Dodaj do ulubionych

pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo

20.07.14, 09:53
ciekawi mnie co myslicie o sprawie, o ktorej glosno bylo ostatnio w mediach; dorosly mezczyzna pozywa rodzicow za to, ze nie byli dobrymi rodzicami, za to, ze nie dbali wystarczajaco o jego zdrowie, za to, ze czul sie jako dziecko zawstydzony ubostwem, w jakim zyl( choc rodzice nie byla az tak biedni), ze wiekszosc jego potrzeb byla przez rodzicow ignorowana, ze zmarnowali mu dziecinstwo i mlodosc; mi sie to bardzo podoba i mam wrazenie, ze stwarza ciekawy precedens; dziecko jest zupelnie bezbronne i w 100% zalezne od rodzicow( emocjonalnie, materialnie) a wielu rodzicow, czasem latami stosuje przemoc- fizyczna, psychiczna, materialna wobec swoich dzieci i sa w tym zupelnie bezkarni; gdy dorosly czlowiek jest przez kogos bity, dreczony psychicznie, okradany, z tego co mu sie nalezy- zawsze moze wejsc na droge sadowa; dziecko- musi znosic taki stan rzeczy latami; dlatego uwazam, ze juz jako dorosly czlowiek ma prawo wejsc z rodzicami na droge sadowa i zarzadac odszkodowania za krzywdy jakie go spotkaly; byc moze swiadomosc, ze tak sie moze stac otrzezwi tych rodzicow, ktorzy sa przekonani o wlasnej bezkarnosci? co myslicie?
Obserwuj wątek
      • glamourous Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 20.07.14, 10:34
        Dokladnie, z jednej strony calkiem slusznie, ale z drugiej ten precedens sila rzeczy otworzy szeroka furtke dla wszelkiego rodzaju naduzyc i pole do popisu dla wszelkiej masci cynikow oraz pozbawionych empatii socjopatow. Nie ma przeciez idealnych rodzicow ktorzy nigdy nie popelnili jakiegos wychowawczego bledu. Nie da sie wychowac dziecka absolutnie wzorcowo, zawsze mozna sie przeciez do czegos przyczepic. Mnostwo bledow rodzice popelniaja w dobrej wierze. Znam przypadek, gdzie matka, majac jak najbardziej dobre intencje, leczyla dziecko psychiatrycznie, jezdzila z nim po lekarzach, wydawala pieniadze... Po latach okazalo sie, ze dziecko bylo zle zdiagnozowane i zupelnie niepotrzebnie faszerowane lekami, bo matka zaufala pewnemu zacnemu profesorowi. Wiec w zasadzie teraz ten 20 letni juz syn moglby pozwac swoja rodzicielke, bo nie wazne przeciez, ze ona chciala dla niego dobrze i dzialala w trosce o jego zdrowie - dla niego licza sie fakty. A ci wszyscy cynicy, ktorzy beda pozywali swoich niewyksztalconych rodzicow, ktorzy ciezko (fizycznie, lecz malo platnie) pracowali zeby ich wychowac - za "odczuwany wstyd z powodu ubostwa"?

        Znowu sie balagan zrobi, a nasze i tak juz kulejace sadownictwo bedzie mialo niezla stajnie Augiasza do sprzatania.
      • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 20.07.14, 11:38
        moni_kaw napisał(a):

        > no NIBY tak - NIBY masz rację; powstaje tylko pytanie w którym miejscu jest gra
        > nica.......

        owszem, pytanie w ktorym miejscu jest granica ale tez pytanie- co sie dziecku nalezy( jak przyslowiowa buda psu)
        czy dziecko ma prawo do bycia pod opieka lekarska czy nie?
        czy dziecko ma prawo do nietyklanosci cielesnej czy nie?
        czy dziecko ma prawo do zycia bez przemocy psychicznej i fizycznej ze strony rodzicow czy nie?
        czy dziecko ma prawo do korzystania z dobr materialnych rodzicow do momentu ukonczenia edukacji i w jakim procencie czy nie?
        bo jesli ma do tego prawo do ma prawo rowniez w sadzie dochodzic swoich praw
        • nick_ze_hej Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 20.07.14, 12:14
          czy dziecko ma prawo do nietyklanosci cielesnej czy nie?
          > czy dziecko ma prawo do zycia bez przemocy psychicznej i fizycznej ze strony ro
          > dzicow czy nie?


          Teraz ma, ale jak było 20, 30 lat temu? Dzieci karciło się również fizycznie. Klaps, pasek były w powszechnym użyciu - społecznie i prawnie akceptowane. Jest podstawa do skarżenia, o ile nie były to akty drastycznego nadużycia siły, okaleczenia, uszkodzenia ciała?

          czy dziecko ma prawo do korzystania z dobr materialnych rodzicow do momentu uko
          > nczenia edukacji i w jakim procencie czy nie?


          Co to oznacza? Czy dotyczy również tzw "wiecznych stidentów" czyli dwudziestokilkuletnich studentów na utrzymaniu rodziców?


          Tak na marginesie, przygotowujesz sobie grunt pod pozew?;)
          • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 20.07.14, 12:24
            nick_ze_hej napisał:

            > Tak na marginesie, przygotowujesz sobie grunt pod pozew?;)

            nie, absolutnie;) ale podoba mi sie pozew tego chlopaka bo pokazuje taki aspekt relacji rodzic- dziecko, ktory w ogole nie wystepuje w swiadomosci wielu rodzicow- ze za dreczenie- fizyczne, psychiczne i materialne swoich dzieci moze ich po latach spotkac proces karny; ze dziecko ma niezbywalne prawa i potrzeby, ktore trzeba zaspokajac a jak ktos nie chce ich zaspokojac to niech sie wysterylizuje i dzieci nie ma
            • nick_ze_hej Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 20.07.14, 12:35
              Z tego co pokazała tv, sprawa nie była tak bardzo oczywista i jednoznaczna.

              dziecko ma niezbywalne prawa i potrzeby, kto
              > re trzeba zaspokajac a jak ktos nie chce ich zaspokojac to niech sie wysteryliz
              > uje i dzieci nie ma


              A wtedy sprawdzi się przepowiednia sprzed wieków, że człowiek będzie całował napotkany ślad ludzkiej stopy;)
              • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 20.07.14, 12:50
                > A wtedy sprawdzi się przepowiednia sprzed wieków, że człowiek będzie całował na
                > potkany ślad ludzkiej stopy;)

                bez przesady:) co najwyzej spadlaby liczebnosc populacji o polowe co mialoby zbawienny wplyw na nasza planete:)
                i oczywiscie nie uwazam, zeby potrzeby materialne byly najwazniejsze; zdecydowanie wazniejsze sa milosc, troska, wiez z rodzicami ale one czesto przejawiaja sie poprzez materialne kwestie; jesli dziecko np. cierpi z powodu braku zebow to nie ma wyjscia innego niz zarobic na dobrego denyste, tak swiat jest urzadzony
        • moni_kaw Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 20.07.14, 12:18
          > czy dziecko ma prawo do bycia pod opieka lekarska czy nie?

          opieka lekarska to niejednoznaczne pojęcie - w przypadku który stanowi podstawę tej dyskusji chodziło zdaje się również o opiekę dentystyczną, która powodowi nie została zapewniona; i teraz pytanie czy opieka dentystyczna na zasadzie najtańszych amalgamatowych plomb to już opieka czy jeszcze podstawa do pozwu; czy brak leczenia ortodontycznego to podstawa do pozwu?

          > czy dziecko ma prawo do nietyklanosci cielesnej czy nie?
          tutaj sprawa jest dla mnie jednoznaczna - dziecko, jak każdy człowiek ma prawo do nietykalności cielesnej; choć pewnie znajdą się zdania odmienne- np. klaps "motywujący" do niewbiegania na jezdnie........................

          > czy dziecko ma prawo do zycia bez przemocy psychicznej i fizycznej ze strony ro
          > dzicow czy nie?
          znam przypadki, gdzie bez przemocy/manipulacji nie dało się zapewnić opieki dentystycznej:) i koło się zamyka;

          > czy dziecko ma prawo do korzystania z dobr materialnych rodzicow do momentu uko
          > nczenia edukacji i w jakim procencie czy nie?
          czy dziecko -student ma prawo wymagać od rodziców odstąpienie np. ich mieszkania, które jest wynajmowane dając pieniądze na utrzymanie całej rodziny?

          > bo jesli ma do tego prawo do ma prawo rowniez w sadzie dochodzic swoich praw
          co do tego nie ma wątpliwości - przecież nagminnie dzieci dochodzą swoich praw w sprawach o alimenty ( tak - na ogół są reprezentowane przez drugiego rodzica - ale to jednak one dochądzą swoich praw)
        • good_idea Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 09:54
          Te "dobra materialne" mogą się okazać pułapka. Czy rodzic ma obowiązek dziecko po prostu nakarmić,ubrać itd, czy też ma go karmić homarami i ubierać w ciuchy od znanych projektantów? Chodzi mi o to,że potem dorosłe dziecko może oskarżyć rodziców o odczuwanie wstydu,że nie nosiło markowych ubrań,jak jego rówieśnicy i przez to czuło się gorsze. Kiedy moi rodzice mieli problemy finansowe,byłam wtedy w liceum,zaczęłam udzielać korepetycji. Zarobiłam sobie na buty,kurtkę i odłożyłam na wakacje. Ale siostrzenica mojego męża,obecnie osiemnastolatka,nie tknie w domu odkurzacza,za to wymaga modnych ubrań i częstych wizyt u fryzjera. I widzę,że teraz dzieci tak postępują bardzo często. Również ta przemoc może być źródłem nadużyć. Bo dziecko może uznać,że zmuszano je do sprzątania pokoju i za karę nie mogło oglądać tv,a to była wielka trauma. Wiem,że dzieci często mają bardzo trudne dzieciństwo,ale zastanawiam się,jak można w przypadku takich procesów unikać nadużyć. Bo czasami wystarczy mieć dobrego prawnika i można udowodnić wszystko.
      • milamala Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 20.07.14, 23:24
        moni_kaw napisał(a):

        > no NIBY tak - NIBY masz rację; powstaje tylko pytanie w którym miejscu jest gra
        > nica.......

        Granice jak w kazdej sprawie w ktorej strony zwracaja sie do Sadu ustala Sad. On moze wnosek oddalic jako bezzasadny albo wrecz przeciwnie. Nikt w sprawie nie jest zagrozony. Jesli dorosle dziecko nie ma racji to potwierdzi to sad.
        • moni_kaw Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 10:08
          > Granice jak w kazdej sprawie w ktorej strony zwracaja sie do Sadu ustala Sad. O

          formalnie oczywiście ta - masz rację; mnie natomiast chodziło o granice - nazwijmy to "mentalne" ( etyczne); za chwilę każde najbardziej kuriozalne roszczenie będzie rozpatrywane przez sądy - np. czy rodzice mogą pozwać swoje dzieci - nazwijmy to mało zaradne, nieudaczniki życiowe po prostu - o zwrot kosztów poniesionych na ich edukację, naukę języków itp; w końcu tyle lat inwestowali swoje ciężko na ogół zarobione pieniądze a inwestycja nie przyniosła grosza zwrotu bo dziecko nijak nie garnie się do wykorzystania nabytych umiejętności......

          czy rodzic może pozwać dziecka za brak osobistej opieki na starość - w końcu jak było małe rodzice nie zatrudniali opiekunki tylko osobiście i z troską zajmowali się dziecięciem a w odwzajemnieniu dostali li tylko wynajętą opiekunkę................itp. itd;
          • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 12:55
            moni_kaw napisał(a):
            > czy rodzice mogą pozwać swoje dzieci - na
            > zwijmy to mało zaradne, nieudaczniki życiowe po prostu - o zwrot kosztów ponies
            > ionych na ich edukację, naukę języków itp; w końcu tyle lat inwestowali swoje c
            > iężko na ogół zarobione pieniądze a inwestycja nie przyniosła grosza zwrotu bo
            > dziecko nijak nie garnie się do wykorzystania nabytych umiejętności......

            nie, nie moga:) poniewaz rodzice nie inwestuja w edukacje dziecka po to zeby im sie cokolwiek zwrocilo( dziecko to nie obligacja) tylko po to zeby dziecko sobie dobrze w zyciu radzilo, to nie jest relacja symetryczna- cos za cos; rodzic plodzi, wychowuje, finansuje a dostac moze w zamian cudowna swiadomosc, ze dziecko jest szczesliwe, ma dobry start w zycie i dobrze sobie radzi- to jest ta najbardziej sluszna zaplata w tej relacji, ; a jesli dziecko sobie nie radzi to rodzice moga co najwyzej odmowic dalszego wspierania finansowego i zalamac rece nad nieudacznikiem a nie pozywac;)
            • moni_kaw Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 13:35
              to Ty tak uważasz,ale najpewniej znajdą się osoby o odmiennym światopoglądzie, które jednak dopatrzą się podstawy do roszczenia - dajmy na to o bezpodstawne wzbogacenie swojej progenitury:)
              tak samo w przypadku dzieciństwa poskąpionego w dobra materialne znajdą się ludzie, którzy twierdzą, że to jedyna metoda do wychowania "porządnych", niezepsutych ludzi.
    • sorvina Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 20.07.14, 10:39
      Kontrowersyjna sprawa.
      - Jeśli rodzice zaniedbywali obowiązek opieki zdrowotnej na dziecku i ma ono teraz problemy i komplikacje z tego powodu to dla mnie owszem, odszkodowanie może pomóc mu zwyczajnie w leczeniu.
      - Jeśli rodzice stosowali przemoc, byli mocno dysfunkcyjny i swoje dorosłe życie człowiek zaczyna od kilkuletniej terapii to imho też to ma sens - taka terapia kosztuje i nie dorosłego dziecka wina, że jej potrzebuje.
      - Jeśli rodzice mając pieniądze skąpili na dziecko do tego stopnia, że się z niego śmiali bo dziadował, to jest to rodzaj przemocy. Jeśli jednak byli biedni i niezaradni, utrzymywali go na takim poziomie jak potrafili, ale niższym niż jego koledzy i koleżanki, to dopóki nie ma prawa nakazującego rodzicom być bogatymi, ewentualne roszczenia są imho bezzasadne (chyba, że kasa szła na alkohol, ale dla dziecka nie starczało). W USA podobno jakieś dzieci oskarżały rodziców, że nie kupowali im markowych ciuchów i gadżetów, a takie mieli zasady by nie marnować pieniędzy i motywować dzieci by sobie same dorabiały na extra rzeczy, zamiast dostawać wszystko (tak nawet bogacze mają i podobno to skuteczne - dzieci, które nie dostawały wszystkiego sobie radzą, reszta przejada majątek rodziców) - imho to przegięcie.
      Mieć pretensje do rodzica, że nie dawał dziecku tego, czego nie mógł dawać też sobie są absurdalne - chyba, że wiedząc o tym, że ma mało spłodził kilka dzieci, które żyły na garnuszku opieki społecznej.
      Pytanie, czy 20 lat później taki rodzic będzie miał z czego płacić odszkodowanie.

