kryzys małżeński

22.06.14, 19:06
Cześć, to mój pierwszy post tutaj.
Pomóżcie mi zinterpretować zachowania żony. Jesteśmy małżeństwem 12 lat. Mamy trójkę dzieci.
Od 5 miesięcy mamy wielki kryzys. Żona odsunęła się całkowicie ode mnie, twierdzi, że nie jesteśmy już małżeństwem, nie traktuje mnie jako męża i że w ogóle nie chce ze mną być. I że złoży pozew o rozwód, jak będę naciskał. Twierdzi, że nigdy mnie nie kochała i że małżeństwo jest pomyłką. Nic do mnie nie czuje.
Jest okrutna, złośliwa, mocno rani. Nie reaguję agresją, jestem cierpliwy, proszę o zastanowienie i szansę dla naszego związku. Wyśmiewa to i mówi, że podjęła decyzję i jej nie zmieni. Bardzo kocham żonę i chciałbym ocalić małżeństwo.
Nie wiem, co robić

Podejrzewam, że ma kochanka albo się zakochała w kimś, bo zachowuje się zupełnie inaczej niż dotąd. Jakby ktoś rzucił na nią urok. Ona przekonuje, że nikogo nie ma - tylko już ma dosyć życia w ten sposób i chce być wolna, chce realizować swoje marzenia a ja jestem blokadą (nie mam wielkich zarobków, ale zarabiam więcej niż ona - choć mamy ostatnio problemy finansowe.

Czy jest jakaś szansa? Czy po prostu się poddać.

    • kawaguchi7 Re: kryzys małżeński 22.06.14, 19:41
      U mnie też jest podobnie i też są problemy finansowe i też mam dość. Powiem ci z mojego punktu widzenia, punktu kobiety. Szanse zawsze są tak przed sprawą pojednawczą jak i po, ale trzeba mocno się starać, mocno udowadniać, że komuś zależy i że się chce coś naprawić i przede wszystkim nie naciskać, nie naprzykrzać się. U mnie tego już nie ma ze strony męża.
      Daj jej parę dni ,,spokoju,,, nie odzywaj się, nie dzwoń, nie pisz sms. Pozwól odpocząć od siebie, przemyśleć żonie parę spraw w spokoju i zobaczysz co zrobi. Może sama przyjdzie :)
      • batka.makatka00 Re: kryzys małżeński 22.06.14, 20:05
        Jeśli pozwala sobie na ataki wobec Ciebie to nie wolno Ci tego tolerować - to grozi utratą godności, także w jej oczach. Zaproponuj, że się wyprowadzisz, albo niech to zrobi ona, na kilka dni, do czasu aż będziecie umieli rozmawiać spokojnie.
        • dare.ekk Re: kryzys małżeński 22.06.14, 20:22
          Godność to już chyba całkiem straciłem - tyle razy prosiłem, by nie odchodziła.
          Reagowała agresją i tak porażającym zimnem, że aż mi łzy ciekły.
          A w sumie uważam się za dość silnego faceta (z charakteru). A tu wyszła totalna słabość.
      • dare.ekk Re: kryzys małżeński 22.06.14, 20:16
        No właśnie reaguję chyba źle: bardzo się staram, pokazuję, że mi zależy, pomagam jej, wyręczam ją, jestem zbyt obecny, właściwie cały czas pod ręką. Może za mocno naciskam. Może to niewłaściwa taktyka.
        Czasem wydaje się, że jest dobrze, gadamy, śmiejemy się. A na drugi dzień chłód - i mówienie, że ma dosyć, że wcale nie było fajnie, tylko mi się wydawało.
      • lilyrush Re: kryzys małżeński 22.06.14, 20:38
