konflikt z tesciowa i pogrzeb

24.06.14, 23:58
Sluchajcie mam taka sytuacje i nie mam pojecia jak sie zachowac.

W skrocie wyglada to tak:
- Babcia mojego partnera (matka jego matki) ma grubo ponad 90 lat i jest umierajaca. Dzis dostalismy wiadomosc, ze trzeba przygotowac sie na najgorsze.

- Moj partner i jego matka sa od dluzszego czasu skloceni. Nie rozmawiaja ze soba od ponad roku.
- Matka mojego partnera obwinia o ten konflikt mnie. Poszlo o to, ze po dwoch latach zwiazku postanowilismy, ze swieta spedzamy razem. Najpierw u mojej rodziny a w drugi dzien swiat u rodziny partnera. Kolejnosc podyktowana tylko i wylacznie logistyka wyjazdu.
Mieszkamy za granica,w Polsce jestesmy 2-3 razy w roku, nasze rodziny sa na przeciwleglych katach kraju wiec wymagalo to od nas sporo kombinowania. Zalezalo nam na tym aby po pierwsze swieta spedzic razem, po drugie przedstawic partnera rodzinom.
Niestety, matce mojego partnera ta decyzja mocno sie nie spodobala i uznala jego nieobecnosc w domu w wigilie za niewybaczalne. Dodam w tym momencie, ze rodzina jest niewierzaca, a partner moj ma 35 lat i wczesniej nie bylo problemu gdy swieta spedzal poza domem. Matka miala jednak ogromny zal, ze Wigilie spedzil z moja rodzina.
Gdy przyjechalismy do nich w drugi dzien swiat nawet nie zeszla sie z nami przywitac. Przez caly nasz pobyt byla obrazona, cedzila slowa, a jak tylko ja wychodzilam z pokoju czy do lazienki to wylewala pretensje i lzy na mojego partnera, ze jak on mogl jej to zrobic. Twierdzila, ze my (ja i on) przeciez nie jestesmy tak naprawde prawdziwa rodzina i powinnismy spedzac swieta kazde u siebie. Itp itp...
Od tamtej pory stosunki bardzo mocno sie ochlodzily. Matka sie obrazila, uznala, ze to ja jestem winna, ze ona "stracila" syna. Tak naprawde to podejrzewam, ze chyba w koncu dotarlo do niej, ze on do Polski nie wroci i zaczyna na serio ukladac sobie zycie poza krajem. Moj partner wielokrotnie prosil ja aby przestala go nastawiac przeciwko mnie i zle o mnie mowic, ale to nic nie dalo. W koncu postanowil sie zdystansowac, przestali sie do siebie odzywac i tak jest do dzis.

- Moj partner oczywiscie zamierza na pogrzeb babci poleciec.
- Ja nie mam pojecia czy powinnam leciec z nim czy nie.

Odruchowo, i tak bylam wychowana, chcialabym pojechac, byc z nim i z jego rodzina w tych trudnych chwilach i to jest moj pierwszy odruch.
Aczkolwiek obawiam sie, ze z uwagi na konflikt i to, ze matka za konflikt obwinia mnie, moge nie byc tam mile wdziana. W takim momencie nie chce jeszcze swoja osoba sprawiac jej dodatkowej przykrosci.
Mam swiadomosc, ze ona obwinia mnie za zabranie jej syna i nie chcialabym jej w tej sytuacji jeszcze dodatkowo draznic swoja obecnoscia.

Z drugiej strony... jestesmy ze soba 4 lata, staramy sie o dziecko, planujemy slub. Nie chcialabym aby na poczatku budowania naszej rodziny byly takie kwasy. Zalezalo mi na dobrych stosunkach z jego rodzina i wydaje mi sie, ze nie pojechanie na ten pogrzeb moze na dlugo zaprzepascic szanse na ich polepszenie. Ale moze sie myle...?

Dodam jeszcze, ze w tym roku zmarl brat mojej mamy. Oboje wsiedlismy w samolot i polecielismy na pogrzeb do Polski. Dla mnie to bylo najzupelniej normalne, natomiast "tesciowa" miala o to do mojego partnera ogromne pretensje, teksty w stylu "po cos ty tam pojechal, juz sobie nowa rodzinke wybrales". Mam wrazenie, ze jest zazdrosna o jego relacje z moja rodzina.
Wiec jesli ja teraz nie pojade do jego rodziny na pogrzeb, to znow bedzie przeciwko mnie.
Jednoczesnie ona wielokrotnie podkresla, ze ja nie jestem czescia ich rodziny, jestem osoba obca i postronna, wiec podejrzewam, ze nie bedzie sobie zyczyla mojej obecnosci na pogrzebie swojej matki.

Co byscie zrobily na moim miejscu? Bede rowniez wdzieczna za rade Pani Agnieszki.
Dziekuje
    • creepy_sober Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 00:24
      Oczywiście, że pojechałabym z partnerem. Jego mama ma spory problem z zaakceptowaniem, że nie ma już synka, a dorosłego syna. Nie odcięła od niego pępowiny i tu nie ma nic do rzeczy Twoja konkretna osoba, a w ogóle kobieta u jego boku. Taki typ, nie licz, że coś wskórasz, a już na pewno nie wiń się za tę sytuację. Myślę, że Twój partner postępuje wobec niej i w tej całej sytuacji odpowiednio. Problem leży tu tylko po stronie jego matki, nie starałabym się jej w ogóle udobruchać. Nie możesz się wycofywać z życia z partnerem (w tym również z uczestnictwa w różnych uroczystościach), bo równie dobrze możecie się wtedy rozstać. Matka albo to zaakceptuje albo będzie się ze swoimi intrygami męczyć do końca życia.
      • georgina04 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 20:37
        creepy_sober napisał(a):

        >Nie możesz się wycofywać z życia z partnerem (w tym również z uczestn
        > ictwa w różnych uroczystościach), bo równie dobrze możecie się wtedy rozstać. M
        > atka albo to zaakceptuje albo będzie się ze swoimi intrygami męczyć do końca ży
        > cia.

        creepy, to prawda, aczkolwiek zastanawiam sie, czy pogrzeb jej matki to akurat najlepszy moment na proby udowadniania mojej pozycji...
        • creepy_sober Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 22:25
          A ja nie uważam, że Twoje stawiennictwo byłoby próbą udowadniania pozycji. Po prostu podchodzę do tego tak, że naturalną rzeczą jest, że towarzyszy się partnerowi w rodzinnych uroczystościach, jeżeli sam nie poprosi, aby tym razem było inaczej. Oprócz tego, że to pogrzeb jej mamy, to również pogrzeb babci Twojego partnera. Zachowuj się normalnie, ze zwykłą kulturą, której brak Twojej 'teściowej'. Nie nachalnie, nie nadmiernie miło, adekwatnie do sytuacji pogrzebu.
          • pogodoodporna Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 22:42
            creepy_sober napisał(a):

            > A ja nie uważam, że Twoje stawiennictwo byłoby próbą udowadniania pozycji.

            Dlaczego uwazasz, ze ona musi komukolwiek udowadniac swoja pozycje ? Sa dorosli, sa razem, darza sie uczuciem, sa samodzielni, mieszkaja daleko, maja swoje plany, ktore realizuja, wspolne marzenia. To nie jest nastolatka, ktora musi liczyc sie z akceptacja rodzicow, bo inaczej dostanie szlaban na wieczorne wyjscia z domu :-) A jak mamusia jej pozycji nie uzna, to co ? Rozejda sie ? :-D
            • creepy_sober Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 22:49
              Czytaj wszystkie wpisy i najlepiej ze zrozumieniem, a później się udzielaj.
              Z zacytowanego przez Ciebie zdania chyba jasno wynika, że uważam właśnie, że nie musi nic udowadniać. Dlaczego zrozumiałaś to odwrotnie? Dodatkowo, gdybyś przeczytała, na jaką wypowiedź autorki była to odpowiedź (patrz wyżej), to nie musiałabyś się rozpisywać nie na temat. To autorka napisała, że nie chciałaby nic udowadniać właśnie przy tej okazji.
              • pogodoodporna Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 09:55
                creepy_sober napisał(a):

                > Czytaj wszystkie wpisy i najlepiej ze zrozumieniem, a później się udzielaj.

                Przepraszam, zle odczytalam to co napisalas, moja wina.
    • enith Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 00:39
      Pojechałabym z partnerem na pogrzeb, by wspierać go w tych trudnych chwilach, chyba, że poprosiłby mnie, żebym została. Widzę natomiast z opisu jego osoby, że na pewno będzie chciał mieć ciebie u swego boku, bo już dawno postawił się matce i wybrał ciebie (i tak powinno być).
      Matka ma poważny problem ze sobą. Podobnie jak przedmówczyni uważam, że KAŻDA kobieta u boku jej syna byłaby tą, która ukradła jej dziecko. Na całe szczęście mieszkacie daleko, a partner stoi za tobą murem.
      Pamiętaj też, że nie tylko od ciebie zależy, jak będą wyglądać stosunki z rodziną partnera. Niewiele da się zrobić z matką nienawidzącą cię za sam fakt istnienia. Być może nigdy więc nie będziecie mieć naprawdę serdecznych stosunków, ale w przypadku takiej kobiety nawet tylko poprawne, to byłby spory sukces.
    • lena575 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 00:47
      Mysle, ze sama wiesz, że czego byś nie zrobiła, dla matki partnera i tak pewnie będzie źle. Więc zrób to co ustalicie razem.
      W takiej sytuacji ja poszbym z pratnerem na pogrzeb, na cmetarzu jego matce złozyłabym kondolencje i więcej nie widziała się z nią. Jej nie zmienisz a zaoszczędzisz sobie cierpkich uwag i kwaśnych min. Trudno, nie wszyscy muszą cię lubić. Nic na siłę.
      • aqua48 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 09:04
        To zależy tylko od Twojego partnera, jeśli on chce, abyś z nim była to jedź, wspieraj go i nie przejmuj się komentarzami jego matki. Na pogrzeb nie wysyła się zaproszeń i nie można odmówić komuś uczestnictwa w nim. Możecie natomiast i powinniście zrezygnować z udziału w stypie jeśli taka będzie, a Ty nie zostaniesz na nią zaproszona. Ustalcie to koniecznie przed wyjazdem z partnerem, żeby potem nie było zgrzytu.
        Dobrze byłoby (ale nie przy okazji pogrzebu) gdyby Twój partner stanowczo rozmówił się z matką i powiedział jej, że oczekuje od niej, że będzie Cię traktowała grzecznie.
        • zuzi.1 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 12:55
          Tylko, że brak udziału w stypie partnera może byc źle odebrane przez rodzinę, w końcu wypada, aby pojawił się na stypie własnej babci. IMO facet powinien rozmówic się z osobami, które całe to przedsięwzięcie organizują i zapowiedziec, że przyjeżdza z partnerką i 2 miejsca na stypie (zamiast jednego) będą potrzebne. Jeżeli matka nie wyrazi na to zgody, wówczas ja bym nie jechała w ogóle na pogrzeb babci partnera. Niech jedzie sam, wówczas uniknie niezręcznej sytuacji typu brak obecnosci na stypie. Współczuję Ci już autorko tesciowej, przed Tobą wiele lat takich cyrków, jestes pewna, że z uwagi na partnera i miłosc do niego masz ochotę wchodzic do TAKIEJ rodziny, z taką matką?
          • georgina04 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 20:31
            zuzi.1 napisała:

            Współczuję Ci już autorko tesciowej, przed Tobą wie
            > le lat takich cyrków, jestes pewna, że z uwagi na partnera i miłosc do niego ma
            > sz ochotę wchodzic do TAKIEJ rodziny, z taką matką?

            zuzi, a jestes pewna, ze trudna tesciowa to wystarczajacy powod by odejsc z udanego pod innymi aspektami zwiazku? Bo szczerze mowiac to mocno dziwi mnie taka sugestia.
            • zuzi.1 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 22:53
              Moja sugestia Cie dziwi, bo nie zdajesz sobie jeszcze sprawy z jaka osoba masz do czynienia. Wpisz sobie w google narcystyczna matka i krzykopomoc.blox.pl
              • georgina04 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 00:13
                zuzi.1 napisała:

                > Moja sugestia Cie dziwi, bo nie zdajesz sobie jeszcze sprawy z jaka osoba masz
                > do czynienia. Wpisz sobie w google narcystyczna matka i krzykopomoc.blox.pl

                Zuzi, doskonale zdaje sobie sprawe, poniewaz znam ja (niewiele, ale duuuuuzo, oj duzo mozna zaobserwowac podczas kilkudniowych pobytow w ich domu). Znam tez jej zachowania i tok myslenia z tego co mowi moj partner. Mam tez co nieco pojecia o psychologii wiec nie musisz mnie straszyc narcystyczna matka ;)
                Mimo to, nie uwazam, ze nalezy rezygnowac ze zwiazku i przyszlosci z czlowiekiem, ktorego sie kocha tylko dlatego, ze nie akceptuje sie zachowania pewnych czlonkow jego rodziny. Tak, wiem pewnie powiesz mi o wzorcach wyniesionych z domu itp. Ja jednak uwazam, ze chodzacych idealow nie ma i nie jest tak, ze jeden nie pasuje to bedzie inny i to do tego zaraz z idealna rodzina.
                Z moich obserwacji wynika, ze relacje na linii matka faceta- partnerka faceta z samej natury rzeczy nie sa latwe i przerozne niesnaski zdarzaja sie raczej czesciej niz rzadziej.

                Ale przede wszystkim, co innego toksyczna matka plus facet od tejze matki nieodpepowiony, ktory w obliczu konfliktu staje za mamusia a nie za partnerka - tu zgadzam sie, uciekac gdzie pieprz rosnie. A co innego facet, ktory ma swiadomosc toksycznosci matki, uciekl spod jej dyktatury do innego kraju i ktory jest w stanie sie jej przeciwstawic i stanac w obronie prawa do wlasnego niezaleznego zycia i wyboru partnerki. Tu jest jednak jakas nadzieja ;) choc oczywiscie matka to zawsze matka i nie zawsze jest latwo.
                • celestyna444 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 08:10
                  >Tu jest jednak jakas nadzieja ;)
                  Postawimy zakłady, po jakim czasie usłyszysz pierwszy raz wykrzyczane zdanie: "Moja mama miała jednak co do Ciebie racje" ? Chociaż życzę z całego serca żeby tak się nie stało, ale powtarzalność tych schematów jest porażająca, niestety.
                  • celestyna444 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 08:20
                    Zapomniałam dodać, że ja bym chyba nie pojechała. W sumie i tak, czy pojedziesz czy nie pojedziesz, to zrobisz źle.
                    • ola_dom Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 10:01
                      Georgina - GRATULUJĘ mężczyzny i jego podejścia do sprawy i własnej matki.

                      Dziwi, śmieszy i przestrasza mnie radzenie, że "lepiej zostaw faceta, bo ma taką matkę".
                      W takim razie - czy większość z nas tutaj nie powinna być "zostawiona przez partnerów" właśnie dlatego, że mamy toksycznych rodziców, na których nie mamy wpływu, a którzy nie akceptują naszych partnerów, wygadują na nich niestworzone rzeczy, itd.?
                      Przecież Twój facet zachował się najlepiej, jak można!

                      Poza tym - mieszkacie daleko od matki/teściowej, nie będziecie się widywać zbyt często - dlaczego miałabyś rezygnować ze świetnego mężczyzny i dobrego związku??? Tylko dlatego, że urodziła go kobieta, za którą przecież nie odpowiada? A jest zwyczajnie głupia?

                      Co do samego pogrzebu - moim zdaniem najlepiej byłoby zapytać partnera, czy chciałbyś, żebyś mu towarzyszyła. I faktycznie ustalić obecność na stypie i ewentualną "ewakuację" z niej, w razie gdyby mamunia chciała dać popalić.
                      • zuzi.1 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 10:26
                        Ola, zycie malzenstwa to nie tylko wieczna euforia i stan zakichania ale tez zwykla codziennosc, spotkania rodzinne typu inieniny, urodziny, chrzty, kimunie, pigrzeby i swieta, wiec okazji do spotkan z taka tesciowa bedzie wiele. Jezeli na kazdym z tych spotkan w ciagu kilku lat taka matka zaprezentuje identyczne zachowania, to recze ci, ze autorka nawet gdyby byla osobs b silna psychicznie, to bedzie miala disc i przyjdzie taki czas, ze bedzie sobie coraz czesciej zadawala pytanie, dlaczego nie wybralam sobie na partnera kigos, kto ma normalna, zdrowa na umysle matke. Zycie rodzinne z kins takim jest po prostu meczace a duza odlegkosc jedynie czesciowo zniweluje ten priblem. Taka matka jest w stanie zrobic wszystko, aby dopiac swego. A nie kazdy ma ochotte przechodzic przez takie cyrki, bo w jej walce granice i moralnosc nie istnieja.
                        • celestyna444 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 10:30
                          >Taka matka jest w stanie zrobic wszystko, aby dopiac swego.
                          Samoloty lataja w dwie strony :-) I tak jak przez 15 lat nie odwiedzała syna, tak teraz może zacząć go odwiedzać bo będzie miała cel! i ta odległość bardzo się skróci, niestety...
                          • georgina04 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 00:34
                            celestyna444 napisała:

                            > >Taka matka jest w stanie zrobic wszystko, aby dopiac swego.
                            > Samoloty lataja w dwie strony :-) I tak jak przez 15 lat nie odwiedzała syna, t
                            > ak teraz może zacząć go odwiedzać bo będzie miała cel! i ta odległość bardzo s
                            > ię skróci, niestety...

                            Nie przyleci. To nie ten typ ;o)
                            Ona bedzie czekac, narzekac, ubolewac, plakac, cierpiec w milczeniu, wzbudzac poczucie winy... ale nie przyjedzie. Ona nawet dzwonila do niego bardzo rzadko przez te wszystkie lata. Bo to syn do matki ma dzwonic a nie odwrotnie. Takie sa zasady.
                        • ola_dom Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 10:33
                          zuzi.1 napisała:

                          > Ola, zycie malzenstwa to nie tylko wieczna euforia i stan zakichania ale tez zwykla codziennosc,
                          > spotkania rodzinne typu inieniny, urodziny, chrzty, kimunie, pigrzeby i swieta, wiec okazji do
                          > spotkan z taka tesciowa bedzie wiele.

                          Chyba przeoczyłaś ważną informację - mieszkają w innym kraju niż teściowa, jeżdżą do niej 2 razy do roku - to nie jest "wiele" okazji do spotkań.
                          "Zwykła codzienność" w ich wypadku wygląda nieco inaczej niż codzienność ludzi, którzy mieszkają blisko rodziców i widują się - siłą rzeczy - dużo częściej.
                          W dodatku - partner Georginii nie rozmawia ze swoją matką, czy sądzisz, że w takiej sytuacji będzie dążył do "zagęszczania" kontaktów i narażania na nie Georginii?
                          • zuzi.1 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 10:46
                            Przy tak silnie zaburzonej matce partnera, jak opisuje to autorka watku te 2-3 razy do roku wystarcza, aby sile jej toksycznosci i wylanych trucizn odczuwac przez b dlugi czas.Mysle, ze za jakis czas ta para bedzie zmuszona zrezygnowac z jakichkolwiek kontaktow z matka. Pytanie jak matka na to zareaguje i czy autorce taka sytuacja tj. de facto nie utrzymywanie zadnych kontaktow z matka partnera bedzie odpowiadalo. Przy takich ludziach jak ta matka trzeba sie po czesci lub calkowicie wyrzec jakiejsc czesci zycia rodzinnego, ktore dla normaknego czlowieka jest zazwyczaj wazne. Czyli w pewnym sensie cos z zycia przymusowo umyka...nie jest to mile i fajne i w dluzszym okresie rodzi pytania o trafnosc podjetych wyborow.
                            • georgina04 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 14:11
                              zuzi.1 napisała:

                              > Przy tak silnie zaburzonej matce partnera, jak opisuje to autorka watku te 2-3
                              > razy do roku wystarcza, aby sile jej toksycznosci i wylanych trucizn odczuwac p
                              > rzez b dlugi czas.

