Przewrotny wątek

15.07.14, 18:30
Od długiego czasu wsłuchuję się w skargi na teściowe. Czyżby rodzone mamy były bez zarzutu? Pragnę zapytać: jakimi cechami powinna być obdarzona dobra teściowa? Wiadomo, ze mamą nigdy nie będzie, ale jaka powinna być osobą, żeby wyczerpać oczekiwania synowej?
    • krokodil123 Re: Przewrotny wątek 15.07.14, 19:12
      Miałam teściową i jestem teściowa.

      Napisze krótko-taka która ma własne życie, zainteresowania, nie nudzi się sama z sobą.
      Rozwija się na ile może, jest przyjazne nastawiona do otoczenia i nie szuka w ludziach ciągłe wad i za co ich krytykować.
      • panizalewska Re: Przewrotny wątek 15.07.14, 20:57
        O to to! Czy ja mogę Cię adoptować na teściową? :D

        Autorce wątku jeszcze odpowiem, że z moją mamą też ciężko wytrzymuję na dłużej, ale znam jej zagrywki, wiem co nimi powoduje i umiem dać dobrą odpowiedź, albo przemilczeć - zależnie od sytuacji i mojego nastawienia. No i wiem, że matki nie zmienię. Ale potrafimy się i ostro pokłócić, no problem. A z teściową po prostu najczęściej NIE WYPADA. Bo to matka kogoś innego, nie moja. Mojej to czasem nawrzucam, wypomnę. Teściowej się gorzej stawia granice, a jak każda kobieta i matka swojego dziecka, która przeżyła dłużej na tym świecie - ma własne zdanie i najczęściej wie lepiej ;)
        • ola_dom Re: Przewrotny wątek 15.07.14, 21:14
          panizalewska napisała:

          > Teściowej się gorzej stawia granice, a jak każda kobieta i matka swojego dziecka, która
          > przeżyła dłużej na tym świecie - ma własne zdanie i najczęściej wie lepiej ;)

          Tylko że czasem to jest prawda o matce, a nie o teściowej...
          Chyba nie jest kwestią, że "teściowej gorzej stawia się granice - BO JEST TEŚCIOWĄ, a matce łatwiej - BO JEST MATKĄ".
          Moim zdaniem wszystko zależy, jakimi są osobami.
          A właściwie - o wiele trudniej jest mi postawić granice matce - z różnych powodów, ale głównie dlatego, że jest tak bliska, a stawiając granice w jakiś sposób (a przynajmniej w poczuciu "odgraniczanych") "stawiamy się", sprzeciwiamy drugiej osobie. No dobra - nie wiem, jak u innych, ale u mnie tak to właśnie wygląda.
          Teściowa jest obcą osobą, i jej uczucia i odczucia obchodzą mnie jednak o wiele mniej niż uczucia własnej matki. Podobnie - jeśli powie(działaby) mi coś przykrego - dotknęło by mnie to o wiele mniej, niż gdybym coś podobnie przykrego usłyszała od rodzonej matki.

          Ale niezmiernie istotne jest także, że syn mojej teściowej bardzo jasno (choć w żadnym razie nie agresywnie!) wyznaczył te granice już dawno - i pilnuje, żeby nie były przekraczane.
          Jego teściowa niestety nie miała w porę postawionych granic - i teraz mamy z tym spory problem...
          • zuzi.1 Re: Przewrotny wątek 15.07.14, 22:59
            Ola, tych granic nie postawiły dzieci, czyli równiez Ty, gdy był na to czas, a teraz konsekwencje tego ponosi też Twój mąz. Jak on znosi ten fakt, że nie jest jako mąż akceptowany przez Twoją mamę?
            • ola_dom Re: Przewrotny wątek 16.07.14, 10:16
              zuzi.1 napisała:

              > Ola, tych granic nie postawiły dzieci, czyli równiez Ty, gdy był na to czas,

              Oczywiście - przecież tak to napisałam, celowo trochę na odwrót ;). Jest to bardzo gruby problem, wskutek którego trafiłam na to forum i czytam, czytam, czytam, czasem coś napiszę.

              > a teraz konsekwencje tego ponosi też Twój mąz. Jak on znosi ten fakt, że nie jest jako mąż
              > akceptowany przez Twoją mamę?

              Jest moim facetem, a nie mężem - choć to akurat nie ma (chyba) większego znaczenia. Oboje rodziców nazywają nas synową/zięciem.
              Na szczęście to mądry i odporny facet, na pewno wolałby być lubiany i akceptowany, ale generalnie ma to raczej w dupie. Bo wie, że to nie w nim leży wina, tylko w mojej relacji z matką, gdzie KAŻDY facet, który stanąłby między nami (mamą i mną), byłby wrogiem numer jeden. Oczywiście serdecznie witanym, hołubionym, nakarmionym, zatroszczonym jak się da - i tak dalej...:)
              Moja mama jest raczej kulturalną osobą i nie mówi nic przykrego wprost, nie robi awantur, "nie wtrąca się" (jak się jej wydaje...). I co z tego....

              Mojego faceta bardziej - jak mi się wydaje - dotyka to, jak ja reaguję na fochy mojej mamy. To go martwi, niepokoi i psuje życie. W czym nie ma nic dziwnego, bo kto by chciał mieć w domu rozklekotaną nerwowo babę?
            • zuzi.1 Re: Przewrotny wątek 18.07.14, 23:10
              Ola a z czym masz najwiekszy problem, jesli chodzi o Twoja mame, z czym sobie nie radzisz?
              • ola_dom Re: Przewrotny wątek 19.07.14, 21:36
                zuzi.1 napisała:

                > Ola a z czym masz najwiekszy problem, jesli chodzi o Twoja mame, z czym sobie nie radzisz?

                To chyba za długa i za skomplikowana historia, jak na jeden post. Tym bardziej, że sama nie wiem, CO właściwie jest najtrudniejsze. W tej chwili chyba to, że moja mama nie może zrozumieć, że jestem odrębną osobą (choć jestem już daaawno dorosła) i każde inne zdanie niż jej traktuje chyba jak obrazę;
                poza tym - jest samotna, a ja jestem jedynaczką - więc "ma tylko mnie" i oczekuje, że będę wieść z nią wspólne życie - nawet mimo tego, że się wyprowadziłam i mieszkam ze swoim facetem. Który mnie oczywiście zmanipulował i "odciągnął od niej" i podstępem zburzył naszą "wspaniałą" (????!!!!) relację.....
                To tak w skrócie :)
    • spinel1977 Re: Przewrotny wątek 15.07.14, 19:20
      Ja mysle, ze niektore kobiety nie potrafia odpuscic, nie potrafia wypuscic wlasnych dzieci na wolnosc, zrozumiec, ze dla syna czy corki wazny jest teraz partnerka czy partner. Wspolzawodnicza, rywalizuja, nie chca oddawac wladzy nad doroslym dzieckiem.
      Moja mama nie wtraca sie w moje zyie malzenskie, co nie znaczy, ze czasem delikatnie nie sugeruje czegos, nie pyta, nie interesuje sie. Jest rozwazna, wywazona. Nie kocha mojego meza, ale tez rozumie, ze mam teraz nowa rodzine. Chcialabym miec podobna tesciowa.
    • ola_dom Re: Przewrotny wątek 15.07.14, 19:49
      mamrot3 napisał:

      > Czyżby rodzone mamy były bez zarzutu?