        juz od dawna nie ma zadnej sprawy pojednawczej- można sie rozwieść na jednej sprawie w ciągu pol godziny i jeśli strony sa zgodne to jeszcze zwracają polowe opłaty za pozew
        • dare.ekk Re: kryzys małżeński 22.06.14, 20:41
          ale ja nie chcę rozwodu. Mamy dzieci i wspólne gospodarstwo.
          • muminka2014 Re: kryzys małżeński 22.06.14, 21:41
            A TY to nie indiann czy jak mu tam???? identyczny post!!! Nadal szukasz odpowiedzi na swoje pytanie jak uratowac malzenstwo??? Na sile jej nie zatrzymasz, Ty rozwodu nie dajesz tylko sad. Nie zasmiecaj tego forum pod roznymi nikami!
            • sebalda Re: kryzys małżeński 23.06.14, 13:25
              Jak kobieta pisze o rozpadzie małżeństwa, zawsze podaje jego przyczyny, jak facet tu pisze, to zawsze on niewinny, on nie wie, co się stało. A jak dopytujemy, to ucieka z odpowiedzią.
              Kurcze, kobieta z trójką dzieci nie odchodzi dla kaprysu albo z byle powodu. Bez powodu nie zaczyna nagle ranić faceta. Albo jest podła, głupia, złośliwa (żeby nie było, że uważam wszystkie kobiety za niewinne), ale to z reguły widać już trochę wcześniej, zresztą po co taką zatrzymywać na siłę, albo kobieta długo wytrzymuje w nieudanym związku z uwagi na dzieci, aż wreszcie coś w niej pęka i postanawia odejść. Innej opcji nie ma.
              Uwielbiam też, jak facet tłumaczy sobie zmianę nastawienia kobiety zdradą. Ile to ja razy usłyszałam: Ty musisz kogoś mieć, inaczej nie byłabyś taka harda!!! Typowe rozumowanie faceta, który zawsze myśli, że to niemożliwe przecież, żeby ona chciała od niego odejść, przecież on tak się stara!
              Napisz, o co obwinia Cię żona, ale tak konkretnie. Wtedy możemy ewentualnie napisać, co można jeszcze zrobić.
              • iza25o7 Re: kryzys małżeński 23.06.14, 20:33
                Drogi autorze,przedstawiasz nam się jako biedny miś,którego chce zostawić żona jędza.Widocznie ma ku temu poważne powody.Nic nie piszesz konkretnego.Dlaczego ma dość takiego życia?W czym jesteś dla niej blokadą?Moim zdaniem,skoro woli odejść i to z 3 dzieci i niską pensją,to albo jest desperatką albo z Tobą jest coś nie tak.
                • kawaguchi7 Re: do dare..kk 24.06.14, 09:06
                  Napisz czy coś się zmieniło, jest lepiej, gorzej. Jak twoja postawa itp.
                • dare.ekk Re: kryzys małżeński 26.06.14, 10:33
                  Może jest coś ze mną - nie wiem.
                  Mówi, że ją zaniedbywałem i męczyłem - ale kiedy proszę o przykłady mówi, że nie poda, bo ona po prostu tak czuje i nie umie tego udowodnić. Że po prostu źle na nią działam.
                  Chyba po prostu ma dość życia ze mną. Może wierzy, że jak się mnie pozbędzie to znajdzie szczęście.
                  Nie robię z sobie misia - kurde każdy ma swoje wady.
                  Tylko jakby jej było źle, to chyba już by się dawno spakowała i wyprowadziła.