      Rozdzieliłabym tutaj świadome zaniedbania, zaniechania, przemoc od ogólnej niezaradności rodzica jako takiego, który dawał ile mógł, ale nie mógł dawać więcej. Wtedy można mówić o odpowiedzialności, ale czy o winie? I jak rozstrzygnąć to w naszych dalekich od doskonałości sądach, bez sensownych często biegłych?

      Rodziców idealnych nie ma, jeśli nie było dobrze, ale nie było tragicznie to imho obrzucanie rodziców odpowiedzialnością za to jak wygląda dorosłe życie nie ma sensu i bardzo szkodzi. Bo każdy dostał od rodziców to co dostał, czasem dużo, czasem mało, część rzeczy dobrych. część fatalnych, ale odkąd stał się dorosły może z tym coś zrobić. To droga i wyzwanie dla każdego dorosłego człowieka nauczyć się jak być szczęśliwym, jak budować relacje z ludźmi - jeśli rodzice tego nie potrafili, to trudno, musimy nauczyć się tego samemu. Każde pokolenie idzie dalej od poprzedniego, ale też do ideału raczej nie dochodzi.

      Jaki da to efekt? Może częścią rodziców potrząśnie, przekonanych, że mogą dziecko krzywdzić a ono i tak nic nie zrobi a jak dorośnie to ma jeszcze rodzicowi pomagać bez względu na to jak sobie radzi i jak się czuje. Jednak do tych niezaradnych, niedojrzałych, zaburzonych i tak raczej nic nie trafi. Gdyby zaowocowało tym, że rodzice zamiast ze wstydu ukrywać trudną sytuację, zgłoszą się po pomoc by dziecko miało to czego potrzebuje, to było by coś na plus. Ale obecnie państwo uważa najczęściej, że w przypadku biedy, lepiej dziecko odebrać rodzicom i umieścić w domu dziecka za 5tyś miesięcznie koszt, niż wspomóc rodzinę kosztem 1tyś. Rodzice więc się często z biedą kryją. Więc potrzebna tutaj jest zmiana całej polityki społecznej, a nie tylko oskarżać i karać.
        • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 20.07.14, 18:13
          To chyba jest kwestia mentalnosci czy traktujemy dziecko jako zakladnika, dla ktorego sie "poswiecamy" i ktory ma byc wdzieczny za cokowiek a potem ma nam zapewnic zwrot inwestycji i dostatnia starosc czy tez traktujemy dziecko jako czlowieka, ktorego chcemy powolac na swiat, zapewnic sobie tym samym sens zycia na wiele lat ale tez mamy swiadomosc, ze musi byc nas stac na utrzymanie przez wiele lat zaleznego od nas czlowieka, ktory ma swoje, czasem moze malo dojrzale potrzeby
            • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 20.07.14, 20:29
              triss_merigold6 napisała:

              > Jestes pewna, że chodzi o utrzymywanie człowieka po studiach, którego młodsze r
              > odzeństwo też wymaga nakładów edukacyjnych?

              jego zale to nie tylko ten okres ale caloksztalt poczynajac od dziecinstwa przez wiele lat kiedy byl zdany na rodzicow; jego zarzuty typu spodnie jakiejs tam marki moze i wydaja sie infantyle ale tak jak dla malego dziecka najwazniejsza jest lalka czy misio, ktore chce miec( choc nie jest to przedmiot pierwszej potrzeby i mozna sie bez tego obejsc) tak dla nastolatka wazne jest w co sie ubiera albo czy ma czarne zeby i boli go gdy rowiesnicy go wysmiewaja a nie ma w sobie tyle dojrzalosci zeby olac odrzucenie rowiesnikow; jesli rodzicow stac( a tu wydaje sie, ze bylo stac) ale uznawali, ze jego potrzeby sa nieistotne to jest to rodzaj przemocy, ktora powoduje cierpienie
          • ola_dom Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 12:00
            differentview napisała:

            > To chyba jest kwestia mentalnosci czy traktujemy dziecko jako zakladnika, dla ktorego sie
            > "poswiecamy" i ktory ma byc wdzieczny za cokowiek a potem ma nam zapewnic zwrot
            > inwestycji i dostatnia starosc czy tez traktujemy dziecko jako czlowieka, ktorego chcemy
            > powolac na swiat, zapewnic sobie tym samym sens zycia na wiele lat ale tez mamy
            > swiadomosc, ze musi byc nas stac na utrzymanie przez wiele lat zaleznego od nas czlowieka,
            > ktory ma swoje, czasem moze malo dojrzale potrzeby

            z pewnością każdy obywatel to poważnie rozważa i ustala z drugim świadomym rodzicem tuż przed poczęciem.

            ;)
    • milamala Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 20.07.14, 23:48
      Tego konkretnego przypadku nie znam, wiec nie bede sie wypowiadac na tak lub nie. Niech rozstrzygnie Sad.
      Natomiast sam pomysl wart uwagi.
      Nie chodzi oczywiscie o sytuacje kiedy malo rozgarniety rodzic nie zaspakaja wszystkich materialnych potrzeb dziecka, ale go kocha i daje co moze jak na swoje nierozgarniete mozliwosci.
      Chodzi raczej o elementy swiadomego zachowania rodzica ktore mozna zaliczyc do roznego rodzaju form przemocy stosowanej wobec calkowicie uzaleznionego dziecka.
      Co jest czym rozstrzygalby sad np. kwestia 30,40 lat temu popularnej przemocy fizycznej w ramach wychowania. Znam paru przyzwoitych rodzicow , ktorzy bili z niechecia swoje dzieci, bo tak trzeba bylo, bo mysleli , ze to dla dzieci jest najlepsze. To, ze nie jest to najlepsze wiemy w koncu nie od az tak dawna. Ale bywali tez rodzice ktorzy szczegolne chetnie i z wielka pasja podchodzili do wymierzania kar cielesnych lub innych szczegolnie wyrafinowanych "kar", korzystajac z bezkarnosci w owczesnych czasach. Dzis sad moglby zbadac na ile bylo to "tylko"wykonywanie obowiazku a na ile szczegolne umilowanie-sadyzm.
      Ja jestem za takimi wnioskami. Przeszlosci sie nie zmieni, ale mozna w ten sposob symbolicznie zadoscuczynic krzywdzie doroslego dziecka. A moze tez reka wielu mlodych rodzicow, ktorzy ciagle wierza w cudowna terapeutyczna moc klapsa zostanie powstrzymana, gdy taki rodzic bedzie miec swiadomosc, ze nawet jesli sasiedzi beda udawac gluchych to przyjdzie czas, ze dziecko dorosnie i moze zechce samo wyrownac rachunki w cywilizowany sposob na drodze sadowej.
      Uwazam, ze calkowicie bezbronne dzieci powinny miec wieksza ochrone niz maja dotychczas.
              • basiastel Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 24.07.14, 18:58
                Wystąpił z pozwem cywilnym i żąda 200 tys. odszkodowania. Sytuacja chyba nie może budzić wątpliwości, że o kasę chodzi.
                I może wyjaśnię, dlaczego niezbyt mi się to podoba. Nie podoba mi się, że facet pielęgnuje w sobie poczucie krzywdy, bo to jemu na pewno w niczym nie pomaga. Opowiadanie przed kamerami o tym korektorze i dwóch ręcznikach dla wszystkich budzi raczej mój niesmak.
                Rodzice pochodzą ze wsi, mentalność mają jaka mają, pewne sprawy zaniedbywali ( także u siebie ), bo taki jest ich poziom świadomości. On szczęśliwie się usamodzielnił, może żyć na dobrym poziomie i powinien skorzystać z terapii, jeśli ten niedostatek z dzieciństwa nie daje mu żyć. Trudne dzieciństwo powinien potraktować jak wyzwanie.
                Skarży się, że przeżywa traumę, bo żal mu pieniędzy na książkę ( daj Boże każdemu tylko takie traumy! ), ale nie rozumie, że podobny mechanizm kierował jego matką.
                Niewątpliwie się zagalopował w pretensjach, bo te wszystkie wady swojego ciała, które wymienił nie mogą być konsekwencją zaniedbań rodziców, choć niektóre są.
                Przesadza też z pretensjami, że były pieniądze na otynkowanie domu, samochód, meble czy telewizor, bo były też na jego skuter za 5 tys. laptopa za 5 tys. i 7 lat studiów ( podobno rodzice opłacali jego mieszkanie za 800 zł i 400 zł. dostawał na jedzenie, co jak mniemam mogło stanowić połowę dochodów rodziny i tyle samo musiało starczyć dla rodziców i dwójki młodszego rodzeństwa ). Facet wydaje mi się mocno egocentryczny, a jest najstarszy z rodzeństwa i mógłby zamiast się nad sobą użalać, wesprzeć rodzeństwo, by tez się kształciło.
                Dla mnie zrozumiałe są pretensje o brak miłości, ale o to, że musiał kilka miesięcy czekać na komputer już nie, bo tą 5-osobową rodzinę utrzymywał jedynie ojciec i ograniczenia finansowe były oczywiste.
                Moje dzieciństwo naznaczone było większą biedą, mój ojciec to gad niebywały i to co zrobił nam po śmierci naszej mamy ludziom nie mieści się w głowie ( swego czasu prasa pisała o tym, choć to nie ja szukałam poparcia w mediach ), ale ja nie chciałam rozliczeń. Ciocie mnie pytały, czy nie proszę w tych najgorszych momentach o pomoc mamę, czy nie zamierzam się mścić na ojcu, ale ja nie chciałam. Codziennie zapalałam świeczkę i stawiałam w oknie, by wysłać mamie sygnał, że wszystko jest OK i miałam nadzieję, że o niczym nie wie, bo dość się w życiu nacierpiała i zamierzałam sobie z gadem sama poradzić. Mścić też się nie chciałam, bo planowałam być jeszcze w życiu szczęśliwa, a żyjąc chęcią odwetu zmarnowałabym sobie życie. Ojciec zmarł, o czym się dowiedziałam przypadkiem i zostawił nowy duży dom, ale mam gdzieś spadek po kimś takim. I uważam, że ten facet marnuje sobie życie.
                • milamala Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 24.07.14, 23:41
                  Wiem Basiu o co Ci chodzi. I sie z Toba zgadzam. Na mnie tez ten pan nie robi wrazenie zupelnie zdrowego emocjonalnie. Ale od tego czy ma racje czy nie bedzie sad.
                  My tak na prawde znamy bardzo niewiele szczegolow. Sad powienien rozpatrzy to wnikliwiej. Dlatego na temat tej konkretnej sprawy tego mezczyzny sie nie wypowiadam. Pan nie robi na mnie dobrego wrazenia, ale jako byla pracownica dosc czesto pojawiajacego sie w mediach Sadu wiem jak wielka jest zwykle roznica pomiedzy tym co pisza i pokazuja w tv dziennikarze a stanem faktycznym.
                  Ja raczej mialam uwagi odnosnie tego, ze moze ten wniosek osmieli inne osoby, ktore wbrew spolecznej akceptacji beda domagac sie sadownie np. uznania winy i przeprosin ze strony rodzicow. Ot tak dla wlasnej terapii.
                  I moze wieksza powszechnosc tego zjawiska spowoduje, ze niejden rodzic zanim zacznie znecac sie nad swoim dzieckiem troche pomysli, ze nie jest taki bezkarny, ze jak nie zawiadomia odpowiednich organow sasiedzi, to zawsze jeszcze po latach moze zrobic to dziecko.
                • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 25.07.14, 08:41
                  > Mścić też się nie chciał
                  > am, bo planowałam być jeszcze w życiu szczęśliwa, a żyjąc chęcią odwetu zmarnow
                  > ałabym sobie życie. Ojciec zmarł, o czym się dowiedziałam przypadkiem i zostawi
                  > ł nowy duży dom, ale mam gdzieś spadek po kimś takim. I uważam, że ten facet ma
                  > rnuje sobie życie.