      O nie, nie są....:D
      Dobrymi teściowymi - obiektywnie patrząc - też nie są.
    • enith Re: Przewrotny wątek 15.07.14, 19:53
      Wątków o toksycznych mamusiach było tu już od groma. Tak się teraz złożyło dziwnie, że jest wysyp żali na teściowe. Myślę, że obu grupom dostaje się po równo ;-)

      Co do teściowej, to idealna jest taka, jak moja: ma swoje życie, hobby, zajęcia. Nie wisi na dzieciach. Ułatwiła im wejście w dorosłe życie. Wspiera radą i dobrym słowem, gdy jest o to proszona. NIGDY nie wyraża się źle o życiowych wyborach swoich dzieci wychodząc z założenia, że nie jest rolą matki wybierać synom żony. Z trzema synami i trzema synowymi (w tym mną) ma wspaniały kontakt. Nie mogłabym sobie wyobrazić lepszej teściowej od mojej. Sama teściową nigdy nie będę, ale gdybym była, wzorem do naśladowania byłaby właśnie moja własna teściowa.
    • nagako Re: Przewrotny wątek 15.07.14, 20:59
      Z teściową dogaduję się lepiej niż z mamą, mimo że to ona więcej by chciała wiedzieć o naszym życiu ale trzymamy zdrowy dystans. Tzn. gdy miała zapędy do rozmów o każdym pierdnięciu naszego dziecka to nie daliśmy się wciągnąć w codzienne pogaduchy bo ile można o tym samym gadać. Moja mama z kolei średnio się naszym życiem interesuje w sensie: "co u nas słychać" ale chciałaby móc wpływać na nasze decyzje i nie akceptuje innej relacji matka-dziecko niż poddańcza.
      Tak jak pisałam, lepiej dogaduję się z teściową, jest lepszym człowiekiem. To jednak z mamą mam pewną nić porozumienia (mimo wszystko) która jest absolutnie nieosiągalna w relacji z teściową. Generalnie wszyscy żyjemy w miarę zgodnie ze zdrowym dystansem odległościowym i psychicznym.
      • mamrot3 Re: Przewrotny wątek 15.07.14, 21:12
        Dziękuję, Dziewczyny, spróbuję się wpisać w model, który nakreśliłyście. Nie powinno mi to sprawić żadnego problemu:)
    • kol.3 Re: Przewrotny wątek 15.07.14, 21:42
      Dobra teściowa powinna pomagać młodym finansowo, ew. dać mieszkanie/dom/działkę, powinna wychować im dzieci, czyli swoje wnuki, aby Synowa się w życiu nie narobiła, powinna rozmawiać z własnym synem przez telefon najwyżej raz na pól roku, żeby swoją niepotrzebną obecnoscią nie drażnić Synowej, a i to na tematy zatwierdzone przez Synową. Generalnie w chwili kiedy już wykona wszystkie przydzielone prace, powinna zniknąc z pola widzenia Synowej.

      O czymś zapomniałam?
      • nagako Re: Przewrotny wątek 15.07.14, 22:40
        Ty tak poważnie?
        Szczerze mówiąc to cieszę się że pochodzimy z rodzin o porównywalnym statusie majątkowym i społecznym i że swoim rodzicom oboje zawdzięczamy przede wszystkim wykształcenie. Co do reszty nie wspomagają nas ani finansowo (nie potrzeba a nawet gdyby to nie ma takiej możliwości) ani w kwestii opieki nad dzieckiem (ponownie: odległość, wszyscy pracują). Cenię sobie swoją niezależność i brak długów wdzięczności. Nie odrzucilabym drogiego prezentu gdyby mieli takie możliwości i chęci ale żeby tego oczekiwać? :p
        • kol.3 Re: Przewrotny wątek 16.07.14, 06:55
          Oczywiście, ze serio. Zrobilam "wyciąg" z wpisów na forum.
    • malvinnka Re: Przewrotny wątek 15.07.14, 21:46
      Jaka powinna być synowa? Mieszkająca daleko:)

      A tak serio to nie powinna mieszać się w życie młodych, sprawy wychowywania dzieci, prowadzenia domu itd. Powinna być taktowna, nienachalna i kulturalna.
    • celestyna444 Podsłuchane na ematce :-) 15.07.14, 23:15
      Uwielbiam ten tekst, znam go już na pamięć (muszę znać-mam dwóch synów :-D )
      "Dobra teściowa powinna:
      - postarac się o to by syn wykonywał dobrze płatny zawód ( my synowe mamy swoje wymagania)
      - kupic synowi mieszkanie albo dom w pobliżu rodziców przyszłej żony ( nasza mama spacerem się nawet nie zmęczy)
      - zaakceptowac nas synowe ze wszystkimi wadami i zaletami bez skrzywienia się ( jesteśmy idealne, mamusia dobrze nas wychowała)
      - na wesele przeznaczyc nieograniczoną sumę i się nie wtrącac ( nasza uroda potrzebuje odpowiedniej oprawy)
      - nie posiadac córki ( spiskowac obie przeciw nam mogą)
      - nigdy o nic nie pytac, czytac w myślach ( rozumie się, że nie wszystkich)
      - odwiedziny tylko za zaproszeniem ( a że rzadko, mówi się trudno, niech wie mamusia, kto teraz jest w tym ulu królową)
      - skakac z radości na wiesc, że wnuki na świat przyjdą ( tylko moja mamusia będzie mogła byc wtajemniczona w szczegóły każdej ciąży)
      - nie dotykac wnuków i rozumiec, że odpieluszkowe zapalenie mózgu to poważna choroba ( tylko nasza mamusia wie co dla wnusia dobre)
      - kupowac wypasione prezenty wnukowi i nam ( teściowa już się dorobiła, teraz nasza kolej)
      - nie krzywic się gdy męża, a jej syna traktujemy jak bankomat ( zapracowany chłop nie ma tyle czasu i siły na skoki w bok)
      - jak nam już odpieluchowe zapalenie mózgu minie, powinna od czasu do czasu zaopiekowac się wnukiem ( trzeba uderzyc z mamusią na zakupy i do SPA)
      - nie oczekiwac wdzieczności i pomocy ( tylko nasza mamusia zasługuje na podziękowania i pomoc)
      - życ swoim życiem, krótkim ma się rozumiec ( nie zawracac nam głowy)
      - powinna zapraszać młodych na niedzielne obiadki - co drugą niedzielę (mamusia jest już przemęczona co niedzielnymi dyżurami),
      - sporządzać zimowe wiktuały (mamusia robi),
      - nie powinna wysuwać się na pierwsze miejsce w rodzinie przed mamuśkę, tylko powtarzać sobie jak mantrę: JESTEM TA
      DRUGA... JESTEM TA DRUGA... JESTEM TA DRUGA...
      ( mówiąc prościej, znać swoje miejsce w szeregu),
      - jeżeli jest sama, to powinna być samowystarczalna i samodzielna - umieć wkręcić śrubkę i żarówkę itd. (no, bo ileż można
      pomagać, skoro wszelka pomoc jest przynależna mamuńci),
      - żeby nie tracić czasu, wskazane są robótki ręczne - choćby dzierganie sweterków dla sierot (to autentyczna porada jednej z
      synowych z wątku o teściowych),
      -Dobra teściowa powinna (góra po miesiacu od ślubu syna) udać się na wysoką górę, położyć się na szczycie i umrzeć dla dobra młodych."

