sciana w kontaktach z tesciami

07.08.14, 13:14
moi tesciowie uwazają siebie od zawsze za idealnych rodziców( tesciow, dziadkow), nie maja sobie nic do zarzucenia nigdy, nie muszę prostowac , ze rzeczywistosc jest mocnooo odmienna, oczekują ,ze my( maz i ja) 40 latkowie bedziemy we wszystkim dostosowywac sie do nich, podporzadkujemy sie,ma byc tak jak oni chca i koniec, bo oni sa starsi od nas,nas traktują jak swoje duze dzieci, a nasze dzieci-jak swoje mlodsze dzieci
jedynie stosunek sluzalczo-poddanczy ich interesuje w naszych kontaktach(maz zostal tak wychowany), choc oczywiscie tak tego nie nazywają,oficjalnie to oni sa kochajacy,wspierajacy, oddani, pomagajacy,serce na dloni itd,
jako ciekawostke dodam, ze kompletnie zadnych dlugow wdziecznosci nie mamy,przyslowiowej zl do niczego nam w zyciu nie dolozyli,ani dziecka zadnego nawet jeden dzien nie pilnowali, dzieci mamy jeszcze stosunkowo male ( choc od lat po ludziach tesciowa niestworzone historie tworzy na temat tego jak to oni nam pomagaja), tesciowa to typ wygodnickiej, leniwej, egocentrycznej,interesownej baby, ktora nawet we wlasnym domu niewiele robi, a synowa to wedlug niej sluzaca dla tesciowej ( i jeszcze powinna byc zadowolona ze dostapila takiego zaszczytu zeby taka rolę pelnic)
kazda proba sprzeciwu z naszej strony,odmiennego zdania, postawienia granicy , nawet najmniejszej ,konczy sie w najlepszym wypadku oburzeniem, zignorowaniem,odwracaniem kota ogonem( przeciez ona chce tylko dobrze, i ze u innych tez tak jest, inni tez tak robia)albo obraza majestatu, i to nawet na lata( kiedys juz byl okres ze nie meilismy kontaktu przez 6 lat, tacy sa zawzieci, w dodatku obrazaja sie na nasze dzieci rowniez w takich syt)
do tego maz jest niekonfrontacyjny, uwiklany w ta pajeczyne szantazu emocjonalnego i obrazanie sie ich, tez mocno sie opiera zeby nie wyjsc z roli, ktotra narzucili mu w dziecinstwie ( taki nieodpepniony wyrosniety maminsynek), ale ostatnio stwierdzil , ze ma juz dosc, po prostu dotychczas staral sie czesto im ulegac dla swietego spokoju,niestety byl wyraznie, wielokrotnie nielojalny wobec mnie,co dla wszystkich poza mna bylo normą(czego mam juz dosc, bo ile mozna tak zyc, dzieci na to patrza)
ja tesciow , głownie tesciową( bo to ona jest decydentem w tej calej machinie, ona zarzadza i steruje, manipuluje, robi intrygi) trzymam(przynajmniej staram sie) na uprzejmy dystans, bo po latach doswiadczen, wiem ze inaczej się z nia nie da, choc niestety ona wciaz probuje ignorowac, naruszac moje granice, manipuluje,ma do mnie mocno protekcjonalne podejscie

nieakceptowalne jest dla mnie to, ze wciaz probuje nas naginac do siebie, traktowac jak dzieci- ktorym trzeba wskazywac drogę, kierowac, sterowac, to wszystko mentorskim protekcjonalnym tonem, niedostrzega niestosownosci i smiesznosci swojego podejscia, my mamy po 40pare lat, jestesmy od zawsze niezalezni, samodzielni( troche z przymusu, bo zawsze musielismy liczyc tylko na siebie)-dla mnie to jest jakis surrealizm, oni uwazaja swoje podejscie za norme( bo chca miec kontrole nad nami i zebysmy byli podporzadkowani i ulegli we wszystkim)

co wy na to? da sie jakos zyc z takimi toksykami, zeby nie zwariowac i na dac sobie wejsc na glowe? ja mam po raz kolejny dosc

BTW- maz jest jedynakiem:) ja oczywiscie zlem wcielonym od zawsze wedlug tesciowej, synka ukochanego im odebralam, skrzywilam, w glowie mu mieszam itp, tesciowa szczerze wierzy w to, ze on powinien byc lojalny wobec nich-rodzicow ,nie wobec mnie( choc w otwartym postawieniu sprawy , czysto teoretycznie wypiera sie tego,zaprzecza, ale ona dla zasady wszystkiemu zaprzecza jesli probuje sie ja konfrontowac, porozmawiac z nia powaznie, postawic granice,ale w konfrontacji z rzeczywistoscia juz po wielokroc to wyszlo)
    • pade Re: sciana w kontaktach z tesciami 07.08.14, 13:22
      Po pierwsze: zmień nicka, jest dewaluujący. Po drugie: do czego Ci są potrzebne kontakty z teściami?
      Do konfrontacji? Zmagań? Potwierdzenia czegoś?
      • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 07.08.14, 13:33
        nick to taki przekorny, prowokacyjny, bo ja o sobie bynajmniej tak nie mysle:)

        tez wlasnie niezmiennie sie sobie dziwie, dlaczego robie to sobie, bo ja-personalnie nic na tych kontaktach nie zyskuje, same straty od poczatku
        robilam to glownie dla meza i dzieci,ale uzmyslowilam i sobie i mezowi tez ostatnio jednoznacznie( z konkretnymi przykladami) jego rażącą nielojalnosc wobec mnie w kontaktach z nimi, a dzieci tez mam wraznie, ze jedynie schizofrenii i zanizonego poczucia wartosci sie na tych kontraktach nabawia, my jezdzilismy do nich(latem, czasem na kilka dni, co dla mnie jest mordega emocjonalno-psychiczna),bo oni nie kwapia sie zeby wnuki odwiedzac, zajezdzaja do nas przy okazji( i to nie zawsze) jak przyjezdzaja do naszego miasta, generalnie oczekuja oczywiscie , ze to my bedziemy do nich przyjezdzac( molestuja glownie meza i starszego syna w tym temacie), ale dla mnie to jest gwalt na wlasnej psychice, bo na swoim terytorium to juz wogole tesciowa rozwija skrzydla, uwaza, ze jestesmy na ich terytorium i mamy poporzadkowac sie, usmiechac sie i zachwycac
        • pade Re: sciana w kontaktach z tesciami 07.08.14, 13:42
          Czyli zyskiwałaś bycie "dobrą", "poświęcającą się dla rodziny". Co zrobisz teraz?
          • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 07.08.14, 16:03
            pracuje nad mezem, ale mocno odseparowalam sie od niego emocjonalnie, dla mnie jego brak lojalnosci jest juz nieakceptowalny , zreszta dotychczas tez probowalam od niego egzekwowac stawianie im granic, niestety z marnym skutkiem,dlatego poinformowalam go , ze zamierzam jeszcze bardziej ochlodzic kontakty z nimi
            maz twierdzi, ze dojrzal do powaznej rozmowy z nimi, ze widzi, ze sprawy ida znow w zlym kierunku, ze olewaja nasze dzieci, przyznal, ze robil wszystko ,zeby niezauwazac pietrzacych sie chorych syt.,
            takze zostawiam sprawe jemu,
            oboje spodziewamy sie , ze tesciowie ponownie obraza sie śmiertelnie na lata, rowniez na nasze dzieci, ze historia sie powtorzy
            ja nie chce zmieniac tesciow , bo wiem ,ze ich nie zmienie, oczekuje zmiany podejscia meza, tego, zeby w koncu dojrzal, nie tylko dorosl, zeby mail swiadomosc , ze lojalny powinien byc przede wszystkim wobec swojej zony i dzieci, a nie rodzicow, zeby potrafil im sie sprzeciwić,a nie ukladac sie zawsze z wlosem, tylko po to , zeby grac nadal role grzecznego, poslusznego, sluzalczego synka( a ode mnie wymagac ze mam sie tez dostosowac), kosztem bycia mezem i ojcem
            nie wiem juz jak to wyegzekwować, bo oni nim niezmiennie manipuluja, glownie matka,a on dla swietego spokoju sie podklada, kosztem rodziny
            • verdana Re: sciana w kontaktach z tesciami 07.08.14, 16:59
              Jakoś dwie informacje sa tu dla mnie sprzeczne -
              sześć(!) lat braku kontaktu
              - i mąż, który jest niekonfrontacyjny, nie umie sie postawić.
              Zerwanie z własnymi teściami na sześć lat nie jest zazwyczaj w życiu niczym ważnym. Zerwanie z własnymi rodzicami na sześć lat może być traumatyczne, przykre, nawet czasem tragiczne.
              Trudno sie dziwić, ze ktoś, kto kocha rodziców obawia się kolejnego zerwania. Przy czym mam smutne wrażenie, że facet jest między młotem a kowadłem - obie strony twardo żądają lojalności, sprzeciwu wobec tej drugiej strony, aby był grzeczny i posłuszny, aby sie dostosował do wymagań. Obie strony są zafiksowane na osiągnięciu celu, jakim jest przeciągniecie faceta na swoją stronę. Tylko dobro męża i syna w tym wszystkim jakoś w ogóle się nie mieści - facet jest elementem przetargu, o którego dobre samopoczucie nikt sie szczególnie nie troszczy.
              Oczywiście, Ty masz tu zdecydowanie większe prawa, ale moze jednak zastanów się, jak na męża wpłynie kolejne zerwanie? Czy to w ogóle się w tej całej sprawie nie liczy?
              • celestyna444 Re: sciana w kontaktach z tesciami 07.08.14, 17:27
                To co napisałaś to jedno(bardzo ważne!) a drugie, trzecie i piąte, to jest to, że w tym co pisze autorka wątku, nic nie trzyma się kupy! Jak zaczęłam czytać, to miałam wrażenie, że pisze synowa mieszkająca z teściową w jednym mieszkaniu, potem miałam wrażenie, że mieszkają po prostu bardzo blisko siebie i teściowa chce sterować ich życiem i już od rana siedzi synowej na głowie a na koniec okazało się, że mieszkają w innych miastach, teściowie ich prawie wcale nie odwiedzają, a oni jeżdżą tam głównie latem na kilka dni. To co ta teściowa niby robi takiego strasznego, ma jakiegoś zdalnego pilota do sterowania swoją synową i wtracania się we wszystko? Dla mnie to jest bardzo dziwna sytuacja i kompletnie nie wiadomo o co autorce chodzi.
                • kol.3 Re: sciana w kontaktach z tesciami 07.08.14, 18:30
                  Ja się też dziwię, że ona się tak bardzo przejmuje teściami mieszkającymi daleko, choć ogólnie wiem o co chodzi.
              • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 12:57
                verdana, mam silne poczucie , ze projektujesz na mnie i na moja syt. jakies swoje przezycia albo lęki, litosci, gdzies ty wyczytala te rzeczy,choc pewnie jest to tez ulomnosc takiego krotkiego przekazu i stąd dowolnosc interpretacji, ja swoja drogą nie mam doswiadczenia w opisywaniu swojego zycia, swoich problemow w internecie

                > Zerwanie z własnymi teściami na sześć lat nie jest zazwyczaj w życiu niczym waż
                > nym. Zerwanie z własnymi rodzicami na sześć lat może być traumatyczne, przykre,
                > nawet czasem tragiczne.

                moze uscile, choc napisalam wyzej, ze to nie my zerwalismy kontakty, to oni sie obrazili na tyle czasu, dokladnie wygladala syt. tak, ze przez te 6 lat ja nie mailam kontaktu z nimi, nie jezdzilam do nich, nasze male wowczas dziecko tez, maz mial sporadyczny kontakt z matka, jezdzil albo dzwonil( nie wiem dokladnie bo nigdy nie kontrlowalam jego kontaktu tel. z nimi) raz 2x w roku, STALE za moją namową zapraszal ich do nas, niestety byli nieugieci az tyle lat, matka nawet w w czasie tych kontaktow z synem w tym okresie stale ,w wyrazisty sposob demonstrowala swoja urazona dumę, obrazę i wielki niewypowiedziany zal( wowczas maz kilka razy uslyszal nie pamietam czy od niej, czy od nich, ze zdradzil ich, stajac przeciwko nim)
                zlamała się dopiero po kolejnym zaproszeniu z strony meza( gdzie zawsze zaznaczal, ze ja tez zapraszam) gdy urodzilo nam się kolejne dziecko i gdy babcia(matka tescia) przeprowadzila z nimi rozmowe nt. tej ich niekonczacej się obrazy(glownie z tesciem, czyli ze swoim synem, to tesciowa na nia by sie tez obrazila w tej syt, po raz kolejny)
                oczywiscie final byl taki, ze to tesciowa zeby wyjsc z twarza z tej zawilej chorej syt. wmowila sobie i innym, ze to ja się obrazilam na nia na tak dlugo i ona nie wie dlaczego, milosciwie puscilam to mimo uszy, jak wiele jej klamstw i manipulacji


                P
                > rzy czym mam smutne wrażenie, że facet jest między młotem a kowadłem - obie str
                > ony twardo żądają lojalności, sprzeciwu wobec tej drugiej strony, aby był grzec
                > zny i posłuszny, aby sie dostosował do wymagań. Obie strony są zafiksowane na o
                > siągnięciu celu, jakim jest przeciągniecie faceta na swoją stronę. Tylko dobro
                > męża i syna w tym wszystkim jakoś w ogóle się nie mieści - facet jest elementem
                > przetargu, o którego dobre samopoczucie nikt sie szczególnie nie troszczy.


                nawet nie wiesz jak bardzo sie mylisz, nigdy o meza nie walczylam,nigdy nie byl dla mnie karta przetargową, nigdy nim nie manipulowalam, zwyczajnie tego nie potrafie robic, druga sprawa ,ze brzydzę się wszelką manipulacją,gierkami,i dotychczas to ja wciaz ustepuje, wycofuje sie, naginam, zaciskam zęby, tylko , ze po tylu latach to juz poteznego szczekoscisku sie nabawilam, i zwyczajnie juz na starosc coraz mniej mi sie chce ciagle do kogos dopasowywac, komus wiecznie robic dobrze swoim kosztem-chcialabys tak zyc?

                • verdana Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 16:33
                  Nie. Tylko teraz chcesz, aby naraził sie na kolejne sześć lat milczenia ze strony rodziców, bo ma obowiązek być lojalny wobec Ciebie.
                  • pade Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 17:00
                    Jeśli teściowie autorkę obrażają, albo wnuki, to ma obowiązek być lojalny, jak najbardziej.
                    • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 21:01
                      Maz powinien byc lojalny wobec wlasnej zony nawet, gdy tesciowie jej nie obrazaja, lojalnosc wobec wspolmalzonka jest jednym z filarow malzenstwa. Bez tego nie ma malzenstwa, jest za to jakis uklad.
                      • verdana Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 23:03
                        Nie. Małżeństwo to nie niewola, pewne decyzje, szczególnie te bardzo istotne, należy podejmować zgodnie z własnym sumieniem.
                        Rodzice to nie sa przypadkowi znajomi, z którymi można bez wahania zerwać.
                        Jakoś podejrzewam, że mąż wymagający od zony, by w imię lojalności zerwała kontakty z własnymi rodzicami, choćby miał powody tych rodziców nie znosić, byłby oceniony jako przemocowiec.
                        • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 23:44
                          Ale lojalnosc nie oznacza pantoflarstwa i robienia wszystkiego zgodnie z widzimisie zony czy meza, chyba mylisz verdano pojecia. Oczywiscie, ze nalezy kierowac sie wlasnym rozumem i sumieniem, ale starac sie byc lojalnym wobec wspolmalzonka, nie jego poddanym i kapciem, ale uczciwym i lojalnym wobec siebie nawzajem.
                          • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 23:49
                            Poza tym nikt w tym watku nie pisze, oprocz Ciebie verdano o zrywaniu kontaktu z rodzicami w imie lojalnosci wobec wspokmalzonka, tego autorka watku nie oczekuje od meza, to sa tylko Twoje wymysly verdano. Mam nadzieje, ze autorka napisze kilka przykladow gdy maz okazal sie wobec niej nielojalny i zobaczymy jakiego kalibru to beda przyklady.
                          • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 00:00
                            zuzi.1 napisała:

                            > Ale lojalnosc nie oznacza pantoflarstwa i robienia wszystkiego zgodnie z widzim
                            > isie zony czy meza, chyba mylisz verdano pojecia. Oczywiscie, ze nalezy kierowa
                            > c sie wlasnym rozumem i sumieniem, ale starac sie byc lojalnym wobec wspolmalzo
                            > nka, nie jego poddanym i kapciem, ale uczciwym i lojalnym wobec siebie nawzajem
                            > .


                            zgadzam się, tez tak to widzę i tego oczekuję
                        • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 23:58
                          > Rodzice to nie sa przypadkowi znajomi, z którymi można bez wahania zerwać.
                          > Jakoś podejrzewam, że mąż wymagający od zony, by w imię lojalności zerwała kont
                          > akty z własnymi rodzicami, choćby miał powody tych rodziców nie znosić, byłby
                          > oceniony jako przemocowiec.

                          mam podejrzenie, czy ty wogole czytasz to co piszę,czy juz sobie wyrobilas zdanie a priori,
                          pokaz mi proszę , gdzie napisałam ,ze wymagam od meza ,zeby w imie lojalnosci zerwal kontakty z rodzicami?! po co wkladasz mi pod palce cos czego nie napisalam, jaki masz w tym cel?po co ta nadinterpretacja po raz kolejny?
                          jest WPROST PRZECIWNIE, dlatego oczekuje od niego asertywnosci na biezaco, a nie zbierania spraw az do wielkiej konfrontacji z awanturą, zalatwiajac pojedyncze sprawy moim zdaniem ma duzo wieksze szanse nie doprowadzic do "obrazy na lata" przynajmniej teoretycznie
                          • verdana Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 09:38
                            Wymagasz od męża, aby by w kontaktach z rodzicami stanowczy i lojalny wobec Ciebie, doskonale wiedząc, że to grozi po raz kolejny zerwaniem na parę lat. I nie widzisz jakoś problemu, przed którym staje Twój mąż - obrażą się? To trudno, ich sprawa. To, że może być to dla męża ciężkie, w ogóle nie myślisz.
                            Teściowie mieszkają daleko od Was, nie widują Was często, obrona nastolatka przed niechęcią dziadków w tym kontekście wygląda raczej śmiesznie.
                  • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 23:50
                    verdana napisała:

                    > Nie. Tylko teraz chcesz, aby naraził sie na kolejne sześć lat milczenia ze stro
                    > ny rodziców, bo ma obowiązek być lojalny wobec Ciebie.


                    wiesz co, przerazasz mnie, to tak jakby miec pretensje do zony, którą maz bije, ze to jej wina
                    widzę, ze bylabys idealna synową dla mojej tesciowej, przykro mi, ja taka idealna nie jestem,

                    poza tym , nie wmowisz mi, ze to ja jestem odpowiedzialna , za ich niedojrzalosc i labilnosc emocjonalną, za to obrazanie się , szczegolnie na lata- to jest ICH WYBOR, ICH DECYZJA, jesli nie radza sobie z tym, ze dzieci dorastają(zreszta jak syn byl dzieckiem i nastolatkiem tez sie obrazala na niego) , ze maja prawo do swojego zdania, ze maja swoje zycie, zresztą nie tylko dzieci, inni tez, jesli nie umieją rozmiawiac w sposob konstruktywny, jesli są bezrefleksyjni, nigdy nie mają sobie nic do zarzucenia itd- to jest ich wybór, ze wolą się obrazic

                    co do lojalnosci-tak w pewnych kwestiach uwazam, ze ma taki obowiazek(podobnie jak mam ja, i nikt nie musi mi o tym przypominac,ani egzekwować silowo, u mnie lojanosc wobec meza dziala z automatu, odruchowo), vide bezpieczenstwo dzieci, czy zareagowanie na podniesiony ton i nieodpowiednie teksty tescia w stosunku do mnie z zupelnie blachego powodu w dodatku(maz siedzial obok i udawal tak naprawde ,ze go tam nie ma, ze go syt.nie dotyczy wiec sie nie odzywal, czekal ze sama się obronię chyba)
                    wiesz, czego chce tak naprawde? chce zeby w koncu zaczal zyc wlasnym zyciem, sam decydowal, samodzielnie myslal, mial swoje zdanie, a nie robil wiecznie to czego rodzice od niego oczekują, robi i mowi to czego oczekuja, zeby im przykrosci nie sprawic( bo dla nich jakikolwiek sprzeciw, odmienne zdanie to obraza) i zeby sie nie obrazili w konsekwencji,

                    on jest tak wytresowany, ze zawsze ma mowic i robic to czego oni oczekuja, zgadzac sie z nimi bez sprzeciwu,matka go tak naprawde wykastrowala emocjonalnie i osobowosciowo( on ma myslec tak zeby ja zadowolic i tak jak ona mysli, bo tak bedzie dobrze dla wszystkich)- i tak, czesto robi to wbrew sobie, dla swietego spokoju,patrze na to latami i mi go tak po ludzku zal, bo zachowuje sie jak maly, zahukany, zagubiony chlopiec nie raz, placi za to frustracja, jest mi go zal, ale jednoczesnie trace do niego szacunek-ale ty z pewnoscią wiesz lepiej...

