Dodaj do ulubionych

Mąż bałaganiarz i ignorant

06.08.14, 11:17
Moim problem jest małżonek, który, delikatnie mówiąc nie dba o dom/nasze bezpieczeństwo i komfort. Wczoraj zdenerwował mnie swoim bałaganiarstwem tak bardzo, że postanowiłam dziś się uzewnętrznić na forum. Może ktoś coś doradzi. Albo chociaż dostarczę komuś dobrego humoru :)
Oboje pracujemy, zarabiamy nieźle, jedno dziecko. Mieszkanie na kredyt.
2 lata temu okradli nam to mieszkanie. Kiedy oboje byliśmy w pracy włamano się, ukradziono bardzo dużo sprzętów, głownie elektronikę. Była to bardzo duża trauma dla nas, mieszkanie było splądrowane, szuflady wywrócone itd. Długo dochodziłam do siebie i mogę powiedzieć, że od tego momentu znielubiłam to mieszkanie. Mam do teraz poczucie takiego bezsensu, że po co inwestować, kupować, ulepszać, jak przyjdą ukradną, zniszczą? Do teraz nie odkupiłam laptopa, bo mam poczucie, ze znowu ktoś go ukradnie. Parę miesięcy po kradzieży jeszcze ukradli nam wózek dziecka spod drzwi mieszkania, śmiać się czy płakać?
Do tego dochodzi kwestia ubezpieczenia mieszkania. Było ubezpieczone. Ale, jak się okazało…maż nie ubezpieczył go od kradzieży… Razem z traumą spowodowaną tym włamaniem dorobiłam się braku zaufania do męża, braku poczucia bezpieczeństwa. Mieszkanie jest jego, on sam ma ten kredyt, on sam miał obowiązek ubezpieczyć je, powiedział, że to zrobił. Skoro tak powiedział, byłam pewna, ze zrobił to dobrze! Nie przyszło mi na myśl, że mógł nie ubezpieczyć od włamania! Kiedy dowiedziałam się tego…zamilkłam. Nie byłam w stanie zrobić mu afery o to, bo w sumie co to da? Nie tylko moje rzeczy skradziono, także jego, nasze…Ale od tego momentu zaczęłam się wewnętrznie nakręcać i bacznie przyglądać się jego zachowaniom i temu jak on prowadzi swoje/nasze życie. Tak jakby przejrzałam na oczy.
No więc tak. Obowiązkami staramy się dzielić po równo. Kwestie samochodu ogarnia on, bo ja się na tym nie znam. Rachunki płacimy ze wspólnego konta. On ma swoją działalność, bardzo pilnuje wszystkich podatków. Ale, któregoś dnia wracam do domu, a tam ani internetu, ani kablówki. Wrócił mąż, zadzwonił do kablówki, zrobił dym, po czym dowiedział się, że…wyłączyli nam bo od 3 miesięcy nie płacił! Jak to możliwe? Ano możliwe, bo faktury dostawał na maila, którego dość rzadko używał, więc nie sprawdził, a telefony w sprawie płatności ignorował bo nie ma zwyczaju odbierania od nieznanych numerów. Ok., ktoś powie, bez netu i tv można żyć. Ale sytuacja była dziwna.
Jakiś czas później w czasie burzy spalił nam się telewizor (o ironio!). Zdarza się, powiecie. Mąż ambitnie postanowił wskrzesić ten telewizor. Wskrzesza go do dziś. Kupilismy w tym czasie nowy, a stary stoi w sypialni i udaje działający. Matryca schowana w szufladzie czeka na lepsze czasy, czytaj: aż mąż wymyśli jak naprawić, bo do tej pory nic nie wskórał.
Mikrofala. Zepsuła się. Mąż zapowiedział: spokojnie, zajmę się tym! No więc zaufałam mu. Tak się zajął, że mikrofala nie działała rok (!!).
Samochód. Jeździ, ale w ogole o niego nie dba. Pomijam już fakt jeżdżenia na myjnię, to zdarza mu się mega rzadko, ale chodzi o normalne serwisowanie. Dopóki coś mu się nie zepsuje, to wcześniej nie zainterweniuje, nawet jeśli ma sygnały,ze cos jest nie tak. Potrafi nie zmienić opon z zimowych na letnie, po wymianie klocków hamulcowych przyznał: no teraz czuję, że jest bezpiecznie, bo już były zdarte do cna. Mnie to zmroziło, bo codziennie wozi dziecko do przedszkola, czy on nie nie czuje tego, ze naraża dziecko, siebie i mnie na niebezpieczeństwo? Kiedyś przyznał mi, że…nie wpiął fotelika. Dzień wcześniej cos przewoził, musiał wypiac cały fotelik, oczywiście nie starczyło mu już cierpliwości, żeby zapiąć fotelik dziecka do siedzenia, więc zostawił ot tak. Przyznał się dopiero po kilku dniach. Zrobilam mu dym.No i klimatyzacja w samochodzie, nie czyścił jej od paru lat! Ostatnio, w upałach zauważyłam, że od razu dostaję w samochodzie kaszlu, dusze się. Upominałam go, ale dopiero jak zobaczył w tv reportaż o tym jakie szkody może spowodować nieczyszczona klimatyzacja opamiętał się i pojechał coś z tym zrobić.
Pomijam już fakt, jakim jest bałaganiarzem, nigdy nie odkłada przedmiotów na miejsce, zdejmuje ubranie, rzuca gdziekolwiek, to samo robi z rzeczami dziecka. Talerzy po obiedzie nie odstawi do zmywarki, szklanki porozstawia po całym domu, zakupów nie rozpakuje, zostawia w reklamówkach. Ubrań nie składa, zazwyczaj się śpieszy, więc wkłada nieprasowane. No, chyba, że ma spotkanie służbowe, wtedy cały ceremoniał z prasowaniem rano koszuli. Tylko dlaczego rano, kiedy wszyscy się spieszymy, a nie wieczorem na spokojnie? Zapytacie: a dlaczego ty mu nie prasujesz? Ano dlatego, że ktoregoś dnia kupiłam mu koszulę i zobaczyłam jak po pracy ją zdjął i po prostu rzucił na ziemię, a potem nawet po niej przeszedł (twierdzi,ze nie zauważył)…Powiedziałam sobie wtedy: o nie, ostatni raz coś ci kupuje, nie będzie żadnego prasowania, nie ma bata. Skoro nie szanuje rzeczy, które ja mu ofiarowuje, to trochę tak jakby nie szanował mnie, tak to czuję.
I tak dalej…
Generalnie jego zachowanie powoduje u mnie bycie ciagle w napięciu. Mam wrażenie, że ja musze nad wszystkim panować, o wszystkim myśleć, kontrolować, planować, sprawdzać go! Oboje mamy wymagające zawody. Wydaje mi się, że on cały swój power zachowuje na pracę, tam musi być wszystko na tip top, dokładne, i na czas. Wraca do domu i kompletnie odpuszcza. Wtedy wsyztsko jest na „zaraz, później, jutro” i tak codziennie. Ja znowuż mam taki charakter, ze wracam i od razu biore się do roboty-sprzatania, póki jeszcze mam siłę, żeby wieczorem sobie spokojnie móc posiedzieć. Nie jestem tytanem jeśli chodzi o czystość, nie mam obsesji porządku, chcę po prostu zachować jakąś jakość życia. Umówiliśmy się, że to on odkurza. No i nie odkurza, chyba ze mu zrobię dym. Teraz wymówką jest upał.
Wiecie, nie chodzi mi o to żeby on pucował podłogi codziennie. Chodzi mi o zwykłe odkładanie rzeczy na miejsce, segregowanie, sprzątniecie jak się cos rozleje, wysypie, ogarniecie kuchni po robieniu obiadu/kanapek, zakręcanie słoików, wrzucanie ciuchów do kosza w łazience itd. Chociaż tyle! Myślałam nad tym wsyztskim i stwierdziłam, ze chociaż tyle spowodowałoby że żyłoby mi się łatwiej! Czy to tak wiele? Rozmawiamy, ale po dwóch dniach jest to samo.
Wczoraj wściekłam się, bo wyszłam na 2h, a w tym czasie on tylko wyjmował kolejne przedmioty w kuchni, brudził je, rozwalał i zostawiał. Nawet worka na śmieci nie włożył do kubła (zabrałam śmieci wychodząc). Taka byłam zła, że jak poszedł do łazienki porobiłam telefonem zdjęcia tego syfu, żeby mieć dowód.Tylko jak temu wszytskeimu zaradzić, żeby nie zranić? Jestem już zmęczona tym, że jak ja o czymś nie pomyślę, to on nic nie zrobi, popychaniem go, namawianiem na działanie, inicjowaniem i opieprzaniem. Chciałabym czasem poczuć się „zaopiekowaną”, poleżeć i pachnieć. Kurcze, to jest trzydziestoparoletni facet, nie dziecko!
Obserwuj wątek
    • amb25 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 11:48
      Nie wiem co Ci doradzic, ale wiem tylko tyle, ze jesli on z tych "odpornych i tolerancyjnych" to chocbys na glowie stawala on sie nie zmieni, chyba ze ON SAM nagle poczuje potrzebe zmian.
      A co go przekona do zmian (trwalych) to jedna wielka niewiadomoa.
      Zostawienie domu niesprzatanego przez miesiac czy niewyrzucanie smieci kotre on zostawia nic nie pomoze. Bo to JEMU nie przeszkadza.
      To kwestia wychowania i charakteru - mam znajomego ktory w domu rodzinnym palcem niczego nie tykal, bo nie musial - Mamusia...... Ale jak ozenil sie po 40 to stwierdzil, ze on chce i jest w stanie sie nauczyc i teraz nawet gotowanie obiadow i sprzatanie dzieli z zona. Ale on miala motywacje i chcec do zmiany...
      • felicityjones Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 12:18
        Problem z nim jest taki, że on jest, jak to sie mówi: zdolny, ale leniwy. Świetnie gotuje, ale po tym gotowaniu nigdy nie sprzątnie. Świetnie zajmuje się dzieckiem, ale w ogole nie obchodzą go porozrzucane wszędzie zabawki, klocki, ubrania. Potrafi wiele rzeczy w domu zrobić i odpowiednio zmotywowany zrobi, ale syf zawsze po sobie zostawi.
        Albo w ogole nie myśli: wyjeżdża na dwa dni słuzbowo zabiera mi pastę do zębów :) Wstaję rano, musze myć zęby pastą dziecka. Kupi jakieś owoce, czy słodycze, nie podzieli się, tylko chodzi co chwila do kuchni i podjada, keidy ja mam chęć i idę się poczestować, to juz nie ma. Wychodzimy na kolacje ze znajomymi, ja w szpilkach, on nie zważając na to idzie szybkim krokiem, a ja próbuję go w tych szpilach dogonić :) Kiedyś zorbiłam mu numer,on szedł, a ja zwolniłam, dopiero po kilkudziesięciu metrach zorientował się, że nie idę z nim :) To wszystko brzmi dość zabawnie i ja sama często się z tego śmieję, ale na dłuższą metę to mnie wkurza strasznie.
        Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele rzeczy wyniósł z domu, albo właśnie nie wyniósł. Zawsze wydawał mi się człowiekiem samodzielnym, niezależnym, wyjechał na studia, mieszkał w akademiku, wcześnie zaczął zarabiać. Jego matka rozczulała się raczej nad młodszym synem, a z moim mężem łaczyły ją (zmarła parę lat temu) relacje bardzo partnerskie. Może teraz on szuka tej przestrzeni po matce we mnie? Może to on chce żeby się nim zaopiekować? Nie wiem.
        • mozambique Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 12:30
          numer z pastą czy wyjadaniem owoców siwadczy niestety ze jego niezaleznosc i samodzielnosc dotarla do tablicy z napisem "samolubstwo" lub "egoizm"

          tp nie jest roztrzepanie - to jest nieliczenie sie z potrzebami innych domowników ( czyli ciebie) wlasnie w temacie pasty czy tych pomaranczy
          to moze byc wynik wychowania ( nikt go nie nauczyl ) albo koniecznosci zyciowych w pozniejszym terminie ( musial sam zarobic na siebei i swoej potrzeby, tylko swoje)

          jeden z moich exów taki byl - potrafil zjesc caly gar jakich smakolyków ktory przygotowalam na kolacje , ani razu nie zapytal czy mam ochotę a moze czy jzu jadlam , czy bede pozniej jesc , no taki charakter był
    • terazkasia Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 11:59
      Ani ja, ani nikt tutaj chyba nie jest w stanie ocenić, jaka jest "prawda", tj. czy Ty przesadzasz, czy też on jest rzeczywiście taki okropny - bo to wszystko jest jedynie Twoją relacją.

      Moja robocza (z ww. powodu) teza: odpuść trochę.
      Traumę po splądrowaniu mieszkania rozumiem, ale co: resztę życia chcesz spędzić w poczuciu wiecznej tymczasowości ("bo i tak ukradną")? Teraz mieszkanie macie na pewno ubezpieczone od kradziezy, załóżcie jeszcze alarm, o ile go nie ma, i kup laptopa, i przestań pielęgnować w sobie poczucie nielubienia mieszkania.

