blond.sweter
28.07.14, 22:58
Witam,
Mąż i ja mamy 1 dziecko. Męża siostra - rozwódka, też ma 1 dziecko. Rodzice ich mieszkają w domku jednorodzinnym. Mama na emeryturze, tata też ale jeszcze sobie dorabia. Od lat ojciec płacze, że nie ma na utrzymanie domu (ale jakimś cudem go utrzymuje). Dom wymaga całkowitego remontu. 2 lata temu my robiliśmy remont u siebie, daliśmy teściom pełne wyposażenie kuchni, meble i sprzęty w bardzo dobrym stanie. Meble stoją do dziś, bo ojciec chyba czeka aż poza meblami mu ten remont przysponsorujemy.
I teraz historia stara jak świat. My mieszkamy w bloku, siostra męża też. Więc jak jest ciepło, to wolne chwile spędzamy u teściów. Kupiliśmy tam basen, zawsze jak jedziemy to przywozimy coś do jedzenia. Dzisiaj męża siostra poruszyła z nami (tzn ze mną i mężem) temat pomocy rodzicom. Z domu korzystamy przecież, bo latem grill, basen itp, dlatego powinniśmy im się do życia, opłat dokładać. Ona uważa, że jej nie stać, to ona nie może finansowo pomóc, ale my mamy 2 pensje, więc powinniśmy rodzicom dawać na utrzymanie domu.
Tutaj dodam, ze siostra męża od zawsze dostawała od rodziców, wesele jej wyprawili, do budowy jej domu oddali wszystkie oszczędności tj ok 40 000 zł. Ten dom po rozwodzie został dla byłego męza, nie ważne. Samochód kupili jej rodzice, ale mój mąż musiał już go od niej odkupić. Nawet teraz, 2 miesiące temu córka przyszła do teściów i żaliła się, jak to drogo ją wyjdzie jej impreza na 40-te urodziny. I ten biedny tata dał córce, oprócz normalnego prezentu, dodatkowo 1000 zł. Mój mąż kompletnie inaczej. Wszystko poszło dla córki, więc już dla nas na wesele ani grosza, na mieszkanie mamy kredyt na 20 lat, tak ze wszystkim. Nie narzekam, bo odpukać, radzimy sobie nieźle.
My pomagamy, dajemy pieniądze w miarę możliwości, jak teściowa opiekowała się moim dzieckiem to dostawała 800 zł miesięcznie za opiekę, jak na codzień coś jest potrzebne, też dokładamy. Ale teraz to już poczułam się osaczona. My nie możemy jechać na wakacje za granicę, bo "jesteśmy bogaci", kupiliśmy lepsze auto "no, wy to macie kasy" itp. Nie żyjemy na jakimś wysokim poziomie. To taka chyba zazdrość przez nią przemawia.
Sama mam mamę, jest wdową od 20 lat, ma najniższą pensję, a ręki do mnie nie wyciąga, wstydzi się. Jak powiedziałam szwagierce, że ja nie jestem w stanie utrzymywać 2 domów, a do tego przecież mam mamę, której też za chwilę będę musiała pomóc, to zmieniła temat.
Wszystko rozbija się o to, ze póki ojciec dorabia to problemu nie ma, ale co jak przestanie dorabiać? Z czego dom utrzyma? Ale czy to jest mój problem?
Teściowie tematu nie podnoszą. Jak coś jest na temat, to mówią "sprzedamy dom". Tylko wtedy siostra się włącza, ze szkoda, bo latem korzystamy.
Doradźcie co w tej sytuacji robić. Jak rozmawiać?