Decyzyjność w małżeństwie

26.06.14, 23:12
Mam dość spory problem w małżeństwie dotyczący podejmowania decyzji. Jestem osobą, która dość szybko podejmuje decyzje mój mąż chyba???? nie potrafi natomiast ich podejmować. Gdy mamy podjąć jakąś bagatelną decyzje np. czy jemy na mieście czy w domu to decyzja zawsze spada na mnie ("Jak zadecydujesz tak zrobimy"). Gdy chodzi o większe decyzje np. zakup mebli do domu, warsztatu!! decyzja też należny do mnie nawet sprzęt techniczny typu kompresor do warsztatu to moja działka (w kwestii pojemności zbiornika). Naprawa samochodu o której słyszę od 2-3 miesięcy też muszę zmotywować męża aby to załatwił bo w przeciwnym razie słyszałabym o tym kolejne kilka miesięcy chyba że wcześniej samochód by przestała jeździć. Pożyczenie samochodu bratu to też moja działka.
Wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że mąż później ma do mnie pretensje, że wszystkie decyzje podejmuję sama. Muszę zaznaczyć, że zawsze kilka razy się pytam co sądzi o takim a nie innym rozwiązaniu. Czasami nawet proszę aby sam podjął jakąś decyzję. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Jest to coraz trudniejsze gdyż coraz częściej dochodzi do kłótni na tym tle i ciągle słyszę uszczypliwości ze strony męża.
Poradzie co mam zrobić gdyż wszystkie pomysły spłonęły na panewce.
    • olikol Re: Decyzyjność w małżeństwie 26.06.14, 23:23
      może spróbuj się umawiać z mężem na podział? "słuchaj, ja się zajmę tym i tym, a tobie zostawiam tamto, zgoda? jesteś za tamto odpowiedzialny"

      a jak ma pretensje to pytaj- a które decyzje mężu chcesz podejmować? wybierz sobie, wykaż się, nie będę się wtrącać.
      Zostaw mu te sfery które nie zaburzą twoich podstawowych potrezb i nie wtrącaj się nic a nic choćbyś na szpilkach siedziała.

      a może on potrezbuje uznania "jak świetnie to załatwiłeś" "jaką dobrą decyzję podjąłeś"
    • differentview Re: Decyzyjność w małżeństwie 27.06.14, 10:01
      wieczornarozmowa napisała:
      > Wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że mąż później ma do mnie pretensje, ż
      > e wszystkie decyzje podejmuję sama. Muszę zaznaczyć, że zawsze kilka razy się p
      > ytam co sądzi o takim a nie innym rozwiązaniu

