna ludzka potrzeba.
                A mamunie-domatorki nie mające świata poza dzieckiem i mężem mają nikłą atrakcyjność.
              • enith Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 20:04
                Hmm... czyli z tego tytułu, że ty jesteś domator, nie lubisz imprez, hałasu, wychodzenia i dodatkowo nie masz przyjaciółek, twój mąż powienien siedzieć na dupie w domu i patrzeć z tobą i córką w ogień w kominku. No, to niestety pod względem sposobu spędzania wolnego czasu nie zgraliście się z małżonkiem wcale.
                I jeśli uważasz, że z powodu naprzemiennych twoich i męża wyjść wasza córka zacznie rozbijać i rozpijać się po dyskotekach, to chyba poniosłaś porażkę wychowawczą.
                Wiesz, co ja widzę? Kobietę, która ceni sobie spokój i zacisze domowego ogniska i jednocześnie odmawia prawa do lubienia czegoś innego tak mężowi, jak i córce. Mąż ma siedzieć w domu, córka ma siedzieć w domu, bo TY tak chcesz.
                Radzę zacząć rozmawiać o jakiś kompromisach z mężem ZANIM sytuacja naprawdę się zaogni. Ograniczcie wyjazdy z "ogonami", mąż niech też nie lata na każde męskie spotkanie, ale ty przestań się czepiać jego wyjść, a sama dodatkowo znajdź sobie jakieś pożyteczne zajęcie, bo ta totalna symbioza, którą próbujesz stworzyć z mężem, naprawdę nie jest dla związku zdrowa.
                • aankaa Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 21:35
                  totalna symbioza, którą próbujesz stworzyć z mężem, naprawdę nie jest dla związku zdrowa.

                  symbioza ? to raczej kobieta-bluszcz + pies ogrodnika w dodatku trzęsąca się nad 13-latką

                  za 2-3 lata pani zostanie sama (dmuchając w domowe ognisko, najprawdopodobniej gotując 3-daniowe obiady, piorąc, prasując, sprzątając itd) rozpaczając, że mąż i córka mają zupełnie inny pomysł na spędzanie wolnego czasu
              • asfo Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 20:12
                Dziecko 13-to letnie nie popadnie w degenerację moralną dlatego, że rodzic płci dowolnej raz na miesiąc weźmie udział w spotkaniu towarzyskim. Z Twojego pierwszego postu można by sądzić, że masz pod opieką dwulatkę, którą się trzeba stale opiekować.

                Jeśli mężowi cały czas tak nawijasz, to nic dziwnego, że on kombinuje, jakby się tu na trochę urwać do kolegów i unika dyskusji na ten temat. Szczerze mówiąc, to większość znanych mi kobiet w rożnym wieku po prostu od czasu do czasu bierze udział w takich czy innych imprezkach, razem ze swoimi mężami.
              • blond_suflerka Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 20:34
                Córka nie lubi zostawać sama i to jest zrozumiałe ale przecież moze zostawać z mężem? Gdzie on bywa we wszystkie wieczory? Poza tym w czasie Twoich wyjść córka moze umawiać się ze swoimi znajomymi. To zresztą w ogóle nie muszą być wieczory-mogą być popoludnia, ranki albo weekendy.
                W czym innym jest problem-swoje potencjalne wyjścia traktujesz jako rewanż a to w ogóle nie o to chodzi. A to przecież chodzi o to, żeby kazdy miał jakaś swoją przestrzeń. Nie w ramach odwetu! ale po prostu. Jak jedynym pomysłem na siebie jest związek to to jest obciążające dla partnera, męczące dla Ciebie(bo reagujesz nadmienie i nieadekwatnie na osobistą przestrzeń męża), mało rozwojowe tak w ogóle ale też raczej mało sensowne dla córki. Dzieci uczą się w domu jak wyglądają relacje damsko-męskie. I rodzic jest też od tego, że pokazać jak wiele jest możliwości a związek nie jest jedyną atrakcją.
                Lubisz cisze i spokoj? To poszukaj takich rozrywek, to nie muszą być dyskoteki. Wroc do zainteresowan z przeszlosci, poszukaj nowych znajomych, moze przez net? A moze kontakty z rodzicami szkolnych kolegów córki?
                To jest też dobre dla związku-kiedy ludzie mają coś swojego to dłuzej/bardziej są interesujący dla partnera. Partner, który ma tylko związek- trochę przestaje być człowiekiem w ktorym partner się zakochał bo wczesniej chyba miałaś swój czas, swoje sprawy i swoje zainteresowanie, tak?
                A być moze jest tez tak, że masz mało zadowalający związek i to poczucie, że tak naprawde nie jest dobrze z partnerem, nasila się kiedy fizycznie znika on z oczu bo trudniej wtedy o podtrzymanie iluzji, że jest ok? Jeśli tak to sprawa jest do załatwienia pomiędzy Wami na poważniejszym poziomie anizeli ustalanie zasad kto kiedy wychodzi.
              • edw-ina Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 20:35
                Im mocniej zaciskasz pięść, tym więcej ziaren piasku się z niej wysypie - stare i mądre przysłowie. Jeżeli ktoś się czuje zmuszany do spędzania czasu w jeden określony i jedynie akceptowany przez drugą osobę sposób, to może to znienawidzić, choćby wcześniej lubił. Wiem co mówię. Mój mąż przez długi czas uważał, że każdą wolną chwilę najfajniej byłoby spędzić na rowerach. Bardzo lubiłam jeździć, ale w pewnej chwili miałam dość. Chciałam pójść na spacer, obejrzeć film w kinie samochodowym, poleżeć na plaży itp., a on ciągle na rower, na rower. Doszło do tego, że znienawidziłam to i przez kilka lat w ogóle nie wsiadałam na rower.
                Zmierzam do tego, że ludzie potrzebują różnorodności i zmieniających się doznań. Wspaniale jest móc spędzić wieczór w domu, ale jeśli będzie się tak spędzać każdy wieczór, to stanie się to nużące. Nigdy nie miałaś odczucia, że kiedy wracasz do domu po długim urlopie, to jest on jakiś fajniejszy, z radością myślisz o tym, by usiąść na kanapie i obejrzeć ulubiony film i jest to jakieś nowe, inne, lepsze?
                A twoja 13-latka szybciej wpadnie w złe towarzystwo, jeśli będzie tylko trzymana pod kloszem. Wiem, co mówię. Widziałam wiele grzecznych dzieci, które na pierwszym roku studiów, nareszcie pozbawione smyczy rodziców, wpadały w alkohol, narkotyki, imprezy i wylatywali ze studiów. Byli tak spragnieni wolności, że wreszcie nie umieli z niej korzystać.
              • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 11:32
                k1234561, masz 100% racji w tym co napisałaś, dla mnie jestes bardzo rozsądną i poukładaną żoną i matka. Na każdym etapie życia są różne priorytety, teraz jest okres aby własnym przykładem dać córce dobre wzorce na przyszłość. Tylko, niestety, ale Twój mąż ma najwyraźniej inne priorytety :-( Przypadł Ci w udziale egoista zorientowany na własne przyjemności w zamian masz bezpieczeństwo finansowe. Musisz wybrać i jak wybierzesz życie z tym panem, to chyba nie ma innego wyjścia, tylko się przystosować.
                Masz prawo być smutna i zła i masz prawo sobie trochę popłakać. Nie duś w sobie emocji, bo wpadniesz w nerwicę albo w depresję. Ale potem się otrząśnij i przemyśl i poukladaj sobie wszystko w swoim życiu. Określ na ten moment swoje priorytety...I wzmocnij się fizycznie: rób sobie często magnezowe kąpiele, zbadaj sobie poziom witaminy D3, bo jest to hormon szczęścia :-) i na pewno masz go za mało. Jak wzmocnisz się fizycznie, to mocno odetchniesz psychicznie, inaczej będziesz patrzyła na świat i może znajdziesz sposób jak odświeżyć i zrównoważyć Wasz związek.
                Może też być tak, że Twój mąż jest tak bardzo obciążony obowiązkami rodzinnymi związanymi z opieką nad rodziną brata i swoją matką, że dla swojej własnej rodziny nie starcza mu już cierpliwości.
                I najważniejsza rzecz, uzależniłaś swoje szczęście od tego co robi Twój mąż a to wielki błąd, nie uzależniaj swojego szczęścia od innych ludzi, którzy przy Tobie są, ale w sposób inny niż byś chciała...Żyj swoim własnym życiem najlepiej jak potrafisz. I ciągle miej na uwadze to, że prawdopodobnie córka będzie kiedyś powtarzała wdrukowany jej, Twój wzorzec.
                • zuzi.1 Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 12:10
                  zgadzam się z Celestyną
          • aankaa Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 21:29
            molly_wither
            Jak sie jest w zwiazku to powinno sie czas spedzac z zona i rodzina. Ponadto uwazam,ze jesli ja nie wychodze z kolezankami to maz nie musi z kolegami.

            i ty tak na poważnie ?
            jak już mąż/żona + ew. dziecko to już do końca i nie ma opcji żeby się wyrwać z tego słodkiego ;) rodzinnego kółka ?
            • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 10:23
              jak widac dosc liczna jest grupa babek które uwazaja ze zalozenie rodziny i zwiazane z tym obowiązki absolutnie w niczym nie powinnyy zaburzac intesnywnego zycia towarzyskiego,( osobnego rzecz jasna) indywidualnych pzryjemnosci , osobno spedznaych nocy łikendów i urlopów , intensywnych przyjazni męsko-damskich i bardzo szerokiego marginesu wooooolnosci i niezawracaniagłowy jakims domem czy dzieckiem

              wszysko ok niech sobei tak żyją tylko po cholere takim ludziom malzenstwo i i po co dziecko ????