      Ok, nie jest fajnie, gdy wyłączą net, ale nie rób dramatu z rachunków niepłaconych od 3 miesięcy? (Ile razy takie coś zdarzyło się mężowi?)

      Chce grzebać hobbystycznie w starym sprzęcie, niech grzebie, w czym Ci to przeszkadza? Mnie się takie hobby podoba, są faceci, którzy zamiast tego chleją piwo przed tv albo z kumplami w barze.

      Z moich obserwacji większosc facetów to bałaganiarze, daj sobie trochę na luz ;) Czy Ty wszystko zawsze musisz mieć zapięte na ostatni guzik / poukładane /czyste / zrobione przed czasem? Kurczę, małżeństwo to kompromisy, nie zmienisz nikogo na siłę. Na mnie opis spraw, których Twój mąż niby "nie pilnuje", robi wrażenie problemów wymyślonych przez Ciebie, czyli: to czy tamto musi być tak i tak, bo dopiero wtedy można naprawde odpocząć, dopiero gdy znikną brudne naczynia / umyje się podłoge itp. , można się rozkoszować wolnym wieczorem itd. Funkcjonujesz wg mnie w jakims zaklętym kole, które sama sobie stworzyłaś. Powinnaś zrozumieć, że nie każdy tak musi. Myślę, że Twoje życie stałoby się wtedy lżejsze.
      Niewykluczone, że zamęczasz faceta ponad miare.

      Dla własnego spokoju ustal sobie kilka elementów, maksymalnie 2-3, co do których absolutnie jesteś pewna, że nie można mu odpuścić i te kontroluj sama solidnie (np. pytaj regularniej o serwisowanie auta, każ sobie pokazac polisę dot. ubezp. mieszkania).
      • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 12:18
        terazkasia napisała:

        > Z moich obserwacji większosc facetów to bałaganiarze, daj sobie trochę na luz ;
        > Funkcjonujesz wg mnie w jakims zaklętym kole, które sama sobie stworzyłaś. Powinnaś
        > zrozumieć, że nie każdy tak musi. Myślę, że Twoje życie stałoby się wtedy lżejsze.
        > Niewykluczone, że zamęczasz faceta ponad miare.

        Czyżby?
        Bałaganiarstwo to jedno - i moim zdaniem jest ono tylko dodatkowym przejawem kompletnego zlewania wszystkiego, co można.
        Bo moim zdaniem trudno "dać sobie na luz", jak facet wozi dziecko samochodem z niesprawnymi hamulcami, albo kiedy ma w dupie płacenie rachunków za dom.

        Każda z "aktywności" męża z osobna byłaby być może do zniesienia (poza tym samochodem), ale wszystkie do kupy sprawiają, że sama w takim związku żyłabym się w ciągłej niepewności i zagrożeniu, nie wiedząc, co znowu wyniknie z niefrasobliwości męża.

        Niestety - nie mam pojęcia, co w takiej sytuacji powinna zrobić autorka wątku... Ale na pewno nie prasować mężowi koszul ani pamiętać za niego o wszystkim!
        Nie po to ludzie się wiążą, żeby potem samemu za wszystko odpowiadać i o wszystkim samemu pamiętać. No chyba, że ktoś tak lubi i ma taką potrzebę - ale to rzadki przypadek i nie dotyczy autorki wątku.
      • felicityjones Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 12:39
        terazkasia napisała:
        > Niewykluczone, że zamęczasz faceta ponad miare.

        No nie zamęczam, jesli już to siebie faktycznie. Bo jestem takim typem osoby, ktora tłumi emocje, boję się kogos zranić, urazić, więc ni robię zadnych awantur, nie marudze mu non stop. U nas kłótnia to jest jedynie wymiana zdań. Rozmawiamy, ale te rozmowy nie przynoszą efektu.
        Ja nie jestem perfekcjonistką, nie musze mieć blasku w domu, tylko w miare taki porządek, zeby nie wstydzić się wpuścić niespodziewanych gości :) A jeśli mój mąż potrafi nie umyć po sobie ubikacji...to same rozumiecie...
        • pade Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 12:54
          To może zrób awanturę, bez wyzwisk, ale tupnij w końcu nogą, żeby facet przejrzał na oczy.
          Co Ci daje to tłumienie emocji, poza wrzodami np. w przysżłości?

          Wiesz, zamiast bać się konfliktu, naucz się asertywności. Kiedy on wyjada słodycze, Ty wejdź do kuchni i powiedz: zostaw dla mnie połowę. Kiedy idzie do przodu nie oglądając się, zawołaj: poczekaj na mnie!
          Czy Ty nie masz czasem problemu z artykułowaniem oczekiwań, próśb? Bo zaczyna mi się z Twoich wypowiedzi wyłaniać obraz osoby, która liczy na to, że mąż się domyśli, czego ona chce, a jak się nie domyśli, to ona cierpi w skrytości.
          • felicityjones Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 13:24
            pade napisała:
            > Czy Ty nie masz czasem problemu z artykułowaniem oczekiwań, próśb? Bo zaczyna m
            > i się z Twoich wypowiedzi wyłaniać obraz osoby, która liczy na to, że mąż się d
            > omyśli, czego ona chce, a jak się nie domyśli, to ona cierpi w skrytości.

            Wydawało mi się, że nie mam. Ale moze wydaje mi się też tak, że skoro tyle razy o tym mówiłam, to już powinien sobie na tym swoim twardym dysku zanotowac i się domyślić. Właśnie to mnie boli, że ciągle trzeba mu o tym mówić, przypominać, wręcz pokazywać palcem. Nie umiem wyrobić z nim żadnego nawyku, odruchu, nie wiem jak to nazwać.
        • mozambique Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 13:03
          sorry ale żądanie spuszczania po sobei wody w kiblu to nie jest zamęczanie tylko zwykle zasady współzamieszkiwania

          skad sie biorą ci ludzie? ,w akademiku lataliby na wysokosci lamperii ze szmatą a we wlasnej chalupie ryją jak świnie w korycie
    • pade Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 12:05
      Dla mnie bałaganiarstwo Twojego męża to pikuś przy jego braku odpowiedzialności. No, chyba, ze to zaniki pamięci, albo zerowa umiejętność organizacji.
      Co możesz zrobić?
      Wyzbaczyć mężowi w domu miejsce (niewidoczne dla Ciebie) i tam gromadzić wszystkie jego klamoty, wszystko to, co po sobie pozostawia, skarpetki, kubki, dokumenty itd. Kiedy ogarniasz dom, zbieraj to, co zostawił do worka a worek wrzucaj w miejsce odosobienia, do skutku.
      Niech ustawia przy Tobie w kompie, telefonie itd przypominajki typu: zapłacić za internet, ubezpieczenie, wymiana filtrów, odkurzanie domu, zakupy itd. Listę obowiązków powieś na lodówce albo tablicy korkowej. U nas oprócz tablicy jest tez duży kalendarz-terminarz, to bardzo ułatwia pilnowania terminów.
      Nie truj, ale bądź konsekwentna i nie odpuszczaj. No i cierpliwości życzę:)
      A traumy po włamaniu współczuję. Tez to przeżyłam. A pierwszą osobą, która weszła wtedy do otwartego i rozbebeszonego mieszkania był mój wtedy 10-letni syn...Co on wtedy przeżył...głowa mała.
      • pade Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 12:08
        Aha, to: Generalnie jego zachowanie powoduje u mnie bycie ciagle w napięciu. Mam wrażenie, że ja musze nad wszystkim panować, o wszystkim myśleć, kontrolować, planować, sprawdzać go!
        jest niebezpieczne.
        I źródło tego napięcia jest w Tobie, nie w mężu. Rozpracuj to, im prędzej, tym lepiej.
        • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 12:31
          pade napisała:

          > I źródło tego napięcia jest w Tobie, nie w mężu. Rozpracuj to, im prędzej, tym lepiej.

          No ale jak rozpracować i przejść do porządku dziennego nad tym, że jeździ się niesprawnym i niebezpiecznym samochodem????
          Bo to nie tylko o ten samochód w danym momencie chodzi - chodzi o to, że NIGDY nie wiesz, co się znowu okaże, co tym razem zlekceważył i o czym znowu zapomniał mąż.
          Bałagan można rozpracować i/albo znaleźć na niego jakieś wytrychy. Ale na kompletny brak odpowiedzialności?? Przy dziecku???
          • pade Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 12:48
            Szczerze mówiąc to nie napisałam co o tym sądzę, bo musiałabym użyć niecenzuralnych słów. Spróbuję delikatnie: gdyby mój mąż woził dziecko niesprawnym autem zrobiłabym mu z d... jesień średniowiecza a potem woziła dziecko komunikacją miejską informując go, że boję się powierzyć dziecko tak nieodpowiedzialnej osobie. Uff, udało mi się bez wulgaryzmów, prawie:)
            Co do tego napięcia to chodziło mi m/w o to, co napisała na dole Kol.3. Jak tak dalej pójdzie, to autorka weźmie na siebie odpowiedzialność za wszystko, albo bedzie chodzić za mężem i kontrolować go na każdym kroku, a przecież nie o to chodzi.
            > Bo to nie tylko o ten samochód w danym momencie chodzi - chodzi o to, że NIGDY
            > nie wiesz, co się znowu okaże, co tym razem zlekceważył i o czym znowu zapomnia
            > ł mąż.
            Ale ja napisałam o przypominajkach, terminarzu itd.
            Dałabym miesiąc-dwa na przyzwyczajenie się, próbę. Jeśli dalej będzie się migał, zawalał trzeba chyba będzie podjąć ostrzejsze środki.
            • celestyna444 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 18:20
              Sorry, pade, ale nie mogę się powstrzymać :-D
              > nych słów. Spróbuję delikatnie: gdyby mój mąż woził dziecko niesprawnym autem z
              > robiłabym mu z d... jesień średniowiecza a potem woziła dziecko komunikacją mie
              > jską informując go, że boję się powierzyć dziecko tak nieodpowiedzialnej osobie
              ...i w związku z tym powierzę moje dziecko osobie obcej - kierowcy Zbiorkomu, o którego odpowiedzialności nie wiem kompletnie nic. Naprawdę bardzo logiczne postepowanie.
              A klocki hamulcowe zaczynają powoli coraz mocniej wyć, gdy sie wycierają, to autorka jest głucha i nie słyszy??? I jaki to problem podjechać do warsztatu wymienić klocki? Musi to zrobić facet? Skoro facet ma gotować, prać i sprzątać, robic zakupy, to dlaczego autorka nie wymieni opon, klocków, płynów w aucie nie napełni?
              • morekac Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 10:28
                I jaki to problem podjechać do warsztatu wymienić klocki? Musi to zrobić facet?

                Moim zdaniem powinna to robić osoba na codzień używająca samochodu. Z tekstu wynika, że jest to raczej pan mąż, nie ona. Dlaczego ona ma pamiętać i dbać o wszystko?
                I chyba nie wierzysz, że pan robiłby to wszystko samodzielnie? To jest kwestia umówienia się do warsztatu i pamiętania o tym.
    • default Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 12:23
      felicityjones napisała:

      >Chodzi mi o zwykłe odkładanie rzeczy na miejsce, segregowanie, sprzątniecie jak się cos
      > rozleje, wysypie, ogarniecie kuchni po robieniu obiadu/kanapek, zakręcanie słoików,
      > wrzucanie ciuchów do kosza w łazience itd.

