Zawikłane emocje związane z ojcem

29.06.14, 10:46
Chciałam się dowiedzieć, jak ocenilibyście moją sytuację.
Jestem jedynaczką, córką ludzi, którzy nie byli zgodnym małżeństwem, właściwie w moim odczuciu, nigdy nie powinni byli się pobrać. W domu były kłótnie, brak wspólnego spędzania czasu, osobne wakacje z każdym z rodziców, osobne finanse każdego z rodziców, brak wspólnych obiadów, itp.
Moja matka była osobą niezwykle wybuchową, nieradzącą sobie z emocjami, zwłaszcza złością. Ciągle szydziła z mojego ojca, a mnie w to wciągała. Byłam świadkiem, jak dwukrotnie wyrzuciła go z domu. Byłam przez nią szarpana i bita, nie za jakieś realne przewinienia, raczej dla wyładowania emocji. Obrażała mnie słownie również i odtrącała emocjonalnie. Mogłabym jeszcze wiele rzeczy napisać, ale nie w tym rzecz. Skończyło się to wraz z jej śmiercią, gdy miałam 13 lat. Jedyne chyba, co zawdzięczam mojej matce to to, że nauczyła mnie wielu rzeczy i wpoiła samodzielność.
Mój ojciec reagował na to obojętnie, wychodzeniem z domu i udawaniem, że wszystko jest ok. Nie bronił mnie, jeśli już to zupełnie nieskutecznie. Ja nawet nie pamiętam wiele z jego obecności w moim życiu. Był chyba zepchnięty w cień przez swoją żonę.
Gdy moja matka zmarła, chciałam się do niego zbliżyć, kupowałam mu prezenty z jakichś kieszonkowych, wyciągałam na wspólne spędzanie czasu, ale z każdym miesiącem i rokiem sytuacja się pogarszała. Coraz bardziej mnie odpychał, karał ciągłym obrażaniem się o najbardziej czasem absurdalne rzeczy (i to chyba było dla mnie najgorsze), szyderstwami (również takimi dotyczącymi różnych aspektów mojego wyglądu i kobiecości). Nie był osobą biedna, ale ciągle wypominał mi to, co mi dawał, a wiele tego nie było. Krótko po śmierci mojej matki ożenił się. Jego nowa żona była początkowo nastawiona do mnie przychylnie, ale dość szybko zaczęła się zachowywać podobnie jak on. Myślę, że pod jego wpływem. Tym bardziej, że byłam świadkiem, jak szyderczo komentował do niej różne moje poczynania .To, co jeszcze mam mu do zarzucenia to fakt, że zupełnie zaniedbał kwestię mojego usamodzielnienia. Tzn. nigdy niczego mnie nie nauczył, nie tłumaczył, ciągle podkreślał jakąś moja bezradność, nieumiejętność, wszelkie przejawy mojego usamodzielniania się karał obrażaniem się i kłótniami.
Po studiach nie wróciłam już do rodzinnego domu, usamodzielniłam się i mogę powiedzieć, że jest ok. Tylko, że ja zerwałam z nimi kontakt. Tzn. znają mój numer telefonu, adres, w każdej chwili mogą przyjechać, jeśli się zapowiedzą. Problem w tym, że ja do nich nie dzwonię w ogóle, nie wysyłam życzeń na święta (które spędzam sama), urodziny itp. Mój ojciec z kolei zaczął do mnie dzwonić i chce chyba teraz mieć kontakt ze mną, ale we mnie się wszystko kompletnie wypaliło. Ja już nie potrafię. Tym bardziej, że on nie ma sobie zupełnie nic do zarzucenia, żyje w przekonaniu, ze jest ojcem zupełnie w porządku. A dla mnie to jest największy problem. Ja sobie nie wyobrażam, że po tych wszystkich latach mam udawać, że jest tak, jak jemu się wydaje. Jak byłam nastolatką, to wielokrotnie, cos mu próbowałam tłumaczyć, ale jak grochem o ścianę, ja teraz naprawdę nie mam już siły. Wypaliłam się. Z drugiej strony jestem w kropce, bo mam wrażenie, że to ja jestem ta zawzięta jędza.
I co ja mam zrobić? Mam 35 lat, jestem na psychoterapii już x lat, ale nadal jakoś nie mogę sobie tego poukładać.
    • haneke_29 Re: Zawikłane emocje związane z ojcem 29.06.14, 11:14
      Jeśli tego nie czujesz i nie chcesz to po prostu tego nie rób. Pomogłabyś mu w miarę swoich możliwości gdyby tego potrzebował? Jeśli tak, to tyle wystarczy.
      Miałaś naprawdę nieźle skopane dzieciństwo a z postu przebija normalna, inteligentna, po prostu fajna osoba.
      • ecco_mi Re: Zawikłane emocje związane z ojcem 29.06.14, 11:39
        Dziekuje za mile słowa
    • differentview Re: Zawikłane emocje związane z ojcem 29.06.14, 11:14
      ecco_mi napisała:
      > Wypaliłam się. Z drugiej strony jestem w kropce, bo mam wrażenie, że
      > to ja jestem ta zawzięta jędza.
      > I co ja mam zrobić? Mam 35 lat, jestem na psychoterapii już x lat, ale nadal ja
      > koś nie mogę sobie tego poukładać.