                  wiesz, szanuje Twoje podjescie ale ja bym tak nie zrobila; jasne- jesli cale zycie zyjesz checia odwetu i to sa dominujace uczucia, ktore Cie spalaja i jednoczesnie nic nie robisz- to masz racje, to jest marnowanie zycia; ale sluszne "wymierzenie" sprawiedliwosci moze byc wlasnie czynnikiem leczacym dla ofiary; jesli Twoj ojciec nie placil alimentow to lamal prawo( inna kwestia jak to prawo jest w Polsce egzekwowane) dlatego spadek po nim nalezy Ci sie bo po pierwsze- jestes jego corka wiec ustawowo dziedziczysz a dwa- mozna go potraktowac jako zadoscuczynienie za te lata kiedy zylas przez niego w niedostatku
    • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 09:42
      w kwestii pozywania rodzicow za zniszczone dziecinstwo to dodam jeszcze, ze jak ogladam programy o dzieciakach w domu dziecka, ktore latami czekaja na to, ze rodzice w koncu sie ogarna i beda mogly wrocic do domu lub na jakikolwiek przejaw milosci czy troski od tych rodzicow i tego nie otrzymuja to wtedy bym tych wszystkich "rodzicow" wyslala do wiezienia albo najlepiej kamieniolomu czy innej ciezkiej fizycznie pracy zeby cale zycie zasuwali na rekompensate finansowa dla tych dzieci za brak milosci, brak dziecinstwa, brak domu, morze cierpienia; jesli czlowiek idzie do wiezienia bo np. cos ukradl to jaka bylaby spawiedliwa kara za to, ze ktos rozmnaza sie bez pojecia i porzuca swoje wlasne dzieci, skazujac na taki smutny los? to powinno byc karalne, moze wtedy jeden z drugim dwa razy by sie zastanowil nim powola nowe zycie; a jak nie- to powinni ponosic konsekwencje swoich czynow
    • ola.2014 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 10:26
      Moi rodzice cale zycie widzieli tylko brata. Ja wszystko robilam zle,bylam upokarzana szczegolnie przez matke,wyzywana, czasem zdejmowala kapec i bila mnie nim po glowie. Kolezanki mamy w pracy mialy wspaniale dzieci,ja cale zycie bylam beznadziejna. Cokolwiek sobie kupilam bylo nie do przyjecia. Teraz sama wychowuje nastolatke, czyli jedna pensja na 2 osoby+minimalne alimenty i rodzice nadal uzalaja sie nad bratem, ktory ma dobra prace,ale dwojke dzieci i jest taki zapracowany,zabiegany,a jak bedzie reorganizacja to zapewne go zwolnia. Niestety nie zmienia sie, ja zawsze bylam zla:( Nie dziwie sie,ze ten czlowiek pozwal rodzicow... kto nie przezyl czegos podobnego-nigdy nie zrozumie :(
      • sorvina Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 11:06
        Ja chodząc do elitarnego liceum ze śmietanką towarzyską mojego miasta, byłam czasem pośmiewiskiem nosząc ubrania po mamie, cioci, kuzynce, z secondhandu - niedopasowane, często brzydkie i podniszczone. Pamiętam z jaką radością czekałam na NOWĄ rzecz - choć ta nowa przez większość czasu oznaczała - nowa dla mnie, ale po kimś, bo np. mama kupiła sobie coś nowego, więc mi dała używane. Gdyby babcia się czasem nie rzucała i nie dawała pieniędzy specjalnie na coś dla mnie, to bym nowych rzeczy prawie nie miała (babci trzeba było pokazać co kupione, więc nie można było kasy przejeść). Ale "rozumiałam" trudną sytuację i nie chciałam niepokoić rodziców informacją, że coś trzeba kupić (też z powodu biadolenia i ataków na mnie jakim to jestem ciężarem, które potem następowały). Pamiętam jak malowałam mazakiem fragment oprawki od okularów na samym froncie, który mi odprysnął. Udawałam, że mam oprawki artystyczne, ale tak naprawdę cholernie się wstydziłam.
        Natomiast myślę, że nie byłoby to takie straszne, gdyby cała rodzina jechała na jednym wózku. Najgorsze było to, że dla mnie nigdy nie było pieniędzy, ja zawsze słyszałam jak to od biednej matki wyciągam a ona nie ma, mnie każde 20 zł wypominano przez pół roku. A dzień po tym jak ja słyszałam NIE MA mama kupowała sobie żakiet za 400zł, jeszcze się chwaląc, że taka dobra specjalna wełna. To było najgorsze - czucie, że należy się do jakiejś gorszej kategorii, że dla mnie wszystkiego szkoda. Te obwinianie dziecka, które nie może zarabiać (a już jako 14 latka roznosiłam ulotki), że kosztuje, że czegoś chce, gdy "powinno" być wdzięczne, że daje mu się jedzenie i dach nad głową, bo "nawet na to niewdzięcznik nie zasługuje". Coś takiego niszczy samoocenę do dna. I nawet jeśli bez dokończenia terapii, czasem z racjonalnymi oskarżeniami mieszają się te irracjonalne, to nie umniejsza krzywdy i zaniedbania. Bo dopóki człowiek nie przerobi tematu, to mu się wszystko miesza w jeden wielki żal, gdzie jeszcze nie ma rozróżnienia na mniej lub bardziej ważne - wszystko boli, bo nawet słuszna odnowa kupienia czegoś jest robiona z tego samego poziomu co inne - "ty smarkaczu nie zasługujesz, na ciebie wydać nam szkoda, jest wiele ważniejszych rzeczy od ciebie (luksusy dla rodziców)".
        • sebalda Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 11:51
          W opisywanym przypadku absolutnie nie chodzi o biedną czy nieprzystosowaną rodzinę, bo oni mieli dwa domy, ziemię, co roku zmieniali samochód. Dziecko chodziło w ubraniach roboczych, które ojciec przynosił (kradł) z pracy, oszczędzano na nim do granic absurdu.
          Jeśli chodzi o dentystę, to dziecko samo nie pójdzie, tam nie było mowy o plombach amalgamatowych, ale jakichkolwiek. Matka mu mówiła, żeby nie przesadzał, jak go ząb bolał, ewentualnie leczyła paracetamolem. Zaniedbania zdrowotne były straszne.
          Czytelnicy skupili się na tych nieszczęsnych spodniach z Bigstara, ale Sorvina świetnie to opisuje, mieszają sie te racjonalne i nieracjonalne żale, ból całkowitego zaniedbania.
          Takie sprawy przypominają mi debatę o molestowaniu dzieci. I argument, że część ze zgłoszeń może być pomówieniem, może zniszczyć życie niewinnemu. Czyli co, nie zgłaszać? Skoro zdarzają się nadużycia, to problem w ogóle pominąć? Słusznie ktoś tu zauważył: to jest praca sądu, jeśli zarzuty będą absurdalne, jeśli nie będzie podstaw, pozew będzie odrzucony.
          Każdy człowiek ma prawo do godności, dziecko też jest człowiekiem, ale niestety jest wiele rodziców, którzy o tym nie pamiętają albo nie chcą pamiętać. Jestem za tym, żeby skończyć z ich bezkarnością.
        • basiastel Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 13:36
          Ale ten facet studiował na 2 fakultetach i rodzice go utrzymywali. Nie chciał w trakcie studiów podjąć pracy, bo się obawiał, że praca na zmywaku psułaby jego wizerunek, a przecież nie musiał jej umieszczać w SV. Pracował potem jako informatyk i fakt ten ukrywał przed rodzicami, bo obawiał się, że obcięliby dotacje, a przecież miał 2 młodszego rodzeństwa, na kształcenie których pieniędzy nie starczało. No i to obarczanie rodziców odpowiedzialnością za wszelkie swoje choroby, z tarczycą i tętniakiem włącznie. Mnie się to nie podoba.
          Sama byłam wychowywana w pewnym niedostatku i pracowałam na zmywaku w wakacje w kilku krajach europejskich ( nawet w Grecji, by zarobić na dalszą podróż wakacyjną ). Też jako dziecko czułam się czasem zaniedbana, ale nigdy nie byłam tak przepełniona pretensjami, nawet do ojca, który był gadem i w ogóle na nasze utrzymanie nie łożył, choć żył we względnym dostatku.
          On się domagał pieniędzy na leczenie zębów gdy miał 27 lat i rodzice mu obiecali dać z odprawy emerytalnej ojca za rok. Nie jest tak, że się uchylali.
          No, niektórzy ludzie są w pewnych sprawach niewydolni, ale facet jest dorosły i powinien sam o siebie już zadbać.
          • sorvina Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 14:52
            Obawiam się, że przy chorym podejściu rodziców do pieniędzy/zaspokajania potrzeb dziecka, to taki młody dorosły potrafi się zachować totalnie irracjonalnie i bez terapii dłuższej i tego nie zmieni. Bo pod wieloma względami nie przerobił nigdy lekcji, które większość osób przechodzi w wieku kilku-kilkunastu lat - zarządzania własnymi pieniędzmi, oddzielania rzeczy ważnych od mniej istotnych itp. Bo niby jak, nie słyszał, że nie ma na luksusy, ale o pewne rzeczy warto dbać, ale że DLA NIEGO NIE MA, a priorytetem jest dla rodziców kupić nowy telewizor.
            Więc choć oczywiście nie pochwalam, to ja się zupełnie nie dziwie, bo miałam tak samo, że jak dorwał pierwsze WŁASNE pieniądze, to wydał je na coś o czym sam marzył. Bo gdy człowiek ledwo zipie psychicznie, to taka sprawa jest kwestią uszanowania własnej godności. Podobnie jeśli oparł swoje poczucie własnej wartości na tym, że studiuje - w czymś jest lepszy niż robotniczo-chłopska rodzina (może nie dojrzałe, ale to miał), to zarabianie na zmywaku też było raczej rozpatrywane w kategorii poniżenia - odebrania tej rachitycznej dumy z siebie jaką miał, a kwestia cv to raczej była świadoma racjonalizacja.

            To wszystko co robił świadczy o tym, że z facetem był bardzo źle. Tego nie zrozumie nikt kto nie sięgnął kiedyś takiego dna, nie czuł się takim zerem. Rezygnować z czegoś z powodów racjonalnych można gdy się coś ma, gdy masz pewność, że jak nie teraz to jutro znów zarobisz/dostaniesz. Jeśli ktoś miał okazję obserwować jak zachowuje się głodzone długo zwierze - to wie o czym piszę. Po wyjściu z dysfunkcyjnych rodziny potrzeba czasu, terapii, możliwości modelowania zdrowych wzorców by się nauczyć tego co dla innych jest normalne i oczywiste. Jakoś natura wymyśliła, że rozwój do całkiem niezależnej jednostki trwa te min. kilkanaście lat - tego w momencie pójścia na studia nie nadrobi się w chwile. I jakoś wątpię, by skąpiąca na wszystko rodzina nagle chętnie dała mu na terapie i leki. Nic dziwnego, że ukrywał dochody.

            Więc o ile zachowanie faceta dojrzałe jak najbardziej nie było, to stanowiło przynajmniej w dużym stopniu konsekwencję takiego a nie innego traktowania. A terapia w takim przypadku to nie rok czasu na wyprostowanie wszystkiego, ale dłuższy proces. Bo człowiek często nawet nie wie czego nie wie. Co robi źle. Facet jest odpowiedzialny za to co dalej z sobą zrobi, pielęgnowanie żalu i obwinianie rodziców w nieskończoność imho nie jest dobrym rozwiązaniem, ale ma prawo przyznać, że wiele jego problemów, które będzie jeszcze przez dłuższy czas odkręcał, było spowodowane zaniedbaniami ze strony rodziców - uszanować swoją krzywdę. I jeśli leczenie wiąże się z kosztami - to dostać zadośćuczynienie.

            I jakoś zupełnie się nie dziwię, że członek rodziny, który mówi o panującej w niej dysfunkcji i zgrozo, chce jakiegoś zadośćuczynienia - zostaje potępiony i oczerniany. To zupełnie normalny i częsty mechanizm ochrony systemu rodzinnego. I to też nie jego wina, że rodzice skąpili rodzeństwu. Skoro mieli 2 domy i ziemię, gdyby naprawdę chcieli zainwestować w wykształcenie wszystkich dzieci, mieliby jak. Nie musiał rezygnować z należącego mu się prawnie utrzymania do końca studiów. Gdy każde z rodzeństwa dostaje za mało, to powstają silne pretensje i wyliczanie, że ktoś dostał nieco więcej. Bez patrzenia, że cała sytuacja to był jeden wielki syf.
            • basiastel Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 16:03
              Wiem o czym piszesz. Pamiętam upokorzenie, gdy raz w roku dostawałam w szkole prezent w postaci rajstop ( tak wyglądała pomoc dla ubogich dzieci ). Korzystałam też z bezpłatnych obiadów i próbowałam to ukryć przed dziećmi. Do dziś pamiętam zazdrość, bo mama jednej koleżanki z klasy nie pracowała i była w domu, gdy ta wracała ze szkoły, a tata drugiej woził ją na basen, co dla mnie było niewyobrażalne.
              Gdzieś to wszystko we mnie jest, bo mojej córce próbowałam w dzieciństwie dać to, czego mnie tak bardzo brakowało.
              Te mizerne rajstopy odbijałam sobie jeżdżąc do najdroższych butików w Wiedniu, by kupić buty ( jeszcze 20 lat temu ). Ubrania były markowe, albo sama je sobie szyłam, przywożąc materiały z zagranicy. Kiedyś wprawiłam mojego przyjaciela - Holendra w osłupienie, bo na studencką balangę kupiłam sobie sukienkę w najdroższym butiku Amsterdamu i ganiałam go po sklepach, by mi kupił wodę mineralną Evian do spryskiwania twarzy ( a on nawet nie wiedział, że cos takiego jest ( to było 25 lat temu ). Używałam też zwykle najdroższych perfum. No, ewidentnie leczyłam swoje kompleksy i mam zrozumienie dla cudzych. Ten wielki telewizor rodziców to też może jakieś kompleksy i związane z tym nieracjonalne wybory. Ta próba ukarania rodziców wcale mu nie pomoże i przysporzy niepotrzebnej popularności.
              • sorvina Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 16:14
                Kurcze to takie przykre, że tyle osób przechodziło przez coś takiego.

                Zastanawiam się, na ile bohater tej całej historii chce ukarać rodziców, a na ile pragnie takiego powszechnego uznania, że go skrzywdzono, że to nie on jest beznadziejny i niewdzięczny, tylko stało się coś naprawdę złego i nie to z czym teraz się boryka to nie do końca jego wina.
                To by świadczyło, że zdecydowanie nie przeszedł terapii do końca. I choć zrozumiałe, to jednak bezsensowne - nigdy cały świat nie zgodzi się z nim, bez względu na to jak słuszne jego zarzuty by nie były. Uzdrowienie wymaga by ON sam uznał swoje krzywdy i się z nimi pogodził. Zaakceptował, że owszem tak było, ale to już przeszłość. Trzeba iść dalej. Ciągle skupiając się na przeszłości nie zrobi tego. Może ten pozew jest mu potrzebny do wyleczenia ran, ale imho tylko przysporzy mu bólu odrzucenia i niezrozumienia przy obecnej polskiej mentalności i świadomości. Chyba, że rola przecieracza szlaku będzie dla niego jakimś pocieszeniem.
                • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 22:26
                  sorvina napisała:
                  > To by świadczyło, że zdecydowanie nie przeszedł terapii do końca. I choć zrozum
                  > iałe, to jednak bezsensowne - nigdy cały świat nie zgodzi się z nim, bez względ
                  > u na to jak słuszne jego zarzuty by nie były. Uzdrowienie wymaga by ON sam uzna
                  > ł swoje krzywdy i się z nimi pogodził.

                  nie wydaje mi sie zeby to bylo bezsensowne o ile by wygral; jesli czlowiek w terapii czy bez terapii uswiadami sobie, ze byl krzywdzony to nawet powinien dochodzic swoich praw, nie wszystko musi dziac sie tylko w umysle osoby skrzywdzonej, mozna szukac zadoscuczynienia, wyrownania rachunkow, a nawet zemsty- czemu nie? to ma byc wynik braku terapii? dlaczego?
                  • sorvina Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 22:41
                    differentview - chodzi mi o to, że takiej potrzeby, by CAŁY świat stanął po jego stronie nie da się zrealizować. To jest nierealne pragnienia dziecka, które wiecznie było same i atakowanie przez innych i pragnie odwrócenia sytuacji, bo tak naprawdę samo w sobie czuje się nadal słabe i bezradne wobec argumentów rodziców. Więc nawet wygrana sądowa nie zaspokoi tej potrzeby, może tylko rozdrapać rany. Facet musi poczucie własnej wartości, poczucie bycia w porządku zbudować jak dorosła osoba - niezależnie od zachowania innych, a nie ZA POMOCĄ innych - sądu, otoczenia itp.

                    Natomiast przy względnym przerobieniu tych najbardziej dziecinnych nieracjonalnych pragnień można dochodzić sprawiedliwości i zadośćuczynienia jak najbardziej. Tylko, że to wtedy jest z innego poziomu, bardziej domknięcie tematu, niż sposób rozwiązania sprawy.
                    • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 22.07.14, 08:02
                      sorvina napisała:

                      > differentview - chodzi mi o to, że takiej potrzeby, by CAŁY świat stanął po jeg
                      > o stronie nie da się zrealizować. To jest nierealne pragnienia dziecka, które w
                      > iecznie było same i atakowanie przez innych i pragnie odwrócenia sytuacji, bo t
                      > ak naprawdę samo w sobie czuje się nadal słabe i bezradne wobec argumentów rodz
                      > iców.

                      nie zgadzam sie; i nie chodzi o to zeby caly swiat stanal po jego stronie( skad to wzielas?) tylko zeby wymiar sprawiedliwosci osadzil czy za przemoc jaka byla wobec niego stosowana nalezy mu sie odszkodowanie- proste

                      > Więc nawet wygrana sądowa nie zaspokoi tej potrzeby, może tylko rozdrapać
                      > rany.
                      wygrana sprawi, ze np. wyleczy sobie zeby- bedzie mial poczucie- olewaliscie moje zdrowie jak bylem dzieckiem to teraz zaplacicie za skutki swoich zaniedban- to zadne rozdrapywanie ran
                      > Facet musi poczucie własnej wartości, poczucie bycia w porządku zbudować
                      > jak dorosła osoba - niezależnie od zachowania innych, a nie ZA POMOCĄ innych -
                      > sądu, otoczenia itp.

                      zapewniam Cie ze sprawiedliwe ukaranie sprawcy przemocy ma olbrzymi wplyw na samopoczucie i samoocene ofiary; jesli w realnym swiecie nie nastepuje sprawiedliwosc to wtedy mozna sobie z tym radzic niezalezanie ale zawsze warto sprobowac dochodzic sprawiedliwosci w realnym swiecie; gdyby pijany kierowca zabil na pasach kogos z moich bliskich i uniknal wiezienia to ja zrobilabym wszystko by do niego trafil choc nie zwrocilo by to zycia bliskiej mi osobie ani nie usmierzylo bolu, Ty nie?
                      >
                      > Natomiast przy względnym przerobieniu tych najbardziej dziecinnych nieracjonaln
                      > ych pragnień można dochodzić sprawiedliwości i zadośćuczynienia jak najbardziej

                      jego potrzeby, ktore byly niezaspakajane nie byly ani dziecinne ani nieracjonalne; jesli matka kiedy dziecko wymiotuje wali je opluta szmata od podlogi po twarzy, jesli jak dziecko mowi, ze zab go boli- to slyszys- i co z tego, ja jestem szczerabta to i Ty mozesz byc, jesli chodzil jak oberwaniec w roboczych ciuchach przez cale dzaiecinstwo- to wg Ciebie sa irracjonalne, infantyle zale czy calkiem zasadne?
                      • sorvina Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 22.07.14, 15:13
                        differentview - jak pisałam wcześniej zastanawiam się jakie są motywacje autora pozwu, nie wiem jak jest. Bo to co Ty piszesz to są motywacje dorosłego, dojrzałego człowieka, któremu ktoś coś zrobił i on dochodzi sprawiedliwości - jak najbardziej słusznie. Ale jak czytam wypowiedzi autora, to nie widzę go na tym etapie. Miesza sprawy ważne z błahymi, reaguje emocjonalnie, ma niedojrzałe podejście do pieniędzy (chyba, że coś się zmieniło w ostatnim czasie a on o tym nie pisze). Dlatego to mi bardziej wygląda na zdecydowanie nieuzdrowiony temat, dużą niedojrzałość i raczej dziecięce niż dorosłe motywacje (chodzi mi o motywacje będące siłą napędową, a nie tylko racjonalny aspekt typu pieniądze na leczenie).
                        Inaczej reaguje na krzywdę dorosły człowiek, któremu coś się stało, a inaczej młody dorosły z dysfunkcyjnej rodziny, który mówi o krzywdzie dzieciństwa. Ten drugi nie nauczył się najczęściej jeszcze dojrzałych reakcji i niezależności emocjonalnej, nadal uwieszony jest rodziców, to oni mają coś zrobić, oni mają zostać ukarani (często podświadome pragnienie by dotarło do nich jak go krzywdzili, zrozumieli swój błąd, przeprosili i dali mu całą miłość jakiej mu brakowało) by on poczuł się lepiej. Jakby wtedy za pomocą czarodziejskiej różdżki wszystko miało zacząć się układać, jego samoocena wzrośnie, pozbędzie się poczucia wstydu - do pewnego stopnia postęp będzie, ale nie aż tak. Znam to - sama tak miałam bardzo długo, wiele osób których terapię obserwowałam też tak miało. Myślenie - wszyscy przeciw mnie byli, niech będą wszyscy za mną - wtedy nie ma wątpliwości, które gryzą gdy ktoś się z nami nie zgadza, też się często zdarza. Niestety nie da się w ten sposób uzdrowić przeszłości ani poczuć ulgi bez przerobienia tematu W SOBIE - także tego typu oczekiwania co sobie załatwi procesem są irracjonalne, nie to jakie były potrzeby W DZIECIŃSTWIE.
                        Działania zewnętrzne - proces, odszkodowanie moją imho być domknięciem tematu, ale nie załatwią całej sprawy np. nie zlikwidują poczucia wstydu jakie za autorem się wlecze. Obawiam się, że autor pozwu trochę się z nim pospieszył - nie dojrzał do niego emocjonalnie. Nawet wygrana nie da mu tego czego oczekiwał na poziomie emocjonalnym, a obawiam się, że przy polskiej mentalności, stanie sądownictwa - z tą sprawiedliwością może być różnie, a koszt odrzucenia z wielu stron będzie duży. A sam proces też kosztuje.

                        I tu jest ten sam problem co z molestowaniem - niby jest czas przedawnienia jak w każdym przestępstwie, ale najczęściej ludzie zmierzają się z tematem dopiero gdy są dorośli i potrzebują jeszcze kilku lat terapii by emocjonalnie dojrzeć do pozwu (dlatego w wielu państwach czas przedawnienia się wydłuża w takich sprawach). Niestety wcześniej ich emocjonalność działa przeciwko nim - wyglądają na mało wiarygodne "zaburzone" osoby (a nie każdy wie jak trauma może wpływać na ludzi), i ciężko znoszą wysiłek procesu a zwłaszcza ewentualną porażkę w sądzie.

                        Niestety społeczeństwo takie jak nasze ulega silnym procesom stawania po stronie sprawców i wtórnej wiktymizacji ofiar. Tak jest łatwiej. Dlatego taki proces to droga tylko dla naprawdę silnych i emocjonalnie dojrzałych osób. Niektórzy dochodzą do wniosku, że czasem lepiej jest mieć spokój i żyć swoim życiem z dala od toksycznych osób, niż udowadniać swoją rację - ciągle będąc narażonym na nowe upokorzenia i ataki. W świecie idealnym byłoby inaczej, ale realia są takie jakie są.

                        Mogę się mylić oczywiście, może to artykuły sprawiają takie wrażenie przez wyrwane z kontekstu wypowiedzi i opisy. Mam nadzieję, że autor podjął świadomą decyzję, a nie życzeniową.
                      • sorvina Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 22.07.14, 15:26
                        differentview napisała:

                        > zapewniam Cie ze sprawiedliwe ukaranie sprawcy przemocy ma olbrzymi wplyw na sa
                        > mopoczucie i samoocene ofiary; jesli w realnym swiecie nie nastepuje sprawiedli
                        > wosc to wtedy mozna sobie z tym radzic niezalezanie ale zawsze warto sprobowac
                        > dochodzic sprawiedliwosci w realnym swiecie; gdyby pijany kierowca zabil na pas
                        > ach kogos z moich bliskich i uniknal wiezienia to ja zrobilabym wszystko by do
                        > niego trafil choc nie zwrocilo by to zycia bliskiej mi osobie ani nie usmierzyl
                        > o bolu, Ty nie?

                        Pragnienie "wymierzenia sprawiedliwości" ma tak naprawdę dwie funkcje psychologiczne:
                        1. poczucie odzyskania kontroli nad naszym życiem, poczucia, że możemy zadbać o siebie, nie pozwalać się krzywdzić, albo choć ukarać sprawcę - akt przemocy zaburza to poczucie i pozostawia w stanie bezradności trudnym do zniesienia.
                        2. pragnienie odbudowania swojego poczucia własnej wartości przez akt usprawiedliwionej agresji, który sprawia, że jesteśmy po stronie tych silnych, a nie bezradnych ofiar.
                        Większość "sprawiedliwości" w rozumieniu naszego społeczeństwa to zwykły odwet - ja takiego podejścia nie pochwalam, choć stojące za tym emocje całkowicie rozumiem. Ale to temat rzeka, a ja nie mam aż tyle czasu by go rozwijać. Ciekawe tezy poparte badaniami na temat nieskuteczności system kar stosowanego obecnie i psychologicznym znaczeniu wymierzania sprawiedliwości są w książce: James Gilligan - "Wstyd i przemoc. Refleksje nad śmiertelną epidemią".
                        • danaide Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 19.08.14, 14:43
                          Sorvina, dzięki za wszystkie wpisy w tym koszmarnym wątku - próbuję się jakoś przebić - wiele z spraw, które podnosisz - o niedojrzałym tudzież zbyt emocjonalnym podejściu do krzywdy, o wtórnej wiktymizacji (zauważonej zdaje się przez sebaldę, też dzięki), wreszcie o szukaniu "sprawiedliwości" jako pomocy w odzyskaniu poczucia sprawstwa i wiary we własne siły - bardzo cenne dla różnego rodzaju ofiar. W tym zapewne i dla mnie skoro piszę;)

                          Przypomina mi to zresztą, jak w dzieciństwie wielokrotnie wykrzykiwałam "to nie jest sprawiedliwe!!!" i słyszałam nieodmiennie od matki "a kto ci powiedział, że życie jest sprawiedliwe". Ciągnęłam zresztą w swoim życiu kwestię poszukiwania sprawiedliwości nieprzyzwoicie długo...;)
      • edw-ina Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 12:55
        Ale to jest jakiś głębszy problem na linii matka- córka. Niestety znam sporo analogicznych przykładów. Mam np. wspaniałą sąsiadkę, świetną dziewczynę, którą matka regularnie upokarza i robi z niej niewolnicę. Tj. np. MUSI podać bratu obiad pod nos (brat dorosły, 22 lata), a jeśli przychodzi z dziewczyną to również jej. MUSI po nich posprzątać. Kiedy była młodsza, to po powrocie do domu ze szkoły nie dostawała jedzenia, bo było dopiero, kiedy wrócił brat. Itp. itd.
        Czasami myślę, że to jakiś sposób odegrania się, beznadziejny oczywiście, ale na zasadzie: mi było źle, tobie też niech nie będzie dobrze.
        • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 13:10
          edw-ina napisała:

          > Ale to jest jakiś głębszy problem na linii matka- córka. Niestety znam sporo an
          > alogicznych przykładów. Mam np. wspaniałą sąsiadkę, świetną dziewczynę, którą m
          > atka regularnie upokarza i robi z niej niewolnicę. Tj. np. MUSI podać bratu obi
          > ad pod nos (brat dorosły, 22 lata)

          tez znam takie przyklady; moja znajoma opowiadal mi, ze w dziecinstwie nikt nie mog zaczac obiadu dopoki ojciec nie zjadl a dyscypline w tej kwestii trzymala matka- sama robila za sluzaca wobec meza wiec tego samego uczyla swoja corke i np moja kolezanka musiala sprzatac po bracie, zmywac po nim naczynia etc a brat byl traktowany jak ksiaze stworzony do wyzszych celow;) taka byla mentalnosc kiedys i jak widac zdarzaja sie okazy, ktore to kultywuja do dzis
        • ola.2014 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 13:12
          edw-ina napisała:

          > Ale to jest jakiś głębszy problem na linii matka- córka. Niestety znam sporo an
          > alogicznych przykładów. Mam np. wspaniałą sąsiadkę, świetną dziewczynę, którą m
          > atka regularnie upokarza i robi z niej niewolnicę. Tj. np. MUSI podać bratu obi
          > ad pod nos (brat dorosły, 22 lata), a jeśli przychodzi z dziewczyną to również
          > jej. MUSI po nich posprzątać. Kiedy była młodsza, to po powrocie do domu ze szk
          > oły nie dostawała jedzenia, bo było dopiero, kiedy wrócił brat. Itp. itd.
          > Czasami myślę, że to jakiś sposób odegrania się, beznadziejny oczywiście, ale n
          > a zasadzie: mi było źle, tobie też niech nie będzie dobrze.


          A to wypisz wymaluj moja matka :( Bratu do 30 roku zycia robila sniadania obiady, jak przychodzil;a jego dziewczyna jej tez podstawiala talerze z posilkami, teraz w sloikach wozi z ojcem zupy i drugie danie dla dzieci, bo przeciez ona taka zmeczona z pracy wraca. Wielokrotnie rozmawialam z rodzicami, dlaczego tak jest? Oburzali sie i kazda dyskusja konczy sie awantura. W moim przypadku musze miec jak najmniejszy z nimi kontakt i nie reagowac na ich zachowanie.
    • edw-ina Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 21.07.14, 13:05
      podobnie jak większość osób wypowiadających się przyszła mi do głowy przede wszystkim kwestia granicy. Tj. istnieje coś takiego, jak prawa dziecka: pl.wikipedia.org/wiki/Prawa_dziecka
      Są one zawarte zarówno w traktatach międzynarodowych, jak i w prawie własnym danych państw. I w tym miejscu widziałabym podstawę i wymiar roszczeń. Bo naturalnie i bezsprzecznie dziecko nie może być zaniedbywane fizycznie/zdrowotnie i emocjonalnie. Jego potrzeby powinny być zagwarantowane, jednak choćby ze względu na rozwarstwienie społeczne i różnorodność modeli wychowania, nie można określić jednej precyzyjnej stałej. Bo może dojść do absurdów typu niemieckiego Jugendamtu, do którego zgłaszają się młodzi ludzie twierdząc, że są prześladowani, bo np. rodzice nie pozwalają wracać z imprez o 2 w nocy (znam osobiście taki przypadek niestety, rodzice mieli naprawdę paskudnie dużo problemów).
      Natomiast ewidentnie zgadzam się z tym, że rodzice nie powinni czuć się bezkarni wobec dzieci tylko ze względu na dysproporcje siły i możliwości.
      • basiastel Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 22.07.14, 12:16
        Podzielam zdanie. Chodzi o brak miłości, ale facet jest też jednak roszczeniowy. Obowiązek alimentacyjny wobec studiującego dziecka w Polsce istnieje do 25 r. życia, bądź do 26, gdy dziecko jest na ostatnim roku studiów. A on studiował do 27 roku życia i rodzice na niego cały czas łożyli, choć wcale bogaci nie byli ( nie wiem co robiła matka, ale ojciec był magazynierem ).
        Znam wielu studentów, którzy studiują wyłącznie na swój koszt i są zadowoleni ( kredyt studencki i praca w knajpce ). Jak rodzice dadzą coś ekstra, to się cieszą, ale tego nie oczekują. I taka praca wcale nie niszczy ich wizerunku, przeciwnie, dobrze o nich świadczy.
        W wielu krajach normą jest, że dzieci ( nawet bogatych rodziców ) pracują, wykonując te najprostsze prace.
        No i to obarczanie rodziców odpowiedzialnością za wszystkie swoje choroby ciut przesadzone ( kręgosłup, serce, wątroba, tarczyca, nerwica, bezsenność ).
        Facet też miał pretensje, że na jego żądanie rodzice kupili komputer, ale postawili go obok tego grającego wiecznie telewizora i nie miał dobrych warunków, by z niego korzystać i musiał sobie biedaczek kupić laptopa, a był informatykiem i za własne pieniądze mógł złożyć sobie kompa za grosze.
        Ja sądzę, że nic nie wywalczy, a zrobi wokół siebie i rodziny dużo szumu i wszystkim zaszkodzi.
        • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 22.07.14, 12:39
          basiastel napisała:

          > Podzielam zdanie. Chodzi o brak miłości, ale facet jest też jednak roszczeniowy

          i bardzo dobrze, ze jest roszczeniowy, a jaki mialby byc? nie dostal milosci, nie dbano o jego zdrowie, chodzil ubrany jak lump, na bol brzucha dostawal opluta sciera przez twarz- to niby jaki powinien byc wg Ciebie? i bardzo dobrze, ze zaszkodzi rodzinie- niech sie wstydza teraz przed cala Polska skoro nie czuli wstydu traktujac tak wlasne dziecko
            • edw-ina Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 22.07.14, 13:00
              Ale podjął ryzyko. Staną w obronie tego, co uważa za ważne. Widocznie jest to dla niego tak ważne, że nawet ryzyko przegranej i ludzki ostracyzm są w jego odczuciu mniej straszne, niż to, co w nim siedzi. Lepiej jest walczyć z demonem, niż udawać, że go nie ma.
              • jul3007 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 22.07.14, 15:31
                Sama chętnie bym zrobiła podobnie, rodzice czują się bezkarni nawet jak bardzo przeginają przy wychowywaniu swoich dzieci.
                Teraz w Polsce są zmiany - nagłaśniane są sprawy zgłaszania przemocy w rodzinie, zaniedbań. Czy ktoś w latach 80-90 pomyślał, że jak matka czy ojciec leje dziecko regularnie to jest przemoc - nie, to przecież było 'wychowywanie'.
                A jak dzieci zaniedbane to - 'bo biedni', nie ważne że nierzadko biedni, bo piją, są nieodpowiedzialni etc.
                • basiastel Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 22.07.14, 17:16
                  Cała ta sprawa ciągle budzi moje wątpliwości. Dorosły facet skarży się, że lubił mydełko za 3 zł. a rodzice takiego nie kupowali. No i tylko jemu tego mydełka było brak, rodzeństwo nie narzeka. Facet urodził się w 1884 r. Wiadomo jak było, nawet czekolada na kartki, buty też. Zali się, że ojciec nie zabierał nigdzie, tylko do dziadków na wsi, by pomóc i że grzyby musiał jeść, bo bezkosztowo. Wszystkie wakacje spędzałam na wsi u babci i jedliśmy głównie to co zebraliśmy ( grzyby, jagody, no i to co urosło w sadzie). Raczej miło to wspominam. Chleb się moczyło w wodzie, posypywało cukrem i było pycha. Wszystkie dzieci pomagały w polu, my, niestety, nie mieliśmy gospodarstwa ( babcia zostawiła sobie tylko dom i przyjeżdżała tam tylko na lato ), więc pomagaliśmy czasem z nudów sąsiadom. Czasem się jakąś krowę w polu dorwało i wydoiło prosto do buzi i było dobrze. Też myliśmy się z raz w tygodniu, najczęściej w sadzawce. W ogóle nie wspominam tego dramatycznie.
                  Jak facetowi przykro, że żył w niedostatku, to niech się cieszy, że teraz może kupić mydełko jakie chce i żyje.
                  • basiastel Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 22.07.14, 17:33
                    Te kartki ciągnęły się jeszcze do 1990 r. bodajże. Cukier był na kartki, mięso, czekolada, papierosy, buty, mydło, alkohol. W sklepach gł. ocet i co tu jęczeć. Ojciec dorwał buty robocze, czy mydło to był szczęśliwy. Facet był wtedy dzieckiem, to nie rozumie.
                  • moni_kaw Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 22.07.14, 17:48
                    > leb się moczyło w wodzie, posypywało cukrem i było pycha. Wszystkie dzieci poma
                    > gały w polu, my, niestety, nie mieliśmy gospodarstwa ( babcia zostawiła sobie

                    a tutaj akurat się kategorycznie nie zgodzę - nie ma zgody na pracę dzieci; dziecko ma być dzieckiem a nie darmowym robotnikiem; ilość tragedii z udziałem dzieci na wsiach w okresie wakacyjnym mówi sama za siebie;

                    > dobrze. Też myliśmy się z raz w tygodniu, najczęściej w sadzawce. W ogóle nie
                    > wspominam tego dramatycznie.
                    jednak codzienna higiena osobista to dość elementarna sprawa - nie sądzisz?
                    • basiastel Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 22.07.14, 18:05
                      Dziś tak sądzę i jej przestrzegam. Ludzie się czasem ze mnie śmieją, żem szop pracz i jak mam mydło, szampon i suszarkę, to mogłabym mieszkać w każdym miejscu na świecie, ale wtedy byłam dzieckiem. No i nie każda praca na wsi jest niebezpieczna, myślę, że bardziej to nasze ganianie po stodołach i drzewach nam zagrażało. Ale babcia nie była w stanie nas upilnować, bo jak była zła, to uciekaliśmy na wierzbę, albo znikaliśmy na cały dzień ( żywiąc się tym co na polu ) i jak wieczorem wróciliśmy, to była szczęśliwa. Ale pamiętam, że nie mieliśmy tam rówieśników do zabawy, bo miejscowe dzieci w wakacje pracowały w polu.
                      • basiastel Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 22.07.14, 21:31
                        Z jego wypowiedzi wynika, że matka była b. oszczędna, ale sądzę, że gdyby się jednak uparł umyć, to by się umył. Facet miał pretensje, że kilka miesięcy musiał negocjować kupno komputera, że rodzice posłali go do technikum ( nie do liceum ), że kupili mu skuter i na inne rzeczy nie starczyło kasy, że matka zabroniła mu pożyczać innym swojego korektora ( by mu na dłużej starczyło). A w ogóle to swoje skargi zaczął od tego, że matka była wiecznie narzekająca, a ojciec zabierał go tylko na pole, bądź do lasu.
                        Nie wspomina za to, że rodzice finansowali przez 7 lat jego studia, choć nie musieli.
                        Sprawa nie jest taka ewidentna. Zdaje się, że otrzymał więcej niż 2 młodszego rodzeństwa, które nie narzeka.
                        • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 22.07.14, 21:51
                          basiastel napisała:

                          > Sprawa nie jest taka ewidentna. Zdaje się, że otrzymał więcej niż 2 młodszego r
                          > odzeństwa, które nie narzeka.

                          ale na tej zasadzie to nigdy nic nie bedzie ewidentne- np. kogos rodzice regularnie glodzili ALE nie bili- wiec nie jest ewidentne; kogos innego tlukli- ale za to nie gwalcili- wiec jeszcze nie najgorzej; kogos dreczyli psychicznie i fizycznie ale za to dawali pieniadze- i tak w kolko; jesli on uznaje, ze rodzice zniszczyli mu dziecinstwo- to ma prawo tak uwazac a sad wyda wyrok, chcialabym osobiscie zeby wyrok byl na jego korzysc choc moze odszkodowanie mogloby byc mniejsze- np 50 tys.
                            • 71tosia Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 00:43
                              problemem jest ze pewnie przegra, bo wiekszosc jego argumentow jest mocno bezpodstawna, rodzice pewnie bez wiekszego problemu udowodnia ze materialnie dawali tyle i mogli. Watpie by sad uznal jako zaniedbanie materialne nie dolozenie sie do labtopa czy finasowanie studiow tylko do 30, jak w przypadku tego pana.
                              A jak przegra to na lata pewnie odstraszy, osoby ktore maja rzeczywiste powody by wytoczyc rodzicom proces o rzeczywiste zaniedabnia, przemoc, pozucenie, czy blokowanie unormowania sytaucji prawnej (czesty problem dzieci w domach dziecka pozuconych ale bez wyjasnionej sytuacji prawnej, co blokuje powolanie opiekuna prawnego, adopcje etc ) etc.

