lawenda43 18.07.14, 08:35 Ciekawi mnie jak inni radzą sobie z podziałem obowiązków domowych. Mam wrażenie, że moje dzieci (22 i 17 lat) oczekują ode mnie pełnej obsługi bo mają wakacje no i ja też mam wakacje. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
nevada_r Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 08:49 O rany, po prostu im powiedz, że ty też masz wakacje, też chcesz odpocząć, i że raz ty gotujesz, raz mąż, raz jedno dziecko, raz drugie. I egzekwuj - jak raz ktoś nie ugotuje, to nie będzie, trudno. To samo ze sprzątaniem, zakupami czy innymi koniecznymi rzeczami. Dzieci już masz dorosłe, więc chyba da się z nimi pogadać i przemówić do rozsądku? Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 09:04 Dziecko powinno być wdrażane w obowiązki domowe już od dzieciństwa. Najpierw utrzymywanie porządku w swoim pokoju, później stopniowo mogą dojść inne obowiązki jak np. odkurzanie mieszkania, zakupy,pozmywanie itp. W moich zaprzyjaźnionych rodzinach synowie są bardzo aktywni w pracach domowych. Jeśli Twoje dzieci nie mają tego nawyku, zrób zebranie familijne i oświadcz, że mają po sobie sprzątać, zmywać, myć okna itp. pod sankcją restrykcji. Dajesz kieszonkowe, to przestań dawać. Moja koleżanka miała córki, które miały nieustanny bajzel w swoich pokojach, wchodziła i wywalała wszystko z szaf na podłogę, nauczyły się. Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_r Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 09:22 > Jeśli Twoje dzieci nie mają tego nawyku, zrób zebranie familijne i oświadcz, że > mają po sobie sprzątać, zmywać, myć okna itp. pod sankcją restrykcji. Dajesz k > ieszonkowe, to przestań dawać. Żartujesz sobie? :D To już nie są dzieci, to są DOROŚLI LUDZIE [jedno prawie dorosłe] - myślisz, że naprawdę im można zagrozić zabraniem kieszonkowego? To, jak oni teraz postępują, to wynik wielu lat wychowania, oni są teraz dorośli i jedyne, co może zrobić autorka wątku, to próbować przemówić im do rozsądku. > Moja koleżanka miała córki, które miały nieustanny bajzel w swoich pokojach, wc > hodziła i wywalała wszystko z szaf na podłogę, nauczyły się. Biedne dzieci z taką zwariowaną matką. To absolutnie nie jest sposób na nic. Te dziewczynki sprzątały, ale nie z wewnętrznej potrzeby (brudno => jak posprzątam, będzie mi przyjemniej). Sprzątały, bo wiedziały, że jak tego nie zrobią, to nienormalna matka zrobi im awanturę i sajgon. I one jak dorosną, to odetchną z ulgą, że WRESZCIE nie muszą się z nią użerać. Pewnie będą miały gdzieś sprzątanie. :P Odpowiedz Link Zgłoś
lawenda43 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 09:49 Jest mi strasznie przykro, że mają takie podejście. Kiedy rano wstaję i myślę, ile mam do zrobienia, to jestem zła na siebie, na nich i na męża, że akceptuje ich zachowanie. Np. córka ma psa, który wymaga długich spacerów (taką rasę chciała), ja się opiekowałam nim cały rok szkolny, no a teraz się buntuję. Już mi nie chodzi o te długie spacery, ale o samo wyprowadzanie, żeby nie obsikał roślin w ogrodzie. No i trudno się w tej kwestii porozumieć, a tatuś nie wyraża opinii, tylko mówi, że ma dosyć awantur o psa. Szczerze mówiąc wkurza mnie, że mąż nie reaguje. Ale może to mój problem i powinnam sama się z nim uporać. Jest mi szczególnie ciężko, bo sama nie miałam prawidłowych wzorców i czasami po prostu zwyczajnie jestem bezradna. Odpowiedz Link Zgłoś
lawenda43 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 09:58 Aha, no i absolutnie nie chodzi mi o porządki w ich pokojach, a niedługo tam wejść nie pójdzie. Nie komentuję, nie każe tam sprzątać i nawet mnie ten bałagan już nie denerwuje (dzięki, Verdano ). Chodzi mi tylko o pomoc przy gotowaniu, praniu i innych pracach w dużym domu, na pewno nie ponad miarę. A najbardziej i nie wiem, czy to nie jest najważniejsze, że nie chcę czuć się ich służącą. Odpowiedz Link Zgłoś
ola_dom Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 10:57 lawenda43 napisała: > Chodzi mi tylko o pomoc przy gotowaniu, praniu i innych pracach w dużym domu, na pewno nie ponad miarę. No tak - ale jak nie ugotujesz, to nie będą jeść. Jak nie upierzesz i nie uprasujesz - to nie będzie się w co ubrać. Może po prostu im to "unaocznić"? A jak się zdziwią, że nie ma ani jedzenia ani ubrania, to wyjaśnić dlaczego. Odpowiedz Link Zgłoś
mamrot3 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 11:04 O to właśnie chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
mamrot3 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 11:03 Mieszkam z dorosłym synem. Obowiązki zostały podzielone. Jeśli syn się czasem nie wywiązuje, zostawiam jego czynności niewykonane. Spadło, musi leżeć;) Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 19.07.14, 12:10 Ja podaję posiłki i często sprzåtam po nich dorosłemu synowi ale nie jako słužąca ale z przyjemnością i z troski o jego wypoczynek i dogadzanie.To radość. Jak są momenty, że jednak zaczynam się czuć jak służąca to zwracam mu uwagę, każę tzn proszę, žeby on mnie obsługiwał, wymagam zmywania, serwowania kawy i śniadanka na kanapę, przypominam o wyprowadzeniu psa, odkurzenie i zmycie podłóg, powrzucania brudów swoich do kosza w łazience itp często zapomina, ociąga się, córka jest bardziejobowiązkowa i mniej leniwa ale i syn w koñcu to o co proszę robi. Niestety sam inicjatywy bez poproszenia nie wykazuje. Ma 18 lat a córka 14. Z prostym gotowaniem z rzadka też daje sobie radę choć zamiast zrobiç sobie jajecznicę woli iść na pizzę. Generalnie mam poczucie, że obowiåzki są wspólną sprawå całej rodziny, wakacje czy nie wakacje. Tylko mój mąż woli często sam wszystko zrobić, žeby dzieci miały pełną obsługę a podłoga i naczynia umyte były szybciutko i bez proszenia i nieskazitelnie. Ale powoli i on dopuszcza dzieciaki do obowiązków.Są rzeczy, których syn nie cierpi np czyszczenia kociej kuwety i trochę mniej klatki królika ale walczy o to i to wynegocjował, żeby kuwetę sprzątały kobiety skoro tylko on odkurza cały dom a klatkę króla czyści wspólnie z siostrą i prosi naas o nie znoszenie kolejnych zwierzåt klatkowych do domu. W spacerach z psem mu pomagamy choć niby to jego głównie obowiåzek i często na jego spacer psy muszå czekać. Z dużymi, dorosłymi dziećmi wszystko da się wynegocjować i uprosić tylko czasem trzeba iść na ustępstwa, poczekać, uzgadniaćterminy i godziny, uwzględnić wymarzony podział obowiåzków i nie dać przekonać się, że bałagan jest ok i im nie przeszkadza przecież. Jak raz czy dwa syn zmywał tony i całe góry naczyñ to wzrosła mu motywacja do zmywania od razu po sobie choć ma nadal paskudny zwyczaj zostawiania naczyñ po sobie na stołach i biurku. Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_r Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 10:10 Z psem ciężko, bo ktoś na te spacery z nim chodzić musi, to żywe zwierzę i nie można go zostawić odłogiem. Ale z resztą możesz zrobić, jak mówiłam - gotuj obiad raz na 4 dni, w inne dni niech robią inni. Prać, prasować im nie musisz, bo to dorośli ludzie są, niech sobie radzą. Sprzątać możesz "koło siebie" - czyli np. swoją sypialnię i łazienkę, żeby nie siedzieć w syfie. Co jakiś czas możesz łaskawie coś ogarnąć. ;) Z tym, że pamiętaj, że oni są przyzwyczajeni przez całe życie do twojego usługiwania im [a ty jesteś przyzwyczajona do usługiwania im]. Więc pewnie taka zmiana szybko się nie przyjmie. Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_r Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 10:12 > Jest mi strasznie przykro, że mają takie podejście. Kiedy rano wstaję i myślę, > ile mam do zrobienia, to jestem zła na siebie, na nich i na męża, że akceptuje > ich zachowanie. A niby co masz do zrobienia? Jedyne co, to to wyjście z psem, bo tego się nie pominie. Resztę mówię ci - olej. Nikt od tego nie umrze. Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 20.07.14, 18:33 A co ja proponuję innego niż Ty? Czepiasz się słówek. Dorośli ludzie nadal są jej dziećmi mieszkają z matką, a ona ma im powiedzieć ze mają po sobie sprzątać. Nie wiem naprawdę dla czego ten problem pojawił się tak poźno ale skoro wcześniej nie można było wdrożyć dzieci do porządku, to kiedyś trzeba zacząć. Osobiście nie wiem dlaczego matka ma dawać leniom kieszonkowe (pewnie dostają) skoro nic w domu nie robią? Odpowiedz Link Zgłoś
illegal.alien Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 19.07.14, 07:23 Jezeli mama dawała sobie prawo mowić im, jak ma w ich pokojach być i egzekwowala to w ten sposób, to te pokoje nigdy nie były jej córek. Nie chciałabym żyć w domu, w którym nie mam własnego kata, w którym szanować sie bedzie moja prywatność. Odpowiedz Link Zgłoś
71tosia Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 19.07.14, 11:51 bez przesady, tolerowanie syfu w pokoju dziecka w imie autonomii jest dla mnie patalogiczne. Wychowanie polega tez i na tym ze uczy sie dziecko pewnych norm spolecznych. Sprzatanie podobnie jak dbanie o wlasna higiene etc do nich nalezy. Z doroslym bez tych umiejetnosci bedzie ciezko wytrzymac. No i jezeli dziecko caly czas zyje w balaganie i syfie to sie do niego szybko przywyczja w doroslym zyciu mu tez ten balagan nie bedzie sprawial problemow. Jego rodzinie i otoczeniu jednak tak, wiec nie przyzwyczajajmy dzieci do tego ze moga miec pieprzynik, brud i smierdziec 'bo to autonomia'. Odpowiedz Link Zgłoś
ola_dom Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 10:12 lawenda43 napisała: > Mam wrażenie że moje dzieci (22 i 17 lat) oczekują ode mnie pełnej obsługi bo mają wakacje > no i ja też mam wakacje. o kurna, nie wiem, czy to nie jest już za późno...? Choć mimo wszystko - taka sytuacja nie może ciągnąć się w nieskończoność... Bardzo jestem ciekawa, co poradzi na to pani Agnieszka - liczę, że się wypowie, bo nieraz sama zastanawiałam się, co robić z takim pasożytami. Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_r Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 10:13 > Bardzo jestem ciekawa, co poradzi na to pani Agnieszka - liczę, że się wypowie, > bo nieraz sama zastanawiałam się, co robić z takim pasożytami. Czemu zaraz "pasożytami"? To nie ich wina, że matka przez całe życie dawała sobą orać, każdy by to wykorzystał. ;) Przyzwyczaili się. I jasne jest, że się buntują, kiedy chce to zmienić. Odpowiedz Link Zgłoś
ola_dom Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 10:29 nevada_r napisał(a): > Czemu zaraz "pasożytami"? To nie ich wina, że matka przez całe życie dawała sobą orać, > każdy by to wykorzystał. ;) Przyzwyczaili się. I jasne jest, że się buntują, kiedy chce to zmienić. No żaden pasożyt nie jest winny tego, że żyje - winny jest zawsze jego nosiciel. Ale przez to nie przestaje być pasożytem :) Nie piszę, że to "ich wina". Ale pasożytują na matce, która im na to do tej pory pozwalała. Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_r Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 10:40 "Nie piszę, że to "ich wina". Ale pasożytują na matce, która im na to do tej pory pozwalała. " "... która im na to do tej pory pozwalała" That's the point! :P No skoro im na to pozwalała, to niestety bardziej jej wina niż ich. Bo pozwalała. Niezależnie, z jakiego powodu. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ola_dom Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 10:48 nevada_r napisał(a): > No skoro im na to pozwalała, to niestety bardziej jej wina niż ich. Bo pozwalała. Niezależnie, z jakiego powodu. Święta racja. Ale wątek nie jest o tym, żeby wskazać winnego (bo to raczej oczywiste), tylko o tym, co z tym TERAZ ZROBIĆ. Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 12:31 Obawiam się, że jesteś obowiązkowa, pracowita i do tego mięciutka jak kaczuszka. A w takich okolicznościach przyrody to trzeba konsekwentnie wprowadzić terapie behawioralną. Na początek pozwolisz, stary dowcip: Mąż wrócił z pracy i zobaczył, jak trójka jego dzieci siedziała przed domem, ciągle ubrana w piżamy i bawiła się w błocie wśród pustych pudełek po chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony były otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladu po psie. Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa leżała przewrócona, a chodnik był zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby. W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnych drzwiach była usypana kupka z piasku. Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda. Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów. Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał: - Co tu się dzisiaj działo? Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała: - Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam? - Tak - odpowiedział z niechęcią. - Więc dziś tego nie zrobiłam. Powyższą anegdotę zaadaptuj sobie do swoich okoliczności przyrody. Masz dwa wyjścia. Jedno, to zapowiedzieć rodzinie, że dobre się własnie dla nich skończyło i jeżeli nie zmienią swojego postępowania, to Ty zmienisz swoje - a następnie wdrożyć. Drugie to bez patetycznych wstępów i przemówień po prostu wdrożyć reformę, a młodzieży pozwolić samodzielnie wyciągnąć wnioski. Do tego musisz przede wszystkim popracować nad swoim a) poczuciem winy wobec rodziny, b) "bo ja to wszystko zrobię lepiej". Moja siostra własnie ćwiczy na dzieciątkach lat 16 i 18 ;) Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 12:56 No właśnie:) To : "ja zrobię lepiej, dokładniej", jest bardzo często przyczyną tego, że wszystko robi matka. Na własne życzenie. A okazuje się, że można obniżyć standardy i się nie przemęczać. Aha, i jeszcze dopiszę, że na mojego syna świetnie działa tekst: spróbuj, będziesz umiał zrobić kolejną rzecz. Dotyczy to głównie kuchni i czynności typu: obieranie ziemniaków, fasolki szparagowej, smażenie, gotowanie. Okazało się, po jego początkowym przerażeniu i moim silnym postanowieniu, że bez względu na wszystko nie będę się odzywać (pouczać, krytykować), że mój syn świetnie sobie radzi w kuchni i to lubi! Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 19.07.14, 12:24 Mój mąż też robi wszystko w domu lepiej i dokładniej etc. Skutek taki, że jak go nie ma, dzieci rzucają teksty " a po co sprzątać, tata i tak nie zauważy, nie doceni albo będzie marudził, że miski nie na tej półce w witrynie", ja takie teksty ucinam i robimy wsjo tak jak umiemy i dla wspólnego dbania o dom i elementarnego wyrobienia właściwych nawyków. Ja w dzieciństwie żyłam w syfie,mama nie cierpi sprzątać za to znosi tonę rupieci i zakupów do mieszkania i nigdy nie odkłada rzeczy na miejsce np po gotowaniu ...i. koszmarnie było i jest w jej mieszkaniu. Nie wyobrażam sobie, żeby moja rodzina tak żyła. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 12:48 Ja najpierw próbowałam narzucić dzieciom określone obowiązki, ale to nie wypaliło, bo musiałam przypominać, gderać, a zależało mi na tym, żeby dzieci same się poczuwały. Potem wypisałam na kartce te obowiązki, które mogłyby wykonywać i prosiłam o podzielenie się. Nie bardzo potrafiły się dogadać:) Kolejny krok to wypisanie każdego obowiązku na karteczce i losowanie. Udało się, zadziałała "ślepa" sprawiedliwość i każdy ma swój przydział. Zaznaczyłam też, że mogą się wymieniać, a jeśli nie będą mogli się dogadać, możemy zrobić kolejne losowanie. Moje dzieci nie przekonało stwierdzenie; każdy ma w życiu jakieś obowiązki, tylko tłumaczenie, że wszyscy w domu brudzimy, jemy, więc wszyscy sprzątamy i gotujemy, każdy w miarę jego możliwości oczywiście. Zdecydowanie lepiej działa propozycja czy prośba o pomoc niż nakaz. Jeśli jest nakaz, to jest i bunt. Oczywiście moje dzieci nie są cyborgami, wiecznie próbują coś ugrać, "zapomnieć", ale ja wtedy nie wyręczam, tylko czekam. Np. nierozładowana zmywarka, ok, wsadzamy naczynia do zlewu. Ten, kto miał rozładować, wsadza również wszystkie brudne naczynia do zmywarki. Nie cierpię prasować, więc żeby nie stać przy desce parę godzin, prasuję tylko swoje ubrania i córki, ale..od czasu do czasu wyprasuję też ubrania męża i syna. Tylko to nie jest obowiązek, a dar, przysługa. Mój syn ma 16 lat, córa 11. Odpowiedz Link Zgłoś
lawenda43 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 13:29 Dzięki, kochane babeczki. Dowcip świetny. Spróbuje wypracować sobie strategię biorąc pod uwagę, co mi napisałyście i dostosować do własnego podwórka. Jestem miękką kaczuszką- to prawda. Nie wiem, na ile uda mi się zmienić. No i przyznaję rację, mam poczucie winy wobec wszystkich. Chciałabym zadowolić cały świat, a wystarczy, że ktoś na mnie źle spojrzy, a już wydaje mi się, że ma rację. Nie jestem natomiast typem 'wszystkorobiącym' najlepiej. Raczej nic po nikim nie poprawiam i nie krytykuję. Nie wiem, czy tylko ja jestem winna, czy mąż również. Otóż on często wyręcza dzieci i nie mogę liczyć na jego wsparcie, kiedy proszę o coś młodzież. Ja po prostu staram się rzadko o coś prosić , żeby nie spotkać się z odmową i nie psuć atmosfery. Finał jest taki, że co jakiś czas mam wszystkiego dość i jest tak coraz częściej. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 13:33 A to poczucie winy to z jakiego powodu?? Zrobisz dziecku krzywdę, kiedy poprosisz o zmycie naczyń? Chciałabym zadowolić cały świat, a > wystarczy, że ktoś na mnie źle spojrzy, a już wydaje mi się, że ma rację. Kto Ci to zrobił? I czemu Ty to sobie robisz? Jakie masz z tego korzyści? Czyli: co Ci to daje? Tak, mąż powinien wymagać, ale ekhmm, on tu nie pisze, Ty go nie zmienisz, więc próbuj zmienić siebie:) Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 13:56 Mam 2 synów: 16 i 20 lat' w sumie od czasu gdy podrośli, domowe obowiązki zostały podzielone na 4 łącznie osoby: oni- duża część ciężkich zakupów, obieranie ziemniaków, sprzątanie itp. Nie wyobrażam sobie obsługiwania całej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 14:05 errata: nie poprosisz o zmycie naczyń a podzielisz obowiązki Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 13:57 Ja bym chyba zrobila awanture z trzeaskaniem talerzy i trzasnieciem drzwiami. Wyjechalabym na kilka dni, sama. Masz do kogo? To nie sa malutkie dzieci, wymagajace zmiany pieluch i wycierania nosa. Musza sobie poradzic. Wersja light: po awanturze zajmujesz sie sama soba. Ksiazka,laptop, siadasz w ogrodzie, odpoczywasz. Jestes glodna- robisz sobie jedzenie, nie pytasz mlodziezy, czy chce jesc. Ich problem. Maja po dwie sprawne rece i glowy na karku. Calkiem serio wytaczasz opcje oddania/uspienia psa, jesli wlascicielka nie jest w stanie sie nim zajmowac. Na forum na pewno zaraz znajdzie sie chor zgorszonych pomyslem uspienia psa, wiec bedziesz miala mnostwo chetnych do przygarniecia niechcianego kundla. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 14:01 Ja po prostu staram się rzadko o coś prosić , żeby nie spotkać s > ię z odmową i nie psuć atmosfery Jesli prosisz, powinnaś liczyć się z odmową. Po prostu. Natomiast, czym innym jest prośba o pomoc, a czym innym podział obowiązków domowych. To nie jest to samo! Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 19.07.14, 12:36 Ja proszę ale w sumie baaaardzo rzadko słyszę odmowę, jeżeli już to prośbę, sugestię odroczenia terminu wykonania obowiåzku i czasem się zgadzam na to a czasem nalegam, że ma być na już a nie na zaraz. Córka się śmieje, że jak zabieram się do sprzątania to znaczy że siadam z kawą i tabletem na kanapie a oni zasuwają. Moim zdaniem często robimy jednocześnie coś innego wspólnie np córka zmywa, syn odkurza, ja gotuję obiad na jutro. Co prawda w takim układzie tylko ja robię to co sprawia mi przyjemność bo oni robiå to co jest do zrobienia i trzeba zrobić. Ja robię zakupy, jestem kierowcą, mąż prasuje sobie i dzieciom czasem też moje rzeczy, robi pranie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 14:12 To nie proś tylko wydawaj polecenia. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 14:20 Otóż to. Przede wszystkim zrezygnuj z myślenie "Moje dzieci powinny pomagać w domu". Zacznik myśleć nie w kategoriach "pomocy mamie", a obowiązków, jaki każdy domownik musi wypełnić, aby w domu wszystko szło w miarę sprawnie. Jak to rozdzielić, to już zależy od Was wszystkich - u nas każdy zawsze ma do zrobienia to samo i wtedy nie ma przypominania. W miarę możliwości każdy robi to, co w miare lubi. Inni starają się robić to, czego inni naprawde nie znoszą. Syn nienawidzi zmywania, więc jak wyjeżdża maszyna zmywająca, czyli mąż, to zmywamy na zmianę. Ja nienawidzę wieszania prania - więc nie wieszam. Itd. Odpowiedz Link Zgłoś
ola_dom Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 14:37 verdana napisała: > W miarę możliwości każdy robi to, co w miare lubi. Inni starają się robić to, czego inni naprawde nie znoszą. Otóż to. Pamiętam do dziś, jak pani w szkole podpowiadała nam, jak pomagać rodzicom, żeby to nie było dla nas bardzo uciążliwe. Powiedziała właśnie, że każdy ma coś, co lubi robić bardziej, a coś, czego nie znosi. Więc jak się zadeklarujemy, że będziemy robić coś, CO SAMI WYBIERZEMY, to rodzice nie wcisną nam obowiązku, za którym nie przepadamy. Podobał mi się też pomysł ze zrobieniem listy i wybieraniem prac z listy, a jak lista nie wypali - to z losowaniem - i możliwością zamiany. Po prostu - trzeba zrobić "akcję - organizacja", bo samo proszenie "pomóżcie, pomóżcie - mama już nie daje rady" niewiele może pomóc. No bo jak - tyle lat dawała radę, a teraz nie daje? W głowie jej się od tych internetów poprzewracało, czy jak??? Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 15:20 Po pierwsze, to tak jak napisała triss, przestań prosić, tylko zacznij wydawać polecenia. > O > tóż on często wyręcza dzieci i nie mogę liczyć na jego wsparcie, kiedy proszę o > coś młodzież. To nie jest akurat problem. Ciebie interesuje, żeby było zrobione, a już kto zrobi, to nie Twoja broszka. Stawiam dolary przeciw orzechom, że jak pula obowiązków które zdejmiesz z siebie się powiększy, to mąż przestanie być taki wyrywny. > Ja po prostu staram się rzadko o coś prosić , żeby nie spotkać się z odmową i nie psuć > atmosfery. Jestem dość mocno przekonana, że to "popsucie się atmosfery" po odmowie, istnieje tylko w Twojej głowie. Masz poczucie, że skoro ktoś Ci odmówił, to Ty nie powinnaś była w ogóle pytać, wstydzisz się tego, że ktoś Ci odmawia. Błąd. Odmowa to informacja jak każda inna. To nie jest jakaś wymierzona przeciwko Tobie złośliwość. Tylko od Ciebie zależy, jak na nią zareagujesz. Retorsje to niestety narzędzie okrutne, ale skuteczne. Przede wszystkim opracuj plan tego co musisz robić dla siebie, żeby jakoś żyć i ogranicz go do minimum. I nie, równe koszenie trawnika nie jest niezbędne do życia. Gotowanie i pranie dla całej rodziny też nie. Odkładanie ich ubranek do szafy poskładanych w kosteczkę - też nie. Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubańczykom. Zawalcz kobieto! Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 15:29 > Po pierwsze, to tak jak napisała triss, przestań prosić, tylko zacznij wydawać > polecenia. Nie zgodzę się. Ja osobiście nie znosiłam, kiedy mama wydawała mi polecenia. P. pomóż mi gotować obiad, kiedy ja akurat czytam książkę, P. wyrzuć śmieci, kiedy ja słucham muzyki, albo rozmawiam z koleżanką. Nigdy nie było wiadomo, kiedy mama zażyczy sobie pomocy, non stop byłam odrywana od własnych zajęć, a po pewnym czasie to już w ogóle nie mogłam się wyluzować, tylko siedziałam jak na szpilkach, bo pewnie zaraz będzie coś chciała. To budzi złość i to ogromną, a nie chęć pomocy. A wystarczyłoby, żeby mi mama określiła, co do mnie nalezy, zrobiłabym wszystko jak najszybciej po to, by miec później czas dla siebie. I wilk był syty i owca cała. Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 15:44 Rozumiem o co Ci chodzi, tez tego nie znosiłam, nie pozwala się na niczym skupić :) Trzeba zostawić jakieś rozsądne ramy czasowe na realizacje obowiązków, żeby domownik sam sobie mógł zaplanować swoja pracę. Ale są sytuacje, kiedy przed tym nie uciekniesz, np. wtedy, kiedy współdomownik, w dziedzinie, która na siebie wziął-nawala. Jak np. zaistniała sytuacja z psem. Ogólna umowa jest, że pies jest córki i ona ma się nim zajmować. Ok. Jak pies skamle pod drzwiami, bo chce siku, to niestety jest pora, żeby wydać dyspozycję marsz na dwór TERAZ. Pies nie poczeka. Podobnie dla mnie sytuacja jak ktoś za sobą nasyfił i nie sprzątnął (np. w kiblu, na desce w kuchni) - sorry, nie sprzątnąłeś jak była na to pora, to przychodzisz natychmiast. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 16:01 Tak, ale to zupełnie inne sytuacje. Wtedy faktycznie trzeba wymagać. A na co dzień pomaga podział i późniejsze pilnowanie ustaleń. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 16:07 Ale polecenie nie musi mieć formy "Masz rzucić wszystko i to zrobić JUŻ". Może mieć formę "Ja dziś gotuję obiad, ty zmywasz, a ty zajmujesz się pralką". Chodzi o to, że domownicy nie mają pomagać matce/żonie, a wykonywać swoją część obowiązków domowych. Inna sprawa, że założycielka wątku obudziła się z tym problemem o dobre 15 lat za późno. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 16:11 Może > mieć formę "Ja dziś gotuję obiad, ty zmywasz, a ty zajmujesz się pralką". Dla mnie to jest podział:) Przecież wiadomo, że pewnych rzeczy nie wykonuje się codziennie, więc warto raz odgórnie ustalić co i jak, a potem na co dzień korygować. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 17:23 Dla mnie kluczowe jest, aby dorosłe dzieci (niedorosłe też) miały obowiązki, jak wszyscy, ale na zasadzie osób dorosłych. Innymi słowy, jak mają zrobić obiad, to mają zrobić go tak, jak matka - co chcą, a nie wg. ściśle określonych wskazówek. Jak mają sprzątać, to tak, jak uwazają za wygodne - używać tego, co jest dla nich najwygodniejsze, a nie ukochanego mopa mamy "który jest najlepszy , dlaczego zmywasz posługę ścierką, no mówię ci, weź ten mop". Jak mają wyprowadzać psa, to wg. harmonogramu swojego, a nie wyznaczonego. Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_r Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 18:14 > Jak mają wyprowadzać > psa, to wg. harmonogramu swojego, a nie wyznaczonego. Tu poprawka: wg harmonogramu psa, a nie swojego. Psy mają różne potrzeby i nie da się wyprowadzać np. labradora tylko na 15 minut dziennie, bo ktoś sobie tak wymyśli. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 20:26 Sporo psów można nauczyć, że nie wychodzą o 6, 14 i 20, tylko o 8, 16 i 22. Odpowiedz Link Zgłoś