                              Mylisz się Zuzi i nie wiem skąd w Tobie taka pewność co do tego jaka jest matka mojego partnera. Nie znasz jej. Kontakty 2-3 razy do roku wcale nie powodują ze my akurat odczuwamy jej toksyczność przez bardzo długi czas.
                              Ona jest w stosunku do mnie bardzo cywilizowana, grzeczna uprzejma i kulturalna. Chłodna, ale kulturalna. I ja tez do niej taka jestem. A co tam sobie o mnie myśli, co próbowała na mnie mojemu partnerowi sączyć do ucha to inna bajka.
                              Pewnie ze przykre i fajnie jakby było inaczej. Ale nie jest.
                              W życiu zawsze trzeba z czegoś zrezygnować Zuzi, nie da się mieć wszystkiego.
                              Za stara już jestem aby wierzyć ze można mieć wspaniałych kochających rodziców, wspaniałych kochających teściów, cudownego, kochającego, bogatego i przystojnego partnera ;) super inteligentne, nieklopotliwe, zdrowe dzieci, satysfakcjonująca prace itd itd...


                              Być może ta kobieta da mi jeszcze w życiu popalić, a być może nie. Być może za 10-20 lat partner mi coś wypomni, a może nie. Może któreś z nas za 10 lat zachoruje, straci prace i to skomplikuje życie o wiele bardziej niż trudna teściowa.

                              Ja nie traktuje tej kobiety jako do gruntu złej, głupiej, nienawistnej istoty, która zieje do mnie wsciekloscia i która chce ze mną walczyć. Może tak jest ;) nie wiem, ale nie chce mieć z nią interakcji na takim poziomie.
                              Widzę w niej raczej głęboko nieszczęśliwa, samotna kobietę, która desperacko pragnie zatrzymać czas, uwagę dzieci, swoją wizje tego co słuszne o pewnie wie, ze skazana jest na porażkę bo taka jest kolej rzeczy.
                              Może dlatego, ze na codzień nie muszę się użerać z nią i jej gderaniem, pouczaniem to łatwiej jest mi mieć dla niej raczej współczucie niż agresję i nienawiść.
                              I może dlatego jej toksyczność nie ma na mnie aż takiego wielkiego wpływu.
                              I dlatego Twoje czarnowidztwo zupełnie nie pasuje do tej sytuacji.


                              Mysle, ze za jakis czas ta para bedzie zmuszona zrezygnowac z
                              > jakichkolwiek kontaktow z matka. Pytanie jak matka na to zareaguje i czy autor
                              > ce taka sytuacja tj. de facto nie utrzymywanie zadnych kontaktow z matka partne
                              > ra bedzie odpowiadalo. Przy takich ludziach jak ta matka trzeba sie po czesci l
                              > ub calkowicie wyrzec jakiejsc czesci zycia rodzinnego, ktore dla normaknego czl
                              > owieka jest zazwyczaj wazne. Czyli w pewnym sensie cos z zycia przymusowo umyka
                              > ...nie jest to mile i fajne i w dluzszym okresie rodzi pytania o trafnosc podje
                              > tych wyborow.
                              • pade Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 13:15
                                Georgina, gratuluję bardzo dojrzałej postawy.
                                Miło się czyta takie posty na tym forum:)
                          • jagienka75 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 10:48
                            > "Zwykła codzienność" w ich wypadku wygląda nieco inaczej niż codzienność ludzi,
                            > którzy mieszkają blisko rodziców i widują się - siłą rzeczy - dużo częściej.


                            też taki kiedyś myślałam, kiedy byłam młoda i głupia.
                            nas i teściową dzieli ponad 600 km i co z tego? jak chciała wbić szpilę, wystarczył jeden głupi telefon i oboje się przez nią kłóciliśmy.
                            nic też nie dały rozmowy mojego męża z nią, że mąż stał/stoi za mną murem. to jest jednostka niereformowalna, która nigdy się nie zmieni. jak się zmieni, to tylko na gorsze.
                            jedna z jej wizji, które sobie wymyśliła, to sprzedaż mieszkań jej/naszego, posłanie mojego męża i jego siostry do dodatkowej roboty, budowa domu na wsi i zamieszkanie w tym domu.
                            a kto miałby tam mieszkać? ona/teść ( który siedzi pod jej pantoflem), mój mąż i jego siostra.
                            a dlaczego? bo ona chce, żeby było tak, jak "dawniej".
                            pragnę zaznaczyć, że mąż i jego siostra, to dorośli ludzie ok 40 roku życia, którym ona chce układać życie po swojemu.

                            to tylko jedna z jej "wizji" życia w "szczęśliwej" rodzinie.
                            resztę przemilczę, bo ktoś, kto nigdy w żytciu nie miał do czynienia z taką osobą, nie uwierzy/zarzuci mi kłamstwo/trollowanie.
                            jestem osobą o bardzo silnej psychice, ale i ja po latach doszłam do wnioskui, że mogłam sobie wybrać na męża chłopa, który ma normalną matkę/rodzinę.
                            • pade Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 13:16
                              Nie rozumiem o co te kłótnie skoro mąż stoi za Tobą murem i oboje nie chcecie mieszkać z jego matką.
                              • jagienka75 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 15:26
                                nie będę rozpisywała się, czego dotyczyły kłótnie, ale teściowa dzwoniła do mnie, gdy męża nie było w domu i mówiła różne rzeczy z których wynikało, że mąż "skarży" się na mnie mamusi.
                                jeden z telefonów dotyczył obiadów. teściowa zadzwoniła do mnie z pretensjami, że jej syna nie stać na zupę na chudej szynce. myślałam ,że się przesłyszałam, ale nie. ona mi nawija o tej zupie a ja pytam ją, jakim cudem jego nie stać, jeśli kasa jest wspólna, jedzenia nam nie brakuje, jej syn głodny nie chodzi? podziękowałam za rozmowę i powiedziałam, że teraz dzwonię do jej syna i skonfrontuje go z tymi rewelacjami, które mi właśnie przekazała.
                                teściowa zaczęła się drzeć na mnie, że po co ja mam do niego dzwonić? jeśli mu to powiem, to będzie moja wina, bo doprowadzam tym samym do konfliktu.
                                nie zważając na jej krzyki rozłączyłam się, zadzwoniłam do męża i zażądałam wyjaśnień.
                                mąż zadzwonił do matki z prenetsjami, pożarł się z teściową. w domu strzelił focha, ale miałam to gdzieś. mnie teściowa nazwała chamką:)
                                takich telefonów było kilka.

                                • pade Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 15:28
                                  a o co mąż strzelił focha, bo nie rozumiem?
                                  • jagienka75 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 15:36
                                    no jak o co? o telefon teściowej i awanturze, która po nim wybuchła.
                                    ja zażądałam wyjaśnień od męża, on od matki, ona wszystkiego się wyparła a ja zostałam chamką, bo to wszystko to moja wina przecież:)
                                    za bardzo rozpisywać się nie chcę, ale kto nie przeszedł nigdy takich cyrków, ten nie zrozumie/nie uwierzy.
                                    to taki człowiek, który wyprze się tego, co powiedział, nawet jeśli to było powiedziane w obecności świadków.
                                    • pade Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 15:45
                                      Dopytuję, bo jak widać u Ciebie nie tylko teściowa ma wkład w wasz związek. Twój mąż też nie jest do końca w porządku. W każdym bądź razie tego "stania murem" nie widać. Raczej wygląda to tak, jakby chciał mieć święty spokój i jest wkurzony na was obie, że się nie potraficie dogadać.
                                      • jagienka75 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 16:01
                                        Raczej wygląda to tak, jakby chciał mieć święty spokój i jest wkurz
                                        > ony na was obie, że się nie potraficie dogadać.

                                        a że jest wkurzony, to fakt i bardzo mu nie w smak, że ze sobą nie rozmawiamy a ja nie mam zamiaru "pierwsza" wyciągnąć rączki do zgody.
                                        nie mam zamiaru i nigdy tego nie zrobię. ja nie mam teściowej.
                                        przez 4 lata naszego małżeństwa przymykałam oko na wybryki teściowej, ale w końcu powiedziałam "dosyć".
                                        mężowi powiedziałam, że jak coś mu się nie podoba, droga wolna.
                                        sprzedajemy to, co mamy. dzielimy się majątkiem na pół, on do mamusi, ja wracam do swojego miasta rodzinnego.

                                        teściowa zachowywała się nie jak jego matka, tylko jak jego "narzeczona".
                                        nie wolno mi było siedzieć obok męża.
                                        nie wolno mi było wyjść nigdzie z mężem. ja miałam siedzieć z dzieckiem w domu, ona chciała chodzić jeździć z nim wszędzie.
                                        moje telefony do niego wywoływały w niej agresję. krzyczała nawet w tle do męża, że jak jeszcze raz do niego zadzwonię, to ona mi kudły ze łba powyrywa i skończy się dzwonienie.
                                        mąż rok temu nie pojechał do niej wcale, bo powiedziała mu, że nie ma prawa podczas pobytu tam kontaktować się ze mną a brzmiało to ZERO ROZMÓW Z ŻONĄ.
                                        potrafiła rzucić tekstem do męża "idziesz teraz do drugiego domu i innej kobiety":D

                                        ta kobieta jest zaburzona a ja nie mam zamiaru się z nią bratać/nie chcę jej znać.
                                        • pade Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 16:04
                                          Dziwię się Twojemu mężowi, że w ogóle do niej jeździł. Żeby wytrzymać takie jazdy to trzeba mieć zdrowie.
                                          • jagienka75 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 16:11
                                            pade napisała:

                                            > Dziwię się Twojemu mężowi, że w ogóle do niej jeździł. Żeby wytrzymać takie jaz
                                            > dy to trzeba mieć zdrowie.