              tu mamy dziewczynkę w jakiejs miescinie , zapewne w domu "pod lasem" która ma sama siedziec nocami i dniami w chalupie bo tatus sie integruje po męsku a mama po babsku
              zayeebyste dziecistwo azaliz

              w takiej sytuacji za jakis czas pani napisze w wątku rozowdowym wpis typu "mąż ma intensywne zycie pozadomowe, tak intensywne ze az sobie w tym zyciu ciepłą dupencję znalazl bo lubbi urozmaicenie i wollnosc i swobode"
              • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 10:57
                > w takiej sytuacji za jakis czas pani napisze w wątku rozowdowym wpis typu "mąż
                > ma intensywne zycie pozadomowe, tak intensywne ze az sobie w tym zyciu ciepłą d
                > upencję znalazl bo lubbi urozmaicenie i wollnosc i swobode"
                W pełni podzielam Twoje zdanie.
                Niektóre żony, to chyba bardzo chcą wierzyć w to, że jak faceci umawiają się na "męski wieczór" ze śniadaniem poza miastem, z dala od rodziny, to oni tam grają w scrabble i dlatego wracają do domu naładowani endorfinami i szczebiocą jak skowronki?
                "To" się już dzieje i to od dawna, mogę sobie rękę dać uciąć... pan rzuca wszystko i pędzi na złamanie karku, na męskiego grilla, hehehehe.
                • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 11:25
                  no nie wierze ze jakas forumka sie do mie przyłączyła :))))

                  wiesz celestyna - widywalam facetów wracających po meskcih wieczorach - na 100 % na tych wieczorach jest duzo alko w róznej formie
                  rano to facet z kacem i mocno "zmeczony" snuje sie poludnia i zawraca glowe
                  kobeiat w analogicznej sytuacji raczej tez

                  natomiast wesolutki jak szczypiorek facet wracajacy nad ranem na kilometr pachnie intensywnym wysilkiem fizycznym na swiezym powietrzu ( rajdy, splywy, paralotnie, nocne maratony)
                  ... albo seksem niestety
                  • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 11:40
                    Jakoś nocne aktywności typu: rajdy, splywy, tudzież maratony i paralotnie nie przemawiaja do mnie :-( a nocny seks jak najbardziej :-)
                    Trzeba by założyć wątek -ankietę na ematce i dowiedzieć się ile ematek bez mrugnięcia okiem pozwala mężom na całonocne "męskie" imprezy. Ja nie znam w swoim otoczeniu żadnej tak liberalnej żony i matki...

                    > no nie wierze ze jakas forumka sie do mie przyłączyła :))))
                    Nie ciesz się tak :-D zaraz przyjdzie jedna forumka i przyklei mi łatkę i nie będę już wiarygodna, czyli mój głos tak jakby się nie liczy :-D
                    • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 11:41
                      Muszę dodać "swoim mężom", bo jak widać cudzym mężom to pozwala się na więcej :-)
                      • pogodoodporna Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 12:20
                        celestyna444 napisała:

                        > Muszę dodać "swoim mężom", bo jak widać cudzym mężom to pozwala się na więcej :
                        > -)

                        Cudzy mezowie mnie nie interesuja :-) Za to ten, z ktorym jestem, to raczej nie narzeka, ze musi ze mna spedzac czas i nie szuka okazji, zeby wyrwac sie z chaty. Moze dlatego, ze do niczego nie jest przymuszany, a roznorodnosc form w jaki sppedzamy wolny czas w pelni zaspokaja jego potrzeby. Wszak wiazac sie ze mna nie zobowiazal sie, ze caly wolny czas ma patrzec mi w oczy. I jesli to robi, to dlatego, ze to lubi, a nie dlatego, ze ja to wymuszam na nim placzem.
                    • edw-ina Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 11:50
                      JA. Nie jestem Cerberem pilnującym chłopa. Chłop ma się sam pilnować.
                • pogodoodporna Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 12:12
                  celestyna444 napisała:

                  > "To" się już dzieje i to od dawna, mogę sobie rękę dać uciąć... pan rzuca wszys
                  > tko i pędzi na złamanie karku, na męskiego grilla, hehehehe.


                  I wcale mu sie nie dziwie, ze pedzi na zlamanie karku, byle wyrwac sie z domu, gdzie babka placze wrecz, ze sie nia nie zajal i jej nie zabawia. Jest takie powiedzenie -" ognisko domowe moze dopiec do zywego." Spedzil z rodzina trzy dni. I wystarczy, malzenstwo to nie ustawowe niewolnictwo. Ale jesli ktos w dziecinstwie miauczy "mamusiu, ja sie nudze", a potem probuje przenosic swoje znudzenie na wspolmalzonka, to niech sie potem nie dziwi, ze ten osaczony tez chce miec choc odrobinke swojego zycia.
                  • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 12:20
                    łaaaał całe trzy dni !!!!!!!!!!!!
                    z wlasną rodziną !
                    a jakby tak maial TYdzien !!
                    albo dwa tygodnie z wlasna zona i dzieckiem spedzic !!! - to co samobójstwo czy deprecha ?

                    tego przeceiz zaden facet nie wytrzyma - natentychmiast tzreba odreagowac w meskim towarzystwie

                    nic widze ze seria obronczyc meza tzrym sie dzielnie
                    cieakwe skad więc te wszystkie rozpaczajaće na forach rozowodowych ?
                    • edw-ina Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 12:28
                      a nie wpadłaś na to, że po prostu tak się złożyło, że rzeczony kuzyn wymyślił spotkanie wcześniej, a nie facet po trzech dniach czuł potrzebę odreagowania? Istnieje w twoim świecie jakikolwiek pozytyw dotyczący mężczyzn? I co na to twój mąż, że wszystko, cokolwiek zrobi jest odbierane negatywnie?
                    • pogodoodporna Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 12:49
                      mozambique napisała:

                      > łaaaał całe trzy dni !!!!!!!!!!!!
                      > z wlasną rodziną !
                      > a jakby tak maial TYdzien !!
                      > albo dwa tygodnie z wlasna zona i dzieckiem spedzic !!! - to co samobójstwo czy
                      > deprecha ?
                      >
                      > tego przeceiz zaden facet nie wytrzyma - natentychmiast tzreba odreagowac w mes
                      > kim towarzystwie

                      Nie jestem wprawdzie facetem, ale dwutygodniowy urlop z mezem i dziecmi tez mnie juz pod koniec meczyl. I wcale nie dlatego, ze nie bylo fajnie, ale po prostu mialam potrzebe zmiany. Zaczynalo mi brakowac rozmow z siostra, mojego motoru, moich roslin i ogrodu, tesknilam za zwierzakami, ktore na czas urlopu zostawilam u przyjaciol. Rodzina to wspaniala rzecz, ale to nie jedyna "rzecz" jaka w zyciu posiadam. Nie widze w tym nic nadzwyczajnego, ze czasem chce od Nich odpoczac.
                      • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 13:00
                        my tu mówimy o 3 dniach z zoną i dzieckiem , po których to kazda babka daje mezowi swiete parwo do odpoczynku od tego jakze męczącego i malo atrakcyjnego towarzystwa
                        a tu caly swiat otworem czeka :)
                        • pogodoodporna Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 13:14
                          mozambique napisała:

                          > my tu mówimy o 3 dniach z zoną i dzieckiem , po których to kazda babka daje mez
                          > owi swiete parwo do odpoczynku od tego jakze męczącego i malo atrakcyjnego towa
                          > rzystwa
                          > a tu caly swiat otworem czeka :)

                          To ze Ciebie nie meczy rodzina i mozesz spedzac czas non-stop z mezem i dziecmi, to nie znaczy, ze inni tez tak maja. Mnie meczy ( jesli jest 24/h ) i wcale nie mam zamiaru sie z tym ukrywac. Ale ja mam mozliwosc uciec w swoje sprawy, bo moi bliscy to rozumieja. Tej mozliwosci nie ma maz zalozycielki watku. Tzn. teoretycznie ja ma, ale za "niesubordynacje"zostaje ukarany fochem zony. I o to mysle sie rozbiega. On nie ucieka przed nia, tylko przed jej roszczeniowoscia i proba zawlaszczenia. Tak to widze. I niestety nie ma innej drogi jak zaprzestanie buczenia i obrazania sie, bo tym jojczeniem i wymaganiem tylko pogarsza sprawe, a na pewno nie sprawi, ze maz za nia zateskni.
                          • edw-ina Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 13:34
                            zgadzam się w 100 proc. Jojczenie nie zmieni niczego na plus.
              • edw-ina Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 11:48
                Gdzie, pokaż dokładnie w którym miejscu w tym wątku jest napisane cokolwiek pozytywnego o INTENSYWNYM życiu towarzyskim poza małżeństwem? Dodałaś jedno słowo, które wypacza znaczenie wszystkiego. I na podstawie tego, co sama napisałaś tworzysz teorie o rozpadzie związków. Równie dobrze można wymyślić, że za chwilę na forum pojawi się post: muszę się rozwieźć, bo czuję się w małżeństwie jak w więzieniu. Nie mam prawa spotkać się z kimkolwiek, bo zaraz jest foch i afera. Mogę tylko siedzieć grzecznie w domu, zjeść obiadek i obejrzeć film po wiadomościach.
                Swoją drogą to nie rozumiem po co wiążesz się z jakimkolwiek facetem, skoro uważasz iż to tak zdegenerowany gatunek, że niepilnowany przez żonę w domu, zaraz po przekroczeniu progu myśli tylko o chlaniu i seksie. Niskie masz mniemanie o swoim mężu, ojcu, ewentualnych braciach, kuzynach i kolegach.
                • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 12:15
                  a to ty wyszlas za faceta od razu dając mu carte blanche na pozamalzenskie zycie seksualne ?
                  sobie oczywiscie tez ?
                  i kto tu ma niskie mniemanie o wiernosci ?
                  • blond_suflerka Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 12:18
                    A Tobie się wydaje, że wszyscy dorośli, którzy znikają z oczu wspołmałzonka to od razu zdradzają?
                    • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 12:20
                      zapytaj lasek z forum ROzwód i co dalej i z Samotnej matki
                      • blond_suflerka Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 12:24
                        Ale ja pytam Ciebie bo to Ty piszesz, że posiadanie swojej przestrzeni równa się zdrada.
                      • noname2002 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 08:43
                        zapytaj lasek z forum ROzwód i co dalej i z Samotnej matki

                        Jako rozwódka i samotna matka oświadczam, że NIE ROZWIEDLIŚMY SIĘ Z BYŁYM MĘŻEM, DLATEGO, ŻE OD CZASU DO CZASU WYCHODZILIŚMY OSOBNO. A pomysł zakazu wychodzenia dla męża, bo natychmiast za rogiem nas zdradzi uważam za kuriozalny.
                        Swoją drogą Mozambique, co robisz jak współmałżonek ma jakąś imprezę albo wyjazd integracyjny w pracy na które nie wolno brać partnerów? wynajmujesz detektywa?
                  • edw-ina Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 12:25
                    Nie, ale nie uważam, że pilnowanie cokolwiek zmienia. Zamiast pilnować wolę stworzyć związek, który żal jest stracić i to jest zdecydowanie lepszy argument i powód do tego, by być fair, niż założona smycz. Poza tym ja szanuję mężczyzn. I być może przez to oni szanują mnie.