                  Moja postawa na dzisiaj: godze się z tym powoli, jest mi ciężko i smutno, ale skoro rozstanie da jej szczęście... jestem gotowy na wszystkie propozycje naprawy związku, pracuję nad sobą intensywnie, ale do tanga trzeba dwóch osób.

                  • marcysia1000 Re: kryzys małżeński 26.06.14, 10:42
                    Darek, choć jestem kobietą, to widziałam w swoim życiu dziewczyny twardsze niż niejeden facet. Gdzieś już tutaj na forum pisałam, że kwestia rządzenia w związku zwykle przypada temu kto nie sprząta, nie pomaga i nie gotuje. Znam doskonale faceta, który jest marzeniem każdej babki. Sprząta, prasuje, gotuje, kupuje kwiaty, zawsze wysłucha, lubi się kochać, pisze wiersze miłosne, wychowuje dzieci i milion następnych. Ale zawsze wpada w swoim życiu na babki, które początkowo to doceniają, a potem nadużywają. I krzyczą, że zupa za słona. Typowe zachowanie samca. Tyle, że odwrócone role płci.
                    Może u Was tak jest? Może warto pokazać rogi? Odsunąć się trochę?

                    Jeśli to nie ten scenariusz, to ona pewnie potrzebuje więcej czułości. Ale także czasu. Polecam terapię małżeńską. Jeśli Wam nie pomoże, to może przynajmniej łatwiej będzie się wam rozstać. W każdym razie zrozumieć sobie nawzajem.
                    • dare.ekk Re: kryzys małżeński 26.06.14, 11:17
                      Może masz trochę racji. Im bardziej się staram (pomagam, wspieram, zajmuje się dziećmi) tym się bardziej odsuwa i robi się złośliwa, uszczypliwa i zimna. Wyśmiewa. I twierdzi, że sama sobie da rade i nie potrzebuje pomocy. No to nie. Teraz odpuściłem - spędzam całe dnie poza domem - bo atmosfera jest toksyczna. Zależy mi bardzo na niej, ale nie rozumiem jej zachowań. Ma jakieś skoki emocjonalne.
                      Terapia na pewno by pomogła, ale przecież jej nie zaciągnę.
                      • sebalda Re: kryzys małżeński 26.06.14, 11:54
                        No kurcze, ja tego nie ogarniam. Czy wcześniej było między Wami dobrze i to wszystko stało się nagle? Żona była dobra, kochana, wyrozumiała, kochaliście się i nagle ona zamieniła się w diablicę? Za co ją kochasz? Z Twojego opisu wyłania się naprawdę zła kobieta, która Cię niszczy, a Ty chcesz ją za wszelką cenę zatrzymać?
                        Ona ma do Ciebie pretensje od 5 miesięcy, wcześniej nigdy nie sygnalizowała, że jej coś nie pasuje? A teraz w ogóle nie umie sprecyzować, jakie są jej zarzuty wobec Ciebie? Proponowałeś jej otwartym tekstem udział w terapii małżeńskiej (są bezpłatne, jak jesteście wierzący możecie też szukać przy swojej parafii na przykład, bo tam chyba nie ma długich terminów, cokolwiek)?
                        Co to za kobieta, która nie chce dać żadnej szansy swojemu mężowi, ojcu trojga dzieci??? Dla mnie kosmos.
                        • dare.ekk Re: kryzys małżeński 26.06.14, 12:04
                          Nie było wcześniej idealnie. Ale moim zdaniem żyliśmy jak wiele innych małżeństw. Czasem kłótnie, czasem wzloty. Może ona naprawdę nigdy mnie nie kochała i teraz sobie uświadomiła to? Twierdzi, że całe nasze małżeństwo to jedna wielka porażka, a ja ją niszczyłem. W ogóle nie pamięta dobrych chwil. Wyppiera?
                          Może jest ktoś trzeci (to najb. prawdopodobne).
    • dare.ekk Re: kryzys małżeński 27.06.14, 18:02
      Jestem już pewny tego romansu.
      To była krótka znajomość, ale wystarczyło by zawrócić w głowie żonie.
      Trudno. Trzeba coś postanowić.
      • kawaguchi7 Re: kryzys małżeński 27.06.14, 22:06
        Darek bardzo Ci kibicuję i śledzę twój post. Skąd ta pewność, że był ktoś i romans. Mówiła Ci, ktoś powiedział czy widziałeś ???
        Jeśli był lub jest romans to tylko dlatego, ze czegos jej brakło w tobie, w życiu !!! Odpowiedź sobie sam. To dobry moment.
        Ja myślę, powtarzam ja, że teraz albo jej daj spokój w sensie nie narzucaj się, nie zagaduj itp., albo idź po prostu szczerze pogadać i powiedz, że nie odpuścisz puki nie porozmawiacie szczerze.
        • dare.ekk Re: kryzys małżeński 28.06.14, 06:24
          Miała przyjaciela z dawnych lat, z którym kilka miesięcy temu odnowiła kontakt. Nie byłem nigdy zaborczy (uznaję, że ludzie potrzebują swoich sfer w związku), wiedziałem o tym, że do siebie piszą i od czasu się spotykają ale nie zakazywałem tego. Nie jestem zaborczy. Sam mam koleżanki (z pracy), z którymi czasem gdzieś wyskoczę na piwo czy herbatę - układ czysto kumpelski, głównie proszą mnie o rady różne ("powiedz mi jak to wygląda z męskiego punktu widzenia")

          No ale u nich poszło w coś innego, skończyło się romansem. Nie trał długo, bo facet zaczął twierdzić, że on chce tylko przyjaźni. Ale żona się wkręciła na maksa. Zakochała się.
          W sumie naiwny jestem, bo objawy można było zauważyć wcześniej. Tyle, że ja maksymalnie ufałem żonie.
          I tak - kiedy odnowiła z nim kontakt mieliśmy trudne chwile w związku. Odsunęliśmy się, zaczęliśmy nawet mówić o rozstaniu (choć ja nigdy nie traktowałem tego poważnie, byłem pewny że wszystko się ułoży, że to chwilowe napięcie). Ale ona widać inaczej do tego podeszła. Czuła się samotna, więc odnowiła z nim relację. Może od początku chodziło jej o romans.
          • muminka2014 Re: kryzys małżeński 28.06.14, 15:31
            indian-wrociles???? kolejny identyczny post pod innym nickiem! zenada
            • fasolina Re: kryzys małżeński 28.06.14, 22:19
              Tak, Indianin wrócił! Huuuura
              Znamy już ciąg dalszy więc czekamy na kolejny wątek. Boże, co z tymi facetami się dzieje.
Pełna wersja