                                            pade, on on z tych wizyt od niej wraca chory.
                                            podczas naszej ostatniej wizyty u niej, mało nie dostał wylewu.
                                            z uszu i nosa leciała mu krew, to możesz sobie wyobrazić, jak mamusia na niego działa.
                                        • pogodoodporna Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 17:33
                                          jagienka75 napisała:

                                          > mężowi powiedziałam, że jak coś mu się nie podoba, droga wolna.
                                          > sprzedajemy to, co mamy. dzielimy się majątkiem na pół, on do mamusi, ja wracam
                                          > do swojego miasta rodzinnego.

                                          Jagienka, od tego co piszesz o swojej tesciowej doslownie wlos sie na glowie jezy :-(
                                          Ale dlaczego, dlaczego powiedz, chcesz oddac jej walkowerem swoje malzenstwo ? :-(
                                          • jagienka75 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 18:21
                                            > Ale dlaczego, dlaczego powiedz, chcesz oddac jej walkowerem swoje malzenstwo ?


                                            jeśli zostanę do tego zmuszona, tak zrobię a dlaczego? za cenę świętego spokoju.
                                            mam dwójkę dzieci i nie mam najmniejszej ochoty wychowywać ich w porypanej rodzinie.
                                            mnie po prostu szkoda czasu i energii na szarpaninę z osobą niezrównoważoną psychicznie.
                                            na razie jest spokój, więc na rozwód się nie zanosi:)
                          • pogodoodporna Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 10:50
                            ola_dom napisała:

                            > "Zwykła codzienność" w ich wypadku wygląda nieco inaczej niż codzienność ludzi,
                            > którzy mieszkają blisko rodziców i widują się - siłą rzeczy - dużo częściej.

                            Pelna zgoda.
                            Chcialabym tylko zwrocic jeszcze uwage, ze "uklad sil" moze ulec zmianie jak pojawia sie dzieci. Babcia moze zmienic podejscie do partnerki syna na bardziej pozytywne, wlasnie ze wzgledu na wnuki, albo wrecz przeciwnie- wynajdzie sto tysiecy powodow, zeby jeszcze bardziej dziewczynie dokopac :-(
                            • jagienka75 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 10:56
                              albo wrecz przeciwnie- wynajdzie sto tys
                              > iecy powodow, zeby jeszcze bardziej dziewczynie dokopac :-(


                              dokładnie tak było w moim przypadku.
                              stosunki między nami jeszcze bardziej się pogorszyły a teściowa w złości wykrzyczała mi w twarz, że gdyby nie ten "dzieciak" to on (mąż) by ze mną nie siedział.
                              ten "dzieciak" nie miał wtedy 2 lat i urodził się prawie 2 i pół roku po ślubie. przed ślubem byliśmy ze sobą 5 lat.
                              wtedy dopiero kobieta dała czadu i pokazała, na co ją stać:)
                              • ola_dom Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 11:02
                                No tak - tylko idąc tym tropem, osoby mające toksycznych rodziców powinny przeżyć życie w kompletnej samotności, bo przecież ich mamusia albo tatuś na pewno skrzywi życie ich i ich partnerów.

                                Pierwsza rzecz - kto tutaj NIE WYCHOWAŁ SIĘ w - choćby częściowo dysfunkcyjnej - rodzinie??? Czy dlatego ma być pozbawiony życia osobistego - udanego czy nie?

                                Druga rzecz - sama nie mam zamiaru rezygnować z mojego bardzo fajnego faceta tylko dlatego, że moja własna mama uważa, że jest zły, przebiegły i podstępny, i że robi wszystko, żeby mnie od niej odciągnąć.

                                I trzecia - jagienko - czy gdyby na początku Twojego związku z mężem ktoś radził Ci, żeby z niego zrezygnować, bo "teściowa" - zrobiłabyś to? Naprawdę?

                                Każdy ma swoje życie i swoje doświadczenia. Nie przeżyjemy życia za kogoś. W dodatku - nie wszystkie nasze doświadczenia przekładają się i powielają u innych. Czasem tak, a czasem nie.
                                • jagienka75 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 11:11
                                  > I trzecia - jagienko - czy gdyby na początku Twojego związku z mężem ktoś radzi
                                  > ł Ci, żeby z niego zrezygnować, bo "teściowa" - zrobiłabyś to? Naprawdę?


                                  olu, gdybym wiedziała już na początku naszej znajomości, która zaczęła się 14 lat temu, jaką matkę ma mój mąż i przez co ja sama będę musiała przejść z tą kobietą, nawet bym na niego nie spojrzała.
                                  łudziłam się, że odległość wszystko załatwi, bo teściowa będzie daleko.jednak stało się inaczej i byłam zmuszona wziąć sprawy w swoje ręce, bo mąż pomimo dobrych chęci, nie dawał sobie ze swoją mamusią rady.
                                  • ola_dom Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 11:51
                                    jagienka75 napisała:

                                    > > I trzecia - jagienko - czy gdyby na początku Twojego związku z mężem ktoś radził Ci, żeby z
                                    > > niego zrezygnować, bo "teściowa" - zrobiłabyś to? Naprawdę?
                                    >
                                    > olu, gdybym wiedziała już na początku naszej znajomości, która zaczęła się 14 lat temu, jaką > matkę ma mój mąż i przez co ja sama będę musiała przejść z tą kobietą, nawet bym na niego > nie spojrzała.

                                    Oczywiście - ale NIE WIEDZIAŁAŚ. A gdyby Ci ktoś to wtedy powiedział - uwierzyłabyś? I zrezygnowała z ukochanego?
                                    Podobnie Georginia nie wie, co i jak będzie za 15 lat. Bo nikt tego nie wie. A jej facet to nie jest Twój facet, ona nie jest Tobą i wcale niekoniecznie jej życie potoczy się tak, jak Twoje.
                                    • misseczka Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 12:05
                                      Jagienko, ale Ty trafiłas na jakąś wyjątkową psychopatkę. Takich osób nie ma zbyt wielu, a pomiędzy taką sytuacją a miłością wielką między teściową i synową, która jest zjawiskiem tak samo rzadkim, jak Twój przypadek, jest cała gama zachowań pośrednich. W większości przypadków można sobie z tym radzić przy zdecydowanej postawie męża, jeśli ludziom na sobie zależy i się kochaja.
                                      Daleka jestem od twierdzenia, że miłość pokona wszelkie przeszkody, ale tę jednak moim zdaniem pokonac się da; zupełnie sobie nie wyobrażam rezygnowania z faceta, którego kocham, bo ma beznadziejną matkę. Absurd.
                                • zuzi.1 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 13:14
                                  Nie no, rozumiem Twoj punkt widzenia Ola, ze kazdy chce miec rodzine i nikt dobrowolnie z tej potrzeby nie zrezygnuje, z uwagi na toksycznych rodzicow. Szkoda mi tylko partnerow takich osob na ktorych rowniez a czesto przede wszystkim ta toksycznosc wplywa i ich emocj. dotyka i niszczy, bo to oni sa nieswiadomymi ofiarami calej sytuacji, lub podobnie jak autorka watku czesciowo swiadonymi, ktorym sie wydaje ze dadza rade, sa silni i duza odleglosc zniweluje problem.I dzieki temu takie sytuacje powtarzaja sie wciaz i wciaz i kolejne osoby zdobywaja niebywale wrecz doswiadczenia z toksycznymi rodzicami swoich partnerow.
                                  • ola_dom Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 13:41
                                    zuzi.1 napisała:

                                    > Nie no, rozumiem Twoj punkt widzenia Ola, ze kazdy chce miec rodzine
                                    > I dzieki temu takie sytuacje powtarzaja sie wciaz i wciaz i kolejne osoby zdobywaja
                                    > niebywale wrecz doswiadczenia z toksycznymi rodzicami swoich partnerow.

                                    Wcale nie!
                                    :)
                                    Zupełnie serio - już jakiś czas temu uznałam, że KTOŚ MUSI W MOJEJ RODZINIE PRZERWAĆ TEN CIĄG.
                                    I że z rozmaitymi doświadczeniami rodzinnymi, jakie mam, nie jestem w stanie wychować szczęśliwego człowieka - tak jak moja mama ze swoimi doświadczeniami nie umiała mnie tak wychować, bo jej mama też nie potrafiła - i tak dalej pewnie, i dalej.
                                    A za nic w świecie nie chciałabym, żeby moje dziecko było nieszczęśliwe.

                                    Nie każdy musi, chce i powinien być rodzicem.
                                    A nawet jeśli chce się rozmnażać i czuje się na siłach być rodzicem - co przecież naturalne - to nie znaczy, że musi powielić złe wzorce. Często tak się dzieje, ale zdarza się przecież, że ludzie wychodzą na prostą.