      nie bardzo rozumiem- maz nie chce podejmowac zadnych decyzji, pozostawia decyzje Tobie a potem ma pretensje, ze sama ja podjelas? gdzie tu logika i konsekwencja? moze skupiajac sie na konkretnym przykladzie pokaz mu ten mechanizm- miales podjac decyzje a propos np samochodu, nie zrobiles tego przez wiele tygodni, potem powiedziales, ze ja mam ja podjac a a teraz masz pretensje? dlaczego w takim razie sam jej nie podjales? dlaczego zwlekales? dlaczego chciales zebym ja decydowala? a jesli Ci to pasuje to dlaczego teraz sie czepiasz?
    • default Re: Decyzyjność w małżeństwie 27.06.14, 12:13
      Opracuj tekst oswiadczenia o treści mniej więcej:
      "Ja, Jan Kowalski, w pełni świadomie rezygnuję z podejmowania z decyzji dotyczącej..................... (tu zostaw wolne miejsce na wpisanie konkretnej sprawy) oraz zgadzam się z decyzją podjętą w tej sprawie przez moją żonę, Jolantę Kowalską, oraz oswiadczam, że nie będę ani teraz, ani w przyszłości krytykował tej decyzji, niezależnie od jej skutków ani nie będę wnosił do mojej żony żadnych roszczeń i pretensji z tego tytułu".
      Wydrukuj sobie w paru egzemplarzach, by było na zapas i za każdym razem przedstawiaj mu do podpisu. Potem, jakby się znowu rzucał, po prostu mu pokaż, ucinając tym samym dyskusję.
    • oksytocyna1 Re: Decyzyjność w małżeństwie 29.06.14, 02:04
      Myślę, że potrafi. Ale mu wygodnie, bo nie musi brać na siebie odpowiedzialności. Tracić czasu. Za to potem może sobie po Tobie pojeździć. Cokolwiek nie zrobisz, zawsze będzie miał powód... Uważam, że pomysł z oświadczeniem, chociaż lekko odjechany, jest bardzo dobry. Chociaż nie gwarantuje, że facet przestanie się czepiać. Ale przynajmniej będziesz wiedziała więcej na temat motywów (jak nie, to czepialstwo jest po prostu jego "hobby" i tu masz przerąbane).
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Decyzyjność w małżeństwie 29.06.14, 09:41
      Może trzeba się zastanowić nad źródłem zaistniałej sytuacji niż próbować wpływać na jej skutek.
      Decyzyjność w związku, w mniejszych czy większych sprawach, to pozycja tak zwanej "głowy rodziny". Z jakiś względów zajęła Pani tę pozycję. Może Pani czuła, że musi. Może, mniej lub bardziej świadomie, Pani chciała i potrzebowała tej pozycji.
      To pozycja wymagająca. Można być pod obstrzałem, można być zmęczoną. Dlatego zaczyna Pani chcieć się jej pozbyć lub podzielić nią. A to się nie udaje, bo pozycje od jakiegoś czasu są obsadzone. Kłótnie i uszczypliwości ze strony męża, moim zdaniem, pojawiają sie w momencie, gdy Pani nagle chce zrezygnować z tej pozycji.
      Może warto spojrzeć na siebie. Co skłania Panią do bycia w tej pozycji? Co trzyma? Co było przyczyną jej zajęcia? Prosze popatrzeć na to wnikliwie. Nie poprzestać na pierwszej odpowiedzi, jaka przyjdzie do głowy. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • srebrnarybka Re: Decyzyjność w małżeństwie 29.06.14, 10:24
        Pani Agnieszko, są ludzie, którzy nie potrafią podjąć decyzji. Jest to problem. Czytając opis męża Wątkodawczyni, tak, jakbym czytała o mojej Matce. Dziś ona ma 86 lat, jest wdową i wobec tego problem jest na mojej głowie. Ale ZAWSZE była taka, nawet wtedy, gdy była w pełni sprawna fizycznie i intelektualnie (zresztą do Alzheimera jej daleko). Wiem, że mój śp. Ojciec miał z tym kłopoty, o pewnych sprawach decydował sam, ale póki byli razem, był to ich problem. Teraz problem spada na mnie. 86letniej kobiety nie da się już wychować. Ale może istnieją jakiejś sposoby terapii dla ludzi w pełni sił?
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Decyzyjność w małżeństwie 29.06.14, 10:47
          srebrnarybka napisała:

          > Pani Agnieszko, są ludzie, którzy nie potrafią podjąć decyzji. Jest to problem.
          >
          Zgadzam się.
          Ale moim zdaniem umiejętność podejmowania decyzji to zachowanie, którego można się nauczyć w ciągu życia. To umiejętność socjalna każdej osoby. W procesie wychowywania i przystosowywania do życia możliwości decyzyjne powinny się zwiększać.
          Natomiast doświadczenia życiowe tę umiejętność wzmagają, wspierają, uczą jej lub hamują.
          Płynie to nie tylko z naturalnego wczesnego wychowania , ale też z tego jak układa się dorosłe życie. Z jakim partnerem, w jakich okolicznościach.
          Czasem osobom nie podejmującym decyzji jest autentycznie wszytko jedno. Dostosują się do każdego rozwiązania bez poczucia straty. Nie pojmują wymagań innych wobec siebie i ich złości.
          Często, w związku z tym, są wyręczani przez innych bliskich. Kłopot jest po stronie innych. "Niedecyzyjni" mają kłopot z ich pretensjami, a nie z własną niedecyzyjnością.
          Agnieszka Iwaszkiewicz


          • srebrnarybka Re: Decyzyjność w małżeństwie 29.06.14, 17:17
            Ale moim zdaniem umiejętność podejmowania decyzji to zachowanie, którego można
            > się nauczyć w ciągu życia. To umiejętność socjalna każdej osoby. W procesie wyc
            > howywania i przystosowywania do życia możliwości decyzyjne powinny się zwiększ
            > ać.

