Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka :)

05.07.14, 19:17
Drodzy Forumowicze

Proszę o Wasze spostrzeżenia dot. poniższej rozmowy, która miała miejsce między małżonkami z 8-letnim stażem i 2 dzieci. Zależy mi na Waszych wrażeniach jako osób, które stoją z boku.

ON: Jakby się czuła, gdyby ktoś zapomniał o Twoich imieninach?
ONA: Który dzisiaj jest?
ON: (podaje datę)
ONA: Ups, zapomniałam o Twoich imieninach. Nie wiem jak bym się czuła.
ON: Miałem Ci o tym nie mówić, ale jednak... Mnie jest przykro.
ON: Przepraszam. Przykro mi, że sprawiłam Ci przykrość, postaram się zrewanżować.
ON: Kiedyś już zapomniałaś.
ONA: Nie ulega wątpliwości, że dałam plamę, zapomniałam i tyle. Widzisz, ale Ty też mogłeś coś zrobić, zamiast próbować udawać, że nic się nie stało i powiedzieć mi o tym dopiero dzisiaj. Mogłeś np. zaprosić nas (z dziećmi) na lody i powiedzieć, że to zaproszenie z okazji Twojego święta.
ON: Odwracasz wszystko do góry nogami.
Tu następuje długa wymiana zdań dot. tego, czy doszło do próby odwrócenia sytuacji czy nie. Żona podkreśla, że nie neguje uczuć męża, tylko próbuje pokazać, że były też inne możliwe scenariusze. On dodatkowo wspomina jak to niesatysfakcjonujący dla niego jest sposób składania przez nią życzeń (tak w ogóle, w różnych sytuacjach), że o imieninach koleżanki to jednak pamięta, bo kiedyś słyszał jak dzwoniła do niej z życzeniami. Niewiele brakuje, żeby zrobiła się z tego wszystkiego niezła afera.

Wracając do domu żona z uśmiechem na niego patrzy (wcześniej nie byli sami, więc trudno było o osobiste życzenia), on uśmiech odwzajemnia, ona mówi: „Chciałam Ci życzyć…”. On przerywa i mówi, że teraz to już nieważne i on życzeń nie chce. Ona mimo to mówi, że chciałaby życzyć i kontynuuje.

_____

O co tu chodzi? Dlaczego z codziennej sprawy prawie zrobiła się burza?
    • panizalewska Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 19:58
      Wiesz, mnie też przykro, jak mąż parokrotnie zapomniał o moich imieninach i urodzinach, Dniu Matki itp. Ja przez kilka lat pamiętałam o jego świętach i zawsze szykowałam niespodziankę tak, żeby dostał prezent rano tego dnia. Ale, że mąż nie pamiętał o moich, czyli jakoby nie przywiązywał do tego wagi, to ja też olałam. I w takiej przykro - wymuszonej atmosferze mu rano mówię "a wiesz, dzisiaj moje imieniny / urodziny" a on "aha ojej wszystkiego najlepszego" i na tym świętowanie się kończy :P kwiaty dostaję od dziadków :P
    • adorra0 Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 20:12
      Moje spostrzeżenie - żona lubi ieć ostatnie słowo:-)
    • marsylvik Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 20:24
      Mąż poczuł się zignorowany, nieważny dla żony. Ona przeprasza, jednak osłabia ten przekaz dodając swoje "ale". Być może dodała to "ale" chcąc rzeczywiście mu pomóc z nią wytrzymać, a nie odwrócić uwagę, jednak faktem jest, że zrobiła to bez wyczucia, próbowała korygować jego zachowaniew momencie, kiedy to właśnie jej zachowanie wymaga korekcji, co zresztą częściowo przyznała. Szkoda, że powiedziała "dałam co prawda plamę, ale Ty powinieneś" i następnie próbowała mu zadośćuczynić wbrew jego chęciom, zamiast "dałam plamę, postaram się tego już nie robić, czy mogę Ci to jakoś wynagrodzić?".

