aggelti
09.07.14, 17:27
Rok temu dowiedziałam się, że mąż kogoś miał. Gdy sprawa wyszła na jaw opamiętał sie i znów po ciężkich chwilach spróbowaliśmy ratować nasze małżeństwo. Wydaje mi sie, że między nami było dobrze, był dla mnie czuły, troskliwy, zdecydowanie na lepsze zmieniło sie nasze życie w sferze sexu. Z tamtą kobietą widuje się się służbowo lecz wydaje mi się, że nic ich więcej nie łączy. Niedawno wyjechaliśmy w góry, mąż był tam jednym z opiekunów kilkudniowego obozu dla dzieci i młodzieży. Córka tamtej kobiety była uczestnikiem tego obozu. Po kilku dniach dowiedziałam się, że potajemnie pisali ze sobą przez portal społecznościowy, bo niby ona bała się zadzwonić ze względu na mnie. Mąż powiedział, że ona bała się o córkę bo wyjechała pierwszy raz sama i tylko tej kwestii dotyczyły te rozmowy tzn co robili, jak się ma córka itp. Kiedy przypadkowo to odkryłam mąż zadzwonił do niej i przy mnie powiedział, żeby więcej nie kontaktowała się z nim internetowo lecz w razie potrzeby żeby zadzwoniła, że chce być wobec mnie w porządku. Rozmowa od razu przeszła na temat jej córki i planu na ten konkretny dzień. I rzeczywiście dzwoniła na komórkę.
Ja natomiast martwię się, że mąż robił coś znów potajemnie przede mną, zaczęłam mu ufać ale znów to zaufanie stracił. Jest nadal dla mnie bardzo dobry, okazuje mi swoje zainteresowanie, miłość, robi plany dotyczące wyjazdu z naszymi dziećmi, zmian na lepsze w naszej rodzinie. Nie potrafię normalnie funkcjonować, wszystko odżyło, zadręczam się co będzie dalej w obawie przed traumą, którą przeżyłam rok temu.
Powiedziałam mu kiedyś, że nie życzę sobie jakichkolwiek kontaktów z nią, pewnie dlatego ukrywał przede mną te rozmowy, choć o czym tu codziennie rozmawiać kiedy z córką nic złego sie nie działo?
Proszę napiszcie co o tym sądzicie. Czy powinnam się martwić czy to moja chora wyobraźnia mnie prześladuje?