      • zuzi.1 Re: Podsłuchane na ematce :-) 15.07.14, 23:23
        Dobre, pewnie bywają i takie synowe, dla których jest to stały zestaw oczekiwań ;-))
      • mamrot3 Re: Podsłuchane na ematce :-) 16.07.14, 08:47
        Świetny tekst, a cały wątek pouczający.
      • ola_dom Re: Podsłuchane na ematce :-) 16.07.14, 10:34
        celestyna444 napisała:

        > Uwielbiam ten tekst, znam go już na pamięć (muszę znać-mam dwóch synów :-D )

        ech, akurat wbrew pozorom wydaje mi się, że akurat płeć dzieci nie ma tu kluczowego znaczenia...:/
      • kall_inka Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 15:13
        Celestyno, patrzysz z perspektywy teściowej i masz gorzkie obserwacje - ja mam podobne z perspektywy "synowej" (w cudzysłowie, bo jestem nieślubna, aczkolwiek od 2 lat razem mieszkamy).
        Zanim przejdę do wyliczanki dodam tylko że i babcia i mama ukochanego miały dzieci bardzo młoda, więc mimo 32 krzyżyka u mojego na karku, jego mama jest przed 50, a babcia ma mniej niż 65 lat.
        Czego ja się dowiedziałam od nich:
        - na pierwszym rodzinnym spotkaniu dowiedziałam się, że "on należy do nas 3, a nie tylko do mnie", co babcia podkreśliła siadając mu na kolanach;
        - mama nadal kupuje mu cała odzież, łącznie ze skarpetkami i majtkami, oraz robi pranie jego rzeczy we własnym domu (proponowałam, żebyśmy robili nasze pranie u nas, ani matka, ani on nie wykazali entuzjazmu);
        - mama zaprasza tylko jego na obiady (niezbyt często z raz w miesiącu), ale na wspólnie nie zaprosiła nigdy;
        - nigdy nie dostaliśmy zaproszenia na obiad/kolacje do jego dziadków (poza okazjami jak urodziny, imieniny);
        - gdy już na tych urodzinach/imieninach jesteśmy mama z babcią decydują gdzie kto siedzi przy stole i mnie zasadzają ZAWSZE na miejscu możliwie odległym do niego;
        a z drugiej strony:
        - mama zadzwoniła do mojego lubego przed Bożym Narodzeniem, żeby mu powiedzieć, że my robimy święta a oni (czyli reszta rodziny) stawią się o 16 z dwoma butelkami wina (wysłałam jej maila, że niestety nie mogę ich zaprosić, bo mamy już swoje plany);
        - ma pretensje, że nie jest zapraszana do nas na obiady (była kilkukrotnie, wraz z rodziną, zawsze przyjmowani "czym chata bogata" a ja lubię i potrafię gotować) - za każdym razem krytykowała, że nie mam specjalnej miski do sałatki, nożyka do masła, sosjerki, widelczyków do oliwek etc, odpowiedniego obrusa, odpowiednich serwetek, że powinnam poustawiać rzeczy na regale inaczej;
        - ile razy mnie widzi, pyta, czy ZNÓW przytyłam, bo tak wyglądam (a mam bardzo standardowe 38);
        - za każdym razem jak się spotykamy, pyta czemu jej syn jest nieodpowiednio ubrany;

        Czy ja z tym walczę, awanturuję się, pieklę? Nie, słowa nie usłyszał, bo wychodzę z założenia, że może sobie kształtować relacje z matką jak chce. Natomiast po tych kilkunastu miesiącach związku z nim i obserwacji rodziny, ja jestem zupełnie neutralna tzn. nie zapraszam, nie dzwonię, nie pytam o zdrowie (bo ja na kontakcie z jego rodziną, nie zyskuję emocjonalnie nic, natomiast zawsze "tracę". A ponieważ on jest "typowym facetem" relacji z rodziną nie podtrzymuje w żaden sposób (tzn. wszystkie kontakty inicjowane przez matkę/babcię). Zarówno jego ojciec jak i dziadek są tacy sami, jak widzicie w mojej opowieści nawet nie istnieją, bo niewiele mają do powiedzenia. I cóż ja powinnam zrobić?
        • pade Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 15:41
          Co bym zrobiła? Nie zgodziłabym się na kupowanie odzieży czy pranie u "teściowej" bo to kolejna nić łącząca, dziwna zresztą w przypadku, gdy mieszkacie razem i on tworzy związek z Tobą, a nie z matką. Powiedziałabym partnerowi, że jest mi bardzo przykro, że nie jestem zapraszana na obiady i że on idzie sam i że jest to dla mnie niedopuszczalna sytuacja. Nie pozwoliłabym na usadzanie mnie z daleka od partnera, po prostu powiedziałabym: wolę siedzieć blisko partnera.
          Widać, że jesteś asertywna w większości sytuacji i za to gratulacje, świetnie, że nie bierzesz wszystkiego do siebie i nie spalasz się emocjonalnie. Ale czy widzisz, ze Twój partner jest taki jak jego ojciec i dziadek?:)
          • kall_inka Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 19:13
            Pade, w teorii w 100% się z Toba zgodzę. W praktyce wiem, że nie będzie działać:
            - pranie, kupowanie ciuchów - jak mam go przekonać żeby sam prał, prasowałi kupował sobie rzeczy? (on wie, że ja tego robić nie będę - a skoro ktoś czyli teraz mama robi to za niego, to z jego perspektywy układ idealny; jej jak widać też to nie przeszkadza, bo chyba dzięki temu nadal czuje się mamą małego syneczka)
            - zapraszanie na obiady - nawet będąc w związku ma prawo do samodzielnych wyjść z matką, przyjacielem, kolegą z pracy (ja zresztą też, co również czynię) - więc też nie mam jak zabronić, z drugiej strony jego matka również ma prawo zapraszać na obiady kogo chce; wyjściem z tej sytuacji byłoby moje czy nasze zaproszenie dla niej, ale jak pisałam wcześniej, ona zawsze, wszystko skrytykuje, niby niewinnie, niby jako żart, ale jednak...
            - sadzanie przy stole - wychodzę z założenia, że gospodarz decyduje o usadzeniu gości, a nie goście (szczególnie, jeśli obiad jest dla więcej niż 4 osób), więc jeśli miejsca są wskazywane, w sensie, ciocia tu, wujek tu, kuzyn tu, a ty tu, to nie wyobrażam, sobie powiedzieć: nie, bo ja chcę koło mojego chłopaka (choć ogólnie uważam, że par się nie rozdziela, szczególnie, że mieszkamy w kraju partnera, ja uczę się nadal języka, więc tu dochodzi ten kłopot, że ze starszym pokoleniem nie jestem w stanie płynnie rozmawiać)
            Co do tego, że taki jak ojciec i dziadek - wiem, i chyba dlatego nie walczę ;) Bo walcząc stanę się jak jego mama i babcia i ja wejdę w rolę opiekunki i organizatorki (a tego nie chcę, dlatego staram się za niego nie decydować i nim nie kierować, choć wiele razy z tego względu nastąpiło spore towarzyskie faux pas - np. on założył, że ja, jako kobieta, mam obowiązek kupić jego koledze prezent na urodziny (jako kobieta w sensie że od kupowania prezentów ogólnie są baby). Ja odmówiłam (wtedy tej osoby nawet nie znałam). On nie uwierzył, że ja nic nie kupię, więc jako jedyni poszliśmy bez ;) Dlatego jedyne co mi pozostaje, to nakreślić moje nieprzekraczalne granicy i ich pilnować, nie wtrącając się w relacje z matką, dopóki tych moich granic nie narusza (jak np. wproszenie się na święta) - a jeśli narusza, to reagować. W zasadzie napisałam pierwszy post po to, żeby pokazać, że nie trzeba być złą kobietą, żeby być złą teściową (myśle, że gdybym mamę faceta poznała w innych okoliczność, nie w relacji synowa-teściowa, to moglybysmy nawet stac się dobrymi kolezankami). A tak ona początkowo chciała mnie i jego traktować jak małe dzieci, ponieważ ze mną nie wyszło, to chyba uznała, że chcę jej zabrać synka (a ja jestem bardzo daleka od tego, szczególnie, że mieszkam kilka tyś. kilometrów od domu rodzinnego, więc jego rodzina jest jedyną, jaką mamy i mi samej zależałoby na ciepłych, rodzinnych stosunkach).
            • pade Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 19:20
              Bardzo mi się podoba Twoje podejście:) Tak trzymać:)

              p.s. A nie jest Ci głupio, niekomfortowo gdy siedzisz daleko od partnera? Kurczę, nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji, i nie wyobrażam sobie, żeby mój mąż nie zareagował.
              • kall_inka Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 19:27
                Jasne, że wolałabym być bliżej niego (choć jego rodzina, dalsza, mama chrzestna, wujkowie, ciocie, są przesympatyczni). Natomiast nie boli mnie sam fakt, że jesteśmy rozsadzeni (bo np. zdecydowanie zrozumiałabym tę sytuację, gdyby chodziła np. o posadzenie mnie między dwoma członkami rodziny, którzy się nie lubią, dla oddzielenia ich od siebie), tylko bardziej motywacja mamy i babci (i dodatkowo ich zachowanie, które dla mnie wskazują na pewną desperację i chęć pokazania "my jesteśmy ważniejsze", typu całowanie go w czasie posiłku (32 letniego faceta:P), głaskanie włosów, przytulanie albo siadanie na kolanach. Dlatego nie chcę podjąć "walki", bo siłą rzeczy musiałabym sięgnąć po środki, które uważam za trącące przedszkolem ;)
                • pade Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 19:34
                  Dokładnie:)
                  A Twój partner nie ma alergii na to przytulanie? siadanie na kolanach litościwie przemilczę:)

