Jak dotrzeć do 15-latka?

02.08.14, 09:52
Mam 15-letniego syna. Od dwóch lat chodzi regularnie na treningi piłki nożnej. Albo raczej jeszcze do niedawna na nie chodził. Cały czas wychodzi z domu, niby na treningi, ale ostatnio dowiedziałam się, że już od dłuższego czasu tak naprawde na nie nie przychodzi. W ogóle nie chodzi, choć mnie zapewniał, że trenuje. Kiedy się dowiedziałam, że przestał trenować, próbowałam z nim porozmawiać na ten temat. Zapytałam dlaczego przestał chodzić, czy jest konkretny powód tego nie-chodzenia. Nie chciał rozmawiać ze mną o tym, zaczął kręcić, że chodzi, potem w końcu, że to nie moja sprawa, tylko jego, ze nie ma ochoty trenować. I tylko tyle. Potem nie powiedział już nic, nie wiem gdzie chodził w tym czasie, kiedy powinien trenować, co robił. Od tego czasu mało mówi, ale dalej wychodzi z domu. Gdzie? Nie wiem. Wychodzi na kilka godzin, wraca późno w nocy. Mówi gdzie idzie, ale okazało się, że to co mówi, to nie zawsze prawda. Pieniądze syn dostaje cały czas ode mnie, od ojca, od dziadków, więc zawsze ma jakąś gotówkę. O pieniądze prosi często, ale nie non stop, nie dzień w dzień. Jak wraca już w nocy, od razu, bez słowa, idzie spać. Bardzo mało je, do południa śpi cały czas, ciężko go dobudzić, jak już wstaje, to zjada byle co, i już go nie ma. Powiedział i mnie i ojcu, że na treningi więcej nie wróci, bo po prostu nie ma ochoty i siły na dalsze trenowanie.
Mamy teraz zły kontakt z nim. Rozmawiamy mało, mało się w sumie widujemy.
Co prawda szkołe syn skończy z w miare dobrymi wynikami, ale tak ogólnie zmienił się, i to widać. Widać to przede wszystkim od czasu, kiedy dowiedziałam się, że zrezygnował z treningów. Żeby nie było: próbowaliśmy z mężem porozmawiać z nim na spokojnie. Nie chcemy go też męczyć pytaniami, ale na dobrą sprawę żadna rozmowa, żaden ton nic nie dają. Ściana, syn nie chce mówić, i nie powie. Na wakacje nie chce nigdzie jechać. My wyjeżdżamy za tydzień, on powiedział, że chce zostać w domu, i nigdzie nie pojedzie. Sam, z kolegami/kimkolwiek, też nigdzie jechać nie chce. Chce w domu, i nic poza tym. Nie chce słyszeć o wyjeździe. Co robić? Jak rozmawiać z synem? Bo że coś jest nie tak, to nie da się ukryć. Syn jest inny.
No i co z tym wyjazdem? Pozwolić mu zostać w domu? Czy namawiać na wyjazd, mimo że nie chce jechać?
    • triss_merigold6 Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 02.08.14, 10:02
      Testy na obecność THC w organizmie, natychmiast. Nie zostawiać samego, musi jechać z Wami. Ograniczyć dawanie kasy.
      • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 02.08.14, 10:15
        Całkowicie zgadzam się z Triss. Testy narkotykowe, absolutnie nie zostawiać samego, uzależnić kieszonkowe od tego, czy będzie wracał do domu o przyzwoitej porze. Poza tym syn musi wiedzieć, ze poważnie zawiódł Wasze zaufanie, wobec tego nie będziecie wierzyli jego słowom, ale kontrolowali co robi. Musze powiedzieć, ze dosyć lekko podchodzicie do tego, że 15-latek znika na całe dnie i wieczory nie mówiąc, dokąd idzie.
        • marzeka1 Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 02.08.14, 10:20
          Mam syna lat 16, więc powiem tak: ustalone zasady działają= jest i kasa, i dobra relacja. A jedną z zasad jest informowanie, gdzie się idzie, pomoc w domu. Nie wyobrażam sobie znikanie na całe dnie i wieczory, kłamanie itp.

          [quote] Pieniądze syn dostaje cały czas ode mnie, od ojca, od dziadków, więc zawsze ma jakąś gotówkę. O pieniądze prosi często,[/quote] - cóż, dla mnie takie zachowanie byłyby zdecydowanym zawieszeniem kasy- z powodu , o którym wyżej już napisano: lęku, ze kasa idzie na narkotyki lub inne rzeczy szkodzące.
        • triss_merigold6 Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 02.08.14, 10:23
          Z opisu wynika, że chłopak ma klasyczne objawy nadużywania zioła, książkowe wręcz. Nie wyobrażam sobie zostawienia samego w domu nastolatka, który znika na pół nocy i rodzice nie wiedzą z kim i gdzie przebywa i co robi. Co to znaczy, że nie chce powiedzieć?! Przypominam, że rodzice nie tylko mają władzę rodzicielską, ale też są za małolata odpowiedzialni.
          • 71tosia Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 02.08.14, 12:07
            nie do konca - przy marihuanie bardzo duzo sie je (jeden z tych objawow, na ktore warto zwrocic uwage jak ma sie podejrzenia), mialby tez duze problemy z koncetracja - wyniki w szkole leca wtedy na leb na szyje. Wiec jezeli bierze- to cos innego lub objawy nie sa do konca typowe.
            • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 02.08.14, 12:21
              Mam nadzieje,że nic nie bierze, patrze na jego oczy, ale nie widze rozszerzony/zwężonych źrenic czy szklistych oczu. Natomiast je bardzo mało. Śpi jak zabity. Wczesniej tak nie bylo
            • brak.polskich.liter Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 02.08.14, 16:07
              71tosia napisała:

              > nie do konca - przy marihuanie bardzo duzo sie je (jeden z tych objawow, na kto
              > re warto zwrocic uwage jak ma sie podejrzenia),

              Niezupelnie. Tzw. munchies wlaczaja sie niedlugo po wypaleniu/spozyciu i nie trwaja non-stop.
              To znaczy - jesli ktos jara wieczorem i pod wplywem robi napad na sklep spozywczy/knajpe/lodowke kumpla, to nastepnego dnia po obudzeniu sie bedzie tak nazarty, ze na obfite sniadanie nie bedzie miec ochoty.

              Co nie znaczy, ze omawiany malolat jara (chociaz to wysoce prawdopodobne, zwazywszy na opis). Cokolwiek by nie bylo na rzeczy, zdecydowanie nalezaloby mu skrocic smycz, a dopiero w nastepnej kolejnosci dociekac, o co cho - tutaj tez pomyslalbym o tescie na obecnosc THC w pierwszej kolejnosci, a dopiero potem rozwazalabym inne opcje.
          • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 02.08.14, 12:16
            Za zostawieniem samego w domu też nie jesteśmy, tym bardziej że byłby sam, bez żadnego minimalnego chociaż zadzoru - rodzina mieszka daleko. I choć syn jest samodzielny, to teraz dzieje sie z nim coś złego. Cieżko nam sie dogadać. Bałabym sie go zostawić samego, ale po tym co powiedział, przez chwile to rozważałam. Natomiast wracając do jego wychodzenia z domu - on niby mówi gdzie, a nawet z kim, idzie, ale już przyłapałam go na kłamstwie w tej kwestii. Kolegów jego za dobrze nie znam, z kilkoma zerwał kontakty, mimo ze byli jego dobrymi znajomymi. Chcemy mu ograniczyć kieszonkowe, dziadkom powiedziałam, że jak znowu przyjada, to niech mu nie daja gotowki - a dawali mu dużo. Syna cieżko utrzymać w domu, on nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu, musi gdzies z kimś wyjść. Martwia mnie te jego wypady nie wiadomo gdzie i z kim. Też się boje, że wpakuje sie w koncu w cos gorszego.
            • 71tosia Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 02.08.14, 13:33
              szansa ze cos powie jest mala, wiec ja bym w pierwszej kolejnosci dyskretnie ale przetrzepala jego komorke i facebook. Wiem ze to powazne naruszenie jego intymnosci, ale to najszybszy sposob by sie zorientowac czy to tylko okres buntu czy cos powazniejszego i na ile sytuacja jest niebezpieczna dla dziecka.
              • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 07:14
                Tylko jak to zrobić? Komorke zawsze ma przy sobie, do facebooka trzeba znać hasło. Nie lubie aż tak ingerować w prywatność, ale jakbym podejrzewała cos bardzo złego, ostatecznie mogłabym to zrobic. Ale jak?
                • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 10:13
                  Każesz dać mu komórkę. I sprawdzasz przy nim. Daje hasło do fb, albo konfiskujesz komputer. Nie musisz i nie powinnaś robić tego w tajemnicy. Tu trzeba powiedzieć - albo mówisz prawdę, albo masz poważne problemy. Masz 15 lat i jeśli oszukujesz nas systematycznie, to wybacz - ale sam doprowadziłeś do tego, ze musimy się kontrolować.
                  • 71tosia Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 10:25
                    tylko wtedy jest spora szansa ze nic sie nie dowiedza bo mlody pokasuje co sie da. A tu chodzi przede wszystkim by zorientowac sie w sytuacji. Tak sobie tez mysle ze zawsze podejmujac dzialanie nie wzbudzajace u mlodego entuzjazmu trzeba mu wyraznie pokazac ze robicie to w trosce o niego a nie ze zlosliwosci i checi rewazu, chociaz przyznaje takich uczuc trudno uniknac przy zbuntowanym nastolatku ;-). Program monitorujacy na komorke zainstalowalabym za jego zgoda, argumentujac ze po prostu chodzi o jego bezpieczenstwo, pewnie te zgode trzeba bedzie wymusic 'bez tego ruszysz sie z domu' ale trudno.
                    • morekac Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 04.08.14, 13:05
                      tylko wtedy jest spora szansa ze nic sie nie dowiedza bo mlody pokasuje co sie
                      > da.
                      Nie pokasuje, bo nie będzie miał kiedy. To trzeba zrobić bez uprzedzenia.
                      Daje komórkę i hasło do kompa bez samodzielnego dotykania sprzętu - to kiedy ma pokasować?
                      • 71tosia Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 04.08.14, 16:09
                        tym razem pewnie sie uda, ale od tego momentu bedzie bardzo sie pilnowal by wszystko kasowac. Chyba nie ma powodu by podejrzewac ze dzieciak jakis malo rozgarniety?
                        • morekac Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 05.08.14, 13:36
                          Pod warunkiem, że będzie miał dostęp do sprzętu...
                • 71tosia Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 10:16
                  zainstaluj na komputerze specjalny program taki zrzucajacy ekran keylogger podobne programy instnieja na komorke. Chyba nie spi tez z komorka ;-) Tez uwazam ze to ostatecznosc, ale takich sytuacjach trzeba sie jednak kierowac zasada wyboru mniejszego zla i po prostu bezpieczenstwem dzieciaka, a 15 latek wloczacy sie nie wiadomo gdzie i z kim po nocach to dosc alarmujaca sytuacja.
                  • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 10:20
                    Ja wolałabym powiedzieć synowi wprost, że w tej sytuacji będzie kontrolowany. To może skłonić go do mówienia i odbierze mu poczucie bezkarności.
                    • 71tosia Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 10:31
                      albo bedzie bardzo ostrozny i bedzie kasowac wszystko co sie da, wtedy rodzice pozbeda sie mozliwosci sprawdzenia co sie dzieje, a chlopiec ma dopiero 15 lat wiec czeka ich jeszcze wiele trudnych chwil. Po prostu bardzo starannie przemyslalabym czy sytuacja dojrzala do uzycia takich podlych srodkow.
                      ps kiedys czytalam ze 90% rodzicow dzieci bioracych narkotyki nie jest w stanie tego dostrzec, zaczynaja zauwazac dopiero gdy sytuacja mlodemu czlowiekowi kompletnie wymyka sie spod kontroli (np zaczyna krasc). Lepiej byc ostroznym i brac te mozliwosc takze pod uwage.
                      • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 10:37
                        I tak źle i tak niedobrze. Bo z drugiej strony nastolatek dowie sie, że był śledzony, a to może spowodować bunt i niechęć do rodziców, co gorsza niekoniecznie przemijającą.
                        Problem też w tym, ze rodzice mogą dowiedzieć sie o pewnych sprawach bardzo istotnych, ale nie będą mogli w żaden sposób o tym porozmawiać z synem.
                        Jesli chodzi o narkotyki, to zrobiłabym test. Ale co, jeśli chodzi na przykład o miłość do kolegi?
                        • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 10:57
                          Narkotyki? Test można zrobić, ale uważam, że to zdecydowanie nie prochy. Ja wiem, że tak prawie każdy mówi, ale myśle że tutaj mam racje - mam nadzieje.
                          Miłość do kolegi? Syn jest mało tolerancyjny jeżeli chodzi o zwiazki homo. Mowil nam
                          • triss_merigold6 Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 11:00
                            Ależ mówić to można mnóstwo rzeczy. Na razie masz nastolatka o którym niewiele wiesz - gdzie wychodzi, z kim, dlaczego na tak długo, co robi, dlaczego przestał trenować i na co wydaje kasę, kim są jego nowi znajomi itd.
                            • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 11:03
                              Więcej nawet - bardzo wiele gejów jest w słowach homofobami. Własnie po to, aby ich nie podejrzewać.
                              Na razie to, co piszesz , jest coraz bardziej niepokojące. Bo wyłania sie z tego bardzo niesympatyczny nastolatek, o którym nie wiesz absolutnie nic.
                              • pade Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 11:28
                                Dlaczego zaraz niesympatyczny a nie pogubiony?
                                • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 11:31
                                  Niesympatyczny - bo chce zepsuć rodzicom urlop, bo oszukuje rodziców, bo jest niezwykle przywiązany do pieniędzy, a przede wszystkim bo wygłasza homofobiczne komentarze.
                                  Na pogubionego nie wygląda.
                                  • pade Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 11:36
                                    Czy Ty Verdano naprawdę nie możesz nic doradzić powstrzymując się od oceny? Prosił Cię ktoś o opinię o tym dziecku czy o radę jak postąpić?
                                    Do autorki: jakie mieliście wcześniej relacje z synem? Ile czasu mu poświęcacie?
                                    • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 11:42
                                      Ja nie mówię, ze dziecko jest niesympatyczne.
                                      Tylko wyłania się wyjątkowo niesympatyczny obraz. To nie daje Ci do myślenia, jeśli z dzieckiem sa problemy, a matka opisuje go w ten sposób?
                                      O rade jak postąpić chyba pyta autorka posta, prawda?
                                      • pade Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 11:56
                                        Nieprawda, napisałaś: bardzo niesympatyczny nastolatek.
                                        A matka opisuje ZMIANĘ jego zachowania a nie cechy osobowościowe.
                                        Tak naprawdę, to on może po prostu dojrzewać, wtedy w głowie i ciele dużo się zmienia. Mój syn przespał prawie całą trzecią gimnazjum.
                                        Ja się całkowicie zgadzam z panią Agnieszką.
                                        • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 12:02
                                          Zgadzasz się, ze oszukiwanie rodziców i wracanie dowolnej porze, gdy rodzice nie maja pojecia , gdzie jest ich dziecko jest normą rozwojową? I że nie trzeba robić nic?
                                          • pade Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 12:23
                                            Ależ pani Agnieszka nic takiego nie napisała.
                                            Pisze wprost o kontroli, wymaganiach, sile, ja bym dodała jeszcze stanowczość. I więcej kontaktu z synem. Przeczytaj jeszcze raz, co napisała Pani Agnieszka.
                                            Dzieci nie dojrzewają wg jednej sztancy. Oszukiwanie nie bierze się z niczego. Tak samo nieinformowanie o tym gdzie się wychodzi i kiedy wróci.
                                            Mój syn miał podobnie z tymi wyjściami. Fakt, że mój mąż miał do tego luźne podejście spowodował, że miałam wątpliwości co do swoich wymagań. Ale mimo to starałam się egzekwować informacje. Z różnym skutkiem. Sytuacja zmieniła się, kiedy wyjechaliśmy z mężem na weekend zostawiając syna w domu. W sobotę było ok, mieliśmy kontakt, ale w niedzielę poszliśmy na basen, telefony zostały w szafce. Syn o tym nie wiedział. Przez dwie godziny do nas wydzwaniał. Gdy wróciliśmy powiedział, że on już rozumie, dlaczego mam takie a nie inne wymagania i rozumie co czułam, kiedy nie wiedziałam kiedy wróci. Bardzo to przeżył.

                                            Uważam, że koniecznie trzeba coś zrobić. Przestać traktować 15-latka jak dorosłego przede wszystkim. Poświęcić mu czas. Ustalić zasady i egzekwować. Dyskretnie kontrolować bez nadużywania zaufania.
                                            • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 12:43
                                              Pani Agnieszka napisała "Piętnastolatek zachowuje się zgodnie ze skryptem tego okresu."
                                              Nie. Ten nastolatek nie zachowuje sie zgodnie ze skryptem. Zgonie ze skryptem wtedy są gorsze kontakty z rodzicami, chęć wolności i eksperymentowania, OK. Natomiast nie jest długotrwałe okłamywanie rodziców i znikanie z domu nie wiadomo gdzie.

                                              To jest bardzo niedobry sygnał. I lekceważenie go może mieć bardzo złe skutki. Co do ostatniego akapitu zgadzam sie w 100% - ale nie zgadzam się, aby uznać to, co robi ten nastolatek za normalne dla wieku, bo to osłabia czujność.
                                              • pade Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 12:52
                                                Ja zrozumiałam ten skrypt tak: śpi do południa, wychodzi do późna, nie chce rozmawiać, nie chce się tłumaczyć, jest mrukliwy, kłamie. Wszystkie znane mi koleżanki mające synów w tym wieku w taki właśnie sposób opisywały swoje dzieci.
                                                To jest trudny okres. I dla rodziców i dla dzieci. Tylko rodzice nie powinni się tym załamywać, a po prostu dostosować swoje zachowanie. To boli, kiedy dziecko nie chce rozmawiać, milknie, unika rodziców. Ale trzeba to cierpliwie przeczekać pokazując: jestem tu, w każdej chwili możesz na mnie liczyć.
                                                Przy odpowiednim podejściu autorka dowie się dlaczego syn zrezygnował z treningów i co robi poza domem. Tylko musi okazać cierpliwość, troskę, przebywać z synem i jednocześnie egzekwować zasady domowe.
                                                • pade Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 13:04
                                                  Ja tu w ogóle widzę trochę inny problem. Bo o ile chłopca rozumiem, tak nie rozumiem przyzwolenia na wracanie w nocy. Autorka nic nie pisze o konsekwencjach późnych powrotów. Za to pisze, że oboje z mężem mają mało czasu dla syna.
                                                  Może po prostu uznaliście, że nastolatek jest już na tyle "duży", że nie trzeba go pilnować, ani poświęcać mu tyle czasu co młodszemu dziecku.
                                                  • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 13:17
                                                    Ja też nie. Tylko chyba tu jest nie problem z przyzwoleniem, tylko z całkowitą niemożnością wyegzekwowania poleceń. I gdyby rodzice uznali, ze nastolatek jest na tyle duży, że może robić co chce, nie musiałby chyba udawać, że chodzi na trening i znikać z domu.
                                                    Moje nastolatki były inne, ale zgadzam się, że typowe nastolatki sa mrukliwe i śpią. Jednak długotrwałe oszukiwanie rodziców (które przede wszystkim zaniepokoiło autorkę) już absolutnie typowe nie jest i w żaden "skrypt" się nie wpisuje. To jest własnie ten moment, gdy tłumaczenie wszystkiego wiekiem może okazać się groźne.
                                                    I mam wątpliwości, czy w tym wypadku da sie od 15-latka wyciągnąć, gdzie bywa. Zbyt starannie to ukrywa.
                                                  • pade Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 13:30
                                                    Dla mnie taka nieudolność to przyzwolenie.
                                                    Tak naprawdę to może dziać się coś złego, ale równie dobrze może to być krzyk : zainteresujcie się mną wreszcie!
                                                  • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 13:38
                                                    Fakt, jak by nie było, pozwala to nastolatkowi robić co chce. Jednak spotkałam sie parę razy w zyciu z kompletną bezsilnością rodziców.
                                                    Własnie piszę przecież, że jak dziecko kłamie to pierwszą rzeczą, jaką powinni zrobić rodzice jest pomyśleć, czy oni sami nie mają tu sporego wkładu w takie zachowanie.
                                                    Ale czy chce zainteresowanie? Tu nie byłabym pewna, bo z rodzicami wyjechać nie chce, czyli zainteresowanie też odrzuca.
                                  • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 14:12
                                    Verdana, nie chce na forum roztrząsac naszych wspolnych pogladow, ale akurat my z mezem tez nie uznajemy zwiazkow homo. Pewnie, nie wyglaszamy takich pogladow non stop, nie tępimy takich ludzi, ale tez nie udajemy, ze to normalne. Pewnie syn ma po nas taki stosunek
                                    • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 17:59
                                      No, to macie problem, jeśli syn jest homo. Jeśli to ten przypadek, to trudno sie dziwić, że syn Was oszukuje, kłamie i nie ma ochoty z Wami przebywać. To rozwiązanie wyjaśniałoby właściwie wszystkie zachowania syna i czyniło je jak najbardziej racjonalnymi i usprawiedliwionymi.
                                      Syn może po Was powtarzać różne głupie rzeczy, ale nie ma to żadnego wpływu na jego orientację seksualną.
                                      Jesli syn jest gejem, to własnie go tracicie na zawsze.
                                      • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 19:37
                                        Na pewno nie jest gejem. Za dobrze znam jego poglady. No i w naszej rodzinie nigdy nie było takiego skrzywienia. I chyba to tyle w temacie homoseksualizmu, bo kłócić sie nie zamierzam
                                        • altz Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 19:55
                                          ko_stka napisał(a):
                                          > Na pewno nie jest gejem. Za dobrze znam jego poglady. No i w naszej rodzinie ni
                                          > gdy nie było takiego skrzywienia. I chyba to tyle w temacie homoseksualizmu, bo
                                          > kłócić sie nie zamierzam

                                          Też o tym pomyślałem wcześniej. To by wyjaśniało wiele spraw.
                                          Może tak być, nie musi.
                                        • moni_kaw Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 19:55
                                          > gdy nie było takiego skrzywienia. I chyba to tyle w temacie homoseksualizmu, bo
                                          > kłócić sie nie zamierzam

                                          że czego nie było?
                                          z tego wpisu jasno wynika, że syn ma jednak powody aby nie być szczery z rodzicami; i wcale nie musi chodzić akurat o orientację seksualną;

                                          PS - a było takie "skrzywienie" że ktoś się związał z osobą czarnoskórą albo o odmiennym wyznaniu?
                                        • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 20:01
                                          Naprawdę sądzisz, ze homoseksualizm sie dziedziczy? To by było trochę dziwne.
                                          No i nie masz racji, że jesteście niepatologiczną rodziną. Wpajanie takich poglądów dzieciom - i o tym, że to "skrzywienie" i o tym, ze w rodzinie musza występować takie przypadki i ze poglądy wystarcza, aby nie byc gejem świadczy o tym, że wpajacie w dziecko mity, przesądy i zwykłe bzdury. Nie trzeba pic i bić, żeby być patologią.

                                          Znam sporo gejów - jeden ma lat 28, a rodzice nadal czekają, az przyprowadzi dziewczynę. Też sa homofobami. Drudzy już wiedza, ze dziewczyny nie przyprowadzi, za to nie wiedzą, co sie z synem dzieje - zerwał kontakty. Same przyzwoite rodziny, bez skrzywień. Trzeci nie żyje Rodzice tak długo mu mówili o skrzywieniach, że popełnił samobjstwo. No, ale oczywiście Wasz syn pochodzi z jedynej rodziny na świecie, w której homoseksualizm się nie zdarzy.
                                          Cóż, zaczynam sie zastanawiać, czy to Wy macie problem z synem, czy syn z Wami.
                                          • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 20:05
                                            Nawet jakby był tym gejem - to jaki to ma zwiazek z oszukiwaniem nas ws treningow? To ma chyba niewiele wspolnego ze soba
                                            • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 20:38
                                              Bardzo prosty.
                                              1. Musi mieć czas na randki, a że Wy jesteście do gejów wrogo nastawieni, nie może absolutnie się do nich przyznać.
                                              2. Piłka nożna jest bardzo wrogo nastawiona do gejów. Mógł tam miec przykrości, albo nie chcieć wysłuchiwać w ogóle takich opinii.
                                              Jest też dziwne, ze także brat-bliźniak o niczym nie wie. Tajemnice przed rodzicami to jedno, przed bliźniakiem - drugie.
                                              Przy czym ja nie mówię, ze Twój syn jest gejem. To tylko możliwość. Czy synowie sa bliźniakami jednojajowymi? W takim wypadku prawdopodobieństwo, że jeden jest gejem jest podobno minimalnie wyższe, niż w całej populacji.
                                              • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 21:01
                                                Z tego co raz mówił syn to jego trener w ogóle był bardzo surowy dla swoich podopiecznych. Tendencja do gnojenia. Jeden jedyny raz syn tak mówił, potem nic
                                                Bliźniacy jednojajowi. Przy czym drugi syn jest bardzo wycofany, zamknięty w sobie, trudno mu się przystosować do środowiska, ma kłopoty w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami, siedzi w czterech ścianach, wszędzie cche z nami jeździć. Zupełnie inny człowiek.
                                                • 71tosia Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 21:28
                                                  jezeli to tylko ostra faza dojrzewania to chlopiec z tego wyrosnie. Wystarczy pilnowac by przez ten bunt nie narobil sobie zbyt wielu klopotow, obawiam sie ze z drugim synem bedziecie mieli wiekszy problem. Taki silny introwertyk czesto jest jeszcze wiekszym wyzwaniem dla rodzicow niz rozrabiajacy nastolatek.
                                                  • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 04.08.14, 10:30
                                                    Nie sądze, żeby z drugim synem były większe kłopoty. On taki był w zasadzie od małego dziecka. Taki wycofany, małomówny. Ciężka sytuacja, ale to już osobna sprawa, nie majaca zadnego zwiazku ze sprawa, ktora opisuje.
                                                  • 71tosia Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 04.08.14, 11:27
                                                    mam wrod znajomych i rodziny i takie rozrabiajace i takie bardzo wycofane dzieci. Z tymi rozrabiajacymi najtrudniej wytrzymac gdy maja 15-18 lat, troche sie uspakajaja przed matura wtedy zwykle nawet najwieksze rozrabiaki zaczynaja glowkowac jak tu sie 'ogarnac'. Z dziecmi wycofanymi zaczyna sie problem pozniej gdy okazuje sie ze sa coraz bardziej spychane na margines grupy rowiesniczej a samotnosc coraz bardziej im dokucza. Bo nie ma nastolatka ktory nie pragnie byc akceptowany przez rowiesnikow. Problem jest coraz wiekszy a o problemach nie potrafia rozmawiac.
                                                  • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 04.08.14, 19:08
                                                    On jest raczej autystyczny. Ma problemy, ale innego kalibru
      • 71tosia Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 02.08.14, 10:18
        tez doradzam zrobienie testow (kupisz w kazdej aptece - takie wykrywajace obcenosc kilku narkotykow), i na wszelki wypadek zainstalowalabym program monitorujacy na komorke, by wiedziec gdzie jest i gdzie go szukac jak nieobecnosci w domu beda sie przedluzac, a z tego co piszesz pewnie beda. Mysle ze zachowanie dziecka jest na tyle niepokojace ze sprawdzialbym jego maile, facebooka etc. Staraj sie rozmawiac i nawiazywac kontakt - nawet niech to bedzie wspolna gra na komputerze. Sila zabierz na wakacje- bo zostawienie w domu jest ryzykowne, bo jednak wspolnie spedzony czas da mozliowsc poobserwowania co sie dzieje z mlodym, bo wspolne przezywanie czegos zbliza rodzine.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 02.08.14, 12:21
      Piętnastolatek zachowuje się zgodnie ze skryptem tego okresu. Chce mieć swoje sprawy, sam o sobie decydować, nie uznawać autorytetów rodzicielskich. chce swobody, bo musi eksperymentować. Jest apatyczny prz rodzicach, nie chce rozmawiać, bo się raczej rozwiązuje z nimi niż wiąże. Rozumienie co może się dziać z 15-latkiem w procesie dojrzewania to jedno, ale uleganie mu i oddawanie pola do nierozważnych decyzji to drugie. Rozumienie ma pomagać w mniej krytycznej rodzicielskiej postawie, większej przestrzeni do kontaktu, tolerowania niektórych decyzji. Ale nie oznacza absolutnej wolności lub dowolności.
      Nastolatek musi mieć granice, przeżyć trochę frustracji, poczuć siłę rodziców wynikającą z ich zrozumienia i stabilnej pozycji rodzica, a nie z lęku przed synem i obawy, że proste wymagania to kat dla relacji i w związku z tym trzeba zaspokajać każde kaprysy chłopca.
      Poza tym aby bunt był skuteczny rozwojowo, musi mieć twardego przeciwnika. Trzeba czuć siłę. Tylko siły nie pomylcie z agresją. Tu trzeba wyczucia granicy.
      Dlatego powinien jechać z Wami na wakacje czy ma na to ochotę czy nie. Będzie zły, to trudno. Wy też możecie nie mieć udanego urlopu z tak niechętnym towarzyszem. To też trudno, taki macie czas.
      Unikać w rozmowach z synem jego krytyki, uznawać motywy niektórych wyborów, ale nie na wszystkie się godzić. Zawsze tłumacząc dlaczego tak myślicie, dlaczego na coś nie ma zgody. Nie obrażajcie się na jego mrukliwość, podejmujcie kontakt. Róbcie to falami. Bliżej-dalej, bliżej - dalej. Zwiększcie kontrolę jasno mówiąc dlaczego i jakie macie wymagania.
      Agnieszka Iwaszkieiwcz

      • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 02.08.14, 16:13
        Bardzo przepraszam, ale to jest szkodliwa bzdura. 15-latki rzeczywiście chcą być samodzielne, rzeczywiście mają swoje sprawy, ale ciągnące sie tygodniami kłamstwa i oszustwa NIE są typowe dla wieku. Podobnie jak nietypowe jest wychodzenie nie wiadomo dokąd i całkowita odmowa odpowiedzi.
        Mrukliwość, większa przestrzeń itd to zupełnie co innego niż całkowity brak informacji i oszukiwanie rodziców, wychodzenie z domu rzekomo na treningi - czyli systematyczne znikanie z domu na dłuższy czas, regularnie i po kryjomu. Zazwyczaj 15-latek powie "Rezygnuję z tych durnych treningów, mam dosyć, trener to kretyn, a koledzy jeszcze gorsi" - a nie ukrywa rezygnację,, aby mieć czas, z którego nie musi się rozliczać. To jest bunt. Kłamstwo i ukrywanie rezygnacji nie jest buntem, być moze jest powodowane strachem prze otwartym buntem - ale jak widać młody człowiek chce udawać, ze wszystko jest w porządku.
        Nie, tak nie zachowują sie "typowe piętnastolatki" - tak zachowują sie piętnastolatki, z którymi zaczynają sie poważne problemy. To nie jest , niestety, sytuacja gdzie jest czas na oswajanie mrukliwego nastolatka - to jest ten moment, gdy rodzice musza dowiedzieć się, gdzie dziecko systematycznie znika.
    • moni_kaw Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 02.08.14, 16:40
      może po prostu poznał dziewczynę i spędza czas oraz "podjada" u niej:) a jednocześnie obawia się waszej reakcji na tę okoliczność;
      to by również wyjaśniało, że nie chce wyjeżdżać na wakacje?
      jakie w domu panuje podejście do spraw damsko - męskich/seksualnych? syn ma się czego obawiać?
      • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 02.08.14, 16:46
        Bardzo możliwe. Możliwe też, co trzeba rozważyć, ze wina nie leży po stronie 15-latka, tylko rodziny. 15-latek, który nie mówi, że rezygnuje z treningów może tego nie mówić z trzech z grubsza powodów
        -obawia się reakcji rodziny, woli ten czas spędzić gdziekolwiek, aby nie wysłuchiwać, że powinien, ze musi , ze zgroza (sytuacja wagarów)
        -może nie mówić, bo potrzebuje czasu na działanie, które chce ukryć - i tu mogą byc dwa powody
        - jest to coś, o czym nie chce opowiadać, bo rodzina będzie roztrząsać, żądać wyjaśnień, a on o tym nie chce mówić (dziewczyna, albo chłopak, też możliwe), nowa przyjaźń,
        - są to działania, o których wiadomo, ze nikt ich nie zaaprobuje - narkotyki, podejrzani znajomi itd.
        • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 07:36
          Pewnie, ja i mąż,wolelibyśmy żeby trenowal, wszak sam z siebie to wybrał, chciał treningi piłki nożnej, ale skoro to jednak nie to - to bez przesady, mógł powiedzieć. Nie podoba mi się to, że sym okłamywał nas tak dlugo w tej kwestii. Nie jest to w porzadku. Myślałam o tym wszystkim, i narkotyki prawie na pewno odpadają. Raczej już bym cos zauważyła. Co do posiadania dziewczyny - jak już pisałam, nie dziwiłoby mnie to, normalna kolej rzeczy w tym wieku. Seks w tym domu to nie temat tabu, i byłabym zdziwiona, jakby sie okazało, że syn ukrywa przed nami jakąś znajomosc. Nie rozumiem, bo nie robiliśmy synowi awantur, nie był nigdy jakoś bardzo karcony, staraliśmy sie z nim rozmawiać, i naprawde myśleliśmy, że mamy calkiem dobry kontakt. Dlatego tym bardziej cieżko mi zrozumieć, skąd aż taka zmiana w zachowaniu syna, i przede wszystkim po co te klamstwa
      • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 07:19
        Ale niby czego miałby się obawiac? Nie wiem, że go pobijemy, jak bedzie się spotykał z dziewczyną? Przecież to jest normalne w tyw wieku. Nie traktuje tego poważnie, ale nie dziwią mnie nastoletnie miłostki. W sprawie seksu/antykoncepcji-nie jest to dla nas trudny temat, i nie udajemy, że tego nie ma.
    • mruwa9 Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 00:52
      a ja sie zastanawiam, w jaki sposob mozna zmusic 15-latka do niechcianego wyjazdu.
      W przypadku mojego 15-latka, z ktorym na 100% nie bylo problemow narkotykowo-alkoholowo-papierosowych i innych tym podobnych, musialabym uzyc- jak najdoslowniej- zdecydowanej przemocy fizycznej, zeby go zmusic do wyjazdu. Doslownie musialabym zwiazac, zakneblowac zakuc w kajdanki i wezwac posilki (bo chlop wyzszy ode mnie o pol glowy), zeby go sila wepchnac do samochodu i wywiezc. Bo jesli nie chcial, to nie chcial. I nie bylo sily, ktora by go do tego zmusila.
      • moni_kaw Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 04:50
        bardzo ciekawe - i co robisz docelowo - zostawiasz nieletniego samego w domu czy rezygnujesz z wakacji?
        od ojca też chłop wyższy? i jakie to ma znaczenie w zasadzie?
        • mruwa9 Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 20:32
          co robie? U nas to stosunkowo proste, bo w zasadzie nigdy nie wyjezdzamy wszyscy, cala rodzina, tylko rotacyjnie. Dziecko zostalo w domu z ta czescia rodziny, ktora nie wyjezdzala.
      • igge Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 09:05
        Mruwa zgadzam się. Mnie też zastanawia jak wykonać polecany przez przedmówców i panią Agnieszkę wspölny wyjazd. Mój syn mając 15 lat pojechał z nami jeszcze do Bułgarii ale na miejscu trochę marudzł, że wolałby być na obozie z rówieśnikami. Mając 17 lat zdecydowanie nie chciał jechać z nami w góry ale jakoś z wielkim trudem go namöwiłam i wybłagałam wyjazd.
        Teraz 18 lat i na objazdówkę po zamkach i pałacach, które generalnie lubi a czeskich nie widział za nic nie chciał się zgodzić. Został sam w domu i bardzo z tego się cieszył mimo, że nigdzie w te wakacje jeszcze nie wyjeżdżał a wyjazd z kolegą na spływ nie wypalił.
        Też coraz mniej wiem o jego sprawach, wyjściach, nocnych powrotach ale mam zaufanie bo nie kłamie. Przyjaciół nastolatki wyjeżdżają z nimi także, nawet starsi od mojego. Organizują sobie też wypady z rówieśnikami. Kasy nie dawałabym przy takim zachowaniu, o jakim pisze autorka wątku. Wymagałabym info gdzie i do kogo wychodzi, adres, telefon, nazwisko i o której wróci. Mój syn co prawda najczęściej wraca dopiero rano, a ja się na to zgadzam bo nie chcę, żeby wracał w środku nocy i nocnymi autobusami.
        • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 10:10
          Ja bym po prostu zrezygnowała z wyjazdu. Wzbudzając przy tym poczucie winy u syna "Tak sie cały rok cieszyłam na wyjazd, a przez ciebie musiałam z niego zrezygnować". Zostawienie w tej sytuacji 15-latka samego jest niedopuszczalne, po prostu.
          Co innego, gdy zostawia się 17 czy 18 latka, nie sprawiającego problemów, co innego gdy zamiast jechać z rodzicami dziecko jedzie na obóz, ale zostawienie syna, z którym dzieje sie cos dziwnego na tydzień bez żadnej kontroli - to dla mnie jest zwyczajne olanie rodzicielskich obowiązków.
          Poza tym, czy coraz mniej się wie o sprawach 18-latka, czy 15 latek oszukuje rodziców - to sa naprawdę dwie zupełnie różne sprawy.
        • 71tosia Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 10:12
          mowimy o 15 latku a nie o 18! Wykonac to nalezy tak jak ty to zrobilas gdy syn mial 15 lat, powiedziec 15 latkowi ze jedzie z rodzicami i nie ma opcji by zostal w domu. Mysle ze 15 latek majac zdecydowane veto rodzicow jednak sie podporzadkuje. Nie mowimy przeciez o rodzinie patologicznej tylko o takiej, ktora miala do niedawna dobry kontakt z dzieckiem.
          • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 10:37
            Syn pojedzie z nami, co zresztą już mu zapowiedziałam. Co prawda od razu powiedzial, że jeszcze będziemy załowali że go zabraliśmy, bo on nie ma na nic ochoty, nigdzie nie bedzie z nami wychodzić, ale trudno: nie zostawimy go samego. Co do kasy jaką dostaje syn: on nie wyobraża sobie, żeby nie mieć żadnej gotowki, zasze musi mieć/miał pieniadze. Nie było nigdy kłopotow, to i je bez problemow dostawał. Teraz mu je ograniczymy.
            • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 10:40
              No i co odpowiedzieliście na to, ze pożałujecie? Trzeba bylo powiedzieć,z e nie spuścicie go z oka - skoro on nie wyjdzie, to Wy tez nie. Poza tym 15-latek, który zawsze "musi" mieć pieniądze - to jest jakiś błąd popełniony juz wcześniej.
              Ja bym sie zastanowiła, czy syn nie urywa sie z domu, aby zdobyć w nie do końca legalny sposób więcej pieniędzy.
              • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 10:48
                Na to mu nic szczególnego nie odpowiedziałam, a wiadomo, że będzimy mieli na niego oko. Teraz nie miałam ochoty kłócić się dalej z synem, i tak ostatnio ciężko o normalne rozmowy, nie chciałam jeszcze dolewac oliwy do ognia. Syn był spokojny, kasy na glupoty nie wydawal, to nic zlego w posiadaniu przez niego pieniędzy nie widzieliśmy. Miałby kraść? Zajmowac sie dilerka? Ale po co? I tak jak na swoj wiek malo nie dostaje
                • triss_merigold6 Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 10:52
                  Ten dzieciak ma ojca, podobno. Niech ojciec z nim rozmawia.
                  • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 10:59
                    Ma ojca, ten ojciec teź probuje z nim rozmawiac, ale efekt marny. Ciezko syna zmusić do rozmowy
                    • triss_merigold6 Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 11:02
                      Nie bardzo rozumiem. To jest 15-latek. Zależny od Was w tysiącu kwestii, macie władzę rodzicielską i jesteście za niego odpowiedzialni. Może czas potrząsnąć małolatem i okazać mu swój gniew? To nie jest Wasz partner.
                      • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 11:04
                        Może też zmuszanie do rozmowy nie jest metodą. Metodą byłoby tez zastanowienie się, czy fakt, że syn w ogóle z Wami nie rozmawia, ze stał się Wam obcy nie jest spowodowane czymś po Waszej stronie.
                        Bo latwo powiedzieć "to trudny wiek", alb "sprawia problemy, trudne dziecko", czasem jednak problemy pojawiają sie nie bez współudziału rodziny.
                    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 11:38
                      Odpisując na wątpliwości.
                      Jeżeli rodzice nie są w stanie wyegzekwować od piętnastolatka swojej decyzji, to w tym widziałabym największy kłopot tej rodziny. Na szczęście jak widać to nie jest problem autorki wątku. Chłopiec pojedzie i pewnie będzie niemiły i niezadowolony. Pisałam o tym. Ale można powiedzieć: no i co z tego ? Taki czas i tyle.
                      Nie rozumiem opowieści o kneblowaniu wysokich piętnastolatków, nawet tych nie sprawiających kłopotów, aby wykonali zalecenie rodziców. Może właśnie oni są najniegrzeczniejsi i najbardziej zbuntowani choć dobrze się maskują, bo nie piją, nie palą i nie uprawiają seksu. Wg rodziców, oczywiście ! Bo w tym wieku takie zachowanie nastolatka i taką postawę rodziców uznałabym za czerwoną lampkę.
                      Co innego starsze dzieci. Tam dynamika relacji jest już inna, ale o nich nie rozmawiamy teraz. Tylko o 15- latku.
                      I jeszcze jedno. Warto odróżnić kłamstwa od oszustw. Szczególnie kłamstwa nastolatka. Kto tego w tym wieku rodzicom nie robił, ręka w górę.
                      Taka zamiana znaczeń wprowadza niepotrzebną narrację o bardzo kłopotliwym nastolatku i jego niewydolnych rodzicach. A w tym wątku nie ma nawet takich śladów. Jest troska rodziców o dziecka i próba uzyskania porady. Taki jest zresztą sam tytuł wątku. Nie ma prośby o ocenę tej rodziny.
                      Agnieszka Iwaszkiewicz


                      • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 11:47
                        Nie należy kneblować żadnych piętnastolatków! Kto o tym i gdzie pisał?
                        Największym problemem w tej rodzinie jest fakt, ze 15-latek znika na długi czas, nie wiadomo gdzie, rodzice stracili jakąkolwiek kontrolę i nie są w stanie niczego o dziecku sie dowiedzieć.
                        Nie chodzenie na opłacone przez rodziców zajęcia i udawanie, że się na nie chodzi jest typowym oszustwem. Nie kłamstwem. Oczywiście, ze nastolatki kłamią, bez tego nie sposób przeżyć okresu dorastania. Czym innym jednak jest nie przyznanie sie do dwói w szkole, czy pójście do kolegi, zamiast do biblioteki, do kina, zamiast na angielski, a czym innym systematyczne oszukiwanie rodziców, że się wychodzi na trening nie raz czy dwa, ale długi czas. I maskowanie tego wychodzeniem z domu, zabieraniem rzeczy na trening itd. To jest bardzo typowe oszustwo.
                        Nie zawsze dziecko oszukuje, bo jest złe. Czasami oszukuje, bo musi. Ale problem jest tak czy inaczej.
                        • moni_kaw Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 12:01
                          > Nie należy kneblować żadnych piętnastolatków! Kto o tym i gdzie pisał?
                          mruwa coś tam napomknęła:)
                • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 11:00
                  Nie mówię, że kradnie, albo zajmuje sie dilerką. Ale nie jest argumentem, ze "na swój wiek mało nie dostaje", przeciwnie. W tym wieku większość dzieciaków jest przyzwyczajona do braków finansowych, do tego, że są okresy, gdy kasy jest bardzo mało lub wcale. Młody człowiek, przyzwyczajony do sporych pieniędzy, który juz w wieku 15 lat nie wyobraża sobie, ze moglo by ich nie być, prędzej zacznie "zarabiać", niz ten, co kasy ma niewiele i jest to dla niego normalne.
                  Poza wszystkim innym dyskretnie przejrzałabym rzeczy syna - czy nie ma czegoś, czego nie powinien mieć, na co nie powinno go stać.
                  Oczywiście, jest możliwość, że syn ma tak dosyć rodzinnego domu, ze wychodzi i siedzi do nocy w bibliotece - ale fakt, ze jest wobec Was wyjątkowo nieprzyjemny i Was oszukuje - i nie ma nawet, jak sie wydaje , wyrzutów sumienia, skłania do intensywniejszego nadzoru.
                  • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 11:32
                    Z przejrzeniem rzeczy masz racje -jak syna nie bedzie w domu moge troche poszperac w jego rzeczach. Wtedy tez jestem w stanie zobaczyc czy nie ma gdzies ukrytych ew dragów.
                    Verdana, nie jestesmy patologia. W naszym domu nigdy nie bylo chorych relacji, z synem mielismy normalne relacje, mogl na nas liczyc. czemu miałby mieć dosc domu i nas? Tak nagle? Nic zlego w rodzinie czy miedzy nami sie nie dzieje
                    • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 11:54
                      Ależ kto mówi, że jesteście patologią? Jeśli sądzisz, ze problemy z dziećmi ma tylko patologia, to błąd. I nie jest też tak, ze nastolatek może mieć dość tylko złych rodziców. Może mieć dość - i to w znacznie większym stopniu - także nadmiernie troskliwych.
                      Mój syn okłamywał mnie w sprawie stopni szkolnych, nawet nie dlatego, że na niego wrzeszczałam, czy karałam, ale dlatego, że nie byłam zachwycona, a syn nie lubił przyznawać sie do porażek. Nie trzeba pić i bić, aby dziecko nie miało ochoty zwierzać sie rodzicom ze swoich porażek.
                      Być może wyjaśnienie jest proste - na treningach Twemu synowi nie szło, a nie miał ochoty tego omawiać. Na Twoim miejscu pogadałabym jeszcze z trenerem, może dowiesz sie, dlaczego syn na treningi przestał chodzić. To nie muszą być narkotyki, dilerka i kradzieź - tylko np. poczucie, ze nie jest w stanie ćwiczyć tak dobrze jak koledzy.
                      Tak czy inaczej, jak mówi moja przyjaciółka, psycholog - gdy dziecko kłamie najpierw rodzice powinni zastanowić się, dlaczego nie chce powiedzieć im prawdy. Przyjrzeć się sobie.
                      • 71tosia Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 12:30
                        to ze dziecko przestaje cos mowic rodzicom w tym wieku nie jest az tak niezwykle. Po prostu w tym wieku duzo fajniej sie gada z kolezanka czy kolega niz z mama/tata, autorytet kolegow szybuje, nas rodzicow doluje ;-). Nawet rodzice majacy dobry kontakt z dzieckiem, w tym wieku go traca, zwykle strasznie sie przy tym dziwujac jak do tego doszlo.
                        Trzeba ustalic z nim prznajmniej minimalne zasady: mowi gdzie i z kim, wraca przed 22, wy macie prawo i obowiazek sprawdzic czy mowi prawde np lokalizujac jego komorke.
                        • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 12:38
                          Oczywiście, ze tak. Tylko czym innym jest nie zwierzanie sie rodzicom ze wszystkiego (jasne, oczywiste, zdrowe), a czym innym oszukiwanie rodziców, znikanie z domu bez jakiejkolwiek informacji.
                          O ile rozumiem problem lezy w tym, że rodzice właśnie nie mogą wyegzekwować powrotów o określonej godzinie, syn absolutnie nie mówi gdzie i z kim (albo kłamie) - a lokalizacja komórki nic nie da. Można ją zostwaić w domu.
                          • 71tosia Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 12:54
                            spokojna glowa - nie zostawi wdomu ;-) W tym wieku,dla dzieciaka lubiacego zycie towarzyskie (a sam pewnie sie po nocach nie wloczy) bez komorki nie ma zycia.
                            Tak sobie pomyslalam - chlopak interesuje sie pilka nozna, wyglasza homofobiczne oswiadczenia - czy to towarzystwo z ktorym sie wloczy to nie sa 'kibole'? Pewnie wiekszosc dzieciakow obawialaby sie ze przyjazn z 'prawdziwymi polakami' rodzicom by sie nie podoba i stad te klamstwa?
                            • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 13:19
                              Jeśli zorientuje sie, że komórka jest namierzana, to może za grosze kupić używaną:) Kolegom da numer, rodzinie nie. Jesli chłopak chodzi w miejsca, w których byc nie powinien, to nie będzie brał komórki, wiedząc, że można go zlokalizować.
                              • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 14:21
                                Nie wiem, czy to ma jakies znaczenie, ale kiedys syn mi opowiadał, że ich trener na tendencje do, piszac wprost, gnojenia zawodnikow. Zwlaszcza, jak im cos, nie daj bóg, nie wyjdzie. Jest bardzo wymagajacy, nie liczy sie ze zdaniem zawodnikow. Takie byly slowa syna. Potem juz nic nie mowil na ten temat. Pytalam, i nic. Moze to bylo powodem rezygnacji z treningow? Ale reszta:kłamstwa, ukrywanie przez jakis czas rezygnacji? Sama nie wiem, co myslec
                                • to-wlasnie-ja Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 04.08.14, 20:56
                                  Ja mysle, ze ma. Byc moze syn sie bardzo zawiodl na trenerze i jego metodach a w konsekwencji zniechecil do pilki. Nie mowil , zebyscie go nie wypytywali lub nie namawiali na sile. Udawal, ze nadal trenuje , moze liczyl, ze samo sie rozejdzie po kosciach lub doczeka do wakacji i od nowego roku zrezygnuje z treningow wykorzystujac nowy plan zajec jako wymowke.
                                  Byc moze tez ( napisalas , ze ma brata blizniaka ) nie chcial porownan do niego, jesli je stosujecie. Sama napisalas , ze jest jego przeciwienstwem .
                                  Nadal uwazam, ze wystarczy rozmowa , w trakcie ktorej po prostu zapytacie o powody bez naciskow i presji.
                          • to-wlasnie-ja Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 14:20
                            Nie bez jakiejkolwiek informacji. Mowi gdzie wychodzi , tylko, ze nie zawsze jest to prawda. To tak dla scislosci.
                            Nie demonizowalabym sprawy. Sama rowniez jestem matka dwoch , w tej chwili juz doroslych synow i dobrze pamietam wlasne rozterki w podobnych sytuacjach.
                            Obaj moi synowie sa diametralnie rozni , jeden pilny i systematyczny , ale niesamowicie zamkniety w sobie od zawsze, drugi typowy zdolny ale leniwy , za to chetnie nawiazujacy nowe kontakty ( nie zawsze podobali mi sie jego koledzy).
                            Co bym zrobila? Po pierwsze w kwestii wyjazdu. O ile nie mozna zostawic syna w domu pod opieka kogos z rodziny to na prewno nie zostawialabym go samegow domu. Jest zbyt mlody i byc moze tez zbyt ufny. Jesli poznal nowe towarzystwo , moglby zarowno zaszalec poza domem jak i zaprosic kumpli do domu. Nie znacie jego kolegow, wiec nie mozecie im ufac. A pomysly mogliby miec rozne- od imprez, alkoholu, popalania po kradziez. I dokladnie to bym synowi powiedziala . Tylko jak?
                            Otoz wspolnie , razem z mezem i co wazne spokojnie porozmawialabym z synem o waszych uczuciach. O oszukiwaniu w kwestii treningow ,waszej niepewnosci dotyczacej zmian w jego zachowaniu , o leku czy nie wpadl w zle towarzystwo. Wreszcie o zaufaniu, ktore naduzyl i na ktore bedzie musial znow zapracowac.
                            Rozmawialabym spokojnie, w poczuciu, ze nie MUSI teraz juz natychmiast, ale ZAWSZE moze do was przyjsc porozmawiac i wyjasnic swoje motywy . Ze wy na to czekacie .
                            • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 19:59
                              Pojedzie z nami. To na pewno . Samego nie zostawimy, przemknęła przez chwile taka mysl, ale to na poczatku. Rozmowa nas czeka, wiem. Nie chcemy do rozmowy zmuszac, nie chcemy klotni. Ale cos musimy zrobic, zeby sie dowiedziec, co sie jak naprawde dzieje
                              • 71tosia Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 21:18
                                tak mi jeszcze przyszlo do glowy, a sprawdziliscie jakie strony w internecie mlody przeglada? Wystarczy wejsc w historie przegladarki, szybko sie zorientujesz czy nie probuje czegos nielegalnego.
            • triss_merigold6 Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 10:47
              Nie musi mieć ochoty, ma pojechać.
              Nie musi wyobrażać sobie jak to strasznie nie mieć gotówki, postawcie go przed faktem dokonanym z precyzyjnym wyjaśnieniem dlaczego w tej chwili nie możecie mu ufać.
          • igge Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 04.08.14, 22:29
            Ja nigdy nawetjak syn miał 15 lat i mniej nie wyobrażam sobie jakiegoś odgórnego nakazu spędzenia wyjazdu z nami. Zawsze i tak jest nadal tylko godzinami i tygodniami namawiam syna gorąco na wyjazd z nami (co on czasem odbiera jako zmuszanie go i wywieranie presji) bo sama po prostu strasznie chcę i zawsze chciałam, żeby z nami wyjeżdżał. W sumie dłuuugo i zawsze wspólny wyjazd to była jedyna uszczęśliwiająca mnie opcja i on o tym wie tylko że teraz mając 18 lat znalazł w sobie siły, żeby definitywnie odmówić. Mi szkoda frajdy i zwiedzania, dzieci lubią historię i historyczne miejsca, ciekawostki plus fajnie naam się i śmiesznie spędza czas razem.
