43-letni mamin-synek?

08.07.14, 10:55
43-letni mąż rozmawia telefonicznie ze swoją mamą co dzień ,co drugi dzień i informuje ją o wszystkim co robię w danym momencie. Mam tego dość, a nie wiem jak sprawić żeby przestał skoro ona pewnie pyta. Czuje się jak pod nadzorem i ścisłą kontrolą . Zwykłe prośby nie pomagają. Co robić ?
    • ola_dom Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 12:00
      A jak mąż reaguje na Twoje prośby? Co odpowiada?
      • sebalda Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 12:34
        Skoro tak Ci to przeszkadza, to czemu za niego wyszłaś? Wcześniej tego nie robił?
        Robisz coś głupiego lub karalnego, że Ci to przeszkadza? Teściowa pyta, co u Ciebie, mąż odpowiada, ma jej powiedzieć, że g.. ją to obchodzi?
        Sama zostaniesz matką, wychowasz dzieci, te dzieci wyfruną z gniazda, to Ci się może przypomną obecne pretensje.
        Skąd się biorą te wszystkie kobiety mające nieustannie żal do mężów, że są zżyci z matkami? Dla mnie dobre stosunki syna z matką byłyby oznaką dobrego charakteru, a nie jakiejś poważnej wady. Klasyczna zazdrość? W dorosłym życiu?
        • ola_dom Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 12:42
          sebalda napisała:

          > Skąd się biorą te wszystkie kobiety mające nieustannie żal do mężów, że są zżyci z matkami?
          > Dla mnie dobre stosunki syna z matką byłyby oznaką dobrego charakteru, a nie jakiejś
          > poważnej wady. Klasyczna zazdrość? W dorosłym życiu?

          Pytanie, co uważamy za "dobre stosunki"? Bo symbiotyczny związek z matką w tym wieku (o ile ten taki jest) w żadnym razie nie jest "dobrym".
          • sebalda Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 12:53
            Ale kto tu pisze o symbiotycznym związku? Ja nie. Skąd wiadomo, że taki opisuje autorka?
            • sebalda Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 12:55
              I jeszcze uwaga: maminsynek pisze się razem, ale to taki szczegół.
            • verdana Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 13:00
              Mój mąż dzwoni do rodziców codziennie, albo co drugi dzień. Nie wiem, o czym mówi, bo zamyka drzwi do pokoju. Słusznie. Bo to jego prywatna rozmowa. Myślę, ze czasami mnie oplotkowuje, albo się na mnie skarży. Podobnie jak ja czasem oplotkowuję i skarżę sie moim rodzicom. Póki nie mówi się rzeczy , o których mówić nie należy, nie zdradza tajemnic, nie opowiada o rzeczach kompromitujących - trudno milczeć całkowicie na temat swojego życia - związanego przecież z życiem drugiej połowy. I wiecie co? Ja sie nawet cieszę, bo ktoś, kto może się wygadać czy poskarżyć bliskiej osobie, ma większe szanse na to, że będzie w związku szczęśliwy, niż jeśli związek jest hermetyczny i nic nie wychodzi na zewnątrz. Udusić się można.
              Gorzej jednak, jeśli mąż mówi o rzeczach, o których mówić nie powinien, bo żona prosi o dyskrecję. Ale jeśli prosi, aby w ogóle o niej nie mówić?
              • igge Re: 43-letni mamin-synek? 12.07.14, 10:41
                Oszalałabym jak mój mąż miałby potrzebę dzwonienia do mamy codziennie albo co drugi dzień.
                • verdana Re: 43-letni mamin-synek? 14.07.14, 19:13
                  Widocznie uważasz, ze mąż jest Twój i ze rozmowa z kim innym Ci jakoś zagraża. Jak sie facet ożenił, to po co mu inni ludzie? Rodzice, dorosłe dzieci? Żona powinna wystarczyć.
            • ola_dom Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 13:00
              sebalda napisała:

              > Ale kto tu pisze o symbiotycznym związku? Ja nie. Skąd wiadomo, że taki opisuje autorka?

              Taką mam czutkę ;)
              Wziętą z życia, oczywiście...
              • maltanka123 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 13:21
                No cóż , każdy z nas jest inny ale mimo to każdemu należy się szacunek.
                Prośby pomagają na jeden dzień.
                Prosiłam również żeby wychodził do innego pokoju w czasie ich rozmów , niestety bez rezultatu.
                Wcześniej stosunki mama-syn nie były dobre, to ja wszczepiłam w niego dobre zachowanie w stosunku do rodziców. Trzeba tylko znać umiar jak we wszystkim w życiu.
                • triss_merigold6 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 13:37
                  Konkretnie kobieto, mąż mówi matce że właśnie jecie obiad czy że np. płaczesz, bo - wstaw dowolne, przypaliłaś zupę i masz na sobie czerwone stringi.
                  • maltanka123 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 13:47
                    Jakie to ma znaczenie, czuje się z tym źle...nie chce być tak kontrolowana, tak często i tak dogłębnie..../robię kupę w toalecie/ litości....
                    • misterni Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 15:54
                      Ma znaczenie, bo czym innym jest gdy mówi, że musi kończyć, bo właśnie skończyłaś obiad gotować i będziecie zaraz jeść, a czym innym, że znowu przypaliłaś zupę i nie umiesz się ubrać.
                  • ola_dom Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 13:51
                    No właśnie - jak mój facet dzwoni do mamy, z reguły grzecznościowo, bo nie za bardzo ma z nią o czym rozmawiać (jest od dawna samodzielny, choć młodszy od męża wątkodawczyni, ani też nie jest przesadnie wylewny z natury) - no i "dla podierżania rozgowora" mama go pyta:
                    - a co robicie?
                    to zwyczajnie odpowiada:
                    - ja się uczę/czytam sobie, a Ola robi zupę/szyje/smaży placki/ogląda telewizję/etc.
                    Czyli o tym, co akurat kto robi w danym momencie. I nic w tym szczególnego ani nieznośnego.
                    Ale gdyby opowiadał, co nam się od ich ostatniej rozmowy przytrafiło, co od tamtego czasu zrobiłam/upiekłam/sprzątnęłam/ugotowałam/przeżyłam w pracy i po pracy - to by mnie poniosło....
                • zuzi.1 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 13:54
                  A widzisz autorko, niepotrzebnie sie wtracalas w relacje meza z jego rodzicami, a teraz idczuwasz tegi konsekwencje. Jest takie powiedzenie :-): nie rob drugiemu dobrze, nie bedzie ci zle...:-) A mezowi powiedz, ze przeszkadza Ci, gdy tak mamie klepie o wszystkim bez sensu i zapytaj sie go, czy w takim razie Ty swojej kolezance tez tak mozesz klepac wszystko na JEGO temat, czy bedzie sie wowczas czul komfortowo. A tak w ogole to zalecam wiecej stanowczosci z mezem. Dobrze dziala na oporne osoby zasada "lustra", tj. przez jakis czas zachowuj sie tak jak on w stosunku do Ciebie, tylko znajdz cos za czym on nie przepada i konsekwentnie to rob, nie zwazajac na jego prosby o zaprzestanie. A po jakims czasie zapytaj czy bylo mu milo. Czasem ludzie nie rozumieja slownych prosb ale szybko reaguja na okreslone zachowania i czyny.
                  • maltanka123 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 14:01
                    o.... tak zuzi.1. to świetna rada . Dziękuję
        • molly_wither Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 20:35
          Dla Ciebie tak,ale dla zony Twojego syna niekoniecznie. Pomysl o tym....
          sebalda napisała:

          > Dla mnie dobre stosunki syna z matką byłyby oznaką dobrego charakt
          > eru, a nie jakiejś poważnej wady. Klasyczna zazdrość? W dorosłym życiu?
        • marynica Re: 43-letni mamin-synek? 09.07.14, 18:43
          Spotkałam się z pewną synową, która prowadziła wojnę z mężem o kontakty tegoż męża z matką. Według niej, z chwilą ożenku mężczyzna powinien zerwać stosunki z rodzicami, bo TO ŻONA JEST NAJWAŻNIEJSZA. No jest, nie przeczę, ale takie wymagania to stanowczo zbyt wiele. Zresztą ta synowa ma synusia, dla którego jest oczywiście najważniejsza. Już widzę jak się jej ułożą stosunki z synową....
        • spinel1977 Re: 43-letni mamin-synek? 19.07.14, 10:07
          To straszne, kiedy rodzice nie pozwalają na odpępowienie dorosłych dzieci. Zazwyczaj tak dzieje się w przypadku matek, które nie są szczęśliwe w swoich związkach, wtedy syn jest takim substytutem partnera. Chore i obrzydliwe.
          Dorosłe dziecko musi mieć chociażby czas dla partnera i wolną przestrzeń potrzebną do nawiązania i podtrzymania relacji z inną dorosłą osobą. Relacja rodzica z małym dzieckiem jest inna, niż z dorosłym dzieckiem, które ma już swoje życie i partnera. Jeśli dziecko dorasta, a rodzic nie potrafi zmienić tej relacji słusznie do wieku, to jest to toksyczne i niewłaściwe.
          Oczywiste jest, że wszystko zależy od sytuacji. Moja mama dzwoniła do mnie codziennie, kiedy moja córeczka była mała. Nie było jej przy mnie, więc dzwoniła z radami i wsparciem. Przed narodzinami coreczki rozmawialysmy, kiedy była taka potrzeba. Nie było ustalonej częstotliwości, każda z nas zajęta była jednak głównie własnym życiem.
          Nie wyobrażam sobie też braku częstego kontaktu z rodzicem w podeszłym wieku czy schorowanym, ale w tej sytuacji?
          Rozumiem, że dla autorki to jak życie we trójkę. Jakby mąż był na koloniach. Biedne maleństwo musi codziennie zdać mamie raport na temat tego co robi i co robiło. To na pewno może frustrowac, a już nie liczenie się z uczuciami żony, jest po prostu mocno nieeleganckie. Bo po co przeciagac linę i bawic się w podchody? Żona o coś prosi, można więc choćby wypracować jakiś kompromis, bo nie prosi przeciez o nic niewłaściwego czy zlego, a skoro wybral ja na towarzyszke zycia, to chyba jej uczucia tez powinny być dla niego ważne?
    • pogodoodporna Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 14:15
      maltanka123 napisał(a):

      > 43-letni mąż rozmawia telefonicznie ze swoją mamą co dzień ,co drugi dzień i in
      > formuje ją o wszystkim co robię w danym momencie.