                  Moja teściowa też próbowała mi "pokazać", że to jej synuś, ale odpowiadało jej warczenie mojego męża:)
                  • kall_inka Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 19:39
                    Oczywiście, że ma ;) opędza się jak od much (dosłownie, machając rękami koło głowy, jak go tulą, głaszczą etc). I z reguły od razu po posiłku zwiewa na kanapę i albo bawi się z psami, albo pyta, czy do niego dołączę.
                    Więc ja nie cierpię przesadnie negatywnych emocji z uwagi na akcje i atrakcje ze strony "teściowej", natomiast żal mi bardzo, że mimo, że jak pisałam wcześniej, jego rodzina jest fajna i w innych okolicznościach moglibyśmy się lubić i fajnie spędzać czas, to tu nie ma żadnych pozytywów, bo obie panie chcą podkreślać, że są dla niego ważne (a przecież jestem z nim ponad półtora roku, gdybym chciała synka ukraść, czegoś zabronić etc, już bym to zrobiła).
                    • pade Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 19:44
                      A może one się jeszcze nie oswoiły? Albo maja gdzieś zakodowane, że partnerka to nie to samo co żona? (chodzi o trwałość związku)
                      • kall_inka Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 19:51
                        Paradoksalnie było lepiej, kiedy związek nie był tak poważny. Jak pisałam, mieszkam za granicą, przyjechałam tu najpierw na parę miesięcy i dopóki nie było jasne, że zostane, jego mama traktowała mnie bardziej po kumpelsku (podrzucała mi jakieś swoje kosmetyki, jakieś ciuchy, których nie nosiła, podpowiadała jak gotować lokalne dania).
                        A kiedy ja znalazłam tu pracę i było wiadomo, że zostaję, to własnie stało się jak się stało ;)
                        Ja w ogóle jestem pierwszym "poważnym" związkiem mojego lubego, bardzo szybko zamieszkaliśmy razem i mam wrażenie, że dopóki mam myślała że to przelotny romans, to nawet było OK. A jak się okazało, że inna "samica" jest na stałe w jego życiu, to zaczęły się "akcje".
                • zuzi.1 Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 19:35
                  Ale masz kallinko swiadomosc, ze obie panie, ktore opisujesz maja narcystyczna osobowosc i dlatego tak sie zachowuja, odciagaja Cie od narzeczonego, umniejszaja w jego oczach, ciagle trzymaja go blisko siebie na postronku a Ciebie traktuja jak obca osobe, takie osoby uwielbiaja pasozytowac na innych. A Twoj narzeczony sie na wiele tych zachowan godzi i je akceptuje i co ciekawe nawet nie przyjdzie mu do glowy, aby je zakwestionowac...
                  • pade Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 19:38
                    Ma Zuzi, ma:D
                    Przecież to widać.
                    • zuzi.1 Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 20:00
                      To wrecz niesamowite jak narcystycznie znieksztalcone mozgi wywoluja identyczne w skutkach zachowania. Pade dla tych ludzi kallinka nigdy nie stanie sie bliska rodzina, nawet po 5 slubach, tacy ludzie tak maja. To sa b. hermetyczne rodziny, a gdy to panie sa narcyzkami, to ich mezowie tancza, jak im zony zagraja, potulni i oddani bez reszty.
                      • ola_dom Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 20:19
                        zuzi.1 napisała:

                        > To wrecz niesamowite jak narcystycznie znieksztalcone mozgi wywoluja identyczne
                        > w skutkach zachowania. Pade dla tych ludzi kallinka nigdy nie stanie sie bliska rodzina,
                        > nawet po 5 slubach, tacy ludzie tak maja.

                        Sekundę - nie wiemy na pewno, czy to kwestia narcyzmu, czy na przykład kultury, mentalności i zwyczajów.
                        Nie wiemy przecież, w jakim kraju mieszka kall.inka - im więcej czytam, tym bardziej na południe mnie kieruje. A tam tak właśnie bywa.