                    Poza tym znowu napisałaś o czymś innym. Jakoś nie umiesz trzymać się tematu. Ponowię pytanie: w którym miejscu w wątku zostało zasugerowane cokolwiek pozytywnego o INTENSYWNYM życiu towarzyskim poza rodziną?
                    • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 12:47
                      Autorka wątku napisała:
                      "k1234561 22.06.14, 19:13
                      Żeby nie było,że go ograniczam to właśnie te cotygodniowe,kilkudniowe wyjazdy to właśnie są w ramach kontaktów z klientami,podtrzymaniem znajomości z kolegami po fachu.Nie oszukujmy się przy herbacie i do 20 w knajpach wtedy nie siedzą.Zatem nie ma on nudnego życia,a imprezy z kolegami to nie jest u niego wypad od czasu do czasu."
                      • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 12:56
                        no fakt -
                        co tydzien 2-3 dni daleko od domu z facetami po knajpach
                        łikendy z rodziną męża bo taki jest zwyczaj
                        dla rozrywki mąż sie relaksuje z kuzynem nad jeziorem

                        jakos checi ani poczucia obowiązku ( tak , powtórze OBOWIAZKU) spedzania czasu z tylko najblizszymi to u męza nie widac
                        nawet jak mu jzu zona sie opatrzyla to cos mógłby z siebei wykrzesac dla córki
                        a tu jak widac - nie bardzo mu sie chce , wszystko inne jest atrakcyjniejsze

                        wciąż wszystkie stoją murem za mężem ?
                        • pade Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 13:29
                          Ale dlaczego zaraz MUREM?
                          To już nie można częściowo rozumieć faceta, a częściowo autorkę wątku?
                          Czarno-białe myślenie nieprzystoi dorosłemu człowiekowi, naprawdę:)
                        • edw-ina Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 13:33
                          Ponownie - kto stoi murem za tym, że nie należy spędzać czasu z rodziną? Z tego co zauważyłam wszyscy radzą zdrową równowagę. Spędzamy czas razem, ale mamy też poza pracą jakąś część odrębną. To może być raz w tygodniu, raz w miesiącu czy raz na kwartał, ale możliwość tego czasu odrębnego jest po prostu potrzebna. Co nie znaczy, że dla rodziny tego czasu ma nie być. Ale aby to wszystko działało, trzeba ze sobą rozmawiać, ustalać i nie wpadać w fochy, kiedy coś czasami wydarzy się nie po naszej myśli

                          Poza tym kilka dni w pracy non-stop (nawet jeśli jest to praca nie polegająca na przerzucaniu sterty kamieni, tylko na rozmowach oficjalnych i półoficjalnych) to naprawdę nie relaks. Swego czasu jeździłam zawodowo na wielkie festiwale. Jakoś po powrocie wcale nie czułam się zrelaksowana. Ba, czasami brakowało mi muzyki!
                          • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 13:37
                            no pzreciez wlasnie chodzi o to ze mąż tego nie wyposrodkowal - policzmy 2-3 dni zawodowo poza domem, łikendy ze swoja rodziną to ilej panszczyzny zosatje na wlasne rodzone dziecko ?
                            • pade Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 13:44
                              możesz odnieść się do tego muru?:)
                              • edw-ina Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 13:45
                                Raczej nie, bo też nie odniosła się do promowania intensywnego życia towarzyskiego, ani do tego, czy własnego męża i męską część rodziny też musi pilnować i ma za facetów, którzy myślą tylko o chlaniu i seksie.
                                • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 13:49
                                  intensywne zycie towarzyskei zostalo zacytowane wyzej =

                                  jakeis masz problemy z czytaniem ?
                                  • edw-ina Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 13:51
                                    Tak, ty o nim pisałaś i nikt inny, a zarzucasz go reszcie. Każda inna osoba pisała o tym, że pewien odrębny świat i czas w związku jest potrzebny. Pewien zwykle nie oznacza tego, co intensywny.
                                • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 13:54
                                  ty sie nie odniosłac zas do wybaczania swemu slubnemu bzykania kobiet poza małzenstwem
                                  zresztą nie musisz - juz dawno gdizes pisałąs ze wiernosc seksualna nie jest dla ciebei wartoscią istotną w malzenstwie poniewz i tak nie byalbyc w stanie swego męża kontrolowac

                                  najwyrazniej w tak wrazliwej kwestii prezentujemy zupelnie inne stanowisko
                                  • edw-ina Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 14:00
                                    Mój ślubny nie bzyka kobiet poza małżeństwem. Gdyby bzykał, to bym zastanowiła się nad wybaczeniem lub niewybaczeniem. A nie jestem w stanie nikogo kontrolować, bo to uwłaczające i poniżej pewnej godności. Tak samo nie toleruję prób kontrolowania mnie. Wychodzę z założenia, że w związku jest się dobrowolnie i nie jest on kajdanami. A wyłączność seksualna (źle mnie zacytowałaś, zawsze piszę o wyłączności seksualnej, a nie wierności - to nie koniecznie dwie tożsame kwestie) nie jest najważniejszą podwaliną dobrego związku. Są nimi: szacunek, zrozumienie, potrzeba tworzenia wspólnoty, pomoc, bliskość, przyjaźń, wspólne cele. Budowanie małżeństwa, które według zasady powinno przetrwać do końca życia, skupiając się przede wszystkim na tym kto kogo bzyka, jest brakiem zrozumienia dla istoty związku dwojga ludzi.
                              • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 13:50
                                na kilkadziesiąt udzielajacych sie tu forumek 3 ( slownie : trzy) uznają za autorka ma racje w swoich pretensjach do męza

                                dokonaj sobei reszty obliczen matemtycznych
                                • pade Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 13:56
                                  Czyli albo autorka ma rację, albo jej mąż?
                                  To naprawdę niepowazne podejście do sprawy.
                            • edw-ina Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 13:44
                              A może tak spójrz nie na 2-3 dni, tylko na przykład na miesiąc? Bo patrząc tak, jak ty to musiałabym uznać, że mąż ma mnie i dziecko gdzieś, w końcu w danym momencie roku nie ma go tydzień czy dwa tygodnie! Normalnie rodzinę porzucił! Co z tego, że wcześniej był niemal non-stop, że później będzie. Teraz go nie ma! Tragedia!

                              Z postu autorki nijak nie wynika, że mąż opuszcza rodzinę na rzecz szwagra non stop w każdy wolny weekend. Tylko, że teraz wyjazd rodzinny (z teściową) zbiegł się w czasie z imprezą u szwagra, a następnie rozpoczął się normalny tydzień pracy.
    • asfo Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 19:13
      Jak dla mnie, to niepotrzebnie się nakręcasz - niektórzy tak mają, że czasem chcą się napić wódki z kolegami i dopóki to się nie odbywa regularnie co tydzień, można przeboleć, nie wyciągając z tego dalekosiężnych wniosków co do jakości małżeństwa.