                    zafiksowalas sie, ze to rozgrywka miedzy mna a tesciową, a on bezwolny jest szarpany, zeby mnie zadowolic i robic zawsze tak jak ja chcę, upraszczasz sprawe na silę, są jeszcze dzieci, tak naprawdę najwazniejsze w tym calym ukladzie, i one za to placa, w sposob zupelnie niezawiniony
                    • verdana Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 14:57
                      A, czyli uznajesz, ze mąż jest odpowiedzialny za to, co robią rodzice i jesteś przez niego krzywdzona?
                      Ty wiesz jedno - najważniejsza w małżeństwie jest lojalność - ale lojalność w jedną stronę. Mąż ma obowiązek przedkładać Twoje dobro nad swoje. Jesli teściowie są dla Ciebie uciążliwi, niedobrzy - to nie wystarczy, że Ty zerwiesz z nimi kontakty. Maż ma zadziałać, niezależnie od kosztów, jaki poniesie. Maż ma żyć tak, jak uważasz za właściwe - własnym zyciem . To prawda, tylko Ty chcesz, aby przestał robić to, czego rodzice od niego oczekują, a zaczął robić to, czego Ty od niego oczekujesz. Innymi słowy ma nadal robić coś pod dyktando - tylko Twoje, nie matki. Ta lojalnośc wobec Ciebie to przecież także nic innego jak robienie tego, co Ty myślisz - i też nie jesteś zachwycona, ze tego nie robi. Ma zdowolić Ciebie, nie matkę - to jedyna różnica.
                      Dzieci nie są już małe , nie mieszkają blisko dziadków, co robią dziadkowie jest zatem dla nich głęboko obojętne. O ile oczywiście dziadkowie nie są stałym tematem rozmów i dyskusji w domu.
                      Twój maż, jak widać, jest tu tylko pionkiem w grze - obie strony oczekują, że bedzie robił to, co one uznają za jedynie słuszne i ze będzie ich słuchał. Nie na darmo mówi się, że faceci często żenią sie z kobietami przypominającymi ich matki.
                      • andalus Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 15:03
                        jaka teściowa taka synowa;)
                      • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 16:10
                        wiesz co ,nie chce mi sie juz w kolko tlumaczyc ci tego samego, bo ty i tak widzisz co chcesz widziec, dopowiadasz sobie, nad interpretujesz, czytasz miedzy wierszami, dopowiedzialas sobie nawet ,ze "moje dzieci nie sa juz male" mimo tego, ze pisalam co innego , ale tobie pasuje to do twojej wersji i tak ma byc, ty wiesz lepiej przeciez :) (ale tak patrze na te moje dzieci i się dziwię, szczegolnie na mlodsze, ktore ledwo z pieluch wyskoczylo:P mowisz , ze dorosly juz prawie? wniosek o dowod powinnam mu skladac jak nic)
                        kazdemu juz w tej historii przypisalas role i niech tak bedzie, kazdy ma prawo do swojego zdania, nawet jak bredzi, albo wykazuje się wyjatkowo złą wolą
                        mam dziwne przypuszczenia czytając ciebie i twoje jednoznaczne kategoryczne opinie, ze sama jestes taka matką albo doroslego, albo dorastajacego bezwolnego syna, ktorego tak wytresowalas jak moja tesciowa, ale niewazne, nie moj cyrk...

                        z koniem dłuzej nie bedę się kopac, ani udowadniac, ze nie jestem wielbładem, skoro ty i tak wiesz lepiej
                        z mojej strony do ciebie EOT


                        • verdana Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 16:15
                          Nie rozumiesz rzeczy podstawowej. To mąż - i tylko mąż - decyduje o swoich kontaktach z własnymi rodzicami. Lojalność wobec żony jako podstawa regulacji kontaktów z rodzicami to bardzo ładne hasło, pokrywające to prawdziwe "Maż ma robić to, co chcę".
                          • ola_dom Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 16:30
                            verdana napisała:

                            > Nie rozumiesz rzeczy podstawowej. To mąż - i tylko mąż - decyduje o swoich kontaktach z
                            > własnymi rodzicami.

                            Czy ja wiem? Odniosłam wrażenie, że to jednak jego rodzice nadal decydują o jego kontaktach z nimi, a drugie wrażenie, że on też już ma tego dosyć. Ale że nie umie sobie sam z tym poradzić, to akurat rozumiem aż za dobrze...
                            • verdana Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 17:27
                              A, to ja też rozumiem. Rozumiałabym jak najbardziej wsparcie męża w walce o wyzwolenie:) Ale tu hasłem podstawowym jest "lojalność" - mąż ma obowiązek byc lojalny wobec żony i przede wszystkim dlatego musi zmienić kontakty z rodzicami.
            • kol.3 Re: sciana w kontaktach z tesciami 07.08.14, 19:15
              Dopóki teściowie "jeżdżą" po Tobie, mąż ma to gdzieś. Z chwilą gdy zaczną jeździć po nim - otrzeźwieje.
              Przestań do nich jeździć z wizytami niech on jeździ do nich sam lub z dziećmi, o ile one będą chciały.
              Nie zapraszajcie ich do siebie.
    • rycerzowa Re: sciana w kontaktach z tesciami 07.08.14, 17:23
      Panno Nikt, a tak konkretnie, to o co chodzi?
      Bo nam podałaś tylko twoją ocenę, interpretację rzeczywistości.
      A w czym rzecz, to nie wiadomo.
    • kol.3 Re: sciana w kontaktach z tesciami 07.08.14, 17:53
      To jakiś klon mojej teściowej, zupełnie jakbym o niej czytała, tyle że moja nie żyje.
      Trzeba się zdystansować. Ja w pewnym momencie przestałam do teściów chodzić, zerwałam stosunki, widząc ogrom ich zlej woli, chęci zaszkodzenia mi, a przez to także dziecku. Przez zerwanie stosunków "zabrałam im zabawki". Znacznie poprawiło to moją pozycję w naszej rodzinie. Po pewnym czasie stosunki uległy wznowieniu, zupełnie niepotrzebnie z mojej strony.
      Mojemu mężowi po jakimś czasie otworzyły się oczy, miał rodzicom wiele rzeczy za złe i do dziś zgrzyta zębami jak mówi, zwłaszcza o matce.
      • konwalka Re: sciana w kontaktach z tesciami 07.08.14, 18:51
        i mojej też!
        jezuniu, co sie wyprawiało, że chlop bedzie ze mna a nie z nia!
      • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 12:21
        kol.3 napisała:

        > To jakiś klon mojej teściowej, zupełnie jakbym o niej czytała, tyle że moja nie
        > żyje.
        > Trzeba się zdystansować.

        wsciekla jestem na siebie niezmiennie, ze az tak bardzo przejmuję sie tym, mimo tego ze trwa to od dawna,


        Po pewnym czasie stosunki uległy wznowi
        > eniu, zupełnie niepotrzebnie z mojej strony.

        wlasnie tez mam poczucie, ze pomimo tego, ze to oni sie obrazili wtedy na nas i na swojego wnuka tez w konsekwencji, to my wyciagnelismy(po raz kolejny reke) ja na obecnym etapie mam poczucie ,ze to byl jednak blad, tacy ludzie sie zmieniaja wcale, mialam nadzieje, ze odpuszcza choc troche ze wzgledu na dzieci, ze beda sie starac dla nich, ze wzgl. na nich, niestety bardzo sie pomylilismy, myslę ,ze moj maż nawet bardziej niz ja

    • 71tosia Re: sciana w kontaktach z tesciami 07.08.14, 21:23
      moze nie doczytalam dokladnie ale wlasciwie o co chodzi? Bo z listu jest pewne jedno nie znosisz tej kobiety i masz mase pretencji do meza. Na czym polega ta nielojalnosc meza? Rodzice meza mieszkaja w innym miescie a jedyny konkret w tym twoim liscie to to ze nie pilnuja twoich dzieci i ze nie dali 'posagu' mezowi.
      Wspolczuje mezowi, fajna macie atmosfere w domu, obawiam sie ze nie tylko z winy 'nielojalnego' meza.
      • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 07.08.14, 22:19
        Tosia prawie zawsze jak czytam Twoje opinie, to sie dziwie, ze ludzie w taki sposob myslacy istnieja, naprawde jestes jedna z nielicznych osob na tym forum, co do komentarzy ktorych wiem, ze za kazdym razem mnie zadziwia, postrzegasz rzeczywistosc delikatnie mowiac na swoj mocno specyficzny sposob, dla mnie jestes kosmitka :)
        • 71tosia Re: sciana w kontaktach z tesciami 07.08.14, 22:29
          no coz spodziewam sie wykladu o narcystycznej tesciowej, jak zwykle...
          Pytam tylko co konkretnego ma do zazucenia tesciowej autorka, bo na razie to jest tylko jej malo konkretna opinia a nie fakty, taka ' a moja tesciowa jest okropna ' a maz 'nie odpepowil sie'.
          No ale ty i z fusow potrafisz gleboka analize narcyzmu przeprowadzic wiec do dziela ;-)
          • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 07.08.14, 22:54
            Problem z ta tesciowa polega zapewne na tym, ze tu mamy do czynienia z cala pajecza siecia drobnych konkretow, ktore gdyby je tak rozlozyc na czynniki pierwsze to pojedynczo sa nic nie znaczacymi drobiazgami...a gdyby na nie spojrzez kompleksowo, to okaze sie, ze mamy do czynienia z kolejnym matrixem zaburzonych ludzi... Ciesze sie Tosiu, ze Ty juz tez dostrzegasz pewna zbieznosc opisywanych zachowan :-) Tak sie ciekawie sklada, ze ostatnimi czasy mamy wysyp opisow narcystycznych osobowosci, niedlugo wszyscy na forum staniemy sie specjalistami od takich przypadkow i juz po kilku postach bedziemy w stanie stwierdzic, czy mamy do czynienia z przypadkiem lekkim, srednim czy ciezkim.
            • 71tosia Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 00:08
              aha wiec jednak narcyzm ;-) Jednak z twojej wnikliwej analizy wynika ze to moze byc tez nowa jednostka chorobowa. Tesciofobia? ;-)
              • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 00:21
                Tosiu wnikliwej analizy nie mozna dokonac na podstawie jednego pista, na razie to moze byc co najwyzej przypuszczenie :-) mnie predzej dotknie tosiofobia :))
            • squirrel9 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 01:10
              Nie rozumiem co takie zachowania (rodzice mający zawsze rację- syn podporządkowany) mają wspólnego z narcyzmem. Przez całe wieki ludzkość wychowywała dzieci w podporządkowaniu. Nawet mówiło się, że jak się dobrze je wychowa to będzie się miało solidną opiekę na starość. Dobrze, oczywiście znaczyło w poszanowaniu (czytaj - w posłuchu). I takie wychowanie szło w pokolenia.
              Nie muszę tu opisywać mojej babci, bo sama teraz znam ludzi w różnym wieku pochodzących z domów, gdzie rodzic zawsze ma rację. Najczęsciej jednak odpępowienie urządzają najpóźniej w studenckich latach. Ale są i tacy, którzy nie odpępowili się rodzice (najczęsciej matka) bez skrupułów rozbija małżeństwo swojego dziecka.
              W rodzinie mam takich którzy od zaborczych matek uciekli na inny kontynent. Mam kuzynkę w Meksyku, która dziś mówi, że błogisławione były lata drogich połączeń telefonicznych bo z matką rozmawiała raz na 2-3 miesiące a teraz rozmawiając częsciej ma wrażenia, ze znów jest trzymana za garło.
              • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 00:03
                > W rodzinie mam takich którzy od zaborczych matek uciekli na inny kontynent. Mam
                > kuzynkę w Meksyku, która dziś mówi, że błogisławione były lata drogich połącze
                > ń telefonicznych bo z matką rozmawiała raz na 2-3 miesiące a teraz rozmawiając
                > częsciej ma wrażenia, ze znów jest trzymana za garło.


                tak, to dokladnie o to chodzi, do tego wcale nie jest potrzebny codzienny osobisty kontakt, takie osoby maj narzedzie i wiedzą jak ich uzywac na odleglosc
            • celestyna444 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 10:16
              > niedlugo wszyscy na forum staniemy sie specjalistami od
              > takich przypadkow
              Niestety nie zdążymy się wyspecjalizować, ponieważ pokolenie tesciowych w typie "wygodnickiej, leniwej, egocentrycznej,interesownej baby, ktora nawet we wlasnym domu niewiele robi", już niedługo wymrze a idealne synowe, których narcyzm nie śmie nawet dotknąć!, zostaną oczywiście, idealnymi teściowymi :-D
        • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 07.08.14, 22:42
          Autorko, zdystansuj sie w identyczny sposob do tesciow, uswiadom sobie, ze ci ludzie to nie sa Twoi rodzice i kontakt z nimi nie jest Ci do szczescia potrzebny. Meza i dzieci kontakty z dziadkami pozostaw im samym, bez jakiejkolwiek ingerencji z Twojej strony. Nie chcesz sie z nimi spotykac, to sie nie spotykaj a mezowi powiedz wprost dlaczego. Dzieciom napomknij, ze nie przepadasz za dziadkami i wolisz zamiast wizyt u nich inne aktywnosci. Co do nielojalnosci meza, on nie rozumie, ze Cie to dotyka, wiec pokaz mu na jego skorze, jak dotyka nielojalnosc wspolmalzonka, wtedy zrozumie b. szybko, gdy taka sytuacja dotknie jego samego kilka razy. A odnosnie tesciow, jezeli jednak zdecydujesz sie z nimi kontakty podtrzymywac, traktuj ich dokladnie tak, jak oni traktuja Was, to bedzie dla nich wielkie zdziwienie, przelam ten schemat i postepuj z nimi tak, jak bys postepowala z kolezanka czy kolega, ktorzy by sie w stosunku do Ciebie tak zachowywali. Przestan sie z nimi obchodzic jak z jajkiem, a zacznij wedle powiedzenia jak kuba bogu tak bog kubanczykom, zobaczysz jak im szybko miny zrzedna.
          • andalus Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 06:51
            znowu wredna teściowa i jeszcze wredniejsza synowa. Uważam, że przy mężu silnie związanym z matką konfrontacja jest złym pomysłem. Asertywność tak ale konfrontacja w wersji jak Kuba bogu tak bóg Kubie, zdecydowanie nie. Poza tym uważam, że jeśli teściowie nie mieszkają nawet w jednym mieście, to temat jest wydumany przez nadwrażliwą synową.
            • ola_dom Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 09:15
              andalus napisała:

              > Poza tym uważam, że jeśli teściowie nie mieszkają nawet w jednym mieście, to temat jest
              > wydumany przez nadwrażliwą synową.

              Nie byłabym tego taka pewna. To, o czym pisze squirrel9:

              W rodzinie mam takich którzy od zaborczych matek uciekli na inny kontynent. Mam kuzynkę w Meksyku, która dziś mówi, że błogisławione były lata drogich połączeń telefonicznych bo z matką rozmawiała raz na 2-3 miesiące a teraz rozmawiając częsciej ma wrażenia, ze znów jest trzymana za garło.

              nie zdarza się wcale aż tak rzadko. A to nie tylko inne miasto, ale nawet inny kontynent!
              Ktoś tu gdzieś słusznie napisał - czasem od zaborczej matki może uwolnić tylko śmierć. Nie - nie matki - dziecka.
            • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 21:09
              Andalus, ale mi chodzi o konfrontacje na poziomie, nie po chamsku i prostacko, z duzym dystansem do tych ludzi i ich zachowan.Asertywnosc w takim przypadku jak ten to moze byc zbyt malo.
        • yoma Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 10:30
          Zuzi, co chciałaś osiągnąć przeprowadzając personalny atak na Tosię ni stąd, ni zowąd, ni przypiął, ni wypiął, w wątku całkiem kogoś innego i dotyczącym czegoś innego?

          Zdziwiłaś się, że istnieją ludzie inaczej myślący niż jest to napisane w poradnikach? Ano istnieją, czas się z tym pogodzić. A i to zdziwienie wypadałoby zachować dla siebie.
          • verdana Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 10:42
            Poradnik mówi - jeśli nie jesteś taki, jak autor poradnika, jesteś zaburzony. Ktoś, kto przeczytał masę poradników, zaczyna zawsze widzieć tylko jedno - zaburzenia wyskakujące spoza każdego krzaczka. Przy czym zazwyczaj wyskakuje zaburzenie z ostatnio przeczytanego dzieła, ostatnio chyba narcyzm.
            Poradniki nie mówią jednak, że zaburzenie nie wyklucza na przykład tego, ze osoba zaburzona ma w pewnych wypadkach rację, że zaburzenie nie tłumaczy całości zachowań, ze ludzie sa zwyczajnie różni i nawet narcystyczna teściowa może mieć wredną synową. Świat poradników jest prosty jak budowa cepa.
            I uczy takze jednego - jeśli jesteś świadomy samego siebie i swoich rozlicznych zaburzeń, to znaczy, że jeśli ktoś sie z Tobą nie zgadza, to znaczy, że jeszcze nie wszedł na odpowiedni stopień wtajemniczenia i nie rozumie, ze to nie on mówi, tylko jego zaburzenie. Bo przecież ktoś świadomy swojej psychiki i tak oczytany w sprawie rozlicznych zaburzeń mylić się nie może.
            • 71tosia oh ten narcyzm.. 08.08.14, 20:43
              jak wynika z zuzio.1-podobnych wpisow - to juz nawet nie potrzeba poradnikow, wystarczy kilka zdan w wikipedii by miec "200%pewnosc" ze 'tesciowa ma to'. W sumie to nawet zabawne.
              • pani.nikt1 Re: oh ten narcyzm.. 09.08.14, 00:13
                71tosia napisała:

                > jak wynika z zuzio.1-podobnych wpisow - to juz nawet nie potrzeba poradnikow,
                > wystarczy kilka zdan w wikipedii by miec "200%pewnosc" ze 'tesciowa ma to'.

                nie wiem czy to ma, nie napisalam tego, napisalam, ze te wymienione kryteria zachowan sa bardzo typowe, znamienne dla mojej tesciowej,

                W s
                > umie to nawet zabawne.
                milo mi , ze cie rozbawilam, napisz moze o jakis swoich problemach zyciowych, moze tez się pośmieję, choc nie, zapewne nic się nie znajdzie, zgaduję-masz idealne zycie, poukladane jak w pudełeczku:)

                • 71tosia Re: oh ten narcyzm.. 09.08.14, 00:42
                  rozbawilo mnie to twoje diagnozowanie na podstawie wikipideii, Nadal nie wiem jaki masz problem z wyatkiem tego ze nie lubisz tesciowej, na razie opisalas tylko emocje, ktore tym relacjom towarzysza i praktycznie zadnych konkretow, na przyklad na czym polega ta nielojalnosc meza?
          • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 21:25
            Yoma to nie jest atak personalny na Tosie, tylko stwierdzenie, ze roznimy sie w ocenie sytuacji jak dzien z noca, w wiekszosci przypadkow, Ponadto, nie Ty yoma bedziesz decydowala o tym czy, gdzie i w jaki sposob mam sie wypowiadac, to forum publiczne, wiec swoje pouczenia zachowaj dla siebie. lub dla swoich dzieci :-) I nie manipuluj slowami, zadne poradniki nie maja tu nic do rzeczy. I zastanow sie nad tym dlaczego najwiecej do powiedzenia na temat zawartosci poradnikow maja osoby, ktore z zasady takiego 'szmelcu' nie czytaja :-))
            • yoma Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 13:08
              Ależ dlaczego uważasz, że cię pouczam? Interesują mnie motywy ludzkiego działania, więc zapytałam grzecznie, co tobą kierowało przy napaści na Tosię. Bo nie podejrzewam, że odezwał ci się nagle Głos i kazał zaatakować.