      Ja niestety często robię w życiu dokładnie to samo, niejednokrotnie :/ W dodatku pewnie 9/10 razy w ogóle nie zdaję sobie z tego sprawy, ten raz na dziesięć zdam sobie sprawę po fakcie... Myślę, że taka przemądrzałość to wkurzający dla otoczenia i wygodny dla przemądrzałej osoby sposób na pozbycie się poczucia winy bez przyznania się do własnej niedoskonałości.
    • squirrel9 Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 20:44
      Żona mocno nie ok. Nie dość, że zapomniała (nie pierwszy raz, jak sądzę z rozmowy) to jeszcze zrzuca "winę" na poszkodowanego. To tak, jakby powiedziała "jakbyś mi przypomniał, to bym nie zapomniała". To takie nie dość, że olewackie to jeszcze pokrętnie napastliwe.
      Tak rodzą się konflikty o których później mówi się, że nie wiadomo kiedy się zaczęły
      • szpil1 Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 20:54
        squirrel9 napisała:

        > Żona mocno nie ok. Nie dość, że zapomniała (nie pierwszy raz, jak sądzę z rozmo
        > wy) to jeszcze zrzuca "winę" na poszkodowanego. To tak, jakby powiedziała "jakb
        > yś mi przypomniał, to bym nie zapomniała". To takie nie dość, że olewackie to j
        > eszcze pokrętnie napastliwe.
        > Tak rodzą się konflikty o których później mówi się, że nie wiadomo kiedy się za
        > częły"

        Też mam takie odczucie. I wydaje mi się, że żona jest gotowa strzelic focha, bo mąż się poczuł urażony, bo ona zapomniała o jego imieninach.
    • enith Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 21:05
      W dobie kalendarza na ścianie, kompie czy w telefonie z ustawionym przypominaniem, o rocznicach/urodzinach/imieninach zapominają wyłącznie ci, którym wyżej wymienione okazje, kolokwialnie mówiąc, wiszą. Tej konkretnej żonie wiszą imieniny męża, widać to i po sposobie, w jaki składa życzenia, gdy ktoś jej w końcu przypomni, jak i fakt częstego zapominania. Po prostu nie jest to dla niej ważne. W połączeniu z faktem, że jest to ważne dla męża, co mąż wielokrotnie wyartykułował, żona jawi się jako osoba, której średnio na mężu zależy. A już pomysł, by to solenizant zaprosił zapominalskich gości na lody celem przypomnienia im, że ma imieniny plus foch, że tego nie zrobił, jest tak niskie, że już niżej się chyba nie da.
    • pade Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 21:26
      W dialogu mąż wpędza żonę w poczucie winy zamiast poinformować, że znowu zapomniała o jego imieninach. Na co żona, również zręczna w manipulacji, odwraca kota ogonem.
      Jeśli dla żony zapominanie o tym, co dla męża istotne, jest robieniem afery z byle czego, to najwidoczniej na mężu za bardzo jej nie zależy
      • verdana Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 21:53
        Słusznie wpędza żonę w poczucie winy - bo a. to jest ten wypadek, że poczucie winy mieć należy, b. żona najwyraźniej nie zapomniała po raz pierwszy i nieszczególnie czuje się winna. Ja się nie dziwię, ze mąż jest wściekły, a przede wszystkim rozczarowany. Być moze miał nadzieję, zę po jego oświadczeniu żonie po prostu zrobi się cholernie przykro. To była jedyna dopuszczalna reakcja. Tymczasem żona uznaje, zę właściwie nic sie nie stało, zę jak meżowi zależało, to trzeba było przypomnieć. Co oznacza po prostu, zę jej nie zalezy na radości męża, tylko na "byciu w porządku".
        Bardzo źle to wróży związkowi - i zapomnienia po raz kolejny, co oznacza, że żona nie przejęła się, ze zrobiła mężowi przykrość i nie pilnuje daty w kolejnym roku, po drugie próba przerzucenia odpowiedzialności na męża. Czyli - nieważne, że jemu przykro, ważne, aby samemu nie czuć się winnym.
        • pade Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 21:59
          Ale ja w pierwszych dwóch zdaniach w ogóle nie oceniam czy słusznie czy niesłusznie:)
          • squirrel9 Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 23:09
            "W dialogu mąż wpędza żonę w poczucie winy zamiast poinformować, że znowu zapomniała o jego imieninach. Na co żona, również zręczna w manipulacji, odwraca kota ogonem."

            Uważasz, że to nie jest ocena?


















            omnienie sobie
            • pade Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 23:44
              Dla mnie to stwierdzenie faktu. To są wręcz klasyczne, książkowe przykłady z niewłaściwej komunikacji, a właściwie manipulacji:)
              Ale może faktycznie jest to ocena...Chociaż...czy to nie jest tak, że oceniamy wtedy, kiedy mówimy, że coś jest słuszne, niesłuszne, głupie, złe, dobre, prawidłowe, wspaniałe itd?
      • para_d_p Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 22:03
        Dziękuję za dotychczasowe odpowiedzi.

        Jako żona chciałam dodać kilka faktów, które być może okażą się o tyle nieistotne, że uznacie je za nieznaczące w tej sytuacji.

        Na początku znajomości mąż nie chciał się przyznać kiedy ma imieniny (w którym miesiącu – były do wyboru dwa – bo twierdził, że ich nie obchodzi).

        Po jakimś czasie powiedział.

        Kiedyś chciałam z okazji jego urodzin zorganizować coś więcej, był tort i były świeczki i była obraza, że świeczek się w tym wieku nie zapala. Ok, przyjęłam, że on nie lubi i więcej nie chce. Jednocześnie rok później mnie zapalił, ale dla mnie była to akurat przyjemność.
        Kiedyś na jego urodziny (na imieniny sobie nie przypominam) przychodzili do nas jego najbliżsi, tzn. mama i siostra. W tym roku już nie (zawsze sam umawiał się z rodziną, tak samo jak ja sama „organizowałam” spotkanie ze swoją z okazji moich okazji – tzn. na moje i swoje on zapraszał swoich, ja swoich na moje i jego). Na moje pytanie czy mam się przygotowywać do wizyty gości powiedział, że nie, on nikogo w tym roku nie zaprasza.

        Piszę to w kontekście swojego braku orientacji w temacie tego jaki stosunek w rzeczywiście do urodzin i imienin ma, bo trochę co innego słyszę i co innego widzę (a przynajmniej ja tak to interpretuję).

        Propozycja z zaproszeniem na lody wyniknęła stąd, że ja kilka razy sama mówiłam: W… (i tu dzień) zapraszam Was na obiad/lody z okazji moich urodzin. Innymi słowy z okazji swojego święta „organizowałam coś” najbliższym.
        Wkurza mnie – i tu też wkurzyło, choć uznałam, że to nie jest odpowiedni moment, by temat tego schematu poruszać, że mąż w sytuacjach, kiedy wg niego zachowam się nieodpowiednio „strzela focha” (to moje określenie) i nie mówi o co chodzi, mimo że daje mi odczuć, że coś jest nie tak. Pytam czy coś się stało, mówi, że nie. Po jakimś czasie (kilku dniach np.), na pytanie co go dręczy mówi w końcu, że to o mnie chodzi, ale nie powie w czym rzecz, bo to już „nieważne”. Po upływie jakiegoś czasu w końcu wywala co mu leży na sercu.

        Kalendarz - a i owszem - posiadam i zapisuję rzeczy różne i pech chciał, że (z oszczędności czasu, która mi wyszła bokiem) dokonałam wpisów nie na cały rok, a imieniny męża wypadły na samym początku kolejnego miesiąca. Nie uzupełniłam, moja wina i tyle. Sklerozę mam i wiem, dlatego kalendarz towarzyszy mi cały czas. Ale mimo że go posiadam i miałam zapisaną wizytę u lekarza, o której chcę napisać – poszłam o godzinę później, bo mi w głowie zapadła 17, a nie 16 (nr 17 miał budynek ;)). A poczucie czasu po prostu straciłam, nie wiem, który jest dzień miesiąca. Od roku nie pracuję, mamy małe dziecko, każdy dzień wygląda bardzo podobnie, czasami nie tylko nie wiem, który dzień miesiąca, ale i jaki dzień tygodnia. Jako że praca męża to praca z grafikiem, to nawet jego wolne od pracy (jak w niektórych rodzinach bywa) wcale nie oznacza, że jest sobota na przykład.

        Być może to co napisałam to próba tłumaczenia się - podobnie jak uznałyście, że moje "ale" było próbą odwrócenia sytuacji - ech.
        • verdana Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 22:11
          Wybacz, ale nie sposób ocenić niczego, nie znając historii.
          Dialog " Ona - Znowu widziałam cię z inną kobietą, on - czepiasz się, ona - Tak, ja się czepiam, lepiej powiedz, kto to był. To już kolejna laska, z która cię widzę, on - odczep się ode mnie, nie twój interes", podany do oceny bez wspomnienia o fakcie, ze dialog toczy się nie miedzy parą, a miedzy małżeństwem trzy lata po rozwodzie z winy zdrady pani - jednak jest nieco inaczej oceniany.
          A życzenia mogłaś złożyć i tak.
          • pade Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 22:31
            Ale już oceniłaś, powyżej:)
        • szpil1 Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 22:22
          Moim zdaniem nie ma w jego postawie sprzeczności. On po prostu może nie lubic obchodzic imienin i urodzin w gronie rodziny czy znajomych, ale chciałby, żebyś Ty - w teorii jego najbliższa osoba - pamiętała i życzenia złożyła.

          >
          > Propozycja z zaproszeniem na lody wyniknęła stąd, że ja kilka razy sama mówiłam
          > : W… (i tu dzień) zapraszam Was na obiad/lody z okazji moich urodzin. Inn
          > ymi słowy z okazji swojego święta „organizowałam coś” najbliższym.

          No, ale to Ty. On może nie chciec "organizowania czegoś", bo inaczej żona nie pamięta o imieninach.



          Po tych tłumaczeniach ciągle tak to odbieram - te sprawy nie są dla Ciebie ważne, tłumaczenia z kalendarzem i podobnymi dniami są żenujące. Myślę, że Ty tak naprawdę lekceważysz męża i jego potrzeby.
        • pade Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 22:35
          Sądzę, że to, że zapomniałaś to jedna sprawa. A to, że mąż zamiast raz a konkretnie powiedzieć o swoich oczekiwaniach i potrzebach, ustalić co i jak woli "cierpieć w milczeniu" to druga.
          Nie pozostaje Ci nic innego jak "przycisnąć" męża i to nie tylko w tej kwestii czego konkretnie oczekuje, a samej ustawić sobie przypominacz w telefonie na parę lat do przodu:)
          • szpil1 Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 22:36
            A mi się wydaje, że tu jest jasne czego mąż oczekuje: żeby żona pamiętała o imieninach/urodzinach. Nic więcej.
            • pade Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 22:40
              "Piszę to w kontekście swojego braku orientacji w temacie tego jaki stosunek w rzeczywiście do urodzin i imienin ma, bo trochę co innego słyszę i co innego widzę (a przynajmniej ja tak to interpretuję)"
              A żona nie czuje, że to jest jasne. I do tego się odnosiłam.
              • szpil1 Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 22:47

                pade napisała:

                > "Piszę to w kontekście swojego braku orientacji w temacie tego jaki stosunek w
                > rzeczywiście do urodzin i imienin ma, bo trochę co innego słyszę i co innego wi
                > dzę (a przynajmniej ja tak to interpretuję)"
                > A żona nie czuje, że to jest jasne. I do tego się odnosiłam.

                No, to fakt.Bo, mam wrażenie, jest mało empatyczna i za nic nie rozumie,że inni chcą inaczej niż ona.
                • pade Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 22:51
                  A to bardzo możliwe:)
                  Tylko mnie osobiście wkurza jak ktoś zamiast powiedzieć wprost, o co mu chodzi, strzela focha. Baardzo tego nie lubię:)
                  • verdana Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 22:54
                    Mąż powiedział wprost - trzeba byłoby dużo wysiłku, aby od razu nie zrozumieć. W takim wypadku akurat strzelenie focha jest jak najbardziej na miejscu.
                    • pade Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 23:28
                      ja o tym:
                      Wkurza mnie – i tu też wkurzyło, choć uznałam, że to nie jest odpowiedni moment, by temat tego schematu poruszać, że mąż w sytuacjach, kiedy wg niego zachowam się nieodpowiednio „strzela focha” (to moje określenie) i nie mówi o co chodzi, mimo że daje mi odczuć, że coś jest nie tak. Pytam czy coś się stało, mówi, że nie. Po jakimś czasie (kilku dniach np.), na pytanie co go dręczy mówi w końcu, że to o mnie chodzi, ale nie powie w czym rzecz, bo to już „nieważne”. Po upływie jakiegoś czasu w końcu wywala co mu leży na sercu.
            • angazetka Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 22:41
              A zona za wszelką cenę chce się wybielić. Strasznie wkurzająca postawa.
              • verdana Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 05.07.14, 22:52
                Poza tym mnie denerwują rady "Mógł przypomnieć, zamiast cierpieć w milczeniu". Przecież mężowi nie chodzi o to, by usłyszeć "wszystkiego najlepszego", tylko o pamięć.
                Poza tym autorka wydaje sie być niezłą manipulantką. Najpierw przedstawiła tak sprawę, aby nie pokazać wszystkiego, co jest istotne - by móc potem zatriumfować "Widzicie, nie macie racji, to mąż zawraca głowę, a ja obrywam". Jesli taka jest w codziennym życiu, to trudno się dziwić żalowi męża.
        • kkokos Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 06.07.14, 09:14
          mąż w sytuacjach, kiedy wg niego za
          > chowam się nieodpowiednio „strzela focha” (to moje określenie) i ni
          > e mówi o co chodzi, mimo że daje mi odczuć, że coś jest nie tak. Pytam czy coś
          > się stało, mówi, że nie. Po jakimś czasie (kilku dniach np.), na pytanie co go
          > dręczy mówi w końcu, że to o mnie chodzi, ale nie powie w czym rzecz, bo to już
          > „nieważne”. Po upływie jakiegoś czasu w końcu wywala co mu leży na
          > sercu.


          zabiłabym. serio mówię.
    • igge Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 06.07.14, 10:05
      Na miejscu męża, mimo usprawiedliwiających żonę okoliczności, byłoby mi megaprzykro. Ale nie uznaję strzelania focha w jakiejkolwiek formie i z jakiegokolwiek powodu. Raz zdarzyło mi się zapomnieć o imieninach ukochanego.Na miejscu żony zamiast usprawiedliwiania się padłabym na kolana i szczerze i goråco przeprosiła i biegiem poleciała po prezent i upiekła ciasto albo coś w tym rodzaju. Szczera skrucha i wynagrodzenie strat moralnych zawiedzionej osobie to podstawa.
      Mi mąż nie dał raz nic pod choinkę z braku kasy i będe to pamiętać do końca życia i on wie že nigdy więcej takiej wpadki mieć mu nie wolno niezależnie od tego czy umawiamy się na brak prezentów etc
      • igge Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 06.07.14, 10:14
        Aha,mój måż olewa z lekka różne święta swojej rodziny pochodzenia, co mnie wkurza ale moich urodzin imienin przez dwadzieścia kilka lat nigdy nie zapomniał i oby tak dalej
        Nawet krótkie telefoniczne życzenia i serdeczności są lepsze niż nic. Prezent ostatecznie mogę sobie kupić sama, choć on ma talent do prezentów dla mnie.
        Dla mnie jego imieniny, urodziny etc to świętość:-)
    • altz Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 06.07.14, 10:44
      para_d_p napisał(a):
      > Drodzy Forumowicze