      Źle, że to nie było ostatecznie uzgodnione, ale odpowiedz sobie na pytanie - brałaś w ogóle pod uwagę możliwość, że zgadzasz się na to wyjście do kuzyna? Było z twojej strony jakieś pole do negocjacji? A jeśli nie byłaś zadowolona ze spędzonego razem czasu (np. przeszkadzała ci teściowa), to próbowałaś jakoś negocjować? W sensie, że jak on chce iść męską imprezkę, to ty się domagasz trochę wyłącznego czasu z tobą? To prawda, że w dobrym związku większość rzeczy się dzieje za obopólnym przyzwoleniem, ale żeby się tak działo, to trzeba dać pole do negocjacji - a odnoszę wrażenie, że u was to raczej polega na chęci postawienia na swoim bez względu na koszty. Z obu stron.
      • verdana Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 20:05
        Innymi słowy - Ty siedziszs z 13-latką w domu, bo przecież dziecka samego zostawić nie można. Nie masz przyjaciółek.
        Wiesz, mnie to siedzenie z nastolatką w domu wygląda na wynajdywanie sobie pretekstu, aby z domu sie nie ruszyć. A maż ma służyć za niańkę, która będzie Ci towarzyszyła w doglądaniu 13-latki. Bo jak rozumiem, razem z mężem też nie wyjdziecie, bo maleństwa w domu nie zostawisz.
        Czyli, innymi słowy, zero imprez.
        Rozumiałabym pretensje o wyjazd z całą rodziną, masz prawo czasem chcieć być sama z mężem i z dzieckiem. Ale kompletnie nie rozumiem żalu, ze maż ma czasem ochotę wyjść, a nie w czasie wolnym siedzieć w domu, czy iść na spacer z rodziną. Małżeństwo to nie niewola, można czasami spotkać sie ze znajomymi. To, zę Ty nie chcesz (a nie - nie możesz), to nie oznacza, ze mąż ma robić tak samo.
        • aankaa Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 21:40
          a może mąż, jak kania dżdżu, potrzebuje takiego męskiego wyjścia żeby nie oszaleć w domu ?
          • ann.38 Re: Długi weekend - taka sytuacja 23.06.14, 22:58
            Ale się wyzłośliwiacie. Kobieta ma taką koncepcję małżeństwa/rodziny i już. Nie ona jedna. A w sytuacji, kiedy mąż często poza domem z powodów zawodowych, pomagają rodzinie, to faktycznie mało tego czasu zostaje dla własnej rodziny żeby jeszcze z kolegami czy kuzynami balowac. Oczywiście wolno wychodzić samemu, ale trzeba też szanować potrzeby współmałzonka. No i dokonywać wyborów. Skoro szlachetnie pomaga matce i bratu, to musi zrezygnować z pewnych przyjemności, bo doba nie jest z gumy.
            Autorko, moim zdaniem jednak musisz nieco zmienić podejście do spędzania czasu, bo mąż prawdopodobnie się nie zmieni. Będziesz się ciągle czuła jak piszesz "jak smieć" i płakała z córką w samotności. Wolisz czas w domu z rodziną (ja też więc rozumiem) ale jednak jesteś zazdrosna, że mąż ma coś swojego własnego. Moim zdaniem poczułabyś się dowartościowana, gdybyś też stworzyła sobie trochę prywatnego światka, a nie tylko "żebrała" u męża, żeby Was gdzieś zabrał i łaskawie poświęcił czas. Jak mąż zobaczy, że nie tylko wisisz na nim, ale masz też swoją prywatność, to też być może zacznie Cię bardziej szanować. Niech on też czasem musi poprosić o wspólne spędzenie czasu. Wiem, że przy jego pracy może być trudno wygospodarować czas dla siebie ale próbuj może nawet kosztem wspólnego wyjścia- mąż z córą i z "ogonami" a Ty sama- raz na jakiś czas.

            • verdana Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 13:58
              Nie istnieje jedoosobowa koncepcja małżeństwa. Można mieć różne koncepcje, ale wypadałoby, aby koncepcja małżeństwa była kompromisem. Nie nalezy oczekiwać, ze partner będzie godził sie z nieswoją wizją i w niej radośnie żył.
            • k1234561 Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 14:58
              ann.38 napisał(a):

              > Ale się wyzłośliwiacie. Kobieta ma taką koncepcję małżeństwa/rodziny i już. Nie
              > ona jedna. A w sytuacji, kiedy mąż często poza domem z powodów zawodowych, pom
              > agają rodzinie, to faktycznie mało tego czasu zostaje dla własnej rodziny żeby
              > jeszcze z kolegami czy kuzynami balowac.

              BINGO!

              Autorko, moim zdaniem jednak musisz nieco zmienić podejście do spędzania czasu,
              > bo mąż prawdopodobnie się nie zmieni.

              Zgadzam się.Też bym chciała mieć jakąś swoją prywatność.Bardzo chciałabym mieć fajne,normalne koleżanki z którymi mogłabym od czasu do czasu gdzieś wyskoczyć ,ale nie mieszkam na osiedlu jak z serialu gdzie sąsiedzi są ze sobą zżyci i wpadają do siebie na kawkę,herbatkę i ploteczki.Problem jednak jest taki,że mieszkam w małym mieście.Mamy tu jedno kino i basen oraz mały park,ostatnio pojawiła się mini galeria z punktem kawowo-lodowym.Same widzicie,że możliwości spędzenia szalonego,babskiego wieczoru mocno okrojone.Przecież nie będę po mieście latać i szukać chętnych pań do towarzystwa dla mnie.W ramach swojej prywatności to ja tu mogę co najwyżej chwasty na grządce w moim ogródku powyrywać.Tyle.Jakbym mieszkała w dużym mieście,to może bym się zapisała na jogę,warsztaty z lepienia glinianych garnków,malarstwo plenerowe itd.No tu niestety nie mogę tego zrobić.
              I to nie jest tak,że mężowi rozkazuję spędzać czas na kanapie wyłącznie ze mną.Bardzo lubimy z córką aktywny wypoczynek,jazdę na rowerach,spacery,windsurfing,zimą narty,łyżwy.I zwykle kiedy mąż jest w domu to tak właśnie spędzamy wolny czas.Nie wiem,może to też nie tak jak powinno być.
              • verdana Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 15:06
                Hm. Innymi słowy, skoro Ty nie masz znajomych, maż też ma nie mieć? I naprawdę w małym mieście ludzie nie miewają znajomych? Znajomych miewa sie tylko w metropoliach?
              • edw-ina Re: Długi weekend - taka sytuacja 24.06.14, 17:11
                Ale przecież poza ganianiem po dyskotekach w celu znalezienia koleżanek jest jeszcze całkiem sporo rzeczy do zrobienia. Piszesz o teściowej, bracie męża, kuzynach - czyli jest w okolicy jakaś rodzina. Rozumiem, że nie wszyscy kuzyni są kawalerami? Pewnie jacyś mają żony/dziewczyny. Możesz umówić się z którąś z nich. Możesz, kiedy panowie wybierają się na męski wieczór, umówić się z ich kobietami, że wy robicie babski wieczór, choćby to było oglądanie do rana babskich filmów, malowanie paznokci i picie herbaty. Twoja córka chodzi do szkoły, ma zapewne jakieś koleżanki, z mamami których też pewnie się znasz. I tu również fajnie by było wyciągnąć rękę - zaprosić na kawę, umówić się, że zabieracie gdzieś razem dzieci. Poza tym są jeszcze znajomi ze szkoły, z pracy. Nikt, ale to naprawdę nikt nie przypadł ci do gustu? Może masz kogoś bliskiego w innym mieście, to może warto czasami tam pojechać samej?
                To jakoś tak działa, że kiedy jedna osoba czuje, że ta druga na niej wisi i jest na każde zawołanie, to nie czuje powodu, by się starać. Poza tym pomyśl - czy taki obraz związku chcesz przekazać swojej córce? Czy chcesz, by czekała na to, aż mąż znajdzie dla niej czas?
              • lena575 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 00:35
                Nikt nie ma "osiedla jak z serialu", gdzie wszyscy z definicji są zżyci, na takie relacje się pracuje. Od samego chodzenia na jogę czy lepienie garnków nie przybywa przyjaciół. To jest złudne, że w dużym miescie to potencjalne przyjaciółki stadami ganiają.
                Mając dziecko w wieku szkolnym poznaje się matki tych dzieci, można zorganizowac wspólną wycieczkę rowerową, piknik, tylko trzeba z tym wyjść, zaprosić, wykazać inicjatywę.
                Są tacy ludzie, którzy mieszkają drzwi w drzwi i poza "dzień dobry" przez 10-15 lat nie wychodzą.
                • anaiss Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 09:20
                  lena575 napisała:

                  > Nikt nie ma "osiedla jak z serialu", gdzie wszyscy z definicji są zżyci, na tak
                  > ie relacje się pracuje. Od samego chodzenia na jogę czy lepienie garnków nie pr
                  > zybywa przyjaciół. To jest złudne, że w dużym miescie to potencjalne przyjaciół
                  > ki stadami ganiają.
                  > Mając dziecko w wieku szkolnym poznaje się matki tych dzieci, można zorganizowa
                  > c wspólną wycieczkę rowerową, piknik, tylko trzeba z tym wyjść, zaprosić, wykaz
                  > ać inicjatywę.
                  > Są tacy ludzie, którzy mieszkają drzwi w drzwi i poza "dzień dobry" przez 10-15
                  > lat nie wychodzą.

                  Zgadzam się z tym całkowicie. Ja akurat miałam podobną sytuację jeśli chodzi o moją grupę jogi, też chodziłam kilka lat i miałam bardzo fajnych tam ludzi, ale poza jogą się nie spotykaliśmy, potrzeba wyjść czasem z inicjatywą, dać się komuś poznać i samemu chcieć poznawać ludzi.
                  Dzięki jodze zyskałam dwie koleżanki, jedna sąsiadka też wpada na kawę, ale tak jak napisalaś, Leno, na takie relacje trzeba pracować.
              • enith Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 01:06
                > Zgadzam się.Też bym chciała mieć jakąś swoją prywatność.Bardzo chciałabym mieć
                > fajne,normalne koleżanki z którymi mogłabym od czasu do czasu gdzieś wyskoczyć
                > ,ale nie mieszkam na osiedlu jak z serialu gdzie sąsiedzi są ze sobą zżyci i wp
                > adają do siebie na kawkę,herbatkę i ploteczki.

                Ale chwilę moment. Niedawno pisałaś, że nie masz potrzeby wychodzić, jesteś domatorką, lubisz ciszę i spokój, a twoja idealna wizja spędzania wolnego czasu to siedzenie w domu lub wyjścia w trójkę, ty, mąż i dziecko. Nie wymyślaj więc teraz wymówek, o tym, jak to chcesz wychodzić, ale nie ma z kim i nie ma dokąd albo, że dziecko 13-letnie nie może zostać samo, albo jako to się zeszmaci po dyskotekach. Ty nie masz życia towarzyskiego, bo nie chcesz i nie potrzebujesz go mieć. Nie dorabiaj do tego nie wiadomo jakiej ideologii. Popracujcie z mężem nad jakimś sensownym kompromisem, na pewno przy odrobinie dobrej woli z obu stron uda wam się znaleźć wyjście satysfakcjonujące dla całej waszej trójki.
                • k1234561 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 06:05
                  enith napisała:
                  Ale chwilę moment. Niedawno pisałaś, że nie masz potrzeby wychodzić, jesteś dom
                  > atorką, lubisz ciszę i spokój, a twoja idealna wizja spędzania wolnego czasu to
                  > siedzenie w domu lub wyjścia w trójkę, ty, mąż i dziecko. Nie wymyślaj więc te
                  > raz wymówek, o tym, jak to chcesz wychodzić, ale nie ma z kim i nie ma dokąd al
                  > bo, że dziecko 13-letnie nie może zostać samo, albo jako to się zeszmaci po dys
                  > kotekach. Ty nie masz życia towarzyskiego, bo nie chcesz i nie potrzebujesz
                  > go mieć.


