agusia322
23.06.14, 09:04
Jestem kompletnie zagubiona. Przez chwile wydawało mi się, ze mogę stworzyć szczęśliwa rodzinę, ale przecież osoby z patologicznych domów (alkohol i inne) nie maja prawa mieć takich marzeń!
On zamknięty w sobie, skąpiec, minimalista, oprócz tego zero empatii, wrażliwości, zrozumienia, wsparcia. Dla mnie, bo dla wszystkich wokół dobry człowiek. Poza tym toksyczna wiez z matka igeneralnie zawsze uważał, ze rodzina to jego rodzice i siostra, nie my. Czasami wydaje mi się, ze nawet nasza 1,5 roczna córka jest dla niego na drugim miejscu, po mamie, do której ma stosunek absolutnie bezkrytyczny.
Było dobrze, dopóki byłam uległa i skakalam wokół niego, probowalam do niego dotrzeć i załagodzić jego humoru. Ale nigdy nie był do końca zadowolony, potrafił przyczepic się do najmniejszego drobiazgu.
Wszelkie decyzje podejmowalam ja, włącznie z kupnem mieszkania, co do tej pory mi wyrzuca, bo przecież mogliśmy wynajmować...
Jestem zmęczona życiem z nim, poczuciem totalnego niezrozumienia, ale...
Jak być samotna matka w Polsce?
Pracuje, ale nie jestem do końca niezależna. Nie zapewnie mojemu dziecku takich warunków jakie ma teraz. Kredyt na mieszkanie mamy wspólny, ale on miał duży wkład własny, wiec mieszkanie jest moje w 40%. Poza tym on spłaca kredyt.
O terapii nie ma mowy, bo twierdzi, ze mnie nienawidzi i nie wyobraża sobie życia ze mną, nie proponując jednocześnie żadnego rozwiązania tej sytuacji (oprócz tego, ze mam się wyprowadzić bez dziecka). Zaproponowałam, ze zrzekne się alimentów, które on mi wypłaci z gory, przepiszemy kredyt na niego, wezme kredyt na mieszkanie i się wyprowadzimy. Stwierdził, ze jestem nienormalna. Dłużej nie wytrzymać tej sytuacji, a nie chce wynajmować mieszkania i fundowac mojej córce taki brak stabilizacji. Z drugiej stron to co się dzieje w domu odcinka na niej inne piętno...
??????????????