ola_dom Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 20:38 verdana napisała: > Jak mają sprzątać, to tak, jak uwazają za wygodne - używać tego, co jest dla nich > najwygodniejsze, a nie ukochanego mopa mamy "który jest najlepszy , dlaczego zmywasz > posługę ścierką, no mówię ci, weź ten mop". O matko!!! Wreszcie rozumiem.... Jak zabrałam się jako dziecko za zamiatanie podłogi, to babcia mnie zestrofowała, że "jak będę tak trzymać szczotkę, to mi ręce odpadną! Jej by dawno odpadły, jak by TAK zamiatała!". A ja się zlękłam, bo nijak mi nie szło trzymać inaczej, a po mojemu całkiem wygodnie. I zamiatanie szło jak trzeba... Jak robiłam cokolwiek innego - też było "nie tak". Jedyne, co mojego udało mi się "zachować", to trzymanie szydełka po mojemu, inaczej niż "przepisy" wskazują. To mi jakoś odpuszczono i całe dzieciństwo robiłam cuda dla lalek tym szydełkiem, uwielbiałam to. Ale gotowanie... o nie... Do tej pory moja mama się krzywi, że "selera do sałatki KROI SIĘ w kostkę, a nie TAK!". Pewnie dlatego gotować zaczęłam dopiero grubo po 30., wcześniej byłam przekonana, że to sztuka magiczna, a ja się do niej nie nadaję... Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 19.07.14, 12:43 Pade, mój syn chyba też czuje się jak ty w dzieciństwie, bo czasem łagodnie odwrqca łepsio od komputerowej gry i zlekkim zniecierpliwieniem pyta" CZego ty znowu chcesz?" Ale jest to czułe, miękkie i bez złości i psucia atmosfery:-) albo " Co ty tak ciągle chceszz i chcesz?" "Po co ty tak ciągle czegoś chcesz i chcesz?" Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 19.07.14, 12:59 Igge, gorzej, ze ja to przejęłam po mamie. Już to wykorzeniłam na szczęście (wiem, bo pytałam:)), ale udało mi się dzięki temu, że dobrze pamiętałam jakie to jest wku..rzające. No i za tym poszła niestety nieumiejętność odpoczywania (tez wykorzeniona dzięki bogu). Trzeba mieć cały czas zajęcie, ciągle coś robić... Bo konfrontacja z samym sobą bywa często bolesna:) Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 19:50 A Pana Męża też obslugujesz ? Może zastrajkuj? ------------------------------------------------------------- "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger Odpowiedz Link Zgłoś
71tosia Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 23:19 a jakies inne obowiazki poza domowymi maja? Dorabiaja sobie w wakcje? Zorganizowali sobie jakas fajna wyprawe wakycyjna? Obawiam, ze takie domowe lenistwo jest zwykle potegowane przez ogolne wakacyjne nic 'nierobienie', jak jest za duzo czasu to zwykle bardzo nieefektywnie go sie wykorzystujesz, wszystko sie rozlazi. Nawet jak mlodzi jakas chec posprzatania czy ugotowania obiadu w teorii wykazuja to im 'nie wychodzi'. Wypchnij ich z domu, beda musieli sie ogarnac by przezyc ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
71tosia Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 18.07.14, 23:30 dodam jeszcze ze moja wtedy 17 latka, specjalistka od 'zaraz' i 'pozniej' przy kazdym zwroceniu uwagi, ze w domu niektore rzeczy same sie nie zrobia , gdy wyjechala w wakacje opiekowac sie 4 dzieci to kilku tygodniach wrocila bagatsza nie tylko w pieniadze ale doswiadczenie ze odpowiedzi typu 'later' i 'one minute' bywaja jednak bardzo denerwujace ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 19.07.14, 13:04 Mój 18 latek ma pierwszą w życiu dorywczą, ciężką, fizyczną wakacyjną pracę. Na początku panikowałam, miałam ogromne poczucie winy i żal mi go było. Zwiększyłam obsługę maksymalnie, żeby już nic palcem w domu nie musiał ruszyć jaak wraca zmachany i brudny i głodny i nagrzany słońcem z roboty. Ale powolutku widzę, że ta praca wakacyjna jest bardzo wychowawcza, co od razu dostrzegł mój mąż. Dziecko jest zjechane na maksa ale z daleka od kompa 10 godzin, szczëśliwe z, w jego pojęciu, góry kasy zarobionej na swoje przyjemności, bardziej oszczędne, zaczął pięć razy się zastanawiać nad pieniåżkami?wydawanymi na słodycze w lokalnym sklepiku, i jak twierdzi, łatwiej mu zmywać i odkurzać domowe pokoje bo nauczył się "wylączać mózg" przy fizycznych pracach. Jest chwalony za pracowitość w praacy przez właściciela firmy, co mnie jednak dziwi bo mój syn to patentowany leń tak jak ja. Podobno w ogóle w?pracy nie odpoczywa aż szef zwraca mu uwagę, żeby sobie zrobił przerwę. Zaczęłam w domu w weekend też pytać go czy w pracy szefowi mówi, że zrobi coś "zaraz",za chwilę. Że czasem Domoweobowiązki, np spacer z psem, muszą być wykonane od?razu, np czyszczenie klatki króla. W dni kiedy pracuje wstaję jednak skoro świt o 6 i szykuję mu solidne śniadanie i kanapki do pracy. Po powrocie daję święty spokój i serwuję obiadokolację, sprzątam po niej. Robię to z radością, fajnie jest troszczyć się o najbliższych a ja mam i tak lekkie, lżejsze od niego obowiązki i nie jestem zmęczona. Odpowiedz Link Zgłoś
sebalda Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 21.07.14, 13:36 A mnie się najbardziej podoba Twój mąż. Nie krzyczy na dzieci, wyręcza je czasami, nie stoi na straży. U nas zawsze było odwrotnie. Jak prosiłam męża, żeby coś zrobił, zawsze biegł do córki i kazał jej to robić. Albo wzdychał/krzyczał: za mało mam córek! Do syna nie szedł. Jak syn się garnął do gotowania, to mąż twierdził, że to nie jest jego obowiązek, tylko rodziców, gotowanie obiadów. Z córką nie miał tego problemu. Dobrze, że ja też mam coś do powiedzenia w domu, bo zawsze bardzo chwalę i wspieram syna w gotowaniu. I on to autentycznie lubi, a poza tym robi świetnie. Ja niestety dużo odpuszczałam i odpuszczam, bo kompletnie nie mam natury policjanta, a taką czasami mieć trzeba na początku przynajmniej - trzeba wymagać. No i nie lubię prosić, a to największy błąd, bo nikt sam z siebie nie lubi ani się nie wyrywa do sprzątania i niestety trzeba ciągle przypominać. Moje dzieci (w podobnym wieku jak Twoje) zrobią w sumie wszystko, tylko a. trzeba je o to konkretnie poprosić, b. synowi trzeba kilka razy przypomnieć (czego nienawidzę z całego serca). Jeśli się nie nauczylo dzieci od małego, nie zrobiło tego podziału konkretnych obowiązków (to najlepsza metoda), to pozostaje ciągłe przypominanie, niestety:( I niezrażanie się odętą miną czy sarkaniem. Ma być zrobione i już! Fakt faktem - nie jesteśmy służącymi! Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 24.07.14, 08:13 Do gotowania mój syn niestety się nie rwie i lubi jak mu coś podać, naszykować, ma 18 lat i hmmm.. skoro jest dorosły i nie chce z nami wyjechać na 5 dni wakacji to ...zostawiamy go samego z pustą lodówką i rozsądną, nie za dużą ilością gotówki. Niech pojedzie do marketu albo wyda 2 razy tyle w lokalnym sklepiku, niech sobie ugotuje, naszykuje jedzonko, pamięta o psach, kocie i króliku, posprząta po sobie, pozmywa. Ciekawa jestem jak sobie poradzi, zastanaiam się, czy za całą kwotę nie nakupi czekolady:)) Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 21.07.14, 13:17 Cholernie późno się za to bierzesz. Mogę ci tylko napisać, jakie były na to sposoby mojej mamy. Od razu powiem, że skuteczne, ale wprowadzone znacznie wcześniej niż u ciebie. - codziennie po obiedzie trzeba było umyć talerze i odkurzyć dom, słyszałyśmy tylko, że mamy między sobą ustalić która co robi. Nie było posprzątane, następnego dnia nie było obiadu. Nadal nie było posprzątane, to wstawiała nam naczynia do pokojów. - funkcjonowała zasada trzech upomnień, np. zastawiłyśmy przedpokój butami. Mama raz mówiła: posprzątajcie to i dawała nam jakiś czas. Nie było zrobione, powtarzała znowu. Jeśli nie zebrałyśmy butów do trzech razy, to po prostu otwierała drzwi i je wyrzucała. A co ważne, zawsze mieliśmy kilka psów :) Ogólnie zasada trzech upomnień działała we wszystkim. - nigdy nie miałyśmy wyjątkowo wielu obowiązków domowych, rodzice wychodzili z założenia, że naszą pracą jest nauka, ale jakieś skrajne kilkudniowe ociąganie się czy odmowa wykonania czegoś liczyły się do "średniej możliwości". Tj. mamo chcę jechać tu i tu. - W ostatnim miesiącu dwa razy nie odkurzyłaś, choć cię o to prosiłam, nie wykąpałaś psa, chociaż to twój obowiązek, więc dopóki nie będziesz miała czystego konta, to nie wyrażam zgody na wyjazd. Działało bardzo dobrze :) Odpowiedz Link Zgłoś
sebalda Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 21.07.14, 13:43 Naprawdę nie dostawałyście obiadu, jak nie posprzątałyście jednego dnia??? A były jakieś taryfy ulgowe, typu choroba, wyjście do kina, konieczność nauki przed klasówką? Zazdroszczę skuteczności, ale mi to zalatuje pruskim drylem. I trochę przeraża. Z drugiej strony, jeśli nie wspominasz tego z niechęcią i nawet sobie chwalisz, to może przesadzam, nie wiem. Ja na pewno bym tak nie umiała. Nigdy nie potrafiłam być konsekwentna. Z drugiej strony w sumie nie narzekam na dzieci, mogłyby robić więcej w domu, ale mają milion innych zalet. No i poproszone się włączają, nie ma tak, że wypinają się zawsze. Może są dzieci, które wymagają większej dyscypliny, moje nie wymagały, na szczęście. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby wymagały. Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 21.07.14, 13:51 Żaden pruski dryl, mam matkę malarkę, której lenistwo skutkowało najprostszymi rozwiązaniami :) Choroba itp. oczywiście, że dawały taryfę ulgową, ale już klasówka nie, bo nie oszukujmy się: każda z tych czynności zabierała 15-20 minut. Poza tym tego nie było dużo. Regularne było tylko to mycie naczyń po obiedzie i odkurzanie. Latem trzeba też było pomóc w zbiorze owoców i musiałyśmy kąpać psy (ale to dwa razy do roku). Reszta by nigdy nie zaistniała, gdyby nie nasze osobiste bałaganiarstwo, vide: buty. Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_r Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 21.07.14, 17:43 No to ładnie ci matka zlasowała mózg, skoro takie chore zachowania uważasz za dobry model wychowania. Z tym, że to nie jest wychowanie, tylko tresura; trzeba naprawdę nie lubić i mieć w dupie swoje dzieci, żeby robić takie rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 21.07.14, 19:48 Widzisz, kompletnie nie mam zlasowanego mózgu, a jeśli już pijemy osobiście to serwowanie tak pochopnych opinii kompletnie bezrefleksyjnie zdaje się świadczyć o małej znajomości gigantycznego spektrum ludzkich zachowań i ich niuansów. Całe życie pozwalano mi dokonywać własnych wyborów i uczyć się na własnych błędach. Nikt mi nie stał nad głową mamrocząc litanie: kiedy ty wreszcie posprzątasz, mówiłam ci to i tamto i tak w kółko. Jak matka w filmach o Adasiu Miauczyńskim. Natomiast każdy miał pewne obowiązki i po prostu miał je wykonać. Nie były ponad możliwości fizyczne, umysłowe czy czasowe, nie byłyśmy terroryzowane, karane milczeniem, złością itp. za niewykonanie ich. Ale nauczono nas, że to, co mamy do wykonania jest naszym obowiązkiem i nikt tego za nas nie zrobi. Ogólnie wspominam to raczej z rozbawieniem i traktuję jako koloryt charakteru. Szczególnie, że nie wiązało się to z negatywnymi reakcjami emocjonalnymi. I odnośnie męża - mylisz dwie relacje. Partner czy mąż nie jest osobą, której obowiązkiem jest czegoś cię nauczyć. Jeśli jest, to znaczy, że poszukiwało się substytutu rodzica, a nie partnera. Ale wyprzedzając kolejne pytanie - gdybym np. umówiła się z mężem, że on codziennie gotuje, ale ja zmywam i nie wypełniła tego zobowiązania bez jakiegokolwiek wytłumaczenia lub zapominała o nim regularnie, to nie widziałabym problemu w tym, że mi te gary podstawi pod nos. Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_r Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 21.07.14, 21:34 >Natomiast każdy miał pewne obowiązki i po prostu miał je wykonać. Owszem, to racja, ale można to osiągnąć terrorem jak twoja matka [no niestety - bo to był terror], a można też po prostu dziecko wychować. >Ale nauczono nas, że to, co m > amy do wykonania jest naszym obowiązkiem i nikt tego za nas nie zrobi. Ogólnie > wspominam to raczej z rozbawieniem i traktuję jako koloryt charakteru. Szczegól > nie, że nie wiązało się to z negatywnymi reakcjami emocjonalnymi. Jasne. "Matka wyrzuciła moje ulubione buty za drzwi? Spoko, ona sobie tak tylko żartuje". Założę się, że nie tak było, tylko że ze strachem i złością leciałaś po te buty. A później rzeczywiście ustawiałaś te głupie buty w idealnym rządeczku, ale nie dlatego, że nagle polubiłaś porządek albo dlatego, że poznałaś korzyści z porządku panującego w domu [typu "nie potykam się o porozrzucane buty"]. Robiłaś to tylko dlatego, żeby matka się ciebie nie czepiała. > I odnośnie męża - mylisz dwie relacje. Partner czy mąż nie jest osobą, której o > bowiązkiem jest czegoś cię nauczyć. A ty mylisz wychowanie z terrorem. Wyrzucanie komuś czegokolwiek NIE jest wychowaniem. Jest zachowaniem dobitnie pokazującym, że ma się drugą osobą gdzieś. Zresztą - możesz sobie uważać, co chcesz na ten temat. Tylko proszę, nie polecaj tego innym ludziom jako metody "wychowania". Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 21.07.14, 21:40 To się zakładaj dalej :) Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 22.07.14, 11:36 Dopiero mam czas, żeby ci odpisać. I napiszę tak: jeżeli to, co napisałam odczyta się poprzez okrojoną gazetową psychologię pod tytułem: jak postępować właściwie, to fakt, było to karygodne. Ale ja nie jestem zwolenniczką gazetowej psychologii, ani zbyt daleko posuniętej poprawności politycznej. Uważam, a zawdzięczam ten pogląd pewnej wiekowej pani psycholog, z którą miałam okazję się zetknąć, że liczba relacji międzyludzkich, sposobów ich tworzenia i podtrzymywania, wypełniania potrzeb itp. jest tak wielka, że proste szufladkowanie, grupowanie przynależne wszelkim próbom ujednolicenia choćby na potrzeby publikacji czy statystyki, de facto tworzy potwory. Bo wychodzi z nich, że każdy ma półtorej nogi. Poszłaś niestety podobną drogą, bo na podstawie tego, co napisałam wyciągnęłaś daleko idące wnioski, jak choćby ten, że widocznie w lęku ustawiałam wszystkie buty równo obawiając się reakcji matki. Nie i nie. Po pierwsze całe życie byłam i jestem bałaganiarzem, po drugie mnie ta reakcja wcale nie przerażała. Wyszedł ci nieco opis, jak z filmu Barei, facet wyrwał kobiecie szmatę, więc jest złodziejem. A jak złodziejem to i pijakiem, bo każdy pijak to złodziej. Widzisz, ja na przykład dużo bardziej wolałam zastać raz na jakiś czas naczynia w pokoju niż mieć do czynienia z ciągłym truciem, którym obdarzana była większość moich rówieśników: kiedy wreszcie posprzątasz, mówiłam ci, że masz odkurzyć, poukładaj ubrania - itp, itd. często za każdym razem, kiedy przekroczyło się drzwi wejściowe. W moim odczuciu to jest terror. Terror psychiczny i ograniczenie relacji. Ja tego nie znałam i dziękuję za to opatrzności. A że kilka razy w życiu biegałam za psami wokół domu, by zabrać im buty? Jak dla mnie nic strasznego. Tak samo traumy nie wywoływał we mnie fakt, że raz na jakiś czas mój plecak wlatywał do pokoju przez otwarte drzwi, po czym one się zamykały. Bez awantur, bez psioczenia, bez wielkich i zbędnych emocji, obrażania się. Ja od zawsze wiedziałam, że nie mam wielu obowiązków w domu, nikt mi nie stoi nad głową, nie wymusza niczego, ale tych kilka rzeczy, które mi zostały przydzielone muszą zostać wykonane, a rodzice są konsekwentni i nawet bez awantur i upominania w ten czy w inny sposób dadzą mi do zrozumienia, że nie odpuszczą. Mogą poczekać, ale wciąż będą konsekwentni. I tak odnośnie autorki wątku i twojej sugestii bym nie polecała takiego wychowania, bo jest antywychowaniem. Sądzisz, że jak zareagowałyby dorosłe dzieci autorki wątku, gdyby im powiedziała np. dzisiaj zrobię obiad, ale wy po nim pozmywacie i odkurzycie. Zróbcie to w dowolnym dla siebie czasie, ale rano na być czysto, inaczej jutro nici z obiadu. Przeżyłyby szok? Doznały urazu, traumy? A gdyby nie dostały obiadu to nabawiłyby się wrzodów żołądka? Co by zrobiły, gdyby usłyszały, że jeśli nie sprzątną swoich rzeczy do rana, to wylądują one na podwórku. A co, gdyby wylądowały? Te dorosłe dzieci miałyby nagły atak apopleksji, a może potrzebowały interwencyjnego spotkania z terapeutą? Moim zdaniem nie stałoby się zupełnie nic. Nic, poza tym, że może dotarłoby do nich, że matka ma jednak charakter i nie tylko straszy (co jest domeną matek), ale też konsekwentnie trzyma się tego, co zapowiedziała. Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_r Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 21.07.14, 17:55 Jeszcze dopytam: czy uważałabyś za normalne, gdyby twój mąż trzy razy ci przypominał o umyciu garów, a jeżeli byś tego nie zrobiła, wstawiał ci je do twojego pokoju? Czy uważałabyś za normalne, gdyby ci wyrzucał z domu [!] twoje porozrzucane buty? Bo chyba uznałabyś, że gość to psychopata. Skoro tak - dlaczego nie dziwi cię takie chore zachowanie w stosunku do dzieci? Dzieci to też ludzie! Niestety, niektórzy najwyraźniej uważają dzieci za bezmózgie szkodniki, które należy za wszelką cenę tępić i zawsze pokazywać nad nimi swoją wyższość - "ja, dorosły, mam władzę, a ty gnoju będziesz robić, co mnie się podoba". Masakra to jakaś. :/ Odpowiedz Link Zgłoś
lawenda43 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 21.07.14, 16:21 Dziękuję wszystkim za odzew. Co do pana męża, to on absolutnie nie wymaga obsługi. Boli mnie natomiast zachowanie dzieci, a szczególnie syna. Wydaje mi się, że ma postawę trochę roszczeniową. Właściwie to ja go przyzwyczaiłam, że mu piorę, gotuję, pożyczam samochód. W ciągu roku akademickiego z nami nie mieszka, więc nie było to jakimś dużym problemem. Poza tym, tak jak pisałam, czuję się ostatnio nie najlepiej, no i chciałabym trochę pomocy. Na razie nie przemęczam się sprzątaniem, gotuje proste obiady, piorę i prasuję tylko rzeczy swoje i męża. Zobaczymy, co będzie dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
ewenny58 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 21.07.14, 16:41 lawenda43 napisała: > pożyczam samochód. u mnie chłopaki za takie zachowanie tylko by brzęk kluczyków słuchali Odpowiedz Link Zgłoś
ola_dom Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 21.07.14, 22:09 lawenda43 napisała: > W ciągu roku akademickiego z nami nie mieszka, Zaraz, zaraz - czyli jest to jednak samodzielna osoba, która umie - jeśli jest taka potrzeba - zadbać o siebie - sprzątnąć, ugotować? To już przestaję rozumieć....:/ Ale w zasadzie sprawa jest prosta - skoro umie, to nie zginie z brudu ani z głodu, najwyżej się wkurzy, że tym razem nie ma podstawionego pod nos. Ale jak będzie miał podstawione - to Ty znowu się wkurzysz :) Możesz wybrać, co wolisz tym razem :) Odpowiedz Link Zgłoś
annb samochod 23.07.14, 11:09 że tak zapytam naiwnie a jak oddawal to bak był "dolany" benzyną, tyle ile wyjeździł, a samochod prosto z myjni? Odpowiedz Link Zgłoś
lawenda43 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 21.07.14, 16:52 No i tu też jest pies pogrzebany. Jak już pisałam, nie mam w takich sytuacjach wsparcia w mężu. Otóż wtedy mąż da swój samochód. Odpowiedz Link Zgłoś