      No niestety, większość facetów nie jest w stanie tego robić. Egzemplarz chcący współpracować i coś z siebie dać, w najlepszym razie będzie przynajmniej usiłował.... przez jakiś czas. Na stałe to raczej nie, bo dla takiego faceta są to czynności zupełnie nienaturalne i absurdalne, więc wykonywanie ich wymaga od nich znacznego wysiłku i zaangażowania. Tobie (i prawie każdej kobiecie) wydaje się naturalne sięgnięcie po ścierkę, gdy coś się rozleje - a potem upranie/wyżęcie tej ścierki i rozwieszenie. A facetowi to w ogóle nie przychodzi do głowy. To tak jakby od Ciebie wymagano, byś np. po przyjściu do domu najpierw odtańczyła magiczny taniec plemienia Zulu-gula :) Gdyby mąż od Ciebie tego wymagał, to może raz czy dwa razy byś tak zrobiła, ale więcej nie, bo uznałabyś to za absurdalną i bezsensowną stratę czasu.
      I dokładnie tak mąż postrzega Twoje wymagania co do zachowania porządku. Moja rada (sprawdziła się w przypadku mojego męża) - znosić owo bałaganienie na co dzień, za to wyznaczyć konkretne zadania większego kalibru i rzadsze. Zadania, których wykonanie daje natychmiastowy odczuwalny efekt, czyli : umyć do blasku wszystkie okna, wyszorować glazurę i sanitariaty, umyć i wypastować podłogi. Takie zadania są bardziej "męskie" niż nieefektowne codzienne zbieranie skarpet z podłogi. Po ich wykonaniu facet może od razu poczuć się bohaterem w swoim domu.
      Mój mąż nie jest leniem, ale jest bałaganiarzem i jest roztrzepany, zatem nie wciskam mu zadań nieodpowiednich dla niego, bo to nic by nie dało, poza wzajemnymi pretensjami i żalami. (Mój mąż także zapominałby o płaceniu rachunków, więc to moja działka - ale, na Jowisza - nie jest to doprawdy duże obciążenie w dobie bankowości internetowej). Ja już zbieram za nim te skarpety, za to nie muszę latać z odkurzaczem i mopem :)
    • kol.3 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 12:28
      Bałagani bo Ty sprzątniesz. Jest nieodpowiedzialny bo Ty jesteś odpowiedzialna. Twój mąż posiada cechy charakterystyczne dla wielu panów.
      Co do polisy to bym pogadała z agentem ubezpieczeniowym bo to co najmniej dziwna sprawa.
      • verdana Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 14:50
        Mam wrażenie pomieszania pretensji absolutnie zasadnych (niesprawny samochód, wyżeranie wszystkiego, nie zwracanie uwagi, ze nie nadążasz) z pretensjami, że mąż nie jest Twoim klonem. Jako, ze ja jestem osobą, której do głowy nie przyjdzie sprzątać, jestem w stanie zrozumieć Twojego męża. Wydaje mi się, że w tej sytuacji lepiej uznać, że sprzątasz Ty, a od męża starać się wyegzekwować inne obowiązki. Ja też gotuję, ale po sobie nie zmywam - zmywa mąż. Sprawdza sie idealnie - on nie oczekuje, ze po ugotowaniu dobrego obiadu cokolwiek w kuchni będzie czyste, ja nie oczekuję, ze on coś ugotuje.
        Trochę też widze problem pt "To mój dom i mają być zachowane moje standardy. Jak ja prasuję wieczorem, to prasowanie rano jest moralnie naganne. Jak ja jestem perfekcyjna, to nie będę tolerowała, ze maż źle załatwił ubezpieczenie".
        Mam takie wrażenie, jakbyś nie tam widziała problem, gdzie jest naprawdę. Problemem jest nie zwracanie uwagi na potrzeby Twoje i dziecka, a nie bałaganiarstwo.
          • yoma Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 18:44
            Też nie wiem, czemu ignorant. Od ignorowania chyba. Ale zdaje się, że Felicity nie chodzi o to, żeby mąż latał codziennie ze ścierą, tylko żeby przestrzegał zasad współżycia społecznego jak w akademiku. Zdjąłeś skarpetki - wrzuć je do brudów. Zrobiłeś zakupy - rozpakuj je. Wypiłeś sok - wyrzuć butelkę. Wyrzuciłeś śmieci - włóż worek. Inaczej mówiąc, kończ zaczęte czynności.

            W akademiku kumple daliby mu w końcu koca, Felicity nie da :)
    • gosiekbia Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 16:06
      generalnie faceci tacy są i - JAK MĘŻCZYZNA MÓWI ŻE COŚ ZROBI - TO ZROBI I NIE MUSISZ MU O TYM PRZYPOMINAĆ CO PÓŁ ROKU ;)
      a tak serio to sama trochę odpuść ( przypominasz mi mnie 2lata temu- też dążącą do perfekcji)
      ale też mów facetowi czego oczekujesz bo naprawde facetom trzeba mówic (sami mało sie domyślają). Facet to głowa rodziny ale nie ruszy bez pomocy szyi (kobieta) ;)
    • szpil1 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 17:51
      Przyznam, że porady, by autorka wątku troche wyluzowała i odpuściła mnie dziwią. Bo co ma autorka odpuścic? Niesprawny samochód? Brak działających sprzętów domowych - bo przecież pan mąż obiecał, że naprawi. Co z tego, że "naprawia" je od roku? niezapłacone rachunki - co z tego najwyżej coś tam odłączą. Bałagan - pewnie, niech Felicityjones odpuści, niech albo mieszka w syfie, albo robi wszystko, bo mąż nie jest w stanie umyc kubka albo skojarzyc, że do wiadra na śmieci należałoby włożyc worek. Zadziwia mnie akceptacja i pobłażanie niezaradnemu, biednemu misiowi.
      Ja myślę, że to po prostu egoista i leń. Jemu jest wygodnie zapominac o pewnych sprawach, bo wie, że jak "zapomni" to i tak żona to zrobi.

      Współczuję, Felicityjones, ale
      "Zapytacie: a dlaczego ty mu nie prasujesz? " to chyba nie jest powazne pytanie? Po pierwsze dlaczego niby miałabyś mu prasowac - on nie ma rąk? Wydaje mi się, że jeśli takie wąpliwości Cię nachodzą to jesteś na prostej drodze by robic w domu dosłownie wszystko. Po to by się nie denerwowac. Tyle że to z kolei doprowadzi do jeszcze większej frustracji i gniewu.
      "Tylko jak temu wszytskeimu zaradzić, żeby nie zranić? " Co masz na mysli? Bo czasem chyba nie ma innego wyjścia niż powiedziec parę ostrych słów.
    • celestyna444 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 18:04
      Mąż ma prasować, sprzątać, odkładać rzeczy na miejsce, nie rozrzucać ubrań swoich i dziecka (z czego wynika, że dba również o dziecko), ładować naczynia do zmywarki, robi zakupy ale powinien je jeszcze w domu rozpakować i poukładać w szafkach, powinien składać ubrania, nie prasować rano tylko wieczorem, robi obiad albo kanapki, to powinien jeszcze ogarnąć kuchnię, powinien zakręcać słoiki i zbierać ubrania po domu i wrzucać je do kosza w łazience, płaci rachunki, zajmuje się samochodem: oponami, klimą, klockami itd a przynajmniej POWINIEN! , wkładać worki do kubła na śmieci, powinien częściej odkurzać, ubezpiecza dom a pewnie i samochód. Czyli w zasadzie wszystko powinien robić u Was mąż a co zostaje dla Ciebie, bo ponoć dzielicie się obowiązkami po równo? Zrobienie obiadu? I dlaczego codziennie musisz po przyjściu z pracy rzucać się do wielkiego sprzątania? Przecież nie ma Was w domu cały dzień - kto tam u Was tak strasznie bałagani, gdy Was nie ma?
      • terazkasia Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 20:32
        Najważniejsze, że autorka wątku generalnie znalazła tu potwierdzenie tezy, że mąż jest be.
        No cóż, może dalej iśc w tym kierunku, tylko że wiadomo, że lepiej nie będzie, jesli się "zawsze ma rację".
        PS. Szkoda, że męża posłuchac nie możemy...
      • morekac Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 10:34
        Przede wszystkim nie powinien rozwalać swoich rzeczy, gdzie popadnie i robić straszliwego bałaganu. I pamiętać o tym czy owym...
        Nie rozumiem pretensji o prasowanie rano. Chyba że kończy się to zostawianiem włączonego żelazka...
        • felicityjones Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 13:25
          No więc tak. Co do zarzutów celestyny444, skoro chcę żeby on robił to wszystko, to co ja robię? No ja to robię. A chciałabym żebyśmy robili to wspólnie, żeby miał nawyk sprzątania po sobie, odkładania przedmiotów na miejsce. Bo jak nie odkłada, to potem szuka, jak szuka, to się denerwuje, jak się denerwuje, to jego wkur...przechodzi na mnie i na dziecko.
          Czemu ja sie klockami hamulcowymi nie zajmę? No nie jestem techniczna niestety, nie mam prawa jazdy. Są takie kobiety.
          Ubezpieczenie? Zaoszczędził, sam to potem przyznał. Że uznał, że te 200 zł więcej to za dużo...No to jest kilkanaście tysięcy w plecy.
          Ja mam swoje zajęcia poza domem raz, dwa razy w tygodniu. Wracam do domu najczęściej 1,5h wcześniej od niego (tez jadę jak jedna z forumowiczek trzema autobusami i to z dzieckiem, on zawozi, ja odbieram). Wracam i przez ten czas coś ogarniam, robię obiad, wstawiam pranie, zmywarkę,jem sama, on wraca, ja wychodzę, on obiad je sam. Logiczne jest, że dla niego zostaje do wyjęcia i powieszenia pranie (czasem kończy sie przed moim wyjściem, czasem nie), wyładowanie zmywarki, odgrzanie sobie obiadu. Kiedy wychodzę, często prosze go o to, żeby zrobił to, to i to. Kiedy wracam, to są dwie opcje: albo nic nie zrobił, albo kiedy wchodzę do mieszkania to mam silne wrażenie, ze robił to 5 minut przed moim powrotem (dobre i to) :) Kiedy wychodzę, wracam późno, często zastaję produkty w kuchni nie pochowane do lodówki. Obiad, zupa, masło, wędlina itd. Wtedy trochę mi przykro, że nie dba o jedzenie, zostawiam coś w piekarniku i tak to leży, dopóki ja się nie zajmę. Przeżyję te talerze i miski na blacie, ale jedzenie? Dlaczego się ciskam? Bo mąż należy do osób oszczędnych, więc czasem trudno mi pojąć dlaczego osoba tak oszczędna tak marnuje produkty. I trudno mi tez przełknąć fakt, że on obiecuje, mówi: tak, tak, a potem czegoś nie robi. Czuję się wtedy wystawiona do wiatru.
          A prasowanie rano...Tak, zdarzyło się już wracanie do domu, i sprawdzanie czy żelazko jest wyłączone. Gdyby to żelazko po prasowaniu odstawił na swoje miejsce, to by pamiętał, że wyłączył, a skoro rano zostawia deskę z żelazkiem, to tej pewności nie ma...
          No cóż, bardzo sie z moim mężem lubimy, ale bardzo też różnimy. Ja lubię wszystko zrobić wcześniej, on zostawia na ostatnia chwilę, na jutro, na później.
          • celestyna444 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 15:44
            > Czemu ja sie klockami hamulcowymi nie zajmę? No nie jestem techniczna niestety,
            > nie mam prawa jazdy. Są takie kobiety.
            Tak bardzo krótko, bo nie mam czasu: muszę nasz samochód odstawić do lakiernika :-D
            Dajesz sobie bardzo duży margines ignorancji: nie jesteś techniczna, zgoda, chociaż dbanie o samochód to, w dzisiejszych czasach, nie jest jakis wielki wyczyn. Sa takie -wygodne- kobiety, rozkładają rączki i rozczulająco mrugają rzęskami: nie potrafię...hehehehe. A dlaczego nie dajesz tego marginesu ignorancji swojemu mężowi? On nie potrafi sprzątać. No są tacy mężczyźni... Ty jesteś, w swoich oczach, wytłumaczona, on nie. Dlaczego traktujesz go inną miarą?
              • celestyna444 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 18:17
                Ależ pade, odpowiadaj, nie dawaj się prosić :-D w końcu to jest forum publiczne.
                Razem z olą_dom poniżej, odpowiedziałyście mi tylko na pierwszą część mojej wypowiedzi: ustosunkujcie się też do drugiej części. Bo może się mylę, gdy mi się wydaje, że jeżeli dajemy sobie jakieś prawa, to trzeba innym ludziom też dawać prawo do nieumienia czegoś tam. Bo na razie, to sytuacja wygląda tak trochę dziwnie: kobiety męskich spraw nie muszą ruszać, natomiast mężczyźni mają być biegli i w swoich męskich i w tradycyjnie damskich obowiązkach. Dlaczego? ( tym bardziej, że to kobiety walczyły o równouprawnienie - o mężczyznach, walczących o dostęp do garów i pieluch, nie słyszałam :-) )

                I tak, mamy XXI wiek, dziwi mnie niezmiernie to, że są jeszcze młode osoby bez prawa jazdy. Umiejętność jazdy rowerem a potem samochodem, umiejętność pływania potwierdzone kartą pływacką, państwowy egzamin z angielskiego, drugi język chociażby w podstawowym zakresie, jakiś sport uprawiany amatorsko, zasady savoir-vivre'u - to dla mnie podstawowy pakiet wyposażenia młodego człowieka ruszajacego w świat. I nie trzeba tu jakiś wielkich nakładów finansowych rodziców, tylko ukierunkowanie i dopilnowanie. Ale ja stara jestem, to może się nie znam na współczesnym wychowaniu dzieci :-D

                No i czytanie ze zrozumieniem się kłania :-) pade, ola_dom, przeczytajcie jeszcze raz mój post powyżej i wyłuskajcie to o czym tam napisałam, bo o odprowadzeniu samochodu do mechanika, to piszę wyżej a wtedy jeszcze nie wiedziałam, że autorka nie posiadła tak ważnej życiowej umiejętności, jak prowadzenie samochodu.
                • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 18:26
                  celestyna444 napisała:

                  > I tak, mamy XXI wiek, dziwi mnie niezmiernie to, że są jeszcze młode osoby bez
                  > prawa jazdy. Umiejętność jazdy rowerem a potem samochodem, umiejętność pływania
                  > potwierdzone kartą pływacką, państwowy egzamin z angielskiego, drugi język chociażby w
                  > podstawowym zakresie, jakiś sport uprawiany amatorsko, zasady savoir-vivre'u - to dla
                  > mnie podstawowy pakiet wyposażenia młodego człowieka ruszajacego w świat.

