Wyładowanie się - dobre czy nie

26.06.14, 23:09
Taka sytuacja zdarza się już kolejny raz,
Jesteśmy na zakupach, ona postanawia kupić zasłony. Pokazuje, że może te lub tamte..jest już w tym sklepie kolejny raz więc wie co w nim jest ale chodzi ogląda, temat ma przemyślany a ja jestem z doskoku, nawet nie pamiętam kolorów u niej w mieszkaniu. Oglądam i ja, opowiadam jak sama kupowałam i na co nie zwróciłam uwagi a potem mi nie pasowało, żeby sobie sama rozpatrzyła co dla niej wygodniej, pokazuję jej kolejne materiały, krzywi się . Wskazuje zaś inny, który mi się nie podoba i to mówię, widzę że jest zła. Oglądamy kolejne ale ona już zaczyna być opryskliwa i wyraźnie stawać do mnie bokiem. Sprzedawca pozwala wziąć zasłony do przymierzenia z możliwością zwrotu. Bierzemy pierwsze które oglądała, mówię, że jak można do przymierzenia to niech weźmie też te drugie,które mi się nie podobały i sobie porówna, może akurat będzie ładnie wyglądać. Nie. Trzepie ze złością głową. Już się boję więcej odzywać. W domu zanosi zasłony do pokoju, przymierza je beze mnie, nie pyta o zdanie i widać, że nie chce żebym się tym interesowała. Wieczorem przychodzą inni znajomi to im pokazuje zasłony i ich pyta o zdanie.
Jedziemy samochodem, jedzie sporo samochodów i trudno się włączyć do ruchu, kiepsko stanęła, ona jako kierowca czeka chwilę cierpliwie i mało zdecydowanie a potem eskaluje wkurw, zaczyna się gadanie podniesionym głosem "no jedżeż!" "no tak! wpakuj się pod koła!" "gdzie baranie stanąłeś!" itd itp gdzie słyszy to wyłącznie jej pasażer a nie ci o których mowa.. W końcu jakiś samochód staje tak, że jeszcze bardziej zasłania wyjazd, a ona wściekła szarpie kierownicą, rusza szybko mało patrząc na otoczenie, rzuca bluzgami, a przejeżdżając koło nieświadomego parkującego wyciąga rękę za okno pokazując mu fuck. Wysiadając za 10 minut nadal jest wściekła i trzaska drzwiami samochodu. Wszystko to przy mnie.
Jesteśmy na cmentarzui. Rozmawiamy o potrzebnych kwiatkach, mamy takie samo zdanie, jest pozytywnie. Zapala znicze a jakiś się nie chce zapalić. Już zdrażniona. Odpycha znicz. Biorę go i kombinuję inaczej, znalazłam patyczek, śmiejemy się, ja trzymam patyczek ona podpala zapałką ale wiatr zdmuchuje. Prycha zła. Chcę wziąć od niej zapałki i sama zapalić bo tak zwyczajnie wygodniej będzie manewrować, już się na mnie boczy, zapałki ostentacyjnie rzuca, odwraca się do mnie bokiem. Zapalam wkład, daję jej do włożenia do środka znicza, ona wrzuca, stawia z hukiem na grobie, spada plastikowe nakrycie znicza. Bierze je i wali w znicz. Mówię że może jednak by mniej agresywnie? To wściekła wraca do grobu i bierze nakrycie i jeszcze kilkakrotnie nim wali w znicz... odchodzi szybko, nie patrząc czy za nią idę.
Itp itd

Potwornie mnie męczą takie zachowania.
Ale sama nie wiem. Może to są normalne zachowania wśród innych ludzi? Może to jest zdrowe wyładowanie złych emocji? Nieszkodliwe? Właściwe?
Trochę się czuję wtedy jak piąte koło u wozu, jak osoba której się nie szanuje, nie liczy z nią, powinnam zniknąć.
Staram się nie ulegać temu myśleniu, żeby nie zrobić z siebie "ofiary".
Widzę jednak, że gdy odczytuję myśli to jest zadowolenie, a jak mam inne zdanie na temat tego co ona robi, a nie daj boże skrytykuję, to jest wściekłość i podniesiony głos.
Nie chce mi się szarpać emocjonalnie.
Nie wiem co robić gdy tego typu zachowania się dzieją.