      x lat terapii i nadal jestes w kropce? zmien terapeute:)
      jesli nie masz potrzeby kontaktow z ojcem to po prostu sie nie spotykaj i powiedz, ze nie chcesz zeby dzwonil; jesli chcesz mu uswiadomic, ze nie ma podstaw zeby uwazac sie za dobrego ojca- to spotkaj sie i mu to uswiadom, po czym w zaleznosci od reakcji- kontynuuj relacje lub zerwij- Twoje zycie, Twoje wybory i Twoje potrzeby powinny byc dla Ciebie najwazniejsze, jakie znaczenie ma dla Ciebie, ze ktos uzna to za zawzietosc?
      • ecco_mi Re: Zawikłane emocje związane z ojcem 29.06.14, 11:38
        differentview napisała:



        > x lat terapii i nadal jestes w kropce? zmien terapeute:)

        Mój obecny terapeuta jest 3 cim z kolei. Ten problem chyba mocno siedzi w mojej głowie, skoro nie daje się jakoś szybko wyprostować. Mój ojciec jest mistrzem autopromocji siebie jako skrzywdzonej niewinności. Dorastałam w takiej atmosferze odwracania kota ogonem, nazywania czarnego białym i to nie tylko przez ojca, cała moja rodzina funkcjonuje podobnie. Wydaje mi sie, ze to nieźle wypacza emocje.

        > jesli nie masz potrzeby kontaktow z ojcem to po prostu sie nie spotykaj i powie
        > dz, ze nie chcesz zeby dzwonil; jesli chcesz mu uswiadomic, ze nie ma podstaw z
        > eby uwazac sie za dobrego ojca- to spotkaj sie i mu to uswiadom, po czym w zale

        Pomimo wieku chyba nadal nie jestem gotowa na konfrontacje, bo ja sie mojego ojca zwyczajnie boje, a wlaściwie boje się emocji zwiazanych z rozmowami nim.

        > Twoje wybory i Tw
        > oje potrzeby powinny byc dla Ciebie najwazniejsze, jakie znaczenie ma dla Ciebi
        > e, ze ktos uzna to za zawzietosc?
        Ten ktoś to chyba własnie ja sama
        • differentview Re: Zawikłane emocje związane z ojcem 29.06.14, 11:54
          ecco_mi napisała:

          > Pomimo wieku chyba nadal nie jestem gotowa na konfrontacje, bo ja sie mojego oj
          > ca zwyczajnie boje, a wlaściwie boje się emocji zwiazanych z rozmowami nim.

          hmm...a masz podstawy zeby sie bac? cos realnie moze Ci zagrazac z jego strony? ojciec ma jakis wplyw na Twoje zycie? musisz uswiadomic sobie czego konkretnie sie boisz, zwizualizowac sobie taka konfrontacje i nazwac swoje emocje; wydaje mi sie, ze to nie Ty sama uwazasz sie za zawzieta jedze tylko moze boisz sie, ze on tak to widzi albo ktos patrzacy z boku kto nie jest w Twojej skorze, kto nie przezyl tego co Ty; zaufaj swoim uczuciom i jesli nie chcesz tych kontaktow to ich nie podtrzymuj, nie musisz sie nikomu tlumaczyc dlaczego; a jesli chcesz kontaktow z nim ale nie takich jak do tej pory to mozesz probowac, jednak musisz miec swiadomosc, ze jesli do tej pory te relacje byly kiepskie a ojciec uwazal sie za niewinnego to szansa, ze to sie zmieni jest jednak mala( ale oczywiscie jest taka mozliwosc)