                  I zręczne odwracanie kota ogonem też?:

                  > wyłuskajcie to o czym tam napisałam, bo o odprowadzeniu samochodu do mechanika, to
                  > piszę wyżej a wtedy jeszcze nie wiedziałam, że autorka nie posiadła tak ważnej życiowej
                  > umiejętności, jak prowadzenie samochodu.

                  łuskam, łuskam i oto co wyłuskałam:

                  "nie jesteś techniczna, zgoda, chociaż dbanie o samochód to, w dzisiejszych czasach, nie jest jakis wielki wyczyn. "

                  No chyba, że jak z pewnością słusznie twierdzi celestyna, nie umiem czytać ze zrozumieniem...
                  • celestyna444 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 18:36
                    > I zręczne odwracanie kota ogonem też?:
                    Tego nie rozumiem.
                    > łuskam, łuskam i oto co wyłuskałam:
                    > "nie jesteś techniczna, zgoda, chociaż dbanie o samochód to, w dzisiejszych
                    > czasach, nie jest jakis wielki wyczyn.
                    "
                    > No chyba, że jak z pewnością słusznie twierdzi celestyna, nie umiem czytać ze z
                    > rozumieniem...
                    No i gdzie tu napisałam, ze ma odprowadzić samochód do mechanika? Napisałam o dbaniu o samochód ogólnie:po prostu nie rozumiem zarzutów autorki postu, że mąż nie dba o samochód, podczas gdy ona się do samochodu nie dotyka bo nie umie...
            • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 16:03
              celestyna444 napisała:

              > Dajesz sobie bardzo duży margines ignorancji: nie jesteś techniczna, zgoda, chociaż dbanie
              > o samochód to, w dzisiejszych czasach, nie jest jakis wielki wyczyn

              hmmm..... jak już wrócisz od lakiernika, to proszę wyjaśnij mi - w jaki sposób ma załatwić wymianę klocków osoba bez prawa jazdy? I skoro to nie jest przecież taki wielki wyczyn, to dlaczego nie może zrobić tego właśnie mąż, który prawo jazdy ma i owym samochodem jeździ?

              > Sa takie -wygodne- kobiety, rozkładają rączki i rozczulająco mrugają rzęskami: nie potrafię...

              Jestem "taka", bo też nie mam prawa jazdy, ale nie rozkładam rączek, rzęskami nie mrugam, że nie potrafię - bo potrafię, tylko jeździć autem nie umiem. Psuję wygodny schemat i wystaję z szufladki?
              Autorka wątku też chyba sporo potrafi, bo jak do tej pory ogarnia całą chałupę, dziecko i męża - nie wygląda na wygodną, bo cały czas TO ROBI, a jedynie chciałaby, żeby mąż pomógł jej w tym.
              Jak śmie?!!!
              • nevada_r Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 16:32
                > hmmm..... jak już wrócisz od lakiernika, to proszę wyjaśnij mi - w jaki sposób
                > ma załatwić wymianę klocków osoba bez prawa jazdy? I skoro to nie jest przecież
                > taki wielki wyczyn, to dlaczego nie może zrobić tego właśnie mąż, który prawo
                > jazdy ma i owym samochodem jeździ?

                Oj, już czepiasz się szczegółów i udajesz, że nie wiesz, o co celestynie chodzi - o całokształt! Nie tylko o auto, tylko o to, że autorka wątku nie interesuje się pewnymi sprawami, zrzucając coś całkowicie na męża, a później ma pretensje, bo "on się miał tym zajmować, bo ona się nie zna, ale to on coś zrobił źle".

                Zamiast naprawy auta podstaw tu sobie np. pilnowanie terminów zapłaty rachunków - tego autorka wątku tez nie robi, a mogłaby - żadnego prawa jazdy jej do tego nie potrzeba.

                > Autorka wątku też chyba sporo potrafi, bo jak do tej pory ogarnia całą chałupę,
                > dziecko i męża - nie wygląda na wygodną, bo cały czas TO ROBI, a jedynie chcia
                > łaby, żeby mąż pomógł jej w tym.
                > Jak śmie?!!!

                No więc niech ona także zacznie pomagać mężowi w jego obowiązkach - w płaceniu rachunków, załatwianiu ubezpieczeń, przypominaniu o terminach wizyt u mechanika. Może być? Czy tak będzie sprawiedliwie? :)

                BTW chyba masz jakiś kompleks na tle nieposiadania tego prawa jazdy, bo inaczej byś się tak nie oburzała. ;) Nikt nie miał nic złego na myśli przecież, wyluzuj.
                • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 17:39
                  nevada_r napisał(a):

                  > Oj, już czepiasz się szczegółów i udajesz, że nie wiesz, o co celestynie chodzi
                  > - o całokształt!

                  O całokształcie to się już celestyna wypowiedziała w innym poście; w tym bardzo konkretnie zaleca autorce, żeby się wzięła i załatwiła te nieszczęsne klocki. To ja konkretnie chcę wiedzieć, JAK należałoby to załatwić bez prawa jazdy i dlaczego nie może tego załatwić główny użytkownik auta, który zresztą ma prawo jazdy.

                  > Zamiast naprawy auta podstaw tu sobie np. pilnowanie terminów zapłaty rachunków
                  > - tego autorka wątku tez nie robi, a mogłaby - żadnego prawa jazdy jej do tego nie potrzeba.

                  Pewnie - męża też do tego nie potrzeba - ale jak widzę - żony już tak.

                  > No więc niech ona także zacznie pomagać mężowi w jego obowiązkach - w płaceniu
                  > rachunków, załatwianiu ubezpieczeń, przypominaniu o terminach wizyt u mechanika
                  > . Może być? Czy tak będzie sprawiedliwie? :)

                  Może będzie - o ile mąż także będzie jej pomagał - choćby w taki sposób, że sprzątnie po sobie puste opakowanie po żarciu, swoje porozwalane ciuchy i umyje kibel PO SOBIE.

                  > BTW chyba masz jakiś kompleks na tle nieposiadania tego prawa jazdy, bo inaczej
                  > byś się tak nie oburzała. ;)

                  Oczywiście, że mam - uwielbiam samochody, uwielbiam nimi jeździć, ale prowadzenia auta boję się przestraszliwie. Prędzej pewnie nauczyłabym się samochód nareperować, niż nim jeździć, bo jestem majsterklepka, a nie lalunia, która rozkłada dwie lewe ręce i trzepocze rzęsami.
                    • celestyna444 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 18:30
                      Ale naprawdę jest taka potrzeba? Czy raczej nie wystepuje tu brak wspólnych ustaleń, brak comiesięcznej kontroli konta, rachunków i opłat (czego sobie wprost nie wyobrażam!) Wręcz braku codziennej rutyny, która ułatwia bardzo życie. No samo się nie zrobi, ktoś tym musi pokierować. Czasem robi to mąż, czasem żona, czasem wspólnie ale nie da rady uciec od codziennej "rodzinnej logistyki". Takie życie...
                      • morekac Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 19:02
                        Ale dlaczego to żona ma być odpowiedzialna za wszystko - za rachunki, za samochód, który użytkuje wyłącznie jako pasażer? Albo za to, żeby ojciec zapinal dziecko w foteliku? Zresztą- jeśli policja zlapalaby go na wozeniu dziecka bez przepisowych zabezpieczeń i jeszcze niesprawnym samochodem, to mandat obciąża kierowcę, a nie jego współmałżonka.
                  • morekac Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 07:08
                    Skąd wiesz,jakim byłabys kierowcą, skoro nawet nie usiłowałas zrobić prawa jazdy i nie jezdzilas jako kierowca?
                    -------------------------------------------------------------
                    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                    • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 09:17
                      morekac napisała:

                      > Skąd wiesz,jakim byłabys kierowcą, skoro nawet nie usiłowałas zrobić prawa jazdy i nie
                      > jezdzilas jako kierowca?

                      pewnie przerażonym i zestresowanym :)
                      Ale na pewno tego nie wiem, jasne.
                      • zuzi.1 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 10:08
                        Ola zestresowanym i przerazonym kierowca bedziesz co najwyzej przez rok, w kolejnym roku nabierzesz wprawy i zaczniesz wszystko powoli ogarniac. Proponuje kupic samochod do takich poczatkowych jazd za jakies 3 tysie, zeby nie szkoda bylo, gdy sie go obije, zrobic ubezpieczenie ac i oc ijezdzic pomimo strachu. To najlepsza metoda na takie leki. Znam kilka osob, ktore uwazaly przez b. dlugi czas, ze nie sa stworzone do bycia kuerowcami, gdy ostatecznie. musialy zaczac jezdzic z uwagi na wymogi domowej logistyki to okazalo sie, ze jednak potrafia. Po drodze zaliczyly kilka obtarc samochodu czy przesunely ze 2 betonowe kosze. I jezdza dalej i co ciekawe lubia to:-) Takze nie ma sie czego obawiac.
                        • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 10:30
                          zuzi.1 napisała:

                          > Takze nie ma sie czego obawiac.

                          Wiem, że nie ma. Ale moja podświadomość nie chce tego przyjąć do wiadomości :).

                          Nic to - nie każdy musi umieć prowadzić, nawet jeśli jest to "obowiązkowe wyposażenie młodego człowieka wkraczającego w życie" - jak tu chcą niektórzy. Ja już wprawdzie w życie wkroczyłam już jakiś czas temu, więc mogę się wymigać ;D

                          I jeszcze jedno - jak tylko pomyślałam O ROKU CIĄGŁEGO STRESU - to ja dziękuję... nie i nie. Wystarczy mi innych ciągłych stresów, których trudno mi uniknąć. Więc wolę unikać tych, których mogę :).

                          -
                          Nic na świecie nie zostało sprawiedliwiej rozdzielone niż rozum: każdy uważa, że otrzymał dostateczną ilość.
                          (Jacques Tati)
                            • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 10:41
                              celestyna444 napisała:

                              > Czyli dajesz sobie prawo do braku jakiś tam umiejętności, tak samo jak autorka
                              > wątku! A dajesz to prawo innym ludziom w innych dziedzinach, czy, wzorem autorki, inni
                              > mają być ideałami?

                              Jak na razie to więcej o "minimum ideału", że tak to nazwę, to akurat wcale nie ja pisałam :D

                              Tak, daję - ale nieodpowiedzialny, samolubny chłop, który zostawia po sobie brudny sracz, nie osiąga DLA MNIE minimum potrzebnego do wspólnego życia. O ideałach póki co nie mówmy, bo to inny pułap.
                              Podkreślam - "dla mnie". Inni mogą mieć inne oczekiwania i wymagania, jasne. Ale akurat autorce wątku raczej chyba bliżej do mojego podejścia niż do odwrotnego.
                              No tak - ale nam z kolei nie dano prawa chcieć czego innego, niż celestyna uważa za jedyne słuszne :)
                              • celestyna444 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 10:54
                                Absolutnie nie uważam, że moje podejście jest "jedynie słuszne"! Uważam, że podchodzę do życia rozsądnie i pragmatycznie: skupiam się na pryncypiach, drobiazgi odpuszczam. A jak coś chcę od swojego męża, to po prostu mówię a nie obserwuję po kryjomu po to by pstryknąć fotki :-)
                                Z opisu autorki nie wynika, że jej mąż jest samolubnym bucem: odwozi dziecko, ubiera czy rozbiera to dziecko, robi zakupy, gotuje, robi kanapki, zajmuje się dzieckiem (przynajmniej wtedy gdy autorka wychodzi), słabo, bo słabo ale ogarnia finanse i samochód.
                                • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 11:21
                                  celestyna444 napisała:

                                  > Z opisu autorki nie wynika, że jej mąż jest samolubnym bucem:

                                  Sam wyżera całą czekoladę i/albo owoce, wyjeżdżając w delegację zabiera jedyną tubkę pasty do zębów, etc. - nie wiem, czy jest bucem, ale na pewno egoistycznym i/albo egocentrycznym. Myśli tylko o sobie i o tym, co mu pasuje.
                                  • celestyna444 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 11:40
                                    Wszystko zależy od punktu widzenia :-)
                                    W ogóle nie rozumiem sytuacji z pastą do zębów, bo u mnie w domu każdy używa innej pasty i w związku z tym każdy ma swoją tubkę. A jak mąż wyjeżdża, to wczesniej pytam go co potrzebuje i wiadomo co jest w domu a co trzeba przed wyjazdem dokupić. A nawet jak byłaby ostatnia tubka pasty, to dostanie ją mąż do walizki, bo on jedzie do pracy i trudniej mu biegać po zakupy w obcym miejscu podczas gdy ja pastę kupię w sklepie za rogiem.
                                    To samo z owocami-nie wystarcza dla wszystkich? trzeba kupować więcej. Brakuje na to kasy? Trzeba po zakupie podzielić na porcje dla każdego z rodziny :-) Dla mnie takie sytuacje są proste, niekonfliktowe i nie bardzo potrafię je zrozumieć. Chyba trochę szkoda życia na takie błahe problemy...
                                    • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 11:45
                                      celestyna444 napisała:

                                      > To samo z owocami-nie wystarcza dla wszystkich? trzeba kupować więcej. Brakuje
                                      > na to kasy? Trzeba po zakupie podzielić na porcje dla każdego z rodziny :-)

                                      No właśnie - tylko trudno mi zrozumieć, że 3 śliwki TRZEBA dzielić na 3 osoby - dla mnie to jest oczywiste, że się dzielę z innymi domownikami, a jak coś się kończy, to pytamy, czy można zjeść tę resztę.
                                      Pewnie, że wszystko można "zorganizować". Tylko czasem jest zwyczajnie przykro, że niektóre rzeczy trzeba organizować, bo ktoś bliski nigdy nie wpadnie na pomysł, że inny bliski też mógłby mieć na coś ochotę. Dlatego piszę o samolubstwie.
                                      • celestyna444 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 11:55
                                        Ale chyba nie kupili 3 śliwek, tylko te 3 śliwki pozostały z całego kilograma na przykład. I teraz masz te 3 śliwki i zamiast zjeść, bo masz na nie ochotę, to chodzisz po domu i pytasz czy możesz je zjeść? A jak mąż powie, że nie bo to on chce te 3 śliwki, to mu oddasz i też będzie Ci przykro i co wtedy, mąż też okaże się samolubem? Ale przecież sama pytałaś... To dla mnie jest szukanie dziury w całym :-D Bzdety to są, drobiazgi o które nie warto kruszyć kopii. Przecież nikt nie umrze gdy raz nie zje owoców. Zje te owoce jutro albo nauczy się kupować tyle aby wystarczyło dla całej rodziny.
                                        • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 12:04
                                          Często zastanawiam się celestyno, czy NAPRAWDĘ nie rozumiesz, czy nie chcesz zrozumieć, czy jednak doskonale rozumiesz, o co chodzi - ale w żadnym razie tego nie przyznasz, bo MUSI stanąć na Twoim...:)
                                          To mniej więcej miałam na myśli pisząc o odwracaniu kota ogonem. To zdaje się być najcenniejszą umiejętnością.
                                          • pade Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 12:08
                                            Ola, a ja rozumiem o co Celestynie chodzi i ona w tym przypadku ma rację. Tylko pisze w taki a nie inny sposób:)
                                            Bo patrząc z boku to wszystko wydaje się śmieszne, to faktycznie są drobiazgi. Ale stosunek do tych drobiazgów już nie jest śmieszny. Jest objawem. I trzeba zająć się przyczyną, wtedy objawy znikną.
                                            • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 12:14
                                              pade napisała:

                                              > Ola, a ja rozumiem o co Celestynie chodzi i ona w tym przypadku ma rację. Tylko
                                              > pisze w taki a nie inny sposób:)

                                              O egoizmie? Naprawdę? Bo nie zauważyłam, żeby cokolwiek w jej poście było o samolubstwie.

                                              Jestem jedynaczką, dorastałam w czasach kryzysu. I w domu zawsze to, co najlepsze, było odkładane dla mnie (najlepsza zagraniczna czekoladka, pomidorek zimą, plasterek lepszej wędliny, etc.) - uważam, że to nie było zbyt mądre, ale tak postępowali moi rodzice i babcia, i nie miałam na to wpływu - byłam dzieckiem.
                                              A mimo to nie wyobrażam sobie, żebym mogła coś pożreć w tajemnicy przed bliskimi, bez pytania, czy nie mają na to ochoty.
                                              • pade Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 12:17
                                                Nie da się kogoś wytresować, żeby myślał o innych. Nie dorosłego człowieka. Zresztą co to by był za dar? Taki wymuszony?
                                                Dalej się będę upierać, że to są tylko objawy, i że autorka sama się trochę do nich przyczyniła.
                                                • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 12:21
                                                  pade napisała:

                                                  > Nie da się kogoś wytresować, żeby myślał o innych. Nie dorosłego człowieka.

                                                  Ale może być przykro, że nie myśli? Może....???

                                                  Poza tym - nie zgadzam się z tym akurat. Nie można, jeśli ów dorosły człowiek nie ma żadnej dobrej woli w tym kierunku. Ale jeśli ma - wiele da się zrobić. Wiem z doświadczenia (nie, nie tresowałam nikogo, mówię raczej o sobie :)).
                                                  • pade Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 12:32
                                                    No właśnie, mówisz o sobie. Czyli sama na siebie wywarłaś wpływ, więc zmiana była skuteczna.
                                                    Gdyby ktoś kazał Ci stać się np. osobą punktualną, a Ty byś miała swobodne podejście do czasu, zmieniłabys się, bo ktoś Ci każe?
                                                  • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 12:35
                                                    pade napisała:

                                                    > No właśnie, mówisz o sobie. Czyli sama na siebie wywarłaś wpływ, więc zmiana była skuteczna.

                                                    Niezupełnie. Wpływ został wywarty na mnie, a mnie - jak mi unaoczniono to czy tamto - zrobiło się wstyd, że zachowuję się okropnie.
                                                  • verdana Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 12:40
                                                    Mąż odpowiada za rachunki, u mnie też. Parę razy zdarzyło mu sie zapomnieć i nie zapłacić - wyłączyli nam telefon, czy internet. Byłam zła, fakt, no ale to sie moze zdarzyć każdemu. Co pewien czas (raczej często) zapomina kupić coś, o co prosiłam. Do głowy mi nie przyszło, by zamiast tego zacząć samej płacić rachunki czy dźwigać kartofle. Trudno. Ostatecznie mąż nie rwie włosów z głowy i nie odsuwa mnie od kuchni jak coś przypalę, przesolę czy zapomnę kupić śmietany do naleśników.
                                              • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 12:17
                                                .... tak jak nie wyobrażam sobie, żeby ktoś w moim domu zrobił sobie herbatę, nie pytając innych, czy też nie mają na nią ochoty...:

                                                felicityjones napisała:

                                                > Mówisz: no przecież sam robi kanapki - no tak, tyle, że tylko sobie, nigdy nie
                                                > zapyta czy ja mam na coś ochotę.


                                                NO LUDZIE....???
                                          • celestyna444 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 12:21
                                            Olu_dom, mam juz sporo życia za sobą i naprawdę, uwierz mi, że chciałabym mieć w życiu tylko takie "problemy" jak autorka wątku. Chciałabym bardzo aby moje życie składało się z żalu o wyżartą czekoladę i porozrzucane skarpety. Ale życie, niestety, potrafi pisać trochę gorsze scenariusze.
                                            Nie musi stanąć na moim, możesz dalej uważać, że ten facet to samolubny egocentryk, ja tak nie uważam i pozwól mi pozostać przy moim zdaniu bez przypinania etykietek, bo ja Tobie ich nie przypinam.
                                              • celestyna444 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 12:56
                                                Nie umniejszam, tylko wiem co nas po kolei jeszcze w życiu czeka.
                                                A to co stoi za skarpetkami, to stoi po stronie autorki i jej wyobrażeń o romantycznym związku a nie po stronie jej męża. Trochę ją rozumiem, chyba każda kobieta lubi czuć się zaopiekowana przez swojego mężczyznę a tu zonk, kanapki nie zrobi, czekoladki pożre a jeszcze się trzeba o fryzjera dla lubego troszczyć.
                                                  • celestyna444 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 13:50
                                                    Wróżę tylko z Twoich postów, mogłam dobrze nie dojrzeć, bo wzrok już nie ten... no i zewsząd słyszę, że tylko młodzi wiedzą jak się te Internety włącza a starsi to komputera się boją dotykać i to mnie pewnie trochę zmyliło :-D
                                                  • celestyna444 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 14:09
                                                    To jednak jestem prawie dobra wróżką :-D
                                                    > No widzisz, i założyłaś, że nie mam przykrych doświadczeń, a jeśli już to niewi
                                                    > ele, bo o nich nie piszę? Takie założenia to błąd.
                                                    To jednak wiesz co miałam na myśli pisząc o tym, co nas po kolei jeszcze w życiu czeka.
                                                  • celestyna444 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 14:22
                                                    Sprawy nieuchronne jak np śmierć rodziców, dotyczą raczej wszystkich, parę innych spraw też.

                                                    >Po drugie nie mam wyższościowego podejścia: co wy d
                                                    > ziewczynki wiecie o życiu, wasze problemy to pikuś.
                                                    Gdzie ja napisałam coś takiego? Zwrócenie uwagi, że bywają rzeczy bardziej traumatyczne od brudnych mężowskich skarpet na podłodze, uważasz za wywyższanie się.
                                                    Zresztą niepotrzebnie dyskutowałyśmy, bo okazuje się że problem felicityjoens leży zupełnie gdzie indziej.
                                                  • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 14:28
                                                    celestyna444 napisała:

                                                    > > Po drugie nie mam wyższościowego podejścia: co wy dziewczynki wiecie o życiu, wasze
                                                    >> problemy to pikuś.
                                                    > Gdzie ja napisałam coś takiego?

                                                    celestyno - wprost nigdzie nic takiego nie napisałaś.
                                                    Ale taka postawa wyziera z każdego niemal Twojego postu.
                                                    Może to nie jest świadome, ale wyższościowe podejście to w zasadzie Twoja sygnatura...
                                                  • tender-love Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 13.08.14, 23:33
                                                    "Zapytacie: a dlaczego ty mu nie prasujesz? " nie, nie zapytamy. Zapytałabym raczej jakbyś prasowała mu ubrania, dlaczego mu prasujesz.
                                                    Dlaczego tumaczysz się z nieprasowania mężowi ubrań?

                                                    co do porozrzucanych rzeczy/ubrań. u mnie yło tak: mąż identycznie jak Twój kladł rzeczy gdzie popadło, na jednym krzesle sweter, na innym marynarka, wszędzie właściwe gdzie się dało cos powiesić, położyć, lezały jego ubrania. Ile ja się nagadałam, zeby sprzątał po sobie.nic nie skutkowało, nic absolutnie.
                                                    A jeszcze dodam, że na początku sprzątałam te ubrania za niego. Wkładałam do szafy na odpowiedni wieszak, brudne do kosza. I jemu w to graj, zostawiał dalej, bo wiedział, że "same" sięsprzatną.

                                                    Ale tak było kilka miesięcy, bo potem zmądrzalam. I przestałam wkładać jego rzeczy za niego na miejsce. Ale wisieć wszędzie w mieszkaniu też nie mogły, bo wyglądało to brzydko i pomimo tego, że był porządek, to mieszkanie wyglądało na nieuporządkowane. Wpadłam więc na pomysł, że będę to wszystko kłaść na jedną kupę. Znalazłam odpowiednie miejsce, takie nie na widoku i na tą kupę składowałam mu wszystko, co zostawiał byle gdzie.
                                                    Jakie było jego zdziwienie, że nie ma skarpetek :D bo wszystkie brudne zamiast zanieśc grzecznie do kosza, potem uprać, powiesić, poskładać, schować do szafy, kładłam na kupę. I tak ze wszystkim. Kupa rosła coraz większa, a w jego szafie było prrawie pusto :D Jakie było jego zdziwnienie, że marynarka tak się wymięła, albo spodnie :D

                                                    I wiesz co, byłam konsekwentna. I nauczył się. Zobaczył, że jak sam nie zadba o swoje własne ubranie, to nie będzie miał sie w co ubrać. Zobaczył, ze nie opłaca się wieszać byle gdzie marynarki, bo jak ją zaniose na kupę i zostanie przygnieciona innymi rzeczami, to bedzie wymięta. Więc już wolał schować na miejsce.