                  To,że lubię ciszę i spokój to jedno.Ale nie oznacza to,że nie chciałabym mieć jednej czy dwóch naprawdę fajnych bliskich koleżanek,z którymi mogłabym się spotkać.Człowiek jest "zwierzęciem stadnym" i nawet największy domator potrzebuje czasem towarzystwa,pogadać itd.Jedno nie wyklucza drugiego.
                  Pisałam o wyjściach na dyskoteki itp.,bo mi tu radzono we wcześniejszych postach,że też powinnam jak mąż spedzić fajny,babski wieczór,wyjść z domu,zabawić się.No to napisałam,że nawet gdybym bardzo chciała to w mojej miejscowości nie ma miejsca gdzie w sobotni wieczór mogłyby wyjść panie,mężatki,dzieciate między 30 a 40 rokiem życia.To raz.A dwa,niestety miażdżąca większość pań w tym przedziale wiekowym,jest u nas albo zarobiona w domu przy mężach i średnio 2 dzieci,albo tyra na 2 etatach,żeby jakoś koniec z końcem do pierwszego związać i nie w głowie im balangi i ploteczki.Sorry taka jest szara rzeczywistość,małych miast,z dużym bezrobociem.U nas nawet porządnych sklepów nie ma jak się chce coś kupić porządnego np. do ubrania to trzeba pojechać min.80 km do sąsiedniego dużego miasta i tam można coś kupić.Największą popularnością u nas cieszą się lumpexy i Biedronki.Jak coś było lepszego to splajtowało.Ludzie tu są biedni i naprawdę zarobieni po łokcie aby z tych marnych pensji się utrzymać.Młodzi jak się tylko wykształcą to wyjeżdżają z tego miasta,bo tu nie ma perspektyw.I tak to wygląda.A matki koleżanek mojego dziecka,to jak już pisałam,te sensowniejsze, to zarobione na maksa odpoczywają pewnie w niedzielę,ale po całotygodniowym młynie to najszczęśliwsze są jak się wyciągną na kanapie i choć przez chwilę nic nie muszą.Wiem to, bo jak się spotkamy od czasu do czasu na zebraniach to słyszę co mówią.Tak więc niestety rady,radami,ale jeszcze trzeba to dopasować do zwykłej szarej rzeczywistości.Ja nie mieszkam w dużej metropolii,w bogatej dzielnicy willowej,gdzie panie domu mają ludzi od wszystkiego,a same mają czas na kawki i herbatki,bo pracować też nie muszą.
                  • lena575 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 06:43
                    Nie jest tak, że przyjaźnią się tylko panie mające służbę, bo mają czas na kawki.
                    Mieszkam w dużym mieście, pracujemy bardzo dużo ale na przyjacielskie spotkania znajdujemy czas, Takie mówienie, że pewnie w niedzielę nawet cieżko pracujące panieodpoczywają (nie wiem jak - leżąc na kanpie i patrząć w sufit?) jest takim własciewie mówieniem po to by powiedzieć "nie da się".
                    Jeszcze raz napiszę - przyjaźń wymaga kontaktów, życzliwości, wzajemności.
                    Znam ludzi cięzko pracujących fizycznie któzy tez maja przyjaciół.
                    • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 10:50
                      z tymi "przyjazniami" to wo gole jeszcze inan sprawa

                      dorosly dojrzaly czlowiek nie zaprzyjaźnia juz sie tak od razu i łatwo jak powiedzmy w okresie liecalno-studenckim
                      starszy, dojrzalszy, ostrożniejszy , krąg znajomych tez juz mniejszy , obowiązków więcej, czasu wolnego coraz mniej

                      nie zachecałabym wiec autorki aby na siłę "zaprzyjazniala" sie z kimkolwiek na siłę, fajna znajomosc tez wystarczy , nie od razy trzeba wywlekac z siebie najintymnijesze tajemnice i pożyczać pieniądze na wieczne nieoddanie
                      • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 11:06
                        To jeszcze raz Ciebie poprę :-D Całkowicie się zgadzam z tym co napisałaś.
                        Całkowicie nie rozumiem wpychania autorki na siłę w jakieś bardzo dla niej niewygodne ramy z całkowitym niezrozumieniem tego, że autorka swój wolny czas chciałaby miło spędzić ze swoim kochanym mężem (a, przypominam, wspólnego czasu mają bardzo mało ze względu na wysoką, pozarodzinną aktywność małżonka, zarówno zawodową jak i towarzysko-bratersko-mamusiną :-D )
                        Prawie wszyscy usiłuja udowodnić, że prawdziwe życie toczy się poza związkiem, to w takim razie do czego służy związek???
                        • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 11:10
                          Bardzo lubię słowo "całkowicie" w odmianach :-P
                        • pogodoodporna Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 11:16
                          celestyna444 napisała:

                          > Prawie wszyscy usiłuja udowodnić, że prawdziwe życie toczy się poza związkiem,

                          Nieprawda, nikt nic takiego nie udowadnia. Raczej wszyscy sugeruja, ze nie mozna sie ograniczyc tylko do zycia zwiazkowego.

                          > to w takim razie do czego służy związek???

                          A znasz takie powiedzenie "Ognisko domowe moze dopiec do zywego " ? ;-)
                          Jezeli ktos zle sie czuje sam ze soba, to i w zwiazku nie bedzie umial byc szczesliwy, bo oczekiwanie, ze partner/partnerka zapelni pustke i zapobiegnie samotnosci jest po prostu nierealne.
                        • alinawk Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 11:53
                          > Prawie wszyscy usiłuja udowodnić, że prawdziwe życie toczy się poza związkiem,
                          > to w takim razie do czego służy związek???

                          Związek służy do tego żeby się realizować poza związkiem :P
                          I żeby jedna z drugą mogły się tu przechwalać na forum jak to one się cudownie realizują i udowadniać że związek tak faktycznie do niczego nie jest potrzebny.
                          • pogodoodporna Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 11:57
                            alinawk napisała:

                            > I żeby jedna z drugą mogły się tu przechwalać na forum jak to one się cudownie
                            > realizują i udowadniać że związek tak faktycznie do niczego nie jest potrzebny.

                            Najwyrazniej przeroslo Cie zrozumienie slowa pisanego.
                        • anaiss Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 11:59
                          Celestyna, nic złego nie ma w tym, że autorka wątku chciałaby swój wolny czas spędzać z partnerem, problem jest w tym, że partner ma trochę inne zapatrywania :)
                          • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 12:38
                            I dokładnie o tym mógłby być ten wątek ale forumki ( i ja zresztą też :-P ) radzą w kółko aby zajęłą się sobą i zorganizowała sobie życie "obok" męża a autorce nie o to przecież chodzi.
                            • pogodoodporna Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 13:05
                              celestyna444 napisała:

                              > I dokładnie o tym mógłby być ten wątek ale forumki ( i ja zresztą też :-P ) rad
                              > zą w kółko aby zajęłą się sobą i zorganizowała sobie życie "obok" męża a autorc
                              > e nie o to przecież chodzi.

                              A o co jej chodzi ? O to zeby maz chcial z nia spedzac czas. Ale maz NIE CHCE, lub inaczej - chce mniej niz ona by chciala. A teraz mozemy jej podoradzac jak zmusic meza ;-)))
                              Problem w tym, ze do checi bycia z nami nikogo zmusic nie mozemy. Wiec jesli atrakcyjniejsze dla meza jest towarzystwo meskiego grona, to sama zainteresowana, tak na chlopski rozum, musialaby wykazac sie porownywalna "atrakcyjnoscia" . Bo samo tupanie nozkami i strzelanie focha jak widac nie skutkuje.
                              • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 13:37
                                Dokladnie tak! Forumki w tym wątku powinny doradzić jak sprawić aby wzrosła atrakcyjność autorki na rynku małżeńskim :-( a nie radzić, żeby pogodziła się z losem zaniedbanej żony i zajęła się kombinowaniem na boku osobnej, alternatywnej rzeczywistośći ( bo mąż w zasadzie to obcy człowiek a nie rodzina :-D )
                              • anaiss Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 15:32
                                pogodoodporna napisał(a):

                                > Problem w tym, ze do checi bycia z nami nikogo zmusic nie mozemy. Wiec jesli at
                                > rakcyjniejsze dla meza jest towarzystwo meskiego grona, to sama zainteresowana,
                                > tak na chlopski rozum, musialaby wykazac sie porownywalna "atrakcyjnoscia" . B
                                > o samo tupanie nozkami i strzelanie focha jak widac nie skutkuje.

                                Ale jak mamy być dla kogoś atrakcyjnymi osobami, jeśli nie mamy poza partnerem żadnej swojej przestrzeni, pasji, czegoś, co wnosi do związku dobrą energię? to jest zupełnie nie w porządku zrzucanie na barki partnera zadania uszczęśliwiania nas swoją nieustanną obecnością.
                                • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 15:48
                                  No proszę Cię! Jaką to dobrą energię wnosi do związku pana pasja do balowania poza domem całe noce i dnie????
                                  • anaiss Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 16:02
                                    celestyna444 napisała:

                                    > No proszę Cię! Jaką to dobrą energię wnosi do związku pana pasja do balowania p
                                    > oza domem całe noce i dnie????