                                    Czy jednak nie ma dla toksycznych i zarażonych żadnej nadziei...?
                                    ;)
                                    • pade Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 13:20
                                      Ola, popieram!
                                      Oto właśnie chodzi, żeby przerwać ten ciąg, żeby nie przekazywać z pokolenie na pokolenie złych wzorców. Jak my się postaramy, to naszym dzieciom będzie lepiej, a ich dzieciom jeszcze bardziej. Jest szansa i trzeba myśleć pozytywnie:)
                                      • zuzi.1 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 15:38
                                        Szansa i nadzieja jest, tylko trzeba wlozyc b. duzo pracy i wysilku w prace nad soba. A partnera koniecznie nalezy poinformowac jakie mialo sie dziecinstwo, jak zachowywalli sie rodzice i jakich dysfunkcyjnych zachowan mozna sie po nich spodziewac obecnie.Niech ma swiadomosc tego z jakimi zachowaniami moze sie spotkac. I najwazniejsze postarac sie w miare mozliwosci odgrodzic partnera od toksycznej rodziny, zeby mial z nia jak najmniej wspoknego, a samemu wyzwolic sie spo wplywu toksycznej rodziny, jesli ktos ma z tym problem.
                                        • pade Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 15:42
                                          jejuu, to brzmi ...makabrycznie:)
                                          • zuzi.1 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 15:48
                                            Ale co brzmi pade makabrycznie?
                                        • pade Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 15:55
                                          kiedy skończyłam czytać to, co napisałaś, od razu przyszło mi do głowy: "i dołącz do tego zaświadczenie o braku chorób wenerycznych i trzy znaczki skarbowe"
                                          :D
                                          sorry:)
                                          • zuzi.1 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 16:13
                                            Pade, wielu ludzi trafia do takich toksycznych rodzin bedec kompletnie nieswiadomi tego z kim przyjdzie im obcowac w rodzinie. Niektorzy partnerzy nie dostrzegaja koniecznosci poinformowania drugiego partnera o takich sprawach, bo uznaja te informacje za nieistotne, lub jeszcze czesciej wstydza sie o tym mowic, jakie maja doswiadczenia z toksycznymi rodzicami.Gdy z kolei toksyczne zachowania rodzicow wspolmalzonka zaczynaja dotykac osobe, ktora doszla do takiej rodziny, wowczas ta osoba moze kompletnie nie wiedziec z jakim problemem ma do czynienia i jak sobie z tym poradzic.
                                            • pade Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 17:22
                                              Wiem Zuzi:)
                  • pogodoodporna Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 10:11
                    celestyna444 napisała:

                    > Postawimy zakłady, po jakim czasie usłyszysz pierwszy raz wykrzyczane zdanie:
                    > "Moja mama miała jednak co do Ciebie racje" ?

                    Zdaje sie, ze rozumiem o czy piszesz, ale ryzyko, ze tak sie stanie wystapiloby tylko w przypadku konfliktu miedzy mlodymi. Ale do tych konfliktow wcale przeciez dojsc nie musi :-)
                    Bylam kiedys w podobnej sytuacji- moja tesciowa tez ustawicznie saczyla jad do ucha meza na moj temat. I owszem, kiedys w klotni on mi wygarnal ze "moja mama miala racje, bo ty naprawde jestes dziwna". Do tej pory nie wiem na czym ta "dziwnosc" miala polegac :-D Ale domyslam sie, ze byla to tylko blizej niesprecyzowana niechec do mojej osoby, ot takie bezoosobowe podkreslenie, ze nie pasuje do ich rodziny, ze jestem z jakiegos innego swiata.
                    Tak czy tak, partner zalozycielki watku swoj rozum pewnie ma i bedzie umial dostrzec, ze zarzuty matki pod adresem dziewczyny sa wyssane z brudnego palucha ;-)
                    • celestyna444 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 10:27
                      Dokładnie o to chodzi! :-) A że konflikty w związku wystąpią, to tego jestem pewna. Wychowanie ma jednak bardzo duży wpływ na nasze życie :-( Szczególnie złe wychowanie przez złe matki. A tu widać jak na dłoni, że kobieta ma ze sobą ogromne problemy, nawet nie wiem skąd się takie kobiety biorą :-(
                      Jednakże nie pojechałabym na pogrzeb. Niech teściowa w spokoju pożegna swoją matkę. Nie ma nic gorszego niż przepychanki na pogrzebach. I nie jest tu ważne, że byłaby to wina teściowej.
                      • zuzi.1 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 10:53
                        Dokladnie, a w okresie konfliktow taki syn zblizy sie ponownie do tego, co w okresie jego pobytu w domu rodzinnym wkladala mu do glowy jego matka. I wowczas to nie zona i ich wspolna wizja zycia bedzie ta blizsza jemu.
                        • ola_dom Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 11:07
                          zuzi.1 napisała:

                          > Dokladnie, a w okresie konfliktow taki syn zblizy sie ponownie do tego, co w okresie jego
                          > pobytu w domu rodzinnym wkladala mu do glowy jego matka. I wowczas to nie zona i ich
                          > wspolna wizja zycia bedzie ta blizsza jemu.

                          Czyżby?
                          W przypadku konfliktu z moim facetem NIGDY I W ŻADNYM RAZIE nie zbliżam się do własnej matki ani do jej poglądów na jego temat...:). Nawet sobie nie wyobrażam, że miałabym wtedy "uciekać do mamusi" - o nie...! To ostatnie miejsca, gdzie szukałabym ukojenia.
                          Może niektórzy tak funkcjonują, ale nie każdy.
                          • misseczka Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 12:09
                            Zgadzam się z Olą.
                            Nie każdy, naprawdę nie każdy funkcjonuje według jednego schematu.
                          • zuzi.1 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 12:48
                            Ola, ale nie chodzilo o takie proste przelozenie z tym zblizaniem do schematow z domu rodzinnego, nad schematami ktirych jestesmy swiadomi mozna pracowac, wplywc na nie i je zmieniac. Jednak wiele schematow postepowania zostaje nam wkodowanych do glowy zupelnie nieswiadimie, i na nie nie mamy wplywu, dopoki ich sobie nie uswiadomimy. Mimo ze nie jestesmy ich swiadomi to schematy te wpkywaja na nasze zachowania i podejmowane lub nie dzialania. I z tym wlasnie wiaze sie duze ryzyko .
                            • ola_dom Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 13:03
                              zuzi.1 napisała:

                              > Ola, ale nie chodzilo o takie proste przelozenie z tym zblizaniem do schematow z domu
                              > rodzinnego, nad schematami ktirych jestesmy swiadomi mozna pracowac, wplywc na nie i je
                              > zmieniac. Jednak wiele schematow postepowania zostaje nam wkodowanych do glowy
                              > zupelnie nieswiadimie, i na nie nie mamy wplywu, dopoki ich sobie nie uswiadomimy. Mimo ze
                              > nie jestesmy ich swiadomi to schematy te wpkywaja na nasze zachowania i podejmowane lub
                              > nie dzialania. I z tym wlasnie wiaze sie duze ryzyko .

                              Absolutnie się zgadzam.
                              Tyle że w ogóle z życiem, a już na pewno z każdym związkiem, a tym bardziej uczuciowym i na dłuższą metę takie ryzyko się wiąże.
                              Chodzi mi o to, że niezbyt mądre, a nawet dość okrutne jest mówić komuś: "Ty go rzuć, bo on ma głupią i toksyczną matkę i na pewno zatruje Wam życie tak, że za 15-20 lat będziesz się tylko zastanawiała, jak to zakończyć. Wiem, bo SAMA TAK MAM!".

                              Czym innym jest zwrócenie uwagi, że w takiej sytuacji mogą się pojawić w przyszłości problemy i jakiego typu;
                              a zupełnie czym innym pytanie, czy "na pewno chcesz się pakować w taki układ, bo przecież on nie ma prawa się udać? Lepiej od razu odpraw faceta prosto do mamusi, bo i tak do niej wróci, jak tylko złapiecie kryzys w związku".
                              No ludzie.....:/
                              • jagienka75 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 15:28
                                > Chodzi mi o to, że niezbyt mądre, a nawet dość okrutne jest mówić komuś: "Ty
                                > go rzuć
                                , bo on ma głupią i toksyczną matkę i na pewno zatruje Wam życie ta
                                > k, że za 15-20 lat będziesz się tylko zastanawiała, jak to zakończyć. Wiem, bo
                                > SAMA TAK MAM!".


                                kto jej niby daje takie rady? bo na pewno nie ja.
                                co zrobi ze swoim życiem i z tym fantem, którym jest wyjazd na pogrzeb, jej sprawa. zrobi, co zechce.
                                życzę jej jak najlepiej i oby sobie poradziła z tą kobietą, jak ja poradziłam sobie ze swoją.
                                jednak zachowanie tej kobiety na dzień dzisiejszy nie wróży najlepiej, z czego autorka tak do końca nie zdaje sobie sprawy, bo przecież mieszka daleko i jeździ do Polski 2-3 razy do roku.
                                mnie wystarczyło pojechać do swojej 3 razy w ciągu 9 lat małżeństwa i jej dwie wizyty u nas.
                                w każdym bądź razie życzę kobiecie szczęście/powodzenia, bo te dwie rzeczy będą jej w życiu bardzo potrzebne.
                                gdyby toksyczność jej teściowej nie wpływała na nią aż tak bardzo, jak to opisuje, nie miałaby dylematu jechać/nie jechać na pogrzeb. w takiej sytuacji jest szybka/konkretna decyzja-tak/nie.
                                krótka piłka.
                                • celestyna444 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 15:33
                                  > gdyby toksyczność jej teściowej nie wpływała na nią aż tak bardzo, jak to opisu
                                  > je, nie miałaby dylematu jechać/nie jechać na pogrzeb. w takiej sytuacji jest s
                                  > zybka/konkretna decyzja-tak/nie.
                                  > krótka piłka.
                                  To jest wyjatkowo celne spostrzeżenie podsumowujace tę dyskusję.
                                  • georgina04 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 02.07.14, 15:22
                                    celestyna444 napisała:

                                    > > gdyby toksyczność jej teściowej nie wpływała na nią aż tak bardzo, jak to
                                    > opisu
                                    > > je, nie miałaby dylematu jechać/nie jechać na pogrzeb. w takiej sytuacji
                                    > jest s
                                    > > zybka/konkretna decyzja-tak/nie.
                                    > > krótka piłka.
                                    > To jest wyjatkowo celne spostrzeżenie podsumowujace tę dyskusję.


                                    To ja troche przewrotnie odpowiem, ze toksycznosc tesciowej wplywa tak na mnie poniewaz oczywiscie, ze mam swiadomosc tej toksycznosci, wbrew temu co uwazacie ;). Tzn na codzien i na obecna chwile jest to dla mnie praktycznie nieodczuwalne. Mieszkamy daleko, partner z nia nie rozmawia wiec kontaktu zero i swiety spokoj.
                                    Ale wiem, ze w zyciu roznie sie uklada i ja naprawde doskonale zdaje sobie sprawe, ze to osoba, z ktora moze nie byc latwo. Mimo to nie uwazam, ze jest to wystarczajacy argument by rezygnowac ze zwiazku.
                              • zuzi.1 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 17:58
                                Ola, pytanie moje brzmialo czy jestes pewna, ze chcesz wejsc do takiej rodziny, z taka matka. A cel pytania byl taki, czy na pewno wiesz na co sie porywasz i czy jestes wystarczajaco sikna, aby dac sobie z taka matka rade. Nic poza tym. Nikt tu nie pisze rzuc go:)
                        • georgina04 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 19:14
                          zuzi.1 napisała:

                          > Dokladnie, a w okresie konfliktow taki syn zblizy sie ponownie do tego, co w ok
                          > resie jego pobytu w domu rodzinnym wkladala mu do glowy jego matka. I wowczas t
                          > o nie zona i ich wspolna wizja zycia bedzie ta blizsza jemu.

                          Tego nie wiesz, a piszesz jakby to byl jakis pewnik. Naprawde uwazasz, ze ludzie sa jak marionetki, ktorymi mozna pociagac za sznurki, ktorzy poruszaja sie wedlug jednego utartego schematu i tego co im rodzice za mlodu do glowy wlali?

                          Trudnosci partnera z matka nie zaczely sie od dnia kiedy poszedl ze mna na randke, ani nie od dnia kiedy ze mna zamieszkal, ani tez nawet nie od dnia kiedy pojechal do mojej rodziny na swieta.
                          Konflikt i zmagania mojego partnera z matka mialy miejsce na dlugo zanim ja zjawilam sie w jego zyciu i on ma tego swiadomosc. Wyjechal z kraju zaraz po studiach a jednym z wazniejszych powodow tej decyzji byla wlasnie chec ucieczki z domu, w ktorym dyryguje matka i gdzie wszystko odbywa sie pod jej dyktando.
                          On, bardziej niz ktokolwiek inny ma swiadomosc, ze zrodlem problemu nie jest moja osoba, tylko fakt, ze on juz nie jest malym chlopcem tylko doroslym mezczyzna i chce postepowac po swojemu, niekoniecznie zgodnie z opinia i zyczeniami matki.
                          Wiec raczej nie widze mozliwosci aby nagle po klotni, czy nawet ewentualnym rozstaniu ze mna mial biec spowrotem do mamusi i zaprzepascic ostatnie 15 lat walki o niepodleglosc ;o)
              • yoma Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 12:25
                O, to już nie wciskamy książek, tylko blogi? :P
                • zuzi.1 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 15:55
                  A co yoma, juz cos nie pasuje, ze sie ciskamy? :-DD
            • jagienka75 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 00:06
              zuzi, a jestes pewna, ze trudna tesciowa to wystarczajacy powod by odejsc z uda
              > nego pod innymi aspektami zwiazku?

              tylko że zuzi ma rację.
              któraś z udzielających się osób napisała, że obrączka może to zmienić, bo jesteś tak traktowana, ponieważ nie jesteś jego żoną.
              to bzdura i obrączka niczego tu nie zmieni.

              piszę tak dlatego, bo sama mam identyczną, jeśli nie gorszą teściową.
              ja sama jestem w takim wieku (mam prawie 40 lat), że nic nie muszę. kontaktów z teściową nie utrzymuję, nie mam też zamiaru zaznaczać swojej pozycji w stadzie.
              na żadne uroczystości nie jeżdżę a było w męża rodzinie kilka. nie mam zamiaru oglądać tej kobiety i koło tyłka mi lata, co sobie na mój temat pomyślą. co mnie niby obchodzi zdanie ludzi, którzy mnie nie znają i nigdy na oczy nie widzieli?
              dla swojego zdrowia/komfortu psychicznego oraz świętego spokoju, jestem gotowa zrobić wszystko, oprócz mordu oczywiście;)
              dlatego też jeśli zauważę, że matka mojego męża znowu zacznie mącić, co robiła zresztą kiedyś wielokrotnie i jej mącenie odbije się negatywnie na naszym małżeństwie, złoże pozew o rozwód i zwrócę jej synusia. niech go sobie bierze.
              myślę tak, jak zuzi, czeka Cię wiele cyrków w wykonaniu teściowej, póki coś nie pierdyknie, albo kogoś szlag nie trafi, jak w naszym wypadku.

              dodam jeszcze tylko od siebie, że jesteśmy ze sobą od kilkunastu lat, 9 lat po ślubie, mamy dwójkę dzieci.na dzień dzisiejszy mamy święty spokój, jest fajnie. tak, jak zawsze powinno być. jednak gdybym miała ten rozum, co dziś i wiedziała, jaką przeprawę będę miała z teściową, póki sama nie zaprowadziłam porządku, nie wyszłabym za mojego męża i on o tym dobrze wie, bo mu to powiedziałam.
              nie wiem, co zrobisz. czy pojedziesz na ten pogrzeb.
              chcesz, to jedź i pamiętaj, że nie jesteś zwierzęciem, żebyś miała zaznaczać swoją POZYCJE W STADZIE.
              • enith Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 08:29
                > dlatego też jeśli zauważę, że matka mojego męża znowu zacznie mącić, co robiła
                > zresztą kiedyś wielokrotnie i jej mącenie odbije się negatywnie na naszym małże
                > ństwie, złoże pozew o rozwód i zwrócę jej synusia. niech go sobie bierze.

                Naprawdę? Rozwiedziesz się ze świetnym facetem i ojcem waszego dziecka, bo ma beznadziejną matkę?? Czy może jednak mąż nie jest taki świetny i nadal siedzi u mamusi pod spódnicą? Jeśli tak, twoja sytuacja ma się do sytuacji autorki wątku, jak pięść do nosa. Bo JEJ partner akurat postawił się asertywnie matce i od lat stoi za partnerką murem.
                • jagienka75 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 08:53
                  oczywiście, że tak.
                  nie po to wyszłam za mąż i założyłam rodzinę, żebym miała przez resztę życia miała odpierać ataki teściowej, która usiłowała "walczyć" ze mną o swojego syna a mnie samą nienawidzi za sam fakt istnienia/bycia jego żoną.
                • zuzi.1 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 09:01
                  To czy partner autorki watku jest mentalnie niezalezny od matki okazaloby sie, gdyby na stale wrocili do Polski :) I dam sobie reke uciac, ze po takiej matczynej tresurze jaka przeszedl- nie jest. Zastanow sie autorko dlaczego w ogole to Ty rozwazasz czy masz jechac czy nie? Czy Twoj partner wyrazil jakies jednoznaczne stanowisko w tej sprawie i wzial za nie odpowiedzialnosc? Moja uwaga nie miala na celu straszenia Ciebie. Problem z taka matka polega na tym, ze ona jest zaburzona i nie zachowuje sie i nie reaguje jak normalny zdrowy czlowiek plus nie ma zadnych szans, zeby jej zachowania ulegly zmianie. Co oznacza, ze do konca jej zycia nie bedziesz traktowana przez nia jak rodzina ale jak wrog. Poziom wredoty, dwulicowosci i niecheci do Ciebie jeszcze nie raz Cie zadziwi. Proponuje Ci dla wlasnego zdrowia psych. przyjac sobie zalozenie, ze tak naprawde to nie masz tesciowej a ta kobieta to zaburzony i micno Ci nieprzychylny czlowiek. Przy takim zalozeniu odpadnie Ci wiele dylematow i problemow typu:co i jak zrobic. Rob tak jak jest dobrze dla Ciebie.
                  • georgina04 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 19:40
                    zuzi.1 napisała:

                    > To czy partner autorki watku jest mentalnie niezalezny od matki okazaloby sie,
                    > gdyby na stale wrocili do Polski :) I dam sobie reke uciac, ze po takiej matczy
                    > nej tresurze jaka przeszedl- nie jest.

                    Calkiem mozliwe, ale reki nie dawaj sobie uciac, bo ludzie to jednak nie krowy i sa w stanie sie zmienic, lub przynajmniej zmodyfikowac. Istoty rozumne potrafia rowniez zweryfikowac swoje poglady oraz spojrzec krytycznie na to, co rodzice wpajali im jako swiete prawdy. Tresura dzieci nie zawsze przynosci rezultaty jakie rodzice zamierzali.
                    Jak juz pisalam, moj partner wyrwal sie z domu jak najdalej bo wlasnie nie odpowiadalo mu zycie pod ciagla kontrola i dyktandem mamusi. Zrozumial to sam z siebie, w wystarczajaco mlodym wieku by chciec zmienic swoje zycie i od tersury sie uwolnic.

                    Czy jest kompletnie emocjonalnie niezalezny od matki? Pewnie nie, i byc moze nigdy nie bedzie. Podejrzewam, ze wiekszosc ludzi jednak nigdy do konca nie jest zupelnie emocjonalnie niezalezna od rodzicow.
                    Ale jedno jest pewne: on nie skacze na kazde jej klasniecie, nie zmienia swoich decyzji dlatego, ze sie jej nie podobaja, nie toleruje gdy matka probuje macic w jego zwiazku. Potrafi rozpoznac gdy matka stosuje wobec niego emocjonalne szantarze i sie im nie poddawac. Zyje swoim wlasnym zyciem, mimo iz matka tego nie aprobuje. Do Polski nie ma najmniejszego zamiaru wracac, choc to chyba najwieksze zrodlo cierpien jego matki. Moim zdaniem to wystarczajacy poziom emocjonalnej odrebnosci aby normalnie funkcjonowac.

                    Zastanow sie autorko dlaczego w ogole to
                    > Ty rozwazasz czy masz jechac czy nie? Czy Twoj partner wyrazil jakies jednozna
                    > czne stanowisko w tej sprawie i wzial za nie odpowiedzialnosc?

                    Pisalam juz dlaczego to rozwazam. Z jednej strony czuje, ze powinnam pojechac, tak nakazuje mi moje sumienie, uczucia, wzorce. Jako wsparcie dla partnera i jego rodziny.
                    Na pogrzebie brata mojej mamy ja i moje rodzenstwo bylismy ze swoimi partnerami. I potem moja mama z ogromnym wzruszeniem mowila jakie to bylo dla niej wazne, ze nasi partnerzy tez byli, mimo iz wujka nie znali.
                    Z drugiej strony chce jednak uszanowac fakt, ze w takim momencie uczucia matki partnera sa o wiele wazniejsze i ona moze sobie nie zyczyc mojej obecnosci.

                    O pogrzebie jeszcze nie rozmawialismy, uwazam, ze poki nie nadejdzie czas, byloby to nietaktem. Zdanie i wola partnera bedzie decydujace, co nie znaczy, ze nie moge miec w temacie wlasnych przemyslen i rozterek.


                    > Co oznacza, ze do konca jej zycia nie bedziesz traktowana przez nia jak rodzina ale jak
                    > wrog. Poziom wredoty, dwulicowosci i niecheci do Ciebie jeszcze nie raz Cie zadziwi. Propon
                    > uje Ci dla wlasnego zdrowia psych. przyjac sobie zalozenie, ze tak naprawde to
                    > nie masz tesciowej a ta kobieta to zaburzony i micno Ci nieprzychylny czlowiek.


                    Strasznie gorzkie zuzi to co piszesz i ze uwazasz iz juz na poczatku wspolnego zycia tak nalezy traktowac rodzica swojego partnera.
                    Po raz kolejny, skad masz taka pewnosc jak ja bede traktowana do konca zycia?
                    Zgadzam sie z tym, ze nie ma szans na zmiane jej zachowania. Ja na to nie licze.
                    Wiem tez, ze nie bedziemy sobie miodu z dziubkow spijac ani nie zostaniemy najlepszymi przyjaciolkami. Trudno, takie zycie i sa wieksze problemy. Ona nie ma obowiazku mnie kochac ani nawet lubic. Od tego mam wlasna matke.

                    Absolutnie natomiast nie zgadzam sie, ze powinnam oczekiwac iz bede traktowana jak wrog, spodziewac sie wredoty, dwulicowosci itp. I postepowac wobec niej z zalozeniem, ze to moj wrog i nieprzychylny mi czlowiek.
                    Ludzie czesto zachowuja sie wobec nas wlasnie tak jak tego oczekujemy. Taka samospelniajaca sie przepowiednia zuzi. Tez pewnie jest to gdzies dobrze opisane w psychologii. Wrogosc zazwyczaj rodzi wrogosc.

                    Ona oczywiscie moze miec plan taki jak piszesz, ale do realizacji tego planu potrzebuje drugiej strony i tego aby ta druga strona reagowala w okreslony sposob.
                    A ani moj partner ani ja nie zamierzamy grac w jej gre.
                    • pade Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 20:42
                      Brawo:)
                      • misseczka Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 23:23
                        Georgino, marzyłaby mi sie taka synowa, jak Ty. I życzę Ci, żeby Twoja przyszła teściowa doceniła wybór swojego syna. Wcale nie uważam, że Wasze relacje sa z góry skazane na porażkę. Może nie będą urocze i ciepłe, ale na poprawne sa moim zdaniem szanse. Zwłaszcza, że masz mądrego partnera.
                        Życzę Wam wszystkiego dobrego.

                    • zuzi.1 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 28.06.14, 00:07
                      Georgino, z tego co piszesz poradzisz sobie, z teściową czy bez, masz sporo trafnych przemyśleń. Życzę Ci jak najlepiej, oby się okazało, że kobieta jest jedynie lekkim przypadkiem toksyka, z którym da się wytrzymac ;)

                      Co do tego komentarza:
                      "Ludzie czesto zachowuja sie wobec nas wlasnie tak jak tego oczekujemy. Taka samospelniajaca sie przepowiednia zuzi. Tez pewnie jest to gdzies dobrze opisane w psychologii. Wrogosc zazwyczaj rodzi wrogosc."

                      Z toksykami Georgino jest właśnie zupełnie inaczej, ich wrogosc nie ma racjonalnych podstaw, ona po prostu w nich jest. I nawet gdy ktos okazuje im przysłowiowe serce na dłoni przez długi czas, na koniec i tak spotyka się z wrogością. Po czym dochodzi do wniosku, że takim osobom nie warto dawac dobra, bo one nie potrafią go przyjąc...Kiedyś to fajnie wyjaśniała Sorvina, są jak sito, przez które wszystko przelatuje i niewiele zostaje.

                      Załączam Ci do poczytania dwa wątki, czysto edukacyjnie, poczytaj, zastanów się, przemyśl i wyciągnij dla siebie jak najwięcej, może coś z tego co przeczytasz przyda Ci się w Twoim życiu, z partnerem i z teściową. Pozdrawiam, zuzi.1

                      forum.gazeta.pl/forum/w,898,145208679,145208679,Toksyczni_rodzice_watek_zbiorczy.html
                      forum.gazeta.pl/forum/w,898,147188669,147188669,Jak_sie_chronic_przed_narcystycznymi_ludzmi.html
              • zuzi.1 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 09:17
                W pelni zgadzam sie z jagienka. I zycze Ci autorko, zeby jesli cos ma pierdyknac lub kogos ma szlag trafic, to niech to bedzie tesciowa :-)
              • pade Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 13:24
                Widać, że u Ciebie jakieś pomieszanie nastąpiło. Wyszłaś za teściową i adoptowałaś jej syna, czy jak? To, co piszesz o swoim mężu jest bardzo niefajne.
    • alpepe Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 09:45
      aqua już wszystko wyjaśniła, ale od siebie dodam, że powinniście pomyśleć o jakimś noclegu w hotelu, bo nie ma co wpychać pieprzniętej kobiecie, która ma problem ze sobą, do domu. Twój partner powinien postawić sprawę jasno: to moja partnerka i jak długo z nią jestem, ty mamo albo ją tolerujesz i traktujesz, jak wypada osobie dobrze wychowanej, albo ograniczamy spotkania do telefonów.
      • alpepe Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 09:45
        się, zjadłam się. ...wpychać się...
    • pade Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 09:48
      Mam takie samo zdanie jak reszta forumek.
      Bardzo mi się podoba Twoja wrażliwość i delikatność, oraz sposób w jaki przedstawiłaś sytuację. Twój partner ma fajną dziewcznę:)
      • georgina04 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 20:26
        Dzieki pade :)
        Ja poniekad te kobiete doskonale rozumiem, moze dlatego, ze moja mama pare lat temu tez przechodzila syndrom opuszczonego gniazda polaczony z menopauza i jazdy byly podobne. Wiec jestem niejako zaprawiona w boju ;)

        Zdaje sobie sprawe jak ciezko jej jest, gdy nagle z dominujacej Matki Polki rzadzacej cala rodzina zostaje sama w wielkim pustym domu i nie ma nawet z kim porozmawiac. Ona nigdy tak naprawde nie pogodzila sie z emigracja syna, nigdy przez 15 lat go nie odwiedzila, nigdy nie interesowala sie jego zyciem w nowym kraju. Tak jakby zalozyla sobie mentalna bokade na fakt, ze on juz od dluzszego czasu jest zakorzeniony tysiace kilometrow od Polski i tam juz zostanie. Ona przez te wszystkie lata wciaz zyla nadzieja, niemal pewnoscia, ze on wroci, zamieszka w domu po drugiej stronie ulicy, ktory dla niego wykupila. A ja sie pojawilam i wszystko zepsulam. Nasze plany rodzinne, kredyt mieszkaniowy itp to fakty, ktorych ona juz dluzej nie moze ignorowac i ktore uswiadamiaja jej, ze syneczek do domu nie wroci.

        U matki partnera dodatkowo naklada sie to, ze wlasnie wyprowadzil sie z domu mlodszy syn, choroba babci ktora wymagala calodobowej opieki przez ostatnie kilka lat no i jej wlasny maz, ktory w tym wszystkim jest totalnie bierny i nieobecny.
        Wiec mimo, ze jej zachowanie i slowa sa bardzo przykre i raniace, to staram sie to widziec wlasnie przez pryzmat jej osobistego nieszczescia i nie odbierac jako ataku na moja osobe. Oczywiscie nie zawsze jest latwo, ale odleglosc duzo pomaga :)
        • annb Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 09:50
          Po tym co teraz przeczytałam, to ja się nie dziwię twojemu partnerowi że wyemigrował tysiące kilometrów od takiej matki.MATKI KONTROLUJĄCEJ, RZĄDZĄCEJ.
          Ale jak widać taka odległośc nie jest przeszkodą bo nadal obchodzicie na paluszkach teściową, zamiast zacząć się zachowywać jak dorośli
          Matka nie akceptuje tego że jej syn ma prawo do własnego życia - no to ma problem.
          I to jest jej problem, nie Wasz.
          Nie ma się do kogo odezwac?
          też ma problem.
          Są uniwersytety trzeciego wieku, są koła PTTKowskie wożące na wycieczki
          Są kluby zainteresowań-naprawdę jest co robić jak dzieci z domu wyfruną
          ale jak widac lepiej strzelać focha i grać skrzywdzoną przez syna, który normalnie i naturalnie z domu wyszedł i zyje ze swoją partnerką bo TAKA JEST KOLEJ RZECZY.
    • foringee Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 10:40
      Jeśli jesteście zdecydowani na bycie razem to zaręczcie się.
      Ta matka to chyba taka osoba, która nie uznaje związków nieślubnych. Pierścionek zaręczynowy wytrąci jej argumenty z ręki.
      No chyba, że ślub planujesz tylko Ty a Twoj partner mniej.