                                                    Trwa to już kilkanascie lat i cały czas swoje rzeczy chowa na miejsce, brudne zanosi do kosza.
                                                  • felicityjones Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 09.09.14, 17:44
                                                    Witajcie,
                                                    co prawda od mojego wpisu minęło trochę czasu...ale chyba znów musze się nieco wygadać.
                                                    Właśnie wróciliśmy z mężem i synem z wakacji. Cały rok czekałam (czekaliśmy?) na ten wyjazd (Grecja), z powodu pracy męża wakacje zostały zepchniete na koniec sierpnia. Zgodziłam się na to, chociaż lato w mieście bardzo mi doskwierało. Przed wyjazdem nie mogłam juz się doczekać, wszystko przygotowywałam, od znajomych zbierałam informacje co tam zobaczyć, zwiedzić itd. Wymarzyliśmy sobie z mężem, ze pozyczymy na miejscu samochód, najlepiej kabriolet :) Jak szaleć, to szaleć, wakacje. Niestety przez wyjazdem z pewnym smutkiem odkryłam, ze męża zainteresowanie wyjazdem skończyło się chyba na etapie dokonania przelewu za wycieczkę. CO prawda rozmawialismy o wyjeździe, ale bardzo ogólnie. Kiedy ja wybioerałam ciuchy, prałam, prasowałam, robiłam liste rzeczy na wyjazd, maż nic nie robił. O co go poprosiłam, to było: zaraz, potem...Wieczór przed wyjazdem, zamiast się pakować, to naprawiał rower do 22. Nóż mi się w kieszeni otwierał, ale postanowiłam być spokojna. Chill out. Wakacje.
                                                    Przezornie paszporty spakowałam do swojej torby, w razie co.
                                                    W samolocie mąż nagle zbladł, a potem nerwowo zaczął przeglądać portfel. Po czym oznajmił mi że...nie wziął prawa jazdy. Bo miał za duzo rzeczy w portfelu, więc powyjmował, zoostawił tylko najpotrzebniejsze....prawo jazdy odłozył przez pomyłkę....
                                                    Miałam dwa wyjścia: zrobić taki dym, żeby mnie chyba musieli w kaftan bezpieczeństwa zamotać w tym samolocie, albo sie popłakać. Wybrałam to drugie. Jeszcze nie wylądowałam, już byłam wku...i załamana. On też wkur...bo ilekroć minął go na ulicy kabriolet, to tracił humor. Ja czułam się bezsilna wobec jego bezmyślności. Ok, mielismy przystanek autobusowy pod hotelem, jeździlismy, zwiedzaliśmy, ale to nie o to chodzi...Tylko znowu o to cholerne zaufanie, że znowu mnie zawiódł, znowu odpuścił. Kiedy 2 dni później zostawił w autobusie plecak z aparatem, portfelem itd to już w ogóle myslałam, że go zaje...na miejscu. Na szczęście szybko się znalazł, ale przezyłam kolejne załamanie. Na koniec wyjazdu mąż się przegrzał, dostał wysokiej gorączki, w nocy miał dreszcze i tak stałam się opiekunką dwojga dzieci. Małego i dużego. Dziękuję serdecznie za takie wakacje. Zapowiedziałam, że za rok lecę gdzieś sama.
                                                    Pierwszy raz na serio pomyslałam o rozstaniu.
                                                  • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 14:49
                                                    morekac napisała:

                                                    > Wiesz, jaka jest różnica pomiędzy wróżką a wiedźmą?
                                                    > 30 lat...

                                                    Wcale nie!
                                                    Wróżka wróży - a WIEdźma WIE!
                                                    (a na serio - taki jest źródłosłów słowa "wiedźma". Taki sam zresztą, jak "niewiasta"...).
                                        • felicityjones Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 12:10
                                          Drobiazgi jak drobiazgi.
                                          Mówisz: no przecież sam robi kanapki - no tak, tyle, że tylko sobie, nigdy nie zapyta czy ja mam na coś ochotę. Ja sobie zrobię sama, to nie problem, ale czasem jest miło, kiedy ktoś zapyta, prawda? Przykryje kocem, jak widzi, że śpisz, przyciszy telewizor, chodzi też o gesty.
                                          A mnie sie zdaje, ze mój mąż traktuje mnie trochę jak kumpla z poltechniki, nie jak kobietę, którą chciałabym czasem pobyć. A pracuję też z samymi facetami, więc nie jest mi łatwo, bo dla nich tez jestem 'spoko koles'.
                                            • felicityjones Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 13:44
                                              celestyna444 napisała:

                                              > A czy to nie jest tak, że to od Ciebie zależy czy jesteś tą kobietką czy raczej
                                              > jesteś kumplem? Mąż nigdy Cię nie adorował, na początku związku chyba raczej m
                                              > usiał? Dlaczego pozwoliłaś na to by przestał?

                                              Nasz związek powstał z przyjaźni i szczerze mówiąc, nigdy nie było między nami jakiejś wielkiej adoracji. Chociaz pamietam nasze pierwsze spotkanie u mnie w domu, przyniósł całą siatkę zakupów + wino i zrobił obiad, czym mi bardzo zaimponował, bo wcześniej byłam z chłopakami, którzy przypalali wodę :) Pomyślałam: no, jest dobrze! :) Teraz, po ponad 10 latach zaczynam odczuwać braki w tej adoracji, brakuje mi flirtu, co nie znaczy, że nad tym nie pracujemy, bo dzięki tym zajeciom psychologicznym trochę się poprawiło.
                                              Zapędziłam się w byciu jego kumplem, nie chciałam nigdy okazywać słabości, więc traktował mnie jak równą (tylko bez prawka). To samo w pracy, tam też nie ma miejsca na moje ewentualne humory, czy emocje, jest cały czas konkret. Raz się popłakałam z jakiegoś powodu, to stali nade mną i nie wiedzieli co zrobić, bo jak to, to ona umie płakać? :)
                                              • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 13:52
                                                Kurcze, a czy trzeba być "kobietką", żeby własny chłop trochę poadorował???
                                                Czy nie można być jakoś pomiędzy - ani "taką malą", ani równym kumplem?
                                                Nie zależy mi w żadnym razie, żeby adorowali mnie wszyscy otaczający mężczyźni (inaczej - w żadnym razie bym sobie tego nie życzyła), ale zawsze mi miło, jak mój facet jest wobec mnie szarmancki.
                                                "Mimo że" jesteśmy raczej w partnerskich relacjach.
                                              • celestyna444 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 13:54
                                                Eh! Kobiety! Myślą jedno, mówią drugie a robią trzecie :-D To trzeba bylo tak od razu, ze Ci motylków brakuje a nie o brudnych skarpetach i niezapłaconych rachunkach... ponad 100 postów można do śmieci wyrzucić, bo tu trzeba zacząć radzić od nowa :-)
                                              • s.galek Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 24.09.14, 14:39
                                                Witam,Z doświadczenia wiem a mam je dosyć dlugie,że prawie żadna kobieta nie będzie wspolczula kobiecie,chociażby miała największy problem z męzem a zawsze opowie się za męzczyzną i tak wynika z tych wypowiedzijezelichchcesz to możesz napisac do mnie,może bedę mogla Ci coś podpowiedzieć.Pozdrawiam SG
                        • celestyna444 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 10:30
                          No prosze Cię, zuzi - czy nie lepiej, zamiast przesuwać betonowe kosze i zaliczać kolejne obcierki, zrobić sobie kurs doskonalący jazdę? Czyli nauczyć się dobrze jeździć pod okiem instruktora, bez strat swoich a przede wszystkim cudzych?
                          Ubezpieczenia jednak bardzo mocno psują ludzi! Ludzie kompletnie przestają myśleć...
                        • morekac Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 13:09
                          zestresowanym i przerazonym kierowca bedziesz co najwyzej przez rok,
                          Albo i krócej. Po zrobieniu prawka nie jeździłam od razu (żeby nie było, nie zdałam za pierwszym ani nawet za drugim razem),ale potem musiałam zacząć jeździć. Przez pierwsze dwa tygodnie, owszem, wysiadałam mokra z emocji z samochodu. Potem zaczęło mi się to podobać.
                          Prowadzenie samochodu jest skomplikowaną czynnością - potrzeba trochę czasu i ćwiczeń, żeby sobie pewne rzeczy zautomatyzować. Ale ostatecznie nauka mówienia, chodzenia, pływania czy jeżdżenia na rowerze tez zajmuje trochę czasu...
                          • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 13:14
                            morekac napisała:

                            > Prowadzenie samochodu jest skomplikowaną czynnością - potrzeba trochę czasu i ćwiczeń,
                            > żeby sobie pewne rzeczy zautomatyzować.

                            Ale ja nie uważam, że nie byłabym w stanie się tego nauczyć (choć wcześniej napisałam coś, co mogło tak zabrzmieć, to była przenośnia, czy inna taka) - tylko że SIĘ BOJĘ :). To nie jest zbyt racjonalne - jak to z lękiem bywa.
                      • felicityjones Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 10:29
                        Powiem Wam, że próbowałam zrobić prawo jazdy, no ale nie wyszło. Nie mam takiego talentu. Potwornie mnie te jazdy stresowały. Może jeszcze kiedyś spróbuję?
                        Co do dzieciństwa, to nie mam większych traum. Pochodze z domu, gdzie porządek może nie był na pierwszym miejscu, ale rodzice bardzo partnerscy wobec siebie, panujący nad domem, wsyztsko zawsze na czas, ojciec kompletny freak control jeśli chodzi o płacenie rachunków, ubezpieczenia, samochód, dla niego jeden dzień spóźnienia to już tragedia, a 10 minut spóźnienia na umówioną godzinę, to potwarz, poza tym złota rączka - powiecie zaraz że szukam ojca w partnerze :) Może trochę tak jest. Chociaż ojciec to raczej szorstki typ, zawsze mi powtarzał "umiesz liczyć, licz na siebie". Więc tak robię, ale często czuję się bardzo zmęczona tą całą odpowiedzialnością za dom, pracę, potrzebuję wsparcia, choćby w tych niby prozaicznych czynnościach domowych.
                        W pracy jestem sama na dość odpowiedzialnym stanowisku. Wiem, że jak ja czegoś nie zrobię, to nikt tego nie zrobi (mała firma). Dochodzi do sytuacji, że kiedy mam urlop to myślę: co tam się dzieje? Wracam z urlopu i okazuje się, że firma jakoś beze mnie nie upadła :) W firmie często panuje chaos, dużo się dzieje, zapadają nowe decyzje, które wywracają do góry nogami wcześniejsze ustalenia. Kiedy wracam do domu chcę odpocząć, odpocząć w porządku, w spokoju, ładzie. Wiecie, w opozycji do tego co mam w pracy, tam wszystko fruwa. Z czasem opanowałam stres związany z pracą, nie sprawdzam już maili po powrocie do domu (chyba, że coś faktycznie się pali), nie zostaję po godzinach, nie biorę na siebie odpowiedzialności za poczynania innych osób, odpuściłam. Pracuję do 16, tak, żeby odebrać dziecko z przedszkola i moc z nim spędzić jeszcze całe popołudnie/wieczór.
                        A co do tego, że mąż jest innym człowiekiem, a ja chciałabym żeby był taki jak ja...Jest w tym trochę racji. Mój mąż jest dla mnie przyjacielem, bardzo lubię z nim rozmawiać, mamy podobne poglądy, pracujemy w tej samej branży, wymieniamy opinie. Kiedy czytam jakąś świetną książkę, natychmiast chciałabym żeby on tez ją przeczytał, żebysmy mogli o tym porozmawiać. Kiedy byłam z koleżanką w teatrze na świetnej sztuce bardzo żałowałam,ze nie ma go ze mną, bo na pewno by mu się spodobało. Kiedy wracam skądś, widziałam coś ciekawego, natychmiast chcę się z nim tym przezyciem podzielić. Nie myslałam w kategoriach, ze on ma byc taki jak ja...ale może coś w tym jest...
                        • celestyna444 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 10:40
                          A dlaczego nie szukasz ojca w sobie? Dlaczego nie kontrolujesz domowego budżetu? Dla Ciebie kosmosem są rozrzucone rzeczy męża a dla mnie kosmosem jest kobieta, która nie pilnuje domowych finansów. Z Twojego opisu wynika, ze mąż robi w domu sporo i się stara ale nie robi tak jak Ty byś chciała - czy tak jest? I w dalszym ciągu pytam, dlaczego sobie potrafisz odpuscić braki a mężowi nie potrafisz?
                          • felicityjones Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 11:11
                            celestyna444 napisała:

                            > A dlaczego nie szukasz ojca w sobie? Dlaczego nie kontrolujesz domowego budżet
                            > u? Dla Ciebie kosmosem są rozrzucone rzeczy męża a dla mnie kosmosem jest kobie
                            > ta, która nie pilnuje domowych finansów.

                            Ależ ja finansów teraz bardzo pilnuję. Pilnuję, bo mam do niego mniejsze zaufanie w tym względzie niż kiedyś. Bo wcześniej on to robił. Doskonale wiem jakie rachunki mamy płacić w danym miesiacu, kiedy gaz, kiedy prąd, czynsz, przedszkole. Siadam do kompa, biorę segregator i robię te przelewy. Co ciekawe, mąż prowadzi działalność i swoje przelewy, tj, vat, pit, zus no i ratę kredytu płaci z nienaganną starannością. Nie zdarzyło się, żeby zapomniał, dostał upomnienie z US. Jest na tym punkcie wręcz przewrażliwiony.

                            >Z Twojego opisu wynika, ze mąż robi w
                            > domu sporo i się stara ale nie robi tak jak Ty byś chciała - czy tak jest? I w
                            > dalszym ciągu pytam, dlaczego sobie potrafisz odpuscić braki a mężowi nie potr
                            > afisz?