              Owszem, dla ułatwienia podsunęłam jedną z możliwych odpowiedzi, co nie znaczy, że właściwą. Ale zamiast odpowiedzi doczekałam się z kolei ja ataku.
              • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 16:10
                Yoma, juz Ci napisalam, ze to nie byl atak personalny na Tosie, tylko stwierdzenie, a Ty dalej swoje, skoro wiesz lepiej ode mnie co to bylo i jakie byly tego motywy, to w jakim celu w ogole zadajesz pytanie, stwierdz po prostu fakt, ze Twoim zdaniem tak jest i nie pytaj, skoro z gory znasz prawde, SWOJA:) Od dluzszego czasuTosi komentarze zwracaly moja uwage, czemu dalam wyraz w tym akurat watku, przez przypadek. Czy aktualna odpowiedz Cie satysfakcjonuje yoma, czy jeszcze nie? Ciebie rowniez nie atakowalam, tylko Ci odpowiedzialam na Twoje pouczenie, ze swoje przemyslenia powinnam zostawic dla siebie. Czy to nie bylo puczanie? A jesli nie, to w takim razie co to Twoim zdaniem bylo yoma?
                • yoma Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 17:47
                  OK. Wymyślanie od kosmitek jest stwierdzeniem, nie atakiem, a czyni się to przez przypadek. Dziękuję, czuję się usatysfakcjonowana.

                  Ależ jakie pouczanie, Zuzi? Ot niewinne stwierdzenie.
                  • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 22:55
                    Kontynuujac, nazwa kosmitka jest przenosnia, potwierdzajaca, ze Tosia i ja jestesmy od siebie oddalone w swoich pogladach o cale lata swietlne, a stwierdzenia tego nie uzylam przez przypadek, a celowo, aby podkreslic ta roznice, przez przypadek za to wypowiedzialam sie na temat Tosi akurat w tym watku :-) Aha yoma moje stwierdzenie jest wymyslaniem i atakiem personalnym, a Twoje pouczanie niewinnym stwierdzeniem. No tak :)))
                    • yoma Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 12:46
                      Odwrotnie, Zuzi. Skoro twoje epitety są stwierdzeniem, to dlaczego moje stwierdzenie ma być pouczaniem?

                      To tak do przemyślenia jako praca domowa. Chociaż autentycznie się cieszę, że przykładasz do mnie inną miarę niż do siebie.
    • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 12:12
      widze ze sporo osob w watku przekonanych jest o glebokiej wiezi mojego meza z rodzicami, z matka glownie, oparta na milosci, stad to przywiazanie- bynajmniej, to są konsekwencje tresury a nie milosci
      moja tesciowa jest osoba ,ktora tak naprawde potrafi chyba kochac tylko samą siebie, wnuki nawet jej nie zmiekczyly i niewiele dla niej znaczą,maz w przyplywie szczerosci wielokrotnie mi mowil, ze wie ,ze matka jest straszna egoistka i egocentryczka,ze manipuluje nim cale zycie, a on sie daje w to wkrecac , ze cale zycie go szantazuje emocjonalnie,obraza o byle co,potem jest wsciekly sam na siebie, ze jej ulega, ze daje soba manipulowac

      on dziala i mysli za zasadzie takiej dziwnej sinusoidy, ma okresy ze wypiera ta swiadomosc jaka naprawdę ona jest i na czym opiera sie ich wiez, dla poprawy stosunkow "daje jej(im) kolejną szanse",wtedy wlasnie ulega im we wszystkim, dopasowuje sie dla swietego spokoju i oczekuje, ze ja tez bede sie dopasowywać bez szemrania,wszystko po to, zeby bylo milo i zeby dzieci maily dziadkow( akurat to dawanie szansy rozumiem, bo mimo tego, ze to nie moi rodzice "tylko" tesciowie, to tez jakos probuje sie oszukiwac co jakis czas, ze moze w koncu cos zrozumieli, zmienia sie choc troche, odpuszczą z tego "ciagnięcia tylko w swoją stronę", dopasowywania nas do siebie , a potem nachodzi go fala "bez rozowych okularow"( zazwyczaj jak juz nazbiera sie sporo jakis chorych syt. ,ich egoistycznych albo bezczelnych zachowan-gl. w stosunku do wnukow - ALE Z PEWNOSCIA NIEKTORE OSOBY WIEDZA LEPIEJ ZE TO I TAK WINA I CHORE WIZJE KOLEJNEJ NADWRAZLIWEJ SYNOWEJ

      kolejna sprawa, mam tez pelna jasnosc sytuacji znajac moich tesciow od 20 lat niespelna,ze oni nie tylko mnie tak traktuja,i do mnie maja taki stosunek jaki mają,ale wszystkich naokolo, oni uwazaja sie za bezkonfliktowych,ugodowych , tolerancyjnych i zwyczajnie "dobrych ludzi" ale jakos dziwnym trafem praktycznie ze wszystkimi naokolo sa w konflikcie,
      tesciowa ze swoja jedyna siostra juz kiedys tez nie rozmawiala, nie widywala sie przez 5 lat,teraz tez sa sklocone od roku,tzn tesciowa sie na nia obrazila oczywiscie, nie utrzymuja kontaktow praktycznie od zawsze z jedynym bratem tescia i jego zona( ta zona jednoczesnie jest kuzynka mojej tesciowej), tez tesciowa zawsze miala duzo do powiedzenia o nich, glownie o tej kuzynce(zonie brata mojego tescia), matka mojego tescia( czyli tesciowa mojej tesciowej) ja osobiscie mam do niej ogromny szacunek, jest calkowitym przeciwieństwem mojej tesciowej(nieinwazyjna, madra zyciowo,powsciagliwa), tesciowa zawsze traktowala ja protekcjonalnie, z wyzszoscia, interesownie, i niestety babcia juz wielokrotnie sama mowila ze M.(moja tesciowa) cale zycie wszystkimi chcialaby tylko sterowac,kontrolowac i cale zycie obraza sie na kazdego za byle głupstwo, ze na nia tez wielokrotnie sie obrazala o kompletne bzdury,sasiedzi tez zawsze im zle robili itd

      • andalus Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 10:28
        z pewnością nie jest to wizja a jedynie stwierdzenie na podstawie emocjonalnych wpisów bez konkretów. Wizję to można mieć po grzybkach.
        • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 11:10
          Ojej, ilez w Tobie zrozumienia andalus, tylko podwazanie tego co autorka pisze, jak widac empatia nie jest mocna strona wielu osob, najlepiej podwazyc i skrytykowac, wtedy ktos czuje sie chyba lepiej, takie dowartosciowywanie sie posrednio cudzym kosztem, co ty tam wiesz kobieto, piszesz emocjonalnie, bez konkretow i bzdury piszesz, sama masz ze soba problemy dlatego tak to opisujesz a nie inaczej, piekneeee :-))))
          • andalus Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 12:31
            każdy ma jakieś problemy ;) ale moje nie mają nic wspólnego z emocjami. Owszem w moim poście znalazło się stwierdzenie wredna teściowa i jeszcze wredniejsza synowa - wyraźnie deprecjonująca synową, masz rację nie powinnam, wszak poza emocjami w poście autorki nic nie było. Null, zero. Nie dowartościowuję się pisaniem tutaj, bo nie mam takiej potrzeby, moja wartość jest dla mnie nie do przecenienia i nie wymaga sztucznego wspomagania. Zwracałam uwagę, że postępowanie agresywne jest w mojej opinii błędem, bo poza wzmożonym napięciem z teściami może generować złe reakcje męża. Wybierając taką strategię nie liczymy się zupełnie ze zdaniem małżonka, w końcu osoby z którą chcieliśmy spędzić resztę życia.
            • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 16:20
              Ok rozumiem, z tego co napisalas wynika, ze Twoim zdaniem autorka ma problemy z WLASNYMI emocjami, trudno ich nie miec, gdy sie tkwi w takiej ciezkiej i troche patowej sytuacji.Ja zalezalam postawe raczej mocno aktywna, samodzielna obrone autorki przed fatalnymi zachowaniami tesciow i nie ogladanie sie na pomoc meza, kontrolowana konfrontacje, wywalenie tesciom czego sobie nie zyczy i ustalenie granic ich zachowaniom, z brakiem kontaktow wlacznie, gdy bedzie trzeba. A co w takim razie Ty konkretnego proponujesz, bo samo stwierdzenie stosuj asertywnosc to troche malo i za ogolnie.
              • andalus Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 17:24
                konkretnie to właśnie to co powiedziałam. Trudno odnieść się do przykładu albowiem autorka ich nie podaje. To tylko opis własnej niechęci do teściów. Jakkolwiek w którymś poście pisze o odpowiedzi danej teściowej podczas niezapowiedzianych odwiedzin, w tajemnicy. O taką postawę mi właśnie mi chodzi. Bliskie mi jest podejście verdany do tej sprawy.
              • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 17:50
                zuzi, dzieki za rady, patrzac z boku na moje doswiadczenia, na tyle na ile moge ,wydaje mi sie, ze twoje sugestie sa sluszne, ale ogolnie tak jak napisalas , dojmujace u mnie uczucie-EMOCJE(SIC) to zmeczenie tematem, takie poczucie beznadziei i faktycznie patowej syt.,
                ja nie narzucam tesciom swoich zasad, nie kaze im zyc po mojemu,nie wychylam sie, nie prowokuje, nie pouczam , nie musze sie dowartosciowywac ich komplementami czy lubieniem mnie etc etc.,oni przeciwnie, cale zycie, nie potrafia zaakcptowac , ze jestem inna w wielu kwestiach, ze nie musze byc taka jak oni to widza,ze nie musze sie do nich dopasowywac, ze nie musimy sie kocha, ani lubic, spijac sobie z dziubkow,tesciowa nie moze przelknac tego, ze trzymam dystans, ze nie adoruje jej, nie nadskakuję, nie daję wyrazów uwielbienia etc, nie wystarczy kulturalna poprawnosc , ja uwazam , ze wystarcza w tej syt.( uwazam ze to i tak duzo z mojej strony w stosunku do nich, w syt. jakie mam dosw. z nimi, jak wyglada nasze zycie, jaki jest ich stosunek do mnie , do dzieci),ale tesciowa nie odpusci jak nie bedzie osaczac, intrygowac, wchodzic na glowe, manipulowac,nie podoba mi sie, i nie zaakceptuje tego, ze ona uwaza , ze bedzie traktowac mnie( nas) jak dzieci, tego ze wymaga podporzadkowania sie, ciaglej uleglosci we wszystkim, podobnie jak dojrzewam do tego, ze ma sie odstosunkowac od dzieci, nie pouczac, NIE WYCHOWYWAC ( bo to rola moja i meza), moim zdaniem powinna zajac sie wychowaniem swojego psa, bo jemu wszystko wolno( w przeciwieństwie do wnukow), nawet nie raz byly syt., ze kosztem bezpieczenstwa juniora- wiem, ze bedzie odwracanie kota ogona, teksty, ze o co mi chodzi,inni tez tak robia, ze ona nic przeciez takiego nie mowi, nie robi, ze chce dobrze,moze dojsc do awantury( oni sa w stanie mnie wyprosic ze swojego domu nawet z powodu takiego kulturalnej proby asertywnosci, szczegolnie tesc- w trosce o tesciowa w takiej syt., juz to zrobil kiedys wlasnie, ostatnio byl bardzo bliski tego mialam wrazenie), wlacznie z obrazeniem sie( na wnuki rowniez)-myslisz , ze nie odpuszczac?

                nie ukrywam, ze sama musze popracowac nad asertywnoscia,zazdroszcze tak na prawde teraz tym mlodym dziewczynom, ja jestem starej daty:), wychowana na grzeczną dziewczynkę,za kulturalna jestem, przyznaję, ze tez nie lubie konfrontacji, stawiania spraw na ostrzu noza,zbyt wiele toleruję, pozwalam sobie za dlugo wchodzic na glowe i tesciowa wykorzystuje to od lat, choc oczywiscie wie juz doskonale , ze nie moze sobie pozwolic na tak wiele jak z synem, wie doskonale, ze ja rozpracowalam,i juz tak jak kiedys mna nie probuje manipulowac, teraz swoim synem i coraz bardziej probuje naszym starszym synem( juz probuje go wprowadzac, uzmyslawiac mu "kto jest krolowa " w tym stadzie)
                • loreen1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 18:50
                  nadal nie rozumiem, co konkretnie moga takiego robic tacy toksyczni ludzie, co ma AZ TAKI wplyw na wasze zycie skoro na chleb wam nie daja, dziecmi sie nie zajmuja, nie mieszkacie z nimi - jestescie niezalezni, wiec po kiego grzyba sie pytam utrzymujecie z nimi kontakt? kazdy madry terapeuta zaleca zerwanie kontaktu z toksycznymi ludzmi i finito. ja mam duzo gorszych rodzicow i bez problemu im wszystko wylozylam, co mysle i zerwalam kontakty, bo nie bede sie kopac z koniem. a ty moim zdaniem sama sie nakrecasz ta relacja, jakby ci byla do czegos potrzebna.

                  a wspoluzaleznienie od toksycznej mamusi u doroslego faceta, ktory nie potrafi nic z tym zrobic jest po prostu zenujace. i takim panem nalezy potrzasnac co by sie ogarnal po mesku, a nie robil z siebie slamazarnego ciapciaka.
                  • ola_dom Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 19:28
                    loreen1 napisała:

                    > ja mam duzo gorszych rodzicow i bez problemu im wszystko wylozylam, co mysle i
                    > zerwalam kontakty

                    może właśnie dlatego? Jak coś jest wprost jednoznaczne, czyli "dużo gorsi rodzice" - to sprawa jest prostsza - zrobili Ci taką krzywdę, że masz konkretny powód i twarde argumenty, żeby się od rodziców odciąć całkiem.
                    Ale tutaj nie było - o ile widzę - bardzo jednoznacznej i ewidentnej krzywdy. Dlatego właśnie to może być takie trudne.
                    Bo i też - moim zdaniem - traktowanie rodziców nie było tak krzywdzące i traumatyczne, żeby te kontakty zrywać całkowicie. A zerwać całkowicie jest wbrew pozorom łatwiej, niż nauczyć się je zdrowo i rozsądnie dawkować.
                    To jak z nałogiem - łatwiej jest w ogóle nie pić / nie palić / nie jeść czekolady, niż ograniczać.
                    • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 23:33
                      Zgadzam sie z ola_dom, dokladnie jest tak jak piszesz, gdyby doszlo do powaznej krzywdy ze strony tesciow, wowczas by latwiej bylo ten chory cyrk zakonczyc, a tak sa tylko kasani po nogach, nastawiani przeciwko sobie, konfliktowani celowo, odciagani emocj.jedno od drugiego, ktos wchodzi w ich role jako rodzicow i daje sobie prawo do wychowywania ich dzieci,itp.itd. Autorko, rozumiem Twoje ogromne wyczerpanie emocjonalne, bo sama przez dokladnie te same cyrki przechodzilam ze swoimi tesciami, a maz mojej tesciowej jest jej oddany jak niewolnik, wiec bylo identycznie jak u Ciebie, moja tesciowa tez jest hipochondryczka totalna, identycznie jak u Ciebie, a moj maz to prawie kopia Twojego, wytresowany na 102 :-) B. wiele zatem nas laczy. Tak dlugotrwaly stres jakiemu jestes poddawana jest b.niekorzystny dla Twojego zdrowia. Po latach takich cyrkow mozesz miec objawy jak osoba po PTSD i kwalifikujesz sie na terapie. Poszukaj dla siebie psychologa, ktory zna sie na temacie NZO narcystyczne zaburzenie osobowosci i na temacie uzaleznienia emocj.i szukaj pomocy dla siebie i swojej rodziny. Nie pozwol zniszczyc sobie malzenstwa. I gdybym Ci mogla cos doradzic, to ja na Twoim miejscu dazylabym do calkowitego zerwania kontaktu z tymi b.mocno zaburzonymi ludzmi z uwagi na stan zdrowia. Gdy dzieci podrosna czeka Cie jeszcze przy utrzymywaniu kontaktow z nimi konfliktowanie dzieci miedzy soba, faworyzowanie jednego, podwazanie Waszych kompetencji jako rodzicow wobec dzieci, takie zawlaszczanie emocj.dzieci i przeciaganie ich na tesciow strone i wiele innych b.nieprzyjemnych zachowan.Nie warto sie z az tak zaburzonymi ludzmi szarpac, nalezy zakonczyc z nimi jakikolwiek kontakt i nie tracic na nich wiecej zdrowia. Twoi tesciowie sa b.mocno zaburzeni narcystycznie i dlatego szanse na to, ze cos do nich dotrze i znormalnieja sa raczej nikle, a wlasciwie chyba zerowe. O tym jak b.sa zaburzeni swiadczy te 6 lat nie utrzymywania z Wami kontaktu, to sa egoistyczni tyrani, nie liczacy sie z nikim i niczym. Pozwol na to, aby doszlo do kolejnejmocnej awantury i tnij w wyniku tego kontakty z nimi, a sama na terapie, pkus szukaj tez tetapii dla meza, na raxie Twoj maz jest jak zaczarowany, podlega ich silnym manipulacjom i nie jest w stanie reagowac jak dojrzaly i niezalezny czlowiek, on jest jak pod wplywem substancji odurzajacych. Poczytaj bloga www.krzykopomoc.blox.pl i poszukaj na tym forum mojego watku pt.jak sobie radzic z narcystycznymi ludzmi, sa w nim zalinkowane 2 b. ciekawe blogi o NZO anglojezyczne, b. Ci je polecam do poczytania.
                      • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 13:06
                        zuzi, bardzo ci dziekuje za wszystkie wypowiedzi, bardzo pomocne, bardzo merytoryczne, widac ze masz ogromna znajomosc tematu

                        z tego co pisalas zdaje mi sie, ty masz kontakt z tesciowa,nie myle sie? mailas takie okresy izolacji?
                        • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 23:57
                          ro uTak nie mylisz sie, takich okresow calkowitej izolacji nie bylo bo moi sa mniej zaburzeni narcystycznie niz Twoi tesciowie, ale byly takie okresy, ze kontaktowalam sie z nimi minimalnie czyli jak najmniej to mozliwe. Poza tym ja nigdy pomimo ich okropnych zachowan i manipulacji nie pozwalalam sobie ' wejsc na glowe', jestem takim wojownikiem z natury i gdy ktos przekracza moje granice, to moze sie spodziewjac z mojej strony reakcji, najpierw ta reakcja jest w miare spokojna, ale po kolejnych lamaniach moich granic reakcja staje sie b. nieprzyjemna i wowczas moge tylko wspolczuc tym, ktorzy chca mnie ranic, tj. jesli chodzi o rozne metody obrony to jestem po prostu skuteczna, nie uzywam inwektyw, ale gdy mi ktos zajdzie za skore, to dam mu tak popalic juz z czystej zlosliwosci, ze mu sie odechce takich gierek. I tak tez bylo z tesciami, oni naciski i manipulacje a ja konsekwentnie swoje, nie zwazajac na ich reakcje. W sprawach pogrywania dziecmi tez sobie nie pozwolilam, pokazalam tesciom kto podejmuje decyzje w sprawie dzieci i sie skonczyly cyrki. Trwalo to wszystko kilka lat, tesciowa niezle przedstawienia teatralne odstawiala, aby dopiac swego, ale ja sobie nie pozwalalam. Stosowalam ironie, zart, zlosliwosci itp. arsenal roznych srodkow, aby sobie z ich okropnymi zachowaniami poradxic. Z ich strony nic nie odbywalo sie wprost, wszystkie dzialania byly takie zakamuflowane, cos mowili, robili po czym za jakis czas dopiero uswiadamialam sobie jakie byly prawdziwe intencje tych slow i dzialan, straszni manipulanci. Po dluzszym czadie takich przepychanek o wszystko, gdy zobaczyli, ze ja nie odpuszcze w niczym i mna sie nie da manipulowac , nie da sie bez mojej zgody wtracac sie w moje zycie, manipulowac mezem czy wychowywac za mnie dzieci, nie liczac sie kompletnie z moim zdaniem, pewnego dnia po prostu odpuscili takie swoje zachowania. Mysle, ze po pierwsze dlatego, ze wielokrotnie odczuli z mojej strony konsekwencje tego jak sie zachowywali, tj. gdy zachowywali sie zle ograniczalam z nimi kontakty do minimum, gdy natomiadt w stosunku do mnie i do dzieci zachowywali sie lepiej, wowczas i ja bylam milsza i pozwalalam dzieciom na czestszy kontakt z dziadkami, po drugie mysle, ze czuli sie juz zmeczeni wywolana przez siebie 'wojna' ze mna i mieli juz rozgrywek ze mna po dziurki w nosie. Ja wychodzilam z zalozenia, ze ok, chcecie 'wojny i podchodow' ze mna, to je bedziecie mieli, skoro sobie tak zyczycie, to byl okres jak ja to nazywam takiej rozgrywki strategicznej, nastawianie meza przeciwko mnie, konfliktowanie nas o bzdury, wywokywanie konfliktow przy pomocy dzieci a potem udawanie przez tesciow niewiniatek i tego typu 'kwiatki'. Poniewaz jak napisalam lubie walczyc, wiec akurat dobrze trafili, zgodnie ze swoim zyczeniem i zachowaniami walczylismy konsekwentnie przez kilka lat. W pewnym momencie po dlugim okresie wkurzenia powiedzialam swojej tesciowej, przy swiadkach w postaci meza, dzieci i tescia, czy Ty swoimi zachowaniami chcesz nas doprowadzic do rozwodu? bo jesli tak, to ja pozew rozwodowy moge zlozyc nawet jutro jezeli sobie tego zyczysz... i tesciowa zrobila sie cala purpurowa i zaczela sie glupio i pojretnie tlumaczyc, a dzieci zaczely sie dopytywac o co chodzi, wiec im powiedzialam, ze dziadkowie zachowuja sie b. nieladnie a ja nie zamierzam takich ich zachowan znosic. W czasie tej 'wojny' maz wielokrotnie bral strone rodzicow, staral sie mna i dziecmi manipulowac, stosowal bierna agresje i wiele innych nieciekawyych zachowan, ale jemu tez stawialam skutecznie granice. Teraz sytuacja wyglada tak, ze tesciowie odpusciki, staraja sie byc milsi mimo wszystko, chociaz po ich minach wielokrotnie widac, ze nie tak mialo byc. No coz, skoro oni staraja sie panowac nad soba, to ja staram sie byc w stosunku do nich mila, chociaz i tak w duchu wiem z kim mam do czynienia i jaka jest ich prawdziwa natura. Takze mnie tesciowie zmusili do 'wojny' i wyglada na to, ze ta wojna dla mnie, dla dzieci i mohego malzenstwa jest wygrana. Ci ciekawe maz tez sie zmienil po tym dlugim ciezkim okresie, chyba dotarlo ostatecznie do niego, ze ja nie odpuszcze, ani sobie nie pozwole na stosowanie krzywdzacych zachowan wobec mnie czy dzieci. Wiec tak jakby sie unormowalo, zobaczymy za jakis czad czy to juz stala tendencja, czy tylko tymczasowa :-) Tak wiec ja podjelam ich wyzwanie i weszlam w mocna konfrontacje i praktycznie 'wojne' i u mnie to sie sprawdzilo, ale istotne w tym bylo rowniez to, za w porownaniu do Twoich moisa mniej narcystycznie zaburzeni.
          • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 16:16
            zuzi.1 napisała:

            > Ojej, ilez w Tobie zrozumienia andalus, tylko podwazanie tego co autorka pisze,
            > jak widac empatia nie jest mocna strona wielu osob, najlepiej podwazyc i skryt
            > ykowac, wtedy ktos czuje sie chyba lepiej, takie dowartosciowywanie sie posredn
            > io cudzym kosztem, co ty tam wiesz kobieto, piszesz emocjonalnie, bez konkretow
            > i bzdury piszesz, sama masz ze soba problemy dlatego tak to opisujesz a nie in
            > aczej, piekneeee :-))))


            tez mam takie wrazenie, ale wzielam pod wzglad , ze relatywne, bo jestem stroną w tej calej historii, tez mam poczucie , ze kilka osob sobie spuszcza z wentyla, wyraznie dowartosciowujac sie moim kosztem(ale to chyba standard w internecie w tego typu przypadkach, kopnac lezacego)
            • yoma Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 20:18
              No ale czekajże - teściowie daleko, kontakt raz na ruski rok, a ty już leżąca?

              Chyba że talerza do chałupy nie możesz kupić, dopóki mąż nie skonsultuje tego z matką, ale wtedy problem w mężu, nie w teściach.
    • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 12:14
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,151825084,151825084,sposob_na_tesciow.html
      moglabym sie podpisac pod tym watkiem, praktycznie mam identyczną syt., nawet z niuansami
      • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 13:09
        jedna rzecz umknela pewnie w tym wszystkim co napisalam, a tak naprawdę jest najwazniejsza i jest glownym powodem mojego niezadowolenia i jak maz twierdzi ostatnio ,jego tez( po ostatnim zachownaiu tescia)- oni karzą za nasze nieporozumienia nasze dzieci-swoje wnuki, obrazajac sie na mnie ( albo na nas) obrazaja sie jednocześnie na nasze dzieci, szczegolnie placi za to starszy(wczesny nastolatek), ktory liczyl na fajny kontakt z dziadkiem( babcia nie jest zainteresowana wlasciwie ,ona zawsze liczyla , ze bedzie miec wnuczkę, a ma 2 wnukow-pewnie tez na zlosc zla synowa jej urodziła:P
        • pade Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 13:18
          Uzależnienie emocjonalne męża jest jego uzależnieniem, nie Twoim. Nie wyleczysz go, on sam musi to zrobić, Ty nie masz potrzebnych do tego narzędzi ani wiedzy.
          Co do nastolatka. Przykre to, ale niestety nie jest to ostatnie jego odrzucenie w życiu. To boli, owszem, ale nie macie wpływu na uczucia i zachowanie dziadka, więc pozostaje odpuścić. Nawet nie wiem czy trzeba coś dziecku tłumaczyć, chyba tylko tyle, że nie jest odpowiedzialny za zachowanie dziadka względem niego.
          I tyle, to, co teściowe myślą czy mówią o Tobie świadczy tylko o nich, uwolnij się od nich emocjonalnie, bo póki co, nawet nie kontaktując się z nimi jesteś od nich zależna. Od ich nastrojów, fochów, tego co robią. Wyprowadza Cię to z równowagi, czyli mają na Ciebie wpływ.
          • panizalewska Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 20:43
            O to to. Mi tak też ktoś napisał w moim wątku. To prawda, podpisuję się. Póki teściowa budzi wkurw - to ma wpływ, zwycięża po prostu.
        • koronka2012 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 22:47
          pani.nikt1 napisał(a):

          >szczegolnie placi za to starszy(wczesny nastola
          > tek), ktory liczyl na fajny kontakt z dziadkiem( babcia nie jest zainteresowana
          > wlasciwie ,ona zawsze liczyla , ze bedzie miec wnuczkę, a ma 2 wnukow-pewnie t
          > ez na zlosc zla synowa jej urodziła:P

          Skąd wiesz, że syn liczył? bo mi to wygląda raczej na twoje/wasze projekcje?
          moim zdaniem dość dziwne byłoby, gdyby oczekiwał fajnej relacji z obcymi w sumie osobami, których nigdy przy nim nie było, którzy nigdy się nim nie interesowali i których widywał dość sporadycznie.

          Wczesny nastolatek już dawno by olał takich dziadków. Ty piszesz, że on jest rozczarowany brakiem fajnych kontaktów - czy tak jest istotnie? bo takie odczucia to mają stale odtrącane dzieci, które wciąż się łudzą, że zasłużą na miłość, ale nie wnuki. Dzieci przyjmują świat takim, jaki jest. Po prostu.

          Jedną babcię miałam cudowną i kochaną, ale dla drugiej praktycznie nie istniałam - i do głowy by mi nie przyszło żeby na cokolwiek liczyć. Dla mnie jej dystans był normą, więc brak serdeczności z jej strony był mi najdoskonalej obojętny.
          • panizalewska Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 09:18
            A widzisz, są dzieci i dzieci. Niektóre nie przyjmują świata takim, jakim jest, tylko mają jakieś oczekiwania względem niego. Wobec dziadków można też mieć oczekiwania, jak wobec rodziców, jak wobec innych ludzi itp itd. Ja gdzieś tak do 20 roku życia łudziłam się, miałam nadzieję na kontakt z jedną moją babcią (z drugą mam super) ale jednego dnia się z tego wyleczyłam. Wczesny nastolatek tym bardziej może chcieć mieć fajnych dziadków i może czuć zawód, że ich nie ma, nie jest to nic nienormalnego.
            • verdana Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 16:18
              Oczywiście, że może byc rozczarowany. Mój syn ma lat 30 i nadal jest rozczarowany. Tylko problem jest taki,z ę co z tym zrobić i jak wobec tego układać kontakty z własnymi rodzicami może zadecydować tylko jedna osoba - dziecko tych rodziców.
              A to, ze nastolatek jest rozczarowany, to nie jest koniec świata. Bywa. Nieszczęście to nie jest. Ani nawet poważny problem.
          • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 16:46
            > Skąd wiesz, że syn liczył? bo mi to wygląda raczej na twoje/wasze projekcje?
            > moim zdaniem dość dziwne byłoby, gdyby oczekiwał fajnej relacji z obcymi w sumi
            > e osobami, których nigdy przy nim nie było, którzy nigdy się nim nie interesowa
            > li i których widywał dość sporadycznie.
            >

            ty tak na serio?? bo az nie wierze:) skąd wiem? zaskoczę cię- OD DZIECKA MOJEGO, widzisz taka dziwną matką jestem , ze rozmawiam z moim dzieckiem, on tez jak na razie jeszcze nie ma problemu, zeby mowic mi o swoich przemysleniach, w tym rowniez oczekiwaniach etc.
            poza tym ma bliskich kolegow, ktorzy maja swietny, bliski kontakt z dziadkami, takze ma porownanie,dzieci ze soba tez rozmawiają

            poza tym syn ma swoj tel, ja nie reglamentuje , nie kotroluję kontaktu tel-mailowego mojego dziecka z dziadkami(dziadek mu zawsze obiecuje jak tam jestesmy ze bedzie dzwonil, ze przyjada , umawiaja sie na jakies kontakty,a potem milczy ,obiecuje rozne cuda na kiju, dzieciak sie nastawi, nakreci, a potem bolesne rozczarowanie, ale widze od jakiegos czasu, ze zmienia podejscie, obojetnieje,sam sie wielokrotnie przekonal, ze u dziadkow na obietnicach sie konczy, sam doszedl do takiej smutnej konkluzji) podobnie jak podobnego kontaktu mojego meza z rodzicami nie reglamentuje( co wiecej wlasciwie o wiekszosci tego kontaktu meza nie wiem nawet, czasem po czasie przy okazji o czyms sie dowiaduje, ale bez sczegolow, nigdy nie pytam o czym gadali,tesciowie od poczatku narzucili taki standard i maz podtrzymuje to ogolnie, juz wlasciwe od poczatku naszego malzenstwa jak kupilismy pierwsze mieszkanie to tesciowie(glowie matka) przyjezdzali tylko jak ja bylam w pracy( maz wowczas nie pracowal,siedzial jakis czas w domu, bo mial trudnosci z praca, ma taki zawod, ze pracuje za granicą, ja wowczas utrzymywalam dom) potajemnie spotkac sie z synem, mimo tego, ze ja nie mailam nic przeciwko temu, oni od poczatku stawiali barykady, robili tajemnice, antagonizowali nas)
            kiedys przypadkiem ich "nakrylam" na takiej wizycie,bo wrocilam troche szybciej do domu, tesciowa stala ze swoja siostra prawie juz w drzwiach, przywiozla ja pokazac mieszkanie syna, syt, smieszna,tesciowa sie napięła( maila mine jak dziecko nakryte na wyjadaniu cukierkow) ja skwitowalam tylko, ze co za niespodzianka, ze mogla tesciowa poinformowac, umowic się, ze przygotowalabym sie do ich wizyty, zeby je ugoscic:))
    • mamapodziomka Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 16:31

      Po pierwsze witaj w klubie ;)

      Po drugie wyguglaj sobie narcystyczne matki, lub corki narcystycznych matek i przekonaj meza, zeby zapoznal sie z tymi informacjami. Zobacz czy bedzie chcial twojego towarzystwa, przy przedzieraniu sie przez przeszlosc, czy bedzie wolal byc sam. Tak czy siak, najpierw bedzie gorzej, a potem bedzie sie robilo coraz lepiej, bo twoj maz ma juz calkiem sporo samoswiadomosci, byc moze uzupelnienie luk i wyjasnienia, ktore znajdzie jeszcze bardziej mu ulatwia zycie i uporzadkowanie relacji z rodzicami.

      Po trzecie nie usiluj sie tlumaczyc osobom, ktore sie nie zetknely ze zjawiskiem. Ja sie nawet zupelnie nie dziwie, ze ludzie nie wierza, moi wlasni rodzice traktowali moje opowiesci z przymruzeniem oka i komentarzem, ze przesadzam, dopoki nie zetkneli sie z tesciami osobiscie. Teraz chyba juz uwierzyliby mi dokladnie we wszystko ;) Ja sama rzadko dziele sie opowiastkami, bo nie mam ochoty na latke totalnej fantastki, czasem sama watpie we wlasne zmysly.

      Po czwarte nie zapomnij, ze masz obowiazek chronic wlasne dzieci, i to niezaleznie od etapu, na ktorym jest twoj maz. Jesli dziadkowie dzieciom szkodza, to musisz je odizolowac, lub monitorowac kontakt. My po rozmowie z psychologiem dzieciecym i za jej rada zdecydowalismy sie zawezic kontakt do scislego monitorowania, tak, zebysmy chociaz wiedzieli co jest mowione i w jaki sposob, oraz zostawilismy pani psycholog wytlumaczenie najstarszej dlaczego babcia sie tak zachowuje. Maluchy jeszcze nie sa na takim etapie, ale maluchami babcia sie w ogole nie interesuje, srednia widziala dwa razy, odmowila dotkniecia jej, a najmlodszego nie widziala nigdy, wiec na razie problemu nie ma. Duza byla bardzo wdzieczna, ze psycholog jej jasno i obiektywniej niz my wyjasnila co jest grane i chyba jej to pomoglo. Pamietaj, ze mozesz sobie wziac pomoc, to zadna ujma na honorze. Pamietaj tez, ze narcyzm to kombinacja geny + srodowisko i lazi po rodzinie, z tym, ze za pomoca wiedzy mozesz temu przeciwdzialac. Jesli zauwazysz w rodzinie oznaki, ze cos moze byc na rzeczy, to wez sobie pomoc, nasza pani psycholog naprawde wiedziala jak mozna pewnym mechanizmom zapobiegac i to wcale nie bylo to co ja uznalabym za oczywiste (a calkiem skuteczne) i to w sytuacji, w ktorej mnie sie wydawalo, ze nie ma wyjscia, bo tak zle i tak niedobrze. Okazalo sie, ze jest jeszcze trzecie i to trzecie dziala ;) Tylko trzeba o tym wiedziec.

      A po ostatnie dla rozweselania opowiem angedotke ;) Pewnego razu (jeszcze dosc na poczatku naszego zwiazku) tesciowa zazadala, zebysmy natychmiast przyjechali, bo ona musi nam cos powiedziec (800km, maz uciekl jak daleko sie dalo). Nie pasowalo nam, ale wtedy jeszcze bylismy w sumie na gwizdniecie i pojechalismy. Na miejscu zgromadzone byly resztki rodziny (prawie z nikim nie rozmawia, ale wtedy jakos kilka osob przyjechalo), plus przyjaciol (ktorzy tez juz przyjaciolmi nie sa, bo dluzej niz 2 lata to nikt nie wytrzymal). Owoz tesciowa na forum publicznym zakomunikowala.... ze mojego meza wydziedzicza! Nie byli pokloceni, w ogole tuz przed tym bylo slodko i w ogole super, jak nas namawiala do przyjazdu, to wrecz roztaczala atmosfere, ze ma dla nas szczegolnie mila niespodzianke. Na pytanie dlaczego - powiedziala, ze nie wie, ale tak bedzie dla D. lepiej. W tym momencie mialam przeblysk inteligencji (szkoda, ze tak rzadko) i palnelam, ze wlasciwie to ma racje, bo mieszkamy tak daleko i trudno byloby nam sie menazeria tesciowej zajac (ma kilka psow, kilka kotow, dwa konie i kilka duzych papug). W tym momencie tesciowa zbladla, wyjakala tylko, ze jak to, wydziedziczony, czy nie syn ma sie tym wszystkim zajac i obrazona stwierdzila, ze w takim razie zmienila zdanie. Dalszych rozmow w temacie odmowila.

      A kiedys napisze ksiazke (tytul juz mam) i wszyscy beda twierdzic, ze mam wyjatkowo bujna wyobraznie ;)
      • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 17:57
        to jest idealny opis czestych zachowan mojej tesciowej, jej widzenia siebie i stosunku do innych- ja nie umialabym tak precyzyjnie i lapidarnie tego ujac w slowa, to tak jakby ktos ja znal i o niej napisał:

        Kryteria diagnostyczne DSM-IV

        * pretensjonalne poczucie własnego znaczenia (np. wyolbrzymianie osiągnięć i talentów, oczekiwanie bycia uznanym za lepszego bez współmiernych osiągnięć)
        * zaabsorbowanie fantazjami o nieograniczonych sukcesach, władzy, błyskotliwości, pięknie lub idealnej miłości
        * wiara, że jest się kimś "szczególnym" oraz wyjątkowym i że można być w pełni zrozumianym tylko przez innych "szczególnych" ludzi
        * przekonanie, że powinno się zadawać jedynie z ludźmi czy instytucjami o szczególnym bądź wysokim statusie- tego jedynie nie jestem pewna, choc faktem jest ze zawsze uwazala się z lepszą, lepiej wychowaną, jest mega-roszczeniowa pod kazdym wzgl., zawsze byla przekonana, ze zasluguje na wiecej, lepiej...jakieś tam bajdurzenia o pochodzeniu szlacheckim bylo swego czasu,
        * wymaganie nadmiernego podziwu
        * poczucie wyjątkowych uprawnień (entitlement), czyli wygórowane oczekiwania co do szczególnie przychylnego traktowania lub automatycznego podporządkowania się przez innych narzucanym im oczekiwaniom
        *eksploatowanie innych, czyli wykorzystywanie ich do osiągnięcia swych celów
        * brak empatii: niechęć do honorowania lub utożsamiania się z uczuciami i potrzebami innych
        * częsta zazdrość o innych lub przekonanie, że inni są zazdrośni o nas lub zazdroszczą nam
        *okazywanie arogancji i wyniosłych zachowań lub postaw

        pl.wikipedia.org/wiki/Narcystyczne_zaburzenie_osobowo%C5%9Bci

        poza tym jednym ,co do ktorego nie mam pewnosci, pozostale na 200%
        • wies-baden Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 18:44
          No pięknie zdiagnozowałaś teściową, rozumiem, że nie trawisz kobiety...ale w czym ci to przeszkadza? Przecież jej roszczenia możesz zignorować, podobnie jak rozdęte ego. Myślę, że jej narcystyczna osobowość nie zagraża twojej rodzinie, no chyba, że masz problem z mężem, który matkę na swój sposób podziwia.
        • panizalewska Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 20:39
          JAAA CIEEEEE! No wypisz wymaluj moja teściowa! Chryste, to się w głowie nie mieści. Te chęci uznania i leć oglądać jak ja zajefajnie posadziłam ten krzaczek o godzinie 23:30 oł jeah!
          Właśnie mam reaktywację teściowej, bo na leczenie zjechała. Dobrze, że jutro małż przejmuje latanie po lekarzach, bo ja się już własną pięścią ten teges :P
        • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 22:34
          Mamopodziomko, zdradz to 3 wyjscie, ktore pidpowiedziala Wam psycholog, bo to b. ciekawe,taka wiedza tajemna w tym temacie narcyzmu, ktorego podobno nie ma, nie przechodzi w genach i ma go tylko 1 % spoleczenstwa, a spora liczba opisywanych na tym forum tesciowych to takie wlasnie przypadki...
          • mamapodziomka Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 22:51
            A bo po co na tym forum opisywac normalne tesciowe? Pierwsza nie-tesciowa mialam swietna, druga juz tesciowa tez mialam najzupelniej w porzadku, po co mialabym o nich pisac, jesli nie mialam z nimi problemow i sie dobrze dogadywalam? Ale tez i dlatego niezbyt chetnie pisze o swojej, bo malo kto wierzy, dla wiekszosci przeszkadzam, a jaki to ja moge z nia miec problem to ciezko zrozumiec, jak sie nie ma punktu odniesienia.

