52koralik
31.07.14, 13:06
Mam 60 lat , jeszcze pracuję, mam swoje zainteresowania i sporo obowiązków.Mieszkamy z mężem w domku jednorodzinnym i jesteśmy rodzicami dwóch żonatych synów.Spotykamy się z Nimi bardzo rzadko, wpadają na obiad raz w miesiącu, ostatnio u Nich byliśmy z wizytą na Boże Narodzenie. Kiedy starszy syn skończył 25 lat, kupiliśmy Mu mieszkanie w miejscowości oddalonej od naszej 4 km. Pracował już , mieszkanie urządził za swoje pieniądze. P dwóch latach poznał Zonę i zamieszkali u niego. Mieszkali se sobą 5 lat do ślubu.Mogli zamieszkać u Synowej, bo też miała swoje mieszkanie, ale tylko jednopokojowe, to woleli w większym u syna.Polubiłam Synową, chociaż kontakty były sporadyczne.Zjadła obiad, opowiedziała o swojej pracy, o planach urlopowych.Nigdy o sprawy osobiste nie pytaliśmy....znaliśmy swego syna na tyle, że nie lubi takich pytań.Po roku ich małżeństwa syn się zapytał, czy może się zacząć budować na naszej działce, bo ma środki na to.Oczywiście zgodziliśmy się i rozpoczęła się budowa. W tym czasie dowiedziałam się przypadkowo ( nie od Nich), że Synowa leczy się , bo nie może mieć dzieci.My z mężem milczeliśmy i nie pytaliśmy o nic. Minął rok, budowa trwała, a w ich małżeństwie rozpoczęły się zgrzyty. Tym razem zaczęli oskarżać się wzajemnie, już przy nas.Trzymałam stronę Synowej, że każda miesiączką to dla Niej stres, wahania nastroju. W końcu radosna wiadomość...Będzie dzidziuś.! Radość trwała 9 tyg. Synowa poroniła.Po poronieniu pojechała ze swoją matką na wczasy odpocząć, a syn ....przecież ma budowę.Ponieważ z jej rodzicami spotykaliśmy się raz na rok, zadzwoniłam do Nich, ale nie odebrali telefonu, ani ode mnie, ani od męża...Nie rozumiałam dlaczego, ale znowu potulnie zamilkliśmy z mężem, dla Dobra Młodych. Po powrocie z wakacji synowa powiedziała do syna, że chce , aby mieszkanie , w którym mieszkają zostało przepisane na Nich i tak samo działka i dom , który się buduje.N a to syn zapytał, a Twoje mieszkanie? Ono nie jest moje tylko rodziców, usłyszał w odpowiedzi. Syn z tym problem przyszedł do nas, co robić, bo synowa grozi wyprowadzką.Zadzwoniliśmy do Synowej i jej rodziców, żeby się spotkać i wyjaśnić o co tak naprawdę chodzi.Synowa odpowiedziała, że to są ich sprawy, nie musi się nam tłumaczyć, a Jej rodzice nie odebrali od nas 16 telefonów, tylko przyjechali po jej rzeczy... Rok temu młodszy syn się żenił, pojechali do Niej z zaproszeniem na ślub i wesele, obiecała , że przyjdzie.Nie przyszła.Miejsce przy stole obok starszego syna było puste. Kiedy drugi syn skończył studia i rozpoczął pracę od 5 lat spotykał się z A. Kiedy było wiadomo, że będą się pobierać, maż zaproponował rozbudowę naszego domu. Syn się nie zgodził, poprosił o dofinansowanie zakupu mieszkania, bo rodzice A, są chętni też dofinansować. Tak się stało, i Młodzi rok przed ślubem zamieszkali w tym mieszkaniu.Spotykamy się też rzadko, bo pracują do 18.00. mieszkają też w innej miejscowości, ale blisko rodziców Synowej.To u nich są co tydzień w odwiedzinach.Przyjmujemy to ze spokojem, oby tylko Oni byli szczęśliwi. Wszyscy dookoła się dziwią, że jak ja mogę, tygodniami się nie widzieć z Nimi, prawie nic o Nich nie wiem. Odpowiadam, że to ich życie, do niczego się nie wtrącamy. Prawdą jest,że parę razy wspomnieliśmy , że chętnie zostalibyśmy dziadkami, że ja pomogę, bo wybieram się na emeryturę . Czy to coś złego? Czy To , aż taki nietakt z naszej strony. Przecież nie pytamy o to codziennie , tylko raz na kilka miesięcy. W sobotę Synowa miała Imieniny.Maż składając Jej życzenia, życzył również potomka...Wieczorem starszy syn do nas przyjechał z awanturą, że A. przyjechała do niego, aby nam powiedział, że nie życzy sobie takich życzeń, że Jej mąż , nie chciał nam tego powiedzieć( dlaczego Ona też nie ), że ma nas dosyć, że będziemy winni rozpadu ich małżeństwa... Domyślam się , że i ta Synowa ma problemy z zajściem w ciążę, ale skąd my mamy o tym wiedzieć, skoro przy obiedzie raz na miesiąc rozmawia się o polityce i pogodzie.
Teściowa