                            No nie robi sporo, chyba, że mu pokazuje palcem co jest do zrobienia. Sam po prostu nie zauważa i nie widzi problemu, nawet jeśli się o coś już potyka. On potrzebuje, żeby mu cały czas wskazywać drogę, mówic co ma kupić, że powinien iść do fryzjera, dentysty, wymienic opony itd.
                              • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 11:24
                                pade napisała:

                                > To przestań mu tę drogę wskazywać. To dorosły człowiek. I nie Twoja odpowiedzialność.

                                No tak - ale ona potem "musi" z tym żyć i to znosić. Albo wręcz ponosić koszty. Dobra rada, ale mało praktyczna :(
                                Choć nie wiem, czy istnieje jakaś inna - bardziej praktyczna...:/
                                • pade Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 11:30
                                  Praktyczna, praktyczna Ola, przerobiłam ją na własnej skórze:)
                                  Najgorsze było dla mnie stanie z boku i powstrzymywanie się od doradzenia, pouczenia czy przypomnienia:) Ale dałam radę, a moi panowie okazali się całkowicie odpowiedzialni.
                                  Kontrolowanie innych naprawdę nie jest zdrowe, ani dla otoczenia, ani dla osoby kontrolującej.
                              • felicityjones Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 11:45
                                pade napisała:

                                > To przestań mu tę drogę wskazywać. To dorosły człowiek. I nie Twoja odpowiedzia
                                > lność.

                                No tak, ale jak przestanę zwracac uwagę, oleję temat, zacznę np, sprzątac tylko po sobie, to mam wrażenie, że w końcu nastąpi tzw rozkład pożycia, każde z nas będzie żyło swoim życiem, zamiast razem. A tego nie chcę.

                                A w temacie terapii. Przez rok chodziłam na takie zajęcia psychologiczne grupowe. I one mnie, że tak powiem obudziły. Z jednej strony rzeczywiście wyszło, że mam zamiłowanie do perfekcji, a z drugiej, że dusze w sobie emocje. Więc ostatnio staram się więcej rozmawiać, mówić co mi nie pasuje, a mąż w szoku. Bo popierał mnie w chodzeniu na te zajęcia, a teraz ma kłopot, bo baba mu zaczyna rozrabiać i się ciskać.
                                • pade Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 11:51
                                  Nic dziwnego, coś się zmieniło, naruszyło "porządek". Przejdzie mu, a Ty nie tłum, nie duś, bo tylko sobie szkodzisz.
                                  Rozkład pożycia bo każdy będzie odpowiedzialny za swoją działkę? Ło matko...
                                  Kochana, pożycie to jest wtedy udane, kiedy każdy ogarnie co ma do ogarnięcia ale wie, że w razie W druga osoba wesprze, pomoże, czasem zastąpi, doceni, pokłada wiarę...
                                  Znasz powiedzenie: Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść?
                                  Jeśli oboje będziecie odpowiadać za to samo, to nie będzie odpowiadało żadne. To jest nielogiczne wręcz i powoduje tylko spięcia.
                                  • pade Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 12:04
                                    Ty chcesz czuć, że robicie razem, wspólnie, bo to Ci daje poczucie, ze nie jesteś sama.
                                    Tylko, że to jest Twoje przekonanie, że człowiek nie jest sam, kiedy robi coś razem z kimś, kiedy się uzupełnia.
                                    To tak, jakbyś czuła, że jesteś połówką, a nie całością. A mąż musi się dopasować, bo wtedy poczujesz pełnię.
                                    Tobie naprawdę nie chodzi o sprzątanie, ubezpieczenie, klocki hamulcowe i inne takie. Ty czujesz brak i chcesz go uzupełnić. A mąż tego nie zrobi, bo nie po to jesteście razem. Jesteście razem po to, byś zrozumiała, że jesteś całością, jesteś kompletna i kompetentna. Że doskonale radzisz sobie sama i sama potrafisz uzupełnić braki. W inny sposób.
                                    Odkładanie rzeczy na miejsce nie da Ci poczucia, że nie jesteś sama.

                                    sorry, za mądrowanie się, znam temat i dlatego sobie pozwalam:)
                                  • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 12:06
                                    pade napisała:

                                    > Jeśli oboje będziecie odpowiadać za to samo, to nie będzie odpowiadało żadne.

                                    No właśnie - tylko że teraz za swoją działkę mąż odpowiadał tak, że... nie odpowiadał :D
                                    Mam wrażenie, że o tym właśnie jest ten wątek :)
                                    • pade Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 12:10
                                      Ola, znamy wersję pierwszą i kolejne. Zobacz, co autorka napisała o kierowaniu mężem, poczytaj inne posty. O prowadzeniu działalności, itd.
                                      Taka wybiórcza odpowiedzialność jest trochę dziwna, nie uważasz?
                                      • ola_dom Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 12:24
                                        pade napisała:

                                        > Taka wybiórcza odpowiedzialność jest trochę dziwna, nie uważasz?

                                        No właśnie - dlatego też bym się wkurzyła! :). Że w pracy może i chce pamiętać o rachunkach, a w domu nie?
                                        Pewnie, że można się nad tym zastanawiać - dlaczego tak się dzieje. Ale można się też wkurzyć.
                        • pade Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 10:46
                          Matko boska, czy Ty jesteś moją siostrą?
                          Wiem, że to głupio brzmi, ale opis Twojego ojca pasuje do mojego jak ulał. A to powiedzonko cholerne, "umiesz liczyć, licz na siebie", mówione zresztą do zosi-samosi...skrzywiło mnie.
                          Bardzo prawdopodobne jest, że faktycznie masz problem z poczuciem bezpieczeństwa i stąd ta nadmierna kontrola, poczucie, że Ty musisz wszystko sprawdzić, mieć pieczę i stąd całe napięcie. Przenosisz to już na męża (a on daje Ci ku temu powody) a potem przeniesiesz na dziecko (też Ci da powody).
                          Ja bym na Twoim miejscu poszła na parę spotkań do terapeuty, żeby to sobie poukładać, ogarnąć. Bo ten Twój problem będzie raczej narastał a nie zmniejszał się.
    • molly_wither Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 18:37
      Nie wiem,ktory typ gorszy:pedant czy balaganiarz.... Wiem,ze to sie moze zmienic (mam tak teraz),ale trzeba dlugo czekac. Jesli kochasz i chce ci sie to poczekaj.Jesli jestes niecierpliwa i uwazasz,ze znajdziesz porzadniejszego to wez rozwod. Tyle potrafilam wymyslec, albo, az tyle:)
      Klasyka.

      • sebalda Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 23:29
        Bo faceci tak mają. Tak najlepiej powiedzieć i dalej się męczyć.
        Wiele o tym myślałam, próbowałam zrozumieć, dlaczego takie niewymagające wysiłku rzeczy jak wyrzucenie opakowania po paście do zębów do kosza, a nie na półkę w łazience, są takie trudne. Zawsze myślałam, że to zwykłe, cholerne lenistwo. Po co się wysilać, skoro ktoś to zrobi prędzej czy później (ktoś, czyli krasnoludki). Moje myślenie zaburzyła kiedyś Verdana, pisząc, że ona, kobieta, też tego nie robi, bo zwyczajnie nie ma tego w głowie, nie ma tego odruchu. Rozmawiałam o tym ostatnio z synem i mu o tym powiedziałam, a syn powiedział, że może to nie Verdana sprząta, ale jej mąż. I voila, faktycznie sprząta mąż! Segregowanie sztućców w zmywarce, żeby potem się wygodniej wypakowywało. Po co, skoro samemu się nigdy nie wypakowuje? Wrzucanie rzeczy do kosza, po co, skoro żona i tak podniesie, wypierze, wywiesi, wyprasuje, schowa na odpowiednią półkę w szafie?
        W wątku rzuciło mi się coś w oczy. Facet nie jest ciapowaty, roztargniony, w stosunku do SWOJEJ pracy jest niezwykle dokładny i uważny. Czyli umi. W domu odpuszcza, bo może, bo nie dotykają go konsekwencje tego odpuszczania, a jeśli nawet, to niewielkie, kilka zdań wymówek.
        Nie wiem, co radzić, bo to wbrew pozorom bardzo trudne do rozwiązania. Może jednak trochę więcej stanowczości, trochę mniej cackania się z leniem?
        • verdana Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 13:52
          Pomyłka:) Raczej nikt nie sprząta. Jest bałagan. Nikt nie ma odruchu wyrzucenia opakowania, czasem spontanicznie ktoś to zrobi - ale regularnie nikt. Teraz mamy panią sprzątającą i tyle.
          Gdyby mąz wymagał ode mnie bycia porządną, zorganizowana - co więcej wymagał, abym przestrzegała jego norm - czyli prasowanie o tej, nie innej godzinie, wywieszanie z pralki od razu jak mi powie, a nie pięć minut zanim wróci - to rzuciłabym faceta w diabły. Bo a. to jest dla mnie niemożliwe do realizacji, b. czułabym sie nie u siebie, c. czułabym się jak dziecko, które ma wykonywać polecenia i to tak, jak mama sobie życzy, a nie tak, jak jemu pasuje.
          Ja widzę w tych pretensjach sporo racji, ale akurat bardzo mnie denerwuje, jak jedna osoba wymaga, aby dom działał idealnie wg. jej standardów.
          • felicityjones Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 14:14
            Myślałam nad panią do sprzątania nawet, chociaz wydaje mi się to luksusem. Powiedzmy, że byłby na to budżet. Ale, powiem wam, że po tym włamaniu, to się trochę boję wpuszczenia do domu obcej osoby. A wsród znajomych raczej nikt nie korzysta z pomocy z zewnątrz. Nie mamy w tym mieszkaniu niczego nadzwyczajnego (nadzwyczajne, bo pamiątki ukradli). Po włamaniu trudne dla mnie do zniesienia było to, że ktoś obcy (jakiś skur...) dotykał moich rzeczy, grzebał w moich za przeproszeniem majtkach w szufladzie, ukradł aparat z naszymi zdjęciami, naszą prywatnością. A jeszcze gorzej, że na pewien czas staliśmy się "gwiazdami" bloku, sąsiedzi walili do nas dowiedziec się co się stało, co zginęło, zaczepiali w windzie, nawet ludzie, których na oczy wczesniej nie widziałam. A ja w każdym widziałam potencjalnego świadka/współsprawcę. Bo oczywiscie nikt nic nie widział, nie wie. Szkoda gadać.
            Je rzeczywiście długi czas na to pozwalałam, teraz się ciskam i nie mogę znieść że wprowadzenie zmian idzie mi tak ciężko. Jestem nastawiona na efekt: mówisz, masz. Czasem, jak sie nakręcę, ale słowo daję, staram się to kontrolować, to mi się wydaje, że on to wszytsko robi specjalnie :)
            • verdana Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 14:54
              Felicyty, moim zdaniem potrzebujesz pilnej terapii. Straciłaś poczucie bezpieczeństwa, włamanie kojarzy Ci sie z mężem (jakby ubezpieczył, to byłoby inaczej), zupełnie zresztą niesłusznie, bo trauma byłaby taka sama. Porządkujesz świat, aby w nim było bezpieczniej. Straciłaś do męża zaufanie, bo nawalił w sprawie, która zmieniła Twój świat - teraz uważasz, ze powinien po prostu wykonywać Twoje polecenia, bo jeśli robi coś sam, robi źle.
              pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_stresu_pourazowego
              Może się mylę, ale coraz bardziej podejrzewam, że nie o skarpetki i brudną kuchnię chodzi, ale o to, że Twój bezpieczny świat się zawalił i usiłujesz go przywrócić. Obawiam sie, że samej Ci się nie uda.
          • rybadenna Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 17:51
            Gdyby mąz wymagał ode mnie bycia porządną, zorganizowana - co więcej wymagał, a
            > bym przestrzegała jego norm - czyli prasowanie o tej, nie innej godzinie, wywie
            > szanie z pralki od razu jak mi powie, a nie pięć minut zanim wróci - to rzuciła
            > bym faceta w diabły. Bo a. to jest dla mnie niemożliwe do realizacji, b. czułab
            > ym sie nie u siebie, c. czułabym się jak dziecko, które ma wykonywać polecenia
            > i to tak, jak mama sobie życzy, a nie tak, jak jemu pasuje.

            Dookładnie... miałam w życiu taki krótki okres, podczas którego po długiej przerwie zamieszkałam w domu rodziców. Wiadomo, że wzięłam na siebie część obowiązków domowych, w tym sprzątanie. I zaczęło się... stanie i obserwacja jak sprzątam, doradzanie jak to zrobić (bo ten dywan ma długie włosy i trzeba go odkurzać o tak...),czemu używasz tej ścierki, tej też nie używaj, bo ja to robię gąbką..., wiem że dziś odkurzałaś ale przejadę tu jeszcze raz odkurzaczem...
            Taki paradoks, że siostra, której obowiązkiem było sprzątanie (i zawsze narzekała że jest przeciążona i nikomu oprócz niej na porządkach w domu nie zależy!) zamiast docenić że ma pomoc coraz bardziej marudziła. Sama przyznała że ma poczucie że wszyscy inni zrobią to gorzej od niej. Reszta domowników już dawno przejrzała te akcje i rzeczywiście do sprzątania się nie kwapi. Właśnie dlatego, że nie potrafi zrobić mobilizacji w stylu - hej, jest bałagan, zróbmy z tym porządek wspólnymi siłami a potem posiedźmy w miłej atmosferze.