            A porada psychologa byla odpowiedzia na moje pytanie - co zrobic z takim kielkujacym nadmiernie rozdmuchanym ego corki (zreszta wlasnie do niedawna zlotego dziecka tesciowej, ktora mlodszych nie zauwaza w ogole). A propos corki mialam dylemat - bardzo chwalic umacnia ja w przekonaniu o wlasnej doskonalosci, ignorowanie lub krytyka umacniaja ja w przekonaniu o tym, jakcy jestesmy okropni i jej nie doceniamy. Psycholog poradzila traktowanie jej normalnie, nie zwracanie uwagi na ego, natomiast zwiekszona prace nad wspolodczuwaniem i altruizmem. Jeszcze kawalek drogi przed nami, ale chyba to wlasnie bylo strzalem w dziesiatke. Pewnie to dla innych oczywiste, ale ja sie tak zafiksowalam nad tym chwalic/krytykowac, ze w ogole nic innego nie przychodzilo mi na mysl.
            • annb Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 08:57
              nie wiem czy z przyjemnością ale chetnie przeczytam Twoją książkę
        • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 23:00
          No to szukaj psychologa, ktory sie zna na tym temacie i pomoze Wam poukladac kontakty z tymi ludzmi tak, aby byly jak najmniej szkodliwe dla Was i dla dzieci. I pogadaj mailowo z mamapodziomka, moze cos Ci konkretnego doradzi.To, ze wiesz z jakim rodzajem zaburzenia masz do czynienia to duzy plus, latwiej mierzyc sie z czyms konkretnym.
        • verdana Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 23:07
          Kierować się kryteriami, które nawet nie są napisane po polsku, nie bardzo ma sens - najwyraźniej nie jest to profesjonalny tekst.
          "Pretensjonalne poczucie własnego znaczenia"....
          Pomijam fakt, ze większość ludzi marzy o sukcesach i ma sie za kogoś wyjątkowego. Ta skala diagnostyczna obejmie pewnie 3/4 ludzkości.
          • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 23:53
            O widze verdano, ze nawet kryteria DSM IV podwazasz juz jako malo wiarygodne, no tak w koncu pani profesor...
          • 71tosia Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 00:37
            alez Verdeno, narcyzm przeciez dotyka wg Zuzi 3/4 ludzkosci;-)
            • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 08:08
              Tak Tosiu, tak, a swistak siedzi i zawija sreberka :-))
    • loreen1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 22:52
      miedzy wierszami czytam, ze oczekujesz cudu, ze oni sie zmienia. nie, to nie nastapi nigdy, a najlepsze, co mozesz zrobic to ZAAKCEPTOWAC to, co jest i odciac sie. niby proste;) dla ciebie to tylko tesciowie. miec takich rodzicow to dopiero hardkor.
      • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 23:25
        Dzieki mamapodziomka, mam podobnych tesciow ale o nizszym poziomie narcyzmu niz tu opisywany i po latach kontaktow stwierdzam, ze jednak udalo mi sie troche zmienic ich zachowania, dzialalam instynktownie przez dlugi czas nie wiedzac z czym mam konkretnie do czynienia, troche metoda 'kija i marchewki', uczac ich nowych, nieznanych im dotychczas zachowan, byli b. oporni, ale ostatecznie wykonali prace nad soba i zmienili swoje zachowania na znacznie lepsze. Takze tacy ludzie tez moga sie troche zmienic. I porade psycholog odnosnie dziecka mozna tez wykorzystac w stosunku do tesciow, o ile ich poziom narcyzmu nie jest z tych wysokich.Zastanawia mnie jedno, moze znasz mamapodziomka wytlumaczenie tego, dlaczego babcia narcyzka nie ma ochoty na dotkniecie malego dziecka, na kontakt fiz. z nim, tez sie z takimi sytuacjami spotkalam.
        • verdana Re: sciana w kontaktach z tesciami 08.08.14, 23:29
          Przypomina to tresurę psa. A jak teściowie uczą synową metodą kija i marchewki nowych zachowań, to się mówi, że toksyczni. Synowa powinna byc wdzięczna, ze wykona pracę nad sobą i będzie taka, jak sobie teściowie na spółkę z psychologiem zaplanowali.
          Jakoś to nie brzmi w tę stronę najlepiej.
          Babcia może nie mieć ochoty na dotknięcie dziecka, bo nie lubi być tresowana metoda kija i marchewki.
          • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 08:13
            Verdano, ja pisze o uczeniu ludzi, dla ktorych norma jest krzywdzenie innych, w tym dzieci, zdrowych zachowan, nie krzywdzacych. A o czym Ty verdano piszesz i do czego sie odnosisz to nie wiem, chyba do jakichs stereotypow dot. relacji synowa tesciowa, ktore maja sie nijak do kontaktow z osobami o narcystycznej osobowosci...
            • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 08:31
              Typowym zachowaniem pan narcyzek, o czym wspomniala mamapodziomka jest stanie niedaleko np. niemowlaka lub malego dziecka i przygladanie sie mu bez checi dotkniecia czy innego kontaktu fiz., taka osoba nie lubi w ogole bliskosci jakiejkolwiek, a juz branie dzieci na kolana czy przytulanie jest ostatnia rzecza, jaka lubi. Poza tym nie potrafi bawic sie z dziecmi, nie ma na to ani checi, ani pomyslu.Za to podrosniete dzieci najchetniej poucza, zarzuca milionem zakazow, najchetniej by je przywiazala do tv, zeby siedzialy w spokoju :-)
              • panizalewska Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 09:25
                Matko i córko, znowu moja teściowa :/ Może chodzi o to, że małe dziecko to taki obrzydliwy robal, który tylko czegoś CHCE. A tu tylko narcystyczna osoba ma prawo czegoś CHCIEĆ i to MIEĆ, a nie musi DAWAĆ z siebie. Bo to inni są od zaspokajania JEJ potrzeb, a nie ona dla innych? Może to tak?

                Ile ja się musiałam namawiać teściowej, żeby chociaż potrzymała za rączkę przez minutę mojego płaczącego noworodka / pogłaskała po brzuszku, jak np musiałam wziąć prysznic (ultra szybki, serio, m in po, żeby nie zamęczać teściowej swoimi potrzebami i wymaganiami). No jady jakieś na okrągło :(
                • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 09:39
                  Mysle panizalewska, ze masz racje, ze o to wlasnie chodzi, pamietam jak opisywalas, ze Twoja tesciowa zachowuje sie w podobny sposob do dzieci.
              • celestyna444 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 09:35
                Było, i tu i na ematce, już wiele wątków o tym, jak to synowe alergicznie wprost reaguja na wszelkie kontakty fizyczne tesciowych z wnukami. Może to ten przypadek, gdy tesciowa zbliża się do łóżeczka a synowa na ten widok dostaje wysypki, piorunuje wzrokiem, wydziera tesciowej dziecko z rąk góra po 15 sekundach, flaki jej się wywracają na widok teściowej całującej wnuka, bo to jest strasznie obleśne gdy obca baba obślinia nam dziecko... no to stoi sobie taka babcia z daleka i napawa się widokiem wnuczęcia aby synowej nie rozdrażnić... no i też niedobrze, zapewne ma jakieś odchyły, no bo jak to tak, naszego cudu nie chcieć dotknąć? I tak źle i tak niedobrze! Synowym, jak widać, dogodzić nie sposób :-D
              • ola_dom Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 16:55
                zuzi.1 napisała:

                > Typowym zachowaniem pan narcyzek, o czym wspomniala mamapodziomka jest stanie
                > niedaleko np. niemowlaka lub malego dziecka i przygladanie sie mu bez checi dotkniecia czy
                > innego kontaktu fiz.,

                O rany, rany - czyżbym się zdiagnozowała? Z reguły oglądam niemowlaki z daleka - ale nie dlatego, że się ich brzydzę, czy nie mam chęci ich dotknąć, tylko dlatego, że panicznie boję się uszkodzić tak maleńką istotę - bo zwyczajnie nie wiem, jak się obchodzić z niemowlakiem (rozumiem jednak, że to trochę inaczej, niż u teściowych - które, jakby nie było - już jakieś dziecko, przynajmniej jedno, powiły i odchowały, więc powinny wiedzieć, co i jak się z nimi robi).
                No dobra - dziubdziać i tiutiutać do dzieci też nie umiem, i akurat o tym mogę powiedzieć, że się brzydzę takiego "puci-puci, mala dzidzia, abuuuuuu...."

                > Poza tym nie potrafi bawic sie z dziecmi, nie ma na to ani checi, ani pomyslu.

                Kolejny punkt do diagnozy - kompletnie nie umiem bawić się z dziećmi i nie mam pomysłów na zabawy, ale dzieci chętnie zawsze ze mną rozmawiają - bo to akurat umiem. Zawsze myślałam, że to dlatego, że i ze mną się niespecjalnie bawiono, za to owszem - poważnie rozmawiano jak najbardziej. Czyżby tak oto wychowano narcyzkę?

                > Za to podrosniete dzieci najchetniej poucza, zarzuca milionem zakazow, najchetniej by je
                > przywiazala do tv, zeby siedzialy w spokoju :-)

                Do tv raczej bym nie przywiązała, ale chętnie umieściłabym w jakimś bezpiecznym pomieszczeniu/otoczeniu, żeby nie zrobiły sobie żadnej krzywdy nawet skacząc jak oszalałe - bo tego w obecności dzieci obawiam się najbardziej - że stanie im się coś złego.

                CZY JESTEM NARCYZKĄ????
                • wies-baden Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 18:16
                  No świetnie, to jesteśmy już dwie, ze mną też się nie bawiono, nie zagospodarowywano mi czasu, co ciekawe nie mam z tego powodu żadnych deficytów, no i jestem * wąską specjalistką*.
                  • ola_dom Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 18:24
                    wies-baden napisała:

                    > No świetnie, to jesteśmy już dwie, ze mną też się nie bawiono, nie zagospodarowywano mi czasu

                    :)
                    Przypomniało mi się coś, czego sama nie pamiętałam, ale było przekazywane w rodzinie jako "rodzinna legenda". Mianowicie to, że sama sobie opowiadałam bajki na dobranoc.
                    Faktem jest, że nie przypominam sobie, żeby ktoś mnie układał do snu, czytał czy opowiadał bajki. Zresztą - bardzo szybko nauczyłam się czytać.
                    A "legendą" w tej opowieści było to, że zasypiałam w pół słowa, nie zniżając wskutek zaspania tonu głosu w trakcie bajeczki - tylko nagle się urywało, jakby kto radio wyłączył :)
              • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 18:06
                Poza tym nie potrafi bawic sie z dziecmi, nie ma na to ani checi, ani po
                > myslu.Za to podrosniete dzieci najchetniej poucza, zarzuca milionem zakazow, na
                > jchetniej by je przywiazala do tv, zeby siedzialy w spokoju :-)

                a to mnie zaskoczylas:) bo niechec do zabaw, zajmowania sie dziecmi sadzilam ze wynikaja gl. z tego ze sama miala jedno dziecko daaaawno temu, no i z jej szeroko rozumianego wygodnictwa, smiac mi sie chce ,bo nawet co do tego posadzenia przed TV sie zgadza, najlepiej przykleic na kilka godzin,a starszaka faktycznie wychowuje, poucza, kaze sie obslugiwac
            • celestyna444 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 09:39
              Zuzi, z tego co napisałaś wynika, ze narcyzm jest to cecha przekazywana w genach, która ujawnia się u ludzi, zwłaszcza u kobiet, w momencie, gdy zostają teściowymi. Bardzo ciekawa teoria.
              • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 09:57
                Nie splaszczaj celestyno tematu i nie obrracaj jak zwykle bardzo zrecznie kota ogonem, bo jeszcze zaczne wierzyc, ze sama jestes taka babcia:-) i stad Twoje. doskonale zrozumienie takich zachowan. Tez czytam watki na emamie i wiem, ze bywaja rowniez mocno zafiksowane na swoich dzieciach synowe, ktore traktuja tesciowe jak wrogow i nie pozwalaja swojego dziecka nawet dotknac, bo napawa je to obrzydzeniem. Mysle, ze takim paniom tez mozna by postawic jakas diagnoze typu tesciofobia :)
              • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 10:12
                Nie celestyno, narcyzm to przypadlosc, ktora ujawnia sie juz w poczatkowym okresie zycia dziecka, a im dziecko jest starsze, tym objawy narcyzmu staja sie coraz b. widoczne, typu rozbuchane ego, niezdrowe skupienie wylacznie na sobie, czesto swoim wygladzie, brak zainteresowania innymi ludzmi poza soba, niezainteresowanie budowaniem kontaktow spolecznych, konfliktowosc i skupienie glownie na sobie i swojej osobie, chec wyreczania sie innymi, lenistwo mentalne i spora roszczeniowosc, duze umiejetnosci manipulacyjne. Czesto narcyzmowi towarzysza jakies wysoko rozwiniete umiejetnosci w jakiejs dziedzinie, tzw. talent do czegos, osoby takie sa b.krytyczne i lubia kontrolowac i sterowac innymi, zgodnie z ich wylacznym widzimisie, czesto ich wspolmalzonkowie robia w zwiazku jedynie za tlo i nie maja nic do gadania, musza grzecznie podporzadkowac sie narcyzowi, aby miec spokoj w zyciu. Osoby takiw wygladaja czesto bardzo mlodo jak na swoj wiek, sa sprytne, wygodne i cwane, nie lubia sie przemeczac, czesto przyjmuja poze 'slabej' i 'malo potrafiacej osoby, czesto wymagajacej pomocy', w ten sposob manipuluja innymi dla swojej korzysci.
                • yoma Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 13:14
                  Ale czekaj czekaj. Skoro narcyzm objawia się niechęcią do dotykania małych dzieci, to jak u licha się objawia w początkowym okresie życia dziecka?

                  Chociaż tu akurat masz rację, dzieci w początkowym okresie życia są narcystyczne jak cholera. JA mam mokro! JA jestem głodny! JA chcę na ręce! Że też jeszcze nikt nie wprowadził na oddziałach położniczych zbiorowej terapii narcystycznych noworodków, w pale się nie mieści.
                  • 71tosia Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 15:38
                    dziekuje Yoma, usmialam sie szczerze. Naprawde czekam az panie z forum przeczytaja poradniki o innych modnych zaburzeniach, bo ten narcyzm juz mnie troche nudzi ;-)
                  • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 16:35
                    Dokladnie yomciu, sama sobie b. ladnie odpowiedzialas, jest narcyzm wczesnodzieciecy, ktory jest jak najbardziej zdrowy. Gorzej, gdy nie zanika w miare dorastania i dojrzewania dziecka, wowczas zaczyna byc problemem.
                    • yoma Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 17:39
                      Narcystycznie zwrócę uwagę, że mój nick brzmi Yoma. Nie, Zuzi, tak nie napisałaś. Napisałaś, streszczając, że narcyzm objawia się już we wczesnym okresie życia dziecka, a potem jest tylko gorzej.

                      No to kiedy on przestaje być zdrowy, ten narcyzm?

                      I jak z tym niedotykaniem małych dzieci przez małe dzieci jako objawem narcyzmu, bo nadal nie wiem?
                • kol.3 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 15:04
                  Wszystko się zgadza. Powieść bym mogła na temat mojej teściowej na pisać.
                  • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 18:42
                    kol.3 napisała:

                    > Wszystko się zgadza. Powieść bym mogła na temat mojej teściowej na pisać.


                    niestety podpisze sie tylko ze smutkiem, ale te ksiazki bylyby tylko wiarygodne dla wtajemniczonych-doswiadczonych tym zjawiskiem, bo reszta( co potwierdza ten watek) potraktowalaby je jako powiesci fantasy, takie to sa nieprawdopodobne przezycia , doswiadczenia i teksty
                    • panizalewska Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 21:01
                      Pani Nikt, ja Cię tulę do mego matczynego serduszka i piersi jak tam sobie życzysz ;)
                      Właśnie dzisiaj pożegnałam ze swojego domostwa teściową, która co czas jakiś zjeżdża na leczenie do Wawy. Mój małż po nią jeździ po pracy w tygodniu, wraca w nocy - nie może wziąć urlopu w pracy. Oboje ganiamy z nią po lekarzach. Ja dymam za przeproszeniem z dwójką malutkich dzieci, żeby już dać zadość jej cholernym jękom, jaka to ona biedna i chora. I nie, ciągle mało. Bo ONA chce jutro rano pojechać. Jaki foch, że jutro jesteśmy umówieni ze znajomymi. Chce zajechać syna na śmierć, jednocześnie pieprząc mu 16 razy w ciągu pół godziny "najedz się synciu". Pełna kontrola, tylko ona ma potrzeby, nasze (jako rodziny), jej syna (dyma jak głupi tym samochodem, w weekend z malutkimi dziećmi raczej też słabo odpoczywa) się totalnie nie liczą. Itp itd. Za każdym razem, jak mąż ma ją odwozić, robi cyrki, że jest umierająca, że inni to pomagają rodzicom A MY NIE! Nosz kurna, naprawdę książkę napisać. Kilka tomów po 600 stron :P Gatunek: horror.
                      • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 13:17
                        panizalewska, faktycznie az sie zmeczylam od czytania, paskudny kolowrot, wspolczuje, wiesz co, nie chce cie straszyc, ale skoro maz taki przemeczony, zasypaijacy jezdzi tym samochodem to naprawde moze byc niebezpieczne, ale pewnie masz tego swiadomosc

                        rozumiem, ze tesciowa jest wdową? moja na szczescie nie, oni oboje z tesciem maja konskie zdrowie, mysle ze ona mnie przezyje,ale gdyby teoretycznie zostala wdowa to na pewno bedzie rozpierducha totalna, nie wyobrazam sobie mojej tesciowej-pijawy mieszkajacej samodzielnie,bo ona bedzie albo oczekiwac , ze syn sie do niej przeprowadzi(ale jak narazie pracuje i jeszcze sporo lat pracowac bedzie, a tak jak pisalam maz pracuje za granica, tazke nie jest codziennie w domu) albo sadzi, ze zamieszka z nami:) a to niestety - z cyklu-po moim trupie, ja bym tego nie przezyla( zreszta maz twierdzi, ze sobie mieszkania z matka tez nie wyobraza, zbyt duzo jej zachowan wkurza go tez na szczescie nawet jak jestesmy tam na kilka dni)

                    • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 23:46
                      Dziewczyny proponuje, zebysmy napisaly taka ksiazke oparta na naszych osobistych historiach, wiedza w tym temacie w Polsce jest praktycznie zerowa, literatury sensownej malo, wiedze maja glownie psycholodzy obeznani z tym tematem, wiec mozemy sie wstrzelic w niezla luke :-) Ludzie mecza sie z narcystycznymi ludzmi i nawet nie wiedza z jakim problemem maja do czynienia...
                      • panizalewska Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 08:01
                        Panie Premierze - JAK ŻYĆ? ;)

                        Przeczytałam zalinkowane tu źródło o narcyzach i osobowości zależnej. No wypisz wymaluj. Jakiś horror.
                        W źródle piszą, jak leczyć te zaburzenia. Wszystko fajnie, ale niestety nie piszą, jak reszta świata ma reagować, żeby nie podsycać jeszcze tych narcystyczno- hipohondrycznych skłonności. Bo można olewać, można się wściekać, można ciągać po lekarzach i głaskać po rączce i być na każde zawołanie "chorego", bo taki biedny, a my przecież jesteśmy wrażliwi na cierpienie bliskiej osoby. Więc postawy rodziny, znajomych są różne, a co za tym idzie - leczenie może być skuteczne albo i WCALE!
                        I przydałoby się w Polsce takie właśnie wsparcie dla RODZIN osób z zaburzeniami, żeby OD RAZU cała rodzina była objęta kompleksowym programem leczenia / postępowania po prostu. Wiem, że są takie warsztaty, np wsparcie dla rodzin osób z nowotworami, w depresji też bywają (warsztaty) ale to jest mało rozpropagowane, rzadko darmowe, a powinno być na dobrą sprawę obowiązkowe. Jak terapia małżeńska. Nie to, że jedna osoba chodzi, tylko obie. Bo relacja matka - syn, matka - córka, teściowa - synowa to też jest ZWIĄZEK, relacja międzyludzka nieprawdaż ;)
                • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 18:35
                  zuzi.1 napisała:

                  > Nie celestyno, narcyzm to przypadlosc, ktora ujawnia sie juz w poczatkowym okre
                  > sie zycia dziecka, a im dziecko jest starsze, tym objawy narcyzmu staja sie cor
                  > az b. widoczne, typu rozbuchane ego, niezdrowe skupienie wylacznie na sobie, cz
                  > esto swoim wygladzie, brak zainteresowania innymi ludzmi poza soba, niezaintere
                  > sowanie budowaniem kontaktow spolecznych, konfliktowosc i skupienie glownie na
                  > sobie i swojej osobie, chec wyreczania sie innymi, lenistwo mentalne i spora ro
                  > szczeniowosc, duze umiejetnosci manipulacyjne. Czesto narcyzmowi towarzysza ja
                  > kies wysoko rozwiniete umiejetnosci w jakiejs dziedzinie, tzw. talent do czegos
                  > , osoby takie sa b.krytyczne i lubia kontrolowac i sterowac innymi, zgodnie z i
                  > ch wylacznym widzimisie, czesto ich wspolmalzonkowie robia w zwiazku jedynie za
                  > tlo i nie maja nic do gadania, musza grzecznie podporzadkowac sie narcyzowi, a
                  > by miec spokoj w zyciu. Osoby takiw wygladaja czesto bardzo mlodo jak na swoj w
                  > iek, sa sprytne, wygodne i cwane, nie lubia sie przemeczac, czesto przyjmuja po
                  > ze 'slabej' i 'malo potrafiacej osoby, czesto wymagajacej pomocy', w ten sposob
                  > manipuluja innymi dla swojej korzysci.

