libera6
10.07.14, 16:50
Prosze o rade p. Agnieszke i forumowiczow. Sytuacja jest taka, ze jestem po 12 latach w upragnionej ciazy, lat mam 40, od 17 lat mieszkam w mieszkaniu prawnie nalezacym do moich rodzicow, a kupywali je z mysla o mnie, tak bylo powiedziane. Mam b. toksyczna matke, hipochondryczke, jak tu przyjezdza, 100 km od ich miejsca zamieszkania, jest pielgrzymka po lekarzach. Ojciec, na wozku, po urazie glowy zapowiedzial, ze jak sie urodzi dziecko, to beda przyjezdzali, niewazne ze 40 metrow, nie da sie wytrzymac...Teraz byli kilka dni, ja z migrena, bolem brzucha, modle sie oby nie poronic...klotnie codzienne, wtracanie sie we wszystko, wysluchiwanie zali, co mi nie sluzy. Nie pomagaja prosby, zeby to ograniczyla.
Ktos napisze o kredycie, nie da rady, zreszta leze, ale lezec nie moge, bo moja matka sie gorzej czula i potrafila funkcjonowac, mam chorobe przewlekla, do konca zycia na lekach, wiecie jak jest z refundacja, modle sie, zeby moja pensja nie musiala na nie isc.
Rozmowy nic nie daja, jest coraz gorzej, a ja i moje dziecko odczuwamy to strasznie, mysle ze mam depresje spowodowana tez braniem leku na moja chorobe jako skutek uboczny