alpepe
30.07.14, 13:33
Nie, nie do moich córek. Nie chodzi też stricte o moją rodzinę. Pasierbica szwagra jest według moje męża, a był ostatnio w odwiedzinach wraz z naszą córką, źle traktowana. To dziecko w początkowej klasie podstawówki, nieślubny wybryk matki, która kiedyś była zakochana w "niegrzecznym chłopcu". Szwagier ma z matką dziewczynki syna ponadrocznego i mój mąż, który generalnie nie jest typem zbyt przejmującym się krzywdą dziecka i empatycznym, zauważył, że dziewczynkę tam wszyscy sekują, tak na zasadzie, nie zdechło, to niech już będzie, ale lepiej, jakby jej nie było. Co mnie zabolało, to to, że mąż jak tę dziewczynkę krytykują, nie podjął konfrontacji, nie powiedział, eee, ona jest zdolna, czy mądra, nieprawda Justynko?!
Nie było mnie w tej sytuacji, bo ja bym pewnie zaryzykowała dobre stosunki i spytała, czemu krzywdzą to dziecko, jak ponoć je kochają, a Justynka to owoc wielkiej miłości (matka dziecka mi się zwierzyła).
Podobną sytuację, gdzie pasierba źle traktował i ojczym i matka, mieliśmy kilka lat temu, kiedy odwiedził nas znajomy męża z rodziną. Uderzyło mnie, że dzieciak miał straszną wadę wymowy, matka na moje pytanie, gdzie chodzą z nim do logopedy, odpowiedziała, że nie chodzą, w ogóle dzieciak, też jakieś 8 lat był wręcz jak skomlący pies. Było mi nieprzyjemnie, bo to byli obcy ludzie, więc delikatnie tylko próbowałam skierować myśli ku temu chłopcu, ale sytuacja taka sama: szkoda, że nie zdechło, za duże, by zabić. Oczkiem w głowie była córeczka.
I teraz pytanie, jak zareagowalibyście w tej sytuacji? Rozmowa z matką na osobności i pytanie wprost, czemu nienawidzisz własne dziecko?
Rozmowa z dzieckiem, w czasie której by się powiedziało, jakie jest piękne, mądre i wyjątkowe?
Wcinanie się, jak się jest świadkiem np. wyśmiewania: hahaha, jaka ty jesteś głupia, Justynko?
Ja z tą "szwagierką" widzieć się będę może na urodziny młodego czyli za pół roku, a może za rok, ale i mnie i mężowi nie podoba się to gnojenie dziecka, nawet, gdyby było głupie, niesympatyczne, z wadą wymowy i denerwujące.
Zerwanie kontaktów by mnie nie bolało, i tak mamy mało wspólnego, choć ta "szwagierka" jest normalna, niezbyt może mądra, ale pieniądze, a akurat jest majętna z domu, jej nie zepsuły, niby jest w porządku.
Proszę o Wasze przemyślenia. Ja sądzę, że złu należy się przeciwstawić, ale w praktyce, cóż, to trudne.