71tosia Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 22.07.14, 00:00 to znaczy ze syn wizyte w domu potraktowal ja wypad wakacyjny, przerwe nie tylko od nauki ale tez od sprzatania, prania i dbania o wlasne posilki ;-) Umow sie z mezem kilka razy na jedzenie na miescie, zapomnij kupic pieczywa, a z pranie odseparuj rzeczy dzieci. Jak im zabraknie czystych majtek to chyba zaczna sie zastanawiac ze pranie samo sie nie robi? Ze sprzataniem wypowiedz z bardzo zatroskana mina grozbe ze skoro mlodzi bardzo zajeci to chetnie pomozesz i posprzatasz. Widok mamy uzbrojonej w duzy worek na smieci powinien wystarczyc ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
lawenda43 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 22.07.14, 07:20 Chyba trafiłaś w samo sedno, Tosiu, on zrobił sobie wypad wakacyjno- wypoczynkowy do domu. Z córką można się dogadać, ale on jest z tych, co często mówią "nie". Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 22.07.14, 09:57 No tez powiedz "nie". Masz w końcu prawo. Nie rób za mamusię męczennicę, bo robisz nie tylko jemu "kuku", ale i ewentualnej synowej. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 22.07.14, 17:20 Dokladnie, powiedz im, ze od m-ca masz problemy z kregoslupem i ze teraz oczekujesz, ze zaangazuja sie mocno w obowiazki domowe, daj im do podzialu co maja zrobic i konsekwentnie dopilnuj, aby to zostalo zrobione. Zapytaj sie ich, czy chca za chwile opiekowac sie matka na wozku. Powiedz im, ze to nie zadne fanaberie a koniecznosc z uwagi na szwankujace zdrowie. Odpowiedz Link Zgłoś
annakate Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 23.07.14, 00:38 ale po co los kusić takimi opowieściami? Uważam, że tłumaczenie się na wyrost dolegliwościami jest ślepą uliczką; matka nie ma budzić litości, tylko domagać się od dorosłych ludzi wykonania zwykłych codziennych czynności. Matczyne "nie chce mi się, wolałabym, żeby zrobiło się samo/zrobił to ktoś inny" ma dokładnie taką sama wagę, jak niechcenie dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 23.07.14, 13:47 Ale to nie jest tlumaczenie sie na wyrost dolegliwosciami, autorka ma problemy ze zdrowiem i dlatego m.in. pewnie powstal ten watek. Niech poinformuje dzieci uczciwie o tym fakcie i poprosi je o realna pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 23.07.14, 07:31 Czy nie jest to aby manipulacja,którą z takim zapałem potepiasz w innych wątkach? To, że dorosłe dzieci powinny sprzątać bałagan, który same produkują, to nie jest żadna fanaberia. ------------------------------------------------------------- "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger Odpowiedz Link Zgłoś
ola_dom Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 23.07.14, 07:59 No chyba tak - dorosłe dzieci powinny sprzątać i pomagać w domu niezależnie od tego, czy mama czuje się dobrze, czy źle. Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 23.07.14, 11:46 a) nie tylko dorosłe dzieci, ale po prostu domownicy w wielu umożliwiającym wykonanie pewnych prac. Każdy domownik powinien mieć jakieś zadania dostosowane do jego wieku i możliwości. b) wykreślić ze słownika domowego wyrażenie "pomagam", bo zawsze pokazuje ono czyj jest obowiązek, a czyja dobra wola. Odpowiedz Link Zgłoś
ola_dom Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 23.07.14, 12:04 edw-ina napisała: > a) nie tylko dorosłe dzieci, > b) wykreślić ze słownika domowego wyrażenie "pomagam", Jasne. Użyłam uproszczenia, chyba dlatego, już wcześniej wiele razy tutaj zostało to podkreślone. Wszyscy domownicy powinni dzielić obowiązki domowe - i już. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 23.07.14, 13:54 Chodzilo mi o to, aby poinformowala je uczciwie, ze ma problemy ze zdrowiem i potrzebuje ich pomocy. To tez pomoze im zrozumiec nagla zmiane podejscia matki do obowiazkow domowych. Chory kregoslup podalam jako przyklad, a ze pidalam szybko, to wydzwiek tego co napisalam brzmi jak manipulacja i kretactwo. Tego nie mialam na mysli.Klamstwo ma krotkie nogi, wiec lepiej i zdrowiej opierac sie na prawdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
annb Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 23.07.14, 14:13 a teraz rozwiniecie. wykonywac swoj zakres obowiązkow powinni, bo są dorośli, mieszkają pod jednym dachem, produkują smieci, oprozniająlodówkę, smiecą i zuzywają media, i tak dalej a nie dlatego że matce kręgosłup siada Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 23.07.14, 14:58 Oczywiscie masz racje, tylko wydaje mi sie, ze watek powstal, bo autorka ma dolegliwosci zdrowotne i sobie zwyczajnie nie radzi sama z obowiazkami, wiec qarto to dzieciom dokladnie uswiadomic; autorka prze te 17 i 22 lata zycia dzieci sama te obowiazki domowe wykonywala i nie wprowadzila w domu podzialu obowiazkow wowczas kiedy byl na to czas, gdy dzieci mialy kilka lat, wiec teraz nagle nalezaloby tym mlodym ludziom jakos sensowniw wytlumaczyc ta swoja zmiane podejscia w tej sprawie. Wiadomo, ze co do zasady obowiazki domowe powinni miec wszyscy domownicy i tu nie ma zadnych watpliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś
annb Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 23.07.14, 15:10 no coz-ja zwykłam odpowiadac na pytania dlaczego-> bo się urwało ucho od dzbana w którym cierpliwość nosiłam Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 23.07.14, 15:22 Ale tu jest gorsza sytuacja, bo wynikla nie z braku ciwrpliwosci ale ze swiadomego wybory wypelniania obowiazkow domowych za wszystkich, zeby nie psuc atmosfery, az tu nagle zdrowie siadlo i pojawil sie problem. Zosia Samosia zaniemogla :-) Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 23.07.14, 16:24 Nie, nie oczekuje POMOCY. I nie, nie dlatego, że źle się czuje. Oczekuje, że domownicy poczują się w końcu odpowiedzialni za dom. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Dorosłe dzieci i obowiązki domowe 23.07.14, 20:39 Tak, a jak jej się kręgosłup poprawi, to znowu będzie miała zapieprz.To naprawdę nie jest nic strasznego oznajmić domownikom, że ma się gdzieś 100% obowiązków domowych i piszemy się na ich ułamek. Bo się fochną i trochę popsioczą? Trudno, to popsioczą. Dzieci w wieku 17 i 22 lat raczej nie umrą z powodu głodu, brudu czy nieuprasowanych ciuchów. Dadzą sobie radę. To nie są dzidziusie. Zresztą syn mieszka zasadniczo poza domem i jakoś jeszcze żyje - to musi być jakiś cud. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś