1masloorzechowe
20.07.14, 05:58
Witam,
Mam młodsza o kilka lat siostrę w wieku 24 lat. Ja od 18 roku życia sama sie utrzymuje, sukcesywnie. wyprowadzilam sie z domu, studiuje drugi kierunek, mam poważnego mężczyzne.
Siostra "studiuje" (czyli imprezuje) zaocznie (co drugi weekend), miała jakieś beznadziejne prace typu 6godzin tygodniowo, gdzie wypłata szła na dojazdy a reszta na małe rozrywki. Rodziców nie stać na utrzymywanie jej, sami wszystko kupują dla siebie najniższej jakości i byle jakie bo na nic lepszego ich nie stać.
Od paru lat wspomagalam czasem rodziców finansowo, ponieważ ci dopłacali za studia siostry (właściwie za np. Poprawki bo ma stypendium socjalne). Mama stracila prace, rodzice mieli duzo wydatkow - nie moglam patrzec jak ogladają kazda zlotowke.
Zeby ich odciazyc, zaczęłam więc utrzymywać siostrę. Było mi jej żal, no i tez chciałam chyba poudawac ze jesteśmy "szczęśliwa" rodzinka, zabieralam ja do restauracji, kupowałam ubrania, płacilam za studia, kupiłam telefon, zapłaciłam za lekcje języka obcego, zapłaciłam za zrobienie prawa jazdy i wiele innych - wszystko po to bo myślałam ze w końcu dorośnie i będzie miała lepszy start, a ja nie będę musiala sie martwić jej sytuacja i rodziców!!!
Tyle z faktów. Teraz powiem co ja o tym myśle. Siostra jest niedojrzala, nieodpowiedzialna, egoistyczna, narcystyczna u podłoża leżą może jakieś głębokie kompleksy, doszłam do tego po tym jak zobaczyłam jak wszystkimi manipuluje!! Szantażuje emocjonalnie i chyba to stało sie już jej nawykiem.
Kiedy zrozumiałam ze byłam wykorzystywana to były kłótnie, darcia i ją uderzylam z nerwow bo mi powiedziała, ze nic mi nie będzie oddawać bo dawalam z własnej woli. Taki był cel tych manipulacji - nadal może być dzieckiem, ona nie jest za nic odpowiedzialna!
Ja pomagalam przez wiele lat bezinteresownie ale tak, miałam oczekiwania wobec niej! A ona stała sie rozpuszczonym, egoistycznym dzieciakiem, nie wiem co mam robić już więc krzycze ze mi odda ze spadku po rodzicach, ze zostanie z niczym, itp, "terapia wstrzasowa"! Co innego pozostaje? Rozmowy na spokojnie nie dały nic! Ona uważa ze to ja mam problem, nie ona. Mam dość ze cały czas muszę ich mieć na głowie, przejmować sie ich problemami, ich - bo wiem ze jak ja siostry nie bd utrzymywać to będzie pasozycic na rodzicach, którzy ledwo cos maja!!
Kto ja zatrudni skoro widać ze to dzieciak?! Do tego jeszcze sie obawiam, ze jak będę za bardzo naciskać na usamodzielnienie sie to ona popełni samobójstwo, myśle ze byłaby do tego zdolna byle nas ukarać, albo przez to, ze myśli ze nie da rady w życiu, ni wiem. Powtarzam: intelektualnie ona jest jak wg mnie dalej jak dziecko, w dodatku jest bardzo zamknięta w sobie. Wyolbrzymia każdy problem, mówi ze jest wykorzystywana bo np. Każe jej sprzątać w domu i ze "ja kupuje rodzine".
Ona dalej uważa, ze z nią jest wszystko w porządku, a to ja mam problem. Co należy robić?