                        Może się mylę, ale biorąc pod uwagę fakt, że to inny kraj, to warto pamiętać, że może być inny także pod względem kulturowym. I niekoniecznie tłumaczy się to narcyzmem, tylko np. "tradycją".
                        • kall_inka Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 20:29
                          Tak, masz rację, jak najbardziej południe. Natomiast ja nie jestem zwolenniczką tłumaczenia wszystkiego kulturą i tradycją (szczególnie, że jego tata pochodzi z ameryki północnej, a mama do 10 roku życia wychowywała się za granicą, więc to nie jest typowa, południowa rodzina, gdzie jest mamma, która wszystkim rządzi). W przeciwieństwie do typowej południowej rodziny, oni nie urządzają rodzinnych spotkań (poza imieninami, jak wspomniałam), jego mama nie lubi i nie bardzo potrafi gotować, nigdy bez okazji nie zostaliśmy zaproszeni na żaden obiad czy kolację, nigdy się nie zdarzyło, żeby po jakiś imieninach/urodzinach dali nam jedzenie na wynos (to w nawiązaniu do matek-polek karmicielek) ;) Więc raczej nie w kulturze upatrywałabym taki stan rzeczy.
                      • 71tosia Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 22:34
                        boszeeee znowu narcyz? Czy jest chociaz jedna dyskusja na forum w ktorej nie oskarzylas kogos o te przypadlosc? Straszny masz z tym problem.
                        • zuzi.1 Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 23:05
                          Tosiu, ale ja nie oskarzam nikogo o te przypadlosc, tylko wyrazam swoje zdanie, nikigo nie oskarzajac, ostatnio na forum jest wysyp watkow o toksycznych, narcystycznych matkach. To zjawisko mnie rzeczywiscie interesuje, stworzylam na ten temat odrebny watek pt. toksyczni rodzice i gdy czytam opis kolejnej osoby klona, to nie moge sie nadziwic temu, ze takich ludzi jest AZ tak duzo. A forum sluzy b. dobrze temu aby takie przypadki zebrac, wyciagnac ich cechy wspolne i zachowania, mozna wrecz analizy robic, bo tyle pojawia sie takich przypadkow do analizowania. Z mojego punktu widzenia tacy ludzie tak b. roznia sie od przecietnego, normalnego czlowieka, ze ten temat rzeczywiscie interesuje mnie bardzo :-) ale nie jest on dla mnie problemem a jedynie interesujacym tematem.
                          • 71tosia Re: Podsłuchane na ematce :-) 19.07.14, 00:07
                            wracasz do tego z taka obsesja i w kazdej dyskusji ze obawiam sie ze jest to juz problem. W spoleczenstwie narcyzm dotyka nie wiecej niz 1 % spoleczenstwa (www.patient.co.uk/doctor/personality-disorders-and-psychopathy) ty chyba jednak uwazasz ze wiekszosci. Skad to ci sie wzielo?
                            • zuzi.1 Re: Podsłuchane na ematce :-) 19.07.14, 00:30
                              Tak naprawde to sorvina swoimi opowiesciami o mamie i babci uswiadomila mi czym jest narcyzm i ze wystepuje w roznym natezeniu. Poza tym mam taka tesciowa, wiec tym bardziej latwiej dostrzegam ta przypadlosc u niektorych osob. Ostatnio watkow na ten temat jest b. duzo, wiec pewnie stad Twoje wrazenie, ze to moja obsesja.Jezeli w kolejnym watku opisywana jest kolejna osoba z b. wyraznymi cechami narcystycznymi, to ciezko tego nie dostrzec i nie wyrazic opinii.
                              • 71tosia Re: Podsłuchane na ematce :-) 19.07.14, 10:04
                                i naprawde uwazasz ze jakims dziwnym zbiegiem okolicznosci w spoleczenstwie, w ktorym 1% osob ma to zaburzenie na tym forum 90% opisow dotyczy takiej przypadlowsci? Wg badan, ktore podeslalam ci, nawet w wiezeiniach tylko polowa wiezniow ma ewidentne zaburzenia osobowosci, i tylko niewielka czesc to narcyzmu (16% o ile pamietam). Jednak wedlug ciebie 99% tesciowych ma problem z narcyzmem a dowodem ma byc to ze dostrzeglas osobe z tym zaburzoniem w swojej rodzinie, No ale chyba jak w przypadku wiele ososb glebokiej wiary statystyka i nauka cie nie przekona, wiec rezygnuje.
                                • pade Re: Podsłuchane na ematce :-) 19.07.14, 11:51
                                  No właśnie...Nie da się rozpoznać zaburzenia od razu po przeczytaniu opisu zachowań jakiejś osoby. Tzn. laik tego nie dokona, nie łudźmy się. Specjalista też musi przeprowadzić wywiad, testy, żeby wydać diagnozę.
                                  To, ze ktoś ma kilka typowych cech, nie oznacza od razu, że jest zaburzony.
                                  Jedni maja wredne zachowania, inni zaburzenia osobowości, wkładanie ich do jednego wora jest po prostu niepoważne.
                                  • zuzi.1 Re: Podsłuchane na ematce :-) 20.07.14, 14:31
                                    Ale to tak do konca nie ma znaczenia czy sa to pelnoobjawowe zaburzenia osobowosci, czy skumulowana liczba cech narcystycznych w jednej osobie, wazne jest aby dla swoich prywatnych celow rozpoznawac takie toksyczne osoby i sobie z nimi radzic.A jesli chodzi o badania statystyczne w tym zakresie. uwazam. ze te dane sa mocno zanizone, jedenie znikomy ulamek spoleczenstwa zostal pod tym katem zdiagnozowany, a reszte tych niezdiagnozowanych osob mozna rozpoznac wlasnie po ich zachowaniach, bo w pewnych kwestiach zachowuja sie jak klony. Ale kto sie z takimi zachowaniami nie spotkal bezposrednio, to ciezko mu bedzie nawet uwierzyc, ze ktos moze sie w taki nieciekawy i nizrozumialy sposob zachowywac.
                                    • 71tosia Re: Podsłuchane na ematce :-) 20.07.14, 14:49
                                      naprade uwazasz ze trzeba diagnozowac CALE spoleczenstwo by wiedziec jaki odsetek ma taki czy inny problem problem? Wielkosc proby (a wiec ta ,znikoma czesc spoleczenstwa') definiuje poziom zaufania do wyniku, odchylenia standartowe od srednej etc to sa wielkosci matematyczne - mozna je spradzic zagladajc do orginalnych prac na temat narcyzmu by wiedziec czy wyniki sa zanizone czy nie.
                                      Co do indywidualnych doswiadczen - zawodowo zwiazana jestem ze srodowiskiem w ktorym narcyzm powinien byc troche nadreprezentowany - ale tez znam jedynie pojedyncze i bardzo nieczeste przypadki. Wiec wiecej niz dziwi mnie ta twoja obsesja.
                                      Jakis czas temu przeczytalam list do redakcji pewnej gazety 'nigdy nie uwierze ze przyplywy morza to wynik dzialania ksiezyca' redakcja odpisal 'no coz, trudno'. Bradzo adekwatne do twojej wiary - to tyle jezeli chodzi o diagnozowanie narcyzmu.
                                      • zuzi.1 Re: Podsłuchane na ematce :-) 20.07.14, 15:38
                                        Nie wiem Tosia w jakin celu nadinterpretujesz, nigdzie nie napisalam, ze imo 99% tesciowych ma narcyzm i ze cale spoleczenstwo nalezy zdiagnozowac, gdziesz Ty to wyczytala ? :-)) pozostanmy Tosiu przy swoich stanowiskach, tak bedzie najzdrowiej, nie mam zapedow do udowadniania Ci czegokolwiek :-) bo po co?
                      • pade Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 23:44
                        jesuu, jeszcze raz przeczytam o narcyzach to zacznę wyć:D
                        chyba czas na odpoczynek od forum:)
                  • kall_inka Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 19:47
                    Mam świadomość. Natomiast widząc jego bierność w relacjach z nimi i to, że obiektywnie rzecz biorąc, te relacje nie są czasowo dla mnie obciążające - bo tak jak pisałam, ani ja, ani on kontaktów nie inicjujemy, nie chcę walczyć (bo walka trwałaby całe życie, a ja i tak nie wygram).
                    On jest jedynym synem i jedynym wnukiem, wychowanym przez dwie dominujące kobiety, i słabych mężczyzn (aczkolwiek rownież b. sympatycznych). I nie bardzo radzi sobie z nimi w bezpośrednich kontaktach (typu to całowanie), natomist kwestię ich ingerencji w nasze życie potrafi. Jeden przykład: jak zamieszkaliśmy razem jego mama miała w zwyczaju wpadać do nas (a w zasadzie do niego ;)) bez żadnej zapowiedzi w sobotnie poranki. Nie chciała kawy, herbaty, nic, ot taka 40 minutowa kontrola. Po trzeciej takiej sobocie z rzędu, powiedziałam, żeby z mamą pogadał, bo dla mnie poranna wizyta(cja ;)) w weekend jest nie do zaakceptowania. Możemy się umówić normalnie na kawę, przed obiadem, po obiedzie, nie ma znaczenia, ale nie tak, że my w piżamach wyskakujemy z łózka. Oczywiście kolejna sobota to samo. Wtedy powiedziałam, że skoro on nie może załatwić tej sprawy, w następnym tygodniu otworzę drzwi nago, z uśmiechem informując, że jak widzi jesteśmy zajęci więc nie możemy niestety jej gościć. I jak się domyślasz, była to ostatnia sobota, gdy mama do nas wpadła, bo on jednak nie zaryzykował sprawdzenia, czy tak zrobię czy nie.
                    • zuzi.1 Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 20:08
                      Piekne kallinka, usmialam sie setnie :) no i. wlasnie takimi metodami nalezy stawiac takim ludziom granice. A nie boisz sie kallinka, ze Wasze przyszle dzieci jezeli je miec bedziecie moga takie narcystyczne osobowosci dostac w spadku po ojcu i jego rodzinie, bo to sie niesie przez pokolenia, dlatego nawet sami psycholodzy podkreslaja, ze narcyzow jest b. duza liczba w spoleczenstwie.
                      • kall_inka Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 20:15
                        Na geny wpływu oczywiście nie mam, więc postawię na wychowanie ;) Ja jestem innym typem osobowości, kieruję się innymi zasadami. I przede wszystkim zależy mi na tym (jeśli dzieci mieć będziemy), żeby wychować je na dobrych, szczęśliwych fajnych dorosłych. W jego rodzinie mam wrażenie, obie panie chciałyby, żeby on nadal był malutkim, słodziutkim synusiem.
                        Wiem na pewno, że nie zgodzę się na jedną rzecz, mianowicie, żeby jego mama lub babcia były "etatowymi" niańkami dla dziecka (co jest jego argumentem, że dzieci to nie problem, do żłobka czy przedszkola iść nie muszą bo mama z babcią się nimi zajmą gdy my będziemy w pracy).
                        Niestety myślę, że w tym rodzicielstwie, to ja będę złym policjantem, bo patrząc na niego - będzie chyba bardzo rozpieszczającym dzieci tatusiem :)
                        • zuzi.1 Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 21:15
                          O i bardzo dobrze myslisz, bron boze nie oddawaj dzieci pod opieke matki, czy babci, bo wowczas dzieci beda chowane na ich podobienstwo i uzalezniane emocjonalnie od dwoch pan narcyzek. Ta kwestie ustal z nim konkretnie od razu zanim zdecydujecie sie na dzieci i trzymaj sie scisle ustalen. Mysle, ze wtedy to dopiero beda akcje w wykonaniu obu pan:)
                          • zuzi.1 Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 21:32
                            Kallinko a mnie zastanawia to Twoje takie b. spokojne i wywazone podejscie do tych jakby nie bylo conajmniej dziwnie zachowujacych sie ludzi, czy wczesniej spotkalas sie kiedykolwiek z takimi przypadkami ludzi i co wplywa na to Twoje spokojne podejscie do nich, jak sobie te dziwne zachowania tlumaczysz, czy przyjmujesz je po prostu takimi jakie sa i nie uznajesz ich za nienormalne tylko po prostu za inne?
                            • kall_inka Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 21:41
                              Zuzi, przed kilkoma laty byłam w związku z prawdziwym maminsynkiem, takim z hollywódzkich produkcji. Odwołałam ślub 3 miesiące przed, gdy kiecka ślubna już wisiała w szafie, po tym, jak przyszła teściowa poinformowała, że wynajęła dla nas i dla siebie apartament na nasz miesiąc miodowy :P, a mój przyszły mąż się z tego ucieszył ;) Następnego dnia oddałam pierścionek, bez żadnych tłumaczeń, dyskusji, zrywając zaręczyny.
                              Od tego czasu wiem, że nie warto wiązać się z maminsynkiem (bo jego mama i on mogą mieć takie pomysły, które nikomu normalnemu nie przyjdą do głowy). Był szok wśród znajomych, bo np. niektórzy dowiedzieli się o naszym ślubie już po zerwaniu i wtedy chcieli gratulować (a byliśmy związani z uwagi na pracę z tym samym środowiskiem osób).
                              I że albo ustawimy relację z facetem i jego rodziną (lub przyjaciółmi, bo różne grupy mogą mieć wpływa na partnera) w taki sposób, że możemy z tym żyć, albo należy się rozstać. Ja nie wierzę w sens toczenia walki z teściową, bo to nasz partner decyduje na ile komu pozwoli ingerować we własne życie, więc de facto należałoby walczyć z partnerem. Ale wg mnie związek to nie walka, więc tu niejako działa mój "paragraf 22": jeśli, żeby być w związku musisz walczyć, to znaczy, że ten związek nie jest warty tej walki.
                              • ola_dom Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 21:58
                                kall_inka napisał(a):