      Codziennie ??? No ze chlopu czasu nie szkoda, jak slowo daje... A dlugo on tak nawija przez ten telefon w kolko to samo ? Piec minut ? Pol godziny ? I kto do kogo dzwoni, on do niej czy ona do niego ? A tak swoja droga, to jego matce sie najwyrazniej nudzi, stad pewnie te ciagle wypytywanie o Twoja osobe. Sorry, ale mnie sie to normalne nie wydaje, bo co sie moglo zmienic u was od wczoraj, zeby znowu walkowac te same tematy ?
      • triss_merigold6 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 14:22
        Stop, stop. Laska nie napisała jak długo mąż rozmawia z matką i projektowanie jakichś wizji na podstawie info, że rozmawia codziennie lub co drugi dzień jest potężnym nadużyciem.
        Ja też rozmawiam ze swoim ojcem codziennie lub co drugi dzień i jest to zwykle dwuminutowa wymiana komunikatów na zasadzie wszystko ok, dobrze się czuję. I jeśli dostaję pytanie "co robicie", to odpowiadam wychodzimy/jemy obiad, kładziemy małą spać, inne.
        • zuzi.1 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 14:32
          O boze, a po co to robisz triss ? Ja ze swoini rozmawiam GORA raz w tygodniu lub raz na 2 tyg., i to zazwyczaj rodzice dzwonia. Kazdy z nas ma swoje zycie i swoje sprawy i takie codzienne rozmowy tel. by mi przeszkadzaly, o czym tu w ogole codziennie klepac i po co komu taka bzdurna wiedza.
          • ola_dom Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 14:38
            zuzi.1 napisała:

            > o czym tu w ogole codziennie klepac i po co komu taka bzdurna wiedza.

            Ludzie nie rozmawiają wyłącznie po to, żeby się "wymienić wiadomościami" :).
            Tu nie o "wiedzę" chodzi, ale o kontakt i poczucie bliskości. Czasem o troskę - jak rodzic jest starszy, schorowany i mieszka sam.

            A czasem o coś jeszcze innego, ale nie wiemy, czy to akurat ten przypadek...
            • zuzi.1 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 14:56
              "O kontakt i poczucie bliskosci" - codzienne dzwonienie, gdy nie ma wyraznej potrzeby uwazam zwyczajnie za meczace, i jak dla mnie jest to raczej objaw tego, ze ktos bardzo sie nudzi w swoim zyciu.
              • ola_dom Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 15:16
                zuzi.1 napisała:

                > jak dla mnie jest to raczej objaw tego, ze ktos bardzo sie nudzi w swoim zyciu.

                no ale przecież niektórzy ludzie właśnie się nudzą... Starsi ludzie często tak mają - nie jest to superekstra, ale nie każdego seniora da się i należy na siłę aktywizować. A sprawdzić telefonicznie - w ciągu dwóch minut - czy żyje i nic się nie stało - to chyba nic złego?
                • zuzi.1 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 16:38
                  No ale jesli to matka cidziennie dzwoni do syna sprawdzic czy zyje i ma sie dobrze, a temat jak zwykle schodzi na to co robi, robila i robic bedzie synowa a syn zdaje relacje zgodnie z zadawanymi przez mame pytaniami to moze to synowej przeszkadzac czy nie moze i czy moze w zwiazku z tym prosic, zeby zeszli z tematen z jej osoby i znalezli ciekawszy temat, najlepiej rozmawiajac w drugim pokoju:-)?
              • morekac Re: 43-letni mamin-synek? 18.07.14, 22:45
                Akurat potrzeba tego kontaktu może być różna u różnych osób. Ty tego uciekasz.komuś innemu może być to niezbędne.
                -------------------------------------------------------------
                "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
          • triss_merigold6 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 14:41
            Kobieto, mam 40 lat, a mój ojciec ponad 70, mieszka sam i niedawno miał wylew. Dla bezpieczeństwa, żeby się upewnić, że żyje i że jest przytomny.
            Tak samo mój partner dzwoni do swojej matki codziennie i też rozmawia przez jakieś 2 minuty, zwykle mówi co robiła córka i że wszystko ok.

            Naprawdę, nie muszę hodować pier...ca że wszyscy chcą mnie kontrolować.
            • zuzi.1 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 14:52
              To trzeba bylo triss od razu tak konkretnie napisac, wiadomo, ze w takiej sytuacji gdy rodzice mocno wiekowi i schorowani to tak trzeba robic dla ich bezpieczenstwa. Ale w innych sytuacjach niz ta takie codzienne dzwonienie jak dla mnie jest dziwne.
              • verdana Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 15:00
                Wiesz, ze sa rzeczy, których pojąć nie jestem w stanie.
                Ja (i mąż) dzwonimy do rodziców, bo sa to a. bliskie osoby, b. nasi rodzice, c. lubimy ich. Dzwonimy nie po to, aby przekonać sie czy rodzice jeszcze żyją, ale żeby pogadać. O wszystkim - od pracy, do polityki. Jak do bliskich sobie ludzi. Czasem także po radę, bo ojciec wykonuje ten sam zawód , co ja, a matka zawsze poradzi w sprawach redakcyjnych.
                Nie rozumiem zasady, że jak się ma męża, to z rodzicami nie ma juz po co rozmawiać. I że nie ma potrzeby rozmawiać. Z chwila ślubu mają stać sie obcymi ludźmi, z którymi kontakt jest oficjalny, bo trzeba. A nie, bo się ich lubi, kocha i nadal są potrzebni.
                Dlaczego małżeństwo ma wykluczać bliski kontakt z rodzicami, ciotką i przyjaciółmi?
                • zuzi.1 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 15:08
                  Nie przesadzaj verdana w druga strone, nikt tu nie pisze, ze malzenstwo ma wykluczac bliski kontakt z najblizszymi osobami. We wszystkim trzeba umiec znalezc zloty srodek. Mam wrazenie, ze autorka wolalaby, gdyby to z nia maz sobie pogadal codziennie o niczym, a nie z mama :-)
                  • verdana Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 15:10
                    Jaki złoty środek? Piszesz, że nie rozumiesz rozmów z rodzicami częściej niż raz na tydzień, dwa. Innymi słowy, nie rozumiesz, ze dla niektórych rozmowy z rodziną nie są ani obowiązkiem, ani alternatywą rozmów z mężem.
                    • zuzi.1 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 16:45
                      Nie zrozumialas verdana, napisalam, ze nie rozumiem potrzeby CODZIENNYCH rozmow z rodzicami, gdy ci rodzice nie wymagaja tego z uwagi na wiek i stan zdrowia, z mojej perspektywy takie codzienne pogawedki moga byc meczace.
                      • triss_merigold6 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 16:52
                        Z Twojej. Nie jest to jedyna słuszna perspektywa, są również inne.
                      • pogodoodporna Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 17:00
                        zuzi.1 napisała:

                        > Nie zrozumialas verdana, napisalam, ze nie rozumiem potrzeby CODZIENNYCH rozmow
                        > z rodzicami, gdy ci rodzice nie wymagaja tego z uwagi na wiek i stan zdrowia,
                        > z mojej perspektywy takie codzienne pogawedki moga byc meczace.

                        He, he, moja babcia, wiekowa juz staruszka, jest chyba podobnego zdania, co Ty Zuzi, bo jak do niej ostatnio zadzwonilam po przepis na zupe, to mi powiedziala : " nie gniewaj sie kochanienka, ale ja nie mam teraz czasu, bo ide na brydza, sprawdz sobie najlepiej w internecie co i jak z ta zupa ". Szczeke z podlogi zbieralam przez dobre piec minut ;-)
                        • zuzi.1 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 17:16
                          Uwielbiam takie aktywne starsze panie, cieszace sie zycien, ubostwiam wrecz, mam nadzieje, ze kiedys sama taka bede:-))
                    • igge Re: 43-letni mamin-synek? 12.07.14, 10:56
                      Mimo, że to najbliższa rodzina, obie babcie i teściowa i mama potrafią działać mi na nerwy swoimi setkami porad i zaleceñ dotyczących mojego życia. Ja im tylu, o ile w ogóle, rad nie udzielam. Dlatego może codzienne rozmowy zawsze latami by mnie, nas męczyły. Dzieci też czasem słyszą pretensje od mojej mamy, że za rzadko albo wcale nie dzwoniå do babci.
                      Widocznie ani my dorośli ani nasze dzieci, dziadków wnuki nie czujemy chęci ani potrzeby ani obowiązku aż tak częstych kontaktów telefonicznych mimo, że często jeździmy na niedzielny obiad, imieniny, święta, zdarza się wakacje.
                      Jak mam chęç pogadaç z teściową czy mamą to dzwonię chodźby i trzy razy dziennie a jak nie mam chęci to tego nie robię. Proste. Jjak jestem w trakcie oglądania pasjonującego meczu to nie odbieram 6 telefonu w danym tygodniu babci, której się akurat nudzi.
                • pogodoodporna Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 16:16
                  verdana napisała:

                  > Wiesz, ze sa rzeczy, których pojąć nie jestem w stanie.
                  > Ja (i mąż) dzwonimy do rodziców, bo sa to a. bliskie osoby, b. nasi rodzice, c.
                  > lubimy ich. Dzwonimy nie po to, aby przekonać sie czy rodzice jeszcze żyją, a
                  > le żeby pogadać. O wszystkim - od pracy, do polityki.