      > Proszę o Wasze spostrzeżenia dot. poniższej rozmowy, która miała miejsce między
      > małżonkami z 8-letnim stażem i 2 dzieci. Zależy mi na Waszych wrażeniach jako
      > osób, które stoją z boku.


      Żałosne, a najdziwniejsze, że żałosne są też komentarze.
      Gdyby ludzie się chociaż lubili, mąż by zapowiedział wcześniej, że organizuje imieniny w sobotę, żona jest zaproszona, obowiązują stroje plażowe/wieczorowe. :-) Przecież wie, że ona nie pamięta, a odrobina flirtu w związku nie zaszkodzi.

      Gdyby on nie lubił urodzin, ona by się zapytała czy jednak nie chce zaprosić kogoś znajomego? Widziała smaczny tort i ma ochotę trochę poświętować. Pewno mąż by się zgodził i byłby zadowolony.

      A u nas to jest budowanie barier, posłuszeństwo, podległość, kto pierwszy, kto drugi itd.
      Co mi po takich życzeniach po awanturze?
      Polacy powinni się leczyć z tego, życie jest krótkie, warto się cieszyć, nie robić sobie na złość.
      • foringee Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 06.07.14, 10:54
        Fakt,
        jest to rozmowa ludzi którzy się tak zwyczajnie nie lubią, nie szanują, nie dbają o drugą osobę w związku.
        Oboje.

        tzw "typowe" małżeństwo. walczące manipulacjami o WŁADZĘ i dominację.
        • sebalda Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 06.07.14, 12:41
          Zwalanie winy przez winnego na tego, kto ośmiela się zwracać uwagę. Proste.
          Wiem, że to inny kaliber, ale co myślimy o mężu, ktory zdradził, niby przeprosił, ale na koniec powiedział żonie, że to w sumie jej wina, bo jest nie dość dobra w łóżku, że mogłaby się lepiej postarać, to on by nie miał ochoty na seks z inną.
          Przeprosiny powinny być szczere i bez stawiania warunków, tylko wtedy mają sens.
          A ogólnie mam podobne wrażenie jak część osób z tego wątku: na pewno to nie jest kochające się i szanujące małżeństwo, widać na kilometr walkę o dominację, ale jest za mało danych, by orzec, gdzie jest prapoczątek, kto kogo najpierw i bardziej. Bo cała postawa żony może wynikać z doznanych wcześniej przykrości i ścięć. Sama od dłuższego czasu nie jestem dobrą żoną, bo będąc nią doznawałam wciąż przykrości. Po co się zatem starać? Mniej wtedy żal włożonego wysiłku. Ale druga strona wciąż zadziwiona i w pretensjach, gdy się odsuwam czy nie jestem dość miła. Typowy klincz, który i tutaj może zachodzić. Może trochę więcej szczerości? Może jakaś poważna rozmowa do świtu?
          • squirrel9 Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 06.07.14, 13:40
            Masz rację, wartością w tym związku jest to, że jemu zależy na tym, by żona pamiętała. Na tym mozna budować.
    • tully.makker Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 07.07.14, 14:09
      Tak sobie mysle, ze wszelkie okazje osobiste i rodzinne to niezla okazja dla wielu osob, by sobie rozegrac jakas wlasna gierke, poczuc sie lepiej kosztem innej osoby. Bo zapomniala, bo prezent nie taki, zyczenia nie dosc wyrafinbowane, albo za bardzo, czyli nie spontaniczne itp itd.

