duszka01
14.07.14, 21:12
Piszę do Was prosząc o spojrzenie na moją sytuację z boku , jednocześnie proszę o dodanie mi odwagi . Poznaliśmy się 7 lat temu . Ja byłam w trakcie rozwodu i on też .Zakochałam się bez rozumu , ponieważ miał wszystkie cechy których nie miał mój były mąż , nie przeszkadzało mi to że miał dwójkę dzieci . Dużo rozmawialiśmy , spotykaliśmy się , wtedy jeszcze nie miał widzeń z dziećmi . W sumie wtedy powinna mi się zapalić czerwona lampka , bo do tej pory byłam dla niego tylko ja , kiedy był z dziećmi nie znał już mnie , czyli nie dzwonił . Tak jest do tej pory . Głupio myśląc , czyli chcąc być również ważną dla niego pomyślałam o dziecku . Zaszłam w ciążę , cieszył się strasznie ! I pojawiły się schody - nie chce wziąść ślubu . Nie bo nie . Nie dało się dowiedzieć dlaczego bo odpowiadał : ,, nie wiem '' . Wynajęliśmy mieszkanie , jakoś sobie żyliśmy , ja miałam swoje pieniądze , on swoje . Problem się pojawił jak u mnie skończył się zasiłek macierzyński a on stracił pracę . Musieliśmy zamieszkać u moich rodziców , ponieważ żebyśmy zamieszkali u jego matki nie wchodziło w rachubę ! Stara jędza musi mieć spokój . W między czasie urodziło się nam drugie dziecko . Strasznie brakowało pieniędzy , częściowo utrzymywali nas moi rodzice . Tak sobie minęło troszkę latek , znalazł dobrą pracę , dawaliśmy pieniążki na dom , odkładałam parę złotych miesięcznie na konto , aż do zeszłego lata . Pojechaliśmy na wakacje , straciliśmy troszkę kasy na nic . Potem zaczął się rok szkolny i na dzień dobry trzeba było wpłacić 300 zł .Wyprawka szkolna ... Tamten zmienił pracę na gorszą , coraz mniej zarabiał , nie dawałam już na życie bo samej brakowało pieniążków . Syn chorował praktycznie co miesiąc , zarażał młodszego i kupę pieniędzy szło na lekarza . Dodam że kupowałam prawie wszystko dla dzieci , jedzenie , chemię itp . Sobie owszem - jakąś czekoladę czy od wielkiego dzwonu jakieś winko . Pewnego dnia mój ojciec zaczął się delikatnie upominać o pieniądze , tamten stwierdził że mi daje , ja na to że owszem - 1000 zł . Z tego muszę opłacić rachunki za telefon , raty , ubezpieczenie i zostaje mi niewiele ! Dodam że on sam ma pieniądze , dużo pali papierosów , pije wódkę , np idzie z dziećmi na plac zabaw i wraca podpity . Według niego to on może wydawać na przyjemności a ja nie . Skończyło się awanturą , on jest chamem , wydziera się strasznie . Nie rozmawiamy ze sobą od kilku miesięcy , nie śpimy ze sobą ... Teraz przeszedł samego siebie - nie dał mi ani grosza w lipcu tłumacząc : nie mam . Widziałam w portfelu kilka stówek , no ale on musi mieć na jedzenie bo wyjeżdża do pracy na tydzień . A ja ? Za co opłacę rachunki , kupię jedzenie ? Dorabiam sobie troszkę na dekupażu ale to kropla w morzu potrzeb . Do pracy iść nie mogę bo nie ma kto zaopiekować się dziećmi - młodszy znowu nie dostał się do przedszkola ... Moi rodzice nie chcą nawet słyszeć o opiece nad nim a tamta stara pi... ma w głębokim poważaniu wnuki . Nie odwiedza ich , nie zadzwoni zapytać czy są zdrowi , wczoraj były urodziny młodszego , pojechaliśmy na godzinkę na kawę i nawet głupiego cukierka nie dostał od niej . Wiem , że rozwiązaniem problemów finansowych byłoby podać szanownego tatusia do sądu o alimenty , ale zdaję sobie sprawę że to będzie koniec naszego związku . Proszę pomóżcie mi !