    • creepy_sober Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 26.06.14, 23:35
      Ale to jest Twoja partnerka, czy kto? Bo jeżeli nie, to może po prostu nie spędzaj z nią czasu? Zachowania opisane przez Ciebie, przedstawiają ją jako furiatkę z mocnym PMS... nerwowa, niezrównoważona, nieprzewidywalna. To nie są normalne zachowania, sytuacje nie wymagają takich emocji, jakie nią targają. Nie wiem, co Ci doradzić, bo ja z tak nieprzyjemną osoba nie chciałabym mieć do czynienia na co dzień. I to chyba jedyna wskazówka. Jeżeli nie musisz, to nie spędzaj z nią czasu.
      • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 26.06.14, 23:47
        To bliska rodzina. Widujemy się średnio z tydzień w miesiącu, święta itd spędzamy razem.
        Nie do końca rozumiem te zachowania. Czy przyczyna jest we mnie, mojej postawie czy w niej. Oczywiście są też zachowania życzliwe, stara się. Trudno jednak o otwartośc i luz bo zawsze gdzieś pod skórą jest obawa że strzeli złością jeśli nie będzie to na jej warunkach.
        • creepy_sober Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 27.06.14, 00:12
          Wyładowywanie się kosztem drugiej osoby nigdy nie jest dobre! To przede wszystkim. Przyczyny nie szukaj więc w sobie - jak napisałaś, nie masz symptomu ofiary, wiec agresorka nie może chcieć wykorzystać tej cechy. Stosuje agresję słowną, jest chamska - przyczyna tkwi w niej. A rozmawiałaś z nią o tym? Mówiłaś jej prosto z mostu i stanowczo, że nie rozumiesz jej zachowania, że jest nieadekwatne do sytuacji, że źle się przy niej wtedy czujesz, że jest Ci przykro? Rozmowa to pierwsza droga do rozwiązania. Skoro to bliska rodzina, to może otworzy się na Ciebie i dowiesz się, skąd u niej takie zachowania, może ma jakieś problemy i czeka na zainteresowanie, na pomoc? To nie bierze się znikąd.
        • noname2002 Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 27.06.14, 10:12
          Ja mam wrażenie, że ta osoba jest zmuszona z jakiś powodów z tobą spędzać czas ale ciebie nie lubi i dlatego wszystko ją drażni i się wścieka z byle powodu.
          • sebalda Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 27.06.14, 10:28
            Ja z kolei myślę, że to osoba ogólnie sfrustrowana i nienauczona zdrowego wyładowywania emocji. Może w dzieciństwie nie pozwalano jej się złościć i teraz byle co ją wyprowadza z równowagi. Niefajne są te zachowania, ale w sumie nie takie dziwne, szczególnie ten z samochodem, bo z tego, co obserwuję, większość kierowców tak się zachowuje, wszyscy wiemy, że inni kierowcy i tak nie słyszą, że ich wyzywamy, a mimo to robimy, by wyładować stres związany z jakąś irytującą sytuacją na drodze. Jest to też chyba osoba przewrażliwona na swoim punkcie i nie lubi, gdy się w jakikolwiek sposób podważa jej zdanie. Takich osób jest też bardzo dużo.
            Ja chyba nie interpretowałabym tego jako niechęci szczególnie do mnie. Raczej jako ogólną nerwowość i trudność z radzeniem sobie z emocjami. W odpowiednim momencie, gdy jest szczególnie dobra atmosfera, powiedziałabym szczerze, że tego typu zachowania z jej strony są dla mnie nieprzyjemne, że to nie jest do końca w porządku, że może warto by było przyjrzeć się sobie i ewentualnie poczytać o sposobach radzenia sobie ze stresem albo jeszcze lepiej pójść na jakieś krótkie warsztaty. Mam informacje z pierwszej ręki o takich warsztatach i wiem, że są bardzo pomocne.
          • mozambique Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 27.06.14, 10:38
            dokladnie tak samo sie zachowywalam gdy MUSIAŁAM z kims przebywac a wewentrznie mialam do tej osoby urazę czy złość
            na poczatku spokój i opanowanie ale stopniowo ten wewnętrzny wku..w wyłaził na wierzch wlasnie w drobiazgach - świątło jest za dlugo czerwone, ten kretyn pzrede mną za długo skręca, kajserka w sklepie sie guzdrze jak krowa itp
            • panizalewska Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 28.06.14, 15:44
              O to to. Ja mam tak z teściową ;)
              Niby ją lubię, jesteśmy dla siebie kulturalne i miłe, ale z czasem wstępuje we mnie diabeł i siekam wszystkim co mam pod ręką :P Po kilku dniach mieszkania w jednym małym mieszkanku - wkurw o byle gucio, bo się nie mogę z własnej woli od niej uwolnić, muszę uciekać na spacer z własnego mieszkania :P Niedobrze
              • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 28.06.14, 21:24
                Cóż, nie ma co ukrywać - rzecz nie dzieje się bez przyczyny,
                przyczyną jest wychowanie, rodzice byli przemocowi,
                długimi latami stosowali wobec siebie przemoc emocjonalną,
                agresję werbalną, dzieci były pionkami do zaspakajania ich potrzeb i pracoholizmu,
                swoiste niewolnictwo i brak porozumienia.
                Niby nie mieszkamy już z nimi, ale skutki ich zachowań pokutują w każdym z dorosłych dzieci i kolą w oczy brutalnością i destrukcją emocjonalną każdego z osobna.
                Obie nie założyłyśmy swoich rodzin
                mieszkamy w różnych miejscowościach
                Ona obok rodziców, więc bywam tam często w ogólnych odwiedzinach.
                teoretycznie mamy w planach "na stare lata" mieszkać razem u niej,
                praktycznie - obserwując takie zachowanie , chyba wolę biedniej ale u siebie... :(
                • adorra0 Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 28.06.14, 22:10
                  Olikol, a Ty jak radzisz sobie ze złością?
                  • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 28.06.14, 22:17
                    ja mam trochę inny charakter,
                    łatwiej wpadam w rolę ofiary, nie wyżywam się na kimś, bardziej masohiozuję siebie.
                    więc masę energii tracę na dbanie o to, by nie być ofiarą co do zasady.
                    ale po prostu nie chce mi się już stać na baczność w okolicach własnej rodziny,
                    i ciągle "pracować" by relacje się nie utoksyczniały.
                    • adorra0 Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 28.06.14, 22:21
                      To jest bardzo trudne:-) Nie wiem jak Ty, ale ja ilekroć jestem w domu rodzinnym staję się tamtą małą dziewczynką/nastolatką. Bardzo tego w sobie nie lubię. I im jestem starsza tym częściej myślę i próbuję skupić się na sobie, a innych, mówiąc kolokwialnie, olać. Siostra nie chce się poddać terapii np. jak radzić sobie ze stresem, złością itp.?
                      • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 28.06.14, 22:29
                        Siostra jest osobą inteligentną i świadomą. Gdyby chciała terapii to by wiedziała gdzie się udać. Ale terapia to takie.... niekoniecznie.
                        Zakładam, że ona też we własnym zakresie "robi co może". Bo widzę, że się stara. Ale jej charakter kontra mój charakter to ciągła orka na ugorze. A jestem już na etapie życia, że nie chce mi się męczyć a i nadzieja na cud przemiany się już wyczerpała.
                        Chyba po prostu zdrowiej trzymać się od tego na odległość kija i koniecznie mieć własne oddzielne życie. Tylko jako "obcy" jest się godnym szacunku.
                        Podobnie ze smutkiem złapałam się kilkakrotnie na tym, że przyjeżdżając do rodziców podświadomie wkładam stare buty i gram w to samo co oni tam trenują od lat. Choć wcale nie chcę.
                        Zauważenie tego było bardzo ważne w procesie dalszej ewolucji :)
                        • adorra0 Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 28.06.14, 22:43
                          Nie wiem czy znasz taką książkę "Zapanuj nad gniewem", zerknij
                          www.google.pl/#q=zapanuj+nad+gniewem+opinie. Książek na ten temat jest dużo, najważniejsze, zeby trafić na "swoją".
                          • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 28.06.14, 22:45
                            Dzięki, tej nie czytałam.
                        • adorra0 Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 28.06.14, 23:41
                          Naszła mnie taka myśl - czy próbowałaś się jakoś siostrze "postawić"? Ona Cię dobrze zna, wyczuwa tę Twoją "słabość" i z niej w pewien sposób korzysta. Może otwarta konfrontacja, nawet kłótnia pozwoliłaby jej dostrzec w Tobie osobę równą sobie. Od razu mówię, ze na spokojnie z całą pewnością tak uważa i jak ochłonie to pewnie ma sama do siebie żal za to jak cię potraktowała, ale jak emocje dochodzą do głosu to wszystko bierze w łeb, wszystkie dobre postanowienia, działa schemat. Może trzeba ten schemat czymś zastąpić, wybić ją nieco z utartych kolein. tak tylko zgaduję:-)
                          • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 29.06.14, 03:19
                            To powiedzenie przy zniczach "a można tak mniej agresywnie?" i stanowcze negatywne określenie jej zachowania, było swoistym postawieniem się, krótkoterminowo wywołało eskalację i wybuch większej wściekłości, wrogości, nieodzywania się. Bo normalnie to powinnam milczec i robić dobą minę, być posłuszną, zejść z oczu. Po kilku godzinach już traktowała mnie lepiej, ale ja cały czas czułam dyskomfort, konieczność "walki o swoje" przeciwko bliskim jest dla mnie okropna.
                            Niejednokrotnie są sytuacje w których się wścieka za zwrócenie uwagi, że coś robi niekoniecznie dobrze. Więc odzywam się już tylko w sytuacjach zaawansowanych, żeby nie dostać bluzgu albo pogardliwej postawy za nieodpowiednie skomentowanie jakiegoś drobiazgu. Mam wrażenie "walki o dominację" choć ja ani dominować nie chcę, ani nie potrzebuję więc o to ze mną nie trzeba walczyć. Chcę móc normalnie powiedzieć co myślę, zapytać o coś, bez strachu przed agresywnym fochem że pytam.
                            • adorra0 Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 29.06.14, 09:06
                              Szkoda, ze nie odzywają się w tym wątku dziewczyny z większą wiedzą, bo szczerze mówiąc nie bardzo wiem co Ci radzić, chociaż problem rozumiem. Sama pochodzę z rodziny przemocowej, w której z wyrażaniem złości i odreagowaniem stresów problem ma każdy. W większości problem dotyka wzajemnie członków rodziny, dla obcych jesteśmy cud, miód i orzeszki. Dlatego zabrałam glos w tym wątku. U mnie samej parę lat temu nastąpiła eskalacja problemu. Pomogła terapia i leki wyciszając i poprawiające nastrój, ale zdaję sobie sprawę, że wzorce są tak silne, że przypomina to trochę bycie wyleczonym alkoholikiem – kontrolować trzeba się zawsze, bo najważniejsze jest wychwycenie momentu , w którym pojawia się irytacja i podjęcie działań blokujących jej rozprzestrzenianie się. Podobno niektórym pomaga wypowiedzenie tego na głos, nazwanie rzeczy po imieniu. No i ważna jest praca z oddechem, świadome oddychanie. Polecam książkę „Świadomą drogą przez depresję” – nie sugeruj się tą depresją w tytule, warto przeczytać. Napisałaś, że widzisz, że siostra się stara, a czy Wy o tym rozmawiacie czy ona mówi, ze jest świadoma, ze ma taki problem i że jej zachowanie tak bardzo Cię rani?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 29.06.14, 10:27
      Słusznie Pani próbuje nie brać zachować siostry do siebie. Bo one nie dotyczą Pani, tylko jej. To ona czuje się przeciążona decyzją o firankach, zła na siebie, że nie umie sprawnie zapalić znicza. Ofiarami złości są i te przedmioty i ludzie obok. Ale chyba największą ofiarą jest ona sama - Pani siostra. To nic przyjemnego być w stanie ustawicznego wzburzenia, trwającego dłużej niż sam impuls. Nie sposób tego wyciszyć, nie ma jak dostarczyć sobie ulgi. Inni swoją obecnością nie pomagają, lecz eskalują wściekłość. To tego to widać, a to bywa tez upokarzające.
      Nie wiem czy zachowania siostry można nazwać "wyładowaniem się". Gdyby tak było, sytuacja trwałaby krótko, nie powtarzała się zbyt często, przebiegała łagodniej i bez większych strat.
      Myślę, że takie zachowanie może mieć głębszy powód. To raczej niechęć do siebie i identyfikacja z agresywnymi zachowaniami wobec niej w przeszłości. Dodatkowym czynnikiem jest może i to, że siostra nie ma własnej rodziny. Czasem tak rodzinna sytuacja trochę socjalizuje.
      Skoro ma Pani świadomość swoich i siostry tendencji, to lepiej ustawić dalekie i szczelne granice w czasie kontaktów. Zachowania nie są obliczone przeciwko Pani. Zawsze warto asertywnie zareagować jak zachowania przekraczają jakąś Pani normę, ale to ma być działanie doraźne obliczone na "tu i teraz". Nie ma na celu korekty całości i zmiany na przyszłość. Agnieszka Iwaszkiewicz


      • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 12:54
        Niestety, po dłuższym etapie normalniejszych relacji znowu zachowania siostry się nasiliły. Tłumaczyłam to nadmiarem obowiązków, ilekroć u niej byłam to pomagałam w domowych sprawach, żeby nie było, że ona zapieprza a ja przyjeżdżam na gotowe, brudzę i wyjeżdżam. Realnie doszły jej nowe obowiązki przy rodzicach, także odpowiedzialne i stresujące stanowisko w pracy. Nie dzieli się jednak tym ze mną, nie zwierza z problemów, nie zadzwoni "przyjedź zajmij się tym, dowiedz się tamtego" więc chyba nie chce by ktoś inny ją odciążał, może ja źle interpretuję tę sytuację doszukując się w tym przyczyny jej agresywnych zachowań.
        jak ja wysuwam jakies propozycje, pytam o coś to pogardliwie cmoka, albo od razu podnosi głos żeby mi uświadomić że się nie znam albo że ona nie ma potrzeby tego sluchac a mój udział jest zbędny.
        Po ostatniej wizycie miara się przebrała. Przyjeżdżam na weekend, wytrzymała normalnie się do mnie odnosząc może godzinę, wybieram się na zakupy spożywcze sklepu i pytam czy jej cos kupić , jej "nie!" zabrzmiało jak wściekłe warknięcie. Już wiedzialam że ma fazę..
        Zajęła się pracami w ogrodzie, także moimi tam obowiązkami, więc ja gotowaniem, podalam obiad- ze dwa zdania normalne jeszcze wymieniłyśmy, chętnie obiad zjadła, ale widzę że jest zmęczona i niechętna na towarzystwo więc poszłam na resztę dnia odwiedzić rodzicow, za jakiś czas też przyszła, ja do niej z uśmiechem życzliwie cos mowię a ona z wściekłą miną odburkuje, widzę, że się ledwo hamuje żeby nie wybuchnąć. Wieczorem pytam o jakiś mój dylemat odnośnie samochodu rodziców, w połowie zdania mi przerywa wrzaskiem podniesionego głosu. Więc się już nie odzywałam. Równocześnie za chwilę ktoś do niej zadzwonił i rozmawiała z nim milutko i życzliwie śmiejąc się.
        Poszłam spać do swojego pokoju, rano spotykamy się w kuchni, ona nadal naburmuszona łypie na mnie wściekle wzrokiem, staram się mimo to normalnym głosem odezwać, skomentowalam jednym zdaniem kiepską pogodę, ona się nie odzywa. Aha. Za chwilę widzę rozmawia przez telefon chyba z bratową, która aktualnie ma problemy ze zdrowiem, cała rodzina się o nią martwi, pytam się czy to z nią rozmawiała, odpowiada wymuszonym wściekłym "tak!" , więc już się bałam zapytać o zdrowie bratowej jeśli widzę że nie zamierza mi tych informacji sama przekazać (męczenie chorej osoby wydzwanianiem pojedynczo każdego z osobna jest przecież bez sensu, normalne że powinna się podzielić wieściami z resztą rodziny, a tu- nieodzywanie się i nieprzekazywanie informacji) .
        Przyszedł tato z mężem kuzynki w odwiedziny, przyniósl ciasto żebyśmy posiedzieli przy wspólnej kawie, ja byłam w łazience, wychodzę gdy już swoje kawy mieli, tato zaprasza na ciasto pyta czy też chcę kawę do ciasta, siostra łypie na mnie niechętnym wzrokiem pyta czy chcę taką kawę jak oni (mieli mocną parzoną w dzbanku po włosku, ja wolę inną) , mówię że "jak masz jej nadmiar"( w znaczeniu, że jak mają więcej niezużytej to wypiję, ale jak trzeba dodatkowo robić to sobie zrobię taką jaką wolę) , siostra wściekła fuczy i trzepie pogardliwie głową, chodzi wściekła po kuchni. Miałam dośc i mówię jej ostro "przestań robić nade mną fochy!" , a ona rzuciła z całej siły dzbankiem do zlewu odwróciła się na pięcie i poszła prowadzić z gośćmi "kurtuazyjną" rozmowę, posiedziałam z nimi, nawet na mnie nie patrzyła, zła jak osa.
        Cóż, pojechałam z całą życzliwością. Zostałam potraktowana jak wkurzające gó... które się przylepiło na progu.
        Moja granica została przekroczona.
        Nie będę do niej jeździć, ucierpią na tym częściowo starzy rodzice bo kontakt z nimi będzie w ten sposob mocno okrojony, wzajemna pomoc ograniczona, ja będę mieć tez mniejszy kontakt z rodziną, ze swoimi rodzinnymi stronami. Nie wiem jeszcze czy powiedzieć siostrze wprost, że nie chcę u niej więcej nocować i przyjeżdżać z powodu jej zachowań, czy zostawić to w takiej niedopowiedzianej formie. W przyszłości może być różnie, choroby, problemy, moje, jej, rodziców.. nie wiem czy mądrze jest oświadczać coś co może nie zostać do konca dochowane. Niemniej schemat relacji w jaka siostra wchodzi wobec mnie jest nie-do-zaakceptowania i wyklucza inwestowanie we wspólnotę z nią.
        • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 13:12
          Najsmutniejsze, że jeśli siostra nie chciała żebym wtedy przyjechała, to wystarczyło żeby powiedziała do mnie jak do człowieka "słuchaj, zmęczona jestem, chcę pobyć sama".
          Ja się dostosuję, nie ma problemu dla mnie. A tu ona nie chce się do mnie (do innych często też) normalnie odezwać, nie powie o co jej chodzi, woli regulować rodzinne relacje wrzaskiem i agresją. Parę lat temu gdy opowiedziała (telefonicznie) że w napadzie wściekłości rozbiła zegar ścienny bo się przekrzywił i ją wkurzył, mówiłam jej spokojnie, by coś z nerwami robiła, bo inaczej nie będziemy mogły w przyszłości razem mieszkać. Wtedy śmiała się, że zrobimy parawan przez pół mieszkania i damy radę. Ale jest coraz gorzej i widzę, że nie ma szans na normalne odnoszenie się do siebie. Przykre.
          • pade Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 13:47
            Miałam podobną sytuację z bliską osobą z rodziny. Moja postawa wobec tej osoby była i dla mnie i dla niej szkodliwa. Polegała na "wytrzymywaniu" przeze mnie fochów, humorów, monologów. Kiedy już reagowałam, to ze złością, bo cierpliwość mi się kończyła. Nie potrafiłam przeprowadzić konstruktywnej rozmowy, bo przeszkadzały mi emocje: żal, złość i lęk. Lęk przed stratą tej osoby (wymyślony z resztą przeze mnie).