                  Zdanie kluczowe pogadac o wszystkim, o wszystkim ciekawym, czyli o tym co interesuje oboje rozmowcow. Dlaczego jednak jedynym tematem tej rozmowy mialaby byc osoba synowej, to tego juz nie rozumiem, a o takiej sytuacji chyba pisze zalozycielka watku.

                  > Nie rozumiem zasady, że jak się ma męża, to z rodzicami nie ma juz po co rozmaw
                  > iać. I że nie ma potrzeby rozmawiać.

                  Oczywiscie, ze jest potrzeba rozmawiac, tylko na litosc boska dlaczego moj facet mialby opowiadac swojej matce o tym, ze ja akurat depiluje nogi w lazience ?
                • good_idea Re: 43-letni mamin-synek? 19.07.14, 16:14
                  Bardzo mądre słowa. Wiele osób chyba uważa,że po usamodzielnieniu się powinni zerwać więzi z rodzicami. Chore więzi trzeba zerwać,normalne więzi trzeba pielęgnować.
              • kol.3 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 18:05
                No ale jak opisywany 43 - letni "maminsynek" dzwoni do swojej matki, to jego matka też zapewne jest wiekowa i on po prostu upewnia się, czy wszystko u niej w porządku.

                Prawda może być taka, że zapytanie teściowej o synową może być zdawkowe i czysto grzecznościowe, natomiast synowa uważa, że jest w roli głównej i teściowa niczym innym nie żyje tylko tym co robi synowa. Brak dojrzałości, rozumu ze strony synowej i nic więcej.
          • sebalda Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 14:45
            Ale co tu oceniać? Każdy jest inny, każdy ma inne potrzeby. Ja na przykład wyjątkowo nie lubię dzwonienia i gadania: a co słychać. Dzwonię tylko jak mam coś konkretnego. Ponadto wolę pisać, chronicznie nie lubię telefonów. Ale jak ktoś do mnie zadzwoni, ktoś, z kim rozmawiam raz na miesiąc powiedzmy, to możemy przegadać godzinę, zwłaszcza gdy mamy o czym. Przy czym ja bym pewnie nie zadzwoniła.
            Ale są osoby, które mają silniejsze potrzeby kontaktu z bliskimi. I chyba z wiekiem ta potrzeba rośnie, dlaczego odmawiać tego starszym rodzicom, gdy wiadomo, że oni czekają na ten telefon? W czym to aż tak przeszkadza współmałżonkowi? Tutaj wyraźnie widać, że nie chodzi o ujawnianie intymnych szczegółów, tylko trochę takie paplanie o wszystkim i o niczym, niektórzy to lubią i o czym to świadczy? Pamiętam tutaj taki wątek, gdy facet naprawdę opowiadał matce o intymnych szczegółach i to już było trochę podejrzane, ale tutaj chodzi raczej o zazdrość chyba, a nie o pretensję, że mąż ujawnia jakieś sekrety.
            Nie rozumiem, dlaczego ludziom tak bardzo brakuje wyobraźni i nie rozumieją, że z wiekiem ludzie mają inne potrzeby, że rodzicom należy się minimum troski, że dobrze jest być dobrym synem czy córką. I że samemu najpewniej też się takim będzie na starość.
            • zuzi.1 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 15:02
              Autorko zaproponuj mezowi codzienny spacer z Toba w ramach poprawy wiezi malzenskiej, zamiast codziennych pogawedek z mama o niczym.
              • verdana Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 15:13
                A to naprawdę jest albo-albo? Albo z mężem na spacer, albo telefon do mamy?
                Warto wiedzieć, bo jest to dla mnie zupełna nowość.
                A jeśli mąż nie rozmawia z żoną, to przyczyną na pewno nie jest telefonowanie do mamy (chyba ze teściowa świadomie rozwala małżeństwo). Odwrotnie - facet rozmawia z matką, bo nie lubi rozmawiać z żoną - możliwe. Ale wtedy nie będzie rozmawiał i tak, nawet jak mu odłączyć telefon.
                • sebalda Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 15:32
                  A ja nie zdążyłam dzwonić do mamy. Tak zwyczajnie, mama zmarła:( Wcześniej bardzo długo czekalyśmy na przydział telefonu, komórek jeszcze nie było. Straszenie mi brakowało takiej możliwości, szczególnie gdy urodziłam córkę i przez jakiś czas nie miałam możliwości, żeby do mamy jeździć. Co naprawdę złego jest w częstym dzwonieniu do matki? Tym bardziej, że autorka nic nie pisze, że to są długie rozmowy. Co jej ubędzie?
                  • mamrot3 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 15:53
                    Z moją mamą, 80letnią staruszką, prowadziłam codzienne konferencje telefoniczne. Czasem trwało to godzinę, czasem dwie. Nie żałuję ani minuty. Co dałoby mamie, gdybym dziś biegała na cmentarz i paliła jej świeczki?
                • zuzi.1 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 17:07
                  Nie musi byc albo-albo, moze byc i spacer z zona i rozmowa z mama, ale nie tylko na temat tego c. robi synowa.
          • misterni Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 16:00
            zuzi.1 napisała:

            O boze, a po co to robisz triss ? Ja ze swoini rozmawiam GORA raz w tygodniu lub raz na 2 tyg., i to zazwyczaj rodzice dzwonia.

            Bo się troszczy o ojca, który mieszka sam? Ja też rozmawiam z moją mamą prawie codziennie. Nie są to długie rozmowy, ale takie własnie na zasadzie komunikatu, co słychać, jak się czuje itp. IMO, zupełnie normalne.

            Kazdy z nas ma swoje zycie i s woje sprawy i takie codzienne rozmowy tel. by mi przeszkadzaly, o czym tu w ogole codziennie klepac i po co komu taka bzdurna wiedza.

            Ale to ty, prawda? Inni mogą mieć inaczej i rozmowy z własnym rodzicem nie traktować jak straty czasu.
            • marzeka1 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 16:05
              Moi rodzice nie żyją, teściowie też- nikt z nich nie umarł jako człowiek stary, mam poczucie straty dużą, więc nie rozumiem, jak można rozmawiać raz na tydzień czy dwa, by odrobić obowiązek.
              Raczej gdyby żyli , miałabym postawę verdeny i triss.
              • misterni Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 16:12
                Ja nie traktuje tego jako obowiązku. Dzwonię niemal codziennie, czasem jest to faktycznie krótka wymiana zdań (mama mimo skończonych 69 lat nadal pracuje zawodowo i często po prostu nie ma czasu), a czasem rozmowa przeciąga nam się niemal do godziny. :)
                Moja siostra też dzwoni do mamy prawie co dziennie.
            • pogodoodporna Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 16:22
              misterni napisała:

              > Ale to ty, prawda? Inni mogą mieć inaczej i rozmowy z własnym rodzicem nie trak
              > tować jak straty czasu.