                  zadziwiające , az przerazajace jak bardzo ten opis pasuje, poza malymi nieznaczacymi szczegolami( skupienie na wygladzie,nic mi nie wiadomo rowniez o jej szczegolnych umiejetnosciach i talentach,przynajmniej ja tego wyraziscie nie zauwazylam, ale moze wynikac to rowniez z naszego slabego kontaktu)

                  sa sprytne, wygodne i cwane, nie lubia sie przemeczac, czesto przyjmuja po
                  > ze 'slabej' i 'malo potrafiacej osoby, czesto wymagajacej pomocy', w ten sposob
                  > manipuluja innymi dla swojej korzysci.

                  takie zachowania to oboje,( bo tesc rowniez )doprowadzają wrecz do absurdu,
                  to granie "slabej, wymeczonej, nie radzacej sobie z niczym, nie potrafiacej,wymagającej pomocy " pamietam dokladnie, tesciowa nieustannie trenowala to na mnie na poczatku naszego zwiazku , syna oczywiscie nieustannie,ona ma na drugie imię"ale ja nie wiem jak" :)
                  tesciowa do tego jest hipochondryczką straszną, mąz juz dawno opowiadal mi, ze ona wciaz miala jakies nieokreslone choroby, on juz od 6 r.z. nie raz wzywal do niej karetki( efekt, wiadomo, zerowe poczucie bezpiecznstwa takiego dzieciaka, gdzie matka ma nieustannie jakies odpaly psychiczno-emocjonalne i jezdzi na pogotownie, bo to glownie o to chodzilo,bo nie chorowala na nic konkretnego ), ona do dzis potrafi wzywac karetkę bo ja glowa rozbolala

                  dla mnie to jest jakis inny swiat
                  • panizalewska Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 21:03
                    Jak babcię kocham, mamy tą samą teściową! Porażka :(
            • verdana Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 09:40
              Typowe narcystyczne zachowanie - oczekiwać od ludzi, że będą zachowywali się zgodnie z naszymi normami, a nie własnymi, że podporządkują sie naszym oczekiwaniom, że będą robili to, co nam odpowiada.
              • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 10:23
                W tym masz racje verdano, ale takie zachowania maja wymiar chorobliwy, tj. taka osoba absolutnie nie jest w stanie tolerowac innych zachowan i zwyczajow, bo dostaje wowczas przyslowiowej ' bialej goraczki', gdy mimo wszystko ktos postepuje niezgodnie z jej zyczeniem, wowczas krytykuje, oczernia, manipuluje i przyprawia dookola takiej osobie 'gebe', samej sobie nie majac oczyqiscie nic do zarzucenia, narcyz jest doskonaly pod kazdym wzgledem i tylko jego sposob postepowania jest prawidlowy i sluszny, ma zerowa eladtycznosc w mysleniu.
                • amaroola Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 20:31
                  zuzi.1 napisała:

                  > W tym masz racje verdano, ale takie zachowania maja wymiar chorobliwy, tj. taka
                  > osoba absolutnie nie jest w stanie tolerowac innych zachowan i zwyczajow, bo d
                  > ostaje wowczas przyslowiowej ' bialej goraczki', gdy mimo wszystko ktos postepu
                  > je niezgodnie z jej zyczeniem, wowczas krytykuje, oczernia, manipuluje i przypr
                  > awia dookola takiej osobie 'gebe', samej sobie nie majac oczyqiscie nic do zarz
                  > ucenia,


                  wypisz wymaluj autorka watku

                  w kazdym razie tak mi sie ta pani jawi po przeczytaniu jej malo konkretnych postow


                  choc moze niezupelnie malo konkretnych.... pisze, ze od poczatku malzenstwa nie chciala/miala zamiaru byc w bliskich ukladach z tescmi,(I dala im to do zrozumienia) a potem narzeka ze matka odwiedzala syna "w tajemnicy". No na Boga! miala odwiedzac synowa, ktora zaznacza w taki czy inny sposob, ze na kontakty z rodzicami meza nie ma ochoty?
                  • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 13:34
                    > choc moze niezupelnie malo konkretnych.... pisze, ze od poczatku malzenstwa nie
                    > chciala/miala zamiaru byc w bliskich ukladach z tescmi,(I dala im to do zrozum
                    > ienia) a potem narzeka ze matka odwiedzala syna "w tajemnicy". No na Boga! mial
                    > a odwiedzac synowa, ktora zaznacza w taki czy inny sposob, ze na kontakty z r
                    > odzicami meza nie ma ochoty?

                    widzisz, pewnie co chcesz zobaczyc, bo nigdzie czegos podobnego nie napisalam,bo jest to zwyczajnie nieprawda,nie chce mi sie juz tlumaczyc kazdej osobie z osobna, ale tylko zaznacze ponownie, ze to tesciowa od poczatku naszego malzenstwa odciagala meza ode mnie, antagonizowala nas, robila wszystko zeby synem manipulowac, przyciagac do siebie, zawsze byl jej neizbedny z powodu jakis bzdurnych spraw, on nigdy nie mogl miec zadnych planow ze mna, bo w ostaniej chwili dzwonila mamcia i zawsze przeciez jej sprawy i oczekiwania byly wazniejsze,ja sie temu bezradnie przygladalam,w tamtym okresie to ja bylam strasznie naiwna mloda gaska, ktora infantylnie wierzyla, ze ona z czasem sie do mnie przekona, ze przstanie toczyc te rozgrywki, ta rywalizację,ze jak bede dobra i mila dla niej( dla kazdego zreszta) to zawsze to samo dostanę-ale ty chcessz to widziec inaczej -proszzzzzze

                    widzisz moje malzenstwo trwa juz na tyle dlugo , podobnie jak zwiazek z tesciami, ze przychodzily rozne okresy

                    rowniez cie pozdrawiam:)
    • wies-baden Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 13:34
      Nieśmiało zapytam jeszcze raz; a w czym przeszkadza ci narcystyczna teściowa? Każdy ma jakieś wady, nobody is perfect; jedni są narcystyczni, inni perfekcjonistami, bałaganiarzami, pedantami, brudasami, nie ze wszystkimi masz po drodze, nie wszystkich musisz lubić i w swojej niechęci nie jesteś odosobniona, a niejaka Zuzia poszła jeszcze dalej i zaczęła modelować teściów na swoje kopyto, według swoich, jedynie słusznych wyobrażeń ( Boże chroń przed takim typem, bo mam syna)
      Twoim problemem nie jest teściowa, tylko mąż, który kocha swoją matkę, choć wobec ogromu jej narcyzmu, nie powinien...zwłaszcza, że nie dotyka małych dzieci.
      • mamapodziomka Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 14:10
        Lo rany, czuje sie jak w zupelnie innej bajce ;) Czy ktos z was piszacych, ze taka tesciowa nie jest problemem i ze w niczym nie przeszkadza naprawde mial do czynienia z taka osoba? Gdyby istnienie mojej tesciowej sprowadzalo sie do niedotykania dzieci i zycia sobie gdzies tam, to bardzo by mnie to ucieszylo i bylabym tym faktem wrecz zachwycona. Nikt nie musi lubic, ani mnie, ani moich dzieci i nie musi, a i zapedow do wychowywania kogokolwiek poza dziecmi nie mam, juz chociazby z samego lenistwa.

        Niemniej jednak tak nie jest. Moj maz nie jest na etapie calkowitego zerwania kontaktow, nie ukrywam, ze JA bym tak wolala, ale to jego matka i jego decyzja. Niemniej jednak NASZE zycie. I dopoki kontakty sa, tak dlugo bede musiala miedzy mezem, dziecmi a nia lawirowac tak, zeby mojej rodzinie stalo sie jak najmniej zlego. Czysto ideowo oczywiscie, ze mi przeszkadza fakt, ze maz byl w dziecinstwie bity, wyszydzany, ze znecano sie nad nim psychicznie i choc (z pomoca dluuuugiej terapii) ze znaczna czescia problemow sobie poradzil i jest najkochanszym mezem na calym swiecie, to naturalnie bym chciala, zeby mial normalne, fajne dziecinstwo, zeby mial normalne kontakty z matka (chocby i ona mnie i dzieci nie akceptowala, wiadomo, ze to troche przykre, jak czlowiek zaklada koegzystencje w normalnej rodzinie, ale niewiele ponadto). Na dodatek akurat moja tesciowa, mimo moich z nia przejsc, najbardziej i najostrzej atakuje meza i to jego mi najbardziej zal :( Po mnie, nie splywa to wszystko calkowicie, ale po pol dnia juz sie moge smiac, on nie. To on musi z tym zyc, a ja stac z boku i patrzec i niewiele moge zrobic oprocz udzielania wsparcia, zrozumienia i wylapywac te momenty, kiedy sytuacja wymyka sie spod kontroli i trzeba niestety wkroczyc, bo jest niebezpiecznie. A to nie jest latwa rola i bardzo latwo przeszarzowac w obie strony (wtracac sie za bardzo, lub emocjonalnie oddalic i od meza, skoro jest "sprawca" problemu). Nam sie po latach udalo wypracowac calkiem niezly model dzialania, ale to wszystko jest totalnie chwiejne i kompletnie zalezne od tego na jaki pomysl tesciowa znowu wpadnie.

        I owszem przez jakis czas myslalam, ze to moze moja wina, bo cos robie nie tak, ale akurat kontakty z eks nie-tesciami i tesciamy byly od bardzo serdecznych do bardzo poprawnych i najzupelniej ok, a i pierwsze malzenstwo meza, tesciow nie przetrwalo (eksia w dniu rozwodu powiedziala, ze najszczesliwsza jest z powodu tego, ze juz nigdy nie bedzie sie musiala z nimi kontaktowac). Jasne, ze to maz powinien byl.... ale do tego tez trzeba dojrzec, odwalic choc czesc terapii i tez pozbyc sie duzej ilosci poczucia winy w stosunku do nich. A to nie jest latwe.
        • wies-baden Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 14:54
          No przybliżyłaś sytuację, teraz rozumiem, że mąż jest uwikłany w jakieś emocjonalne zależności, z których nie może się wyplątać mimo terapii, ty na to wszystko patrzysz z boku i zastanawiasz się o co właściwie kaman, co jest z ta kobietą nie tak, co za sztuczki sprawiają, że trzyma męża w szachu. Dorosły facet, dwukrotnie żonaty, uzależniony od swojej matki, nawet lekko niezrównoważonej, narcystycznej - wybacz, dalej podtrzymuję opinię, że twój mąż ma nie przepracowany problem. Wszystkie historie można rozwiązać w czasie jednej wizyty, tylko trzeba się odważyć i zdobyć na szczera rozmowę.
          • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 15:23
            Wies-baden, gdyby zycie bylo takie proste, zeby tego typu zagmatwane histirie dalo sie rozwiazac. w czasie jednej wizyty, to nikt z takimi problemami nie borykal by sie na przelomie lat, co czesto w takich sprawach ma miejsce...
      • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 15:30
        wies-baden jak bardzo trzeba nie przepadac za drugim czlowiekiem, zeby z gory zakladac, ze wszelkie podejmowane przez niego dzialania maja zlowrogie i egoistyczne cele? Gdy adoptujesz dziecko z domu dziecka to pokaxujesz mu i uczysz go jak wyglada budowanie relacji w zdrowej rodzinie, gdzie ludzie lubia sie i wspieraja, zamiadt byc wrogo do siebienastawieni. Ja zrobilam to samo, pokazalam dysfunkcyjnej rodzinie, ze tak nie wolno sie zachowywac, nie wolno nikogo krzywdzic, nie wolno nikogo podstepnie konfliktowac itp.Troche czasu to zajelo, ale w koncu zaczeli nieco zmieniac schematy myslenia i dzialania.
        • wies-baden Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 15:58
          Jak trzeba być niedorosłym, bezmyślnym, bezrefleksyjnym, żeby pozwolić matce snuć pajęczynę intryg. W sytuacji, gdy zależy nam na podtrzymywaniu kontaktu, mówimy otwartym tekstem;
          - Mamo, bardzo cię kocham, ALE krzywdzisz mnie i moja rodzinę, traktujesz nas niesprawiedliwie, nikt nie jest bez wad, wybacz, ale ty także popełniłaś masę błędów wychowawczych, których ja chciałbym uniknąć, nie szantażuj mnie, bo to nic nie da, pozwól się kochać i dobrze o sobie myśleć, porozmawiajmy o tym, co nam się w życiu udało, a tak właściwie co masz mi do zarzucenia..........i w ten deseń. Jak się nie da, tym gorzej dla rozmówczyni, a może za tym stoi jakiś niewyobrażalny majątek i stąd ta spolegliwość ( znam podwójne znaczenie tego słowa).
          • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 16:49
            Ha ha wies-baden po tym co napisalas od razu widac, ze nie masz pojecia z jakim kalibrem tesciowej ma do czynienia autorka watku :) A szkoda, wtedy bys szybko zweryfikowala swoje poglady :-))))
            • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 16:57
              Rozumiem, ze masz na mysli spolegliwosc syna w stosunku do rodzicow z uwagi na majatek. Tak tez moze byc, ale w wiekszosci przypadkow takie dzieci trzyma sila uzaleznienia emocjonalnego od narcystycznego rodzica/-ow, sa po prostu emocj. wytresowani do posluszenstwa i bez terapii nie potrafia stawiac granic i zyc jak dorosly, niezalezny czlowiek, czasem zadne terapie nie pomagaja.
              • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 17:17
                wies baden moze ola_dom Ci napisze cos na ten temat na podstawie swoich doswiadczen ze swoimi rodzicami, co ja przy nich trzyma i co sprawia trudnosc w stawianiu granic, czy trzyma majatek, sila uzaleznienia czy jeszcze cos innego.
                • ola_dom Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 17:22
                  zuzi.1 napisała:

                  > wies baden moze ola_dom Ci napisze cos na ten temat na podstawie swoich doswiadczen
                  > ze swoimi rodzicami, co ja przy nich trzyma i co sprawia trudnosc w stawianiu granic, czy
                  > trzyma majatek, sila uzaleznienia czy jeszcze cos innego.

                  Ha! Sama chciałabym to wiedzieć...
                  Na pewno nie majątek... nikt mnie nie straszy wydziedziczeniem, poza tym - regularnie dokładam się do utrzymania tego "majątku", bo mama sama na pewno nie dałaby rady go utrzymać z jednej lichej emerytury.
                  Trudność w stawianiu granic bez wątpienia. Czy wręcz - dopiero niedawno dotarło do mnie, że w ogóle powinnam jakieś stawiać - a teraz muszę się jeszcze dowiedzieć jakie i w jaki sposób to robić.
                  No i zręcznie (choć twierdzę, że przeważnie nieświadomie i nie z premedytacją) wywoływane we mnie poczucie winy.
                  Tyle z tego, co wiem do tej pory :)
                  • andalus Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 17:31
                    i jeszcze dla fanów narcyzmu inne źródło niż wikipedia psychiatria.mp.pl/zaburzenia_osobowosci/show.html?id=74485
          • ola_dom Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 18:19
            wies-baden napisała:

            > - Mamo, bardzo cię kocham, ALE krzywdzisz mnie i moja rodzinę, traktujesz nas
            > niesprawiedliwie, nikt nie jest bez wad, wybacz, ale ty także popełniłaś masę błędów
            > wychowawczych, których ja chciałbym uniknąć, nie szantażuj mnie, bo to nic nie da,
            > pozwól się kochać i dobrze o sobie myśleć, porozmawiajmy o tym, co nam się w życiu
            > udało, a tak właściwie co masz mi do zarzucenia..........

            Zapisałam sobie "na zaś" :)
            Na razie z tego wszystkiego zadałam mamie tylko ostatnie pytanie - jaka jest właściwie moja wina i krzywda, jaką jej zrobiłam, bo NIE ROZUMIEM - za co się obarcza się mnie przeogromną winą, dlaczego mama czuje się tak okropnie skrzywdzona...
            Nie dowiedziałam się... Jedyną odpowiedzią była buzia w podkówkę i to, że "może kiedyś zrozumiem, ale będzie już za późno...!!!"
            Tak więc pewnie spróbuję podjąć rozmowę w powyższym tonie, ale prawdę mówiąc, nie jestem pewna, czy coś z niej wyniknie...:/
            Natomiast COŚ muszę spróbować zrobić. Lepszego pomysłu na razie nie mam, więc dziękuję za podpowiedź :)
            • marynica Re: sciana w kontaktach z tesciami 09.08.14, 22:07
              Synowe, odczepcie się od przeszlości!
              To jakiś matrix, że synowe chcą "leczyć" swoich mężów z traum dzieciństwa. I zenujące jest to, że te "misiaki" skarżą się na "niedokochanie". Dziecko to dziecko, ale gdy ktoś dorosły użala się nad sobą, to jest to żenujące. Dorosłość zobowiązuje.....
              • sootball Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 08:29
                Tak! Należy się uśmiechać i udawać że wszystko jest w porządku! Należy być ładnym, zadbanym, pachnącym i doskonałym! Należy błyszczeć i imponować! Należy odczuwać trzy do sześciu głównych uczuć dozwolonych przez Niezażenowany Ogół (oraz seriale obyczajowe)! Na resztę uczuć w Kraju Odnoszących Sukcesy Dorosłych nie ma miejsca! Zgnieść, pogrzebać, nie manifestować!
                • panizalewska Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 08:40
                  Sootball, wyluzuj, przedmówczyni pewnie nigdy nie spotkała się z takimi zaburzeniami u rodziców / teściów / dziadków, które powodują tak potężne uwikłanie u dzieci, że nawet nie ma jak się z tego wyzwolić.
                  Ja się uwalniałam od rodziców przez 10 lat. A żyję dopiero 30, więc jakby nie było, to 1/3 mojego życia! Przewartościowanie, budowanie swojego "ja" od zera, świadome odrzucenie negatywnych wzorców, a jednocześnie nie negowanie wszystkiego jak leci - nauczenie się tego jest strasznie trudne. Ja to robiłam jeszcze jako nastolatka mieszkająca z rodzicami, więc w ogóle kosmos. Ale niezależnie od wieku osoby uwikłanej - ten proces jest tak samo trudny i może zająć wiele lat. Mój mąż ma prawie 40 lat, a dopiero od niedawna zaczął się stawiać narcystycznej matce, bo z dwójką dzieci u nogi już nie wyrabia fizycznie, zasypia za kółkiem jak ją odwozi na wiochę itp itd. I zaczął dopiero teraz mówić "dość". Jeszcze trochę potrwa, zanim to dla NIEGO będzie bezbolesne i na luzie, bo na zmianę teściowej rzecz jasna nie ma co liczyć. I tak, jestem żoną mojego męża i jego problemy są moimi, bo go kocham, bo go wybrałam, a nie rodzice mi go narzucili :P i będę go wspierać.
                  • szymkowa1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 09:23
                    Synowe! Zrozumiecie teściową jak same nimi zostaniecie! Rośnie nam pokolenie aroganckich i pyskatych nastolatek i niech taka zostanie Waszą synową. My , teściowe możemy Wam teraz powiedzieć , że my też kiedyś byłyśmy młode, ale Wy nie byłyście jeszcze stare i na ten temat nie możecie się wypowiadać. Moja kuzynka kiedyś bardzo nie znosiła swojej teściowej i jak sama już została teściową i sporo lat przybyło to powiedziała tak : prosiłam teściową żeby trochę poplewiła na działce a ona z niechęcią ale poszła a ja teraz już wiem, że jej się nie tyle co nie chciało tylko nie mogła.
                    • kol.3 Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 10:15
                      Usiłujesz wszystko sprowadzić do poziomu: 30letnie "goowniary" wypowiadają się o sprawach o których nie mają pojęcia, jak dorosną do tej 60tki to same zrozumieją, teraz są za młode. Niestety Twoje rozumowanie jest infantylne. Nie chodzi tu o śmieszne potyczki damsko-damskie, tylko o zaplanowane starannie działania wymierzone w dobro i całość rodziny syna, bo co to nudzącej się teściowej szkodzi się pobawić.
                      • szymkowa1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 11:16
                        > Usiłujesz wszystko sprowadzić do poziomu: 30letnie "goowniary" wypowiadają si
                        > ę o sprawach o których nie mają pojęcia,
                        A masz pojęcie jak to jest być starą?
                        • kol.3 Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 11:33
                          Mam.
                        • kol.3 Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 11:37
                          Poza tym tu nie chodzi o wiek tylko o chore skłonności, teściowa która tak działa wcale nie musi być staruszką, moja teściowa rozpoczęła swoje gierki w wieku 50 lat, jako zdrowa, niepracująca, nudząca się manipulantka i intrygantka o patologicznych sklonnościach.
                    • yoma Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 11:03
                      O bogowie. Pogoniłabym w kosmos synową, która domagałaby się ode mnie pielenia swojej działki, niezależnie od mojego stanu fizycznego :)

                      I po tylu latach ta synowa jeszcze to pamięta, no no :)
                  • sootball Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 09:24
                    Spoko :)
                    Dla mnie trochę przerażające jest, że ta groteska, którą popełniłam wyżej, nie odbiega tak bardzo od rzeczywistości dla niektórych ludzi.