      Zeby sie nie angazowac w takie rozgrywki, na poczatku roku prosze rodzine, zeby wpisali swoje wazne okazje w kalendarz rodzinny wiszacy w naszym command centre. Nie wpisza, to nie maja podstaw zeby miec pretensji, ze ktos zapomnial. Oczywiscie ma to glownie znaczenie w przypadku dzieci, ktore jeszcze sie obchodzenia tych wszystkich swiat ucza, ale pomaga i doroslym, np, mnie.

      Ja dodatkowo osobom, od ktorych chcialabym dostac zyczenia juz na kilka dni wczesniej przypominam, ze zbliza sie jakas moja okazja. WEiecie dlaczego? Nie chce ich testowac, czy pamietaja, albo wprawiac w zazenowanie, ze zapomnieli. Ich komfort jest dla mnie co najmniej rownie wazny jak moj wlasny.
      • enith Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 07.07.14, 15:55
        Mąż i dzieci też muszą wpisać swoje urodziny/imieniny w waszym kalendarzu rodzinnym czy jednak o tych okazjach pamiętasz? Bo o tym tutaj piszemy, zapominaniu (kilkukrotnym) o imieninach współmałżonka. Nie porównuj tego do pierdyliona okazji w stylu urodziny trzynastej kuzynki po kisielu. Jeśli ktoś ma dużą rodzinę, w ciągu roku okazji do składania życzeń może być kilkadziesiąt/kilkaset i tu kalendarz się świetnie sprawdzi. Nie pamiętać o dwóch (dwóch!) okazjach w roku kalendarzowym męża czy żony (urodziny/imieniny) jest po prostu smutne.

        • tully.makker Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 07.07.14, 19:55
          No tak, to wpisywanie w kalendarz dotyczy najblizszej rodziny, partnera ( dotyczylo) i starszych dzieci. O urodzinach dzieci jeszcze jestem w stanie pamietac, w koncu je sama urodzilam, ale o imieninach juz mi trudno. A to jeszcze nie koniec dorocznych okazji - dzien dziecka, dzien kobiet, dzien matki, ojca, mikolaj, gwiazdka, zajac, i 500 innych...

          Ale nie o indywidualnych problemach z pamiecia byla mowa, tylko o tym, ze takie okazje moga stwarzac mozliwosc do prowadzenie rozgrywek ktore zabijaja malzenstwo. Testowanie malzonka - czy bedzie pamietal/a, czy i jakie zlozy zyczenia, wprawianie w poczucie winy i punktowanie sobie nawzajem porazek w tej dziedzinie - czemu ma to sluzyc? Czy nie prosciej wszystkim subtelnie przypomniec?
      • anaiss Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 17.07.14, 18:21
        tully.makker napisała:

        > Ja dodatkowo osobom, od ktorych chcialabym dostac zyczenia juz na kilka dni wcz
        > esniej przypominam, ze zbliza sie jakas moja okazja. WEiecie dlaczego? Nie chce
        > ich testowac, czy pamietaja, albo wprawiac w zazenowanie, ze zapomnieli. Ich k
        > omfort jest dla mnie co najmniej rownie wazny jak moj wlasny.

        podoba mi się ta postawa. Oczywiście miło gdy ktoś pamięta o naszych świętach sam z siebie, ale nawet po takim przypomnieniu (albo dzięki niemu) ma okazję się wykazać: złożyć życzenia, przygotować prezent bądź inną niespodziankę.
    • bcde Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 07.07.14, 23:34
      > O co tu chodzi? Dlaczego z codziennej sprawy prawie zrobiła się burza?

      Twój mąż codziennie ma imieniny?
    • evee1 Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 08.07.14, 09:34
      Wedlug mnie to jak w malzenstwie jest dobrze, to taka sytuacja nie bedzie
      Ale jak ktos sie lubi czepiac, to okazje wykorzysta. Maz z postu autorki mi sie nie podoba, bo nie cierpie ludzi, ktorzy strzelaja focha i nie chca powiedziec o co chodzi. Nezaleznie od powodu.
      Co do kwestii zapominania, to rozumiem, ze o imieninach mozna zapomniec, to znaczy pamietac o tym, ze imieniny sa 15 czerwca na przyklad, ale zgubic sie w czasie i nie uswiadomic sobie na czas, ze to juz 15 czerwca. Ja zyje od weekendu do weekendu, ale niekoniecznie zawsze pamietam, ktory akurat dokladnie jest dzien danego miesiaca.
      A urodzin czy imienin osob bliskich w ogole nie zapisuje w kalendarzu, bo te daty swietnie pamietam, to po co ;-).
    • ta_karola Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 08.07.14, 11:05
      Mężowi przykro nie bez powodu i nie bez powodu Twoje życzenia już go tak nie satysfakcjonują. Ja przyjęłabym raczej to z pokorą i starała się zawsze o imieninach i urodzinach pamiętać, co też robię.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 09.07.14, 02:18
      Niewątpliwie dla męża może to być przykra sytuacja. Nikt nie lubi być zapomniany, pominięty, nieuhonorowany w ważnym dniu.
      Ma prawo dać temu wyraz. I tu jest wrażliwy moment.
      Czy ma to być zwykłe przypomnienie, które ma na celu przywrócenie oczekiwanej sytuacji. Ma być przyjemnie, miło dla wszystkich a przede wszystkim dla solenizanta.
      Czy też ma to być kara dla zapominalskiej lub odwet na niej. A wtedy w tę sprawę można wnieść inne, zadawnione lub bliskie pretensje, żale i złości. To świetna ku temu okazja, bo winna osoba nie ma szans się wywinąć od odpowiedzialności za swoje zapomnienie.
      Już pierwsze zdanie "jego" z przytoczonego dialogu świadczy, że być może mamy do czynienia z wersją drugą. To zdanie rozpoczyna akcję. Nie jest neutralne, choć tak ma brzmieć. Być może stąd próba obrony z drugiej strony.
      Niestety, czasem dobre intencje zamieniają się nieświadomie w rozgrywkę, którą trudno zatrzymać.
      Stąd pytanie autorki wątku do nas , świadczące właśnie o dezorientacji.
      To, co napisałam nie ma usprawiedliwiać zapomnienia autorki o ważnej dacie dla ważnej osoby.
      Bardziej chodzi o zrozumienie głębszego kontekstu sposobu rozegrania tej sytuacji.
      Warto się zastanowić, co aktualnie dziej się w Waszej parze i na co zareagował mąż a na co Pani. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • para_d_p Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 17.07.14, 16:45
        Serdecznie dziękuję za wszystkie wypowiedzi - dały mi do myślenia :)
    • mruwa9 Re: Rozmowa między małżonkami - proszę o rzut oka 18.07.14, 00:26
      ja tez nie wiem, kiedy moj maz ma imieniny. Ani moje dzieci. Ba, ani nawet ja sama. W mojej rodzinie obchodzi sie wylacznie urodziny, a daty urodzin meza nie zapominam. Za to budzilo moje zdziwienie, ze np. moja tesciowa ignoruje dzien urodzin meza i nigdy nie dzwoni z zyczeniami. Dziwi mnie to, bo jak mozna zapomniec date urodzin swojego jedynego dziecka? Tesciowa z kolei dzwoni z zyczeniami z okazji imienin meza, co mnie zupelnie umyka.
      Ot, kwestia lokalnego folkloru, w niektorych rodzinach obchodzi sie urodziny, w innych imieniny.
      Nawet w "mieszanych" zwazkach (jak np. moj) jest mozliwy kompromis bez strzelania fochow.
Pełna wersja