            Moja 14 latka też go namawiała na wspólny wyjazd ale wolał od nas odpocząć i spędzać czas na basenie i w siłowni i w lesie, na leżaku w ogrodzie. Jakby miał 15 czy 14 lat też bym go na siłę nie zabrała mimo, że namawianie usilne czasem skutkuje i rzeczywiście jest formą presji. Daję sobie prawo do namolnego i upierdliwego wyrażania tego co sama chcę, tu, wspólnego wyjazdu i jego fajniejszego, moim zdaniem, spędzania wolnego czasu ale gdy dziecko dostateczne długo i przekonywująco odmawia, to choć mi to ni w smak - zostawiam go bez względu na wiek i niepokojące jego zachowania. Po prostu gdy ma 14, 15 lat a nie 18 to proszę dziadka czy babcię o opiekę, kontrolę, pomoc, bycie na zawołanie, telefony i wpadaniedo nastolatka o ile nie czasową wprowadzkę do niego i problem z głowy. Kasę w sytuacji autorki wåtku uciełabym momentalnie bo nie po to rodzina haruje na chleb, żeby nastolatek wyrzucał pieniådze i tracił zdrowie na np zioło, narkotyki, alkohol czy nie wiadomo do kogo i po co nocne wypady. U nas z kasą dziecka łatwiej bo mamy duże rachunki i nie rozpieszczamy smarkaczy:-) kieszonkowym, mają kasę jak dostaną na różne liczne święta i od dziadków, naszych przyjaciół plus syn zaczął dorabiać sobie w ogrodzie u wujka kolegi z kolegami. Polecam, bardzo wychowawcze i zdrowotne choć miałam tonę obaw. Syn sam jak chcemy mu dać 1000 zł na wypad z kolegami to mówi, że lepiej prz4znaczmy te pieniådze na naprawę i odnowienie płotu i tarasu. On sam płaci sobie za basen i extra doładowania telefonu choć chcieliśmy mu za to płacić. Ale gdybym próbowała wymuszać na nim decyzje sprzeczne z jego chęciami typu wyjazd czy cokolwiek - sprowokowałabym go i córkę tylko do gorętszego i nieusuwalnego oporu i veta. Z nimi trzeba negocjować do skutku i prosić ale broń boże nie wymuszać nic bo na to nie pozwolą i tyle.
            Dużo więcej osiågnåć można po dobroci. Prosząc i tłumaczåc i uzasadniając a nie każåc coś zrobić bo rozkazy zaogniają upór. Mój syn rzeczywiście w gimnazjum był mało imprezowy a w liceum imprezuje dużo ale jak wczoraj nagle o 23 dostał zaproszenie na imprezę to jednak zapytał co jana to i na jego tak późne nagłe wyjście i dał telefon, nazwisko i adres gospodarza imprezy i uzgodnił z nami, že wróci rano. Moim warunkiem było, że nie pojedzie tam pociągiem, metrem,busem tylko pozwoli się odwieźć autem. Całą rodziną się po nocnymspacerze z psem ubraliśmy, wskoczyliśmy dosamochodu i odwiezliśmy na koniec miasta drugi wygłupiając się po drodze, że na jego imprezę też wchodzimy i będziemy síę równie dobrze jak on bawić. Próby dostarczenia go pod drzwi syn zdecydowanie uciął opuszczając auto przed osiedlem kolegi i cierpliwie choć umęczonym głosem odbierając po północy telefon ode mnie z pytaniem czybezpiecznie dotarł do mieszkania kumpla.
            Wydaje mi się, že jak obie strony się szanują to można zawsze się dogadać i każdy w czymś ustępuje wiedząc, że jest traktowany po partnersku i nie chcąc urazić boleśnie drugiej strony.
            Nic na siłę. Mój syn skłamał w drobiazgach co prawda 2 razymi w życiu (małż raz w sprawie kota):-):-) i nie robią tego nigdy więcej a ja ufam im dalej. Córa nie skłamała jeszcze nigdy, wszystko przede mną:-)
            Powodzenia w naprawie układów z dzieckiem.
            Wytłumaczenie najprostsze i logicznie tłumaczące zachowania niepokojące syna, że jest gejem uważam za naciągane i nadinterpretujące choć kuszące. Wtedy robilibyście mu piekło na ziemi.
            Wstyd wychować dziecko na homofoba,sorry.
            • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 05.08.14, 10:48
              Sami jesteśmy, jak to się mówi, homofobami, więc i syn ma to po nas. Nie zamierzamy udawać, że gejostwo to coś normalnego i naturalnego.
              • janka345 Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 16.08.14, 14:35
                Wyobraź sobie sytuację, że chłopak żyje w rodzinie, w której wszyscy i on także uznają, że jest to coś nienormalnego, jakaś dewiacja i należy potępiać. W okolicach 13-15 roku życia uświadamia sobie, że sam jest gejem - jak on ma się czuć? Uświadamia sobie, że jest nienormalny, godny potępienia. Z homoseksualizmu nie można się przecież wyleczyć, ani uznać, że nie istnieje, bo istniał od zawsze u zwierząt i ludzi, natura go stworzyła, czy jak kto woli Bóg, podobnie jak leworęczność, która kiedyś napiętnowana, teraz jest czymś niestandardowym, ale najzupełniej normalnym. To tylko teoretyczne rozważania, nie muszą dotyczyć Twojego syna. Ale gdyby się zdarzyło, że jest gejem, na pewno zacząłby oszukiwać i tuszować, bo przecież nie mógłby wam powiedzieć prawdy, sam będąc homofobem, poczułby obrzydzenie do samego siebie.
    • moni_kaw Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 11:18
      a w całej rodzinie nie ma ani jednej zaufanej osoby - ciotki/kuzyna/przyszywanego wujka sąsiada itp. który może dyskretnie "wyczaić" o co chodzi?
      czy syn ma rodzeństwo ( rodzeństwo - nawet skłócone na ogół wie najwięcej:)
      • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 19:54
        Syn ma brata bliźniaka. Nie wspomniałam o nim ani razu w tym watku, bo tendrugi syn to calkowite przeciwienstwo brata opisywanego w tym temacie.
    • mrsnice Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 03.08.14, 21:02
      typowe zachowanie w przypadku eksperymentowania z heroiną. Długo śpi, mało je, zaniechał trenowania sportu, zły kontakt z rodzicami, duże kieszonkowe (wiecie co do złotówki na co wydaje?). Temat znam z autopsji, kilka przypadków. Też rodzice przez kilka lat mówili, że to niemożliwe. Pierwszy etap współuzależnienia: wypieranie. A skąd wiesz jak sprawdzać źrenice? Byłaś w punkcie uzależnień po poradę? Patrzenia w oczy heroiniście trzeba sie nauczyć. Laik nie zauważy. Oczywiście życzę żeby kłopoty minęły ale dla mnie to na 90% heroina.
      • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 04.08.14, 19:07
        Heroina - dawanie w żyłę. Tego, zwłaszcza w lecie, nie dałoby się przegapić. Nie ma szans.
        I heroinę biorą narkomany przy mecie swojego życia, kiedy już wszystkiego wypróbowali.
        • mrsnice Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 04.08.14, 20:53
          "Heroina - dawanie w żyłę. Tego, zwłaszcza w lecie, nie dałoby się przegapić. Ni
          > e ma szans".
          Przez pierwszych kilka lat zwykle heroinę (czy brown sugar) podpala się na folii i wącha. W żyłę to jak się nie ma kasy albo degeneracja jest całkowita. Proponuję zapoznać się bliżej z tematem, żeby mam nadzieję w 100% to wykluczyć. Przy tak miernej znajomości tematu długi czas minie zanim się zorientujecie o co chodzi. Zapisz się do poradni "U" czy jakiejś innej, zapoznaj z tematem, ja bym tak zrobiła, gdyby moje dziecko zachowywało się w taki sposób.
        • mrsnice Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 04.08.14, 21:00
          "I heroinę biorą narkomany przy mecie swojego życia, kiedy już wszystkiego wypró
          > bowali"
          wiem o wielu, bardzo wielu przypadkach gdy młodzież zaczynała od heroiny. Nie wiem skąd bierzesz te, nieprawdziwe tezy. Jedno spotkanie z rodzicami dzieci uzależnionych i otworzysz oczy. Nie pisz dalej takich bzdur, bo żal mi, że rodzice mogą być aż tak ślepi. I zeby nie było, że chcę dowalić. Chcę aby rodzice świadomie podejmowali walkę o zdrowie i życie dziecka uzależnionego. Nie żeby siedzieli i wymyślali bzdury, tylko żeby rzeczowo działali. Nie umiesz, nie wiesz? Normalne. Bo niby skąd masz wiedzieć. Trzeba działać, zapisać się do odpowiednich poradni, uczyć się, poznawać, żeby ocalić dziecko. Jak się okaże, ze to nie narkotyki, to dziękować bogu. A jak tak? Wtedy wiadomo co robić a nie błądzić we mgle. Powodzenia.
        • anomalia_pogodowa81 Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 04.08.14, 21:19
          Aha - zapomniałaś dodać, że w twojej rodzinie do tej pory takiego odchyłu nie było, więc to niemożliwe ;)
        • anomalia_pogodowa81 Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 04.08.14, 21:21
          Guzik wiesz o narkotykach, guzik wiesz o homoseksualiźmie, jeśli o reszcie świata - w dużej części młodzieżowego - też masz takie pojęcie i wypowiadasz się takim pewnym siebie tonem, to nic dziwnego, że syn zaczyna ci się buntować i zamykać swój świat przed tobą.
          • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 04.08.14, 21:26
            Tak, mam pewność, że mój syn nie ćpa. Nie potrzebuję wizyty w poradni, żeby to wiedzieć.
            • culebre Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 04.08.14, 22:16
              Nie, nie masz żadnej pewności, że syn nie ćpa. W tym wątku pojawiła się masa sugestii, co może być problemem, a mi brakuje jednej: problem zaczął się od unikania treningów, syn wcześniej skarżył się na trenera. Czy jest możliwe (a zdarza się to naprawdę całkiem często w tym zawodzie), że trener pchał łapy tam, gdzie nie powinien był?
              • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 05.08.14, 10:51
                Skarżył się na niego raz jeden jedyny - owszem. Z tego, co syn mówił, wynika, że trener to po prostu cham. Potem już nic nie mówił, w zasadzie prawie dwa lata trenował piłkę, a skarżył się na niego w sumie na początku. Później jeszcze pytałam go, jak tam na treningach, jak dają radę, ale powiedział, że nie jest najgorzej. Natomiast teraz stwierdził, że mu się już treningów odechciało, jest zmęczony i nie ma siły na dalsze trenowanie. I dlatego ani myśli tam wracać.