              Zauwaz,co napisala zalozycielka watku :
              " Czuje się jak pod nadzorem i ścisłą kontrolą . Zwykłe prośby nie pomagają."
              Jest jakasa granica intymnosci w rozmowach, szczegolnie jesli zwierzenia dotycza innych osob, a nie nas samych.
              • misterni Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 16:24
                Ale ja się odniosłam do konkretnych słów Zuzi, a nie autorki.
                • zuzi.1 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 16:54
                  Ale ja nie traktuje rozmow z rodzicami jak straty czasu czy odrabiania panszczyzny, bardzo lubie te rozmowy, zazwyczaj gadamy ok. godziny, ale nie czuje potrzeby rozmawiania codziennie, MNIE by tak czesty kontakt meczyl. Plus rozmawiamy o wszystkim a nie glownie o tym co robi maz:-) i to jest ta roznica:-)))
            • triss_merigold6 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 16:37
              Amen. Z mamą rozmawiałam codziennie jak była w Polsce, jak rodzice byli za granicą, to ze 2-3x w tygodniu. Bo lubiłam i potrzebowałyśmy tego obie. Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego, niestosownego czy świadczacego o chorym przywiązaniu.
              • zuzi.1 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 16:58
                Ale nie zdawalas triss mamie relacji glownie z tego co robi, robil i bedxie robil Twoj maz prawda? Mysle, ze gubimy MERITUM problemu z jakim napisala na forum autorka watku, moze skupmy sie na tym, a nie na tym jak kto lubi i dlaczego i czy tak jest xdrowa relacja czy nie :-))
          • kol.3 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 17:56
            I uważasz, ze jak Ty dzwonisz raz na tydzień do rodziców to jest to obowiązująca normą? I wszyscy tak powinni.
            Moja znajoma wywodzi się z rodziny, gdzie wszyscy mieli się nawzajem w d...e. Rodzice ją mieli gdzieś, ona do rodziców nie pała nadmierną młlością. Zdrowi - chorzy nic nikogo nie obchodzi. Taki wzór z domu. Toteż częste kontakty jej partnera z jego rodziną są dla niej dziwne i nienormalne.
            • zuzi.1 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 18:22
              Nie, nie uwazam, ze jest to obowiazujaca norma i ze wszyscy tak powinni :-) uwazam, ze kazdy niech robi tak jak czuje, byleby te rozmowy nie byly dyskomfortem dla wspolmalzonka, z uwagi na to, ze glownie jego osoby dotycza :-) Ten watek pokazuje, jak uwielbiamy sobie dopowiadac, nadinterpretowac i ze gdy uderzy ktos w stol, to nozyce sie odezwa to a propos tego, ze jak rozumiem czesc osob dzwoniacych do swoich rodzicow codziennie odebrala nazwanie meza maminsynkiem zbyt doslownie i zbyt osobiscie.
    • kol.3 Re: 43-letni mamin-synek? 08.07.14, 18:09
      Raczej trollica.
    • amb25 Re: 43-letni mamin-synek? 09.07.14, 07:35
      Ja uwazam, ze nie ma nic nagannego w tym, ze ktos codziennie dzwoni do swoich rodzicow. Chyba, ze partner/ka tej osoby ma problem z potrzeba kontroli/dominacji/sympatia do rodzica czy czyms podobnym.
      Skoro dzwoni codziennie, a wczesniej kontaktow dobrych nie mieli (jesli dobrze zrozumialam) to o czym maja rozmawiac o kosmologii?
      Ale nie rozumiem tez meza, ktory nie chce wyjsc na czas rozmowy do drugiego pokoju. Uwazam ze jesli jego telefony mu przeszkadzaja wyrzuc go po prostu na czas rozmowy do innego pokoju albo idz na spacer.
    • 71tosia Re: 43-letni mamin-synek? 09.07.14, 19:56
      dzowonie do rodzicow prawie codziennie, moja corka tez czesto dzwoni do swoich dziadkow, maz dzwoni do siostry, nigdy nie przyszlo mi do glowy ze to cos zlego, na szczescie mojej rodzinie tez.
    • attiya Re: 43-letni mamin-synek? 09.07.14, 21:06
      mozesz odwdzięczyć się tym samym, dzwoniąc do mamy/siostry/koleżanki i informując ją przy mężu, że właśnie siedział w ubikacji 15 minut i ciągle unosi się przykra woń :>, ze za rzadko się myje, że teraz siedzi z głupią miną i ogląda mecz, że rechocze jak - tu wymysl sobie coś a la osioł czy coś w ten deseń -, że jak dziecko trzeba mu 10 razy powtarzać, że lubisz mleko tłuste a on chude kupuje itd itd itd
      a jak powie, że nie życzy sobie, żeby o nim tak mówić, to słodziutkim głosem odpowiedz mu, że w końcu nie robisz nic złego, skoro on robi to samo :P
      • kol.3 Re: 43-letni mamin-synek? 10.07.14, 05:48
        O Boże, co za głupie kobiety i głupie rady. Autorka nigdzie nie napisała że mąż udziela informacji w podobnym przykrym tonie. Teściowa moze pytać (zupełnie zdawkowo) co robi synowa, a od odpowiada że gotuje obiad. No i powód do focha ;). I powód do robienia awantur i świństw w rewanżu.
        • andalus Re: 43-letni mamin-synek? 10.07.14, 06:54
          przewrażliwiona synowa.
          • kol.3 Re: 43-letni mamin-synek? 10.07.14, 08:13
            Tylko i wyłącznie.
      • good_idea Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 13:00
        Super rada. Niech się żrą,kłócą,robią sobie na złość,obgadują (na razie nie ma słowa o tym,że mąż ją obgaduje i mówi przykre rzeczy),niech się niszczą nawzajem. Nie ma to jak miłość małżeńska. Nie macie ludzie większych problemów? Są mężowie,którzy biją,zdradzają żony,którzy wolą od żony komputer czy tv albo kumpli,niedojrzali,podli,zimni,ale najgorszy jest ten,który dzwoni do matki.
        • ola_dom Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 13:04
          good_idea napisał(a):

          > Super rada. Niech się żrą,kłócą,robią sobie na złość,obgadują (na razie nie ma słowa o tym,że
          > mąż ją obgaduje i mówi przykre rzeczy),niech się niszczą nawzajem.

          Ale tu nie ma mowy o kłótni ani o niszczeniu.
          Czasem - jak proszenie i tłumaczenie nie pomaga - trzeba coś unaocznić, żeby druga strona zrozumiała, że to może być przykre.
          • good_idea Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 13:56
            Z tego,co czytałam,nie wynikało,żeby mąż upokarzał żonę i opowiadał o niej nieprzyjemne rzeczy,a proponowane tu rozwiązanie jest właśnie nieprzyjemne i upokarzające. Ale rozumiem,że to mąż i trzeba go wytresować jak psa.
    • lena575 Re: 43-letni mamin-synek? 10.07.14, 12:25
      Wszystko może być ok, jeśli mąż mówi prawdę np. "nic nie robimy" albo "oglądamy film w TV", "maltanka czyta książkę a ja gotuję". Gdy nie mówi prawdy lub wymyśla "coś sensownego" to wiesz, że mamusia wyraża aprobatę lub dezaprobatę. I tu jest problem.
      Znam system zdalnego nadzoru, moja teściowa była mistrzynią.
      • celestyna444 Re: 43-letni mamin-synek? 10.07.14, 12:55
        Jeżeli mąż nie miał dobrych stosunków z matką, "naprawił" je pod wpływem żony a teraz nie reaguje na prośby żony aby nie rozmawiał z matką o wszystkim, to czy nie jest to jakaś forma protestu? Może on wcale nie chce tych kontaktów? Może on coś żonie chce przekazać w ten sposób?
        • lena575 Re: 43-letni mamin-synek? 10.07.14, 13:15
          Być może mąż miał złe stosunki z matką z tych samych powodów które teraz powróciły po ociepleniu stosunków. Być może za pomocą emocjonalnego szantażu ona kontrolowała jego życie. Teraz mąż może opowiadać codziennie życie żony. Ma poczucie, że matka kontroluje nie jego życie, matka ma zaspokojone poczucie kontroli, tylko nie wiadomo o co żonie chodzi :) A ona juz czuje się kontrolowana do tego czuje, że to mąz obi jej świństwo.
          A mamusia tylko powie "od zmysłów odchodzę bo nie zadzwoniłeś".
          Za chwilę wszyscy będą się nadawali na terapię.
          A ona chciała dobrze ....
          • celestyna444 Re: 43-letni mamin-synek? 10.07.14, 14:39
            Jeżeli było tak jak napisałaś, to teraz trudno to będzie znowu "odkręcić", niestety.
            W sumie, to stało się przez nadgorliwość autorki - autorka kontrolowała sytuację a teraz tę kontrolę utraciła i jest w szoku.
      • kol.3 Re: 43-letni mamin-synek? 13.07.14, 18:55
        Równie dobrze mistrzynią kontroli może być żona, a nie matka. Żona kontroluje i kwestionuje częstotliwość rozmów męża z matką jak i tematykę. Żona wprowadza zasadę, ze jej osoba nie może być tematem rozmów. Ciekawe czy żona wprowadziła wykaz spraw, o których syn może rozmawiać z matką. Czasem z kontaktach z rodzicami nie ma nic nadzwyczajnego, a dziewczyny jeszcze zanim staną się narzeczonymi, zaczynają brać chłopaka pod pantofel, kontrolują smsy do rodziców, rozmowy telefoniczne, komentują kontakty.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: 43-letni mamin-synek? 11.07.14, 16:29
      A może jednak nie chodzi o częstotliwość rozmów oraz o to, że to są rozmowy z mamą, co sugeruje tytuł wątku, ale o ich temat. Pani nie chce być bohaterką tych rozmów, nie wyraża na to zgody. Mąż nie reaguje. Może trzeba, zatem, porozmawiać z jego mamą. Powiedzieć o swoim skrępowaniu, złości, poczuciu kontroli, gdy to się dzieje. I poprosić mamę męża, aby przerywała je, nie kontynuowała, nie " ciągnęła za język". Jeśli coś chce wiedzieć , niech dzwoni bezpośrednio do Pani. Bo też nie wiadomo, czy to mąż jest ich inicjatorem czy mama.
      Może to ukróci proceder.
      A o tym czy mężczyzna jest maminsynkiem, nie świadczy ilość telefonów do mamy, ale wiele jeszcze zachowań. Głównie samodzielność myślenia. Agnieszka Iwaszkieiwcz

      • lena575 Re: 43-letni mamin-synek? 11.07.14, 20:49
        Pomysł, według mnie, by rozmawiac z teściową o tym, by nie rozmawiała z synem o mnie jest i kuriozalny i ... przedszkolny. Jak mała Małgosia do małego Jasia, że nie wolno mu mówic o niej.
        Dorosły mąż autorki wątku wyglądałby na takiego, którego trzeba chronic samego przed sobą.
      • 71tosia Re: 43-letni mamin-synek? 13.07.14, 20:56
        trudno o bardziej kuriozalana rade. Czy pani psycholog chcialaby by jej synowa dyktowala o czym ona ma rozmawiac z wlasnym synem?
        Matka ma prawo rozmawiac z synem o czym chce, takze o jego zonie, podobnie jak zona moze rozmawiac z mezem o tescowej. Jedyne czego nikt nie powinien robic to przekraczac pewnej granicy intymnosci w tych rozmowach. Nie widze nic z intymnosci w pytaniu 'a co tam u zosi, co dzis na obiad gotuje?'
        • ola_dom Re: 43-letni mamin-synek? 13.07.14, 22:15
          71tosia napisała:

          > Nie widze nic z intymnosci w pytaniu 'a co tam u zosi, co dzis na obiad gotuje?'