            W końcu stanowczo, bardzo stanowczo powiedziałam jakich zachowań sobie nie życzę wobec siebie, jakie zachowania powodują, że jest mi przykro, albo źle się czuję. Postawiłam wyraźną granicę: albo eliminacja pewnych zachowań i nie poruszanie pewnych tematów albo się wycofuję z rozmów i wspólnego spędzania czasu.
            Poskutkowało. Owszem, jakiś czas była przerwa w relacjach, takie "zawieszenie" bez obrazy, ale potem zaczęła się zmiana. Bardzo pozytywna, z czego ogromnie się cieszę.
            Uważam, ze tolerowanie i przymykanie oczu na zachowania, które nam przeszkadzają, czy są w jakiś sposób agresywne jest szkodliwe dla obu stron relacji.
        • pade Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 14:06
          " Nie wiem jeszcze czy powiedzieć siostrze wprost, że nie chcę u niej więcej nocować i przyjeżdżać z powodu jej zachowań, czy zostawić to w takiej niedopowiedzianej formie."
          Oczywiście, że powiedzieć wprost.
          Poza tym, z tego co piszesz wynika, ze siostra ma jakieś pretensje do Ciebie. I obie nie mówicie wprost o co wam chodzi.
          Może ma żal, ze sama zajmuje się rodzicami, a Ty przyjeżdżasz tylko w odwiedziny?
          • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 15:09
            Nie jest tam zupełnie sama, ale chyba uważa, że sama zrobi to lepiej, moją gotowośc do pomocy i moje pomysly gdzie część spraw bym mogła przejąć ale też zrobić wg moich możliwości, w mojej miejscowości, lecz nie gorzej -traktuje z buta. Swoim zachowaniem odsuwa innych na dalszy plan, a nikt jej nie będzie wyrywał siłą rodziców by ich zawozić do swojego lekarza a nie jej lekarza tam gdzie ona uważa że jej i im jest wygodniej.
            Zresztą kiedyś o tym rozmawiałyśmy, wtedy mówiła że "nie ma problemu ona tu na miejscu będzie miała oko na rodziców". Chyba lubi "być ważna i niezastąpiona" i nie odmawia jak ktoś czego chce - a równocześnie ją to wkurza, że wtedy rodzice patrzą na jej decyzje jako najlepiej zorientowanej, że sąsiedzi przychodzą po prośbie. Zamiast spokojnie odmówić to nie odmawia a później się wyżywa na kim popadnie, albo wkurzona obgaduje za plecami jacy beznadziejni że coś od niej znowu chcieli. Mam wrażenie, że z jednej strony chce mieć tam rządy i pozycję-dominację na wyłączność, opinię że taka zaangażowana, i nie umie się z innymi z rodziny dzielić obowiązkami może uważając, że tylko jej problem robią, a rownocześnie się wścieka, że znowu ona. Często nic nikomu nie powie o co jej chodzi ale szlag ją trafia, że się inni nie domyślają sami i nie spełniają jej norm swoim zachowaniem i nie robią tego co ona uważa za słuszne. Zaś jak się błędnie domyślą, to trafia ją jeszcze większy szlag.
            Właśnie nie wiem o co może mieć pretensje do mnie, chyba przede wszystkim o to, że jestem jej rodziną i co do zasady ją wkurzam swoim istnieniem, drażnię perspektywą jakiejś wspólnoty, swoją obecnością wsadzam ją w dawne rodzinne buty gdzie jak ktoś się odzywał-to wyłącznie po to żeby skrytykować . W tej rodzinie się nie rozmawiało o problemach. Siostra też nigdy ze mną rozmowy nie zaczęła na jakieś tematy rodzinne by cos uzgodnić, wyjaśnić. Ja kilkakrotnie inicjowałam, o dziwo, przez telefon rozmowa jest treściwsza i bardziej możliwa, wtedy wydawało się, że mamy bardzo zbieżne poglądy. Ale jak widać to za mało. Teraz też rozmowy nie zacznie. Ja to muszę uporządkować i mieć przemyślane.
          • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 15:11
            Nie jest tam zupełnie sama, ale chyba uważa, że sama zrobi to lepiej, moją gotowośc do pomocy i moje pomysly gdzie część spraw bym mogła przejąć ale też zrobić wg moich możliwości, w mojej miejscowości, lecz nie gorzej -traktuje z buta. Swoim zachowaniem odsuwa innych na dalszy plan, a nikt jej nie będzie wyrywał siłą rodziców by ich zawozić do swojego lekarza a nie jej lekarza tam gdzie ona uważa że jej i im jest wygodniej.
            Zresztą kiedyś o tym rozmawiałyśmy, wtedy mówiła że "nie ma problemu ona tu na miejscu będzie miała oko na rodziców". Chyba lubi "być ważna i niezastąpiona" i nie odmawia jak ktoś czego chce - a równocześnie ją to wkurza, że wtedy rodzice patrzą na jej decyzje jako najlepiej zorientowanej, że sąsiedzi przychodzą po prośbie. Zamiast spokojnie odmówić to nie odmawia a później się wyżywa na kim popadnie, albo wkurzona obgaduje za plecami jacy beznadziejni że coś od niej znowu chcieli. Mam wrażenie, że z jednej strony chce mieć tam rządy i pozycję-dominację na wyłączność, opinię że taka zaangażowana, i nie umie się z innymi z rodziny dzielić obowiązkami może uważając, że tylko jej problem robią, a rownocześnie się wścieka, że znowu ona. Często nic nikomu nie powie o co jej chodzi ale szlag ją trafia, że się inni nie domyślają sami i nie spełniają jej norm swoim zachowaniem i nie robią tego co ona uważa za słuszne. Zaś jak się błędnie domyślą, to trafia ją jeszcze większy szlag.
            Właśnie nie wiem o co może mieć pretensje do mnie, chyba przede wszystkim o to, że jestem jej rodziną i co do zasady ją wkurzam swoim istnieniem, drażnię perspektywą jakiejś wspólnoty, swoją obecnością wsadzam ją w dawne rodzinne buty gdzie jak ktoś się odzywał-to wyłącznie po to żeby skrytykować . W tej rodzinie się nie rozmawiało o problemach. Siostra też nigdy ze mną rozmowy nie zaczęła na jakieś tematy rodzinne by cos uzgodnić, wyjaśnić. Ja kilkakrotnie inicjowałam, i o dziwo, przez telefon rozmowa jest treściwsza i bardziej możliwa niż twarzą w twarz, wtedy wydawało się, że mamy bardzo zbieżne poglądy. Ale jak widać to za mało. Teraz też rozmowy nie zacznie. Ja to muszę uporządkować i mieć przemyślane.
        • aqua48 Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 15:05
          olikol napisała:

          > Nie będę do niej jeździć, ucierpią na tym częściowo starzy rodzice bo kontakt
          > z nimi będzie w ten sposob mocno okrojony Nie wiem
          > jeszcze czy powiedzieć siostrze wprost, że nie chcę u niej więcej nocować i
          > przyjeżdżać z powodu jej zachowań

          Zdecydowanie powiedz szczerze siostrze o co chodzi, że zachowuje się w stosunku do Ciebie w sposób niedopuszczalny i że z tego powodu nie będziesz więcej do niej przyjeżdżać dopóki nie popracuje nad opanowaniem swojego gniewu. Rodziców możesz wszakże nadal odwiedzać - spotykaj się z nimi bez udziału siostry poza domem - kawiarnia, restauracja, park, lub zapraszaj ich do siebie. Zapewne mogłabyś też wynająć nocleg w swojej rodzinnej miejscowości aby od przebywania pod dachem siostry się uniezależnić.
          • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 15:19
            Tak muszę zrobić.
            • pade Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 16:14
              Trochę wiary w siebie:) Dasz radę, a kto wie, jak się sytuacja po rozmowie ułoży.
              Wam obu przydałaby się np. taka lektura:
              lubimyczytac.pl/ksiazka/15095/stanowczo-lagodnie-bez-leku
              • pade Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 23:06
                fragmenty:
                "Gdy więc na przykład ktoś zachowuje się wobec Ciebie niegrzecznie i le˝
                kceważąco, a Ty wahasz się przed zwróceniem mu uwagi, bo - Nie wolno ro˝
                bić przykrości innym - albo - Muszę być zawsze uprzejma - to znaczy, że
                nawyki Twojego monologu wewnętrznego służą bardziej reprezentowaniu in˝
                teresów innych osób nie zaś Twoich. Za pomocą demagogii Twój monolog we˝
                wnętrzny odwodzi Cię od bycia sobą"
                " Najczęstszym powodem, dla którego - z poczuciem przymusu - ludzie robią
                coś, na co nie mają ochoty, są kłopoty z odmawianiem. Niektórzy wolą nie
                odmawiać, aby nie narazić się na gniew lub utratę sympatii. Są jednak
                osoby, dla których samo słowo Nie skojarzone jest z takim niepokojem i
                poczuciem winy, że unikają go, niezależnie od sytuacji.

                Jeżeli - kontaktując się z drugą osobą - człowiek przez dłuższy czas
                robi coś, na co nie ma ochoty, doznaje zwykle silnych emocji. Przede
                wszystkim złości się. Obwinia tę drugą osobę i zaczyna o niej źle myś˝
                leć. Może czuć się skrzywdzony. Ma wrażenie, że jego terytorium psycho˝
                logiczne jest stale naruszane.

                Jeżeli trwa to długo, wystarczyć może w końcu drobne wydarzenie, aby
                wyzwolić wielki wybuch, nieproporcjonalny do bezpośredniej przyczyny ale
                odpowiadający sile nagromadzonej złości i żalu.

                Jeżeli trwa to bardzo długo, niewyrażony gniew może zamienić się we
                wrogość i wtedy człowiek skupia się już nie na obronie siebie ale na
                sprawieniu drugiej osobie bólu, który ma zrekompensować dotychczasowe
                własne cierpienia.

                Nie można więc bezkarnie zrezygnować z siebie.

                Dlaczego jednak ludzie godzą się na naruszanie swojego terytorium?

                Najczęściej dlatego, że chcą utrzymać dobre stosunki z drugą osobą.
                Ostatecznie jednak, jeżeli sytuacja taka się powtarza, efektem jest zde˝
                cydowane pogorszenie tej relacji. Dzieje się tak nie tylko z powodu: za˝
                gromadzenia złości i żalu, ale także dlatego, że nie występuje prawdziwe
                porozumiewanie się.

                Jeżeli godzę się robić coś na co nie mam ochoty, nie informując otocze˝
                nia o tym, czego naprawdę chcę, wprowadzam ludzi w błąd.

                Jeśli chcę mieć z ludźmi satysfakcjonujące stosunki, powinnam im jasno
                przedstawić jak chcę być traktowana.

                Oznacza to, że sama biorę odpowiedzialność za kształt moich relacji z
                otoczeniem - stawiam warunki, przyzwalam, nie zgadzam się, decyduję, wy˝
                bieram.

                Podstawą koncepcji zachowań asertywnych jest przekonanie, że człowiek
                nie tylko ma prawo żyć tak jak chce (o ile nie krzywdzi tym innych), ale
                też, że jest to możliwe do wykonania i zależy tylko od niego samego"
                • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 03.06.15, 00:06
                  O dzięki, tekst bardzo na miejscu. Realnie- pokutuje wychowanie na posłuszną, ustępującą, oddającą pierwszeństwo innym, i "siedź w kącie a znajdą cię". Normalnie mało jest chyba głupszych modeli wychowania. ;) Sporo już przerobione, więc generalnie robię co chcę, jak nie chcę to nie robię. Nie mam z tym problemu. Natomiast nie dojdę do etapu pyskowania by się upominać o swoje przed innymi :P I tak sobie myślę, że siostra mając tam poniekąd na głowie resztę rodziny utkwiła w pozie uwikłania w jakimś przymusie którego nie chce, ale też nie powie wprost, przyjeżdża wkurzona z pracy i wkurza się dalej bo ją rodzina drażni a na to przyjeżdżam jeszcze zadowolona ja :P wrrr.
                  Ok, dzięki za pomoc i książkę, mniej więcej wiem co mam robić :)
        • szamanta Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 03.06.15, 12:01
          Twoja siostra ma klasyczne objawy zaburzen Borderlina. To nie jest moja diagnoza, bo wirtualnie diagnoz nikt nie jest wstanie wystawić, a jak już to specjaliści uprawnieni są od tego. Takie wahania emocji ( skrajne ) nie są czymś naturalnym . Poczytaj o zaburzeniach Borderlina
    • tully.makker Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 14:51
      Zastanawiam sie, czemu w ogole rozwazasz zamieszkanie z ososba, ktora sie w ten sposob zachowuje - tzn, rozumiem, ze to jak powrot do rodzinnego domu, moze slabego, ale wlasnego, znanego.
      Ale nie idz ta droga.
      A komunikacja? Zawsze wprost, choz zgodnie z zasada - truth without kindness is cruelty.
      • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 15:17
        Ze względów praktycznych, obie zawsze sobie pomagałyśmy, od lat jak trzeba bylo to się wspierałyśmy pomieszkiwaniem wzajemnym u siebie on czasu do czasu gdy interesy wymagały wyjazdów do mojej lub jej miejscowości, czy pożyczkami pieniędzy, czy przypilnowaniem gdy ktoraś leżała w szpitalu. Więc niejako naturalne to się wydawało.
        Zrozumiałam, że nic z tego nie będzie, nie mam tam czego szukać, dom i przyszłość muszę zbudowac tu u siebie.
        • mozambique Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 15:51
          wiesz - towj dom i przyszlosc to jedno ale nie dopusc do tego zeby siostra cie faktycznie wygonila z odmu twoich rodziców
          bo wlasnie do tego zmierza - nie bedizesz przyjezdzac do rodziców boona tam rządzi
          jak na arzie chyab tez mam prawo tam bywac ( nochyba ze parwnie to jest jej dom ?)

          honor honorem ale dobrze czasmai jest sie postawic , ciche kląskanie "masz cos do mnie?" widocznie nie wystarczy
          akcja z dzbankiem w zlewie byla swietnym argumentem - skoro pzrechodzimy na ten jezyk komunikacji to moglas kontynuowac - filizanka, kubek, talerz , co tam pod ręką
          tego nie mogalby zignorowac :)))
          • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 16:13
            Nie nie, rodzice mają oddzielne nieduże mieszkanie gdzie na upartego mogę na jakimś materacu się przespać gdyby bylo trzeba, siostra ma swoje większe lokum, sama lata temu zachęciła bym to u niej nocowała gdy przyjeżdżam, trochę moich rzeczy i inwestycji tam jest bo w ramach wdzięczności często cos przywożę, ale się nigdy nie szarogęsiłam. Co do zasady ja bywam u niej, ona tam jest "na prawach właściciela" , ja się zawsze dostosowuję i staram się jej nie przeszkadzać, ustępować, w tv oglądamy te programy które ona chce jak ją jakiś wkurza to nie jest ważne że ja go lubię, ale nie będę w jej wlasnym domu się rządzić przecież, itd
            nawet nie pomyślałam o takiej reakcji na jej zachowanie jak kontra z rozbijaniem naczyń, w końcu to mogły być nie moje kubki, choć jako argument w komunikacji przypuszczam że to by było całkiem skuteczne.
            Na marginesie rodzice też bywa, że narzekają po cichu do mnie na jej podobne wybuchy przy nich, niemniej ona jest tam na miejscu, ma większy wpływ na to co się tam zdarza, a z braku przepływu informacji ja od wielu spraw jestem odcięta.
            • aqua48 Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 16:29
              olikol napisała:

              > rodzice mają oddzielne nieduże mieszkanie gdzie na upartego mogę na ja
              > kimś materacu się przespać gdyby bylo trzeba

              No to w czym problem? Przyjeżdżaj do rodziców rano, wyjeżdżaj wieczorem i spędzaj z nimi czas. Nie z siostrą.