                              ps tak sobie pomyslalam ze polowa moich znajomych z czasow szkolnych moglaby pozwac rodzicow za 'obciachowe' spodnie 'szariki' i szynki jadane tylko z okazj swiat ;-)
                              • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 08:43
                                > problemem jest ze pewnie przegra, bo wiekszosc jego argumentow jest mocno bezpo
                                > dstawna, rodzice pewnie bez wiekszego problemu udowodnia ze materialnie dawali
                                > tyle i mogli.

                                nie wiem na czym opierasz swoja przekonanie- jesli ktos ma dwa domy, ziemie, lasy, matka kupuje droga bizuterie a dziecko chodzi w kradzionych, roboczych ciuchach i nie ma leczonych zebow- to wg Ciebie da sie udowodnic, ze nie bylo tu zaniedbania??? serio???
                                mam wrazenie, ze sceptycyzm wielu osob wobec tego procesu a tez otwarta nienawisc wobec tego faceta jaka pojawia sie w necie pod reportazem- wynika z przelamania tabu- bo przeciez rodzic to swieta krowa a dziecko nie ma zadnej mozliwosci egzekwowania swoich praw bo czy ono w ogole ma jakies prawa? - " jak on smie czegos sie domagac" "jak on smie mowic glosno o patologii w swoim domu" "za dobrzy byli Ci rodzice dla niego" "biedni rodzice wychowali sobie niewdziecznego potwora" "powinni sie go wyrzec" itd, itd
                                  • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 09:29
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > A dziekuje, wszyscy zdrowi. Na szczęście mam IQ pozwalające na krytyczne podejs
                                    > cie do treści medialnych, nie lykam wszystkiego jak gęś kulki. Od razu Ci mogę
                                    > powiedziec, że facet nie ma żadnych szans na wygraną.

                                    czyli masz problem z uznaniem, ze to co on mowi jest prawda? szerzej patrzac uwazasz, ze dzieci nie sa na rozne sposoby krzywdzone? czy moze uwazasz, ze nawet jesli byly krzywdzone to nie powinni o tym mowic glosno (bo brudu pierze sie w domu i nie kala sie wlasnego gniazda itd) czy tez dochodzenie swoich praw przed sadem uwazasz za niewlasciwe?
                                    • triss_merigold6 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 09:45
                                      Uważam, że to jego subiektywna i mocno wybiorcza interpretacja sytuacji z dzieciństwa i młodości oraz nieprawdziwa ocena możliwości finansowych rodzicow. Tym bardziej, że jego młodsze rodzeństwo nie podziela stanowiska brata.
                                      KRiO mówi, że dzieci mają prawo do życia na poziomie rodzicow, tak w uproszczeniu, i nic nie wskazuje na to żeby rodzice bohatera reportażu żyli wystawnie, mieli implanty, jeździli na wycieczki, kąpali się codziennie w jaccuzi, a oszczędzali na dzieciach.
                                      Oczywiscie, że dzieci bywają krzywdzone, ale nie jest krzywdą do naprawiania przed sądem brak markowych ubrań czy kieszonkowego.
                                      • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 09:55
                                        > Oczywiscie, że dzieci bywają krzywdzone, ale nie jest krzywdą do naprawiania pr
                                        > zed sądem brak markowych ubrań czy kieszonkowego.

                                        a zaniedbywanie zdrowia dziecka? bicie po twarzy opluta szmata kiedy dziecko boli brzuch? dlaczego skupiasz sie akurat na blachej, w swoim mniemaniu kwestii a udajesz, ze nie widzisz calej reszty?
                                        • triss_merigold6 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 10:30
                                          Dobrze, skąd wiesz że to prawda? W sądzie, o ile w ogole dojdzie do rozprawy, padnie takie pytanie - jakiś dowód musi przedstawić, że taka sytuacja w ogóle miała miejsce na podstawie samych słów nikt nie zasądzi odszkodowania od rodzicow, tym bardziej że facet skończył szkole średnią, dwa kierunki studiów i pracuje. Do końca studiów był utrzymywany przez rodzicow mimo ze wcale nie musieli tego robić.
                                      • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 09:57
                                        triss_merigold6 napisała:
                                        > KRiO mówi, że dzieci mają prawo do życia na poziomie rodzicow, tak w uproszczen
                                        > iu, i nic nie wskazuje na to żeby rodzice bohatera reportażu żyli wystawnie, mi
                                        > eli implanty

                                        czyli skoro matka z ojcem jest szczerbata to dziecko tez ma prawo byc i nie musza chodzic z nim do dentysty?
                                        • triss_merigold6 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 10:23
                                          Facet mógł chodzić do dentysty samodzielnie, od dobrych 10 lat jest pełnoletni. Dostal od rodzicow 5 tysięcy na skuter czy motor - mógł je wydać na stomatologa i ortodonte. Reportaż w Dużym Formacie nie jest pierwszym ani jedynym na temat roszczen tego pana, a podchodzenie z emocjonalną histerią niekoniecznie jest właściwe.
                                      • moni_kaw Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 10:00
                                        > Oczywiscie, że dzieci bywają krzywdzone, ale nie jest krzywdą do naprawiania pr
                                        > zed sądem brak markowych ubrań czy kieszonkowego.

                                        brak kieszonkowego, choćby najmniejszego to krzywda i przemoc ekonomiczna;
                                        a w omawianej sprawie nie chodzi o brak MARKOWYCH ubrań tylko o brak ubrań w ogóle - wybacz ale robocza odzież jednego z rodziców oznacza, że nie zaspokajali oni potrzeby dziecka w postaci zakupu odzieży dla niego;
                                        • triss_merigold6 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 10:18
                                          Wiesz, mój 10-letni syn dostaje kieszonkowe i jest to moja dobra wola, a nie obowiązek. Gdyby tylko brzdakną, że brak kieszonkowego czy szlaban na tablet za karę to przemoc ekonomiczna, to nie dostałby ani grosza gotówką do osiemnastki, a po osiemnastce wypad do roboty.
                                          No właśnie kłania się umiejętnośc czytania tekstu - od urodzenia do studiów był gość odziewany w roboczą flanele czy zdarzyło się to raz? W dodatku ta sytuacja jest opisana na plus dla ojca - zauważył, że krata jest modna i przyniósł synowi taką koszulę.
                                          • moni_kaw Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 10:31
                                            > Wiesz, mój 10-letni syn dostaje kieszonkowe i jest to moja dobra wola, a nie ob
                                            > owiązek. Gdyby tylko brzdakną, że brak kieszonkowego czy szlaban na tablet za k
                                            > arę to przemoc ekonomiczna, to nie dostałby ani grosza gotówką do osiemnastki,
                                            > a po osiemnastce wypad do roboty.

                                            ale to jest wyłącznie Twoje stanowisko; ja uważam że nie dając dziecku kieszonkowego stosujemy wobec niego przemoc ekonomiczną; są kraje w Europie, które mają te kwestie uregulowaną prawnie i kieszonkowe ( oczywiście uzależnione od możliwości rodziców) dziecku się należy tak jak posiłek czy obowiązek szkolny;

                                            co do odzieży akurat chodziło mi ogólnie o sytuację a nie ten jednostkowy przypadek - mogę również podać przykład, gdzie rodzice noszą markowe,drogie ubrania a dzieci "donaszają" jedno po drugim i to ubranka wcześniej już zakupione w lumpeksach ( czyli jednak nieco zużyte) i to też jest w moim odczuciu przemoc;
                                            • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 10:36
                                              moni_kaw napisał(a):

                                              > > Wiesz, mój 10-letni syn dostaje kieszonkowe i jest to moja dobra wola, a
                                              > nie ob
                                              > > owiązek. Gdyby tylko brzdakną, że brak kieszonkowego czy szlaban na table
                                              > t za k
                                              > > arę to przemoc ekonomiczna, to nie dostałby ani grosza gotówką do osiemna
                                              > stki,
                                              > > a po osiemnastce wypad do roboty.

                                              jak juz ktos tu napisal dziecko ma prawo zyc na takim poziomie na jakim zyja rodzice- jesli Ty wydajesz na swoje przyjemnosci miesiecznie np 500 zl to jak najbardziej masz zasrany obowiazek dawac dziecku adekwatne kieszonkowe; rozumiem, ze Twoje dzieci nie moga "nawet brzdeknac", w tej sytuacji rozumiem Twoja nerwowa reakcje na pozew tego kolesia
                                              • zuzi.1 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 11:30
                                                Triss IMO najgorszym polaczeniem u czlowieka jest wysoki poziom IQ z b. niskim poziomem inteligencji emocjonalnej, czy empatii. Podsumowujac, taki czlowiek jest jednak mocno ulomny, a nie zdrowy.I czesto wlasnie szczyci sie tym, ze taki jest. Generalnie wspolczuje takim ludziom. Najlepiej jest, gdy oba poziomy inteligencji sa na w miare zblizonym poziomie.
                                                  • triss_merigold6 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 11:54
                                                    Ma prawo mieć dowolne odczucia, jak pisałam - wszystkie świry są święcie przekonane, że ich urojenia są prawdziwe, włącznie z głosami, które słyszą i postaciami, które widują. Pod wpływem farmakoterapii zwykle udaje się powyższe opanować.
                                                    Wskaż, proszę, źródło na jakim się opierasz, twierdząc, że podłożem krytycznego myślenia powinna być empatia, jakieś badania, publikacje, takie twarde dowody.
                                                  • zuzi.1 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 12:09
                                                    Nie masz zadnych podstaw do tego, aby twierdzic ze facet jest swirem, zwyczjnie nadinterpretujesz na jego niekorzysc i bezpodstawnie zarzucasz, ze mija sie z prawda. W tym stwierdzeniu opieram sie Triss na swoim czlowieczenstwie szeroko rozumianym i doswiadczeniu zyciowym i nie uwazam, ze konieczne sa na uzasadnienie tego stwierdzenia badania naukowe czy inne twarde dowody. Bycie czlowiekiem to sztuka, aby nim byc nie wystarczy jedynie wysoki poziom inteligencji.
                                                  • triss_merigold6 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 12:22
                                                    Posługuję się tym samym co Ty - swobodną oceną informacji jakie upublicznił i sposobu w jaki to zrobił. Na podstawie powyzszego swobodnie oceniam, że jest świrem.
                                                    Ja pytałam o krytyczne myślenie, a nie o sztukę bycia człowiekiem. Tu masz maleńką próbkę tego, co bedzie grane w sądzie, bo sąd musi oprzeć się na dowodach i zeznaniach świadków, a nie subiektywnym poczuciu krzywdy i litości. Facet musi udowodnić, że rodzice celowo, kierując się swiadomie złą wolą naruszali jego prawa do nauki, wypoczynku, opieki zdrowotnej etc. a tego nie udowodni, wręcz przeciwnie, pogrąży się jeszcze bardziej.
                                                  • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 11:56
                                                    zuzi.1 napisała:

                                                    > Podlozem krytycznego myslenia powinna byc empatia, bez tego wyciagane przez czl
                                                    > owieka wnioski sa obarczone duzym ryzykiem blednego myslenia. Gosc ma zero pocz
                                                    > ucia obciachu, bo ma wysoki poziom poczucia krzywdy i ma do tego prawo.