                                    taką, że Pan rano szczebiocąc robi śniadanie, a Pani budzi się sfochowana, uprzednio przepłakawszy pół nocy
                                    wolę partnera w dobrym humorze, niż z fochem, siebie też wolę w dobrym humorze niż z fochem :)
                                    • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 16:08
                                      Chyba mnie zabiłaś... :-(
                  • pogodoodporna Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 11:53
                    k1234561 napisała:

                    > To,że lubię ciszę i spokój to jedno.Ale nie oznacza to,że nie chciałabym mieć j
                    > ednej czy dwóch naprawdę fajnych bliskich koleżanek,z którymi mogłabym się spot
                    > kać.Człowiek jest "zwierzęciem stadnym" i nawet największy domator potrzebuje c
                    > zasem towarzystwa,pogadać itd.

                    Absolutnie Cie nie oceniam, ale to co rzuca sie w oczy w tym watku, to Twoje przekonanie, ze czlowiek moze byc szczesliwy tylko i wylacznie gdy obok sa inni ludzie. Nie ma takiej opcji, zeby milo spedzac czas sama ze soba, bo to takie "niepelne szczescie" niby. Wiec jak inni ludzie sie nie znajda (maz, przyjaciolka, znajomi), to Twoj dobry humor pryska jak banka mydlana. Zreszta mysle, ze Twoj maz robi podobnie, do szczescia tez potrzebne sa mu inne osoby. Wiec moze rozwiazaniem byloby znalezc takie aktywnosci, a jest ich naprawde bardzo wiele, ktore nie tylko dadza Ci radosc, ale pozwola stac sie niezalezna od innych osob ?
                  • anaiss Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 11:54
                    Ale tych rad, byś wyszła z domu się zabawić nie należy traktować zbyt dosłownie, myślę, że przedmówcom chodziło bardziej o to, byś stworzyła sobie jakąś osobistą przestrzeń własnych przyjemności poza związkiem, nie angażujących partnera. Może to być cokolwiek, co lubisz robić i co odrywa Cię od codziennych obowiązków. Rozumiem, że małe miasto może oznaczać mniejsze możliwości, ale trudno jest mi uwierzyć, że nie możesz znaleźć nic dla siebie, chociażby odświeżyć dawne znajomości, skoro trudno jest Ci nawiązać zupełnie nowe.
                  • marcysia1000 pomysły 25.06.14, 12:25
                    Ja Cie rozumiem. Bo nieraz zostawałam sama. A wiesz co jest w tym wszystkim nie tak? Że Ty harujesz, a Pan Mąż ma czas na męskie wieczory. Jasne, że ma prawo wyjść z kolegami. Ale zastanawiam się, kiedy ostatnio zaproponował Ci: kochanie ja posprzątam cały dom, a Ty idź na basen / spacer / rower/ do lumpeksu what ever. Mężczyźni na takie pomysły sami nie wpadają. I z mojej perspektywy, albo ja mojego zmuszę albo nic z tego. Ale to jest męczące. I wcale nie relaksuje. I czasami jak go już zmuszę to już mi się nie chce nigdzie iść, ale staram się nie poddawać.
                    My mamy z sąsiadkami nieformalną grupę pomocy. Jak jedna chce wyjść po podrzuca innej dzieci do opieki (i na odwrót). Jak któraś ma dużo jabłek to się podzieli. Wymieniamy się ciuchami w których już nie chodzimy. Spotykamy się wieczorami, żeby pograć w gry. Co prawda z dzieciakami (wszystkie poniżej 6 roku życia), ale zawsze coś. Nie wiem, milion pomysłów na minutę. Bez nich moje życie byłoby całkiem smutne.
                    Skąd je znam? Mieszkam w mojej wiosce (<1500 mieszkańców) od niespełna 2 lat. A że przeprowadzałam się milion razy wiem, że albo sama sobie coś zorganizuje albo nic nie powstanie. Jak chcesz, to napisz do mnie na priva to mogę Ci pomóc wymyślić pierwszy milion fajnych atrakcji..

                    Nie zmienia to faktu, że w moim małżeństwie czuję się samotna i nieszczęśliwa. Że oczekiwałam wsparcia i czułości od męża. A tu jest tylko pustka. Jednak gdyby nie moje sąsiadki to pewnie już dawno miałabym depresję.
                    • mozambique Re: pomysły 25.06.14, 12:28
                      wiesz, gdzies przeczytałam taka refleksje jednej kobiety :

                      "tak oboje z męzem skupilismy sie na zaznaczaniu wlasnej odrebnosci i pilnowania wlasnych światów ze jzu kompletnie nie starczyło miejsca na budowanie światów wspólnych"

                      i mowila to babka chwile po rozwodzie

                      bardzo gorzkie ale i bardzo trafne
                    • celestyna444 Re: pomysły 25.06.14, 12:35
                      > e albo nic nie powstanie. Jak chcesz, to napisz do mnie na priva to mogę Ci pom
                      > óc wymyślić pierwszy milion fajnych atrakcji..
                      >
                      > Nie zmienia to faktu, że w moim małżeństwie czuję się samotna i nieszczęśliwa.
                      > Że oczekiwałam wsparcia i czułości od męża. A tu jest tylko pustka.

                      I właśnie o to cały czas mi chodzi. Wszystkie te proponowane przez forumki atrakcje to są "zamiast" prawdziwego życia...
                  • marsylvik Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 13:04
                    k1234561 napisała:

                    > Tak więc niestety rady,radami,ale jeszcze trzeba to dopasować do zwykłej szar
                    > ej rzeczywistości.Ja nie mieszkam w dużej metropolii,w bogatej dzielnicy willow
                    > ej,gdzie panie domu mają ludzi od wszystkiego,a same mają czas na kawki i herba
                    > tki,bo pracować też nie muszą.

                    To trudny problem, a co Ty zamierzasz z tym zrobić?

                    Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać :P
    • quba Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 11:30
      Moim zdaniem doszukujesz się jakiejś krzywdy.
      Mąż zabrał swoją matkę i bratanka z Wami, a potem pojechał do brata.
      Gdyby wziął ze sobą kochankę a potem pojechał do burdelu, ale jeśli rzeczywiście tak było, jak opowiedziałas, to wyłączywszy fakt, że TY usiłujesz mężowi ROZKAZYWAĆ, jak on ma spędzić czas, a on się na to NIE ZGADZA, bo robi to co on woli, to jednak niepotrzebnie robisz z igły widły.
      Nie trzeba było wszczynać wojny, tylko zorganizować sobie i córce czas na sobotę i niedzielę, a mężowi dac buzi na "papa".
      Tylko tobie nie w smak, że mąż spędza czas jak chce, a nie jak ty chcesz, by spędzał.
      • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 12:25
        no wlasnie "sobie i córce"

        a czemu nie "sobie i męzowi ?

        albo jeszce lepiej "sobie" a mąż niech sie córką zajmie a przy okazji chałupe ogarnie . obiad usotuje i trawnik skosi
        albo chociaz niech z córką na rower, łódke, zawody pojedzie?
        nie da rady ? bo męzuś sie takimi przyziemnymi sprawami nie zajmuje ? aha
        • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 12:42
          > a czemu nie "sobie i męzowi
          ponieważ misie w naszym kraju są pod całkowitą ochroną :-P
          No broń Cię Panie Boże aby ruszyć takiego misia... toż to nawet niemoralne jest - tak wynika z wpisów na forum Życie (nie)Rodzinne.
          • pogodoodporna Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 13:16
            celestyna444 napisała:

            > ponieważ misie w naszym kraju są pod całkowitą ochroną :-P

            Byc moze "misie" sa pod ochrona, tego nie wiem ;-) Ale nie rozumiem dlaczego pod ochrona mialoby byc bierne oczekiwanie na misia, redukowanie zycia tylko do obowiazkow domowych i uzaleznianie swojego szczescia od ilosci czasu jaka "mis" swojej kobiecie poswieci.
            W zwiazku z tym refleksja nasuwa mi sie prosta - zanim kobieta weszla w zwiazek najprawdopodobniej byla w stanie hibernacji, niczego nie przezywala, nic nie sprawialo jej radosci, nie miala marzen, hobby i pasji, no bo skoro teraz "czuje sie jak smiec" (slowa Autorki) gdy maz osmieli sie spedzac wolny czas z kims innym....
            • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 13:23
              a moze akurat jej pzryjemnosc sprawia przebywanie ( o dziwo) z włąsnym mężem, spedzanie z nima czasu i dzieckiem, wspólne z mężem rózne aktywnosci ( cóz to w ogole z a kuriozum- czerpac przyjemnosc z zycia rodzinnego ?) ma marzenia zwiazane ze szczesliwym zyciem rodzinnym ?
              no ale moze akurat męza szczescie , marzenia, hobby i pasje są scisle związane z kims innym
              • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 13:29
                Tym bardziej, że tego życia rodzinnego ma tyle co kot napłakał: wiecznie albo z teściową albo z dziećmi brata albo sama z córką bo mąż w rozjazdach...no ideał życia rodzinnego, lekarstwem na to życie bezrodzinne mają być imprezki z kobietami przypadkowo zgarniętymi pod szkołą czy na jodze :-(
                • anaiss Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 15:36
                  Dlaczego z osobami przypadkowo zgarniętymi? Ja utrzymuję kontakty z osobami, które lubię i cenię, w żaden sposób nie są oni przypadkowi.
                  Dlaczego przyjaciele czy znajomi są w tym wątku traktowani jako ludzie drugiej czy trzeciej kategorii, którzy utrzymują z nami znajomość tylko po to, by ewentualnie pożyczyć od nas pieniądze (jak ktoś tu napisał)?
                  • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 15:51
                    > Dlaczego przyjaciele czy znajomi są w tym wątku traktowani jako ludzie drugiej
                    > czy trzeciej kategorii
                    Zauważ, że autorka rozgląda się, ale nie zauważa dla siebie towarzystwa, nie umie lub nie ma takiej potrzeby aby się integrować na siłę. Całkowicie ją rozumiem, bo im czlowiek jest starszy, to czasami trudniej znaleźć nowe znajomości lub są one bardzo powierzchowne.
                    • anaiss Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 16:05
                      celestyna444 napisała:


                      > Zauważ, że autorka rozgląda się, ale nie zauważa dla siebie towarzystwa, nie um
                      > ie lub nie ma takiej potrzeby aby się integrować na siłę. Całkowicie ją rozumie
                      > m, bo im czlowiek jest starszy, to czasami trudniej znaleźć nowe znajomości lub
                      > są one bardzo powierzchowne.

                      i gitara, dla każdego coś dobrego, ale dlaczego zabraniać mężowi spotykania się z ludźmi, skoro samemu się nie lubi?
                      • anaiss Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 16:06
                        równie dobrze mąż mógłby się fochować, że on lubi spotkania towarzyskie, a ma żonę domatorkę, co mu na tych spotkaniach nie towarzyszy
              • pogodoodporna Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 13:31
                mozambique napisała:

                > a moze akurat jej pzryjemnosc sprawia przebywanie ( o dziwo) z włąsnym mężem, s
                > pedzanie z nima czasu i dzieckiem, wspólne z mężem rózne aktywnosci ( cóz to w
                > ogole z a kuriozum- czerpac przyjemnosc z zycia rodzinnego ?) ma marzenia zwiaz
                > ane ze szczesliwym zyciem rodzinnym ?

                No ale nikt przeciez nie neguje faktu, ze ona chce i lubi spedzac czas z mezem. Chyba kazdy czlowiek w szeczesliwym zwiazku lubi, ja tez lubie. Problemem jest, ze dla meza jej towarzystwo nie jest jedyna forma rozrywki. Tutaj sie rozmijaja. Wiec nalezaloby zrobic cos, zeby ten maz za nia zatesknil. Tak to widze. A jej pobozne zyczenia to za malo.
                • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 13:34
                  obawiam sie ze dla męza jej i córki towarzystwo moze byc jedynie formą upierdliwego obowiązku a atrakcje i rozrywka to daleko i z kims innym ( koledzy, kuzyni, bracia i czort wie kto jeszcze)
                  • pogodoodporna Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 13:40
                    mozambique napisała:

                    > obawiam sie ze dla męza jej i córki towarzystwo moze byc jedynie formą upierdl
                    > iwego obowiązku a atrakcje i rozrywka to daleko i z kims innym ( koledzy, kuzyn
                    > i, bracia i czort wie kto jeszcze)

                    Tez niestety odnosze takie wrazenie :-( Dlatego nie ma sie co obrazac na rzeczywistosc, poplakiwac po nocach i robic scen mezowi. Trzeba znalezc sobie jakas rozrywke, a potem wkrecic w nia meza. Innego wyjscia osobiscie nie widze :-)
                    • pade Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 13:46
                      Autorko, a jak mogłabyś na nowo zainteresować sobą męża? Zastanawiałaś się nad tym?
                      Bo w zyciu i związkach jest tak, że jeśli cały czas robimy to samo, rozmawiamy na te same tematy itd. pojawia się znużenie. I wtedy częściej szukamy rozrywek poza domem, z innymi.
                      Może warto zająć się swoim hobby, albo nawet czegoś nowego nauczyć, po to, by zaimponować swojemu męzowi?
                      Zrób coś inaczej, wyjdź z rutyny, od razu będziesz atrakcyjniejsza:)
                  • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 13:40
                    Już to wcześniej napisałam, że może byc tak, że on się rodzinnie spala od nadmiernych obowiązków związanych z opieką nad rodziną powypadkowego brata oraz swoją matką i nie wystarcza mu cierpliwości ani chęci dla własnej rodziny.
                    • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 13:43
                      a ja wlasnie , cóz za trafunek , takie cos pzred chwilą znalazłąm wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,16210937,Polacy_coraz_czesciej_zdradzaja_partnerow___Skok_jest.html
                      • pogodoodporna Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 13:48
                        mozambique napisała:

                        > a ja wlasnie , cóz za trafunek , takie cos pzred chwilą znalazłąm rel="nofollow">wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,16210937,Polacy_coraz_czesciej_zdradzaja_partnerow___Skok_jest.html

                        Mozambique, ale po co zaraz tak pesymistycznie ? ;-)))
                        Ja mam dla zalozycielki watku ciekawszy artykul :
                        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,13446880,_Gdy_ludzie_dobrze_ze_soba_zyja__naczynia_same_sie.html#MT
              • zuzi.1 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 13:42
                No to pozostaje tylko albo wymienic męża na nowszy, bardziej rodzinny model z mniej symbiotyczną rodzinką lub popracowac nad sobą i swoją samodzielnoscią i swoimi oczekiwaniami ;-))) Męża raczej się zmienic nie da, ew. pomyślec o jakimś wspólnym z mężem i córką hobby, które pozwoli rodzinie częsciej przebywac we własnym gronie razem, którego nie będzie w stanie uprawiac tesciowa ;-)). Hobby musi byc na tyle atrakcyjne, aby zaspokajało wysokie potrzeby adrenaliny u męża, wówczas będzie przedkładał tego typu aktywnosci nad spotkania z kolegami.
                • pogodoodporna Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 13:46
                  zuzi.1 napisała:

                  > Męża raczej się zmienic nie da, ew. pomyślec o jakimś
                  > wspólnym z mężem i córką hobby, które pozwoli rodzinie częsciej przebywac we wł
                  > asnym gronie razem, którego nie będzie w stanie uprawiac tesciowa ;-)). Hobby m
                  > usi byc na tyle atrakcyjne, aby zaspokajało wysokie potrzeby adrenaliny u męża,
                  > wówczas będzie przedkładał tego typu aktywnosci nad spotkania z kolegami.

                  Bingo :-D
                • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 13:47
                  albo radyklanie go odciać od polo-cocty :)

                  a serio - spróbować lekko ograniczyc chyab nieograniczoną obecnosc JEGO rodziny w ICH wspolnym życiu małzenskim
                  ja swojej wlasnej matki pewnie nie znioslabym na czestych łikendowych wyjazdach a co doopiero tesciowej
                  • zuzi.1 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 14:06
                    No to ułózmy autorce proponowany plan działan :-DDDD

                    1. odcinamy mamusię od zbyt czestych wyjazdów rodzinnych, ustalamy z mezem, że jeden wyjazd na 3 mce to maks, i ani grama więcej;

                    2. szukamy atrakcyjnego hobby rodzinnego, np. paralotnictwo, rajdy, kitesurfing etc.i wkręcamy w nie męza i córkę;

                    3. szukamy ATRAKCYJNEGO sąsiada do wspólnych aktywnosci codziennych, może takiego co chodzi na spacery z pieskiem, jeśli my też mamy psa ;) tak aby mąż zaczął się zastanawiac co jest grane i co jego żona zamierza, nie tłumaczymy męzowi żadnego kontekstu tej relacji, co najwyżej określamy zgrabnie jako "pomocową I relaksacyjną" ;-), a na czym ta pomoc i ten relaks polega niech się domyśla sam ;-)))

                    4. cwiczymy na sąsiedzie rzucanie czaru na mężczyzn, a potem ostateczne testy wykonujemy na osobie męża ;) plusy: podnosimy sobie samopoczucie a sąsiad będzie bardziej chętny do wychodzenia na spacerki z psem i do pomagania ;-DDD

                    5. Robimy z siebie mega atrakcyjną wizualnie kobietę i przyciagamy meskie spojrzenia, az maz w naszym towarzystwie zacznie byc z lekka zaniepokojony i dojdzie do wniosku, że dla własnego bezpieczeństwa powinien czesciej przebywac w towrzystwie zony ;-)))

                    Jakieś inne pomysly?? ;-)))
                    • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 14:16
                      Tak łatwo to chyba nie pójdzie...szczególnie z ta teściową przyklejona na stałe...ale zgadzam się, ze pojawienie się adoratora zawsze działa lekko otrzeźwiająco na mężczyzn zaniedbujacych żony :-D

                      • zuzi.1 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 14:18
                        z tesciową może pojsc bardo łatwo, wystarczy, że autorka wypisze się z innych wyjazdów oprócz tego jednego, a na inne w razie czego niech jedzie sam mąż i córka jesli będzie miała ochotę lub tylko sam maż, wówczas te wyjazdy same w szybkim tempie umrą śmiercią naturalną ;-)))
                        • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 14:21
                          Ale, że migrena permanentna czy co?
                          Szkodaby było urazić teściową, bo autorka nigdzie nie napisała, że to wredna baba jest...
                          • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 14:50
                            a cop co ?