              >siostra lata temu zachęciła bym to u niej nocowała gdy przyjeżdżam

              Ale najwidoczniej zaczęło jej to przeszkadzać, a być może po prostu nie wie jak Ci powiedzieć, że nie chce abyś traktowała jej mieszkanie jak hotel. Wracając następnym razem od rodziców do domu wpadnij po swoje rzeczy do siostry i powiedz jej spokojnie, że nie będziesz więcej z jej gościny korzystać.
              • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 16:50
                Z racji odległości wersja jednodniowa powoduje, że więcej jestem w rozjazdach niż z nimi. Przyjeżdżałam na ogół na 2 dni, żeby zdążyć pobyć z siostrą i pomoc rodzicom i poodwiedzać wszystkich rodzinnych nestorów stęsknionych by ktoś przyszedł posiedział i pogadał.
                Co ciekawsze, gdy u siostry był ktoś kto wkurzał ją jeszcze bardziej, to wtedy bardzo się zbliżała do mnie, bardziej zależało jej na bliskiej wspólnocie spraw ze mną. Więc jej zachowanie nie było tak wprost-czytelne że dotyczy anty-mojej obecności, to czy jest milo czy nie to jak huśtawka zależna od jej aktualnego nastroju. Widać pora wprowadzić odświeżające sytuację zmiany i zniknąć z pola rażenia by miała przestrzeń do zastanowienia się o co jej samej właściwie chodzi.
                • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 17:09
                  Rodzice mieszkają tuż obok siostry, więc nie da się przyjechać /tylko do rodziców/ i udawać, że siostry nie ma. Przyjeżdżając do rodzicow nadal jakieś stosunki z siostrą automatycznie trzeba wypracowac bo nie będziemy się omijać jak obrażone dwulatki. A nie wiem jak zareaguje na zmianę.
                  • pade Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 17:11
                    Boisz się jej reakcji?
                    • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 17:28
                      Nie do końca, nie wchodzę w lęk jako taki i chowanie się po kątach ze strachu,
                      podskórnie perspektywa konfrontacji wywołuje stres bo wiem, że siostra zacznie od focha i obrazy bo jest dośc despotyczna i nie przyjmuje krytyki, a też wiem że ją to będzie boleć bo jest wrażliwa i też wewnętrznie chciałaby milości a nie wojny i odrzucenia. Boje się agresji emocjonalnej jako takiej, więc w tym sensie nie znoszę wszelkich konieczności występowania przeciw niej, przymusu blokowania i odpierania, normowania niedogadanych stosunkow, a dogadać się nie da jak nie ma chęci rozmowy.
                      W tym przypadku ewentualne przeniesienie się z noclegiem do rodzicow będzie w jakimś wymiarze ostentacją i jakoś trzeba w miarę niekonfliktowo ułożyć współżycie spotykając tam siostrę, cała rodzina wie, że my z siostrą sobie razem pomieszkujemy i dla wszystkich to normalne że ja tam śpię.
                      • pade Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 17:53
                        Chwila moment. Ale jeśli Ty nieagresywnie oznajmisz jej, że jej zachowanie Cię rani, że źle się z tego powodu czujesz, to nie odpowiadasz za to, jak ona zareaguje. To, że się wkurzy, po tym co napisałaś, jest jasne jak słońce, ale to jest jej kłopot, a nie Twój. Nie życzysz sobie odreagowywania na sobie i kropka. Co z tego, ze siostra inteligentna, świadoma i wrażliwa, skoro zachowuje się wobec Ciebie jak furiatka? Za jakie grzechy Ty to znosisz? W imię poprawnych relacji? Przecież one są de facto beznadziejne.
                        Z tego co piszesz wynika, że nie chcesz jej zranić. Ok, ale Ty odpowiadasz za to, co powiesz, a nie za to, jak ona się po tym poczuje.
                        Masz wybór, albo asertywnie oznajmiasz, że takie a takie zachowanie powoduje, ze czujesz się tak i tak i w związku z tym Ty...., albo siedzisz cicho w obawie przed kolejnym wybuchem. Mam wrażenie, że siostra Cię sterroryzowała.
                        To jej problem, ze nie potrafi odmówić sąsiadom, że bierze na swoje barki całą opiekę nad rodzicami, że nie prosi Ciebie o konkretną pomoc. To ona ma z tym problem.
                        Natomiast za niedogadanie się odpowiadasz po połowie. Bo sama z obawy przed konfrontacją stosujesz niedopowiedzenia i "zaciskasz zęby".
                        • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 21:09
                          Nie można powiedzieć, że relacje są beznadziejne. Przynajmniej nie były. Oczywiście, że opisałam te najgorsze momenty które mi zdecydowanie przeszkadzają więc tak to może wyglądać. Siostra miewała takie swoje humory ale kiedyś zdecydowanie nie były dominujące, w międzyczasie dużo rzeczy u niej zmieniło się raczej na gorsze, i od jakichś trzech lat idzie po równi pochyłej coraz bardziej wściekła na wszystko i wściekła na siebie, że jest wściekła.
                          A ja nie mam ochoty tego znosić ani brać udziału w sinusoidzie w sumie mało ode mnie zależnej. Więc sobie rozmyślam jak to skutecznie zablokować z korzyścią dla wszystkich i samej też wziąć konsekwencje na klatę.
                          • pade Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 21:59
                            Tłumaczysz siostrę. W sumie rozumiem tę rodzinną lojalność. Tylko sama piszesz, że masz dość.
                            Masz dość, ale nie masz dość odwagi, żeby obronić samą siebie przed agresją siostry. Chronisz ją przed ewentualnym urazem kosztem siebie.
                            • pade Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 22:04
                              I jeszcze jedno. Przede wszystkim Wasza relacja nie jest szczera. Tłumisz urazy, przykrości, masz obawę przed konfliktem czyli nie wyrażasz siebie w tej relacji. Jesteś niespójna.
                              i żeby nie było, że się mądrzę:) Jeszcze nie tak dawno sama byłam w takiej relacji i wiem ile mnie to kosztowało. Dlatego z jednej strony Cię rozumiem, ale z drugiej radzę zdobyć się na szczerość.
                              • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 22:46
                                Najśmieszniejsze, że sytuacja z siostrą się zrobiła tak nieprzyjemna teraz, akurat jak z resztą rodziny wypracowałam sobie całkiem poprawne relacje bez jakichś niuansów czy zadawnionych żali. Niewylewne (bo to rodzinne) relacje ale na równym akceptowalnym przez obie strony poziomie, mówię im co myślę jeśli jest potrzeba i jakoś wszystko działa. Więc trochę mnie samą dziwi ta eskalacja złości u siostry. W takiej skali, że odruchowo się cofam i nie widzę przestrzeni na "wyrażanie siebie":). Porozmawiam z nią co o tym myślę i jak to widzę, ale tak czy siak rozstanie jest tu konieczne (dla mojego dobra, bo dla niej, przypuszczam, aż tak wiele nie zmieni).
                                • pade Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 22:50
                                  Porozmawiaj i daj jej czas, niech sobie co nieco przemyśli. Powodzenia:)
                                  • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 22:51
                                    Dzięki :)
                      • paris-texas-warsaw Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 19:50
                        Niedawno komuś tak pisałaś:

                        "Za taki tekst siostra dawno powinna być wyproszona z rodziny. Dlaczego matka nachodzi ją i narzuca się jej mimo chamstwa córki?"