                                                    a co to za rodzaj poczucia- ten obciach? ze sie nie wstydzi za rodzicow? ze ujawnia cos co powinno byc ukryte bo jest tak zenujace? bardzo dobrze, ze to robi i mowi o tym glosno- daje tym samym do myslenia wielu ludziom, ktorzy sami nie zdobyli by sie na refleksje; przypomne moze, ze kobieta, ktora napisala ksiazke o molestowaniu przez ojca przez cale dziecinstwo tez zostala w swoim miasteczku uznana za niemajaca wstydu, ze o takich rzeczach mowi glosno; nie, nie ojciec, ze to robil tylko ona, ze o tym mowi- to dopiero jest koltunstwo
                                                  • triss_merigold6 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 12:09
                                                    Ale ten facet nie był molestowany, bity, demoralizowany, porzucony, głodzony. Żył w niskim standardzie, podobnie jak jego rodzeństwo i rodzice. Jest w takiej sytuacji jak np. dzieci, których rodzice oszczędzali na wszystkim, bo budowali dom przez 15 lat i pilniejszym wydatkiem było ocieplenie poddasza niż opłacenie kolonii. Mogą uważać, że rodzice mieli priorytety postawione na głowie i we własnym dorosłym życiu postępować inaczej i to wszystko.
                                                  • edw-ina Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 11:54
                                                    Skupiłyście się na ubraniach, a zignorowałyście kwestię zdrowia, która w moim odczuciu jest tu najważniejsza, bo najdobitniej pokazuje zainteresowanie dzieckiem. Można nie mieć na ubrania, można nie chcieć, by dziecko przyjaźniło się z zamożniejszymi dziećmi, ale fakt, że chłopak przez 10 lat nie był u lekarza (o ile pamiętam w artykule było, że chorował jako 3-latek, a następnie 13-latek) jest jak najbardziej zaniedbaniem, bo nie uwierzę, że przez ten czas nie był chory. Zwykle w takim wieku dziecko choruje kilka razy w roku, a to czasy państwowej bezpłatnej służby zdrowia i lekarstw za grosze. I tutaj widzę największe zaniedbanie.
                                                  • triss_merigold6 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 12:05
                                                    Też tu widzę zaniedbanie, natomiast nie bardzo wyobrażam sobie w jaki sposób sąd mógłby uznać jego roszczenie - 13 lat miał ładnych kilkanaście lat temu, a zaniedbanie nie doprowadziło do śmierci czy kalectwa. Jesli chodzi o stan uzębienia w spadku po dzieciństwie, to przypuszczam, że 2/3 mojego pokolenia 40-latków mogłoby mieć focha.
                                                • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 11:52
                                                  zuzi.1 napisała:

                                                  > Triss IMO najgorszym polaczeniem u czlowieka jest wysoki poziom IQ z b. niskim
                                                  > poziomem inteligencji emocjonalnej, czy empatii. Podsumowujac, taki czlowiek j
                                                  > est jednak mocno ulomny, a nie zdrowy

                                                  zgadzam sie choc w tym przypadku jakos nie moge doszukac sie tej wysokiej inteligencji( poza deklaracjami) natomiast brak wyczucia i empatii mozna bylo zaobserwowac juz w wielu watkach
                                                  • triss_merigold6 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 12:01
                                                    Wcale się nie dziwię, że nie możesz się doszukać, nie masz stosownego aparatu poznawczego. Po prostu ta historia była przedstawiana też w innych mediach i pan nie wypada przekonująco, tym bardziej że dostawał kasę do momentu ukończenia studiów. Byłby bardziej przekonujący, gdyby przeszedł na własne utrzymanie po maturze i nie zatajał przed rodzicami faktu podjęcia pracy, zeby nadal od nich ciągnąć.
                                                    BTW ktoś, kto głośno mówi, że nie poszedł do pracy na przysłowiowy zmywak, bo źle by to wyglądało w cv, jest kompletnym kretynem - nie ma obowiązku wpisywania każdej pracy do cv, a na zmywaku zwykle robi się bez umowy.
                                                  • triss_merigold6 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 12:36
                                                    Liczba, jeśli już, liczba. Ludzie są policzalni, ilość to może być cukru, mąki, wody, piasku.

                                                    Przestań się na chwilę miotać w świętym oburzeniu i spójrz realistycznie: facet może czuć się skrzywdzony, ale samo odczucie to za mało, żeby uzyskać odszkodowanie od rodziców za - jego zdaniem - nieudane dziecinstwo. Jeszcze musi udowodnić w sądzie, że celowo, świadomie, z premedytacją był zaniedbywany i ze rodzice łamali jego prawa. Wybacz, ale KRiO nie nakłada na rodziców obowiązku kupowania dzieciom nowych modnych ubrań, komputera czy dawania kieszonkowego, zwłaszcza jeśli sami nie są zamożni, a dzieci jest kilkoro.
                                                  • ola_dom Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 12:41
                                                    triss_merigold6 napisała:

                                                    > Wybacz, ale KRiO nie nakłada na rodziców obowiązku kupowania dzieciom nowych modnych
                                                    > ubrań, komputera czy dawania kieszonkowego, zwłaszcza jeśli sami nie są zamożni, a
                                                    > dzieci jest kilkoro.

                                                    A dbania o zdrowie dziecka?
                                                    Innymi metodami niż brudną ścierą przez twarz?
                                                  • triss_merigold6 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 12:48
                                                    Udowodni, że dostał tą ścierą? Podkreślam - nie twierdzę, że kłamie. Pytam, czy jest w stanie to udowodnić.
                                                    Dbanie o zdrowie dziecka - musiałby wykazać, że istnieje bezpośredni związek między jego obecnym stanem zdrowia, a brakiem pomocy lekarskiej w dzieciństwie i tu ewentualnie widzę pole do popisu dla biegłych.
                                                  • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 12:45
                                                    triss_merigold6 napisała:
                                                    > Jeszcze musi udowod
                                                    > nić w sądzie, że celowo, świadomie, z premedytacją był zaniedbywany i ze rodzic
                                                    > e łamali jego prawa.

                                                    a to juz nie jest Twoj problem, tylko jego adwokata i swiadkow, ktorzy beda zaznawac; Twoim problemem jest wyzywanie od swirow ludzi, ktorzy maja odwage zakwestionowac, ze rodzic to swieta krowa, ze dziecko ma prawa a rodzice maja obowiazek zaspokajac potrzeby dziecka i jak sie okazuje mozna dochodzic tych praw sadownia; dla Ciebie to "egocentryczny dekiel"- nie rozumiem tego okreslenia ale to pewnie jeden z wielu przejawow Twojej "wybitej" inteligencji
                                                  • triss_merigold6 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 13:18
                                                    Przypominam Ci, że zgodnie z konstytucją rodzice mają prawo wychowywać dziecko zgodnie ze swoim światopoglądem, a w tym mieści się m.in. podejście do hierarchii wydatków i potrzeb oraz wybór swojego modelu rodziny. Tu była wielodzietna rodzina z niepracującą matką i wszyscy żyli skromnie, jeśli gość tego nie dostrzega to owszem, jest egocentrycznym deklem.
                                                  • mistrzsztuki Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 28.07.14, 21:33
                                                    wg mnie wszystko zależy od wielu rzeczy, bo czasem jest tak, że rodzice się naprawdę nie starają mimo, że sytuacja materialna jest ok ktoś ma złe dzieciństwo. Jednak często mimo usilnych starań rodziców i kiepskiej sytuacji też nei jest kolorowo. I co w takim razie pozwać rodziców, za to że nie przespali nocy tylko starali się aby dziecko było zdrowe i dobrze mu się żyło. Pomimo wielu trudności wybaczyłem swoim rodzicom, mimo że czasem zdarza mi się odczuwać jakiś ból.. ale wiem że dali z siebie naprawdę wiele i patrzę na ichstarania i oddanie... Wiem, że wiele miało lepiej,... motywowac.pl/blog - ten blog pomógł mi stanąc na nogi i odzyskać moc!
                                                  • zuzi.1 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 12:37
                                                    Triss, zawsze jak czytam Twoje komentarze nt. Twojego podejscia do dzieci, to mam nieodparte wrazenie, ze traktujesz je w sposob przedmiotowy a nie podmiotowy, patrzac na nie w glownej mierze poprzez wlasny egoizm a nie empatie. Mysle, ze podobne podejscie do dzieci prezentowali rodzice tego faceta, dla ktorych priorytetem byly bardziej wlasne cele zyciowe tj. glownie w ich przypadku pomnazanie majatku niz realne dobro i zaspokojenie niezbednych potrzeb ich dzieci.
                                                  • triss_merigold6 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 12:45
                                                    Nadal proponuję Ci spojrzeć na to tak, jak będzie rozgrywało się w sądzie, o ile sąd nie odrzuci pozwu. Co to jest realne dobro i niezbędne potrzeby? Głodny nie chodził, miał się w co ubrać, poszedł do technikum, a nie do zawodówki i skończył studia będąc na utrzymaniu rodziców.
                                                    Rodzice nie pomnażali majątku tylko mieli bardzo średnio, matka nie pracowała, jedynym żywicielem był ojciec, a nie pracował jako top manager, tylko jako robotnik - nie możesz karać rodziców za ich wybór zawodowy i modelu rodziny.
                                                    Moje dzieci mają bardzo ok i zapewnione duzo więcej niż pan z reportażu, niemniej uzurpuję sobie prawo do ustanawiania hierarchii wydatków i celów, bo jestem dorosła - to raz, dwa - zarabiamy na to oboje z partnerem.
                                              • triss_merigold6 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 11:51
                                                Cherie, zbliżony poziom nie oznacza identycznych wydatków na przyjemności czy atrakcje. Ja nie jeżdżę na obozy i wycieczki szkolne, nie wydaję zajęcia dodatkowe i nie kupuję sobie szkolnej wyprawki - dziecku m.in. to finansujemy więc nie opowiadaj mi co jest moim obowiązkiem. Wypłacanie kieszonkowego i kupowanie gadżetów elektronicznych, to wyłącznie moja dobra wola i zrozumienie dlaczego małolatowi, to kieszonkowe jest potrzebne.
                                                • moni_kaw Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 13:28
                                                  > opowiadaj mi co jest moim obowiązkiem. Wypłacanie kieszonkowego i kupowanie ga
                                                  > dżetów elektronicznych, to wyłącznie moja dobra wola i zrozumienie dlaczego mał
                                                  > olatowi, to kieszonkowe jest potrzebne.

                                                  ale karmienie i zaprowadzanie do lekarza to przecież też twoja dobra wola - no bo co innego pozostaje bezbronnemu dziecku jak nie twoja dobra wola; w końcu w cytowanym wielokrotnie przez ciebie krio nie ma wprost napisane że masz zapewnić dziecku posiłek czy leczenie, tak samo jak i nie ma wpisane że masz zapewnić kieszonkowe;

                                                  to że ty z partnerem na to czy owo pracujecie - to wybacz ale jest argumentem wręcz śmiesznym - chyba jasne że nie dziecko będzie pracowało na was tylko wym na dziecko;

                                                  a tak na marginesie cały ten wątek dotyczy bardziej idei - co się dziecku należy i czy ma prawo się o to upomnieć prędzej czy później - a nie procedury sądowej i środków dowodowych w procesie cywilnym - bo trochę jednak obracasz kota ogonem próbując manewrować, że owszem może i facet nie kłamie ale jako że nie może tego udowodnić to nie ma tematu
                                                • basiastel Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 13:48
                                                  Odnośnie gadżetów finansowania potrzeb dzieci.. Państwo nasze w postaci MF miało kiedyś pomysł, by ingerować w życie rodziny i wzbogacić się na trosce rodziców o własne dzieci. Debatowano, czy kupno komputera dziecku jest normalnym zaspokojeniem jego potrzeb wynikających ze zobowiązań rodziców wobec dziecka, czy fanaberią, za którą powinny zapłacić podatek od bezpodstawnego wzbogacenia.
                                                  Nie zauważyłam też, by państwo troszczyło się o potrzeby dzieci. Mój ojciec miał określony obowiązek alimentowania nas, ale w żaden sposób nie dało się tego wyegzekwować.
                                                  Ponieważ kiedyś zrobił nam straszne świństwo na dokładkę, wniosłam skargę do prokuratury, że uchyla się od obowiązku alimentacyjnego. Prokuratura ustaliła, że faktycznie nie płacił i to od kilkunastu lat, ale sprawę umorzyła. Moje zażalenie uwzględniono w ten sposób, że skazano go na 20 godz. prac społecznych, których nikt nie próbował nawet od niego wyegzekwować. Alimentów dalej nie płacił. A państwo ma obowiązek wyegzekwowania praw należnych dziecku.
                                                  • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 13:55
                                                    basiastel napisała:
                                                    > Mój ojciec mia
                                                    > ł określony obowiązek alimentowania nas, ale w żaden sposób nie dało się tego w
                                                    > yegzekwować.
                                                    > Ponieważ kiedyś zrobił nam straszne świństwo na dokładkę, wniosłam skargę do pr
                                                    > okuratury, że uchyla się od obowiązku alimentacyjnego. Prokuratura ustaliła, że
                                                    > faktycznie nie płacił i to od kilkunastu lat, ale sprawę umorzyła. Moje zażale
                                                    > nie uwzględniono w ten sposób, że skazano go na 20 godz. prac społecznych, któr
                                                    > ych nikt nie próbował nawet od niego wyegzekwować. Alimentów dalej nie płacił.