          Intymność może niekoniecznie, ale jeśli mama pyta, co synowa gotuje na przykład po to, żeby potem biadolić, jak to jej synuś jest fatalnie karmiony, nie tak, jak to mamusia gotowała i dbała o niego... Albo - co synowa robi? Ano nic akurat nie robi, ogląda telewizję - a to leniwa jedna! Nie dba o syneczka!
          No to już nie są całkiem neutralne i grzecznościowe pytania. Wszystko zależy od intencji i ewentualnych późniejszych "konsekwencji".
          Ja na przykład czasem boję się już mojej mamie mówić o czymkolwiek, co robimy, co się u nas dzieje, bo czasami mam wrażenie, że "wszystko, co powiem, może być użyte przeciwko mnie" (oczywiście moja mama nie przepada - łagodnie mówiąc - za moim facetem, bo "mnie od niej zabrał" i "wszedł między nas").

          Ale jak tam faktycznie jest - nie wiemy, bo autorka wątku cedziła informacje, a dopytywana o szczegóły wykazała zniecierpliwienie... Można tylko zgadywać, dlaczego....:)
          • 71tosia Re: 43-letni mamin-synek? 13.07.14, 23:00
            trzeba byc albo bardzo przewrazliwonym albo miec bardzo patalogiczna rodzine by w prostym pytaniu o codzienne zycie np na temat obiadu dopatrywac sie drugiego dna, zycie skalda sie z banalnych spraw i to o nich najczesciej rozmawiamy, bez jakis specjalnych podtekstow. Nie wykluczam ze bywaja jakies wyjatkowo dziwne mamy czy synowe, ktore wszystko interpretuj wg zasady 'moze byc uzyte przeciw tobie' ale nie jest to ani czesta ani normalna sytuacja.
            • ola_dom Re: 43-letni mamin-synek? 14.07.14, 09:56
              71tosia napisała:

              > trzeba byc albo bardzo przewrazliwonym albo miec bardzo patalogiczna rodzine

              Wcale nie taką patologiczną. "Zwyczajnie" symbiotyczna matka wystarczy.

              > Nie wykluczam ze bywaja jakies wyjatkowo dziwne mamy czy synowe, ktore wszystko
              > interpretuj wg zasady 'moze byc uzyte przeciw tobie' ale nie jest to ani czesta ani normalna sytuacja.

              Nie wiem, czy jest częsta - na pewno nie jest normalna - ale zdarza się.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: 43-letni mamin-synek? 14.07.14, 18:34
          71tosia napisała:

          > trudno o bardziej kuriozalana rade. Czy pani psycholog chcialaby by jej synowa
          > dyktowala o czym ona ma rozmawiac z wlasnym synem?

          Rozumiem taką ocenę, ale pozostanę przy tej radzie z dwóch powodów.
          Po pierwsze, to nie jest zgeneralizowana próba pokazania jak powinna przebiegać rozmowa między dwojgiem dorosłych ludzi, którzy są dla siebie matką i synem, ale próba dopomożenia autorce wątku w jej konkretnej sytuacji, w której zwiodły próby rozmowy z mężem na ten temat. Ta konkretna osoba - autorka wątku- nie chce aby o niej rozmawiał mąż i teściowa.
          Mogę sobie myśleć różne rzeczy na temat jej relacji z mężem i teściową, ale nie o to jest przedmiotem wątku i nie z tym sie autorka wątku do nas zgłosiła. Pomyślałam, że taka próba może poskutkować.
          Po drugie w opisanej rozmowie biorą udział dwie osoby. Więc może wpływ na tę drugą coś może pomóc
          > Matka ma prawo rozmawiac z synem o czym chce, takze o jego zonie, podobnie jak
          > zona moze rozmawiac z mezem o tescowej. Jedyne czego nikt nie powinien robic to
          > przekraczac pewnej granicy intymnosci w tych rozmowach.

          No właśnie o takie przekroczenie tutaj chodzi. Przynajmniej ja tak zrozumiałam autorkę. Że mąż mówi, ze jest ona aktualnie w toalecie.

          Nie widze nic z intymn
          > osci w pytaniu 'a co tam u zosi, co dzis na obiad gotuje?'

          Jeśli nie ma jakiegoś podtekstu lub nie jest to codzienne pytanie, to ja też nie widzę w tym nic złego.

          Agnieszka Iwaszkiewicz
          • verdana Re: 43-letni mamin-synek? 14.07.14, 19:12
            Zastanawiam sie, co bym powiedziała, gdyby moja synowa powiedziała, że mam z synem o niej nie rozmawiać. Przede wszystkim okazało by sie, że syn jest ubezwłasnowolniony - nie ma prawa mówić mi tego, czego chce, a ja mam pilnować, aby słuchał sie żony. Nie wiem, czy to by pomogło, podejrzewam, że raczej nie. Dorosły facet ma prawo swobodnie rozmawiać z matką, a jesli żona sobie tego nie życzy, to ma to omówić tylko z nim. Jesli mąż nie zastosuje sie do jej życzenia - to znaczy, że nie chce. Ma prawo nie chcieć. Matka nie jest od tego, aby pilnować synka, aby był posłuszny żonie.
            Tego typu rozmowa z teściową dla nawet najlepszej teściowej świata byłaby sygnałem, że coś w małżeństwie syna jest bardzo nie w porządku. Bo małżeństwo ma swoje sprawy załatwiać samo, a nie poprzez mamusię.
          • kol.3 Re: 43-letni mamin-synek? 14.07.14, 20:43
            Nie ma jednego przykładu, co się kryje za sformułowaniem, że mąż rozmawia z matką na temat żony. Nie wiadomo czy chodzi o przekazywanie informacji o charakterze osobistym, czy zdawkowych informacji typu "obiera ziemniaki", "czyta książkę".
            Ponieważ żadne "szokujące" przykłady przekazywanych o żonie informacji nie zostały przytoczone, podejrzewam raczej, że chodzi o zdawkowe zainteresowanie teściowej osobą synowej i równie zdawkowe odpowiedzi syna. Synowej chodzi jednak o kontrolę nad mężem.

            Może być tak, że to synowa jest kontrolerką i cenzorką i reglamentuje tematy, które mąż może poruszać z matką, jak i częstotliwość tych rozmów wg własnego uznania.
    • igge Re: 43-letni mamin-synek? 12.07.14, 10:38
      Mój 43letni osobisty małż, którego mama nieba by mu przychyliła i jest na każde nasze zawołanie, nigdy nie dzwoni z własnej inicjatywy, często nie chce odbierać jej telefonów bo jest zajęty, unika mojego podawania mu słuchawki jak ja do teściowej dzwonię, nigdy jak już z niå rozmawia nie opowiada co ja aktualnie robię i ...to co pisze autorka wåtku brzmi dla mnie egzotycznie. Natomiast ja i owszem, zdarza mi się zadzwonić do teściowej bez okazji i szczegółowo opowiadać co małż aktualnie robi i myśli:-)
      Dzięki mnie jest o synku czasem doinformowana.
      • misterni Re: 43-letni mamin-synek? 13.07.14, 17:09
        To jest przegięcie w drugą stronę:
        "Mój 43letni osobisty małż, którego mama nieba by mu przychyliła i jest na każde nasze zawołanie, nigdy nie dzwoni z własnej inicjatywy, często nie chce odbierać jej telefonów bo jest zajęty"
        • igge Re: 43-letni mamin-synek? 19.07.14, 13:20
          To rzeczywiście jest przegięcie ale i tak małż wiem, że kocha swoją mamę, jest z nią zwiåzany tylko nie radzi sobie asertywnie z jej dominujåcym, narzucającym swoje zdanie charakterem, z jej poradami dotyczåcymi jego życia i sposobu, stylu życia. Jest też zwyczajnie małomówny i nie potrafi gadać o niczym. Nie umie się też sprzeciwić w niczym swojej mamie, odmawiać możei czasem już potrafi ale woli unikać sytuacji zamiast otwarcie sprzeciwić się lub odmówić, lub wyrazić innå od maminej opinię. Choć z uśmiechem i w žartach, żartobliwie to jednak robi.ale to nie zniechęca mojej ukochanej teściowej i ona non stop nad nim stoi i ciosa kołki na głowie, poprawia, krytykuje, proponuje swoje rozwiåzania najprosteszych czynności typu pranie.
          On woli potakiwać albo nic nie mówić ale i tak po cichu i bez konfrontacji robić swoje.
          Nie jest maminsynkiem choć jego mamusia całe życie mu pomaga.
    • good_idea Re: 43-letni mamin-synek? 19.07.14, 16:11
      Wydaje mi się,że bycie maminsynkiem polega na czymś więcej niż tylko telefonowaniu do matki i opowiadaniu jej,co słychać. A gdyby opowiadał to koledze,przeszkadzałoby ci tak samo,czy chodzi o to,że to jego matka? Mam syna i nie chciałabym stracić z nim więzi,kiedy już kiedyś się ożeni. Mama ma urodzić,wychować,karmić,dbać,a potem niech spada,bo teraz kolej żony? Gdyby teściowa się wtrącała,skłócała was,chciała rządzić,to mielibyście problem. Teraz robisz z igły widły,i chyba dochodzą do głosu jakieś twoje kompleksy.
      • spinel1977 Re: 43-letni mamin-synek? 19.07.14, 23:34
        Jest takie mądre powiedzenie, że dzieci rodzimy dla świata a nie dla siebie. Jestem matką, urodzilam to dziecko, wychowuję, karmię, odziewam i co? I nic, nikomu nie robie łaski, bo skoro powolalam to dziecko na swiat, to takie są moje względem niego obowiazki. I wiem, że kiedy dorośnie, pojdzie w świat i znajdzie sobie partnera, oby dobrego. Ja mam je wyposażyć we wszystkie niezbędne umiejętności, nie zepsuć i przekazac dalej, bo taka jest kolej rzeczy.
        • andalus Re: 43-letni mamin-synek? 20.07.14, 12:14
          to jest powiedzenie a czy mądre ? zależy jaki wzorzec rodziny w sobie nosisz. To jest twoje zdanie i nic więcej. Chcesz wychować dziecko dla świata - ok, ale inni mogą mieć inne na ten temat poglądy. Dla nich rodzina szeroko pojęta jest wartością i tego typu zachowania jak odcięcie się zupełnie po ślubie nie jest akceptowane. Dziwne jest to że córki rozmawiają z matkami ( tj teściowymi ich mężów) o wielu sprawach i jakoś niewielu facetów skarży się, że to naruszenie ich intymności. Gdyby synowa zabroniła lub w jakiś sposób kontrolowała moje rozmowy z synem, uważałabym, że jest coś nie tak ( podobnie jak verdana). Pochodzę z rodziny gdzie wszyscy o wszystkim wiedzą, rozmowy rozpoczynają się od pogody ( trywialne ale zawsze), niezależnie czy dotyczą Pcimia czy Dubaju. O tym,że ktoś ma kłopoty wiedzą wszyscy w ciągu max 2 h., ktoś kto wchodzi do takiej rodziny ( a wchodzi, bo u nas rodzina to nie tylko mąż,żona i dzieci) musi się z tym pogodzić. Dlatego napisałam o różnym podejściu, u nas synowa staje się członkiem rodziny. Próba odcięcia się skutkować będzie rodzinnym ostracyzmem, co z kolei odbije się na mężu. Wiem,że dla wielu taka rodzina to absolutne upupienie, sznurek itd. Jednak więzi rodzinne są bardzo silne, rodzina murem staje za sobą w trudnych sytucjach i członkowie jej nawzajem sobie pomagają. To jest normalne. Tu gdzie mieszkam tak nie jest. Było to dla mnie bardzo trudne, bo musiałam się dostować do tutejszej rodziny mojego byłego męża,do oschłości, liczenia tylko na siebie, do braku tak naprawdę bliskich więzi ( żona to nie rodzina).
          • ola_dom Re: 43-letni mamin-synek? 20.07.14, 12:31
            andalus napisała:

            > Chcesz wychować dziecko dla świata - ok, ale inni mogą mieć inne na ten temat poglądy.
            > Dla nich rodzina szeroko pojęta jest wartością i tego typu zachowania jak odcięcie się
            > zupełnie po ślubie


            Ale między "odcięciem się zupełnie", a "niewypuszczaniem dziecka w świat" jest jeszcze cała mas opcji pomiędzy.
            Przecież nie chodzi o to, żeby siedzieć z mamunią na kupie (niekoniecznie fizycznie - w jednym mieszkaniu, ale także emocjonalnie), wiedzieć o sobie nawzajem WSZYSTKO, nie dopuszczać do najmniejszego poluzowania pępowiny - o jej odcięciu nie mówiąc.
            Ani o to, żeby po ślubie pomachać rodzicom na pożegnanie, a potem ewentualnie po kilku latach przywieźć im wnuki, "żeby poznały dziadków". A jak nie wnuki (w końcu nie każdy się rozmnaża) - to nowego męża/żonę.
            Naprawdę - można wybrać sporo zdrowych opcji pomiędzy tymi skrajnościami.

            Niestety - niektóre mamy nie mogą tego zrozumieć.... Dla nich jest albo-albo. Jak już nie jesteś moją córeczką/synusiem, to mnie nie kochasz - skoro kochasz tę synową/zięcia.

            --
            Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
            (Jacques Tati)
            • good_idea Re: 43-letni mamin-synek? 20.07.14, 14:47
              A co rozumieją żony? Bo żona z wątku chyba niewiele.
        • good_idea Re: 43-letni mamin-synek? 20.07.14, 14:45
          No i co? Idzie w świat i ma o matce zapomnieć,wymazać z pamięci,zrobić sobie pranie mózgu? Zmieniają się relacje z dzieckiem,zmienia się więź,ale pozostaje przywiązanie,miłość,szacunek. A poza tym,moim zdaniem dziecka nie rodzimy ani dla siebie,ani dla świata,tylko dla niego samego. Matka nie może mieć więzi z synem,ale żona może decydować,o czym on rozmawia i z kim? Otóż nie,o tym decyduje on i koniec.
          • spinel1977 Re: 43-letni mamin-synek? 20.07.14, 15:30
            Ola bardzo mądrze ci odpowiedziala.
            W tym powiedzeniu chodzi o to, że dziecko nie jest nasza własnością, o czym niektóre matki Polki zapominaja. Szczegolnie u nas widac takie zacięcie do babrania się w nieszczęściu. Kobieta najpierw jest męczennica, a później wymaga, żeby jej się zwrocilo.
            A trzeba po prostu zdrowo.
            Żona nie ma prawa decydować o mężu, ale mąż w swoich decyzjach powinien uwzględniać żonę, na tym polega związek. Co innego gdyby żądala odciecia się zupełnie od matki, ale nie, takie zadanie chyba nie padło. Chodziło tylko o to, zeby nie informowal matki o wszystkim, łącznie z tym ile razy na dzień jego żona się wyproznia.
            • andalus Re: 43-letni mamin-synek? 20.07.14, 17:01
              czy mądrze - nie wiem. napisałam,że to zależy od wzorca rodziny. Właśnie pomiędzy odcięciem a normalnym życiem w rodzinie jest sporo miejsca. Piszemy o telefonach syna do matki i to ma świadczyć o uwiązaniu syna do toksycznej matki. Bzdura, synowa nie ma prawa ograniczać rozmów z matką ani narzucać tematów. Rozmowa nawet co 2 dni to absolutna tragedia dla synowej, nawet jeśli syn powie:np wiesz mamo , Ania jest teraz w toalecie, robi obiad, zajmuje się wnukiem, pracuje nad czymś itd. Mąż może podjąć decyzję, po rozmowie z żoną, że np razem rozmawiają na zmianę jeśli mama jest ciekawa życia ich rodziny.Ja to rozumiem. I nie uważam, że dzieci wychowuje się dla świata, podobnie jak jedna z osób tu piszących, wychowuje się je dla nich samych. Więc jeśli mój wzorzec rodziny zakłada mocne więzi, to przekażę je synowi, a on własnej rodzinie. Nie widzę nic złego w tym, więc pewnie zostanę obwołana przyszłą toksyczną teściową. I jeszcze jedno, nikt nie pisze o teściowych i o toksycznym związku matki z córką. to dopiera tragedia dla zięcia ;). I jeszcze jedno: z zaborczych wrednych synowych wyrastają wredne teściowe.Skądś się przecież biorą.
              • andalus Re: 43-letni mamin-synek? 20.07.14, 17:46
                Autorce postu polecałabym również zastanowienie się, że może mąż rozmawiając z matką ma taką potrzebę, potrzebę rozmowy z własną rodzicielką ( wiem, to nie do uwierzenia jest), może po prostu w ten sposób rozmawiają omawiając co kto robi i gdzie.
              • spinel1977 Re: 43-letni mamin-synek? 20.07.14, 17:51
                Pewnie, są różne wzorce, niektóre zdrowsze niż inne.