            • igge Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 04.08.14, 22:50
              Kostka, nie możesz mieć 100 % pewności, że syn nie ćpa, sorka. Nie jesteś nieomylna, nikt nie jest. Möj syn palił raz na imprezie trawę, sam o tym mi powiedział choć wiedział, że ochrzan i moja negatywna reakcja będzie wielka. Nigdy PRZENIGDY nie podejrzewałabym go o to, że będzie do tego zdolny, w gimnazjum odmawiał zawsze picia, palenia etc nawet jak cała klasa to robiła on z najlepszym kumplem usuwali się na bok.
              A w liceum i piwko i wino i mocniejszego drinka umiarkowanie ale pije niestety na imprezach. Ufam mu, że od narkotyków trzyma się z daleka ale tę cholerną trawę jednak zapalił. A twój syn ma kasę, kłamie, znika i generalnie sama mówisz, że niewiele o nim wiesz.
              • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 05.08.14, 10:52
                Mam sprawdzone, na świeżo, dzisiaj z samego rana po zakupie testu. Syn go wykonał bez zająknięcia, i wynik był ujemy. Więc teraz mam czarno na biały, że nie o dragi chodzi.
              • konwalka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 06.08.14, 15:16
                igge, wiesz, ze z punktu widzenia medycyny jest mniej ujowo, ze zajara niz ze pije wóde?
                takie sa fakty
            • 71tosia Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 04.08.14, 23:01
              wiesz, ja jestem rozsadna, a jak mialam okazje (w moim przypadku legalnie, by nie bylo watpliwosci) to owszem zapalilam sobie maryske, z ciekawasci - podobnie jak wielu nastolatkow. Ide o zaklad, ze moja mama by nie uwierzyla ;-)
              • igge Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 05.08.14, 09:40
                ja raz w życiu zapaliłam 2 papierosy zwyczajne hmm :)
                ale marihuany never ever
    • moni_kaw Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 04.08.14, 21:28
      no dobra - ale bijemy tutaj piane trzeci dzień i za wiele to z tego nie wynika - czemu nie możesz po prostu usiąść z synem i mężem i porozmawiać jak ludzie; grzecznie ale stanowczo...........
      • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 05.08.14, 10:59
        Próbuję rozmawiać z synem. Nie zamierzam się z nim jednak codziennie kłócić, jak i nie zamierzam go zmuszać do zwierzenia się. Nie chce rozmawiać - trudno, przykre to jest, ale i co mam zrobić? Przez te ostatnie dni syn mówi niewiele, coś tam wymijająco odpowie, wychodzi dalej z domu, jedyne tylko co robi, to to, że wraca wcześniej, wieczorem, a nie w nocy. Kasy ma niewiele, i wie, że nie dostanie jej w najbliższym czasie. Wie, że nie ma sensu o nią prosić, bo i tak nic z tego. Powie coś więcej, przestanie zachowywać się jak mały dzieciak, który nie chce rozmawiać z matką - to wtedy pogadamy inaczej, i pieniądze też wrócą w większej ilości.
        Wyjeżdżamy już za parę dni, teraz zaczyna się przygotowywanie do wyjazdu (chociaż syn nie chce jechać - ale trudno, i tak pojedzie), liczę, że może tam się jednak coś w nim ruszy, i coś więcej powie. Mam taką nadzieję.
    • mrsnice Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 04.08.14, 21:50
      no właśnie, bijemy pianę. Mama nie wie co jest dziecku, a jak się podaje przykłady do zastanowienia i sprawdzenia, to wyklucza. Niby wszystko wie, a się pyta. Nie wierzy. Ok to tak powiem: może ebola albo malaria? Jak ma być od czapy to niech będzie.
      • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 05.08.14, 10:46
        Dla własnego spokoju kupiłam narkotest, który to wykrywa obecność kilku narkotyków (multitest). Wynik ujemny. Czyli tak, jak myślałam. Na szczęście.
        • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 05.08.14, 11:07
          A nie wpadło Ci do głowy, ze poważnym problemem może być brat, o cechach autystycznych? Że zdrowy brat chce się od niego odizolować?
          • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 05.08.14, 13:03
            Tak, coś w tym jest. Oni nie mieli dobrych kontaktów, żadnej więzi - zupełnie inne światy. Ten drugi syn jest bardzo wycofany, najlepiej czuje się w 4 ścianach, sam na sam, ma swój świat, jak jest wyjazd, to tylko z nami i najlepiej do dobrze znanych miejsc. W tym roku jedziemy w obce miejsce, gdzie jeszcze nigdy nie byliśmy, ale nie mam większych obaw.
            Zdrowy syn wstydzi się, że ma ,,takiego'' brata, jak to kiedyś powiedział: nie do końca normalnego. Jest to dla mnie bardzo przykre i ciężkie, wolałabym, żeby sie dogadywali ze sobą, chociaż trochę, bo wielkich cudów nie oczekuję, ale nie ma co ukrywać, że tutaj ciężko mówić nawet o poprawnych kontaktach.
            Może to mieć wpływ na to, co się dzieje z tym zdrowym synem? Dotychczas wydawało mi się, że to nie ma ze sobą nic wspólnego, ale teraz sama nie wiem, może coś jest w tym? Tyle że dopiero teraz chce się już całkowicie odizolować?
            • verdana Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 05.08.14, 13:10
              Innymi słowy, przedstawiłaś nam nieco inną sytuację, niż jest w rzeczywistości. Bo brat z problemami moze tu być nie nieistotnym dodatkiem, a kluczem do rozwiązania zagadki.
              Syn nie tyle nie chce jechać z Wami na wakacje, co nie chce jechać i z Wami i z bratem. Bo z natury rzeczy na wakacjach z tym bratem jest sie ciągle, a syn i nie ma z nim kontaktu i się wstydzi. Może ta swoista "ucieczka" z domu, to nie jest wcale efekt wieku czy problemów, tylko próba bycia samemu, bez kłopotliwego brata?
              Jestem na 100% pewna, że problemy z drugim bratem wpływają na tego "kłopotliwego", tym bardziej, że jest to brat-bliźniak. To jest dla nastolatka bardzo powazny problem. dziecko przyjmuje pewne rzeczy jako normalne i nieuchronne, nastolatek juz nie.
              I mam takie pytania
              - czy synowie chodza do tej samej klasy?
              -czy mają wspólny pokój?
              -czy problemy z drugim synem nie spowodowały,z e temu "zdrowemu" poświęcacie mniej czasu?
              Tak czy inaczej, w tej sytuacji ja bym na wakacjach pozwoliła 15-latkowi chodzić bez Was, nie ciągnęła go tam, gdzie zabieracie brata.
              I rodzeństwo chorych czy dysfunkcyjnych dzieci bardzo często potrzebuje pomocy psychologa.
              • ko_stka Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 05.08.14, 15:36
                Ale sam lub z jakimiś znajomymi (była taka możliwość) tez nie chciał jechać. Chciał zostać w domu, ale sam. Bez nikogo. Żadnego wyjazdu nie chciał, choć inna opcja niż z nami i bratem była.
                Tyle że ten brat dla zdrowego syna nie jest za bardzo kłopotliwy. Nie jest kłopotliwy w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ma swój świat, zajmuje się sobą, nie dąży do kontaktu ze zdrowym bratem, w żaden sposób nie robi mu problemów. To, że zdrowy syn się go wstydzi - to jest fakt. Wstydzi się, że jest taki inny, taki trochę cofnięty. Widać, że to nie jest w pełni zdrowy nastolatek.

                Nigdy nie chodzili do tych samych szkół. Pokoje w zasadzie od początku mają osobne. Do tego jeden ma pokój na parterze, drugi na piętrze. Mąż kiedyś więcej uwagi poświęcał temu autystycznemu synowi, ale to bardziej na początku, we wczesnym dzieciństwie. Później im obu staraliśmy sie poświęcać tyle samo czasu, aby żaden nie czuł się odtrącony. I jakoś to w miarę funkcjonowało. Jakoś, choć z przyczyn oczywistych idealnie nigdy nie było.
                Nie będziemy go ciągnęli na siłę we wszystkie miejsca, jak bardzo nie będzie chciał wyjść - to zostanie w hotelu. Chciałaby, żeby tam coś ruszyło, żeby syn zaczął z nami normalnie rozmawiać. Bo teraz to troche w martwym punkcie stoimy.
                • janka345 Re: Jak dotrzeć do 15-latka? 16.08.14, 15:14
                  pomijając problemy z oszukiwaniem was, to niechęć do wyjazdu może być czymś zupełnie odrębnym od reszty problemów; mój syn też kiedyś został sam na kilka dni (pod dyskretnym okiem sąsiadki), bo też nie chciał z nami jechać - chciał po prostu zostać sam, wstawać i kłaść się, kiedy mu pasuje, jeść kiedy mu pasuje, sam się o siebie zatroszczyć, sam zadbac o dom, taka próba samodzielności i odpoczynek od codziennej rutyny. Miał ochotę i został. No ale nie zostawiłabym go gdybym była w takiej sytuacji, jak ty, dobrze robicie, że go zabieracie.
Pełna wersja