                                                    no ale to jest wlasnie chore; to jak dziala ten system; nie wiem dlaczego w tym kraju jest to dopuszczalne, po prostu kompletna patologia
                                                  • basiastel Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 25.07.14, 14:43
                                                    Piszesz o patologii systemu i nie rozumiesz dlaczego w naszym kraju coś takiego jest dopuszczalne. To ja Ci wyjaśnię - bo społeczeństwo jest zdemoralizowane, a najbardziej jego elity.
                                                    Mój ojciec nie byłby w stanie uczynić nam tak wielkich i rujnujących nasze życie krzywd, gdyby nie miał oparcia w administracji. Przeżyliśmy horror z powodu jej nadużyć. Dziesiątki lat wydawane były nielegalne decyzje, dziesiątki lat trwały pełne nadużyć ze strony administracji postępowania o stwierdzenie ich nieważności.
                                                    Opisałam to w internecie, podając nazwiska, m. innymi prok. Jerzego Łabudy ( Prokuratura Generalna ), prok. Jolanty Rajewskiej ( dziś Przewodniczącej II Wydziału NSA ), jednego z najwybitniejszych prawników administracyjnych w Polsce - dr. Andrzeja Grysińskiego
                                                    ( Przewodniczącego Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Warszawie ) i szeregu innych urzędników stołecznej administracji ( lista jest bardzo długa ). Nie uczyniłam tego anonimowo, bo się podpisałam imieniem i nazwiskiem. Co więcej, poinformowałam zainteresowane osoby, że umieszczam w przestrzeni publicznej informacje mogące je narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu w administracji publicznej i mimo, że są tam od lat nikt nie wytoczył mi procesu, a wszystkie osoby, którym zarzucam nadużycia awansowały. To "zacne" towarzystwo, które powinno stać na straży prawa ma je głęboko w d.. . Nie szanuje państwa, ani obywateli.
                              • zuzi.1 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 11:43
                                Mam nadzieje, ze ten mezczyzna chodzil na terapie i bedzie mogl powolac na swiadka psychologa, ktory ta terapie prowadzil. Po co biegli- otoz po to, aby przyblizyc sadowi temat konsekwencji emocjonalnych dla dziecka, zmian neurologicznych w mozgu w sytuacji wysokiego poziomu zaniedban dziecka ze strony rodzicow. Facet powinien skupic sie na twardych dowodach przeciwko rodzicom, zatrudnic sobie do pomocy dobrego prawnika i psychologa i zawalczyc o przedstawienie tej sprawy w sadzie jak najbardziej realnie, wowczas bedzie mial szanse na wygrana i na zadoscuczynienie od rodzicow.
                                  • zuzi.1 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 12:50
                                    Psycholog jest jak najbardziej wiarygodnym swiadkiem i moglby wniesc wiele cennych informacji dla sprawy. Mysle, ze dla tej sprawy lepiej by bylo, gdyby ew. fin. zadoscuczynienie chcial przeznaczyc na jakas pomoc spileczna niz dla siebie, wowczas uniknalby wielu nieprzyjemnych oskarzen. Ciekawe czy takie sprawy sadowe tocza sie za granica.A w jaki sposob rodzina wytlumaczy, ze nie uznala za stosowne zainteresowac sie zdrowiem wlasnego dziecka przez kilkanascie lat nawet na minimalnym poziomie, w wyniku czego syn cierpi obecnie na wiele schorzen bedacych konsekwencja tych zaniedban? Od tego nie uciekna, tego nie da sie racjonalnie wytlumaczyc. Na pomnazanie majatku mieli czas i checi, na dbanie o zdrowie i dobro dzieci nie bardzo.
                                    • triss_merigold6 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 13:13
                                      Z jakiego tytułu jest najbardziej wiarygodnym świadkiem? Przecież opiera się tylko na tym co pacjent przekazuje. To już bardziej wiarygodny byłby biegły - lekarz psychiatra.
                                      Były próby takich roszczeń za granicą, odrzucone.
                                      To właśnie musi udowodnić - tj. że istnieje bezpośredni związek między zaniedbaniami zdrowotnymi z dzieciństwa a obecnym stanem zdrowia i że zaniedbania były w jakis sposób celowe i dotykały tylko jego (a o rodzeństwo dbano bardziej).
                                      • zuzi.1 Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 13:30
                                        Pani Triss z wysokim IQ, nie napisalam, ze psycholog jest najbardziej wiarygodnym swiadkiem, ale, ze jest jak najbardziej wiarygodnym swiadkiem, czyli, ze moze jak najbardziej wystepowac jako swiadek w tej sprawie, podobnie jak lekatz psychiatra, psycholog tez jest wiarygodnym swiadkiem. Nie jestem przekonana, czy niezbedne jest aby zaniedbania ze strony rodzicow dotykaly tylko jego, plus nie uwazam argumentu w podtaci tego, ze rodzenstwo niw wnosi zadnych skarg wobec rodzicow za jakikolwiek argument swiadczacy na niekorzysc tego faceta i podwazajacy jego wiarygodnosc, to rodzenstwo moze byc emocj. uzaleznione od rodzicow i nigdy nie zdobedzie sie na ujawnienie prawdy na temat zachowan swoich rodzicow, moze tej prawdy tez calkowicie nie dostrzegac, co jest b. czestym zjswiskiem u ludzi z takich rodzin.
                                  • 71tosia Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 12:56
                                    To ze facet nie potrafi oddzielic argumentow smiesznych (nie kupili mu labtopa i chodzil w niemodnych ciuchach) od powaznych (problemy ze zdrowiem), swiadczy ze jest cos z nim nie tak. Nie potrafi chyba tez realistycznie ocenic na ile jego sytuacja w dziecinstwie wynikala z sytuacji rodziny, ogolnej biedy lat 90 a na ile z winy rodzicow, pakuje wszystko do jednego worka. Czy to wina rodzicow - moze tak moze nie, czasami nawet w najlepszej rodzinie wyrastaja osoby zabuzone.
                                    Jest tyle osob powaznie skrzywdzonych (np dzieci pozucone w domach dziecka czekajace latami na wyjasnienie ich sytuacji prawnej, dzieci dosnajace latami przemocy), to im potrzebna jest pomoc, niestety zwykle osoby takie nie maja tupetu by pojsc do mediow a pozniej domagac sie przed sadem zadoscuczynienia, od rodzicow ale tez od panstwa, ktore nie potrafilo o nie skutecznie zdabac.
                                    • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 13:15
                                      71tosia napisała:

                                      > Jest tyle osob powaznie skrzywdzonych (np dzieci pozucone w domach dziecka czek
                                      > ajace latami na wyjasnienie ich sytuacji prawnej, dzieci dosnajace latami przem
                                      > ocy), to im potrzebna jest pomoc, niestety zwykle osoby takie nie maja tupetu b
                                      > y pojsc do mediow a pozniej domagac sie przed sadem zadoscuczynienia, od rodzic
                                      > ow ale tez od panstwa, ktore nie potrafilo o nie skutecznie zdabac.

                                      ten proces jest precedensem, nigdy w Polsce nikt nie pozywal rodzicow za krzywdy dziecinstwa; nic nie stoi na przeszkodzi zeby dzieci bardziej skrzywdzone dochodzily swoich praw i nie chodzi tu o tupet tylko o wiedze, ze jest taka mozliwosc, ze ich prawa byly łamane a rodzice nie wywiazywali sie ze swoich, prawnie narzuconych obowiazkow; ja bym chciala, zeby pozwow bylo wiecej bo to zmieni ta chora mentalnosc- czcij ojca, matke( chocby byli poworami) nie kalaj gniazda, pierz brudy w domu
                                      • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 13:40
                                        zuzi.1 napisała:

                                        > To dlaczego ten facet nie potrafi tych argumentow waznych od nieistotnych oddzi
                                        > elic wyjadnila juz b. trafnie sorvina, tak ten czlowiek jest emocj. zwichrowany
                                        > , ale to tez moze byc konsekwencja jego dziecinstwa.

                                        a do mnie np bardzo przemawia niby nieistotny argument np. o cukierkach; niby drobiazg a swietnie obrazuje stosunek matki do niego; gdyby moja matka byla tak biedna, ze stac by ja bylo tylko na trzy cukierki, o ktorych dziecko marzy to nie wyobrazam sobie kazac nimi poczestowac kolege i cieszyc sie, ze mi zzarl prezent, na ktora czekalam- przeciez to jest CHORE, tylko psychopata moze sie tak zachowac wobec wlasnego dziecka
                                          • 71tosia Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 16:42
                                            akurat ja bylam tak wychowana ze gdy dostawalam czekoladki, nawet bardzo lubiane, to dzielilam sie i z bartem i rodzicami i innymi dziecmi.To wazna umiejetnosc socjalna. Nie wyobrazam sobie ze dostaje czekolade, siadam pod stolem i zzeram cala samo z komentarzem mamy 'nie dawaj innym bo ci zjedza', Kiedys obserwowalam taka scene u kuzynki bylam zaszokowana - dziecko dostalo zakaz czestowania czekolada gosci.
                                            Dzieci trzeba nauczyc i tego ze nawet majac nie wiele moga i powinny sie tym niewiele podzielic i powinny umiec czerpac z tego przyjemnosc.
                                            • sorvina Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 17:43
                                              Dziecko musi nauczyć się wielu rzeczy, ale te lekcje jest w stanie przyswoić sobie dopiero w odpowiedniej fazie rozwojowej. Umiejętności socjalne i zdolność cieszenia się dawaniem to etap zdecydowanie po przejściu przez zdrowy egocentryzm, na którym potem zbuduje się poczucie własnej wartości. Wymuszanie dzielenia się na siłę, zbyt wcześnie, to horror, który wiele osób wspomina nie jako lekcję - patrz jak fajnie, ale raczej jako "nie możesz dysponować swoją własnością" - gdy do tego doda się małą ilość tej własności, wyczekiwanie na tego cukierka długi czas, to dochodzi do powstania przekonania, że najwidoczniej ja nie zasługuję, moje potrzeby nie są ważne - to że inni chcą cukierka jest ważniejsze.
                                              Także wszystko trzeba robić z głową i dużą empatią dla uczuć dziecka.
                                              • 71tosia Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 18:40
                                                rozumiem ze do niedzieli trzeba wychowac zdrowego egoiste a poniedzialku powiedziec altriuste. Niestety nie zadziala. Dziecko trzeba od poczatku wychowywac na osobe rozumna. Nawet kilkulatek bez problemu zrozumie ze jak dostaje od cicoci czekoladki to otwiera paczke i czestuje nimi gosci. Ja tak robilam jako dziecko (a czekoladki byly wtedy zdecydowanie bardzo wyczekiwane), zapewniam ze moje poczucie wartosci na tym nie ucierpialo. W rodzinie mojej kuzynki dzieci uczone byly na czekoladkach 'zdrowych egoistow' do dzis im egozim, raczej nie ten zdrowy, zdrowy i cale mnostwo pretensji do swiata ktory czekoladek juz nie funduje.
                                                • sorvina Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 28.07.14, 11:56
                                                  Oczywiście, że te granice są płynne, jedne dzieci rozwijają się szybciej inne wolniej. Jednak etapowy rozwój mózgu jest faktem i dzieci np. letnie mają zupełnie inne możliwości np. odczuwania empatii i uczuć wyższych od 13 latka. A między uczeniem dzieci, że ich potrzeby są najważniejsze, a, że potrzeby innych są najważniejsze, jest jeszcze dużo miejsca na naukę zdrowych zachowań.

                                                  Twoje poczucie własnej wartości nie ucierpiało, bardziej wrażliwych dzieci, gdy nie przedstawiono im dzielenia się jako czegoś dobrego, ale "masz smarkaczu się podzielić, bo jak ja będę wyglądać jako matka mając takie niewychowane dziecko", poczuje to inaczej.
                                            • differentview Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 20:28
                                              > akurat ja bylam tak wychowana ze gdy dostawalam czekoladki, nawet bardzo lubian
                                              > e, to dzielilam sie i z bartem i rodzicami i innymi dziecmi.To wazna umiejetnos
                                              > c socjalna
                                              > Dzieci trzeba nauczyc i tego ze nawet majac nie wiele moga i powinny sie tym n
                                              > iewiele podzielic i powinny umiec czerpac z tego przyjemnosc.

                                              tu byla sytuacja, ze jemu tych czekoladek NIGDY nie kupowano a gdy RAZ sie zdarzylo, ze kupionu mu JEDNA sztuke to musial ja oddac i obejsc sie slina a Ty jeszcze dodajesz, ze powinien umiec czerpac z tego przyjemnosc- dosc upiorna pedagokika...chcialabym Cie zobaczyc jak dostajac wymarzony prezent- oddajesz go napotkanemu znajomem i skaczesz do gory z radosc- jak masz pisac takie bzdety to lepiej w ogole nie pisz bo zal czytac
                                            • edw-ina Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 21:50
                                              Tosiu, cała masa zachowań, jeśli są pojedyncze i nie nagminne, nie wywoła traumy. Można podzielić się wyczekiwanymi czekoladkami, ale jeśli masz ich całe pudełko, a częstowani to rozumni ludzie, to pewnie większość tego pudełka ci zostanie, poza tym masz w pamięci, że jakiś czas temu czekoladki dostałaś i pewnie dostaniesz. Mnie również uczono dzielenia się. W czasach PRLu, kiedy trudno było o cytrusy, a ja miałam to szczęście, że dzięki rodzinie w dalekich krajach takowe co jakiś czas otrzymywałam, to rodzice zawsze część dawali dzieciom ubogich znajomych. I to ja miałam je oddać. Ale - wiedziałam, że na mnie w domu też czekają owoce i że pewnie za jakiś czas przyjdzie kolejna taka paczka. W dodatku nikt się ze mnie nie śmiał, że "ktoś mi zeżarł". Kontekst ma znaczenie.
                                              I jeszcze odnośnie dzielenia się: lata temu, w szkole w innej części tego świata, poznałam dziewczynę, która miała obsesję na punkcie posiadania czegoś swojego i tego, by nikt tej rzeczy nie dotykał, nie pożyczał nawet na chwilę. W pierwszym momencie pomyślałam - egoistka straszna. Po jakimś czasie okazało się, że jej rodzice, typowi new age'owcy, od najmłodszych lat uczyli ją nie przywiązywać się do żadnych przedmiotów i oddawać je bardziej potrzebującym. W ten sposób żegnała się z każdym miśkiem, którego pokochała swą dziecięcą miłością, z każdą lalką i ulubioną bluzkę. I ta na wskroś dobra idea, by dzielić się z innymi, dała wręcz odwrotne rezultaty, a nawet wywołała swego rodzaju przewrażliwienie na punkcie posiadania.
                                • basiastel Re: pozwanie rodzicow za zniszczone dziecinstwo 23.07.14, 13:16
                                  No właśnie, powinien się skupić na twardych dowodach przeciwko rodzicom, gł. na zaniedbaniach zdrowotnych. Nie da się ukryć, że takie były. Ale on chodzi do TV i na całą Polskę opowiada o cukierkach, czy korektorze i że rodzice nie od razu kupili mu komputer, gdy poprosił. Ma pretensje, że na tynkowanie domu mieli, a na jego potrzeby nie. Otynkowanie domu to żadna fanaberia, wydatek na pewno bardziej racjonalny niż kupno mu skutera.
                                  Jego poczucie krzywdy może być przesadzone i jeśli to wyjdzie w trakcie procesu, to cała ta sprawa może mu bardzo zaszkodzić.