      Co do pogrzebu to owszem, jeśli traktujecie się jak para prawie-małżeńska to i zachowujcie się tak, czyli na pogrzeb jedziecie razem, występujecie jako para,
      a noclegu na ten czas poszukajcie gdzie indziej- u brata? kuzynki? w hotelu? ale nie u matki.
      • georgina04 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 20:33
        foringee napisała:

        > No chyba, że ślub planujesz tylko Ty a Twoj partner mniej.

        A to akurat z czego wnioskujesz? Znasz osobiscie mnie lub mojego partnera, czy tak po prostu lubisz rzucac zlosliwe komentarze nic nie wnoszace do tematu?
        • foringee Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 15:27
          chyba coś jest na rzeczy jeśli zwykłe stwierdzenie uznałaś za złośliwość i strzelasz obrażonego focha. z takim charakterkiem faktycznie ciężko ci się będzie dogadać nie tylko z rodziną męża :P.

          • pade Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 13:27
            To nie było zwykłe stwierdzenie, tylko faktycznie złośliwość.

            Co Wy chcecie od autorki wątku? Czemu jej dokuczacie, próbujecie przestrzec przed nie wiadomo czym, uświadamiacie ją jak małe dziecko?
            Przecież widać po wypowiedziach, że to mądra, empatyczna, dojrzała osoba. Wie, co robi.
            • zuzi.1 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 16:32
              Chce zwrocic autorce uwage, zeby uwazala na mame partnera, a gdy zaczna sie jakies cyrki, zeby nie zaciskala zebow i nie znosila przykrych dla siebie sytuacji, tlumaczac zachowania tej pani na rozne sposoby, tylko zeby chronila siebie i swije zdrowie psych, a w razie koniecznosci ewakuowala sie, nie pozwalajac sie ranic.
      • pogodoodporna Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 21:32
        foringee napisała:

        > Ta matka to chyba taka osoba, która nie uznaje związków nieślubnych.

        Ma prawo nie uznawac zwiazkow nieslubnych, nie ma za to prawa krytykowac wyborow syna. To jego zycie i to on podejmuje decyzje z kim i na jakich zasadach wchodzi w zwiazek.

        > Pierścion
        > ek zaręczynowy wytrąci jej argumenty z ręki.

        LOL. I dlatego grzeczny synek popedzi do jubilera po pierscionek tylko po to, zeby udobruchac mamusie. A wtedy ona, niczym Krolowa Matka, spojrzy laskawszym okiem na swoja przyszla synowa, wzruszona przytuli ja do serca i wszyscy beda zyli dlugo i szczesliwie. Amen.
        • foringee Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 15:25
          nadinterpretujesz.
          większośc starszych rodziców ma tendencje że dziewczynę ze statusem oficjalnej narzeczonej syna uzna za bliższa rodzinie niż jakąś tam dziewczynę która z synem mieszka a w domu/sprawach omc teściowej się chce szarogęsić.
    • pogodoodporna Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 21:18
      Osobiscie bym nie pojechala. Pogrzeb to smutna uroczystosc, a skoro tesciowa reaguje na Ciebie alergia, to po co ja jeszcze bardziej denerwowac. Twoj facet sobie poradzi, tym bardziej, ze jego rodzina pewnie stawi sie w komplecie, wszyscy beda sie wzajemnie wspierac w tym smutnym czasie. Nie chcialabym, zeby moje slowa zabrzmialy krytycznie wobec Twojej osoby, dlatego zaznaczam, ze wyrazam tylko swoje zdanie- ja bym nie pojechala, troche glupio pchac sie tam gdzie mnie nikt nie oczekuje, nawet jesli jest to pogrzeb, a moze wlasnie dlatego, ze jest to pogrzeb ?.... :-(
      Zdumiewajace jest jednak to co piszesz o matce swojego partnera. Bardzo to smutne i bolesne, ze zamiast cieszyc sie szczesciem swojego dziecka, ta kobieta bez zadnych racjonalnych powodow probuje krytykowac Ciebie i Wasz zwiazek. Nie moge wyjsc ze zdumienia, ze takie matki w ogole jeszcze istnieja, takie apodyktyczne, zazdrosne...
      Zycze Ci duzo szczescia. Wierze, ze nie dacie zrobic krzywdy Waszej milosci :-) Trzymaj sie cieplo.
      • creepy_sober Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 22:07
        I tak na każdy pogrzeb autorka ma nie jeździć, bo zaproszona jest również matka jej partnera? I przecież nie wypada wytrącać jej z żałobnego nastroju swoją osobą. Tak samo śluby, czy przyjęcia urodzinowe; wypada być na nich w radosnym nastroju, więc lepiej niech go autorka swoją obecnością nie psuje 'teściowej'... Uważam, że nie tędy droga.
        • pogodoodporna Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 22:31
          reepy_sober napisał(a):

          > I tak na każdy pogrzeb autorka ma nie jeździć, bo zaproszona jest również matka
          > jej partnera?

          Zapraszona nie jest, na pogrzeb sie nie zaprasza. To bedzie pochowek jej matki.
          W ogole wydaje mi sie, ze skoro pogrzeb jest ostatnim pozegnaniem, wyrazem holdu dla zmarlego, to przy trumnie powinny stac tylko osoby, ktore ze zmarlym byly w kontaktach gdy jeszcze zyl. Samo uczestnictwo w pogrzebie, "bo tak wypada" jest wedlug mnie wyrazem hipokryzji. Takie jest moje zdanie. Ja bym nie pojechala na pogrzeb, zeby cos komus udowodnic, raczej po to, aby pozegnac bliska mi osobe ( o ile ta babcia rzeczywiscie byla kims bliskim dla zalozycielki watku). A przede wszystkim zas zeszlabym z drogi kobiecie, ktora z niewyjasnionych przyczyn mnie nie toleruje. Nie lubie sie denerwowac ;-)
    • morekac Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 25.06.14, 21:54
      Pojedź - nie ze względu na udowadnianie czegokolwiek - ale ze względu na twojego chłopa. Ewentualne uwagi jego mamusi olej po prostu - nie reaguj. Pewnie ma nienajlepsze maniery, ale ty możesz mieć lepsze i zachowywać się jak królowa angielska. Możliwe zresztą, że twoja teściowa in spe będzie miała akurat inne zmartwienia i kłopoty na głowie niż dogryzanie tobie.
      Zresztą z jej punktu widznenia- cokolwiek zrobisz czy nie zrobisz -zapewne będzie to wykorzystane przeciwko tobie.
    • misterni Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 01:09
      Pojedź. Po pierwsze dlatego, żeby wesprzeć narzeczonego, po drugie dlatego, żeby jego matka zrozumiała wreszcie, że jesteście parą na poważnie.
    • mulka Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 08:56
      Ja bym z partnerem pojechała na pogrzeb.

      Jesli chodzi o udział w stypie - nie miałabym focha, gdyby mnie nie zaproszono. Najwyżej poszłabym sobie na spacer po cmentarzu :-) A jak w tej sytuacji zachowałby się partner - to już sprawa do ustalenia między Wami
    • koronka2012 Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 26.06.14, 20:21
      Ja bym spytała partnera, czy chce żebym z nim jechała - że bardzo chciałabym go wspierać w trudnych chwilach, ale dałabym też wyraźnie do zrozumienia, że zrozumiem jeśli ze względu na sytuację w jego rodzinie uzna, że lepiej byłoby gdybym została i nie dokładała stresu mamie.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 27.06.14, 00:22
      Uczestniczenie w pogrzebie babci partnera, jeśli taki nastąpi w najbliższym czasie, jest: po pierwsze z szacunku dla zmarłej, której się towarzyszy w ostatniej drodze i pod drugie z więzi z partnerem, któremu zmarła bliska osoba i któremu towarzyszy się w smutnej i emocjonalnie wyczerpującej sytuacji.
      Jeśli dla Pani i Pani partnera ważne są Wasze motywacje, bo wynikają z Waszej filozofii związku i światopoglądu związanego z żegnaniem zmarłych, to nic innego nie powinno przyświecać Waszej decyzji. Pani jedzie nim . Cała reszta motywów jest drugorzędna, tak jak drugorzędne są reakcje innych, nawet tak szczególnej osoby jak matka męża. Nie uczestniczy Pani w uroczystości pogrzebowej dla niej ani przeciwko niej.
      Wszelkie próby przeinaczenia tej sytuacji lub odwrócenia jej znaczenia należy ucinać na wstępie.
      To uwaga o zachowaniu innych, ale Pani winna sobie ją także wziąć do serca, bo mimo szczytnych intencji gdzieś z boku wdziera się sytuacja z przyszłą teściową, jakby to ona i jej reakcja były ważniejsze niż ceremonia na którą przyjedziecie.
      Na swary z matką męża będzie Pani miała jeszcze wiele okazji przez wiele lat.
      Uwaga na koniec: Rodzice partnerów są ważni, ale jednak to partner jest ważniejszy. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • bovirag Re: konflikt z tesciowa i pogrzeb 28.06.14, 23:36
        Jesli tylko partner by sobie zyczyl- pojechalabym.
        Mam dosc podobna sytuacja. Toksyczna tesciowa, ktora zatruwala zycie swojej rodzinie a potem chciala I probowala mieszac w mojej. Dla niej to nie byla oczywiscie moja rodzina, bo bylam I jestem niegodna jej syna, skądinąd przecudownego czlowieka, meza I ojca.
        Tez mieszkamy poza granicami krajow naszych, daleko od rodzin.
        Maz zerwal wszelkie kontakty z matka, nie widzieli sie juz ani nie slyszeli 15 lat. Tesc moj rozwiodl sie z nia I ma nowa zone, a my swietna nowa rodzine I babcie dla naszych dzieci.
        Maz nie pozwolil jej mieszac w swoim zyciu I dzieki bogom, swojej dojrzalosci I checi dzielenia swojego zycia ze mna udalo sie.
        Wam tez sie uda. Pojedz jesli partner tylko chce. Pojedziesz tam zeby uszanowac pamiec babci I byc przy najwazniejsxym dla Ciebie czlowieku gdy tego potrzebuje.
        Powodzenia
Pełna wersja