                Nie rozumiesz chyba, albo udajesz, że nie rozumiesz. Ten zwrot oznacza, że dzieci nie są własnością rodziców: dorastają i wychodzą w świat, tworzą nowe związki, własne rodziny, itd. Czyli wychowujemy je dla świata. Jeśli wychowasz syna na dobrego człowieka, to skorzysta z tego kobieta, z ktora będzie. Jesli nauczysz go gotować, prac i sprzatac po sobie, to stworzysz dla jakiejś kobiety fajnego partnera, z którym nie będzie musiała to walczyc. Nie da się tego prosciej wyjaśnić.
                • good_idea Re: 43-letni mamin-synek? 20.07.14, 18:19
                  Ty też nie chcesz zrozumieć,że człowiek nie jest własnością ani matki,ani żony,ani reszty świata. Wychowuję syna tak,żeby był samodzielny i umiał znaleźć własne szczęście,a nie po to,żeby ktoś miał z niego pożytek. Tak samo jak ja nie chcę mieć "pożytku" z męża,bo to nie przedmiot. Żyjemy wśród ludzi,tworzymy związki,relacje. Na każde z nich jest miejsce w naszym życiu:na związek,na przyjaźń,na więź z rodzicami. W zdrowym i normalnie funkcjonującym związku żona nie narzuca mężowi tematów rozmów z nikim ani częstotliwości tych rozmów. To właśnie autorka wątku wydaje mi się osobą zaborczą i apodyktyczną,a nie matka męża,o której właściwie nic nie wiadomo! Całym problemem są rozmowy o zwykłych codziennych sprawach. Autorka nie pisze,że mąż się na nią żali,że pyta mamę o zgodę na cokolwiek,że zdradza ich sekrety. Chore byłyby takie relacje z matką,w wyniku których syn nie byłby samodzielny,nie umiałby myśleć samodzielnie i podejmować decyzji. Nie dociera do was,że można po prostu lubić własną matkę czy ojca,lubić rozmowy z nimi,wspólne spędzanie czasu i wcale nie być od nich uzależnionym? To są bardzo bliskie osoby i jeśli z nimi nie umiemy stworzyć dobrych relacji,to wątpię,żebyśmy umieli stworzyć też dobry związek. Mam kuzynkę,która bardzo chciała być niezależna,nie cierpiała swoich rodziców i odcięła się od rodziny. Teraz wróciła,bez skończonych studiów,bez pracy,pieniędzy,mieszkania,za to w ciąży i mieszka u znienawidzonej mamusi. I tylko ta mamusia podała jej rękę w potrzebie.
                  • spinel1977 Re: 43-letni mamin-synek? 20.07.14, 19:42
                    Nie chodzi o to czyją jest własnością, to zupełnie naturalne, że własną. Dlaczego tak upierasz sie przy oczywistej oczywistosci??? Ale ma do czynienia z innymi ludźmi, obraca sie wsrod ludzi, wplywa tez na ich zycie, dlatego mówi się, że wychowuje się dziecko dla świata. Nie da się tego prościej wyrazić i jest to zresztą piękne powiedzenie, bo wlasnie dzięki naszym dzieciom mamy realną możliwość wpływania na swiat.
                    W zdrowym zwiazku, maz liczy sie z uczuciami zony, ktora moze sie zle czuc z takim referowaniem kazdego szczegolu jej zycia do tesciowej. To kojarzy sie z podgladaniem.
                    • good_idea Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 08:43
                      A czy w zdrowym związku żona liczy się z uczuciami męża?
                      • spinel1977 Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 10:26
                        Oczywiscie, ze w zdrowym zwiazku zona takze powinna sie liczyc z uczuciami meza, ale przeciez ona nie twierdzi, ze on ma zaprzestac kontaktu z matka, chcialaby jedynie nie byc przedmiotem ich rozmow do czego ma prawo, szczegolnie w sytuacji, kiedy akurat korzysta z toalety. I zupelnie nie rozumiem, gdzie w takiej sytuacji upatrujesz problemu. W tym, ze chcialaby, zeby maz nie klapal do matki o jej pobycie w toalecie? Naprawde? Naprawde dorosla osoba nie ma prawa poprosic meza, zeby skoro juz rozmawia z matka codziennie, niekoniecznie omawial jej osobe i jej dzialania? Przeciez nie zabrania im kontaktu, nigdzie nie napisala, ze maz powinien sie od matki odciac, itd., chodzilo jedynie, zeby uszanowal to, ze ona nie chce byc tematem ich codziennych rozmow. Powaznie nie moze o to poprosic meza?
                        • good_idea Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 10:57
                          Mąż chyba nie opowiada,za przeproszeniem,ile bąków ona w tej toalecie puściła,tylko pewnie powiedział,że jest w ubikacji. Trudno chyba nie być tematem rozmów swojego męża/żony. Ja też opowiadam o moim mężu i moim rodzicom,i przyjaciółkom. On opowiada o mnie. Robicie z igły widły. Pisałam już,że gdyby mąż opowiadał intymne szczegóły z ich życia,tajemnice,obgadywał żonę,żalił się na nią,prosił mamę o radę i robił to,co mama każe,to byłby problem. Powiedzenie przez telefon,że żona gotuje obiad albo jest w ubikacji to nie jest problem,chyba że ktoś dopatruje się we wszystkim kontroli i krytyki. Ale to chyba żona chce mieć nad wszystkim kontrolę,najpierw wtrącając się w relacje męża z jego matką i jak to ujęła "zaszczepiając" w nim potrzebę kontaktów z mamą,a potem jej znowu nie pasuje,o czym gadają i jak często. Trochę luzu. Zwłaszcza,że autorka wątku naprawdę nie opisała żadnych poważnych sytuacji ani nawet konkretów,poza tym pobytem w toalecie. Sami sobie dopisaliście resztę. Może macie problemy ze swoimi relacjami z rodzicami i chcecie je przenieść na wszystkich.
                          • spinel1977 Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 12:15
                            Widzisz, trudno z toba dyskutowac, bo uznajesz tylko wlasne zdanie i nie dopuszczasz, ze ktos moze miec inne potrzeby. Inne, dla ciebie rowna sie - gorsze od twoich.
                            Ja uwazam, ze kobieta moze nie zyczyc sobie, zeby byla tematem rozmow pomiedzy mezem a jego matka. Mozliwe, ze to ta nieszczesna toaleta tak ja wytracila z rownowagi, mysle, ze mogla.
                            Mamy rozna wrazliwosc, niektore z nas sa w stanie w towarzystwie obcych osob mowic o swojej fizjologii, inne tego nie potrafia i czuja sie z tym nieswojo. Nie chca tez aby ich bliscy o tym opowiadali. Tez maja do tego prawo. Maz moze przeciez rozmawiac z matka o wszystkim, a zona prosi jedynie o to, aby ona sama nie byla tematem tych rozmow. OK, rozumialabym, gdyby zaczela tu wyliczac, nie chce, zeby rozmawial z nia o tym, o tym, o tamtym. To wydaloby mi sie zdecydowanie dziwne, ale tu dana osoba nie chce sama byc tematem rozmow. Ja mysle, ze ma do tego prawo. Zdarzalo mi sie na przyklad prosic moja mame, zeby nie rozmawiala o mnie z moja babcia, bo pozniej dochodzily do mnie jakies przeinaczenia, ktore mi sie nie podobaly. Uwazam, ze nie zrobilam niczego zlego, w koncu nie dalam mojej mamie listy dozwolonych tematow, a jedynie poprosilam, zeby unikala rozmawiania o mnie. I nie bylo problemu.
                            • good_idea Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 12:53
                              Hehe no ty też nie bardzo chcesz uznać zdanie inne niż twoje:) Po prostu dla mnie to jest robienie problemu z niczego,ale cały czas podkreślam "dla mnie". To jest forum,tu każdy wypowiada się wyłącznie we własnym imieniu. Absolutnie nie uważam,że zdanie inne niż moje jest gorsze i nigdy tak nie napisałam. Ale autorka wątku,jak każda inna osoba tu pisząca,prosi o radę w swojej sprawie i spotyka się z różnymi opiniami różnych ludzi. Moja opinia jest akurat taka. Przyczepiłaś się tej nieszczęsnej kupy i nie odpuszczasz tematu. Czy serio myślisz,że opisywał matce proces wypróżniania się żony? Czy powiedział tylko,że jest akurat w toalecie? Bo dla mnie to spora różnica. Żona robi z męża maminsynka i czepia się go,opisując publicznie ich problem. A MOIM ZDANIEM facet nie zrobił nic złego. Można się czepiać o wszystko,pytanie tylko,po co. Wrażliwość jest ważna,ale nadwrażliwość może zniszczyć każdy związek. Jeszcze raz pytam i proszę o konkrety: co takiego złego powiedział mąż? Bo żona nie dała (poza wizytą w wc) żadnego przykładu. I jak się ustosunkowujesz do jej roli. Najpierw wcina się w relacje męża z matką,potem znowu czepia się tematu i częstotliwości rozmów. Każdy kij ma dwa końce. Oprócz tej "nieszczęśliwej żony" jest jeszcze mąż i jego matka,którzy nie mają okazji się tu wypowiedzieć. Sama jestem żoną i synową,a do bycia teściową jeszcze dla mnie daleka,daleka droga. I nie rozumiem,po co tak się czepiać męża o błahostkę. Rozumiem,dla niej to nie jest błahostka. Ale,jak wspomniałam,czepiać się można o wszystko.
                              • good_idea Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 12:56
                                Na marginesie,ja szanuję twoje zdanie,tylko się z nim nie zgadzam:) Pozdrawiam.
                              • spinel1977 Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 13:02
                                Ok, no to juz jakby cos ustalilysmy - dla niej to nie jest blahostka, a z drugiej strony nie prosi o nic niewlasciwego, tzn. jej prosba dotyczy jedynie tego, zeby maz nie rozmawial o niej z matka. Nie napisala: uwazam, ze go urodzila, wychowala, wykarmila a teraz won, wypad z jego zycia (jak na poczatku sugerowalyscie, kiedy to o malo nie odgryzlyscie jej glowy).
                                • good_idea Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 14:03
                                  Tylko zastanawiam się,co ma biedny mąż zrobić,gdy matka zapyta:a co u (imię żony)? Albo zwykłe: co robicie? To są zwykłe rozmowy. Nie mówisz nigdy nikomu,że mąż jest zaziębiony,że kupił sobie fajną koszulę,że akurat ogląda wiadomości? Nic więcej z tego wątku nie wynika. Nie ma żadnych podstaw,żeby twierdzić,że powiedział np.że żona ma opryszczkę okolic intymnych. Sorry za dosadność. Można naprawdę mieć różne schizy i wymagania wobec męża,pytam tylko,po co?
                                  • spinel1977 Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 14:27
                                    Moja mama zwykle nie pyta o mojego meza, ale zdarzylo mi sie, ze zapytala, a kiedy zaczynalam jej opowiadac, widzialam jak maz przewraca oczami. Nie byl zadowolony, ze o nim rozmawialam. Widocznie nie tylko autorka watku ma z tym problemy. I nie nie zdarzylo mi sie mowic mamie o tym, ze maz kupil sobie fajna koszule ani ze jest w toalecie, mysle, ze oboje byliby czyms takim zdziwieni, kazde na swoj sposob.