                    Przeżywamy całe spektrum różnych problemów, nie jesteśmy wycięci z kartonu (choćby miał być jak najpiękniej malowany). Fora takie jak to oraz najbliższa rodzina są po to, żeby móc to z siebie wyrzucić ("poużalać się" właśnie) i otrzymać wsparcie. Oraz wysłuchać i udzielić wsparcia kiedy potrzeba.
                • marynica Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 11:14
                  Nie, nie udawać, tylko rozwiązać problem! Do tego zobowiązuje dorosłość.
                  Rozwiązywanie problemu nie polega na użalaniu się nad sobą. Ani też na rozkładaniu na czynniki pierwsze osobowości teściowej, bo od tego nic się nie zmieni. NIC!

                  Autorko! Idź do psychologa i zapytaj co zrobić żeby pozbyć się teściów ze swojej głowy.
                  Mąż też powinien przepracować swoje dziecięce traumy z profesjonalistą, a nie z żoną i w końcu dorosnąć.
          • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 13:50
            wies-baden napisała:

            > Jak trzeba być niedorosłym, bezmyślnym, bezrefleksyjnym, żeby pozwolić matce sn
            > uć pajęczynę intryg. W sytuacji, gdy zależy nam na podtrzymywaniu kontaktu, mów
            > imy otwartym tekstem;
            > - Mamo, bardzo cię kocham, ALE krzywdzisz mnie i moja rodzinę, traktujesz nas n
            > iesprawiedliwie, nikt nie jest bez wad, wybacz, ale ty także popełniłaś masę b
            > łędów wychowawczych, których ja chciałbym uniknąć, nie szantażuj mnie, bo to ni
            > c nie da, pozwól się kochać i dobrze o sobie myśleć, porozmawiajmy o tym, co na
            > m się w życiu udało, a tak właściwie co masz mi do zarzucenia..........i w ten
            > deseń. Jak się nie da, tym gorzej dla rozmówczyni, a może za tym stoi jakiś nie
            > wyobrażalny majątek i stąd ta spolegliwość ( znam podwójne znaczenie tego słowa
            > ).


            ech gdyby zycie i stosunki miedzyludzkie byly takie nieskomplikowane i dojrzale jak ty je widzisz to zycie bylo duzo latwiejsze
      • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 12:45
        > Nieśmiało zapytam jeszcze raz; a w czym przeszkadza ci narcystyczna teściowa? K
        > ażdy ma jakieś wady, nobody is perfect; jedni są narcystyczni, inni perfekcjoni
        > stami, bałaganiarzami, pedantami, brudasami,

        z zasady nie przeszkadzaja mi zadni ludzi rozniacy sie ode mnie, z roznymi wadami, zreszta kto ich nie ma jak sama napisalas, nie uwazam, ze kazdy pownien myslec i zyc tak jak ja,nie przeszkadzaja mi do momentu, az nie sa dla mnie inwazyjni, dopoki swojej innosci nie probuja mi narzucac jako norme, dopoki nie probuja mnie naprawiac , narzucac mi swoich norm zachowan i dopoki nie ingeruja z tym wszystkim w moja rodzine, a widzisz problem z takimi ludzmi w typie mojej tsciowej jest taki ze oni z zasady sa bardzo inwazyjni, narzucajacy, roszczeniowi, manipulujacy, liczy sie tylko ich robuchane ego i ich oczekiwania, a oni nic nie musza i nic i nikogo nie szanuja, i tak jak pisalam wyzej moja tesciowa nie jest taka tylko w stosunku do mnie, praktykuje swoje metody na wszystkich i to cale zycie,( co wiem od ludzi ktorzy znaja ja duzo lepiej i dluzej niz ja( od zawsze taka byla, tzn bedac dorosla osoba) , ale z synowa to wiadomo specyficzna relacja i w sposob oczywisty niemal dla takiej osoby jawny wrog i kandydatka na kozla ofiarnego

        > Twoim problemem nie jest teściowa, tylko mąż, który kocha swoją matkę,

        alez ja doskonale zdaje sobie z tego sprawe, ze glowny problem jest w mezu, jego widzeniu calej sprawy, jego niedojrzałości , leku, nieodpepnieniu, dlatego na nim sie skupiam,od czasu do czasu naświetlam, jak pewne sprawy wygladaja z mojego punktu widzenia, uswiadamiam mu ,ze nie liczy sie zupelnie z moimi uczuciami,a nie walcze jak na razie otwarcie z tesciowa, bo nie jestem typem awanturnicy,choc czuje sie nie raz prowokowana, widze , ze nieustannie pozwala sobie na wiecej,niebezpiecznie testuje, narusza moje granice, zreszta to bylaby walka z wiatrakami, szybciej powiem raz swoje i odsune sie , nie bede znow utrzymywac kontaktu, nie bede sie znizac do jakis regularnych pyskowek
        • verdana Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 12:54
          "nie przeszkadzaja mi do momentu, az nie sa dla mnie inwazy
          > jni, dopoki swojej innosci nie probuja mi narzucac jako norme, dopoki nie probu
          > ja mnie naprawiac , narzucac mi swoich norm zachowan "
          "glowny problem jest w mezu, jeg
          > o widzeniu calej sprawy, jego niedojrzałości , leku, nieodpepnieniu, dlatego na
          > nim sie skupiam,od czasu do czasu naświetlam, jak pewne sprawy wygladaja z moj
          > ego punktu widzenia, uswiadamiam mu ,ze nie liczy sie zupelnie z moimi uczuciam"
          Nie jest to aby sprzeczne?
        • loreen1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 13:02
          "problem z takimi ludzmi w typie mojej tsciowej jest taki ze oni z zasady sa bardzo inwazyjni, narzucajacy, roszczeniowi, manipulujacy, liczy sie tylko ich robuchane ego i ich oczekiwania, a oni nic nie musza i nic i nikogo nie szanuja, i tak jak pisalam wyzej moja tesciowa nie jest taka tylko w stosunku do mnie, praktykuje swoje metody na wszystkich i to cale zycie,("


          tesciowie robia tylko to, na co ty/maz im pozwalacie. jesli nie potraficie postawic granic i zyc swoim zyciem, to sorry ale sami jestescie sobie winni.
          • panizalewska Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 11:32
            No chyba Cię pogięło, przepraszam. Normalni dorośli ludzie, w tym rodzice i teściowie, nie uzurpują sobie praw do totalnej kontroli i manipulowania drugim człowiekiem, przekraczania jego granic. Właśnie z szacunku, takiego normalnego, podstawowego, do innej istoty ludzkiej. Jak ja szanuję przysłowiową panią na kasie w Biedronce, dzieci, dorosłych, starszych i młodszych, znajomych i rodzinę, obcych i "swoich", tak nie trawię, gdy ktoś nie przejawia minimum szacunku do KOGOKOLWIEK, nie tylko do mnie. A narcyze takie właśnie są. Ociekają zajebistością, ale do wszystkich innych totalna pogarda. I nie, nie jest to wina Autorki, nie moja, że mamy takie durne baby za teściowe. To wina tylko i wyłącznie ich samych, my tylko musimy się nauczyć bronić nasze rodziny. O ile życie byłoby prostsze, gdyby WSZYSCY pilnowali swoich granic i nie przekraczali cudzych, nie?
    • loreen1 powazna krzywda? 10.08.14, 10:53
      a co to niby jest krzywda powazna czy nie? dla kazdego poziom wytrzymalosci jest inny. mnie nikt nie bil, nie molestowal, nawet rodzice tak wprost mi nigdy nie mowili nic umniejszajacego itp. to byl tylko wyrafinowany w sposob nieswiadomy terror psychiczny - wiecznie obrazona geba o nic, pretensje z d...wziete nie wiadomo o co. oczekiwania adoracji i uwielbienia przy jednoczesnym oschlym, zimnym i nieempatycznym sposobie bycia z ich strony. wszystko tylko po to, zeby moc na kims uwiesic swoje chore emocje. latami probowalam jakos dotrzec, terapeutytzowac hahaha....wyciagac reke, machac reka na zlo, az poszlam po rozum do glowy i sie od nich uwolnilam skutecznie. przy czym mieszkam od nich bardo daleko i jestem od nich niezalezna odkad sie wyprowadzilam z domu w wieku lat 20. uwolnienie psychiczne zajelo mi kolejnych kilkanascie lat walki i glupiej nadziei na jakas cudowna przemiane z ich strony. o naiwnosci ludzka...
      • wies-baden Re: powazna krzywda? 10.08.14, 11:42
        No widzisz, dałaś radę, pewnie łatwo nie było. Powracając do wątku; wszystkie osoby, które twierdzą, że trafił im się przysłowiowy egzemplarz teściowej, muszą przyjąć na klatę, że ich problem to nie osobowość - jaka by ona nie była - teściowej, tylko bardzo poważny problem z mężem. Tak! Właśnie tak; pani Zalewska, pani nikt. To mąż powinien postawić granice swojej matce, jeśli tego nie robi - jak twierdzicie; wytresowany w posłuszeństwie - pretensje do niego, a nie rozkminiać osobowość teściowej, bo ludzie są różni, narcystyczni także, mają różne oczekiwania, inne wzorce kulturowe, inne potrzeby, itd. Dlatego proszę pań należy przepracować temat z mężem ( Drogi mężu, dlaczego pozwalasz mnie tak traktować?!) a starsze panie niech sobie żyją na swój narcystyczny i nie tylko sposób.
      • ola_dom Re: powazna krzywda? 10.08.14, 12:11
        loreen1 napisała:

        > a co to niby jest krzywda powazna czy nie? dla kazdego poziom wytrzymalosci jest inny.
        > mnie nikt nie bil, nie molestowal, nawet rodzice tak wprost mi nigdy nie mowili nic
        > umniejszajacego itp.

        To fakt, dla każdego poziom wytrzymałości jest inny.
        Dla mnie wieczny foch mojej mamy, ciągłe pretensje o to, że chciałabym W KOŃCU choć trochę pożyć swoim życiem, wieczne oczekiwanie troszczenia się o nią i interesowania jej stanem zdrowia (co oznacza przynajmniej dwa telefony dziennie, w tym pierwszy koniecznie do południa, a najlepiej do 10:00), zarzuty, że się "nie interesuję, A INNI SIĘ INTERESUJĄ SWOIMI RODZICAMI" (!!!) to jednak wciąż nie jest wystarczający powód do tego, żeby zerwać z nią kontakt całkowicie. Jest moją mamą i tyle. Jest potwornie męcząca w swoich ciągłych pretensjach i oczekiwaniach (rzadko wypowiadanych, bo to przecież "oczywiste sprawy, więc jak można się nie domyśleć") i ta relacja kosztuje mnie mnóstwo zdrowia i energii - ale poza tym, że jest męcząca, nie jest jakimś potworem, żebym chciała zerwać z nią kontakt całkowicie. Kocham ją bez wątpienia, choć to często boli. Ale - nie jest to pierwsza lepsza znajomość, czy nawet ważna znajomość, którą można zerwać, jak zaczyna być nieznośna. To jest mama i tyle.
        Więc póki co wybrałam inną drogę niż Ty - próbuję nauczyć się zdrowo reagować na mamę i nie dopuszczać do tego, żeby tak łatwo mną manipulowała.

        Aha - trudno wprawdzie porównywać, ale dlaczego sądzisz, że Twoi rodzice są gorsi od rodziców męża autorki wątku? Z obu opisów mam równie "ciężki obraz" obu rodzin, teściowie autorki wątku wcale nie wydają się być "lepsi" od Twoich rodziców.
        • loreen1 Re: powazna krzywda? 10.08.14, 12:32
          nie wiem, co takiego zrobili konkretnie tesciowie autorki, ale moi rodzice postepuja dokladnie tak samo plus duzow wiecej zlego zrobili. kontakty zerwalam, poniewaz juz duzo wczesnie to oni je zrywali obrazajac sie po kilka miesiecy sie nie odzywali, wielokrotnie podczas odwiedzin mowil wprost, ze mamy zakaz wstepu do ich domu, mamy wiecej nie przyjezdzac, ze jestem skreslona (???) wiec moje zerwanie kontaktow to bylo jedynie oficjalne przypieczetowanie ich decyzji. w koncu nie bede sie wpraszac tam gdzie mnie nie chca. poza tym ja nie czuje do nich NIC pozytywnego i jestem szczesliwa jak ich nie widze i nie slysze.
          • ola_dom Re: powazna krzywda? 10.08.14, 12:43
            loreen1 napisała:

            > juz duzo wczesnie to oni je zrywali obrazajac sie po kilka miesiecy sie
            > nie odzywali, wielokrotnie podczas odwiedzin mowil wprost, ze mamy zakaz wstepu
            > do ich domu, mamy wiecej nie przyjezdzac, ze jestem skreslona (???) wiec moje
            > zerwanie kontaktow to bylo jedynie oficjalne przypieczetowanie ich decyzji.

            No tak, to - jakkolwiek bez wątpienia przykre - jest zrozumiałe.
            Tylko że częściej (jak mi się zdaje) manipulujący rodzice stosują "technikę naprzemienną" - czyli z jednej strony mają ciągłe pretensje, focha i są z dziecka ciągle niezadowoleni, bo sprawia im ono ciągły zawód - a z drugiej oczekują i wymagają nieustannej troski i zainteresowania. I w żadnym razie nie powiedzą, że "masz zakaz wstępu", owszem - obrażą się nawet na długo - no ale głównie po to, żebyś do nich skruszona wróciła z przeprosinami. To oczywiste - no przecież bez powodu by się nie obrazili, prawda????
            ;D

            "No, a teraz domyśl się, czym mnie tak bardzo skrzywdziłeś i pomyśl, jak mi zadośćuczynić!" - to tak mniej więcej.
            • loreen1 Re: powazna krzywda? 10.08.14, 12:57
              tak tak..jak najbardziej stosowali technike naprzemienna;) i rzucajac takie slowa nie liczyli sie z tym, ze zostana potraktowane powaznie. bardziej pewnie liczyli, ze bedziemy skamlec pod ich drzwiami, zeby nas wspuscili skruszonych. no to sie przeliczyli, bo odcinajac sie od nich zabralam im zabawki z piaskownicy:) ich dysfunkcja nie zniknela, ale ja nie bede dalej w tym uczestniczyc, a oni niech sie teraz wyzywaja na kims innym, bo ja im sie wymknelam. i to jest mysle odpowiednia "kara", ze musza znalezc inne ujscie dla swoich podlych zachowan. moje stanowcze i jasne sprzeciwienie sie takiemu traktowaniu wywolalo dzika agresje, ale ja w tym juz na szczescie nie uczestnicze.
    • loreen1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 13:30
      wiesz co ja mam wrazenie, ze ty sie chcesz TYLKO wygadac i poskarzyc jaka masz zla tesciowa, a tak naprawde wogole nie szukasz konstruktywnych dla swojej rodziny rozwiazan. pisalam juz wczesniej, ze do czegos jest ci ta relacja jednak potrzebna. skoro nie z milosci i nie dla majatku to moze po to, zeby bylo sie czym nakrecac. bardzo czesto spotykane - jest kogo poobgadywac codziennie, upuscic sobie niby z powodu tej osoby. slowem jest czym zyc, bo jakby nie to to byloby nudno i trzeba by bylo sie tylko swoim zyciem zajac:D
      • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 13:45
        nie bede hipokryktą, oczywiscie ze chce sie rowniez wygadac,wiekszosc bab tak ma:) ja i tam stosunkowo malo tak mam, wiekszosc tlamsze w sobie,nawet moja rodzina niewiele wie o moich problemach
        chce znalezc osoby o podobnym problemie, ktore wiedza na czym on polega, dla mnie zerwanie kontaktow to ostatecznosc ( wiem ze moj starszy syn na swoj sposob to przezyje,a nie zgodze sie ,zeby maz jezdzil tam z nim sam, bo wiem , ze tesciom nie moge ufac zupelnie, juz nim probuja manipulowac, a maz nie przeciwstawi sie temu) dlatego szukam ludzi o podobnych doswiadczeniach, interesuje mnie czy jest realna mozliwosc wzglednej normalizacji kontaktow z takimi osobami bez wiekszej szkody dla mnie i mojej rodziny
        • loreen1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 14:06
          pani.nikt1 napisał(a):


          interesuje mnie c
          > zy jest realna mozliwosc wzglednej normalizacji kontaktow z takimi osobami bez
          > wiekszej szkody dla mnie i mojej rodziny

          ja uwazam, ze nie da sie bez szkody dla swojej rodziny. a najzdrowsze, jesli chcesz chronic dzieci i oszczedzic im jeszcze wielu przykrosci, rozczarowan, uwiklania w patologiczne stosunki rodzinne jest te kontakty wlasnie zerwac. moje dzieci pomimo tego, ze bardzo chcialy miec normalnych dziadkow i to przezywaly po tym wszystkim tez juz odpuscily i nie chca miec z nimi nic wspolnego, bo jaki kon jest kazdy widzi. dzieci tez i jak sie nie da stworzyc zdrowej rodziny z takimi ludzmi to nalezy dla wlasnego dobra sie wycofac. no ale jak wolisz. widac, ze nie tylko maz jest nieodpepowiony. wogole macie nic nie przerobione w takim profesjonalno-terapeutycznym sensie i sami jestescie czescia tego chorego ukladu. zeby z niego wyjsc to trzeba sie troche jednak wysilic, nie tylko sobie pogadac na forum, ale poczytac fachowa literature ewentualnie pogadac z psychologiem, skoro sam nie potrafisz podjac zdrowych krokow.
          • ola_dom Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 14:21
            loreen1 napisała:

            > zeby z niego wyjsc to trzeba sie troche jednak wysilic, nie tylko sobie pogadac na forum, ale
            > poczytac fachowa literature ewentualnie pogadac z psychologiem, skoro sam nie potrafisz
            > podjac zdrowych krokow.

            loreen, spokojnie - od czegoś trzeba zacząć....
            Teraz takie czasy, że często zaczyna się właśnie od forum :).
            Zresztą - na temat "fachowej literatury" również tutaj opinie bywają bardzo różne.
            Ha! Na temat wizyt u psychologów i psychoterapii także - no bo przecież jak człowiek jest dorosły, to czas najwyższy, żeby umiał sobie ze wszystkim radzić :D.
            A nie mazać się jak mała dzidzia do obcej osoby, "jaka to mamunia była (i jest) niedobra" - no wstyd po prostu!
            ;>
            • ola_dom Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 14:32
              I jeszcze jedna pochwała forum:
              to właśnie na forum znalazłam sporo propozycji dobrej literatury;
              a często dzięki forum ludzie decydują się w końcu na psychoterapię właśnie.
              Więc mimo, że pewnie samo forum nie wystarczy, to często jest ważnym "pierwszym krokiem", a przy okazji stanowi coś w rodzaju "równoległego dodatku" do terapii.
              Samo to, że można się dowiedzieć, że nie jest się jedyną osobą w podobnie trudnej sytuacji, bywa już cenne. A czasem jedna uwaga, jeden wpis może uświadomić coś ważnego i pokazać kierunek.
          • panizalewska Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 11:59
            Loreen, ja bym tak surowo nie oceniała Autorki. Ale może to dlatego, że mam podobnie ;)

            widac, ze nie tylko maz jest nieodpepowiony

            No ale chyba każda normalna osoba chciałaby mieć fajną rodzinę? Dziadkowie, jeżeli żyją, są zazwyczaj częścią rodziny. Jak normalne osoby z takim mniemaniem natrafiają na osoby zaburzone, to jest po prostu zdziwienie, że się NIE DA mieć normalnej rodziny, to następują próby takie, żeby było normalnie. Tak mają normalni DOBRZY ludzie. Że chcą, żeby było dobrze, a ludzie wokół szczęśliwi.

