nibydobrze
11.07.14, 11:23
Mąż poznał w pracy K. Najpierw nazywał ją koleżanką, potem przyjaciółką, potem okazało się że jest jego kochanką… Pół roku trwały kłamstwa. W końcu się wyprowadził twierdząc, że chce być sam… że już mnie nie kocha, że się wypaliło…
Ja jeszcze nic o K. nie wiedziałam…
Dla mnie to był dramat, tak nagle a niespodziewanie… nie mogłam uwierzyć, że odchodzi tak po prostu… zostawiając 2 małych dzieci… wynajęłam detektywa… wtedy poznałam prawdę o K.
Po 2 miesiącach wrócił, prosząc o wybaczenie… Zgodziłam się... K. już z nim nie pracuje. Od tego czasu chodzimy na terapię, próbujemy na nowo ułożyć sobie życie, staramy się bardzo… Nasze małżeństwo paradoksalnie nigdy nie było szczęśliwsze…
Ale ja nie mogę zapomnieć o K… Ciągle zadaje sobie pytanie w czym K. była lepsza ode mnie, że to dla niej zostawił rodzinę…
Zapomnę kiedyś?
Jest niby dobrze:(