                                    Moja mama miala koszmarna tesciowa i z tego co mi mowila, matka ojca wykorzystywala rozmowy z synem do krytykowania jej. Na przyklad pytala co mama robi, a moj ojciec odpowiadal - robi schabowe. Na co moja babka zaczynala utyskiwac: ojej, ale po co robi schabowe, przeciez dzisiaj jest na to za goraco, dlaczego nie zrobi chlodnika? Nie jej sprawa, nie jej obiad, ale czula, ze powinna dodac swoje trzy grosze.
                                    Ale tutaj mysle, ze chodzi raczej o to, ze to sa codzienne kontakty, a skoro maz rozmawia o tym co ona robi, to tesciowa w pewnym momencie wie o niej wszystko, dzien po dniu. Wczoraj robila to, dzisiaj robi to, a tydzien temu robila tamto.
                                    Moze po prostu tego sobie nie zyczy? Ma przeciez do tego prawo.
                                  • pogodoodporna Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 15:11
                                    good_idea napisał(a):

                                    > Sorry za dosadność. Można nap
                                    > rawdę mieć różne schizy i wymagania wobec męża,pytam tylko,po co?

                                    Nie chodzi o schizy i wymagania wobec meza, chodzi o wzajemna lojalnosc. Niektorzy ludzie ( w tym przypadku autorka watku ) po prostu czuja niechec do rozmow jak w maglu. To wszystko. Moze na przykladzie- jesli masz dwoje bliskich przyjaciol, to jednemu nie opowiadasz ze szczegolami co robi drugi, to chyba oczywiste.
                                    • good_idea Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 15:26
                                      Nie możemy się zrozumieć,bo wy uważacie,że ten mąż mówi mamie wszystko i ze szczegółami,a tego nawet autorka wątku nie napisała. Mnie chodzi o to,że jeśli to są zdawkowe informacje:robi obiad,jest w wc,boli ją głowa,z których nic nie wynika (jak ta krytyka schabowych na obiad),to robienie z tego problemu jest dziwne. I chyba wszystkich najbardziej boli to,że rozmawia akurat z mamą. Żeby wszystko wiedzieć,matka musiałaby godzinami przesłuchiwać syna,pytać o intymne szczegóły. Z tego wątku nie wynika,że ktoś ją inwigiluje,krytykuje,upokarza. Dlatego ja patrzę na to od drugiej strony:męża,któremu żona stawia ciągle nowe wymagania dotyczące jego kontaktów z mamą. Ja akurat mówię,że mąż ogląda tv czy że jest zmęczony,bo miał dużo pracy,gdy mnie ktoś pyta,co u niego. Ale dobrze,ona tego nie chce,więc niech mąż nie opowiada. I na tym zakończmy:)
                                      • ola_dom Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 15:35
                                        good_idea napisał(a):

                                        > I chyba wszystkich najbardziej boli to,że rozmawia akurat z mamą.

                                        Ale których wszystkich?????
                                        Przecież wyraźnie nie raz było tu powiedziane, że jednak wiemy za mało, żeby ocenić - bo nie wiemy CO mąż faktycznie mówi. A jednak od tego zależy ocena sytuacji.
                                        A nie od tego, ŻE mówi.
                                        Najwyraźniej chciałaś to właśnie zobaczyć w tych postach. Ale jeśli ktoś coś takiego tu pisał - to były nieliczne wpisy, w zdecydowanej mniejszości.
                                        Ale każdy widzi to, co mu najbardziej wpada w oko :>
                                      • pogodoodporna Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 15:44
                                        good_idea napisał(a):

                                        > Mnie chodzi o to,że jeśli to
                                        > są zdawkowe informacje:robi obiad,jest w wc,boli ją głowa, z ktorych nic nie wynika (jak ta krytyka schabowych na obiad),to robienie z tego problemu jest dziwn
                                        > e.

                                        Skoro nic nie wynika, to po co o tym bablac ? :-)
                                        Mam sasiadke "zza miedzy". Jak sie uruchomi, to moze nawijac pare godzin, doslownie o wszystkim, o kazdej najmniejszej pie..., ktora wydarzyla sie w jej rodzinie i wsrod sasiadow w calej naszej dzielnicy. Co gorsza, z upodobaniem walkuje wciaz te same tematy. Po pieciu minutach mam ochote zwiewac gdzie pieprz rosnie. Dam sobie reke uciac, ze jak dorwie kogokolwiek z sasiedztwa robi dokladnie to samo, gada, gada bez przerwy o innych ludziach. Niby nic takiego, prawda ? A jednak nikt jakos nie chce byc wdziecznym obiektem jej bablania o niczym. Jak myslisz, dlaczego ? Przeciez to co robi jest takie nieszkodliwe ;-)
                • kol.3 Re: 43-letni mamin-synek? 20.07.14, 18:22
                  Syn nie jest własnością matki, ale jest własnością swojej żony. Kobiety jeszcze nie etapie nie tylko przed ślubem, ale i przed zaręczynami zaczynają sobie "ustawiać"faceta pod swój wzorzec - czyli do matki nie dzwonić, nie kontaktować się, nie odwiedzać. Kontrola komórki, do kogo dzwoni, do kogo smsy, czy przypadkiem nie do rodziców. On ma traktować matkę jak kogoś niebyłego, ale ona lata do swojej mamusi z każdą pierdołą, i odwiedza ją całkiem często.
              • ola_dom Re: 43-letni mamin-synek? 20.07.14, 18:23
                andalus napisała:

                > I jeszcze jedno, nikt nie pisze o teściowych i o toksycznym związku matki z córką.

                Owszem - ja piszę. Średnio w co drugim moim poście o tym właśnie piszę. A w tym wątku to już głównie o tym.
                • good_idea Re: 43-letni mamin-synek? 20.07.14, 19:26
                  Mam tylko pytanie:na jakiej podstawie twierdzisz,że relacje matka-syn w tym konkretnym przypadku są toksyczne?
                  • ola_dom Re: 43-letni mamin-synek? 20.07.14, 20:02
                    good_idea napisał(a):

                    > Mam tylko pytanie:na jakiej podstawie twierdzisz,że relacje matka-syn w tym konkretnym
                    > przypadku są toksyczne?

                    Już tak nie twierdzę - choć tak mi to "pachniało".
                    Ale autorka wątku wycofała się po 3 postach jakby zniecierpliwiona, że "przecież nie ma znaczenia, o czym mąż mówi mamie" - a moim zdaniem ma. I nie tylko moim, jak zauważyłam.
                    Założyłam, że skoro autorce przeszkadza, że mąż opowiada mamusi o żonie codziennie, to pewnie mówi o rzeczach, które powinny pozostawać między nimi - bo dlaczego inaczej miałoby jej to przeszkadzać (np. informacja, że akurat ogląda tv, prasuje, czyta, nic nie robi).
                    No, jeśli wpis o tym, że mąż opowiada, że żona właśnie robi kupę jest prawdą - to mąż niewątpliwie przesadził.
                    Ale czy faktycznie jest to relacja toksyczna - na to chyba mamy za mało informacji, a sądząc po tym, że autorka zdezerterowała z wątku dość prędko unikając pisania o szczegółach - jednak pewnie nie jest.
                    • good_idea Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 08:42
                      Jak dla mnie informacji było o wiele za mało i wyłącznie jednostronne. Dlatego nie przesądzajmy zbyt szybko i nie oceniajmy sytuacji,o której prawie nic nie wiemy. Gdyby żona rozpisała mężowi grafik,z kim,kiedy,jak długo i o czym może rozmawiać,to już na pewno nie byłby maminsynkiem. Byłby pantoflarzem,skoro rzucamy tu stereotypami. Moim zdaniem żona przesadziła. Najpierw wtrącała się w relacje męża z matką i kazała mu je naprawiać,potem zmieniła zdanie i chce kontakty ograniczać. Więcej niepokoju może wzbudzać relacja mąż-żona niż syn-matka. A to robienie kupy... No może mało delikatne,ale nie raz słyszałam będąc w toalecie,jak mój mąż mówi przez telefon "jest w ubikacji". Cóż,kupa ludzka rzecz.
                      • ola_dom Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 09:56
                        good_idea napisał(a):

                        > Cóż,kupa ludzka rzecz.

                        Ale niekoniecznie pragnę o niej informować teściową. Tak samo jak wolałabym nie wiedzieć, kiedy ona chadza do toalety i z jakim skutkiem.
                        Pewien poziom wstydu też jest "ludzką rzeczą".
                        • good_idea Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 13:01
                          Odpuście z tą kupą. Chyba nie mówił,jakiego jest koloru i jaki ma zapach,tylko że żona jest w wc. Nie widzisz różnicy?
                          • ola_dom Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 13:11
                            good_idea napisał(a):

                            > Odpuście z tą kupą. Chyba nie mówił,jakiego jest koloru i jaki ma zapach,tylko
                            > że żona jest w wc. Nie widzisz różnicy?

                            Widzę.
                            Ale wciąż nie wyobrażam sobie, żeby mój facet odpowiedział swojej mamie - czy komukolwiek na pytanie "a co tam robi Ola? - a (robi kupę) w toalecie". Na szczęście nie muszę sobie wyobrażać, bo nie wpada na takie urocze pomysły...

                            Prosta zmiana - można powiedzieć, że "jest W ŁAZIENCE". Niby to samo, ale dużo mniej dosadnie i jednoznacznie.
                            • good_idea Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 13:58
                              A może tak powiedział? Przecież nie znamy jego wersji. Dajmy już z tą kupą spokój.
                              • spinel1977 Re: 43-letni mamin-synek? 21.07.14, 14:29
                                Chyba zazwyczaj na forum nie poznaje sie wersji obu stron, ale musimy zalozyc, ze dziewczyna wie o czym pisze?

                                Napisala:

                                maltanka123 08.07.14, 13:47
                                Jakie to ma znaczenie, czuje się z tym źle...nie chce być tak kontrolowana, tak często i tak dogłębnie..../robię kupę w toalecie/ litości....
Pełna wersja