          • pade Re: Zawikłane emocje związane z ojcem 29.06.14, 12:14
            Podpisuję się pod Differentview.
            A terapeuci...trochę Cię uzależnili od siebie. Albo Ty od nich i być może czekasz, aż ktoś za Ciebie zdecyduje. Tak nie będzie, a rozkminianie wszystkiego w nieskończoność na pewno Ci nie służy.
            Możesz napisać do ojca list, albo maila. I wyrzucić to wszystko, co Ci zalega. Uczciwie wyjaśnić, że się wypaliło i że nie potrzebujesz kontaktów.
            A po wysłaniu listu, spróbuj zapomnieć. To bardzo trudne, ale skoro podjęłaś decyzję, to się jej trzymaj. Z czasem będzie Ci łatwiej.
            Co do emocji. To całkowicie zrozumiałe, że czujesz się tak, a nie inaczej. I masz prawo tak się czuć. Ważne jest tylko, co zrobisz dalej. Czy będziesz w nich tkwić, czy pójdziesz do przodu.
            W głębi duszy Ty wiesz, co jest dla Ciebie dobre.
            • verdana Re: Zawikłane emocje związane z ojcem 29.06.14, 12:29
              Mam wrażenie, że terapia niewiele dała. Bo na wstępie opisujesz swoją matkę, jako osobę, która właściwie znęca sie nad ojcem. I w ogóle nie wiążesz tego z charakterem ojca, gdy go potem opisujesz. Nadal postrzegasz ojca jako ofiarę małżeństwa, podczas gdy z tego, co piszesz to najprawdopodobniej matka nie wytrzymywała nerwowo tego, z czym Ty miałaś do czynienia po jej śmierci. Być moze brak Twojego kontaktu z ojcem za życia matki jest też spowodowany próbą chronienie Cię, choć tego oczywiście nie wiadomo.
              • ecco_mi Re: Zawikłane emocje związane z ojcem 29.06.14, 12:57
                Dziękuję wszystkim za odzew.
                Padło kilka zarzutów odnośnie terapii. To nie jest tak, że ona nic nie dała, bo mój emocjonalny problem w odniesieniu do ojca nie jest jedynym, z jakim się zmagam i wielu dziedzinach widzę poprawę. Tutaj jednak rzeczywiście idzie opornie i chyba nie wiem dlaczego.

                To co piszecie o tym, że powinnam się skonfrontować z ojcem i mu wygarnąć daje mi do myślenia. Słyszałam już o tego typu technikach, ale jakoś sama nie potrafię się przemóc. Mam wrażenie, że wciąż czekam, aż on sam zapyta, dlaczego jest, jak jest, że sam stworzy okazję do oczyszczenia atmosfery. Natomiast to co widzę, to to, że on po prostu nie życzy sobie słuchac pretensji. Jak byłam mlodsza, to za coś takiego znów byla karana fochami i szyderstwami. Ja wciąż w jego obecności przenoszę sie w inną czasoprzestrzeń, gdzie jestem zakompleksioną, zahukaną nastolatką, z poczuciem winy, ze ojciec przeze mnie cierpi.
                Z drugiej strony mój ojciec zupełnie nie jest gotów sluchac tego, po ponownym spotkaniu po kilku latach nie widzenia się ze mna potrafi się zachowywać, jakbysmy sie widzieli wczoraj, a ja nie mam odwagi spytać, czy naprawdę myśli, że wszystko jest ok...
                • ecco_mi Re: Zawikłane emocje związane z ojcem 29.06.14, 12:59
                  Czasem mi przychodzi do głowy ponura myśl, ze tylko śmierć któregoś z nas może mnie uwolnić o dej rozterki. Wiem, że brzmi to paskudnie, ale mi to nie daje spokoju.
                  • basiastel Re: Zawikłane emocje związane z ojcem 29.06.14, 13:47
                    Niestety, tylko Twoja śmierć, by Ciebie od tego uwolniła. Krzywda, jaką zrobił Ci ojciec będzie żyć w Tobie także po jego śmierci. To bardzo smutne, dlatego szukaj siły, oparcia, miłości gdzie indziej i staraj się na tym koncentrować, będzie Ci chociaż trochę lżej, będziesz miała dla kogo żyć, nie myśleć wyłącznie o cierpieniu i jak je skończyć. Trzymaj się mocno, jest mnóstwo fajnych ludzi na świecie, nie pozwól, by jeden gad Ciebie zniszczył.
                • basiastel Re: Zawikłane emocje związane z ojcem 29.06.14, 13:40
                  Dlatego powinnaś go potraktować tak, jak on Ciebie. Napisać i mu wygarnąć, nie doprowadzając do żadnej dyskusji i jego do głosu, bo po co? By usłyszeć jeszcze raz, że ma Twój ból i problem w d...? Nie masz szans na przeprosiny, czy nawet zrozumienie.
                  Obawiam się, że do końca życia będziesz się męczyć z ta sprawą, a ojciec będzie Twój ból tylko powiększał. Szukaj pomocy i zrozumienia u terapeuty, u bliskich. I zapewniam Ciebie, że jak powiesz tatusiowi, żeby spadał, to on zacznie odczuwać to, co teraz Ty - poczucie krzywdy i zacznie szukać z Toba kontaktu, żyć dziejącą się mu krzywdą. I niech sobie żyje, miej go tam gdzie on ma Ciebie i Twoje odczucia i niech się męczy do końca życia ze swoją "krzywdą". Tu nie chodzi o zemstę, to będzie miało dla Ciebie moc terapeutyczną.
                • differentview Re: Zawikłane emocje związane z ojcem 29.06.14, 15:38
                  ecco_mi napisała:
                  > Z drugiej strony mój ojciec zupełnie nie jest gotów sluchac tego, po ponownym s
                  > potkaniu po kilku latach nie widzenia się ze mna potrafi się zachowywać, jakbys
                  > my sie widzieli wczoraj, a ja nie mam odwagi spytać, czy naprawdę myśli, że wsz
                  > ystko jest ok...

                  tego czy jest gotow to nie wiesz bo nigdy do takiej konfrontacji nie doszlo; jesli nie masz odwagi wprost zapytac to tak jak radzilo Ci pare osob- napisz maila; mi sie wydaje, ze Ty boisz sie, ze on odrzuci to co chcesz mu powiedziec, odwroci kota ogonem, stwierdzi, ze nie ma sobie jako ojciec nic do zarzucenia; wtedy bedziesz miala juz jasnosc- decyzja o zerwaniu kontaktow jest sluszna bo co jest warta relacja, w ktorej uczucia jednej strony czyli Twoje kompletnie sie nie licza?; innych powodow do leku ja nie widze; wiec najgorsze co moze sie stac to wlasnie refleksja, ze on nie jest zdolny do empatii wobec Ciebie ale bedziesz miala przynajmniej satysfakcje, ze powiedzialas jasno co myslisz i czujesz
        • basiastel Re: Zawikłane emocje związane z ojcem 29.06.14, 12:31
          Jeśli jesteś zdecydowana zrezygnować z ojca w swoim życiu, to do niego napisz. Napisz mu, że wyrzucasz go ze swojego życia, bo ... i tu wypunktuj konkretnie. I niech on teraz z tym żyje i się męczy, bądź nie. Współczuję Ci bardzo.
    • koronka2012 Re: Zawikłane emocje związane z ojcem 29.06.14, 14:04
      Terapia nie pomoże, bo chyba podświadomie oczekujesz jakiegoś przełomu. Przyznania, że ojciec cię krzywdził, ale sama nie podejmujesz tego tematu, nie masz dość sił, żeby wywalić kawę na ławę.

      A on się wybielił i jest mu z tym dobrze. I sam nie przejrzy na oczy (zresztą mało prawdopodobne jest że przejrzy w ogóle). A ty nadal nie możesz się z tym pogodzić - i czekasz.

      Czego tak naprawdę chcesz od tej relacji? żeby ojciec zniknął z twojego życia, czy żeby przeprosił za to że był beznadziejnym ojcem?

      Jeśli nie umiesz z nim porozmawiać - napisz list. Żeby wyrzucić z siebie te emocje, ale bez nadziei, że dotrze i w cudowny sposób odmieni twoje życie.
      • aqua48 Re: Zawikłane emocje związane z ojcem 30.06.14, 15:05
        koronka2012 napisała:

        > Jeśli nie umiesz z nim porozmawiać - napisz list. Żeby wyrzucić z siebie te emo
        > cje, ale bez nadziei, że dotrze i w cudowny sposób odmieni twoje życie.

        Dokładnie to samo radzę, napisz o co masz do niego żal, co cię w nim teraz denerwuje i przeszkadza, oraz czego oczekujesz od niego jako ojca, wyślij i poczekaj na reakcję - albo będzie nią kolejny foch i zaprzeczenie do czego wszak jesteś przyzwyczajona, albo jakaś inna reakcja.
    • marsylvik Re: Zawikłane emocje związane z ojcem 05.07.14, 12:45
      ecco_mi napisała:

      > Gdy moja matka zmarła, chciałam się do niego zbliżyć, kupowałam mu prezenty z j
      > akichś kieszonkowych, wyciągałam na wspólne spędzanie czasu, ale z każdym miesi
      > ącem i rokiem sytuacja się pogarszała. Coraz bardziej mnie odpychał, karał cią
      > głym obrażaniem się o najbardziej czasem absurdalne rzeczy (i to chyba było dla
      > mnie najgorsze), szyderstwami (również takimi dotyczącymi różnych aspektów moj
      > ego wyglądu i kobiecości). Nie był osobą biedna, ale ciągle wypominał mi to, co
      > mi dawał, a wiele tego nie było.

      Krótko mówiąc jako dziecko próbowałaś go zmienić w dobrego rodzica, jakim powinien wg Ciebie być. Nie udało się.
      Sądzisz, że to mogło Ci się udać? Że zrobiłaś coś źle?
      Czy uważasz, że za kształt relacji dorosłego i nastolatki odpowiedzialna jest nastolatka?

      > Tylko, że ja zerwałam z nimi kontakt. Tzn. znają mój numer
      > telefonu, adres, w każdej chwili mogą przyjechać, jeśli się zapowiedzą. Proble
      > m w tym, że ja do nich nie dzwonię w ogóle, nie wysyłam życzeń na święta (które
      > spędzam sama), urodziny itp.

      Mnie to nie wygląda na zerwanie kontaktu, tylko na brak starań o jego podtrzymywanie.

      > Mój ojciec z kolei zaczął do mnie dzwonić i chce
      > chyba teraz mieć kontakt ze mną, ale we mnie się wszystko kompletnie wypaliło.
      > Ja już nie potrafię. Tym bardziej, że on nie ma sobie zupełnie nic do zarzuceni
      > a, żyje w przekonaniu, ze jest ojcem zupełnie w porządku. A dla mnie to jest na
      > jwiększy problem. Ja sobie nie wyobrażam, że po tych wszystkich latach mam udaw
      > ać, że jest tak, jak jemu się wydaje.

      A czemu sądzisz, że musisz cokolwiek udawać? Nie wiem, czy piszesz o wewnętrznym przymusie, czy to oczekiwanie ojca. A może zwykłe, luźne kontakty odbierasz jako udawanie, że Twoje dzieciństwo było dobre, a on był dobrym ojcem?

      > Wypaliłam się. Z drugiej strony jestem w kropce, bo mam wrażenie, że
      > to ja jestem ta zawzięta jędza.

      W jakim sensie? Nie rozumiem tego, naprawdę. Czemu odnosisz takie wrażenie? Czy robisz mu coś na złość, próbujesz dokuczyć, zemścić się?

      > I co ja mam zrobić? Mam 35 lat, jestem na psychoterapii już x lat, ale nadal ja
      > koś nie mogę sobie tego poukładać.