            Druga sprawa, która mi się nasunęła - chyba za bardzo chcesz upodobnić swojego męża do siebie w kwestii przyzwyczajeń czy porządków. To chyba normalne że ludzie są różni, lepiej lub gorzej wychodzą im inne rzeczy, jedni po pracy łapią za odkurzacz inni wolą ochłonąć itp. Lepiej nie stawiać sprawy na ostrzu noża, że 'ja daję radę, to on też musi"
            Są rzeczy które potrafię, ale ich nie cierpię, nudzą mnie, irytują. Nie chodzę po urzędach, jeśli nie muszę, nie płacę rachunków, nie lubię robić dużych zakupów spożywczych. Robi to mój mąż i do głowy mu nie przyszło powiedzieć - teraz ty, ja to robię więc ty też musisz.
            Z kolei jego nie interesuje pranie, po prostu wrzuca rzeczy do kosza z bielizną i znajduje je wyprasowane w szafie. Jak gotuje to już raczej nie zmywa. Ale i tak mamy obustronne poczucie że wygrywamy na dzieleniu obowiązków. Jeśli zdarzają się jakieś konflikty w tej kwestii, zwykle okazuje się że chodziło o coś innego, niedogadaną sprawę itp.
    • koronka2012 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 23:28
      Wiesz co - co do rachunków to wzięłabym to na siebie, w sensie porobiła zlecenia stałe na wspólnym koncie i tyle. Po co pilnować, po co się denerwować? to nie wymaga większego wysiłku.

      Pozostaje ci raczej wzięcie na siebie roli domowego menadżera, bo wychowanie dorosłego faceta z takimi naleciałościami jest mało realne.

      Co do ubezpieczenia - to zapewne bank kazał mu ubezpieczyć mieszkanie ale to jest ubezpieczenie, z cesją na ich rzecz, które kradzieży nie pokrywa. Mąż zaś żył w przekonaniu, że mieszkanie ubezpiecznone...

      Wskrzeszanie sprzętu wyegzekwowałabym brutalnie - albo znajduje serwis w tym miesiącu, albo sprzęt idzie do kosza. Domowe porządki lepiej ogarnąć za pomocą pani do sprzątania.

      Są osoby, które są tak totalnie nieogarnięte, ale zawodowo jakoś funkcjonują - ale tylko dlatego, że w sprawach zawodowych maksymalnie się spinają - a po wyjściu z pracy całe napięcie z nich uchodzi, i powraca prawdziwa natura.

      Jak on w ogóle reaguje na twoje uwagi? zwracasz uwagę na bieżąco? np. rzuci łach - i co?
      Wyjedź gdzieś z dzieckiem na 2 tygodnie, może dotrze do niego że jak się nie robi na bieżąco to się żyje w chlewie.

      • sebalda Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 06.08.14, 23:35
        > Są osoby, które są tak totalnie nieogarnięte, ale zawodowo jakoś funkcjonują -
        > ale tylko dlatego, że w sprawach zawodowych maksymalnie się spinają - a po wyjś
        > ciu z pracy całe napięcie z nich uchodzi, i powraca prawdziwa natura.

        Też się nad tym zastanawiałam. Dlaczego ja po pracy mam jeszcze siły zająć się dziećmi (teraz już nie, kiedyś), posprzątać, wyjść z psem, obejrzeć film, popisać na forum, a mąż od kilku godzin śpi przed telewizorem. I tak prawie każdego dnia. Czy ja jestem silniejsza, wytrzymalsza fizycznie? Słaba płeć, też mi coś:P Pracujemy równie długo, on ma lepiej o tyle, że jeździ samochodem, ja wracam 1,5 h trzema autobusami. Teoretycznie to ja powinnam być bardziej zmęczona. I jestem, ale się nie daję, wiem, że samo się nie zrobi, są rzeczy absolutnie nie do odpuszczenia, choć pedantką naprawdę nie jestem. Człowiek jak musi, jest w stanie wiele zrobić. Ale jak nie musi, to nie robi. I dlatego mój mąż śpi przed telewizorem, a ja jeszcze pójdę z psem na spacer;)
    • mayenna Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 09:04
      To ja tego męża mogę przejąć na stan i cie uwolnić:)
      A poważnie to cos się u was dzieje z relacjami, coś głębszego, a werbalizujesz to poprzez braki w codziennym funkcjonowaniu.
      Moim zdaniem zacznij akceptować, że on jest inny niż ty i twoje oczekiwania.
      W kwestiach sprzątania: zróbcie tablicę i napiszcie na niej kto i co danego dnia robi. Mnie się zdarza w domu zostawiać kartkę na smakołykach, np: winogrona sa dla wszystkich, czy: czekolada - po kostce dla każdego.
      Ważne kwestie: samochód, sprawdzałabym czy załatwił tak jak oczekuje poprzez rozmowę. To co dla mnie jest oczywiste(ubezpieczenie od kradzieży) dla nie go juz takie być nie musi.
      Zawsze tezs można zamieszkać osobno i problemy znikną. Będziesz panowała nad swoją przestrzenią, tylko chyba nie o to chodzi..?:)
        • nevada_r Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 12:54
          > i gosposia ma po nim wode w kiblu spuszczac i pilnowac czy nie zje calego obiad
          > u ?

          Nie, ale o ileż będzie czyściej i przyjemniej. I jeden problem spadnie autorce wątku z głowy.

          Wg mnie ona sobie strasznie utrudnia życie - przejmuje się wszystkim, nawet rzeczami co do których istnieją proste rozwiązania - chociażby ta gosposia czy ustawienie sobie automatycznego przelewu do rachunków.

          Co do bałaganu i elektrycznych rzeczy porozrzucanych po domu - jeżeli jest taka możliwość, to niech wydzieli mężowi jeden pokój i tam mu wtyka te wszystkie rzeczy. W reszcie mieszkania będzie porządek, a on niech sobie dłubie. Albo niech żelastwo leży, choćby i rok. Jak nie ma takiej możliwości - to niech da mężowi czas na zrobienie z tym porządku, a później zagrozi wyrzuceniem.

          Poza tym: ten mąż na 100% nie stał się nagle leniem i bałaganiarzem w ciągu jednej nocy; on taki był zawsze, tylko autorce to nie przeszkadzało. I teraz może być jej to bardzo trudno zmienić - bo mąż sobie pomyśli, że niby dlaczego on ma się zmieniać; przecież jej to wcześniej NIE przeszkadzało. Więc ja bym po prostu się pogodziła z losem i minimalizowała straty w sposób wyżej opisany. W końcu autorka za niego wyszła, więc musi go kochać. ;)
      • najma78 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 18:37
        Heh, autorko, wiele z tego to jakbym o swoim mezu czytala :/ my jestesmy razem (mieszkamy) 14 lat i wiesz ze nie duzo sie pod tym wzgledem zmienilo. Owszem, wymagam porzadku, nie wysokiego polysku ale wlasnie przyzwoitej jakosci zycia. Wystarczy zeby sprzatal po sobie, bo ja i dzieci to robimy. No niby to robi ale co jakis czas musze przypomniec nieco dosadniej. Obecnie jest juz wytresowany (tak to wlasnie wlasciwe okreslenie) ale wciaz ma sklonnosci do wypadania z torow. Taka wade ma ten egzemplarz:/
        W przeszlosci bylo sporo klotni o to wlasnie, nieraz wyrzucilam mu jego syf na smietnik, nie raz wrzucilam wszystko do jego auta (ja mam swoje). Bedzie ciezko i albo wytresujesz albo nie.
        • zuzi.1 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 22:02
          Ten maz w taki wlasnie sposob olewa swoja zone. Typowe przemocowe zachowania i nieliczenie sie z osoba zony. Czy kiedykolwiek ten maz okazuje Ci autorko zainteresowanie, troszczy sie o Ciebie i zauwaza np. zmeczenie po ciezkiej pracy ? Co robi dla Ciebie, czy robi Ci niespidzianki, prezenty, przyjemnosci, czy uwazasz ze traktuje Cie podmiotowo czy przedmiotowo, czy czujesz, ze jestes dla niego wazna, czy liczy sie z Toba i Twoim zdaniem, co wiesz na temat jego dziecinstwa, znasz jakies szczegoly?
          • verdana Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 22:09
            Nie przesadzajmy, bo się okaże, że każdy bałaganiarz to przemocowiec, a niechęć do zmywania to znęcanie sie nad współmałżonkiem.
            Na radzie przedmiotowe traktowanie faceta to ja raczej widzę ze strony autorki.
            • zuzi.1 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 23:03
              Autorka ma wysoka potrzebe bezpieczenstwa, podkopana dodatkowo przez wlamanie i probuje przy tak zachowujacym sie mezu olewusie nie utonac i zachowac chociaz namiadtke tego poczucia bezpieczenstwa. Nie dziwie sie wcale. Pytanie co wplynelo na to, ze autorka ma takie problemy z poczuciem bezpieczenstwa, jak wygladalo autorko Twoje dziecinstwo?
              • verdana Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 23:24
                Mąż nie może odpowiadać za to, ze dziewczyna ma zaburzone poczucie bezpieczeństwa. Nie moze reszty życia spędzić, robiąc wszystko tak, jak chce żona, aby jej to poczucie przywrócić, bo małżeństwo jest związkiem dwóch osób, z których każda ma prawo do tego, aby współdecydować, jak chce żyć.
                Nie trzeba mieć zadnych problemów z dzieciństwa, by stracić poczucie bezpieczeństwa po włamaniu.
                • zuzi.1 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 23:44
                  Verdano wygoda i komfort zycia jednego z malzonkow nie moze wywolywac dyskomfortu u drugiego malzonka, tj. wchodzac w zwiazek malzenski mamy obowiazek uprzatnac po sobie wlasna kupe z kobelka, wlasne wlosy czy resztki pasty z umywalki, wlasny balagan stworzony wlasnorecznie w kuchni z pewnymi wyjatkami, gdy obustrinna umowa przewiduje inaczej. Nikt nie ma obowiazku byc naszym sluzacym i dokladac sobie roboty sprzatajac nasze brudne skarpetki, gdy sie o nie potyka. Ten maz nie wypelnia pewnego minimum, ktore powinien i stad ten dyskomfort autorki watku. A odnosnie poczucia bezpieczenstwa, pytanie czy problem pojawil sie dopiero w wyniku wlamania, czy tez wczesniej.
                  • verdana Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 10:34
                    Otóż to. Podejrzewam, ze nakaz idealnego sprzątania wywołałby w ,mężu głęboki dyskomfort. Co innego umycie po sobie ubikacji, a co innego oczekiwanie, ze druga osoba utrzyma wysokie standardy porządku, które są dla niego kompletnie nieistotne. Nie ma się obowiązku sprzatania skarpetek po mężu, ale i nie ma się obowiązku wykonywania natychmiast poleceń zony i robienia wszystkiego tak, jak jej to odpowiada.
                    Znowu wychodzisz z założenia, że dom ma wyglądać tak, jak chce kobieta i ze to nie jest z jej strony żądanie dla siebie "komfortu" tylko norma, którą reszta domowników ma bezrefleksyjnie wypełniać.
                    • celestyna444 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 10:44
                      Dodam tylko, że każdy człowiek ma to minimum, o którym napisała zuzi, na innym poziomie. Pewnie dużo zależy tu od wychowania ale też i od wrodzonych cech osobowości. I to co dla jednej osoby jest ważne, dla drugiej niekoniecznie.
                      • verdana Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 08.08.14, 10:53
                        Rozejrzałam się po moim pokoju.
                        Skarpetka leży pod krzesłem. Paragon na środku podłogi. Zabawki kota - wszędzie. Opakowanie po przysmaku kota częściowo skryte pod tapczanem.
                        Słowo daję, póki nie rozejrzałam sie na potrzeby tego wątku nawet tego nie zauważyłam. Teraz widzę, ale jeszcze nie podjęłam decyzji, czy mi sie chce schylić:)
                        Gdyby ktoś codziennie miał o to do mnie pretensje, to chyba nie byłabym szczęśliwa w małżeństwie.
          • zuzi.1 Re: Mąż bałaganiarz i ignorant 07.08.14, 23:32
            Wydaje mi sie, ze ten maz moze zachowywac sie w taki sposob kompletnie nieswiadomie, nie celowo, warto by mu bylo uswiadomic, najlepiej przy pomocy psychologa, ze jego zachowania nie sa ok i moga miec tzw. drugie dno.