                            przeciez wystarczy , że teściowa :)
                            • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 14:59
                              No w sumie, to masz rację. Chociaz sama jestem tesciową i naprawdę rozumiem, ze rodzina pana znalazła się w trudnej sytuacji, to uważam, że jakieś priorytety powinny zostać zachowane i autorka powinna wykazać trochę asertywności.
                      • pogodoodporna Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 14:31
                        celestyna444 napisała:

                        > ...ale zgadzam się, ze pojawienie się adoratora zawsze działa lekko otrzeźwiają
                        > co na mężczyzn zaniedbujacych żony :-D

                        No ba, a jeszcze jak maz w typie psa ogrodnika to na pewno zadziala ;-)
                        Tak na serio to nie probowalabym wkrecac meza w zazdrosc, to sa nieczyste gry moim zdaniem, ale to tylko moje zdanie. Postawilabym raczej na wlasna atrakcyjnosc, bez kontekstu osob trzecich. W przypadku autorki watku chyba lepiej zeby maz ja docenil, bo jest fantastycznym czlowiekiem, niz zeby myslal " inny facet probuje mi sprzatnac moja wlasnosc " ;-)
                        • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 14:55
                          Tu już autorka musi wiedzieć lepiej co się sprawdzi w przypadku jej męża.
                          W tej chwili mąż ją sprowadził do roli pilnującej domu, podczas gdy on bawi się z "kuzynami".
                          Jeżeli pieniądze nie są problemem, to nigdy w takiej sytuacji nie powinna zostawać w domu sama z córką. Pan ja informuje, ze w sobotę wychodzi z bratem/kuzynem/kolegą - ona z uśmiechem mówi "dobrze kochanie, to ja z córką też wyjadę sobie na ten wieczór/noc w zależności co tam pan sobie zaplanował" i zawsze stara się wrócić do domu później niż pan. Niech pan wraca do zimnego, pustego domu i sam rozpala to domowe ognisko bo to przez niego ono przygasło + to, co napisała Zuzi i albo się pan nawróci na łono albo trzeba będzie tego lepienia garnków sobie poszukać :-D
                          • anaiss Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 15:26
                            celestyna444 napisała:

                            > W tej chwili mąż ją sprowadził do roli pilnującej domu, podczas gdy on bawi się
                            > z "kuzynami".

                            raczej autorka postawiła się sama w tej roli
                    • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 14:17
                      3. szukamy ATRAKCYJNEGO sąsiada do wspólnych aktywnosci codziennych, może takie
                      > go co chodzi na spacery z pieskiem, jeśli my też mamy psa ;) tak aby mąż zaczął
                      > się zastanawiac co jest grane i co jego żona zamierza, nie tłumaczymy męzowi ż
                      > adnego kontekstu tej relacji, co najwyżej określamy zgrabnie jako "pomocową I r
                      > elaksacyjną" ;-), a na czym ta pomoc i ten relaks polega niech się domyśla sam
                      > ;-)))
                • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 14:20
                  Hobby m
                  > usi byc na tyle atrakcyjne, aby zaspokajało wysokie potrzeby adrenaliny u męża,
                  > wówczas będzie przedkładał tego typu aktywnosci nad spotkania z kolegami.

                  Nie chcę być trywialna, więc nie napiszę co przychodzi mi na myśl :-) :-) :-)
                  • pogodoodporna Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 14:34
                    celestyna444 napisała:

                    > Nie chcę być trywialna, więc nie napiszę co przychodzi mi na myśl :-) :-) :-)

                    BDSM ? Tfu,tfu, zartowalam ;-)))
              • edw-ina Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 15:34
                I tylko i wyłącznie to jej sprawia przyjemność? Kompletnie nic poza tym? To jak wychodzić z założenia, że można chodzić tylko w jednnychjeansach i żaden inny ciuch nie jest już potrzebny.
                • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 15:58
                  W sumie edw-ino, to ja lubię swoje jeansy i lubię spędzać czas z moim facetem (chociaż on gdy ma wybór, to zawsze wybierze mecz :-P )
        • quba Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 15:32
          mozambique napisała:

          > no wlasnie "sobie i córce"
          >
          > a czemu nie "sobie i męzowi ?

          Autorka zatytułowała wpis "długi weekend - taka sytuacja". a nie "moje życie każdego dnia".
          Mam parwo przypuszczać , że jest wściekła, że mąż ŚMIAŁ spędzić jeden dzień bez niej.
          To zwykła histeria typu 'ja ci teraz pokażę, draniu". (Do gazety napiszę!!!)
          Ale tu nie ma żadnego draństwa.
          Facet po prostu poszedł do brata na męską wódkę.
          Kiedy mój mąż chce się spotkać z kolegami i mężczyznami z rodziny na męską wódkę, robię im tatara, gulasz, bigos, a sama biorę dziewczyny z rodziny na wycieczkę, do kina, na spacer, czy basen.
          Każdy ma prawo czasem odsapnąć od drugiej polowy, tym bardziej, kiedy jest wściekła jak zołza!
          I nie ma po co czuć się jak śmieć. Skoro się tak czuje to znaczy, że ma niskie poczucie własnej wartości, ale SAMA je w sobie wyrabia i starannie pielęgnuje!
          • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 15:40
            no cóz ciekawe jak wyglądał poprzedni długi łikend ?

            i jak wyglądają swieat , urlopy w tej rodzinie ?
    • srebrnarybka Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 14:03
      Siedzimy teraz z córką w domu,same.Smutno mi,źle i przykro.Musiałam się gdzieś wygadać,bo strasznie mi ciężko i łzy same mi się cisną do oczu.

      Przepraszam, ale mąż wyjechał "w sprawach biznesowych do stolicy" na rok czy na dwa, że siedzicie same i płaczecie? Sorry, są takie zawody, które wymagają częstych wyjazdów, ale doprawdy wyjazd kilkudniowy (nie sądzę, żeby był dłuższy) to nie powód do rozpaczy.
      • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 14:10
        to wyjazdy 2-3 dniowe w kazdym tygodniu
        a w łikendy mąz sie integruje z kumplami i kuzynami , tez nocami

        nawet kurcze - nie ma kiedy zaplanować seksu :)))
        • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 14:17
          Ona nie ma kiedy, on to chyba ma...
          • k1234561 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 14:45
            celestyna444,mozambique jesteście boskie.Nic już więcej nie napiszę i wyjaśniać nie będę.Doskonale wiecie o co mi chodzi.
            Plan dnia tez mi się podoba.Problem tylko będę miała z atrakcyjnym sąsiadem i psem.Psa nie mam.Mam kota.Zaden też wamp ze mnie,żeby na mnie tak zaraz faceci lecieli,a tym bardziej żonaci :).No ale ja trzeba....
            • mozambique Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 14:52
              a iglaki masz ?

              albo choc oczko wodne?

              bo wiesz, do tego to tylko faceci ;)
            • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 15:02
              No to tu jest pies pogrzebany :-) musimy pomóc Tobie się wylaszczyć.
              To sprawa jest jasna: mąż z teściową i córką zajmuja się sobą a Ty zajmujesz się soba w SPA :-D
              • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 15:04
                Wiedziałam, że gdzieś tu musi być "słabe ogniwo" :-) no niestety, czeka Ciebie ciężka praca nad sobą...
                • celestyna444 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 15:10
                  No i znalazłyśmy Ci nowe hobby: SPA, fryzjer, kosmetyczka, odświeżenie garderoby i znalezienie przystojniaka do prób różnych ;-))
    • ann.38 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 15:22
      lekarstwem na to życie bezrodzinne mają być imprezki z kobietami przypadkowo zgarniętymi pod szkołą czy na jodze :-(

      Niestety, ale czasami to konieczność. Nie po to, aby zagospodarować czas bez męża, ale żeby nie czekać na męża jak na zbawienie. Nawet osoby, które same lubią czas w domu z rodzinką, to jednak są zazdrosne o to, że mąż ma jakąś prywatność, nawet jak same wcale nie marzą, żeby wyfrunąć z koleżanką. Poza tym jak już wiele osób tu pisało- mąż inaczej na nią spojrzy, że nie czeka tylko na jego łaskę. Fajnie byłoby gdyby można było być zawsze w związku szczerym- Autorka lubi być z mężem i córką i mówi o tym mężowi. Tyle, że w odpowiedzi mąż rzuca jej walizki w progu i leci na zabawę. A w następny weekend lekko rzuci- jedziemy za miasto, bo przecież wiadomo, że żona zawsze chętna, to po co się starać. Więc dlatgo trzeba mężowi stworzyć okazje, żeby też musiał zatęskić, poprosić. Wcale się nie dziwię, że Autorka ma opory, żeby zostawiać ciągle córkę samo, no bo jak tata w jedną stronę, mama w drugą...... Najlepiej wychodzić jak mąż w domu, bo ten czas bez żony jest atrakcyjny jak żona ogarnia dom i dziecko, a jak trzeba będzie samemu posprzątąć i ugotować dziecku, to może się okaże, że i mąż jednak woli czas we trójkę.
      • marcysia1000 Re: Długi weekend - taka sytuacja 25.06.14, 16:12
        Pewnie, że woli czas we trójkę. A potem samemu wyfrunąć. A mycie garczków jeszcze żadnemu facetowi nie zaszkodziło, tylko ilu z nich to robi? Znam takich, ale to raczej wyjątki. I wiecie co? Zwykle ich babki wcale tego nie doceniają i zachowują się tak samo jak 'źli mężowie'. Po jakimś czasie ich wysiłek staje się niewidzialny, bo przecież już tak jest, że każdy ma swój zakres obowiązków. I finito. A jak mają za dużo wolnego czasu to balują.

        Moja sytuacja jest baaardzo podobna do Autorki, albo i gorsza. Nic nie mogę na męża poradzić, bo go sobie 'źle wychowałam', a zmieniać stary podział obowiązków i stare nawyki jest trudno. Żałuję, ale byłam młoda głupia i wydawało mi się (ja też się śmieję ze swojej naiwności, więc proszę nie szydzić). że jak będę o niego dbać, kochać go, gotować mu, sprzątać i uwielbiać to on będzie szczęśliwy ze mną. Niestety nie tak to działa. A teraz to chyba za późno na zmiany. Zresztą teraz to ja wolę być sama, niż z całą rodziną. Albo tylko z dziećmi, a bez niego.

        Z drugiej strony, Twój mąż nie zrobił znowu nic aż tak potwornego (jeszcze). Ważne że zdałaś sobie sprawę, że coś jest nie tak. Możesz sprawę przemyśleć i obgadać z nim. Może coś się zmieni?
Pełna wersja