                        Ja bym radziła zastosować do swojej sytuacji:) Po co się narzucasz? Kawy sobie nie umiesz zrobić? Nie szkoda Ci sił na planowanie strategii "rozmowy"? Ja bym może jakiś cyrk zrobiła, żeby się pośmiać - typu ze szmatą zaczęła gonić i wołaś "ty złośnico":) Przynajmniej kuzyn by miał wesoło na tej "kurtuazyjnej rozmowie":))) Plany mieszkania na starość z siostrą jak dla mnie w tej sytuacji wyjątkowo smutne. Widać, że ojciec jest na chodzie, chodzi gdzieś z kuzynem, przynosi ciasto, Ty też pewnie całkiem na chodzie:), może lepiej poszukać kogoś innego do "mieszkania na starość";)
                        • paris-texas-warsaw Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 20:36
                          "Tak we dwójkę dla kwarantanny przez jakiś czas się do siebie nie odzywajcie :D i będzie git ;)"

                          I to jest też dobra rada:))) Zgadnij od kogo ją dostałam:))) Wszystko wie nasza nieświadomość, WSZYSTKO;)
                          • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 20:45
                            Paris, lecz swoje forumowe kompleksy na kim innym :)
                            Nie rozumiesz o czym jest wątek.
                            • marsylvik Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 03.06.15, 07:47
                              ???
                              o_O
                        • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 20:42
                          Wiedziałam że na Paris można zawsze liczyć na wyciąganie zdań z kontekstu. Czemu nie zacytujesz całości do czego był tamten komentarz? Brzmiał "Wyjasnie jak siostra trakuje prababcie. Otoz, jest jedyna osoba w rodzinie, ktora wyrazila sie "ta stara baba jeszcze nie zdechla? Ciagle czegos chce, jak zdechnie to ZUS sie ucieszy" "
                          To że moja siostra nie radzi sobie z nerwami i złością co uderza też we mnie, nie znaczy, że jest wulgarną chamką życzącą innym źle jak ta z cytatu.
                          • paris-texas-warsaw Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 20:53
                            Dobra:) Powiedz sister, że jest Ci przykro, że siostra brzydko się zachowuje, ona się zmieni i będziecie jako emerytki żyły razem długo i szczęśliwie, po równo dobierały zasłony do okien, na zmianę parzące kawkę za kawką na dwa ulubione sposoby, obie po równo zajmujace się rodzicami, którzy Was w końcu po równo pokochają i będzie pięknie i miło:))) Pewnikiem:) A jak kiedyś siostra walnie czymś ostrzejszym nie w zegar na ścianie, a w Ciebie, to pomyśl, że marzenia się spełniają, tylko tego szczegółu sobie nie obmarzyłaś i stąd wtopa;)
                            • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 21:16
                              Paris, wróć do korzeni. Swoich. I popatrz w lustro. To czasem trzeźwi. Choć nie zmienia. Na to by nie być rodzinnym przemocowcem musisz się solidnie napracować.
                              • paris-texas-warsaw Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 21:26
                                olikol napisała:

                                > Paris, wróć do korzeni. Swoich. I popatrz w lustro. To czasem trzeźwi. Choć nie
                                > zmienia. Na to by nie być rodzinnym przemocowcem musisz się solidnie napracowa
                                > ć.

                                ??? Ale co ma mój wygląd i rodzinne korzenie do Twojej siostry?
                                Ale i ten cytat jest dobry i mogłabyś go zastosowac do siostry:)
                              • zuzi.1 Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 23:23
                                Ale Paris napisala zartobliwie i b. celnie. Zgadzam sie tez z tym co napisala Pade, ma racje. Dlaczego Ty tak wlasciwie Olikol wchodzisz tej siostrze w cztery litery? Wez Ty od niech odpocznij, daj zyc sobie i jej. Ta siostra ma Cie chyba powyzej uszu i dlatego traktuje Cie trzepaczka jak namolna muche. Masz w sobie cos z takiej muchy. Czy Ty nie masz swojego zycia, tylko ciagle siostra i siostra, siostra to, a siostra tamto, siostra tak i siostra smak. Ty jestes chyba od niej uzalezniona, nawet rodzice nie sa dla Ciebie tak wazni jak ta siostra. Moze zapytaj die siebie samej dlaczego tak wlasciwie jest ????
                                • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 02.06.15, 23:42
                                  Nie ma tu nic z uzależnienia. Niektórzy odwiedzają się z rodzeństwem częściej niż raz na dwa lata, tak normalnie bywa gdzieniegdzie, poważnie, niektórzy to nawet w rodzinie się lubią :P
                                  Ja mam tam swoje interesy, do tego wypoczynek połączony z uszczęśliwianiem stęsknionych staruszków i plewieniem im ogródka, dla nich wygoda, dla mnie relaks, znajomi. Trudno żebym o rodzicach rozprawiała jak z nimi mam normalne relacje i brak konfliktów. Sprawa siostry na topie i ją sobie przerabiam, bo zatrzymuję się u niej, a to jej nieadekwatne do sytuacji zachowania mi przeszkadzają i ostatnio odbierają całość przyjemności z pobytu tam. Siostra podobnie odnosi się do mamy, więc...
                                  • zuzi.1 Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 03.06.15, 00:24
                                    Ale to siostry zachowanie jest w jej mniemaniu adekwatne do sytuacji, ktora ona przezywa. To tylko Tobie wydaje sie ono nieadekwatne. Twoja relacja z siostra to cos ala uwiklanie, nie ma w tym nic zdrowego i normalnego. Zero realnej bliskosci, szczerosci, jakas sztuczna relacja, w ktorej ona odgrywa role nadasanej i wkuzonej na swiat dziewczynki, a Ty latasz kolo niej na paluszkach, pelna domyslow, zeby przypadkiem jej sie nie pogorszylo. Jak przyjezdzasz pomagac rodzicom, to przyjezdzaj do nich, i nocuj u nich lub w poblizu ich domu, nie u siostry. Z siostra wymieniaj konieczne informacje i koniec. Nie narzucaj sie jej. Gdy o cos poprosi, to to zrob,.ale normalnie, bez traktowania jej jak dziecko specjalnej troski. Moze to ja wlasnie w Tobie wkurza, moze ona nie chce byc tak traktowana. A Ty zamiast traktowac ja normalnie, traktujesz jakby byla z porcelany i miala sie rozsypac. Uprawiasz jakisz dziwny teatr Olikol.
                                    • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 03.06.15, 00:38
                                      Napisałam już wcześniej na jakiej zasadzie przyjeżdżałam do siostry, czemu nie śpię u rodziców, itd. Więc nie będę powtarzać. Oprócz relacji "pomagania" rodzicom są normalne relacje mające na celu pobycie ze sobą w rodzinie, odwiedzin, kontaktów, wspólnych świąt, itd. Do niedawna siostra u siebie tworzyła takie centrum rodzinne chętnie goszcząc innych. Nie odwiedzasz nikogo z rodziny jeśli nie ma mu w czym "pomóc" ?
                                      • zuzi.1 Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 03.06.15, 07:41
                                        Ale po jej zachowaniach widac, ze rola centrum rodzinnego jej sie najwyrazniej odwidziala. A. Ty tego dalej nie przyjmujesz do wiadomosci, tylko kombinujesz co tu zrobic, zeby jej sie polepszylo i bylo jak dawniej. I ta koncepcja z mieszkaniem kiedys z siostra jest dziwna. Moze warto zalozyc swoja rodzine i nie skazywac siebie i jej na wspolne zycie, gdy widac, ze nie po drodze Wam obu. Ja mam normalne relacje rodzinne, nikt na mnie nie wisi, ani ja nie wisze na nikim, spotykamy sie od czasu do czasu milo spedzajac czas. Spotykamy sie wtedy, gdy za soba zatesknimy.
                                        • olikol Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 03.06.15, 10:44
                                          Proste przełożenie: jeśli się odwidziała to się o tym informuje. A nie mowi "jasne, pokoj wolny, przyjedź" a na miejscu robi jakies oderwane od wcześniejszego przekazu fochy i agresję. Zresztą ja w tej sytuacji jestem tylko obiektem do wyładowania a nie faktyczną jedyną przyczyną. I interesuje mnie aspekt dotyczący mnie a nie zbawianie świata. Nikt na nikim nie "wisi", układ "spółki cywilnej" to nie wiszenie.
                                          ps. Jakbyś miała "normalne" relacje rodzinne to byś tu nie siedziała :P
                                          • zuzi.1 Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 03.06.15, 16:42
                                            A moze Szamanta ma racje, ze z siostra jest cos nie halo, jesli chodzi o zdrowie psych.i dlatego tak sie zachowuje. A Ty oczekujesz od niej, ze bedzie sie zachowywala normalnie, jak inni ludzie. Sa rozne stopnie roznych zaburzen, moze ma lekkie/ srednie borderline lub jeszcze cos innego. Wlasnej rodziny nie zalozyla. A co do mnie ja tu siedze bo lubie, ale trafilam na to forum z uwagi na meza i jego rodzine, z rodzina pokolenia mialam i mam od zawsze b. dobre kontakty, to safajni, przyzwoici ludzie, bez odbic :-)
                                            • zuzi.1 Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 03.06.15, 17:22
                                              *z rodzina pochodzenia
    • enith Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 03.06.15, 15:18
      Olikol, pierwsze, co rzuca się w oczy to fakt, że twoja siostra cię organicznie wręcz nie znosi. Drugie to fakt, że nie przyjmujesz tego do wiadomości. A trzecie to to, że nie potrafisz, z jakiegoś powodu obronić się przed siostrą furiatką. Ona się na tobie wyżywa, a ty kwilisz cichutko, że ma przestać. A kiedy nie przestaje, czy wręcz eskaluje w swojej agresji, ty nie potrafisz bronić własnych granic i po raz kolejny stajesz się kubłem na wyrzygiwane przez siostrę złe emocje. Może jednak posłuchasz rady i odetniesz się od niej mentalnie? Nie oznacza to, że masz zerwać kontakt z rodzicami czy samą siostrą właśnie, ale przestań jej w końcu włazić w tyłek i próbować zażegnać konflikt. Wierzyć się nie chce, że gdy siostra dostaje piany w obecności twojej, rodziców czy dalszej rodziny, nie ma nikogo, kto ustawi ją do pionu. Daliście się jej wszyscy nieźle zastraszyć. Gdyby jakaś przypadkowa osoba na ulicy potraktowała cię tak, jak siostrunia, to też nie zareagowałabyś w żaden sposób? Może terapia asertywności by ci pomogła?
      • paris-texas-warsaw Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 03.06.15, 15:30
        "Wierzyć się nie chce, że gdy siostra dostaje piany w obecności twojej, rodziców czy dalszej rodziny, nie ma nikogo, kto ustawi ją do pionu."