                                > Zuzi, przed kilkoma laty byłam w związku z prawdziwym maminsynkiem, takim z
                                > hollywódzkich produkcji. Odwołałam ślub 3 miesiące przed, gdy kiecka ślubna już wisiała w
                                > szafie, po tym, jak przyszła teściowa poinformowała, że wynajęła dla nas i dla siebie
                                > apartament na nasz miesiąc miodowy :P, a mój przyszły mąż się z tego ucieszył ;)

                                o k....a.....!
                                Mówiłaś/pisałaś gdzieś o tym? Jak przeczytałam teraz ten fragment mojemu facetowi, powiedział, że czytał jakiś czas temu artykuł o "cudownych rodzicach i teściach" i coś takiego pamięta....
                                • kall_inka Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 22:04
                                  Haha, nie. Myślę, że pod nazwiskiem bym się do tego nie przyznała ;)
                                  Stare dzieje, młoda wtedy byłam. Oczywiście to nie była jej jedyna akcja, ale to była kropla, która przelała czarę goryczy. No i w pewnym sensie nauczyło mnie to cywilnej odwagi (nie jest łatwo informować, że ślub odwołany, dodatkowo, jak pisałam, przez kilka kolejnych miesięcy widywaliśmy się bardzo regularnie, w wąskim gronie osób z powodów zawodowych).

                              • zuzi.1 Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 22:44
                                Ale jak Ty to kallinko robisz, ze z takim stoickimspokojem do takich dziwnych czy nawet nienormalnych zachowan tych ludzi podchodzisz? Nigdy nie pomyslalas, zeby ktoremus z nich zaproponowac konsultacje u psychiatry ? :-)) przeciez takie zachowania nie sa normalne i typowe.
                            • pade Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 23:47
                              Ma poczucie własnej wartości, jest asertywna, wyznacza granice, nie bierze wszystkiego do siebie i ma poukładane w głowie.
                              • zuzi.1 Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 23:55
                                To wiem pade, widac to po kallinki wypowiedziach, ale dlaczego podchodzi do takich zachowan jak do czegos normalnego, naturalnego i dlaczego takich facetow wybiera sobie za partnerow zyciowych?
                                • pade Re: Podsłuchane na ematce :-) 19.07.14, 00:01
                                  Ja myślę, że to nie nasz interes:) Kalinka nie pytała o radę przecież:)
                                • kall_inka Re: Podsłuchane na ematce :-) 19.07.14, 10:59
                                  Zuzi, też się zastanawiałam, dlaczego tak wybieram (byłam w kilku dłuższych związkach i schemat ten sam, w 3 przypadkach na 4 związałam się z synem jedynakiem wychowywanym przez samotną matkę, często na dodatek matkę walczącą z całym męskim światem). Myślę, że to kwestia cech charakteru facetów, które są dla mnie atrakcyjne: tzn. spokojny, pełen ciepłych uczuć, wyważony. I mam wrażenie, że dokładnie te same cechy sprawiają że facet jest podatny bardzo na wpływ matki (albo ponieważ był podatny, to teraz jest spokojny). ja nigdy nie miałam słabości do "złych chłopców". Zawsze to był ktoś bardziej w type dobrego przyjaciela niż szalonego kochanka. Myślę, że to poniekąd tłumaczy moje wybory.
                                  • zuzi.1 Re: Podsłuchane na ematce :-) 20.07.14, 14:35
                                    Mysle kallinko, ze jestes b. swiadoma osoba i z tym co teraz napisalas zgadzam sie w pelni.
        • ola_dom Re: Podsłuchane na ematce :-) 18.07.14, 19:52
          kall_inka napisał(a):

          > I cóż ja powinnam zrobić?

          Jak to co??? Popraw się!!! Jak śmiesz krytykować ukochaną teściową, wyrodna Ty, niegodna jej Syna!
    • wuika Re: Przewrotny wątek 16.07.14, 10:03
      Z matkami to jest tak, że mamy z nimi do czynienia od urodzenia - większość zagrań jest już znana, sposoby radzenia sobie z nimi też. Na dodatek do mamy nie waham się powiedzieć: nie wtrącaj się, to moja sprawa, wiem, jak zareaguje, znam jej przywary, a ona moje. Teściowa jest 'nagle' bliską osobą, z którą należy się dopiero zgrać, a to bywa długotrwałe.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Przewrotny wątek 17.07.14, 20:05
      mamrot3 napisał:

      > Od długiego czasu wsłuchuję się w skargi na teściowe. Czyżby rodzone mamy były
      > bez zarzutu? Pragnę zapytać: jakimi cechami powinna być obdarzona dobra teściow
      > a? Wiadomo, ze mamą nigdy nie będzie, ale jaka powinna być osobą, żeby wyczerpa
      > ć oczekiwania synowej?

