para_d_p
05.07.14, 19:17
Drodzy Forumowicze
Proszę o Wasze spostrzeżenia dot. poniższej rozmowy, która miała miejsce między małżonkami z 8-letnim stażem i 2 dzieci. Zależy mi na Waszych wrażeniach jako osób, które stoją z boku.
ON: Jakby się czuła, gdyby ktoś zapomniał o Twoich imieninach?
ONA: Który dzisiaj jest?
ON: (podaje datę)
ONA: Ups, zapomniałam o Twoich imieninach. Nie wiem jak bym się czuła.
ON: Miałem Ci o tym nie mówić, ale jednak... Mnie jest przykro.
ON: Przepraszam. Przykro mi, że sprawiłam Ci przykrość, postaram się zrewanżować.
ON: Kiedyś już zapomniałaś.
ONA: Nie ulega wątpliwości, że dałam plamę, zapomniałam i tyle. Widzisz, ale Ty też mogłeś coś zrobić, zamiast próbować udawać, że nic się nie stało i powiedzieć mi o tym dopiero dzisiaj. Mogłeś np. zaprosić nas (z dziećmi) na lody i powiedzieć, że to zaproszenie z okazji Twojego święta.
ON: Odwracasz wszystko do góry nogami.
Tu następuje długa wymiana zdań dot. tego, czy doszło do próby odwrócenia sytuacji czy nie. Żona podkreśla, że nie neguje uczuć męża, tylko próbuje pokazać, że były też inne możliwe scenariusze. On dodatkowo wspomina jak to niesatysfakcjonujący dla niego jest sposób składania przez nią życzeń (tak w ogóle, w różnych sytuacjach), że o imieninach koleżanki to jednak pamięta, bo kiedyś słyszał jak dzwoniła do niej z życzeniami. Niewiele brakuje, żeby zrobiła się z tego wszystkiego niezła afera.
Wracając do domu żona z uśmiechem na niego patrzy (wcześniej nie byli sami, więc trudno było o osobiste życzenia), on uśmiech odwzajemnia, ona mówi: „Chciałam Ci życzyć…”. On przerywa i mówi, że teraz to już nieważne i on życzeń nie chce. Ona mimo to mówi, że chciałaby życzyć i kontynuuje.
_____
O co tu chodzi? Dlaczego z codziennej sprawy prawie zrobiła się burza?