            Ale owszem, SIĘ NIE DA i już :P
            • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 15:18

              > Loreen, ja bym tak surowo nie oceniała Autorki. Ale może to dlatego, że mam pod
              > obnie ;)

              panizalewska, Loreen nie sprawia mi zadnej przykrosci swoja oceną mojej osoby, ja rozumiem jej punkt widzenia, jest po prostu osobą bardziej zdecydowaną niz ja, ja jestem dosc miekka faja, ale do czasu, mam taki feler , ze musze miec poczucie ze wyprobowalam wszelkich sposobow naprawy, w roznych aspektach zycia tak mam

              > No ale chyba każda normalna osoba chciałaby mieć fajną rodzinę? Dziadkowie, jeż
              > eli żyją, są zazwyczaj częścią rodziny. Jak normalne osoby z takim mniemaniem n
              > atrafiają na osoby zaburzone, to jest po prostu zdziwienie, że się NIE DA mieć
              > normalnej rodziny, to następują próby takie, żeby było normalnie.

              dokladnie na tym sie to opiera
        • wies-baden Re: sciana w kontaktach z tesciami 10.08.14, 15:40
          Mówisz; normalizacja kontaktów? - never ever, bo kobiety nie polubisz ani ona ciebie, za dużo się wydarzyło, będziecie splecione w walce o pierwszeństwo, a pośrodku bezradny misio będzie się przyglądał jak dwie ważne dla niego kobiety toczą bój o uwagę i względy.
        • panizalewska Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 11:52
          Pani Nikt, ja Cię rozumiem i uważam, że postawiłaś problem uczciwie. Wygadać tak, znaleźć podobne doświadczenia tak, a nuż znajdzie się rozwiązanie.
          No niestety po swojej rodzinie widzę, że tylko stawianie granic i terapia męża może coś pomóc, terapia teściów to raczej nie da rady :P
          • wies-baden Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 12:15
            Ach tam zaraz terapia, w przypadku twojego męża wystarczy powiedzieć mamie;
            - wybacz, ale nie dam rady dzisiaj cię odwieźć ( bez tłumaczenia), podrzucę cię do pociągu (autobusu). Wariant z bieganiem po lekarzach; - nie dam rady, podrzucę cię do autobusu, który zawiezie cię do szpitala ( przychodni). W ekstremalnej sytuacji powiedz, że zamówisz taksówkę, zawsze to tańsze niż terapia.
            W przypadku żalu, że inni rodzice mają lepsze dzieci; - no trudno, nie masz farta.
            Czy babcia jest finansowo niezależna?
            • celestyna444 Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 13:39
              > Czy babcia jest finansowo niezależna?
              hahahaha! Nie czytałaś wątku panizalewskie? Babcia przepisała swój cały majątek na syna -nie ma już kasy poza ponoć dobrą emeryturą. Emerytura ma wystarczyć na umieszczenie babci w domu starców. Na propozycje zwrotu majątku panizalewska nie odpowiedziała a na propozycje sprzedaży napisała: szkoda by było :-D Babcia ponoć smierdzi, jej pieniadze jakoś nie śmierdzą.
              Babcia leczy się u onkologa, może naprawdę nie może sama sobie poradzić tym bardziej, że przyjeżdża z małej wioski do Warszawy.
              > - wybacz, ale nie dam rady dzisiaj cię odwieźć
              Jak czytam, że niespełna 40-letni facet zasypia za kierownicą bo musi dwa razy w tygodniu zrobić 100-150 km, to nie wiem czy śmiać się czy płakać? Jednocześnie na imprezowanie ze znajomymi ma dość siły... chyba raczej powinien opójść spać.
              • ola_dom Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 13:56
                celestyna444 napisała:

                > na propozycje sprzedaży napisała: szkoda by było :-D

                Owszem - BABCI szkoda by było sprzedawać, i płacze, żeby kategorycznie "ojcowizny nie sprzedawać....!!!".
                Taka tam, drobna różnica....
                • celestyna444 Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 14:18
                  Glowy nie dam ale panizalewska sama za siebie odpowiedziała, że szkoda sprzedawać, to o ojcowiźnie bylo w innym miejscu. Nie chce mi się szukać ale jestem tego prawie pewna :-)
              • wies-baden Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 14:18
                Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze...
                W sąsiednim wątku autorka sygnalizuje, że ktoś z jej znajomych ma problem, jakie mieszkanie przekazać dzieciom ( większe czy mniejsze ). Ludzie muszą chyba zrozumieć, że emerytury będą bardzo niskie ( wg nowego systemu) i trzeba sobie zostawić na taksówki, przejazdy, lekarzy, dostęp do świadczeń poza kolejką NFZ-u, na panią co pomoże sprzątać, zrobi zakupy i ugotuje.
                Dzieci, choćby kochane, mają swoje rodziny, swoje zobowiązania, swoje potrzeby - nie zawsze mogą w przyszłości pomóc. Powracając do wątku o narcystycznej teściowej, nie mogę zrozumieć, że starsza pani ( w swoim mniemaniu doskonała) nie czuje bluesa tzn, że jest nielubiana i nieakceptowana,
                • ola_dom Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 14:21
                  wies-baden napisała:

                  > Powracając do wątku o narcystycznej teściowej, nie mogę zrozumieć, że starsza pani ( w
                  > swoim mniemaniu doskonała) nie czuje bluesa tzn, że jest nielubiana i nieakceptowana,

                  Czuje, czuje - i właśnie o to ma pretensje - bo przecież ona jest doskonała, więc jak ktoś jej nie lubi i akceptuje, to właśnie on JEST ZŁY.
                  • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 15:43
                    ola_dom napisała:

                    > wies-baden napisała:
                    >
                    > > Powracając do wątku o narcystycznej teściowej, nie mogę zrozumieć, że sta
                    > rsza pani ( w
                    > > swoim mniemaniu doskonała) nie czuje bluesa tzn, że jest nielubiana i nie
                    > akceptowana,
                    >
                    > Czuje, czuje - i właśnie o to ma pretensje - bo przecież ona jest doskonała, wi
                    > ęc jak ktoś jej nie lubi i akceptuje, to właśnie on JEST ZŁY.
                    >

                    dokladnie tak to funkcjonuje, takie osoby zyja w swoim specyficznym matrixie mentalnym
                • celestyna444 Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 14:28
                  Myślę, że być może ma spore grono znajomych, którzy ja lubia. Tu mamy relację tylko synowej, która wyraźnie mamy męża nie toleruje. A to co napisała, że inni też mają złe zdanie o teściowej to świadczy tylko o tym, że lubi plotkować z obcymi ludźmi o swojej teściowej, plotkuje, zapewne z osobami, które też lubuja się w plotach i konfliktach. To wszystko.
                  • ola_dom :D 11.08.14, 14:33
                    JESTEM POD WRAŻENIEM :D
                    Wielkim :D
                    • celestyna444 Re: :D 11.08.14, 14:45
                      Chodzi o plotkarstwo autorki?
                      Rozumiem, że obrabianie tyłka teściowej nie liczy się? Wredna baba, to można ją obgadywać po rodzinie i znajomych (wiele razy, bo wg autorki "inni ludzie" też mają złe zdanie o tesciowej, więc nie był to incydentalny przypadek). Plotkarstwo dot. teściowych to zapewne bardzo chwalebna i pozytywna cecha synowych :-)
                      W cechach narcyza padło tu: "dorabianie komuś gęby" Co robi autorka wątku? Dorabia gębę teściowej wśród tesciowej rodziny i znajomych. Jakoś inaczej chciałabyś to nazwać? Jak?
                      • ola_dom Re: :D 11.08.14, 14:52
                        ...NIEUSTAJĄCO....:D
                      • pani.nikt1 Re: :D 11.08.14, 16:10
                        celestyna444 napisała:

                        > Chodzi o plotkarstwo autorki?
                        > Rozumiem, że obrabianie tyłka teściowej nie liczy się? Wredna baba, to można ją
                        > obgadywać po rodzinie i znajomych (wiele razy, bo wg autorki "inni ludzie" też
                        > mają złe zdanie o tesciowej, więc nie był to incydentalny przypadek). Plotkars
                        > two dot. teściowych to zapewne bardzo chwalebna i pozytywna cecha synowych :-)
                        >
                        > W cechach narcyza padło tu: "dorabianie komuś gęby" Co robi autorka wątku? Dor
                        > abia gębę teściowej wśród tesciowej rodziny i znajomych. Jakoś inaczej chciałab
                        > yś to nazwać? Jak?


                        :))))))))))))

                        wiesz co, jak juz tak mnie rozszyfrowalas kompleksowo, to tylko jeszcze a propos tego plotkarstwa mojego powiedz mi , bo ja za malo inteligentna jestem, a intryguje mnie i nie moge dojsc do tego, skoro to wszystko wina mojego plotkarstwa i to ja psuje opinie mojej tesciowej wsrod rodziny i znajomych (ktorych ona nie ma notabene) i przeze mnie jest skonfiktowana to jak mi wyjasnisz to, ze zanim stalam sie synowa mojej tesciowej,zanim jeszcze moj maz mnie poznal nawet ,to jakim cudem syt . wygladala analogicznie jak teraz a propos jej kontaktow rodzinnych ?
                        zapewne masz na to jakies wytlumaczenie:)
                        • szymkowa1 Re: :D 11.08.14, 16:25
                          Zdaje się, że tu celestyna i ola " rozmawiają" o panizalewskiej:)
                          • ola_dom Re: :D 11.08.14, 16:28
                            szymkowa1 napisał(a):

                            > Zdaje się, że tu celestyna i ola " rozmawiają" o panizalewskiej:)

                            Ja? Ja o całokształcie :)

                            Jak tylko widzę nick "celestyna", odczuwam dreszcz podniecenia w oczekiwaniu na otwarcie posta :>
                            • celestyna444 Re: :D 11.08.14, 16:45
                              Cieszę się że dostarczam Tobie tak wielkich wrażeń. Mnie wystarcza mój facet, Ty potrzebujesz czegoś innego. OK! rozumiem, teraz bardziej się postaram, żeby Cię nie zawieść ;-)
                        • celestyna444 Re: :D 11.08.14, 16:55
                          Bardzo ale to bardzo zajmuje Ciebie życie Twoich teściów: jak było kiedyś, jak było jeszcze dawniej temu, co robili, z kim byli skonfliktowani, dosłownie rozkład cech charaktru teściowej na osi czasu.. wow! Bardzo interesująca i praktyczna wiedza. Mnie by to kompletnie nie interesowało a Ty żyjesz życiem teściów. Po co?
                          • ola_dom Re: :D 11.08.14, 18:41
                            celestyna444 napisała:

                            > Bardzo ale to bardzo zajmuje Ciebie życie Twoich teściów: jak było kiedyś, jak było jeszcze
                            > dawniej temu, co robili, z kim byli skonfliktowani, dosłownie rozkład cech charaktru teściowej na osi czasu..

                            Myślę sobie, że jakby zachowania owych teściów były całkiem normalne - albo chociaż zbliżone do normalnych i zdrowych - to niespecjalnie by ktoś o tym pamiętał.
                            Ale jak człowiek spotyka się z tak osobliwym zachowaniem - to ono samo zapada w pamięć, tym bardziej, gdy dotyczy osób w jakiś sposób bliskich, a nie obcych. Z którymi chciałoby się nawiązać serdeczne relacje. A tu nijak się nie dało. Więc przeciętny człowiek zastanawia się "dlaczego się nie udaje?", próbuje to zrozumieć - a przez to zapamiętuje.
                            Dość prosty mechanizm.
                  • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 15:56
                    celestyna444 napisała:

                    > Myślę, że być może ma spore grono znajomych, którzy ja lubia. Tu mamy relację t
                    > ylko synowej, która wyraźnie mamy męża nie toleruje. A to co napisała, że inni
                    > też mają złe zdanie o teściowej to świadczy tylko o tym, że lubi plotkować z
                    > obcymi ludźmi o swojej teściowej, plotkuje, zapewne z osobami, które też lubuja
                    > się w plotach i konfliktach. To wszystko.


                    juz ty lepiej nie mysl, bo kompletne cuda wymyslasz:P
                    moja tesciowa od 20 lat jak ja znam nigdy nie miala znajomych, czego bardzo zaluję, bo skupilaby sie w koncu na swoim zyciu, problem takich mamusiek polega na tym, ze zazwyczaj nie maja swojego zycia, swoich znajomych wiec wisza na dzieciach, chca zyc ich zyciem,tesc wlasciwie tez nie mial nigdy , bo ona mu nie pozwalala( jest zaborcza i zazdrosna i wcale tego nie ukrywa), mial tylko nią się zajmować, tak jak pisalam blizszych kontaktow z rodzina praktycznie nie utrzymuja, i nie trzeba do tego plotkowania, zeby wiedzec o takich rzeczach, tym bardziej bedac w rodzinie od tak dawna jak ja jestem:)
                    zasmucę cię - z nikim z rodziny meza nie plotkuje, tak jak pisalam , nawet z moja rodzina nie plotkuje o nich

                    a skad wiem o tym, ze tesciowa jest skonfiktowana z roznymi osobami z rodziny? wyobraz sobie, ze od niej samej najczesciej:P:P oni w swoim przekonaniu o nieomylnosci, doskonalosci , braku refleksji na d soba, swoim zachowaniem potrafia nawet przede mna sie zalic jak to inni ich krzywdza, a oni sie obrazaja w obliczu tego niezrozumienia ich:)
                    i tyle z twojej dedukcji pani detektyw od konfliktow rodzinnych
                    • celestyna444 Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 16:39
                      pani.nikt1 10.08.14, 12:45 napisała:
                      > i tak jak pisalam wyzej moja tesciowa nie jest taka tylko w stosunku do mnie, praktykuje swoje >metody na wszystkich i to cale zycie,( co wiem od ludzi ktorzy znaja ja duzo lepiej i dluzej niz ja
                      pani.nikt1 napisał(a):
                      > a skad wiem o tym, ze tesciowa jest skonfiktowana z roznymi osobami z rodziny?
                      > wyobraz sobie, ze od niej samej najczesciej

                      Może się zdecyduj, bo trudno nadążyć za Twoimi różnymi wersjami :-)
                • pani.nikt1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 15:41
                  nie wiem jak u panizalewskiej , ale u mnie zdecydowanie nie chodzi o pieniadze i nigdy nie chodzilo, na zaden spadek , majatek tez nie licze, i nawet bym nie chciala nic od nich,
                  maz mysle ze tez nie, on generalnie nigdy nic od nich nie wymagal i nie oczekiwal, poniewaz tak jest wychowany, ze jemu sie nic nie nalezy( tak jak pisalam od poczatku radzilismy sobie sami, tesciowa wprawdzie snula opowiesci jak to oni nam pomoga, finansowo rowniez, ale ja jestem taka osoba na szczescie, ze staram sie zawsze liczyc na siebie, puszczalam na szczescie mimo uszu te jej obietnice bez pokrycia,choc byly okresy b. trudne, ale nigdy nie liczylismy na ich pomoc, i nigdy nic nie dostalismy), nawet go nie wyksztacili,mimo tego ze jest ich jedynym dzieckiem, jakos bylo to dla nich bez znaczenia, tak byli zajeciu soba i na sobie tylko skupieni, (ja pomoglam mezowi wyksztacic się, generalnie przewartościować myslenie o sobie w sensie zawodowym)
                  zreszta tesciowie zadnego majatku praktycznie nie maja, maja cale zycie bardzo beztroskie podejscie do pieniedzy, jak mieli jakies wieksze pieniadze, to praktycznie zawsze od razu przepuszczali wszystko,zreszta pomimo tego , ze sa oboje zdrowymi ludzmi, w swietniej kondycji i dosc mlodymi jeszcze to oboje sa na emeryturach( tesc dobrowlonie przeszedl na emeryture, pod namowa zony), tesciowa zreszta nie pracuje juz od wieluuu lat,ale oczywicie wciaz odchodza jeki, ze emeryturka taka cienka( bez problemu i zadnego poczucia obciachu braliby co miesiac kasę od nas)
                  takze bardziej prawdopodobna jest wersja , ze to my moglibysmy w przyszlosci im dokladac niz oni cos nam, poza tym realnie obawialabym sie po ich smierci, ze dlugi jeszcze swojemu synowi zostawia niz majatek
                  • andalus Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 19:46
                    co to znaczy, że go nie wykształcili? Skończył podstawówkę jedynie? Generalnie odwal się w końcu od tych teściów, bo przykro czytać jak ci bez przerwy w drogę wchodzą a w sumie nie wiadomo o co chodzi. Hmm w końcu wiedziałaś za kogo wychodziłaś, wiedziałaś jaką będziesz mieć teściową itd itp. Przestań jęczeć i zajmij się swoim życiem, teściowie nie siedzą ci na głowie, nie mieszkają z tobą. Masz problem z lojalnością męża- to idźcie na terapię zamiast spędzać czas ze sobą i dziećmi.
                    • 71tosia Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 20:03
                      ale o co chodzi z ta nielojalnoscia meza? Bo czytam te dyskusje ale jakos trudno sie zorientowac. Naprawy nie pytam z zlosliwosci tylko z ciekwosci. Jak rozumiem mieszkacie bardzo daleko od rodzicow meza? Czy maz jezdzi za czesto do rodzicow, rodzice za czesto was odwiedzaja, maz dzwoni do nich za czesto, mysli o nich za czesto, opowiada o waszych problemach, zastanawia sie nad ich problemami? Dlaczego ci tesciowie maja az taki wplyw na twoje zycie?
                      • andalus Re: sciana w kontaktach z tesciami 11.08.14, 21:54
                        bo łatwo gadać jacy teściowie są wredni ( uwaga oboje), poględzić o tym jak się ma ciężkie życie, bo teściowa zaburzona narcyzka niż zająć się sobą. Nie wiem na czym ma polegać lojalność męża -zapewne na odcięciu całkowitym od rodziny. Bo jakżesz to może kontakotwać się z zaburzoną od lat matką, która go nie wykształciła.
                  • amb25 Re: sciana w kontaktach z tesciami 12.08.14, 07:53
                    Uwagi ogolne:
                    - ciekawe jak wygladalaby wersja twojej Tesciowej :)
                    - wydaje mi sie, ze glownym problmem jest zazdrosc o czas, ktory maz dzieli miedzy matke i rodzine
                    - pokolenia urdzone po ok. 80 roku sa inne, to widac w pracy, to widac na ulicy, to widac w domu (ogolnie - wiekszy egoizm, mniej empatii)
                    -wiele synowych uwaza (swiadomie lub nie), ze Tesciowa ma im sie podporzadkowac i z ogromna wdziecznoscia przyjmowac to na co one pozwola mezowi (jesli Tesciowa nie rozplywa sie w zachwytach i wdziecznosci to pojawia sie problem, a co dopiero jesli osmieli sie miec wlasne zdanie i jakies prosby)
                    - niesety to obecne Tesciowe i Tesciowie tak wychowali sobie przyszle synowe czy zieciow i kolo sie zamyka
                    • ola_dom Re: sciana w kontaktach z tesciami 12.08.14, 09:14
                      amb25 napisała:

                      > - pokolenia urdzone po ok. 80 roku sa inne, to widac w pracy, to widac na ulicy
                      > , to widac w domu (ogolnie - wiekszy egoizm, mniej empatii)

                      To miał być zarzut czy komplement dla autorki wątku?
                      Ma 40 lat, więc musiała urodzić się w latach 70.
                      • zuzi.1 Re: sciana w kontaktach z tesciami 12.08.14, 09:22
                        a wiary Brawo ola za refleks:-) to bylo podwazanie tego co autorka napisala, tak jak napisala kol 3 i panizalewska kto nie mial nigdy do czynienia z takimi osobnikami nigdy nie uwierzy i nie zrozumie. Ale osoby ktore takie cyrki przezyly rozumieja wszystko...
                        • wies-baden Re: sciana w kontaktach z tesciami 12.08.14, 10:05
                          Zuzia, ty nas oświeć na czym polega ( fakty, fakty) wredota takiej teściowej, bo autorka pomimo wielu próśb nie umie nam jej przedstawić; emocjonalna niechęć do kobiety jest zrozumiała, ale co ta narcystyczna teściowa zrobiła, poza tym, że nie wykształciła jej męża.
                      • amb25 Re: sciana w kontaktach z tesciami 12.08.14, 11:05
                        Nie to nie mial byc zarzut ani komplement.
                        To po prostu stwierdzenie faktu, a dotyczy ogolu. Nie wiem czy slusznie, ale zuwazylam, ze im "mlodsze" pokolenie tym wiecej problemow z Tesciowymi.
                        Moje uwagi sa uogolnieniem i nie dotycza osobiscie autorki watku (poza moze jedna).
                    • andalus Re: sciana w kontaktach z tesciami 12.08.14, 13:11
                      teściowe nie wychowują sobie synowych - dopiero by było :)
                      • verdana Re: sciana w kontaktach z tesciami 12.08.14, 13:32
                        Bez przesady - moja synowa z roczników 80-tych, a problemów jak na razie nie widzę. No, chyba że ona widzi:)
Pełna wersja