      Wszystkie przytoczone zarzuty, remedia, dowcipne komentarze, a nawet samo pytanie "mamrot", dotyczą matek synów. Nawet gdyby wziąć pod uwagę, że na naszym forum wypowiadają się głownie kobiety czyli synowe i ich teściowe, to wniosek jest wyraźny. Sprawa dotyczy trójkąta syn - teściowa - synowa a nie córka - teściowa - zięć. I to ten trójką sprawia kłopoty, to o synowe i teściowe jest pytanie i niepokój.
      Co oznacza, że większe wymagania stawiają kobiety swoim teściowym oraz że oczekują też więcej od swoich mężów w ich relacjach z matkami. To mężczyźni, pojawiający się zaocznie na tym forum, są nazywani "maminsynkami", mają "niepodcinane pępowiny", nie stawiają granic swoim matkom, nie umieją stanąć po stronie żony i swojej z nią rodziny. Przez co są postrzegani jako słabi wobec matek. A ich matki jako zaborcze kobiety.
      Myślę, że jest to jednak związane z płcią dzieci. Inaczej matki wychowują synów i inną toczą z nimi relacje niż z córkami . Nawet jak są światłymi, wykształconymi kobietami i tak zwanymi "wystarczająco dobrymi matkami"
      Po stronie teściowych i synowych pojawia się napięcie, rywalizacja z drugą kobietą i chęć wygrania jej. Matki synów często mają żal do nich za wybór kobiety. On wart zwykle jest lepszej.
      Często jest też tak, że obie kobiety ustawiają się w swoich początkowych pozycjach i zmiany, które niesie czas, nie mogą ich zmienić.
      Dlatego myślę, że bay być dobrą teściową dla swojej synowej trzeba się uważnie przyglądać sobie , badać automatyczne reakcje wobec syna, a potem wobec synowej. I pamiętać, że jest się teściową dla tej pary, a nie tylko dla synowej.
      Agnieszka Iwaszkiewicz

      • andalus Re: Przewrotny wątek 17.07.14, 22:34
        pozwolę sobie nie zgodzić się. Jest się teściową dla synowej, dla syna zawsze matką. Nazwanie tego teściową dla pary nic nie zmieni.
        • marynica Re: Przewrotny wątek 18.07.14, 10:10
          Rola teściowej to.....koszmar, takie jest moje doświadczenie.
          Zanim nią zostałam, sądziłam że fakt posiadania swojego życia, pasji i oddzielności, chroni mnie przed niechęcią synowej. Nic bardziej mylnego. Z tego też można zrobić zarzut.
          Cóż, nie zabiegam o sympatię synowej, szkoda życia.
          • ola_dom Re: Przewrotny wątek 18.07.14, 10:18
            marynica napisała:

            > Rola teściowej to.....koszmar, takie jest moje doświadczenie.
            > Zanim nią zostałam, sądziłam że fakt posiadania swojego życia, pasji i oddzielności, chroni mnie
            > przed niechęcią synowej. Nic bardziej mylnego. Z tego też można zrobić zarzut.

            no tak.... w końcu mogą zdarzyć się synowe, które będą oczekiwały, że "mamusia" zajmie się ich domem, dzieckiem, psem, zakupami - bo przecież młoda synowa musi korzystać z życia, robić karierę, etc., a teściowa i tak nie ma NIC DO ROBOTY (np. na emeryturze), a tu "się starej rozrywek zachciewa! kto to widział W TYM WIEKU - pasje jakieś realizować!".
            Nie wiem, czy to ten przypadek, ale pewnie i tak się zdarza.

            > Cóż, nie zabiegam o sympatię synowej, szkoda życia.

            Zabieganie w każdym przypadku wydaje się być bez sensu. Nic na siłę dobrze się nie udaje.
          • enith Re: Przewrotny wątek 19.07.14, 06:57
            marynica napisała:
            > Zanim nią zostałam, sądziłam że fakt posiadania swojego życia, pasji i oddzielności, chroni mnie przed niechęcią synowej. Nic bardziej mylnego. Z tego też można zrobić zarzut.

            Zgadzam się. Bratowa mojego męża po zajściu w pierwszą ciążę oświadczyła swojej mamie oraz teściowej, że jedna z nich zajmie się pierwszym, a druga kolejnym dzieckiem. Odmowa obu pań (aktywnych zawodowo i pozazawodowo) potraktowana została jako wstęp do otwartej wojny z obiema kobietami. Bratowa wyszła z założenia, że babć obowiązkiem jest rzucić pracę i poświęcić się całkowicie opiece nad wnukami.
          • szpil1 Re: Przewrotny wątek 19.07.14, 15:23

            marynica napisała:
            sądziłam że fakt posiadania swojego życia, pasji i oddzieln
            > ości, chroni mnie przed niechęcią synowej. Nic bardziej mylnego. Z tego też moż
            > na zrobić zarzut.

            Chyba ze wszystkiego można zrobic zarzut :-). Jak teściowa dzwoni i pyta co słychac - wtrąca sie i kontroluje. Jak nie dzwoni - nic ją nie obchodzi. Itd., itp.

            > Cóż, nie zabiegam o sympatię synowej, szkoda życia.

            Słusznie.
        • mamrot3 Re: Przewrotny wątek 18.07.14, 12:17
          Też inaczej nie potrafię. Niemniej tkwi we mnie przekonanie, że mój syn i jego żona to już odrębna rodzina. Mogę jedynie stać na jej obrzeżu, co praktykuję od paru ładnych lat.
    • g4l Re: Przewrotny wątek 18.07.14, 20:57
      Zgadzam się z przedmówcami. Idealna teściowa to fajna kobieta, która żyje własnym życiem i swoim rozwojem. Taka, która ogranicza swoje zajęcia do tego, co robi sąsiadka Kunegunda spod trójki albo kto dzisiaj nie odpowiedział "Dzień dobry" i potem przeżywa to całymi dniami jest nie do zniesienia. Tak samo wygląda z (po)radami - fajnie, jeśli rzeczywiście są radami (bo przecież każdy ma prawo mieć własne zdanie), a nie narzucaniem własnej woli i wymuszaniem rzeczy z dołączeniem potem jakichś fochów, że nie robisz tak, jak ona chce.

      I tyle :)

      A skąd wynikają wszelkie niesnaski na płaszczyźnie teściowa-synowa? Pokażcie mi synową, która nakazuje coś teściowej, rządzi się w jej domu czy mówi jej, co ma robić. Znacie taką? Bo ja nie ;)
      • marynica Re: Przewrotny wątek 18.07.14, 22:30
        A ja znam taką, to moja! Stwierdziła, że niszczę jej życie, bo nie robię tego co porządna teściowa powinna. Bo ona ma takie doświadczenie, że matki żyją TYLKO dla dzieci i wnuków. A ja się sobą zajmuję, więc jestem nienormalną egoistką i psychopatką i trzeba mnie obnieść na językach po całej rodzinie.
        • g4l Re: Przewrotny wątek 19.07.14, 12:36
          Współczuję :(

          Odnośnie tego co piszesz - ja nigdy od teściowej niczego nie oczekiwałam w sensie opieki czy materialnym. Jedyne czego chcę, to nie wtrącanie się w to, co robię, jak robię, itp :) Próbowałam od samego początku nawiązać przyjazne relacje, ale z nią się po prostu nie da. To jest taki typ, u którego podczas spotkania musisz od A do Z robić tak, jak ona chce, bo inaczej fochy. Podczas rozmowy pyta o coś, po czym przerywa w połowie zdania i zaczyna nawijać o rosnących kwiatkach na balkonie czy o tym, że sąsiadka ogłupiała ( :D ). Jeszcze kilka lat temu wyjeżdżaliśmy razem na jakiś weekend z nią do domu rodzinnego za miastem - teściowa jeden, dwa dni z rzędu jest po prostu nie do zniesienia. Muszę poświęcać jej 100% uwagi, bo ona nie potrafi się niczym zająć. Tylko gadanie o tym, co robią inni ludzie - kota można było dostać. Tak samo jak organizacja wolnego czasu w domu - dla teściowej to nienormalne, że w czasie wolnym od pracy mam wiele sposobów na realizację swoich zainteresowań. Teściowa całe życie wychowywała syna sama i nie nauczyła się nigdy czerpać przyjemności dla siebie, wszystkiego sobie odmawiała - nie potrafi się w ogóle zrelaksować i stąd jest wielkim kłębkiem nerwów. Jakiekolwiek próby naprowadzenia na to, żeby się czymś zajęła spełzały zawsze na niczym. Książek czytać nie chce, oglądanie filmów to pierdoły, komputer... a gdzie tam. Woli patrzeć pół dnia w ścianę i myśleć kto, co robi - jej wybór.
          W dość szybkim wieku wzięło ją na takie dziwne zachowanie, bo jest dopiero przed 60.tką. W późniejszym wieku będzie tylko gorzej, ale wiem, że nic z tym nie zrobię. Więc po prostu ograniczyłam z nią kontakty do minimum, składam życie w jej święta, od czasu do czasu odwiedzę, a razem już nigdzie nie jeździmy, bo z nią wolne to nie odpoczynek. No i mamy święty spokój.