            Oczywiście. Znam pewne uwarunkowania z życia mojej Mamy, które przyczyniły się do jej "wycofania". Ale znam też osoby, które doświadczyły podobnych okoliczności i nie utraciły zdolności podejmowania decyzji. Myślę, że na całość osoby (osobowości, charakteru czy czego tam innego, nie chcę mylnie używać fachowych terminów psychologicznych, bo ich nie znam) składają się zarówno wrodzone predyspozycje, jak i doświadczenia i wobec tego wychowanie, socjalizacja etc. może zmienić tę cechę tylko do pewnego stopnia. Natomiast wiem, jak bardzo ludzie nieumiejący podjąć decyzji się męczą i dlatego dobrze byłoby spopularyzować wiedzę psychologiczną o tym problemie i o tym, jak można go zmniejszać.

            Czasem osobom nie podejmującym decyzji jest autentycznie wszytko jedno. Dostos
            > ują się do każdego rozwiązania bez poczucia straty. Nie pojmują wymagań innych
            > wobec siebie i ich złości.

            Owszem, ale może to wynikać także z pewnej hierarchii wartości. Sama podejmuję decyzje dość łatwo i rzadko mam wątpliwości, ale nie cierpię np. zastanawiania się nad menu albo konieczności podjęcia decyzji u gościnnych gospodarzy: herbata zielona czy czerwona, z cytryną czy bez, w filiżance, w kubku czy w szklance, czy kubek na spodeczku, czy cytrynę wkroplić czy plasterek, etc., bo jest mi wszystko jedno, co jem i piję (poza tatarem i owocami morza, których nie biorę do ust i wtedy też nie mam wątpliwości i szybko podejmuję decyzję :) ), a znajomych odwiedzam dla nich samych, a nie dla ich herbaty. Taka łatwość dostosowania się raczej ułatwia życie, niż utrudnia (gdyby Wątkodawczyni miała marudnego męża, który domagałby się wyłącznie czerwonej herbaty indyjskiej w kubeczku w niebieskie kropki zaparzonej w czajniku z syrenką i z plastrami cytryny średniej wielkości, byłoby gorzej, niż jak mu wszystko jedno, jaką herbatę pije). Gorzej, gdy człowiekowi jest wszystko jedno w każdej absolutnie dziedzinie i gdy niezdolność podjęcia decyzji rozkłada życie rodziny (typu: dziecko rozbiło kolano, a ojciec, pod którego jest opieką, nie potrafi podjąć decyzji, co z tym zrobić).
            • pade Re: Decyzyjność w małżeństwie 29.06.14, 17:55
              Odpowiem na znanym mi przykładzie.
              Problem z podejmowaniem decyzji mają np. perfekcjoniści. Dłuugo rozkminiają jaka decyzja będzie najlepsza z uwzględnieniem wszystkich możliwości i wszelkiego rodzaju rozwiązań. Rozpatrują decyzję na podstawie doświadczeń z przeszłości, ale również wybiegają w przyszłość próbując przewidzieć wszystkie możliwe i niemożliwe sytuacje. Skutek jest taki, że podejmowanie decyzji trwa dość długo, a poza tym taki perfekcjonista nadal nie jest przekonany czy aby na pewno podjęta decyzja jest idealna.
              Podobny problem mają osoby o niskiej, czy niestabilnej samoocenie (częsta również u perfekcjonistów). Tu jest wybór między złą decyzją, a jeszcze gorszą. I tak się nie uda, cokolwiek nie wybiorę będzie źle. Brak im wiary w to, że mają odpowiednie predyspozycje. Obawiają się odpowiedzialności za złą (w ich mniemaniu) decyzję. Zamartwiają się na zapas.
              • pade Re: Decyzyjność w małżeństwie 29.06.14, 18:55
                tu fajny artykuł na ten temat:
                www.eurofinance.com.pl/index.php?docid=4463&biuletyn=25
            • wieczornarozmowa Re: Decyzyjność w małżeństwie 29.06.14, 21:31
              Problem mojego męża jest taki, że sam nie wie czego chce. Tłumaczy to tym abyśmy podejmowali wspólnie decyzje ale zadecyduj sama.
              Mój problem to samodzielność i podejmuje decyzje dobre dla naszej rodziny i nie patrze czy komuś jest dobrze. Przejęłam obowiązek podejmowania decyzji gdyż do dnia dzisiejszego nic bym nie miała i byłabym uzależniona od innych.
              • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Decyzyjność w małżeństwie 29.06.14, 23:16
                wieczornarozmowa napisała:

                > Mój problem to samodzielność i podejmuje decyzje dobre dla naszej rodziny i nie
                > patrze czy komuś jest dobrze. Przejęłam obowiązek podejmowania decyzji gdyż do
                > dnia dzisiejszego nic bym nie miała i byłabym uzależniona od innych.

                To jest właśnie ta pierwsza odpowiedź, o której pisałam. To co Pani wyżej napisała, jest dla mnie jasne. Na zewnątrz wiadomo, że wzięła Pani tę rolę na siebie , aby coś mieć i być niezależną.
                Ale głębiej, można się zastanawiać dlaczego związała się Pani z mężczyzną, który ma kłopot z podejmowaniem decyzji.
                Albo czy czerpie Pani satysfakcję z zajmowanej w związku pozycji. Czy ona Panią jakoś gratyfikuje, bo np; pognębia męża, który jawi się jako unikający konfrontacji.
                Albo czuje się Pani sprawcza przez co kontrolująca sytuację w Waszej parze.
                To są oczywiście teoretyczne dywagacje. Nie muszą dotyczyć konkretnie Pani. Ale takich pytań może być więcej. Warto je zadać sobie, głównie po to aby móc zmienić sytuację, która Pani ciąży i napawa gniewem. Agnieszka Iwaszkiewicz

              • aqua48 Re: Decyzyjność w małżeństwie 30.06.14, 10:42
                wieczornarozmowa napisała:

                >Przejęłam obowiązek podejmowania decyzji gdyż do
                > dnia dzisiejszego nic bym nie miała i byłabym uzależniona od innych.

                No tak, ale jeśli chodzi o ten warsztat, czy samochód, lub choćby sposób spędzenia weekendu to spokojnie możesz zrezygnować z podejmowania decyzji i zostawić tę działkę mężowi. Jak sam zapyta co sądzisz o.. to odpowiadasz - "nie wiem, kompletnie się na tym nie znam, nie mam żadnych preferencji, zrobisz jak zechcesz, a ja się dostosuję" i unikasz podejmowania decyzji. Tylko, uwaga - osobie autorytarnej nie przychodzi to łatwo, trzeba mocno zacisnąć zęby i patrzeć na miotającego się niezdecydowańca bez podpowiedzi - zróbmy tak i tak, więc lepiej zacząć od mniej ważnych spraw i pomału przechodzić do istotniejszych.
                Dopóki mu nie zostawisz pewnego zakresu odpowiedzialności do decydowania samemu i ponoszeniu konsekwencji tych decyzji to nie nauczysz go podejmowania decyzji i nie oduczysz pretensji za Twoje decyzje.
                • kol.3 Re: Decyzyjność w małżeństwie 30.06.14, 18:26
                  To jest dobra rada, o ile mąż w ogóle sprawy potrafi i chce załatwiać. Być może mając do załatwienia naprawę sanochodu, będzie tak długo zwlekał, aż sytuacja zrobi się nie do wytrzymania i autorka załatwi ją sama. Podejrzewam że tak to może wyglądać. Po prostu mężowi jest wygodniej niewiele robić, ale się mądrzyć.
Pełna wersja