      Czy był poruszany temat odpowiedzialności, granic? Przerobiony?
      Mam wrażenie, że bierzesz na siebie odpowiedzialność za uczucia ojca i kształt Waszej relacji. Tej relacji nadała kształt osoba dorosła w momencie jej kształtowania. Może i teraz jesteś bardziej świadoma i dojrzała niż on, ale to nie znaczy, że stałaś się jego matką, a on Twoim dzieckiem. On nadal jest dorosły, co najmniej współodpowiedzialny za Wasze relacje. I wyłącznie odpowiedzialny za to, co czuje i jak się zachowuje, jakich wyborów dokonuje i jakich dokonał w przeszłości.
    • misterni Re: Zawikłane emocje związane z ojcem 07.07.14, 00:45
      Przede wszystkim, nic nie musisz. Jeśli nie masz ochoty na kontakty, nie kontaktuj się i nie miej z tego powodu wyrzutów sumienia.
      Jeśli masz ochotę na jakiś "mocny akcent", napisz do niego list, w którym dokładnie opowiedz o swoim żalu do niego, a tym co Cię boli i co masz mu za złe. Nie bój się ostrych sformułowań, masz do nich prawo. List wyślij i zajmij się sobą, swoim życiem. Być może do ojca coś dotrze i podejmie próbę naprawy relacji, być może nic nie dotrze, ale Ty i tak poczujesz ulgę, że wyrzuciłaś z siebie żal.
      Trzymaj się :)
    • danaide Re: Zawikłane emocje związane z ojcem 18.07.14, 23:56
      Hej, ecco_mi. Na tym forum pada często takie ładne zdanie, że rodzina jest matrycą. Pokazuje Ci pewien wzorzec funkcjonowania, relacji. Twoja matryca była wyjątkowo spartaczona. Dwa słowa jakie cisną mi się na palce: odrzucenie i samotność.

      Bardzo trudno żyć, trudno budować relacje.

      (Kiedy piszesz, że spędzasz święta sama - to znaczy tylko bez ojca/jego rodziny czy zupełnie sama? Nie piszesz czy masz jakąś rodzinę, zwierzaki, przyjaciół. Czy może żyjesz głównie pracą?)

      Jedną z ważniejszych rzeczy, jakie zrozumiałam a propos rodziców to to, że za sposób w jaki ułożyli swoje relacje i jakimi byli ludźmi i rodzicami odpowiadają oni. Nie ja. Przez lata, jako dziecko, a zwłaszcza nastolatka próbowałam bronić mojej matki, nawet "rozwodzić" ją z ojcem. Aż w końcu zrozumiałam, będąc już dorosłą metrykalnie osobą, że to ich poletko, ich relacje, ich biznes, ich emocje. I że matka też miała za uszami. Miałam prawo do wszystkiego tego do czego prawo ma dziecko i jak nie dostałam to trudno, wiem, że od innych dostanę jakąś namiastkę (i się nią cieszę), że od własnego dziecka dostanę jakąś pulę miłości (i jakąś postaram się oddać mimo nienajlepszych doświadczeń w tym zakresie) i tyle. A rodziców zostawiam. Zostawiam ich fizycznie (mieszkam w innym mieście, nie dzwonię, piszę sporadycznie i zazwyczaj w odpowiedzi na) ale też emocjonalnie. To znaczy w gruncie rzeczy niewiele już obchodzi mnie ich życie i pożycie. Wystarczająco zajmowało mnie to latami. Teraz mam swój świat.
      Wydaje Ci się, że jesteś zawziętą jędzą, ale tak tylko Ci się wydaje. To że ktoś komu na nas nie zależało nagle zapragnął mieć z nami kontakt o niczym nie świadczy. Mój ojciec miał kilka takich lat, kiedy się do mnie nie odzywał. Foch na całego. Byłam wtedy nastolatką, mieszkaliśmy przecież pod jednym dachem. Dziś nie odzywam się ja. Może to foch, ale wolę myśleć, że to granica postawiona komuś, kto w najgorszym momencie mojego życia, kilka lat temu, zamiast mi pomóc zaczął się na mnie wyżywać. Zapewne mama wpoiła Ci syndrom grzecznej uczennicy. Może i pomaga w życiu zawodowym. Ale nie osobistym.

      Nie wiem na ile znasz temat wewnętrznego dziecka, ja zaledwie wiem, że dzwonią choć nie wiem w którym kościele. A to chyba bardzo ważny temat do przerobienia bólu z dzieciństwa, żalu. Z książek polecam Ci, tradycyjnie, Jespera Juula "Moje kompetentne dziecko" - książka, którą wzięłam do ręki z myślą o własnym dziecku, a znalazłam tam odpowiedzi na pytania z mojego własnego dzieciństwa. W tym niesłychanie ważne ustępy o poczuciu wartości u dziecka. Tudzież jego braku;)

      Rozumiem, że możesz być niegotowa do konfrontacji z ojcem. Rozumiem, że masz jakieś nadzieje, wyobrażenia na temat tego jak powinny wyglądać relacje. Ale one nigdy tak nie wyglądały. Dlaczego więc teraz nie miałyby wyglądać tak jak Ty i tylko Ty o tym zadecydujesz?
Pełna wersja