          A sprawą do końca życia nieodgadnioną przeze mnie jest to, jak mój mąż - przy tak totalnie nadopiekuńczej matce - nauczył się być asertywny w tym wszystkim :)

          Nie twierdzę, że synowe są święte, ale swoje doświadczenia, które mam czy historie znane od koleżanek po prostu utwierdzają mnie w przekonaniu, że najlepiej żyć swoim życiem i tyle. Kłótnie o nie tak powieszone pranie, pokrojenie pizzy złym nożem z szuflady albo odwoływanie ślubu z powodu organizacji innej, niż teściowie czy rodzice sobie wymarzyli... Ja wolę przeżyć życie doświadczając ciekawszych rzeczy, bo nigdy nie wiadomo co ono przyniesie, a nie tracić każdą chwilę na takie bzdury.
          • panizalewska Re: Przewrotny wątek 19.07.14, 19:09
            Mamy chyba tą samą teściową, choć mąż się zarzeka, że jest jedynakiem ;)
            Łączę się w bólu
        • szymkowa1 Re: Przewrotny wątek 19.07.14, 12:38
          Witaj Marynica w klubie :) Moja synowa myślała, że będę na każde jej zawołanie i tak samo myślałam , że jak nie będę się interesować życiem młodych-niech sami radzą sobie z problemami- to będę dobrą teściową ale gdzie tam! Zrobiła mi kiedyś bilans, że wtedy a wtedy nie przyjechałam jej pomóc a ona musiała się męczyć. Mało tego, ona mnie o to nie prosiła, tylko ja się powinnan domyślać. Może powinnyśmy założyć drugi "Przewrotny wątek " i zapytać jaka powinna być synowa, żeby teściowa ją szanowała?
          • pade Re: Przewrotny wątek 19.07.14, 12:52
            Czyli albo - albo. Albo brak zainteresowania, minimalnej, spontanicznej pomocy albo wtrącanie się we wszystko, telefony kilka razy dziennie i krytykowanie każdej decyzji podjętej przez młodych.

            Ja kiedyś, kiedy córka była malutka, poprosiłam mamę o wyjście z dzieckiem na spacer, obojętnie z którym, starszym, młodszym, byleby nie być z dwójką na raz, bo nie wyrabiałam psychicznie. Usłyszałam: ja sobie poradziłam z dwójką, ty też musisz sobie poradzić. Więcej nie poprosiłam.
            To samo było z teściową, prośba o wyjście z dzieckiem śpiącym w wózku. Nie, bo ona się boi...
            No to nie. Chyba nie jest dziwne, że nie lecimy do naszych mam na każde skinienie?:)

            "Mało tego, ona mnie o to nie prosiła, tylko ja się powinnan domyślać"
            Wiesz, ja kiedyś koleżance zaproponowałam, że mogę jej wziąć dziecko na spacer, żeby sobie odpoczęła. Dlaczego to zrobiłam? Bo bardzo dobrze pamiętam jak to jest z maluchem.
            Różne są osoby, jedni proszą, przyjmują odmowę i nie ma problemu. Inni się wstydzą, że nie radzą sobie sami i wstydzą się prosić. Różnie bywa.
            Zaproponowanie pomocy to żadna ujma. Chyba, że nie ma się zamiaru pomagać. Tak po prostu.
            • szymkowa1 Re: Przewrotny wątek 19.07.14, 13:34
              Trudno dyskutować nie znając szczegółow. Młodzi są po ślubie 7 lat. Na początku pomagaliśmy z mężem na tyle ile pozwolił nam czas ale wszystko było nie tak. Mamy gospodarstwo a w nim wiadomo -niekończąca się praca. Mamy też niepełnosprawne dziecko i siłą rzeczy nie możemy pomagać tyle ile by sobie życzyła tego synowa. Pade, ja tez jestem taką osobą, która oferuje swoją pomoc ( np.synowej przywiezienie córki do nas na cały dzień,cioci męża przy sprzątaniu, pomoc w zakupach starszej sąsiadce) ale po kilku spięciach postanowiliśmy już ograniczyć pomoc to też źle, bo się nie interesujemy.
              • pade Re: Przewrotny wątek 19.07.14, 13:47
                A czy widzisz jak różnie brzmi to, co napisałaś wcześniej i do czego się odnosiłam, od tego co napisałaś teraz?
                Nikt z odpowiadających nie ma szklanej kuli, więc siłą rzeczy wyciąga wnioski na podstawie tego, co ktoś inny pisze.
                • szymkowa1 Re: Przewrotny wątek 19.07.14, 13:56
                  Zgadzam się, że różnie to brzmi dlatego napisałam teraz więcej szczegółów.
            • ola_dom Re: Przewrotny wątek 19.07.14, 21:49
              pade napisała:

              > Czyli albo - albo. Albo brak zainteresowania, minimalnej, spontanicznej pomocy
              > albo wtrącanie się we wszystko, telefony kilka razy dziennie i krytykowanie każdej decyzji
              > podjętej przez młodych.

              ja dodam jeszcze trzecie "albo" - kiedy "mamusia" nie zadzwoni sama - bo przecież "ona się nie wtrąca! i nie chce przeszkadzać!" - tylko czeka i "cierpi w milczeniu", bo dzwonimy tylko raz dziennie!;
              OCZEKUJE czegoś - ale wprost nie poprosi, za to ma focha, żeśmy się nie domyślili - a w ogóle - czego tu się domyślać, przecież to czy tamto JEST OCZYWISTE!

              Mam wrażenie, że to wręcz jakaś kompilacja najgorszego z pierwszego i drugiego "albo".
              --
              Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
              (Jacques Tati)
    • igge Re: Przewrotny wątek 19.07.14, 13:36
      Moja teściowa jest dla mnie jak druga mama, bez dwóch zdań.
      Ma swoje wady, kto nie ma ale jest mi równie bliska jak matka.
      Denerwuje mnie od lat i czasami ale i tak ją uwielbiam i podziwiam i jak trzeba będzie zaopiekuję się na starość jak mamą. Ma bardzo silny charakter, jest bardzo troskliwa, można na nią zawsze liczyć choć też umie nam i wnukom bezproblemowo odmawiać. Jest moim przeciwieñstwem i często szczęka jej opada na to co ja robię i czego nie robię. Szokuje ją, że można zgubić klucze od domu i nie kupować wędliny, nie mieć tv. Jest bardzo poukładana, wzorowo zorganizowana, pedantka, bardzo zadbana, prowadzi tradycyjnypolski dom, dziadek nie umie kiślu ugotować.
      Nigdy nic złego o mnie mężowi mojemu nie mówi, w przeciwieństwie do mojej mamy, nie jest nademocjonalna, ma wzorowy porządek w torebce, dba o wnuki, pamięta o ich świętach, wakacjach. Jest idealna:-):-):-):-):-)kocham tę kobiėtę no i, co najważniejsze, urodziła mojego najmilszego męża.
      • verdana Re: Przewrotny wątek 19.07.14, 21:41
        Moja synowa jest super - już samo to, ze wytrzymuje z moim synem jest godne podziwu:) Poza tym ma chore poczucie humoru, jak cała nasza rodzina.
        Nie wiem, czy jej zdaniem jestem dobrą teściową, ale w każdym razie nie wyrzuciła mnie ze znajomych na fb:)
Pełna wersja