        To jest relacja dwóch równorzędnych dorosłych osób. Myslę, że jeśli ktoś jest świadkiem takich scen to tylko patrzy z zainteresowaniem, jak się sprawa potoczy. Dla takiego kuzyna na wizycie, to np. siostra ciskająca kawą (jeśli to nie było poza jego zasięgiem wzroku), to pewnie tylko folklor i coś, o czym będzie mógł poopowiadać w domu. Rodzice to w ogóle może jakiś zapełniacz czasu - stąd w ogóle dyskusje, jak pomóc rodzicom na chodzie (siostry musza coś obgadać, poustalać, etc. zamiast np. cieszyć się, że jakaś robota je ominie, bo ktoś się czymś zajmuje - o ile w ogóle jest taka potrzeba).

        Ciekawa jest ta wizja Olikol, że jej rodzina jest "lepsza" (jakby to coś zmieniało, o ile faktycznie jest lepsza) - stąd te cytaty z jakiejś innej siostry (chamki źle mówiącej o babce), korzenie mojej rodziny i norma czy nie w rodzinie Zuzi:)
    • anka5570 Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 12.06.15, 23:22
      Ja postępuje w podobnych sytuacjach następująco:mówię ze stoickim spokojem;no dobrze ale ją muszę już iść. Czesc i oddalam się.Najczęściej pomaga.
    • danaide Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 16.06.15, 23:12
      Jedna ze złotych zasad z ostatnich lat: złość świadczy o zagrożonych potrzebach. Twoja siostra ma regularny wk... Borderline może być wyjaśnieniem, ale na angielskiej wikipedii w artykule o bordeline jest ustęp, dotyczący kobiecego aspektu borderline. W kontekście, w którym kobiety, częściej niż mężczyźni, wtłaczane są w określone role społeczne (zdążyłam, nie zdążyłam) tym łatwiej o zagrożenie potrzeb i frustrację. Zważywszy na fakt, że komunikacja między Tobą i siostrą jest martwa - niewykluczone że komunikacja siostry samej ze sobą jest martwa - trudno powiedzieć jakie są jej potrzeby. To że coś robi, że spełnia jakieś role społeczne, praca, rodzice, dom "otwarty" - ok, ale być może to tylko otoczka. Reszta jest niedostępna. Dla Ciebie, dla innych, najprawdopodobniej dla samej zainteresowanej. Przepraszam, czytałam po łebkach, ale zauważyłam zdanie: nie było między nami żadnych zadawnionych żali. Naprawdę? A skąd to wiadomo? Kiedy ostatnio rozmawiałyście o tym co się zdarzyło w dzieciństwie, jak potoczyło się Wasze życie, jak sobie to wyobrażałyście gdy miałyście 18 lat? O tym co robicie i czy to co robicie jest naprawdę tym, co byście chciały robić?

      Druga rzecz, która rzuca mi się w oczy to Twoje reakcje. Wobec siostry jesteś bezwolna, a jak reagujesz to komunikatami "Ty" - nazywasz jej zachowanie agresją, więc ona tym bardziej czuje się atakowana i leci po bandzie. Komunikat "ja" - o swoich odczuciach, komunikat obiektywny - opis sytuacji bez oceny (agresja) - nie istnieje. Książkę cytowaną przez pade "Stanowczo, łagodnie, bez lęku" też polecam, co prawda nie czytałam ; P , ale przeszłam kurs asertywności odwołujący się do tej pozycji. Natomiast nie jesteś zupełną ofiarą jeśli chodzi o forum - o nie, tu jakiś komentarz i już masz argument gotowy. I to jest dobry punkt wyjścia do przepracowania - dlaczego w określonych sytuacjach społecznych (siostra) wchodzę w jedną rolę, a w innej sytuacji (forum) w inną, choć mogą to być sytuacje o podobnym wydźwięku: sytuacje, w których ktoś narusza moje granice.

      I sprawa granic. Ja rozumiem, że jak ktoś pochodzi z przemocowego kontekstu, to ma granice poprzesuwane. I wtedy uważa, że jak nie wziął po pysku tylko usłyszał "spier...", to jest dobrze. Tymczasem, nie jest. Dla mnie dziś jakieś takie tłumaczenie, że chcę jechać do rodziców, ale jednak będę mieszkać u siostry (narażając się na konflikty)... Jeśli grożą mi konflikty to najfajniejsza miejscówka jest dla mnie nie do przyjęcia. Na ile godzisz się Ty?
      • danaide Re: Wyładowanie się - dobre czy nie 16.06.15, 23:45
        Jeszcze raz przejrzałam tekst i uderzyło mnie jak bardzo jesteście z siostrą uwikłane w normy, wypada, nie wypada, siostra - gościnna gospodyni idzie zrobić kawę choć najchętniej by się nie ruszyła z kanapy przez kolejne sto lat, Ty jeździsz do rodziny, bo przecież nie wypada widzieć siostry rzadziej niż dwa razy w roku, a już mieszkać obok i nie odwiedzić choleryczki to zupełny brak obycia... Tylko jak unormować szczęście i spokój?
Pełna wersja